Czy warto organizować wesele (długi opis)? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » WIECZÓR PANIEŃSKI, ŚLUB, WESELE » Czy warto organizować wesele (długi opis)?

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 56 do 61 z 61 ]

56

Odp: Czy warto organizować wesele (długi opis)?

Sporo zależy od powodów nieutrzymywania kontaktu. Jak się faktycznie kogoś nie lubi, to nic dziwnego, że się go nie zaprosi. Często jednak ten kontakt jest nikły ze względu np. na odległość. Wtedy zgodziłabym się z tym, że wypada zaprosić wszystkich z "danej kategorii". XD Znaczy, jeśli siostrę matki, to i brata ojca, jeśli dzieci siostry ojca I, to i dzieci siostry ojca II. Chociaż i do tego trzeba podejść ze zdrowym rozsądkiem: jeżeli jedna ciotka ma dzieci w naszym wieku, a druga - w wieku przedszkolnym, z którymi niewiele nas łączy, to myślę, że można sobie darować, bo tu powody byłyby oczywiste i niezwiązane z nierównym traktowaniem rodziny (aczkolwiek pojawiłyby się pewnie pretensje identyczne jak przy organizacji wesel bez dzieci wink).

Zobacz podobne tematy :

57

Odp: Czy warto organizować wesele (długi opis)?
SaraS napisał/a:

Sporo zależy od powodów nieutrzymywania kontaktu. Jak się faktycznie kogoś nie lubi, to nic dziwnego, że się go nie zaprosi. Często jednak ten kontakt jest nikły ze względu np. na odległość. Wtedy zgodziłabym się z tym, że wypada zaprosić wszystkich z "danej kategorii". XD Znaczy, jeśli siostrę matki, to i brata ojca, jeśli dzieci siostry ojca I, to i dzieci siostry ojca II. Chociaż i do tego trzeba podejść ze zdrowym rozsądkiem: jeżeli jedna ciotka ma dzieci w naszym wieku, a druga - w wieku przedszkolnym, z którymi niewiele nas łączy, to myślę, że można sobie darować, bo tu powody byłyby oczywiste i niezwiązane z nierównym traktowaniem rodziny (aczkolwiek pojawiłyby się pewnie pretensje identyczne jak przy organizacji wesel bez dzieci wink).

Też prawda, chociaż odległość nie jest aż takim problemem, bo można przecież pisać, dzwonić do siebie, a jak nie ma kontaktu wcale to cóż....ja mam wujka mieszkającego na tej samej ulicy (bardzo bliska rodzina) a nie mam pojęcia jak on wygląda, bo nie rozmawia z moim tatą
Co do tych zaproszeń ludzi z jednej linii nie wyobrażam sobie zaprosić na ślub i wesele kogoś, z kim nie utrzymuję kontaktu i nie ma znaczenia, że zapraszam dzieci siostry 1 a nie utrzymuję kontaktów z 2 to nie zapraszam po prostu i już, ale tych, których już zapraszam to z dziećmi, mimo nikłego kontaktu z nimi. No nie wiem, tak mi się jakoś wydaje, że to dobry plan. Jakoś mam w bliskiej rodzinie wiele osób, które mi czymś podpadły. I najgorzej, że np. jest rodzeństwo i jednego wujka lubię, utrzymujemy kontakt a drugiego nie znoszę, bo zawsze był niemiły i nie wyobrażam sobie zapraszać tego drugiego, "bo wypada"

58 Ostatnio edytowany przez Marata (2019-09-15 22:05:56)

Odp: Czy warto organizować wesele (długi opis)?

Hmm...
My mieliśmy całkiem niestandardowe "wesele".
Ślub był w maleńkim kościółku z cegły w bardzo surowym stylu - drewniane ławki, maleńki drewniany ołtarzyk i surowa cegła na ścianach. Jedyna ozdoba - piękny witraż nad ołtarzem. Ksiądz, który przyprowadził 5 osób z chóru, my i około 20 gości - najbliższa rodzina i przyjaciele.
Moja hmm... suknia ślubna kosztowała 150 zł smile
"wesele" odbyło się w niewielkiej knajpce 50 m od kościoła, którą z mężem bardzo lubiliśmy. Któregoś dnia poszliśmy tam i ustaliliśmy menu z właścicielką. Dj i fotograf (na 2h wesela - stwierdziliśmy, że potem może być nam za wesoło i nie chcemy krępować się). Bawiliśmy się do białego rana. Poszła nam 1 butelka wódki i kilka butelek wina. Dj mimo, że miał zapłacone do 12 w nocy został z nami do 5 rano.
Chcieliśmy tylko, żeby wszyscy zaproszeni świętowali z nami ten niezwykły dzień. I tyle smile

Nie pozwoliliśmy nikomu na jakiekolwiek wtrącanie się w nasz ślub i gdy któraś z mam wyskakiwała z tekstem, że "przydało by się zaprosić..." odpowiadałam, że nie stać nas. I koniec. Było tak, jak chcieliśmy i wyszło super smile Przynajmniej według nas.

Więc zaplanuj sobie swój ślub z chłopakiem, na spokojnie i nie słuchaj mamy. Ona swoim się rozczarowała. Naharowała się jak wół i jedynie patrzyła, jak inni dobrze się bawią.
Ty, zrób po swojemu. Hucznie, skromnie, z kwiatami czy bez. Ma być tak, jak Ty chcesz. Nikt nie karze Ci brać na światka siostry (pobożne życzenia mamy sie nie liczą). Zrobisz po swojemu smile

59

Odp: Czy warto organizować wesele (długi opis)?
Marata napisał/a:

Hmm...
My mieliśmy całkiem niestandardowe "wesele".
Ślub był w maleńkim kościółku z cegły w bardzo surowym stylu - drewniane ławki, maleńki drewniany ołtarzyk i surowa cegła na ścianach. Jedyna ozdoba - piękny witraż nad ołtarzem. Ksiądz, który przyprowadził 5 osób z chóru, my i około 20 gości - najbliższa rodzina i przyjaciele.
Moja hmm... suknia ślubna kosztowała 150 zł smile
"wesele" odbyło się w niewielkiej knajpce 50 m od kościoła, którą z mężem bardzo lubiliśmy. Któregoś dnia poszliśmy tam i ustaliliśmy menu z właścicielką. Dj i fotograf (na 2h wesela - stwierdziliśmy, że potem może być nam za wesoło i nie chcemy krępować się). Bawiliśmy się do białego rana. Poszła nam 1 butelka wódki i kilka butelek wina. Dj mimo, że miał zapłacone do 12 w nocy został z nami do 5 rano.
Chcieliśmy tylko, żeby wszyscy zaproszeni świętowali z nami ten niezwykły dzień. I tyle smile

Nie pozwoliliśmy nikomu na jakiekolwiek wtrącanie się w nasz ślub i gdy któraś z mam wyskakiwała z tekstem, że "przydało by się zaprosić..." odpowiadałam, że nie stać nas. I koniec. Było tak, jak chcieliśmy i wyszło super smile Przynajmniej według nas.

Więc zaplanuj sobie swój ślub z chłopakiem, na spokojnie i nie słuchaj mamy. Ona swoim się rozczarowała. Naharowała się jak wół i jedynie patrzyła, jak inni dobrze się bawią.
Ty, zrób po swojemu. Hucznie, skromnie, z kwiatami czy bez. Ma być tak, jak Ty chcesz. Nikt nie karze Ci brać na światka siostry (pobożne życzenia mamy sie nie liczą). Zrobisz po swojemu smile

Ooo i to jest super wyjście!
Czyli można też brać DJa na mniejszą liczbę osób? No to super
A suknia za 150 zł może być dużo ładniejsza niż te za grube tysiące
Bardzo przyjemnie się czyta to, jak opisałaś swój ślub big_smile
To najlepiej pokazuje, że można zorganizować wesele i niekoniecznie przy tym zbankrutować a dobrze się bawić big_smile

60

Odp: Czy warto organizować wesele (długi opis)?
Efira napisał/a:
SaraS napisał/a:

Sporo zależy od powodów nieutrzymywania kontaktu. Jak się faktycznie kogoś nie lubi, to nic dziwnego, że się go nie zaprosi. Często jednak ten kontakt jest nikły ze względu np. na odległość. Wtedy zgodziłabym się z tym, że wypada zaprosić wszystkich z "danej kategorii". XD Znaczy, jeśli siostrę matki, to i brata ojca, jeśli dzieci siostry ojca I, to i dzieci siostry ojca II. Chociaż i do tego trzeba podejść ze zdrowym rozsądkiem: jeżeli jedna ciotka ma dzieci w naszym wieku, a druga - w wieku przedszkolnym, z którymi niewiele nas łączy, to myślę, że można sobie darować, bo tu powody byłyby oczywiste i niezwiązane z nierównym traktowaniem rodziny (aczkolwiek pojawiłyby się pewnie pretensje identyczne jak przy organizacji wesel bez dzieci wink).

Też prawda, chociaż odległość nie jest aż takim problemem, bo można przecież pisać, dzwonić do siebie, a jak nie ma kontaktu wcale to cóż....ja mam wujka mieszkającego na tej samej ulicy (bardzo bliska rodzina) a nie mam pojęcia jak on wygląda, bo nie rozmawia z moim tatą
Co do tych zaproszeń ludzi z jednej linii nie wyobrażam sobie zaprosić na ślub i wesele kogoś, z kim nie utrzymuję kontaktu i nie ma znaczenia, że zapraszam dzieci siostry 1 a nie utrzymuję kontaktów z 2 to nie zapraszam po prostu i już, ale tych, których już zapraszam to z dziećmi, mimo nikłego kontaktu z nimi. No nie wiem, tak mi się jakoś wydaje, że to dobry plan. Jakoś mam w bliskiej rodzinie wiele osób, które mi czymś podpadły. I najgorzej, że np. jest rodzeństwo i jednego wujka lubię, utrzymujemy kontakt a drugiego nie znoszę, bo zawsze był niemiły i nie wyobrażam sobie zapraszać tego drugiego, "bo wypada"

Efira, może ja się niejasno wyraziłam. Oczywiście, że jak z kimś w ogóle nie rozmawiam, to w nosie mam takt czy nietakt i nie zapraszam. Jak to pisałam, miałam w głowie wizję takiego bardziej mojego nieutrzymywania kontaktu - znaczy, mam parę takich osób w rodzinie, na co dzień nie utrzymujemy kontaktu, mieszkamy daleko od siebie, ale na jakichś imprezach rodzinnych bardzo chętnie się spotykamy i spędzamy razem czas. Może nie znamy się z tego względu jakoś super, nie ma regularnych (ani nieregularnych xD) rozmów przez tel. o tym, co u nas słychać, ale dla mnie to dalej trochę inna kategoria niż "nie rozmawiamy ze sobą od lat i mamy się gdzieś, nawet się nie lubimy". Taki kontakt mam np. z jednym kuzynem, widujemy się bardzo rzadko, ale jak jest okazja, to zawsze rozmawiamy ze sobą gdzieś z boczku imprezy, więc zaprosiłabym i jego, i jego brata, którego dla odmiany nie widziałam od lat. Albo np. jestem chrzestną córki kuzyna, siłą rzeczy spotykam się z nim parę razy w roku i bardzo go lubię, z kolei z jego bratem mam dużo mniejszy kontakt, ale jak już na siebie gdzieś wpadniemy, to też jest zawsze miło - głupio bym się czuła zapraszając tylko tego pierwszego, a jego brata nie, mimo że - szczerze mówiąc - jego obecność na moim weselu byłaby mi zupełnie obojętna. xD
Chociaż to też może być związane z tym, że mam dużą rodzinę i ze strony mamy, i ze strony taty - dużą na tyle, że nie da się po prostu ze wszystkim być w regularnym kontakcie, bo musiałabym poświęcać kilkadziesiąt godzin w miesiącu, żeby z każdym choć raz porozmawiać, ale wszyscy są tego świadomi i nikt nikomu nie ma tego za złe; różne rodzinne okazje są często jedyną metodą podtrzymywania znajomości, ale nie jest to właściwie na zasadzie "tak wypada", a "lubimy się, jest okazja, to zapraszamy, wreszcie się spotkamy".

61

Odp: Czy warto organizować wesele (długi opis)?
SaraS napisał/a:
Efira napisał/a:
SaraS napisał/a:

Sporo zależy od powodów nieutrzymywania kontaktu. Jak się faktycznie kogoś nie lubi, to nic dziwnego, że się go nie zaprosi. Często jednak ten kontakt jest nikły ze względu np. na odległość. Wtedy zgodziłabym się z tym, że wypada zaprosić wszystkich z "danej kategorii". XD Znaczy, jeśli siostrę matki, to i brata ojca, jeśli dzieci siostry ojca I, to i dzieci siostry ojca II. Chociaż i do tego trzeba podejść ze zdrowym rozsądkiem: jeżeli jedna ciotka ma dzieci w naszym wieku, a druga - w wieku przedszkolnym, z którymi niewiele nas łączy, to myślę, że można sobie darować, bo tu powody byłyby oczywiste i niezwiązane z nierównym traktowaniem rodziny (aczkolwiek pojawiłyby się pewnie pretensje identyczne jak przy organizacji wesel bez dzieci wink).

Też prawda, chociaż odległość nie jest aż takim problemem, bo można przecież pisać, dzwonić do siebie, a jak nie ma kontaktu wcale to cóż....ja mam wujka mieszkającego na tej samej ulicy (bardzo bliska rodzina) a nie mam pojęcia jak on wygląda, bo nie rozmawia z moim tatą
Co do tych zaproszeń ludzi z jednej linii nie wyobrażam sobie zaprosić na ślub i wesele kogoś, z kim nie utrzymuję kontaktu i nie ma znaczenia, że zapraszam dzieci siostry 1 a nie utrzymuję kontaktów z 2 to nie zapraszam po prostu i już, ale tych, których już zapraszam to z dziećmi, mimo nikłego kontaktu z nimi. No nie wiem, tak mi się jakoś wydaje, że to dobry plan. Jakoś mam w bliskiej rodzinie wiele osób, które mi czymś podpadły. I najgorzej, że np. jest rodzeństwo i jednego wujka lubię, utrzymujemy kontakt a drugiego nie znoszę, bo zawsze był niemiły i nie wyobrażam sobie zapraszać tego drugiego, "bo wypada"

Efira, może ja się niejasno wyraziłam. Oczywiście, że jak z kimś w ogóle nie rozmawiam, to w nosie mam takt czy nietakt i nie zapraszam. Jak to pisałam, miałam w głowie wizję takiego bardziej mojego nieutrzymywania kontaktu - znaczy, mam parę takich osób w rodzinie, na co dzień nie utrzymujemy kontaktu, mieszkamy daleko od siebie, ale na jakichś imprezach rodzinnych bardzo chętnie się spotykamy i spędzamy razem czas. Może nie znamy się z tego względu jakoś super, nie ma regularnych (ani nieregularnych xD) rozmów przez tel. o tym, co u nas słychać, ale dla mnie to dalej trochę inna kategoria niż "nie rozmawiamy ze sobą od lat i mamy się gdzieś, nawet się nie lubimy". Taki kontakt mam np. z jednym kuzynem, widujemy się bardzo rzadko, ale jak jest okazja, to zawsze rozmawiamy ze sobą gdzieś z boczku imprezy, więc zaprosiłabym i jego, i jego brata, którego dla odmiany nie widziałam od lat. Albo np. jestem chrzestną córki kuzyna, siłą rzeczy spotykam się z nim parę razy w roku i bardzo go lubię, z kolei z jego bratem mam dużo mniejszy kontakt, ale jak już na siebie gdzieś wpadniemy, to też jest zawsze miło - głupio bym się czuła zapraszając tylko tego pierwszego, a jego brata nie, mimo że - szczerze mówiąc - jego obecność na moim weselu byłaby mi zupełnie obojętna. xD
Chociaż to też może być związane z tym, że mam dużą rodzinę i ze strony mamy, i ze strony taty - dużą na tyle, że nie da się po prostu ze wszystkim być w regularnym kontakcie, bo musiałabym poświęcać kilkadziesiąt godzin w miesiącu, żeby z każdym choć raz porozmawiać, ale wszyscy są tego świadomi i nikt nikomu nie ma tego za złe; różne rodzinne okazje są często jedyną metodą podtrzymywania znajomości, ale nie jest to właściwie na zasadzie "tak wypada", a "lubimy się, jest okazja, to zapraszamy, wreszcie się spotkamy".

Tak tak! Popieram właśnie to, co napisałaś
Nie chodzi nawet o to, że musimy widywać kogoś codziennie, czy tam dzwonić, chodzi o stosunki. Mam rodzinę, którą widzę raz na rok, może dwa, ale lubię ich, są dla mnie uprzejmi i chętnie bym ich zaprosiła najakąkolwiek imprezę związaną ze mną, a mam też rodzinę, którą widzę co roku na wszystkich świętych, stereotypowe ciotki grażynki i wujki janusze (specjalnie z małej litery, bo to stan a nie imię), którzy mi dogryzą jak tylko mogą i nie wyobrażam sobie np. być obgadana na własnym ślubie, jaką miałam brzydką kieckę, jakie było złe jedzenie, jaki okropny jest pan młody
Często ludzie piszą, że im się wesela nie zwracają, ale większość z nich zaprasza dużą część rodziny, której nie widziała latami a potem zdziwienie, że ktoś dał pustą kopertę albo 200 zł za 4 osoby, tacy ludzie nie czują więzi z nami i nie zobaczą nas kolejne 15 lat i mają gdzieś ile dadzą. Jedna dziewczyna na jakimś forum napisała, że z narzeczonym robili przyjęcie na 100 osób, ale zaprosili tylko tych z rodziny, których lubili (niekoniecznie właśnie codzienne dzwonienie, ale po prostu czysta relacja przyjacielska) oraz bliskich znajomych i dziewczyna napisała, że jeden dał mniej, drugi więcej, ale nie było żadnej pustej koperty i koszta się zwróciły. Zaraz ktoś tu na mnie naskoczy, że lecę na kasę i chcę zarobić, ale to nie jest prawda, po prostu piszę to, co napisała jedna dziewczyna na forum i zgadzam się z nią. Poza tym ślub to dzień młodych, chęć spędzenia czasu z bliskimi, jaki jest sens zapraszania "bliskich", których nie widzieliśmy 10 lat? Albo jeszcze lepiej- byłam z 5 lat temu na weselu, gdzie matka młodego uparła się, że musi się pochwalić przed wszystkimi, więc zamiast znajomych pary młodej byli w większości dalecy krewni oraz nawet sąsiedzi. Młodym się to nie podobało, ale no rodzice finansowali i się uparli na taki układ

Posty [ 56 do 61 z 61 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » WIECZÓR PANIEŃSKI, ŚLUB, WESELE » Czy warto organizować wesele (długi opis)?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018