Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?

Strony Poprzednia 1 2 3 4

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 166 do 186 z 186 ]

166

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?
Olinka napisał/a:

Doswiadczony Daro, zwróć, proszę, uwagę na ostatnie zdanie mojego posta, do którego się odniosłeś. Każda z opisanych przez Ciebie sytuacji jest inna i w każdej z nich należy brać pod uwagę zaistniałe okoliczności, ale dla Ciebie wszystko jest czarne i białe, również w temacie opisanym przez Autorkę.
Powiem tak - gdybym była świadkiem jakiegokolwiek przestępstwa, a tym bardziej krzywdzenia drugiej, zwłaszcza w założeniu słabszej osoby, to nie wahałabym się tego faktu zgłosić, nie dałabym sobie jednak prawa do samodzielnej oceny i wtrącania się w sprawy dwóch bliskich mi osób, gdzie w grę wchodzi przede wszystkim moralność, tu moralność moich rodziców. Tam sprawę bada sąd, na koniec wydając wyrok lub oskarżonego uniewinniając, ewentualnie z braku dowodów sprawę umarzając, tutaj wyrok wydała córka, która samą siebie postawiła w roli prokuratora, sędziego i adwokata.

Excop zwrócił uwagę na bardzo ważną kwestię, której rangę, nie wiedzieć czemu, usiłujesz umniejszyć - tak, nawet prawo daje nam możliwość odmowy składania zeznań mogących obciążyć bliską nam osobę. Prawo bierze również pod uwagę zaistniałe okoliczności, powstałe zależności i motywy jako te czynniki, które mogą wpłynąć na ostateczną ocenę sytuacji. Tutaj zaś mamy córkę, która przypuszczalnie była zła na matkę, że ta nie postąpiła zgodnie z jej życzeniem, w związku z czym sama postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce. Nieetyczne jak dla mnie i bardziej obciążające niż usprawiedliwiające.

Dla mnie nieetyczne jest "uproszczanie sytuacji" i przypisywanie innym motywów typu "z zawiści", "z emocji", kiedy oczywistym jest, że głównym powodem tego co zaszło, po pierwsze, było postępowanie matki, po drugie niechęć autorki do życia w sytuacji kłamstwa i popierania tego kłamstwa, po trzecie niezgoda na sytuację okłamywania bliskiego człowieka, ojca, i tego, żeby żył on w ciągłym kłamstwie.

Zobacz podobne tematy :
Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?
DoswiadczonyDaro napisał/a:

Dla mnie nieetyczne jest "uproszczanie sytuacji" i przypisywanie innym motywów typu "z zawiści", "z emocji", kiedy oczywistym jest, że głównym powodem tego co zaszło, po pierwsze, było postępowanie matki, po drugie niechęć autorki do życia w sytuacji kłamstwa i popierania tego kłamstwa, po trzecie niezgoda na sytuację okłamywania bliskiego człowieka, ojca, i tego, żeby żył on w ciągłym kłamstwie.

Bardzo ciekawy wątek, czytam go od początku, szkoda tylko że Autorka się ewakuowała.
Daro, poruszyłeś coś ważnego, dla Ciebie oczywistym jest, że Autorka zrobiła to z potrzeby powiedzenia o prawdzie Ojcu, który tej prawdy nie chciał znać.
A moim zdaniem, Autorka jest zazdrosna o matkę, o to że zaznała czegoś, co przekreśliło ich małżeństwo. Jakby matce nic już się w życiu nie należało, wypiera wszystkie informacje, że matka była nieszczęśliwa i padła ofiarą przemocy. Nie pochwalam zdrady, ale "dobre uczynki " córeczki Tatusia też są złe.

Nie wiem czy ktoś z Was czytał wcześniejsze tematy Autorki, te z  2016r. Sama borykała się z podejrzeniem zdrady Partnera, może dlatego zachowała się tak a nie inaczej?

168

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?
DoswiadczonyDaro napisał/a:
Olinka napisał/a:

Doswiadczony Daro, zwróć, proszę, uwagę na ostatnie zdanie mojego posta, do którego się odniosłeś. Każda z opisanych przez Ciebie sytuacji jest inna i w każdej z nich należy brać pod uwagę zaistniałe okoliczności, ale dla Ciebie wszystko jest czarne i białe, również w temacie opisanym przez Autorkę.
Powiem tak - gdybym była świadkiem jakiegokolwiek przestępstwa, a tym bardziej krzywdzenia drugiej, zwłaszcza w założeniu słabszej osoby, to nie wahałabym się tego faktu zgłosić, nie dałabym sobie jednak prawa do samodzielnej oceny i wtrącania się w sprawy dwóch bliskich mi osób, gdzie w grę wchodzi przede wszystkim moralność, tu moralność moich rodziców. Tam sprawę bada sąd, na koniec wydając wyrok lub oskarżonego uniewinniając, ewentualnie z braku dowodów sprawę umarzając, tutaj wyrok wydała córka, która samą siebie postawiła w roli prokuratora, sędziego

[...]
Dla mnie nieetyczne jest "uproszczanie sytuacji" i przypisywanie innym motywów typu "z zawiści", "z emocji", kiedy oczywistym jest, że głównym powodem tego co zaszło, po pierwsze, było postępowanie matki, po drugie niechęć autorki do życia w sytuacji kłamstwa i popierania tego kłamstwa, po trzecie niezgoda na sytuację okłamywania bliskiego człowieka, ojca, i tego, żeby żył on w ciągłym kłamstwie.

Czarne, czarnym być musi, bo białe przecież, prane ileś tam, razy, szarzeje.
Oj, młodości ideały, poczytane. I powielane teraz.
Nic złego w tym nie widzę. Poza tym, pieprzonym, doświadczeniem, które każe mi na to odpowiadać. smile

facet po przejściach

169 Ostatnio edytowany przez Wzl (2019-01-08 15:12:55)

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?
Olinka napisał/a:

Tutaj zaś mamy córkę, która przypuszczalnie była zła na matkę, że ta nie postąpiła zgodnie z jej życzeniem, w związku z czym sama postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce.

Zła za to, że nie postąpiła zgodnie z życzeniem autorki? Skąd wy to bierzecie?
Zła mogła być za to, że ktoś oszukuje i rani jej ojca.
Do tego rozczarowana tym, że matka nie zachowywała się zgodnie z zasadami moralnymi jakie wpoiła córce, okazała się manipulatorką i hipokrytką, bo amorów jej się zachciało ale zabrakło odwagi na dojrzałe zakończenie związku.

Pokręcona Owieczka napisał/a:

A moim zdaniem, Autorka jest zazdrosna o matkę, o to że zaznała czegoś, co przekreśliło ich małżeństwo. Jakby matce nic już się w życiu nie należało,

Doczytalas ten fragment :

Jeżeli była nieszczęśliwa faktycznie chciała to zakończyć - mogła. Przecież mogła odejść od ojca. Nikt Jej tego nie zabraniał, niczego na Niej nie wymogłam.

170

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?
Pokręcona Owieczka napisał/a:
DoswiadczonyDaro napisał/a:

Dla mnie nieetyczne jest "uproszczanie sytuacji" i przypisywanie innym motywów typu "z zawiści", "z emocji", kiedy oczywistym jest, że głównym powodem tego co zaszło, po pierwsze, było postępowanie matki, po drugie niechęć autorki do życia w sytuacji kłamstwa i popierania tego kłamstwa, po trzecie niezgoda na sytuację okłamywania bliskiego człowieka, ojca, i tego, żeby żył on w ciągłym kłamstwie.

Bardzo ciekawy wątek, czytam go od początku, szkoda tylko że Autorka się ewakuowała.
Daro, poruszyłeś coś ważnego, dla Ciebie oczywistym jest, że Autorka zrobiła to z potrzeby powiedzenia o prawdzie Ojcu, który tej prawdy nie chciał znać.
A moim zdaniem, Autorka jest zazdrosna o matkę, o to że zaznała czegoś, co przekreśliło ich małżeństwo. Jakby matce nic już się w życiu nie należało, wypiera wszystkie informacje, że matka była nieszczęśliwa i padła ofiarą przemocy. Nie pochwalam zdrady, ale "dobre uczynki " córeczki Tatusia też są złe.

Nie wiem czy ktoś z Was czytał wcześniejsze tematy Autorki, te z  2016r. Sama borykała się z podejrzeniem zdrady Partnera, może dlatego zachowała się tak a nie inaczej?

Gdyby tak bardzo chciała załatwić mamuśkę i małżeństwo to najpierw nie powiedziała by tejże mamusi że wie tylko pobiegła do ojca i czekała z popcornem na przedstawienie. Dała matce szanse żeby rozwiązała to sama - nie kwapiła się więc zrobiła to za nią. Jak widać każdy ma swoją moralność ja bym nie mogła siedzieć cicho a odcienie szarości jakoś do mnie nie przemawiają, lubie czarno - białe poglądy. Jeżeli coś jest złe to jest złe a nie jak robi to moja matka to już jest szare a ojciec to też był taki a taki... Dorosła kobieta, w pełni władz umysłowych... Dokonała złego wyboru w życiu. Sama. Tylko ona.
I nie rozumiem tych oskarżeń że dzieci jej mówiły aby się nie rozwodziła... Jakby przedstawiła pomysł że albo będzie zdradzać albo się rozwiedzie to myślę że córka by z nią jeszcze do adwokata poszła big_smile

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?
krolowachlodu87 napisał/a:

Jak widać każdy ma swoją moralność ja bym nie mogła siedzieć cicho a odcienie szarości jakoś do mnie nie przemawiają, lubie czarno - białe poglądy. Jeżeli coś jest złe to jest złe a nie jak robi to moja matka to już jest szare a ojciec to też był taki a taki...

Tylko, że życie nie jest tylko czarne i białe, nie jest zerojedynkowe. I warto to sobie uświadomić.

172 Ostatnio edytowany przez Excop (2019-01-08 15:40:25)

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?
Wzl napisał/a:
Olinka napisał/a:

Tutaj zaś mamy córkę, która przypuszczalnie była zła na matkę, że ta nie postąpiła zgodnie z jej życzeniem, w związku z czym sama postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce.

Zła za to, że nie postąpiła zgodnie z życzeniem autorki? Skąd wy to bierzecie?
Zła mogła być za to, że ktoś oszukuje i rani jej ojca.
Do tego rozczarowana tym, że matka nie zachowywała się zgodnie z zasadami moralnymi jakie wpoiła córce, okazała się manipulatorką i hipokrytką, bo amorów jej się zachciało ale zabrakło odwagi na dojrzałe zakończenie związku.

Pokręcona Owieczka napisał/a:

A moim zdaniem, Autorka jest zazdrosna o matkę, o to że zaznała czegoś, co przekreśliło ich małżeństwo. Jakby matce nic już się w życiu nie należało,

Doczytalas ten fragment :

Jeżeli była nieszczęśliwa faktycznie chciała to zakończyć - mogła. Przecież mogła odejść od ojca. Nikt Jej tego nie zabraniał, niczego na Niej nie wymogłam.

I znów, demagogia.
Odejść, zostawić, porzucić. Wyjściem jest każde z nich.
Jak? Kiedy? Przecież dzieci na tym ucierpią?
Co miałabym zrobić, by na jaw nie wyszło?
Mamy rodzinę, zobowiązania, prestiż być może i szacunek sąsiadów.
Córka wie. Obciążyłam ją tym. Myślałam, że kocha mnie bardziej, niż ojca! I co!? I to, że przekazała adresatowi to, czego zbyt wcześnie, nie powinien się dowiedzieć.
Miłość rodzicielska może być równie egoistyczna, jak ta ponoć, nierdzewna, pierwsza.
Która skutków nie przewiduje w swoim czasie albo te, późniejsze, oleje. Bez refleksji. Tak, po prostu.

facet po przejściach

173 Ostatnio edytowany przez Wzl (2019-01-08 15:45:23)

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?
Excop napisał/a:

I znów, demagogia.
Odejść, zostawić, porzucić. Wyjściem jest każde z nich.
Jak? Kiedy? Przecież dzieci na tym ucierpią?
Co miałabym zrobić, by na jaw nie wyszło?
Córka wie. Obciążyłam ją tym. Myślałam, że kocha mnie bardziej, niż ojca! I co!? I to, że przekazała adresatowi to, czego zbyt wcześnie, nie powinien się dowiedzieć.
Miłość rodzicielska może być równie egoistyczna, jak ta ponoć, nierdzewna, pierwsza. sad

Jeżeli bycie uczciwym w stosunku do partnera,  z którym przeżyło się pół życia, czy w stosunku do dzieci to demagogia, to współczuję waszym partnerom.
Jeżeli nie kocham żony/męża,  jest mi z nim źle bo jest taki owaki,  to mu o tym mówię, próbujemy się zmienić albo się rozstajemy.
Dorabianie rogów i testowanie kochanka czy się nada (korzystając w międzyczasie z pieniędzy męża i oszukujac dzieci) zanim odejdę to zwykłe kurestwo.
Że tak się najczęściej dzieje? Bo większość z nas to egoisci. To nie przez to że życie nie jest biało czarne. To przez to, że naginamy reguły zeby wytłumaczyć swoje wady przed ludźmi.

174

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?
Pokręcona Owieczka napisał/a:
krolowachlodu87 napisał/a:

Jak widać każdy ma swoją moralność ja bym nie mogła siedzieć cicho a odcienie szarości jakoś do mnie nie przemawiają, lubie czarno - białe poglądy. Jeżeli coś jest złe to jest złe a nie jak robi to moja matka to już jest szare a ojciec to też był taki a taki...

Tylko, że życie nie jest tylko czarne i białe, nie jest zerojedynkowe. I warto to sobie uświadomić.

Jasne, nie wszystkie sytuacje są czarno -białe ale często też widzę jak te "odcienie szarości" wyciąga się na każdym kroku. Niektóre sytuacje są proste. Ile jest ludzi co siedzą w małżeństwie z wygody bo nie muszą nic robić, pakować zabawek, szukać mieszkania być może lepszej pracy albo dodatkowej bo samemu ciężej się utrzymać. To mają być okoliczności łagodzące i to szare życie? Dla mnie wygodnictwo i lenistwo nic nie usprawiedliwia.

175

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?
Śpiewaczek napisał/a:

Witam serdecznie.
W sylwestra mój ojciec, ja i mój brat dostaliśmy obuchem w głowę. Na jaw wyszła zdrada matki z " kolegą z dawnych lat". Dostaliśmy niezbite dowody w postaci rozmów, wyznań, zdjęć itd. z jednego z portali społecznościowych.
Osobiście już dawno podejrzewałam matkę. Mniej więcej 3 lata temu zmieniła całkowicie zachowanie ( podróże, inne, co rusz nowe ciuchy, kosmetyki, perfumy z górnych półek - gdzie nigdy wcześniej w to nie inwestowała), początkowo myślałam ok- dzieci odchowane, wiek 50 lat- niech wreszcie ma coś od życia. Z miesiąca na miesiąc Jej zachowanie zmieniało się, cały czas narzekała na ojca, twierdziła, że znęca się nad Nią psychicznie ( ja niczego takiego nie zauważyłam ), była nawet u adwokata i jeszcze na tym etapie Ją wspierałam, bo wierzyłam, że to może być wszystko prawda : udręczona życiem kobieta chce czegoś od życia, ok.
Później zaczęła prosto z mostu mówić, że chce odejść od ojca, bo jeszcze jakiegoś normalnego faceta sobie znajdzie. Kiedy zaczęliśmy z bratem tłumaczyć Jej, że nie warto marnować 30 lat małżeństwa naskakiwała na Nas, obrażała się, płakała i twierdziła, że Ją zostawiamy, że Ona zła, że całe życie dla Nas poświęciła itd.
Kiedy jakieś pół roku temu byłam niemal pewna, że zdradza i nawet wiedziałam z kim, najpierw do Niej zadzwoniłam i powiedziałam, że o wszystkim wiem. Wypierała się a jak nie dawałam za wygraną stwierdziła, że to była tylko taka "zabawa" i że wszystko kasuje. Wzięłam Ją pod włos i już wiedziałam. Po zastanowieniu się pojechałam do rodzinnego domu i wszystko powiedziałam Ojcu. Matka wtedy wpadła w furię, nawyzywała mnie od żmij wychowanych na własnym mleku i wyrzuciła z domu. Nie odzywałyśmy się kilka miesięcy. Kiedy wróciła od brata z zagranicy tata poprosił mnie, żebym "przełamała lody" i żeby było normalnie. Zgodziłam się. Wyparłam z pamięci to co się stało i pogodziłam się z matką.
Kiedy w sylwestra Ojciec miał już niezbite dowody chciał koniecznie dowiedzieć się gdzie mieszka kochanek. Rozżalony, wściekły zaangażował mnie do znalezienia jakiegokolwiek namiaru, a że tylko ja mam dostęp do tego portalu, zgodziłam się.
Kosztowało mnie to może łez, nerwów, telefonów, emocji. Dwa dni załatwiałam namiar do kochanka i Jego żony. Dwa dni z Nią rozmawiałam, pośredniczyłam w dostarczeniu Jej dowodów zdrady ( powiedziała, że chce to widzieć, choć widziała wpisy mojej matki do Jej męża, ale on upierał się, że to TYLKO znajomość z dawnych lat.
Ojciec jest w rozterce, matka z tego co wiem uciekła do kochasia, ja odchorowałam tą sytuacje i nadal ciężko śpię w nocy. Mam  własną rodzinę, córkę, która już po raz kolejny traci babcię. Cała rodzina pokłada we mnie wiarę, iż pomogę ojcu i "ogarnę " całą sytuację. Najgorsze to, że nie jestem pewna, czy dobrze zrobiłam odnajdując żonę kochanka i pisząc do niego, że o wszystkim wiem. Serce mi się kraja, bo to ojciec i matka. Nie mogę uwierzyć w to, że przez wychodzi na to kilka lat matka manipulowała Nami i kłamała na każdym kroku. Jak sobie z tą całą sytuacją poradzić ?


Osobiście uważam, że nigdy nie należy się wtrącać w sprawy dorosłych,bo to ,że córka chciała pomóc niby ojcu to nie wystarcza,ojciec jest na tyle dorosły, że powinien sam to załatwić,a nie posługiwać się własnymi dziećmi.Córka powinna zająć się swoimi problemami,własną rodziną,a nie wtykać  - sorry - nosa pomiędzy ojca i matkę.

Nawet mały gest życzliwości nigdy się nie marnuje
- Ezop -

176

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?

Olinka nie zgadzam się z tym co napisałaś. Prawda jest jedna, natomiast ludzie są różni i to co opisałaś to jest reakcja człowieka na poznaną prawdę. Szał, gniew, zrozumienie, poczucie ulgi itd. itd.  Gdy powiem do osoby otyłej jesteś otyły czy tez masz nadwagę to mówię prawdę natomiast on może odebrać to dobrze czy też źle a nawet agresywnie. Oczywiście mogę się zastanowić czy to go nie urazi czy nie zrani ale prawdą jest że jest otyły.

matka straciła zaufanie do swojej wcześniejszej powierniczki

Jakiej powierniczki? Jakie zaufanie? Przecież córka była przez nią okłamywana bo przecież nie powiedziała że zdradza ojca, to gdzie to zaufanie i zwierzanie?

ojciec, który wyraźnie stwierdził, że wolałby nie wiedzieć,

Nie wiemy czy on tak powiedział czy to przemyślenia autorki

Ale ja bym to jeszcze postawił w innym świetle – córka wie że matka zdradza ojca i staje przed dylematem powiedzieć ojcu prawdę czy nie mówić, jeśli nie powie matka będzie nadal zdradzać męża a gdy matka już wie że ona wie to czy nie mówiąc ojcu pomaga w zdradzie? A gdy ojciec się dowie że ona wiedziała o zdradzie to co w tedy?
I pytanko na koniec – kto z Was nie chciałby wiedzieć że partner jest wam niewierny?

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?
maku2 napisał/a:

I pytanko na koniec – kto z Was nie chciałby wiedzieć że partner jest wam niewierny?

Maku, to pytanie już było stawiane w wielu wątkach. Nie chodzi o to czy chcemy wiedzieć, tylko kto ma być posłańcem tej wiadomości.
Córka przekroczyła dla mnie pewne granice, bo  mogła powiedzieć do matki : "wiem, ze zdradzasz ojca i oczekuję, że mu o tym powiesz" i na tym jej rola powinna się skończyć. Ta natomiast z premedytacją przyjęła rolę detektywa i nie tylko powiadomiła ojca, ale i żonę tego faceta. Kim ona jest? Zwykłe donosicielstwo a teraz wyrzuty sumienia. Skoro dorosłe dzieci, które nie nie mieszkają już z rodzicami, zauważyły zmianę zachowania matki, to na bank widział to też jej mąż. Na pewno podejrzewał, ale może, tak jak napisała Autorka, nie chciał o tym wiedzieć. Przymknął oko, ale córka wzięła sprawy w swoje ręce.

178 Ostatnio edytowany przez Secondo1 (2019-01-09 10:23:17)

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?
Wzl napisał/a:

Że tak się najczęściej dzieje? Bo większość z nas to egoisci. To nie przez to że życie nie jest biało czarne. To przez to, że naginamy reguły zeby wytłumaczyć swoje wady przed ludźmi.

Ja tez uważam , że zbyt czesto jest używany argument o tym , że życie nie jest czarno-białe .
Czesto służy jako usprawiedliwienie relatywizmu moralnego, przystawiania różnych ram do oceny tego samego zachowanie w zależności od osoby ocenianej i stopnia naszej sympatii do tej osoby, w tym oceny siebie samej.

Wspomniałabym jeszcze o fakcie dorabiania opinii ojcu przez matkę na potrzeby przygotowania dobrej dla niej atmosfery do odejścia .

Dopiero po rozpoczęciu jej romansu, zaczęła skarżyć się córce na ojca i szykować się do rozwodu.
To nie tylko rozbijanie swojego małżeństwa dla kochanka i oszukiwanie dzieci, ale również nastawianie dzieci (dorosłych ) przeciwko drugiemu z rodzicow, dla stworzenia pozorów swojej uczciwości .

Kiedy dzieci połapią się, że są elementem brudnej gry prowadzonej przez jednego z rodziców - to nie maja prawa zaoponować ?

179

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?
Pokręcona Owieczka napisał/a:
maku2 napisał/a:

I pytanko na koniec – kto z Was nie chciałby wiedzieć że partner jest wam niewierny?

Maku, to pytanie już było stawiane w wielu wątkach. Nie chodzi o to czy chcemy wiedzieć, tylko kto ma być posłańcem tej wiadomości.
Córka przekroczyła dla mnie pewne granice, bo  mogła powiedzieć do matki : "wiem, ze zdradzasz ojca i oczekuję, że mu o tym powiesz" i na tym jej rola powinna się skończyć. Ta natomiast z premedytacją przyjęła rolę detektywa i nie tylko powiadomiła ojca, ale i żonę tego faceta. Kim ona jest? Zwykłe donosicielstwo a teraz wyrzuty sumienia. Skoro dorosłe dzieci, które nie nie mieszkają już z rodzicami, zauważyły zmianę zachowania matki, to na bank widział to też jej mąż. Na pewno podejrzewał, ale może, tak jak napisała Autorka, nie chciał o tym wiedzieć. Przymknął oko, ale córka wzięła sprawy w swoje ręce.

No i poinformowała matkę jako pierwszą o swojej tajemnej wiedzy a ta nic z tym nie zrobiła. Miała tylko poinformować i to tak zostawić w zawieszeniu? Ja tam lubię już coś skończyć jak zacznę... Poza tym ja nie widzę opcji pozostawania z mamusią w dobrych stosunkach przy tym stanie wiedzy, ta relacja i tak by umarła + dochodzą wyrzuty sumienia za ukrywanie prawdy przed ojcem...
Tak więc teraz matka jest obrażona na nią, małżeństwo się rozpadło a ojcu smutno a gdyby to dalej trzymała w sobie to mogła by mieć fikcyjne małżeństwo rodziców, oszukiwanego ojca i pewnie ona byłaby obrażona na matkę.
Ciężko jest mi zrozumieć taką bierną postawę wobec złego postępowania drugiego człowieka. Jeżeli znasz prawdę to ponosisz też za to odpowiedzialność. Czym według ciebie jest donosicielstwo? Jak widzisz psa na za krótkim łańcuchu to też nic nikomu nie powiesz? Albo poprosisz sąsiada żeby mu zrobił dłuższy i będziesz biernie patrzeć jak zlał twoją prośbę? Albo wystarczy ci jak się pan wytłumaczy że pies ucieka? Przecież to dla jego dobra a to że nie chce mi się ruszyć dupy i wybudować kojca nie znaczy że jestem złym człowiekiem przecież.... Jasne że pies się sam nie może bronić przed głupotą człowieka ale czy oszukiwany i okłamywany człowiek może? Nie... dopóki ktoś mu nie otworzy oczu...

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?
krolowachlodu87 napisał/a:

No i poinformowała matkę jako pierwszą o swojej tajemnej wiedzy a ta nic z tym nie zrobiła. Miała tylko poinformować i to tak zostawić w zawieszeniu?.

tak

krolowachlodu87 napisał/a:

Poza tym ja nie widzę opcji pozostawania z mamusią w dobrych stosunkach przy tym stanie wiedzy, ta relacja i tak by umarła + dochodzą wyrzuty sumienia za ukrywanie prawdy przed ojcem... .

Ja też nie.

krolowachlodu87 napisał/a:

Ciężko jest mi zrozumieć taką bierną postawę wobec złego postępowania drugiego człowieka. Jeżeli znasz prawdę to ponosisz też za to odpowiedzialność. Czym według ciebie jest donosicielstwo?

Bierną postawę? Przecież powiedziała matce, że wie. I ta jej odpowiedzialność doprowadziła ją aż do żony rzekomego kochanka. Szkoda, że nie poszła z nią do księdza, by powiedział o wszystkim z ambony. Donosicielstwo jest wtedy, gdy wpychamy nos w nie swoje sprawy i idziemy z tym dalej. To nie było jej małżeństwo, nie miała prawa być sędzią, prokuratorem i detektywem. Sama , kilka lat temu, miała problemu w swoim związku, jak na ironię dot. zdrady ( podejrzenia). Może za punkt honoru wybrała sobie oznajmianie wszystkim zdradzanym, czy potencjalnie zdradzanym o swoich śledztwach.

Skoro zrobiła dobrze, zgodnie ze swoim sumieniem, po co zakładała wątek?

181

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?
maku2 napisał/a:

Olinka nie zgadzam się z tym co napisałaś. Prawda jest jedna, natomiast ludzie są różni i to co opisałaś to jest reakcja człowieka na poznaną prawdę. Szał, gniew, zrozumienie, poczucie ulgi itd. itd.  Gdy powiem do osoby otyłej jesteś otyły czy tez masz nadwagę to mówię prawdę natomiast on może odebrać to dobrze czy też źle a nawet agresywnie. Oczywiście mogę się zastanowić czy to go nie urazi czy nie zrani ale prawdą jest że jest otyły.

Nie musisz się ze mną zgadzać, to jest moja subiektywna opinia. Oczywiście, że prawda jest jedna, ale chodzi o to, że jej poznanie nie zawsze jest wartością nadrzędną, czasem to co wiemy, widzimy, czujemy lepiej zachować dla siebie, wybierając tak zwane mniejsze zło.

maku2 napisał/a:

Jakie zaufanie? Przecież córka była przez nią okłamywana bo przecież nie powiedziała że zdradza ojca, to gdzie to zaufanie i zwierzanie?

Na pewnym etapie matka traktowała córkę jak przyjaciółkę, o czym sama Autorka napisała, zwierzając się z tego, co działało się między nimi, to jest nią a mężem, trzy lata temu, kiedy, jak twierdziła, poddawana była przemocy. Być może było inaczej, manipulowała, być może nie była z nią do końca szczera (z naciskiem na "być może", bo tego przecież nie wiemy), ale na pewno córce ufała zakładając, że ta wiedza nigdy nie obróci się przeciwko niej.
Z uwagi na brak pewnych informacji to jest akurat temat nie do końca klarowny, tym niemniej na pewno już nigdy córce ufać nie będzie. 

maku2 napisał/a:

Nie wiemy czy on tak powiedział czy to przemyślenia autorki

Sądzę, że już na siłę szukasz argumentów przemawiających za Twoją teorią, że dobrze się stało, jak się stało.

maku2 napisał/a:

Ale ja bym to jeszcze postawił w innym świetle – córka wie że matka zdradza ojca i staje przed dylematem powiedzieć ojcu prawdę czy nie mówić, jeśli nie powie matka będzie nadal zdradzać męża a gdy matka już wie że ona wie to czy nie mówiąc ojcu pomaga w zdradzie? A gdy ojciec się dowie że ona wiedziała o zdradzie to co w tedy?

Rozumiem, to nie jest proste ani oczywiste, o czym już wcześniej wspominałam, ale zauważmy, bo to wydaje mi się istotne, że tu mieliśmy cały spektakl, który wykraczał daleko poza podzielenie się swoją wiedzą.

maku2 napisał/a:

I pytanko na koniec – kto z Was nie chciałby wiedzieć że partner jest wam niewierny?

Ja chciałabym wiedzieć, z kolei mój mąż twierdzi, że gdyby był to romans, to oczywiście tak, ale już o jednorazowym incydencie, który po zdarzeniu nie miałby ciągu dalszego, a który miałby cały nasz świat przewrócić do góry nogami - nie.

Na koniec, żeby było to oczywiste, muszę jeszcze wyraźnie zaznaczyć, że absolutnie nie bronię postawy matki, bo - jak wcześniej napisałam - zdrada jest jedną z największych podłości, jakie można drugiemu człowiekowi zrobić, cały czas usiłuję ocenić rolę i postępowanie Autorki, bo o to nas przecież zapytała.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)

182 Ostatnio edytowany przez Secondo1 (2019-01-09 14:40:08)

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?

Olinka ,

tym niemniej na pewno już nigdy córce ufać nie będzie

Nie nazwałabym tego utrata zaufania matki do córki , a raczej świadomością , że córka nie pozwoli się okłamywać i manipulować.

Bardziej uzasadnione jest odwrócone stwierdzenie :
„ na pewno córka już nigdy nie zaufa matce”

(Chociaż - „nigdy nie mów nigdy”)

To matka okłamywała corke, nie córka matkę.
O ile nie ma powodów by matka straciła zaufanie do córki,
to są powody by córka straciła zaufanie do matki.

183 Ostatnio edytowany przez DoswiadczonyDaro (2019-01-09 15:23:42)

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?
Olinka napisał/a:
maku2 napisał/a:

Nie wiemy czy on tak powiedział czy to przemyślenia autorki

Sądzę, że już na siłę szukasz argumentów przemawiających za Twoją teorią, że dobrze się stało, jak się stało

Myślę, że ta kwestia wynika z prostej umiejętności czytania nie zrozumieniem, którą jedni mają a drudzy nie mają. Po drugie twój obraz rzeczywistości jest nieprawdziwy ale nie będę się nad tym rozwodził.

Dobrze, że odezwały się w końcu osoby, które nie zgadzają się z pokrętnym podejściem do tej historii. Od siebie dodam jeszcze, a raczej przypomnę, hipotetyczną sytuację, gdzie jednak córka nie mówi o tym ojcu, wszyscy siedzą razem przy stole, oczywiście matka wie, córka wie, brat autorki wie, jej mąż wie, tylko ojciec nie wie. Jak się z tym czują? Jak się czują patrząc a może nie mogąc patrzeć swojemu ojcu, teściowi w twarz, siedząc przy wspólnym stole? Myślę, że czuli by się podle. Bo podłość rodzi kolejną podłość a jedynym rozwiązaniem, wyjściem z tej matni, jest ujawnienie prawdy. Różnica u nas wszystkich jest tylko taka, że niektórzy tej podłości nie akceptują, a niektórzy doskonale się z nią zasymilowali i umieją żyć w zakłamaniu oraz okłamując innych.

Do tego teza o jakimś zaufaniu matki do córki okazuje się wielką BZDURĄ w obliczu kłamstw matki.

184

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?
DoswiadczonyDaro napisał/a:

Myślę, że ta kwestia wynika z prostej umiejętności czytania nie zrozumieniem, która jedni mają a drudzy nie mają. Po drugie twój obraz rzeczywistości jest nieprawdziwy ale nie będę się nad tym rozwodził.

Oczywiście, bo jedyny słuszny i prawdziwy jest Twój obraz, z którym ponadto się nie dyskutuje. Nie, Daro, to tak nie działa.

DoswiadczonyDaro napisał/a:

Różnica u nas wszystkich jest tylko taka, że niektórzy tej podłości nie akceptują, a niektórzy doskonale się z nią zasymilowali i umieją żyć w zakłamaniu oraz okłamując innych.

Nie wiem czy wiesz, ale tu już zaczynasz obrażać osoby, które na poruszony temat mają odmienne zdanie, nawet nie zadając sobie przy tym trudu zrozumienia z czego ono wynika i czy ta ocena równocześnie przekłada się na własną, życiową postawę, czy jednak nie jest jedynie próbą szerszego spojrzenia na opisaną sytuację. Nie, Ty wiesz przecież lepiej i od razu przyklejasz łatki. Muszę Ci jednak rozczarować - w takich kwestiach naprawdę łatwo można się pomylić. Nie trzeba żyć w określony sposób, aby pewne sprawy rozumieć lub też przeciwnie - patrzeć na nie zupełnie inaczej, przy czym tutaj piszę już ogólnie.

DoswiadczonyDaro napisał/a:

Do tego teza o jakimś zaufaniu matki do córki okazuje się wielką BZDURĄ w obliczu kłamstw matki.

To nie jest bzdura, takie są fakty, oceniać można jedynie ich wagę i znaczenie w kontekście zaistniałej sytuacji.

Secondo1 napisał/a:

Nie nazwałabym tego utrata zaufania matki do córki , a raczej świadomością , że córka nie pozwoli się okłamywać i manipulować.

Masz rację. Mimo wszystko wydaje mi się, że można te stwierdzenia stosować dosyć zamiennie, przynajmniej w omawianym kontekście.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)

185

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?
Pokręcona Owieczka napisał/a:
krolowachlodu87 napisał/a:

No i poinformowała matkę jako pierwszą o swojej tajemnej wiedzy a ta nic z tym nie zrobiła. Miała tylko poinformować i to tak zostawić w zawieszeniu?.

tak

krolowachlodu87 napisał/a:

Poza tym ja nie widzę opcji pozostawania z mamusią w dobrych stosunkach przy tym stanie wiedzy, ta relacja i tak by umarła + dochodzą wyrzuty sumienia za ukrywanie prawdy przed ojcem... .

Ja też nie.

krolowachlodu87 napisał/a:

Ciężko jest mi zrozumieć taką bierną postawę wobec złego postępowania drugiego człowieka. Jeżeli znasz prawdę to ponosisz też za to odpowiedzialność. Czym według ciebie jest donosicielstwo?

Bierną postawę? Przecież powiedziała matce, że wie. I ta jej odpowiedzialność doprowadziła ją aż do żony rzekomego kochanka. Szkoda, że nie poszła z nią do księdza, by powiedział o wszystkim z ambony. Donosicielstwo jest wtedy, gdy wpychamy nos w nie swoje sprawy i idziemy z tym dalej. To nie było jej małżeństwo, nie miała prawa być sędzią, prokuratorem i detektywem. Sama , kilka lat temu, miała problemu w swoim związku, jak na ironię dot. zdrady ( podejrzenia). Może za punkt honoru wybrała sobie oznajmianie wszystkim zdradzanym, czy potencjalnie zdradzanym o swoich śledztwach.

Skoro zrobiła dobrze, zgodnie ze swoim sumieniem, po co zakładała wątek?

Może dlatego że rozum swoje a serce swoje big_smile Czasem nie da się tego pogodzić.
Dla mnie to przesada nazywania jej całego zachowania złym, ok poniosło ją z dochodzeniem i żoną kochanka mogła poprzestać na informowaniu ojca ale na pewno nie na poinformowaniu matki. Nie zrobiła z siebie ani sędziego ani prokuratora, przekazała co wie a odpowiednie kroki już podejmują sami zainteresowani ona matki z domu nie wyrzuciła ani innych sankcji nie wyciągała.

186

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?

Rozumiem Cię doskonale, sama byłam w podobnej sytuacji. Mama zdradzała tatę, o czym i ja, i tata, wiedzieliśmy. Bardzo chciałam mu pomóc, ale nie miałam jak. Problem sam się rozwiązał, mama nie odeszła od taty, tata wszystko wybaczał i skończyło się dobrze.

Posty [ 166 do 186 z 186 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018