Niedopasowanie intelektualne? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Niedopasowanie intelektualne?

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 38 z 39 ]

Temat: Niedopasowanie intelektualne?

Cześć. Czy uważacie, że osoba, która jest ciekawa świata, lubi czytać, dowiadywać się, rozmawiać, chodzić na konferencje, wymieniać myśli, o literaturze, filozofii, nauce, kinie, tym, co dzieje się na świecie, ma szanse stworzyć dobry, szczęśliwy związek z człowiekiem, który tego wszystkiego nie lubi, którego to męczy, nudzi, irytuje i który uważa, że takie dyskusje są w gruncie rzeczy bez sensu, bo nie czynią żadnej realnej zmiany w świecie i lepiej zrobić coś konkretnego, chociażby zamieść podłogę? Dodam jeszcze, że ta pierwsza osoba nie jest typem, który przegaduje całe życie i nic innego nie robi, lubi też ruch, sport, spotkania ze znajomymi, rozmowy na niepoważne, luźne tematy (ale ta sfera intelektualna jest dla niej jedną z najważniejszych spraw w życiu), a druga - ma wiele wspaniałych cech (odpowiedzialność, poczucie humoru, opiekuńczość, lojalność) i nie jest wcale głupia.  Nie uważam, że ludzie muszą być swoim lustrzanym odbiciem, żeby mogli stworzyć dobrą parę, ale czy to nie jest tak, że pewne różnice są nie do przejścia...?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Niedopasowanie intelektualne?

Ktoś o wysokim poziomie intelektualnym powinien sam sobie umieć odpowiedzieć na takie pytanie :P

3 Ostatnio edytowany przez celinienne (2016-12-26 20:17:35)

Odp: Niedopasowanie intelektualne?

Dobrze wiesz, ze nic z tego nie bedzie, ale jak sie domyslam nie chcesz przyznac racji stojac przed ewidentnymi faktami. Nie chcesz miec na sumieniu takiej decyzji...? Jednak tutaj nie chodzi tylko o ciebie. Ktos sie zaangazuje i wczesniej czy pozniej ... w dodatku ta druga osoba nie zrozumie twoich cierpien.

4

Odp: Niedopasowanie intelektualne?

I ja już się zaangażowałam emocjonalnie :( Problem polega również (a raczej przede wszystkim) na tym, że tamten ktoś jest naprawdę dobrym człowiekiem, ma wiele takich cech, które zawsze bardzo ceniłam i których szukałam u mężczyzn. Cały czas chodzi mi po głowie, że może powinnam docenić, że spotkałam kogoś takiego, że może nie musimy robić wszystkiego razem. Z drugiej strony myślę czasem, że to jest taka różnica, której obejść się nie da - albo nie będę mogła się przy nim rozwijać tak jakbym chciała, albo będziemy żyli w pewnym sensie obok siebie, co unieszczęśliwi nas oboje. Założyłam temat, ponieważ bardzo chciałam poznać opinię innych, być może bardziej doświadczonych życiowo ludzi. Jestem naprawdę rozdarta.

5 Ostatnio edytowany przez celinienne (2016-12-26 20:44:10)

Odp: Niedopasowanie intelektualne?

Jezeli mezczyzna jest tym "inteligentem" - wtedy zwiazki takie sa calkiem udane (bardzo udane-) - szczegolnie gdy przychodza na swiat dzieci i mezczyzna dodatkowo ceni w kobiecie matke.
To tylko nigdy w druga strone nie dziala -)

6 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2016-12-26 20:54:10)

Odp: Niedopasowanie intelektualne?

Napisałaś sporo o tym, co was dzieli. Nic o tym, co łączy.

A to, co prawda nie wprost, Twoja odpowiedź na zadane w pierwszym poście pytanie:

(...) albo nie będę mogła się przy nim rozwijać tak jakbym chciała, albo będziemy żyli w pewnym sensie obok siebie, co unieszczęśliwi nas oboje. (...)

Jak widać i po tym zdaniu i po zdaniu kończącym pierwszy post, decyzję już podjęłaś. W innym wypadku zapytałabyś (przede wszystkim siebie, ale też i jego) o to, co masz/macie zrobić, byście byli szczęśliwi ze sobą.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

7 Ostatnio edytowany przez Rajstopka (2016-12-26 21:13:14)

Odp: Niedopasowanie intelektualne?

Ten zwiazek to mialby byc jakis mezalians? Inteligentnki i kompletnego parweniusza? No jesli ktos z gory dezawuuje filozofie jako taka, a druga osoba poniekad gardzi "nizszymi" rozrywkami itd. to rzeczywiscie to nie wypali. Jednakze jesli obojgu zalezy na sobie, a nie tylko na wlasnych zainteresowaniach to...wszystko jest mozliwe. Przeciez to kwestia rozgraniczenia sfery prywatnej od tej "zwiazkowej". Kompromis we wszystkim jest potrzebny. Zycie i tak zweryfikuje. Moze sie okazac, ze na wlasne rozrywki czasu nie starczy i zupelnie co innego moze podzielic lub...polaczyc :)

8

Odp: Niedopasowanie intelektualne?

Zastanawiam się skąd wyczytałaś, że traktuję ten związek jak mezalians i gardzę niższymi rozrywkami? Napisałam, że w bardzo ważnej dla mnie sferze nie spotykamy się, nie mogę porozmawiać z nim o tym, co ma dla mnie dużą wartość, co mnie fascynuje, bo jego to nudzi. Nie chodzi nawet o brak wiedzy na jakieś tematy (bo sama jestem dyletantem w wielu dziedzinach, które zaliczam do swoich zainteresowań*), dużo bardziej chodzi o pewną postawę otwartości na świat, której u niego nie widzę, obserwuje wręcz opór, najeżanie się, niemal całkowitą niechęć. Nie wiem dlaczego, nie rozumiem tego, jest inteligentnym, wykształconym człowiekiem, ale tak konkretnym i osadzonym w teraźniejszości...
*nie napisałam o sobie, że jestem intelektualistką, może nie jestem, ale jestem na pewno bardzo ciekawa świata.

Wielokropku - nie podjęłam decyzji, ale mam dużo wątpliwości. Były nie raz takie sytuacje, że zaczynałam mu o czymś opowiadać (o książce, którą przeczytałam, jakimś interpretacyjnym pomyśle dotyczącym filmu, artykule o apokalipsie neandertalskiej itp.), a on mnie po prostu gasił dając do zrozumienia, że jego to nie bardzo interesuje, że dla niego to zbyt abstrakcyjne albo zbyt odległe i nic nie wniesie do jego życia. Pamiętam, że kiedyś pomyślałam - okej, mogę o tych wszystkich sprawach, które mnie ciekawią, a jego nudzą rozmawiać ze znajomymi, ale... przez to, że nie mogę dzielić się z nim tym, co w dużej mierze tworzy mnie i określa moją tożsamość, czuję się jakbyśmy żyli w pewnym sensie obok siebie :(
Łączy nas to, że oboje lubimy sport, podróże, podobną muzykę, uwielbiamy swoje poczucie humoru.

9

Odp: Niedopasowanie intelektualne?

Dla mnie byłoby to absolutnie nie do przeskoczenia (i w zasadzie jest to jedyna rzecz, której bym nie zaakceptowała).
Ale wiadomo - różni ludzie, różne priorytety i jeśli komuś nie przeszkadza, to przecież nic złego w tym nie ma.

Zastanów się czego chcesz i po kłopocie;)

10 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2016-12-26 22:05:59)

Odp: Niedopasowanie intelektualne?

A Ciebie to wszystko, co jest ciekawe dla niego, interesuje? Słuchasz tego, co on mówi o tym, z wypiekami na twarzy?
Naprawdę uważasz, że udany związek jest tylko wtedy, gdy oboje są swymi kalkami? Że receptą jest dzielenie się wszystkimi swymi pasjami?

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

11

Odp: Niedopasowanie intelektualne?

Mam wrażenie, że niektórzy z Was chcą koniecznie przypisać mi jakieś złe intencje albo nie czytają dokładnie tego, co piszę. Już w pierwszym poście napisałam: "Nie uważam, że ludzie muszą być swoim lustrzanym odbiciem, żeby mogli stworzyć dobrą parę".
Tak, słucham zawsze tego, co mówi z zainteresowaniem. Jeśli dla niego coś jest ważne (np. praca, której nie ogarniam za bardzo, bo to nie moja branża) to staje się ważne i dla mnie, ponieważ ON jest dla mnie ważny. Czy jeśli ktoś jest dla Ciebie ważny to ignorujesz sprawy istotne dla niego? Nie mówię o dzieleniu się każdym najdrobniejszym szczegółem naszej pasji (tym bardziej, gdy ludzie zajmują się odmiennymi wyspecjalizowanymi dziedzinami to pełne zrozumienie działki tej drugiej osoby jest niemożliwe), ale wykazanie jakiejkolwiek otwartości, życzliwości wobec tego, co lubi nasz partner, zainteresowanie się tym, nawet zmuszenie się trochę do tego zainteresowania, poświęcenie się dla drugiej osoby... Nie musi na siłę czytać książek, które ja czytam, chodzić ze mną na panele i konferencje, ale chciałabym, żeby postarał się choć trochę zrozumieć te moje pasje, chciał wysłuchać tego, co jest dla mnie ważne. Czy to są naprawdę tak niewiarygodnie wielkie, niezrozumiałe wymagania...?

12 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2016-12-26 22:44:24)

Odp: Niedopasowanie intelektualne?
derridianka napisał/a:

Mam wrażenie, że niektórzy z Was chcą koniecznie przypisać mi jakieś złe intencje albo nie czytają dokładnie tego, co piszę. Już w pierwszym poście napisałam: "Nie uważam, że ludzie muszą być swoim lustrzanym odbiciem, żeby mogli stworzyć dobrą parę". (...)

Nie wiem, czy to o mnie, ale na wszelki wypadek odpowiem. Nie przypisuję Ci złych intencji i przeczytałam dokładnie to, co napisałaś, a ponieważ jedne Twe zdania, moim zdaniem, przeczą drugim, to napisałam to, co napisałam.




Będąc na Twoim miejscu powiedziałabym jemu o swych uwagach tyczących jego zachowania wobec Ciebie. Powiedziałbym też o tym, że:

(...) chciałabym, żeby postarał się choć trochę zrozumieć te moje pasje, chciał wysłuchać tego, co jest dla mnie ważne. (...)

Porozmawiałabym także o waszych oczekiwaniach wobec drugiej osoby i wzajemnej relacji oraz wizji związku.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

13 Ostatnio edytowany przez Volver (2016-12-26 23:32:57)

Odp: Niedopasowanie intelektualne?
derridianka napisał/a:

Cześć. Czy uważacie, że osoba, która jest ciekawa świata, lubi czytać, dowiadywać się, rozmawiać, chodzić na konferencje, wymieniać myśli, o literaturze, filozofii, nauce, kinie, tym, co dzieje się na świecie, ma szanse stworzyć dobry, szczęśliwy związek z człowiekiem, który tego wszystkiego nie lubi, którego to męczy, nudzi, irytuje i który uważa, że takie dyskusje są w gruncie rzeczy bez sensu, bo nie czynią żadnej realnej zmiany w świecie i lepiej zrobić coś konkretnego, chociażby zamieść podłogę? Dodam jeszcze, że ta pierwsza osoba nie jest typem, który przegaduje całe życie i nic innego nie robi, lubi też ruch, sport, spotkania ze znajomymi, rozmowy na niepoważne, luźne tematy (ale ta sfera intelektualna jest dla niej jedną z najważniejszych spraw w życiu), a druga - ma wiele wspaniałych cech (odpowiedzialność, poczucie humoru, opiekuńczość, lojalność) i nie jest wcale głupia.  Nie uważam, że ludzie muszą być swoim lustrzanym odbiciem, żeby mogli stworzyć dobrą parę, ale czy to nie jest tak, że pewne różnice są nie do przejścia...?

Moim zdaniem w Waszym przypadku szanse na stworzenie dobrego związku są... ale nikt Tobie nie zagwarantuje, że taki związek stworzycie. Wszystko zależy od postawy obu stron. Myślę, że jesteś  bardzo młodą osobą, skoro  satysfakcjonująca wymiana poglądów z partnerem jest dla Ciebie sprawą nadrzędną. Moim zdaniem można sobie taką potrzebę spokojnie zaspokoić poza związkiem.  Wprawdzie dysputy filozoficzne po świt sama lubię, ale... gdybym trafiła na mężczyznę odpowiedzialnego, z poczuciem humoru, opiekuńczego i lojalnego, to zupełnie nie przeszkadzałoby mi, że on nie odróżnia Kanta od Comte ;) Ponieważ w moim odczuciu wspólne życie, to coś więcej niż efektowna szermierka słowna. Oczywiście doskonale byłoby spotkać osobę, która byłaby ucieleśnieniem wszystkich naszych oczekiwań ale myślę, że to zwyczajnie nierealne. Partner nie musi podzielać  naszych zainteresowań, ważne tylko aby potrafił zaakceptować nasze potrzeby i nie przeszkadzał w ich "zaspakajaniu".

"Błogosławiony ten, co nie mając nic do powiedzenia,  nie obleka tego faktu w słowa"

14 Ostatnio edytowany przez derridianka (2016-12-27 00:17:45)

Odp: Niedopasowanie intelektualne?

Hej Volver :) To nie jest tak, że 'satysfakcjonująca wymiana poglądów z partnerem jest dla mnie sprawą nadrzędną'. Gdyby facet o najbardziej zniewalającym i pociągającym dla mnie intelekcie był nieuczciwy, niegodny zaufania, chwiejny emocjonalnie, to nawet przez 5 minut nie brałabym go pod uwagę jako potencjalnego partnera. Ten, z którym jestem jest dobrym człowiekiem, jestem z nim zżyta, jestem zaangażowana emocjonalnie, ale jednak czasem czuję się w tym związku... bardzo samotna :( czuję czasem, że mówimy zupełnie różnymi językami, że mamy po prostu całkiem inna wrażliwość, że inaczej widzimy świat, że za mało nas łączy. To odczucie nie jest permanentne, jest mnóstwo dobrych chwil. Ale regularnie, raz na jakiś czas nachodzą mnie takie myśli.

15

Odp: Niedopasowanie intelektualne?

rozumiem ciebie autorko i domyślam sie co czujesz. Najgorsze że jeżeli go to nie interesuje, nie pozwala wytłumaczyć, niema do ciebie szacunku,
taki troche zakuty łeb na poszerzanie, przyswajanie wiedzy

16 Ostatnio edytowany przez Volver (2016-12-27 01:03:00)

Odp: Niedopasowanie intelektualne?

Moim zdaniem pewne poczucie niezrozumienia przez najbliższych, czy "świat" każdego czasami dopada ;)  Ludzie często nie rozumieją nas, my również nie zawsze rozumiemy innych...
Nie znam Was więc trudno jest mi wyrokować. Być może faktycznie mówicie różnymi językami i  niewiele Was łączy... ale równie dobrze, Twoje poczucie osamotnienia może mieć inne źródło. Fakt jest tylko taki, że z jakiś względów czujesz się w tym związku niespełniona... czy to "wina" jego osobowości, czy Twojej ciężko wyczuć... bo przecież równie dobrze możesz mieć dość nierealne oczekiwania wobec przyszłego partnera... ;)
Czasami dobrze jest, kiedy  z lekka przeintelektualizowana jednostka ma u swojego boku osobę o zdroworozsądkowym podejściu do życia. Kogoś, kto nas trochę "uziemi" ;)

"Błogosławiony ten, co nie mając nic do powiedzenia,  nie obleka tego faktu w słowa"

17

Odp: Niedopasowanie intelektualne?
allied64 napisał/a:

rozumiem ciebie autorko i domyślam sie co czujesz. Najgorsze że jeżeli go to nie interesuje, nie pozwala wytłumaczyć, niema do ciebie szacunku,
taki troche zakuty łeb na poszerzanie, przyswajanie wiedzy

Nie widze zadnego braku szacunku ani "zakutego lba".
A ilosc przeczytanych ksiazek niekoniecznie jest miernikiem inteligencji.

Mnie to bardziej wyglada na to, ze autorka jest ekstrowertyczka, a jej partner introwertykiem i w zaleznosci od tego, jak bardzo od siebie w tym usposobieniu odbiegaja, moze byc mniej lub bardziej trudne prowadzic wspolne zycie. Niemozliwe to nie jest, ale wymaga od obydwu stron duzej dozy toleracji dla innosci tego drugiego i zostawienie sobie wzajemnej swobody. Takie pary nie spedzaja wiekszosci czasu razem, tylko raczej oddzielnie, wszystko innne nie funkcjonuje na dluzsza mete. Te sklonnosci nie zmieniaja sie, to sa cechy wrodzone, mozna co najwyzej stworzyc jakis uklad, ktory jeszcze akurat bedzei do zaakceptowania przez obie strony.

Derridianka, z tego co piszesz, to raczej Ty masz problem, nie on. Wlasnie z tego powodu, ze Ty jestes prawdopodobnie jak powyzej ekstrowertyczka i potrzebujesz kolo siebie ludzi, bo dopiero poprzez wymiane z innymi czujesz zycie.
Jesli moje przypuszczenie jest trafne, ze Twoj partner jest raczej introwertykiem, to z nim nigdy nie bedziesz miala tyle wymiany, ile Ty potrzebujesz i do zaspokojenia tej potrzeby bedziesz potrzebowac innych ludzi, tak jak pisze volver.
Introwertyk potrzebuje znacznie wiecej  czasu do bycia sam na sam z soba, za duzo kontaktow to dla niego mordega, czytanie powiesci nieinteresujace, bo jego wlasne zycie wewnetrzne jest dla niego ciekawsze niz kazda historia czy film.
A moze tak naprawde jego po prostu niewiele wogole interesuje, takze i wlasne wnetrze nie? Trudno powiedziec, za malo na ten temat piszesz.

Popieram jednak Volver, ze przeintelektualizowanie odrywa od rzeczywistego zycia i od kontaktu z soba samym.
Byc moze Twoj partner to tak czuje i stad jego propozycja zamiecenia podlogi zamiast intelektualnych dyskusji. ;)

Moja rada - potraktuj ten zwiazek jako mozliwosc dowiedzenia sie czegos o sobie, moze zauwazenia innych punktow widzenia, innych mozliwosci spedzania czasu razem niz na rozmowach o tym, co gdzie przeczytalas.
To nie musi byc zwiazek na cale zycie, ale moze byc takim, ktory Cie czegos nauczy. Po to sa tak naprawde zwiazki. Wcale nie po to, zeby byc szczesliwym. Nikt nie moze nas uszczesliwic, jesli sami tego nie potrafimy.
Czyms Cie ten czlowiek widac zaintrygowal i moze jest to warte zbadania, co to jest.  Moze chodzi o to, zebys nie kierowala swojej calej uwagi na rzeczy zewnetrzne.
Ja widze, ze on juz przekierowuje Twoja uwage z zewnatrz do wnetrza chociazby poprzez to, ze czujesz se samotna, czyli zaczynasz odkrywac siebie.

18 Ostatnio edytowany przez derridianka (2016-12-27 10:02:53)

Odp: Niedopasowanie intelektualne?

Jest wręcz przeciwnie - to on jest ekstrawertykiem, istotą stadną, towarzyską, która uwielbia spotkania ze znajomymi, a ja lubię ludzi, ale nie potrzebuję ich wokół siebie cały czas, lubię spędzić czasem piątek i sobotę w spokoju, czytając książkę, oglądając film, pisząc coś. Moim zdaniem rozmawiając na tematy abstrakcyjne, światopoglądowe człowiek dowiaduje się wiele o tej drugiej osobie, poznaje jego wrażliwość, jakąś duchowość. Chciałabym porozmawiać z nim o czymś więcej niż tak spontanicznie pogadać, wymienić informacje o gotowaniu, o tym, co zjemy na obiad, co zrobimy w weekend, gdzie pojedziemy na wakacje. Na razie nie jesteśmy ze sobą długo, więc jest chemia, ale obawiam się, czy za jakiś czas może mi to przestać wystarczyć.
Nie wiem, dlaczego uparłyście się na to, że jestem przeintelektualizowana. Lubię robić różne rzeczy (nawet pić alkohol!), ale literatura to moja pasja, z którą również związałam swoją przyszłość zawodową. Naukami ścisłymi interesuje się jako amator, bo cały świat jest dla mnie fascynujący. Jakiś czas temu oglądałam film dokumentalny o powstaniu Ziemi, film kończył się pojawieniem się ludzi rozumnych. Po tym programie pomyślałam sobie, że ten spektakularny łańcuch katastrof i zbiegów okoliczności w historii naszej planety, każdy triumf i każda katastrofa to krok na drodze, która sprawiła, że MY, ludzie pojawiliśmy się tutaj. Ale na tym nie kończy się historia naszej planety, wiele się wydarzyło, ale wydarzy się przecież jeszcze więcej, Ziemia będzie istniała jeszcze co najmniej przez kolejne 4 i pół miliarda lat, wszystko co widzieliśmy oglądając ten film to tylko połowa historii. Zaczęłam myśleć o tym z jakimi cudami, koszmarami i dziwnymi stworzeniami będzie miała w przyszłości do czynienia ta niezmordowana, nieustraszona planeta. Niekończący się cykl narodzin i śmierci... I wtedy poczułam, że wszystko jest idealnie na swoim miejscu, że nie ma przypadków, że jestem dzieckiem Wszechświata i cokolwiek się wydarzy, będzie dobre. To było wręcz mistyczne doznanie, od tamtego momentu patrzę inaczej na świat. Czasami doświadczam podobnych epifanii, gdy czytam lub oglądam coś z dziedzin, które mnie ciekawią. Chciałam mu opowiedzieć o tym doznaniu, doświadczeniu, refleksji, ale dla niego to coś bełkotliwego, nie chciał słuchać. On lubi rozmawiać bardzo konkretnie, o faktach, "do rzeczy", o tym co dzieje się wokół niego, w najbliższym otoczeniu (ma przy tym super poczucie humoru, więc nie wypada jak nudziarz czy coś). Im więcej pisze w tym temacie, tym bardziej przekonuję się o tym, że mamy różną wrażliwość, że on po prostu nie widzi rzeczy, które ja widzę i ich nie zobacz, bo nie chce, bo uważa, że dobrze mu z tym jaki jest.

PS. Nie chodzi o ilość przeczytanych książek, ale o jakąś ciekawość świata, postawę otwartości na świat (mam wrażenie, że już o tym pisałam?)

19

Odp: Niedopasowanie intelektualne?
derridianka napisał/a:

Hej Volver :) To nie jest tak, że 'satysfakcjonująca wymiana poglądów z partnerem jest dla mnie sprawą nadrzędną'. Gdyby facet o najbardziej zniewalającym i pociągającym dla mnie intelekcie był nieuczciwy, niegodny zaufania, chwiejny emocjonalnie, to nawet przez 5 minut nie brałabym go pod uwagę jako potencjalnego partnera. Ten, z którym jestem jest dobrym człowiekiem, jestem z nim zżyta, jestem zaangażowana emocjonalnie, ale jednak czasem czuję się w tym związku... bardzo samotna :( czuję czasem, że mówimy zupełnie różnymi językami, że mamy po prostu całkiem inna wrażliwość, że inaczej widzimy świat, że za mało nas łączy. To odczucie nie jest permanentne, jest mnóstwo dobrych chwil. Ale regularnie, raz na jakiś czas nachodzą mnie takie myśli.

Inne widzenie świata,inne poglądy zapewne na wiele kluczowych kwestii-dla mnie to byłoby nie do przeskoczenia.Idziesz na film i okazuje się,że Twój partner się mega wynudził i nic nie zrozumiał.Trochę smutno by mi było...
Co do tych paneli i konferencji-rozumiem,że związane to jest z Twoją profesją ?

Końcówkę -om piszemy w celowniku liczby mnogiej rzeczowników wszystkich rodzajów, np.Wspomniałem o tym moim gościom.
Zwrócił się ku tamtym kobietom.
Przyjrzał się uważnie oknom i drzwiom.

20

Odp: Niedopasowanie intelektualne?

Czasami tak, innym razem nie. Bardzo mnie ciekawi chociażby archeologia czy konflikty na Bliskim Wschodzie, ale w tych dziedzinach jest dyletantem.
Gojko, gdyby nie zrozumiał (ja też wielu filmów nie rozumiem), ale chciał rozmawiać, wymieniać myśli, wrażenia, obserwacje, gdyby ta sfera go interesowała jakkolwiek. A on niestety często wychodzi z założenia, że jeden odbiera film tak, drugi - inaczej, kwestia indywidualna, więc o czym tu gadać. Przy czym to naprawdę mądry facet, ma potencjał, ale z jakiegoś powodu interesuje go niemal wyłącznie świat, w którym się działa albo rozmawia o tym działaniu. Cała reszta to dla niego teoretyzowanie, a więc strata czasu, a trzeba żyć naprawdę, tu i teraz. Ale czy myślenie to nie jest element życia? Zawsze uważałam, że człowiek jest wielowymiarowy, chciałam robić w życiu różne rzeczy, nie ograniczać się do jednej czy dwóch aktywności...

21

Odp: Niedopasowanie intelektualne?
derridianka napisał/a:

Nie wiem, dlaczego uparłyście się na to, że jestem przeintelektualizowana. Lubię robić różne rzeczy (nawet pić alkohol!), ale literatura to moja pasja, z którą również związałam swoją przyszłość zawodową.

derridianka osobiście nie upieram się przy niczym. Nie znam Cię. Moje wypowiedzi, to co najwyżej dywagację. Odnoszę natomiast wrażenie, że  nie potrafisz nabrać do siebie dystansu... :)

"Błogosławiony ten, co nie mając nic do powiedzenia,  nie obleka tego faktu w słowa"

22

Odp: Niedopasowanie intelektualne?

Wydaje mi się, że mam dystans, mam bardzo różnych znajomych, z innych niż ja bajek, ale mężczyzna, z którym jestem to nie koleżanka, z którą spotykam się 2 razy w tygodniu, fajnie kiedy więcej nas łączy niż dzieli... mam wątpliwości, czy pożądanie, podobne poczucie humoru i wspólne uprawianie sportów to wystarczająco mocny fundament, na którym można zbudować związek.

23

Odp: Niedopasowanie intelektualne?

Uwielbiam jak ktoś snuje własne teorie o innych ludziach, ale jak już ten Inny Ludź powie, że są nietrafne, bo oparte na nieadekwatnych założeniach - i jeszcze nie daj Bóg podkreśli, że to już któraś podobnie rozmijająca się z rzeczywistością teoria - to od razu nie ma dystansu. Bo dystans do siebie, to jest pokiwanie głową i dla świętego spokoju przyznanie "no faktycznie, coś może być w tym, co mówisz".

Moja teoria jest taka: Autorka odbiera świat po swojemu, ważne jest dla niej to, co mówi, że jest ważne, a czuje to co czuje - rozmijanie się z facetem na płaszczyźnie, która jest dla niej istotna. Czy to są kwestie obiektywnie ważne i płaszczyzny obiektywnie istotne nie sposób ocenić, bo w sprawach odczuć i priorytetów rządzi jednak subiektywizm. Uważam, że jeśli Autorka i facet postaw swoich nie zmienią, to ten związek jest bez szans i męczyć będzie oboje - Autorkę w sposób oczywisty, ale też faceta, bo skoro jest to człowiek inteligentny, to nie przeoczy, że jego kobiecie czegoś brakuje, coś ją uwiera i że ona w nim widzi źródło takiego stanu rzeczy. I to nie chodzi o to, czy słuszniejsze albo "lepsze" jest filozoficzne podejście Autorki czy praktyczne podejście faceta - to są po prostu podejścia różne, dobre dla ich właścicieli, ale niekoniecznie kompatybilne ze sobą (jakkolwiek fajnie by nie brzmiało, że osobie bujającej w obłokach dobrze zrobi związek z osobą twardo stąpającą po ziemi).

Z osobistego doświadczenia mogę powiedzieć tyle, że można mieć szczęśliwy związek, nie podzielając pełni zainteresowań drugiej strony. Mój facet żyje muzyką (nie jest to przesada i nie chodzi o hobby), ja nawet nie mam ulubionego zespołu, bo muzyka zawsze przegrywała u mnie starcie z książką czy filmem i w zasadzie słucham jej bardzo sporadycznie. Ja z kolei żyję prawem - mój facet prawo autorskie ogarnia fantastycznie, ale cała reszta to dla niego czarna magia - a mnie interesują nie tylko przepisy, ale cały proces legislacyjny, celowość i sensowność pewnych rozwiązań, kultura prawna, itp. Naszym kluczem jest dokładnie to, o czym pisałaś, Autorko:

derridianka napisał/a:

(...) chciałabym, żeby postarał się choć trochę zrozumieć te moje pasje, chciał wysłuchać tego, co jest dla mnie ważne. (...)

My się staramy. On słucha moich dywagacji na temat wywracania systemu prawnego do góry nogami i zachwytów nad prawem spadkowym, ja się cieszę, jak mi czyta partytury z Gwiezdnych Wojen i opowiada mi o różnych instrumentach czy tłumaczy krzaczki na pięciolinii. I nie wyobrażam sobie, żeby było inaczej, bo skoro ważny jest dla mnie facet, to interesuje mnie to, co ważne jest dla niego. I na odwrót - jeśli mam się czuć dla niego ważna, to on nie może pobłażliwie traktować kwestii, które są dla mnie istotne ani olewać tego, czym chcę się z nim podzielić. A poza tym oczywiście wiele nas łączy - plany życiowe, światopogląd, wspólne rozrywki, mnóstwo wspólnych tematów do rozmów od trywialnych do poważnych.

Odp: Niedopasowanie intelektualne?

To ja napisze na wlasnym przykladzie, a zyje z tkim czlowiekiem juz 16 lat. Powiem Ci ze on sie juz raxzej nie zmieni i albo potrafisz to zaakceptowac albo szukaj kogoś innego.
Oczywiście można ciagle probowac nawiazywac rozmowę o swoich zainteresowania ale nie zawssze spotkasz sie ze zrozumieniem temat i nie mowie tu o roznicy zdan ale przybajmniej chęci rozmowy.
Po paru latach, kiedy juz przyjda problemy dnia codziennego i wspolnego zycia to juz calkiem katorga. Moj m teraz najchetniej przyszedl by z pracy, zjadl i polozyl sie bo jego takie psychologiczne gadki jak on to mowi go mecza. Dlatego ze on tego nie rozumie, nie interesuje sie tym jest poprostu prostym czlowiekiem (na poczatku byl cieply, wrazliwy teraz bardzo sie zmienil twierdzac ze to to moja wina,  widocznie byłam za bardzo meczaca  :)  )

25 Ostatnio edytowany przez Marajka (2016-12-27 14:51:26)

Odp: Niedopasowanie intelektualne?

derridianka, teraz po Twoim dokladniejszym opisie wiecej rozumiem.
Najpierw wygladalo to tez i dla mnie tylko na intelektualne odplywanie i czysto rozumowe rozwazania, ale to co napisalas o swoich przezyciach po obejrzeniu filmu o powstawaniu Ziemi brzmi juz inaczej. Wyglada na to, ze Ty potrzebujesz szerokiej duchowej sfery, a twoj partner nie jest tym specjalnie zainteresowany. Rozumiem Twoja potrzebe dzielenia sie z kims swoim zyciem wewnetrznym, ale z wlasnego doswiadczenia moge Ci wiec powiedziec, ze nie jest to latwe zyc z kims, kto tego nie rozumie.
On nawet jesli bardzo by sie staral, to na obecnym etapie pewnie i tak Ci tego nie moglby dac. Powierzchowne wysluchanie przez niego Twoich rozwazan nie zaspokoiloby Twojej potrzeby bycia rozumiana, bo on tego po prostu nie rozumie. Do wymiany na takie tematy potrzebujesz ludzi, ktorzy sa tym tak samo zainteresowani jak Ty.

Byc moze, ze on kiedys zacznie miec i inne potrzeby, ale poki co nie ma i nie wykrzesa tego z siebie tak po prostu, tak samo, jak Ty nie potrafisz przyjac jego punktu widzenia i stylu zycia. W tym punkcie Ty tez nie rozumiesz jego! A wiec niezrozumienie jest obopolne i Tobie rowno trudno jest o akceptacje jego stylu, jak jemu Twojego. Moze zastanow sie nad tym punktem? Zadne z Was nie jest lepsze czy gorsze w swojej pozycji. Jestescie po prostu inni.
On zyje tym, co jest tu i teraz w zasiegu, bez patrzenia pod powierzchnie i to jest tez ok. Ty masz tendencje do "bujania w oblokach", bo tym jednak jest zajmowanie sie glownie rzeczami, ktore rzeczywiscie niekoniecznie sa esencja zycia i niewiele maja wspolnego z "zamiataniem podlogi" (najszybciej zaczyna sie to rozumiec, gdy urodzi sie pierwsze dziecko ;) ). Ale i to jest w porzadku, sa ludzie, ktorzy tego potrzebuja i nie powinno sie z tego rezygnowac tak dlugo, jak dlugo jest to bardzo wazne.

Nie trzeba uzalezniac swoich wlasnych mozliwosci rozwoju od kogos innego. To nie nasi partnerzy nas ograniczaja, sami sie ograniczamy, myslac, ze musimy sie dostosowywac.
To czy Wasz zwiazek moze byc w przyszlosci udany, zalezy od tego, czy potraficie sie na dluzsza mete kochac wzajemnie takimi, jacy jestescie, ze wszystkimi ograniczeniami we wzajemnych kontaktach, ktore to ze soba niesie.

Jesli tak, to mozna zyc, jak opisala Ruda i tez jest dobrze. Nie trzeba miec symbiozy w zwiazku. Milosc jest tym, co niweluje wszelkie roznice, bo jest to najsilniejszy element laczacy, jaki moze byc.
Umiesz tak kochac? Czy umiesz  akceptowac i rozumiec w ten sposob swojego partnera i zyc tak z nim, nie czujac sie nieszczesliwa? To jest sporym wyzwaniem i jednoczesnie jednak szansa na duzy krok we wlasnym rozwoju.

26

Odp: Niedopasowanie intelektualne?
ruda102 napisał/a:

Uwielbiam jak ktoś snuje własne teorie o innych ludziach, ale jak już ten Inny Ludź powie, że są nietrafne, bo oparte na nieadekwatnych założeniach - i jeszcze nie daj Bóg podkreśli, że to już któraś podobnie rozmijająca się z rzeczywistością teoria - to od razu nie ma dystansu. Bo dystans do siebie, to jest pokiwanie głową i dla świętego spokoju przyznanie "no faktycznie, coś może być w tym, co mówisz".

Daleka jestem od snucia jakichkolwiek teorii, a już na pewno na temat osób znanych mi ze zdawkowych wypowiedzi. Czyjeś potwierdzające kiwanie główką również do niczego nie jest mi potrzebne. Serio :) W tym konkretnym przypadku brak dystansu do siebie upatruję w pewnej niechęci spojrzenia na "problem" z innej perspektywy. Im więcej  autorka pisze, tym bardziej wyczuwam w niej swego rodzaju zapatrzenie w siebie.  W pierwszym poście tego wątku autorka zadała pytanie, czy istnieje możliwość stworzenia szczęśliwego związku z osobą niedopasowaną intelektualnie.. tyle tylko, że z każdą jej kolejną wypowiedzią utwierdzam się w przekonaniu, że owe pytanie należało do tych retorycznych. Osobiście na ten moment wyczuwam w jej wypowiedziach "gruby mur" przekonania, iż się nie da. No i przecież nie musi... :)

"Błogosławiony ten, co nie mając nic do powiedzenia,  nie obleka tego faktu w słowa"
Odp: Niedopasowanie intelektualne?

Tyle ze autorka pisze ze interesuje sie jego sprawami, ja tez tak robie gdy maz np opowaiada mi o pracy. Wyslucham i powiem swoj punt widzenia. Tymczasem on może mnie wysluchac wtedy kiedy moje wypowiedzi sa mniej więcej tego typu co jego, nie takie o ktorych ja chce pogadac.
Nie wiem jak jest u autorki, ale np moj m nie widzi potrzeby dowiadywania sie o np. nowych pojeciach technicznych czy elektronicznych ot tak poprostu by wiedziec co one oznaczaja, by w czasie rozmowy z kims mieć swoje zdanie i wiedziec coś na dany temat. To jest przykład ktory akurat wpadl mi do glowy. Poprostu zyje tym co jest mu potrzebne w danej chwili, praca, dom, jakiś film w tv, czasem jakiś mecz pilki noznej z kumplami, bardzo chetnie komuś pomaga. Tylko ta sfera rozwoju intelektualnego kuleje, nie jest mu to potrzebne.
I tu pytanie czy ty jestes w stanie zyc z takim czlowiekiem biorac pod uwage ze będzie tak jak teraz.

28 Ostatnio edytowany przez Marajka (2016-12-27 18:48:45)

Odp: Niedopasowanie intelektualne?

nowa netkobietko, Twoje sfrustrowanie takim stanem rzeczy jest z jednej strony zrozumiale, bo chcialabys sie z mezem podzielic swoimi tematami.

Ja mysle jednak, ze rozumiem, co Volver ma na mysli. Autorka uwaza, ze problem lezy tylko po stronie jej partnera.
To robi autorka, robisz Ty, ja robilam sama przez wiele lat niespelnionych zwiazkow, tak robi - smiem twierdzic - przewazajaca ilosc ludzi.
Zreszta wystarczy popatrzec tu na forum. Kazdy dramat tutaj jest wlasnie tego wynikiem: szukamy wszystkich win po stronie partnera, bo o/ona urodzil/a sie nie taki, jakim chcemy go miec.

I tu lezy pies pogrzebany. Szukanie bledow zaczyna sie od siebie.
To moze byc wlasne nastawienie, nierealne oczekiwania, ze ktos inny spelni nasze wszystkie oczekiwania i zapewni nam szczesliwe zycie.
Uwazamy, ze to nie my zle wybralismy, tylko partner cos robi zle i ma sie dostosowac do naszych oczekiwan... i to stanowisko jest do zrewidowania.

Jestesmy sklonni spelniac dokladnie taka role dla naszego partnera, jakiej oczekujemy od niego/niej? Chcemy byc dokladnie takimi, jak oni chca nas widziec?
Odpowiedz jest chyba retoryczna - nie, to on ma taki byc, bo to o nas chodzi, nie o niego.

Ale za wlasne szczescie jestesmy odpowiedzialni wylacznie my sami, nikt inny. Przestanmy oczekiwac tego od partnera i zacznijmy przejmowac za siebie odpowiedzialnosc, zaspokajajac swoje potrzeby sami tam, gdzie ich zaspokojenie jest mozliwe. Jesli sa to potrzeby, ktore sa wazniejsze niz zwiazek, to znaczy, ze albo nie potrzebuje sie tak naprawde zwiazku, albo wybralo sie niewlasciwego partnera. W obu przypadkach wyciagniecie konsekwencji jest tez naszym zadaniem. Najgorsze co mozna robic, to jest trwac w pozycji ofiary.

29

Odp: Niedopasowanie intelektualne?

Dziewczyny, wielkie dzięki za odpowiedzi, dałyście mi wiele do myślenia.

Nowa netkobietka napisał/a:

Po paru latach, kiedy juz przyjda problemy dnia codziennego i wspolnego zycia to juz calkiem katorga. Moj m teraz najchetniej przyszedl by z pracy, zjadl i polozyl sie bo jego takie psychologiczne gadki jak on to mowi go mecza. Dlatego ze on tego nie rozumie, nie interesuje sie tym jest poprostu prostym czlowiekiem (na poczatku byl cieply, wrazliwy teraz bardzo sie zmienil twierdzac ze to to moja wina,  widocznie byłam za bardzo meczaca  :)  )

Tego się właśnie obawiam - że po kilka latach latach okaże się, że za mało nas łączy żebyśmy mogli być razem szczęśliwi, że jesteśmy zbyt różni, żeby się przyjaźnić (przyjaźń była dla mnie zawsze najważniejsza w związku, bo ona spaja, gdy przeminie zakochanie, elektryzująca chemia, uroda; a żeby ludzie mogli się przyjaźnić, być swoimi bratnimi duszami to muszą łączyć ich coś ważnego).

Marajko, wierz mi, że wiele razy zastanawiałam się nad tym, że może po prostu nie potrafię go wciągnąć w to co lubię, że to moja ułomność, słabość, niedoskonałość, wina, że jest jak jest; że gdybym była bardziej charyzmatyczna, przekonująca, mądrzejsza... Wiele razy myślałam też o tym, że może powinnam po prostu docenić go za takie piękne cechy jak opiekuńczość, lojalność, za to, że jest godny zaufania, a moje wątpliwości to fanaberie. Coraz częściej myślę, że po prostu do siebie nie pasujemy. Ale decyzja o rozstaniu jest dla mnie trudna, bo pomimo tego, że w opisanych kwestiach się nie zgrzewamy, to jednak wciąż najlepszy facet jakiego poznałam.

30 Ostatnio edytowany przez Marajka (2016-12-27 20:06:38)

Odp: Niedopasowanie intelektualne?

derridianka, nie chodzi tez o szukanie winy u siebie. Istnieja tez oczywiscie takie przypadki. To tez jest skazane na niepowodzenie, bo jesli zyje sie przeciwko swojej naturze, to szczescia to tez nie przyniesie. Wogole nie chodzi o czyjakolwiek wine, tylko o spojrzenie na sytuacje realistycznie.
Przestan tyle rozwazac w glowie, tam tego nie rozwiazesz i zacznij bardziej zwazac na swoje odczucia i intuicje bez specjalnych interpretacji, wtedy szybciej dojdziesz do tego, co jest wlasciwe do zrobienia.
Braki, ktore odczuwasz w tym zwiazku sa z cala pewnoscia tylko czesciowo zwiazane z niedopasowanien w tej sferze, ktora opisujesz.
Najwieksza czescia sa wczesne ukondycjonowania i braki z wlasnego dziecinstwa, partner tylko je wyciaga na zewnatrz czy przypomina Ci o nich swoim zachowaniem. Ty juz wczesniej czulas sie pewnie czasem samotna i nierozumiana, inaczej nie mialabys z tym teraz wiekszego problemu, albo bys wogole takiego partnera nie wybrala.

Nikt Cie poki co nie zmusza do podejmowania jakiejs decyzji ani do zerwania ani do deklaracji na cale zycie.
Korzystaj z sytuacji, zeby dowiedziec sie czegos waznego o sobie samej.
Nie wiadomo nawet, co bedzie jutro, a Ty juz planujesz cale zycie.

31

Odp: Niedopasowanie intelektualne?
derridianka napisał/a:

*nie napisałam o sobie, że jestem intelektualistką, może nie jestem, ale jestem na pewno bardzo ciekawa świata.

Ciekawe czy Derridzie wystarczała żona, czy musiał ciągle dzwonić do Habermasa, hahaha.
A poważniej, to myslę że jest szansa być bliżej siebie pod tym wzgledem, ale "musisz" autorko udowodnić swojemu do bólu konkretnemu facetowi, że Twoi mistrzowie mieli i mają realny wpływ na rzeczywistość, a więc również na jego życie.
To przy okazji można potraktować jako swego rodzaju wyzwanie intelektualne, myślę że jak mu sprostasz to z czystym sumieniem będziesz mogła się nazywać intelektualistką ;)

32 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2016-12-28 13:11:34)

Odp: Niedopasowanie intelektualne?
derridianka napisał/a:

Cześć. Czy uważacie, że osoba, która jest ciekawa świata, lubi czytać, dowiadywać się, rozmawiać, chodzić na konferencje, wymieniać myśli, o literaturze, filozofii, nauce, kinie, tym, co dzieje się na świecie, ma szanse stworzyć dobry, szczęśliwy związek z człowiekiem, który tego wszystkiego nie lubi, którego to męczy, nudzi, irytuje i który uważa, że takie dyskusje są w gruncie rzeczy bez sensu, bo nie czynią żadnej realnej zmiany w świecie i lepiej zrobić coś konkretnego, chociażby zamieść podłogę? Dodam jeszcze, że ta pierwsza osoba nie jest typem, który przegaduje całe życie i nic innego nie robi, lubi też ruch, sport, spotkania ze znajomymi, rozmowy na niepoważne, luźne tematy (ale ta sfera intelektualna jest dla niej jedną z najważniejszych spraw w życiu), a druga - ma wiele wspaniałych cech (odpowiedzialność, poczucie humoru, opiekuńczość, lojalność) i nie jest wcale głupia.  Nie uważam, że ludzie muszą być swoim lustrzanym odbiciem, żeby mogli stworzyć dobrą parę, ale czy to nie jest tak, że pewne różnice są nie do przejścia...?

Szansa zawsze jest.
Sama musisz sobie odpowiedzieć na pytanie, czego od związku oczekujesz. Jeśli chciałabyś, aby twój partner rozumiał i podzielał twój świat wewnętrzny oraz żeby był ciekawy ciebie i twojego sposób myślenia, postrzegania świata i innych ludzi, to raczej nie będziesz szczęśliwa w obecnym układzie w dłuższej perspektywie. Ważne jest jak dużą wagę przykładasz do zgodności intelektualnej. Czy to jest twój priorytet? Czy może jednak dodatkowa wartość partnera, mniej ważna niż wymienione przez ciebie cechy?

Zastanawia mnie jeszcze, czy dzieliłaś się że swoim partnerem swoimi oczekiwaniami, że będzie on bardziej aktywnie uczestniczył w twoim życiu intelektualnym?

33

Odp: Niedopasowanie intelektualne?

Derridianka, i jak, jaką decyzję ostatecznie podjęłaś i jak się z tym czujesz? Ach, mam podobnie i nie wiem co zrobić :(

34 Ostatnio edytowany przez adiaphora (2018-12-12 14:18:35)

Odp: Niedopasowanie intelektualne?

jeśli ktoś ma naturę mocno refleksyjną to wiadomo, że trudno mu będzie o jakieś filozoficzne dysputy z kimś, kto jest konkretny i mocno osadzony w rzeczywistości. Co nie oznacza, że intelektualnie ubogi. Bo czasem wręcz przeciwnie. Ludzi o ścisłych, racjonalnych umysłach, często męczą dylematy, jakim oddają się ci refleksyjni :) Oni po prostu nie rozumieją i nie czują tego klimatu - zachwytu nad trelami skowronka czy hamletowskich dylematów oraz wszelkiego co by było, gdyby...;)
Ja jestem raczej osoba refleksyjną, mój mąż bardziej skupiony na sprawach codziennych, pracy, mocno stąpający po ziemi i ściągający mnie, w sensie pozytywnym, z obłoków. Ale łączy nas zamiłowanie  do tematyki sci fi, więc tu zawsze mamy pole do dyskusji i rozwazan oraz refleksji po obejrzeniu kolejnego filmu czy serialu.
Nie odczuwam potrzeby dzielenia się z nim swoimi refleksjami na każdy temat, jaki mnie interesuje a wiem, że nie interesuje jego, jak przykładowo gemmologia czy feng shui. Nie chodzi ze mną na kiermasze kamieni i wcale nie mam z tego powodu pretensji  I vice versa. On się m.in pasjonuje elektroniką, starymi samochodami i kolejkami, ale nie rozmawiamy o tym, bo to mnie totalnie nudzi o czym doskonale wie. W tym temacie swoją pasję dzieli z kolegami, którzy czują podobnie. Mają swoje złoty i przy piwie mogą 2 dni pierniczyć o jednym i tym samym :) I żyjemy sobie szczęśliwie od wielu lat.
Reasumując, nie trzeba być lustrzanym odbiciem, to chyba byłoby nudne? Ale coś jednak musi łączyć, jesli nie zainteresowania  to choćby poczucie humoru, zbliżony światopogląd itp. Cos musi przyciągać, charakter, temperament, chemia itp. że o miłości nie wspomnę.  Kwestia tego, czy to jest wystarczające dla nas a to już sprawa indywidualna.

35

Odp: Niedopasowanie intelektualne?

Niedopasowanie intelektualne to nie to samo co filozofia życiowa czy zainteresowania. To znaczy tyle że partner hmm..nie nadąża za Tobą o co kaman, mimo wyjaśnień. i tylko tyle.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

36

Odp: Niedopasowanie intelektualne?
derridianka napisał/a:

Cześć. Czy uważacie, że osoba, która jest ciekawa świata, lubi czytać, dowiadywać się, rozmawiać, chodzić na konferencje, wymieniać myśli, o literaturze, filozofii, nauce, kinie, tym, co dzieje się na świecie, ma szanse stworzyć dobry, szczęśliwy związek z człowiekiem, który tego wszystkiego nie lubi, którego to męczy, nudzi, irytuje i który uważa, że takie dyskusje są w gruncie rzeczy bez sensu, bo nie czynią żadnej realnej zmiany w świecie i lepiej zrobić coś konkretnego, chociażby zamieść podłogę? Dodam jeszcze, że ta pierwsza osoba nie jest typem, który przegaduje całe życie i nic innego nie robi, lubi też ruch, sport, spotkania ze znajomymi, rozmowy na niepoważne, luźne tematy (ale ta sfera intelektualna jest dla niej jedną z najważniejszych spraw w życiu), a druga - ma wiele wspaniałych cech (odpowiedzialność, poczucie humoru, opiekuńczość, lojalność) i nie jest wcale głupia.  Nie uważam, że ludzie muszą być swoim lustrzanym odbiciem, żeby mogli stworzyć dobrą parę, ale czy to nie jest tak, że pewne różnice są nie do przejścia...?

Byłam przez ponad rok z mężczyzną 10 lat starszym ode mnie, ale z czasem odniosłam wrażenie, że raczej różni nas 30 lat w rozwoju umysłowym. Związałam się z nim, bo mnie fascynowała jego odmienność, to że nie jest jak każdy facet, którego dotychczas spotykałam na swojej drodze - przemądrzałym dupkiem, który pozjadał wszystkie rozumy tego świata. On co prawda miał stwierdzone upośledzenie intelektualne w stopniu lekkim, o czym nie raczył mnie poinformować, jednak sama z czasem się tego domyśliłam. Ogólnie kontakt z takim człowiekiem jest niezwykle prosty (nie pod względem łatwości w jego nawiązaniu, ale raczej poziomu rozmowy) - nie zagłębiasz się w ambitniejsze tematy, bo nie masz przecież kompana do rozmowy. Rozmawiasz o sprawach bieżących - o pogodzie, o tym co on robił w pracy, albo jakie kolejki były dziś w sklepie. O swojej pracy nie miałam z nim możliwości rozmawiać, bo pracuję w branży prawniczej, więc chociaż sam temat bardzo go interesował, to niekoniecznie był dla niego zrozumiały. Życie z takim człowiekiem również jest proste - je, śpi, wstaje do pracy i tyle. Zapomnij o wieczornych dyskusjach przy lampce wina, wspólnym czytaniu wierszy czy chociażby wieczornym rozwiązywaniu krzyżówek - niestety, to jest tak jakbyś spędzała czas z kilkuletnim dzieckiem i rozrywka ma być prosta, z oznaczeniem 3+. Nie wnikajmy proszę, jak to się stało, że przetrwaliśmy ze sobą rok - stwierdzę krótko - czas szybko leci, a ja mam w sobie dużo empatii i uważam, że każdy człowiek zasługuje aby dostać szansę w życiu by się wykazać.

Podsumowując - życie z człowiekiem, z którym dzieli Cię ogromna wyrwa intelektualna, wielkości Wielkiego Kanionu Kolorado, nie jest niemożliwe, ale na pewno z czasem staje się niezwykle męczące. Męczy fakt, że większość wypowiedzianych słów dociera do tego człowieka i w jego mózgu zamiast tych słów pojawiają się znaki zapytania. Przetwarzanie danych trwa zbyt długo, a Tobie z czasem odechciewa się rozmów z tym człowiekiem, bo i tak on nie będzie miał w danym temacie nic do powiedzenia. Mieszkacie ze sobą, ale tak na prawdę ze sobą nie żyjecie. Taka osoba może być dobra, kochana, lojalna i opiekuńcza, ale co Tobie po tych wszystkich wspaniałych cechach skoro masz z tą osobą kontakt na poziomie relacji przedszkolak-dorosły. Dzieci są fajne i słodkie, jeżeli nie mają po 40 lat i nie stają się dla kogoś ciężarem.

37

Odp: Niedopasowanie intelektualne?

Pewnie różnie bywa i może jest to możliwe, ale jak dla mnie najbardziej udane związki są między osobami o podobnym poziomie intelektualnym. Najłatwiej o wspólne tematy, nikt nie odstaje poziomem, nie jest tak, że jedna osoba lubi sobie porozkminiać, a druga się musi męczyć, bo dla niej to jakieś abstrakcyjne w ogóle nieistotne sprawy.

38

Odp: Niedopasowanie intelektualne?

Z doświadczenia mogę powiedzieć jedno - nie ma sensu w to wchodzić.
Miałam tą samą sytuację - ja, fanka książek, czytania, rozwijania się, chodzenia na szkolenia, konferencje branżowe, studentka, która uwielbia swoje studia i naukę .
On - wykształcenie podstawowe, książki beznadziejne, wszytko bez sensu jednym słowem .

Za każdym razem wyśmiewał mnie, że czytam, że się uczę itd.Skończyło się to tak, że przestałam czytać, chodzić na zajęcia i robić wszystko bo bałam się, że on mnie znowu wyśmieje.
po tych doświadczeniach jestem na jedno wielkie nie.

Posty [ 1 do 38 z 39 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Niedopasowanie intelektualne?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018