epilog - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 39 do 57 z 57 ]

39 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-07-09 11:59:21)

Odp: epilog

Mogę się mylić, ale w tym czasie co nie są razem ona ma po prostu spokój od jego narzekań.
Bo skoro nie potrafi się od nich powstrzymać nawet na placu zabaw..
Tutaj też autor bardziej przyszedł "ponarzekać" w swoim epilogu, zamiast szukać rozwiązania.
Jak się mylę, broń się, autorze:)

ale tylko głupiec prosiłby o radę obcych ludzi. Przecież wie lepiej. Po co ten wątek? by wyłowić to, co mu pasuje do obrazka.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach
Zobacz podobne tematy :

40 Ostatnio edytowany przez Pokręcona Owieczka (2019-07-09 12:06:15)

Odp: epilog
Ela210 napisał/a:

Po co ten wątek? by wyłowić to, co mu pasuje do obrazka.

Ela, bo nie ma kto go po głowie pogłaskać.

Serio, ja też odbieram te wpisy jako wieczne marudzenie niezadowolonego Kłapouchego.
Lepiej jest wyrzucić to z siebie anonimowo, poczuć ulgę, niż zmierzyć się z tym w realu.
On już nie ma sił ani ochoty na poskładanie małżeństwa.
Żona zła, bo nie chce jechać na wycieczkę, zła bo z kanapkami na robotę nie przyjeżdża i Autor musi zjeść pizze, zła bo pracuje.

Nie wiem jakiego życia Autor oczekiwał, ale może nie wie, że kobiety też mają słabsze dni, że nie mają ochoty wstać z łóżka, a zamiast wycieczki wolą siedzieć i nic nie robić. To się nazywa apatia lub depresja.

41

Odp: epilog
Pokręcona Owieczka napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Po co ten wątek? by wyłowić to, co mu pasuje do obrazka.

Ela, bo nie ma kto go po głowie pogłaskać.

Serio, ja też odbieram te wpisy jako wieczne marudzenie niezadowolonego Kłapouchego.
Lepiej jest wyrzucić to z siebie anonimowo, poczuć ulgę, niż zmierzyć się z tym w realu.
On już nie ma sił ani ochoty na poskładanie małżeństwa.
Żona zła, bo nie chce jechać na wycieczkę, zła bo z kanapkami na robotę nie przyjeżdża i Autor musi zjeść pizze, zła bo pracuje.

Nie wiem jakiego życia Autor oczekiwał, ale może nie wie, że kobiety też mają słabsze dni, że nie mają ochoty wstać z łóżka, a zamiast wycieczki wolą siedzieć i nic nie robić. To się nazywa apatia lub depresja.

zalożę się, że żona głaskała na początku, ale się zniechęciła bo głaski były: za słabe, za mocne, nie w to miejsce. a Kowalska męża głaszcze lepiej i mają dom lepszy.. big_smile
sorry Pepegi ale tak mi brzmisz..
Moja rada- bo już się naburczałeś wink - zrób sobie 1 dzień bez narzekania., potem 2.. bądż miły dla żony, może jeszcze nie wszystko stracone.
Jak macie jakieś sprawy, to konkretnie je omawiajcie- nawet z ołówkiem w ręku.
Chcesz obiad do pracy? Poproś- mogłabyś mi przygotować? Ja w zamian to i to..
Może potem takie gesty same wrócą.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

42

Odp: epilog
DopókiTy napisał/a:
Ela210 napisał/a:
DopókiTy napisał/a:

Żadne gadki tu nie pomogą. Bo on będzie wciąz na kolanach, a ona łaskawie powie o co jej chodzi, będzie się dąsała, przeciągała, itd. Autorze przejmij kontrolę, raptownie, szybko i tak, żeby zauważyła i żeby zabolało. I za szybko się z tej zmiany nie wycofuj, niech pierze sprząta, i będzie ze wszystkim sama, a Ty burcz, wychodź, krzycz, itd. Może będzie chciała rozwodu, wtedy tez sytuacja wiadoma.

Tylko 1 post czytasz,koleego?? To On burczy, nawet na rodzinnych wyjściach i się dąsa.. Z d..porada.. Ona ma swoje za uszami, ale nie tędy droga..

A ty jesteś mędrcem, twoja rada jest lepsza od mojej, co za wyżyny mądrości. Tylko Ty umiesz i wiesz co czytać. Daj sobie spokój, to NIEZALEŻNE forum i każdy może się wypowiedzieć. I wyobraź sobie, że jestem kobietą.

Jesteś kobietą???
Też wzięłam cię za chłopa.
Za takie rady namawiające do agresji,
do dręczenia psychicznego, atakowania, powinnaś wylecieć z hukiem z tego forum.
To tutaj NIEDOZWOLONE!

"Ludzi poznajemy w momencie, kiedy sytuacja jest dla nich trudna, wtedy pokazują prawdziwą twarz" - przeczytane na forum

43 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2019-07-10 14:20:44)

Odp: epilog

Nieregulaminowy off top, złośliwe wycieczki osobiste

44

Odp: epilog
żyworódka napisał/a:

Jesteś kobietą???
Też wzięłam cię za chłopa.
Za takie rady namawiające do agresji,
do dręczenia psychicznego, atakowania, powinnaś wylecieć z hukiem z tego forum.
To tutaj NIEDOZWOLONE!

Żyworódko, bardzo Cię proszę - porzuć ten protekcjonalny ton.
Z przykrością zauważyłam, że zwracasz się dzisiaj w podobnym tonie do forumowiczów w kilku wątkach.
Taka postawa jest tutaj również niedozwolona

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.
Odp: epilog

Ciężko jest podjąć jakieś działania,  jak w sumie to nie wiadomo czego się chce.  Mało tego,  nie wiadomo również czego chce ta druga strona. Napisałeś autorze, że każdy wybór jest zły.  Zarówno rozwód,  jak i tkwienie w czymś,  co już małżeństwa nie przypomina. Jest jeszcze trzecia ścieżka-pozostanie w małżeństwie i naprawienie tego, co się  rozwaliło. Przecież musiało kiedyś być fajnie, normalnie.  W końcu jesteście tyle lat razem, zdecydowaliscie się na dzieci.  Myślę autorze, że powinieneś zdecydować czego chcesz. Którą drogę wybrać.  I to już teraz. Później można myśleć nad konkretnymi działaniami.  My kobiety też chętnie poradzimy Tobie, jak rozkochac żonę na nowo,  lub złożyć papiery rozwodowe,  ewentualnie przygotować kanapę na następnych kilkanaście lat samotnie na niej spędzonych. ;-)

46

Odp: epilog

Chłopie to co napisałeś jest tak przygnebiajce, że aż boli. Mam 40+ byłem w małżeństwie i poelwiem tak, miałem podobne uczucia. A co gorsza podobną perspektywę. Latalo się za kiecką, obnosilo na rękach, obsypywalo prezentami,kupowalo ubrania, nadskakiwalo się, a bez wzajem ości i rozmowy i współ ego spędzania czasu brakowało, a do łóżka, o ile było, latalo się na czas, bo jak nie zdążyłem to żona sobie zdążyła zrobić dobrze wibratorem i szła spać. Chłopie uciekaj z tego związku. Znajdź kobietę przy której będziesz promieniowal i cieszył się życiem, jej też w ten sposób dasz możliwość uloze ia sobie życia z kimś z kim będzie zadowolona. Nie marnuj życia. Jestem obecnie z kobietą, z którą góry przenoszę, i coś o czym w życiu bym normalnie nie pogadał z ex, dzisiaj jest rzeczą tak normalna, że Dziś się zastanawiam, jak to w ogóle było możliwe że mogłem być w związku z osobą z którą miałem takie słabe relacje. I że miłość która była nie przemienia się wlasnie w takie relacje, a powinna. Żyj, chłopie żyj.

Szczęście żonatego mężczyzny zależy od kobiet, których nie poślubił.

47

Odp: epilog
DopókiTy napisał/a:
żyworódka napisał/a:
DopókiTy napisał/a:

A ty jesteś mędrcem, twoja rada jest lepsza od mojej, co za wyżyny mądrości. Tylko Ty umiesz i wiesz co czytać. Daj sobie spokój, to NIEZALEŻNE forum i każdy może się wypowiedzieć. I wyobraź sobie, że jestem kobietą.

Jesteś kobietą???
Też wzięłam cię za chłopa.
Za takie rady namawiające do agresji,
do dręczenia psychicznego, atakowania, powinnaś wylecieć z hukiem z tego forum.
To tutaj NIEDOZWOLONE!

off top

Isabelo,
A takie teksty są dozwolone?

48

Odp: epilog

Nie, również nie.
Dziękuję za zwrócenie uwagi na to.

Mam również prośbę, aby takie posty zgłaszać poprzez raport, a nie w dyskusji. Wtedy możemy zareagować najszybciej.

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

49

Odp: epilog
pepegi napisał/a:

Budzę się z myślą, że jestem złym człowiekiem. Jestem w związku od 12 lat. Małżeństwo od 8. Dzieci 5 i 2 lata. Kocham je i one mnie, bardzo. Czuję, że znalazłem się w miejscu, w którym każdy wybór jest zły. Z własnej winy. Ostatniego roku , w wakacje coś we mnie pękło. Straciłem siłę do zaklinania rzeczywistości. Gdy przebywasz z kimś codziennie, gdy nie masz ucieczki. Zadajesz sobie pytania. Czuję się jak instytucja męża, nie jak facet kobiety. Rola kogoś, kto kupi listę zakupów z smsa, zabierze dzieci do lekarza, do przedszkola, do szpitala, kto kupi jej samochód, laptopa, komórkę, spa, kupi dom, wakacje, posprząta bajzel, wypad na weekend, kino , restauracje. Remont ? jasne, czemu nie. Ale nie chodzi o pieniądze. Fajnie, że są, jak ich nie będzie damy radę. Kiedyś dawaliśmy. Dawanie przychodzi mi łatwiej, nie oczekuję nic w zamian. To przeważnie tylko rzeczy. Ale, gdy zdaję sobie sprawę, że miło by było dostać za to choćby całusa w policzek, jakiś miły gest, spojrzenie. Poprostu docenić. Przywieźć chociaż raz obiad, gdy przez tydzień zawalasz brudny od farby, tynku, zmęczony. By nie wpieprzać bułek i pizzy. Wkurza mnie, że stać nas na fajny apartament, z wielkim łóżkiem, gdy wiem, że spędze w nim wieczór na kanapie z piwskiem w ręku. Bo co można samemu robić wieczorami... Nie chcę być sam w takie weekendy. Dość. Od lat w łóżku czuję się jak petent. Próby zbliżeń, są jakbym był natrętem. To zabija totalnie chęć na seks. Chcę by chociaż raz to ona sama przyszła do mnie. Bo mnie pragnie, bo mnie kocha, bo ma chcice , cokolwiek. To jest tylko symptom tego, jak bardzo ten związek kuleje. Bez tego czujesz się nieatrakcyjny, znika intymność, blikość z drugą osobą. Znika przytulanie i trzymanie za ręce. Masakra, że człowiek się przyzwyczaja jak szczur, do wszystkiego. Pragnę rozmów, milczenie mnie dobija, milczenie w samochodzie, w restauracji, na spacerze. By starała się o mnie tak samo, jak ja o nią. By dbała o siebie. Zdałem sobie sprawę, że już pół życia za mną, a za 20 lat, znienawidzę siebie za to, że pozwoliłem zmarnować je tak głupio. Dzieci i tak kiedyś odejdą, odjadą... Zapamietają mnie wtedy jako zgorzkniałego człowieka, wiecznie czepiającego sie ich mamy. Doszedłem już do etapu, gdy w myślach nie boję sie słów "pieprz się" , "jesteś beznadziejna" . Ona już przeszła na dalszy, potrafi wyrazić na głos. Tylko, że to wszystko odbywa się po cichu tak naprawdę, ta agonia. Nie ma karczemnych awantur, trzaskania talerzami. Są mijanki w przedpokoju, mijanki w zasypianiu, w osobnych pokojach. Codzienność jest poprawna. Bywają wybuchy. Czuję, że już za późno, by to zmienić. Zobojętniałem... Dopiero teraz zdałem sobie sprawę, że błędem kardynalnym jest brak rozmów o naszych pragnieniach, potrzebach. Że osoba, która kochasz nie domyśli się, czego ty potrzebujesz, tylko dlatego bo ją kochasz. Później może już być za późno, za dużo goryczy. Na początku był gniew, rozczarowanie, krytyka, później obojętność... ale nie było rozmowy. Może za dużo wymagam. Bo ona w końcu pierze twoje gacie, jest dobrą mamą, kupi piwo, które lubisz w sklepie. Może każdy związek tak się kończy, wchodzi w taki etap. Ale dlaczego czuję się tak cholernie samotny, będąć w związku....


Monotonia to źródło samotności, pretensji, żalów... Monotonia zabija. Jak czujesz, że coś się wypaliło... to dlaczego? Kiedy ostatni raz byliście na randce, w kinie, kiedy mieliście czas tylko dla siebie, na wypad za miasto, na rozmowy przy butelce wina? Hm?

50

Odp: epilog

Dunkis- pewnie masz dużo racji, ale może być też tak, że Pepegi popełnia jakiś błąd i może być on grzechem pierworodnym który przeniesie na kolejny związek i kiedyś to wyjdzie. A moze nie.
a poza tym- mam wrażenie też, że nie wie czego chce.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

51

Odp: epilog
IsaBella77 napisał/a:

Nie, również nie.
Dziękuję za zwrócenie uwagi na to.

Mam również prośbę, aby takie posty zgłaszać poprzez raport, a nie w dyskusji. Wtedy możemy zareagować najszybciej.

Wolałabym w ogóle nie zgłaszać, bo to nie moja "działka". Czyje to forum i kto powinien nad nim panować?

52

Odp: epilog

Lou71.71, jest mi przykro, ale z powodu Twoich uporczywych off topów i lekceważenia regulaminu (pomijam ciągłe ataki na moderację forum) - otrzymujesz pierwsze ostrzeżenie, które zostaje przypisane do Twojego profilu.

Jeśli chcesz się dowiedzieć kto jest właścicielem naszego forum, proszę odezwij się do mnie na maila.
Porządku tutaj pilnuje moderacja, w liczbie 3 osób na 356 tysięcy zarejestrowanych użytkowników. Naszą pracę tutaj wykonujemy w formie dobrowolnego wolontariatu.

Raz jeszcze podkreślam, jeśli uważasz, że czyjś post narusza nasz regulamin, zgłoś go do moderacji za pomocą funkcji "raportuj".
Jeśli nie chcesz tego robić, to nie oczekuj, że moderacja na podobieństwo Ducha Świętego przenika wszystkie wątki i wszystkie posty. Jednak jeżeli nie zgłaszasz postów niezgodnych z naszymi zasadami, to nie miej pretensji o to, że na nie nie reagujemy. Nie jest możliwe, aby moderacja czytała i była na bieżąco ze wszystkimi postami we wszystkich założonych tu tematach.
Polecam Ci zapoznanie się z wątkiem: https://www.netkobiety.pl/t113994.html  i o zaprzestanie dalszego off topu.
Moderator IsaBella77

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

53 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2019-07-10 22:58:29)

Odp: epilog

Każdy kolejny off top będzie usuwany z tego wątku bez dalszych ostrzeżeń.
W wypadku pilnej potrzeby kontaktu - proszę, oto mail do mnie: Isabella.Netkobiety@wp.pl.

54

Odp: epilog
pepegi napisał/a:

Budzę się z myślą, że jestem złym człowiekiem. Jestem w związku od 12 lat. Małżeństwo od 8. Dzieci 5 i 2 lata. Kocham je i one mnie, bardzo. Czuję, że znalazłem się w miejscu, w którym każdy wybór jest zły. Z własnej winy. Ostatniego roku , w wakacje coś we mnie pękło. Straciłem siłę do zaklinania rzeczywistości. Gdy przebywasz z kimś codziennie, gdy nie masz ucieczki. Zadajesz sobie pytania. Czuję się jak instytucja męża, nie jak facet kobiety. Rola kogoś, kto kupi listę zakupów z smsa, zabierze dzieci do lekarza, do przedszkola, do szpitala, kto kupi jej samochód, laptopa, komórkę, spa, kupi dom, wakacje, posprząta bajzel, wypad na weekend, kino , restauracje. Remont ? jasne, czemu nie. Ale nie chodzi o pieniądze. Fajnie, że są, jak ich nie będzie damy radę. Kiedyś dawaliśmy. Dawanie przychodzi mi łatwiej, nie oczekuję nic w zamian. To przeważnie tylko rzeczy. Ale, gdy zdaję sobie sprawę, że miło by było dostać za to choćby całusa w policzek, jakiś miły gest, spojrzenie. Poprostu docenić. Przywieźć chociaż raz obiad, gdy przez tydzień zawalasz brudny od farby, tynku, zmęczony. By nie wpieprzać bułek i pizzy. Wkurza mnie, że stać nas na fajny apartament, z wielkim łóżkiem, gdy wiem, że spędze w nim wieczór na kanapie z piwskiem w ręku. Bo co można samemu robić wieczorami... Nie chcę być sam w takie weekendy. Dość. Od lat w łóżku czuję się jak petent. Próby zbliżeń, są jakbym był natrętem. To zabija totalnie chęć na seks. Chcę by chociaż raz to ona sama przyszła do mnie. Bo mnie pragnie, bo mnie kocha, bo ma chcice , cokolwiek. To jest tylko symptom tego, jak bardzo ten związek kuleje. Bez tego czujesz się nieatrakcyjny, znika intymność, blikość z drugą osobą. Znika przytulanie i trzymanie za ręce. Masakra, że człowiek się przyzwyczaja jak szczur, do wszystkiego. Pragnę rozmów, milczenie mnie dobija, milczenie w samochodzie, w restauracji, na spacerze. By starała się o mnie tak samo, jak ja o nią. By dbała o siebie. Zdałem sobie sprawę, że już pół życia za mną, a za 20 lat, znienawidzę siebie za to, że pozwoliłem zmarnować je tak głupio. Dzieci i tak kiedyś odejdą, odjadą... Zapamietają mnie wtedy jako zgorzkniałego człowieka, wiecznie czepiającego sie ich mamy. Doszedłem już do etapu, gdy w myślach nie boję sie słów "pieprz się" , "jesteś beznadziejna" . Ona już przeszła na dalszy, potrafi wyrazić na głos. Tylko, że to wszystko odbywa się po cichu tak naprawdę, ta agonia. Nie ma karczemnych awantur, trzaskania talerzami. Są mijanki w przedpokoju, mijanki w zasypianiu, w osobnych pokojach. Codzienność jest poprawna. Bywają wybuchy. Czuję, że już za późno, by to zmienić. Zobojętniałem... Dopiero teraz zdałem sobie sprawę, że błędem kardynalnym jest brak rozmów o naszych pragnieniach, potrzebach. Że osoba, która kochasz nie domyśli się, czego ty potrzebujesz, tylko dlatego bo ją kochasz. Później może już być za późno, za dużo goryczy. Na początku był gniew, rozczarowanie, krytyka, później obojętność... ale nie było rozmowy. Może za dużo wymagam. Bo ona w końcu pierze twoje gacie, jest dobrą mamą, kupi piwo, które lubisz w sklepie. Może każdy związek tak się kończy, wchodzi w taki etap. Ale dlaczego czuję się tak cholernie samotny, będąć w związku....

12 lat to wcale nie jest tak długo. Mój związek też tyle trwa, a czasem mam wrażenie, że zaczął się wczoraj, bo czas tak szybko leci. Może po prostu zabierz ją gdzieś i powiedz jej to, co tu napisałeś? Wyglądacie, jakbyście po prostu w natłoku codziennych obowiązków zapomnieli o sobie. A może chodzi po prostu o brak rozmowy? O przemilczenie? Nic tak ludzi nie dzieli jak milczenie na ważne tematy. Może czas na terapię małżeńską? Wiem, że takie spowiadanie się przy terapeucie, nie brzmi zachęcająco, ale czasem ta trzecia osoba potrafi z ludzi wyciągnąć to, co w sobie dusicie, żebyście wreszcie powiedzieli, co Wam leży na wątrobie. Założę się, że ona też ma sporo pretensji. Już karczemna awantura lepiej by oczyściła atmosferę niż duszenie tego w sobie.

55

Odp: epilog

Może warto się wybrać do specjalisty i porozmawiać na neutralnym gruncie, znamy tylko Twoją wersję i ciężko tak naprawdę coś doradzić żeby nie naskakiwać na którąś ze stron. Wiem, że zmiany najlepiej zacząć od siebie, może zamiast leżenia wieczorem z piwem zajmij się dziećmi, zrób żonie kolację albo coś innego co będzie miłym gestem w jej kierunku, zamiast narzekać.

56

Odp: epilog

Autorze macie kryzys. Wydaje mi się, że Twoja żona ma podobne odczucia do Twoich, tyle że każde z Was zamyka się w sobie ze swoimi odczuciami, lękami, pragnieniami.. gdzieś w tej codzienności i natłoku obowiązków zgubiliście siebie. Myślę, że nie raz jeszcze może Was to spotkać, jesteśmy ludźmi , zmieniamy się, mamy mnóstwo obowiązków, wiele się zmienia wokół , więc czemu my i związek mielibyśmy się nie zmienić..? uratuje Was rozmowa. Ktoś w końcu musi zacząć pierwszy, bo trudno będzie później ten dystans przełamać. Za coś swoją żonę pokochałeś, przypomnij sobie jaką kiedyś fajną dziewczyną była - co się stało, że teraz ucieka od Was? Bo coś się stało na pewno. Trzeba przeprowadzić rozmowę, nawet niech to na początku będzie kłótnia, rzućcie talerzami - ale niech coś się zacznie DZIAĆ. Nie ma nic gorszego niż uprzejma obojętność i mija nie w drzwiach. U kobiet jest często tak, że jak coś nie idzie w życiu to nie ma mowy o seksie. Proponuję odstawić dzieci na dzień czy dwa do rodziny, ewentualnie na kilka godzin z opiekunką, i zacząć tą trudną rozmowę. Powiedz o swoich żalach, trudach, pragnieniach, ale zapewnij też o miłości. Czas zacząć we dwójkę starać się o siebie. Naprawdę rozumiem Twoje pretensje i żal, rozterki tyle że one nie budują. Trzeba to z siebie wywalić i iść do przodu. Dobre słowa prowokują pozytywne reakcje - powiedz coś miłego żonie, wyjdźcie razem, wydaje mi się że jak ona zauważy zmianę u Ciebie to sama też zacznie się tym samym odwdzięczać. Nie rozpamiętujcie ciągle krzywd.. życie jest zbyt krótkie. Musicie się wzajemnie zacząć doceniać. Dzieci są bardzo ważne, mówisz o nich dużo i ciepło - ale dzieci nie będą szczęśliwe jak będą miały nieszczęśliwych rodziców.

Natura dała nam dwoje oczu, dwoje uszu, ale tylko jeden język - po to, abyśmy więcej patrzyli i słuchali, niż mówili.

57

Odp: epilog

Wszystko to jakieś takie..rozmyte. jakby złość u was nie istniała. Czai się gdzieś pod spodem. Potrzeba wam jakiejś burzy wink

"Nic cenniejszego nad wątpliwość w odpowiednim czasie"
G.Marquez
"I klęska może być zwycięstwem, jeśli przyjdzie w porę"
D.Opolski

Posty [ 39 do 57 z 57 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018