Chciałbym nadal ufać swojej żonie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Chciałbym nadal ufać swojej żonie

Strony Poprzednia 1 2 3 4

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 115 do 119 z 119 ]

115

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie
random.further napisał/a:
Luki.wroc napisał/a:
random.further napisał/a:

W każdym razie - powodzenia.
Choć, hm.., coś może i warto przewartościowsć, może ta proza to jednak coś więcej (jakoś tak mi sie nasunęło), ale ... sam to ocenić musisz.

A wiesz, że też mi to przeszło przez myśl.

smile Hm..., a jak wchodziłeś w związek z Żoną wiedziałeś dobrze czego chcesz ?
Sprawiasz wrażenie jakbyś potrzebował stałego motywu, tej pewności, że ktoś jest... Analizujesz... codzienność masz ogarniętą... 10 lat małżeństwa i nie mieliście dzieci... 40 lat nie przeraziło Cię za bardzo... umiesz planować na teraz...
Hm..., a czy ktoś w real Ci pomagał w ostatnich miesiącach ? Wygadać się przyszedłeś tutaj... sprawiasz wrażenie kontaktowego... klarownie opisujesz swój stan... ale ... ale... czy czujesz pustkę w sobie bo że pustka panująca obok Ciebie jest trudna do wytrzymania dla Ciebie to wyraźnie napisałeś ? apatia Ci chyba nie zagraża...
Zupełnie nie widzę Cię przez pisane przez Ciebie słowa, mimo tej klarowności w postach - mimo spójności podejmowanych działań które tu opisałeś - no nie wiem...

Kurcze, obawiam się, nie łapię co masz na myśli...sorki. Może jakoś inaczej ?

Zobacz podobne tematy :

116

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie
jowita79123 napisał/a:

Podziwiam Cię, jestem na takim etapie jak Ty w tej chwili i nie umiem sobie z tym poradzić. Powiedz jak przetrwać ten ból ?

Cóż, nie podam Ci żadnego wzoru na to...
Ja nie walczę ze swoimi uczuciami. Nie słucham też wielu rad. Po prostu robię to co czuję za właściwe czy się to komuś podoba czy nie.
Wszelkie ewentualne zażalenia będę miał do siebie.
Moje odczucia i zachowania ewoluowały na przełomie ostatnich miesięcy.

Podam Ci kilka przykładów jak radziłem/radzę sobie z nową codziennością.

1. Najpierw rzuciłem się w wir pracy. 12h min.dziennie, bo nie chciałem wracać do pustego domu. Potem przyzwyczaiłem się i zwolniłem.
2. Zacząłem planować jakiś wyjazd na parę dni, żeby zrobić coś czego nigdy wcześniej bym nie zrobił, bo zawsze jakieś "ale".
3. Zacząłem o siebie dbać (choć przyznam, że na początku było mi to totalnie obojętne). Jako ciekawostkę powiem, że zapuściłem włosy pierwszy raz gdzieś od 20 kilku lat.
4. W 90% pozbyłem się pewnych złych przyzwyczajeń. Piszę w 90% bo jeszcze jest "in progress".
5. Zacząłem więcej czasu poświęcać na czytanie, obserwowanie przyrody, mam w ogródku pisklaka i wiewiórkę, które kiedyś totalnie "mi latały koło nosa".

Tak wiem, dla kogoś powyższe może się wydawać jak jakieś "pierdy" i "chromolenie". Ale to właśnie jest mój dzień codzienny.

6. Wróciłem do biegania. Choć przyznam, że początki były trudne. Moja psychika była tak wyczerpana, że np. po przebiegnięciu 10 km gdy byłem zmęczony, pottrafiłem usiąść w aucie i płakać. Nie wiem dlaczego. Ot po prostu już hamulce puszczały ze zmęczenia fizycznego. Dziwne.
7. Kupiłem sobie parę nowych rzeczy. Np. zegarek, okulary. Ubrałem się inaczej niż zwykle.
8. Acha...wykonałem krok powrotny ku wierze. Nie powiem, że wielki, nie w znaczeniu "jak trwoga to do Boga", ale na zasadzie "wszystko jest możliwe, nigdy nie mów nigdy".


Powtórze jeszcze raz. Robię tak jak czuję i dzielę się tymi myślami tutaj. Jak widać sporo jest osób, którzy się z tym nie zgadzają.
Ale... no właśnie chyba czas to już napisać. Moja sinusoida występuję już rzadziej i ma jakby mniejszą amplitudę. A to utwierdza mnie, że postępuję słusznie.
Nie potrafie sie odciąć tak na już. Zapomnieć na teraz.
Taki charakter.
Ale już trochę mniej mnie to boli. Łatwiej mi o tym myśleć.

W mojej głowie już usadowiła się myśl, że najważniejsze to być fair wobec siebie. Tzn. nie oszukiwać się i umieć zadbać o siebie.
Wyzbyłem się absolutnie jakiegokolwiek żalu czy pretensji wobec mojej żony.

Natomiast mam takie przekonanie, że do pewnego momentu nie należy składać broni. Że trzeba być silnym choćby za dwie osoby.
Nie wiem jak to opisać, żeby być dobrze zrozumianym... W sumie wszystko co piszę to takie masło maślane i wyrzut myśli z głowy.

117

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie
Pokręcona Owieczka napisał/a:
Luki.wroc napisał/a:

Chcę powrotu masochistycznych pobudek, czuć niepewność i stres codzienną, ale być najważniejszym dla kogoś i postrzegać kogoś jako najważniejszego.
Razem, choćby pod mostem...

To o czym piszesz, to jakiś toksyczny, chory związek. Jakaś obsesja na czyimś punkcie. W codzienności z kochającą nas osobą nie ma stresu i niepewności.
Obudź się.

Hej, nie nie... to nie chodzi o ten związek. Źle zrozumiane. On taki nie był.

Miałem na myśli, że chciałbym zbudować, jakiś nowy związek w przyszłości, gdzie najważniejsze byłoby to, że jestem dla kogoś najważniejszy i vice versa, nawet gdyby reszta sfer życia nie byłaby różowa, np. materialna, mieszkaniowa itp.

118

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie

W sumie to nie wiem czy ci pomoże to, ale uważam, że dobrze że piszesz to wszystko tutaj. Twoje słowa dają do myślenia. Szczególnie w kontekście kogoś w związku, kto sztuka dziury w całym. Niby się nudzi i niewiele robi by coś zmienić, a potem się okazuje, że jednak warto było zrobić jakiś wysiłek, wnieść coś do związku, postarać się aby było lepiej, intensywniej, zanim okaże się, że jest już za późno, że to koniec i pozostał tylko ból i rozpacz.
Niech to wszystko co tu piszesz będzie przestrogą dla innych. Bo chyba nikt nie chce przechodzić przez to co ty.
Pozdrawiam, trzymaj się.

119

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie
Luki.wroc napisał/a:

Kurcze, obawiam się, nie łapię co masz na myśli...sorki. Może jakoś inaczej ?

smile A usiłuję Cię zrozumieć, bo coś mi wychodzi z Twoich wpisów, że chyba dobrze sobie radzisz, włączyła Ci się zadaniowość i wygląda na to, że nie potrzebujesz wskazówek jak sobie radzić, chyba,że... hm... wewnętrznie jednak czujesz się spustoszony ale chyba nie ...
Co Cię popycha do przodu ? tak z ciekawości pytam

Posty [ 115 do 119 z 119 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Chciałbym nadal ufać swojej żonie

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018