zdradziłem - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 2 3 4

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 115 do 124 z 124 ]

115

Odp: zdradziłem
Ela210 napisał/a:

A czy Ty Hrefi w ogóle zauważyłeś, że proponujesz psychiczne zdominowanie żony gościowi, który ma na tyle słabą psychikę, że musiał się przyznać żonie do jednorazowego wyskoku po pijaku, bo nie mógł zdzierżyć? smile
Dostał tu krytykę, bo w tej całej sytuacji użalał się nad sobą, a nie widział co zrobił żonie, przynajmniej na początku.
Twoja rada nie ma zastosowania sorry.

Nie wiadomo czy ma słaba psychikę. Słaby to jest ten gość z wątku obok, który zaprzągł własną matkę i teściow do pouczania żony i zrugania jej za zdradę. Oj, tak. Tamtem to jest słaby.

Tutaj nie widzę szczególnej słabości a brak doświadczenia w byciu nieuczciwym mężem. Dodatkowo może autor żyje trochę w matrixie tego świata, gdzie wmawia sie ludziom, że należy być uczciwym to się będzie wynagrodzonym. Pomyślał, że jak przyzna się żonie, to ta pogniewa się trochę ale doceni jego szczerosc i przebaczy. Mocno się zdziwił.

Zobacz podobne tematy :

116

Odp: zdradziłem
Hrefi napisał/a:
Ela210 napisał/a:

A czy Ty Hrefi w ogóle zauważyłeś, że proponujesz psychiczne zdominowanie żony gościowi, który ma na tyle słabą psychikę, że musiał się przyznać żonie do jednorazowego wyskoku po pijaku, bo nie mógł zdzierżyć? smile
Dostał tu krytykę, bo w tej całej sytuacji użalał się nad sobą, a nie widział co zrobił żonie, przynajmniej na początku.
Twoja rada nie ma zastosowania sorry.

Nie wiadomo czy ma słaba psychikę. Słaby to jest ten gość z wątku obok, który zaprzągł własną matkę i teściow do pouczania żony i zrugania jej za zdradę. Oj, tak. Tamtem to jest słaby.

Tutaj nie widzę szczególnej słabości a brak doświadczenia w byciu nieuczciwym mężem. Dodatkowo może autor żyje trochę w matrixie tego świata, gdzie wmawia sie ludziom, że należy być uczciwym to się będzie wynagrodzonym. Pomyślał, że jak przyzna się żonie, to ta pogniewa się trochę ale doceni jego szczerosc i przebaczy. Mocno się zdziwił.

Nie zgadzam się z Tobą dwukrotnie. I w sprawie Mrooza, który okazał się dla żony niebezpiecznym przeciwnikiem- sooory- Pani pewnie liczyła na to, że niektórych rodzajów broni nie wyciągnie i się przeliczyła
I ws autora- logistyka Twojego rozwiązania go przerasta, raczej szybciej ocali rodzinę zginając kark. Mamy inne spojrzenie.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

117

Odp: zdradziłem

Nie zgadzam się z Tobą dwukrotnie. I w sprawie Mrooza, który okazał się dla żony niebezpiecznym przeciwnikiem- sooory- Pani pewnie liczyła na to, że niektórych rodzajów broni nie wyciągnie i się przeliczyła

Tak

I ws autora- logistyka Twojego rozwiązania go przerasta, raczej szybciej ocali rodzinę zginając kark. Mamy inne spojrzenie.

Nie

Ten, który z demonami walczy, winien uważać, by samemu nie stać się jednym z nich. Kiedy spoglądasz w otchłań ona również patrzy na ciebie.
Idziesz do kobiet? Nie zapomnij bicza!

118

Odp: zdradziłem

Autorze ! Widać po Twoich postach skruchę, żal i ... miłość do żony. To co zrobiłeś było straszne i okrutne... Wiesz czemu zdrada tak boli? Bo kobieta rozumie, że Twoja miłość nie była wystarczająco wielka by być wiernym, bo ją oszukałeś, bo w tamtym momencie pragnąłeś innej, bo postawiłeś dla obcej kobiety na szali swoje małżeństwo w jednym momencie... Jak to naprawić? Przede wszystkim wyspowiadaj się i połącz z Bogiem, który jest jedynym źródłem prawdziwej Miłości. Módl się za swoje małżeństwo modlitwą "Jezu Ty się tym zajmij" i cierp ! Tak, tak - cierp, bo tylko to udowodni teraz żonie Twoją miłość. Czułe słówka i serduszka może i działały przed zdradą, teraz mogą jedynie wkurzyć. Teraz musisz udowodnić, że się zmieniłeś i dla miłości potrafisz się poświęcać - nie ma innej drogi. Nawet jeśli to długo zajmie bądź cierpliwy, a odzyskasz serce żony, jestem pewna! Ona może krzyczeć, płakać, wyzywać, lamentować - pozwól jej na to, pozwól wyrzucać wszystkie negatywne emocje na zewnątrz, a sam ofiarowuj miłość - w czynach ! Zdobywaj się na poświęcenia ! Im bardziej cierpi tym bardziej udowadnia, że Cię kocha i w głębi duszy czeka na te gesty z Twojej strony. Życzę odwagi i cierpliwości ! Powodzenia !

119

Odp: zdradziłem

No to pozamiatałeś.

/Każdy może na ciebie spojrzeć, lecz spotkanie kogoś, kto widzi ten sam świat co ty, jest zjawiskiem dość rzadkim./

120

Odp: zdradziłem

Jestem żoną, która po 9 latach małżeństwa odkryła, że mąż ma "przyjaciółkę". Sama zauważyłam, że coś jest na rzeczy, błysk w oku, gdy o niej opowiadał, pełno smsów, niby służbowych, ale z dygresjami, że sporo o sobie wiedzą. To koleżanka z dodatkowej pracy, więc nie spotykali się często, kilka razy w mcu. Wywaliłam wszystko na wierzch, że wiem, co się dzieje, generalnie nie zachowałam się "z klasą", było dużo płaczu itd. I padło pytanie - co zaszło? Tym bardziej, że pojechali razem na służbowy wyjazd z noclegiem.
Mąż twierdził, że nic między nimi nie było poza flirtem, że dobiły go nasze problemy i chciał się dowartościować, że w pełni mnie rozumie, że źle zrobił... Że wyjazd był, ale spali w oddzielnych pokojach, że nigdy nie spotkał się z nią poza pracą.
Nie wiem, czy powiedział mi prawdę. Ale wiem, że gdybym wiedziała, że spali ze sobą, na pewno byśmy się wtedy rozstali, chociaż na trochę. I też nie jestem pewna, czy bym w ogóle chciała do niego wrócić. Nasze małżeństwo w tamtym czasie faktycznie było zaniedbane, z różnych przyczyn, także niezależnych od nas obojga.
Do tej pory to we mnie siedzi, gdzieś tam zaufanie zostało zachwiane i myślę, że długo jeszcze tak zostanie - na razie minął tylko rok.
W Twojej sytuacji mleko się rozlało, nie możesz cofnąć czasu. Chyba zostało Ci czekać na decyzję żony, daj jej dużo czasu i spokoju. Ja bym w tej sytuacji oczekiwała maksymalnego wsparcia, jeśli chodzi o dzieci, bo na pewno jest jej trudno wszystko ogarnąć. Jak już się pozbiera do kupy, to na pewno będzie jej łatwiej ocenić, czy Cię kocha i da radę jakoś to przepracować, czy nie da rady.

121

Odp: zdradziłem

Nie badz naiwna kobieto. Tylko nieliczni faceci sie przyznaja. Reszta wypiera sie do smierci. To oczywiste ze na tym wspolnym wyjezdzie sie zabawili. Przyjmij to jako pewnik i dopiero z taka wiedza podejmuj decyzje. Nie licz na to ze mąz sie latwo przyzna.

122

Odp: zdradziłem

Dla mnie nie jest to oczywiste. Raz przeżyłam takie zauroczenie kolegą, mąż dużo pracował i nie miał dla mnie w ogóle czasu, nie mieliśmy jeszcze dzieci, co tu gadać, byłam młoda i głupia. Nie zaszło nic więcej poza flirtem, rozmowami itd. Być może dlatego w miarę łatwo "odpuściłam" mężowi, bo wiem, jak łatwo wpaść w taką pułapkę i wcale nie chodziło o sex, tylko o poczucie, że jest się dla kogoś ważnym, potrzebnym. Dostałam nauczkę na samym początku i od tej pory nie pozwalam sobie na takie zaangażowanie w relację poza związkiem.
Ale tu nie chodzi o mnie, tylko o żonę kolegi, który założył wątek.
Ona na pewno jest zmęczona codziennością, dwójka dzieci, praca, obowiązki itd., czuje, że poświęca całą siebie dla rodziny i człowieka, który potrafi dla 10 minut bzykania przekreślić całe wspólne życie. I czuje bezsens tego wszystkiego, obrzydzenie do siebie, do męża, zwątpienie, czy w ogóle jeszcze chce go oglądać. Jak sobie facet to uświadomi, to może będzie mu łatwiej ogarnąć temat. Grunt to nie naciskać, dać tyle czasu, ile trzeba i szanować prawo do negatywnych emocji tej zdradzonej strony. Bo ma do nich pełne prawo, powinna się wykrzyczeć, wypłakać, a wtedy przyjdzie czas na podsumowanie i decyzje.

123

Odp: zdradziłem

Bo kobiety zdradzaja emocjonalnie. A faceci fizycznie. Bylas ze swoim kolega w hotelu? Nie. A twoj malzonek pojechal do hotelu z kolezanka i pewnie w karty tam grali...

Odp: zdradziłem

a więc jedziemy na tym samym wózku. Ja już 9 miesięcy ale trzeba mieć siłe za dwojga. Czasem jest ciężej, czasem lżej. Niestety komunikaty które otrzymuję są tak sprzeczne że trudno się w tym wszystkim połapać. Nie wiesz czy ukochanej potrzeba miejsca czy też bliskości pomimo że dostajesz info że to już koniec itp. Jest trudno. Terapia pomaga - najlepiej aby 2 osoby chodziły wg mnie na indywidualną i wspólną. My trochę chodzimy ale żona coraz mniej chce walczyć bo twierdzi że ona "nie chce się leczyć bo nie musi". Chociaż ja z boku wiem (bo miałem dużo więcej sesji) że nie przepracowała jeszcze straty i emocji i niestety została gdzieś w potrzasku. Staram się pomóc ale jak wiadomo rada od zdradzającego to pewne iz skutek odwrotny. Najlepiej aby miała jakąś osobę (przyjaciółkę - tylko taką co wysłucha i nie doradza a daje bezpieczeństwo).

No cóż - mądry Polak po szkodzie - ale czy ktoś wierzy czy nie - dopiero jak się zobaczy ten obraz zniszczenia którego się dokonało to on naprawdę zmienia człowieka. Nie wiem czy byłbym tą sama osobą gdyby to nie wyszło i nie było takiego armagedonu. Sam bym do tego chyba nie doszedł - chyba że spotkał na swojej drodze już "mądrzejszego" kolegę.
Trzymaj się i nie poddawaj się - tak jak napisano - należy odciążyć możliwie od innych obowiązków i problemów aby ukochana mogła się skoncentrować na tym. Walka na wielu frontach tylko ją bardziej zniszczy.
Jeszcze trochę lat życia przed nami (zakładam) więc to będzie prawdziwy test miłości i poświęcenia bez oczekiwania niczego w zamian.
A dziecko - w moim przypadku dziecko pomimo iż mało mówi - wiem że cierpi równie mocno. I to jest straszne - dlatego jeżeli ktoś ma dzieci i się waha czy zrobić coś na boku - odradzam x10. Ich życie już na zawsze się zmieni.
W każdym razie idzie wiosna - więc trzeba podejść do tego z optymizmem. Jak się czegoś bardzo chce i do tego dąży (i nie jest się samolubnym a dba o drugą osobę i pokazuje swoje uczucie w każdym momencie i każdą postawą) to przy odrobinie szczęścia uda się przekonać że to jednak wielka miłość. A gdyby się już udało - to NIGDY nie można zapomnieć o tym okresie. Niech on z tyłu głowy przypomina piekło które zgotowaliśmy. A jeżeli przyjdą znowu pokusy - to trzeba po ludzku odejść. 1-wszy raz może i można uznać za błąd. 2-gi to już zwykłe ku*****

Posty [ 115 do 124 z 124 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018