zostać z rodziną czy odejść? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » zostać z rodziną czy odejść?

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 39 do 59 z 59 ]

39

Odp: zostać z rodziną czy odejść?
zbyt.zaradny napisał/a:

Nie wiem gdzie Ty wyczytałas, że ojciec dziecka jest gwalcicielem, bo autorka nic takiego nie napisała, a na pytania forumowiczów nie odpowiada.

Autorka moze by i dostala wsparcie od meza i rodziny, jakby im powiedziała że takiego wsparcia potrzebuje. Na razie to ona męża i rodzine w najważniejszej sprawia z zimna krwia oklamuje.

W dodatku najbardziej krzywdzi zupełnie niewinne dziecko: skoro własna matka go nie kocha i nie chce, a mąż po poznaniu prawdy również mógłby go nie chcieć, to należałoby dać szansę dziecku na miłość, przez zapytanie prawdziwego ojca, czy jest dzieckiem zainteresowany. Bo może właśnie on pokochalby dziecko i dal mu dom. To, że autorka uważa go za łobuza, nie znaczy że faktycznie jest złym człowiekiem. Autorka raczej nie jest specjalnie wiarygodna w tym wzgledzie.

Wyczytałam "bez mojej zgody" dla mnie wystarczy. Piszę odpowiedź tylko na podstawie tego co przeczytałam, żadnych dodatkowych rozkmin czy autorka pisze szczerze czy nie i domysłów że jak to była delegacja to może był to skok w bok. Nie wiem czemu słowo delegacja wzbudza jakieś chore wyobrażenia o seks orgiach i nie wiadomo czym.

Fakty są takie że - bała się powiedzieć rodzinie - szkoda że nie jest z nimi na tyle blisko że się bała poprosić o pomoc, nie twierdzę że mąż jest burakiem i by jej nie pomógł jakby wiedział, twierdzę że nie są na tyle blisko
dzieciaka zrobił facet bez jej zgody - dla mnie to jasne, jak kobieta mówi nie to nie, może dla niektórych jak nie ma brutalnej walki, siniaków i szpitala na 7 dni to już kobieta tego chciała... otóż nie, brak zgody to brak zgody, koniec tematu dla mnie.

Zobacz podobne tematy :

40

Odp: zostać z rodziną czy odejść?

Nie wiemy kto byl w delegacji: lobuz czy autorka?
Nie wiemy co sie zdarzylo: brutalny gwalt, wykorzystanie pijanej i chetnej, uwiedzenie znudzonej mezatki, czy jeszcze cos innego?
Nie wiemy na co nie bylo zgody: na zrobienie dziecka czy na seks?
Nie wiemy czy padlo pytanie o zgode i nastapila odmowa, czy tez autorka i lobuz sie nie zrozumieli?
Powiedziala autorka, ze nie chce, czy nie nie mowila a po fakcie ma pretensje, ze przeciez ona nie chciala?

Jakby autorka wyjasnila, to moznaby ojca dziecka oceniac, a bez tego to kazdy moze sobie wyczytac, co chce.

41 Ostatnio edytowany przez paslawek (2019-05-31 10:16:34)

Odp: zostać z rodziną czy odejść?
zbyt.zaradny napisał/a:

Nie wiemy kto byl w delegacji: lobuz czy autorka?
Nie wiemy co sie zdarzylo: brutalny gwalt, wykorzystanie pijanej i chetnej, uwiedzenie znudzonej mezatki, czy jeszcze cos innego?
Nie wiemy na co nie bylo zgody: na zrobienie dziecka czy na seks?
Nie wiemy czy padlo pytanie o zgode i nastapila odmowa, czy tez autorka i lobuz sie nie zrozumieli?
Powiedziala autorka, ze nie chce, czy nie nie mowila a po fakcie ma pretensje, ze przeciez ona nie chciala?

Jakby autorka wyjasnila, to moznaby ojca dziecka oceniac, a bez tego to kazdy moze sobie wyczytac, co chce.

Też się z tym zgadzam nie jasno opisana sytuacja ,ale to rozumiem akurat bo być może  skojarzenia ,wstyd i nie najlepsze wspomnienia emocje Autorki wchodzą w grę.

"W delegacji pewien łobuz którego matka nie wychowała  sobie zrobił bez mojej zgody."
Nie wiadomo do końca czy nie było zgody na seks czy nie było zgody tylko na zapłodnienie wcale gwałt nie jest taki oczywisty .

42

Odp: zostać z rodziną czy odejść?

ok ja mam trochę wiary w ludzi i może rzeczywiście błędnie zakładam że ludzie jednak wiążą seks z możliwością zapłodnienia oraz rozmowy przed nie wyglądają jak: seks ok ale bez zapłodnienia :DDD  Nawet nie wiem jak by to miało wglądać, jakiś psychol chodzi po świecie, namawia kobiety na seks i specjalnie je zapładnia nosząc ze sobą dziurawe gumki big_smile
może błędnie też zakładam że skoro "bez mojej zgody" to padło słowo nie a nie może później, nie teraz, nie wiem czy cokolwiek innego, ogólnie zakładam że ludzie wiedzą co piszą
Dla mnie osobiście takie doszukiwanie się w tej historii winy za to zapłodnienie w autorce jest niesmaczne. Pewności że to był romans też nikt z was nie ma a jeżeli wasze domniemania jednak dotyczą ofiary gwałtu to współczuje tej kobiecie to czytać. Robicie dokładnie to czym się tak wszędzie krzyczy, co powoduje że tyle kobiet nie chce o tym mówić i woli zapomnieć.
Może tam siedzi kłamliwa zimna sucz, może zalękniona, skrzywdzona kobieta co nie ma nawet siły nazwać po imieniu tego co ją spotkało. Mnie jednak bliższa jest zasada domniemania niewinności.

43

Odp: zostać z rodziną czy odejść?
krolowachlodu87 napisał/a:

Mnie jednak bliższa jest zasada domniemania niewinności.

Mnie rowniez, i dlatego na razie domniemywam, ze ojciec dziecka jest niewinny.
Jak autorka napisze, ze zostala zgwalcona, wykorzystana lub cos w tym stylu, to wtedy bede go ocenial jak najgorzej.
Ale dopoki to nie jest jasne, to stosuje sie do Twojej zasady.

Zwroc uwage na fakt, ze to byloby najlepsze dla dziecka, gdyby sie okazalo, ze to jednak normalny facet, nie gwalciciel.
Wtedy dziecko byc moze mialoby szanse na milosc (gdyby je oczywiscie chcial), a matka na pozbycie sie klopotu.

44

Odp: zostać z rodziną czy odejść?

Czemu Ty się dziewczyno nie leczysz? Przecież to aż bije trauma (gwałt? współczuję) i mocna depresja...
O dziecku mówisz jakby było obce, jest Twoje, ono też nie jest niczemu winne.

45 Ostatnio edytowany przez paslawek (2019-05-31 20:41:06)

Odp: zostać z rodziną czy odejść?
krolowachlodu87 napisał/a:

Dla mnie osobiście takie doszukiwanie się w tej historii winy za to zapłodnienie w autorce jest niesmaczne. Pewności że to był romans też nikt z was nie ma a jeżeli wasze domniemania jednak dotyczą ofiary gwałtu to współczuje tej kobiecie to czytać. Robicie dokładnie to czym się tak wszędzie krzyczy, co powoduje że tyle kobiet nie chce o tym mówić i woli zapomnieć.
Może tam siedzi kłamliwa zimna sucz, może zalękniona, skrzywdzona kobieta co nie ma nawet siły nazwać po imieniu tego co ją spotkało. Mnie jednak bliższa jest zasada domniemania niewinności.

Imputujesz nikt tu nic takiego nie robi domniemania i domysły wynikają z pewnych niejasności po prostu gwałt a skok w bok na delegacji to przynajmniej dla mnie różnica.Z tego wynika jakaś odpowiedzialność a nie jakaś wina Autorki za zapłodnienie Do zapłodnienia jak wiadomo potrzeba przynajmniej dwóch osób odmiennej płci tak z grubsza pomijając  metodę in vitro.
Dyskusja zaczyna dryfować - prawdę o zdarzeniu zna tylko Autorka i biologiczny ojciec.Dziecko się już urodziło mąż nie zna prawdy o okolicznościach poczęcia .
Autorka podjęła decyzję o urodzeni dziecka z sobie wiadomych powodów to też jakaś odpowiedzialność .
Stosunek jej do syna jest jaki jest i nie wygląda na to żeby Autorka cokolwiek chciała zmienić pomimo swojej depresji albo nie pomimo.
Myślenie o ucieczce w siną dal to raczej mrzonki chociaż coś takiego zdarza się w życiu.

Odp: zostać z rodziną czy odejść?

Czesc. Współczuje cieżkiej sytuacji. Widac tu, że dziecko z gwałtu to dla Ciebie trauma. Nawet go nie uważasz za "swoje".
Wg mnie dobrym pomysłem mogłoby być oddanie dziecka do adopcji. Ale to by trzeba zrobić, póki jest maleńkie, żeby miało szanse pokochać nową rodzine i może nawet nie pamietać o starej. Im bedzie większe, to mu bedzie ciężej. Znaczy, tak mi sie wydaje przynajmniej.
Jakbys sie zdecydowała, to niestety "ojcu" też trzeba powiedziec. Bo inaczej by sie nie zgodził.
No i jakaś dobra terapia chyba też by sie Tobie przydała. Co tam nie postanowisz. Bo mysle, ze bez tego sie bedziesz meczyć bardzo.
Może jednak najpierw idź na tą terapie. Jak najszybciej, póki dziecko małe. Żebys potem nie pożałowała, ze go oddałaś. Jak po terapii dalej go nie bedziesz chciała, to własnie bym radziła adopcję. Bedzie mial szanse na kochającą rodzine. Sporo ludzi czeka na dziecko, bo nie mogą mieć własnego. Jak dobrze trafi, to może miec wspaniałą rodzine, gdzie bedzie wyczekany i kochany, i chciany.
Też dziecko na pewno wyczuwa, ze nie jest chciane. Biedne sad

47

Odp: zostać z rodziną czy odejść?
M@r napisał/a:

mieszanka w postaci delegacji oraz owulacji daje podstawy do dywagacji o tym, że wychowanie ojca dziecka, czy też jego brak, nie jest jedyną przyczyną zajścia w ciążę autorki.

Dobrze prawi. Polać mu!

48

Odp: zostać z rodziną czy odejść?

Nie będę odpowiadała na wszystko. Nawet połowy nie chce mi się czytać bo nie macie pojęcia o czym mówicie. Chciałabym mieć wasz rozum, serio żeby z taką łatwością podejmować decyzje, cyk i jest , bum i nie ma.. Ale wasze zdanie rozumiem, każdy ma swoje. Chociaż ktoś zawsze może powiedzieć, gówno prawda.
Ja nie umiem dzielić się swoimi problemami z innymi. Każdy ma swoje. Ja wiem że od tego co chce zrobić a zrobię jest daleka droga bo nie wiem jak to mi wyjdzie ale nie mam na dzień dzisiejszy innego pomysłu. Dla mnie to będzie tak najłatwiej, nie będę w tym tkwiła, nie będę miała tyle na głowie i nie bede musiała od siebie wymagać ani nikt inny nie będzie odemnie wymagał. To jest po prostu prostsze. To nie jest tak, że zniknę bez słowa . Powiem mężowi że odchodzę i tyle. Mąż nie jest taki że chciałby mi zaszkodzić więc myślę że niczego prawnie odemnie by nie wymagał. Stać też go na to by utrzymywać dzieciaka. Z resztą to nie o pieniądze chodzi. Kocham męża ale nie chce mi się bawić w rodzinę, nie potrafie przejść do porządku dziennego tak jak to było kiedyś. Ja stąpam stopami po tej ziemii tak bez celu, nie mam żadnego celu w życiu w przeciwieństwie do większości społeczeństwa. Taki bezsens i dziwny przypadek ale tak serio jest. Wiele rzeczy mogłam zrobić inaczej i ja to wiem lecz nie zrobiłam, próbowałam i to że nie były to najlepsze metody też wiem teraz czasu nie cofnę, nie da się pewnych rzeczy zmienić. I powtórzę męża nie zdradziłam amnezji żadnej nie mam by o tym nie pamiętać.. Jeśli chodzi o dzieciaka nie oddam go jakimś ludziom bo nie wiadomo na kogo by trafiło. Ja matką roku nie jestem ale chociaż wiem z kim zostawiam dzieciaka i pod czyją jest opieką. A w rodzinie zastępczej czy w domu dziecka tej pewności nigdy nie ma. Może i mam  dość całego tego cyrku ale  włos z głowy jemu nie spadnie. Muchy nie skrzywdzę to i dziecka też nie mimo , że nie jestem zadowolona z tego że musze poświęcać jemu swoje życie kiedy sagan mi siada i potrzebuje tlenu do życia a nie za chwile mama mama i mama.. srama . Bo to zleci jak przez palce.
Mąż się zaangażował i uważam że sobie świetnie daje radę. Nie chcę tego burzyć
przy okazji jego świata. Nie mam do tego prawa , jest szczęśliwy to po co wbijać szpikulec w serce? tym bardziej kiedy w głębi duszy nie chce by mąż wiedział. Czasem niewiedza jest lepsza od wiedzy, łatwiej się żyje a życie ma się jedno. Szczerze nie wiem jakby mąż zareagował , rekacji może być tysiące ale wiem że jak nie on to nie wiem co by było gdyby zostawiłby mi go. Siedziałabym i czekała na objawienie pańskie chyba. I wcale tu nie chodzi o to, że chcę go oszukiwać bo mam taki kaprys poprostu nie potrafi mi to przez myśl przejść że miałby się dowiedzieć , mam taką w gardle pomarańczę że słów brakuje. A terapia tu w niczym nie pomoże. Nie zmieni mojego światopoglądu i perspektywy życia. Żadne książki i rzekoma wiedza psychologa. Nie jestem wylewna , rozmowna i nie potrzebuję pogaduch które niczego nie wniosą bo przed samym pójściem do gabinetu miałabym łańcuchy na nogach i galie w gardle. Po prostu. Pewne rzeczy człowiek zabiera ze sobą do grobu, świat nie musi wiedzieć. I jestem pewna, że każde z was nie dzieli się wszystkim w koło z każdym.
TAK TO JEST TEN EGOIZM.

49

Odp: zostać z rodziną czy odejść?

Choć moralnie mogę nie popierać Twoich decyzji, to rozumiem co piszesz.

Rozumiem Cię i rozumiem że nie chcesz ani psychologa ani poważnej rozmowy z mężem.

Być może faktycznie czasami nie jest najlepszym wyjściem by wyjawiać całą prawdę, bo skrzywdzi ona za dużo istnień (w tym przypadku każdego: autorkę, bo ona nie chce mieć piętna zgwałconej, nie chce mieć poczucia winy że skrzywdziła męża i nie chce odpowiadać na setki pytań; męża, bo dowie się że dziecko które kocha, nie jest jego; oraz samo dziecko, które faktycznie nie wiadomo do kogo trafi).
Być może faktycznie Twoja decyzja będzie najlepsza z możliwych bo będzie mniejszym złem. Ty odejdziesz i poczujesz się wolna. Mąż dalej będzie miał swoje dziecko (choć straci żonę i na pewno to przeżyje). Dziecko będzie wychowywało się w pewnym i stabilnym domu (choć bez matki, ale skoro mąż jest, jak piszesz, dobrym człowiekiem a do tego ma wysokie zarobki - szybko znajdzie sobie nową żonę).

50

Odp: zostać z rodziną czy odejść?
verwondgirl napisał/a:

Szczerze nie wiem jakby mąż zareagował , rekacji może być tysiące ale wiem że jak nie on to nie wiem co by było gdyby zostawiłby mi go. Siedziałabym i czekała na objawienie pańskie chyba.

I wszystko jasne.
Najważniejsze chronić własny tyłek.
Mąż to  tylko jeleń do wychowywania podrzutka.

Wiele można wybaczyć, czasem nawet zdradę, ale tak perfidne świństwo...

51

Odp: zostać z rodziną czy odejść?

Inne perfidne świństwo spotkało tę dziewczynę napisała jaśniej że nie zdradziła męża teraz wiadomo jest już więcej .
Nathanie nie przesadzaj bo wygląda na to że Twoja historia jest nieco inna niż Autorki .

52

Odp: zostać z rodziną czy odejść?

Troche nie chce mi się wierzyc w ta historie, no, ale rozne przypadki się zdarzają.
Pomijajac to, ze autorka wymiguje się od odpowiedzi na rozne pytania, pewnie niewygodne, to trochę dziwne, ze uznaje dziecko za nie-swoje, jakos mi się to kupy nie trzyma.

Ale jesli historia prawdziwa, to bardzo smutna. Wspolczuje jej męzowi, jakos nie umiem znaleźć usprawiedliwienia na takie tchórzostwo.

53 Ostatnio edytowany przez paslawek (2019-06-02 14:56:01)

Odp: zostać z rodziną czy odejść?
Benita72 napisał/a:

Troche nie chce mi się wierzyc w ta historie, no, ale rozne przypadki się zdarzają.
Pomijajac to, ze autorka wymiguje się od odpowiedzi na rozne pytania, pewnie niewygodne, to trochę dziwne, ze uznaje dziecko za nie-swoje, jakos mi się to kupy nie trzyma.

Ale jesli historia prawdziwa, to bardzo smutna. Wspolczuje jej męzowi, jakos nie umiem znaleźć usprawiedliwienia na takie tchórzostwo.

Niechęć do zwrócenia się po pomoc i taki rodzaj lęków obaw wstydu wyobcowania i izolowania się braku energii do życia i działania chęć ucieczki często są wpisane w traumę i depresje tym bardziej że Autorka pisze wprost że nie jest osobą ani wylewną ani otwartą raczej zamkniętą w sobie nieskorą do zwierzeń to ne ułatwia a wzmacnia ten stan marazmu i emocje oraz wpływa na działanie brak działania napisała jednak na forum to może jednak chce jakiejś pomocy wychodzenie z takiego doświadczenia wymaga czasu dużo czasu długi bolesny trudny proces.

54

Odp: zostać z rodziną czy odejść?

To prawda, paslawku, ale nie napisala, czego oczekuje od forumowiczow.

55

Odp: zostać z rodziną czy odejść?

Sposobu jak odejść do zapewne kochanka, pozbycie się balastu w postaci dziecka i najlepiej tak, żeby mąż sobie krzywdy nie zrobił jak się dowie. Albo kij z mężem tylko niech się nie rozniesie. Duzo, bardzo dużo jak na jedną osobę, ale mimo to dość typowo. Nie da się tego rozwiązać po myśli autorki.

Ten, który z demonami walczy, winien uważać, by samemu nie stać się jednym z nich. Kiedy spoglądasz w otchłań ona również patrzy na ciebie.
Idziesz do kobiet? Nie zapomnij bicza!

56 Ostatnio edytowany przez paslawek (2019-06-02 14:35:13)

Odp: zostać z rodziną czy odejść?

Sama pewnie tego nie wie do końca jedyny pomysł który ma to rozstanie z mężem i pozostawienie dziecka pod jego opieką  a na sugestie terapii ze strony forumowiczów odpowiedziała negatywnie .
Burzowy nic nie wiadomo o jakimś kochanku jeżeli padła ofiarą przestępstwa to mało prawdopodobne że ma ochotę na romanse ale różnie może być ludzie w najrozmaitsze rzeczy uciekają..

57 Ostatnio edytowany przez Nathan (2019-06-02 14:35:13)

Odp: zostać z rodziną czy odejść?

Paslawek - męża nie zdradziła, ale na policję nie poszła, tabletki po nie wzięła, nic nikomu nie powiedziała, zabiegu nie zrobiła...
Dlaczego?
Jak dla mnie dziwne.
Zabrakło odwagi?
OK, rozumiem, ale w takim razie skąd odwaga na okłamywanie wszystkich wokół?
Gwałt to straszna trauma, jeśli ktoś potrafi to ukryć, urodzić dzieciaka i wmówić mężowi że to jego to  z takim aktorstwem powinien trafić do Hollywood.
Sorry, widziałem na własne oczy jak wygląda kobieta która zaszła w ciążę w wyniku zdrady.
Nie mowa o gwałcie.

Jeśli był gwałt to ukrywając prawdę autorka naraża inne kobiety. 

Inna sprawa to fakt bezsporny :  mąż ma prawo wiedzieć kogo wychowuje, niezależnie od sposobu w jaki żona zaszła w ciążę.

Dziwi mnie ta hipokryzja kobiet radzących nic nie mówić - ciekawe która z nich chciałaby wychowywać podrzutka przyniesionego przez męża.

58 Ostatnio edytowany przez paslawek (2019-06-02 15:30:38)

Odp: zostać z rodziną czy odejść?
Nathan napisał/a:

Paslawek - męża nie zdradziła, ale na policję nie poszła, tabletki po nie wzięła, nic nikomu nie powiedziała, zabiegu nie zrobiła...
Dlaczego?
Jak dla mnie dziwne.
Zabrakło odwagi?
OK, rozumiem, ale w takim razie skąd odwaga na okłamywanie wszystkich wokół?
Gwałt to straszna trauma, jeśli ktoś potrafi to ukryć, urodzić dzieciaka i wmówić mężowi że to jego to  z takim aktorstwem powinien trafić do Hollywood.
Sorry, widziałem na własne oczy jak wygląda kobieta która zaszła w ciążę w wyniku zdrady.
Nie mowa o gwałcie.

Jeśli był gwałt to ukrywając prawdę autorka naraża inne kobiety. 

Inna sprawa to fakt bezsporny :  mąż ma prawo wiedzieć kogo wychowuje, niezależnie od sposobu w jaki żona zaszła w ciążę.

Dziwi mnie ta hipokryzja kobiet radzących nic nie mówić - ciekawe która z nich chciałaby wychowywać podrzutka przyniesionego przez męża.

Masz rację to jest dziwne ale po gwałcie u niektórych osób poczucie osaczenia roztrzęsienia zagubienia straszliwy wstyd chęć ukrycia  lęk się zdarza nieczęsto jednak tak bywa w życiu czasem też zdarzają się samobójstwa .Nie wszystkie kobiety reagują identycznie na takie zdarzenie stąd tyle wątpliwości i podejrzeń .Nie ma wzorca jedynie słusznego na emocje po czymś takim nie wszystko jest racjonalne .Nieufność niepewność negatywne pesymistyczne nastawienie Autorki na pewno są przeszkodą dla spokoju w jej życiu wybrała inaczej niż Twoja żona Nathanie sama żałuje swoich wyborów i napisała to ludzie są różni i różnie wybierają mają wątpliwości żałują a czasem nie oczywiste chyba a że nie zawsze mądrze wybieramy  i z naszą szkodą czyjąś  krzywdą to już inna kwestia.
Ponieważ było to wiele lat temu a forum jest anonimowe to powiem wam że rozmawiałem kiedyś z ojcem zgwałconej dziewczyny ona właśnie miała nieudaną próbę samobójczą ledwo odratowana przyznała się po tym i do tego że została zgwałcona w rozmowie z psychiatrą nie zaszła co prawda w ciążę ale ukrywała bardzo skutecznie fakt zgwałcenia nawet przed rodziną nikt się nie domyślił niczego po jej zachowaniu.

Odp: zostać z rodziną czy odejść?

@paslawek, lubie czytać Twoje wpisy. Wydaje sie mi, że jesteś osobą znającą życie, też od tych ciemnych stron, znasz dużo spraw z własnego doświadczenia i z obserwacji życiowej, nie jak niektorzy teoretyzujesz.
@verwondgirl. Piszesz, że nie chcesz oddać dziecka do adopcji, bo nie wiesz co go spotka. A jesteś pewna, że wiesz co go spotka, jeśli zostanie z "ojcem"? Skąd wiesz, ze się nie wyda, że to nie jego? Jak dla mnie, to prawdopodobne, ze po Twoim zniknięciu ludzie zaczną sie zastanawiac jaki mógł byc tego powód. Nabardziej nasuwa sie pomysł, ze zniknełas, bo poszłas do innego faceta. Stąd za chwile ktos wpadnie w watpliwość, że skoro Ty taka, to moze i dzieciak nie jego? Jakis kumpel mu to powie, albo matka, siostra, ktokolwiek. Lub sam zacznie o tym myślec. Zrobi testy. No i jak myslisz, co bedzie wtedy? A dziecko moze juz bedzie na tyle duże, że bedzie wszystko świetnie rozumiało. Przeżywało. Nie dość, ze matka go opuściła (ciężka świadomość dla każdego dziecka), to jeszcze "ojciec" może sie do niego zdystansuje. Może go nawet odda do domu dziecka. A jak nawet nie odda, to moze juz nie byc taki czuły i dobry. Zwłaszcza, ze nie bedzie wiedział, ze to dziecko z gwaltu, pomysli, ze mu perfidnie rogi przyprawiłas i sie zmyłaś. Znienawidzi może nawet to dziecko. Jak Ty sobie to wyobrażasz? Ze znikniesz, a nikt nic...? Każdy bedzie zachodził w głowę...
Uważam, ze powinnaś iść do ośrodka adopcyjnego i powiedziec jaka jest sytuacja, i że chcesz wyjechać, a dziecko nie jest męża. Jesli boisz sie konfrontacji z mężem, to niech oni sie zajmą sprawą. Bedziesz musiała tylko podpisać zrzeczenie praw rodzicielskich.
Ja mysle, ze lepiej by małemu było w pełnej rodzinie i kochającej, która go chce. Niby nie masz 100% pewnosci, ze to bedzie dobra rodzina, ale większa szansa na to, niż że "ojciec" sie nie dowie i go nie wywali w starszym wieku. A wtedy na adopcje juz moze byc za póżno. Ludzie wolą małe dzieci adoptować, a nie np. 8 letnie. To co, pójdzie do domu dziecka wtedy? Bo Tobie było łatwiej sie zmyć, nic nie zabezpieczając dla niego na przyszlość...
Przemyśl to. Bo jak dla mnie, to masz takie myślenie życzeniowe, a nie realistyczne. Że sobie mały zostanie z "tatą" i bedzie super, bajka po prostu. Nie bierzesz pod uwage tego, że taki scenariusz jest tylko jednym z wielu możliwych. Jak dla mnie co najmniej "średnio" prawdopodobny.

Posty [ 39 do 59 z 59 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » zostać z rodziną czy odejść?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018