Wieloletni schemat eksa - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Wieloletni schemat eksa

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 153 do 177 z 177 ]

153

Odp: Wieloletni schemat eksa
She1987 napisał/a:
Bonzo napisał/a:

a jakies konkrety, bo tak czytam to tylko lanie wody widze.

Co konretnie mam napisac, opowiedziec?

Chodzi mi to, że z bicia piany to twoj problem sie nie rozwiąże....tak czytam, jaka to jesteś "dzielna" i wogole, a sytuacja nie drgnęła nawet o milimetr, a z twojego podejscia wnioskuje, że ci to sie podoba, że jednak ten twój były ci te zainteresowanie okazuje.

Zobacz podobne tematy :

154

Odp: Wieloletni schemat eksa
Bonzo napisał/a:
She1987 napisał/a:
Bonzo napisał/a:

a jakies konkrety, bo tak czytam to tylko lanie wody widze.

Co konretnie mam napisac, opowiedziec?

Chodzi mi to, że z bicia piany to twoj problem sie nie rozwiąże....tak czytam, jaka to jesteś "dzielna" i wogole, a sytuacja nie drgnęła nawet o milimetr, a z twojego podejscia wnioskuje, że ci to sie podoba, że jednak ten twój były ci te zainteresowanie okazuje.

Nie tylko były. Wystarczy przyjrzeć się, na jakie i jak reaguje autorka na komentarze.
Atencjuszka, jakby to Mordimer powiedział.

155

Odp: Wieloletni schemat eksa
She1987 napisał/a:

Mam jeszcze do Was pytanie. Czy sprzecznosc to tez cecha narcyza? Pytam, bo moj eks np to taki typ ktory w jednym zdaniu potrafi zaprzeczyc sam sobie . Ciagle niejasnosci. Ciagle powtarza tez , ze ja moge robic co chce, ze on nie wnika, z drugiej natomiast uwielbia miec nade mna kontrole,chodzby wczorajszy przyklad, ze cos mi powie jak wroci z wyjazdu. Trzymanie mnie na smyczy, zebym myslala itd. Czy to tez objaw osobowosci narcystycznej ?

Nie wiem czy to cecha narcyza, może tak może nie, ale jakie to ma znaczenie? Leje wodę aby osiągnąć to czego chce więc po co to analizować..?

156

Odp: Wieloletni schemat eksa

Nie ma to absolutnie zadnego znaczenia, to tylko zwykle pytanie czysto teoretyczne. Nie wiem czy postepem mozna nazwac to, ze zakladajac watek dwa dni temu bylam w totalnej rozsypce, dzis lapie sie na tym, ze coraz rzadziej o tym mysle, mam dobry humor . Mysle ze to wiecej niz milimetr, wszystko w swoim tempie ,byleby skutecznie

157

Odp: Wieloletni schemat eksa

Wg mnie She nigdy sama sobie z tym "problemem" nie poradzi, jest na to zbyt słaba psychicznie. Naprawdę tu potrzebna jest porządna terapia. Widać, jak już niejednokrotnie zauważyliście, że w głębi serca nadal czuje coś do byłego i marzy aby ten padł na kolana, obiecał poprawę i dozgonną miłość i wierność. tongue

Nasze porady i tak nic Autorce nie pomogą, niestety. Ona sama CHCE tego, co się dzieje, i tyle.

158

Odp: Wieloletni schemat eksa
szeptem napisał/a:

Wg mnie She nigdy sama sobie z tym "problemem" nie poradzi, jest na to zbyt słaba psychicznie. Naprawdę tu potrzebna jest porządna terapia. Widać, jak już niejednokrotnie zauważyliście, że w głębi serca nadal czuje coś do byłego i marzy aby ten padł na kolana, obiecał poprawę i dozgonną miłość i wierność. tongue

Nasze porady i tak nic Autorce nie pomogą, niestety. Ona sama CHCE tego, co się dzieje, i tyle.

Szeptem z rekw na sercu NIE CHCE,ani zadnych powrotow,ani padania na kolana. CHCE natomiast bardzo sie z tego wyrwac. W wielu moich komentarzach byc moze widac moja slabosc, ale wierzcie mi, NIE CHCE jej

159 Ostatnio edytowany przez szeptem (2019-06-27 15:34:04)

Odp: Wieloletni schemat eksa

To otrząśnij się, dziewczyno! innego wyjścia nie ma. Bądź twarda i pogoń palanta. Tymczasem znajdujesz milion pretekstów, aby nadal mu odpisywać, odbierać jego dziwaczne telefony, widywać się z nim, dajesz się prowokować i męczyć jego osobą. Po co to sobie kobito robisz???

160

Odp: Wieloletni schemat eksa
szeptem napisał/a:

To otrząśnij się, dziewczyno! innego wyjścia nie ma. Bądź twarda i pogoń palanta. Tymczasem znajdujesz milion pretekstów, aby nadal mu odpisywać, odbierać jego dziwaczne telefony, widywać się z nim, dajesz się prowokować i męczyć jego osobą. Po co to sobie kobito robisz???

Tak zrobie, wiem ze predzej czy pozniej sie odezwie. Wiem,ze potrafie.  Widzenie z corka dopiero na nastepny weekend, tak wiec w czasie poprzedzajacym "jego weekend" nie mam obowiazku ( ani ochoty) reagowac na ewentualne zaczepki. Mysle, ze zasluguje jeszcze  na kogos wartosciowego,choc przyznam , ze o wiele łatwiej żyje mi się w pojedynkę.

161

Odp: Wieloletni schemat eksa

She, mój eks też mówił jedno a robił drugie. Kłamał cały czas. W jego mniemaniu mówił prawdę. Ciągle mu udowadnialam że zaprzecza sam sobie, zero efektu. Żałuję tylko, że tak długo z nim byłam. Na początku miałam sygnały że to egoista, mimo to zignorowalam te sygnały. Nigdy więcej takiego błędu. Najgorsze jest to, że mieliśmy wspólnych znajomych i zrobił ze mnie wariatke.. Ze swojej eks też zrobił wariatke a po rozstaniu ze mną odnowil z nią kontakt.

162

Odp: Wieloletni schemat eksa
LubięOwoce napisał/a:

She, mój eks też mówił jedno a robił drugie. Kłamał cały czas. W jego mniemaniu mówił prawdę. Ciągle mu udowadnialam że zaprzecza sam sobie, zero efektu. Żałuję tylko, że tak długo z nim byłam. Na początku miałam sygnały że to egoista, mimo to zignorowalam te sygnały. Nigdy więcej takiego błędu. Najgorsze jest to, że mieliśmy wspólnych znajomych i zrobił ze mnie wariatke.. Ze swojej eks też zrobił wariatke a po rozstaniu ze mną odnowil z nią kontakt.

U mnie jest dokładnie tak samo. Eks zrobił że mnie materialistke ( pracowałam do8go miesiąca ciąży) ,zrobił ze mnie oprawce,kata, a z siebie ofiarę. Tak samo jak u ciebie, w jego mniemaniu mówił prawdę, choć ostatnio stwierdził że " niech już będzie, że wina obopolna". Również nadawał na swoja eks, mówił że to szmata, że jak będzie leżała w rowie to jej nawet szklanki wody nie poda, a później jak do siebie wrócili, to zaprzeczył sam sobie, wyparł się słów, smsow, wszystkiego. Koniec końców wyszłam na zazdrosna wariatkę, a on biedny mis, bo she to taka zła kobieta byla..Narcyz ma to do siebie, że łatwo mu uwierzyć, zakochać się, osoby które znają eksa na wylot wiedzą że to co gada jest wyssane z palca, bardziej naiwne mu wierzą, i bronią z całych sił...

163 Ostatnio edytowany przez Werczix (2019-06-28 13:39:27)

Odp: Wieloletni schemat eksa

Hi

She1987 napisał/a:

Witam, postaram sie jak najkrócej. Z eksem znamy sie 17 lat, byly rozstania i powroty (on zrywal dla innej). Wyjechalam na pare lat, wrocilam, i znow sie spotkalismy. Tym razem zwiazek trwal 3 lata, urodzila sie corka, niestety, powielone bledy z przeszlosci daly o sobie znac, zostawil nas , kazal sie wyniesc, niedlugo potem znalazl nastepczynie, z ktora nie wyszlo, bo nieprzepracowane rozstanie ze mną odbijalo sie na ich zwiazku. Eks sie wahal miedzy jedna a druga, ostatecznie ulatwilam mu zadanie i poslalam na drzewo. Gosc ktory sie waha miedzy rodzina a nowa niunia nie byl wart czekania. Tamta urzadzila mu pieklo na ziemi,byla karmą za moje krzywdy. W zeszlym roku byla proba powrotu do mnie, odmowilam, balam sie ze kolejny raz bede czasoumilaczem, kims kto wypelni mu zycie w czasie gdy jest sam, po drugie bylam juz uodporniona. Zawsze czulam sie kims ,kogo on traktuje na zasadzie ze "jak trwoga to do Boga" . Odpuscil , ale tylko na chwile. Obecnie mijaja 4 lata od naszego rozstania, mam swoje mieszkanie, prace, ludzie mowia ze rozkwitlam, wyladnialam. Eks od 1,5 miesiaca probuje namowic mnie na seks. Wczoraj wieczor przyjechal, rozmawialismy. To co uslyszalam wprawilo mnie w oslupienie. Zapytalam, czy uwaza ze to normalne? Dlaczego nie pojdzie do przodu, nie znajdzie dziewczyny (wiem ze probuje, ma tez grono wiernych "fanek",kazda do czegos innego). Odparl, ze nie realnym jest oderwac sie ode mnie calkowicie, bo jest dziecko. Tylko ze tu nie chodzi tylko o dziecko. Skwitowal ,ze jestem dla niego mega atrakcyjna, pociagam go,znamy sie jak lyse konie, i ze zeby sie ode mnie oderwac musial by sie mocno zakochac,musialby spasc grom z jasnego niebia. Nie biore tego do siebie,bo eks jest typem ktory mowi jedno a mysli drugie, wiem ze probuje zlapac jakas nowa znajomosc. .  Nie chce mu sie szukac nowej, innej, nie zamierza nikogo poznawac, gdyz niema na to czasu, za duzo sie dzieje teraz (tekst niezmienny od X lat). Gdy powiedzialam, ze nie chce robic za czasoumilacz, nie chce byc worem na sperme to skwitowal, ze nigdy tak o mnie nie pomyslal, nie chcialby zebym tak sie czula bo i on nie chcialby robic za mojego dochodzącego oganiacza. Wpadl zatem na pomysl, zebym to ja czasem cos zaproponowala, zeby nie wygladalo to tak, ze tylko on cos odemnie chce bo zwyczajnie jest mu potem glupio, ze milo by bylo dostac ode mnie smsa z propozycja spotkania. Oboje jestesmy sami, krzywda nikomu sie nie dzieje, wiec czemu nie ? Zdobylam sie  na szczerosc (choc bylo to trudne, eks zrobil tyle zlego ze nie jestem w stanie okazac mu uczuc). Powiedzialam, ze procz poczucia bycia wykorzystywana zwyczajnie sie boje ze uprawiajac z nim seks cos do mnie wroci. Zamurowało go, nie dowierzał. Myslal, ze go nienawidze...Powiedzial, ze jego raczej "myślenica po wszystkim" nie dopadnie, gdyz ma ogrom pracy i duzo na glowie. Podkreslam, ze prawdy zapewne nie powie, mam wrazenie ze wybudowal jakis mur obronny przede mna i jedyne na co go stac to latwy seks ze mna. Na koniec skwitowal, ze inicjatywe pozostawia w moich rekach, ze wpadnie nawet gdy zaproponuje zwyczajna kawe, bez seksu. Dodam, iz tydzien temu zaprosil nas na "rodzinnego " grilla. Bylo milo, normalnie. Eks zostawil pileczke po mojej stronie. Moj dylemat nie polega na tym co robic i na ile mu pozwolic, moj dylemat to to, ze rany zostaly rozdrapane podczas gdy swietnie sobie juz radzilam, bylam silna, na tyle ze odmowilam powrotu w zeszle wakacje. Moj dylemat to ponad polowa zycia bujaczki z tym samym facetem, z tym samym chorym schematem jaki on wypracowal przez te lata. Rozsypalam sie i na chwile obecna czuje sie tak,jakbysmy rozstali sie wczoraj... Wiem ze to chore, toksyczne, ze trzeba wyznaczyc granice. On powiedzial, ze uszanuje moja decyzje , ale po glowie i tak  bede mu chodzic, naga.  W tym wszystkim ma tez ludzkie odruchy, typu zwykle przytulenie, poglaskanie. Dodal, ze temu nie pisze tak czesto bo wlasnie brak czasu, duzo na glowie, i tez nie chce zawracac mi glowy. Rzekomo nie ma czasu na zwiazek, poki co. A co czas pokaze? zobaczymy , ale malo prawdopobne ze trafi mu sie drugi raz to co ze mna-jego slowa.  Nie dalam mu po sobie poznac, ze juz poplynelam. Powiedzialam, ze nie wiem czy mnie ten seks ruszy z nim, czy bedzie mi to obojetne. NIe jestem w stanie przewidziec swojej reakcji. Odparl, ze rozumie .Czasy w ktorych wyrazalam odczucia i uczucia juz minely, zostaly wielokrotnie odrzucone dla innej. Tkwie w gownie . Czy ktos sie wypowie ?

Chcesz wejść do tej samej rzeki po raz enty?  Naprawdę nie rozumiem dlaczego kobiety dają się tak poniżac. Zdradził raz i to już byłoby dla mnie sygnałem. Pierwszy zdradę może byłabym radę udźwignąć, w końcu każdy popełnia błędy. A błąd popełniany po raz drugi nie jest już błędem tylko świadomym wyborem. Miłość jest wtedy gdy troszczysz się  o kogoś bardziej niż o siebie. Czy on wgl się o ciebie troszczyl?  raczej próbował zniszczyc ci życie bo liczą się dla niego tylko jego potrzeby, od 17 lat które na niego zmarnowałas. Weź się w garść, wyrzuć tego bezwartościowego człowieka że swojego życia i zatroszcz się o siebie i dziecko. Znajdź sobie kogoś kto jest ciebie wart. Karma powinna wracać do ludzi, a on zamiast dostać po dupsku od życia za to jakim był egoistycznym gnojkiem to jeszcze myśli że może cię zdobyć po raz kolejny i dostanie to co chce.. On po prostu na to nie zasługuje.  Po tym co mu powiedziałaś, napewno będzie próbował dalej. Nie dziwię mu się, skoro ma ma ciebie ochotę a ty mu dałaś do zrozumienia że jest szansa. Dla mnie odpowiedź jest prosta, ma się wynosić z twojego życia jeśli nie umiesz zachować dystansu. Niech spotyka się tylko z dzieckiem. Wspólne spotkania bym odpiscila.  Nie chce cie obrażać ale według  mnie nie masz szacunku do siebie.

164 Ostatnio edytowany przez She1987 (2019-06-28 15:07:02)

Odp: Wieloletni schemat eksa

N

Werczix napisał/a:

Hi

She1987 napisał/a:

Witam, postaram sie jak najkrócej. Z eksem znamy sie 17 lat, byly rozstania i powroty (on zrywal dla innej). Wyjechalam na pare lat, wrocilam, i znow sie spotkalismy. Tym razem zwiazek trwal 3 lata, urodzila sie corka, niestety, powielone bledy z przeszlosci daly o sobie znac, zostawil nas , kazal sie wyniesc, niedlugo potem znalazl nastepczynie, z ktora nie wyszlo, bo nieprzepracowane rozstanie ze mną odbijalo sie na ich zwiazku. Eks sie wahal miedzy jedna a druga, ostatecznie ulatwilam mu zadanie i poslalam na drzewo. Gosc ktory sie waha miedzy rodzina a nowa niunia nie byl wart czekania. Tamta urzadzila mu pieklo na ziemi,byla karmą za moje krzywdy. W zeszlym roku byla proba powrotu do mnie, odmowilam, balam sie ze kolejny raz bede czasoumilaczem, kims kto wypelni mu zycie w czasie gdy jest sam, po drugie bylam juz uodporniona. Zawsze czulam sie kims ,kogo on traktuje na zasadzie ze "jak trwoga to do Boga" . Odpuscil , ale tylko na chwile. Obecnie mijaja 4 lata od naszego rozstania, mam swoje mieszkanie, prace, ludzie mowia ze rozkwitlam, wyladnialam. Eks od 1,5 miesiaca probuje namowic mnie na seks. Wczoraj wieczor przyjechal, rozmawialismy. To co uslyszalam wprawilo mnie w oslupienie. Zapytalam, czy uwaza ze to normalne? Dlaczego nie pojdzie do przodu, nie znajdzie dziewczyny (wiem ze probuje, ma tez grono wiernych "fanek",kazda do czegos innego). Odparl, ze nie realnym jest oderwac sie ode mnie calkowicie, bo jest dziecko. Tylko ze tu nie chodzi tylko o dziecko. Skwitowal ,ze jestem dla niego mega atrakcyjna, pociagam go,znamy sie jak lyse konie, i ze zeby sie ode mnie oderwac musial by sie mocno zakochac,musialby spasc grom z jasnego niebia. Nie biore tego do siebie,bo eks jest typem ktory mowi jedno a mysli drugie, wiem ze probuje zlapac jakas nowa znajomosc. .  Nie chce mu sie szukac nowej, innej, nie zamierza nikogo poznawac, gdyz niema na to czasu, za duzo sie dzieje teraz (tekst niezmienny od X lat). Gdy powiedzialam, ze nie chce robic za czasoumilacz, nie chce byc worem na sperme to skwitowal, ze nigdy tak o mnie nie pomyslal, nie chcialby zebym tak sie czula bo i on nie chcialby robic za mojego dochodzącego oganiacza. Wpadl zatem na pomysl, zebym to ja czasem cos zaproponowala, zeby nie wygladalo to tak, ze tylko on cos odemnie chce bo zwyczajnie jest mu potem glupio, ze milo by bylo dostac ode mnie smsa z propozycja spotkania. Oboje jestesmy sami, krzywda nikomu sie nie dzieje, wiec czemu nie ? Zdobylam sie  na szczerosc (choc bylo to trudne, eks zrobil tyle zlego ze nie jestem w stanie okazac mu uczuc). Powiedzialam, ze procz poczucia bycia wykorzystywana zwyczajnie sie boje ze uprawiajac z nim seks cos do mnie wroci. Zamurowało go, nie dowierzał. Myslal, ze go nienawidze...Powiedzial, ze jego raczej "myślenica po wszystkim" nie dopadnie, gdyz ma ogrom pracy i duzo na glowie. Podkreslam, ze prawdy zapewne nie powie, mam wrazenie ze wybudowal jakis mur obronny przede mna i jedyne na co go stac to latwy seks ze mna. Na koniec skwitowal, ze inicjatywe pozostawia w moich rekach, ze wpadnie nawet gdy zaproponuje zwyczajna kawe, bez seksu. Dodam, iz tydzien temu zaprosil nas na "rodzinnego " grilla. Bylo milo, normalnie. Eks zostawil pileczke po mojej stronie. Moj dylemat nie polega na tym co robic i na ile mu pozwolic, moj dylemat to to, ze rany zostaly rozdrapane podczas gdy swietnie sobie juz radzilam, bylam silna, na tyle ze odmowilam powrotu w zeszle wakacje. Moj dylemat to ponad polowa zycia bujaczki z tym samym facetem, z tym samym chorym schematem jaki on wypracowal przez te lata. Rozsypalam sie i na chwile obecna czuje sie tak,jakbysmy rozstali sie wczoraj... Wiem ze to chore, toksyczne, ze trzeba wyznaczyc granice. On powiedzial, ze uszanuje moja decyzje , ale po glowie i tak  bede mu chodzic, naga.  W tym wszystkim ma tez ludzkie odruchy, typu zwykle przytulenie, poglaskanie. Dodal, ze temu nie pisze tak czesto bo wlasnie brak czasu, duzo na glowie, i tez nie chce zawracac mi glowy. Rzekomo nie ma czasu na zwiazek, poki co. A co czas pokaze? zobaczymy , ale malo prawdopobne ze trafi mu sie drugi raz to co ze mna-jego slowa.  Nie dalam mu po sobie poznac, ze juz poplynelam. Powiedzialam, ze nie wiem czy mnie ten seks ruszy z nim, czy bedzie mi to obojetne. NIe jestem w stanie przewidziec swojej reakcji. Odparl, ze rozumie .Czasy w ktorych wyrazalam odczucia i uczucia juz minely, zostaly wielokrotnie odrzucone dla innej. Tkwie w gownie . Czy ktos sie wypowie ?

Chcesz wejść do tej samej rzeki po raz enty?  Naprawdę nie rozumiem dlaczego kobiety dają się tak poniżac. Zdradził raz i to już byłoby dla mnie sygnałem. Pierwszy zdradę może byłabym radę udźwignąć, w końcu każdy popełnia błędy. A błąd popełniany po raz drugi nie jest już błędem tylko świadomym wyborem. Miłość jest wtedy gdy troszczysz się  o kogoś bardziej niż o siebie. Czy on wgl się o ciebie troszczyl?  raczej próbował zniszczyc ci życie bo liczą się dla niego tylko jego potrzeby, od 17 lat które na niego zmarnowałas. Weź się w garść, wyrzuć tego bezwartościowego człowieka że swojego życia i zatroszcz się o siebie i dziecko. Znajdź sobie kogoś kto jest ciebie wart. Karma powinna wracać do ludzi, a on zamiast dostać po dupsku od życia za to jakim był egoistycznym gnojkiem to jeszcze myśli że może cię zdobyć po raz kolejny i dostanie to co chce.. On po prostu na to nie zasługuje.  Po tym co mu powiedziałaś, napewno będzie próbował dalej. Nie dziwię mu się, skoro ma ma ciebie ochotę a ty mu dałaś do zrozumienia że jest szansa. Dla mnie odpowiedź jest prosta, ma się wynosić z twojego życia jeśli nie umiesz zachować dystansu. Niech spotyka się tylko z dzieckiem. Wspólne spotkania bym odpiscila.  Nie chce cie obrażać ale według  mnie nie masz szacunku do siebie.

Masz racje, w stu procentach. Oczywiście, że patrzył tylko na siebie, zachowywał się egoistycznie , Jak pisałam, byłam dopelnieniej do obrazka, który sobie namalował. Tak to widze. Myślę, że naprawdę trzeba mieć niezły tupet, żeby Po tym wszystkim co zrobił, jeszcze mieć czelność proponować mi to czy tamto. Na jego miejscu, gdybym to ja komuś wyrządziła tak wiele złego, nie smialabym odezwać sie później w jakiś glupkowaty sposób,zwlaszcza że NIGDY nie usłyszałam nawet przepraszam. Po tych wszystkich awanturach, nienawiści itd próbowałam jakoś dogadywać się normalnie, poprawnie. Mogłam być normalna, nie musiałam.Wychodzi na to, że z eksem nie da się jednak utrzymywać poprawnych relacji, skoro on wszystko odbiera za zachętę...
Mam wrażenie, że to niego karma nie wróci nigdy, on jakoś zawsze spada na 4lapy

165

Odp: Wieloletni schemat eksa

Moja droga.... myśle że powinnaś się z nim umówić na seks bo jedno dziecko to za mało....
Bedziesz miała drugie jego dziecko i bedzie cześciej wpadał na seks do swojego prywatnego worka na sperme....

166

Odp: Wieloletni schemat eksa

Witajcie, nie bylo mnie przez chwile, nie wiem czy ktos jeszcze zagląda do mojego wątku, ale chcialam strescic Wam moj ostatni tydzien. A więc, królewicz wrócil z urlopu (o tym co rzekomo waznego chcial mi powiedziec jak wróci ani słowa- standard).I szczere mówiąc mam to gleboko gdzies, to bylo do przewidzenia.. Jest przewidywalny, nic nowego nie potrafi wymyslic, wszytskie klamstewka i zagrania znam na wylot...Kilka dni temu dzwonil z zapytaniem o ktorej zabrac córke w sobote, stanowczo i chłodno odpowiedzialam co i jak. Kolejny raz dopytywal o moj wyjazd z dzieckiem na urlop, w zwiazku z tym podalam mu daty i zaznaczylam , ze jeden weekend niestety mu przepadnie. Coś tam się jąkał i probowal podpytywac znow z kim, po co, na co, kiedy ten urlop(pies ogrodnika, oblicza od kiedy nie będzie mial nade mna kontroli, i od kiedy nie będę pod ręką-niech gryzie sciany.) Poinformowałam go równiez, ze po powrocie z urlopu, w sierpniu, zabieram córkę jeszcze gdzies na weekend, i zeby nie bylo- w MÓJ weekend,zeby Panicz nie byl stratny... Na co on skwitował, azebym sie wstrzymala, i ze RAZEM gdzies pojedziemy na weekend. Odmówilam.ŻE NIBY WE 3 ? Wolne żarty... Niech spada, jest mi dobrze jak go nie ma i nie otwiera do mnie gęby. Myslę, ze bylam na tyle stanowcza, ze wyczul, ze ma znalesc sobie inny plac zabaw , temat seksu od tamtej pory tez juz nie zostal przez niego poruszony, i nie zostanie. Przynajmniej narazie. Tak jak radziliscie, bylam chlodna, stanowcza, trzymalam się tematu dziecka. Taki mały sukces....

167

Odp: Wieloletni schemat eksa

Zastanawiałam się ostatnio co u Ciebie. Tak myślałam, że na czas jego wyjazdu za wiele dziać się nie będzie - bo przecież panicz był zajęty. Teraz może znów dać do wiwatu. Niezależnie co on zrobi to Ty musisz mieć poukładane w głowie, bo to Twoje życie i Ty to kontrolujesz. Ale gratuluję stanowczości smile

"Bo prawdziwa miłość jest czymś wyjątkowym, zdarza się dwa, może trzy razy na wiek. Poza tym jest próżność lub nuda.? Camus

168

Odp: Wieloletni schemat eksa

Bo on liczył, że po tej tajemniczej wiadomości będziesz z ekscytacją czekać na ciąg dalszy lub wręcz dopytywać o szczegóły, a tu klops.

"Któregoś dnia zrozumiesz, że szukasz tego, co już posiadasz."
Anthony de Mello

169

Odp: Wieloletni schemat eksa
She1987 napisał/a:

Witajcie, nie bylo mnie przez chwile, nie wiem czy ktos jeszcze zagląda do mojego wątku, ale chcialam strescic Wam moj ostatni tydzien. A więc, królewicz wrócil z urlopu (o tym co rzekomo waznego chcial mi powiedziec jak wróci ani słowa- standard).I szczere mówiąc mam to gleboko gdzies, to bylo do przewidzenia.. Jest przewidywalny, nic nowego nie potrafi wymyslic, wszytskie klamstewka i zagrania znam na wylot...Kilka dni temu dzwonil z zapytaniem o ktorej zabrac córke w sobote, stanowczo i chłodno odpowiedzialam co i jak. Kolejny raz dopytywal o moj wyjazd z dzieckiem na urlop, w zwiazku z tym podalam mu daty i zaznaczylam , ze jeden weekend niestety mu przepadnie. Coś tam się jąkał i probowal podpytywac znow z kim, po co, na co, kiedy ten urlop(pies ogrodnika, oblicza od kiedy nie będzie mial nade mna kontroli, i od kiedy nie będę pod ręką-niech gryzie sciany.) Poinformowałam go równiez, ze po powrocie z urlopu, w sierpniu, zabieram córkę jeszcze gdzies na weekend, i zeby nie bylo- w MÓJ weekend,zeby Panicz nie byl stratny... Na co on skwitował, azebym sie wstrzymala, i ze RAZEM gdzies pojedziemy na weekend. Odmówilam.ŻE NIBY WE 3 ? Wolne żarty... Niech spada, jest mi dobrze jak go nie ma i nie otwiera do mnie gęby. Myslę, ze bylam na tyle stanowcza, ze wyczul, ze ma znalesc sobie inny plac zabaw , temat seksu od tamtej pory tez juz nie zostal przez niego poruszony, i nie zostanie. Przynajmniej narazie. Tak jak radziliscie, bylam chlodna, stanowcza, trzymalam się tematu dziecka. Taki mały sukces....

Zaglądamy zaglądamy... dobre wieści przynosisz, tak trzymać smile

170 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2019-07-05 21:13:52)

Odp: Wieloletni schemat eksa

Dziękuje za Wasze dobre słowa smile Jeżeli on myślał, że ja od razu po jego powrocie go zaatakuje i spytam o to co chciał mi powiedzieć,to się przeliczył. Miałby pewnie dzika satysfakcję, że siedziałam i myślałam, a teraz? Nie zapytałam, a on nie ma żadnego ruchu...  Widzę za to że bardzo go ciekawi mój urlop, i pewnie wolałby, żebym jak zawsze była na miejscu, w razie czego...  Myślę, że na chwilę teraz będzie spokój...oby tak dalej... Przez te dni obróciłam to w sile, Jak już zdaża się ze myślę , to nie " na smutno", lecz w najgorszych kategoriach, i powtarzam sobie, że to wulgaryzm skończony...  smile

171 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2019-07-05 21:14:13)

Odp: Wieloletni schemat eksa

Czytałam Twoja historię i uważam ze dobrze zrobiłaś i robisz, oby tak dalej .  A z tym "wulgaryzm" też tak sobie powtarzam i mi dobrze się robi smile

172

Odp: Wieloletni schemat eksa

Wlasnie eks zabral dziecko. Kolejny raz poruszył temat weekendu (od piatku do poniedzialku, ) odmówilam. Zapytal,czy wytrzymałabym z nim dwie noce, czy mialby spać osobno. Od razu ucięłam temat. Procz tego wymyslil jeszcze niedzielny wypad w góry. W niedziele wielkanocną kiedyś zabrał córkę ,też wlasnie w góry, ale oczywiscie nie sam, tylko z koleżanką i jej dziećmi. Również odmówilam. Nie wiem, ale wydaje mi się ze on nadal kombinuje jakby tu mnie zaciągnąc do lóżka. Seksu bezprosrednio juz nie proponuje, po tym co mu ostatnio powiedziałam, dobrze również wie, ze z mojej strony nie wyjdą ŻADNE propozycje,nawet kawa, w zwiazku z tym kombinuje inaczej, takie mam wrazenie.

173

Odp: Wieloletni schemat eksa
She1987 napisał/a:

Wlasnie eks zabral dziecko. Kolejny raz poruszył temat weekendu (od piatku do poniedzialku, ) odmówilam. Zapytal,czy wytrzymałabym z nim dwie noce, czy mialby spać osobno. Od razu ucięłam temat. Procz tego wymyslil jeszcze niedzielny wypad w góry. W niedziele wielkanocną kiedyś zabrał córkę ,też wlasnie w góry, ale oczywiscie nie sam, tylko z koleżanką i jej dziećmi. Również odmówilam. Nie wiem, ale wydaje mi się ze on nadal kombinuje jakby tu mnie zaciągnąc do lóżka. Seksu bezprosrednio juz nie proponuje, po tym co mu ostatnio powiedziałam, dobrze również wie, ze z mojej strony nie wyjdą ŻADNE propozycje,nawet kawa, w zwiazku z tym kombinuje inaczej, takie mam wrazenie.

Z jednej fiksacji bardzo łatwo wpaść w kolejną. To, że zachowujesz przy nim zimną krew to jedno, drugie to to, że jednak wciąż analizujesz jego zachowanie, słowa... próbując zgadnąć "co autor miał na myśli" itd.
Tak naprawdę nadal gracie w jakąś dziwną grę, tylko Twoja postawa (strategia) się zmieniła, co dodatkowo może go zaciekawić i zachęcić do dalszych kroków.
Ja tu niestety wcale nie widzę postępu hmm

174 Ostatnio edytowany przez Szkot (2019-07-06 18:44:03)

Odp: Wieloletni schemat eksa

She, zgodzę się tu z Roxann, wygląda na to że nadal tkwisz w tym emocjonalnie. Oczywiście że on kombinuje jak się z Tobą przespać, i licz się z tym że będzie przez najbliższe lata.

175

Odp: Wieloletni schemat eksa

Roxann, tak to właśnie wygląda, że przyjęłam strategię.  Jednak z ręka na sercu, nie rozkminiam ani nie analizuje, przez ostatni czas doszłam do wniosku , że szkoda mojego życia i energii na rozmyślanie o czymś/ kimś kto nie jest tego wart. Szczerze mówiąc, coraz mniej mnie to rusza, mam mnostwo zajęć, dużo na głowie , wieczorami padam jak mucha i naprawdę nie mam kiedy nawet o tym jako tako myśleć..  Czuję się znacznie lepiej, niż wtedy,  kiedy założyłam ten wątek, mam nadzieję że będzie teraz już tylko lepiej

176

Odp: Wieloletni schemat eksa
She1987 napisał/a:

Roxann, tak to właśnie wygląda, że przyjęłam strategię.

To jest dobra strategia tylko musisz być konsekwentna. Chyba nie ma takiego sposobu by wyjść z tego emocjonalnego uzależnienia ot tak z dnia na dzień. Jednak małymi kroczkami, konsekwentnie da się to zrobić. Każde zignorowanie go, czy popsucie jego planów, jest Twoim małym sukcesem i kolejnym krokiem ku "wyzdrowieniu". Z czasem będziesz coraz silniejsza aż w końcu zorientujesz się że już nie jesteś w środku tego teatrzyku, tylko obok... zobaczysz jaką wtedy poczujesz ulgę i zobaczysz jaki maluczki i śmieszny jest ten Twój ex - taki pajączek zaplątany w swoje pajęczyny.

177

Odp: Wieloletni schemat eksa

Roxann, bardzo dziękuję,  Twoja wypowiedz jest bardzo motywująca. Przyznam szczerze, że przez to półtorej roku wstecz taki właśnie dla mnie byl, malutki chloptas ze zwichrowana psycha, sama się dziwiłam co ja w nim widziałam, i jak bardzo byłam głupia.  Wierze że to zaburzenie mojego spokoju jest chwilowe, i że z każdym dniem będę stawać na nogi, krok Po kroku, tak jak mówisz.  Wiem że się da, bo już nie raz dałam radę, wiem że tym razem też się to uda i że kolejny raz będę patrzeć na niego i widzieć właśnie takiego pajaczka.  Najważniejsze, żeby tak zostało ,żeby uwolnić się na zawsze, a nie tylko na pewien okres czasu.

Posty [ 153 do 177 z 177 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Wieloletni schemat eksa

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018