Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

Strony Poprzednia 1 5 6 7 8 9 10 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 229 do 266 z 379 ]

229 Ostatnio edytowany przez Aaannaaa (2019-03-06 23:51:25)

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko
kobietka taka 123 napisał/a:

Hej Kochani.

Byłam więc wczoraj u radcy. Po kolei będę załatwiać sprawy, w tym tygodniu wybieram się do pracy, najpierw rozmawiać z kierowniczką. Super babka, zrozumie. Kolejny krok to założenie konta w Polsce, na który będą przelewane pieniążki. Ogólnie chodzi o to, że mieszkanie w ktorym jestem bedzie wymawiane z końcem maja, więc do wtedy chciałabym też się wymeldować stąd. Dalej będę objęta ochroną macierzyńską, więc to nie problem.

Z mężem dogadujemy się, być może przez zauroczenie tą koleżanką przestał mnie obrażać, natomiast zaczął mi zbyt dużo o niej opowiadać, co z początku mi nie przeszkadzało, ale po pewnym czasie już zaczęło obciążać emocjonalnie. Więc postanowiłam mu napisać to wprost, pomyślałam że czas zacząć stawiać granice już od teraz, a nie gdy zacznę terapię dopiero. Coś mi się nie podoba, więc to powiem. Przeprosił, zaczął mi mówić same superlatywy, itd. no ale to już mało ważne, teraz czuję się lepiej. Nie muszę robić czegoś, czego nie chcę.

Mam teraz trochę inny problem. Tzn., moja mama bardzo przeżywa kolejny rozwód. Moi dwaj bracie także się rozwiedli. Zastanawia się, co z ojcem zrobili źle. Najpierw smutek, nie umiała wydusić z siebie słowa. Potem się ucieszyłam, kiedy w końcu powiedziała, że co tam będę robić, po co mam jeszcze tam mieszkać kolejny rok, ze mam wracać. A teraz znowu ubolewa, bo ludzie będą mieli jak ona to mówi, uciechę. Mieszkamy w dzielnicy miasta, ludzie się znają, ale ja to mam gdzieś. Mama jest staroświecka, jakkolwiek jest przekochana i dobra, tak niestety kompletnie nieasertywna, a ojciec tylko stoi z boku. Wszystko było na jej głowie, chociaż tata jest dobrym człowiekiem. Nie było u nas bicia, przemocy psychicznej. Wydaje mi się, że zabrakło jednak trochę twardej ręki ojca, a z kolei mój ojciec sam stracił swojego będą 4miesięcznym bobasem. Może mam rację co do mojej analizy dlaczego nam, ich dzieciom, w życiu nie wychodzi. Może gdyby doradzali więcej swoim dzieciom, postąpilibysmy inaczej. Nie chcę ich obwiniać, ale szukam również odpowiedzi co poszło nie tak. Nie wtrącali się, chociaż widzieli czasami, że dzieje się źle. No ale teraz to już na to za późno, teraz muszę robić tak, by mi było dobrze. Tak też mówi moja mama, chociaż przyznam, że małe to wsparcie. Ona chyba inaczej nie potrafi.


Kobietko chyba trochę znam ten problem. Też nieraz myślałam, że gdyby moi rodzice wiele lat temu, kiedy widzieli już jakie on ma fazy i co się wtedy ze mną dzieje, zareagowali bardziej stanowczo (ostrzegali mnie, ale nie było stanowczego stanowiska itp), to może dziś byłabym w innej skórze. Ale przecież nie można winić nikogo, tym bardziej rodziców za swoje wybory.
Też się balam tego gadania i tego, że mama będzie to przeżywać, choć wiem że gdyby ktoś za bardzo wnikal to ona sobie już poradzi z takim natretem smile choć będzie potem przeżywać w duszy... Tak to już jest.
Nie przejmuj się, przeżyła już rozwody Twojego rodzeństwa, da sobie radę i z Twoim.
Zawsze możecie powiedzieć, że Ty wróciłaś z dzieckiem, a Twój mąż dojedzie, chce tylko jeszcze trochę zarobić w Niemczech. Potem to będzie się przeciągac, później może już nikt nie będzie pytał. Przecież wiele małżeństw żyje na odległość i nic nikomu do tego. Mama też niech tak mówi i będzie miała spokój. Nie przejmuj się, najważniejsze, że wiesz ze możesz wracać i że jesteś mile widziana. Choćbys jak dobrze żyła i jak dobrze robiła, pomagała ludziom i miała idealne życie, to zawsze znajdą się takie wscibskie szuje, które obrobia Ci tyłek za Twoimi plecami i będą miały temat do plotek. Taki czy inny, pff kto by się przejmował wink wiem, łatwo się mówi. Ale jak to w sobie przegryziesz, to też machniesz ręką.

U mnie huśtawka, zaczęły się jazdy, czepianie o byle co (tym samym ogłaszam niniejszym koniec miesiąca miodowego, i tak długo pociągnął).
Nawet się już wyprowadzal, spakowal rzeczy i wyszedł. Szczerze mówiąc miałam nadzieję, że nie wróci... Ale wrócił po kilku godzinach oczywiście, było to do przewidzenia.
Scenariusz taki - wstaje, robi aferę, mówi że tego nie wytrzyma (!), pakuję się i wyjeżdża, po czym wraca i zaczyna "rozmowę".

Kilka lat temu w takich sytuacjach (pakowanie, grozenie że odchodzi) biegam za nim we łzach i prosiłam żeby mnie nie zostawial. Jak przestałam go zatrzymywać, to później coraz dłuższe pakowanie, wracanie do domu po kilka razy bo niby czegoś zapomniał itp. W końcu dał sobie spokój z tym teatrzykiem, bo widział że nie działa. Teraz wie, że jest kiepsko (delikatnie mówiąc), bo ja od połowy stycznia trwam przy swoim, więc wraca do starych praktyk. Ale jeszcze chwila...

Trzymaj się Kobietko.

Zobacz podobne tematy :

230 Ostatnio edytowany przez nudny.trudny (2019-03-07 02:38:33)

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

dzięki:)

kobietka taka 123 napisał/a:

Może mam rację co do mojej analizy dlaczego nam, ich dzieciom, w życiu nie wychodzi. Może gdyby doradzali więcej swoim dzieciom, postąpilibysmy inaczej. Nie chcę ich obwiniać, ale szukam również odpowiedzi co poszło nie tak. Nie wtrącali się, chociaż widzieli czasami, że dzieje się źle. No ale teraz to już na to za późno, teraz muszę robić tak, by mi było dobrze. Tak też mówi moja mama, chociaż przyznam, że małe to wsparcie. Ona chyba inaczej nie potrafi.

Twoi rodzice chyba nie mogą odpowiadać za to, że mąż zachowywał się w taki sposób:( niezależnie od tego, co by doradzali. Nie widzę innego rozwiązania niż rozwód które byłoby korzystne dla Ciebie

"Poznacie ich po ich owocach":D

231

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko
nudny.trudny napisał/a:

dzięki:)

kobietka taka 123 napisał/a:

Może mam rację co do mojej analizy dlaczego nam, ich dzieciom, w życiu nie wychodzi. Może gdyby doradzali więcej swoim dzieciom, postąpilibysmy inaczej. Nie chcę ich obwiniać, ale szukam również odpowiedzi co poszło nie tak. Nie wtrącali się, chociaż widzieli czasami, że dzieje się źle. No ale teraz to już na to za późno, teraz muszę robić tak, by mi było dobrze. Tak też mówi moja mama, chociaż przyznam, że małe to wsparcie. Ona chyba inaczej nie potrafi.

Twoi rodzice chyba nie mogą odpowiadać za to, że mąż zachowywał się w taki sposób:( niezależnie od tego, co by doradzali. Nie widzę innego rozwiązania niż rozwód które byłoby korzystne dla Ciebie

Wiem nudny, masz rację. ja się z tym pogodziłam, dobrze się z tym czuję, wiosna idzie a moja już powoli się w głowie zaczęła. Rodzice już trochę wiekowi, tata nie wie póki co nic, a mama coz.. najgorsza jest ta cisza w słuchawce:/ gdy coś wspominam o pozwie,  jak to bedzie wyglądało. Mama mówi,  że ściska ją wszystko w żołądku, nie potrafi o tym gadac. Że zamiast lepiej jest wszystko gorzej. Myślę, że ludzie prędzej czy później Aniu i tak się zorientują, a mama nie umie kłamać, więc i tak zaczaja rozstanie. U nas każdy każdego zna, z widzenia choćby. Żal mi jej, ale muszę do jasnej ciasnej patrzeć na siebie wreszcie. Mamie też nie jest latwo, bo moje  rodzeństwo dokonywało różnych wyborów,  ale też ewidentnie mama dała sobie wejść na głowę. Za dobra ta kobieta. Trzeba będzie przeżyć.

Aniu, nie daj się. W duchu ten człowiek jest bardzo słaby i żywi się Twoimi emocjami. Nie zdziwię się, jak sie już rozstaniecie, że szybko znajdzie nową "ofiarę". A tak w ogóle to Polak czy Anglik? Chyba nie doczytałam, tak z ciekawości pytam. Buziaki

232

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

Polak, mnie tam do obcokrajowców nigdy nie ciągnęło. Za duza różnica kultur, przyzwyczajen, wychowania. My mamy Polakow a jak ciezko czasem znalezc wsoolny jezyk.

Mamy juz nie zmienisz, jakos to bedzie. Przyjedziesz do domu, to zapomni choc troche o tym, co powiedza inni, bo bedzie sie cieszyc wnuczką smile bedzie miala zajecie i dume smile

233

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko
Aaannaaa napisał/a:

Polak, mnie tam do obcokrajowców nigdy nie ciągnęło. Za duza różnica kultur, przyzwyczajen, wychowania. My mamy Polakow a jak ciezko czasem znalezc wsoolny jezyk.

Mamy juz nie zmienisz, jakos to bedzie. Przyjedziesz do domu, to zapomni choc troche o tym, co powiedza inni, bo bedzie sie cieszyc wnuczką smile bedzie miala zajecie i dume smile

Ja też wolę Polaków,  ale no cóż, człowiek jak człowiek,  toksyczny może być każdy.

Myślę, że masz rację. Czas zaleczy rany i pozwoli zaakceptować stan rzeczy.

Dziś byłam dopytać jeszcze w urzędzie meldunkowym.  Wystarczy, że tydzień przed dniem wyjazdu się wymelduje. W necie to pisza różne rzeczy,  trzeba to i tamto, a wcale tak nie jest.

Mąż dzwonił z pytaniem, czemu my się właściwie rozstalismy. Bo on zapomniał. Haha. Ale spoko, bez spiny było. Ma tam byc do końca miesiąca. Podobno.

234

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

Kobietka znajdź sobie koniecznie wsparcie, może jakaś przyjaciółka? Mama prędzej czy później zaakceptuje ten fakt, tzn kolejny rozwód. A Ty ułożysz sobie jeszcze życie.

"NIE KOCHAM GO. BRAKUJE MI TYLKO MIŁOŚCI, KTÓREJ NIE OTRZYMAŁAM JAKO DZIECKO"

235

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

Na szczęście mam stałą grupkę przyjaciół,  których znam od lat. Wiem, że dam radę.

236

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

Sory dziewczyny, że tak się wcinam, ale może pomogę.
Jeśli chodzi o mamę. Wystarczy powiedzieć " mamuś, krzywdził mnie, wychowałaś kobietę, która nie chce dać krzywdzić, ani siebie, ani dziecka. Dzięki Tobie mam tę siłę. Wiem, że miało być inaczej, ale jeszcze będzie dobrze właśnie dlatego, że mam Was. "
Myślę, że z czasem będzie dumna z tego, że teraz zawalczyłaś.
Dobrego.

237

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

Nie wcinasz się. Dobre słowo zawsze mile widziane. Dzięki:)

238

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko
takasobiemamuśka napisał/a:

Sory dziewczyny, że tak się wcinam, ale może pomogę.
Jeśli chodzi o mamę. Wystarczy powiedzieć " mamuś, krzywdził mnie, wychowałaś kobietę, która nie chce dać krzywdzić, ani siebie, ani dziecka. Dzięki Tobie mam tę siłę. Wiem, że miało być inaczej, ale jeszcze będzie dobrze właśnie dlatego, że mam Was. "
Myślę, że z czasem będzie dumna z tego, że teraz zawalczyłaś.
Dobrego.


No i tego nam wszystkim chyba po prostu było trzeba. W samo sedno. Dzięki! smile

239 Ostatnio edytowany przez kobietka taka 123 (2019-03-19 21:19:31)

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

W końcu się zebrałam na pisanie.

W sobotę jadę wreszcie do Polski. Na 2,3 tygodnie max. Potem z powrotem poskladać wnioski, i znowu do Polski na wesele i Wielkanoc, potem znowu tutaj na terminy lekarskie z małą i ostateczne pakowanie. W pracy dziś powiedziałam, właściwie byłam u kierowniczki w domu, zrozumiała, uważa że to najlepszy krok jaki mogłam podjąć. W maju pójdę się pożegnać.

Co do jeszcze męża. Nie mam życia w weekendy. Napastuje mnie seksualnie, nie zgwałci, ale jest bardzo nachalny i na siłę chce pójść do łóżka. Chyba zrobiłam błąd, bo okazałam emocje jak mi powiedział, że się z tą dziewczyną ze szpitala chwycił za dłonie i że razem gdzieś tańczyli. Sama sobie winna jestem, bo słuchałam z początku tych opowieści. Ale jak doszło do opowiadania o romantyzmach, poczułam się znowu jak frajer.  Ze tak łatwo sobie kombinuje z innymi, a mnie posądzał o zdrady. Kompletnie wyssane z palca. Nawet się okazało, że ona kogoś ma, to znowu ja jestem dobra, tak to widzę. jak go odwiedzałam było ok, jak jest w domu jest masakra. teraz już tam nie chodzę. Napisalam jego terapeucie o tych weekendach i poprosilam o omówienie tego tematu na sesji. Zaczynam myśleć, że może on chce seksu żeby mnie wrobić w drugie dziecko. Co to, to nie.

Ostatnie dni były ciężkie, ale już jest lepiej. Dam radę.

240

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

w weekendy nie masz życia czyli rozumiem że jest jakiś czas, przez który masz z nim styczność:(
dobrze że potrafisz sama sobie odpowiedzieć na niektóre wątpliwości jakie pojawiają się w postach, dobrze że sama widzisz jego brak spójności i zaprzeczanie sobie samemu, w takich sprawach jak łatwość nawiązywania kontaktów z innymi dziewczynami podczas gdy Ty byłaś posądzana, właściwie nie ma nic do dodania. Czyli rozumiem że jeszcze trochę i będziesz mieć spokój, powodzenia

kobietka taka 123 napisał/a:

muszę do jasnej ciasnej patrzeć na siebie wreszcie

dokładnie tak

"Poznacie ich po ich owocach":D

241

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

Tak jest, jeszcze trochę.

Ma pozwolenie na wychodzenie w weekendy. Teraz też w ciągu dnia między posiłkami. Ale w weekendy całe dni. Wtedy wraca do domu.

Prosiłam żeby mi obniżył lozeczko dla dziecka to "teraz nie". Coz, wcale do tego nie doszło. Dobrze że chociaż krzesełko do karmienia przyniósł i poskrecal. Ale to zajęło 5 min, lozeczko trwaloby dłużej (stare i trzeba porozbierac). Wolał się za mną uganiac.

Nudny, on uważał ze jak zajmie się kimś innym to o mnie zapomni. Problem w tym, że nawet jakby to się założę ze dalej chciałby seksu ze mną. I jeszcze gadki, że nawet po rozwodzie będzie mnie podrywal. Ha, ha. Eh ta fantazja.

242

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

Kobietka bardzo dobrze, że napisałaś terapeucie o tych weekendach. Może coś z tego wyniknie. A nie możesz w weekendy go unikać? Wyjść na cały dzień z dzieckiem, pojechać do kogoś? Tak żebyś była z nim jak najmniej?
U mnie też żarty tego typu, że po rozwodzie będzie przyjeżdżał wiadomo po co. No cóż, nie skomentuję. A propos znowu natknęłam się na kolejne porn..y ( cała dłuuuga lista). Już mi ręce opadają, jak mu powiedziałam, że ma z tym problem to jeszcze kłamał w żywe oczy. Że on tylko ogląda ale rzadko i nic nie robi. Pewnie, jakby babcia miała wąsy to by była dziadkiem.

"NIE KOCHAM GO. BRAKUJE MI TYLKO MIŁOŚCI, KTÓREJ NIE OTRZYMAŁAM JAKO DZIECKO"

243

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

Szczerze, to mało mam tu znajomych, a oni też w sb pracują. Na cały dzień z dzieckiem to średnio, kręcić się po galeriach nie ma co cały dzień..  kurczę jestem u siebie w mieszkaniu, powinnam mieć spokój.  Ale też wiem, że są takie osoby jak nasi mężowie Toniu, Twój się nie chce wyprowadzić a mój się dobiera.

Jestem już spakowana. Jutro z rana jedziemy smile

244 Ostatnio edytowany przez kobietka taka 123 (2019-03-24 21:35:26)

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

My od wczoraj w Polsce. Rodzina super, mama też inaczej niż przez telefon, mówiła mi że mam się nie martwić jak widziala ze się zamysliłam. Jest wesoło.

Co do maila.. myslalam ze wiadomość dostanie tylko jego terapeuta, a się okazało że lekarze też to musieli przeczytać i przepytali go o zapedy seksualne.. oj jak on był na mnie zły, że z niego gwalciciela zrobiłam..  a ja żadnej sytuacji nie opisałam tylko napisałam dyplomatycznie aczkolwiek z naciskiem na to jak był bezczelny.. nawet jak go spytali czy wiedzial o mailu to sklamal ze tak..

To tak w największym skrócie bo znowu usłyszałam ze go tam wsadzilam i że w niczym on mi już nie pomoże... standardy.  No cóż,  jak prosiłam nie poskutkowało. 3 weekendy pod rząd macania i na siłę ciągnięcia do łóżka. Oczywiście nie poszłam z nim. Chory, nie chory, nie zmieni się na dobre. A jeśli tak, to będzie to trwało latami. Ale to już nie mój problem.

Toniu, oczywiste że kłamie. Chore to. Czujesz się już trochę lepiej?

245 Ostatnio edytowany przez Tonia80 (2019-03-24 22:13:39)

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

Kobietka no widzisz? Teraz trochę odpoczniesz, zrelaksujesz się. Akurat w dobrym momencie pojechałaś, po tym mailu.
U mnie trochę lepiej, tzn już dolina mnie opuściła. Miałam kryzys ale powoli wychodzę. Nabieram przekonania, że dam radę. Jak pisałam na moim wątku wczoraj po pracy nie wrócił na noc. Także utwierdza mnie tym bardziej w mojej drodze ku wolności. Nawet nie chciałam słuchać gdzie był. Powiedziałam, że nie wrócił i tylko to ma znaczenie. Oczywiście stwierdził, że jak mi się nie podoba (!) to mam wziąć rozwód. No to powiedziałam, że właśnie biorę. To stwierdził, że nareszcie będzie robił co będzie chciał. Przecież i tak to robi to co za różnica. Odzywamy się tylko do dzieci. Siebie nawzajem omijamy w domu jak śmierdzące jajo. Niezdrowa atmosfera ale co zrobić, muszę jakoś to przetrwać.
Zauważyłam, że odkąd podjęłam decyzję o rozwodzie i konsekwentnie dążę to jakby odpuścił. Nie ma już wyzwisk i awantur. Teraz bym sobie na to nie pozwoliła. Czuje moją siłę i już nie zaczyna. A mój starszak dziś rano się zapytał kiedy tata się wyprowadzi bo on już się nie może doczekać. Słodko gorzka puenta.

"NIE KOCHAM GO. BRAKUJE MI TYLKO MIŁOŚCI, KTÓREJ NIE OTRZYMAŁAM JAKO DZIECKO"

246

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko
Tonia80 napisał/a:

Kobietka no widzisz? Teraz trochę odpoczniesz, zrelaksujesz się. Akurat w dobrym momencie pojechałaś, po tym mailu.
U mnie trochę lepiej, tzn już dolina mnie opuściła. Miałam kryzys ale powoli wychodzę. Nabieram przekonania, że dam radę. Jak pisałam na moim wątku wczoraj po pracy nie wrócił na noc. Także utwierdza mnie tym bardziej w mojej drodze ku wolności. Nawet nie chciałam słuchać gdzie był. Powiedziałam, że nie wrócił i tylko to ma znaczenie. Oczywiście stwierdził, że jak mi się nie podoba (!) to mam wziąć rozwód. No to powiedziałam, że właśnie biorę. To stwierdził, że nareszcie będzie robił co będzie chciał. Przecież i tak to robi to co za różnica. Odzywamy się tylko do dzieci. Siebie nawzajem omijamy w domu jak śmierdzące jajo. Niezdrowa atmosfera ale co zrobić, muszę jakoś to przetrwać.
Zauważyłam, że odkąd podjęłam decyzję o rozwodzie i konsekwentnie dążę to jakby odpuścił. Nie ma już wyzwisk i awantur. Teraz bym sobie na to nie pozwoliła. Czuje moją siłę i już nie zaczyna. A mój starszak dziś rano się zapytał kiedy tata się wyprowadzi bo on już się nie może doczekać. Słodko gorzka puenta.

Odpocznę, poodwiedzam ludzi, a najbardziej się cieszę że środowej pierwszej terapii smile) muszę tylko jeszcze pójść po skierowanie do lekarza i idę na sesję, i teraz mam takie pytanie.. Jest to psychoterapia z NFZ, ludzie różnie gadają, jak byłam z eksem bylam w tym samym miejscu dwa razy (ten od porno i gier), ale potem wyjechaliśmy.. uslyszalam w zasadzie dobre porady, polecono mi książkę o agresji, i wg tego wszystko potem się potoczyło. Myślę żeby tam spróbować i jak będzie źle najwyżej szukać dalej. Ale wspominam te spotkania dobrze, bylo to 4 lata temu. Nawet ta sama terapeutka będzie.

Co do syna Toniu, ile ma lat? Bo jego swiadosmoc jest już ogromna. Straszne, że  już tyle rozumie. Widać że się taty boi. Twój wątek czytalam też ostatnio,  myślę że strach jest tutaj normalny i ta złość jak najbardziej też. To często się razem miesza, ja mam do tego jeszcze poczucie winy ale sobie je wymazuję,  jak pomyślę co się działo.

Ja jestem teraz np. zła, bo mój jeszcze mąż ani słowem o dziecko nie spyta. Jak się jechało, jak się czuje, czy dobrze spala.. Nic! A musiałam z nim gadać wczoraj w kwestii mieszkania, które stwierdził że może miesiąc wcześniej da się opuścić, bo ktoś już chciał oglądać. Wkurzyłam się bo wie dobrze, że ja potrzebuje więcej czasu. Ale nie robil problemów. Opowiedział tylko, że był jego ojciec,.przywiózł mu gadżet jakiś,  byli na mieście zjeść, po czym szybko skończył rozmowę. Cholerny egoista. Może sobie być zły na mnie nawet niesłusznie,  ale czemu nawet malutką się nie zainteresuje? Jej samopoczuciem? Mialam taką ochotę mu to wygarnac,  ale stwierdziłam,  że zobaczę kiedy w końcu się o nią zapyta, a jak tego nie zrobi i zacznie mnie o cokolwiek oskarżać, to wtedy mu powiem swoje. Ważniejsze gadżety i opowiadanie o nich niż spytać jak dziecko się czuje.

247 Ostatnio edytowany przez nudny.trudny (2019-03-27 02:49:22)

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

witaj kobietka taka 123Dobry Duszek Forum czyli masz trochę spokoju, super:) życzę miłego pobytu w kraju i mam nadzieję że spotkania z mężem nie będą musiały już trwać zbyt długo. Czyli wygląda na to, że życie z dzieckiem, Twoją mamą i ogólnie rodziną, tutaj w kraju, mogłoby być lepsze, niż to co dotychczas. Nie widziałem niczego w związku z czym mogłabyś się czuć winna, widać że wszystkie złe wydarzenia wynikały z jego działań. Dobrze że sama sobie w taki sposób odpowiadasz:)powodzenia

"Poznacie ich po ich owocach":D

248

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

Nudny jak zawsze pocieszysz;) az mnie dziwi ze nie chcesz mieć dzieci (wiem z innych wątków), ale to indywidualna kwestia każdego.

Sobie mogę winę przypisać, że tak długo zwlekalam. Że nie miałam odwagi. Nerwy, których nie dało się opanować przy dziecku. Ale mam nadzieję, ze bedzie już tylko lepiej.

Nadal żadnych pytań o córkę. Rozmowy służbowe o ile jakiekolwiek.  Pisanie 5 wiadomości i koniec. Załatwiłam go chyba tamtym mailem. Nie spodziewał się, że mogę napisać lekarzom o jego zachowaniach w weekendy. Ale uprzedzalam, ze to zrobię jeśli nie przestanie się do mnie dobierać. Jak widać trzeba czasem radykalnych środków.

249

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko
kobietka taka 123 napisał/a:

Nudny jak zawsze pocieszysz;) az mnie dziwi ze nie chcesz mieć dzieci (wiem z innych wątków), ale to indywidualna kwestia każdego.

Sobie mogę winę przypisać, że tak długo zwlekalam. Że nie miałam odwagi. Nerwy, których nie dało się opanować przy dziecku. Ale mam nadzieję, ze bedzie już tylko lepiej.

Nadal żadnych pytań o córkę. Rozmowy służbowe o ile jakiekolwiek.  Pisanie 5 wiadomości i koniec. Załatwiłam go chyba tamtym mailem. Nie spodziewał się, że mogę napisać lekarzom o jego zachowaniach w weekendy. Ale uprzedzalam, ze to zrobię jeśli nie przestanie się do mnie dobierać. Jak widać trzeba czasem radykalnych środków.

Dokładnie. Teraz trzeba zadbać o siebie.
Ja wczoraj usłyszałam, że pije przeze mnie bo go nie wspierałam i czepiam się o wszystko. Taak, ciekawe czy sam w to wierzy, znowu próbuje manipulacji i wzbudzenia we mnie poczucia winy i obarczenia mnie winą za wszystko, nawet za to, że pada deszcz. Ale już nie dam się na to nabrać. Powiedziałam, że to już koniec i czy zdaje sobie z tego sprawę. Odpowiedział, że jeszcze będę po rozwodzie wydzwaniać i go błagać, żeby przyjechał i mnie wyr...ał. Do tego dodał, że jak go źle opiszę we wniosku to mnie poda do sądu o zniesławienie. Ze nic na niego nie mam. To się zdziwi...
Tego już było za wiele.
Dziś zredagowałam wniosek, wypisałam wszystko. Chce wojny to będzie ją miał. Nie wie z kim będzie się musiał zmierzyć.

"NIE KOCHAM GO. BRAKUJE MI TYLKO MIŁOŚCI, KTÓREJ NIE OTRZYMAŁAM JAKO DZIECKO"

250

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

Masakra Toniu. Na rzęsach można stawać a i tak się nic nie zmieni. Bądź silna. Dasz radę.

Ja mam nadzieję na polubowne rozstanie. Byle szybko. To, że on tam coś sobie gada, zmienia się ciągle i nic nie poradzę. Dziś napisał że spotkał na spacerze obok szpitala koleżankę z pracy, starsza babka, już nie pracuje, ma raka. Że się poplakal i ja przytulił. Napisałam że to przykre. Chociaż przykre jest to, że o córkę nie spyta, a o obcej kobiecie opowiada.

251 Ostatnio edytowany przez nudny.trudny (2019-03-27 16:02:59)

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

hej;)no temat dzieci u mnie to bardziej skomplikowane:) nie chcę Ci robić tutaj off-topicu, mój temat jest lepszym miejscem na pisanie o wszystkim:) najbardziej przykre w tym co piszesz chyba jest porównanie współczucia jakie wykazuje wobec obcych osób (nie umniejszając cierpienia wynikającego z nowotworu bo to wielkie nieszczęście) z tym co widzimy wobec Ciebie i dziecka na 7 stronach tematu. Tak jakby liczyły się wyłącznie własne uczucia. Masz rację czasami nieważne co by zrobić, i tak będzie źle. Może widziałaś sąsiedni temat o rozstaniu po 10 latach małżeństwa, chociaż tam nie pojawiał się wątek przemocy. Ktoś mógłby powiedzieć że to było długo, ale jednak takie sytuacje są trudne, ktoś taki potrafi wzbudzić takie poczucie winy i przeświadczenie że ofiara odpowiada za wszystko, a prawda jest inna. Dlatego dobrze że umiałaś to przerwać, to wymaga dużej siły, nie wszystkie ofiary tak potrafią i czasem żyją w warunkach przemocy domowej znacznie dłużej. Dobrze że e-mail miał na niego taki wpływ, takie zachowanie było zdecydowanym przekroczeniem granic. Może warto odpocząć i spędzić czas na jakichś aktywnościach wypoczynkowych, żebyś doświadczyła czegoś innego niż dotychczasowy stres. Powodzenia

"Poznacie ich po ich owocach":D

252 Ostatnio edytowany przez paslawek (2019-03-27 20:21:11)

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko
Tonia80 napisał/a:

Dokładnie. Teraz trzeba zadbać o siebie.
Ja wczoraj usłyszałam, że pije przeze mnie bo go nie wspierałam i czepiam się o wszystko. Taak, ciekawe czy sam w to wierzy, znowu próbuje manipulacji i wzbudzenia we mnie poczucia winy i obarczenia mnie winą za wszystko, nawet za to, że pada deszcz. Ale już nie dam się na to nabrać.

Bardzo słusznie Toniu wszystko to są manipulacje w dodatku dość słabe.Czy sam wierzy w to co powiedział o piciu ? Jeżeli jest alkoholikiem to wierzy i nie jak mu wygodnie ale na pewno bardzo chce w to wierzyć inaczej świat złudzeń przestaje istnieć i trzeba się wysilić bardziej żeby zbudować inny też iluzoryczny.Nie ma co rozkminiać analizowanie to wciąganie się w jego "świat"
To co odstawia jest objawem choroby ta słabość bardzo wygodna postawa bywa groźna jak wiesz chore sumienie - chore emocje.
Dobrze że jesteś świadoma - nie wierz absolutnie w nic co słyszysz od jm rób konsekwentnie swoje.
Nie pomagaj mu w niczym to nie jest wcale a wcale okrutne.
Oczywiście trzymam kciuki i pozdrawiam.

#kobietka taka 123 brak zainteresowania dzieckiem przez niego to swoista "kara" dla Ciebie nie daj się na to nabrać to podłe z jego strony ale to też rodzaj szantażu.Ignoruj to nie przejmuj sie tym za bardzo bo to prowokacja na Tobie takie sprawdzanie przez zaniechanie .
Tez się trzymaj

253 Ostatnio edytowany przez kobietka taka 123 (2019-03-27 21:13:16)

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

No więc dziś wysłał mi moje zdjęcia, które kasował z telefonu. Napisałam że ok. Spytał czy poza tym wszystko gra,  napisałam tak. To chciał zdjęcie malej. Wtedy mu napisałam że ooo, już myślałam że zapomniał. Że to nie przytyk, ale od soboty nawet nie zapytał jak się dziecko czuje. Odpisał że musi się odciąć ode mnie emocjonalnie i musiał poukładać w głowie. Ze jak to zrobi będzie częściej pisać. Napisałam że ja to ja, ale dziecko nie ma z tym nic wspólnego i można zapytać o nią. To napisał że mam się trzymać. A potem ze mala jest śliczna.

Nudny, nawet te dni tutaj szybko zlatuja bo albo coś załatwiam, albo z małą siedzę, albo ktoś odwiedzi.. jest ok:) a temat dziś czytalam. Przykre:( takie to życie pogmatwane.

Dziś była moja pierwsza terapia. Wiadomo, na zasadzie poznania. Jest inna terapeutka niz kiedyś. Przyznam,  że poprzednia byla dość charyzmatyczna, a ta wydaje mi sie bardzo spokojna i hmm.. No zobaczymy.. średnio mi podeszla. Ale dam jej szansę. Zawsze mogę próbować gdzie indziej. Tyle co mowilam co mnie sprowadza i jakie emocje czuję, reszta to ostatnie wydarzenia.

254

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko
kobietka taka 123 napisał/a:

No więc dziś wysłał mi moje zdjęcia, które kasował z telefonu. Napisałam że ok. Spytał czy poza tym wszystko gra,  napisałam tak. To chciał zdjęcie malej. Wtedy mu napisałam że ooo, już myślałam że zapomniał. Że to nie przytyk, ale od soboty nawet nie zapytał jak się dziecko czuje. Odpisał że musi się odciąć ode mnie emocjonalnie i musiał poukładać w głowie. Ze jak to zrobi będzie częściej pisać. Napisałam że ja to ja, ale dziecko nie ma z tym nic wspólnego i można zapytać o nią. To napisał że mam się trzymać. A potem ze mala jest śliczna.

Nudny, nawet te dni tutaj szybko zlatuja bo albo coś załatwiam, albo z małą siedzę, albo ktoś odwiedzi.. jest ok:) a temat dziś czytalam. Przykre:( takie to życie pogmatwane.

Dziś była moja pierwsza terapia. Wiadomo, na zasadzie poznania. Jest inna terapeutka niz kiedyś. Przyznam,  że poprzednia byla dość charyzmatyczna, a ta wydaje mi sie bardzo spokojna i hmm.. No zobaczymy.. średnio mi podeszla. Ale dam jej szansę. Zawsze mogę próbować gdzie indziej. Tyle co mowilam co mnie sprowadza i jakie emocje czuję, reszta to ostatnie wydarzenia.


Ostatnio nie byłam w tematach na bieżąco, ale nadrobilam dziś i jestem pod wrażeniem jak Wy dużo już zrobilyscie dla siebie i dla Waszych dzieci dobrego. Kobiety to są jednak super silne. Takie knury jak Ci nasi "mężowie" tyle czasu nas wbijali w ziemię, a my jak Feniks z popiołu powstajemy i to jeszcze silniejsze.

255

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

Kobietko czytałam ostatnio ten temat na raty, bo rzadko tu zaglądam. Wyobrażam sobie, że musi Ci być przykro i czuć żal, smutek i WSTYD że Twoja malutka córeczka ma takiego ojca, który nawet o nią nie zapyta. Ale nie doluj się, jak będzie chciał uczestniczyć w jej życiu to będzie, a jeśli nie to trudno choć zawsze szkoda. Moim zdaniem jak już ma dawać ochlapy ojcowskiej milosci to lepiej niech nie daje wcale, nie mów nic o dziecku i zobaczysz jak się interesuje, ale wygląda na to że to cholerny egoista i oprócz czuba własnego nosa nic go nie interesuje. Tylko on, jego choroba, jego punkt widzenia, a gdzie w jego życiu i sercu miejsce dla Ciebie i dziecka. Boże co za dupek. Mój chociaż jak nas nie było czy teraz nie ma, to zawsze zapyta o dziecko, nieraz nie chce mi się z nim rozmawiać, czuje że rozmowa się nie klei ale o dziecku zawsze chętnie posłucha, wypyta. Nie wiem tylko jak to będzie później wyglądało. Nieraz chciałam wejść na Skype jak bylismy długo w Polsce a mały był młodszy, to za bardzo mu się nie chciało. Ja bym dała wszystko i pragnęłabym zobaczyć choć na chwilę swojego bobasa na żywo, ale oni są jacyś inni.

Cieszę się że Ci się układa. Też się zastanawiałam nad terapia, ale raz ze za bardzo nie mam czasu a dwa, nie wiem czy do końca jest mi to potrzebne aktualnie. Jak jego nie ma obok dobrze sobie radzę. Wczoraj mnie wkurzył przez telefon bo naskoczyl na mnie na wstępie, ależ mnie wyprowadził z równowagi! Trochę o tym już zapomniałam jak na mnie działa, tu mam spokój, ale zareagowałam ostro i zaraz się uspokoił a potem przepraszal. To niesamowite jak odległość wszystko dystansuje. Powiem z czystym sumieniem, że im dłużej jestem w Polsce, tym lepiej się tu czuje. Nie tęsknię ani za obczyzna, ani za nim. Kupę czasu przeżyliśmy razem, ale to życie z nim kosztuje mnie za dużo nerwów i mam to gdzieś z tyłu głowy. Jestem teraz sama z dzieckiem i jestem dużo bardziej zrównoważona, spokojna, w domu atmosfera nie jest napięta. Wstaje rano i nie ma tego oczekiwania co będzie. To jest piękne smile po prostu zaczynam nowy dzień od caluskow, przytulen i wyglupow z synkiem, jemy śniadanie, jest wesoło, nikt nie krzyczy, nikt nie przychodzi z pretensjami. Doceniam to każdego dnia i myślę o tym spokoju który mam, a jednocześnie jakbym powoli zapomniała o tym stresie i nerwach które mi towarzyszyły przez ostatnie lata. Życzę tego każdej kobiecie, która jest w podobnej sytuacji.

Kobietko jak długo zostajesz bo nie pamiętam? Mam nadzieję, że też masz spokój i że on Cię nie zadrecza telefonami. Mój dzwoni codziennie ale jak nie mam czasu lub ochoty rozmawiać to po prostu mówię ze oddzwonię, czasem oddzwaniam na drugi dzień. Nie przeszło mi przez gardło ani myśl słowo tęsknię lub kocham, za to ja słyszę to ciągle, przy czym nie waham się mówić mu wprost że jak byłam obok to tego nie słyszałam od niego baaardzo długo. Wtedy brak mu argumentów.

LullyMilly witaj, jakoś sobie radzimy i idziemy do przodu, Wasze rady nie idą na marne internetowi przyjaciele, psychoterapeuci i spowiednicy wink a co u Ciebie słychać?

256 Ostatnio edytowany przez Tonia80 (2019-04-06 00:25:39)

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

Annaas super, cieszę się za Was smile
U mnie ogromna zmiana, wyprowadził się wczoraj. Dziś nie mogłam nacieszyć się ciszą i spokojem. Więcej na moim wątku rozwód z psychopatą.
Odnalazłam ogrom filmów porno, wszystkie z nastolatkami. Jestem przerażona i zarazem szczęśliwa, że udaje mi się z tego wyjść. Jeszcze dużo przede mną ale ta cisza i spokój na codzien są tego warte. Z drugiej strony czuję się jak alkoholik na detoksie. Brakuje mi tej adrenaliny z przebywania z przemocowcem. Ale i nad tym będę pracować.

"NIE KOCHAM GO. BRAKUJE MI TYLKO MIŁOŚCI, KTÓREJ NIE OTRZYMAŁAM JAKO DZIECKO"

257

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

Wpis będzie długi.

Na początku cieszę się Aniu, że tak dobrze się czujesz. Ja też w Polsce odżywam. Co do Ciebie Toniu, czytałam wątek i ciarki mnie przebiegły po całym ciele, dobrze robisz, niech jest rozwód z jego winy. Ciesz się pustym domem, zasłużyłas na to.

Jeśli chodzi o mnie. Wróciłam w sb rano. Papiery ogarniam od jutra. Dziś jednak miałam kiepski psychicznie dzień. Tak, przez jeszcze męża. Nie, nie obmacywał mnie ani nie ciągnął do łóżka. Mój szanowny jeszcze mąż po wyjściu ze szpitala ma zamiar zamieszkać z tą dziewczyną ze szpitala. Tematu sam nie zaczął, wyszło w trakcie rozmowy o pieniądzach i mieszkaniu. Domyślam się też że doszło do czegoś więcej między nimi. Opowiadał gdzie wczoraj był, mówiąc raz w liczbie mnogiej raz w pojedynczej, ale wtedy nie reagowałam specjalnie. nie kocham go i wiem to na pewno, ale popłakałam się dziś przez to. nie umiem udawać, nie wytrzymałam. poszłam do łazienki a on później się skapnął, wyszłam do pokoju obok to pukał i chciał niby coś ale wiedziałam ze ściemnia. otworzyłam i próbował mnie przytulić, powiedziałam wara z łapami. naprawdę, chciałam się powstrzymać ale nie umiałam udawać. że tak szybko, tak łatwo i że to takie niesprawiedliwe. bo on nie planowal, mieli to skończyć ale nie udało sie im. że w szpitalu wiedzą o nich. ale nie padło jeszcze oficjalne KOCHAM CIĘ.. tylko się na to zaśmiałam. masakra jakaś. podobno ona nie chce na razie mieszkać z nim, że to za szybko. a on szuka jednak czegos w mieście, a nie tam gdzie pracuje. ze szkoły rezygnuje, dlatego niby nie szuka już tam gdzie chciał wcześniej, myślę że to tez ze względu na nią. ona mieszka za miastem i też chce się przeprowadzić tam gdzie mieszkamy, niby prędzej już chciała.

Miałam dziś bardzo wiele emocji w sobie. Było mi przykro, smutno, byłam zła i rozgoryczona. dla niego potem też złośliwa. nie chciałam tego przed nim pokazywać, ale wiecie co, olałam. jestem sobą. spytałam co by było gdyby było na odwrót. jak on by sie wobec mnie zachowywał. on na to, ze pewnie by mi pomagał, jakies rzezcy przynosić, a jakby wiedział ze kogos już tam mam, stwierdziłby że ma się mną kto opiekować i już mi nie będzie pomagać, na co ja spytałam że wiedzialam ze ktos tam jest ale i tak mu pomagałam, a on że jestem kobietą. wkurzył mnie, potem stwierdził że jestem samolubna to mu nagadałam i siedział cicho. dopoki nie słyszałam romantycznych opowieści o nich olewałam, potem było jednak gorzej. moja głowa tego nie ogarnia.

w sprawach finansowych i papierkowych zadnych problemów, podpisał co trzeba, pomógł mi wypełnić co trzeba. widzę że jest inny, myślę że leki robią swoje ale też motyle w brzuchu. mimo wszystko, jest to dla mnie bardzo bolesne. myslę, że muszę pozwolić sobie na te wszystkie emocje, bo tłumienie ich jest jeszcze gorsze. przechodzę żałobę, muszę pomyśleć że to wszystko czemuś służy. jemu sie nie chce dla mnie zrobić kilku rzeczy, miał zostawic pilocik z bramy do bloków w mieszkaniu a się okazało że auto jest pod kliniką, a już nie mógł jezdzić bo się dowiedzieli. ale kurde od czego są busy i tramwaje? raz jechał daleko autem i podobno nie pamięta że mówili że może jezdzić, a ja na to ze sam mi tak mówił.. no nie wiesz człowieku co jest prawda a co nie.. jeszcze jak wyjezdzałam miał problem o to że mu karty na tramwaj nie zostawiłam, krzyczał do słuchawki że mam sie wracac.. a sam nie mógl zostawić pilocika żeby mój brat nie musiał latać na parking obok z moimi bagażami. do tego wszystkie okna uchylone i obok łożeczka obraz położony, bo chciał zrobic zdjęcie i wysłac.. a obraz cholernie ciężki i jak go mam sama przesunac..  to wielce zapomniał.. i nie mial czasu przyjechać.. pieprzenie, miał ale dupy sie ruszyć nie chciało..

poszliśmy na spacer z dzieckiem i cos zjeść, wiem, po co z nim poszłaś powiecie.. przeszło mi trochę a i głodna byłam, ha ha. jakoś przeleciało, mówił że fajnie wyglądam, ze nawet kobiety mnie podziwiają jak idę, ja na to że ma sobie darować. smiał sie, wygłupiał, mówił że tęsknił za mną, a ja mu na to że ja za nim nie. nawet moja mama powiedziała że dobrze mu powiedziałam, hehe. spytałam czego mu tak brakowało. a on że ogólnie mnie i dziecka. nawet dziś się tam nią zajmował lepiej niż zwykle, sam od siebie nakarmil jak marudziła, jest inny trochę. ale co z tego..

dziecko jeszcze musi miec chrzciny, ale jego nie będzie.nie chce być. mowie ze to dla dziecka.. a on że sie może zastanowić, ale nie wie, kiedy to chce zrobić pytał.. wiecie co, mam gdzieś taka postawe. zrobie chrzest bez ojca dziecka i tyle. po co mam się prosić? jak on taki zmienny? rok temu brał bierzmowanie żebyśmy mogli mieć kościelny, a teraz kompletnie go nic nie obchodzi. on tego nie czuje. zrobie bez niego, będą chrzestni i moi rodzice, rodzenstwo, ewentualnie jego siostra też. nawet nie wiem czy sie oplaca w lokalu wtedy robić. w każdym razie nie potrzebuję go.

258

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

Kobietka tak czytam i czytam i trochę też poczytałam o border i w sumie mój mąż się idealnie w to wpasował. Myślę, że nie jest typowym socjopatą tylko bliżej mu do bordera. My ciągle piszemy smsy, oskarżamy się, potem  każdy każdemu pisze, że rozpacza. Wiem, że muszę przestać bo to do niczego nie prowadzi. Też wcale się nie pyta o dzieci.
Do tego oboje nagadalismy na siebie naszym znajomym. Ja czuję się z tym fatalnie. Zrobil że mnie wariatkę niezrównoważoną i chorobliwie zazdrosną. Nawet rozejść się jak ludzie nie potrafimy. Ja też czuję coś na kształt żałoby. Potrzeba czasu.

"NIE KOCHAM GO. BRAKUJE MI TYLKO MIŁOŚCI, KTÓREJ NIE OTRZYMAŁAM JAKO DZIECKO"

259 Ostatnio edytowany przez Olinka (2019-04-08 02:34:16)

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko
Tonia80 napisał/a:

Kobietka tak czytam i czytam i trochę też poczytałam o border i w sumie mój mąż się idealnie w to wpasował. Myślę, że nie jest typowym socjopatą tylko bliżej mu do bordera. My ciągle piszemy smsy, oskarżamy się, potem  każdy każdemu pisze, że rozpacza. Wiem, że muszę przestać bo to do niczego nie prowadzi. Też wcale się nie pyta o dzieci.
Do tego oboje nagadalismy na siebie naszym znajomym. Ja czuję się z tym fatalnie. Zrobil że mnie wariatkę niezrównoważoną i chorobliwie zazdrosną. Nawet rozejść się jak ludzie nie potrafimy. Ja też czuję coś na kształt żałoby. Potrzeba czasu.

Myślę że długotrwałe bycie w toksycznym związku zmienia też tą drugą osobę tak, że czasem siebie nie poznajemy. Wychodzą zachowania które nas same szokują. doszłam też ostatnio do wniosku, że po poprzednim związku nie przerobiłam najważniejszej kwestii, a mianowicie przemocy fizycznej. oglądałam ten filmik ostatnio, całkiem przypadkiem

[nieregulaminowy link]
płakałam po tym jak bóbr. to nadal mnie dotyczy. również po tym związku. wczoraj też, nad moim dzieckiem, że tak bardzo bym chciała by była zdrowa psychicznie, bo u mojego jeszcze siostra przyrodnia ma schizofrenię, ja jak widać też mam dziwne tendencje, mój tato jakies lęki, brat też niską samoocenę. tak bardzo się boję.

260

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

Wybacz Olinko za linka. Chętnych do obejrzenia tego filmiku zachęcam do wpisania frazy "w dziecięcym świecie kobiet się nie bije ". Jest to hiszpańskojęzyczna kampania przeciwko przemocy.

Zapomniałam dopisać ze pytał mnie jeszcze jak tam w Polsce sprawy uczuciowe. Zastanawiam się z jak wysokiego konia spadł. Jechałam tam załatwiać formalności ale cóż, może mierzy ludzi swoją miarą.  Po co pytał, nie wiem. Może chciał się usprawiedliwić. Zresztą powiedziałam że jak ktoś mi się kiedyś spodoba to i tak on się o tym nie dowie.

Widzę że schemat działa. Osoby współuzależnione czują się beznadziejnie,  podczas gdy toksyk żyje sobie w najlepsze. I ma wszystko gdzieś. Nawet jeśli twierdzi że tak nie jest, to czyny o tym świadczą.

261

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

Najlepsze uczucie, które mi dziewczyny towarzyszy, to uczucie, że ja jestem tu szczęśliwa i że za nim nie tęsknię. Brakuje mi czasem tylko tego, żeby się do kogoś przytulić.. Choć jest mi dobrze samej, bez niego. Czasem sobie myślę w jakiejś sytuacji, że pewnie już by były fochy, już by krzywo patrzył, narzekal, może krzyczal. A jest spokój. Da się, może być normalnie. Najdziwniejsze jest to, że nikt się mnie nie czepia, nie mam większych problemów z ludźmi. Nie ma tych wymyślonych problemów, tych podkrecanych sytuacji, tego darcia o Bóg wie co. Jakoś życie płynie i nikt na nikogo nie krzyczy, wszyscy żyją po swojemu i się dogaduja. Gdyby tu był, już by robił problemy i szukal dziury w całym. Kocham to, ubostwiam i nie mogę się tym wciąż nacieszyć. Życie w końcu jest takie, jakie miało i mogło być, NORMALNE, a nie przesiakniete jadem, sykiem, podejrzeniami, domniemaniami, prowokacjami, krzykiem i wymachiwaniem rąk. Święta prawda, że życie jest takie, jakie sobie stworzymy i dużo zależy od tego jakimi ludźmi się otoczymy. Wyjazd to była najlepsza decyzja w moim życiu.

262

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

[nieregulaminowy link]
płakałam po tym jak bóbr. to nadal mnie dotyczy. również po tym związku. wczoraj też, nad moim dzieckiem, że tak bardzo bym chciała by była zdrowa psychicznie, bo u mojego jeszcze siostra przyrodnia ma schizofrenię, ja jak widać też mam dziwne tendencje, mój tato jakies lęki, brat też niską samoocenę. tak bardzo się boję.


Powstawanie choroby psychicznej jaką jest CHAD to nie tylko genetyka.. to również wychowanie we wczesnym dzieciństwie, pisałaś że Twój mąż był bity i ojciec się nad nim znęcał to bardzo wpłynęło na rozwinięcie się choroby u niego - Twoje dziecko nie musi mieć tej choroby więc nie nakręcaj się na przyszłość. To że u was w rodzinie ktoś ma lęki czy niską samoocenę, to nie są choroby. Nerwica lękowa to nie choroba tylko stan umysłu spowodowany stresem, to nie jest coś co bardzo widać na obrazie MRI. Jeżeli chodzi o profilaktykę chorób psychicznych takich jak schizofrenia czy chad, bardzo dobre efekty daje omega 3, w badaniu które przeprowadzono wzięło udział 30 osób wszystkie osoby były obarczone ryzykiem powstania schizofrenii (genetyka) pierwsze 15 osób dostawało 1500 mg EPA/750 DHA dziennie przez okres 5 miesięcy, druga część dostawała zwykły olej w kapsułce (placebo) w ciągu 10 lat, w pierwszej grupie zachorowały dwie osoby.. w drugiej 8. Omega 3 ochrania komórki mózgowe, regeneruje je i stabilizuje nastrój. Co do Twojego męża, przykra sprawa.. ale dobrze że odeszłaś bo by Cię zniszczył, on jeszcze nie raz w depresji będzie do Ciebie wypisywał i prosił o pomoc a w czasie hipomanii umawiał się z prostytutkami i grał w kasynie. Obecnie są dobre leki do leczenia tej przypadłości w tym stabilizatory nastroju, ale człowiek musi uczęszczać na terapię by w porę reagować na początki swoich zmian nastroju i regulować dawki leków od SSRI po neuroleptyki + stabilizatory.     Trzymaj się.

263

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko
Kalvar25 napisał/a:

[nieregulaminowy link]
płakałam po tym jak bóbr. to nadal mnie dotyczy. również po tym związku. wczoraj też, nad moim dzieckiem, że tak bardzo bym chciała by była zdrowa psychicznie, bo u mojego jeszcze siostra przyrodnia ma schizofrenię, ja jak widać też mam dziwne tendencje, mój tato jakies lęki, brat też niską samoocenę. tak bardzo się boję.


Powstawanie choroby psychicznej jaką jest CHAD to nie tylko genetyka.. to również wychowanie we wczesnym dzieciństwie, pisałaś że Twój mąż był bity i ojciec się nad nim znęcał to bardzo wpłynęło na rozwinięcie się choroby u niego - Twoje dziecko nie musi mieć tej choroby więc nie nakręcaj się na przyszłość. To że u was w rodzinie ktoś ma lęki czy niską samoocenę, to nie są choroby. Nerwica lękowa to nie choroba tylko stan umysłu spowodowany stresem, to nie jest coś co bardzo widać na obrazie MRI. Jeżeli chodzi o profilaktykę chorób psychicznych takich jak schizofrenia czy chad, bardzo dobre efekty daje omega 3, w badaniu które przeprowadzono wzięło udział 30 osób wszystkie osoby były obarczone ryzykiem powstania schizofrenii (genetyka) pierwsze 15 osób dostawało 1500 mg EPA/750 DHA dziennie przez okres 5 miesięcy, druga część dostawała zwykły olej w kapsułce (placebo) w ciągu 10 lat, w pierwszej grupie zachorowały dwie osoby.. w drugiej 8. Omega 3 ochrania komórki mózgowe, regeneruje je i stabilizuje nastrój. Co do Twojego męża, przykra sprawa.. ale dobrze że odeszłaś bo by Cię zniszczył, on jeszcze nie raz w depresji będzie do Ciebie wypisywał i prosił o pomoc a w czasie hipomanii umawiał się z prostytutkami i grał w kasynie. Obecnie są dobre leki do leczenia tej przypadłości w tym stabilizatory nastroju, ale człowiek musi uczęszczać na terapię by w porę reagować na początki swoich zmian nastroju i regulować dawki leków od SSRI po neuroleptyki + stabilizatory.     Trzymaj się.

Kalvar25, dzięki. Wiem, że dobre dzieciństwo ma wpływ na dzieci, dlatego odeszłam aby nie miała spaczonego obrazu wychowania i sama nie stała się patologiczna jednostką. Zamierzam ją nauczyc szacunku do czlowieka. Tego u meza zabraklo.

Przytoczone przed Ciebie badanie mówi o pierwszej grupie leczonej medykamentem a drugiej olejem, nie było na opak ze w pierwszej grupie zachorowało 8 osób a w drugiej 2? Bo piszesz o kwasach omega3, a to kojarzy mi się z omega3.
W każdym razie bardzo dziękuję. Budują mnie takie wpisy. Mój mąż był bity przez ojczyma nie przez ojca, bo ten uciekł za granicę gdy mąż miał 8 lat bodajże. No ale kontakt mają dobry dziś, choć jeszcze teść jest specyficznym człowiekiem, natomiast sa jednak bardzo podobni osobowosciowo.. powiedziałabym że mąż to zlepek matki i ojca, niestety też trochę ojczyma. W okresie hipomanii myślę że nie pójdzie do prostytutek ani nie zagra w kasyno, ale to pasoaloby o dziwo do mojego eks narzeczonego,  który odwiedzial burdele i faktycznie był uzależniony od różnych rzeczy, także od hazardu.  Mąż ma teraz już inny obiekt westchnień i gdyby miał do mnie dzwonić, to jedynie mówiąc że w czymś mialam rację, że wariuje itd. Prędzej coś kupi niż zrobi tamte rzeczy. Aczkolwiek rozumiem że tacy ludzie tak mają.

Studiujesz psychologię lub psychiatrę?;)

Aniu, aż się czyta z przyjemnością   pięknie napisane. Myślę że ja i Tonia przez wybryki  w stosunku do innych kobiet nie możemy do końca tak napisać,  gdzieś jest blokada. Chociaż to brak szacunku jest od tego gorszy. Za bardzo jesteśmy uczuciowe, bo ja bardziej odczulam kontakty na portalach niż wyzwiska. Bez sensu. Tzn też myślimy podobnie jak Ty, ale sprawca jest nadal gdzieś blisko. Ja jak.sie wyprowadzę już będę miała łatwiej.  Tonia jak pobedzie dłużej  sama też się ogarnie.

264 Ostatnio edytowany przez Tonia80 (2019-04-09 09:03:27)

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

Dokładnie dziewczyny. Widzę kobietka, że mamy tak samo. Dla mnie najgorsze były te zdrady emocjonalne, pijaństwo i wyzwiska nie robiły na mnie aż takiego wrażenia.
Coraz więcej mam podejrzeń, że jednak mój mąż to border. Te ciągłe przelotne znajomości, potrzebował tego żeby podnieść swoje ego. To zakochiwania się i potem nienawidzenie. On o wielu kobietach wypowiadał się z nienawiścią a przedtem pewnie się podkochiwał. Mnie też raz ubustwial a raz mieszał z błotem. Też miał trudne dzieciństwo, rodzice się kłócili, ojciec się rozpił a koniec był tragiczny...To musiało zostawić ogromny ślad na jego psychice.
W domu cisza i spokój, powoli się przyzwyczajam. I tak fajnie teraz wraca się do domu. I u nas podobnie jak u Ciebie Annaaa to mąż generował wszelkie problemy w domu i na zewnątrz, wszędzie konflikty, że wszystkim problem. Teraz życie jest takie spokojne i przewidywalne.
Starszy tęskni za tatą, młodszy nie, nawet nie chce do niego iść jak przyjechał ich odwiedzić.

"NIE KOCHAM GO. BRAKUJE MI TYLKO MIŁOŚCI, KTÓREJ NIE OTRZYMAŁAM JAKO DZIECKO"

265

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

W grupie która przyjmowała omega3 zachorowały 2 osoby, w grupie która przyjmowała placebo 8.      Omega 3 znacznie redukuje szanse na pojawienie się chorób psychicznych, ale nie działa już wtedy gdy one się pojawią, prawdopodobnie obniża stan zapalny w niektórych rejonach mózgu i chroni komórki przed obumieraniem dlatego tak się dzieje.  Ale dawka również musi być odpowiednia, m.in 1000 EPA/500 DHA  a to czasami jest jakieś 3 kapsułki dziennie chyba że kupisz preparat z większą dawką. Oprócz wpływu na mózg, działa pozytywnie na serce, obniża poziom trójglicerydów, działa dobrze na odporność.. warto zacząć się suplementować.. przynajmniej omegą3, ewentualnie jeść dużo ryb chociaż obecnie ryby są dosyć mocno zanieczyszczone a jak kupisz dobry preparat z omegą to nie będzie syfu w środku.

266 Ostatnio edytowany przez kobietka taka 123 (2019-04-09 09:28:31)

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

Już rozumiem:) będę podawać dziecku na pewno. Muszę od małego zapobiegać bo rodzice męża mieli to gdzieś,  matka może bardziej.. sama jest dalej z jego ojczymem , unika tematu syna w jego obecności ale kompletnie nie widzi winy ojczyma.  Ma już tak sprany mózg.

Toniu, to boli. Boli ze byli w sobotę tam gdzie my rok temu kiedy jeszcze byłam w ciąży.  Byli sami wiec na pewno doszło juz do jakichś pocalunkow itd.
Wczoraj przyjechał niespodziewanie ale z uprzedzeniem,  znowu się emocjonowalam. Mówił różne rzeczy ale ja też jak idiotka pokazałam jak mnie to boli. Stwierdził że mi przejdzie jak znajdę chłopa. A co, szukać już mam?? To nie dla mnie skakać jak on, raz to zrobiłam właśnie z nim i co z tego wyszło każdy widzi.

Aha, ja powiedziałam że go nie kocham i stwierdził że co ma robić. Że też to przeżył,  miał załamanie w domu, w szpitalu,  musieli go uspokajac. A teraz ja go każę i nie daje mu żyć. Że byłoby gorzej jakby się za mną uganial. Owszem, racja, ale jednak bylam z nim jakiś czas i co? Szybkie pocieszenie to i boli. No ale on to nazywa inaczej. Nie wiem. Może mu wyswiadczylam przysługę i poznał miłość swojego życia.

Muszę się ogarnąć.

Posty [ 229 do 266 z 379 ]

Strony Poprzednia 1 5 6 7 8 9 10 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018