Czy jest jeszcze szansa? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy jest jeszcze szansa?

Strony Poprzednia 1 31 32 33

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1,217 do 1,246 z 1,246 ]

1,217

Odp: Czy jest jeszcze szansa?
Ela210 napisał/a:

Mężczyzna, który wiedział, że nie jest ojcem biologicznym dziecka, a mimo to je uznał, ma prawo się z tego wycofać – zdecydował Sąd Najwyższy
Stanowisko Sądu Najwyższego jest efektem istotnej zmiany prawnego rozumienia ojcostwa – jako więzi głównie biologicznej (sygn. IV CSK 459/11).
A On nawet by nie uznał.
Strachy na Lachy  .. smile))))

Uznał czy nie to nieistotne.
Istotne za to że żony z dzieciakiem bym się nie mógł z domu pozbyć.
I co niby, lodówkę miałbym na kłódkę zamykać?
Gdyby jej na pieluchy brakło to co by zrobiła?
Znając jej matkę to co cenniejsze rzeczy i sprzęt by mi zaczęły wyprzedawać.

Zobacz podobne tematy :

1,218

Odp: Czy jest jeszcze szansa?
maku2 napisał/a:
random.further napisał/a:

jakbyś umiejąc świetnie poruszać się decyzyjnie - decyzyjności pozbawiał najbliższych

Co masz na myśli? gdzie to widzisz?

smile Przegapiłam jakoś ten wpis, przepraszam.
Jakoś tak własnie Nathana odbieram w Jego wpisach, jako wyprzedzającego w decyzjach i forsujacego własny pogląd wobec chwiejnej Żony. W przypadku gdy Nathan styka się z teściową o sprecyzowanym poglądzie (pomińmy, że moherowy smile ) to iskrzy. Odnoszę wrażenie że Nathan zawłaszcza dla swoich decyzji szeroki zakres pozostawiając pewne pole dla Żony w wyznaczonym dla Niej zakresie. Już pisałam, że mogę się mylić (wiem dobrze, że za napisanymi słowami tutaj stoją żywi ludzie dużo bardziej skomplikowani niż słowa, które wybiórczo napisali) ale tak właśnie Nathana odbieram. Gdyby Żona napisała tutaj... łatwiej by było ocenić. Ich małżeństwo pękało chyba w ciągu dwóch ostatnich lat, Żona odsuwała się stale od Nathana i od dziecka - dlaczego u licha ? Zaznaczam od razu - nie usprawiedliwia zdrady fakt, że coś się psuło. Ale co się psuło ? I dlaczego ?

1,219

Odp: Czy jest jeszcze szansa?
random.further napisał/a:
maku2 napisał/a:
random.further napisał/a:

jakbyś umiejąc świetnie poruszać się decyzyjnie - decyzyjności pozbawiał najbliższych

Co masz na myśli? gdzie to widzisz?

smile Przegapiłam jakoś ten wpis, przepraszam.
Jakoś tak własnie Nathana odbieram w Jego wpisach, jako wyprzedzającego w decyzjach i forsujacego własny pogląd wobec chwiejnej Żony. W przypadku gdy Nathan styka się z teściową o sprecyzowanym poglądzie (pomińmy, że moherowy smile ) to iskrzy. Odnoszę wrażenie że Nathan zawłaszcza dla swoich decyzji szeroki zakres pozostawiając pewne pole dla Żony w wyznaczonym dla Niej zakresie. Już pisałam, że mogę się mylić (wiem dobrze, że za napisanymi słowami tutaj stoją żywi ludzie dużo bardziej skomplikowani niż słowa, które wybiórczo napisali) ale tak właśnie Nathana odbieram. Gdyby Żona napisała tutaj... łatwiej by było ocenić. Ich małżeństwo pękało chyba w ciągu dwóch ostatnich lat, Żona odsuwała się stale od Nathana i od dziecka - dlaczego u licha ? Zaznaczam od razu - nie usprawiedliwia zdrady fakt, że coś się psuło. Ale co się psuło ? I dlaczego ?

Może i tak.
Dla mnie autor ma po prostu własne zdanie i jego się trzyma, myślę że większość z nas tak postępuje.
Czy to jest narzucanie komuś własnej woli? Jeśli tak to większość z nas stosuje przemoc wobec najbliższych smile.
I uważam że tak powinno być, nie można kochanemu/ej ustępować we wszystkim i tłumaczyć to miłością - jak się to mówi i kota można zagłaskać.
Gdyby Nathan narzucał żonie swoje zdanie czy też ograniczał żonę to tego tematu by nie było - chociaż słownie wyrażał swój sprzeciw wobec jej postępowanie ona postępowała jak postępowała.
Co się zepsuło? powodów może być wiele - możemy tylko zgadywać - może wpływ koleżanek? może alkohol? może uwierzyła że świat należy do niej może coś jej dodano do drinka itd. itd.
Masz rację gdyby jego żona tutaj pisała mielibyśmy większą możliwość postawienia trafnej hipotezy.
Dlatego dziwię się że niektórzy tak jadą po autorze i jak szybko wydają osąd wobec innych.

1,220

Odp: Czy jest jeszcze szansa?
maku2 napisał/a:

Może i tak.
Dla mnie autor ma po prostu własne zdanie i jego się trzyma, myślę że większość z nas tak postępuje.
Czy to jest narzucanie komuś własnej woli? Jeśli tak to większość z nas stosuje przemoc wobec najbliższych smile.
I uważam że tak powinno być, nie można kochanemu/ej ustępować we wszystkim i tłumaczyć to miłością - jak się to mówi i kota można zagłaskać.
Gdyby Nathan narzucał żonie swoje zdanie czy też ograniczał żonę to tego tematu by nie było - chociaż słownie wyrażał swój sprzeciw wobec jej postępowanie ona postępowała jak postępowała.
Co się zepsuło? powodów może być wiele - możemy tylko zgadywać - może wpływ koleżanek? może alkohol? może uwierzyła że świat należy do niej może coś jej dodano do drinka itd. itd.
Masz rację gdyby jego żona tutaj pisała mielibyśmy większą możliwość postawienia trafnej hipotezy.
Dlatego dziwię się że niektórzy tak jadą po autorze i jak szybko wydają osąd wobec innych.

Jasne, że ma własne zdanie, i bardzo dobrze, i pewnie przyzwyczajony jest do sterowania (nie w złym znaczeniu to piszę), do tego sterowania, które utrzymuje codzienność w ryzach i pozwala ‘się dorabiać’, ‘iść do przodu’ , ‘organizować życie’ …itd., itp.
Tylko mi się wydaje, że Jego Żona jest, hm…, jakby to dobrze określić, z deficytem własnego poglądu. Nathan zaraz się oburzy, że głupia nie jest i pewnie nie jest, ale … Ona nie polega na sobie – no tak mi się wydaje. I gdy taka osoba ma obok siebie kogoś pokroju Nathana to pewnie jest Jej do pewnego stopnia wygodnie, że taki Nathan ustawia codzienność na przykład, ale w ostatecznym rozrachunku, w dłuższej perspektywie – zaczyna taki układ ciążyć. I Żona chyba się delikatnie wymiksowywała z takiego układu. W tym zepsuciu coś więcej musiało być jak mi się wydaje. Nie chcę dobijać Nathana i szukać w Nim winy, przecież to On został zdradzony, ale… no cóż, po prostu – usiłuję zrozumieć, że dwoje ludzi niegłupich, sensownie ustawionych i zdrada była możliwa do przerobienia i : zabrakło jednak dobrej woli.
Nathan przecież w pierwszym odruchu CHCIAŁ dawać szansę temu związkowi i wydawało mi się że skoro On potrafi po takim numerze szansę dać to coś w tym jest (bo ja bym raczej nie dała…).

1,221 Ostatnio edytowany przez Nathan (2019-04-18 22:01:29)

Odp: Czy jest jeszcze szansa?

Nie oburzam się - bo w pewnym sensie masz rację.
Deficyt własnego poglądu...
Ciekawe i trafne określenie.
Już pisałem że ona dość łatwo ulegała wpływom - jeśli trafiła pod silną presję nie potrafiła się postawić.
Także w kwestii własnego zdania - i tu widzę niestety mój błąd, bo wiem że gdybym zamiast prosić i tłumaczyć po prostu walnął pięścią w stół - odpuściła by tamto towarzystwo i na żadne integracje przy gorzale nie pojechała.

Swoją drogą - nigdy nie rozumiałem na czym ma polegać taka integracja.
Dla mnie weekend to czas odpoczynku i relaksu z rodziną i przyjaciółmi, do łba by mi nie przyszło by z tego rezygnować na rzecz pijaństwa i pieprzenia się z kim popadnie.

1,222

Odp: Czy jest jeszcze szansa?
Nathan napisał/a:

Już pisałem że ona dość łatwo ulegała wpływom - jeśli trafiła pod silną presję nie potrafiła się postawić.
Także w kwestii własnego zdania - i tu widzę niestety mój błąd, bo wiem że gdybym zamiast prosić i tłumaczyć po prostu walnął pięścią w stół - odpuściła by tamto towarzystwo i na żadne integracje przy gorzale nie pojechała.

Swoją drogą - nigdy nie rozumiałem na czym ma polegać taka integracja.
Dla mnie weekend to czas odpoczynku i relaksu z rodziną i przyjaciółmi, do łba by mi nie przyszło by z tego rezygnować na rzecz pijaństwa i pieprzenia się z kim popadnie.

rozumiem, tylko też można by zastanawiać się, czy taki związek ma sens - po co mi ktoś, kto bez mojej zdecydowanej interwencji zrobiłby coś, co mi nie odpowiada? jaki sens w takim życiu, jak dla mnie to unieszczęśliwianie siebie i kogoś innego. ale czasem ludzie mogą się zmieniać:) może Twoja reakcja czyli to co opisywałeś przez ostatnie kilka stron, doprowadzi do jakiejś wewnętrznej zmiany w jej zachowaniu i w tym jak żyje. Tylko najlepiej gdyby była to zmiana wewnętrzna, a nie uleganie presji

"Poznacie ich po ich owocach":D https://www.netkobiety.pl/viewtopic.php … 9&p=91 wszystko o randkach i związkach, a także wszystkie pytania do mnie, zapraszam:D

1,223 Ostatnio edytowany przez paslawek (2019-04-18 22:50:26)

Odp: Czy jest jeszcze szansa?

To bardziej taka zmowa niż integracja takie uzależnianie ludzi od niby darmochy i niby luzu/nagrody nasz mały światek nikt nie ma dostępu do tego pierdolnika z zewnątrz urabianie ludzi za ich własna zgodą ale nie wszystkich to kręci niektórzy się nudzą maja dystans.
Niektórzy się uzależniają i to szybko tacy co mają predyspozycje.
Teraz to i tak nieistotne .

1,224

Odp: Czy jest jeszcze szansa?

Ciekawie się robi w tym wątku:

Wychodzi na to że winą żony autora jest "tylko" zdrada i ciąża z kochankiem... za to Nathan popełnił całą masę niewybaczalnych przewinień, począwszy od wywierania presji na żonie (bo przedstawił jej swoje stanowisko / jak by nie przedstawił to by zwodził, no chyba że wybrałby wybaczenie, tylko wtedy postąpiłby dobrze, prawda?), poprzez fakt że w ogóle wybrał sobie taką a nie inną żonę (żeby nią rządzić, bidulką), czy niechęć do wydawania swoich środków na dziecko które nie jest jego, a co więcej jest owocem zdrady jego żony...

Zaznaczam że to post do autora tylko (uciekaj człowieku z tego forum;)), bo tych którzy będą próbować ze mną dyskutować, wolałbym zobaczyć w sytuacji autora, ich prawidłowe decyzje, ich w 100% czyste moralnie decyzje, nie naznaczone emocjami działania. Większość z Was nigdy nawet nie będzie bliska takiej sytuacji, ale mam wrażenie że zrobicie wszystko by udowodnić że i tak autor jest w tej historii tym złym, którego trzeba potępić...

1,225

Odp: Czy jest jeszcze szansa?
Airuf napisał/a:

Wychodzi na to że winą żony autora jest "tylko" zdrada i ciąża z kochankiem... za to Nathan popełnił całą masę niewybaczalnych przewinień, począwszy od wywierania presji na żonie (bo przedstawił jej swoje stanowisko / jak by nie przedstawił to by zwodził, no chyba że wybrałby wybaczenie, tylko wtedy postąpiłby dobrze, prawda?), poprzez fakt że w ogóle wybrał sobie taką a nie inną żonę (żeby nią rządzić, bidulką), czy niechęć do wydawania swoich środków na dziecko które nie jest jego, a co więcej jest owocem zdrady jego żony...

Zaznaczam że to post do autora tylko (uciekaj człowieku z tego forum;)), bo tych którzy będą próbować ze mną dyskutować, wolałbym zobaczyć w sytuacji autora, ich prawidłowe decyzje, ich w 100% czyste moralnie decyzje, nie naznaczone emocjami działania. Większość z Was nigdy nawet nie będzie bliska takiej sytuacji, ale mam wrażenie że zrobicie wszystko by udowodnić że i tak autor jest w tej historii tym złym, którego trzeba potępić...

Nie, jeśli chodzi o moje wpisy – nieprawidłowo je odebrałeś.
Hm…, dla mnie punktem rozpoczęcia myślenia na postawiony w tytule problem jest moment DANIA SZANSY.
Zdecydowanie napisałam, że wina Żony jest nie do dyskusji, natomiast problem widzę w :
- dawaniu szansy lub
- nie dawaniu szansy.
I na tym usiłowałam się skupić i zrozumieć OBOJE i Nathana i Żonę, ze skrawków opisanych tu zachowań : podejścia do ciąży, do Córki, do dyskusji, do Teściowej, no do wszystkiego co mogło jakoś naświetlić Ich osoby. To dawanie szansy to możliwość odbudowania związku stąd też moje rozpatrywanie dlaczego Ich związek się psuł.
Jeśli Nathan będzie chciał uciec big_smile to ucieknie choćby w milczenie i już big_smile.
A to do jakiego stopnia Nathan forsuje swoje decyzje może Mu się przydać, może zwróci Mu na coś uwagę, może w wychowaniu Córki zastosuje… to tak na szybko zanim zwieje big_smile.

1,226

Odp: Czy jest jeszcze szansa?
random.further napisał/a:

Zdecydowanie napisałam, że wina Żony jest nie do dyskusji, natomiast problem widzę w :
- dawaniu szansy lub
- nie dawaniu szansy

Ja tej szansy zupełnie nie rozumiem. Dawanie szansy zakłada podporządkowanie, więc trudno mówić o związku, prędzej o układzie rodzic-dziecko. Dawanie szansy, dla mnie osobiście, jest pierwszym krokiem do rozstania się na stałe.

Mnie się tylko jedna sprawa nie podoba, takie kategoryczne traktowanie nowego dziecka, które mogło się urodzić. Dla mnie, to jednak byłoby rodzeństwo dla wspólnego dziecka i nie wyobrażałbym sobie sytuacji, że nie pomogę na początku, chociaż rozumiem jakąś niechęć i silne emocje.

1,227 Ostatnio edytowany przez paslawek (2019-04-19 16:28:09)

Odp: Czy jest jeszcze szansa?

"takie kategoryczne traktowanie nowego dziecka" wynika z tego że dla Autora nie jest wszystko jedno jak doszło do zapłodnienia jego żony tym bardziej że obydwoje nie chcieli mieć już więcej dzieci.
Tutaj ja się z nim w pełni zgadzam i go rozumiem znajdzie się też mnóstwo mężczyzn którym nie jest wszystko jedno i dla nas to istotne czyje dziecko zgadzamy się wychowywać i utrzymywać ten typ tak ma i już tak mamy widocznie w podświadomości a wiele wskazuje na to że jest to uzasadnione też biologicznie.Kwestia rodzeństwa dla wspólnego dziecka to słaby argument w związku z powyższym przynajmniej dla mnie.
Rozumiem że można teoretycznie na poziomie intelektualnym dopuszczać u innych osób niby idealne rozwiązania w postaci godzenia się na przypadkowe potomstwo - w wyniku zdrady .Realnie to Himalaje przerosną 99,999% facetów albo coś koło tego i na nic tu apele i surowe oceny hipotetyczne salta i akrobacje no kurde nie jesteśmy bogami mamy swoje granice a przynajmniej bardzo wielu z nas i mamy do tego prawo.
Udawanie miłości do niechcianego potomstwa jest nieuczciwe i nieszczere znowu dla niby jakiś niby przypuszczalnych korzyści na pokaz i na pozór.Zmuszanie jakimikolwiek argumentami do akceptacji jest złem .To mega nierówny wybór.
Konsekwencje zgody na niechciane dziecko mogą być straszne dla niego.Szczęśliwe przypadki to takie jednorożce raczej.
Większość kobiet chyba jest tego świadoma niestety niektóre z nich jak zdradzi i zachodzi w ciąże z kochankiem kłamie i ukrywa ten fakt przed prawowitym partnerem kto jest ojcem na ogół z tchórzostwa wygody itp itd tłumacząc sobie że to dobre i że to wszystko jedno.
Nie twierdze terk że Ty też masz takie pomysły dla innych facetów na szczęście i na siłę.Tobie jednak może być wszystko jedno nawet masz takie prawo tylko czy dobrowolnie bez wahania uczciwie zrobiłbyś to .To jest też teoretyczne ,ale wystarczy użyć wyobraźni i empatii i zadać sobie pytanie czy zaakceptowałbym pokochał dziecko innego faceta wiedząc że żona zdradziła..

1,228

Odp: Czy jest jeszcze szansa?

paslawek, aleś sobie dośpiewał różne historie, chyba lepszy jesteś od kobiet. ;-)

Ja nie pisałem o utrzymywaniu dziecka, tylko o pomocy na początku, przy rozstaniu, życzliwie i bez agresji, w końcu to rodzeństwo. Mógłbym z czasem razem zabrać rodzeństwo, nie muszą to być duże koszty. Jeśli częstuję swoje dziecko smakołykiem, to naturalne dla mnie jest, że częstuję też jego kolegę czy koleżankę, jeśli są razem. Nie ma to wspólnego z udawaniem. Ja podchodzę do tego w taki sposób, jakby partnerka miała już dziecko wcześniej i potem mielibyśmy własne, jeśli chodzi o dziecko kolejność powinna być bez znaczenia, jeśli chodzi o matkę istotna, ale nie warto tego łączyć, bo to są zupełnie różne sprawy.
Kompletnie nie biorę pod uwagę wychowywania, tylko taką ludzką życzliwość.

1,229 Ostatnio edytowany przez Nathan (2019-04-19 19:08:06)

Odp: Czy jest jeszcze szansa?

No przecież dostała pomoc, więc o co chodzi?
Niektórzy tutaj mają ogromne problemy ze zrozumieniem słowa pisanego.
Powtórzę raz jeszcze : żona NIE CHCIAŁA I NIE CHCE WIĘCEJ DZIECI.
Z kilku powodów, wymienię dwa najważniejsze : chciała się rozwijać i awansować - dlatego zmieniła pracę to raz, a dwa że przywiązuje szczególną uwagę do wyglądu, po pierwszej ciąży robiła plastykę brzucha i piersi, twierdziła że nigdy więcej - panicznie bała się rozstępów i nadmiaru brzucha.
Do niczego jej nie namawialem ani nie zmuszałem - to ONA chciała usunąć.
To że postawiłem na rozwód jeśli urodzi to czysty pragmatyzm.
A danie jej szansy i wyboru to nie żadna agresja - tylko jasne przedstawienie mojego zdania.

Porównywanie sytuacji gdy partnerka ma już dziecko z tą gdy zdradza i ma dziecko gacha jest - sorry za określenie - z dupy.

I nigdzie nie uciekam.
Bez obaw.

1,230 Ostatnio edytowany przez paslawek (2019-04-19 19:55:01)

Odp: Czy jest jeszcze szansa?

Terk paslawek nie ulepsza Nathana na siłę po prostu dla mnie taki przychówek nie byłby oczywistym chcianym rodzeństwem dla mojego dziecka akceptacja na pewno wymagała by bardzo dużo czasu zmiany myślenia na wszystkich poziomach a nie ad hoc i nadludzkiej postawy po traumatycznym rozstaniu  relacje między takim rodzeństwem to wiele niewiadomych i mnóstwo zmiennych córka Nathana nie ma 2 lat kojarzy fakty.Jestem ojcem córki wiem jak myślą 8-9 latki w tym wieku mniej więcej dość szybko wyrabiają już swoje własne zdanie niekoniecznie je uzewnętrzniając. Wiem dziecko niewinne niczemu ale widok matki to mnóstwo bolesnych skojarzeń mimowolnych nie jestem marzycielem utopistą.Dlaczego Nathan ma bezustannie być taki super i na nic nie liczyć od innych.Naiwnym jest też twierdzenie że taki dzieciak automatycznie pokochałby Autora tu też wiele wiele zmiennych.

"Porównywanie sytuacji gdy partnerka ma już dziecko z tą gdy zdradza i ma dziecko gacha jest - sorry za określenie - z dupy."
Tak jest kompletnie inna sytuacja to nie jest wszystko jedno.

To wszystko z resztą nieaktualne bo żona Autora z sobie wiadomych powodów postanowiła podjąć swoją suwerenną decyzje.

1,231

Odp: Czy jest jeszcze szansa?
Nathan napisał/a:

, a dwa że przywiązuje szczególną uwagę do wyglądu, po pierwszej ciąży robiła plastykę brzucha i piersi, twierdziła że nigdy więcej - panicznie bała się rozstępów i nadmiaru brzucha.

Boshe gdzieś Ty taką księżniczkę znalazł?

1,232

Odp: Czy jest jeszcze szansa?

Księżniczkę?
Dba o siebie i tyle.
Ja też o siebie dbam - siłownia, pływanie, sport - co w tym dziwnego?
Przynajmniej kondycja i zdrowie są w porządku.
Lepiej siedzieć przed telewizorem lasując mózg serialami?

Nie każda kobieta musi chcieć gromady dzieci, tak samo jak nie każdy facet.

1,233

Odp: Czy jest jeszcze szansa?

„Ale my nie wiemy jakim typem kobiety jest żona Nathana, bo przyznała się dopiero w momencie gdy zaszła w ciążę. Czyli wtedy gdy już się nie dało niczego ukryć. „ - Burzowy, z tego co Nathan napisał przyznała się ZANIM tą ciążę było widać. Więc ukryć się nadal dało, dało się usunąć i zamieść wszystko pod dywan. Jakby chciała, to by zamiotła i mąż nic by się nie dowiedział. Napiszę Ci więcej – jeśli jesteś facetem z oddzielnym kontem, to w analogicznej sytuacji nieuczciwy mężczyzna jeszcze łatwiej ukryje dziecko – wystarczy się dogadać z kochanką i żona nawet nie wie, ile co miesiąc odprowadzane jest z konta. Nawet można bobaska odwiedzać pod pozorem dłuższej pracy/wizyty u rodziców/brata/szwagra/pomocy babuni… Albo mało znasz życie, albo jesteś uczciwą (lub naiwną, jedno nie równa się drugiemu) osobą i przez myśl Ci nie przechodzą opcje, które obecnie są na porządku dziennym. Napisze to jeszcze raz – jakby chciała go oszukać, to miała sporo możliwości. Warunek – trzeba być osobą wyrachowaną i chcieć komuś zaszkodzić. No i chcieć chronić własny tyłek bez względu na koszty.

„To żona autora jest uczciwa, czy nie uczciwa, czy też ma napady uczciwości, gdy tylko powinie jej się noga? „ - Marata, ale doczytałaś w jakiej sytuacji jej się ta noga podwinęła? Czy może uważasz, że osoba uczciwa = nieomylna = bardzo bystra= nigdy nie dająca się nikomu wrobić, oszukać= niezależnie od sytuacji trzeźwo myśląca? Naprawdę uważasz, że bycie uczciwym człowiekiem gwarantuje Ci w życiu nieomylność i uniknięcie WSZELKICH kłopotów? Radzę się obudzić, bo wdepniesz w jeszcze gorsze g. niż zona autora wątku hmm W pierwszej kolejności się uczciwym obrywa, jeśli są mało bystrzy. Przecież to są potencjalne jelenie od wykorzystania, nie to co mądrzy kombinatorzy hmm Brzmi sarkastycznie, ale to prawda. Taki mamy świat hmm Oprócz uczciwości trzeba być bardzo ostrożnym, a i tak nie gwarantuje Ci to w życiu bezawaryjności. Nieuczciwym zresztą też nie, bo życie jest nieprzewidywalne i zawsze ktoś jest od kogoś w czymś lepszy albo gorszy. O uczciwości człowieka nie świadczy brak błędów, a to, co z tymi błędami robi. Uczciwa osoba się przyzna, nieuczciwa oszuka. Nie wierzę, że ja to tłumaczę dorosłym ludziom hmm Czy niektórzy mają tu po 15 lat i piszą sobie, bo jest strajk nauczycieli i mają wolne? hmm

„Poza tym, jest tu na forum wiele opowieści wszystkich stron zdrady - kochanków, zdradzających, zdradzanych, koleżanek wszystkich stron. I wyłania się przede wszystkim jeden obraz - mimo przyznania się do zdrady w skrusze i obietnic, że więcej tego nie będzie, większość małżeństw się rozstaje (gdy facet został zdradzony), albo istnieje w jakiś dysfunkcyjnych formacjach, gdzie po odchowaniu dzieci i tak się rozstają (kobieta została zdradzona).” - Ja tego forum nie znam, wchodzę tylko w ten wątek a i to sporadycznie, ale weź pod uwagę, że a nie piszę, że im się ułoży. Nawet uważam, że nie powinno, bo to będzie dalsze pasmo krzywd. Ja tylko piszę, że żona nie jest czarownicą do spalenia i ze z opisu Nathana to nie była świadoma zdrada, a to, co piszą niektórzy użytkownicy to klasyczne przeniesienie odpowiedzialności z ofiary (zona) na sprawcę (ten facet z pracy). Łatwo obwiniać inną babę w necie, zwłaszcza, że przecie z ma TAKIEGO IDEALNEGO, ZROZPACZONEGO męża i dziecko. Tyle, że o ile rozumiem wzburzenie męża (ciężko by było nie przezywać) to nie rozumiem jego reakcji i tak bardzo materialistycznego, wyrachowanego podejścia. Natomiast napisałam przecież, że jego decyzja o rozstaniu i zostawieniu z nim córki według mnie nie jest błędem. Z tego całego zła, które się tam dzieje to jeszcze chyba najlepsze wyjście. Pomyśl, że bliską Tobie kobietę coś takiego spotyka – może być córka, siostra. Ciekawe, czy Ci się optyka nie zmieni.

„To nie było przypadkowe wydarzenie. Od blisko dwóch lat była na drodze, która zmierzała w jednym kierunku. Oczywiście ciąża jest tu przypadkiem. Ale mocne zaangażowanie się w rozrywkowe towarzystwo, oddalenie się od rodziny (mimo próśb męża, żeby to zmienić), skupianie się głównie na swoich rozrywkach raczej nie sprzyjało cementowaniu małżeństwa. Jeżeli do tego dodamy jeszcze plany oskarżenia męża o molestowanie córki, żeby z sytuacji, w którą żona się wpakowała na własne życzenie, wyjść jak najkorzystniej, to słowo UCZCIWA zdaje się być tutaj bardzo nie na miejscu. „ - OneDay, tak, ale masz w wątku szerszy kontekst. W takich okolicznościach UCZCIWA osoba może się pogubić. Zwłaszcza, ze w dalszych postach (po Twoim) masz kolejne pasujące szczegóły – chociaż to, że kobieta mająca całkiem spore dziecko, od 12 lat mężatka, ma problemy z jakąkolwiek decyzyjnością i na wszystko odpowiada „nie wiem”, „nie wiem dlaczego”… A mąz jest BARDZO DECYZYJNY. I wszystko wie lepiej. Serio??? Ona NIC sama nie umie zrobić???  O NICZYM nie umie decydować??? To jak ona sobie w tej pracy radziła??? Czy może tylko w życiu osobistym jest taką mimozą? A jeśli tak, to czemu?

PS. Ciekawość mnie zżerała, więc wracam, a tu wątek wciąż żywy big_smile Reszcie też odpowiem, co mi tam tongue Mogę się poprodukować w czynie społecznym tongue

1,234

Odp: Czy jest jeszcze szansa?
Tootiki napisał/a:

Mogę się poprodukować w czynie społecznym tongue

Oby, Oby, więcej, więcej...
https://images89.fotosik.pl/165/22496ce66f81d5a7.png

1,235

Odp: Czy jest jeszcze szansa?

Obrazek dla mnie? Dziękuję, ale chyba nei zasłuzyłam smile Wszystkim jednak nie odpowiem, jednak za duzo czasu by mi na ten czyn społeczny poszło:

„Jak takie idealistki wyrywne z Was trzeba było adoptować to dziecko teraz to już za późno. Wszyscy byli by może zadowoleni” - Pewnie mi za to dowalisz od pro-lifów, ale ja bym nawet adoptowała, warunki mam big_smile

„Tootki to Ty hipotetycznie jak byś się dowiedziała ze Twój mąż po pijanemu zgwałcił pijaną kobietą to powinnaś go zgłosić na policję i adoptować dziecko jeżeli ta kobieta by zaciążyła ale to tylko gdybanie przed monitorem komputera co nie. „ - Nie, jakby mój maż po pijanemu zgwałcił kobietę, to on miałby sprawę, a ja zagwozdkę co z tym zrobić i pewnie to ja bym tu wypisywała na forum jako autorka wątku. I nie ja bym mu ja założyła, w moim środowisku zmuszanie nieprzytomnych ludzi do seksu nie jest dobrze widziane (jest powodem do sprawy w sądzie właśnie, naiwnej oślicy bez wsparcia bliskich musiałby szukać poza środowiskiem) więc jakby którąś przeleciał, to sam by był sobie winny. Natomiast przykład pisałam z takiej strony jakby to MĘŻA UPILI DO NIEPRZYTOMNOŚCI, TAK ŻE BYŁBY W STANIE NIE MOGĄCYM DOJŚĆ DO POKOJU współpracownicy, a potem to wykorzystali/on by się upił i baba też.

„Jeszcze jedno za samoocenę poczucie własnej wartości każdy człowiek odpowiedzialny jest sam tzn za utrzymanie i rozwój tegoż nie system korporacji ,koleżanki, mama, tata ,mąż, społeczeństwo, szefowie ,kochankowie jeżeli jest inaczej jest to podstawowa przyczyna różnych problemów ,nerwic ,zaburzeń ,depresji i uzależnień itp czyli większości nieszczęść jak to się zaniedba samemu czyli osobisty rozwój na jakimś etapie i  zaniecha dojrzewania to koniec pieśni w wielu dziedzinach życia.” - Bzdury piszesz i to tak niesamowicie szkodliwe. Rozumiem, że nie każdy zna się na wszystkim, ale na litość, nikt nie żyje w próżni! Skąd Ty masz takie dane? Owszem, człowiek jest sam za siebie odpowiedzialny i sam ponosi konsekwencje swoich czynów, ale NA POCZUCIE WŁASNEJ WARTOŚCI CZŁOWIEKA WPŁYWA WIELE CZYNNIKÓW. I NIE, NIE JEST WYŁĄCZNĄ WINĄ DANEGO CZŁOWIEKA JEGO NISKIE POCZUCIE WŁASNEJ WARTOŚCI!!! Poczuciem wartości można u człowieka manipulować. W toksycznych związkach się manipuluje. 12 lat to całkiem sporo czasu na zrobienie prania mózgu i zniszczenie czyjegoś poczucia wartości. Chcesz innych przykładów z życia? Dość powszechne jest niskie poczucie wartości u matek większej liczby dzieci, które się tymi dziećmi zajmowały w domach, nie pracując przy pracującym mężu. Nie z wyboru nie pracując, tylko z konieczności (np. trójka dzieci rok po roku w niedawnych czasach, kiedy ludziom z antykoncepcją było pod górkę). Można człowiekowi sprać mózg. Można go wbić w ziemie tak, ze się nie podniesie. To jest draństwo, ale ludzie tak często robią. Co więcej, ludzie którzy wychowali się w takich domach, często przyjmują rolę automatycznie (ofiary lub przemocowca – fizycznego lub psychicznego) nawet tego nie widząc. To nie jest do końca ich wina, popatrz sobie na społeczeństwa w skali świata – żeby było neutralnie weźmy Afrykę. Poczytaj ile % obrzezanych dziewczynek umiera na skutek tego „zabiegu”, jak drastycznie jest on przeprowadzany i kto bardzo często jest za tym, zeby córki temu poddawać (podpowiem – matki o spranych mózgach, które same tak okaleczono. Podobnie było w Chinach z wiązaniem nóg – też matki krzywdziły tak córki, będąc przekonane, ze to dla ich dobra, bo lepiej wyjdą za mąż).


„Trzeba było jeszcze dodać, zgodnie z prawdą, że żonę bardzo rozrywkową, lubiącą alkohol i zabawę, wyjeżdżającą dla fajnego towarzystwa i zostawiającą często małe dziecko z ojcem. Pewno wtedy odpowiedź byłaby inna :-)
XXI wiek, a pokutuje stare podejście gospodarskie "twoja krowa, to i twoje ciele", "kobieta pijana głupiutka jest, potrzebuje chłopa" i takie podobne. Ciekawe, gdzie się pochowały feministki? ;-)” - Przeczytałeś ten wątek, czy tylko to, ze żona chodziła na imprezy? Wyrywasz z kontekstu specjalnie, albo Ci się czytać nie chce i piszesz głupoty.

„To może poczytaj jeszcze raz moje posty, zwłaszcza ten, który cytujesz, bo zdaje się, przeoczyłaś  Nie, nie uważam, że ich małżeństwo było idealne. Ale też nie uważam, że to jest usprawiedliwieniem dla dorosłej osoby, że zwiewa w rozrywki, są inne rozwiązania. „ -  Ty chyba moich wpisów nie przeczytałaś, albo ich nie rozumiesz. Napisałam, ze pijanstwa i seksu na boku nie pochwalam. Natomiast wątek zawiera więcej szczegółów, nie tylko to imprezowanie. Uciekanie od problemów w domu jest BARDZO POWSZECHNE. Nie koniecznie w rozrywkowy tryb życia, może być nawet siłownia wieczorami, bo się z mężem/zona nie da gadać, bo coś się psuje a ludzie nie umieją tego naprawić. Tym się różnimy, że Ty byś za to człowieka zlinczowała (bo ma być idealny w każdej sytuacji) a ja pisze, ze ludzie nie są idelni i mogą sobie nie poradzić, może ich to przerosnąć. Pytanie, jak na to zareaguja i co z tym zrobią. Inaczej się ocenia obcych (bo co nas to obchodzi, nie są dla nas ważni, poza tym mamy własne problemy i własne zobowiązania, z którymi oni tez nam przecież nie pomogą) inaczej bliskich. Bliskich wspieramy, bo SĄ WAŻNI. Ja o tym piszę.

Połowa nicków w tym wątku albo nie zna życia (ewentualnie wiek 18-?) albo odreagowuje swoje kłopoty dokopując innym, zamiast im normalnie poradzić skoro już piszą hmm

„Tootiki - Na jakiej podstawie twierdzisz że problemy zaczęły się wcześniej?
Po prostu nowe towarzystwo, bezdzietne singielki bez zobowiązań, dobrze zarabiające, wygadane i dziewczyna z małego miasteczka która zachłysnęła się wielkomiejskim życiem.
Sama mi to powiedziała. „ - Na podstawie Twoich wpisów, przeanalizowałam to, co napisałeś. Przeprowadziliście się z małego miasteczka 2 lata temu i pierwszy raz zamieszkaliście w większym mieście?

„Twierdzenie że ona nic nie ma, kompletne zero - napisałem wyraźnie że nie mam pojęcia o stanie jej konta.” - Napisałeś, że ma tylko ubrania i kupiłeś jej auto, z Twoich wpisów wynikało, że ona nie ma własnego majątku, z tym nowym dzieckiem się nie utrzyma, a jednoczesnie pracowała wcześniej i jeszcze ogarniała rodzinę. Jakby miała oszczędności, to nie byłbyś na tak mocnej pozycji. BTW – jeśli ma te oszczędności i własny majątek, a Ty to źle ująłeś, to naprawdę nie widzisz, ze ona się stara dla Ciebie??? Człowieku, ja osobiście nie znam żadnej kobiety, która w takiej sytuacji jak to opisałeś (jeśli to dobrze opisałeś i naprawdę sytuacja tak wygląda) walczyłaby o Ciebie i ten związek! o_O Jeśli ma pieniądze, to w ogóle zmienia postać rzeczy. Moja rada w takiej sytuacji – idź SAM do jakiegoś dobrego, bezstronnego psychologa. Wiem, ze to trudne i trafisz też na partaczy oszołomów, ale jesteś na tyle bystry wnosząc z tych postów, ze raczej dasz radę takiego znaleźć. Nie wiem, kto Ci doradza poza forum, ale ZANIM pójdziesz nie chwal się tej osobie (pochwalić się możesz potem, jak sobie wszystko ułożysz w głowie, ale przed podjęciem ostatecznej decyzji). Idź sam i pomów sobie szczerze z takim psychologiem, niech Ci coś mądrze doradzi, bo się wkopiesz w g. Jako kobieta mogę Ci napisać, ze  takiej sytuacji jak Ty to przedstawiłeś będąc Twoja żona znienawidzonym Cię bardzo szybko. Albo ona Cię bardzo kocha, albo jest niesamowicie zaburzona (mniejsza o to z czyjej winy).

„Twierdzenie że ona nic nie ma, kompletne zero - napisałem wyraźnie że nie mam pojęcia o stanie jej konta.” - Nie obrażam się, prawda w oczy kole, a posłańców przynoszących złe wieści niejeden władca zabijał big_smile Ludzie zazwyczaj najbardziej oburzają się na tych, którzy trafiają w punkt. Zamiast się oburzać i wyzywać mnie od trolli wyciągnij z mojej pisaniny coś dla siebie i doceń, że nie musisz za to płacić.

„To stereotyp że zazwyczaj pracoholicy są bogaci taki sam jak to że alkoholicy zazwyczaj mają mocne głowy do picia . Tak niestety nie jest z uzależnieniami że przynoszą korzyści o nie.” - No chyba nie w tym przypadku, skoro to była odpowiedzialna, nobilitująca społecznie praca. W takiej pracy raczej się zarabia.


„Och, Tootiki (notabene pierwowzorczyni Twojego nicku była lesbijką) mam i męża i dzieci, miałam i kochanki i kochanków  Więc można powiedzieć, że mam związki lesbijskie za sobą. I mam takie samo podejście, jak Santapietruszka. A w wieku 40 + śmiało piszę o dzieciach, że to są bachory. Mogę, bo wiem, co piszę  „ - Dziękuję za zanalizowanie mojego randomowego nicku big_smile Dałam pierwszą bzdurę jaka mi przyszła do głowy, bo nie planowałam dłuższego udzielania się big_smile BTW, orientacja autorki Muminków (jeśli o to chodzi) nie ma nic do rzeczy, była to była, jej sprawa. Do lesbijek nic nie mam, więc jeśli jesteś les czy tam bi i jesteś w tym szczęśliwa, a mnie i innym nie szkodzisz, dobrze dla Ciebie. Mnie denerwuje tylko draństwo i krzywdzenie innych. Niezależnie od orientacji krzywdziciela.

„I tak się zastanawiam - po co ten Nathan żenił się z tak nieogarniętą głupią babą? Gdzie on miał oczy? I ten jej pracodawca? Wszak ze swoim naiwniackim podejściem śmiało można by ją oskarżyć o ten frankowy kryzys kredytobiorców - wszystkim ufała i kredyty we frankach dawała 
Toż jakaś kompletna idiotka z tej jego żony w Twoim przedstawieniu - kasę zarabia i to sporą i nic sobie nie odłożyła (albo nie wiemy, wtedy jednak już ma rozum i kolejny pracodawca, co przez całe dwa lata zatrudniał specjalnie głupią babe przy finansach), jeździła na te imprezy integracyjne i myślała, że tylko na miłe rozmowy wszyscy tam się wybierają (no znalazł się jeden cham i prostak, co ją wykorzystał). Chciała dziecko, ale jednak jakoś tak jej się usunęło pod wpływem nacisków z zewnątrz (ależ mocne to było jej chcenie). „ - No więc właśnie. To są cechy wzajemnie się wykluczające i tacy ludzie się nie zdarzają. Chyba, ze jest głębsze dno.

„No tak taka bidulka z ubogiego domu jak żona Autora  to na pewno już z założenia altruistka jest pokrzywdzona nierozumiana obowiązkowo zaniedbana musiała uciekać w imprezowanie normalnie nie było innego wyjścia na pewno poczuła się lepsza od męża- daj spokój dziecinne tłumaczenie "bo przez niego to ja zrobiłam ".
Brak wyobraźni ją poniósł ,infantylne fascynacje bzdetami, przeliczyła się sytuacja ją przerosła też tylko człeczyna z niej a to bardzo bardzo trudne wszystko dla niej i dla nich dwojga dlatego się rozstaja do tego starają się to zrobić jak najbardziej pokojowo mimo wszystko za co szacunek jeżeli robią to uczciwie szczerze i w miarę swoich możliwości emocjonalnych i zdrowo rozsądkowych.To Nathan został i nie daje się dalej krzywdzić osobie której ufał i kochał jak potrafił to też tylko człowiek z własnymi ograniczeniami nie dający się być może wykorzystać kobiecie zdolnej do podłego knucia z matką bo ostatecznie wyraziła zgodą na te plany matki a po czymś takim to już nie wiem czy możliwym jest wybaczyć i być w związku może Budda albo Jezus  no i Tootiki sorry  . „ - Czy ty patrzysz na wszystkie okoliczności, czy chcesz dowalić babie, bo nie lubisz bab? Własną siostrę tez byś tak ocenił? Przekłamujesz tym wpisem, aż mi się nie chce komentować. Takie zachowanie nie jest normalnie i na takie rzeczy składają się dodatkowe czynniki. We wpisach Nathana masz ich całkiem sporo. Włącz logiczne myślenie.


„Nie wiemy czy żona nie użyła prezerwatywy, która w ferworze miłosnych uniesień się po prostu zsunęła o czym żona nie miała pojęcia. 
Mogło być też tak, że żona myślała że kochanek założył prezerwatywę, ale ten wiedząc że w małżeństwie nie ma wpadki jednak tego nie zrobił.” No to by usunęła nie mówiąc mężowi i nie panikowała.

„Jak wyżej. Jeśli żona myślała że byli zabezpieczeni to nie miała powodu brać tabletki.” - Są też inne tabletki, ktore też można wziąć.

„Rzucając pracę nie wiedziała że jest w ciąży.” - Nadal rzucanie dobrze płatnej pracy mając w perspektywie rozwód i opiekę nad dzieckiem jest głupotą.

„Tootiki nie wiem jak Tobie, ale ja nie wyobrażam siebie nawet 1 sytuacji, w której mogłabym dać się przymusić do usunięcia ciąży. Nie ma nawet 1. I nie, nie przekonuje mnie pozostanie bez środków ponieważ czy Ci się to podoba czy nie takie kobiety też mają różne możliwości. Ona CHCIAŁA usunąć ciążę. Nie możesz obwiniać o to Natana.” - A mnie przekonuje, bo takich sytacji jest mnóstwo. Poszukaj sobie wypowiedzi kobiet, które usunęły lub oddały do adopcji dziecko pod wpływem męża. Takie osoby, przymuszone sytuacja, przez całe lata nie mogą się z nią pogodzić. Obchodzą urodziny tych nieżyjących dzieci, albo dramatycznie próbują znaleźć te adoptowane np. jak mąż zejdzie ze świata albo się rozwiodą. Czym innym jest świadoma decyzja, czym innym nóż na gardle. Znasz pojęcie działania w afekcie? Możesz kocha kwiatki i być pacyfistką, ale jak Ci przestępca będzie chciał zabić dziecko, to pod wpływem chwili możesz go zadźgać nawet i widelcem (przykład skrajny i drastyczny, ale mam nadzieje, ze trafi).

„a co w tym takiego dziwnego? Jeśli było jak mówi autor, to żona wszystkie pieniądze jakie zarobiła wydawała na siebie. Na ubrania, kosmetyczki, kosmetyki itp. Czy ktoś jej kazał? Mogła część chociaż odkładać na konto (nie wiemy czy tego nie robiła)
Tootiki pracuje w korporacji i widziałam nie jedną imprezę. Widziałam na niej mężczyzn pijanych w sztos i kobiety dobierające się do nich. A mimo to owo mężczyźni nie zrobili nic czego później musieli by się wstydzić. Widziałam też kobiety, którym wystarczyło kilka drinków i szły do pokoju z mężczyzną mimo posiadania rodziny. 
Nie rób z niej bezwolnej istotki, która została wykorzystana bo to nie jest dziecko 12 letnie.
Nathan się jej pytał czy to był gwałt. Zaprzeczyła. Uważasz ją za tak głupią że również nie wie że to był gwałt? Nie. Ona tego chciała. Przynajmniej w tamtym momencie. Tak jak chciała aborcji. 
Nie rozumiem dlaczego tak dokopujesz facetowi, który już wystarczająco przez żonę został skrzywdzony.” - Nie dokopuję, pisze mu prawdę. Wyraźnie nikt mu wcześniej nie napisał ani nie powiedział, może tez jest z przemocowego domu i powiela schemat. Ja tez byłam na wielu alkoholowych imprezach i tez sporo widziałam. I co z tego? Po pierwsze nie żyje z przemocowcem i Ty pewnie też nie. Po drugie, nikt mi w życiu nie podkopywał poczucia własnej wartości, miałam to szczęście, ze mnie nie tresowali fanatycy w dzieciństwie ani nie trafił mi się długoletni związek z przemocowcem. Pewnie Tobie tez nie. Zakładam tez, ze masz jakieś wsparcie bliskich. To wszystko są okoliczności, które bardzo ułatwiają życie i bardzo chronią przed takimi błędami. Pisze to po raz kolejny, ale naprawdę świat nie stanie się bezpieczniejszy jeśli będziecie zakłamywać rzeczywistość. Brutalna prawda jest taka, ze ludzie nie są kryształowi a jednorożce nie zygaja tęczą (przepraszam za złośliwość, ale niektórzy piszą jakby mieli po kilka lat i nie znali życia poza idelnym). Wpaść w kłopoty może każdy. Tu się nie wyłożyłaś, wyłożysz się w czym innym. To jest normalne i ludzkie. Obwiniając ofiarę nie sprawisz, że Tobie nic takiego się nie przytrafi. Sprawisz to za to nazywając zło kiedy jest złem. Tylko nie dając przyzwolenia na pewne zachowania możemy się sami przed nimi uchronić. Udawanie, że problemu nie m nic nie pomoże, przyczynia się tylko do bezkarności sprawców.

„jakie to ma do diaska znaczenie. skoro to nie był gwałt tzn. była świadoma co robi.” - była też tak pijana, że nie mogła dojść do pokoju. To jednak zmniejsza wagę takiego zachowania.

„Dziewczyny ale tak szczerze, a gdyby odwrócić płcie też byście tak mówiły? Też byście określiły żonę jako cwaniarę? Czy może jednak padłoby milion postów jak puścić niewiernego męża, który zrobił innej dziecko w skarpetkach?” - A jakiego męża bardziej wolisz – takiego, który raz zrobi dzieciaka po pijaku, przyzna Ci się zanim w ogóle będzie wiadomo, ze dzieciak jest, rzuci pracę, spuści kochankę na drzewo i będzie się dla Ciebie starał, czy męża, który nic Ci nie mówiąc będzie Ci latami dorabiał rogi i jeszcze przywlecze coś w prezencie? Podpowiem, bo tu wielu niewinnych jak te lelije… Guma nie chroni przed wszystkim. Wiec panowie którzy się poszczają w gumach i dla „dobra związku” i waszego świętego spokoju nic wam o chwilach słabości nie mówią, mogą całkiem sporo przywlec, mimo gumy. I tak, prędzej się przyzna taki, co nie zdradza, raz mu wyszło i sumienie gryzie tak, ze nie może sobie poradzić, niż zimno kalkulujący cwaniak-specjalista tematu. Wiem, ze są jeszcze osoby kryształowe, nie zdradzajace przez 50 lat małżeństwa. Tyle, ze pewnie maja inne wady, z któymi tez trzeba sobei poradzić. I pewnei tez zdąży im się jakiś błąd w życiu. To jak – jak się przyzna, linczujemy? Lepiej oszukiwać i zamiatac pod dywan? (Oczywiście, nie pisze tu o recydywistach. Pisze o osobie, ktra RAZ ppełni bład i go naprawia, a potem wyciąga wnioski).

1,236

Odp: Czy jest jeszcze szansa?

Przepraszam, że długo. W środku jest odp dla Nathana (mozna przeoczyc, za duzo na raz pusciłam).

1,237

Odp: Czy jest jeszcze szansa?

", a dwa że przywiązuje szczególną uwagę do wyglądu, po pierwszej ciąży robiła plastykę brzucha i piersi, twierdziła że nigdy więcej - panicznie bała się rozstępów i nadmiaru brzucha." - Tu masz powód, czemu NAPRAWDĘ nie chciała więcej dzieci. Czuła się przy Tobie niepewnie. Kobiety panicznie dbają o wygląd, kiedy nie sa pewne partnera. Często uważają wtedy, ze jego uczuca zależa tylko od tego jak one wygladaja. Jesli w związku jest miłośc i zaufanie, kobieta nie świruje o kilka rozstępów, czy nawet bardziej obwisły biust. Cieszy sie, że dzieci sa zdrowe i ufa męzowi, ze i tak jest dla niego ważna. Juz wczesniej Wam się waliło, trzeba było iśc na terapie lata temu.

1,238

Odp: Czy jest jeszcze szansa?
Nathan napisał/a:

Księżniczkę?
Dba o siebie i tyle.
Ja też o siebie dbam - siłownia, pływanie, sport - co w tym dziwnego?
Przynajmniej kondycja i zdrowie są w porządku.
Lepiej siedzieć przed telewizorem lasując mózg serialami?

Nie każda kobieta musi chcieć gromady dzieci, tak samo jak nie każdy facet.

Żartujesz sobie? Mam nadzieję, że tak.
Dba  siebie?  A co ma wspólnego kondycja i zdrowie z plastyką brzucha?
Nathan Ty czytasz co piszesz?
Fajne priorytety i podejście do życia miała ta Twoja żonka nie ma co. Czego zatem po niej się spodziewałeś?Przecież to jedno zdanie już wiele o niej mówi.
P.S. Nie chcieć mieć dzieci bo wyznaję inne wartości, mam inne priorytety to zupełnie co innego niż ich brak z powodu rozciągnięcia brzucha.
Nie wiem jak to nazwać bo to wychodzi dużo dalej poza egoizm.
Dla zdrowia i ogólnej kondycji można sobie zrobić jeszcze piersi i wargi wypełnić. Tylko wtedy seks oralny nie wchodzi w grę bo usta stracą kształt...
Sorki za sarkazm, ale nie mogłem się powstrzymać po tym co przeczytałem.

1,239

Odp: Czy jest jeszcze szansa?
fryt napisał/a:

Żartujesz sobie? Mam nadzieję, że tak.
Dba  siebie?  A co ma wspólnego kondycja i zdrowie z plastyką brzucha?

Pani ma taki majątek, jaki ma. On jest obrotny, zorganizowany itd., a ona jest ładna big_smile
Szkoda by było to stracić, bo na tym opiera się jej wartość i to ustawia jej życie. wink

1,240

Odp: Czy jest jeszcze szansa?

Muszę bo się uduszę, po ostatnim wpisie Nathana położyłam się do trumny to nie mój świat. Wstałam jednak bo pomyślałam że już  nawet tylko u mnie w domu są cztery osoby, które tak nie myślą i te co znam też nie, więc się podniosłam
   Zaczynam się dziwić Nathan jak w takim poukładanym, nienagannym świecie jak Twój mogło się zdarzyć co się zdarzyło, Ty dbałeś o siebie, ona dbała o siebie, zadbani ludzie a tu takie coś

1,241

Odp: Czy jest jeszcze szansa?
Ranna_Panna napisał/a:

Ty dbałeś o siebie, ona dbała o siebie, zadbani ludzie a tu takie coś

big_smile Bingo !
+ Teściowa dba o rzeczy wiekuiste big_smile

1,242 Ostatnio edytowany przez Marata (2019-04-20 10:36:41)

Odp: Czy jest jeszcze szansa?

I w tym momencie mi się to nie zgadza, że mama tak łatwo przekonała ją do donoszenia tej ciąży. Przecież zniszczył by jej się zadbany brzuszek i znowu cycki by obwisły. A na to, że mąż znowu da kase na "niezbędne poprawki" raczej mała szansa nawet po szantażu. A pracę rzuciła.

Oj mało to jest takich wioskowych barbie? No, tu miastowych akurat.
To taki alternatywny zdrowy styl życia big_smile Nieco przekracza poza utarte ramy tego co uważamy za zdrowe i zadbane, ale na pewno dąży do nieskazitelnego (nieco skalanego) big_smile wizerunku.

1,243

Odp: Czy jest jeszcze szansa?

Po pierwsze : to że bardzo o siebie dbała - cóż, taka już była jak ją poznałem, zresztą było to widać na jej zdjęciach z czasów nastoletnich.
Tym bardziej mnie zdziwiło jakim cudem dała się przekonać matce do rodzenia.

Po drugie : napisałem wyraźnie że powodów dla których nie chciała więcej dzieci jest kilka,  a ja wymieniłem tylko dwa.

1,244

Odp: Czy jest jeszcze szansa?

Nathan.
Trochę czasu minęło... Coś się dzieje?

1,245

Odp: Czy jest jeszcze szansa?

Dzieje i nie.
Znaczy jakoś żyjemy.
Cbodzimy z córką do psychologa - i chyba to działa, nie ma jakichś problemów ani w domu ani w szkole, przez kilka dni po wyprowadzce żony była wprawdzie smutna ale jej przeszło.
Ostatnie dwa lata w wykonaniu żony - paradoksalnie - pomogły nam w obecnej sytuacji.
Co do żony - mieszka niedaleko, stara się dużo czasu spędzać z córką, widzę że tęskni - chyba tak samo jak ja...
Więcej pracuję - żeby nie myśleć o tym wszystkim, szczególnie wieczorami gdy córka już śpi.
Myślałem że będzie łatwiej - niestety nie jest...

1,246

Odp: Czy jest jeszcze szansa?

Jak tam Nathanie?

-

Posty [ 1,217 do 1,246 z 1,246 ]

Strony Poprzednia 1 31 32 33

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy jest jeszcze szansa?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018