Czy jest jeszcze szansa? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy jest jeszcze szansa?

Strony 1 2 3 26 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 55 z 1,397 ]

1 Ostatnio edytowany przez Nathan (2019-03-05 14:45:24)

Temat: Czy jest jeszcze szansa?

Witam.
Zalogowałem się na tym forum by uzyskać opinie i porady, gdyż  chyba tylko kobiety są w stanie zrozumieć postępowanie mojej żony.
A zatem - od początku: Jesteśmy małżeństwem od 12 lat, mamy córkę. Do tej pory układało nam się świetnie, tworzyliśmy zgodny, szczęśliwy związek ( i nie jest to tylko moja opinia ).
Niestety, dwa lata temu żona postanowiła zmienić pracę na bardziej ambitną, no i się zaczęło...
Częste zostawanie po godzinach ( to jeszcze jakoś bym przetrawił ), koleżanki - roszczeniowe karierowiczki z wybujałym ego ( tu już gorzej ) no i jakby tego było mało - wyjazdy integracyjne ( no właśnie ).
Nasze życie rodzinne zaczęło się psuć - ani ja, ani córka nie byliśmy zadowoleni z faktu że praca staje się ważniejsza od nas.
Kilka razy rozmawiałem o tym z żoną - że pracuje od poniedziałku do piątku, często po godzinach, więc ma dość czasu by się integrować w pracy.
Do tego wychodzi z koleżankami na pogaduchy i do klubu, więc weekendowe wyjazdy do jakiegoś hotelu nie są jej do niczego potrzebne.
Odpowiedź była zawsze ta sama - nie wypada odmówić, szef źle na to patrzy.
No i tak sobie jeździła, wracała, niby nic złego się nie działo.
Do czasu...
Z ostatniego wyjazdu wróciła jakaś dziwna, nie drążyłem ale zacząłem uważniej obserwować - ewidentnie coś ją gryzło.
Następnego dnia przyznała się - sama z siebie - że przeholowała z alkoholem. Dała się podpuścić koleżankom.
Cóż -  od zawsze mało piła, miała słabą głowę, więc przyczyna jej kiepskiego samopoczucia wydawała się jasna.
Niestety... Dalej ją coś gryzło, niby udawała że wszystko ok ale nie była sobą.
No i po kilku dniach - gdy akurat babcia zabrała córkę na noc i zostaliśmy sami - rozpłakała się i usłyszałem - zdradziłam cię...
Później był jeszcze większy płacz, przepraszanie, błagania o wybaczenie, zapewnienia że kocha tylko mnie, że to wina koleżanek , alkoholu itd.
Noc spędziłem w motelu, z wyłączoną komórką.
Zrobiłem sobie kilka dni wolnego, musiałem wszystko przemyśleć.
Gdy wróciłem do domu, żona przywitała mnie z miną zbitego psa, nie potrafiąc spojrzeć mi w oczy.
Powiedziała że zaakceptuje każdą moją decyzję, wie co zrobiła więc jeśli już jej nie chcę - odejdzie.
Rozmawialiśmy bardzo długo - zaproponowała że odejdzie z tej pracy, zerwie kontakty z głupimi koleżankami, że zrobi wszystko by naprawić swój błąd.
Postanowiłem dać jej szansę - duże znaczenie miał fakt że mamy córkę, która potrzebuje nas oboje.
Ale okazało się, że nie będzie tak łatwo - kilka tygodni później wyła z płaczu - okres się spóźniał i zrobiła test...
I znowu przeprosiny, błagania, obietnica że usunie byle bym tylko wybaczył.
Szybka decyzja, załatwiamy zabieg, ustalamy termin, wszystko gotowe, wyjazd za trzy dni.
Nagle odwiedza nas jej matka ( pod moją nieobecność ) widzi przygotowania do wyjazdu, pyta  a żona o wszystkim jej mówi i - trach. Matka robi jej pranie mózgu.
Po powrocie dowiaduję się że żadnego zabiegu nie będzie, żona urodzi, a ja mam uznać i wychować jak swoje.
Stawiam veto - żona w płacz, ja w samochód i do motelu.
Noc na przemyślenia, rano daję żonie trzy opcje - usunie i próbujemy ratować nasze małżeństwo, urodzi i odda do adopcji lub swojej matce na wychowanie, albo koniec.
Odpowiedź - płacz, prośby, błagania - jak usunie to matka ją znienawidzi, jak urodzi  i odda to co powiemy naszej córce, że nie chce żyć beze mnie...
Dla mnie nie ma opcji by dowód zdrady biegał mi po domu, tym bardziej że skomplikowało by to sprawy finansowe i wychowawcze.
Poza tym - to że wciąż ją kocham nie znaczy że jestem głupi - straciła moje zaufanie i nie wezmę na siebie ryzyka że zostanę jeleniem do płacenia gdy znowu jej coś odbije.
Nie bardzo wiem co począć, dlatego proszę o rady - u niej to ósmy tydzień, więc czas ucieka...

Zobacz podobne tematy :
Odp: Czy jest jeszcze szansa?

Zdradziła, możesz odejść albo wybaczyć ale zmuszać do usunięcia ciąży? Serio??? Puk puk...

3

Odp: Czy jest jeszcze szansa?

Czytanie ze zrozumieniem się kłania - puk puk...
Zabieg to był jej pomysł, sama zaproponowała, załatwiała i trzymała się tego do czasu wizyty swojej matki.
Ona nie chce tego dziecka - sama mi to powiedziała.
Tyle że matka ją zaszantażowała.

Ja do niczego jej nie zmuszam - tylko daję wybór.

4

Odp: Czy jest jeszcze szansa?

Postąpiłeś stanowczo. Tylko daj jej jakiś nieprzekraczalny termin, potem składasz pozew o rozwód z jej winy. W międzyczasie idź do prawnika i powiedz jej o tym. Niech widzi, że Twoje działania są stanowcze. Nie musisz wychowywać nie swojego dzieciaka.

Ale musisz być przygotowany na to, że będziesz musiał odejść jeśli ona zdecyduje się urodzić bachora. Uświadom jej konsekwencje tej decyzji - zostanie sama z dwójką dzieciaków w tym z niemowlakiem. Licho z utrzymaniem i będzie sobie klepać nędzę na garnuszku u mamusi. Że nastąpi podział majątku i nie będzie miała się gdzie podziać, bo sprzedasz wszystko, no chyba, że u mamusi sobie zamieszka.

Nie zmusisz jej do usunięcia ciąży.
Bądź stanowczy.

5

Odp: Czy jest jeszcze szansa?

Ja jej nie chcę  do niczego zmuszać - to ona musi sama podjąć decyzję.
Tyle że czas ucieka a decyzji brak.
Termin trudno ustalić - zależy na co ona się zdecyduje.

Najgorsze jest że w przypadku rozwodu najbardziej ucierpi córka - a ona nie jest niczemu winna.
Ona potrzebuje matki i ojca - każdego tak samo.

Prawnik na razie mi niepotrzebny - chyba bardziej psycholog który by odwrócił pranie mózgu żony które zafundowała jej matka...

Odp: Czy jest jeszcze szansa?
Nathan napisał/a:

Ja jej nie chcę  do niczego zmuszać - to ona musi sama podjąć decyzję.
Tyle że czas ucieka a decyzji brak.
Termin trudno ustalić - zależy na co ona się zdecyduje.

Najgorsze jest że w przypadku rozwodu najbardziej ucierpi córka - a ona nie jest niczemu winna.
Ona potrzebuje matki i ojca - każdego tak samo.

Prawnik na razie mi niepotrzebny - chyba bardziej psycholog który by odwrócił pranie mózgu żony które zafundowała jej matka...

Radzisz sobie na prawdę nieźle jak na to co Cię spotkało. A to Marata radzi ci jeszcze lepiej. Prawnik i deadline mogą zadziałać lepiej niż psycholog. Nie macie czasu na analizowanie nieodpowiedzialnych zachować małżonki na kozetce.

7 Ostatnio edytowany przez paslawek (2019-03-05 16:53:56)

Odp: Czy jest jeszcze szansa?

Nathanie ani Ty ani alkohol,praca ,koleżanki,"kochaś"nie jesteście winni i odpowiedzialni za zdradę i niechcianą ciąże. tylko i wyłącznie Twoja żona nikt inny.To chyba już wiesz.To dziecko Twojej żony i innego faceta nie Twoje i niechciane.
Z "automatu" jednak prawnie/sądownie jak nic z tym nie zrobisz i zaniedbasz sprawy prawne to dziecko jest Twoje.Zabezpiecz się dowodami zdrady i przygotuj na niespodzianki np grę o czas.
Wybaczenie i odpuszczenie zdrady skoku w bok to olbrzymie wyzwanie tak samo zbudowanie zaufania i wiary na nowo .
Udawanie kogoś lepszego od siebie samego to ślepa uliczka to również wybór z konsekwencjami. To naprawianie wymaga czasu cierpliwości dojrzałości niesamowitej siły w sobie żeby wytrzymać emocje które masz już i które się pojawią nie uciekniesz przed nimi.Gniew ,żal,rozczarowanie ,rozgoryczenie,przygnębienie,zawód itp ciężko i trudno znieść przeżyć na żywca.Nie Ty złamałeś dane słowo pogodzenie się z tym też do łatwych nie należy.Zona miała mnóstwo przestrzeni i wolności zpieprzyła to po całości i nadużyła.
Teściowa ma prawo mieć swoje poglądy ,ale nie ma prawa szantażować Was wtrącać się nie daj zrobić sobie wody z mózgu jakimikolwiek argumentami.
Psycholog niezły pomysł tylko minie znowu trochę czasu na Twoją niekorzyść
Albo Ty córka rodzina albo teściowa z szantażem.Trudny wybór fakt nie wiem czym szantażuje teściowa i jakie macie relacje Ty i ona.
Nie masz żadnego obowiązku wobec niechcianego dziecka nie Ty zdecydowałeś o zdradzie.
To nie sprawa teściowej- oczywiste dla Ciebie.
Zgadzam się z Maratą bądź stanowczy inaczej jak ulegniesz to żona wyląduje miękko i bez konsekwencji nie uszanuje Ciebie.
To również nie fair wobec tego niechcianego dziecka nie da się nikogo zmusić do miłości to może być poza zasięgiem Was wszystkich
Teściowej łatwo mieć ideały  utopia nic nie kosztuje to tylko pokazanie swojej racji kosztem Twojej rodziny Teściowa umyje ręce od odpowiedzialności bo może.Zona najprawdopodobniej będzie lawirować zmieniać zdanie przerzucać odpowiedzialność jest pogubiona boi się i użala nad sobą będzie chcieć wywoływać w Tobie litość odwołując się do "doskonałych"wzniosłych ideałów ale czy stać Was na to w rzeczywistości i prawdzie ? Bez udawania.

Pozdrawiam i trzymaj się

Nie bój się cieni, one świadczą o tym, że gdzieś znajduje się światło

8

Odp: Czy jest jeszcze szansa?

Przykra sprawa. Prawdą jest, że poczęte dziecko nie jest niczemu winne, niemniej... Po pierwsze nie Twoje dziecko, które zawsze będzie Ci przypominać o zdradzie. Dwa, koleś może chcieć je współwychowywać, jeśli się dowie, więc będziesz go widywał. Trzy, może się kiedyś zdarzyć, że żona zostawi Ciebie dla niego (raz zdradziła). Jeśli chcesz z nią dalej być, zabierz ją w spokojne miejsce, porozmawiaj, żeby się ogarnęła. Odetnij teściową od "pomocy". Obligatoryjnie żona musi zmienić pracę. Seksować się bez zabezpieczenia z obcym fagasem, no comments!
Jeśli rozmowa nie pomoże, pakuj majdan na jej oczach i się wyprowadź, dodatkowo poinformuj, że składasz pozew z orzeczenie jej winy. Ogólnie współczuję.

9

Odp: Czy jest jeszcze szansa?
Nathan napisał/a:

Ja jej nie chcę  do niczego zmuszać - to ona musi sama podjąć decyzję.
Tyle że czas ucieka a decyzji brak.
Termin trudno ustalić - zależy na co ona się zdecyduje.

Najgorsze jest że w przypadku rozwodu najbardziej ucierpi córka - a ona nie jest niczemu winna.
Ona potrzebuje matki i ojca - każdego tak samo.

Prawnik na razie mi niepotrzebny - chyba bardziej psycholog który by odwrócił pranie mózgu żony które zafundowała jej matka...

No dobra, a co zrobisz, jeżeli ona jednak zdecyduje się donosić tą ciążę? Wówczas są trzy scenariusze - dzieciar do babki (wątpię, że sie zgodzi, a jak się zgodzi to się wykręci później), dzieciar do adopcji (babcia w grze, oraz mozliwość, że będą chciały Cię urobić, żebyś wychowywał nieswoje), dzieciar zostanie z Wami (najbardziej prawdopodobne).

Ona ma podjąć decyzję, ale Ty swoimi działaniami stanowczymi i konsekwentnymi możesz jej w tym wydatnie pomóc. Więc pokaż jej, że już działasz, że ostro pojechała, i że akceptujesz tylko jedno wyjście. Czas leci. Termin musi być krótki - do soboty. W poniedziałek idziesz składać papiery (do tego potrzebny jest Ci prawnik), albo jedziecie na zabieg. Ona musi być dokładnie świadoma konsekwencji swojej decyzji odnośnie jej dalszego życia po rozwodzie, oczywiście z jej winy.

Ja wiem, że wymiękasz po mojej pisaninie bo jest bardziej restrykcyjna niż Twoje działania, ale zastanów się, czego naprawdę chcesz.

10

Odp: Czy jest jeszcze szansa?

Dzięki za rady.
Pominę już fakt że wciąż ją kocham i rozwód to ostateczność.
Dlatego szukam innego wyjścia.
Mamy córkę - i nie potrafię zrozumieć że żona ryzykuje rozbicie rodziny by nie urazić matki.
Inna sprawa że wcale nie ma łatwo - z tego co się dowiedziałem, jeśli usunie to matka nie chce jej znać, co utrudni  żonie kontakty z ojcem - jest schorowany i odwiedziny - w przypadku konfliktu z matką - nie wchodzą w grę.
Jednym słowem - straci kontakt z rodzicami.
A znając jej matkę to reszta rodziny też zostanie nastawiona wrogo do nas - cóż, taka miłość bliźniego u żarliwej katoliczki.

Jeśli zdecyduje się urodzić, to jak wytłumaczyć córce brzuch u mamy?
Poza tym co dalej?
Matce nie odda, bo raz że ta wcale nie chce , a dwa że nie ma warunków ani pieniędzy.
Adopcja? Tego matka też nie zaakceptuje, druga sprawa ze żona jak na razie zapewnia że drugiego dziecka nie chce ( fakt że w ogóle nie chcieliśmy więcej dzieci ),  ale nigdy nie wiadomo co jej się odwidzi przez te dziewięć miesięcy.

Pakować majdanu nie muszę - jeśli ktoś odejdzie to żona, nie ja.
W przypadku rozwodu wyląduje u matki, tylko - znając polskie sądy - co będzie z córką?
Co jej powiem?
Że co ją czeka?
Czterdzieści metrów w bloku, dwa pokoje, dziadkowie, mama, niemowlak i ona?
Gdzie warunki do zabawy i nauki?

A urobić się nie dam - trochę się orientuję jak wyglądają sprawy prawne w tym chorym kraju i to że mam rogi nie znaczy że łeb pod topór położę...

11

Odp: Czy jest jeszcze szansa?

Nathan zacznij zbierać pieniądze na adwokata i alimenty. Będziesz musiał udowodnić w sądzie, że dziecko jest nie twoje. Będziesz musiał także zaprzeczyć ojcostwa po urodzeniu. Z badaniami genetycznymi nie będzie tak łatwo jeśli twoja ukochana żona się nie zgodzi. No chyba, że jednak będzie chciała usunąć aby ratować małżeństwo. Dobrze Ci przedmówcy radzą. Daj jej ostateczny termin na podjęcie decyzji o aborcji. Jeśli tego nie zrobi to miej pewność, że ona to dziecko urodzi.

Teraz to ty powinieneś myśleć o sobie i o twoim dziecku a nie o teściach. Brałeś ślub z kobietą, którą kochasz a nie z jej matką.

"Jesteśmy marionetkami tańczącymi na sznurkach tych, którzy żyli przed nami, a pewnego dnia nasze dzieci przejmą po nas sznurki i będą tańczyły zamiast nas."

12

Odp: Czy jest jeszcze szansa?

Wywieranie na kobietę presję, by usunęła ciążę, jest oburzające. Nawet branie pod uwagę, że będzie się stawiać takie warunki, jest oburzające, niedopuszczalne, skrajnie egoistyczne, powiem nawet, że nieludzkie.
Autorze, możesz wybaczyć żonie albo nie wybaczyć i odejść. To, że dziecko nie jest twoje, nie daje Ci prawa domagania się od żony, żeby się go pozbyła. Albo bierzesz całą sytuację na klatę, albo sobie odpuść...

"[...]po raz kolejny upewniłem się w od dawna nurtującej mnie idei, iż życie składać się też może z kilku zdań. Kilka zdań może krążyć wokół ciebie przez całe życie. Od czasu do czasu będą ci je przypominali najzupełniej przypadkowi rozmówcy. Przeczytasz je w codziennej gazecie, w przypadkowo otwartej powieści. Reszta zaś - wszystko, co powiesz i usłyszysz - będą to wariacje na ich temat."

13

Odp: Czy jest jeszcze szansa?

Również uważam, że powinieneś przedstawić żonie Twoje warunki i pomóc jej uświadomić sobie konsekwencje decyzji, które ona podejmie. Ona musi mieć pełną jasność i pewność co do tego, jakie będą Twoje kolejne kroki.
Jej gra na czas także powinna zostać przez Ciebie uwypuklona.
Po prostu działaj i bądź w swoich postanowieniach stanowczy i konsekwentny.

14

Odp: Czy jest jeszcze szansa?
niepodobna napisał/a:

Wywieranie na kobietę presję, by usunęła ciążę, jest oburzające. Nawet branie pod uwagę, że będzie się stawiać takie warunki, jest oburzające, niedopuszczalne, skrajnie egoistyczne, powiem nawet, że nieludzkie.
Autorze, możesz wybaczyć żonie albo nie wybaczyć i odejść. To, że dziecko nie jest twoje, nie daje Ci prawa domagania się od żony, żeby się go pozbyła. Albo bierzesz całą sytuację na klatę, albo sobie odpuść...

I co ma być frajerem i robić na nie swoje dziecko ? A jak żonce się znudzi i go kopnie w dupę to będzie płacić podwójne alimetny ponieważ w papierach będzie wpisany jako ojciec tego dziecka. To ona wyszła z taką propozycją a nie on. Czyli widocznie jest tego świadoma, że to dziecko kochanka.

"Jesteśmy marionetkami tańczącymi na sznurkach tych, którzy żyli przed nami, a pewnego dnia nasze dzieci przejmą po nas sznurki i będą tańczyły zamiast nas."

15

Odp: Czy jest jeszcze szansa?

Dasz sobie rade, nawet jeżeli przyjdzie wam się rozstać to możesz powalczyc o córkę, opieka pół na pół i już. Tym bardziej jak warunki u mamy nie będą najlepsze.
A teściowa... Wiesz jakie są gorliwe katoliczki, za chwile będzie jęczeć że jako jej dziecko córka ma jej pomagać na starość i okna umyć bo to po katolicku. I tyle będzie z obrażania.

16 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2019-03-05 19:03:46)

Odp: Czy jest jeszcze szansa?
Mordimer napisał/a:
niepodobna napisał/a:

Wywieranie na kobietę presję, by usunęła ciążę, jest oburzające. Nawet branie pod uwagę, że będzie się stawiać takie warunki, jest oburzające, niedopuszczalne, skrajnie egoistyczne, powiem nawet, że nieludzkie.
Autorze, możesz wybaczyć żonie albo nie wybaczyć i odejść. To, że dziecko nie jest twoje, nie daje Ci prawa domagania się od żony, żeby się go pozbyła. Albo bierzesz całą sytuację na klatę, albo sobie odpuść...

I co ma być frajerem i robić na nie swoje dziecko ? A jak żonce się znudzi i go kopnie w dupę to będzie płacić podwójne alimetny ponieważ w papierach będzie wpisany jako ojciec tego dziecka. To ona wyszła z taką propozycją a nie on. Czyli widocznie jest tego świadoma, że to dziecko kochanka.

Nikt mu nie każe płacić na nieswoje dziecko. Może po prostu się rozwieść. I nie, nie będzie wpisany jako ojciec, jeśli wystąpi o zaprzeczenie ojcostwa, nikt nie zabrania.
Natomiast nakłanianie do aborcji akurat jest przestępstwem.

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.

17 Ostatnio edytowany przez Nathan (2019-03-05 19:17:37)

Odp: Czy jest jeszcze szansa?

Tak dla wyjaśnienia :  ona doskonale zna moje zdanie i jakie podejmę kroki - w zależności od jej decyzji.
Problem w tym że sama decyzji podjąć nie potrafi...

Santapietruszka - jedyne do czego ją nakłaniam to ratowanie naszego małżeństwa, głównie ze względu na córkę.

18

Odp: Czy jest jeszcze szansa?
santapietruszka napisał/a:
Mordimer napisał/a:
niepodobna napisał/a:

Wywieranie na kobietę presję, by usunęła ciążę, jest oburzające. Nawet branie pod uwagę, że będzie się stawiać takie warunki, jest oburzające, niedopuszczalne, skrajnie egoistyczne, powiem nawet, że nieludzkie.
Autorze, możesz wybaczyć żonie albo nie wybaczyć i odejść. To, że dziecko nie jest twoje, nie daje Ci prawa domagania się od żony, żeby się go pozbyła. Albo bierzesz całą sytuację na klatę, albo sobie odpuść...

I co ma być frajerem i robić na nie swoje dziecko ? A jak żonce się znudzi i go kopnie w dupę to będzie płacić podwójne alimetny ponieważ w papierach będzie wpisany jako ojciec tego dziecka. To ona wyszła z taką propozycją a nie on. Czyli widocznie jest tego świadoma, że to dziecko kochanka.

Nikt mu nie każe płacić na nieswoje dziecko. Może po prostu się rozwieść. I nie, nie będzie wpisany jako ojciec, jeśli wystąpi o zaprzeczenie ojcostwa, nikt nie zabrania.
Natomiast nakłanianie do aborcji akurat jest przestępstwem.

Żona sama chce poddać się aborcji. Nie chodzi o nakłanianie tylko o wyznaczenie terminu do podjęcia decyzji co dalej z ich małżeństwem. Tak tylko on chyba jednak nie chce rozwodu.

"Jesteśmy marionetkami tańczącymi na sznurkach tych, którzy żyli przed nami, a pewnego dnia nasze dzieci przejmą po nas sznurki i będą tańczyły zamiast nas."

19

Odp: Czy jest jeszcze szansa?
Nathan napisał/a:

Tak dla wyjaśnienia :  ona doskonale zna moje zdanie i jakie podejmę kroki - w zależności od jej decyzji.
Problem w tym że sama decyzji podjąć nie potrafi...

Problemem jest to, że ona nie potrafi podjąć decyzji, czy to, że Ty nie jesteś przekonany co do swoich decyzji?

Bo jeśli to tylko kwestia jej wyboru, to Tobie wystarczy jak poczekasz, bez ciśnienia. Masz wpływ tylko na to, co Ty zrobisz i na tym się kończą Twoje możliwości.

20

Odp: Czy jest jeszcze szansa?

Autorze, a skąd masz pewność, że to nie jest Twoje dziecko?

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.

21

Odp: Czy jest jeszcze szansa?

Akurat tego jestem pewien na sto procent.

22

Odp: Czy jest jeszcze szansa?

Nie czytałam komentarzy innych osób, tylko twoje posty, więc sorry jeśli powtórzę to, co ktoś inny napisał.
Pierwsza rzecz- napisałeś, że ty do niczego żony nie zmuszasz, bo chcesz, żeby to była jej decyzja, chodzi oczywiście o usunięcie ciąży. Jak dla mnie to guzik prawda z tym niezmuszaniem jej. Oczywiście, że ja zmuszasz, chociaż nie mówisz jej tego wprost.
Druga rzecz- twierdzisz, że kochasz te kobietę. W takim razie zastanów się, jak ona przeżyje aborcję. Jakbyś nie patrzył jest to jej dziecko. Może uda ci się doprowadzić tę kobietę do takiego stanu, że w najbliższych dniach pójdzie na zabieg, jednak kto wie, jaka kobieta wyjdzie z tego zabiegu. Bo może być tak, że ona tak się zmieni, że za jakiś czas nie poznasz tej kobiety. Może nawet znienawidzi cię i będzie z tobą tylko dlatego, że nie będzie miała wyjścia. Sam napisałeś, że w razie rozwodu ona wyląduje w ciasnym mieszkanku w bloku, że swoimi rodzicami, w tym że schorowanym ojcem i na dodatek z córką i maleńkim dzieckiem. Ta kobieta jest teraz w podbramkowej sytuacji i niestety, ale ty jesteś panem sytuacji. Gdybym ja była na jej miejscu, to powiem ci szczerze, że winilabym cię o utratę dziecka. Będziesz żył z wrogiem pod jednym dachem albo w wersji lżejszej z kobieta, która pogrąży się w depresji. To nie jest bowiem tak, że po kobiecie spływa coś takiego jak po kaczce.
Weź pod uwagę uczucia żony.
Myślę, że skoro nie jesteś w stanie zaakceptować jej dziecka i pokochać jakby było twoje własne, to rozwiedz się z tą kobietą, ale zostaw jej dom, w którym mieszkacie. Ty natomiast wyprowadź się, a potem czas pokaże czy byłbyś w stanie pokochać tego dzieciaka, czy absolutnie nie. Jeśli teraz odbierzesz życie temu dzieciaczkowi, to potem czasu nie cofniesz, życia już nie będzie, a ty i tak stracisz tę kobietę, bo wątpię w to, by ona wybaczyła ci coś takiego.

23 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2019-03-05 19:22:18)

Odp: Czy jest jeszcze szansa?
Nathan napisał/a:

Witam.
Zalogowałem się na tym forum by uzyskać opinie i porady, gdyż  chyba tylko kobiety są w stanie zrozumieć postępowanie mojej żony.
A zatem - od początku: Jesteśmy małżeństwem od 12 lat, mamy córkę. Do tej pory układało nam się świetnie, tworzyliśmy zgodny, szczęśliwy związek ( i nie jest to tylko moja opinia ).
Niestety, dwa lata temu żona postanowiła zmienić pracę na bardziej ambitną, no i się zaczęło...
Częste zostawanie po godzinach ( to jeszcze jakoś bym przetrawił ), koleżanki - roszczeniowe karierowiczki z wybujałym ego ( tu już gorzej ) no i jakby tego było mało - wyjazdy integracyjne ( no właśnie ).
Nasze życie rodzinne zaczęło się psuć - ani ja, ani córka nie byliśmy zadowoleni z faktu że praca staje się ważniejsza od nas.
Kilka razy rozmawiałem o tym z żoną - że pracuje od poniedziałku do piątku, często po godzinach, więc ma dość czasu by się integrować w pracy.
Do tego wychodzi z koleżankami na pogaduchy i do klubu, więc weekendowe wyjazdy do jakiegoś hotelu nie są jej do niczego potrzebne.
Odpowiedź była zawsze ta sama - nie wypada odmówić, szef źle na to patrzy.
No i tak sobie jeździła, wracała, niby nic złego się nie działo.
Do czasu...
Z ostatniego wyjazdu wróciła jakaś dziwna, nie drążyłem ale zacząłem uważniej obserwować - ewidentnie coś ją gryzło.
Następnego dnia przyznała się - sama z siebie - że przeholowała z alkoholem. Dała się podpuścić koleżankom.
Cóż -  od zawsze mało piła, miała słabą głowę, więc przyczyna jej kiepskiego samopoczucia wydawała się jasna.
Niestety... Dalej ją coś gryzło, niby udawała że wszystko ok ale nie była sobą.
No i po kilku dniach - gdy akurat babcia zabrała córkę na noc i zostaliśmy sami - rozpłakała się i usłyszałem - zdradziłam cię...
Później był jeszcze większy płacz, przepraszanie, błagania o wybaczenie, zapewnienia że kocha tylko mnie, że to wina koleżanek , alkoholu itd.
Noc spędziłem w motelu, z wyłączoną komórką.
Zrobiłem sobie kilka dni wolnego, musiałem wszystko przemyśleć.
Gdy wróciłem do domu, żona przywitała mnie z miną zbitego psa, nie potrafiąc spojrzeć mi w oczy.
Powiedziała że zaakceptuje każdą moją decyzję, wie co zrobiła więc jeśli już jej nie chcę - odejdzie.
Rozmawialiśmy bardzo długo - zaproponowała że odejdzie z tej pracy, zerwie kontakty z głupimi koleżankami, że zrobi wszystko by naprawić swój błąd.
Postanowiłem dać jej szansę - duże znaczenie miał fakt że mamy córkę, która potrzebuje nas oboje.
Ale okazało się, że nie będzie tak łatwo - kilka tygodni później wyła z płaczu - okres się spóźniał i zrobiła test...
I znowu przeprosiny, błagania, obietnica że usunie byle bym tylko wybaczył.
Szybka decyzja, załatwiamy zabieg, ustalamy termin, wszystko gotowe, wyjazd za trzy dni.
Nagle odwiedza nas jej matka ( pod moją nieobecność ) widzi przygotowania do wyjazdu, pyta  a żona o wszystkim jej mówi i - trach. Matka robi jej pranie mózgu.
Po powrocie dowiaduję się że żadnego zabiegu nie będzie, żona urodzi, a ja mam uznać i wychować jak swoje.
Stawiam veto - żona w płacz, ja w samochód i do motelu.
Noc na przemyślenia, rano daję żonie trzy opcje - usunie i próbujemy ratować nasze małżeństwo, urodzi i odda do adopcji lub swojej matce na wychowanie, albo koniec.
Odpowiedź - płacz, prośby, błagania - jak usunie to matka ją znienawidzi, jak urodzi  i odda to co powiemy naszej córce, że nie chce żyć beze mnie...
Dla mnie nie ma opcji by dowód zdrady biegał mi po domu, tym bardziej że skomplikowało by to sprawy finansowe i wychowawcze.
Poza tym - to że wciąż ją kocham nie znaczy że jestem głupi - straciła moje zaufanie i nie wezmę na siebie ryzyka że zostanę jeleniem do płacenia gdy znowu jej coś odbije.
Nie bardzo wiem co począć, dlatego proszę o rady - u niej to ósmy tydzień, więc czas ucieka...



Nic nie dzieje się bez przyczyny, więc twoje zarzekanie sie, że jestes taki niskazitelny i bez winy jak nowonarodzone dziecię, trochę mnie śmieszy.
Do tego kto ci powiedział, ze będziesz musiał placić na nieswoje dziecko? Udowodnij, ze nie jest twoje i sprawa załatwiona.

24

Odp: Czy jest jeszcze szansa?
Nathan napisał/a:

Akurat tego jestem pewien na sto procent.

Czyli byliście aż tak zgodnym i szczęśliwym małżeństwem, że nawet seksu w nim nie było?

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.

25

Odp: Czy jest jeszcze szansa?

Facet z klasą będąc w takiej sytuacji nigdy w życiu nie oczekiwałby od kobiety, która rzekomo tak kocha, by pozbyła się własnego dziecka.
Facet z klasą wyprowadzilby się z domu i zostawił kobiecie godne warunki do życia, a nie szantażował kogoś.
A jeśli chodzi o córkę, to chyba lepiej, żeby miała rodzeństwo, a nie była sama na świecie.
A co do babci? Nie powinna się wtrącać. No dobre sobie. Rzecz dotyczy jej córki i jej wnuka/wnuczki, a ona nie ma prawa się odezwać, bo jakiś facet sobie tego nie życzy?
Twoja żona powinna podziękować ci za te wielka miłość, która ja darzysz.

26

Odp: Czy jest jeszcze szansa?

Patrz na siebie a nie wszystkich dookoła i nie na to co jest dzisiaj tylko to co czeka Cię kiedyś . Dasz radę wyrzucić sobie to wszystko z głowy ? Straciłeś zaufanie i ciężko będzie Ci to odbudować . Masz jedno życie i ty w nim decydujesz kto zostaje a kto musi je opuścić . Nie dam Ci rady bo nie jestem w twojej skórze . Łatwo oceniać ale być w danej sytuacji to już nie takie proste .

27 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2019-03-05 19:37:08)

Odp: Czy jest jeszcze szansa?
ulle napisał/a:

Facet z klasą wyprowadzilby się z domu i zostawił kobiecie godne warunki do życia, a nie szantażował kogoś.

No tu to akurat pojechałaś trochę, dlaczego miałby zostawiać żonie i cudzemu dziecku dom, skoro to nie on zdradził? Nie twierdzę, że ma ją puścić w skarpetkach, powinien być sprawiedliwy podział majątku, ale niby dlaczego facet ma zostać z niczym?

W sumie to nie wiem, po co to piszę, skoro Ty i tak innych niż Autora postów nie czytasz big_smile

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.

28

Odp: Czy jest jeszcze szansa?
ulle napisał/a:

Facet z klasą będąc w takiej sytuacji nigdy w życiu nie oczekiwałby od kobiety, która rzekomo tak kocha, by pozbyła się własnego dziecka.
Facet z klasą wyprowadzilby się z domu i zostawił kobiecie godne warunki do życia, a nie szantażował kogoś.
A jeśli chodzi o córkę, to chyba lepiej, żeby miała rodzeństwo, a nie była sama na świecie.
A co do babci? Nie powinna się wtrącać. No dobre sobie. Rzecz dotyczy jej córki i jej wnuka/wnuczki, a ona nie ma prawa się odezwać, bo jakiś facet sobie tego nie życzy?
Twoja żona powinna podziękować ci za te wielka miłość, która ja darzysz.

ulle teraz Ty próbujesz wywierać presję na autora :-P
Daj spokój, facet ma prawo zadbać o siebie przede wszystkim, bo nikt tego za niego nie zrobi.

A propos klasy, to kobieta z klasą nie luzuje sobie hamulców podczas imprez integracyjnych, żeby przyprawić mężowi rogi. Kobieta z klasą ponosi konsekwencje własnej lekkomyślności i braku odpowiedzialności.
Nie wymagaj od nikogo, żeby z klasą ponosił konsekwencje cudzego braku klasy.

29

Odp: Czy jest jeszcze szansa?

Nie można zapominać, kto zdradził, bo niektórzy zdaje się o tym zapominają, na nieszczęście są naoczne dowody tej zdrady. Nie wspomnę już o ryzyku jakiegoś zarażenia.

30

Odp: Czy jest jeszcze szansa?
ulle napisał/a:

Facet z klasą będąc w takiej sytuacji nigdy w życiu nie oczekiwałby od kobiety, która rzekomo tak kocha, by pozbyła się własnego dziecka.
Facet z klasą wyprowadzilby się z domu i zostawił kobiecie godne warunki do życia, a nie szantażował kogoś.
A jeśli chodzi o córkę, to chyba lepiej, żeby miała rodzeństwo, a nie była sama na świecie.
A co do babci? Nie powinna się wtrącać. No dobre sobie. Rzecz dotyczy jej córki i jej wnuka/wnuczki, a ona nie ma prawa się odezwać, bo jakiś facet sobie tego nie życzy?
Twoja żona powinna podziękować ci za te wielka miłość, która ja darzysz.


No przecież właśnie podziękowała mu za te jego wielka miłość w taki a nie inny sposób .

31 Ostatnio edytowany przez ulle (2019-03-05 19:40:19)

Odp: Czy jest jeszcze szansa?
santapietruszka napisał/a:
Nathan napisał/a:

Akurat tego jestem pewien na sto procent.

Czyli byliście aż tak zgodnym i szczęśliwym małżeństwem, że nawet seksu w nim nie było?

Dokładnie.
Bo najważniejsze, żeby na zewnątrz wyglądało pięknie.
Skoro autor pokreślił to, że rodzice tej kobiety mieszkają na 40metrach w bloku, to znaczy, że ma on dom albo duże komfortowe mieszkanie, ale jego żona praw do tego mieszkania oczywiście nie ma. W razie czego ładuje z dwójką dzieci pod mostem.
Rzeczywiście super facet.
Taka piękna rodzinka na pokaz, a teraz jakby miało wylać szambo, to co ludzie powiedzą.

32 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2019-03-05 19:43:29)

Odp: Czy jest jeszcze szansa?
ulle napisał/a:
santapietruszka napisał/a:
Nathan napisał/a:

Akurat tego jestem pewien na sto procent.

Czyli byliście aż tak zgodnym i szczęśliwym małżeństwem, że nawet seksu w nim nie było?

Dokładnie.
Bo najważniejsze, żeby na zewnątrz wyglądało pięknie.
Skoro autor pokreślił to, że rodzice tej kobiety mieszkają na 40metrach w bloku, to znaczy, że ma on dom albo duże komfortowe mieszkanie, ale jego żona praw do tego mieszkania oczywiście nie ma. W razie czego ładuje z dwójką dzieci pod mostem.
Rzeczywiście super facet.
Taka piękna rodzinka na pokaz, a teraz jakby miało wylać szambo, to ci ludzie powiedzą.

Jeśli dom lub mieszkanie nabył np. przed ślubem albo otrzymał od swoich rodziców, to o co Ty się czepiasz? Bardzo możliwe, że wtedy żona praw do tego mieszkania nie ma, bo i niby skąd? Naprawdę uważam, że przesadzasz.

To by był naprawdę piękny świat, jakby można sobie było wyjść za mąż, mieć prawo do całego majątku męża, zdradzić go i niech on ma obowiązek mi majątek zostawić... ach, może wtedy bym się jednak zdecydowała za kogoś jeszcze za mąż wyjść big_smile

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.

33 Ostatnio edytowany przez Mordimer (2019-03-05 19:45:20)

Odp: Czy jest jeszcze szansa?
ulle napisał/a:

Facet z klasą będąc w takiej sytuacji nigdy w życiu nie oczekiwałby od kobiety, która rzekomo tak kocha, by pozbyła się własnego dziecka.
Facet z klasą wyprowadzilby się z domu i zostawił kobiecie godne warunki do życia, a nie szantażował kogoś.
A jeśli chodzi o córkę, to chyba lepiej, żeby miała rodzeństwo, a nie była sama na świecie.
A co do babci? Nie powinna się wtrącać. No dobre sobie. Rzecz dotyczy jej córki i jej wnuka/wnuczki, a ona nie ma prawa się odezwać, bo jakiś facet sobie tego nie życzy?
Twoja żona powinna podziękować ci za te wielka miłość, która ja darzysz.

Nie wierzę w to co czytam. Dlaczego ma zostawiać jej dom skoro to ona zdradziła i rozwaliła rodzinę ?
Dlaczego on ma ponosić winę za jej skok w bok ? To jest tylko i wyłącznie jej wina. To ona przysiegała wierność, miłość.

"Jesteśmy marionetkami tańczącymi na sznurkach tych, którzy żyli przed nami, a pewnego dnia nasze dzieci przejmą po nas sznurki i będą tańczyły zamiast nas."

34

Odp: Czy jest jeszcze szansa?
Thorpe napisał/a:

Nie można zapominać, kto zdradził, bo niektórzy zdaje się o tym zapominają, na nieszczęście są naoczne dowody tej zdrady. Nie wspomnę już o ryzyku jakiegoś zarażenia.

Tak.. tak... Każdy widzi tylko czubek góry lodowej i te kilka wierszy napisanych przez autora tematu, który  np. ani się nie zajaknął,  żeby sprawdzić czy to dziecko skazane przez niego zaocznie na aborcje, nie jest przypadkiem jego.


Kto zdradził?

Fizycznie? Żona.
Kto doprowadził do zdrady?

Oto jest pytanie.

35

Odp: Czy jest jeszcze szansa?

Aha...
Facet z klasą idzie pod most by nieodpowiedzialna żona miała spokój, zostawia jej dorobek życia a córka odwiedza go w schronisku dla bezdomnych.
A kobieta z klasą robi sobie dzieciaka z jakimś fagasem, niszczy życie córce i oczekuje że mąż odda jej jego dom i jeszcze alimenty będzie płacił?
Brawo.

Santapietruszka - już napisałem że nie moje, więc daruj sobie.

36

Odp: Czy jest jeszcze szansa?
Nathan napisał/a:

Santapietruszka - już napisałem że nie moje, więc daruj sobie.

Pewność na 100% jest jedynie wtedy, kiedy seksu się nie uprawia, więc uważam mój wniosek za dość logiczny tongue

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.

37

Odp: Czy jest jeszcze szansa?
santapietruszka napisał/a:
ulle napisał/a:

Facet z klasą wyprowadzilby się z domu i zostawił kobiecie godne warunki do życia, a nie szantażował kogoś.

No tu to akurat pojechałaś trochę, dlaczego miałby zostawiać żonie i cudzemu dziecku dom, skoro to nie on zdradził? Nie twierdzę, że ma ją puścić w skarpetkach, powinien być sprawiedliwy podział majątku, ale niby dlaczego facet ma zostać z niczym?

W sumie to nie wiem, po co to piszę, skoro Ty i tak innych niż Autora postów nie czytasz big_smile

Czytam, czytam, chociaż czasem rzeczywiście nie czytam, bo mam mało czasu, s tak oburzył mnie wpis autora, że musiałam od razu zareagować
Uważam, że powinien się wyprowadzić i przeprowadzić rozwód. Jeśli chodzi o podział majątku, to też uważam, że mogliby tak zrobić. Ta kobieta sroce spod ogona nie wypadła, żeby miała wylądować z dwójką dzieci na bruku.

38

Odp: Czy jest jeszcze szansa?
ulle napisał/a:

Weź pod uwagę uczucia żony.
Myślę, że skoro nie jesteś w stanie zaakceptować jej dziecka i pokochać jakby było twoje własne, to rozwiedz się z tą kobietą, ale zostaw jej dom, w którym mieszkacie. Ty natomiast wyprowadź się, a potem czas pokaże czy byłbyś w stanie pokochać tego dzieciaka, czy absolutnie nie. Jeśli teraz odbierzesz życie temu dzieciaczkowi, to potem czasu nie cofniesz, życia już nie będzie, a ty i tak stracisz tę kobietę, bo wątpię w to, by ona wybaczyła ci coś takiego.

A żona gdy podczas imprezy skakała na bolcu brała uczucia męża ? A on jej ma niby wybaczyć zdradę ? Pytam jeszcze raz. Dlaczego to akurat on ma się wyprowadzać ? Przecież to nie on zdradził. To nie on złamał przysięgę małżeńską.

"Jesteśmy marionetkami tańczącymi na sznurkach tych, którzy żyli przed nami, a pewnego dnia nasze dzieci przejmą po nas sznurki i będą tańczyły zamiast nas."

39

Odp: Czy jest jeszcze szansa?

Autorze, a teraz to masz klasę?
Jak można tak stawiać sprawę?
Bo tobie w głowie się nie mieści, by po twoim domu biegało obce dziecko. No to niech ci się nie mieści, ale dziecku daj żyć i wyprowadź się z tego domu.
Twoja żona w życiu ci tego nie wybaczy.

Pięknie to sobie wymyśliłeś. Za kilka dni żona pójdzie pod nóż, zabije własne dziecko, a potem wrócić do domu, otrzepie się po wszystkim jak kaczka i powie " uff, jaka ulga" i będziecie żyli długo i szczęśliwie?
Pytałeś o zdanie kobiet. No to odpowiadam ci jako kobieta.
Zachowaj się jak mężczyzna.

40

Odp: Czy jest jeszcze szansa?
Mordimer napisał/a:
ulle napisał/a:

Weź pod uwagę uczucia żony.
Myślę, że skoro nie jesteś w stanie zaakceptować jej dziecka i pokochać jakby było twoje własne, to rozwiedz się z tą kobietą, ale zostaw jej dom, w którym mieszkacie. Ty natomiast wyprowadź się, a potem czas pokaże czy byłbyś w stanie pokochać tego dzieciaka, czy absolutnie nie. Jeśli teraz odbierzesz życie temu dzieciaczkowi, to potem czasu nie cofniesz, życia już nie będzie, a ty i tak stracisz tę kobietę, bo wątpię w to, by ona wybaczyła ci coś takiego.

A żona gdy podczas imprezy skakała na bolcu brała uczucia męża ? A on jej ma niby wybaczyć zdradę ? Pytam jeszcze raz. Dlaczego to akurat on ma się wyprowadzać ? Przecież to nie on zdradził. To nie on złamał przysięgę małżeńską.

Tak, on powinien się wyprowadzić i zostawić żonie oraz dwójce małych dzieci godne warunki do życia. Kobieta w ciąży, z takim obciążeniem jak zdrada, poczucie winy ma się wyprowadzać? Bez przesady. Kto lepiej da sobie radę? Ona czy on?
A poza tym, kto wie czy ona nie poroni, skoro mąż wyciska na niej taką decyzję?

41 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2019-03-05 19:58:00)

Odp: Czy jest jeszcze szansa?
ulle napisał/a:

Tak, on powinien się wyprowadzić i zostawić żonie oraz dwójce małych dzieci godne warunki do życia. Kobieta w ciąży, z takim obciążeniem jak zdrada, poczucie winy ma się wyprowadzać? Bez przesady. Kto lepiej da sobie radę? Ona czy on?

Ty tak na serio czy trollujesz??? Zapomniałaś dodać, że jeszcze powinien kupić jej kwiaty i przeprosić za to, że go zdradziła big_smile

Żonie, którą zdradził mąż, poradziłabyś to samo, jak rozumiem? Że ma mu zostawić dom i spadać? big_smile

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.

42 Ostatnio edytowany przez ulle (2019-03-05 20:00:18)

Odp: Czy jest jeszcze szansa?
santapietruszka napisał/a:
ulle napisał/a:

Tak, on powinien się wyprowadzić i zostawić żonie oraz dwójce małych dzieci godne warunki do życia. Kobieta w ciąży, z takim obciążeniem jak zdrada, poczucie winy ma się wyprowadzać? Bez przesady. Kto lepiej da sobie radę? Ona czy on?

Ty tak na serio czy trollujesz???

Doskonale wiesz, że nie trolluje. Piszę na serio, bo takie właśnie mam zdanie.

Kwiatów niech jej nie kupuje. Powinien się rozwieść.

Kobiecie tak bym nie poradziła, bo jej mąż nie byłby w ciąży i z drugim dzieckiem na utrzymaniu.

43

Odp: Czy jest jeszcze szansa?

Poglądy ulle i Salomonki są tak skrajnie okrutne, niesprawiedliwe i złe, a jednocześnie coraz częściej spotykane w dzisiejszych czasach. To sprawia, że człowiek niby jeszcze w miarę młody, ale wątpi w sens wchodzenia w kolejne relacje, bo przeraża go perspektywa zostania kupą mięcha, która pracuje na czyjś dobrobyt, a w zamian nie otrzyma nawet wierności.

ulle napisał/a:

Zachowaj się jak mężczyzna.

Dla kogo? Bo kobiety w swoim życiu nie uświadczył, więc nie ma dla kogo. I co to znaczy jak mężczyzna? Ma samobójstwo popełnić, bo wtedy problem się rozwiąże?

-

44

Odp: Czy jest jeszcze szansa?
ulle napisał/a:
santapietruszka napisał/a:
ulle napisał/a:

Tak, on powinien się wyprowadzić i zostawić żonie oraz dwójce małych dzieci godne warunki do życia. Kobieta w ciąży, z takim obciążeniem jak zdrada, poczucie winy ma się wyprowadzać? Bez przesady. Kto lepiej da sobie radę? Ona czy on?

Ty tak na serio czy trollujesz???

Doskonale wiesz, że nie trolluje. Piszę na serio, bo takie właśnie mam zdanie.

Kwiatów niech jej nie kupuje. Powinien się rozwieść.

Kobiecie tak bym nie poradziła, bo jej mąż nie byłby w ciąży i z drugim dzieckiem na utrzymaniu.

A jakby kochanka była w ciąży? big_smile

Dziecko nawet po rozwodzie pozostaje na utrzymaniu obojga rodziców. Równie dobrze dziecko może zostać z ojcem.

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.

45

Odp: Czy jest jeszcze szansa?

podsuń pomysł dla mamusi że żona poroniła, a usunie. Jej decyzja.

46

Odp: Czy jest jeszcze szansa?

Nathanie
Podam Ci przykład z zycia który znam (u znajomych).   Także doszło do zdrady ze strony żony, także zdrada zakończyła się ciążą. Mąż o zdradzie dowiedział się w dniu narodzin nie swojej córki.  Wybaczył, dał dziecku nazwisko i wychowywał jak swoje wraz z innymi dziećmi. Nie było jednak happy endu...... skończyło się rozwodem po drugiej zdradzie żony ( z tym samym facetem).
Cieżko coś poradzić...... gdy urodzi się dziecko sprawa się skomplikuje.....
To żona musi podjąć decyzję co do ciąży.
Twoim zadaniem jest pokazanie jej że będzie ponosić konsekwencje swoich czynów

47

Odp: Czy jest jeszcze szansa?

Santapietruszka - seks uprawialiśmy regularnie, więc kiepska ta Twoja logika. A skąd mam pewność - ja wiem. Ty nie musisz. Jak bardzo chcesz to się domyślisz, wystarczy uważnie przeczytać kilka wcześniejszych postów.

Dom jest mój i nie widzę powodu by oddawać go żonie, zamierzam zapisać go córce - ale nie zgodzę się by mieszkał w nim dzieciak jakiegoś fagasa - dlatego choćby że nie wiem co jeszcze odwali żonie.

Zdradę jej wybaczyłem, ale straciłem zaufanie.
Rozwodu nie chcę bo najbardziej ucierpi córka, jeśli do niego dojdzie będę walczył o opiekę - by zapewnić jej odpowiednie warunki.

Co do samej zdrady - widzę tu podwójne standardy.
Żona zdradziła ale winny jestem ja.
Pozostawię to bez komentarza.

48

Odp: Czy jest jeszcze szansa?
Burzowy napisał/a:

Poglądy ulle i Salomonki są tak skrajnie okrutne, niesprawiedliwe i złe, a jednocześnie coraz częściej spotykane w dzisiejszych czasach. To sprawia, że człowiek niby jeszcze w miarę młody, ale wątpi w sens wchodzenia w kolejne relacje, bo przeraża go perspektywa zostania kupą mięcha, która pracuje na czyjś dobrobyt, a w zamian nie otrzyma nawet wierności.

ulle napisał/a:

Zachowaj się jak mężczyzna.

Dla kogo? Bo kobiety w swoim życiu nie uświadczył, więc nie ma dla kogo. I co to znaczy jak mężczyzna? Ma samobójstwo popełnić, bo wtedy problem się rozwiąże?

Burzowy, nie mieszaj mnie do swoich uprzedzeń, a ja postaram sie nie mieszać ciebie , do swoich.

Facet pisze jakiś list, w sumie to nawet bardzo prawdopodobne, że to jakiś fejk, tak jest naszpikowany nienawiścią do kobiet (żona zdradza, teściowa przyklaskuje), a wszyscy jak jeden mąż przytupują w takt tej marnej melodii o tym, że został zdardzony, do tego upokorzony bo zona zaciążyła, on taki szlachetny i chce ratować małżeństwo ale wkrazcza tesciowa ( no właśnie; dlaczego nie teść np?)- czarownica i za jej przyczyną żona chce dowód swej zdrady urodzić a obciązyć jego wychowaniem autora listu.

Za stara jestem, żeby łykać jak pelikan takie newsy:)

Za duzo w życiu widziałam smile

49

Odp: Czy jest jeszcze szansa?
Burzowy napisał/a:

Poglądy ulle i Salomonki są tak skrajnie okrutne, niesprawiedliwe i złe, a jednocześnie coraz częściej spotykane w dzisiejszych czasach. To sprawia, że człowiek niby jeszcze w miarę młody, ale wątpi w sens wchodzenia w kolejne relacje, bo przeraża go perspektywa zostania kupą mięcha, która pracuje na czyjś dobrobyt, a w zamian nie otrzyma nawet wierności.

Nie przejmuj się takimi wpisami. To na szczęście jest margines. To są kobiety skrzywdzone kiedyś przez mężczyzn i mają teraz trochę zakrzywiony obraz rzeczywistości.
Większość kobiet jest normalna i rozumie na czym polega partnerstwo. Szansa, że w życiu trafisz na feminazistkę jest statystycznie niewielka.

50

Odp: Czy jest jeszcze szansa?
Burzowy napisał/a:

Poglądy ulle i Salomonki są tak skrajnie okrutne, niesprawiedliwe i złe, a jednocześnie coraz częściej spotykane w dzisiejszych czasach. To sprawia, że człowiek niby jeszcze w miarę młody, ale wątpi w sens wchodzenia w kolejne relacje, bo przeraża go perspektywa zostania kupą mięcha, która pracuje na czyjś dobrobyt, a w zamian nie otrzyma nawet wierności.

ulle napisał/a:

Zachowaj się jak mężczyzna.

Dla kogo? Bo kobiety w swoim życiu nie uświadczył, więc nie ma dla kogo. I co to znaczy jak mężczyzna? Ma samobójstwo popełnić, bo wtedy problem się rozwiąże?

Widzisz jak to jest. Zostaniesz zdradzony i tak będzie to twoja wina. Jeszcze masz oddać mieszkanie.

"Jesteśmy marionetkami tańczącymi na sznurkach tych, którzy żyli przed nami, a pewnego dnia nasze dzieci przejmą po nas sznurki i będą tańczyły zamiast nas."

51

Odp: Czy jest jeszcze szansa?
Nathan napisał/a:

Santapietruszka - seks uprawialiśmy regularnie, więc kiepska ta Twoja logika. A skąd mam pewność - ja wiem. Ty nie musisz. Jak bardzo chcesz to się domyślisz, wystarczy uważnie przeczytać kilka wcześniejszych postów.

Nie chce mi się czytać jeszcze raz wcześniejszych postów. Jeśli nie jesteś po wazektomii, to pewności nie masz, skoro regularnie uprawialiście seks, nawet z zabezpieczeniem. A jeśli chodzi ci o to, że wiesz, jaki to wiek ciąży i sobie policzyłeś, to mogę Ci wyjaśnić, że czas trwania ciąży liczy się od daty ostatniej miesiączki - więc, powtórzę, jeśli regularnie uprawialiście seks przed zdradą, to nadal pewności nie masz, bo machnąłeś się w obliczeniach o jakieś 2 tygodnie. No chyba, że dla Ciebie "regularnie" to jest raz na miesiąc, to wtedy ok, masz rację, ale udanym związkiem bym tego nie nazwała big_smile

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.

52 Ostatnio edytowany przez Husky (2019-03-05 20:21:12)

Odp: Czy jest jeszcze szansa?
Salomonka napisał/a:
Burzowy napisał/a:

Poglądy ulle i Salomonki są tak skrajnie okrutne, niesprawiedliwe i złe, a jednocześnie coraz częściej spotykane w dzisiejszych czasach. To sprawia, że człowiek niby jeszcze w miarę młody, ale wątpi w sens wchodzenia w kolejne relacje, bo przeraża go perspektywa zostania kupą mięcha, która pracuje na czyjś dobrobyt, a w zamian nie otrzyma nawet wierności.

ulle napisał/a:

Zachowaj się jak mężczyzna.

Dla kogo? Bo kobiety w swoim życiu nie uświadczył, więc nie ma dla kogo. I co to znaczy jak mężczyzna? Ma samobójstwo popełnić, bo wtedy problem się rozwiąże?

Burzowy, nie mieszaj mnie do swoich uprzedzeń, a ja postaram sie nie mieszać ciebie , do swoich.

Facet pisze jakiś list, w sumie to nawet bardzo prawdopodobne, że to jakiś fejk, tak jest naszpikowany nienawiścią do kobiet (żona zdradza, teściowa przyklaskuje), a wszyscy jak jeden mąż przytupują w takt tej marnej melodii o tym, że został zdardzony, do tego upokorzony bo zona zaciążyła, on taki szlachetny i chce ratować małżeństwo ale wkrazcza tesciowa ( no właśnie; dlaczego nie teść np?)- czarownica i za jej przyczyną żona chce dowód swej zdrady urodzić a obciązyć jego wychowaniem autora listu.

Za stara jestem, żeby łykać jak pelikan takie newsy:)

Za duzo w życiu widziałam smile

A ja widziałam zdradzane kobiety i zdradzanych mężczyzn i nie widzę powodu, dla jakiego ktoś przychodząc z pytaniem na forum miałby kłamać (bo trollingiem mi to nie pachnie).
Również nie rozumiem dlaczego facet miałby się wyprowadzać jak i w ogóle z jakiej paki ich wspólne dziecko miałoby zostawać ze zdradzającą matką a nie z ojcem.
Jestem w szoku czytając niektóre padające tu wypowiedzi:( padały pytania o to co doprowadziło do tego, że żona zdradziła... no halo!!! To może pytajmy też jak bardzo zupa była za słona, że facet uderzył? No comment...

53

Odp: Czy jest jeszcze szansa?

Zostaw żonę z tym bałaganem samą. Wyprowadż się, ustal kontakty z córką. Za parę miesięcy pomyślisz.
Nie pomagaj jej. Niech dorośnie.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

54

Odp: Czy jest jeszcze szansa?
Ela210 napisał/a:

Zostaw żonę z tym bałaganem samą. Wyprowadż się, ustal kontakty z córką. Za parę miesięcy pomyślisz.
Nie pomagaj jej. Niech dorośnie.

No ale ponownie - dlaczego to niby córka ma zostać z matką???

55

Odp: Czy jest jeszcze szansa?
Wzl napisał/a:
Burzowy napisał/a:

Poglądy ulle i Salomonki są tak skrajnie okrutne, niesprawiedliwe i złe, a jednocześnie coraz częściej spotykane w dzisiejszych czasach. To sprawia, że człowiek niby jeszcze w miarę młody, ale wątpi w sens wchodzenia w kolejne relacje, bo przeraża go perspektywa zostania kupą mięcha, która pracuje na czyjś dobrobyt, a w zamian nie otrzyma nawet wierności.

Nie przejmuj się takimi wpisami. To na szczęście jest margines. To są kobiety skrzywdzone kiedyś przez mężczyzn i mają teraz trochę zakrzywiony obraz rzeczywistości.
Większość kobiet jest normalna i rozumie na czym polega partnerstwo. Szansa, że w życiu trafisz na feminazistkę jest statystycznie niewielka.

Też coś.
Powtarzam jeszcze raz. Mnie chodzi o to, że żona po dokonaniu aborcji tak może się autorowi zmienić, że on będzie trzymał pod swoim dachem całkiem obca kobietę. Biorę poprawkę na to, że kobiety bywają różne i są i takie, które usuwają ciążę i spływa to po nich. Ja nie wiem jakim człowiekiem jest żona autora. Być może, że spłynie to po niej i będą mieli problem z głowy. Ale co, jeśli jego żona będzie żałowała tego dziecka? Miałaby otrząsnąć się z czegoś takiego ot tak?
Autor może doprowadzić do tego, że zniknie dziecko, ale czy to znaczy, że dalej będzie miał te samą kobietę, te samą żonę?
Mnie tylko o to chodzi
Bo to że po aborcji autorowi ulży, ja nie wątpię.
Tylko co z tą kobietą?
Czy teraz wyraziłam się jasno? Czy może ktoś znowu będzie przekręcał to, o czym piszę?

Posty [ 1 do 55 z 1,397 ]

Strony 1 2 3 26 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy jest jeszcze szansa?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018