Jej przeszłość - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 10 11 12

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 661 do 683 z 683 ]

661

Odp: Jej przeszłość

Ja się bardzo zgadzam z tym, co napisała Roxann. Dla mnie sam fakt, że jestem z tym akurat mężczyzną mówi sam za siebie, że wybrałam go spośród wielu i jestem z nim, bo jest mi z nim dobrze na każdej płaszczyźnie. Tak samo zresztą patrzę od tej drugiej strony - skoro ze mną jest, to wyraźnie pobiłam konkurentki i także w łóżku w pełni mu odpowiadam.

Ty zaś, Marcelu, masz ogromną potrzebę łechtania swojej próżności. Pomijam przy tym, że dobry kochanek przecież czuje i widzi czy kobieta jest w pełni usatysfakcjonowana ze współżycia. Jeśli tak, to po co domagać się potwierdzania tego w słowach, a przy tym stwarzać sztuczne, wydumane problemy?

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)
[olinkowy status to już historia, z niezależnych ode mnie przyczyn technicznych właściwy zobaczysz dopiero w moim profilu wink]
Zobacz podobne tematy :

662

Odp: Jej przeszłość

Dobry kochanek to czuje a mężczyzna w takiej sytuacji chce czasem usłyszeć miłe słowa. Inny może nie chce, no i fajnie. A Waszym facetom współczuję. Ciekawe czy z Was takie super kochanki, skoro tak dobrze wiecie co powinien robić mężczyzna ale jak by przyszło co do czego, jakby miał taką potrzebę, zostałby zostawiony, obrażony albo zaczęlybyście szukać u niego kompleksów. Wydumane problem jest dla mnie taki, że kobieta ma taki problem, żeby coś takiego powiedzieć, jakby ją gorącym żelazem przypalali, a nie jakby miało to sprawiać przyjemność partnerowi.

663

Odp: Jej przeszłość

Raptem dwa okienka wyżej wspomniałeś, że na szczęście temat jest o Tobie, z czym się jak najbardziej zgadzam, za to teraz chcąc odwrócić od siebie uwagę usiłujesz przerzucić ją na nas - po co to robisz, z czym masz problem?
W każdym razie nie jesteś w stanie mnie obrazić, a współczucie mojemu mężczyźnie wydaje się zbędne. Jesteśmy ze sobą ponad dwie dekady i nie wygląda na to, aby wiało nudą czy spadkiem pożądania, żadne też nie zadaje pytań, na których odpowiedzi wydają się oczywiste lub zwyczajnie zbędne, bo nie mamy z tym żadnego problemu.

I owszem, masz prawo chcieć słyszeć takie słowa, ale może jednak warto przyjrzeć się skąd się to bierze i dlaczego jest to dla Ciebie aż tak ważne? Bo nie uwierzę, że Twoje poczucie własnej wartości, w tym pewność swoich umiejętności w łóżku, są na tak wysokim poziomie, jak deklarujesz.

Marcel85 napisał/a:

Dobry kochanek to czuje a mężczyzna w takiej sytuacji chce czasem usłyszeć miłe słowa.

Chyba tego nie przemyślałeś big_smile.

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)
[olinkowy status to już historia, z niezależnych ode mnie przyczyn technicznych właściwy zobaczysz dopiero w moim profilu wink]

664 Ostatnio edytowany przez Marcel85 (2021-03-29 02:00:39)

Odp: Jej przeszłość

Nie mam zamiaru przemyśleć skąd się biorą takie moje potrzeby, bo nawet już to w poprzednich postach napisałem. Nie wiem dlaczego myślisz, że interesuje mnie Twoja opinia ma ten temat.

Napisałem to, bo nie widzicie swojej hipokryzji. Może najprościej jak się da. Dobry kochanek odznacza się tym, że słucha potrzeb partnerki, łapie z nią flow. A dobra kochanka czym się odznacza? Tym, że robi problem, żeby podczas seksu albo po seksie szepnąć mi do ucha, że jest jej ze mną najlepiej i mnie pocałować i przytulić? Żeby spojrzeć mi w oczy i powiedzieć to z uśmiechem? Co to w ogóle za babska logika, nie da się czytać tych mundrości, serio.

665

Odp: Jej przeszłość
Marcel85 napisał/a:

Nie mam zamiaru przemyśleć skąd się biorą takie moje potrzeby, bo nawet już to w poprzednich postach napisałem. Nie wiem dlaczego myślisz, że interesuje mnie Twoja opinia ma ten temat.

Skąd przekonanie, że w ogóle miałam zamiar się tym zajmować??? To była wyłącznie sugestia, abyś dla siebie samego to przemyślał, a nuż dowiedziałbyś się czegoś cennego, co zaprocentuje na przyszłość.

Wiesz, Marcelu, mi jest naprawdę dokładnie wszystko jedno kim jesteś, jaki jesteś, jakie masz poglądy, potrzeby, sposób na życie i to nie ja, ale Ty masz problem. Zwróciłam jedynie uwagę, że z Twoich postów przebija rozgoryczenie i frustracja, a one ZAWSZE mają jakieś przyczyny. Zresztą sam sposób, w jaki reagujesz na pewne stwierdzenia, a nawet próby pomocy, też wiele o tym mówi.

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)
[olinkowy status to już historia, z niezależnych ode mnie przyczyn technicznych właściwy zobaczysz dopiero w moim profilu wink]

666

Odp: Jej przeszłość
Marcel85 napisał/a:

Dobry kochanek to czuje a mężczyzna w takiej sytuacji chce czasem usłyszeć miłe słowa. Inny może nie chce, no i fajnie. A Waszym facetom współczuję. Ciekawe czy z Was takie super kochanki, skoro tak dobrze wiecie co powinien robić mężczyzna ale jak by przyszło co do czego, jakby miał taką potrzebę, zostałby zostawiony, obrażony albo zaczęlybyście szukać u niego kompleksów. Wydumane problem jest dla mnie taki, że kobieta ma taki problem, żeby coś takiego powiedzieć, jakby ją gorącym żelazem przypalali, a nie jakby miało to sprawiać przyjemność partnerowi.

Marcel85 napisał/a:

Napisałem to, bo nie widzicie swojej hipokryzji. Może najprościej jak się da. Dobry kochanek odznacza się tym, że słucha potrzeb partnerki, łapie z nią flow. A dobra kochanka czym się odznacza? Tym, że robi problem, żeby podczas seksu albo po seksie szepnąć mi do ucha, że jest jej ze mną najlepiej i mnie pocałować i przytulić? Żeby spojrzeć mi w oczy i powiedzieć to z uśmiechem? Co to w ogóle za babska logika, nie da się czytać tych mundrości, serio.

Marcel, masz problem z czytaniem ze zrozumieniem?
Ja mówię mojemu partnerowi to co chcę mu powiedzieć bo to czuję, on nie musi mi zadawać pytania typu: czy jestem najlepszy? Zresztą, co to za pytanie? Zamiast skupić na sobie, swoich odczuciach, zmuszasz partnerkę by sięgała pamięcią do swoich ex i przypominała jak jej było z tym, a jak z tamtym. No chyba, że ma być to tylko odpowiedź dla odpowiedzi.
Serio, ostatnią rzeczą na jaka mam ochotę kochając się z moim facetem to wspominanie ex. Ja po mogę porozmawiać z moim partnerem ale o NASZYM seksie, mogę mu powiedzieć, że było cudownie, kiedy mi się najbardziej podobało itd. I tak, w drugą stronę to podobnie działa. Dlaczego od razu zakładasz, że jestem w łóżku egoistką? Bo nie porównuję do ex?
A tak w ogóle, to jeżeli według Ciebie kobieta powinna zapewniać każdego kolejnego partnera o tym, że jest jej z nim najlepiej, to by oznaczało, że  każdy kolejny związek/partner to lepszy seks. Gdzie tu sens i logika? wink

667

Odp: Jej przeszłość

Próbuję zrozumieć o co Autorowi chodzi z tym porównywaniem partnerek/partnerów i na co mu to jest potrzebne, ale chyba nie dojdę do tego. wink Mam wrażenie, że to jakiś swego rodzaju konkurs czy wywiad, próba udowodnienia swojej doskonałości czy coś innego..Biorąc nawet pod uwagę, jak bardzo ludzie mogą między sobą różnić się potrzebami, fantazjami czy jakimiś ulubionymi elementami w seksie, to takie porównywania są zupełnie od czapy. Prędzej właśnie z jedną osobą  można wiele doświadczyć i już prędzej porównywać sytuację na zaawansowanym etapie z tą na samym początku smile

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee
" Wybierz optymizm - poczujesz się lepiej!" - Dalajlama
"Wybierz pracę, którą kochasz, i nie przepracujesz ani jednego dnia więcej w Twoim życiu!" - Konfucjusz

668

Odp: Jej przeszłość

Autor jest ewidentnue niedowartosciowany.. chce slyszeć same wow na swoj temat i wtym widzi recepte na sukcec w zwiazku i z tym wiaze wiernosc partnerki. Kobieta ma być w niego zapatrzona jak w bostwo.. nikogo poza nim ma nie widzieć.. ma codziennie utwierdzać go w przekonaniu ze jest naj jest jedyny i najlepszy...to wg niego jest gwarancją udanego zwiazku...to taki fetysz... trzeba chyba na poczatku powiedziec partnerce ze masz taki fetysz i chcesz slyszec ciagle ze jestes naj naj naj... kłanstwa tez mogą byc receptą na udany związek jezeli slowa ci wystarczają a nie czyny...

669

Odp: Jej przeszłość

Autorze, a tak na dobrą sprawę to po co w ogóle udzielasz się jeszcze w tym wątku? W październiku (pół roku temu) miałeś problem z sobą, podjąłeś decyzję i rozstałeś się z tą kobietą - po co drążyć? Mam wrażenie, że nie do końca jesteś usatysfakcjonowany tym w jaki sposób to wszystko potoczyło się. Oczywiście wmawiasz sobie, że jest fajnie, jest dobrze, ale w środku czujesz, że jesteś miękki jak dętka, dlatego próbujesz tu wszystkich przekonać do w sumie nie wiadomo czego.

670

Odp: Jej przeszłość

Olinka
"z Twoich postów przebija rozgoryczenie i frustracja, a one ZAWSZE mają jakieś przyczyny" - z moich postów przebija rozgoryczenie i frustracja wynikająca ze spotkania na swojej drodze puszczalskiej i kłamliwej kobiety bez żadnych zasad moralnych. Także znam tego przyczyny.

Roxann
"Marcel, masz problem z czytaniem ze zrozumieniem?" myślę, że to Ty masz problem z czytaniem ze zrozumieniem. Jeszcze raz. Ja tego potrzebuję. Ty nie. Twój mężczyzna nie wpadł na to, żeby mógł tego potrzebować. Może nie potrzebuje, co nie oznacza, że ktoś tu ma wyższą albo niższą samoocenę. To oznacza, że ma inne potrzeby. Nie wszystko w życiu wynika z niskiej samooceny albo kompleksów.

"Ja mówię mojemu partnerowi to co chcę mu powiedzieć bo to czuję, on nie musi mi zadawać pytania typu: czy jestem najlepszy?" - a co Ty sobie wymyśliłaś, że ja chcę, żeby moja partnerka mi mówiła to, czego nie czuje? Sugerowałem jej, że potrzebuję to czasami usłyszeć, bo chcę się czuć wyjątkowy i jedna taka sugestia powinna wystarczyć. I wtedy, skoro tego potrzebuję, a partnerka chce, żebym czuł się dobrze, żebyśmy mogli ruszyć dalej, to powinna to uszanować. Czy da się kogoś zmusić, żeby coś mówił? Oczywiście się nie da, ale powiedzieć o swoich potrzebach można. Skoro te potrzeby nie zostały uszanowane to albo nie chciało się jej tego mówić, a więc jej nie zależało, albo nie było jej ze mną najlepiej a ja w takiej sytuacji nie zamierzam być. Uświadom sobie może, że w większości dla mężczyzny tekst lub poczucie, że z którymś z poprzedników było partnerce lepiej, jest uwłaczająca. To tak jakby powiedzieć aktualnej partnerce, że ex była od niej ładniejsza. Życzę powodzenia w szukaniu kobiet, którym coś takiego jest obojętne. Nie rozumiem nad czym tu w ogóle debatować.

"Serio, ostatnią rzeczą na jaka mam ochotę kochając się z moim facetem to wspominanie ex." - a ja ostatnią rzeczą, którą chcę usłyszeć, gdy podsuwam partnerce sugestię, żeby powiedziała mi, że jest jej ze mną najlepiej, jest chęć usłyszenia tego, jak wypala, że z każdym partnerem było jej dobrze. Dziwne, że widzisz brak taktu a mojej prośbie, żeby partnerka mówiła mi miłe rzeczy, a nie widzisz w takim jej tekście. Mamy zupełnie inne pojęcie tego, co jest taktowne, a co nie. Nie dbam o to, co mówisz Twojemu partnerowi. Wskazuję Ci absurd tego, co mówisz, bo jakbyś trafiła na partnera, który by potrzebował, żeby mu to mówić, żeby po prostu lepiej się czuł i bardziej otworzył, to Ty naskoczyłabyś na niego z takimi tekstami jak do mnie. Czyli "masz niską ocenę, nic nie będę mówiła, masz kompleksy", albo po prostu byś się od niego odsunęła. Dla mnie to jest słabe i Twoje podejście do tego tematu również. Jak widać ja też Cię mogę czegoś nauczyć o mężczyznach.

"A tak w ogóle, to jeżeli według Ciebie kobieta powinna zapewniać każdego kolejnego partnera o tym, że jest jej z nim najlepiej, to by oznaczało, że  każdy kolejny związek/partner to lepszy seks. Gdzie tu sens i logika?" - a gdzie ja powiedziałem że kobieta powinna według mnie zapewniać każdego kolejnego partnera, że jest najlepszy? Unikam kobiet, które miały wielu partnerów, nie pasuje mi to. Taka kobieta ma zupełnie myślenie i podejście do związku, do seksu, niż ja. Ja bez problemu jestem w stanie powiedzieć, że z tą partnerką było mi najlepiej. Poprzeczka jest zawieszona wysoko i nie wiem czy spotkam następnym razem kobietę, z którą będzie mi lepiej. To dlatego między innymi uważam, że im więcej kobieta miała partnerów, tym gorzej i nie jest to ze wzgledu na kompleksy, tylko nie wiem czy masz na tyle wysublimowane zdolności intelektualne, żeby wreszcie to załapać. Ja po prostu nie chcę być z kobietą, której kiedyś było z kimś lepiej, bo mam sobie taki kaprys i ambicję stworzenia czegoś wyjątkowego, a nie czegoś "wystarczająco zadowalającego". To jest dla mnie za mało, już nie mówiąc, że może innym jest to obojętne, ale ja dużą ilość partnerów mojej kobiety uważam za poniżającą dla mnie. Między kobietą, która miała mniej partnerów, a taką, która miała wielu jest bardzo dużo różnic w tym jak traktuje partnera i innych. Ot, powiedzmy, że zakochuję się od pierwszego wejrzenia, bo dajmy na to wierzę sobie w taką miłość. Idziemy szybko do łóżka. W przypadku kobiety, która nigdy tak nie robiła wcześniej, odbiera się to rzeczywiście wyjątkowo, otworzyła się, zaufała i tak dalej. W przypadku kobiety, która już wcześniej się tak zachowywała, odbiera się to jako jej kolejny numerek. Jak sobie tu wmówić coś wyjątkowego? Nie da się. Tak samo nie dziwi mnie Twój tekst, że żeby kobieta mogła mi powiedzieć, że jest jej ze mną najlepiej, to musiałaby kłamać. Ty po prostu nie umiesz się już postawić w sytuacji, w której mogłabyś partnerowi tak powiedzieć. Nie jesteś w stanie już wielu rzeczy pojąć - bo po prostu swoje już przeżyłaś i z niejednego pieca chleb jadłaś xD (inna sprawa, że pewnie dlatego się tu wypowiadasz). Niektórym takie kobiety i podejście odpowiadają, a mi by coś takiego nie pasowało i bym podziękował. W tematach, w których ja jestem wrażliwy i przywiązuję do nich wagę, kobiety, które miały wielu partnerów, są po prostu zobojętniałe. Jest w sumie taki mechanizm, że im więcej człowiek ma przyjemności, tym coraz bardziej na nią obojętnieje i potrzebuje silniejszych bodźców.

Petra
"Autor jest ewidentnue niedowartosciowany.. chce slyszeć same wow na swoj temat i wtym widzi recepte na sukcec w zwiazku i z tym wiaze wiernosc partnerki. Kobieta ma być w niego zapatrzona jak w bostwo.. nikogo poza nim ma nie widzieć.. ma codziennie utwierdzać go w przekonaniu ze jest naj jest jedyny i najlepszy..." - Petra ewidentnie nie umie czytać albo nie chce widzieć, że dawno na temat niedowartościowania się wypowiedziałem. Tak, chcę słyszeć wow na swój temat. Nie widzę w tym żadnej recepty na udany związek, tylko za jedną z rzeczy bez których związek nie ma prawa dla mnie dalej istnieć, do której to Wy się uczepiliście i rozdmuchaliście do granic możliwości. Dla mnie to, żebym z moją partnerką czuł się najlepiej w łóżku (z wzajemnością) a także czuł, że to jest "mój człowiek", z którym jest mi po prostu najlepiej również w innych kwestiach, to są normalne i naturalne rzeczy. Nie tworzę sobie związku z każdą napotkaną dziewczyną, tylko wiadomo, że z taką, z którą jest mi dobrze. Nie rozumiem i nie zrozumiem gadki i insynuacji, która się tutaj odbywa na tym forum. Najwyraźniej natrafiłem na kobiety, które są ewidentnie egoistkami w sprawach łóżkowych ale same chcą uczyć mężczyzn jak postępuje się z kobietami.

"kłamstwa tez mogą byc receptą na udany związek jezeli slowa ci wystarczają a nie czyny..." w ogóle nie rozumiem o jakich czynach tu mowa. Że co, kobieta, która wcześniej się puszczała i miała wielu partnerów ma mi czynami pokazać, że jest jej ze mną najlepiej? A niby jak? Uprawiać ze mną seks, tak jak z kimś wcześniej bez zobowiązań? Może okaże mi w tej sposób miłość? I nagle pyk, spotyka kogoś obcego, idzie w seks bez zobowiązań i okazuje się, że seks uprawia tylko dla przyjemności. A później, pyk, zmieniamy program, bo ta sama dziewczyna poznaje mężczyznę, zakochuje się i już seksem okazuje mu jak to swojego misia bardzo kocha xD, no czyny po prostu rewelacja. O czym tu w ogóle jest mowa? Jak dla kogoś seks tak bardzo nie ma wartości to niech lepiej szuka kogoś, kto ma podobne podejście albo otworzy buzię i zapewnia partnera o jego wyjątkowości, nie licząc na jakieś "spontaniczne" mówienie takich rzeczy "jak to poczuje i będzie miała ochotę", bo są mężczyźni, którzy na czas kiedy partnerka "będzie gotowa" na takie wyznania i zrobi w ogóle łaskę, nie będą mieli ochoty czekać.

BEKAśmiechu
"Autorze, a tak na dobrą sprawę to po co w ogóle udzielasz się jeszcze w tym wątku?" bo mam taką ochotę

"Mam wrażenie, że nie do końca jesteś usatysfakcjonowany tym w jaki sposób to wszystko potoczyło się. " masz bardzo dobre wrażenie, chciałbym, żeby kobieta, w której zakochałem się "na zabój" nie była w przeszłości puszczalska i miała porządne podejście do seksu w teraźniejszości xD

"Oczywiście wmawiasz sobie, że jest fajnie" nie jest mi fajnie, że byłem w takiej sytuacji

"w środku czujesz, że jesteś miękki jak dętka" czuję się skrzywdzony, a na forum się wypowiadam, bo mam na to ochotę, irytują mnie wypowiedzi forumowiczów ale zapewniam, że ja też umiem irytować

671

Odp: Jej przeszłość
Marcel85 napisał/a:

Skoro te potrzeby nie zostały uszanowane to albo nie chciało się jej tego mówić, a więc jej nie zależało, albo nie było jej ze mną najlepiej a ja w takiej sytuacji nie zamierzam być. Uświadom sobie może, że w większości dla mężczyzny tekst lub poczucie, że z którymś z poprzedników było partnerce lepiej, jest uwłaczająca. To tak jakby powiedzieć aktualnej partnerce, że ex była od niej ładniejsza. Życzę powodzenia w szukaniu kobiet, którym coś takiego jest obojętne. Nie rozumiem nad czym tu w ogóle debatować.

Ale właśnie o to mi chodziło. Po co miałabym pytać lub mówić facetowi, że potrzebuję zapewnienia, że jestem najładniejsza ze wszystkich jego byłych? Co mi to porównanie da? Raz, że nie powiedziałby tego sam z siebie, tylko za sprawą mojej sugestii, a dwa, piękne kobiety też doświadczają zdrad.

Marcel85 napisał/a:

"Serio, ostatnią rzeczą na jaka mam ochotę kochając się z moim facetem to wspominanie ex." - a ja ostatnią rzeczą, którą chcę usłyszeć, gdy podsuwam partnerce sugestię, żeby powiedziała mi, że jest jej ze mną najlepiej, jest chęć usłyszenia tego, jak wypala, że z każdym partnerem było jej dobrze. Dziwne, że widzisz brak taktu a mojej prośbie, żeby partnerka mówiła mi miłe rzeczy, a nie widzisz w takim jej tekście. Mamy zupełnie inne pojęcie tego, co jest taktowne, a co nie.

To prawda. Gdyby jednak nie Twoje nietaktowne pytanie, nie byłoby jej nietaktowanej odpowiedzi wink


Marcel85 napisał/a:

Nie dbam o to, co mówisz Twojemu partnerowi. Wskazuję Ci absurd tego, co mówisz, bo jakbyś trafiła na partnera, który by potrzebował, żeby mu to mówić, żeby po prostu lepiej się czuł i bardziej otworzył, to Ty naskoczyłabyś na niego z takimi tekstami jak do mnie. Czyli "masz niską ocenę, nic nie będę mówiła, masz kompleksy", albo po prostu byś się od niego odsunęła. Dla mnie to jest słabe i Twoje podejście do tego tematu również. Jak widać ja też Cię mogę czegoś nauczyć o mężczyznach.

A ja wskazuje Ci absurd tego co piszesz. Ja rozumiem, że dla Ciebie tylko jedyna odpowiedź jest akceptowalna. Sam jednak przyznałeś, że z tą było Ci najlepiej (może paradoksalnie dzięki jej doświadczeniu wink).
Zastanawia mnie, co byś powiedział kolejnej kobiecie, która nie jest aż taka ładna ani tak dobra w łóżku, jak ta, ale podoba ci się w niej wiele rzeczy, do tego jest porządną dziewczyną z małym doświadczeniem seksualno-związkowym, gdyby zasugerowała, że chciałaby od Ciebie usłyszeć, że jest najpiękniejsza i jej ci z nią najlepiej w łóżku? Skłamałbyś? Czy jak Twoja ex dyplomatycznie byś próbował wybrnąć mówiąc, że z wszystkimi było Ci dobrze.
Jest pewna mądra zasada: nie pytaj, jeśli nie jesteś gotowy na poznanie odpowiedzi.

672

Odp: Jej przeszłość

O rany... zadałem to pytanie i oczekiwałem takiej odpowiedzi, która by mi odpowiadała i jest to oczywiste. Co nie oznacza, że nie dopuszczałem sytuacji, w której odpowiedź będzie dla mnie zła. Nie wiem czy było to dyplomatyczne wybrnięcie, bo mówiła też kilka razy, że jest jej ze mną najlepiej ale ja po prostu potrzebowałem to słyszeć częściej po tekście, że było jej dobrze z każdym. Nie dziwię się, że nie rozumiesz o co mi chodzi bo po prostu nie byłaś w mojej sytuacji, nie prowadziłaś tych rozmów a ja też nie chcę pisać wszystkiego ze szczegółami. Jeżeli jakiemuś facetowi odpowiada bycie słabszym partnerem w łóżku od któregoś z byłych albo, co gorsza od jakiś przygodnych ruchaczy, to spoko, niech im odpowiada. Szczerze wątpię w istnienie takich mężczyzn ale spoko teoria. Niech będzie, że ludzie różnie myślą. Ja się nie zadowolę taką relacją, dla mnie to za mało. Ty mowisz do mnie, żebym nie pytał i żył w złudzeniu. Wyznania lub ich brak to nie był główny powód zakończenia znajomości, tylko jeden z wielu, które składały się na obraz dwójki ludzi, którzy sinigdy nie dogadają, bo po prostu mają zupełnie co innego w głowach.

Myślę, że raczej mało prawdopodobne, żebym był z dziewczyną, która mi się nie spodoba. Z taką, z którą będzie mi gorzej w łóżku, nie wytrwam długo.

673

Odp: Jej przeszłość
Marcel85 napisał/a:

Myślę, że raczej mało prawdopodobne, żebym był z dziewczyną, która mi się nie spodoba. Z taką, z którą będzie mi gorzej w łóżku, nie wytrwam długo.

Nie mówię, że w ogóle nie spodoba ale nie będzie aż taka ładna jak ta ostatnia no i nie będzie Ci z nią aż tak dobrze w łóżku jak z tamtą. Co wtedy? Powiesz jej prawdę czy od razu rzucisz bo jednak musi być najładniejsza i najlepsza? Czy może nabierzesz wody w usta i poczekasz jak sytuacja rozwinie by jej nie ranić niekorzystnym dla niej porównaniem?
Zapewne zdajesz sobie sprawę, że osobie bez doświadczenia potrzeba więcej czasu by się seksu nauczyć, otworzyć na niego itd.? Są tego plusy i minusy.

674

Odp: Jej przeszłość

Nadal coś do niej czujesz i wewnątrz jest ten niepokój, to nieprzyjemne wrażenie, że dałeś ciała? Twoja wyobraźnia nadal widzi "brzydkie" rzeczy, które robiła z tymi nowopoznanymi facetami, ale jednak serduszko ciągle bije do niej? Dlatego nie możesz przetrawić osób, które piszą, że popełniłeś błąd, ponieważ sam trochę tak myślisz? Dlatego teraz starasz się wszystkich przekonać, że była taka puszczalska, taka nieczysta, taka zakłamana... Gdybyś był przekonany co do słuszności swojej decyzji o zerwaniu, nie poswiecilbys temu forum nawet minuty, a tak siedzisz tu i walczysz sam ze sobą.

675 Ostatnio edytowany przez Marcel85 (2021-03-29 20:33:36)

Odp: Jej przeszłość
BEKAśmiechu napisał/a:

Nadal coś do niej czujesz i wewnątrz jest ten niepokój, to nieprzyjemne wrażenie, że dałeś ciała? Twoja wyobraźnia nadal widzi "brzydkie" rzeczy, które robiła z tymi nowopoznanymi facetami, ale jednak serduszko ciągle bije do niej? Dlatego nie możesz przetrawić osób, które piszą, że popełniłeś błąd, ponieważ sam trochę tak myślisz? Dlatego teraz starasz się wszystkich przekonać, że była taka puszczalska, taka nieczysta, taka zakłamana... Gdybyś był przekonany co do słuszności swojej decyzji o zerwaniu, nie poswiecilbys temu forum nawet minuty, a tak siedzisz tu i walczysz sam ze sobą.

Tak, nadal coś czuję. Nie, nie czuję, że popełniłem błąd i dałem ciała. Czuję, że chciałbym, żeby było inaczej i potoczyło się inaczej, a więc, żeby moja była mnie nie okłamała, nie puszczała się w przeszłości izwby nie pociągnęło to że sobą konsekwencji. Nie staram się do niczego nikogo przekonać, tylko bronię prawa do mówienia tego, co chcę powiedzieć. Zirytowały mnie teksty i insynuacje w moim kierunku, stąd zacząłem tu znowu pisać. Także, w większości pudło.

676 Ostatnio edytowany przez Roxann (2021-03-30 15:16:55)

Odp: Jej przeszłość

Marcel, ja Ci naprawdę życzę byś spotkał kobietę, która Ci odpowiada ale... jedynie chcę uczulić, że no sorry, najmłodszy nie jesteś (choć to jeszcze nie emerytura wink) i raczej w Twoim targacie są kobiety ok 30-stki, które mają jakieś doświadczenia. W sumie możesz szukać tych dużo młodszych, które wciąż mają romantyczne podejście do miłości i związków ale ... teraz młodzież bardziej wyzwolona, niż n lat temu. Czasy zmieniły, nikt albo niewiele osób dąży do poważnego związku w młodych latach, i tu nawet nie mówię o kobietach, tylko o mężczyznach a my (kobiety) nie raz dostajemy rykoszetem. Sam piszesz, że byłeś w długoletnich związkach ale jednak nie zdecydowałeś na ślub i założenie rodziny. Dlaczego? Skoro masz takie poglądy jakie masz. To niestety my kobiety mamy zarówno limit czasowy jeśli chodzi o posiadanie dzieci, jak i ponosimy ryzyko i odpowiedzialność za ew ciążę w takim nieformalnym związku. Medycyna i nauka jednak tak poszła do przodu, że również możemy korzystać z seksu, który jest naturalną potrzebą.
Ja wiem, że boli Cię to, że kobieta potrafiła pójść z nieznajomym i sama mimo, że jak to określiłaś "z niejednego pieca chleb jadłam" nie uznaję takich praktyk ale nie tyle w kwestiach "porządności", co zwykłego ogólnie rozumianego bezpieczeństwa.
Seks natomiast uwielbiam.
Ale do czego zmierzam... jak chcesz mieć ładną i dobrą w łóżku kobietę ok 30-stki, to niestety musisz pogodzić z tym, że najpewniej będzie miała większe doświadczenie niżbyś chciał.
I wbij sobie jedno do głowy - kobiety porównują (lub myślą o innym) tylko i wyłącznie wtedy, kiedy seks jest naprawdę kiepski lub go nie ma. W innym wypadku skupiamy na tym co teraz, obecnym partnerze by z nim było jak najlepiej. Tym się różnimy.
I sorry nie rozumiem Twoich zarzutów, że DOPIERO jakiejś kobiecie około 30-stki zaczęło zależeć na stałym związku i jeśli wcześniej go nie miała i/lub miała przelotne romanse to już jest skreślona. Wiele kobiet by chciało ale faceci nie chcą i lawirują dając nadzieję a potem "znikają". Seks stał się tak powszechny i ogólnodostępny i takie przetrzymywanie, zwlekanie najczęściej kończy rezygnacją jednej ze stron (najczęściej faceta). No i potem pojawia dylemat: a może gdybym zgodziła, to by nie odszedł?
Kobiety wbrew temu co mówisz, mają jeszcze ciężej. Co z tego, że łatwiej kogoś im poderwać bo każdy chętny na seks skoro na związek już niekoniecznie. Mam tu na myśli nie tylko związek jako wyłączność ale przede wszystkim odpowiedzialność i chęć założenia rodziny.
Już pomijając ten fakt czy szczegół, że ta Twoja miała za sobą ons (choć chyba nie do końca bo tylko całowała ale mniejsza o większość), to spotykając faceta, który choćby teoretycznie poważnie myśli o związku, zrywa kiedy ta mu mówi o swoich doświadczeniach, też można stracić wiarę, że z kimkolwiek można go stworzyć.
Tu koło zamyka bo ... można czekać żyjąc w celibacie, można być w związku i czekać na oświadczyny, można spotykać 'na luzie' mając nadzieję, że w coś więcej to przerodzi... Itd., itd.
Nie wiem po co to piszę bo pewnie i tak tego nie (z)rozumiesz.

677 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2021-03-30 15:18:35)

Odp: Jej przeszłość

Marcel, jak Ty naprawdę oczekujesz kobiety bliżej 30-stki z prawie zerowym, przepraszam za wyrażenie, "przebiegiem" to naprawde żyjesz chyba w innym świecie. Ludzie w młodości chcą się jakoś "wyszaleć" i w zdecydowanej większości przypadków trzyma się to jednak pewnego poziomu. Sama ilość partenrów, to jeszcze nie wyznacznik tego, jak Ci się będzie z kimś układać, przynajmniej jeśli mówimy o takich liczbach jak te, ile tam było, 7 facetów? Jakby miała 70 to już mógłbyś się martwić smile
Nie sądzisz, że już bardziej niepokojący jest fakt, kiedy się okazuje, że partnerka/partner zdradził wcześniej swojego byłego/byłą?

Także prędzej taka kobieta po 30-stce będzie oczekiwała czegoś stabilniejszego, niż taka 20-paro letnia, która zwuyczajnei chce się wyszumieć.

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee
" Wybierz optymizm - poczujesz się lepiej!" - Dalajlama
"Wybierz pracę, którą kochasz, i nie przepracujesz ani jednego dnia więcej w Twoim życiu!" - Konfucjusz

678

Odp: Jej przeszłość
bagienni_k napisał/a:

Marcel, jak Ty naprawdę oczekujesz kobiety bliżej 30-stki z prawie zerowym, przepraszam za wyrażenie, "przebiegiem" to naprawde żyjesz chyba w innym świecie. Ludzie w młodości chcą się jakoś "wyszaleć" i w zdecydowanej większości przypadków trzyma się to jednak pewnego poziomu. Sama ilość partenrów, to jeszcze nie wyznacznik tego, jak Ci się będzie z kimś układać, przynajmniej jeśli mówimy o takich liczbach jak te, ile tam było, 7 facetów? Jakby miała 70 to już mógłbyś się martwić smile
Nie sądzisz, że już bardziej niepokojący jest fakt, kiedy się okazuje, że partnerka/partner zdradził wcześniej swojego byłego/byłą?

Także prędzej taka kobieta po 30-stce będzie oczekiwała czegoś stabilniejszego, niż taka 20-paro letnia, która zwuyczajnei chce się wyszumieć.

Bagienni_k, ja uważam, że wymagania trzeba mieć bo dlaczego nie? Ale realne. Wiesz, że nie jestem łaskawsza dla kobiet co pokazałam w choćby w wątku o domniemanym gwałcie i dla mnie (mimo, że nie ukrywam, że seks jest ważny i go uwielbiam), praktyki ons nie wchodzą w grę ale głównie przez instynkt samozachowawczy i ogólnie rozumiane bezpieczeństwo, nie tyle "porządność".
Do poważnego związku jednak każdy musi dorosnąć, jak widać i po Autorze nie każdy potrafi bo skoro on tak bardzo wierzył w tę romantyczną miłość i był w długich związkach, to czemu nie oświadczył? Może kobiecie 20-stoletniej na tym nie zależy ale tej koło 30-stki pewnie tak.
Facet tu tyle mówi co on może i chce zaoferować, ale tak naprawdę co? Wyłączność na seks, randki, może wspólne mieszkanie wymagając przy tym wręcz uwielbienia jego osoby. Nie wiem jak inne kobiety do tego by podeszły ale dla mnie działa to jak straszak.
Ale jak wcześniej powiedziałam, każdy ma i powinien mieć swoje wymagania. Rozumiem, że facet wkurzył, że nie jest najlepszy ale...na to trzeba sobie zapracować, a jak nie sprawdzi jako kochanek to kobieta nawet będąca dziewicą, prędzej czy później zacznie myśleć o innym. Ex wcale nie potrzebny.
Dlatego uważam, że Marcel ma na tym polu kompleksy (choć uważa, że jest inaczej) i ciężko mu będzie znaleźć kobietę, tym bardziej że latka też lecą. I szukanie kogoś w wieku 30+ bardzo różni od tego kiedy było się 20-stolatkiem.
Ale niech próbuje! Ja tam mu życzę powodzenia bo myślę, że są osoby które by pasowały do jego wymagań ale ... musi trafić.

679

Odp: Jej przeszłość

"Marcel, ja Ci naprawdę życzę byś spotkał kobietę, która Ci odpowiada ale... jedynie chcę uczulić, że no sorry, najmłodszy nie jesteś (choć to jeszcze nie emerytura wink) i raczej w Twoim targacie są kobiety ok 30-stki, które mają jakieś doświadczenia. W sumie możesz szukać tych dużo młodszych, które wciąż mają romantyczne podejście do miłości i związków ale ... teraz młodzież bardziej wyzwolona, niż n lat temu."

Dla mężczyzn w wieku 30+ targetem są zarówno kilka lat starsze, jak i sporo młodsze kobiety, a grupę docelową rozszerza np. brak dzieci z poprzednich związków. Także ja się tak za bardzo nie martwię.
Pomimo tego, że byłem w związkach, rozmawiałem przez ten czas z kobietami i pomiędzy związkami poznawałem różne kobiety. Większość z nich, jeśli już taki temat się pojawił, miała podejście romantyczne do miłości i związków, jak również seks bez zobowiązań miała za nic. Patrzę na przyszłość bardzo optymistycznie.

"Sam piszesz, że byłeś w długoletnich związkach ale jednak nie zdecydowałeś na ślub i założenie rodziny. Dlaczego? Skoro masz takie poglądy jakie masz. To niestety my kobiety mamy zarówno limit czasowy jeśli chodzi o posiadanie dzieci, jak i ponosimy ryzyko i odpowiedzialność za ew ciążę w takim nieformalnym związku."

W moim pierwszym związku uważałem, że jestem na to za młody, co nie oznaczało, że nie traktowałem tej dziewczyny poważnie. Chciałem, żeby ten związek trwał i liczyłem na to, że rozwinie się w zaręczyny i ślub. Był też związek, w którym było ogólne niedogadanie, więc takich myśli nie było, choć były dobre intencje, niestety to nie przetrwało. Był też dłuższy związek i tu przyczyn było wiele, raczej ze względu na okoliczności przyrody, a nie moje przekonania.

"Ale do czego zmierzam... jak chcesz mieć ładną i dobrą w łóżku kobietę ok 30-stki, to niestety musisz pogodzić z tym, że najpewniej będzie miała większe doświadczenie niżbyś chciał."

To jaki człowiek jest w łóżku nie zależy bezpośrednio od ilości partnerów a od podejścia do seksu, kreatywności i innych cech bardziej osobniczych. Jak ktoś jest ofermą w łóżku, to nic mu nie da zmiana partnerów. Nie mam nic przeciwko kobietom, które miały nie wiem, 3, 4 stałych partnerów do 30-stki, a takich kobiet jest multum. Są to zapewne zarówno brzydkie, jak i piękne kobiety.

Jak kobieta miała np. 7 partnerów to też spoko. O ile ich kochała, chciała z nimi stworzyć coś stałego ale kilka razy źle trafiła bo np. patologia, innym razem facet miał złe intencje, inny zdradził a inny np. umarł. Są różne sytuacje w życiu. Ale sory, jak ktoś miał tylu partnerów, a podejście do seksu ma takie, że obojętnie z kim i obojętnie gdzie - bo może być z przyjacielem, z kolegą z młodszych lat, z obcym facetem po imprezie, wszystko dozwolone, bo "nikogo nie krzywdzi", to jest to dla mnie mentalność kobiety puszczalskiej, która mogłaby równie dobrze mieć i 50 partnerów, w tym podczas związku ze mną. Celowo koloryzuję, żebyś wiedziała o co mi chodzi. Czyjaś ilość partnerów może wynikać ze zbiegów okoliczności, nieszczęścia, zagubienia itp. A czyjaś może wynikać z k...stwa i ja czegoś takiego po prostu nie trawię. Nie szanuję ludzi, którzy tak myślą, liczę na to, że będą mnie omijać tak jak inne nieszczęścia. Rozmowa z takimi ludźmi o seksie boli mnie w uszy.

"I sorry nie rozumiem Twoich zarzutów, że DOPIERO jakiejś kobiecie około 30-stki zaczęło zależeć na stałym związku i jeśli wcześniej go nie miała i/lub miała przelotne romanse to już jest skreślona. Wiele kobiet by chciało ale faceci nie chcą i lawirują dając nadzieję a potem "znikają". Seks stał się tak powszechny i ogólnodostępny i takie przetrzymywanie, zwlekanie najczęściej kończy rezygnacją jednej ze stron (najczęściej faceta). No i potem pojawia dylemat: a może gdybym zgodziła, to by nie odszedł?"

j.w.

"Już pomijając ten fakt czy szczegół, że ta Twoja miała za sobą ons (choć chyba nie do końca bo tylko całowała ale mniejsza o większość), to spotykając faceta, który choćby teoretycznie poważnie myśli o związku, zrywa kiedy ta mu mówi o swoich doświadczeniach, też można stracić wiarę, że z kimkolwiek można go stworzyć."

Może stracić wiarę, masz rację. Tak jak ja mogę stracić wiarę w miłość i jej poważne podejście, jak się dowiem, że poszła z kimś obcym do niego po imprezie i uwierz mi, że nie tylko się z nim całowała. Nie do końca widzę taką kobietę jako matkę mojej przyszłej córki, którą pewnie nauczy podobnych zachowań.

" ja uważam, że wymagania trzeba mieć bo dlaczego nie? Ale realne. Wiesz, że nie jestem łaskawsza dla kobiet co pokazałam w choćby w wątku o domniemanym gwałcie i dla mnie (mimo, że nie ukrywam, że seks jest ważny i go uwielbiam), praktyki ons nie wchodzą w grę ale głównie przez instynkt samozachowawczy i ogólnie rozumiane bezpieczeństwo, nie tyle "porządność"."

A dla mnie nie wchodzą w grę ze względu na porządność i te sprawy, które wymieniłaś. Powiedz mi, dlaczego uważasz, że kobiecie, która wystartowała w nasz związek z kłamstwem, dotyczącym bardzo ważnych dla mnie spraw, później przykrywała to kolejnym kłamstwem, aż stworzyło się z tego bagno, z którego było trudno wyjść, kobiecie, która do tego robiła takie rzeczy w przeszłości, miałbym uwierzyć, że będzie mi wierna, bez mrugnięcia okiem? Wierna wtedy, gdy będzie między nami źle, będziemy mieli kłótnię, gorszy czas, pojawi się np. moja choroba albo wyjazd służbowy, mam wtedy wierzyć, że moja partnerka jest nieskazitelna? Jest coś takiego jak wiarygodność człowieka, może sobie mieć różną przeszłość ale trzeba sobie zdawać, że w zależności od tego przeszłości tą wiarygodność się ocenia czasami mimowolnie i w takich sytuacjach często na niekorzyść.

"Facet tu tyle mówi co on może i chce zaoferować, ale tak naprawdę co? Wyłączność na seks, randki, może wspólne mieszkanie wymagając przy tym wręcz uwielbienia jego osoby. Nie wiem jak inne kobiety do tego by podeszły ale dla mnie działa to jak straszak."

Wymagam tego, co w związku jest normalne.

680

Odp: Jej przeszłość

Wróciłem od lutego, poczytałem i chciałem napisać, że co jedna wypoiwedź to lepsza. A tu zonk, jeszcze siedem stron do lektury więcej smile

681

Odp: Jej przeszłość
Rising_Sun napisał/a:
Marcel85 napisał/a:

Naprawdę uważacie, że duża ilość partnerów nic nie znaczy? Kompletnie nic?

A co oznacza jak ktoś jest długotrwałe bezrobotny? Mówi to coś o stosunku do pracy, prawda?

Ja nie mówię, że kompletnie nic. Ale nie jest dla mnie to aż tak ważne. A podam Ci na swoim przykładzie. Spotykalam się kiedyś z kimś, po tygodniu poszłam z nim do łóżka, miałam motylki w brzuchu, czułam się cudownie, zakochana, facet ideal. Dwa tygodnie później rozpadło się, bo okazało się, że on cpa. Moja wina, mogłam poczekać, ale poza tym o czym to w sumie świadczy? 

I dla mnie akurat wspominane podejście do pracy jest ważniejsze niż ilość partnerów.

No to świadczy o tym, że jesteś rozwiązła seksualnie. Wiesz co to kręgosłup moralny?

682

Odp: Jej przeszłość
MariuszMariusz napisał/a:

No to świadczy o tym, że jesteś rozwiązła seksualnie. Wiesz co to kręgosłup moralny?

Przyszedłeś tu z jakąś misją do spełnienia czy masz potrzebę dowartościować się albo zwyczajnie wyżyć?

Pytam, bo trafiając na Twoje posty nie potrafię oprzeć się wrażeniu, że wybierasz takie wątki, a nawet odgrzebujesz stare tematy, w których możesz wtrącić swoje trzy grosze, by wytknąć innym, że żyją po swojemu, inaczej niż Ty, a Ty masz przecież monopol na jedyną słuszną drogę, zupełnie przy tym nie zwracając uwagi, że idąc własną nikogo w ten sposób nie krzywdzą.

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)
[olinkowy status to już historia, z niezależnych ode mnie przyczyn technicznych właściwy zobaczysz dopiero w moim profilu wink]

683

Odp: Jej przeszłość
Olinka napisał/a:
MariuszMariusz napisał/a:

No to świadczy o tym, że jesteś rozwiązła seksualnie. Wiesz co to kręgosłup moralny?

Przyszedłeś tu z jakąś misją do spełnienia czy masz potrzebę dowartościować się albo zwyczajnie wyżyć?

Pytam, bo trafiając na Twoje posty nie potrafię oprzeć się wrażeniu, że wybierasz takie wątki, a nawet odgrzebujesz stare tematy, w których możesz wtrącić swoje trzy grosze, by wytknąć innym, że żyją po swojemu, inaczej niż Ty, a Ty masz przecież monopol na jedyną słuszną drogę, zupełnie przy tym nie zwracając uwagi, że idąc własną nikogo w ten sposób nie krzywdzą.

Pan pragnie abyś wróciła do Jego domu. Skończ z grzesznym życiem. Wróć tam skąd wyruszyłaś, jeszcze masz możliwość!

Pan zna wszystkie ścieżki

Posty [ 661 do 683 z 683 ]

Strony Poprzednia 1 10 11 12

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021