Rozstać się czy nie? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozstać się czy nie?

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 77 do 114 z 122 ]

77 Ostatnio edytowany przez Poker (2019-01-01 23:38:33)

Odp: Rozstać się czy nie?

Spoko, rozumiem to. Twoje myśli są identyczne jak moje.

Jeszcze dopytam, czy chcesz zawalczyć o tę relację? Spróbować to naprawić? Pogadać z nim, żeby coś zmienić - zrobić cokolwiek?

Zobacz podobne tematy :
Odp: Rozstać się czy nie?
Poker napisał/a:

Spoko, rozumiem to. Twoje myśli są identyczne jak moje.

Jeszcze dopytam, czy chcesz zawalczyć o tę relację? Spróbować to naprawić? Pogadać z nim, żeby coś zmienić - zrobić cokolwiek?



Powiem tak, jeszcze jakiś czas temu powiedziałam mu, że nie wiem co do Niego czuje.. Myślałam, że coś się zmieni, ale nic zero, tak jakby on nie zrozumiał co ja do Niego mówiłam... Sama też starałam się dać coś więcej od siebie.. Ale jak widać nie przyniosło to żadnych skutków... Bo myśli o rozstaniu powróciły :c

79

Odp: Rozstać się czy nie?

@xniezdecydowanax

Pozwolisz, że za pomocą forum prześlę Ci na maila pewien filmik dotyczący sytuacji takich jak Twoja? Jestem ciekaw co o tym sądzisz. Tutaj niestety nie mogę.

Ten, który z demonami walczy, winien uważać, by samemu nie stać się jednym z nich. Kiedy spoglądasz w otchłań ona również patrzy na ciebie.
Idziesz do kobiet, nie zapomnij bicza!
Odp: Rozstać się czy nie?
Burzowy napisał/a:

@xniezdecydowanax

Pozwolisz, że za pomocą forum prześlę Ci na maila pewien filmik dotyczący sytuacji takich jak Twoja? Jestem ciekaw co o tym sądzisz. Tutaj niestety nie mogę.


Bardzo dziękuję, za przesłanie tego filmiku.. Faktycznie dał mi dużo do zrozumienia..  Zaczynam rozumieć, że nie chodzi o uczucia tylko właśnie o miłość.. To właśnie miłość się skończyła, gdyby było inaczej to właśnie martwiłabym się o Niego gdyby coś mu się stało, a niestety kiedy sobie coś takiego wyobrażam wiem, że nie martwiłabym się... Strasznie to brzmi, ja wiem.. Ale chyba taka jest prawda...

81

Odp: Rozstać się czy nie?

No cóż, czyli zadecydowałaś, by jej nie okazywać. To w takim razie chyba wyjście już znasz. Nie rób z niego wroga, ale raczej będziesz musiała całkowicie się od niego odciąć.

Ten, który z demonami walczy, winien uważać, by samemu nie stać się jednym z nich. Kiedy spoglądasz w otchłań ona również patrzy na ciebie.
Idziesz do kobiet, nie zapomnij bicza!
Odp: Rozstać się czy nie?
Burzowy napisał/a:

No cóż, czyli zadecydowałaś, by jej nie okazywać. To w takim razie chyba wyjście już znasz. Nie rób z niego wroga, ale raczej będziesz musiała całkowicie się od niego odciąć.



Nie będzie dla mnie wrogiem.. Wiele mu zawdzięczam i nie będę go obarczać winą... I owszem będę musiała się odciąć, to nie chodzi o mnie, ja nie będę miała problemu się z nim widywać.. Tylko bardziej mi chodzi o Niego, że on ucierpi najbardziej..

83

Odp: Rozstać się czy nie?

To na pewno. Może być różnie. Może nawet dojść do próby samobójczej. Nie jest to łatwa sytuacja. Skoro jednak musisz ratować siebie, to wyjścia nie ma.

Ten, który z demonami walczy, winien uważać, by samemu nie stać się jednym z nich. Kiedy spoglądasz w otchłań ona również patrzy na ciebie.
Idziesz do kobiet, nie zapomnij bicza!

84 Ostatnio edytowany przez szary1994 (2019-01-02 08:40:48)

Odp: Rozstać się czy nie?

Jestem po drugiej stronie, nagle koniec, nie wiem czemu, moj temat: (www).netkobiety.pl/t116301.html ale wiem że muszę sam ze sobą dać rade, a dziewczyny nie mógłbym na siłe trzymać przy sobie. To jest właśnie ta dysproporcja o ktorej tam piszę, chlopak zrobiłby wszystko zeby było dobrze, zeby nadal do siebie pasowac i byc razem, a dziewczyna potrafi tak nagle przestać coś czuć i odejść. Nie pisze że to coś złego. To przydatne, też bym tak chciał. Wiem obiektywnie ze zmuszenie zachowaniem, manipulacją do bycia razem byłoby gorsze dla niej wiec staram sie trzymać na dystans, nie kontaktować. Tak to wygląda od drugiej strony, związek z takim brakiem uczuć bylby jeszcze gorszy dla obu stron. Tak naprawde nigdy więcej związku, po co znowu po 3 latach to samo. Gdyby byla reinkarnacja, poczekalbym na odrodzenie sie jako dziewczyna i wtedy zwiazek bez obawy ze po 3 latach nagle koniec.

85 Ostatnio edytowany przez GwiezdnyPył (2019-01-02 09:47:07)

Odp: Rozstać się czy nie?
szary1994 napisał/a:

Jestem po drugiej stronie, nagle koniec, nie wiem czemu, moj temat: (www).netkobiety.pl/t116301.html ale wiem że muszę sam ze sobą dać rade, a dziewczyny nie mógłbym na siłe trzymać przy sobie. To jest właśnie ta dysproporcja o ktorej tam piszę, chlopak zrobiłby wszystko zeby było dobrze, zeby nadal do siebie pasowac i byc razem, a dziewczyna potrafi tak nagle przestać coś czuć i odejść. Nie pisze że to coś złego. To przydatne, też bym tak chciał. Wiem obiektywnie ze zmuszenie zachowaniem, manipulacją do bycia razem byłoby gorsze dla niej wiec staram sie trzymać na dystans, nie kontaktować. Tak to wygląda od drugiej strony, związek z takim brakiem uczuć bylby jeszcze gorszy dla obu stron. Tak naprawde nigdy więcej związku, po co znowu po 3 latach to samo. Gdyby byla reinkarnacja, poczekalbym na odrodzenie sie jako dziewczyna i wtedy zwiazek bez obawy ze po 3 latach nagle koniec.

Czy uważasz że kobiety bez problemu rzucają czy są rzucane ? Poczytaj trochę więcej forum więcej tu kobiet właśnie rzuconych właśnie bez podania czemu albo że się wypaliło ....
Ja wiem jedno lepiej się rozstać niż być z kim kto cię  nie kocha ;-)

86

Odp: Rozstać się czy nie?
Burzowy napisał/a:

No cóż, czyli zadecydowałaś, by jej nie okazywać. To w takim razie chyba wyjście już znasz. Nie rób z niego wroga, ale raczej będziesz musiała całkowicie się od niego odciąć.

Witaj Burzowy, mam prośbę-czy mògłbyś mi ròwnież przesłać ten filmik? Jestem w podobnej sytuacji i chętnie bym go obejrzała. Z gòry dziękuję!

Odp: Rozstać się czy nie?
Burzowy napisał/a:

To na pewno. Może być różnie. Może nawet dojść do próby samobójczej. Nie jest to łatwa sytuacja. Skoro jednak musisz ratować siebie, to wyjścia nie ma.


Może to egoistyczne, ale nie potrafię udawać, że jest okej i być z tym człowiekiem...

Odp: Rozstać się czy nie?
szary1994 napisał/a:

Jestem po drugiej stronie, nagle koniec, nie wiem czemu, moj temat: (www).netkobiety.pl/t116301.html ale wiem że muszę sam ze sobą dać rade, a dziewczyny nie mógłbym na siłe trzymać przy sobie. To jest właśnie ta dysproporcja o ktorej tam piszę, chlopak zrobiłby wszystko zeby było dobrze, zeby nadal do siebie pasowac i byc razem, a dziewczyna potrafi tak nagle przestać coś czuć i odejść. Nie pisze że to coś złego. To przydatne, też bym tak chciał. Wiem obiektywnie ze zmuszenie zachowaniem, manipulacją do bycia razem byłoby gorsze dla niej wiec staram sie trzymać na dystans, nie kontaktować. Tak to wygląda od drugiej strony, związek z takim brakiem uczuć bylby jeszcze gorszy dla obu stron. Tak naprawde nigdy więcej związku, po co znowu po 3 latach to samo. Gdyby byla reinkarnacja, poczekalbym na odrodzenie sie jako dziewczyna i wtedy zwiazek bez obawy ze po 3 latach nagle koniec.



Również uważam, że lepiej jednak się rozstac kiedy jakieś uczucie się wyoaliło.. Ranimy zarówno siebie jak i tą drugą osobę sad Wchodząc w nowy związek przecież nie chcieliśmy, żeby któreś z Nas się odkochala... Wierzylismy, ze tym razem to jest to, że to na pewno ten jedyny.. A tym czasem jest zupełnie inaczej i niestety nie mamy na to większego wpływu..
Ja np. wchodząc w ten związek myślałam, że będzie dobrze, nie było.. Już po miesiącu tak na prawdę coś się zaczęło psuć, no ale przecież go kochałam i wybaczalam a on wybaczał mi bo też kochał.. Teraz gdybym kochała tego człowieka wybaczalabym mu znowu, nie patrzyła na jego wady które w tym momencie zakryly wszystkie jego zalety.. Gdybym go kochała, nie pisalabym tutaj tych rzeczy...

89

Odp: Rozstać się czy nie?
xniezdecydowanax napisał/a:

Cześć. Jestem tutaj nowa.. Chciałabym z kimś porozmawiać o tym co się dzieje w moim życiu... Zacznę od początku..
Z moim TŻ jestem już prawie 5 lat. Od 2,5 lat mieszkamy razem. Ja mam 22 on 23 lata, jest moją pierwszą miłością, ja jego zresztą też. Nasz związek zaczął się bardzo burzliwie.. On mnie na początku odrzucił, ja cierpiałam.. Jednak wszystko dobrze się ułożyło.. Na początku było fajnie, wiecie zresztą jak to jest..  Motylki w brzuchu i te sprawy, chociaż bardziej z mojej strony.. W między czasie (naszego związku) działy się różne rzeczy, kłamstwa z jego strony, które ja mu wybaczałam bo przecież nie wyobrażam sobie życia bez niego... 2,5 roku temu zamieszkaliśmy razem (studia) i od tamtej pory zaczęłam mieć myśli, że nie chce z Nim być.. Ale jakoś się to ciągnęło, w między czasie przestał  mnie w ogóle podniecać, nie mam ochoty na pocałunki, przytulanie.. Robię to, żeby mieć święty spokój... On zauważył, że moje zachowanie się zmieniło, bo ciągle o tym mówi, ze ja głupia tłumacze ze mu się tylko wydaje.. Ciesze się z każdej chwili, kiedy nie ma go w domu... W listopadzie tego roku postanowiłam go zostawić... Jednak on się popłakał, zaczął mówić, że nie wyobraża sobie życia beze mnie, rodzice byli strasznie na mnie źli.. No i ugięłam się, nie zostawiłam go.. Myślałam, że to przejdzie. Nie przeszło, ciągle myślę o tym, żeby go zostawić, ale z drugiej strony mam obawy... Czy można zbudować prawdziwy związek bez seksu, pocałunków?? Bez namiętności?
Dziewczyny, proszę.. Pomóżcie, nie wiem sama co mam robić. Wiem, że go krzywdzę, ale mam taki mętlik w głowie, że już sama nie wiem co mam robić...


Aha, czyli trwasz w związku bez miłości, bez pożądania i namiętności, a z Twojej strony jest wręcz niechęć. W dodatku podczas Waszego związku Twój partner wielokrotnie kręcił i kłamał, teraz Ty kręcisz i go okłamujesz.
A nie kończysz relacji, bo:
- chłopak się popłakał
- rodzice byli źli

Toż to prawdziwa tragedia i patowa sytuacja, która wymaga konsultacji z innymi ludźmi
Gratuluję dojrzałości przedszkolnej :-D

90 Ostatnio edytowany przez xniezdecydowanax (2019-01-02 13:08:28)

Odp: Rozstać się czy nie?
MagdaLena1111 napisał/a:
xniezdecydowanax napisał/a:

Cześć. Jestem tutaj nowa.. Chciałabym z kimś porozmawiać o tym co się dzieje w moim życiu... Zacznę od początku..
Z moim TŻ jestem już prawie 5 lat. Od 2,5 lat mieszkamy razem. Ja mam 22 on 23 lata, jest moją pierwszą miłością, ja jego zresztą też. Nasz związek zaczął się bardzo burzliwie.. On mnie na początku odrzucił, ja cierpiałam.. Jednak wszystko dobrze się ułożyło.. Na początku było fajnie, wiecie zresztą jak to jest..  Motylki w brzuchu i te sprawy, chociaż bardziej z mojej strony.. W między czasie (naszego związku) działy się różne rzeczy, kłamstwa z jego strony, które ja mu wybaczałam bo przecież nie wyobrażam sobie życia bez niego... 2,5 roku temu zamieszkaliśmy razem (studia) i od tamtej pory zaczęłam mieć myśli, że nie chce z Nim być.. Ale jakoś się to ciągnęło, w między czasie przestał  mnie w ogóle podniecać, nie mam ochoty na pocałunki, przytulanie.. Robię to, żeby mieć święty spokój... On zauważył, że moje zachowanie się zmieniło, bo ciągle o tym mówi, ze ja głupia tłumacze ze mu się tylko wydaje.. Ciesze się z każdej chwili, kiedy nie ma go w domu... W listopadzie tego roku postanowiłam go zostawić... Jednak on się popłakał, zaczął mówić, że nie wyobraża sobie życia beze mnie, rodzice byli strasznie na mnie źli.. No i ugięłam się, nie zostawiłam go.. Myślałam, że to przejdzie. Nie przeszło, ciągle myślę o tym, żeby go zostawić, ale z drugiej strony mam obawy... Czy można zbudować prawdziwy związek bez seksu, pocałunków?? Bez namiętności?
Dziewczyny, proszę.. Pomóżcie, nie wiem sama co mam robić. Wiem, że go krzywdzę, ale mam taki mętlik w głowie, że już sama nie wiem co mam robić...


Aha, czyli trwasz w związku bez miłości, bez pożądania i namiętności, a z Twojej strony jest wręcz niechęć. W dodatku podczas Waszego związku Twój partner wielokrotnie kręcił i kłamał, teraz Ty kręcisz i go okłamujesz.
A nie kończysz relacji, bo:
- chłopak się popłakał
- rodzice byli źli

Toż to prawdziwa tragedia i patowa sytuacja, która wymaga konsultacji z innymi ludźmi
Gratuluję dojrzałości przedszkolnej :-D


Jacy ludzie potrafią być podli wink
Nie wszystko jest czarne i białe jak Tobie się zapewne wydaje wink Nie da się tutaj opisać 5 letniego związku...
Napisałaś coś, jakbyś wiedziała wszystko o moim życiu, związku.. A tak nie jest.
Nie uważasz, że człowiek może się pogubił? Szuka jakiegoś wsparcia?  Twój tekst jest własnie na poziomie przedszkola, bo wydaje Ci się, że wszystko wiesz i uważasz, że jestem zwykłą idiotką, bo nie potrafię zostawić chłopaka, z którym przeżyłam aż 5 lat swojego życia wink
Moja rada, zastanów się czasem dwa razy zanim coś napiszesz smile

91 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2019-01-02 13:33:06)

Odp: Rozstać się czy nie?
xniezdecydowanax napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:
xniezdecydowanax napisał/a:

Cześć. Jestem tutaj nowa.. Chciałabym z kimś porozmawiać o tym co się dzieje w moim życiu... Zacznę od początku..
Z moim TŻ jestem już prawie 5 lat. Od 2,5 lat mieszkamy razem. Ja mam 22 on 23 lata, jest moją pierwszą miłością, ja jego zresztą też. Nasz związek zaczął się bardzo burzliwie.. On mnie na początku odrzucił, ja cierpiałam.. Jednak wszystko dobrze się ułożyło.. Na początku było fajnie, wiecie zresztą jak to jest..  Motylki w brzuchu i te sprawy, chociaż bardziej z mojej strony.. W między czasie (naszego związku) działy się różne rzeczy, kłamstwa z jego strony, które ja mu wybaczałam bo przecież nie wyobrażam sobie życia bez niego... 2,5 roku temu zamieszkaliśmy razem (studia) i od tamtej pory zaczęłam mieć myśli, że nie chce z Nim być.. Ale jakoś się to ciągnęło, w między czasie przestał  mnie w ogóle podniecać, nie mam ochoty na pocałunki, przytulanie.. Robię to, żeby mieć święty spokój... On zauważył, że moje zachowanie się zmieniło, bo ciągle o tym mówi, ze ja głupia tłumacze ze mu się tylko wydaje.. Ciesze się z każdej chwili, kiedy nie ma go w domu... W listopadzie tego roku postanowiłam go zostawić... Jednak on się popłakał, zaczął mówić, że nie wyobraża sobie życia beze mnie, rodzice byli strasznie na mnie źli.. No i ugięłam się, nie zostawiłam go.. Myślałam, że to przejdzie. Nie przeszło, ciągle myślę o tym, żeby go zostawić, ale z drugiej strony mam obawy... Czy można zbudować prawdziwy związek bez seksu, pocałunków?? Bez namiętności?
Dziewczyny, proszę.. Pomóżcie, nie wiem sama co mam robić. Wiem, że go krzywdzę, ale mam taki mętlik w głowie, że już sama nie wiem co mam robić...


Aha, czyli trwasz w związku bez miłości, bez pożądania i namiętności, a z Twojej strony jest wręcz niechęć. W dodatku podczas Waszego związku Twój partner wielokrotnie kręcił i kłamał, teraz Ty kręcisz i go okłamujesz.
A nie kończysz relacji, bo:
- chłopak się popłakał
- rodzice byli źli

Toż to prawdziwa tragedia i patowa sytuacja, która wymaga konsultacji z innymi ludźmi
Gratuluję dojrzałości przedszkolnej :-D


Jacy ludzie potrafią być podli wink
Nie wszystko jest czarne i białe jak Tobie się zapewne wydaje wink Nie da się tutaj opisać 5 letniego związku...
Napisałaś coś, jakbyś wiedziała wszystko o moim życiu, związku.. A tak nie jest.
Nie uważasz, że człowiek może się pogubił? Szuka jakiegoś wsparcia?  Twój tekst jest własnie na poziomie przedszkola, bo wydaje Ci się, że wszystko wiesz i uważasz, że jestem zwykłą idiotką, bo nie potrafię zostawić chłopaka, z którym przeżyłam aż 5 lat swojego życia wink
Moja rada, zastanów się czasem dwa razy zanim coś napiszesz smile


Ojejku, jejku, jaka jestem podła, bo streściłem to, co sama napisałaś :-P
To nie ja przyszłam tu po rady, więc co się dziwisz, że skoro pytasz to dostajesz odpowiedzi? A nie o takie Ci chodziło... miałam się użalać nad Twoją biedą, nad tym, że musisz kłamać i oszukiwać, że musisz jako dorosła osoba bać się złości rodziców, No i koniecznie, że muszisz żyć w związku z plaksą, co lubi też oszukiwać i kłamać.

Jakiego wsparcia szukasz? Instrumentalnego? Emocjonalnego? Informacyjnego? Oceniającego?

Czy jesteś zwykłym trollem, który udaje, że nie potrafi sobie dodać dwa do dwóch i potrzebuje, żeby mu wyjaśnić podstawy relacji międzyludzkich?

Sama piszesz, że nie kochasz, nie pożądasz, chcesz związek zakończyć i byś to zrobiła, gdyby Twój najwyraźniej dojrzały facet nie rozpłakał się, a rodzice nie zezłościli się na najwyraźniej dojrzałe dziecko, więc o co chodzi?

Lubisz kłamać i oszukiwać tylko swojego faceta, czy nas użytkowników forum także?
Boisz się tylko złości rodziców, czy prawdy między między oczy także?

Odp: Rozstać się czy nie?
MagdaLena1111 napisał/a:
xniezdecydowanax napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

Aha, czyli trwasz w związku bez miłości, bez pożądania i namiętności, a z Twojej strony jest wręcz niechęć. W dodatku podczas Waszego związku Twój partner wielokrotnie kręcił i kłamał, teraz Ty kręcisz i go okłamujesz.
A nie kończysz relacji, bo:
- chłopak się popłakał
- rodzice byli źli

Toż to prawdziwa tragedia i patowa sytuacja, która wymaga konsultacji z innymi ludźmi
Gratuluję dojrzałości przedszkolnej :-D


Jacy ludzie potrafią być podli wink
Nie wszystko jest czarne i białe jak Tobie się zapewne wydaje wink Nie da się tutaj opisać 5 letniego związku...
Napisałaś coś, jakbyś wiedziała wszystko o moim życiu, związku.. A tak nie jest.
Nie uważasz, że człowiek może się pogubił? Szuka jakiegoś wsparcia?  Twój tekst jest własnie na poziomie przedszkola, bo wydaje Ci się, że wszystko wiesz i uważasz, że jestem zwykłą idiotką, bo nie potrafię zostawić chłopaka, z którym przeżyłam aż 5 lat swojego życia wink
Moja rada, zastanów się czasem dwa razy zanim coś napiszesz smile


Ojejku, jejku, jaka jestem podła, bo streściłem to, co sama napisałaś :-P
To nie ja przyszłam tu po rady, więc co się dziwisz, że skoro pytasz to dostajesz odpowiedzi? A nie o takie Ci chodizło...

Jakiego wsparcia szukasz? Instrumentalnego? Emocjonalnego? Informacyjnego? Oceniającego?

Czy jesteś zwykłym trollem, który udaje, że nie potrafi sobie dodać dwa do dwóch i potrzebuje, żeby mu wyjaśnić podstawy relacji międzyludzkich?

Sama piszesz, że nie kochasz, nie pożądasz, chcesz związek zakończyć i byś to zrobiła, gdyby Twój najwyraźniej dojrzały facet nie rozpłakał się, a rodzice nie zezłościli się na najwyraźniej dojrzałe dziecko, więc o co chodzi?

Lubisz kłamać i oszukiwać tylko swojego faceta, czy nas użytkowników forum także?
Boisz się tylko złości rodziców, czy prawdy między między oczy także?


Skoro jest to mój pierwszy związek to chyba logiczne, ze nie mam doświadczenia w tych sprawach, dlatego zwróciłam się tutaj o jakieś rady... Nie wiem czy tak to ma wszystko wyglądać po tylu latach? Może to ja coś sobie ubzduralam... Nie wiem...

93

Odp: Rozstać się czy nie?
xniezdecydowanax napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:
xniezdecydowanax napisał/a:

Jacy ludzie potrafią być podli wink
Nie wszystko jest czarne i białe jak Tobie się zapewne wydaje wink Nie da się tutaj opisać 5 letniego związku...
Napisałaś coś, jakbyś wiedziała wszystko o moim życiu, związku.. A tak nie jest.
Nie uważasz, że człowiek może się pogubił? Szuka jakiegoś wsparcia?  Twój tekst jest własnie na poziomie przedszkola, bo wydaje Ci się, że wszystko wiesz i uważasz, że jestem zwykłą idiotką, bo nie potrafię zostawić chłopaka, z którym przeżyłam aż 5 lat swojego życia wink
Moja rada, zastanów się czasem dwa razy zanim coś napiszesz smile


Ojejku, jejku, jaka jestem podła, bo streściłem to, co sama napisałaś :-P
To nie ja przyszłam tu po rady, więc co się dziwisz, że skoro pytasz to dostajesz odpowiedzi? A nie o takie Ci chodizło...

Jakiego wsparcia szukasz? Instrumentalnego? Emocjonalnego? Informacyjnego? Oceniającego?

Czy jesteś zwykłym trollem, który udaje, że nie potrafi sobie dodać dwa do dwóch i potrzebuje, żeby mu wyjaśnić podstawy relacji międzyludzkich?

Sama piszesz, że nie kochasz, nie pożądasz, chcesz związek zakończyć i byś to zrobiła, gdyby Twój najwyraźniej dojrzały facet nie rozpłakał się, a rodzice nie zezłościli się na najwyraźniej dojrzałe dziecko, więc o co chodzi?

Lubisz kłamać i oszukiwać tylko swojego faceta, czy nas użytkowników forum także?
Boisz się tylko złości rodziców, czy prawdy między między oczy także?


Skoro jest to mój pierwszy związek to chyba logiczne, ze nie mam doświadczenia w tych sprawach, dlatego zwróciłam się tutaj o jakieś rady... Nie wiem czy tak to ma wszystko wyglądać po tylu latach? Może to ja coś sobie ubzduralam... Nie wiem...

Ale co sobie ubzdurałaś?
Że nie kochasz i odrzuca Cię od intymności z własnym partnerem?
Czy płacz swojego partnera?
Czy złość rodziców?
Czy kłamstwa i oszustwa Twojego faceta?
Czy Twoje okłamywanie faceta?

Ile tak naprawdę masz lat? Nie wierzę, że ktoś kto ma dwadzieścia kilka lat wykazuje aż tak duży brak samodzielności i dojrzałości?

Odp: Rozstać się czy nie?
MagdaLena1111 napisał/a:
xniezdecydowanax napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

Ojejku, jejku, jaka jestem podła, bo streściłem to, co sama napisałaś :-P
To nie ja przyszłam tu po rady, więc co się dziwisz, że skoro pytasz to dostajesz odpowiedzi? A nie o takie Ci chodizło...

Jakiego wsparcia szukasz? Instrumentalnego? Emocjonalnego? Informacyjnego? Oceniającego?

Czy jesteś zwykłym trollem, który udaje, że nie potrafi sobie dodać dwa do dwóch i potrzebuje, żeby mu wyjaśnić podstawy relacji międzyludzkich?

Sama piszesz, że nie kochasz, nie pożądasz, chcesz związek zakończyć i byś to zrobiła, gdyby Twój najwyraźniej dojrzały facet nie rozpłakał się, a rodzice nie zezłościli się na najwyraźniej dojrzałe dziecko, więc o co chodzi?

Lubisz kłamać i oszukiwać tylko swojego faceta, czy nas użytkowników forum także?
Boisz się tylko złości rodziców, czy prawdy między między oczy także?


Skoro jest to mój pierwszy związek to chyba logiczne, ze nie mam doświadczenia w tych sprawach, dlatego zwróciłam się tutaj o jakieś rady... Nie wiem czy tak to ma wszystko wyglądać po tylu latach? Może to ja coś sobie ubzduralam... Nie wiem...

Ale co sobie ubzdurałaś?
Że nie kochasz i odrzuca Cię od intymności z własnym partnerem?
Czy płacz swojego partnera?
Czy złość rodziców?
Czy kłamstwa i oszustwa Twojego faceta?
Czy Twoje okłamywanie faceta?

Ile tak naprawdę masz lat? Nie wierzę, że ktoś kto ma dwadzieścia kilka lat wykazuje aż tak duży brak samodzielności i dojrzałości?


Mam tyle lat ile napisalam...A czuje się jakbym była już zoną od co najmniej 10 lat...
Wydaje Ci się, że jestem nie samodzielna? No możliwe...

95

Odp: Rozstać się czy nie?
xniezdecydowanax napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:
xniezdecydowanax napisał/a:

Skoro jest to mój pierwszy związek to chyba logiczne, ze nie mam doświadczenia w tych sprawach, dlatego zwróciłam się tutaj o jakieś rady... Nie wiem czy tak to ma wszystko wyglądać po tylu latach? Może to ja coś sobie ubzduralam... Nie wiem...

Ale co sobie ubzdurałaś?
Że nie kochasz i odrzuca Cię od intymności z własnym partnerem?
Czy płacz swojego partnera?
Czy złość rodziców?
Czy kłamstwa i oszustwa Twojego faceta?
Czy Twoje okłamywanie faceta?

Ile tak naprawdę masz lat? Nie wierzę, że ktoś kto ma dwadzieścia kilka lat wykazuje aż tak duży brak samodzielności i dojrzałości?


Mam tyle lat ile napisalam...A czuje się jakbym była już zoną od co najmniej 10 lat...
Wydaje Ci się, że jestem nie samodzielna? No możliwe...


Brak samodzielności to wniosek z tego, że kierujesz się oczekiwaniami rodziców, czy masz związek kontynuować czy nie.

Ogólnie, to myślę o Tobie, że jesteś strasznie zakompleksiona. Trzymasz się byle jakiego faceta jakbyś była przeświadczona, że nikt lepszy się nie trafi. Wszystko przełkniesz, kłamstwa i własne obrzydzenie byle tylko się nie okazało to, co sama o sobie myślisz.

Odp: Rozstać się czy nie?
MagdaLena1111 napisał/a:
xniezdecydowanax napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

Ale co sobie ubzdurałaś?
Że nie kochasz i odrzuca Cię od intymności z własnym partnerem?
Czy płacz swojego partnera?
Czy złość rodziców?
Czy kłamstwa i oszustwa Twojego faceta?
Czy Twoje okłamywanie faceta?

Ile tak naprawdę masz lat? Nie wierzę, że ktoś kto ma dwadzieścia kilka lat wykazuje aż tak duży brak samodzielności i dojrzałości?


Mam tyle lat ile napisalam...A czuje się jakbym była już zoną od co najmniej 10 lat...
Wydaje Ci się, że jestem nie samodzielna? No możliwe...


Brak samodzielności to wniosek z tego, że kierujesz się oczekiwaniami rodziców, czy masz związek kontynuować czy nie.

Ogólnie, to myślę o Tobie, że jesteś strasznie zakompleksiona. Trzymasz się byle jakiego faceta jakbyś była przeświadczona, że nikt lepszy się nie trafi. Wszystko przełkniesz, kłamstwa i własne obrzydzenie byle tylko się nie okazało to, co sama o sobie myślisz.



Rozumiem.. Może być w tym ziarno prawdy ale to dlatego, że właśnie jest to mój pierwszy chłopak..
Zakompleksiona nie jestem.. Wiem, że znajdę sobie kogoś na pewno.. Nawet o tym marzę.. Żeby się zakochać tak prawdziwie.. Obecny związek duzo mnie nauczył, wiem jakie błędy popełnialam...

97

Odp: Rozstać się czy nie?
xniezdecydowanax napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:
xniezdecydowanax napisał/a:

Mam tyle lat ile napisalam...A czuje się jakbym była już zoną od co najmniej 10 lat...
Wydaje Ci się, że jestem nie samodzielna? No możliwe...


Brak samodzielności to wniosek z tego, że kierujesz się oczekiwaniami rodziców, czy masz związek kontynuować czy nie.

Ogólnie, to myślę o Tobie, że jesteś strasznie zakompleksiona. Trzymasz się byle jakiego faceta jakbyś była przeświadczona, że nikt lepszy się nie trafi. Wszystko przełkniesz, kłamstwa i własne obrzydzenie byle tylko się nie okazało to, co sama o sobie myślisz.



Rozumiem.. Może być w tym ziarno prawdy ale to dlatego, że właśnie jest to mój pierwszy chłopak..
Zakompleksiona nie jestem.. Wiem, że znajdę sobie kogoś na pewno.. Nawet o tym marzę.. Żeby się zakochać tak prawdziwie.. Obecny związek duzo mnie nauczył, wiem jakie błędy popełnialam...


Czy Ty się słyszysz? Marzysz o prawdziwej miłości a tkwisz w związku z płaksą i kłamcą? :-D
Chyba rezczywiściejesteś trollem, który ma z nas niezłą bekę.
Bay bay

Odp: Rozstać się czy nie?
MagdaLena1111 napisał/a:
xniezdecydowanax napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

Brak samodzielności to wniosek z tego, że kierujesz się oczekiwaniami rodziców, czy masz związek kontynuować czy nie.

Ogólnie, to myślę o Tobie, że jesteś strasznie zakompleksiona. Trzymasz się byle jakiego faceta jakbyś była przeświadczona, że nikt lepszy się nie trafi. Wszystko przełkniesz, kłamstwa i własne obrzydzenie byle tylko się nie okazało to, co sama o sobie myślisz.



Rozumiem.. Może być w tym ziarno prawdy ale to dlatego, że właśnie jest to mój pierwszy chłopak..
Zakompleksiona nie jestem.. Wiem, że znajdę sobie kogoś na pewno.. Nawet o tym marzę.. Żeby się zakochać tak prawdziwie.. Obecny związek duzo mnie nauczył, wiem jakie błędy popełnialam...


Czy Ty się słyszysz? Marzysz o prawdziwej miłości a tkwisz w związku z płaksą i kłamcą? :-D
Chyba rezczywiściejesteś trollem, który ma z nas niezłą bekę.
Bay bay



Tak słyszę się... Nie jestem trollem. Ja pierdziele co z Tobą laska?? Ty wszystkich oceniasz tak samo? Może stąd moje wahania, ponieważ ludze się, że jeszcze między mna a moim chłopakiem wszystko się naprawi...
Zresztą nieważne..

99

Odp: Rozstać się czy nie?

Pogubiłaś się, może nie zrywaj, tylko daj sobie czas? Mieszkanie osobno przez jakiś określony czas? Pomyśl o tym. To uczucie może powrócić. Teraz nie masz jasnego oglądu, perspektywy. Wyprowadź się na trochę. Oczekujesz nie do końca wiesz czego. Sama nie wiesz też co chcesz dać. Rozwagi.

100

Odp: Rozstać się czy nie?
MotoMegi napisał/a:

Pogubiłaś się, może nie zrywaj, tylko daj sobie czas? Mieszkanie osobno przez jakiś określony czas? Pomyśl o tym. To uczucie może powrócić. Teraz nie masz jasnego oglądu, perspektywy. Wyprowadź się na trochę. Oczekujesz nie do końca wiesz czego. Sama nie wiesz też co chcesz dać. Rozwagi.




Nie mam jak się wyprowadzić na trochę.. Mieszkamy w obcym mieście, nie wynajmę przecież pokoju na chwile smile Oczekuję prawdziwej miłości, namiętności, bliskości. Tego jestem pewna na 100% w tym związku od dawna tego nie mam..

101

Odp: Rozstać się czy nie?

Spytam tak: a czy dawałaś mu to, czego sama od niego oczekujesz? Nawet nie zdajesz sobie sprawy jak wiele od Ciebie zależy i jak bardzo może zmienić się relacja, gdy zaczniesz od samej siebie. Bądź ze sobą szczera, czy dałaś mu to, po co sama wyciągasz dłonie?

Pokój i tak będziesz musiała wynająć, jeśli odejdziesz. Teraz chcesz po prostu uciec, a to nie rozwiąże Twoich prawdziwych problemów.

xniezdecydowanax napisał/a:
MotoMegi napisał/a:

Pogubiłaś się, może nie zrywaj, tylko daj sobie czas? Mieszkanie osobno przez jakiś określony czas? Pomyśl o tym. To uczucie może powrócić. Teraz nie masz jasnego oglądu, perspektywy. Wyprowadź się na trochę. Oczekujesz nie do końca wiesz czego. Sama nie wiesz też co chcesz dać. Rozwagi.




Nie mam jak się wyprowadzić na trochę.. Mieszkamy w obcym mieście, nie wynajmę przecież pokoju na chwile smile Oczekuję prawdziwej miłości, namiętności, bliskości. Tego jestem pewna na 100% w tym związku od dawna tego nie mam..

102

Odp: Rozstać się czy nie?

@MotoMegi
Owszem, na samym początku naszego związku to ja się starałam, dawałam z siebie wszystko a on olewał. Jak zamieszkaliśmy razem to wtedy role się odwróciły..  On zaczął się bardziej starać, a mi przestało zależeć..

103

Odp: Rozstać się czy nie?

Na pewno jest Ci ciezko, rozumiem Cie. Sama nie rozumiesz swoich uczuć, Twoj partner gdzies w srodku czuje sie odrzucony, a Ty nie potrafiss tego zmienic. Jedno jest pewne - czujesz sie dziwnie, czujesz jakis dystans. Tak, da sie zbudować taki zwiazek, ale na pewno nie bedzie on szczesliwy dla was obojgu, bo zawsze gdzies w srodku bedziesz czuc ze czegos Ci brakuje. Jest jednak szansa ze Twoje uczucia wobec niego sie zmienia tylko musi zapalić sie jakas iskra - np. Wyjazd we dwoje i sprzyjajaca atmosfera (klimacik, muzyka) cos co bedzie sprzyjac ze poczujesz te namietnisc na nowo. Czasem o takie rzeczy trzeba sue postarac i uczucie plonie na nowo. Jesli jednak to nie pomaga, z bólem serca bedziesz musiala to zakonczyc, ale w tej decyzji bedziesz musiala byc konsekwentna, nie sluchac rodziny, przyjaciol tylko zawierzyc samej sobie. Na pewno bedzie czekac Cie cos pieknego, ale jesli poczujesz ze zalujesz, jesli Twoj chlopak Cie kocha - wrocicie do siebie. Pozdrawiam i zycze powodzenia

xniezdecydowanax napisał/a:

Cześć. Jestem tutaj nowa.. Chciałabym z kimś porozmawiać o tym co się dzieje w moim życiu... Zacznę od początku..
Z moim TŻ jestem już prawie 5 lat. Od 2,5 lat mieszkamy razem. Ja mam 22 on 23 lata, jest moją pierwszą miłością, ja jego zresztą też. Nasz związek zaczął się bardzo burzliwie.. On mnie na początku odrzucił, ja cierpiałam.. Jednak wszystko dobrze się ułożyło.. Na początku było fajnie, wiecie zresztą jak to jest..  Motylki w brzuchu i te sprawy, chociaż bardziej z mojej strony.. W między czasie (naszego związku) działy się różne rzeczy, kłamstwa z jego strony, które ja mu wybaczałam bo przecież nie wyobrażam sobie życia bez niego... 2,5 roku temu zamieszkaliśmy razem (studia) i od tamtej pory zaczęłam mieć myśli, że nie chce z Nim być.. Ale jakoś się to ciągnęło, w między czasie przestał  mnie w ogóle podniecać, nie mam ochoty na pocałunki, przytulanie.. Robię to, żeby mieć święty spokój... On zauważył, że moje zachowanie się zmieniło, bo ciągle o tym mówi, ze ja głupia tłumacze ze mu się tylko wydaje.. Ciesze się z każdej chwili, kiedy nie ma go w domu... W listopadzie tego roku postanowiłam go zostawić... Jednak on się popłakał, zaczął mówić, że nie wyobraża sobie życia beze mnie, rodzice byli strasznie na mnie źli.. No i ugięłam się, nie zostawiłam go.. Myślałam, że to przejdzie. Nie przeszło, ciągle myślę o tym, żeby go zostawić, ale z drugiej strony mam obawy... Czy można zbudować prawdziwy związek bez seksu, pocałunków?? Bez namiętności?
Dziewczyny, proszę.. Pomóżcie, nie wiem sama co mam robić. Wiem, że go krzywdzę, ale mam taki mętlik w głowie, że już sama nie wiem co mam robić...

104

Odp: Rozstać się czy nie?
Dziewczyna94 napisał/a:

Na pewno jest Ci ciezko, rozumiem Cie. Sama nie rozumiesz swoich uczuć, Twoj partner gdzies w srodku czuje sie odrzucony, a Ty nie potrafiss tego zmienic. Jedno jest pewne - czujesz sie dziwnie, czujesz jakis dystans. Tak, da sie zbudować taki zwiazek, ale na pewno nie bedzie on szczesliwy dla was obojgu, bo zawsze gdzies w srodku bedziesz czuc ze czegos Ci brakuje. Jest jednak szansa ze Twoje uczucia wobec niego sie zmienia tylko musi zapalić sie jakas iskra - np. Wyjazd we dwoje i sprzyjajaca atmosfera (klimacik, muzyka) cos co bedzie sprzyjac ze poczujesz te namietnisc na nowo. Czasem o takie rzeczy trzeba sue postarac i uczucie plonie na nowo. Jesli jednak to nie pomaga, z bólem serca bedziesz musiala to zakonczyc, ale w tej decyzji bedziesz musiala byc konsekwentna, nie sluchac rodziny, przyjaciol tylko zawierzyc samej sobie. Na pewno bedzie czekac Cie cos pieknego, ale jesli poczujesz ze zalujesz, jesli Twoj chlopak Cie kocha - wrocicie do siebie. Pozdrawiam i zycze powodzenia

xniezdecydowanax napisał/a:

Cześć. Jestem tutaj nowa.. Chciałabym z kimś porozmawiać o tym co się dzieje w moim życiu... Zacznę od początku..
Z moim TŻ jestem już prawie 5 lat. Od 2,5 lat mieszkamy razem. Ja mam 22 on 23 lata, jest moją pierwszą miłością, ja jego zresztą też. Nasz związek zaczął się bardzo burzliwie.. On mnie na początku odrzucił, ja cierpiałam.. Jednak wszystko dobrze się ułożyło.. Na początku było fajnie, wiecie zresztą jak to jest..  Motylki w brzuchu i te sprawy, chociaż bardziej z mojej strony.. W między czasie (naszego związku) działy się różne rzeczy, kłamstwa z jego strony, które ja mu wybaczałam bo przecież nie wyobrażam sobie życia bez niego... 2,5 roku temu zamieszkaliśmy razem (studia) i od tamtej pory zaczęłam mieć myśli, że nie chce z Nim być.. Ale jakoś się to ciągnęło, w między czasie przestał  mnie w ogóle podniecać, nie mam ochoty na pocałunki, przytulanie.. Robię to, żeby mieć święty spokój... On zauważył, że moje zachowanie się zmieniło, bo ciągle o tym mówi, ze ja głupia tłumacze ze mu się tylko wydaje.. Ciesze się z każdej chwili, kiedy nie ma go w domu... W listopadzie tego roku postanowiłam go zostawić... Jednak on się popłakał, zaczął mówić, że nie wyobraża sobie życia beze mnie, rodzice byli strasznie na mnie źli.. No i ugięłam się, nie zostawiłam go.. Myślałam, że to przejdzie. Nie przeszło, ciągle myślę o tym, żeby go zostawić, ale z drugiej strony mam obawy... Czy można zbudować prawdziwy związek bez seksu, pocałunków?? Bez namiętności?
Dziewczyny, proszę.. Pomóżcie, nie wiem sama co mam robić. Wiem, że go krzywdzę, ale mam taki mętlik w głowie, że już sama nie wiem co mam robić...



Bardzo dziękuję za wpis..

Byliśmy we wrześniu nad morzem, sami.. Ale to nic nie dało, chciałam, żeby wypaliło, ale nic. Jakaś blokada i koniec nie mogłam się ponieść chwili..

105

Odp: Rozstać się czy nie?
xniezdecydowanax napisał/a:
Dziewczyna94 napisał/a:

Na pewno jest Ci ciezko, rozumiem Cie. Sama nie rozumiesz swoich uczuć, Twoj partner gdzies w srodku czuje sie odrzucony, a Ty nie potrafiss tego zmienic. Jedno jest pewne - czujesz sie dziwnie, czujesz jakis dystans. Tak, da sie zbudować taki zwiazek, ale na pewno nie bedzie on szczesliwy dla was obojgu, bo zawsze gdzies w srodku bedziesz czuc ze czegos Ci brakuje. Jest jednak szansa ze Twoje uczucia wobec niego sie zmienia tylko musi zapalić sie jakas iskra - np. Wyjazd we dwoje i sprzyjajaca atmosfera (klimacik, muzyka) cos co bedzie sprzyjac ze poczujesz te namietnisc na nowo. Czasem o takie rzeczy trzeba sue postarac i uczucie plonie na nowo. Jesli jednak to nie pomaga, z bólem serca bedziesz musiala to zakonczyc, ale w tej decyzji bedziesz musiala byc konsekwentna, nie sluchac rodziny, przyjaciol tylko zawierzyc samej sobie. Na pewno bedzie czekac Cie cos pieknego, ale jesli poczujesz ze zalujesz, jesli Twoj chlopak Cie kocha - wrocicie do siebie. Pozdrawiam i zycze powodzenia

xniezdecydowanax napisał/a:

Cześć. Jestem tutaj nowa.. Chciałabym z kimś porozmawiać o tym co się dzieje w moim życiu... Zacznę od początku..
Z moim TŻ jestem już prawie 5 lat. Od 2,5 lat mieszkamy razem. Ja mam 22 on 23 lata, jest moją pierwszą miłością, ja jego zresztą też. Nasz związek zaczął się bardzo burzliwie.. On mnie na początku odrzucił, ja cierpiałam.. Jednak wszystko dobrze się ułożyło.. Na początku było fajnie, wiecie zresztą jak to jest..  Motylki w brzuchu i te sprawy, chociaż bardziej z mojej strony.. W między czasie (naszego związku) działy się różne rzeczy, kłamstwa z jego strony, które ja mu wybaczałam bo przecież nie wyobrażam sobie życia bez niego... 2,5 roku temu zamieszkaliśmy razem (studia) i od tamtej pory zaczęłam mieć myśli, że nie chce z Nim być.. Ale jakoś się to ciągnęło, w między czasie przestał  mnie w ogóle podniecać, nie mam ochoty na pocałunki, przytulanie.. Robię to, żeby mieć święty spokój... On zauważył, że moje zachowanie się zmieniło, bo ciągle o tym mówi, ze ja głupia tłumacze ze mu się tylko wydaje.. Ciesze się z każdej chwili, kiedy nie ma go w domu... W listopadzie tego roku postanowiłam go zostawić... Jednak on się popłakał, zaczął mówić, że nie wyobraża sobie życia beze mnie, rodzice byli strasznie na mnie źli.. No i ugięłam się, nie zostawiłam go.. Myślałam, że to przejdzie. Nie przeszło, ciągle myślę o tym, żeby go zostawić, ale z drugiej strony mam obawy... Czy można zbudować prawdziwy związek bez seksu, pocałunków?? Bez namiętności?
Dziewczyny, proszę.. Pomóżcie, nie wiem sama co mam robić. Wiem, że go krzywdzę, ale mam taki mętlik w głowie, że już sama nie wiem co mam robić...



Bardzo dziękuję za wpis..

Byliśmy we wrześniu nad morzem, sami.. Ale to nic nie dało, chciałam, żeby wypaliło, ale nic. Jakaś blokada i koniec nie mogłam się ponieść chwili..



No to moja droga, niestety klops. Nie męcz się. Widze, ze jestes bardzo empatyczna osoba, martwisz sie o jego uczucia i to rozstanie bedzie ciezkie. Ale w koncu do tego dojdzie, jesli chcesz zeby spadło Ci to jakos z nieba albo chcesz byc bardziej tego pewna, to bedziesz w tym tkwic jeszcze minimum rok.. albo i wiecej bo moze byc jeszcze trudniej. Plus jest taki, ze to prawda to wasz pierwszy zwiazek, ale byloby gorzej gdyby to byl np. Jego drugi zwiazek w ktorym myslal ze juz sie ustatkuje na dobre, a tak to (moze tego nie wiesz) ale gdy pierwszy zwiazek ma taki dlugi staz gdzies tam zawsze w srodku przejdzie przez mysl komus jakby to bylo miec inna kobiete/mezczyzne, doswiadczyc jeszcze czegos nowego. Bylam w identycznej sytuacji - po 3 latach zerwal ze swoim pierwszym chlopakiem i bylo ciezko, ale minelo, On jest bardzo szczesliwy i dobrze sie stalo, bo tylko bardziej bym go ranila. I Ty tez bedziesz bo to bedzie wplywac na jego samoocene. Jesli ma prayjaciela, znajomych albo chociaz wsparcie od rodziny - nic mu sie nie stanie. Niestety, mozliwe ze byliscir sobie prEznaczeni ale tylko na pewnie etap w waszym zyciu. Musisz sie zebrac na odwage ale przede wszystkim byc konsekwentna - zerwac z nim nie tylko dla wlasnego spokoju psychicznegi ale i dla JEGO DOBRA. Powiedziec mu, ze nie wiesz co sie stalo i nie widzisz w nim winy, bo wciaz jest tym samym cudownym mezczyzna ktorym byl kiedy go poznalas ale ten dystans pojawil sie w Tobie naturalnieni mimowolnie. I ze nie jestes w stanie nad tym zapanowac choc probowalas. Wiem, ze bedzie dobrze, choc Cie nie znam, czuje to. Tylko nie mozesz sie bac, pamietaj ze powinnas sie bac tkwienia w czyms co nie daje Ci spelnienia bo to bedzie gdzies Cienpowolutku, malymi kroczkami wykanczac.

106

Odp: Rozstać się czy nie?
xniezdecydowanax napisał/a:

@MotoMegi
Owszem, na samym początku naszego związku to ja się starałam, dawałam z siebie wszystko a on olewał. Jak zamieszkaliśmy razem to wtedy role się odwróciły..  On zaczął się bardziej starać, a mi przestało zależeć..

No, ale to Ty byś chciała, żeby Cie olewal właściwie? Kurde, to jest znowu tego typu temat?;)

Ten, który z demonami walczy, winien uważać, by samemu nie stać się jednym z nich. Kiedy spoglądasz w otchłań ona również patrzy na ciebie.
Idziesz do kobiet, nie zapomnij bicza!

107

Odp: Rozstać się czy nie?

Hmm
Proste pytanie prosta odpowiedź: TAK rozejść się i to jak najszybciej, może smutne ale niestety słuszne.
Jakichś czas temu moja była żona (wtedy jeszcze żona a raczej dopiero bo zaczęło się tydzień po ślubie) założyła tutaj posta przeciwko mnie. Zrobiła ze mnie czarną owcę naszego małżeństwa. Pewnego razu zostawiła odpalony komputer z postem na pulpicie i tak w to wszedłem. Przeczytałem o sobie bardzo wiele złych rzeczy gdzie z mojego punktu widzenia się mocno mijały z prawda. Dla niej to była prawda. Co ciekawe to co przeczytałem pomogło mi zrozumieć jak źle jest między nami. Aktualnie jesteśmy po rozwodzie. Jak mniemam u Ciebie jest podobnie. Twoje spojrzenie na wasz związek jest zupełnie inne niż Twojego faceta. Bez sensu to ciągnąć. Jeszcze brak seksu (minimalizm) coś co jest ważne i spaja dwoje ludzi, nie najważniejsze ale ważne. Jesteś młoda szybko poukładasz sobie w głowie to i tamto i na pewno jeszcze ułozysz sobie życie. Litując się nad nim sama się zadręczasz i tez jego. On nie podejmie tej decyzji. Uwalniając siebie uwalniasz też jego. Błagam nie komentujcie że nie walczyłem że jestem pesymistą itp nikt nie zna mojej historii ale twardo stąpam po ziemii i im szybciej to zakończysz tym lepiej.
Pozdrawiam

108 Ostatnio edytowany przez 1990rusałka (2019-01-03 08:35:25)

Odp: Rozstać się czy nie?

Czytalam pierwszą strone i nawet troche to rozumialam. Na trzeciej stronie jednak nie... Wiecie co jest tu najlepsze??

xniezdecydowanax napisał/a:

Oczekuję prawdziwej miłości, namiętności, bliskości. Tego jestem pewna na 100% w tym związku od dawna tego nie mam..

Mówią mi ze jestem egoistka i feministka. Ale zawsze jak widze takie teksty to mam wyrobione zdanie jak MagdaLena1111. To jest zwalanie odpowiedzialnosci 100% tam gdzie powinno byc 50%. Nie masz namietnosci bliskosci. On sie stara, ale tobie nie zalezy. Czyli namietnosc byla wtedy gdy on sie nie staral a ty cierpialas, po zamieszkaniu razem jemu zaczelo zalezec wiec tobie cos sie wypalilo. Cos sie zaczelo psuc, ale kochalas, wybaczalas. Czyli "cos sie psuje" jest jakąś siłą wyższą bez niczyjej winy, ale "wybaczalas" to jemu bo on za to odpowiada. Nauczylas sie jakie bledy pppelnialas, ale to twoj pierwszy zwiazek wiec przychodzisz po rade, ale jednak rada Ci nie pasuje wiec ludzie są podli. Milosc sie wypalila? To pewnie bylo cos innego, milosc to jest np.moja mama dla nas, jej dzieci. Piszesz o sobie:czlowiek sie pogubil? To nie pogubienie, ale nie bede pisala, mam juz wyzej cytat.

MagdaLena1111 napisał/a:

Ile tak naprawdę masz lat? Nie wierzę, że ktoś kto ma dwadzieścia kilka lat wykazuje aż tak duży brak samodzielności i dojrzałości?

Pyta na forum o rade, dostaje rade, komentuje 'ja prdl....co z tobą laska' i jacy ludzie potrafią byc podli. Zaangazowany chlopak trafil na taki zwiazek a powinien sam odejsc. Ta niby empatia co on zrobi jak ja odejde. Czulabys sie jak 's*ka' bo miesiac temu umarl mu ojciec, wiec piszesz tu bo masz nadzieje na potwierdzenie tego co bys chciala. Burzowy jak ty masz tego typu doswiadczenia,to ci szczerze wspolczuje. Naprawde mam nadzieje ze to troll bo jak sobie pomysle ze takie przypadki sie zdarzają.....Magdalena juz napisala,nie musze sama pisac. Chcialas rade, masz rad, zerwij z nim i pozwol mu zyc normalnie. Chwile pocierpi a potem zobaczy ze rozstanie bylo czyms dobrym co go spotkalo. Chyba to chcialas uslyszec, potwierdzenie zeby odejsc. Wiec masz:)) Jak nie jestes trolem pomysl o terapii. Wiem terapia to taki bóg podawany w wielu tematach jako remedium na wszystko. Ale tu mysle ze by sie przydala,chyba 1raz doradzam na swoje 160 postow. Takiej logiki jak tutaj nie widzialam od czasu Mendre piszacej o matce chlopaka.

109

Odp: Rozstać się czy nie?

Zostawić.
Nie można się tak dla kogoś poświęcać.
Nie kochasz go, on cię denerwuje, zmuszasz się do czułości z nim. Zaraz zaczniesz tęsknić za miłością, szukać kogoś innego.
Byłam w tej sytuacji, ale tez nie mialam odwagi tego przerwać.
Na szczęście poznałam mojego obecnego męża i to zupełnie inna bajka.
Była próba samobójcza byłego, było zastraszanie. Na szczęście sie nie ugielam.
Jak chcesz być w życiu szczesliwa, musisz być tez trochę egoistka.
Nie słuchaj innych, to twoje życie, nikt go za Ciebie nie przeżyje.
Odwagi!

Szczęście jest jak motyl: spróbuj je złapać, a odleci. Usiądź w spokoju, a ono spocznie na twoim ramieniu.
Anthony de Mello

110

Odp: Rozstać się czy nie?

mnie zona zostawila po 11 latach, szybki rozwod, powod : wypalenie uczuc itp.. od momentu zerwania, wciaz do mnie pisala, chciala sie spotykać, po 3 miesiącach plakala, ze za mna teskni, chciala wracać, myslalem, ze zwarjuje.. w koncu po roku czasu powiedzialm dosc, przestan do mnie pisac, mam kogos innego.. ostatnio ja spotkalem strasznie plakala, ale niechciala powieeziec dlaczego... wciaz mnie to boli.. Przypominam.. to ona ze mna zerwala...

111

Odp: Rozstać się czy nie?
xniezdecydowanax napisał/a:
Burzowy napisał/a:

To na pewno. Może być różnie. Może nawet dojść do próby samobójczej. Nie jest to łatwa sytuacja. Skoro jednak musisz ratować siebie, to wyjścia nie ma.


Może to egoistyczne, ale nie potrafię udawać, że jest okej i być z tym człowiekiem...

Autorko
to na odwrót, właśnie udawanie byłoby egoistyczne. Teraz będąc z nim nadal, oszukiwałabyś go niestety. Bądź z nim szczera.
On także pewno czuje, że coś jest nie tak, tylko się do ciebie przyzwyczaił.

Powiedz mu szczerze, co czujesz, mimo że to przykre, ale lepsza przykra prawda, niż okłamywanie. Zobaczysz, co z tego wyniknie z czasem.

112 Ostatnio edytowany przez xniezdecydowanax (2019-01-04 11:13:37)

Odp: Rozstać się czy nie?

Powiedzialam mu o wszystkim... A on co? Każe mi to przemyśleć, mówi że w to nie wierzy, że ja go kocham... I ja znowu mam metlik w głowie

113

Odp: Rozstać się czy nie?

Czyli standard, proponuję definitywny brak kontaktu.

114

Odp: Rozstać się czy nie?

Cześć,
MagdaLena ,bardzo mi się podoba to co napisałaś. Może brutalnie, może zbyt szczerze ale tak trzeba . Pierwszy związek, pierwsza miłość, kóra niesie ze sobą same wątpliwości i miliony pytań... Taki związek trzeba przekreślić jak najszybciej i nie trwać w takiej sytuacji.
xniezdecydowanax, jesteś młodą kobietą, z całą pewnością znajdziesz nowa miłość. A im dłużej tkwisz przy tym gościu, tym bardziej się pogrążasz. Z każdym kolejnym dniem będzie gorzej. Powiedziałas mu swoje zdanie, o swoich uczuciach - a on i tak wie lepiej. To jest toksyczne i na pewno ja bym dłużej nie zwlekała.
moje życie jest na ciut innym etapie. Ja z pierwszym facetem przeżyłam w sumie 23 lata ale nigdy nie weszłabym w stały związek gdybym miała tyle wątpliwości co Ty. Koncz to póki jeszcze nie jest dla Was za późno. Póki nie ma żadnych zobowiązań. Nie czekaj, że się naprawi. Samo się nie naprawi. no chyba, że terapia o której już ktoś wspominał. Pytanie czy jesteście oboje na to gotowi. Odnoszę wrażenie że nie. A terapia nie jest zabawą.
Trzymaj się.

Można odejść na zawsze, by stale być blisko

Posty [ 77 do 114 z 122 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozstać się czy nie?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018