Przemoc psychiczna? Nie wiem jak to nazwać. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Przemoc psychiczna? Nie wiem jak to nazwać.

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 39 do 47 z 47 ]

39

Odp: Przemoc psychiczna? Nie wiem jak to nazwać.
bbasia napisał/a:
monika112 napisał/a:

Wyjeżdżamy na wczasy i tam też nie ma nieporozumień, czasem jakieś błahostki.

A nie zastanawiałaś się dlaczego na wczasach jest wszystko ok, a w życiu codziennym mąż jest nerwowy? Czy jest już na emeryturze, czy jeszcze pracuje? Może stresuje go praca i przenosi ten stres do domu? Nie, żebym usprawiedliwiała jego zachowanie, tylko może warto by było poznać źródło i powody nerwowości w domu. Byłoby łatwiej znaleźć jakiś sposób na radzenie sobie z tym problemem. Może wspólna wizyta u psychologa?

Mąż jest na emeryturze. Nie wiem dlaczego tak się zachowuje. Brałam też pod uwagę skoki hormonów, bo w tym wieku mężczyźni przechodzą andropauzę. Cóż, zobaczę co będzie dalej. Jeżeli nic się nie zmieni, może rzeczywiście będzie trzeba wybrać się do psychologa, ewentualnie przedtem na spokojnie porozmawiać. Może mąż wyjaśni powód swoich skoków nastroju.

Zobacz podobne tematy :

40

Odp: Przemoc psychiczna? Nie wiem jak to nazwać.

Zwykle nie cytuję całych postów, jeśli są obszerne, ale tym razem wydaje mi się, że jest o konieczne, aby była jasność do czego się odnoszę:

Misina napisał/a:
Olinka napisał/a:

Możesz podać jakieś konkretne przykłady pochodzące z tego wątku? 1)W którym miejscu prawo do wypowiedzi Moniki zostało podważone, 2) w którym miejscu zebrała cięgi za podważanie czyichś praw do tego samego? Ba, w którym miejscu wątku w ogóle pojawiła się taka kwestia? Pytam, bo do takich ogólników naprawdę trudno się odnieść, a ja sama opisanego przez Ciebie problemu nie wychwyciłam.

1)

monika112 napisał/a:

(...)rozmawiamy na obojętnie jaki temat, to wszystko jest dobrze, dopóki ja się nie odezwę. Gdy on mówi, moim obowiązkiem jest milczeć! Inaczej dochodzi do awantury.(...)

2)

Olinka napisał/a:

W podanym przykładzie równie dobrze można byłoby powiedzieć, że Twoje bagatelizowanie emocji męża w jego odczuciu może być przemocą. Jeśli przerywanie w połowie wypowiedzi zdarza się często, a na to wskazują zawarte w poście informacje, to jak najbardziej rozumiem jego irytację. Ja sama bardzo nie lubię, kiedy ktoś nie pozwalając skończyć co mam do powiedzenia koniecznie musi wtrącić swoje trzy grosze. To jest niegrzeczne i lekceważące. Oczywiście inaczej odbiera się takie zachowanie, gdy zdarza się sporadycznie, a inaczej, jeśli ktoś robi to nagminnie, żeby nie napisać uporczywie.

ulle napisał/a:

Moniko, dyskusja polega na tym, że najpierw ty słuchasz, a gdy ktoś skończy wypowiadasz się ty i tak po kolei.
Jeśli jednak ty masz zwyczaj przerywania komuś i podejrzewam, że robisz to nagminnie, skoro twój mąż ma z tobą pod tym względem problem, to nic dziwnego, że czasem może się on wkurzyć.
Z jego strony nie jest to żadna przemoc. (...)

Wielokropek napisał/a:

Jad kapie... .


Przykre, zwłaszcza w kontekście później dodanego postu Moniki:

monika112 napisał/a:

Przypomniałaś mi coś sprzed kilku lat. Wtedy bywało jeszcze gorzej. Czasem, gdy dochodziło między nami do ostrzejszej wymiany zdań, w pewnym momencie kazał mi zamilknąć. A szczególnie wtedy, gdy przedstawiałam mu niewygodne dla niego argumenty. Jeżeli wtedy nie zamilkłam, potrafił mnie uderzyć.

Misino, dziękuję za wyjaśnienie, teraz rozumiem, choć przyznam, że poprzednio uznałam, że w całości swojego posta odniosłaś się do tego, co ma miejsce bezpośrednio w wątku. Tym niemniej nadal podtrzymuję swoje stanowisko, że chyba zbyt pochopnie oceniłaś intencje wypowiadających się tutaj osób. Na przykład jeśli w Twoim odczuciu moja własna, zacytowana przez Ciebie wypowiedź, ma być atakiem na Monikę za to, że podważyła czyjeś (w tym kontekście czyje?) prawo do wypowiedzi, to w swoich ocenach rozmijamy się zupełnie.

Weźmy też po uwagę, że sama Autorka nie wydaje się być rozczarowania postawą wypowiadających się w temacie osób, nawet jeśli przez chwilę istotnie pojawiły się jakieś emocje. Ty zaś zamiast napisać coś konstruktywnego, to wpadłaś tutaj z oskarżeniami o brak życzliwości i empatii oraz uwagą, żeby Monika tego co piszemy nie brała do siebie. A czy wzięłaś pod uwagę, że może chodzi tu o wywołanie refleksji, że nic nie dzieje się bez przyczyny i właśnie tę przyczynę trzeba znaleźć?

Nie to jest jednak przedmiotem wątku, dlatego pozwolę sobie pozostać przy swoim stanowisku, ale nie będę tego zagadnienia dalej rozwijać.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

41

Odp: Przemoc psychiczna? Nie wiem jak to nazwać.
Olinka napisał/a:

Misino, dziękuję za wyjaśnienie, teraz rozumiem, choć przyznam, że poprzednio uznałam, że w całości swojego posta odniosłaś się do tego, co ma miejsce bezpośrednio w wątku. Tym niemniej nadal podtrzymuję swoje stanowisko, że chyba zbyt pochopnie oceniłaś intencje wypowiadających się tutaj osób. Na przykład jeśli w Twoim odczuciu moja własna, zacytowana przez Ciebie wypowiedź, ma być atakiem na Monikę za to, że podważyła czyjeś (w tym kontekście czyje?)

W tym kontekście jej męża.

Olinka napisał/a:

prawo do wypowiedzi, to w swoich ocenach rozmijamy się zupełnie.

Weźmy też po uwagę, że sama Autorka nie wydaje się być rozczarowania postawą wypowiadających się w temacie osób, nawet jeśli przez chwilę istotnie pojawiły się jakieś emocje. Ty zaś zamiast napisać coś konstruktywnego, to wpadłaś tutaj z oskarżeniami o brak życzliwości i empatii oraz uwagą, żeby Monika tego co piszemy nie brała do siebie. A czy wzięłaś pod uwagę, że może chodzi tu o wywołanie refleksji, że nic nie dzieje się bez przyczyny i właśnie tę przyczynę trzeba znaleźć?

Nie to jest jednak przedmiotem wątku, dlatego pozwolę sobie pozostać przy swoim stanowisku, ale nie będę tego zagadnienia dalej rozwijać.

Olinko, Monika112, będąca ofiarą wieloletniej przemocy i manipulacji dostała radę, by dostosować się do męża tyrana. Moim zdaniem to oburzające. Dlatego "wpadłam i, zamiast napisać coś konstruktywnego" napisałam jak to widzę.
Oczywiście zarówno Ty jak i inni uczestnicy forum macie prawo do własnej opinii. Ja również, wystarczająco jasno swoją przedstawiłam i nie czuję potrzeby dodawania kolejnych wyjaśnień.

42

Odp: Przemoc psychiczna? Nie wiem jak to nazwać.
Misina napisał/a:
Olinka napisał/a:

Misino, dziękuję za wyjaśnienie, teraz rozumiem, choć przyznam, że poprzednio uznałam, że w całości swojego posta odniosłaś się do tego, co ma miejsce bezpośrednio w wątku. Tym niemniej nadal podtrzymuję swoje stanowisko, że chyba zbyt pochopnie oceniłaś intencje wypowiadających się tutaj osób. Na przykład jeśli w Twoim odczuciu moja własna, zacytowana przez Ciebie wypowiedź, ma być atakiem na Monikę za to, że podważyła czyjeś (w tym kontekście czyje?)

W tym kontekście jej męża.

Olinka napisał/a:

prawo do wypowiedzi, to w swoich ocenach rozmijamy się zupełnie.

Weźmy też po uwagę, że sama Autorka nie wydaje się być rozczarowania postawą wypowiadających się w temacie osób, nawet jeśli przez chwilę istotnie pojawiły się jakieś emocje. Ty zaś zamiast napisać coś konstruktywnego, to wpadłaś tutaj z oskarżeniami o brak życzliwości i empatii oraz uwagą, żeby Monika tego co piszemy nie brała do siebie. A czy wzięłaś pod uwagę, że może chodzi tu o wywołanie refleksji, że nic nie dzieje się bez przyczyny i właśnie tę przyczynę trzeba znaleźć?

Nie to jest jednak przedmiotem wątku, dlatego pozwolę sobie pozostać przy swoim stanowisku, ale nie będę tego zagadnienia dalej rozwijać.

Olinko, Monika112, będąca ofiarą wieloletniej przemocy i manipulacji dostała radę, by dostosować się do męża tyrana. Moim zdaniem to oburzające. Dlatego "wpadłam i, zamiast napisać coś konstruktywnego" napisałam jak to widzę.
Oczywiście zarówno Ty jak i inni uczestnicy forum macie prawo do własnej opinii. Ja również, wystarczająco jasno swoją przedstawiłam i nie czuję potrzeby dodawania kolejnych wyjaśnień.

Widzę że mój post przyczynił się do nieporozumień. Jeszcze raz powtarzam, że nie obrażam się jeżeli ktoś nie przyznaje mi racji. Jednak pewne odpowiedzi lekko mnie zaskoczyły. Np. Wielokropka 'jad kapie". Nie uważam że swojej strony stosuję przemoc, choć zgodzę się z tym, że w zasadzie nie powinno się przerywać, gdy mówi druga osoba. Są jednak wyjątki, gdy reakcja na wtrącenie paru słów jest niewspółmierna do sytuacji. Darcie się wniebogłosy na kogoś za to że na chwilę wszedł w słowo, lub podnoszenie ręki, jak dla mnie, to już przesada. Misino, dziękuję że się za mną ujęłaś. Zamykam już temat i dziękuję wszystkim za odpowiedzi.

43

Odp: Przemoc psychiczna? Nie wiem jak to nazwać.

Będę niekonsekwentna, ale raz jeszcze odniosę się do tego, co napisałam poprzednio.

Misina napisał/a:

W tym kontekście jej męża.

Tak jak wspomniałam - już do tego doszłam.

Misina napisał/a:

Olinko, Monika112, będąca ofiarą wieloletniej przemocy i manipulacji dostała radę, by dostosować się do męża tyrana. Moim zdaniem to oburzające. Dlatego "wpadłam i, zamiast napisać coś konstruktywnego" napisałam jak to widzę.
Oczywiście zarówno Ty jak i inni uczestnicy forum macie prawo do własnej opinii. Ja również, wystarczająco jasno swoją przedstawiłam i nie czuję potrzeby dodawania kolejnych wyjaśnień.

Nie wydaje mi się, aby ktokolwiek napisał, że Monika ma dostosować się do męża tyrana. Należy przy tym wziąć pod uwagę, że pewne fakty wypłynęły w trakcie dyskusji, a to znacząco zmieniło spojrzenie na opisany przez Autorkę problem. To dlatego tak ważne jest, aby informacji nie stopniować, a te, które mogą okazać się kluczowe, pojawiły się w miarę możliwości już na początku. Tutaj tego chyba zabrakło, przynajmniej w moim odczuciu.

Jeśli o mnie chodzi, to NIGDY i NIKOMU nie sugerowałam, żeby podporządkował się, chodził na paluszkach czy ustępował dla świętego spokoju komuś, kto narusza jego godność, granice komfortu, czyimś kosztem rozładowuje własne emocje, czyli stosuje przemoc. I o ile ta fizyczna jest łatwa do zdefiniowania, o tyle w odniesieniu do emocjonalnej można wpaść w pułapkę i jej nie zauważyć, bo ofiara zwykle tak długo jest jej poddawana, że choć czuje, że coś jest nie tak, to z czasem zaczyna się przyzwyczajać i zwyczajnie gubić, a nierzadko zastanawiać czy aby na pewno to, czego doświadcza, istotnie jest przemocą. Jest to o tyle trudne, że agresor dodatkowo dyskredytuje odczucia drugiej strony, a wszelkie sugestie i próby sprzeciwu ostro ucina.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

44

Odp: Przemoc psychiczna? Nie wiem jak to nazwać.
monika112 napisał/a:

[. Zamykam już temat i dziękuję wszystkim za odpowiedzi.

Wszystkiego dobrego Moniko, trzymaj się ciepło.

45

Odp: Przemoc psychiczna? Nie wiem jak to nazwać.

Przemoc to może niekoniecznie, ale na pewno nie jest to zdrowe i dobre dla was, żeby wprowadzać aż tak nerwową atmosferę. A oprócz tego wszystko u was w porządku? Mąż ma problemy, jakieś stresy?

46

Odp: Przemoc psychiczna? Nie wiem jak to nazwać.
Misina napisał/a:
monika112 napisał/a:

[. Zamykam już temat i dziękuję wszystkim za odpowiedzi.

Wszystkiego dobrego Moniko, trzymaj się ciepło.

  Dziękuję i wzajemnie wszystkiego dobrego!

47

Odp: Przemoc psychiczna? Nie wiem jak to nazwać.
missjustine napisał/a:

Przemoc to może niekoniecznie, ale na pewno nie jest to zdrowe i dobre dla was, żeby wprowadzać aż tak nerwową atmosferę. A oprócz tego wszystko u was w porządku? Mąż ma problemy, jakieś stresy?

Jeżeli coś go gnębi, stresuje, to ja nic o tym nie wiem. Być może przemyśla swoje życie /ma teraz czas/ i wraca myślami do przykrych rzeczy. Nie wiem. W każdym razie, chcę już zamknąć temat. Te wszystkie odpowiedzi wzięłam pod uwagę i za nie dziękuję.

Posty [ 39 do 47 z 47 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Przemoc psychiczna? Nie wiem jak to nazwać.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018