Nieszczęśliwa miłość. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Nieszczęśliwa miłość.

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 77 do 109 z 109 ]

77

Odp: Nieszczęśliwa miłość.
Tomko napisał/a:

Powiedziałaś mu, żeby się spakował i wyszedł a jak to zrobił to masz pretensje.

Ja to bym był wniebowzięty jakby ludzie robili dokładnie to o co ich proszę.

Niczego takiego mu nie powiedziałam.

Zobacz podobne tematy :

78

Odp: Nieszczęśliwa miłość.

I jak, dałaś radę? Przeczytaj sobie książkę „Kobiety, ktore kochają za bardzo” Robin Norwood, moze zrozumiesz pewne rzeczy i przestaniesz popełniać niektore błędy.

less is more

79 Ostatnio edytowany przez Tomko (2018-09-27 15:04:28)

Odp: Nieszczęśliwa miłość.
SmutnaDusza napisał/a:
Tomko napisał/a:

Powiedziałaś mu, żeby się spakował i wyszedł a jak to zrobił to masz pretensje.

Ja to bym był wniebowzięty jakby ludzie robili dokładnie to o co ich proszę.

Niczego takiego mu nie powiedziałam.

cytat:

Ze to nasz week, ze jak spedza week z rodzina czy znajomymi to 1 smsa mi nie napisze a jak spedza week ze mna to ze wszystkimi moze pisac i ze kocham tez sie nigdy nie doczekam i kim ja wlasciwie dla niego jestem i ze jak tak to ma wygladac to niech sie pakuje i wyjdzie.

RLY?

80

Odp: Nieszczęśliwa miłość.
Tomko napisał/a:
SmutnaDusza napisał/a:
Tomko napisał/a:

Powiedziałaś mu, żeby się spakował i wyszedł a jak to zrobił to masz pretensje.

Ja to bym był wniebowzięty jakby ludzie robili dokładnie to o co ich proszę.

Niczego takiego mu nie powiedziałam.

cytat:

Ze to nasz week, ze jak spedza week z rodzina czy znajomymi to 1 smsa mi nie napisze a jak spedza week ze mna to ze wszystkimi moze pisac i ze kocham tez sie nigdy nie doczekam i kim ja wlasciwie dla niego jestem i ze jak tak to ma wygladac to niech sie pakuje i wyjdzie.

RLY?

"Jak to tak ma wyglądać" czyli nie miał zamiaru tego zmienić.

81

Odp: Nieszczęśliwa miłość.
Jazzmine napisał/a:

I jak, dałaś radę? Przeczytaj sobie książkę „Kobiety, ktore kochają za bardzo” Robin Norwood, moze zrozumiesz pewne rzeczy i przestaniesz popełniać niektore błędy.

Zupełnie nie dałam rady.
On wyjechał za granicę a ja zostałam z bólem i żalem. Spotkaliśmy się po rozstaniu 3 razy. 3 spotkanie było takie jak kiedyś. Patrzył na mnie jak dawniej, trzymał za rękę, przytulał, nawet jak szliśmy na spacer trzymał mnie za spacer. Jak było zimno ogrzewał moje dłonie. Niestety potem przestał się odzywać wgl i wyjechał. Po kilku dniach od wyjazdu napisał że to jego najgorsze rozstanie że to boli i że nie wie co robić. Dodał że sama jestem sobie winna że cierpię i po nim płaczę i że sama wybralam sobie taki los. Mam wrażenie że sam nie wie czego chce. Prosilam by powiedzial mi ze mnie nie kocha powiedzial ze nie potrafi szkoda ze pokazac potrafi. Szkoda słów.

82

Odp: Nieszczęśliwa miłość.
SmutnaDusza napisał/a:
Jazzmine napisał/a:

I jak, dałaś radę? Przeczytaj sobie książkę „Kobiety, ktore kochają za bardzo” Robin Norwood, moze zrozumiesz pewne rzeczy i przestaniesz popełniać niektore błędy.

Zupełnie nie dałam rady.
On wyjechał za granicę a ja zostałam z bólem i żalem. Spotkaliśmy się po rozstaniu 3 razy. 3 spotkanie było takie jak kiedyś. Patrzył na mnie jak dawniej, trzymał za rękę, przytulał, nawet jak szliśmy na spacer trzymał mnie za spacer. Jak było zimno ogrzewał moje dłonie. Niestety potem przestał się odzywać wgl i wyjechał. Po kilku dniach od wyjazdu napisał że to jego najgorsze rozstanie że to boli i że nie wie co robić. Dodał że sama jestem sobie winna że cierpię i po nim płaczę i że sama wybralam sobie taki los. Mam wrażenie że sam nie wie czego chce. Prosilam by powiedzial mi ze mnie nie kocha powiedzial ze nie potrafi szkoda ze pokazac potrafi. Szkoda słów.

Cieżko jest powiedziec komuś, z kim spędziło sie troche czasu, ze sie nie kocha. Nawet, gdy tego sie nie czuje. Po prostu cieżko i w pewnym sensie, przykro. Choc wiem, ze to wiele by „ułatwiło” i pomogło poukladac. Moze taka rozłąka pozwoli waszej dwójce na zapomnienie i poukładanie sobie zycia na nowo.

less is more

83

Odp: Nieszczęśliwa miłość.

sad

84 Ostatnio edytowany przez swampboy93 (2018-12-18 22:34:58)

Odp: Nieszczęśliwa miłość.

Sz.P. SmutnaDusza, odpowiadając na temat Twoje serce nie należy już do mnie

SmutnaDusza napisał/a:

Jakiś czas temu opisałam tu swoją historię jak bardzo cierpię po rozstaniu z miłością mojego życia. Od sierpnia walczę by wrócił. W październiku napisał, że tęskni, że nie potrafi się dłużej na mnie gniewać, że nie wierzy jak mogliśmy do tego rozstania doprowadzić, jak to wszystko zepsuliśmy, że brakuje mu mnie, że pragnie spełnić to o czym marzyliśmy, ale bardzo sie boi, że nasz powrót nie będzie miał sensu że nic się nie zmieni i stracimy tylko czas. Mówił że płacze i że chce bym byla przy nim. Kilka dni rozmawialiśmy jak dawniej. Poświęcał mi czas online ale jednak. Po czym po kilku dniach powoli znowu sie zdystansował. Zabolało mnie to. Potem było kilka nerwowych rozmów tylko online bo po rozstaniu wyjechal za granice. Ostatnio rozmawialiśmy via net i powiedział ze nie chce tak zyc ze widzi ze cierpie ale widzi że się nje zmienię - przy czym każdy widzi zmianę tylko nie on bo on wysnuwa wnioski na podstawie pisania a wiadomo jak to jest jak człowiek odbija się od ściany. Koniec końców napisał że muszę przetrawić to rozstanie. Chciałam mu na święta wysłać prezent alzdeptałeśco napisał czułam się tak zraniona że odesłałam mu dwa najlepsze prezenty które od niego dostałam płytę z romantycznymi piosenkamizi naszyjnik z serduszkiem. Do tego dołączyłam list z tekstem "oddaję boTwoje serce nie należy już do mnie a moje mi wyrwałeś i zdeptałeś" Domyślam się, że znienawidzi mnie za to do reszty. Nadal go kocham ale po takim czasie już nie wróci...

Naprawdę przykry tekst. Dzisiaj przeczytałem list nadesłany przez jednego z użytkowników, zawierający twierdzenie, że ostatnia rzecz w jaką by uwierzył, to słowa /kocham/ ze strony jakiejkolwiek kobiety. Pani wpisy dowodzą, że jednak zdarza się. Nie potrafię domyślić się, jakie zastrzeżenia miał przyjaciel Sz.P. pisząc "widzi że się nje zmienię". Niezmienne bezwarunkowe uczucie na zawsze jest czymś najlepszym, co może spotkać w związku. Trafiając na taką osobę nie liczyłoby się nic innego, a popełnione błędy, zwłaszcza gdy zauważone i naprawione, nie mają znaczenia. Przyjaciel Sz.P. może nie znaleźć drugiej takiej osoby i popełnia błąd, który może kiedyś zrozumie. Nie znalazłem w liście pytań, dlatego przesyłam moją opinię. Nie umiem doradzić, jak doprowadzić do powrotu, ale odwiedzę niniejszy temat ponownie w tym tygodniu. Szanowna Pani raczy zamieścić pytania, na które moglibyśmy odpowiedzieć, jeśli uzna to Pani za stosowne. Z wyrazami szacunku i życzeniami powodzenia, J.Kr.

85

Odp: Nieszczęśliwa miłość.

Jakiś czas temu opisałam tu swoją historię jak bardzo cierpię po rozstaniu z miłością mojego życia. Od sierpnia walczę by wrócił. W październiku napisał, że tęskni, że nie potrafi się dłużej na mnie gniewać, że nie wierzy jak mogliśmy do tego rozstania doprowadzić, jak to wszystko zepsuliśmy, że brakuje mu mnie, że pragnie spełnić to o czym marzyliśmy, ale bardzo sie boi, że nasz powrót nie będzie miał sensu że nic się nie zmieni i stracimy tylko czas. Mówił że płacze i że chce bym byla przy nim. Kilka dni rozmawialiśmy jak dawniej. Poświęcał mi czas online ale jednak. Po czym po kilku dniach powoli znowu sie zdystansował. Zabolało mnie to. Potem było kilka nerwowych rozmów tylko online bo po rozstaniu wyjechal za granice. Ostatnio rozmawialiśmy via net i powiedział ze nie chce tak zyc ze widzi ze cierpie ale widzi że się nje zmienię - przy czym każdy widzi zmianę tylko nie on bo on wysnuwa wnioski na podstawie pisania a wiadomo jak to jest jak człowiek odbija się od ściany. Koniec końców napisał że muszę przetrawić to rozstanie. Chciałam mu na święta wysłać prezent alzdeptałeśco napisał czułam się tak zraniona że odesłałam mu dwa najlepsze prezenty które od niego dostałam płytę z romantycznymi piosenkamizi naszyjnik z serduszkiem. Do tego dołączyłam list z tekstem "oddaję boTwoje serce nie należy już do mnie a moje mi wyrwałeś i zdeptałeś" Domyślam się, że znienawidzi mnie za to do reszty. Nadal go kocham ale po takim czasie już nie wróci...

86

Odp: Nieszczęśliwa miłość.
swampboy93 napisał/a:

Sz.P. SmutnaDusza, odpowiadając na temat Twoje serce nie należy już do mnie

SmutnaDusza napisał/a:

Jakiś czas temu opisałam tu swoją historię jak bardzo cierpię po rozstaniu z miłością mojego życia. Od sierpnia walczę by wrócił. W październiku napisał, że tęskni, że nie potrafi się dłużej na mnie gniewać, że nie wierzy jak mogliśmy do tego rozstania doprowadzić, jak to wszystko zepsuliśmy, że brakuje mu mnie, że pragnie spełnić to o czym marzyliśmy, ale bardzo sie boi, że nasz powrót nie będzie miał sensu że nic się nie zmieni i stracimy tylko czas. Mówił że płacze i że chce bym byla przy nim. Kilka dni rozmawialiśmy jak dawniej. Poświęcał mi czas online ale jednak. Po czym po kilku dniach powoli znowu sie zdystansował. Zabolało mnie to. Potem było kilka nerwowych rozmów tylko online bo po rozstaniu wyjechal za granice. Ostatnio rozmawialiśmy via net i powiedział ze nie chce tak zyc ze widzi ze cierpie ale widzi że się nje zmienię - przy czym każdy widzi zmianę tylko nie on bo on wysnuwa wnioski na podstawie pisania a wiadomo jak to jest jak człowiek odbija się od ściany. Koniec końców napisał że muszę przetrawić to rozstanie. Chciałam mu na święta wysłać prezent alzdeptałeśco napisał czułam się tak zraniona że odesłałam mu dwa najlepsze prezenty które od niego dostałam płytę z romantycznymi piosenkamizi naszyjnik z serduszkiem. Do tego dołączyłam list z tekstem "oddaję boTwoje serce nie należy już do mnie a moje mi wyrwałeś i zdeptałeś" Domyślam się, że znienawidzi mnie za to do reszty. Nadal go kocham ale po takim czasie już nie wróci...

Naprawdę przykry tekst. Dzisiaj przeczytałem list nadesłany przez jednego z użytkowników, zawierający twierdzenie, że ostatnia rzecz w jaką by uwierzył, to słowa /kocham/ ze strony jakiejkolwiek kobiety. Pani wpisy dowodzą, że jednak zdarza się. Nie potrafię domyślić się, jakie zastrzeżenia miał przyjaciel Sz.P. pisząc "widzi że się nje zmienię". Niezmienne bezwarunkowe uczucie na zawsze jest czymś najlepszym, co może spotkać w związku. Trafiając na taką osobę nie liczyłoby się nic innego, a popełnione błędy, zwłaszcza gdy zauważone i naprawione, nie mają znaczenia. Przyjaciel Sz.P. może nie znaleźć drugiej takiej osoby i popełnia błąd, który może kiedyś zrozumie. Nie znalazłem w liście pytań, dlatego przesyłam moją opinię. Nie umiem doradzić, jak doprowadzić do powrotu, ale odwiedzę niniejszy temat ponownie w tym tygodniu. Szanowna Pani raczy zamieścić pytania, na które moglibyśmy odpowiedzieć, jeśli uzna to Pani za stosowne. Z wyrazami szacunku i życzeniami powodzenia, J.Kr.

Jestem czasami nerwowa i emocjonalna.
Zdarzało mi się być pesymistyczną.
Miałam żal, że wyjechał i nie poświęcał mi czasu jak wrócił, nie dbał tak jak kiedyś. Starałam się. Popełniałam błędy. Wiem, ale nie popełniłam jakiegoś ogromnego błędu. Nie był to taki błąd, który musiał prowadzić do rozstania. Ja rozumiem, że mógł przestać kochać ale on ewidentnie wini mnie za to rozstanie. Nie mówię że nie ponoszę winy bo też jestem winna ale to przez jego dystans miałam czarne myśli. Mimo to robiłam wszystko co mogłam. Kocham szczerze nie na niby. Odcięłam się od niego bo bardzo cierpię. Nie mogę znieść tego że mnie odrzuca. Os sierpnia walczę ale chyba nie ma już o co. On odszedł i nie wróci. Robiłam co mogłam. Prosiłam o spotkania dał mi 3 z czego 2 zimne i zdystansowane i jedno ciepłe przyjazne. Obiecywałam zmianę. Prosiłam o pomoc by uwierzył we mnie i dodał mi otuchy i motywacji do działania. Pisałam pytałam co robi, jak się czuje jak mogę naprawić moje błędy, co mogę zrobić by go uszczęśliwić by sprawić by było mu lepiej. Lubił ze mną rozmawiać więc pytałam czy mogę zadzwonić pogadać nie natrętnie tylko spokojnie bez nacisku. Robiłam dla niego zdjęcia i wysyłałam mu je (normalne zdjęcia bez podtekstów, ze smakiem klimatyczne) zawsze je lubił tymbardziej że fotografia to moja pasja. Niestety zero reakcji albo "fajne". Prosiłam o to byśmy znaleźli wspólnie rozwiązanie. Powiedział że nie ma. Jak ja nie napiszę to on wgl się nie odezwie. On tylko odpisuje a jak pytam czemu to odpowiada że "przecież nie chcesz". Mówiłam co czuję że go kocham, że jest mężczyzną mojego życia, że rozumiem swoje błędy, że będę nad nimi pracować, że to w nim widzę ojca moich dzieci (nie mamy dzieci) ze proszę o szansę niestety nic nie dociera ...bardzo boli mnie jego chłód. Kiedyś nie był taki. Mówiłam mu że sama tego nie uratuję potrzebuję minimum wsparcia ale on odpowiada ze nie wie co robić, że ma zasadę "nigdy nie wracam do byłych i zdania nie zmieni". Powiedzialam ze nie potrafię być jego kolezanką i skoro nie możemy być razem to się usuwam. Odpowiedział "przykro mi, zrobisz co zechcesz, nie rozumiesz mnie, nie wiesz na co czekam to trudno, nie słuchasz wgl, musisz przez to przejść sama, pamiętaj cokolwiek będziesz potrzebowała pisz, dzwoń zawsze Ci pomogę pamiętaj o tym". A ja już nie wiem co robić. Mam 28 lat marzę o stabilizacji, rodzinie, mężu, dzieciach (bez spiny). On mi tego chyba nie da. Nie wiem czy warto czekać.

Odp: Nieszczęśliwa miłość.

Nie warto.

88

Odp: Nieszczęśliwa miłość.
SmutnaDusza napisał/a:

Cześć,

Jestem tu Świeżakiem. Od kilku dni jestem po rozstaniu. Ze swoim mężczyzną byłam 28 miesięcy lub jak kto woli 2 lata i 4 miesiące. Na początku było idealnie - myślałam, że Pana Boga za nogi złapałam. Był miły, uczynny, zaskakiwał mnie. Przeszkadzało mi jedno mimo, że byliśmy w związku zawsze mówił tylko "lubię cię" nigdy "kocham". Po roku nie wytrzymałam i chciałam z nim z tego powodu zerwać. Kiedy w końcu zaczęłm przygotowywać przemowę kończącą związek nagle mój Luby powiedział, że mnie kocha i że chciałby bym nie postępowała pochopnie. Pomyślałam, że w zasadzie innych problemów z nim nie miałam nawet głupio mi się zrobiło, więc kontynuuowałam związek. Był cudowny, idealny, szalałam z radości - myślałam tak to właśnie ten. Było uczucie, motyle, zakochanie. Wszystko. Po 3 miesiącach od tego wydarzenia mieliśmy wspólnie wyjechać za granicę. Wszystko gotowe i nagle babcia z którą mieszkałam dostała udaru a że nie miał się nią kto zająć to musiałam ja to zrobić. W czasie gdy babcia była w szpitalu moj Luby się mną zajmował, dał mi mnóstwo wsparcia. Czułam miłośc z jego strony. Nagle w pewną niedzielę o 22.30 mój Luby oświadczył że w poniedziałek rano jedzie za granicę na 6 miesięcy. Grunt usunął mi sie pod nogami nagle zostawia mnie ze wszystkim samą jak to? Powiedział że wróci i tyle... Przez jakieś 2 tyg. milczał wgl się nie odzywał. W końcu się odezwał i jakoś prowadziliśmy związek na mega odległość. Po 4 miesiącach wrócił z powodu choroby swojego ojca. Mój ojciec w tym samym czasie zmarł. Luby towarzyszył mi na jego pogrzebie i po pogrzebie wrócił za granicę na 2 miesiące. Wrócił końcem października...W końcu znowu byłam szczęśliwa mimo tobprowadzilismy związek weekendowy. Końcem listopada babcia dostala drugiego udaru. Mój Luby stwierdził ze na razie nie może sie do mnie przeprowadzić po 4 miesiącach jednak to zrobił i zaczęły sie wymagania kup to, zmień to i zero kocham, kochanie itp... Był uczynny ale wszystkie obowiązki domowe i tak spoczywały na mnie. Wszystkie. Prosiłam by raz na jakiś czas wydusił z siebie kocham a on nic bo nie czegoam czegoś co on chciał. Ja wychodząc dobpracy byłam radosna, życzyłam miłego dnia, mówiłqm kocham dodatkowo we wszystkim go wspierałqm miałam tylko z jego pracą na zmiany ale za moją nnamoą zmienił ją na pracę od 8-17. Dobijala go, nienawidzil jej i miałam wrażenie że wini mnie za to. Myślałam że przeczekam. Koniec końców. Wracał o 18.00 na gotowy obiadek do tego piwko, komp, komóra i potem jakiś wspólny film. W weekendy jechał do rodziców albo znajomych (zamiennie) W sumie nie licząc nocy kiedy spaliśmy to w tygodniu spędził ze mną w tygodniu ok 6-7 godzin. Czasami poświęcał mi weekend to wyszlismy do kina czy kawiarni. Żeby nie było też pracowalam od 8 do 16 wracałam przed 18 ze wzgledu na dojazd. Często przypominałam mu o tym żeby mówił mi kochanie i kocham bo mi tego najzwyczajniej w swiecie brakowalo. Nie powiedzial tylko jak zapytalam odpowiadal ze kocha. Nie dawalo mi to spokoju staralam sie coraz bardziej on tychbstaran nie widzial. Doszlo do tego ze potrafilam nawet stac przy nim nago a on nic zupelnie nic. Myslalam ze juz mu sie nie podobam. Twierdzil inaczej. Nagle doszlo donkrytycznegonmomentu i prawie zerwania gdy powiedzial ze nie chce slubu kosielnego a cywilny spoko ale i tqk dla niego nic nie znaczy a dzieci tez ok ale za x lat. Zgodzilam sie na te warunki i przez 3 miesiace czekalam na kocham. W tym czasie moj Luby zajety byl przygotowaniami do slubu swojego przyjaciela. Jakonze byl druzba zajmowal sie kawalerskim. Spoko akceptowalam ze teraz nie ma nawet tych 6 -7 godz w tyg. Ciagle wisial na tel i komp. Juz nie mialm sil. Ale walczylam wybieralam mu kreacje na wielki dzien on moja nie bardzo sie interesowal ale mniejsza o to. Pewnego weekendu kiedy wreszcie mielismy spedzic go razem mowi ze musi pojechac na targ no inpojechalismy zostawil mie tam bo ustawil sie z kumplem spoko myslalam przezyje po jakims czasie mnie odebral ale zmowu polecial do kumpla... W koncu skonczyl mielismy zrobic zakupy na obiad. No i on znowu non stop na tym tel z ta cholerna blokada. Wrocilismy do domu. Pan zrobil obiad. Zjedl i ucial sobie drzemke a ja looknelam serial i ok chcialqm wyjsc nienbo za cieplo jutro rano i pyk na tel i kompie...no szlag mnke trafil inmu wygarnelam. Ze to nasz week, ze jak spedza week z rodzina czy znajomymi to 1 smsa mi nie napisze a jak spedza week ze mna to ze wszystkimi moze pisac i ze kocham tez sie nigdy nie doczekam i kim ja wlasciwie dla niego jestem i ze jak tak to ma wygladac to niech sie pakuje i wyjdzie. On nagle wzrok na mnie i lytq naprawde mowie wiesz ze nie ale zacznijnmnie w koncu zauwazac!!! A on oczy pelne łez, drgawki i powiedzial ze juz tego nie wytrzymuje ze to koniec i sie spakowal. Jak plakqlqm blagalam i nic. To koniec. Wyjechal. Dobijalam sie do niego ale nic...odpisalnze wiem ze to koniec i ze on juz dalej tak nie moze nie wytrzymuje zdrowotnie i psychicznie. Dzis jest wlasnie 5 dzien po rozstaniu on jest na slubie swojego przyjaciela beze mnie...na wiadomosci i przestał od wczoraj odpowiadac...na tel chyba mnie zablokował... Zerwal ze mna w 1 dniu urlopu....mojego urlopu...Ja zostalam ze zmarnowanym urlopem,dwoma sukienkami i dziurą w sercu. Chcialabym by wrocil ale to sie nie stanie...Co mam robic? Wiem że jestem zołzą ale on też nie jest bez winy. Czuje sie koszmarnie. Myslicie ze mam szanse go odzyskac? Bardzo go kocham... Jak narazie jest stanowczy... Ale czy aby napewno mial powod by mnie zostawiac? Przeprassam za chaos w opisie ale wrak czlowieka ze mnie.

tak naprawdę ciężko powiedzieć Po czyjej stronie leży wina. Jednak powiedział bardzo ważne zdanie. Stwierdził że już z tobą nie wytrzymuję i ma już dość.
Po takim stwierdzeniu Wydaje mi się że odzyskanie go może okazać się niemożliwe. W tym przypadku naprawdę ciężko jest coś doradzić.

89

Odp: Nieszczęśliwa miłość.

;(

90

Odp: Nieszczęśliwa miłość.

Nie mecz juz tego faceta, daj mu odejsc, uszanuj jego decyzje. Sama tez wstań z tych kolan, na których błagałas o powrót, otrzep je i pomysl, co dalej. Żyjesz? Świat sie nie zawalił? Czyli to jeszcze nie koniec, zatem musisz sie jakos z tym uporać. Daj czasowi czas i niech zrobi swoje, tylko Ty przestań ciagle do tego wracać.

less is more

91

Odp: Nieszczęśliwa miłość.
Jazzmine napisał/a:

Nie mecz juz tego faceta, daj mu odejsc, uszanuj jego decyzje. Sama tez wstań z tych kolan, na których błagałas o powrót, otrzep je i pomysl, co dalej. Żyjesz? Świat sie nie zawalił? Czyli to jeszcze nie koniec, zatem musisz sie jakos z tym uporać. Daj czasowi czas i niech zrobi swoje, tylko Ty przestań ciagle do tego wracać.

Czym niby ja go męcze?
Płaczę od sierpnia w samotności. Nie rozmawiam z nim, nie pisze nie dzwonie, nie szukam kontaktu od dluzszego czasu ...umieram z żalu. Często myślę o samobójstwie. Z wielkiej milosci nie zostalo nic.

92

Odp: Nieszczęśliwa miłość.
SmutnaDusza napisał/a:

Chciałam mu na święta wysłać prezent alzdeptałeśco napisał czułam się tak zraniona że odesłałam mu dwa najlepsze prezenty które od niego dostałam płytę z romantycznymi piosenkamizi naszyjnik z serduszkiem. Do tego dołączyłam list z tekstem "oddaję boTwoje serce nie należy już do mnie a moje mi wyrwałeś i zdeptałeś" Domyślam się, że znienawidzi mnie za to do reszty. Nadal go kocham ale po takim czasie już nie wróci...

Odsyłanie komuś prezentów i dołączanie do tego łzawych liścików, podczas kiedy ten ktoś nie chce kontaktu z Tobą - jest tak naprawdę również męczeniem tej osoby, próbą manipulacji, czy wywierania wpływu.
Poza tym, w jednym z ostatnich postów napisałaś:

SmutnaDusza napisał/a:

Ostatnio rozmawialiśmy via net i powiedział ze nie chce tak zyc ze widzi ze cierpie ale widzi że się nje zmienię - przy czym każdy widzi zmianę tylko nie on bo on wysnuwa wnioski na podstawie pisania a wiadomo jak to jest jak człowiek odbija się od ściany. Koniec końców napisał że muszę przetrawić to rozstanie

Z tego wynika, że podejmujesz jednak jakieś próby kontaktu z nim, a nie że od dłuższego czasu się nie kontaktujecie.
Tak naprawdę przedłużanie tego, to jak przedłużanie własnej agonii.
Im dłużej to trwa, tym jesteś słabsza i tym bardziej cierpisz. Dla własnego dobra powinnaś uszanować jego słowa o przetrawieniu rozstania i skupić się na pracy nad odbudową samej siebie.
Kto wie, jakie piękne niespodzianki los przygotował dla Ciebie ?
Warto byłoby się przekonać o tym, ile dobrego Cię jeszcze w życiu czeka !

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

93

Odp: Nieszczęśliwa miłość.
IsaBella77 napisał/a:
SmutnaDusza napisał/a:

Chciałam mu na święta wysłać prezent alzdeptałeśco napisał czułam się tak zraniona że odesłałam mu dwa najlepsze prezenty które od niego dostałam płytę z romantycznymi piosenkamizi naszyjnik z serduszkiem. Do tego dołączyłam list z tekstem "oddaję boTwoje serce nie należy już do mnie a moje mi wyrwałeś i zdeptałeś" Domyślam się, że znienawidzi mnie za to do reszty. Nadal go kocham ale po takim czasie już nie wróci...

Odsyłanie komuś prezentów i dołączanie do tego łzawych liścików, podczas kiedy ten ktoś nie chce kontaktu z Tobą - jest tak naprawdę również męczeniem tej osoby, próbą manipulacji, czy wywierania wpływu.
Poza tym, w jednym z ostatnich postów napisałaś:

SmutnaDusza napisał/a:

Ostatnio rozmawialiśmy via net i powiedział ze nie chce tak zyc ze widzi ze cierpie ale widzi że się nje zmienię - przy czym każdy widzi zmianę tylko nie on bo on wysnuwa wnioski na podstawie pisania a wiadomo jak to jest jak człowiek odbija się od ściany. Koniec końców napisał że muszę przetrawić to rozstanie

Z tego wynika, że podejmujesz jednak jakieś próby kontaktu z nim, a nie że od dłuższego czasu się nie kontaktujecie.
Tak naprawdę przedłużanie tego, to jak przedłużanie własnej agonii.
Im dłużej to trwa, tym jesteś słabsza i tym bardziej cierpisz. Dla własnego dobra powinnaś uszanować jego słowa o przetrawieniu rozstania i skupić się na pracy nad odbudową samej siebie.
Kto wie, jakie piękne niespodzianki los przygotował dla Ciebie ?
Warto byłoby się przekonać o tym, ile dobrego Cię jeszcze w życiu czeka !

Odesłałam prezenty i zerwałam kontakt. Sama ze sobą walczę by się nie odezwać. Sam jakiś miesiąc temu zadzwonił i rozmawiał ze mną jakieś 8 godzin i to jednego dnia, sam przysłał mi pewną rzecz pocztą bo wiedział że mi się przyda, sam prosił bym dzwoniła i pisała kiedy tylko mam ochotę, sam mówił że nie wie czy wróci, pisał że brakuje mu mnie, ze bylam jego ideałem kobiecego piękna, ze chcialby sie spotkac itd ze tez cierpi. I co to nic nie znaczy...

94

Odp: Nieszczęśliwa miłość.

Jest mi przykro, jeśli Cię zmartwię, ale odpowiedź brzmi NIE.
To nic nie znaczy.
Żadne - choćby nie wiem jak wielkie słowa NIC nie znaczą, o ile nie idą za nimi konsekwencje w postaci konkretnych czynów i konkretnego zachowania.
Nawet jeśli był przez chwilę miły i nawiązywał kontakt, to na koniec Waszej rozmowy i tak powiedział, że musisz się pogodzić z rozstaniem.
Nawet jeśli powiedziałby, że kocha, że chcę ślubu ... nawet jeśli mówił, że jesteś ideałem kobiecego piękna, że chciałby się spotkać - to z tego dla Ciebie nic nie wynika.

Ja też mogłabym powiedzieć, że się w Tobie zakochałam po uszy, że proszę Cię o rękę i że będziemy żyły długo i szczęśliwie.
I co ?
Pstro wink
I dokładnie takie samo znaczenie mają jego słowa. Żadne.
Fakt, że ktoś coś mówi, świadczy tylko o tym, że ktoś coś mówi.
Nie katuj się roztrząsając jego piękne i miłe słowa, z których nic nie wynika.

Patrz na jego czyny, na jego zachowanie w stosunku do Ciebie, na jego postępowanie.
A z tego co piszesz wynika, że żadna konsekwencja za jego słowami nie idzie.
Każdy może powiedzieć, że kocha. Jednak tylko ten, który kocha - jest w stanie Ci to pokazać.

Nie wiem, co on chce osiągnąć, być może zagłusza w ten sposób jakieś swoje wyrzuty sumienia, może chce Cię nadal trzymać na emocjonalnej smyczy tak, aby mógł w każdej chwili wrócić do Ciebie, jeśli nie uda mu się inna relacja, czy związek.
Trudno jest uwierzyć w fakt, że kieruje nim dobra, bezinteresowna wola.

A Ty? Byłabyś w stanie naprawdę się z nim przyjaźnić ?
Byłabyś w stanie cieszyć się, gdyby zwierzał Ci się z nowego szczęśliwego związku ? Ślubu ? Narodzin dzieci ?
Jeśli nie, to nie zawracaj sobie głowy tą pseudo przyjaźnią ... bo obecnie nic dobrego z tego dla Ciebie nie wynika.

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

95

Odp: Nieszczęśliwa miłość.
IsaBella77 napisał/a:

Jest mi przykro, jeśli Cię zmartwię, ale odpowiedź brzmi NIE.
To nic nie znaczy.
Żadne - choćby nie wiem jak wielkie słowa NIC nie znaczą, o ile nie idą za nimi konsekwencje w postaci konkretnych czynów i konkretnego zachowania.
Nawet jeśli był przez chwilę miły i nawiązywał kontakt, to na koniec Waszej rozmowy i tak powiedział, że musisz się pogodzić z rozstaniem.
Nawet jeśli powiedziałby, że kocha, że chcę ślubu ... nawet jeśli mówił, że jesteś ideałem kobiecego piękna, że chciałby się spotkać - to z tego dla Ciebie nic nie wynika.

Ja też mogłabym powiedzieć, że się w Tobie zakochałam po uszy, że proszę Cię o rękę i że będziemy żyły długo i szczęśliwie.
I co ?
Pstro wink
I dokładnie takie samo znaczenie mają jego słowa. Żadne.
Fakt, że ktoś coś mówi, świadczy tylko o tym, że ktoś coś mówi.
Nie katuj się roztrząsając jego piękne i miłe słowa, z których nic nie wynika.

Patrz na jego czyny, na jego zachowanie w stosunku do Ciebie, na jego postępowanie.
A z tego co piszesz wynika, że żadna konsekwencja za jego słowami nie idzie.
Każdy może powiedzieć, że kocha. Jednak tylko ten, który kocha - jest w stanie Ci to pokazać.

Nie wiem, co on chce osiągnąć, być może zagłusza w ten sposób jakieś swoje wyrzuty sumienia, może chce Cię nadal trzymać na emocjonalnej smyczy tak, aby mógł w każdej chwili wrócić do Ciebie, jeśli nie uda mu się inna relacja, czy związek.
Trudno jest uwierzyć w fakt, że kieruje nim dobra, bezinteresowna wola.

A Ty? Byłabyś w stanie naprawdę się z nim przyjaźnić ?
Byłabyś w stanie cieszyć się, gdyby zwierzał Ci się z nowego szczęśliwego związku ? Ślubu ? Narodzin dzieci ?
Jeśli nie, to nie zawracaj sobie głowy tą pseudo przyjaźnią ... bo obecnie nic dobrego z tego dla Ciebie nie wynika.

;( nie byłabym w stanie być jego koleżanką dlatego wszystkiego sie pozbywam...jak mu nie wyjdzie inna relacja, inny związek aha czyli koło zapasowe sad

96

Odp: Nieszczęśliwa miłość.

Tydzień temu wszystko się skończło. Płakałam bo przecież czekalam i starałam się 6 miesięcy. A on po 6 miesiącach zwodzenia mnie przez fb powiedzial ze nie wroci i podejrzewam ze kogos ma i dlatego ;(

97

Odp: Nieszczęśliwa miłość.

Walczyłam 8 mcy i niestety nic to nie dało. Przyznał się, że jego długoletnia koleżanka - mężatka była powodem moich cierpień... Swoją drogą mam ochotę o wszystkim powiedzieć jej mężowi... Tylko, że to by im tylko pomogło bo on zerwał że mną dla niej... A ona nie potrafi rozwieść się dla niego z mężem. Boli ze cierpiałam przez jakąś puszczalską mężatkę.

98

Odp: Nieszczęśliwa miłość.

Dla niej potrafi na week z Niemiec do Polski wracać. Co week wraca na te 2 dni sad ze mną jak był to nie potrafił ani razu wrócić sad nadal cholernie boli...

99

Odp: Nieszczęśliwa miłość.

Były mi dzis napisał to :"ja Ci nie mowilem gdy po rozstaniu spotykalem sie z jakas dziewczyna, poznalem pare dziewczyn chwile pogadalem, spotkalem sie pare razy, z paroma kolezankami tez sie widziałem, tez spotykalas sie z roznymi ludźmi, nie wiesz czemu Ci nie powiedziałem o tym?" i gdzieś tam jeszcze było że teraz to dla niego żaden kłopot wracać co week z Niemiec do dziewczyny która nie jest jego dziewczyna ale się że sobą spotykają a on się o nią stara....no i tym sposobem go znienawidzilam bo ja kurde wylam, blagalam o szansę a on umawial się z innymi jednocześnie mnie zwodzil. Jak byliśmy razem wyjechał na pół roku do Niemiec i ani razu do mnie nie wrócił...
mało tego w sobotę miał urodziny a ja przez
tydzień nagrywalam dla niego filmik z życzeniami. Głupia kupiłam nowe ciuszki(normalne nie wyzywające), włączyłam jego ulubiona muzykę, w tle miałam jego ulubione lampki, powiedziałam mu życzenia, nawiązałam do piosenki która była jego budzikiem gdy razem spalismy i tak strasznie mnie wkurzala ale polubiłam ja gdy powiedział że kojarzy mu się że mną powiedziałam że nadal go kocham i tęsknię za nim... On dziś odpisał dzięki... schudłas? Inaczej się malujesz? Robisz sobie przerwę w pracy? Zamiast skomentować treść filmiku to wybierał rzeczy nie wiem skąd. Wpadłam w szał i wygarnelam wszystko. Tak się kończy miłość która miała być na zawsze... Rozstalismy się a ten od razu poleciał w ramiona innej...

100

Odp: Nieszczęśliwa miłość.

Od wielu,wielu miesięcy opisujesz tu rozpad swojego związku. Ludzie radzili Ci odciąć się od niego, on sam przyznał,że jest inna kobieta, a Ty chciałaś go odzyskać,pozwalałaś na kontakt,nawet wysłałaś jakiś urodzinowy filmik. Sama tym wszystkim sobie szkodziłaś. Trzymałaś się tego faceta, a on już dawno poszedł w inną stronę. Zostaw to w końcu, niech on sobie żyje,jak chce,nie rozmyślaj,nie porównuj,że do niej przyjedzie,a do Ciebie nie przyjeżdżał. Jakie to ma teraz znaczenie? Odetnij w końcu wszystkie nici,które Cię z nim łączą,poblokuj,gdzie się da i zajmij się sobą. Popłacz po zakończonym związku,a potem zacznij w końcu powoli wychodzić z tego bagna. Tego związku już nie ma,zakończył się. A Ty musisz teraz skupić się na sobie,zrobić porządek w głowie,opanowwć emocje. Świat się nie skończył. Sama też przechodziłam przez bolesne rozstanie,dwa lata temu. Teraz,od prawie roku,jestem w nowym związku i nawet przez pół sekundy nie tęskniłam za przeszłością  i za byłym. Ale ja dałam sobie szansę na normalne życie. Ty też musisz dać sobie szansę uporać się z tym wszystkim.

101

Odp: Nieszczęśliwa miłość.

Dlaczego jeszcze tego nie ucięłaś dziewczyno? Co zrobiłaś do tej pory ze sobą? Dla siebie?
Chodzisz na randki? Jaki masz teraz cel w życiu?

102

Odp: Nieszczęśliwa miłość.
Gitta napisał/a:

Dlaczego jeszcze tego nie ucięłaś dziewczyno? Co zrobiłaś do tej pory ze sobą? Dla siebie?
Chodzisz na randki? Jaki masz teraz cel w życiu?

Nic. Nie umiem spotykać się z innymi.

103

Odp: Nieszczęśliwa miłość.

Naskoczyłam na niego, że robił że mnie kretynke trzymał w zapasie itp. Zwyzywalam go jak nigdy nikogo. Wiem że to zle i głupie było ale on odpisał:

"przepraszam ze dopiero teraz odpisuje

szkoda ze to jest dla Ciebie logiczne a inne rzeczy nie byly

nie wiem skad sie to wzielo i przykro mi bylo ze pomyslalas ze moglem Ciebie podejrzewac

bransoletka nie byla prowokacja i nie wiem jakie inne rzeczy jeszcze mialy nimi byc

mozesz duzo mowic wiem, zle sie zachowywalem, tez popelnilals serie b zlych decyzji

wtedy widzialem sama zlosc, teraz dopiero widze jej powod, szczerze jest mi b przykro z powodu tego co sie stalo

znowu sytuacja jak z poczatku zwiazku gdy nie mowilas mi o powodach fochania sie

nigdy nie traktowalem Cie zle ani przedmiotowo, przykro mi ze tak to odbierasz

wiesz ze postawilas mnie rpzed faktami dokonanymi?

nie bylo tak jak mowisz

nigdy nie kasowalem wiadomosci od Ciebie

ale mysle ze w jednym mozesz miec racje, chcialem z Toba rozmawiac nie umialem sam tego skonczyc myslalem ze to cos zmieni a moze powinienem zrobic tj Ty mowilas i dac Ci odejsc nienawidzac mnie wtedy gdy chcialas, bo czasem czesciej czasem rzadziej ale to uczucie sie przewija ciagle a ja sobie ubzduralem ze tj w trakcie zwiazku bede potrafil Cie od niego odciac

bylem glupi i moze w tym samolubny, przepraszam"

To pożegnanie... Prawda?

104

Odp: Nieszczęśliwa miłość.

Jego pożegnanie z Tobą nastąpiło już dawno

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

105

Odp: Nieszczęśliwa miłość.

Sorry, że to pisze ale nikt nie jest mną i nikt nie czuje tego co ja w tej sytuacji czuje.

106

Odp: Nieszczęśliwa miłość.

Ale nikt tak nie twierdzi.
My nie uważamy, że wiemy lepiej co i jak czujesz Ty.
Po prostu oceniamy sytuację z boku, jako osoby niezaangażowane emocjonalnie.

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

107

Odp: Nieszczęśliwa miłość.

Dziękuję wszystkim za pomoc. To na nic. Powodzenia.

108

Odp: Nieszczęśliwa miłość.

Ile masz lat? Masz wsparcie w rodzinie, znajomych? Czy masz hobby, masz pracę?
Sama decydujesz dziewczyno, ile
Twoja żałoba po  będzie trwać. Zresztą musisz się za siebie wziąść, bo na siebie tylko możesz liczyć.

109

Odp: Nieszczęśliwa miłość.
Gitta napisał/a:

Ile masz lat? Masz wsparcie w rodzinie, znajomych? Czy masz hobby, masz pracę?
Sama decydujesz dziewczyno, ile
Twoja żałoba po  będzie trwać. Zresztą musisz się za siebie wziąść, bo na siebie tylko możesz liczyć.

Mam 29 lat, nie mam wsparcia w nikim. Nie mam znajomych. Nie mam hobby. Niczego nie mam tylko to, że w końcu przyznał że miał inna będąc ze mną i nie wiedział jak to skończyć i że świadomie męczył mnie przez rok bawiąc się moimi uczuciami i dając mi nadzieję mimo że nie miał zamiaru mi jej dać bo był szczęśliwy z inną. Zerwal i to bolało po co jeszcze się nade mną pastwil? Nie byłam zła dziewczyna dbałam o niego jak umiałam, kochałam csekalam na niego gdy wyjechał z dnia na dzień i mnie zostawił. Teraz też czekałam rok. Wiedziała jak wrażliwa jestem a skakał po moich uczuciach. Może winna jest temu marihuana która  pali. Nie wiem czemu taki jest. Nigdy się tak nie zachowywał. Nigdy a teraz jest takim potworem. Co mu to daje że widzi jak cierpię a on jeszcze po tym skacze. Nie mógł zwyczajnie odejść bez tego wszystkiego wokół....

Posty [ 77 do 109 z 109 ]

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Nieszczęśliwa miłość.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018