Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Strony Poprzednia 1 88 89 90

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 5,341 do 5,371 z 5,371 ]

5,341

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
Finn3 napisał/a:

Rafale, szacunku do siebie nie straciłem, ale straciłem wiarę w siebie,

Żadna to pociecha, ale to zawsze tak działa. Niestety.

Finn3 napisał/a:

była to moja pierwsza miłość i powiedzmy sobie szczerze, ból jest i jeszcze będzie.

Będzie. Ale minie.
Ale zapamiętaj dobrze obserwacje sytuacji z ostatnich miesięcy, mogą ci się jeszcze kiedyś przydać. (oby nie).
Ja zapomniałem. Błąd.

Finn3 napisał/a:

Nie byłem idealny, ale robiłem co mogłem, zrobiłem sobie rachunek sumienia, przeanalizowałem ostatnie miesiące i nie znalazłem powodu by posądzać mnie o bycie złym facetem (może byłem ciut wstydliwy, bałem się szybko podejmować zdecydowane kroki), ale na pewno jej nie skrzywdziłem. Jeśli coś zniszczyło ten związek, to tylko jej kłamstwa, ciągłe wymówki, niespełnione obietnice i brak zaangażowania.

Nie da się zrobić czegoś za dwoje.
Też jestem teraz mądry i wiem, że gdy kochasz i czujesz brak zaangażowania, zwłaszcza w dłuższym czasie, to niewiele da się już zrobić.

Finn3 napisał/a:

Mimo to moja pewność siebie jest zerowa w tym momencie, czuje się źle i mam wrażenie że nie dostrzegam swoich błędów które mogłem popełnić...

Nie ma potrzeby, żebyś myślał o swoich błędach i próbował je zdiagnozować. Trudno je zobaczyć samemu. Każdy je popełnia. Najlepiej widzi je ktoś inny. I jak mu zależy, to ci o nich powie.
A jak mu nie zależy, to już niestety wiesz co dalej.
I na to nic się nie da poradzić.
Nic nigdy za dwoje.
No can do.

Finn3 napisał/a:

Nawet nie miała odwagi ze mną zerwać na żywo.

To częstsze niż się zdaje. Powszechne. Banalne. I na to też nic się nie da poradzić.
Jedyne co ważne, to zapamiętać swoje uczucia i przeczucia. Bo one zwykle docierają pierwsze.
I następnym razem prosto z mostu zapytać WTF, a nie czekać z tym miesiącami czy tygodniami.
Gdy czujesz że komuś na tobie nie zależy, zegar bije szybko. Nie warto bez słowa czekać na zmianę dłużej niż kilka tygodni.

Finn3 napisał/a:

W myślach życzyłem jej by ktoś również ją tak potraktował i by poczuła się jak ja, nie powiedziałem tego głośno, ale mam do siebie żal że wgl coś takiego mi przeszło przez myśl.

Odpuść. Myśląc o tym, czy analitycznie , czy nostalgicznie, czy ze złością wracasz tylko z powrotem tam gdzie byłeś. Do niej. Oddajesz jej z powrotem władzę.
To droga donikąd. Odpuść.
Zamiast myśleć o tym - posprzątaj piwnicę albo umyj auto. To będzie miało więcej sensu.

Jak to już niezliczeni pisali w miriadzie wątków tutaj - tamtej osoby już nie ma. Może wasze ścieżki kiedyś się zejdą, ale i Ty i ona będziecie już inni.

Zobacz podobne tematy :

5,342

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Oooo Agatek! Witaj Kochana smile Bardzo Ci współczuję tych wszystkich przejść z biopsją..sama też już jestem po biopsji,z tym że ja miałam lżej,bo miałam biopsję cienkoigłową,więc była właściwie bezbolesna. Miałam po tym tylko małe siniaki w tych miejscach. Ale też jskiś czas bolało,chociaż nie tak mocno,jak Ciebie. U mnie również nic groźnego na szczęście,ale jeden guzek jest duży i lekarka coś wspominała o zabiegu. Ale to jeszcze się muszę dowiedzieć co i jak. Ogólnie też podupadłam na zdrowiu,chyba mam mocno osłabiony organizm przez te wszystkie nerwy. Od ponad dwóch miesięcy jestem na lekach. Od rozstania minęlo u mnie już prawie 10 miesięcy. Od tamtej pory nie umawiałam się z żadnym facetem. Teraz w sobotę mam gdzieś niby wyjść,ale strasznie nie mam na to ochoty. Ale koleżanka i siostra mnie przekonują,że powinnam się przełamać i iść, więc chyba się nie będę z tego wykręcać. Wierzę,że było Ci ciężko,bo dla mnie także nie jest to najprzyjemniejszy okres w życiu. Ale cóż,trzeba żyć dalej i iść do przodu.Fajnie,że się odezwałaś. Pozdrawiam smile :*

5,343

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Finn,witaj w klubie. Usłyszałeś od swojej byłej to samo co ja od mojego byłego. Jest Ci teraz ciężko,ale uwierz mi,najważniejsze,że już wiesz,na czym stoisz. Powolutku się z tego podniesiesz,chociaż nie będę Cię oszukiwać - ciężka przeprawa przed Tobą. Wyjście z takiego porozstaniowego bagna proste nie jest,ale jakoś to będzie. Trzymaj się chłopie. Czytaj sobie ten wątek,bo jest tu dużo mądrych porad, jak sobie z tym całym bałaganem radzić. Pozdrawiam.

5,344 Ostatnio edytowany przez agatek2501 (2018-05-23 16:51:57)

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
kamcia5556 napisał/a:

Oooo Agatek! Witaj Kochana smile Bardzo Ci współczuję tych wszystkich przejść z biopsją..sama też już jestem po biopsji,z tym że ja miałam lżej,bo miałam biopsję cienkoigłową,więc była właściwie bezbolesna. Miałam po tym tylko małe siniaki w tych miejscach. Ale też jskiś czas bolało,chociaż nie tak mocno,jak Ciebie. U mnie również nic groźnego na szczęście,ale jeden guzek jest duży i lekarka coś wspominała o zabiegu. Ale to jeszcze się muszę dowiedzieć co i jak. Ogólnie też podupadłam na zdrowiu,chyba mam mocno osłabiony organizm przez te wszystkie nerwy. Od ponad dwóch miesięcy jestem na lekach. Od rozstania minęlo u mnie już prawie 10 miesięcy. Od tamtej pory nie umawiałam się z żadnym facetem. Teraz w sobotę mam gdzieś niby wyjść,ale strasznie nie mam na to ochoty. Ale koleżanka i siostra mnie przekonują,że powinnam się przełamać i iść, więc chyba się nie będę z tego wykręcać. Wierzę,że było Ci ciężko,bo dla mnie także nie jest to najprzyjemniejszy okres w życiu. Ale cóż,trzeba żyć dalej i iść do przodu.Fajnie,że się odezwałaś. Pozdrawiam smile :*

Kochana, ja we wrześniu zeszłego roku też miałam pierwszą biopsję cienkoigłową i też nie bolało. Ona zasugerowała że coś może być nie tak i lekarz zdecydował się na usunięcie. Tym bardziej że w przeciągu kilku miesięcy jeden guzek mi urósł. A sam zabieg usuwania to właśnie "biopsja otwarta" (tak mam zapisane w karcie). Bolało po zabiegu bo jednak lekarz trochę tam majstrował przy tkankach, założył szwy i wszystko musiało się tam pozrastać. Ale wybrałam jednego z lepszych lekarzy więc tak naprawdę poczułam się w dobrych rękach. Jeśli guzek Ci się powiększa to rozważ usunięcie. Bo zostawienie go to tak jakby trochę siedzenie na tykającej bombie. Mi jeden z lekarzy sugerował zostawienie i obserwowanie ale sam fakt że to się powiększa przekonało mnie że nie ma co czekać.

Tak poza tym to nie podupadłam na zdrowiu. U mnie obyło się bez jakichkolwiek leków, na samym początku jedynie od czasu do czasu brałam coś ziołowego na lepszy sen.
Ostatnio zaczęłam zdrowiej się odżywiać, wróciłam do ćwiczeń i wszystko to działa na moją korzyść smile Dbaj o siebie. A na spotkanie jak najbardziej idź wink Zawsze możesz zdac tutaj później relację big_smile Buziaki :*

5,345

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Jeśli lekarka mi powie,żebym usunęła,to jej posłucham. U mnie to lżejsza sprawa,niż u Ciebie,bo ja mam dwa duże gruczolakowłókniaki,dwa małe i dużo malutkich torbielików. Lekarka zasugerowała usunięcie największego guza z lewej piersi. Jestem też teraz pod obserwacją neurologa,bo miałam jakieś dziwne utraty przytomności. A ja nie mam czasu chorować,bo w pracy też młyn. I dodatkowo się stresuję,że powinnam iść do lekarza a nie mam kiedy. Masz rację,pozostawienie takich guzów to jak siedzenie na tykającej bombie. Lepiej tego nie mieć. Zobaczę,jak to się dalej potoczy.

Na to spotkanie chyba się wybiorę,mimo,że nie mam specjalnie ochoty. Ale ostatnio,tak od kilku miesięcy,stoję w miejscu. Szłam po samym rozstaniu do przodu niczym burza,a teraz zabrakło mi sił..Dlatego pora najwyższa ruszyć cztery litery i wyjść do ludzi wink

5,346

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Cześć dziewczyny. Wpadłam na wątek żeby się z Wami podzielić też swoją historią. Od mojego rozstania minęło kilka dni. Od zdania "nie wiem czy powinniśmy być razem" minęły 2 tygodnie. Wczoraj był pierwszy dzień, który minął mi bez płaczu. Staram się czymś zająć, każdy dzień mam zaplanowany, bardzo chętnie chodzę do pracy. Najgorsze jest dla mnie to, że wszystkie moje przyjaciółki mają facetów, a co za tym idzie- nie mają czasu wychodzić ze mną zbyt często, co doskonale rozumiem.  Czuję, że przechodzę w fazę nienawiści do byłego, a smutek przechodzi. Bardzo pomogło mi podarcie wspólnych zdjęć i płacz, wrzucenie jego rzeczy do walizki i wystawienie za drzwi. Czuję że chciałabym zapełnić "dziurę" po byłym kimś nowym, ale wiem w podświadomości że to zły pomysł. Zdaję sobie sprawę, że muszę posprzątać w swojej głowie, bo czuję się wewnętrznie zniszczona. Myślę też o psychologu.
Mój były był uzależniony od pornografii. Ja myślę że był po prostu seksoholikiem, bo szukał przez nasz cały związek (3,5 roku) kontaktów z innymi kobietami (czaty, portale, wysyłanie zdjęć, obstawiam też kamerki). Po tym jak zniknął na noc wszystko się wydało, wydało się że spotkał się z jakąś dziewczyną (twierdził że nie na seks ale prezerwatywy wziął, pha...), wcześniej spotkali się kilka razy (niby tylko chodzili i palili papierosy). Na spotkaniu niby się TYLKO całowali. Teraz nie wierzę w żadne jego słowa i zaprzeczania. Po tym incydencie wysłałam go na terapię, ale ciągle miałam jego kłamstwa z tyłu głowy. Tym bardziej że wcale nie chciał ze mną rozmawiać o terapii. W ogóle nie chciał rozmawiać o swoich problemach. Nie wytrzymałam pewnego dnia i powiedziałam mu, że nie powinniśmy być razem, że się niszczymy wzajemnie (ja stałam się bardzo zazdrosna i potrafiłam zrobić mu awanturę, ale myślę że po jego zachowaniach mogę swoją zazdrość usprawiedliwiać). Rozstaliśmy się, tego samego dnia weszłam na jego fb (wiem że nie powinnam). Zobaczyłam, że pisze już z jakąś dziewczyną, że umówili się na spotkanie. Cóż. Dzięki temu że to zobaczyłam byłam już na 100% pewna że nie chcę z nim być, byłam wściekła, chciałam mu powiedzieć, że przeczytałam te jego rozmowy, że wiem, że się już kimś pobiegnie przespać świeżo po naszym rozstaniu... ale odpuściłam. Wolałam chyba odejść z godnością jakąkolwiek.
Czasem myślę, że ze mną jest coś nie tak i że to moja wina.
Mój poprzedni partner (związek 4 lata) był DDA i zostawił mnie dla innej.
Moje poczucie wartości teraz wynosi zero...
Myślicie że wizyta u psychologa pomoże?

5,347

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Na pewno warto spróbować psychologa... wygadasz się i może odnajdziesz źródło problemu czemu wybierasz takich mężczyzn a nie innych .
Wiesz wina nie leży w Tobie, że oni tacy są może po prostu takich przyciągasz ? Warto porozmawiać na ten temat.

5,348

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Hej, zaglada tu ktoś jeszcze? Długo mnie nie bylo a pisze bo mam stresa, 12 czerwca mam pierwsza rozprawe rozwodowa, ale mam tez nowinki odnosnie męża, bedzie miał dzidziusia z kochanką

5,349

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
monia451 napisał/a:

Hej, zaglada tu ktoś jeszcze? Długo mnie nie bylo a pisze bo mam stresa, 12 czerwca mam pierwsza rozprawe rozwodowa, ale mam tez nowinki odnosnie męża, bedzie miał dzidziusia z kochanką

Hej nieznam twojej historii ale życzę powodzenia na rozprawie  . Jak sobie radzisz z tą informacją ?

5,350

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Troche zabolało jak sie dowiedziałam, bo jestem po 3 poronieniach, ale chyba tak musiało byc, chociaz mam kolejny dowod dla sadu bo robie z orzeczeniem winy

5,351

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Cześć wszystkim, nie wiem czy jestem porzuconą, ale poczułam że muszę się wygadać a może nawet szukam pomocy. Wszystko zaczęło się w zeszłym roku w sierpniu. Poznałam faceta na jednym z portali randkowych. Śmieszne to, bo nigdy nie zamierzałam szukać w taki sposób faceta. Wydaje mi się, że też była to sztuka reklamy. Długo nie potrafiłam znaleźć swojej drugiej połówki, zawsze byłam osobą z tych "uciekających". Ale jednak się skusiłam. Długo pisaliśmy do siebie na portalu. Później zostaliśmy znajomymi na fb. Od razu zaznaczę- nie, nie mam nastu lat, a raczej zbliżam się już do 30-tki. Kontynuując- po paru tygodniach pisania ze sobą, postanowiłam się z nim spotkać. Gdy jechałam na spotkanie, myślałam "Ty głupia, weź mu napisz że coś Ci wypadło i uciekaj. Ale nieeee.... Spotkałam się z nim, przegadaliśmy 4 godziny. Był wtedy bardzo bezpośredni, a ja dziewczyną z blokadą. Później pojechałam na wakacje, a on ciągle do mnie pisał że chce się spotykać. I tak zaczęły się nasze spotkania. Coś mi na początku w nim nie odpowiadało- jego praca. Powiedziałam mu to, a on powiedział że przecież zawsze można ją zmienić. Przyjaciółki (którym o tym powiedziałam), mówiły to samo. Tak więc zatarłam to w głowie-  to co mi w tym nie odpowiadało- by spotykać się dalej. W grudniu był pierwszy kryzys. On stwierdził, że nie może obdarzyć mnie żadnym uczuciem. Gdy chciałam sprawę wyjaśnić, zachowywał się jak gdyby nic się nie stało i chciał się dalej spotykać. I tak było. Spotkania, sex, spotkania itd. itp. Często było tak, że kontakt był jedynie przez FB bo PAn nie chciał odbierać telefonów. Gdy najbardziej go potrzebowałam w styczniu i pokazywałam że chce jego pomocy (bo nie potrafię tego wyrazić słowami), odwrócił się ode mnie i powiedział że "mam zbyt dużo emocji" i trzeba poczekać aż one opadną. Wtedy nazwał mnie swoją kochanką. Wtedy wiem... powinnam pie****ąć tym wszystkim i iść dalej. Jednakże to był bardzo trudny dla mnie czas... Po miesiącu odezwał się, a ten kryzys dalej u mnie trwał. Zjawił się w najgorszym dla mnie momencie i moim zdaniem trochę to wykorzystał. Zresztą ja też głupia nie myślałam trzeźwo. I znowu się zaczęło... tylko trwało to dwa miesiące. W czterech kątach był kochany i opiekuńczy, na zewnątrz nigdy nie okazywał żadnych uczuć. Od intensywnego kontaktu, aż do jego braku z jego strony(przez prawie miesiąc). Totalnie mnie olewał. Pisałam do niego, aby to skończyć, podjąć jakąś decyzję. Ja tego już  nie potrafiłam. Cisza.... pojedyncze wiadomości że praca, że nic się nie stało itd. Wtedy też spadły mi na głowę inne problemy (też go to nie interesowało). Psycholog określiła to jako pierwszy poważny kryzys w moim życiu. Zdecydowałam się to zakończyć, próbowałam dodzwonić się do niego, ale mnie zbywał, więc napisałam że to koniec. Jego koledzy (mężczyźni), próbowali z nim porozmawiać widząc moje zachowanie i jego. Mówili, że jest głupi i robi mi krzywdę. Nigdy ich o to nie prosiłam, zresztą ich nie znam. Gdy wywaliłam go z fb, zaczął pokazywać swoją obecność na insta**mie.  Teraz rozpoczęłam terapię, bo nie mogę sobie poradzić. Ale nie umiem go ze swojego życia wyrzucić.  Wiem dużo tu takich przypadków...Tylko co dalej robić...

5,352

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
nachbet napisał/a:

Cześć wszystkim, nie wiem czy jestem porzuconą,

Sądząc z lektury, jesteś. Witaj w klubie. Przykro, że jesteś z nami.

nachbet napisał/a:

Teraz rozpoczęłam terapię, bo nie mogę sobie poradzić. Ale nie umiem go ze swojego życia wyrzucić.  Wiem dużo tu takich przypadków...Tylko co dalej robić...

Jako wsparcie terapii nie do przecenienia jest ten oto wątek:
https://www.netkobiety.pl/t67911.html

Gdy doczytasz go od początku do końca, gwarantuję że poczujesz się lepiej.

5,353

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że w tej relacji nic innego nie robimy tylko -  ganiamy się. Najpierw ja uciekałam i on gonił, później on uciekał i z znowu na odwrót itd. Psycholog powiedziała, że on i tak za jakiś czas da o sobie znać i znów będzie gonił. Tylko czy ja będę na tyle silna, żeby stanąć w miejscu i odbić go od siebie na dobre...

5,354

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
nachbet napisał/a:

(...) Tylko czy ja będę na tyle silna, żeby stanąć w miejscu i odbić go od siebie na dobre...

Jesteś silna, tyle tylko że swej siły używasz do czegoś innego. Zdecydujesz się na walkę z samą sobą o siebie?

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

5,355

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Wydaje mi się, że pierwsze kroki już podjęłam, tylko problemem jest to że skoro tak bardzo (dla mnie niezrozumiale) przywiązałam się do faceta czemu czuję że się sama wyniszczam. A kolejne pytanie do siebie samej- czy jeżeli zdecyduje się na to własne wyniszczenie czy ono będzie miało rozsądne granice. Nie chce nienawidzić samej siebie, o jakiegoś uciekającego faceta z lękami itd

5,356

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Jednak nie musiałam długo czekać, oczywiście się odezwał i wiadomo czego ode mnie chciał. Powiedziałam, że historia będzie taka sama, znowu zrobimy kółko. Powiedziałam również, że zaczynam wszystko sobie w życiu układać... Jak skomentował? Zarzucił mi że to wszystko jest moją winą. Powtarzał to w kółko- 4-5x.  To ja jestem winna całej sytuacji. Jeżeli mnie skrzywdził- to moja wina.
Wiem nikt nie jest aniołem, a przede wszystkim w relacjach. Ale jak można być takim ignorantem... Cała wymiana zdań oczywiście nie odbyła się oko w oko, czy też telefonicznie, jak zawsze były to wiadomości. Po wszystkim uciekł i obraził się.

5,357

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Jednak nie musiałam długo czekać, oczywiście się odezwał i wiadomo czego ode mnie chciał. Powiedziałam, że historia będzie taka sama, znowu zrobimy kółko. Powiedziałam również, że zaczynam wszystko sobie w życiu układać... Jak skomentował? Zarzucił mi że to wszystko jest moją winą. Powtarzał to w kółko- 4-5x.  To ja jestem winna całej sytuacji. Jeżeli mnie skrzywdził- to moja wina.
Wiem nikt nie jest aniołem, a przede wszystkim w relacjach. Ale jak można być takim ignorantem... Cała wymiana zdań oczywiście nie odbyła się oko w oko, czy też telefonicznie, jak zawsze były to wiadomości. Po wszystkim uciekł i obraził się.

5,358

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

W tym podforum już opisywałem swój problem, mnie rozstanie na tyle dotknęło , że jestem na zwolnieniu lekarskim i biorę leki antydepresyjne/nasenne żeby móc funkcjonować. O tym, że nic nie jem, po prostu nie mogę w siebie wcisnąć to może mi wyjdzie na dobre bo parę kg pójdzie w dół.

5,359

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Nachbet - dopóki nie kopniesz go w tyłek i nie zablokujesz kontaktu to sama jesteś sobie winna. Taka jest prawda.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

5,360

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
FacetZwykły napisał/a:

W tym podforum już opisywałem swój problem, mnie rozstanie na tyle dotknęło , że jestem na zwolnieniu lekarskim i biorę leki antydepresyjne/nasenne żeby móc funkcjonować. O tym, że nic nie jem, po prostu nie mogę w siebie wcisnąć to może mi wyjdzie na dobre bo parę kg pójdzie w dół.

A masz dalej kontakt z tą osobą? Ja od miesiąca chodzę na terapię, ale no nie da się.... tym bardziej jak on wraca.

5,361

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

No witam witam smile długo mnie nie było i widzę nowe osoby smile
U mnie od mojego ostatniego postu wiele się zmieniło ,  w lutym zmarł mój ojciec . W sumie zbytnio nad tym nie ubolewam bi nie miałam jakiegosa fajnego kontaktu z nim , poza tym pił i wszystko bez niego było źle . Bardzo odżyłyśmy z mamą . Wiem może jestem okrutna i nie powinnam tak mówić bo to jednak ojciec , no ale jednak.
Z ex.. no cóż mamy kontakt , ale nie jesteśmy razem , ja mam już swoje życie i bardzo mi się ono teraz podoba i chyba nie chciałabym już zeby się w nim pojawił . Był moment kiedy myślałam , że do siebie wróicmy bo był zupełnie inny , ale stare jego nawyki wróicły bardzo szybko więc nie bede się w to bawić . Poza tym na dniach czeka mnie przeprowadzka  do " swojego mieszkania ":) Kawalerka po mojej cioci , która  ją opuściła i zaproponowała ją mnie . Mała , ale moja . Nie potrzebuje więcej. Czuje , że wszystko na razie ( odpukać) jest jak być powinno . I powoli zaczynam być szczęśliwa sama ze sobą co nigdy  mi się nie zdarzało .
Pozdrawiam was cieplutko i trzymajcie się .

5,362

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
kamis.89 napisał/a:

No witam witam smile długo mnie nie było i widzę nowe osoby smile
U mnie od mojego ostatniego postu wiele się zmieniło ,  w lutym zmarł mój ojciec . W sumie zbytnio nad tym nie ubolewam bi nie miałam jakiegosa fajnego kontaktu z nim , poza tym pił i wszystko bez niego było źle . Bardzo odżyłyśmy z mamą . Wiem może jestem okrutna i nie powinnam tak mówić bo to jednak ojciec , no ale jednak.
Z ex.. no cóż mamy kontakt , ale nie jesteśmy razem , ja mam już swoje życie i bardzo mi się ono teraz podoba i chyba nie chciałabym już zeby się w nim pojawił . Był moment kiedy myślałam , że do siebie wróicmy bo był zupełnie inny , ale stare jego nawyki wróicły bardzo szybko więc nie bede się w to bawić . Poza tym na dniach czeka mnie przeprowadzka  do " swojego mieszkania ":) Kawalerka po mojej cioci , która  ją opuściła i zaproponowała ją mnie . Mała , ale moja . Nie potrzebuje więcej. Czuje , że wszystko na razie ( odpukać) jest jak być powinno . I powoli zaczynam być szczęśliwa sama ze sobą co nigdy  mi się nie zdarzało .
Pozdrawiam was cieplutko i trzymajcie się .

Powodzenia Kamis.

Chcącemu nie dzieje się krzywda.

5,363

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
Teufel napisał/a:
kamis.89 napisał/a:

No witam witam smile długo mnie nie było i widzę nowe osoby smile
U mnie od mojego ostatniego postu wiele się zmieniło ,  w lutym zmarł mój ojciec . W sumie zbytnio nad tym nie ubolewam bi nie miałam jakiegosa fajnego kontaktu z nim , poza tym pił i wszystko bez niego było źle . Bardzo odżyłyśmy z mamą . Wiem może jestem okrutna i nie powinnam tak mówić bo to jednak ojciec , no ale jednak.
Z ex.. no cóż mamy kontakt , ale nie jesteśmy razem , ja mam już swoje życie i bardzo mi się ono teraz podoba i chyba nie chciałabym już zeby się w nim pojawił . Był moment kiedy myślałam , że do siebie wróicmy bo był zupełnie inny , ale stare jego nawyki wróicły bardzo szybko więc nie bede się w to bawić . Poza tym na dniach czeka mnie przeprowadzka  do " swojego mieszkania ":) Kawalerka po mojej cioci , która  ją opuściła i zaproponowała ją mnie . Mała , ale moja . Nie potrzebuje więcej. Czuje , że wszystko na razie ( odpukać) jest jak być powinno . I powoli zaczynam być szczęśliwa sama ze sobą co nigdy  mi się nie zdarzało .
Pozdrawiam was cieplutko i trzymajcie się .

Powodzenia Kamis.


Dziekuje:) Teufel a co u ciebie ?

5,364

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Hej, w tym temacie jestem tu nowa. Zamierzam przejrzeć cały wątek od początku i poczytać co ciekawego tam pisaliście, ale dziś mam taką cholerną potrzebę się wygadać, że musiałam napisać.
Rozstałam się z chłopakiem po prawie 7 latach bycia razem (w tym 2,5 roku mieszkania razem). Decyzję podjęłam ja- zmęczyły mnie jego humory- fochy bez powodu oraz pisanie z innymi dziewczynami (nie, nie jestem psychicznie zazdrosną laską, ale uwierzcie, że te rozmowy z koleżankami nie były o pogodzie). Zerwałam ja, nie wiem skąd miałam w sobie tyle siły, bo kochałam go strasznie mocno (mój pierwszy facet). On początkowo wielce zdziwiony, zszokowany, próbował przepraszać, starał się, dzwonił, pisał, prosił, wysyłał kwiaty bla bla bla. Ja chociaż serce krzyczało wróć, mówiłam sobie stanowcze NIE! bo wiedziałam, że i tak nic się nie zmieni.
Rozstaliśmy się w listopadzie, myślałam, że najtrudniejsze mam już za sobą, ale chyba się myliłam. Coś mnie znowu bierze na płacze, na wspominki, na żale i tęsknotę. Masakra! Nie wiem, co się ze mną dzieje. Nie podoba mi się wcale to uczucie i chociaż z całych sił staram się ogarnąć to coś mi nie wychodzi...

5,365

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Hej myszka takie wracanie wspomnień oczywiście tych najlepszych to chyba normalna reakcja umnie mnielo pół roku i już się pogodziłam z rozstaniem to jakoś dziś też często myślę o ex ale nie tak że chciałabym żeby wrócił ale same wspomnienia wracają . Dziś nawet czytając książkę niemoglam się skupić bo zaraz obrazy miałam byłego zwiazku

5,366

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Dokładnie,takie wspomnienia są normalne. Nic się na to nie poradzi. Mnie również takie wspomnienia zaczęły męczyć po kilku miesiącach od rozstania. Ale mogę pocieszyć - na własnym przykładzie wiem,że takie wspomnienia nagle wracają, ale też w końcu przestają męczyć. Głowa do góry. Trzeba, mimo tych bolesnych obrazów przed oczami,iść do przodu.

5,367

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

No ja też wiem, że powrót do niego byłby najgłupsza decyzja jaką mogłabym podjąć i absolutnie jej nie rozważam, ale faktycznie myślę jak to nam było (bo przecież było wiele dobrych chwil). Człowiek jakoś tak chyba szybko zapomina o tych złych rzeczach jak mu złość minie i dlatego potem te wspomnienia tak męczą i bolą...
Oby zmierzało ku lepszemu...

5,368

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Myszka,będzie szło ku lepszemu. Ja po rozstaniu jestem już rok (za kilka dni rocznica),miałam podobnie jak Ty,czyli po jakimś pół roku miałam nawrót wspomnień o byłym,zaczęłam idealizować mój były związek,tęsknić za tym wszystkim. I minęło. Pozwól sobie na łzy,na chwilę zadumy,byle nie za długo, bo nie warto. No i można wpaść przez to w niezłego doła,z którego ciężko wyjść. Wiem,bo przechodziłam przez to. Ale zacisnęłam zęby i dałam radę ruszyć do przodu. Nawet kogoś poznałam. Będzie lepiej.

5,369 Ostatnio edytowany przez Edyszka (2019-05-08 14:18:03)

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Cześć

5,370

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Cześć. Chyba ze dwa lata mnie tu nie było. Ciekawa jestem czy ktoś z osób, które tu pisały jeszcze tu zagląda. Jeśli tak, to napiszcie co u Was.

5,371

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Czesc Edyszko smile
Co u Ciebie?

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

Posty [ 5,341 do 5,371 z 5,371 ]

Strony Poprzednia 1 88 89 90

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021