brak związku a poczucie własnej wartości - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » brak związku a poczucie własnej wartości

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 77 do 87 z 87 ]

77

Odp: brak związku a poczucie własnej wartości
undisclosed napisał/a:

[/quote=Piegowata'76]Z drugiej strony widzę jak łatwo zapominam o tym, że poważny facet miałby coś więcej do zaoferowania niż seks na 2-3 randce.

To tez nie tak...podoba ci sie facet, masz ochote?to idz! Nie czujesz nic do niego, nie jestes pewna?powiedz nie! Facet, ktoremu zalezy poczeka i zrozumie, ten ktoremu zalezy tylko na d..e se pojdzie. Z czym macie problem??myslicie ze jak nie dacie na 2spotkaniu  to omija was milosc zycia?owszem sa trwale zwiazki gdy para poszla do lozka na 1-2 spotkaniu, ale tu byla obustronna chemia.

Zobacz podobne tematy :

78 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-02-13 17:37:12)

Odp: brak związku a poczucie własnej wartości
ananasowa napisał/a:
undisclosed napisał/a:

[/quote=Piegowata'76]Z drugiej strony widzę jak łatwo zapominam o tym, że poważny facet miałby coś więcej do zaoferowania niż seks na 2-3 randce.

To tez nie tak...podoba ci sie facet, masz ochote?to idz! Nie czujesz nic do niego, nie jestes pewna?powiedz nie! Facet, ktoremu zalezy poczeka i zrozumie, ten ktoremu zalezy tylko na d..e se pojdzie. Z czym macie problem??myslicie ze jak nie dacie na 2spotkaniu  to omija was milosc zycia?owszem sa trwale zwiazki gdy para poszla do lozka na 1-2 spotkaniu, ale tu byla obustronna chemia.

Ależ oczywiście. Tylko kobiety niepewne siebie mają problem z asertywnością. Jak nie w jedną, to w drugą stronę, bo albo zbyt łatwo rezygnują z siebie, albo - że tak to obrazowo ujmę - strzelają do muchy z armaty.
Jest dokładnie tak, jak piszesz, Ananasowa. Jako kobieta o zwichrowanym poczuciu wartości i damsko-męskim doświadczeniu długo nie mogłam się z tym poukładać. A to w sumie dość proste.

79

Odp: brak związku a poczucie własnej wartości
Piegowata'76 napisał/a:
ananasowa napisał/a:
undisclosed napisał/a:

[/quote=Piegowata'76]Z drugiej strony widzę jak łatwo zapominam o tym, że poważny facet miałby coś więcej do zaoferowania niż seks na 2-3 randce.

To tez nie tak...podoba ci sie facet, masz ochote?to idz! Nie czujesz nic do niego, nie jestes pewna?powiedz nie! Facet, ktoremu zalezy poczeka i zrozumie, ten ktoremu zalezy tylko na d..e se pojdzie. Z czym macie problem??myslicie ze jak nie dacie na 2spotkaniu  to omija was milosc zycia?owszem sa trwale zwiazki gdy para poszla do lozka na 1-2 spotkaniu, ale tu byla obustronna chemia.

Ależ oczywiście. Tylko kobiety niepewne siebie mają problem z asertywnością. Jak nie w jedną, to w drugą stronę, bo albo zbyt łatwo rezygnują z siebie, albo - że tak to obrazowo ujmę - strzelają do muchy z armaty.
Jest dokładnie tak, jak piszesz, Ananasowa. Jako kobieta o zwichrowanym poczuciu wartości i damsko-męskim doświadczeniu długo nie mogłam się z tym poukładać. A to w sumie dość proste.

Wiesz co...nie wiem jak niskie musi byc poczucie wartosci kobiety by uprawiala seks z facetem, ktory jej sie nawet nie podoba, w nadzieji na zwiazek.

80 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-02-13 19:14:36)

Odp: brak związku a poczucie własnej wartości
ananasowa napisał/a:

Wiesz co...nie wiem jak niskie musi byc poczucie wartosci kobiety by uprawiala seks z facetem, ktory jej sie nawet nie podoba, w nadzieji na zwiazek.

Przecież nie o tym mowa.
Chociaż powiem Ci, że znam sytuacje, gdy kobieta sfrustrowana samotnością wiązała się z pierwszym, który się nią zainteresował, a wcale specjalnie nie pociągał ani urodą, ani osobowością. Potem są dramaty, wieczne utyskiwanie na wady partnera, pogarda, nienawiść itd. Bo się weszło w związek, byle tylko samą nie być i z tego samego powodu się w nim męczy latami.

81 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-02-15 12:25:42)

Odp: brak związku a poczucie własnej wartości
undisclosed napisał/a:

Mam też poczucie, że jestem za stara na podchody jak u nastolatków

Hej, Undi. Zajrzałam na wątek, czy się ktoś nie odezwał i wróciłam do tego zdania. Ktoś tak mi właśnie kiedyś powiedział.
A ja, wiesz, właśnie tego bym chciała. Podchodów, oswajania, niespiesznego poznawania się i w d...e mam, czy ktoś mnie z tego powodu uzna za infantylną....
No, dobra, wcale nie w d...e -  tak naprawdę, zwyczajnie mi przykro, że jest to powszechnie nierozumiane i wykpiwane. A coraz bardziej czuję, że nie chcę się naginać do cudzych oczekiwań, chcę szacunku dla własnych. Może kiedyś spotkam kogoś, komu będzie to odpowiadało, a przynajmniej nie przeszkadzało. Jeśli nie - wybieram życie singla.
Właśnie marzę o spacerach za rączkę, długich rozmowach, przyjaźni, pierwszych, nieśmialych przytuleniach, a nie - łup! wszystko naraz, teraz, już.
Aż we mnie kipi ze złości i żalu, gdy po raz kolejny nie spotykam zrozumienia, gdy sobie to wszystko przypominam.

82

Odp: brak związku a poczucie własnej wartości
Piegowata'76 napisał/a:
undisclosed napisał/a:

Mam też poczucie, że jestem za stara na podchody jak u nastolatków

Hej, Undi. Zajrzałam na wątek, czy się ktoś nie odezwał i wróciłam do tego zdania. Ktoś tak mi właśnie kiedyś powiedział.
A ja, wiesz, właśnie tego bym chciała. Podchodów, oswajania, niespiesznego poznawania się i w d...e mam, czy ktoś mnie z tego powodu uzna za infantylną....
No, dobra, wcale nie w d...e -  tak naprawdę, zwyczajnie mi przykro, że jest to powszechnie nierozumiane i wykpiwane. A coraz bardziej czuję, że nie chcę się naginać do cudzych oczekiwań, chcę szacunku dla własnych. Może kiedyś spotkam kogoś, komu będzie to odpowiadało, a przynajmniej nie przeszkadzało. Jeśli nie - wybieram życie singla.
Właśnie marzę o spacerach za rączkę, długich rozmowach, przyjaźni, pierwszych, nieśmialych przytuleniach, a nie - łup! wszystko naraz, teraz, już.
Aż we mnie kipi ze złości i żalu, gdy po raz kolejny nie spotykam zrozumienia, gdy sobie to wszystko przypominam.

Bliskie jest mi to co piszesz, bo też bym tak chciała. Chociaż teraz już na pewno mniej niż zanim poznałam mojego ex, bo jakiś procent tej nastoletniej ciekawości został zaspokojony, choć ciągle nie tak duży jak bym chciała. Wiele rzeczy u mnie miało wpływ na posiadanie takich potrzeb, ale jedną z największych jest małe doświadczenie w kontaktach z facetami. Niestety mam wrażenie, że jeśli spotkałabym się z kims po x związkach, to dla niego pierwszy pocałunek to nie jest jakieś duże wydarzenie, a też trudno mi sobie wyobrazić że  tłumaczę mu, że dla mnie to jest istotny moment. ja rozumiem, że warto rozmawiać o potrzebach, ale już chyba łatwiej się facetowi przyznać że  chce się poczekac z seksem niż pocałunkiem... Nawet pisanie o tym wydaje mi się żenujące!

Poza tym ja naprawdę nie czerpię przyjemności z bliskości fizycznej (żadnej) jesli nie jestem zakochana, a całowanie niemal obcego faceta, nawet jesli mnie nie odpycha wyglądem po prostu nie jest dla mnie przyjemne i już... Inna sprawa, ze nigdy nie dane mi było chodzić na randki z kims w kim bym się podkochiwała, więc całkiem możliwe, że wtedy duzo szybciej dążyłabym do tej bliskości. Natomiast nie rozumiem (choć akceptuję), jak ludzie mogą na pierwszej randce miec ochote całować się z kimś kogo nie znają, albo na 2-3 uprawiać seks. Nie umiem uniknąć skojarzeń z przedmiotowym traktowaniem ludzi. Nie wiem, może ja mam jakiś skrzywiony obraz facetów...

83

Odp: brak związku a poczucie własnej wartości

Dla mnie bliskość, intymność to coś, co dojrzewa, nie rodzi się ot, tak, z dnia na dzień i nie jest dla każdego. I tyle.

84

Odp: brak związku a poczucie własnej wartości
undisclosed napisał/a:
Piegowata'76 napisał/a:
undisclosed napisał/a:

Mam też poczucie, że jestem za stara na podchody jak u nastolatków

Hej, Undi. Zajrzałam na wątek, czy się ktoś nie odezwał i wróciłam do tego zdania. Ktoś tak mi właśnie kiedyś powiedział.
A ja, wiesz, właśnie tego bym chciała. Podchodów, oswajania, niespiesznego poznawania się i w d...e mam, czy ktoś mnie z tego powodu uzna za infantylną....
No, dobra, wcale nie w d...e -  tak naprawdę, zwyczajnie mi przykro, że jest to powszechnie nierozumiane i wykpiwane. A coraz bardziej czuję, że nie chcę się naginać do cudzych oczekiwań, chcę szacunku dla własnych. Może kiedyś spotkam kogoś, komu będzie to odpowiadało, a przynajmniej nie przeszkadzało. Jeśli nie - wybieram życie singla.
Właśnie marzę o spacerach za rączkę, długich rozmowach, przyjaźni, pierwszych, nieśmialych przytuleniach, a nie - łup! wszystko naraz, teraz, już.
Aż we mnie kipi ze złości i żalu, gdy po raz kolejny nie spotykam zrozumienia, gdy sobie to wszystko przypominam.

Bliskie jest mi to co piszesz, bo też bym tak chciała. Chociaż teraz już na pewno mniej niż zanim poznałam mojego ex, bo jakiś procent tej nastoletniej ciekawości został zaspokojony, choć ciągle nie tak duży jak bym chciała. Wiele rzeczy u mnie miało wpływ na posiadanie takich potrzeb, ale jedną z największych jest małe doświadczenie w kontaktach z facetami. Niestety mam wrażenie, że jeśli spotkałabym się z kims po x związkach, to dla niego pierwszy pocałunek to nie jest jakieś duże wydarzenie, a też trudno mi sobie wyobrazić że  tłumaczę mu, że dla mnie to jest istotny moment. ja rozumiem, że warto rozmawiać o potrzebach, ale już chyba łatwiej się facetowi przyznać że  chce się poczekac z seksem niż pocałunkiem... Nawet pisanie o tym wydaje mi się żenujące!

Poza tym ja naprawdę nie czerpię przyjemności z bliskości fizycznej (żadnej) jesli nie jestem zakochana, a całowanie niemal obcego faceta, nawet jesli mnie nie odpycha wyglądem po prostu nie jest dla mnie przyjemne i już... Inna sprawa, ze nigdy nie dane mi było chodzić na randki z kims w kim bym się podkochiwała, więc całkiem możliwe, że wtedy duzo szybciej dążyłabym do tej bliskości. Natomiast nie rozumiem (choć akceptuję), jak ludzie mogą na pierwszej randce miec ochote całować się z kimś kogo nie znają, albo na 2-3 uprawiać seks. Nie umiem uniknąć skojarzeń z przedmiotowym traktowaniem ludzi. Nie wiem, może ja mam jakiś skrzywiony obraz facetów...

U facetów panuje przekonanie, ze jak bardzo szybko nie dojdzie do łóżka, to znaczy, ze kobieta nie jest zainteresowana. I często tak właśnie jest, ale jak widac nie zawsze. Ja tez kiedyś mając z 18-19 lat usłyszałem, ze jak w ciągu miesiąca nie pójdziemy do łóżka, to ona tak się nie bawi:)).

Ten, który z demonami walczy, winien uważać, by samemu nie stać się jednym z nich. Kiedy spoglądasz w otchłań ona również patrzy na ciebie.
Idziesz do kobiet? Nie zapomnij bicza!

85 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-02-15 20:16:22)

Odp: brak związku a poczucie własnej wartości
Burzowy napisał/a:

U facetów panuje przekonanie, ze jak bardzo szybko nie dojdzie do łóżka, to znaczy, ze kobieta nie jest zainteresowana. I często tak właśnie jest, ale jak widac nie zawsze. Ja tez kiedyś mając z 18-19 lat usłyszałem, ze jak w ciągu miesiąca nie pójdziemy do łóżka, to ona tak się nie bawi:)).

Po raz kolejny kłania się tu myślenie szablonowe i schematyczne - takie właśnie przedmiotowe.
Przecież każdy człowiek jest inny i rozpiętość różnic jest ogromna.
Mojego byłego dobrze nie wspominam, ale to jedno mogę stawiać za wzór: on po prostu mnie obserwował i z obserwacji wnioskował, że może sobie pozwolić na kolejny krok. To takie oczywiste.

86

Odp: brak związku a poczucie własnej wartości

No widzisz, jesteś rodzynkiem w społeczeństwie. Ludzie się przyzwyczajają, mogą nie znać w ogóle takich jak Ty. Ja osobiście raczej też spotykałem bardziej narwane kobiety niż wstrzemięźliwe. A jako, że sam nie jestem fanem chodzenia do łóżka w ciągu 3 minut od poznania się, to nikogo nie nakłaniam, ale czasem łapię się na myśleniu, czy nie działam zbyt powoli i zaraz się zepsuje. No, ale jak ktoś ma mnie olać z tego powodu, to droga wolna.

Obserwowanie drugiej osoby, pewnie. Tylko nie zawsze to takie łatwe, czyż nie? No i czasem może trafić się ktoś, dla kogo zrobimy wyjątek.

Ten, który z demonami walczy, winien uważać, by samemu nie stać się jednym z nich. Kiedy spoglądasz w otchłań ona również patrzy na ciebie.
Idziesz do kobiet? Nie zapomnij bicza!

87 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-02-15 23:08:50)

Odp: brak związku a poczucie własnej wartości

Wyrosłam w przekonaniu, że moje oczekiwania to standard i norma. Dziś wiem, że niekoniecznie, a jednak wciąż jest do dla mnie dość zadziwiające. Tak jak napisała Undis - akceptuję, ale niezbyt rozumiem.
A co do obserwacji, to może i czasem trudne, ale co właściwie w tym skomplikowanego? Wziąłem za rękę, nie cofnęła jej - czyli nie ma nic przeciwko. Przytuliłem, zesztywniała - aha, trzeba przystopować. Ale przecież odzywa się nadal, spotyka się chętnie, uśmiecha się - czyli zainteresowana. Ot - podążanie za reakcjami i tyle. Jeśli naprawdę zainteresowana, to opory wiecznie trwać nie będą.
A wyjątek zawsze może się trafić. Życie nie jest całkowicie przewidywalne.

Posty [ 77 do 87 z 87 ]

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » brak związku a poczucie własnej wartości

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018