Z prądem rzeki czy pod prąd? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA KARIERY - MOJA KARIERA ZAWODOWA » Z prądem rzeki czy pod prąd?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 11 ]

1

Temat: Z prądem rzeki czy pod prąd?

Dokonując życiowych wyborów dotyczących studiów, przyszłej pracy i doskonalenia wszelkich umiejętności, kierowaliście się zawsze swoimi predyspozycjami czy też zbaczaliście niekiedy ze ścieżki? Macie świadomość swoich mocnych i słabych stron (typu: słabo liczę, ale np. łatwo uczę się języków)?

Uważacie, że lepiej iść z prądem i inwestować w rzeczy, które idą nam lekko, czy może warto pochylić się nad tymi cięższymi (dla nas)? Co daje Wam więcej satysfakcji?

Temat umieściłam w tym dziale, ponieważ chyba do niego najbardziej pasuje, jednak zachęcam do rozważenia również pod kątem zainteresowań i innych aktywności. smile

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Z prądem rzeki czy pod prąd?
daenerys7 napisał/a:

Uważacie, że lepiej iść z prądem i inwestować w rzeczy, które idą nam lekko, czy może warto pochylić się nad tymi cięższymi (dla nas)? Co daje Wam więcej satysfakcji?

Sądzę, że tutaj kluczową kwestią jest czy chcemy osiągnąć sukces, czy na przykład pokonać własne słabości, choć na dobrą sprawę to też jest pewnego rodzaju sukces - osobisty, wewnętrzny.
Zawodowo lepiej jest iść w kierunku, do którego mamy predyspozycje, wtedy mamy większą szansę, że szybko osiągniemy właściwy poziom, a to z kolei daje nam możliwości, aby rozwijać się jeszcze bardziej, w tym pozazawodowo. Ogólnie jestem jednak za tym, żeby napotykając na trudności nigdy nie poddawać się na starcie, a pokonywać je, a na pewno przynajmniej próbować. Dlaczego? Bo jeśli coś idzie nam opornie, a jednak z determinacją poświęcimy temu relatywnie więcej (w porównaniu do rzeczy, które przychodzą gładko) czasu i uwagi, to finalnie osiągając satysfakcjonujący nas pułap czujemy się z siebie dumni, a nierzadko nakręcamy się jeszcze bardziej.
Jakoś tak to jest w tej naszej psychice dziwnie poukładane, że to co przychodzi nam z trudem, ostatecznie jednak bardziej doceniamy.

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)
[olinkowy status to już historia, z niezależnych ode mnie przyczyn technicznych, właściwy zobaczysz dopiero w moim profilu wink]

3

Odp: Z prądem rzeki czy pod prąd?

Wolę iść "z prądem". Nie mam ambicji piąć się po szczeblach kariery, zarabiać dużej kasy. Bo to zawsze kojarzy mi się z poświęcaniem swojego spokoju, swojego wolnego czasu - który mogę wykorzystać na przyjemności - dla pogoni za rzeczami które w moim mniemaniu nie są najważniejsze. I to również daje mi satysfakcję. Że nie uczestniczę w tym "wyścigu szczurów", że właściwie nic nie muszę. Ja naprawdę wolę poleżeć na kanapie z książką lub laptopem, iść do kina, na spacer, pofotografować niż zmuszać się do nauki języków obcych (które i tak nie są mi do niczego potrzebne) lub robić kolejny kierunek studiów - bo tak ładniej wygląda w CV.

"W związku z tym, że wraca moda na rzeczy retro mam nadzieję, że zdrowy rozsądek i inteligencja znowu wrócą do łask."

4

Odp: Z prądem rzeki czy pod prąd?
daenerys7 napisał/a:

Uważacie, że lepiej iść z prądem i inwestować w rzeczy, które idą nam lekko, czy może warto pochylić się nad tymi cięższymi (dla nas)? Co daje Wam więcej satysfakcji?

To zależy. Niektórzy lubią spokój i w miarę bezstresowe życie, a inni lubią wyzwania i rzeczy, które nie przychodzą łatwo. Grunt, by każdy był szczęśliwy ze swoimi wyborami.

"I guess all I can do is embrace the pandemonium; find happiness in the unique insanity of being here, now."

5

Odp: Z prądem rzeki czy pod prąd?

Uważam, że w pracy chodzi o to, żeby była ona dobrze wykonana, wobec czego uważam,że ludzie powinni wybierać ją i być wybierani do niej zgodnie z predyspozycjami i kwalifikacjami. I myślę, że nie ma tutaj miejsca na dylematy pt. "robić to co potrafię czy to czego nie potrafię". Zresztą właściwy wybór drogi zawodowej nie oznacza i tak, że nigdy nie będziemy mieć po drodze trudności do pokonania. w takiej sytuacji lepiej sprawdzi się specjalista z prawdziwego zdarzenia i mówiąc górnolotnie, "z powołania" niż ktoś, kto jest na danym stanowisku bo "chciał się sprawdzić". Wygrywają zawsze najlepsi w swoim fachu i takie osoby raczej nie mają problemu ze znalezieniem pracy.

6 Ostatnio edytowany przez Iceni (2016-01-30 16:13:12)

Odp: Z prądem rzeki czy pod prąd?

Dla mnie plyniecie z prądem czy pod prąd wiąże się zupełnie z czymś innym.  Według mnie należy kierować się własnymi predyspozycjami,  ale to wcale nie oznacza pójścia na łatwiznę .

Nie wyobrażam sobie na przykład bym postanowiła zostać śpiewaczka,  bo to idzie mi jak po grudzie  i fajnie by było pokonać siebie, bo gdybym poszła w kierunku grafiki (w czym jestem dobra z natury, to byłoby pójście na łatwiznę. tongue

Plyniecie pod prąd to jedynie robienie czegoś w taki sposób,  jaki nie jest preferowany przez większość,  jest trudniejszy, wymaga więcej pracy - więc nie jest to robienie czegoś wbrew sobie, wbrew własnym słabościami,  a raczej wbrew schematom. Jeżeli komuś nauka języków obcych idzie jak po maśle,  to nie widzę powodu, dla którego miałby próbować zdobyć doktorat z fizyki. big_smile Niech się uczy tych języków,  ale włożyć w to 100% serca i jak będzie trzeba to uczy siebie czy innych taka metoda, jaką uważa za najlepszą,  a nie taka, jaka za najlepszą uważa otoczenie.

Należy płynąć pod prąd  (przynajmniej czasami) ale w tym celu nie trzeba przeskakiwać  do sąsiedniej rzeki tongue

7

Odp: Z prądem rzeki czy pod prąd?
Olinka napisał/a:

Bo jeśli coś idzie nam opornie, a jednak z determinacją poświęcimy temu relatywnie więcej (w porównaniu do rzeczy, które przychodzą gładko) czasu i uwagi, to finalnie osiągając satysfakcjonujący nas pułap czujemy się z siebie dumni, a nierzadko nakręcamy się jeszcze bardziej.

Też tak zawsze myślałam, jednak ostatnie 'doświadczenia' skłaniają mnie do innych przemyśleń... Ostatnie, jak ostatnie: z matematyką i fizyką miałam przeboje przez całe życie, tj. całe życie się uczyłam i całe życie byłam z tej materii zdecydowanie (!) poniżej przeciętnej.

Iceni napisał/a:

Plyniecie pod prąd to jedynie robienie czegoś w taki sposób,  jaki nie jest preferowany przez większość,  jest trudniejszy, wymaga więcej pracy - więc nie jest to robienie czegoś wbrew sobie, wbrew własnym słabościami,  a raczej wbrew schematom.

Generalnie to rzeczywiście tak się bardziej kojarzy, może niefortunnie użyłam tego sformułowania. W każdym razie w tym wątku miałam je na myśli w odniesieniu do predyspozycji.

Iceni napisał/a:

Jeżeli komuś nauka języków obcych idzie jak po maśle,  to nie widzę powodu, dla którego miałby próbować zdobyć doktorat z fizyki. big_smile

Może doktoratu z fizyki nie robię, ale momentami mgr z farmacji mnie przerasta... A konkretnie fizyczna partia materiału, co skłania mnie ostatnimi czasy do refleksji, czy na pewno obrałam dobrą drogę. Żeby nie było, z chemii bez zarzutów, ale też bez fajerwerków. Zastanawiam się, czy nie lepiej już być bardzo dobrym nawet z mniej opłacalnej dziedziny niż przeciętnym z tej dobrze opłacanej. Zwłaszcza, że przeciętność mnie przybija. Gdy idę na kolejną poprawkę z chemii fizycznej czuję się jak skończony kretyn... Albo raczej nieskończony, w tej dziedzinie moja głupota jest bezkresna. smile

Wątek miał być ogólny, ale wkradła się prywata. Mam nadzieję, że wybaczycie, bo poziom mojego rozczarowania sobą osiągnął Mont Everest. Całe życie zadaję sobie pytanie: "Czemu, do cholery, nie urodziłam się z talentem do matematyki?" Wiele bym za to oddała.

8

Odp: Z prądem rzeki czy pod prąd?

Daenerys7, a próbowałaś korepetycji u kogoś kto dobrze ogarnia ten materiał i umie przystępnie tłumaczyć? Jaka byłaby u Ciebie ta "bezpieczna", mniej opłacalna dziedzina z której mogłabyś być bardzo dobra? Jaką miałaś alternatywę dla farmacji?

"I guess all I can do is embrace the pandemonium; find happiness in the unique insanity of being here, now."

9 Ostatnio edytowany przez Iris7 (2016-02-08 23:35:23)

Odp: Z prądem rzeki czy pod prąd?

Właściwie dobrze ogarniających ten materiał jest może z 10 osób na roku, ale każdy ma jakieś swoje sprawy, zajęcia i głupio mi zawracać innym głowę. Mam jedną niezłą z tego koleżankę, już mi trochę pomagała.
Wiesz, myślę, że następnym razem już to zdam, ale sam fakt podchodzenia do czegoś cztery razy dobija mnie. To żałosne i żenujące, wiem o tym. To nie jest tak, że jestem beznadziejna po całości i tego nie lubię (moich studiów). Lubię i zawsze mnie to interesowało (można powiedzieć, że wychowałam się w aptece), analizy idą mi ładnie, ale niestety fizyczne wstawki co jakiś czas są dla mnie ogromną przeszkodą, stresem, nadwyrężeniem i tak już niezbyt wysokiej samooceny. W zeszłym roku na matmie musiałam ogarnąć całki, to też było niezłe wyzwanie dla takiego tłuka, ale na szczęście mój tata jest świetny z matmy (inżynier), więc jakoś dałam radę. Na tle moich zdolności do nauki i kompletnej niezdolności do liczenia zawsze miałam kompleksy. Jedynie te brzydko nazywane 'humanistyczne bzdury' wchodziły jak po maśle.

Właściwie sporo, generalnie większość kierunków humanistycznych: filologie, psychologia, socjologia, pedagogika itd itd. Jeszcze na początku roku myślałam o składaniu papierów na chemię kosmetyczną, ale doszłam do wniosku, że może warto spróbować czegoś innego. Będę zdawać angielski i francuski na rozszerzeniu, może spróbuję romanistyki... Tylko ciężko będzie to pogodzić z farmacją, ale spróbować można.

Dzisiaj czuję się zmiażdżona. Po raz kolejny. Naprawdę nigdy nie sądziłam, że można mieć tak ograniczony umysł. Najgorsze, że nawet nie mogę sobie popłakać w wyrku i pozwolić sobie na 1 - dniową załamkę, bo pojutrze kolejna rzecz, a psychicznie czuję się bezsilna. Myślę, że ten stan może zrozumieć tylko ktoś, kto przez bardzo długi czas (całe życie??) nie mógł spełnić swoich oczekiwań. Gdybym chociaż nie miała ambicji - to znacznie ułatwiłoby sprawę.

10

Odp: Z prądem rzeki czy pod prąd?

Daenerys7, jak tam sesja? Czasami podchodzenie do czegoś kilka razy może wyjść nam na dobre w dłuższej perspektywie. Jeśli czegoś uczy się łatwo, to często szybciej się takie rzeczy zapomina. Łatwo przyszło, łatwo poszło. Przynajmniej ja tam mam, że dużo bardziej pamiętam materiał do którego naprawdę musiałam się przyłożyć, bo byłam z tego tępa. Moim zdaniem próbowanie i podchodzenie kilka razy do czegoś wcale nie jest żałosne i żenujące. Jesteś tutaj zdecydowanie zbyt surowa wobec siebie. Żałosne mogłoby być wówczas, gdybyś podchodziła kilka razy przez obijanie się i lenistwo.

Jeśli farmacja jest Twoim marzeniem i chciałabyś wiązać z nią przyszłość, to nie mieszkałabym do tego filologii, przynajmniej na razie. Nawet gdybyś wymiatała z języka, to filologia zabiera ogrom czasu, choćby przez robienie miliona głupich zadań domowych. Jeśli już teraz masz o sobie kiepskie mniemanie, to przy łączeniu 2 takich kierunków będzie gorzej, bo będziesz musiała średnio się przykładać do jednego i drugiego.

Ambicje i perfekcjonizm to bardzo dobre cechy, ale pod warunkiem, że umie się je trochę wyhamować, bo w takiej skrajnej formie są naprawdę niezdrowe. Właściwie co takiego strasznego się stanie, jeśli od czasu do czasu nie spełnisz swoich oczekiwań?

"I guess all I can do is embrace the pandemonium; find happiness in the unique insanity of being here, now."

11 Ostatnio edytowany przez Iris7 (2016-02-18 15:14:28)

Odp: Z prądem rzeki czy pod prąd?

Dobrze, dobrze. W rezultacie zmienili formę z testu na pytania otwarte. Teoretycznie dużo trudniej napisać odpowiedzi na pytania otwarte z bardzo konkretnego materiału, który obejmuje kilkaset stron(tu się nie wymyśli: wiesz, albo nie wiesz; znasz wzór, albo go nie znasz), ale zawsze wypadałam lepiej w tej formie. Zwłaszcza, że oni takie podchwytliwe robią... Właściwie, to to było kolokwium, nie egzamin, ale bez niego nie dopuszczają na ćwiczenia. Brak ćwiczeń=brak zaliczenia przedmiotu.
Zależy mi na tym, dlatego czasem tak się wściekam (na siebie) :>.

Wiesz, przede wszystkim chcę podejść do matury, bo francuskiego i tak się uczę, nad angielskim też staram się pracować. Chcę to 'odbębnić', bym mogła swobodnie iść na te studia, gdy będę już np. na czwartym roku farmacji (podobno jest już jak na normalnych studiach :V). Za rok może spróbuję, ale nie jest to mocne postanowienie. To tak jak z prawkiem: w sumie nie mam samochodu i nie jeżdżę zbyt wiele, ale potem, gdy już będzie możliwość, wystarczy, że sobie odświeżę i nie będę musiała załatwiać formalności. smile

Wiesz, generalnie raczej sobie z tym radzę. Ale ta sytuacja doprowadziła mnie na skraj wytrzymałości, nie przeczę. Raz poprawić - ok. Ale trzy poprawki już mnie kompletnie wytrąciły z równowagi. Zwłaszcza, że to jest dosyć ważny przedmiot. Nawet jeśli dostałabym z niego warunek w razie 'w', to miałabym rok w plecy - bez jego zaliczenia nie można na trzecim roku chodzić na technologię postaci leku i chemię leków.
Ale już jest dobrze. Mimo, że następny semestr będzie bardzo ciężki, to nie mogę się doczekać. smile Postaram się zacząć z 'czystą' głową.

Dzięki za rady i wsparcie! smile

Posty [ 11 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA KARIERY - MOJA KARIERA ZAWODOWA » Z prądem rzeki czy pod prąd?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021