Konflikt dotyczący parafialnego chóru - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Konflikt dotyczący parafialnego chóru

Strony Poprzednia 1 5 6 7

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 331 do 360 z 360 ]

331

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru
santapietruszka napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Przecież ona nie będzie pytać tongue po prostu wróci, a jak ją ludzie zignorują, albo pokażą jej drzwi, to pójdzie do biskupa i biskup zrobi rozpierdziel, a Blackie będzie miała poczucie dobrze spełnionego obowiązku, bo nauczyła grupę 60-70 latków chrześcijańskiego stylu życia.

No i to poczucie władzy... big_smile

Gdyby ta władza była choć pochodną uznania społecznego, to być może zrozumiałabym ową ekscytację...

"Błogosławiony ten, co nie mając nic do powiedzenia,  nie obleka tego faktu w słowa"
Zobacz podobne tematy :

332

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru
Beyondblackie napisał/a:

Tak naprawdę to nie wiem dlaczego Wam przeszkadza wpływ w mieście.

Wpływ jako taki w niczym, ważne w jakim celu się go wykorzystuje i czemu tak naprawdę ma służyć. Jeśli głównie podkreśleniu swojego 'ja' i wykorzystywaniu do własnych, stricte osobistych celów, to nie jest to moim zdaniem coś, czym warto się szczycić. Jeśli jednak władza i wpływ wykorzystywane są właściwie i po to, aby służyć innym, to chapeau bas.
Pytanie: po co Tobie rzeczona władza i wpływy?

Zastanawia mnie również jakie pobudki tak naprawdę Tobą kierują? Początkowo twierdziłaś, że brakuje Ci sympatii i zwykłych, ludzkich odruchów ze strony tych osób, teraz okazuje się, że po pierwsze bez wahania użyłaś przeciwko nim swoich wpływów, a po drugie zwyczajnie cieszy się, że ostatecznie udało się i Twoje jest na wierzchu. Nic Ci tu nie zgrzyta?

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

333

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru

No, to tak po kolei.

Na poczatku, po prostu chciałam być lubiana. Rozumiałam, że nie każdy się do mnie przekona, ale, z doświadczenia, jakoś zawsze miałam jakąś popularność. Jak trafiłam na ścianę, to przyjęłam,że przynajmniej ludzie będą mnie szanować i liczyć się z moim zdaniem. To poleciało się kimać w ciągu roku. Wtedy juz nie mialam skrupulów. Ja tym ludziom dałam wiele szans na zreflektowanie się- bez efektu. Mają na co sami sobie zapracowali.

Za stan rzeczy, głównie winię dyrygenta, który, tak kolokwialnie pisząc, jest pompatycznym dupkiem (muzykę prowadzi OK, ale  z charakteru... to ręce opadają) i jego zastępcę- nadwrażliwą mimozę. Od początku ci faceci mnie zwalczali, bo im było nie w smak, że jestem w radzie miasta, koleguję się z biskupem, mam muzyczne wykształcenie i nie dam sobie w kaszę dmuchać. Podejrzewam, że nastawiali członków chóru przeciw mnie od godziny zero.

Co do ruchu samochodowego, to jasnym było od kiedy się tu przeprowadziłam, że autobusy i samochody dostawcze powinny jechac poza miastem. To jest miasteczko średniowieczne, z wąskimi ulicami, jak krakowska Starówka. Kiedy jedzie autobus 43 do Canterbury, to mi okna pękają, bo jest 10 cm od mojego domu. Od wprowadzenia się, szklarz był u nas trzy razy. Dlatego wniosłam do rady miasta o przekierowanie ruchu. Zreszta nawet lokalny parlamentarzysta miał podobne obiekcje. To jest miasto turystyczne i dużo domów tutaj to weekendowe domy wczasowe- nikt nie chce być budzony rano flotą wanów czy autobusem.

334

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru

Sorry, blacky, ale z tego co piszesz, dla mnie sprawa wygląda tak - nie polublili mnie, to im pokazę, co mogę; zemszczę się, zobaczą na co mnie stać.
Do tego (emocjonalnie) twoje działania wydaja się prowadzic.

335

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru
Benita72 napisał/a:

Sorry, blacky, ale z tego co piszesz, dla mnie sprawa wygląda tak - nie polublili mnie, to im pokazę, co mogę; zemszczę się, zobaczą na co mnie stać.
Do tego (emocjonalnie) twoje działania wydaja się prowadzic.

Tak naprawdę nałożył się mój charakter i lokalna polityka.

Ponieważ ja i Misiek jesteśmy w Rotarianach, a dyrygent i jego zastepca tego klubu nienawidzą, to od razu były niesnaski. Nawet mieli nam za złe, że zafundowaliśmy w parafii dzień na polu golfowym. Każdy dobrze się bawił, ale dyrygent nawet nie przyszedł (chociaz jego żona gra w golfa).

Co, kurcze, mam zrobić? Zbiednić się, zresetować edukację, przygłupić?

336

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru

Dać sobie spokój. Nie wszyscy muszą Cię szanować i nie wszyscy bedą liczyć się z Twoim zdaniem.

A w Krakowie nie ma czegoś takiego jak starówka.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

337

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru
Lady Loka napisał/a:

Dać sobie spokój. Nie wszyscy muszą Cię szanować i nie wszyscy bedą liczyć się z Twoim zdaniem.

A w Krakowie nie ma czegoś takiego jak starówka.

Ty tak na poważnie??? Oczywiście,że w Krakowie jest Starówka.

338 Ostatnio edytowany przez Benita72 (2019-03-02 11:41:21)

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru
Beyondblackie napisał/a:

Tak naprawdę nałożył się mój charakter i lokalna polityka.

Ponieważ ja i Misiek jesteśmy w Rotarianach, a dyrygent i jego zastepca tego klubu nienawidzą, to od razu były niesnaski. Nawet mieli nam za złe, że zafundowaliśmy w parafii dzień na polu golfowym. Każdy dobrze się bawił, ale dyrygent nawet nie przyszedł (chociaz jego żona gra w golfa).

Co, kurcze, mam zrobić? Zbiednić się, zresetować edukację, przygłupić?


Ale po co masz się dostosowywać do nich? Zyj po swojemu.
Skoro wiedzialas od początku, ze były niesnaski, to po co się w to ładowac. Dyrygent nie przyszedł, to nie przyszedł, kij mu w oko. Przeciez nie musial.
Sprawialo ci frajde spiewanie w chorze, to trzeba było na tym poprzestać, a nie ogladac się na innych.

339

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru
Beyondblackie napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Dać sobie spokój. Nie wszyscy muszą Cię szanować i nie wszyscy bedą liczyć się z Twoim zdaniem.

A w Krakowie nie ma czegoś takiego jak starówka.

Ty tak na poważnie??? Oczywiście,że w Krakowie jest Starówka.

Wiesz jak dojść w Krakowie na starówkę? Trzeba wsiąść w pociąg do Warszawy. W Krakowie jest Stare Miasto. Nie mamy Starówki. I nie, to nie jest to samo i Twoje wpływy tego nie zmienią.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

340

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru
Lady Loka napisał/a:
Beyondblackie napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Dać sobie spokój. Nie wszyscy muszą Cię szanować i nie wszyscy bedą liczyć się z Twoim zdaniem.

A w Krakowie nie ma czegoś takiego jak starówka.

Ty tak na poważnie??? Oczywiście,że w Krakowie jest Starówka.

Wiesz jak dojść w Krakowie na starówkę? Trzeba wsiąść w pociąg do Warszawy. W Krakowie jest Stare Miasto. Nie mamy Starówki. I nie, to nie jest to samo i Twoje wpływy tego nie zmienią.

ale o co chodzi tak naprawdę? O wyzszosc kartofla nad ziemniakiem? Jedno i drugie to samo oznacza.
Starówka to nic innego jak Stare Miasto.

341

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru
Beyondblackie napisał/a:

Na poczatku, po prostu chciałam być lubiana. Rozumiałam, że nie każdy się do mnie przekona, ale, z doświadczenia, jakoś zawsze miałam jakąś popularność. Jak trafiłam na ścianę, to przyjęłam,że przynajmniej ludzie będą mnie szanować i liczyć się z moim zdaniem. To poleciało się kimać w ciągu roku. Wtedy juz nie mialam skrupulów. Ja tym ludziom dałam wiele szans na zreflektowanie się- bez efektu. Mają na co sami sobie zapracowali.

Nie gniewaj się, ale znaczy to, że mściwa jesteś, a to niestety nie jest cecha, którą zyskuje się atencję. Moim zdaniem po prostu nie zniosłaś uczucia, że w oczach pewnej grupy nie jesteś na świeczniku, a bardzo zależało Ci, by błyszczeć. To zwyczajnie burzyło Twój mit, który wokół siebie budowałaś, dlatego sobie samej i całemu otoczeniu musiałaś udowodnić, że po pierwsze z Tobą się nie zadziera, a po drugie racja zawsze jest po Twojej stronie, a jeśli nie jest, to masz sposoby, których nie zawahasz się użyć, by ostatecznie poczuć się lepiej.

Z drugiej strony zupełnie niepotrzebnie mydliłaś nam oczy, że chciałaś zrobić coś dobrego dla chóru.

Wzięłaś może pod uwagę, że ta sympatia i podziw ze strony innych osób, o których gdzieś po drodze wspominałaś, mogą nie być szczere, a interesowne lub zwyczajnie wynikające z obawy przed Tobą i Twoimi wpływami, zaś członkowie chóru to osoby starsze, które nauczone życiem i doświadczeniem na pewne zachowania, w tym narzucanie własnego zdania, już sobie nie pozwalają?

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

342

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru
Oskar Wilde napisał/a:

Egoizm nie polega na tym, że się żyje, jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy.




Janusz Korczak napisał/a:

Wszystko co osiągnięte tresurą, naciskiem, przemocą jest nietrwałe, niepewne, zawodne.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

343

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru
Beyondblackie napisał/a:

Mam poczucie dobrze wykonanego obowiązku. No, i troche poczucie władzy w miasteczku- może i brzydkie, ale bardzo satysfakcjonujące.

To się uśmiałam, jeżeli chodzi o pierwsze Twoje zdanie. big_smile big_smile big_smile
Taa, chyba poczucie władzy nad starszymi Ludźmi.
Wstyd!!!

Jest mi za Ciebie wstyd.
Jest mi wstyd, że Polka odpier... takie rzeczy w obcym kraju.
Gdzie jest tylko gościem tak naprawdę.

I teraz to pewnie przegnę, ale przeszło mi przez myśl, że między innymi przez takich obcokrajowców jak Ty, Anglicy zaglosowali za Brexit'em.
Ciekawe ilu Anglików w miasteczku, w którym  mieszkasz zagłosowało na "tak" przez Twoje panoszenie?
Coś mi się zdaję, że paru niestety było.

Powtórzę za Lady Loką, która o tym już dwa razy pisała. Mam wielką nadzieję, że nie spotkam w swoim życiu takich osób, jak Ty.
Wstyd.

Wiem, że zareagowalam zbyt emocjonalnie, ale jest mi przykro i wstyd, że tak może zachowywać się Polka na obczyźnie.

Osobiście zależy mi na tym, aby Polacy zachowywali się w UK normalnie, z życzliwoscią i szacunkiem do innych, ponieważ mam tam Rodzinę.

"Optymiści po prostu nie dopuszczają do siebie czarnych myśli.Oni je kolorują, czym? Mają magiczną kredkę, jaką jest:UŚMIECH!"

"Najpiękniejsze są dni, kiedy potrafimy być tak po prostu szczęśliwi i sami nie wiemy z jakiego powodu..."

344

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru
Beyondblackie napisał/a:

Kiedy jedzie autobus 43 do Canterbury, to mi okna pękają, bo jest 10 cm od mojego domu. Od wprowadzenia się, szklarz był u nas trzy razy. Dlatego wniosłam do rady miasta o przekierowanie ruchu. Zreszta nawet lokalny parlamentarzysta miał podobne obiekcje. To jest miasto turystyczne i dużo domów tutaj to weekendowe domy wczasowe- nikt nie chce być budzony rano flotą wanów czy autobusem

jeśli chodzi o transport publiczny:) bo też jestem aktywny pod tym względem, niestety czasami konieczne są kompromisy i trzeba wybrać jakąś trasę danej linii, aby można zapewnić lepsze możliwości korzystania dla mieszkańców, np. lokalizacja przystanku poza terenami zabudowanymi powoduje konieczność dłuższego chodzenia na piechotę i jest to uciążliwość dla osób starszych. Niedawno pisałem do urzędu miasta w sprawie nowej lokalizacji przystanku, wniosek przeszedł, i jadąc autobusem cieszyłem się widząc pasażerów wsiadających, wysiadających i oczekujących w tym miejscu, chociaż ulica jest wąska i zaraz obok biurowiec, pracownicy mogliby być niezadowoleni.

Beyondblackie napisał/a:

Za stan rzeczy, głównie winię dyrygenta, który, tak kolokwialnie pisząc, jest pompatycznym dupkiem (muzykę prowadzi OK, ale  z charakteru... to ręce opadają) i jego zastępcę- nadwrażliwą mimozę

sad

"Poznacie ich po ich owocach":D https://www.netkobiety.pl/viewtopic.php … 9&p=80 wszystko o randkach i związkach, a także wszystkie pytania do mnie, zapraszam:D

345

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru
Olinka napisał/a:

Nie gniewaj się, ale znaczy to, że mściwa jesteś, a to niestety nie jest cecha, którą zyskuje się atencję. Moim zdaniem po prostu nie zniosłaś uczucia, że w oczach pewnej grupy nie jesteś na świeczniku, a bardzo zależało Ci, by błyszczeć. To zwyczajnie burzyło Twój mit, który wokół siebie budowałaś, dlatego sobie samej i całemu otoczeniu musiałaś udowodnić, że po pierwsze z Tobą się nie zadziera, a po drugie racja zawsze jest po Twojej stronie, a jeśli nie jest, to masz sposoby, których nie zawahasz się użyć, by ostatecznie poczuć się lepiej.

Z drugiej strony zupełnie niepotrzebnie mydliłaś nam oczy, że chciałaś zrobić coś dobrego dla chóru.

Wzięłaś może pod uwagę, że ta sympatia i podziw ze strony innych osób, o których gdzieś po drodze wspominałaś, mogą nie być szczere, a interesowne lub zwyczajnie wynikające z obawy przed Tobą i Twoimi wpływami, zaś członkowie chóru to osoby starsze, które nauczone życiem i doświadczeniem na pewne zachowania, w tym narzucanie własnego zdania, już sobie nie pozwalają?

Podpisuję się pod tym postem wszystkimi swoimi kończynami!!!

Pogrubiony akapit- to samo chcialam napisać, ale zapewne nie wyszłoby mi tak dyplomatycznie, jak Olince, więc pozwolę się pod słowami Olinki znowu podpisac.

"Optymiści po prostu nie dopuszczają do siebie czarnych myśli.Oni je kolorują, czym? Mają magiczną kredkę, jaką jest:UŚMIECH!"

"Najpiękniejsze są dni, kiedy potrafimy być tak po prostu szczęśliwi i sami nie wiemy z jakiego powodu..."

346

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru
Krejzolka82 napisał/a:
Olinka napisał/a:

Nie gniewaj się, ale znaczy to, że mściwa jesteś, a to niestety nie jest cecha, którą zyskuje się atencję. Moim zdaniem po prostu nie zniosłaś uczucia, że w oczach pewnej grupy nie jesteś na świeczniku, a bardzo zależało Ci, by błyszczeć. To zwyczajnie burzyło Twój mit, który wokół siebie budowałaś, dlatego sobie samej i całemu otoczeniu musiałaś udowodnić, że po pierwsze z Tobą się nie zadziera, a po drugie racja zawsze jest po Twojej stronie, a jeśli nie jest, to masz sposoby, których nie zawahasz się użyć, by ostatecznie poczuć się lepiej.

Z drugiej strony zupełnie niepotrzebnie mydliłaś nam oczy, że chciałaś zrobić coś dobrego dla chóru.

Wzięłaś może pod uwagę, że ta sympatia i podziw ze strony innych osób, o których gdzieś po drodze wspominałaś mogą nie być szczere, a interesowne lub zwyczajnie wynikające z obawy przed Tobą i Twoimi wpływami, zaś członkowie chóru to osoby starsze, które nauczone życiem i doświadczeniem na pewne zachowania, w tym narzucanie własnego zdania, już sobie nie pozwalają?

Podpisuję się pod tym postem wszystkimi swoimi kończynami!!!

Pogrubiony akapit- to samo chcialam napisać, ale zapewne nie wyszłoby mi tak dyplomatycznie, jak Olince, więc pozwolę się pod słowami Olinki znowu podpisac.

Ja również...
Gdbym miała napisać tu jakie słowa cisną mi się po przeczytaniu postów Beyondblackie, to niestety, ale dostałabym bana...

"W związku z tym, że wraca moda na rzeczy retro mam nadzieję, że zdrowy rozsądek i inteligencja znowu wrócą do łask."

347

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru

Myślę, że 99,9% uczestnikom tej dyskusji cisną się na usta bardzo podobne słowa  ;-)
Zastanawiam się, czy jest tutaj choć jedna osoba, którą uwierzyła w tłumaczenia Beyond i te jakoby "prawdziwe" jej intencje ? Myślę, że większość z nas  od początku intuicyjnie wyczuwała agresję, mściwość oraz żądzę władzy, skrywane pod płaszczykiem szeroko pojętego "dobra" dla ogółu. Z każdą kolejną stroną tego wątku można się tylko w takim przekonaniu utwierdzić, jeżeli miało się jakieś wątpliwości...

"Błogosławiony ten, co nie mając nic do powiedzenia,  nie obleka tego faktu w słowa"

348

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru
nudny.trudny napisał/a:
Beyondblackie napisał/a:

Kiedy jedzie autobus 43 do Canterbury, to mi okna pękają, bo jest 10 cm od mojego domu. Od wprowadzenia się, szklarz był u nas trzy razy. Dlatego wniosłam do rady miasta o przekierowanie ruchu. Zreszta nawet lokalny parlamentarzysta miał podobne obiekcje. To jest miasto turystyczne i dużo domów tutaj to weekendowe domy wczasowe- nikt nie chce być budzony rano flotą wanów czy autobusem

jeśli chodzi o transport publiczny:) bo też jestem aktywny pod tym względem, niestety czasami konieczne są kompromisy i trzeba wybrać jakąś trasę danej linii, aby można zapewnić lepsze możliwości korzystania dla mieszkańców, np. lokalizacja przystanku poza terenami zabudowanymi powoduje konieczność dłuższego chodzenia na piechotę i jest to uciążliwość dla osób starszych. Niedawno pisałem do urzędu miasta w sprawie nowej lokalizacji przystanku, wniosek przeszedł, i jadąc autobusem cieszyłem się widząc pasażerów wsiadających, wysiadających i oczekujących w tym miejscu, chociaż ulica jest wąska i zaraz obok biurowiec, pracownicy mogliby być niezadowoleni.

Beyondblackie napisał/a:

Za stan rzeczy, głównie winię dyrygenta, który, tak kolokwialnie pisząc, jest pompatycznym dupkiem (muzykę prowadzi OK, ale  z charakteru... to ręce opadają) i jego zastępcę- nadwrażliwą mimozę

sad

Możesz sobie zobaczyć na mapie Googla, ale Sandwich to małe miasteczko, trzy drogi na krzyż. Przystanek jest na rynku, więc w centrum. Niestety, trasa autobusu, zamiast iść na Strand St, lazła przez High St, gdzie chodnik ma 40 cm, a wszystkie okna są z 18- nastego wieku (nie wiem jak to jest w Polsce, ale tutaj my mamy egg- box okna, tzn. okno jest zbudowane z małych kwadratów) i rozwalaja się od najmniejszego wstrząsu. Nie tyle, że muszę zamawiać każdy kwadrat u prywatnego szklarza, który pracuje starymi metodami, to pomimo tego, że na radzie miasta udowodniliśmy, że to autobusy i samochody dostawcze nam okna rozwalają, Dover City Council wystawił nam palec środkowy, że możemy się j*bać i pomarzyć o odszkodowaniu.

Do innych- fakt, że jestem Polką ma się nijak do niczego. Sandwich, chociaż jest w Thanet, nie jest miastem Brexitowym. Tu dużo jest turystów z Londynu (którzy mają domki letniskowe) i bogatych emerytów z Surrey. Dosłownie może spotkałam dwóch facetów w Rotarianach, którzy byli przeciw emigracji. Poza tym, większość ludzi, nawet w radzie miasta, myśli, że jestem z Północnej Irlandii (pięć lata chłopaka z tych okolic i akcent na życie).

Od 20 lat tu mieszkam i w związku z tym identyfikuję się z tym krajem.

349

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru
Beyondblackie napisał/a:

Chcę by moje miasto, mój kościół i mój chór były lepsze...


i Moje Królestwo!

350 Ostatnio edytowany przez bbasia (2019-03-03 13:04:41)

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru
Beyondblackie napisał/a:

Możesz sobie zobaczyć na mapie Googla, ale Sandwich to małe miasteczko, trzy drogi na krzyż. Przystanek jest na rynku, więc w centrum. Niestety, trasa autobusu, zamiast iść na Strand St, lazła przez High St, gdzie chodnik ma 40 cm, a wszystkie okna są z 18- nastego wieku

Zobaczyłam sobie w Googlach. I Strand St jest tak samo wąska i ma takie same budynki z oknami z małymi kwadratowymi szybkami jak na High St. I tak samo nie ma prawie chodników.  Więc Ty przyjechałaś, kupiłaś dom i zaczął Ci przeszkadzać ruch pod oknami. To kupując dom w tym miejscu nie widziałaś jak wygląda jego otoczenie? A ludzie przechodzący i ocierający się o Twoje szyby Ci nie przeszkadzają? Bo rzeczywiście Anglicy bardzo oszczędzają na szerokości chodników...
Mam pomysł na następne walki z mieszkańcami dla Ciebie w tym mieście. Są tam naprawdę tak wąskie ulice i chodniki, że zawalczyłabym o to, żeby wstrzymać tam całkowicie ruch samochodów i zrobić tylko deptaki dla pieszych. Same korzyści - brak wstrząsów spowodowanych ruchem samochodów, ograniczenie smogu, a spacery to samo zdrowie... big_smile big_smile big_smile

"W związku z tym, że wraca moda na rzeczy retro mam nadzieję, że zdrowy rozsądek i inteligencja znowu wrócą do łask."

351

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru

Bbasia, Strand St to tylko na początku wąska droga. Na poziomie St Mary's Church to dwupasmówka. Podczas gdy High St, szczególnie kiedy przechodzi w The Chain, jest wąziutka i dosłownie ten przejeżdżający autobus niemal ociera się o okno. Mnie nie przeszkadza jakiś okazyjny samochód, ale autobusy i masywne wany, to inna kwestia.

352

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru

Spotkaliśmy się na lunch w niedzielę z osobami, które zdecydowały się opuścić chór i wspólnie zgodziliśmy się,że nie ma sensu wracać,bo pomimo biskupich dyrektyw, dyrygrent i jego zastępca, będą podjudzć resztę ludzi i robić nieprzyjemną atmosferę.

Śpiewamy teraz w prywatnym chórze w Canterbury, i pomimo dojazdu (który nie jest najgorszy, bo razem organizujemy naprzemienne wożenie autem), wszystko jest OK. Normalni ludzie, normalny komitet, składki na wyjazdy i, co najważniejsze, fajne towarzyskie kontakty smile

Wiem, że dałam siarę, bo walczyłam z wiatrakami, starając się udowodnić moją rację. To tak nie działa. Może i miałam rację, ale naskakiwanie na starszych ludzi z nowymi pomysłami po prostu nie przynosi efektów. Oni są przyzwyczajeni do tego jak ich klub działa i zmian nie chcą.

Na plusa mogę stwierdzić, że teraz mam "odzyskaniowych" kolegów i koleżankę z tego chóru.

353

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru

Piszesz jakby już było po sprawie. Sprowadzenie podsumowania do „dałam siarę” jest dość płytkie (bez urazy). Chrześcijaństwo w tych czasach ma bardzo pod górkę, często właśnie z powodu braku głębszej refleksji. U innych widzisz belkę, ale perorowałaś w obronie własnego oka, nie dopuszczając myśli, że może w nim tkwić choćby drzazga. Zdajesz się chodzić na pasku pychy i gniewu, one przysłoniły dobre cechy, które niewątpliwie także posiadasz.

Znam osobę szczególnie podobną do Ciebie. Bardzo religijną, ustosunkowaną, z zapleczem finansowym, hojną, gościnną, poświęcającą się, niezwykle lubianą przez część swojego środowiska. Z drugiej strony niektórzy ludzie wręcz nie otwierają jej drzwi, nawet bez udawania, że nikogo nie ma w domu - a to dlatego, że akurat oni doświadczyli zbyt nachalnego forsowania jej własnych opinii. Ona podobnie jak Ty zdaje się nie rozumieć, dlaczego ktoś ma do niej inny stosunek niż jej się „należy”, przecież jest taka wspaniała, przecież chodzi jej tylko o dobro tych niewdzięczników. Ona również nie wykazuje ochoty do głębokiej refleksji, ma poczucie krzywdy - i dalej narzuca swoje zdanie, znajdując kanały dotarcia tam, gdzie jej nie chcą. Nie przyjmuje do wiadomości, że świat niekoniecznie musi funkcjonować według jej „wzorowego” widzimisię, krnąbrnych częstuje szpilami wbijanymi w duchu „miłości” bliźniego. Żal patrzeć, bo - obiektywnie - jest to osoba z naprawdę dużym potencjałem pięknych wartości.

Zupełnie bez złośliwości:
Zastanów się nad sobą. Zdyscyplinuj swoje ego i sama sobie odpowiedz na pytanie, czy w Twoim postępowaniu nie było hipokryzji. Przykładowo po kiego grzyba udałaś się na Mszę z bardzo bolącym barkiem? Naprawdę myślałaś, że Twoja obecność w chórze tamtego dnia była tak ważna - czy raczej chciałaś pokazać swą „nadzwyczajną” ofiarność, wymusić na chórzystach okazanie Ci wreszcie serdeczności lub (jeszcze gorzej) poddać ich próbie i mieć na nich kolejnego „chrześcijańskiego” haka?... Przypomnij też sobie, w jakich okolicznościach trafiłaś do tamtego chóru - czy aby nie narzuciłaś swojej obecności, nadinterpretując „zaproszenie”?...

Dla własnego dobra zaprzyj się i nie odpisuj mi. Jeśli Twoje musi być zawsze na wierzchu, odbierasz sobie sposobność przemyślenia wszystkiego w cichości duszy. Gdy za każdym razem zażarcie bronisz tu swoich racji, odbierasz sobie szansę na szczery osąd siebie samej. Wybór należy do Ciebie.

Wyrażam swoje zdanie, nie wchodzę w czcze dyskusje.

354

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru

Tu nie chodzi o to, ze teraz mamy racje.
Chodzi o to, ze teraz Blackie ma kawki i lunche wiec da nam spokoj z tematem.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

355

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru
2_koniec_świata napisał/a:

Piszesz jakby już było po sprawie. Sprowadzenie podsumowania do „dałam siarę” jest dość płytkie (bez urazy). Chrześcijaństwo w tych czasach ma bardzo pod górkę, często właśnie z powodu braku głębszej refleksji. U innych widzisz belkę, ale perorowałaś w obronie własnego oka, nie dopuszczając myśli, że może w nim tkwić choćby drzazga. Zdajesz się chodzić na pasku pychy i gniewu, one przysłoniły dobre cechy, które niewątpliwie także posiadasz.

Zupełnie bez złośliwości:
Zastanów się nad sobą. Zdyscyplinuj swoje ego i sama sobie odpowiedz na pytanie, czy w Twoim postępowaniu nie było hipokryzji. Przykładowo po kiego grzyba udałaś się na Mszę z bardzo bolącym barkiem? Naprawdę myślałaś, że Twoja obecność w chórze tamtego dnia była tak ważna - czy raczej chciałaś pokazać swą „nadzwyczajną” ofiarność, wymusić na chórzystach okazanie Ci wreszcie serdeczności lub (jeszcze gorzej) poddać ich próbie i mieć na nich kolejnego „chrześcijańskiego” haka?... Przypomnij też sobie, w jakich okolicznościach trafiłaś do tamtego chóru - czy aby nie narzuciłaś swojej obecności, nadinterpretując „zaproszenie”?...

Dla własnego dobra zaprzyj się i nie odpisuj mi. Jeśli Twoje musi być zawsze na wierzchu, odbierasz sobie sposobność przemyślenia wszystkiego w cichości duszy. Gdy za każdym razem zażarcie bronisz tu swoich racji, odbierasz sobie szansę na szczery osąd siebie samej. Wybór należy do Ciebie.

Gdybyś przeczytała dokładnie poprzednie posty, to byś zobaczyła, żę ja widzę swoje wady: krewokść, szybkie branie do siebie urazy (czasami kompletnie bezpodstawnie), przewrażliwienie na swoim punkcie i chęć za wszelką cenę potwierdzenia, że mam rację. Zwykle się reflektuję, ale często za późno i pozostawiam za sobą spaloną ziemię.

Oczywiście to też zależy z jakimi ludźmi mam do czynienia. Poza takimi, którzy po prostu uznają mnie za dupka i ból w przysłowiowej części ciała, są też tacy, którym mój charakter nie przeszkadza, bo sami lubią się o wszystko wykłócać, debatować, dociekać i kwestionować. Moi bliscy przyjaciele pochodzą z tej kategorii, a także mój przyszły mąż.

Z perspektywy czasu widzę, że z tego chóru powinnam była odejść ponad rok temu, bo źle się tam czułam a wszystkim (prawie) działałam na nerwy. Jakaś wymówka pod tytułem, że mam za dużo roboty, podziękowalny tort i papa by wystarczyło. Ale nie, ja się zawzięłam, uparłam, poszłam na krucjatę... Przyznaję, że spartoliłam sprawę. Biedne emerytki dostały wstrząsu, a ja sobie niepotrzebnie zszargałam psychikę. Bo to, że trochę racji miałam, w sumie nie miało znaczenia w forsowaniu tej syzyfowej misji.

PS. To, że poszłam na mszę z bolącym barkiem, nie miało żadnego podtekstu. Po naszej rozmowie tydzień wcześniej chciałam pokazać dobrą wolę i zresztą myślałam, że jakoś przetrzymam.

356

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru
Beyondblackie napisał/a:

Możesz sobie zobaczyć na mapie Googla, ale Sandwich to małe miasteczko, trzy drogi na krzyż. Przystanek jest na rynku, więc w centrum. Niestety, trasa autobusu, zamiast iść na Strand St, lazła przez High St, gdzie chodnik ma 40 cm, a wszystkie okna są z 18- nastego wieku (nie wiem jak to jest w Polsce, ale tutaj my mamy egg- box okna, tzn. okno jest zbudowane z małych kwadratów) i rozwalaja się od najmniejszego wstrząsu. Nie tyle, że muszę zamawiać każdy kwadrat u prywatnego szklarza, który pracuje starymi metodami, to pomimo tego, że na radzie miasta udowodniliśmy, że to autobusy i samochody dostawcze nam okna rozwalają, Dover City Council wystawił nam palec środkowy, że możemy się j*bać i pomarzyć o odszkodowaniu

no tak, w swoim poście pisałem o mieście kilkuset tysięcznym, jeśli jest tylko jeden przystanek na miasto to inna sprawa

Beyondblackie napisał/a:

Z perspektywy czasu widzę, że z tego chóru powinnam była odejść ponad rok temu, bo źle się tam czułam a wszystkim (prawie) działałam na nerwy. Jakaś wymówka pod tytułem, że mam za dużo roboty, podziękowalny tort i papa by wystarczyło. Ale nie, ja się zawzięłam, uparłam, poszłam na krucjatę... Przyznaję, że spartoliłam sprawę. Biedne emerytki dostały wstrząsu, a ja sobie niepotrzebnie zszargałam psychikę. Bo to, że trochę racji miałam, w sumie nie miało znaczenia w forsowaniu tej syzyfowej misji.

obecna sytuacja wydaje się dobrym rozwiązaniem, tamta część grupy pozostała w swoim towarzystwie i mogą działać tak jak lubią, tak samo jak wy

"Poznacie ich po ich owocach":D https://www.netkobiety.pl/viewtopic.php … 9&p=80 wszystko o randkach i związkach, a także wszystkie pytania do mnie, zapraszam:D

357

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru

No cóż, Beyondblackie, jesteś przykładem człowieka, który musi, inaczej się udusi. Współczuję. Wczytaj się w post nr 143 (Doroya) oraz nr 171 (Wielokropek), pomóż sobie.

Emerytki doznały wstrząsu? Ty też powinnaś, może to Cię otrzeźwi. W mejlu do dyrygenta jego chórzystów nazwałaś wapniakami (nie wprost, aczkolwiek wymownie), a nam o nich napisałaś, że w doopie masz ich zdanie (dosłownie). Ludzie są dla Ciebie dupkami, Derek i Sue pluskwami. Część komentarzy tutaj nazwałaś święto**bliwymi. Jedna prośba: już Ty sobie Bogiem buzi nie wycieraj...

Tyle z mojej strony.

Wyrażam swoje zdanie, nie wchodzę w czcze dyskusje.

358 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2019-03-07 16:45:26)

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru
2_koniec_świata napisał/a:

No cóż, Beyondblackie, jesteś przykładem człowieka, który musi, inaczej się udusi. Współczuję. Wczytaj się w post nr 143 (Doroya) oraz nr 171 (Wielokropek), pomóż sobie.

Emerytki doznały wstrząsu? Ty też powinnaś, może to Cię otrzeźwi. W mejlu do dyrygenta jego chórzystów nazwałaś wapniakami (nie wprost, aczkolwiek wymownie), a nam o nich napisałaś, że w doopie masz ich zdanie (dosłownie). Ludzie są dla Ciebie dupkami, Derek i Sue pluskwami. Część komentarzy tutaj nazwałaś święto**bliwymi. Jedna prośba: już Ty sobie Bogiem buzi nie wycieraj...

Tyle z mojej strony.

Czy Ty jesteś w stanie zrozumieć, że człowiek w gniewie chlapie różne rzeczy, nawet nie za bardzo cenzuralne? Czy też jesteś kimś kto nigdy, przenigdy nie wykracza ze strefy spokoju i na głowie nosi aureolę? (pytanie retoryczne).

Jak ktoś Cię obraża (a Sue i Derek robili to wprost i chamsko), inni Cię ignorują, a człowiek odpowiedzialny za dyrygowanie tym klubem jest protekcjonalny i traktuje Cię jak gówienko co mu się do buta przylepiło, to dziwnym by było, gdyby niefajne emocje nie wzięły górę. Moim jedynym grzechem w tym scenariuszu było nie odejście od razu jak się zorientowałam jak się sprawy mają, tylko na siłę staranie sie ich do mnie przekonać. Było to głupie i bezsensowne.

Udawanie, że wiek tu nie miał wpływu, byłoby kłamstwem. Ludzie na emeryturze (choć są wyjątki i je znam) są raczej przyzwyczajeni do własnych sposobów na życie, własnych znajomych, nieskłonni do nawiązywania nowych kontaktów. Mają swoje rodziny i przyjaciół i nie chca, z reguły, wychodzić poza ten krąg.

Ukrywanie, że różnice kulturowe nie miały wpływu, też jest kłamstwem. Anglicy z Południa zachowuja się inaczej niż typowi Polacy. U nas w narodzie wykłócanie się o politykę, historię, sztukę itp. jest na porządku dziennym i traktowane jako normalne zachowanie. Dla, szczególnie starszej, pani z Kent, to jest szok, obraza i zakłócanie porządku społecznego. Ona i pewnie ma opinie, ale z grzeczności, swojako rozumianej jako unikanie konfliktu, się nimi nie dzieli- no chyba, że tylko z bardzo bliskimi osobami.

Poza dyrygentem, który obiektywnie, w jakimkolwiek kraju byłby postrzegany jako pompatyczny despota i tą "uroczą" parką Sue i Dereka- złośliwych dogryzaczy i ksenofobów, reszta chóru po prostu nie kumała o co mi chodzi i odbierała moją chęć bratania się i podnoszenia tematów do rozmowy jako dziwne.

359

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru
Beyondblackie napisał/a:

Gdybyś przeczytała dokładnie poprzednie posty, to byś zobaczyła, żę ja widzę swoje wady: krewokść, szybkie branie do siebie urazy (czasami kompletnie bezpodstawnie), przewrażliwienie na swoim punkcie i chęć za wszelką cenę potwierdzenia, że mam rację. Zwykle się reflektuję, ale często za późno i pozostawiam za sobą spaloną ziemię.

No dobrze, zdajesz sobie z tego sprawę, ponosisz jakieś tam konsekwencje swojego zachowania, ale wychodzi na to, że niczego się nie uczysz i nic z tym nie robisz, bo refleksja działa tylko do następnego razu.
Jednym słowem uważasz, że Twoja krewkość ma być usprawiedliwieniem dla zachowań powszechnie nieakceptowalnych, a na pewno co najmniej nieprzyjemnych dla innych ludzi?

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

360

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru

Nie, nie uważam. To sa dosyć wredne cechy nad którymi powinnam zacząć panować.

Ponieważ od lat pracuję z domu, a wcześniej z niewielką ilością dobrze znanych ludzi, to tego typu "perełki" sie nie zdarzały, bo albo byłam sama ze sobą, albo w kręgu osób, które były do mnie podobne- poprztykaliśmy sie i nastepnego dnia był spokój i szlismy na piwo.

Niestety, nowe środowisko okazało się dla mnie wyzwaniem.

Posty [ 331 do 360 z 360 ]

Strony Poprzednia 1 5 6 7

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Konflikt dotyczący parafialnego chóru

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018