dziecko z innym - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 38 z 46 ]

1

Temat: dziecko z innym

Cześć.

Szukam porady/pomocy.. sama nie wiem sad moja sytuacja jest trudna, nie mam z kim o tym porozmawiać, tzn. mam siostry, przyjaciółkę, ale każdy mówi co innego a mam wrażenie że nikt nie rozumie z jakim dramatem mam do czynienia.
Postaram się krótko - mam 28 lat, kilka lat poznałam mojego byłego chłopaka, była to moja największa miłość w życiu, mieszkaliśmy razem, mieliśmy wiadomo, plany na całe życie razem. Niestety po około 3 latach rozstaliśmy się w dość tragicznych okolicznościach, było to najbardziej bolesne z rozstań jakie jestem w stanie sobie wyobrazić, przyczyny takiej decyzji nie chcę teraz opisywać bo to długa historia i nie ma tu nic do rzeczy.. Chodzi mi po prostu o to że wciąż bardzo się kochaliśmy.

Od tamtej pory minęły już ponad 2 lata. Nigdy nie zerwaliśmy ze sobą kontaktu. Każde z nas wynajęło osobno kawalerkę i zaczęliśmy żyć osobno ale nikt nie potrafił drugiej stronie wybaczyc na tyle żeby wrócic do siebie. Ja uznałam że tak będzie najlepiej, on chyba również, każde z nas się bało tego związku i że się znowu zranimy. Wiem, dziecinne, głupie. Tak więc trwaliśmy spotykając się co jakiś czas co było tylko bolesne bo i ja dalej coś czułam i on ale coś nas ciągle powstrzymywało przed powrotem do siebie, jakas granica której nikt nie mogl przekroczyć.

W końcu zycie zaczęło się toczyć dalej, on zaczął się spotykać pierwszy z kims innym. Nie mogłam tego przeboleć. Rzuciłam się wtedy sama w wir randek byleby kogoś poznać, chociaż raczej nie chciałam z nikim być. Poznałam wtedy bardzo fajnego faceta z którym połączyła nas przyjaźń trwająca do teraz smile W końcu i ja poznałam kogoś z kim się związałam, na kilka miesięcy bo szyvko zrozumialam że to nie ma sensu . Wtedy z moim eks mialam coraz bardziej intensywny kontakt, w zasadzie ja wypominałam mu jego nowa dziewczyne on mi mojego nowego chłopaka, w końcu zaczelismy się spotykac, po zerwaniu z tamtymi. Jednak jego dziewczyna nie dawala za wygraną tak szybko. Kolejny prawie rok trwały przepychanki. On nie umiał się określić, wiec w zasadzie nie był ani ze mną ani z nią, mimo że wciąż się spotykaliśmy "po kryjomu".

W końcu wymęczona tym bólem, sądzac ze oni nigdy się na dobre nie rozstaną, postanowilam to olać i wtedy poznałam przez neta kogoś z kim bardzo dobrze mi się rozmawiało. Niedługo potem poszłam z nim na randkę. Z facetem poznanym przez neta. Wypiliśmy duuuzo za dużo. Wylądowaliśmy w łóżku. Na drugi dzień oboje rozstalismy się oczywiscie  z niesmakiem raczej definitywnie bez zamiaru powtarzania tej randki. Można tu mnie oczywisc ie osądzać, ale cóż, nie będę kłamać że chciałam tak "odreagować" że trochę wiedziałam że tak się to skończy i wiedziałam też że nie traktuję ani ja jego na poważnie ani on mnie.

3 tygodnie później okazało się że jestem w ciązy. Jakim cudem? Nie wiem. Była wciąż szansa że to mojego byłego chłopaka i jej się trzymałam. Większa była szansa że to jego bo z nim się nie zabezpieczałam kilka razy, natomiast z tamtym przypadkowym facetem tak (no i to był tylko jeden raz.) Oczywiscie powiedzialam mu prawdę bo pewności 100% nie miałam kto jest ojcem. W połowie ciąży mozna juz robic testy na ojcostwo. P)rzez pierwsze pol ciaazy najpierw byl szok i dramat a pozniej raj, okazalo sie ze moj byly jednak bardzo marzy o zostaniu ojcem. Spędzilismy prawie 4 miesiace razem jak dawniej, kiedy bylismy parą, planujac wspolna przyszlosc. I co najważniejsze wreszcie przyznajac to że nigdy nie przestalismy sie kcohać i doprowadzilismy tymi głupotami do zbyt wielu cierpień.

Aż nadszedl dzien testów. Wynik wyszedł negstywny. Pękło wtedy serce i jemu i mnie, mnie pękło podwójnie bo wciąż go kocham, od zawsze go kocham i widok jego bolu na wiadomosc o tym że to nie będzie jego dziecko był nie do zniesienia. Dodatkowo mój szok i strach że znowu tracę jego oraz że zostanę sama, sama z dzieckiem obcego faceta zamiast mojej jedynej miłości sad samotna matka.

On wciąż się zastanawia co dalej, widzę że rozwaza to czy ze mną mimo wszystko nie zostać i nie zamieszkać razem. Ja oczywiscie nigdy nie śmiałabym o coś takiego prosić czy namawiać. Nie chcę go stracić, nie wyobrazam sobie bycia kiedykolwiek z kims innym ani samotnegioi macierzynstwa, ale równiez niezbyt sobie wyobrazam to że on da radę wychowywac nie swoje dziecko bez żalu za każdym razem gdy na nie spojrzy.

Pytanie mam więc do was, czy znacie podobne sytuacje tzn. w których mężczyzna decyduje się być z kobietą która ma dziecko z innym? Czy myslicie że taki zwiazek ma szanse przetrwac?

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2019-02-14 10:19:09)

Odp: dziecko z innym

Post obraźliwy, poniżej poziomu forum

3

Odp: dziecko z innym

Moim zdaniem nie wchodzi się drugi raz w związek z tą samą osobą.
Waszym błędem było to, że ciągle mieliście ze sobą kontakt. Złe chwile związku odeszły w niepamięć, bo i związku nie było, zostało to co dobre, więc zaczęliście tęsknić. Gwarantuję Ci, że jak tylko zacznie być poważniej, to wszystko to, co Was poróżniło wtedy, wróci ze zdwojoną siłą.

A co do dziecka, to tak. Są takie przypadki, kiedy facet wychowuje nie swoje. On wie, w co się wpakuje, ale prawda jest taka, że poza nim nikt nie musi o tym wiedzieć. Daj mu tyle czasu ile potrzebuje, bo taka decyzja wymaga gigantycznej odpowiedzialności.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

4

Odp: dziecko z innym
Lady Loka napisał/a:

Moim zdaniem nie wchodzi się drugi raz w związek z tą samą osobą.
Waszym błędem było to, że ciągle mieliście ze sobą kontakt. Złe chwile związku odeszły w niepamięć, bo i związku nie było, zostało to co dobre, więc zaczęliście tęsknić. Gwarantuję Ci, że jak tylko zacznie być poważniej, to wszystko to, co Was poróżniło wtedy, wróci ze zdwojoną siłą.

A co do dziecka, to tak. Są takie przypadki, kiedy facet wychowuje nie swoje. On wie, w co się wpakuje, ale prawda jest taka, że poza nim nikt nie musi o tym wiedzieć. Daj mu tyle czasu ile potrzebuje, bo taka decyzja wymaga gigantycznej odpowiedzialności.

Aha, czyli w skrócie wciskajmy dziadkom kit, że dziecko jest chłopaka mimo, że w zasadzie nie jest?

5 Ostatnio edytowany przez katarine93 (2019-02-14 03:05:21)

Odp: dziecko z innym
Mathas napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Moim zdaniem nie wchodzi się drugi raz w związek z tą samą osobą.
Waszym błędem było to, że ciągle mieliście ze sobą kontakt. Złe chwile związku odeszły w niepamięć, bo i związku nie było, zostało to co dobre, więc zaczęliście tęsknić. Gwarantuję Ci, że jak tylko zacznie być poważniej, to wszystko to, co Was poróżniło wtedy, wróci ze zdwojoną siłą.

A co do dziecka, to tak. Są takie przypadki, kiedy facet wychowuje nie swoje. On wie, w co się wpakuje, ale prawda jest taka, że poza nim nikt nie musi o tym wiedzieć. Daj mu tyle czasu ile potrzebuje, bo taka decyzja wymaga gigantycznej odpowiedzialności.

Aha, czyli w skrócie wciskajmy dziadkom kit, że dziecko jest chłopaka mimo, że w zasadzie nie jest?

No, dokładnie. To takie wyjście, które świetnie chroni Autorkę, ale tego chłopaka ani trochę. Bo, powiedzmy, coś by się w pewnym momencie "rypło" i by się rozstali, to on będzie tym be, bo zostawi swoje dziecko. Poza tym prędzej czy później to by i tak wyszło.
Trzeba ponosić konsekwencje swoich czynów niestety. Jak Autorka ma kontakt do tamtego faceta, niech uderzy do niego z radosną nowiną. Przynajmniej alimenty będą.

EDIT Chociaż z tego, co pisze Autorka wychodzi na to, że jej bliscy znają prawdę.

A co do tego czy są takie sytuacje... No są i to nawet jest ich sporo, gdzie mężczyzna wiąże się z partnerką, która ma już dzieci i to nawet niejedno. Ale zależy o co pytasz. Bo takich, gdzie facet jest pewien, że dziewczyna urodzi mu dziecko i się z tego cieszy, a potem okazuje się, że to jednak nie jego, to nie znam. Trochę za bardzo popłynęłaś z tą pewnością, że to dziecko byłego.

6

Odp: dziecko z innym

Wtf? Sorry ale dziadkom nic do tego jaką decyzję oni podejmą. Mają na tyle czystą sytuację, że facet wie i mogą wspólnie zadecydować co z tym zrobić.

Dla mnie ten związek byłby błędem. Ale z drugiej strony potrafię sobie wyobrazić sytuację, w której facetowi na tyle zależy że to dziecko bierze jak własne i nawet jest podany do urzędu jako ojciec. Nie ma z tym żadnego problemu. Tylko to jest jego decyzja i to taka na całe życie. Więc muszą przemyśleć żeby się właśnie nie rypło za 5lat

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

7

Odp: dziecko z innym

Bardzo trudna sytuacja.
Osobiście nie znam żadnej podobnej sprawy, ale słyszy się wiele historii o tym, że mężczyźni kochają dzieci, których nie są biologicznymi ojcami. Najpierw dlatego, że kochają ich matkę, a potem obdarzają je prawdziwym uczuciem. Ale chyba nie każdy jest do tego zdolny.
Autorko, życzę Wam, źeby wszystko dobrze się ułożyło :-))

8

Odp: dziecko z innym
MagdaLena1111 napisał/a:

Bardzo trudna sytuacja.
Osobiście nie znam żadnej podobnej sprawy, ale słyszy się wiele historii o tym, że mężczyźni kochają dzieci, których nie są biologicznymi ojcami. Najpierw dlatego, że kochają ich matkę, a potem obdarzają je prawdziwym uczuciem. Ale chyba nie każdy jest do tego zdolny.
Autorko, życzę Wam, źeby wszystko dobrze się ułożyło :-))

Kochają, ale wtedy kiedy jest to ich świadoma decyzja podjęta po głębokim zastanowieniu się, a nie kiedy po 10 latach związku okazuje się nagle, że mały brzdąc nie ma w sobie genów ojca.

9 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2019-02-14 12:10:36)

Odp: dziecko z innym
Mathas napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

Bardzo trudna sytuacja.
Osobiście nie znam żadnej podobnej sprawy, ale słyszy się wiele historii o tym, że mężczyźni kochają dzieci, których nie są biologicznymi ojcami. Najpierw dlatego, że kochają ich matkę, a potem obdarzają je prawdziwym uczuciem. Ale chyba nie każdy jest do tego zdolny.
Autorko, życzę Wam, źeby wszystko dobrze się ułożyło :-))

Kochają, ale wtedy kiedy jest to ich świadoma decyzja podjęta po głębokim zastanowieniu się, a nie kiedy po 10 latach związku okazuje się nagle, że mały brzdąc nie ma w sobie genów ojca.

Może nawiązujesz do konkretnej sytuacji, ale która nijak ma się do sytuacji autorki wątku. Dziecko jeszcze się nawet nie urodziło, partner? autorki wie, że dziecko, które ona nosi nie jest jego dzieckiem biologicznym i może podjąć decyzję w oparciu o prawdę.

Z drugiej strony, nie rozumiem, jak można z dnia na dzień przestać kochać dziecko, gdy po latach okazuje się, że nie jest się jego biologicznym rodzicem. Załóżmy, że mi jako kobiecie zamienionoby dziecko w szpitalu i po latach doszłabym prawdy, czy to anuluje moją miłość do niego? Absurd.

10 Ostatnio edytowany przez Lagrange (2019-02-14 12:17:33)

Odp: dziecko z innym
Mathas napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

Bardzo trudna sytuacja.
Osobiście nie znam żadnej podobnej sprawy, ale słyszy się wiele historii o tym, że mężczyźni kochają dzieci, których nie są biologicznymi ojcami. Najpierw dlatego, że kochają ich matkę, a potem obdarzają je prawdziwym uczuciem. Ale chyba nie każdy jest do tego zdolny.
Autorko, życzę Wam, źeby wszystko dobrze się ułożyło :-))

Kochają, ale wtedy kiedy jest to ich świadoma decyzja podjęta po głębokim zastanowieniu się, a nie kiedy po 10 latach związku okazuje się nagle, że mały brzdąc nie ma w sobie genów ojca.

Na szczęście tu nie ma takiego niebezpieczeństwa. Chłopak wie o co chodzi i może podjąć świadomą decyzję.
Dla części mężczyzn taka sytuacja jest nie do przyjęcia, wielu przedłoży dobry związek ponad genetykę. Tak naprawdę rodzicem nie jest ten kto zapłodnił, a ten kto wychowuje, ale do tego trzeba wznieść się ponad proste biologiczne instynkty. Nie każdy stoi wystarczająco wysoko na drabinie ewolucji.

Ty autorko znasz swojego partnera. Moim zdaniem musisz z nim po prostu pogadać. Najpierw określ czego ty chcesz, czego oczekujesz, jak widziałabyś wasze dalsze życie. Potem możesz mu zaproponować to czy tamto i spróbujcie razem coś zdecydować. Jeśli ci zależy na dalszym wspólnym życiu, to mu to jasno zakomunikuj. Odsuwając się i czekając dajesz sygnał że ci nie zależy.

11

Odp: dziecko z innym

To nawet scenariusz na dobry film.  Z tytułem tez nie powinno byc problemu, np. "Dlaczego baby są takie durne".

12

Odp: dziecko z innym

Uważam że, ta " Wielka Miłość " jest kompletnie niestabilna, o czym świadczy zerwanie, inni partnerzy, schodzenie i rozchodzenie się. Myślę że, na Autorkę i Jej chłopaka bardziej działają pozytywne wspomnienia, niż prawdziwe uczucie i niestety ich związek na stałe, ma marne szanse przetrwania, tym bardziej że, teraz wchodzi w grę zdrada i dziecko.
Chłopak Autorki oczywiście może zdecydować że, chce być z Nią i wspólnie wychowywać Jej dziecko, pytanie tylko czy jest na tyle dojrzały aby żyć pod jednym dachem z dowodem zdrady. On nie bierze sobie obcej kobiety w ciąży ( z dzieckiem ), tylko kobietę którą kocha i która zdradziła z pierwszym lepszym po kilku głębszych.
Oczywiście Jej chłopak może zaakceptować dziecko, może nawet dać nazwisko, ale jest to mało uczciwe w stosunku do niego i jego przyszłych dzieci i o tym Autorka powinna chłopakowi powiedzieć, aby rozważył sytuację " na zimno ", ponieważ może zasilić grono ojców płaconych na nie swoje dziecko. Pytanie też, czy gdy będą mieli własne dziecko, Jej parter będzie potrafił traktować dzieci równo i nie wyróżniać Swojego.
W tym przypadku, chłopak musiałby być bardzo dojrzały, bo pochopne i emocjonalne decyzje najbardziej odbiją się na dziecku i zaważą na jego życiu i przyszłości.

13

Odp: dziecko z innym

Ciekaw jestem ile kobiet byłoby w stanie zaakceptować dziecko partnera zrobione w przerwie związku.

Serce mówi bardzo spokojnym, cichym głosem, nie krzyczy.

14

Odp: dziecko z innym
Mystery_ napisał/a:

Ciekaw jestem ile kobiet byłoby w stanie zaakceptować dziecko partnera zrobione w przerwie związku.

Ja bym zaakceptowała, przerwa to przerwa.
Choć prawdopodobnie nigdy by do tego nie doszło, bo ja nie uznaję przerw w związku, po prostu by było rozstanie bez możliwości powrotu, więc hipotetycznie ewentualne dziecko by mnie nie interesowało.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

15

Odp: dziecko z innym

Dzięki za komentarze i porady, chciałabym tylko kilka rzeczy sprostować, bo może nie są dla wszystkich jasne.
Nie założyłam w 100% że to jego dziecko, napisałam chyba że nie wiedziałam czyje, dlatego robiliśmy testy. Może niepotrzebnie zbliżylismy się do siebie w czasie od początku ciąży do testów, ale samo tak wyszło.
Co do ojca dziecka, oczywiście będę składać wniosek o alimenty, zresztą on też wiedział o tym prawdopodobieństwie od samego początku więc nie jest to dla niego nowina. Z alimentami problemów robił nie będzie, ale dziecka znać nie chce ani nie chce go uznać. Mi to szczerze obojętne, skoro taka jego decyzja, to ok.
Co do zdrady w końcu - nie nazwałabym tego zdradą, ponieważ nie byliśmy wtedy parą. Napisałam że spotykalliśmy się co jakiś czas ale on miał niejasną sytuację ze swoją nazwijmy ją "dziewczyną" już sama nie wiem czy na tamten czas byłą czy obecną, w każdym razie w tamtym czasie czekałam prawie rok aż wreszcie z nią definitywnie zakończy, były różne wzloty i upadki, aż w końcu najzywczajniej się poddałam, stwierdziwszy że to zawsze będzie jakiś przeklęty trójkąt bo ona nie odpuści a on jej nigdy nie odprawi. Był to moment kiedy on juz z nia nie był, ale ona strasznie szalała z tego powodu, przez co on ukrywał że spotyka się ze mną, tak w skrócie. Teraz to już nie ważne. Ale w każdym razie nie był ani moim mężem ani chłopakiem wiec go nie zdradziłam.
On rozważa nad róznymi scenariuszami obecnie, począwszy od tego ze moze jest bezplodny i to dobrze że tak wyszło, przez to że później zrobimy sobie "swoje" dziecko, skończywszy na tym że wolałby jednak jakbysmy byli razem żeby dla dziecka był bardziej jak wujek i żeby wiedziało od początku że nie jest ojcem. Nie ulega jednak wątpliwości że jest póki co w szoku i cierpi i nie wiem co będzie myślał kiedy emocje opadną.
Co do tego czy nasza miłość ma sens czy nie ma, o to akurat nie pytałam, ponieważ tylko my wiemy co nas łączyło przez te wszystkie lata a co dzieliło i dlaczego nikt nie umiał odpuścić. Nie są to jednak sprawy jakies wielkie, a na pewno nie takie które by nas znów mogły poróżnic w przyszłosci, bo one by się nie mogły już choćby z racji nasszego wieku znowu pojawić.
Nie wykluczone za to że poróżnią nas inne sprawy, no właśnie - te o wiele poważniejsze. Nie chciałabym aby dziecko cierpiało. A zdaję sobie sprawę że dla mężczyzn jak ktos tez wspomniał jest też sprawa genetyki która myślę że jest ważniejsza niż dla kobiet, z których większość (no a przynajmniej ja oraz wiekoszsc kobiet które znam) byłaby w stanie pokochac nie swoje dziecko jak wlasne bez większego problemu.

16

Odp: dziecko z innym
mela28 napisał/a:

Z alimentami problemów robił nie będzie, ale dziecka znać nie chce ani nie chce go uznać.

Jak nie chce uznać dziecka, to będzie problem z alimentami tongue

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.

17

Odp: dziecko z innym

Przede wszystkim gratuluję JEDNAK dobrej nowiny o ciąży. Oczywiście to, że biologiczny ojciec nie chce uznać i wychowywać dziecka jest przykre i bolesne. Rozumiem, że od alimentów się nie wymiga?

Jeśli chodzi o twojego chłopaka to wydaje mi się, że powinnaś odpuścić, chyba, że on podejmie świadomą decyzję o wspólnym życiu i odpowiedzialność za dziecko. Moim zdaniem to on się wycofa, jeśli nie teraz to za jakiś czas.
Co nie znaczy, że nie spotkasz innego mężczyzny, który pokocha ciebie i twoje dziecko. Tylko, że karty będą wiadome od początku.

Mam koleżankę, która zaszła w ciążę właśnie z takiego jednorazowego spotkania. Ojciec biologiczny musiał płacić alimenty, przez pierwsze 2-3 lata nie zaakceptował dziecka, potem nastąpiła u niego zmiana i zaangazował się w wychowanie. Oczywiście oni nigdy nie byli i nie będą razem. Koleżanka poznała innego pana, ale z 5 lat po urodzeniu. Żyje teraz szczęśliwa, choć początki były dla niej bardzo trudne i wtedy każdy jej "współczuł", dziś ci na "lepszych" pozycjach zamienili się z nią miejscami;)

18

Odp: dziecko z innym
mela28 napisał/a:

A zdaję sobie sprawę że dla mężczyzn jak ktos tez wspomniał jest też sprawa genetyki która myślę że jest ważniejsza niż dla kobiet, z których większość (no a przynajmniej ja oraz wiekoszsc kobiet które znam) byłaby w stanie pokochac nie swoje dziecko jak wlasne bez większego problemu.

Każda kobieta o ile nie jest chora jak chce mieć dziecko to wychowuje swoje. Podobno nawet co 10 facet może wychowywać nie swoje więc to panowie są pod tym względem dużo bardziej elastyczni. Ja nie znam żadnej która by kochała nie swoje dziecko no chyba że taka co nie mogła ich mieć i adoptowali.

Co do waszego związku to kłóciliście się rozstawaliście próbowaliście z innymi. Chyba nie umiecie się dogadywać bez kłótni przy dziecku będzie dużo więcej okazji do stresu więc jeśli się nie nauczycie to szybciej się to rozpadnie niż się na dobre zacznie. Wychowywać nieswoje dziecko jest po prostu bardzo trudno a i tak zawsze na końcu może taki rodzić dostać odpowiedź że to nie jego więc nie ma decydującego zdania.

Ja bym na jego miejscu się w to nie pisał a Ty to raczej nie masz za wiele wyboru więc zostaje Ci czekać na jego decyzję.

19

Odp: dziecko z innym
santapietruszka napisał/a:
mela28 napisał/a:

Z alimentami problemów robił nie będzie, ale dziecka znać nie chce ani nie chce go uznać.

Jak nie chce uznać dziecka, to będzie problem z alimentami tongue

no raczej. jeśli nie uzna dziecka, to w akcie urodzenia ojciec nie zostanie wskazany. Od nieznanego ojca nie można dochodzić alimentów.
Będziesz musiała go pozwać o ustalenie ojcostwa, co przy posiadanych przez Ciebie wynikach badań na ustalenie ojcostwa powinno być formalnością.

Może być tak, że ojciec zobowiązał się, że będzie łożył na dziecko, ale mam przeczucie, że im bliżej rozwiązania, tym jego zapał w tym zakresie będzie mniejszy.

20 Ostatnio edytowany przez nudny.trudny (2019-02-14 16:14:48)

Odp: dziecko z innym

co do "zdrad" chyba zgodzę się z logiką autorki, jeśli on sam również miał inne partnerki, chyba trudno żeby miał pretensje
skomplikowana sprawa i niestabilna relacja, wiele zmian partnerów, obawiam się że dziecko może być w najtrudniejszej sytuacji i na miejscu autorki dla mnie priorytetem chyba byłoby zadbanie o siebie i dziecko (m.in. alimenty po ustaleniu ojcostwa) a w dalszej kolejności ewentualna "wielka miłość" (zacytuję)

PaniA napisał/a:

Uważam że, ta " Wielka Miłość " jest kompletnie niestabilna, o czym świadczy zerwanie, inni partnerzy, schodzenie i rozchodzenie się.

"Poznacie ich po ich owocach":D

21

Odp: dziecko z innym
mela28 napisał/a:

Cześć.

Szukam porady/pomocy.. sama nie wiem sad moja sytuacja jest trudna, nie mam z kim o tym porozmawiać, tzn. mam siostry, przyjaciółkę, ale każdy mówi co innego a mam wrażenie że nikt nie rozumie z jakim dramatem mam do czynienia.
Postaram się krótko - mam 28 lat, kilka lat poznałam mojego byłego chłopaka, była to moja największa miłość w życiu, mieszkaliśmy razem, mieliśmy wiadomo, plany na całe życie razem. Niestety po około 3 latach rozstaliśmy się w dość tragicznych okolicznościach, było to najbardziej bolesne z rozstań jakie jestem w stanie sobie wyobrazić, przyczyny takiej decyzji nie chcę teraz opisywać bo to długa historia i nie ma tu nic do rzeczy.. Chodzi mi po prostu o to że wciąż bardzo się kochaliśmy.

Od tamtej pory minęły już ponad 2 lata. Nigdy nie zerwaliśmy ze sobą kontaktu. Każde z nas wynajęło osobno kawalerkę i zaczęliśmy żyć osobno ale nikt nie potrafił drugiej stronie wybaczyc na tyle żeby wrócic do siebie. Ja uznałam że tak będzie najlepiej, on chyba również, każde z nas się bało tego związku i że się znowu zranimy. Wiem, dziecinne, głupie. Tak więc trwaliśmy spotykając się co jakiś czas co było tylko bolesne bo i ja dalej coś czułam i on ale coś nas ciągle powstrzymywało przed powrotem do siebie, jakas granica której nikt nie mogl przekroczyć.

W końcu zycie zaczęło się toczyć dalej, on zaczął się spotykać pierwszy z kims innym. Nie mogłam tego przeboleć. Rzuciłam się wtedy sama w wir randek byleby kogoś poznać, chociaż raczej nie chciałam z nikim być. Poznałam wtedy bardzo fajnego faceta z którym połączyła nas przyjaźń trwająca do teraz smile W końcu i ja poznałam kogoś z kim się związałam, na kilka miesięcy bo szyvko zrozumialam że to nie ma sensu . Wtedy z moim eks mialam coraz bardziej intensywny kontakt, w zasadzie ja wypominałam mu jego nowa dziewczyne on mi mojego nowego chłopaka, w końcu zaczelismy się spotykac, po zerwaniu z tamtymi. Jednak jego dziewczyna nie dawala za wygraną tak szybko. Kolejny prawie rok trwały przepychanki. On nie umiał się określić, wiec w zasadzie nie był ani ze mną ani z nią, mimo że wciąż się spotykaliśmy "po kryjomu".

W końcu wymęczona tym bólem, sądzac ze oni nigdy się na dobre nie rozstaną, postanowilam to olać i wtedy poznałam przez neta kogoś z kim bardzo dobrze mi się rozmawiało. Niedługo potem poszłam z nim na randkę. Z facetem poznanym przez neta. Wypiliśmy duuuzo za dużo. Wylądowaliśmy w łóżku. Na drugi dzień oboje rozstalismy się oczywiscie  z niesmakiem raczej definitywnie bez zamiaru powtarzania tej randki. Można tu mnie oczywisc ie osądzać, ale cóż, nie będę kłamać że chciałam tak "odreagować" że trochę wiedziałam że tak się to skończy i wiedziałam też że nie traktuję ani ja jego na poważnie ani on mnie.

3 tygodnie później okazało się że jestem w ciązy. Jakim cudem? Nie wiem. Była wciąż szansa że to mojego byłego chłopaka i jej się trzymałam. Większa była szansa że to jego bo z nim się nie zabezpieczałam kilka razy, natomiast z tamtym przypadkowym facetem tak (no i to był tylko jeden raz.) Oczywiscie powiedzialam mu prawdę bo pewności 100% nie miałam kto jest ojcem. W połowie ciąży mozna juz robic testy na ojcostwo. P)rzez pierwsze pol ciaazy najpierw byl szok i dramat a pozniej raj, okazalo sie ze moj byly jednak bardzo marzy o zostaniu ojcem. Spędzilismy prawie 4 miesiace razem jak dawniej, kiedy bylismy parą, planujac wspolna przyszlosc. I co najważniejsze wreszcie przyznajac to że nigdy nie przestalismy sie kcohać i doprowadzilismy tymi głupotami do zbyt wielu cierpień.

Aż nadszedl dzien testów. Wynik wyszedł negstywny. Pękło wtedy serce i jemu i mnie, mnie pękło podwójnie bo wciąż go kocham, od zawsze go kocham i widok jego bolu na wiadomosc o tym że to nie będzie jego dziecko był nie do zniesienia. Dodatkowo mój szok i strach że znowu tracę jego oraz że zostanę sama, sama z dzieckiem obcego faceta zamiast mojej jedynej miłości sad samotna matka.

On wciąż się zastanawia co dalej, widzę że rozwaza to czy ze mną mimo wszystko nie zostać i nie zamieszkać razem. Ja oczywiscie nigdy nie śmiałabym o coś takiego prosić czy namawiać. Nie chcę go stracić, nie wyobrazam sobie bycia kiedykolwiek z kims innym ani samotnegioi macierzynstwa, ale równiez niezbyt sobie wyobrazam to że on da radę wychowywac nie swoje dziecko bez żalu za każdym razem gdy na nie spojrzy.

Pytanie mam więc do was, czy znacie podobne sytuacje tzn. w których mężczyzna decyduje się być z kobietą która ma dziecko z innym? Czy myslicie że taki zwiazek ma szanse przetrwac?

Oceniać nie będę, bo mleko rozlane już.
Oboje niedojrzali, robiący sobie na złość.
Skutki poznaliśmy.
Wątpię, by ów były, ojcem (prawdziwym!) dla dziecka tego "innego" mógłby być.
Miałem taką sytuację, ale w innych okolicznościach. Kocham tego gnojka pod czterdziestkę już i on kocha mnie, jak twierdzi, choć ojcem biologicznym, nie byłem. smile

facet po przejściach

22

Odp: dziecko z innym
prudencja napisał/a:
santapietruszka napisał/a:
mela28 napisał/a:

Z alimentami problemów robił nie będzie, ale dziecka znać nie chce ani nie chce go uznać.

Jak nie chce uznać dziecka, to będzie problem z alimentami tongue

no raczej. jeśli nie uzna dziecka, to w akcie urodzenia ojciec nie zostanie wskazany. Od nieznanego ojca nie można dochodzić alimentów.
Będziesz musiała go pozwać o ustalenie ojcostwa, co przy posiadanych przez Ciebie wynikach badań na ustalenie ojcostwa powinno być formalnością.

Może być tak, że ojciec zobowiązał się, że będzie łożył na dziecko, ale mam przeczucie, że im bliżej rozwiązania, tym jego zapał w tym zakresie będzie mniejszy.

Na pewno jego "zapał" wielki do wyciągnięcia portfela nie jest, natomiast jest to jego obowiązek. Ponieważ faceta praktycznie nie znam, zresztą po wszystkim nagrywałam rozmowy i okazało się wtedy że właśnie dziecka formalnie w urzędzie uznać nie chce, nieformalnie mieć z nim styczności zresztą również, natomiast chce się ze mną dogadać i płacić mi na dziecko. W każdym razie na pewno jego zapał jest wielki żeby się ze mną dogadać pozasądownie i szybko okazało się dlaczego, otóż ma już partnerkę i wspólną z nią firmę (a nawet kilka firm, z tym że one są w zasadzie jej własnością a on jest jedynie udziałowcem - więc jak mniemam mniej ma do stracenia z własnej woli po cichu przelewajac mi pienieniadze niż idąc do sadu i ryzykując że partnerka gdy się dowie puści go z torbami a ja wtedy zostanę możliwe że z niczym). Póki co planuję zgodzić się na to i jeśli on będzie się wywiązywał finansowo i w terminie to i ja będę milczeć i nie będę rujnować mu życia. Jeśli natomiast będzie chciał się "wymigać" to dowód na jego ojcostwo już mam i wniesienie sprawy do sądu będzie formalnością.

23

Odp: dziecko z innym

Oceniać nie będę, bo mleko rozlane już.
Oboje niedojrzali, robiący sobie na złość.

Aha, no to dziękuję za tę nieoceniającą wcale a wcale ocenę

24

Odp: dziecko z innym
mela28 napisał/a:

dowód na jego ojcostwo już mam i wniesienie sprawy do sądu będzie formalnością.

O ile się nie mylę, to na razie masz jedynie dowód na to, że ojcem dziecka nie jest Twój były.

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.

25

Odp: dziecko z innym
mela28 napisał/a:
prudencja napisał/a:
santapietruszka napisał/a:

Jak nie chce uznać dziecka, to będzie problem z alimentami tongue

no raczej. jeśli nie uzna dziecka, to w akcie urodzenia ojciec nie zostanie wskazany. Od nieznanego ojca nie można dochodzić alimentów.
Będziesz musiała go pozwać o ustalenie ojcostwa, co przy posiadanych przez Ciebie wynikach badań na ustalenie ojcostwa powinno być formalnością.

Może być tak, że ojciec zobowiązał się, że będzie łożył na dziecko, ale mam przeczucie, że im bliżej rozwiązania, tym jego zapał w tym zakresie będzie mniejszy.

Na pewno jego "zapał" wielki do wyciągnięcia portfela nie jest, natomiast jest to jego obowiązek. Ponieważ faceta praktycznie nie znam, zresztą po wszystkim nagrywałam rozmowy i okazało się wtedy że właśnie dziecka formalnie w urzędzie uznać nie chce, nieformalnie mieć z nim styczności zresztą również, natomiast chce się ze mną dogadać i płacić mi na dziecko. W każdym razie na pewno jego zapał jest wielki żeby się ze mną dogadać pozasądownie i szybko okazało się dlaczego, otóż ma już partnerkę i wspólną z nią firmę (a nawet kilka firm, z tym że one są w zasadzie jej własnością a on jest jedynie udziałowcem - więc jak mniemam mniej ma do stracenia z własnej woli po cichu przelewajac mi pienieniadze niż idąc do sadu i ryzykując że partnerka gdy się dowie puści go z torbami a ja wtedy zostanę możliwe że z niczym). Póki co planuję zgodzić się na to i jeśli on będzie się wywiązywał finansowo i w terminie to i ja będę milczeć i nie będę rujnować mu życia. Jeśli natomiast będzie chciał się "wymigać" to dowód na jego ojcostwo już mam i wniesienie sprawy do sądu będzie formalnością.

Dowodu na jego ojcostwo nie masz. Masz dowód, że twoja "wielka miłość" nie jest ojcem, a to są dwie różne sprawy.

26 Ostatnio edytowany przez mela28 (2019-02-14 17:23:45)

Odp: dziecko z innym
santapietruszka napisał/a:
mela28 napisał/a:

dowód na jego ojcostwo już mam i wniesienie sprawy do sądu będzie formalnością.

O ile się nie mylę, to na razie masz jedynie dowód na to, że ojcem dziecka nie jest Twój były.

Test był przeprowadzany na tym i na tym. Takie testy robi się "za jednym zamachem" ponieważ nie można pobrać płynu owodniowego dwa razy w czasie ciązy, jest to zbyt ryzykowne. Zresztą większe jest prawdopodobieństwo ustalenia prawidłowego wyniku mając dwa profile genetyczne do porównania z profilem dziecka. Nie pisałam o tym bo jakby nie tego dotyczy problem i moje zmartwienie w chwili obecnej, jak również nie na ten temat szukałam porady tutaj, gdyż jeśli chodzi o biologicznego ojca i aliementy to już inna sprawa i bardziej formalność tak jak mówię.
Temat rozwinęłam ponieważ widzę że kilka osób się głównie nad tym skupiło, mimo że o to nie pytałam, bo tą sprawę mam że tak powiem ogarniętą, co innego gdyby biologiczny ojciec nie chciał się poddać testom, nie chciał mnie znac, nie chciał płacic itd, wtedy byłby to problem, ale kwestie formalne z tym człowiekiem mam już ustalone więc nie musi się nikt tym martwić.

27 Ostatnio edytowany przez PaniA (2019-02-14 17:41:42)

Odp: dziecko z innym

Autorko,na pytanie główne, nikt Ci nie odpowie ponieważ nikt nie zna Twojego chłopaka, ani nie wie na ile jest dojrzały i odpowiedzialny. Nikt Ci też nie da gwarancji, że Wasz związek przetrwa, bo to zależy tylko od Was.

28

Odp: dziecko z innym
PaniA napisał/a:

Autorko,na pytanie główne, nikt Ci nie odpowie ponieważ nikt nie zna Twojego chłopaka, ani nie wie na ile jest dojrzały i odpowiedzialny. Nikt Ci też nie da gwarancji, że Wasz związek przetrwa, bo to zależy tylko od Was.

Owszem, wiem że nikt przyszłości nie przewidzi ale w cięzkiej sytuacji dobrze jest usłyszeć opinie też innych osób i wiadomo że gwarancji mi nikt nie da, ale mimo to padły już komentarze które jak dla mnie trochę wniosły do mojego sposobu postrzegania tej sprawy.
Przede wszystkim byłam zainteresowana tym czy według Waszej opinii taki związek to byłaby teraz zupełna abstrakcja czy znacie przykłady lub sami próbując się postawić w takiej sytuacji (tj mojego /bylego/ chłopaka) uważacie że byloby to możliwe.
Ja byłam przekonana jakoś że gdy wyjdzie że to dziecko tamtego to wszystko między nzami się zakończy. Co oczywiście jak pisałam bolało podwójn e bo nie dość ze trace znowu kogoś kogo kocham to jeszcze zostaję sama z dzieckiem i świadomością że on też cierpi. Jednak nie zerwał ze mną kontaktu a wciąż widzę że nie mówi nic wprost ale tak mimochodem rzuca różne pomysły i widzę że bardzo intensywnie nad tym myśli, co ożywiło jeszcze moją już zdawało się pogrzebaną nadzieję, że może to jeszcze nie koniec.

29

Odp: dziecko z innym
mela28 napisał/a:

Oceniać nie będę, bo mleko rozlane już.
Oboje niedojrzali, robiący sobie na złość.

Aha, no to dziękuję za tę nieoceniającą wcale a wcale ocenę

To akurat, swierdzeniem faktu było, nie oceną.

facet po przejściach

30

Odp: dziecko z innym

mela28 teraz skup się na sobie i na ciąży, pozałatwiaj też sprawy formalne z ojcem dziecka. Czym prędzej tym się zajmiesz tym lepiej dla Ciebie i dziecka i pamiętaj z " umowy na gębę " często nic nie wynika, osobiście wolałabym mieć wszystko załatwione sądownie, ponieważ w życiu różnie bywa. Dziś facet chce Ci po cichu płacić, ale np. w razie Jego śmierci dziecko zostanie bez niczego. Sądowe ustalenie ojcostwa zapewnia dziecku prawo do renty po ojcu.
Z drugiej strony, dlaczego dziecko ma być " ukrywane " , bo tatuś nie potrafił użyć gumki ? Teraz przypomniał sobie o partnerce ( żonie ), firmie, etc. No chyba ciut za późno.

31

Odp: dziecko z innym
mela28 napisał/a:

Od tamtej pory minęły już ponad 2 lata. Nigdy nie zerwaliśmy ze sobą kontaktu. Każde z nas wynajęło osobno kawalerkę i zaczęliśmy żyć osobno ale nikt nie potrafił drugiej stronie wybaczyc na tyle żeby wrócic do siebie. Ja uznałam że tak będzie najlepiej, on chyba również, każde z nas się bało tego związku i że się znowu zranimy. Wiem, dziecinne, głupie. Tak więc trwaliśmy spotykając się co jakiś czas co było tylko bolesne bo i ja dalej coś czułam i on ale coś nas ciągle powstrzymywało przed powrotem do siebie, jakas granica której nikt nie mogl przekroczyć.

Zjeść ciastko i mieć ciastko, chyba nikomu się jeszcze nie udało.

Pękło wtedy serce i jemu i mnie, mnie pękło podwójnie bo wciąż go kocham, od zawsze go kocham i widok jego bolu na wiadomosc o tym że to nie będzie jego dziecko był nie do zniesienia.

No... jednak nie zawsze się kochaliście.

Dodatkowo mój szok i strach że znowu tracę jego oraz że zostanę sama, sama z dzieckiem obcego faceta zamiast mojej jedynej miłości sad samotna matka.

Czyli bardziej kierują Tobą względy praktyczne.

Nie chcę go stracić, nie wyobrazam sobie bycia kiedykolwiek z kims innym

Dopiero co byli jacyś faceci, nie miałaś z tym trudności. Więc jednak potrafisz i masz na to szanse.

ale równiez niezbyt sobie wyobrazam to że on da radę wychowywac nie swoje dziecko bez żalu za każdym razem gdy na nie spojrzy.

Raczej nie da, będzie go to gryzło do końca. Aż pomyśli, że przecież może mieć kobietę, która da mu jego własne dziecko i wtedy odejdzie.

Lady Loka napisał/a:

Ale z drugiej strony potrafię sobie wyobrazić sytuację, w której facetowi na tyle zależy że to dziecko bierze jak własne i nawet jest podany do urzędu jako ojciec.

To mu ego zniszczy, raczej nie będzie to najzdrowsza sytuacja.

MagdaLena1111 napisał/a:

Osobiście nie znam żadnej podobnej sprawy, ale słyszy się wiele historii o tym, że mężczyźni kochają dzieci, których nie są biologicznymi ojcami. Najpierw dlatego, że kochają ich matkę, a potem obdarzają je prawdziwym uczuciem. Ale chyba nie każdy jest do tego zdolny.

Taaak, ale to chyba na zasadzie "dla partnerki". Ogólnie nie jest to zachowanie postrzegane jako męskie w męskich kręgach. Także mimo wszystko zawsze będzie to gryzło.

Z drugiej strony, nie rozumiem, jak można z dnia na dzień przestać kochać dziecko, gdy po latach okazuje się, że nie jest się jego biologicznym rodzicem. Załóżmy, że mi jako kobiecie zamienionoby dziecko w szpitalu i po latach doszłabym prawdy, czy to anuluje moją miłość do niego? Absurd.

To nie taki absurd, bo takie sytuacje miały miejsce. W USA przykładowo była rodzina, gdzie para miała bodaj 3, czy 4 dzieci. I się okazało, że małżonek nie był ojcem żadnego z nich. I momentalnie się ewakuował. Gdzieś ta biologia jednak działa. Przecież mężczyzna chce spłodzić potomstwo i przekazać geny, nie ma szans by wystarczyło mu po prostu finansowe łożenie na czyjeś dzieci.

Lagrange napisał/a:

Tak naprawdę rodzicem nie jest ten kto zapłodnił, a ten kto wychowuje

To tylko taka opinia, niech każdy to rozpatruje indywidualnie.

ale do tego trzeba wznieść się ponad proste biologiczne instynkty. Nie każdy stoi wystarczająco wysoko na drabinie ewolucji.

Pewnie, niech sobie jaja utną ku uciesze gawiedzi. Ta ewolucja tak nas popchała, że mamy czasy, gdy nie wiadomo kto jest czyim dzieckiem.

Oboje się autorko otworzyliście na innych ludzi, raczej mało możliwe, byście nagle przestali. Jak pisałem wcześniej, facetowi będzie doskwierała chęć posiadania partnerki bez cudzego dziecka. Prze chwilę może sam się będzie przekonywał, ale raczej marne szanse. Niestety będziesz musiała niesamowicie spiąć tyłek i poradzić sobie sama z dzieckiem. Pewnie znajdzie się nowy mężczyzna na Twej drodze i wtedy on mając świadomość, że spodziewasz się dziecka nie będzie robił z tego tytułu żadnych problemów. I raczej w tę stronę bym szedł.

Ten, który z demonami walczy, winien uważać, by samemu nie stać się jednym z nich. Kiedy spoglądasz w otchłań ona również patrzy na ciebie.
Idziesz do kobiet? Nie zapomnij bicza!

32

Odp: dziecko z innym
Burzowy napisał/a:

Z drugiej strony, nie rozumiem, jak można z dnia na dzień przestać kochać dziecko, gdy po latach okazuje się, że nie jest się jego biologicznym rodzicem. Załóżmy, że mi jako kobiecie zamienionoby dziecko w szpitalu i po latach doszłabym prawdy, czy to anuluje moją miłość do niego? Absurd.

To nie taki absurd, bo takie sytuacje miały miejsce. W USA przykładowo była rodzina, gdzie para miała bodaj 3, czy 4 dzieci. I się okazało, że małżonek nie był ojcem żadnego z nich. I momentalnie się ewakuował. Gdzieś ta biologia jednak działa. Przecież mężczyzna chce spłodzić potomstwo i przekazać geny, nie ma szans by wystarczyło mu po prostu finansowe łożenie na czyjeś dzieci.

Trudno nie być w szoku po tym, gdy okazuje się, że żadne z moich kilkorga dzieci nie jest moje :-O
Ale jak momentalnie przestały go interesować te dzieci, to nie sądzę, że wcześniej czuł się z nimi zżyty i była tam mocna więź.
Tym bardziej, że tam dzieci nie zawiniły.

33

Odp: dziecko z innym

Niewątpliwie faceci nieco inaczej postrzegają dzieci niż kobiety. Ciężko się wczuć w jego sytuację, sam nie wiem... może jakoś podświadomie czuł, że coś nie gra? Może obrzydzenie wzięło górę? A cholera w sumie wie jak to jest. Ojcem nie był, kobieta zrobiła mu mega świństwo, także te dzieci w żaden sposób nie były jego. Tylko tyle, że spędzał z nimi ileś tam czasu, ale to był jakiś chyba żołnierz, co na misje jeździł, więc pewnie aż tyle ich nie widywał. Myślę, że było mu smutno, ale poradził sobie bez większego problemu z odrzuceniem tych dzieci.

Ten, który z demonami walczy, winien uważać, by samemu nie stać się jednym z nich. Kiedy spoglądasz w otchłań ona również patrzy na ciebie.
Idziesz do kobiet? Nie zapomnij bicza!

34

Odp: dziecko z innym
MagdaLena1111 napisał/a:

Trudno nie być w szoku po tym, gdy okazuje się, że żadne z moich kilkorga dzieci nie jest moje :-O
Ale jak momentalnie przestały go interesować te dzieci, to nie sądzę, że wcześniej czuł się z nimi zżyty i była tam mocna więź.
Tym bardziej, że tam dzieci nie zawiniły.

Ja myślę, że mógł być bardzo zżyty, ale po takiej informacji powstała w nim trauma i przez to dalsze utrzymywanie kontaktu nie było możliwe.

Serce mówi bardzo spokojnym, cichym głosem, nie krzyczy.

35

Odp: dziecko z innym
Burzowy napisał/a:

Niewątpliwie faceci nieco inaczej postrzegają dzieci niż kobiety. Ciężko się wczuć w jego sytuację, sam nie wiem... może jakoś podświadomie czuł, że coś nie gra? Może obrzydzenie wzięło górę? A cholera w sumie wie jak to jest. Ojcem nie był, kobieta zrobiła mu mega świństwo, także te dzieci w żaden sposób nie były jego. Tylko tyle, że spędzał z nimi ileś tam czasu, ale to był jakiś chyba żołnierz, co na misje jeździł, więc pewnie aż tyle ich nie widywał. Myślę, że było mu smutno, ale poradził sobie bez większego problemu z odrzuceniem tych dzieci.

Sama też słyszałam o sytuacji gdzie facet kiedy dziecko (już nie takie dziecko) miało 26 lat dowiedział się że nie jest ojcem i uciekł zrywając kontakt i z żoną i z tym synem. Syn wielokrotnie błagał go o rozmowę, bo przecież sam nie wiedział że tamten nie jest jego biologicznym ojcem i nie mógł pojąć co on jest winien że ojciec się od niego odsunął kiedy on sam też był całe życie okłamywany. Jednak ojca kochać nie przestał tylko dlatego że okazało się ze nie jest jego biologicznym, zaś ojciec już więcej z nim kontaktu mieć nie chciał. Sama nie pojmuję. Ale to tak na marginesie, bez związku z moją historią.

36

Odp: dziecko z innym
Burzowy napisał/a:

Myślę, że było mu smutno, ale poradził sobie bez większego problemu z odrzuceniem tych dzieci.

Mystery_ napisał/a:

Ja myślę, że mógł być bardzo zżyty, ale po takiej informacji powstała w nim trauma i przez to dalsze utrzymywanie kontaktu nie było możliwe.

Szok, smutek rozumiem, nawet konieczność odsunięcia się na jakiś czas, żeby to sobie jakoś w głowie poukładać jest dla mnie w zupełności zasadne.
Ale nie rozumiem „braku większego problemu z odrzuceniem” czy wręcz „niemożności utrzymywania kontaktu”, bo jeśli jest się z kimś polaczony mocnymi więziami, to je trudno poluźnić z dnia na dzień. Tym bardziej, gdy pretensje można mieć do matkii dzieci, a nie do nich samych.
Albo Wy nie możecie oddzielić relacji z kobietą od relacji z (jej) dziećmi, albo to ja jestem z innej bajki.

37

Odp: dziecko z innym
foggy napisał/a:

To nawet scenariusz na dobry film.  Z tytułem tez nie powinno byc problemu, np. "Dlaczego baby są takie durne".

Aha, to baba sama sobie to dziecko zrobiła? Przeczytałeś całość?

38

Odp: dziecko z innym

Spójrz jak wiele różnic jest w relacjach damsko-męskich u każdej z płci, to czemu w relacji członek rodziny - dziecko miałoby być inaczej? Nie brak w życiu sytuacji, gdy to kobieta mówi "idę dalej", a facet "nigdzie już nie idę". Wiele przykładów można by mnożyć, ale i nawet kobietę w takiej sytuacji bym zrozumiał, gdyby jakimś cudem dzieci nie były jej, lol.

Ten, który z demonami walczy, winien uważać, by samemu nie stać się jednym z nich. Kiedy spoglądasz w otchłań ona również patrzy na ciebie.
Idziesz do kobiet? Nie zapomnij bicza!

Posty [ 1 do 38 z 46 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018