gdy on ma " za dużo " koleżanek - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » gdy on ma " za dużo " koleżanek

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 77 do 98 z 98 ]

77

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek
Anulka1987 napisał/a:

Szczerze mówiąc nie wiem jak dalej to będzie a jecsze dodam ,że tyka mi zegar biologiczny i szczerze mówiąc odezwał się we mnie instynkt macierzyński. Mam jakąś fobie ,że zaraz skończę 32 lata i mogę już nigdy nie mieć dzieci ..Że on jest facetem oleje mnie a ja zostanę znowu sama . W poprzednim związku bardzo chcieliśmy dziecka a po poronieniu facet mnie porzucil . Mam jakąś obsesję ,że znowu tak będzie . To też musi bić z kilometra taka desperacja .

Problem psychiki to jedno, na pewno warto walczyć z takimi cechami jak zaborczosc, nadmierne kontrolowanie dorosłego przecież i majacego prawo do prywatności partnera, wymaganie od niego poświęcenia i odstawienia wszystkiego dla związku.
Z drugiej strony Twój zamiar jest jasny - szukasz odpowiedzialnego faceta i ojca dla swojego dziecka. Póki co ten nie rokuje i stąd się bierze problem. Nie piszesz też co on myśli o ewentualnym byciu ojcem. Bałabym się planować z takim przyszłość i założenie rodziny. Może się ogarnąć i dorosnąć w obliczu ciąży, ale pewności nie ma. Choć poprzedni chyba  był mniej niefrasobliwy, a i tak skończyło się marnie? Może warto jeszcze poszukać. Albo być nastawiona na ewentualne samotne macierzyństwo, jeśli posiadanie dziecka jest ważne i byłabyś nieszczęśliwa brakiem spełnienia jako matka. Choć na pewno warto dążyć do zapewnienia dziecku pełnej rodziny. Tyle że nie na wszystko i wszystkich ma się wpływ. Więcej luzu dla Ciebie i w podejściu do  partnera, zdystansuj się i przyjrzyj jaki on jest gdy nie narzucasz mu niczego, może zaskoczy Cię pozytywnie. A może nie będzie sensu kontynuowania tej relacji. I pracuj nad sobą. Mamusiowanie i trzymanie na krótkiej smyczy w żadnym związku się nie sprawdza. Tylko partnerstwo i wzajemna miłość i wsparcie.

"Gdy się kogoś kocha, to kocha się całego człowieka, takiego jaki jest, a nie takiego, jakim by się go mieć chciało."
Lew Tołstoj
Zobacz podobne tematy :

78

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Szczerze mówiąc to nie wiem czy bym chciała żeby konkretnie on był ojcem dziecka ...Zero planów na wspólne zamieszkanie ,zero perspektywy nawet na wspólne wakacje ..Co więcej on ma problemu finansowe . Tak sobie myślę ,że nikt nie ma napisane na czole " dobry materiał na ojca " .Dopko nie poznamy drugiego człowieka nie wiemy o nic nic .
Z dobrych cech to na pewno jest uczciwy i dba o mnie ,wiem że o dziecko też byłby skłonny zadbać ..No ale z tego co wiem on póki co wyklucza opcje dziecka ze względów finansowych.
Nie wiem jak taka rozmawa miałaby wyglądać ,ale po 5 miesiącach znajomości myślę że czas myslec o wspólnym mieszkanku (?) A może to za wcześnie ..Zaraz wyjdzie że to ja naciskam a chce żeby to wyszło samo. Bez opcji wspólnego mieszkania razem nie ma tematu dziecko hmm

79

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek
SaraS napisał/a:

Mallwusia, ale ja również się z tym zgadzam. Wcześniej odnosiłam się do tego, że trzeba uszanować to, że ktoś jest/jest się w związku, tym, że nie pisze się ze znajomymi zbyt wiele. Dla mnie jedno z drugim się nie łączy, a już na pewno nie w takiej formie.


Sara

to "zbyt wiele" jest pojęciem względnym. Dla każdego może to oznaczać coś innego.


Moim zdaniem ważne, aby autorka kierowała się własnymi zasadami, bo jeśli będzie na siłę akceptować nie pasujące jej zachowania, to i tak prędzej czy później to wybuchnie.

80

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Moim zdaniem 5 miesięcy związku to o wiele za wcześnie na myślenie o dzieciach i mieszkaniu.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

81

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek
Anulka1987 napisał/a:

Szczerze mówiąc to nie wiem czy bym chciała żeby konkretnie on był ojcem dziecka ...Zero planów na wspólne zamieszkanie ,zero perspektywy nawet na wspólne wakacje ..Co więcej on ma problemu finansowe . Tak sobie myślę ,że nikt nie ma napisane na czole " dobry materiał na ojca " .Dopko nie poznamy drugiego człowieka nie wiemy o nic nic .
Z dobrych cech to na pewno jest uczciwy i dba o mnie ,wiem że o dziecko też byłby skłonny zadbać ..No ale z tego co wiem on póki co wyklucza opcje dziecka ze względów finansowych.
Nie wiem jak taka rozmawa miałaby wyglądać ,ale po 5 miesiącach znajomości myślę że czas myslec o wspólnym mieszkanku (?) A może to za wcześnie ..Zaraz wyjdzie że to ja naciskam a chce żeby to wyszło samo. Bez opcji wspólnego mieszkania razem nie ma tematu dziecko hmm


Anulka
a czy on coś robi w tym kierunku, aby mu się finanse polepszyły? Bo z tego, co piszesz, to on prowadzi raczej towarzyskie i  lajtowe życie i mu pasuje tak, jak jest. Z innej bajki jesteście moim zdaniem, mama mówi  Ci to samo, a co podpowiada Ci intuicja?

82

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Fakt faktem coś w tym kierunku robi.  Szuka lepszej pracy i od października ma zacząć studia wyższe. Zobaczymy co z tego wyjdzie ...
Generalnie chyba jest tak ,że my się mijamy . Wspólne hobby ,fajnie spędzony czas to nie wszystko jak się okazało ponieważ ja jestem bardziej dojrzała emocjonalnie. 
Jemu jest dobrze jak jest.  Żeby nie było, że krytykuje! Niech żyje po swojemu ... Ma mamę która wszystko za nim zrobi więc może się wloczyc I spać do 12 , ma pełno znajomych w tym damskie towarzystwo.. po co mu ktoś kto tylko zawraca głowę i ma o to pretensje .
Ja za to mam kredyt ,pełno stresów,  jestem samodzielną I jak wstanę z kacem o 13 to nie czeka na mnie kawka i zakupy A potem obiad . Dlatego może nie mam ochoty na wloczenie się tak jak on .
Chociaż boli mnie serce jak o tym mówię to wiem że rozstanie to jest jedyne rozsądne wyjscie.

83

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Mam trzech dorosłych synów i niedobrze mi się robi jak słyszę, że mamusie niańczą dorosłych synów. A potem żaden z niego partner, kolejne dziecko do opieki. Brrr.
Pozdrawiam i życzę powodzenia.

Ruda wiolonczela, radosna i szczera.
Supergirls don't cry, supergirls just fly.
Witches don't need drugs to fly.

84

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek
Anulka1987 napisał/a:

Fakt faktem coś w tym kierunku robi.  Szuka lepszej pracy i od października ma zacząć studia wyższe. Zobaczymy co z tego wyjdzie ...
Generalnie chyba jest tak ,że my się mijamy . Wspólne hobby ,fajnie spędzony czas to nie wszystko jak się okazało ponieważ ja jestem bardziej dojrzała emocjonalnie. 
Jemu jest dobrze jak jest.  Żeby nie było, że krytykuje! Niech żyje po swojemu ... Ma mamę która wszystko za nim zrobi więc może się wloczyc I spać do 12 , ma pełno znajomych w tym damskie towarzystwo.. po co mu ktoś kto tylko zawraca głowę i ma o to pretensje .
Ja za to mam kredyt ,pełno stresów,  jestem samodzielną I jak wstanę z kacem o 13 to nie czeka na mnie kawka i zakupy A potem obiad . Dlatego może nie mam ochoty na wloczenie się tak jak on .
Chociaż boli mnie serce jak o tym mówię to wiem że rozstanie to jest jedyne rozsądne wyjscie.


Fajnie jest mieć hobby i pasje, ale niestety trzeba też ogarniać sprawy życiowe. Za niego robi to mamusia.
Czy on mamie pomaga w tych zakupach, w gotowaniu, w sprzątaniu? Czy wszystko ma pod nos? Jeśli to drugie, to nie będzie mu się spieszyło ani do wspólnego zamieszkania, ani do zakładania rodziny, ani nie będzie partnerem w związku.

85

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Masz inne priorytety, dla Ciebie ważna jest przyszłość, rodzina, a dla niego liczy się by dobrze się bawić. Również widzę wiele rzeczy, które on mógłby zrobić lepiej, ale tak naprawdę to jest jego życie i jego sprawa. Takie zmiany jak lepsza praca i nowe studia mogą okazać się korzystne, ale Ty też masz wybór czy chcesz żyć w taki sposób, pracować nad zmianami na lepsze w jego życiu, czy może zacząć coś nowego z kimś innym.

"Poznacie ich po ich owocach":D

86 Ostatnio edytowany przez Anulka1987 (2019-05-03 14:50:24)

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Nie jest powiedziane że " ktoś inny " będzie ideałem . Idealow jak dobrze wiemy nie ma . Najgorzej ,że jak ja mu próbuje coś powiedzieć to on od razu reaguje agresja . W sensie słowna agresja..tym bardziej nie wydaje mi się żeby taka rozmowa była konstruktywna . Raczej to strata czasu i nerwów .Jak możemy dojść do kompromisu skoro on zachowuje się jak obrażony dzieciak za każdym razem kiedy chce coś osiągnąć . Osiągnąć w sensie porozmawiać aby dojść do kompromisu. Wydaje mi się ,że nie ma to sensu ....On się nie zmieni bo nie chcę się zmienić . Nawet jak Mieni pracę nadal będzie " sobą " czyli " obrażonym dzieciakiem ".

87

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek
Anulka1987 napisał/a:

Nie jest powiedziane że " ktoś inny " będzie ideałem . Idealow jak dobrze wiemy nie ma . Najgorzej ,że jak ja mu próbuje coś powiedzieć to on od razu reaguje agresja . W sensie słowna agresja..tym bardziej nie wydaje mi się żeby taka rozmowa była konstruktywna . Raczej to strata czasu i nerwów .Jak możemy dojść do kompromisu skoro on zachowuje się jak obrażony dzieciak za każdym razem kiedy chce coś osiągnąć . Osiągnąć w sensie porozmawiać aby dojść do kompromisu. Wydaje mi się ,że nie ma to sensu ....On się nie zmieni bo nie chcę się zmienić . Nawet jak Mieni pracę nadal będzie " sobą " czyli " obrażonym dzieciakiem ".


trujesz mu wtedy pewno jak mamusia, która by się już chciała pozbyć starego konia z domu wink

88

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Nie truje bo widzę że to bez sensu . Cokolwiek nie powiem to się obraża albo mówi " rób se co chcesz " albo " pasujesz mi humor od rana " i tego typu teksty . Kiepsko naprawdę .

89

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek
Anulka1987 napisał/a:

Nie jest powiedziane że " ktoś inny " będzie ideałem . Idealow jak dobrze wiemy nie ma . Najgorzej ,że jak ja mu próbuje coś powiedzieć to on od razu reaguje agresja . W sensie słowna agresja..tym bardziej nie wydaje mi się żeby taka rozmowa była konstruktywna . Raczej to strata czasu i nerwów .Jak możemy dojść do kompromisu skoro on zachowuje się jak obrażony dzieciak za każdym razem kiedy chce coś osiągnąć . Osiągnąć w sensie porozmawiać aby dojść do kompromisu. Wydaje mi się ,że nie ma to sensu ....On się nie zmieni bo nie chcę się zmienić . Nawet jak Mieni pracę nadal będzie " sobą " czyli " obrażonym dzieciakiem ".

Bo związek nie polega na ciągłym ustawianiu kogoś, robieniu mu wyrzutów, zwracaniu uwagi, czyli tzw. "truciu". Macie chcieć być ze sobą, czuć się dobrze i mieć podobne zapatrywania na życie. Zmiany oczywiście następują, ale samodzielnie, nie mogą być wymuszone czy wyżebrane. On nie chce się zmieniać, może tylko dla Ciebie, może w ogóle. Im bardziej będziesz naciskać tym bardziej będzie uparty. Życie z kimś kogo się nie akceptuje lub z kimś  kto nie akceptuje Ciebie jest do kitu. Przy Twoim stosunku do niego kompletnie nie jarze uporu co do kontynuacji związku. Bierzesz co dają albo odpuść, bo zameczysz siebie i jego.

"Gdy się kogoś kocha, to kocha się całego człowieka, takiego jaki jest, a nie takiego, jakim by się go mieć chciało."
Lew Tołstoj

90

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Wydaje mi się że jego nastawienie też jest problemem i utrudnia tworzenie udanego związku, nie wiem jak dokładnie wygląda rozmowa w Twoim wykonaniu, ale odpowiedzi typu "rób se co chcesz" nie zapowiadają dobrej komunikacji w przyszłości, a to ważny element udanego małżeństwa i dobrych relacji rodzinnych.

"Poznacie ich po ich owocach":D

91

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Anulka, a jak wyglądają te kompromisy w Twoim wykonaniu? Tak jak nam opisałaś stronę wcześniej, że mu czegoś zabraniasz i oczekujesz dostosowania się? To nie kompromis tylko terror.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

92

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek
Lady Loka napisał/a:

Anulka, a jak wyglądają te kompromisy w Twoim wykonaniu? Tak jak nam opisałaś stronę wcześniej, że mu czegoś zabraniasz i oczekujesz dostosowania się? To nie kompromis tylko terror.

Żeby była jasność j jemu tego nie zabraniam tylko mówię ,że mi się niepodoba . Na samym początku znajomości w każdy piątek wyłaził na piwo mając mnie gdzieś ..no może dwa razy się wysilil i zrezygnował z piwa .. Skończyło się to tak ,że chodzimy w piątek na piwo razem o ile ja mam też ochotę i z naszymi znajomymi . Jak nie mam ochoty idzie sam . Nie każe mu przecież w domu siedzieć albo daje szlaban do 22..
Tak samo za każdym razem to ja do niego przyjeżdżam a nie on do mnie . Jakoś tak wyszlo ...Na początku minto nie pezeszkadalo ,ale ile można się pakować i jeździć ....
Już chyba najgorsza w tym wszystkim jest to ,że mimo moich ustępstw on to ciągle na swoje nagina a jak mówię ,że coś mi nie pasuje to faktycznie zmienia to ,ale po wielkich fochCh .

93

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek
Anulka1987 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Anulka, a jak wyglądają te kompromisy w Twoim wykonaniu? Tak jak nam opisałaś stronę wcześniej, że mu czegoś zabraniasz i oczekujesz dostosowania się? To nie kompromis tylko terror.

Żeby była jasność j jemu tego nie zabraniam tylko mówię ,że mi się niepodoba . Na samym początku znajomości w każdy piątek wyłaził na piwo mając mnie gdzieś ..no może dwa razy się wysilil i zrezygnował z piwa .. Skończyło się to tak ,że chodzimy w piątek na piwo razem o ile ja mam też ochotę i z naszymi znajomymi . Jak nie mam ochoty idzie sam . Nie każe mu przecież w domu siedzieć albo daje szlaban do 22..
Tak samo za każdym razem to ja do niego przyjeżdżam a nie on do mnie . Jakoś tak wyszlo ...Na początku minto nie pezeszkadalo ,ale ile można się pakować i jeździć ....
Już chyba najgorsza w tym wszystkim jest to ,że mimo moich ustępstw on to ciągle na swoje nagina a jak mówię ,że coś mi nie pasuje to faktycznie zmienia to ,ale po wielkich fochCh .

A jakie są te Twoje ustępstwa?
Kompromis to nie jest to, że Ty mu mówisz, że coś Ci nie pasuje i on musi to zmienić. Kompromis to spotkanie się w połowie drogi, a tymczasem ja nie widzę tutaj żadnych Twoich ustępstw i kroków w jego stronę.
Dlaczego miałby nie chodzić na piwo w piątki? Planowałaś wtedy coś innego dla Was? Czy to było na zasadzie "nie podoba mi się" ale jedyną alternatywą było siedzenie w domu?
No i co w tym złego, że jak nie masz ochoty to idzie sam? Ma z Tobą w domu siedzieć? Robicie chociaż coś razem, czy dla Ciebie jest tylko to ważne, że on został w domu?

Jaką macie od siebie odległość, że tak bardzo musiałaś się do niego pakować?

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

94

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Kompromisy to są dobre, o ile można to tak nazwać, gdy się ma 20 lat małżeństwa i trójkę dzieci.
Z kompromisu nikt nie jest zadowolony .

95

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek
Lady Loka napisał/a:

No i co w tym złego, że jak nie masz ochoty to idzie sam? Ma z Tobą w domu siedzieć? Robicie chociaż coś razem, czy dla Ciebie jest tylko to ważne, że on został w domu

No nie ma w tym nic złego ! Było źle jak wybierał za każdym razem wyjścia . Były ważniejsze ode mnie ... Proszę o czytanie ze zrozumieniem. Zaczął mnie zapraszać poznałam jego znajomych a jak ja nie mam ochoty iść z nim idzie sobie sam . Nie mam nic przeciwko. Oczywiście wolałabym spędzić romantyczny wieczór we dwoje . Chociaż raz na jakiś czas ,ale tego nie ma . Kompromis to wg mnie sytuacja 2 weekendy razem w domu ,2 weekendy jego ze znajomymi na miesiąc ..ale niestety to nie jest kompromis tylko moje ustępstwo .
Mieszkamy 13 km od siebie w jednym mieście .

96

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Hmm... jeśli odnosisz się do swojej wypowiedzi :

"Kompromis to wg mnie sytuacja 2 weekendy razem w domu ,2 weekendy jego ze znajomymi na miesiąc ..ale niestety to nie jest kompromis tylko moje ustępstwo ."

to przeczysz sama sobie.Bo to właśnie jest kompromis. W myśl tego kompromis to tylko Twoje ustępstwo.
Zdecyduj się może , co w takim kompromisie jest jest dla Ciebie nie do przyjęcia?

"Niebo nie zna wściekłości takiej, jak miłość w nienawiść zmieniona, ni piekło nie zna furii takiej jak kobieta wzgardzona. "

97

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek
Edmund Dantes napisał/a:

Hmm... jeśli odnosisz się do swojej wypowiedzi :

"Kompromis to wg mnie sytuacja 2 weekendy razem w domu ,2 weekendy jego ze znajomymi na miesiąc ..ale niestety to nie jest kompromis tylko moje ustępstwo ."

to przeczysz sama sobie.Bo to właśnie jest kompromis. W myśl tego kompromis to tylko Twoje ustępstwo.
Zdecyduj się może , co w takim kompromisie jest jest dla Ciebie nie do przyjęcia?

No Nie jest to kompromis ponieważ weekendy u mnie się nie zarządzają.  Zawsze znajdzie się jakąś wymówka żeby on nie przyjechał do mnie. Źle to napisałam  faktycznie.  Mogło wydać się nielogiczne.

98

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Właściwie macie tutaj dużo racji . Pogadaliśmy sobie ,gdzieś tam lżej mi jak powiedziałam co mi się nie podoba ,ale ...intuicyjny racja nie zabronię mu sienspotuakc z kimś kogo zna 10 lat i dłużej . On nie jest moja własnością. Bardzo bym chciała żeby wszystko było po mojej myśli a gdy tak nie jest wpadam w dziwny nastrój ,ciężko się z tym pogodzić . Trochę jest w tym wszystkim mojej winy bo sobie coś ułożyłam w głowie i jak to odbiega od normy jestem zła. Postaram się to zmienic i dla tego zwlazku i dla siebie i ma przyszłość .

Posty [ 77 do 98 z 98 ]

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » gdy on ma " za dużo " koleżanek

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018