Partner z borderline - perturbacje. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Partner z borderline - perturbacje.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 33 ]

Temat: Partner z borderline - perturbacje.

Witam, chciałabym się Was poradzić, bo sama mam mętlik w głowie...
Mój chłopak powiedział mi ostatnio, że jak dużo przytyję, to przestanę pociągać go seksualnie i najprawdopodobniej będzie to nasz koniec. Jak próbowałam z nim na ten temat porozmawiać, wytłumaczyć, że chociażby po urodzeniu dziecka/dzieci się tyje, twierdził, że rozumie, ale że zawsze można coś ze sobą robić i dbać o siebie, żeby nie dopuścić do dużej nadwagi. Okej, można, ale niekiedy wymaga to dłuższego czasu i pracy. Od razu chcę zaznaczyć, że nie jestem leniem, chcę dbać o siebie, ale są okresy w życiu, kiedy człowiek nie da rady wyglądać jak modelka z wybiegu. Od partnera wymagam, żeby mnie akceptował i wspierał, a nie straszył wizją odejścia przy nadprogramowych kg. On na te argumenty odparł, że będzie ze mną jakiś czas, ale czym dłużej to się będzie utrzymywać, tym bardziej będzie miał dość, aż stwierdzi, że to koniec. No i dodał, że nawet jak ze mną będzie, to przestanę go podniecać.
I z jednej strony jego argumenty są dla mnie całkiem logiczne i racjonalne, bo czemu ma być z kimś, kto go nie pociąga i z kim mu źle, ale z drugiej strony czy to tak ma wyglądać związek? Zawsze wydawało mi się, że ludzie mają się w nim akceptować i wspierać drugą osobę, a nie stawiać prostu z mostu takie ''warunki''. Czy może jestem przewrażliwiona i dobrze, że mnie teraz informuje i nie będę mieć niespodzianki po latach...?

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez Majki (2015-09-15 19:34:40)

Odp: Partner z borderline - perturbacje.

Odwróć sytuacją. Przykładowo Twój partner waży 85 kg, wygląda ok. Po kilku latach sie rozleniwia, objada, waży 140 kg, jest spaślaczkiem tongue Nie przeszkadzało by Ci to? Ja tam rozumiem ciąża i te sprawy, ale tu bardziej chodzi o takie po prostu rozleniwienie sie.



PS

A "modelki z wybiegu", są brzydkie i w ogóle aseksualne. Więc zły przykład tongue

3 Ostatnio edytowany przez szpilka33 (2015-09-15 19:39:02)

Odp: Partner z borderline - perturbacje.

Majki, w sumie, masz rację :-)
Tylko, że wydaje mi się, że chodziło mu też o przytycie nie tych kilkudziesięciu kg, ale chociażby 10, gdzie nadwaga staje się widoczna, pojawiają się duże fałdki, brzuszek, boczki...

Faktycznie, może zły przykład, ale na myśli miałam taki wygląd 'idealny', płaski brzuszek, zgrabne nogi itp. :-)

4 Ostatnio edytowany przez Majki (2015-09-15 19:51:12)

Odp: Partner z borderline - perturbacje.

No wiesz, na cyferki nie ma co patrzeć bo to różnie u każdego wygląda. Takie tam drobne "defekty" nie przeszkadzają, ja miałem na myśli tak z grubej rury zmiane tongue Porozmawiaj ze swoim chłopakiem, może tylko tak mówi zapobiegawczo albo coś, albo chciał Ci dać do zrozumienia, że teraz jesteś tym ideałem, choć jeśli taki miał zamiar to słabo mu poszło tongue Ciężko wyczuć smile

5

Odp: Partner z borderline - perturbacje.

Definicja miłości w skrócie- pokochanie ciała i duszy drugiej osoby. Te dwa elementy w moim mniemaniu powinny współgrać, wprost proporcjonalnie do wieku i wydarzeń życiowych. Apel do wszystkich co kochają tylko ciało swoich partnerów, zapytajcie siebie, czy nadal będziecie ich kochać, kiedy np w wyniku wypadku zniszczą sobie buźkę, czy też tak jak wyżej w wyniku lenistwa, depresji, ciąży się przytyje. Żałosne miłości.

6

Odp: Partner z borderline - perturbacje.

Gdyby mi facet coś takiego powiedział to nie traktowałabym go poważnie. Widocznie nie jest dojrzały do prawdziwego związku. Ja bym się zastanowila czy chce być z takim egoista na Twoim miejscu.

7 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2015-09-15 22:04:24)

Odp: Partner z borderline - perturbacje.
szpilka33 napisał/a:

Witam, chciałabym się Was poradzić, bo sama mam mętlik w głowie...
Mój chłopak powiedział mi ostatnio, że jak dużo przytyję, to przestanę pociągać go seksualnie i najprawdopodobniej będzie to nasz koniec. Jak próbowałam z nim na ten temat porozmawiać, wytłumaczyć, że chociażby po urodzeniu dziecka/dzieci się tyje, twierdził, że rozumie, ale że zawsze można coś ze sobą robić i dbać o siebie, żeby nie dopuścić do dużej nadwagi. Okej, można, ale niekiedy wymaga to dłuższego czasu i pracy. Od razu chcę zaznaczyć, że nie jestem leniem, chcę dbać o siebie, ale są okresy w życiu, kiedy człowiek nie da rady wyglądać jak modelka z wybiegu. Od partnera wymagam, żeby mnie akceptował i wspierał, a nie straszył wizją odejścia przy nadprogramowych kg. On na te argumenty odparł, że będzie ze mną jakiś czas, ale czym dłużej to się będzie utrzymywać, tym bardziej będzie miał dość, aż stwierdzi, że to koniec. No i dodał, że nawet jak ze mną będzie, to przestanę go podniecać.
I z jednej strony jego argumenty są dla mnie całkiem logiczne i racjonalne, bo czemu ma być z kimś, kto go nie pociąga i z kim mu źle, ale z drugiej strony czy to tak ma wyglądać związek? Zawsze wydawało mi się, że ludzie mają się w nim akceptować i wspierać drugą osobę, a nie stawiać prostu z mostu takie ''warunki''. Czy może jestem przewrażliwiona i dobrze, że mnie teraz informuje i nie będę mieć niespodzianki po latach...?

No ale przestaniesz go podniecać w ciąży czy z czasem jak po ciąży długo nie będzie Ci się chciało zrzucić kilogramów? No bo ja rozumiem, że faceta może odpychać jak kobieta długo jest grubsza - ja byłam i bez ciąży, bo dziecka jeszcze nie mam, ale mój facet taką mnie poznał, więc to co innego, no a tu jesteś szczupła, więc ok, taką Cię poznał i grubszą mogłoby trudniej mu zaakceptować, no ale chyba to zależy od sytuacji. No ale też inaczej jak w ciąży będziesz, wtedy dla mnie dziwne jest, że faceta byś przestała podniecać, dlatego napisz o jaką sytuację chodzi.

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

8

Odp: Partner z borderline - perturbacje.

Może i nie w porządku, że w tak ostry sposób coś ci powiedział, ale wiem po sobie, że jakby z mojej szczupłej dziewczyny zrobiła się 100kilowa grandesa to kochałbym, ale nie miałbym na nią najmniejszej ochoty.

9

Odp: Partner z borderline - perturbacje.

truskaweczka19 - chodziło mi o sytuację, w której bym przytyła, np. po ciąży

Rozumiem, że 100 kg wagi to dużo za dużo i ciężko w tym wypadku wymagać od niego, żebym go podniecała i w ogóle. I wcześniej, kiedy wspominał, że nie chce, żebym tak przytyła, to go rozumiałam. Ale własnie ostatnio pokazał mi zdjęcie jakiejś celebrytki, która po urodzeniu dwójki dzieci miała trochę kg nadwagi. Nie była 'wielorybem', nie ważyła 100 kg, po prostu miała więcej ciałka. Stwierdził, że jak taka będę to załamie się nerwowo, skończy w psychiatryku i to będzie nasz koniec. No i przecież czasami w życiu tak jest, że się przytyje za bardzo, z różnych powodów. A nie chce, żeby w takim momencie mój facet stwierdził, nie podniecasz mnie, jesteś za gruba, to koniec. Albo chodził za mną i wytykał mi każdą fałdkę, gderał, że mam ćwiczyć i schudnąć. To takie... hm, nie fer mi się wydaje. Egoistyczne. Ale może za bardzo biorę to, co mówi, do siebie?

10

Odp: Partner z borderline - perturbacje.

Też bym to wzięła  do siebie. I myślę, że  mówi to poważnie. Uznałabym to za kochanie wyłącznie za wygląd. Podziękowałabym mu, że powiedział mi to teraz, a nie np. po ślubie. i odeszłabym.
Mam koleżanki, które nie utyły po ciąży, mam takie,które wręcz schudły. Ale większość chyba jednak tyje. Sama też tak miałam i nigdy nie usłyszałam za to przykrego słowa. Warto dbać o siebie, ale DLA SIEBIE, a nie ze strachu przed porzuceniem. Wiele jest przyczyn przybierania na wadze, choroby, hormony, brak czasu na zajęcia ruchowe. Przez przejmowanie się takimi groźbami  mogłabyś popaść w bulimię albo anoreksję. Nie warto.

"Gdy się kogoś kocha, to kocha się całego człowieka, takiego jaki jest, a nie takiego, jakim by się go mieć chciało."
Lew Tołstoj

11 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-09-16 19:50:18)

Odp: Partner z borderline - perturbacje.

Gość Cię nie kocha.

Mój eksio też pieprzył takie teksty w moim kierunku, gdzie akurat kogo jak kogo, ale mnie nie trzeba było uczyć dbania o siebie.

Zrozumiałam, że gadał tak, bo szukał powodu żeby usprawiedliwić swój brak uczucia, kiedy po raz pierwszy zobaczyłam jego ex, która nie dość, że urodą nigdy nie grzeszyła to jeszcze sam kiedyś wspominał, że jak miała nadwagę to mu to nic nie przeszkadzało, taka była słodka smile

Także, jak widzisz punkt widzenia zależy od tego na kogo ktoś patrzy i ile dla niego znaczy ta osoba wink

12

Odp: Partner z borderline - perturbacje.

Rozumiem dobrze to, że nie chciałaby być z grubą osobą, ale ponieważ cię chyba kocha to powinien raczej w takiej sytuacji motywować cię do pozbycia się problemu, a nie od razu straszyć zerwaniem. Bo jak to będzie wyglądało np. po ciąży? Zamiast powiedzieć "kochanie może byśmy zaczęli biegać" powie "jak w pół roku nie zrzucić wagi to się rozstaniemy"? Trudno ocenić czy to źle ujął czy rzeczywiście w takiej sytuacji by cię od razu zostawił.

gdykochamy

13

Odp: Partner z borderline - perturbacje.
szpilka33 napisał/a:

Mój chłopak powiedział mi ostatnio, że jak dużo przytyję, to przestanę pociągać go seksualnie i najprawdopodobniej będzie to nasz koniec.

Mówią, że w związku bardzo ważna jest szczerość. Więc doceń go za szczerość i nie tyj smile

Oczywiście od niego też wymagaj różnych rzeczy, bo to działa w obie strony.

14

Odp: Partner z borderline - perturbacje.

hmmmm...

jak zaczelam byc z moim exem, to kiedys zadalam mu pytanie:

"jesli kiedys, w skutek choroby/starosci, czy innych przyczyn, (nie zlosliwie) stane sie trudna, to bedzie ze mna?"

odpowiedzial, ze nie, bo on wyznaje zdowy egoizm, nie oswiecanie sie, i nie jest typem cierpietnika....

zaakceptowalam to....


on planowal "zwiazek na zawsze", dzieci, rodzine....

po urodzeniu dziecka, bylo trudno- wiec odszedl....
z synem kontaktu nie chce miec- bo "nic z tego nie bedzie mial"

zastanow sie- czy jestescie ze soba na dobre i na zle, czy tylko na dobre.
zastanow sie, czy on chce cie wspierac, czy miec?
zastanow sie, czy mozesz liczyc na niego w tym samym stopniu, w jakim on na ciebie?
zastanow sie, co bedzie, jak sie pochorujesz?(malo komu nic nie dolega po 40, )

sama sobie odpowiedz- moj przypadek nie musi byc taki jak twoj....

"wszyscy pragną twojego dobra,
wiec nie pozwól go sobie odebrać"

15

Odp: Partner z borderline - perturbacje.

No właśnie takie podejście kogo do związków jest bardzo ważne. Jeden będzie się nastawiał, że jak będzie dziecko to już na zawsze i będzie walczył, a inny od początku powie, że nie będzie miał problemu z odejściem. Znam kilka osób, które po prostu nie wyobrażają sobie wziąć ślub i być z kimś na zawsze. Nawet w teorii, bo wiadomo, że w praktyce czasem po prostu nie wychodzi.

gdykochamy

16

Odp: Partner z borderline - perturbacje.

Cześć, tym razem po kilku latach wracam z problemem większego kalibru i proszę Was o radę w tej sprawie. Poprzedni watek dotyczył pojedynczej sytuacji sprzed kilku lat, natomiast teraz chcę Wam opisać sytuację ciągnącą się od kilku miesięcy, którą mogłabym podsumować słowami "partner nie akceptuje mojej zmiany'. Już wyjaśniam, o co chodzi.

Może na początek trochę o naszym związku: jesteśmy ze sobą 5 lat, w tym 3 mieszkamy razem. Od 2 lat partner ma zdiagnozowane borderline, a od ponad roku chodzi na terapię.
Problem zaczął się przez to, że mam problem ze stawianiem granic i z tym, żeby mój partner je respektował. Starałam się mu o tym mrowić, jakoś dawać znać, ale nie potrafiłam tego robić dobrze. Często odpuszczałam z bezsilności (bo i tak się nic nie zmieni), żeby miedzy nami znów nie było źle itd. itp. Przez to nagromadziło się we mnie wiele frustracji, która wychodziła raz za czas w większych wybuchach. Strasznie się z tym męczyłam, rozważałam nawet zakończenie tego związku, bo nie dawałam sobie z tym rady. W końcu porozmawialiśmy o tym szczerze, wyrzuciłam wszystko z siebie i wspólnie ustaliliśmy, że nie chcemy jeszcze tego kończyć i że ja również udam się na terapię (sam partner mnie do tego zachęcał).
Od tego momentu minęło kilka miesięcy, na początku między nami było super, ja poszłam na terapię, uczyłam się jak mam stawiać granice i co mogę zrobić, kiedy nie są respektowane. Przestałam odpuszczać mu rzeczy, które mnie denerwują/złoszczą/smucą/sprawiają mi przykrość.
No i jakieś dwa dni temu partner wygarnął mi co o tym wszystkim naprawdę myśli. W czasie "rozmowy" usłyszałam, że zmieniam się w kogoś innego, że teraz mnie denerwuje WSZYSTKO, że on się nie będzie zmieniał, bo wiedziałam jaki jest od początku, że czuje się oszukany przez to, że kiedyś zachowywałam się inaczej. Że denerwują go moje "fochy" (kiedy mówię, żeby coś przestał, a on ma to gdzieś i dalej tak robi to wychodzę), a jak zapytałam co mam w takim razie robić, żeby zrozumiał, że mi coś przeszkadza odparł - powiedzieć. Ja na to, że to nie działa, jak mówię, a on przytaknął, bo się nie będzie zmieniał, bo ja tak chce. Nazwał mnie kłamcą, bo udawałam wg niego wcześniej inną osobę, że on zaakceptował tamtą Olę, a teraz przed nim siedzi jakaś obca i dziwna osoba. Że mu się to nie podoba i jeśli tak dalej będzie to on coraz mniej chce ze mną być. I na dodatek, że ta terapia na która poszłam koncentruje się tylko na mnie, że zachowuję się przez nią egoistycznie (on się upiera, że na swojej terapii zmienia się dla NAS).

No i tak szczerze to nie wiem, co mam o tym sądzić. Z jednej strony zabolały mnie te wszystkie słowa. Wiem, że ta terapia działa na mnie dobrze, bo czuję się coraz lepiej sama ze sobą, bo w takim związku jak był wcześniej nie chciałabym żyć do końca i potrzebowałam zmian. Z drugiej strony staram się też jego zrozumieć, bo to musi być dla niego zaskakujące jak nagle zaczyna się zmieniać moje podejście.
Ciążą mi jeszcze dwie kwestie: po pierwsze, że ta "rozmowa", bo nie wiem czy można to nazwać normalną rozmową, była jakimś atakiem skierowanym na mnie. Partner czepiał się każdego mojego słowa, oskarżał mnie o wszystko, nie przyjmował wyjaśnień, krytykował każde westchnienie, które mu się nie  podobało, wcinał mi się w zdanie i uważał, że to w porządku... To nie była normalna rozmowa jak równy z równym, poczułam się jakbym nie miała prawa w ogóle się bronić, bo każdy mój argument był od razu obracany przeciwko mnie. Szczerze, byłam przerażona. i wykończona psychicznie Więc nie wyobrażam sobie, że zaczynam ponownie temat i znowu się to tak potoczy. A nie znam sposobu, żeby mu uświadomić, że chcę normalnej rozmowy, bo to znowu będzie walka. Sam się kiedyś przyznał, że jak się czuje atakowany to atakuje jeszcze mocniej i nie obchodzi go, kto jest drugą stroną. Tyle że miał nad tym pracować w terapii.
A druga sprawa - te rzeczy, które mnie denerwują to nie są błahostki typu, że oddycha. To są np. sytuacje, gdzie podnosi na mnie głos bez powodu, gdzie wcześniej ustalaliśmy, że tak nie powinno być, a zamiast przeprosin słyszę tekst "jak będziesz się tak zachowywać, to ja będę podnosił głos". I tyle. No to nie są dla mnie bzdury, tylko on wypomina mi, że przynajmniej 2-3 razy w tygodniu coś mnie tak "denerwuje". A nie zastanowił się, że może to w jego zachowaniu jest coś nie tak.
A najgorzej, że jak mu czasem przytaczam, to co mówi w takich "rozmowach" to nagle okazuje się, że on czegoś takiego nie mówił, że nie pamięta, że coś. Albo wpiera mi, że ja coś powiedziałam, czego nie pamiętam. To też mnie przeraża, bo czasem tracę osąd, jak było rzeczywiście.
Jestem tym wszystkim bardzo skołowana i proszę o Wasz punkt widzenia, bo nie mam do kogo zwrócić się o pomoc

17 Ostatnio edytowany przez marakujka (2019-09-11 20:28:05)

Odp: Partner z borderline - perturbacje.
szpilka33 napisał/a:

Witam, chciałabym się Was poradzić, bo sama mam mętlik w głowie...
Mój chłopak powiedział mi ostatnio, że jak dużo przytyję, to przestanę pociągać go seksualnie i najprawdopodobniej będzie to nasz koniec. Jak próbowałam z nim na ten temat porozmawiać, wytłumaczyć, że chociażby po urodzeniu dziecka/dzieci się tyje, twierdził, że rozumie, ale że zawsze można coś ze sobą robić i dbać o siebie, żeby nie dopuścić do dużej nadwagi. Okej, można, ale niekiedy wymaga to dłuższego czasu i pracy. Od razu chcę zaznaczyć, że nie jestem leniem, chcę dbać o siebie, ale są okresy w życiu, kiedy człowiek nie da rady wyglądać jak modelka z wybiegu. Od partnera wymagam, żeby mnie akceptował i wspierał, a nie straszył wizją odejścia przy nadprogramowych kg. On na te argumenty odparł, że będzie ze mną jakiś czas, ale czym dłużej to się będzie utrzymywać, tym bardziej będzie miał dość, aż stwierdzi, że to koniec. No i dodał, że nawet jak ze mną będzie, to przestanę go podniecać.
I z jednej strony jego argumenty są dla mnie całkiem logiczne i racjonalne, bo czemu ma być z kimś, kto go nie pociąga i z kim mu źle, ale z drugiej strony czy to tak ma wyglądać związek? Zawsze wydawało mi się, że ludzie mają się w nim akceptować i wspierać drugą osobę, a nie stawiać prostu z mostu takie ''warunki''. Czy może jestem przewrażliwiona i dobrze, że mnie teraz informuje i nie będę mieć niespodzianki po latach...?


A gdyby on na przykład przestał się myć i zaczął robić to za rzadko, to nadal wydawałoby ci się, że:
ale z drugiej strony czy to tak ma wyglądać związek? Zawsze wydawało mi się, że ludzie mają się w nim akceptować i wspierać drugą osobę, a nie stawiać prostu z mostu takie ''warunki''.

Lub się właśnie roztył niemożebnie... i nie mył zębów... nadal czułabyś podniecenie na jego widok? Nadal miałabyś ochotę?
Ciekawe, jak byś go wówczas wspierała w tych jego brakach... ;d


Oj, zobaczyłam, że to jakieś stare dzieje.
W tych nowych chcę życzyć szczęścia i wytrwałosći... o cokolwiek tam by nie chodziło. hmm
wink

18

Odp: Partner z borderline - perturbacje.
szpilka33 napisał/a:

Cześć, tym razem po kilku latach wracam z problemem większego kalibru i proszę Was o radę w tej sprawie. Poprzedni watek dotyczył pojedynczej sytuacji sprzed kilku lat, natomiast teraz chcę Wam opisać sytuację ciągnącą się od kilku miesięcy, którą mogłabym podsumować słowami "partner nie akceptuje mojej zmiany'. Już wyjaśniam, o co chodzi.

Może na początek trochę o naszym związku: jesteśmy ze sobą 5 lat, w tym 3 mieszkamy razem. Od 2 lat partner ma zdiagnozowane borderline, a od ponad roku chodzi na terapię.
Problem zaczął się przez to, że mam problem ze stawianiem granic i z tym, żeby mój partner je respektował. Starałam się mu o tym mrowić, jakoś dawać znać, ale nie potrafiłam tego robić dobrze. Często odpuszczałam z bezsilności (bo i tak się nic nie zmieni), żeby miedzy nami znów nie było źle itd. itp. Przez to nagromadziło się we mnie wiele frustracji, która wychodziła raz za czas w większych wybuchach. Strasznie się z tym męczyłam, rozważałam nawet zakończenie tego związku, bo nie dawałam sobie z tym rady. W końcu porozmawialiśmy o tym szczerze, wyrzuciłam wszystko z siebie i wspólnie ustaliliśmy, że nie chcemy jeszcze tego kończyć i że ja również udam się na terapię (sam partner mnie do tego zachęcał).
Od tego momentu minęło kilka miesięcy, na początku między nami było super, ja poszłam na terapię, uczyłam się jak mam stawiać granice i co mogę zrobić, kiedy nie są respektowane. Przestałam odpuszczać mu rzeczy, które mnie denerwują/złoszczą/smucą/sprawiają mi przykrość.
No i jakieś dwa dni temu partner wygarnął mi co o tym wszystkim naprawdę myśli. W czasie "rozmowy" usłyszałam, że zmieniam się w kogoś innego, że teraz mnie denerwuje WSZYSTKO, że on się nie będzie zmieniał, bo wiedziałam jaki jest od początku, że czuje się oszukany przez to, że kiedyś zachowywałam się inaczej. Że denerwują go moje "fochy" (kiedy mówię, żeby coś przestał, a on ma to gdzieś i dalej tak robi to wychodzę), a jak zapytałam co mam w takim razie robić, żeby zrozumiał, że mi coś przeszkadza odparł - powiedzieć. Ja na to, że to nie działa, jak mówię, a on przytaknął, bo się nie będzie zmieniał, bo ja tak chce. Nazwał mnie kłamcą, bo udawałam wg niego wcześniej inną osobę, że on zaakceptował tamtą Olę, a teraz przed nim siedzi jakaś obca i dziwna osoba. Że mu się to nie podoba i jeśli tak dalej będzie to on coraz mniej chce ze mną być. I na dodatek, że ta terapia na która poszłam koncentruje się tylko na mnie, że zachowuję się przez nią egoistycznie (on się upiera, że na swojej terapii zmienia się dla NAS).

No i tak szczerze to nie wiem, co mam o tym sądzić. Z jednej strony zabolały mnie te wszystkie słowa. Wiem, że ta terapia działa na mnie dobrze, bo czuję się coraz lepiej sama ze sobą, bo w takim związku jak był wcześniej nie chciałabym żyć do końca i potrzebowałam zmian. Z drugiej strony staram się też jego zrozumieć, bo to musi być dla niego zaskakujące jak nagle zaczyna się zmieniać moje podejście.
Ciążą mi jeszcze dwie kwestie: po pierwsze, że ta "rozmowa", bo nie wiem czy można to nazwać normalną rozmową, była jakimś atakiem skierowanym na mnie. Partner czepiał się każdego mojego słowa, oskarżał mnie o wszystko, nie przyjmował wyjaśnień, krytykował każde westchnienie, które mu się nie  podobało, wcinał mi się w zdanie i uważał, że to w porządku... To nie była normalna rozmowa jak równy z równym, poczułam się jakbym nie miała prawa w ogóle się bronić, bo każdy mój argument był od razu obracany przeciwko mnie. Szczerze, byłam przerażona. i wykończona psychicznie Więc nie wyobrażam sobie, że zaczynam ponownie temat i znowu się to tak potoczy. A nie znam sposobu, żeby mu uświadomić, że chcę normalnej rozmowy, bo to znowu będzie walka. Sam się kiedyś przyznał, że jak się czuje atakowany to atakuje jeszcze mocniej i nie obchodzi go, kto jest drugą stroną. Tyle że miał nad tym pracować w terapii.
A druga sprawa - te rzeczy, które mnie denerwują to nie są błahostki typu, że oddycha. To są np. sytuacje, gdzie podnosi na mnie głos bez powodu, gdzie wcześniej ustalaliśmy, że tak nie powinno być, a zamiast przeprosin słyszę tekst "jak będziesz się tak zachowywać, to ja będę podnosił głos". I tyle. No to nie są dla mnie bzdury, tylko on wypomina mi, że przynajmniej 2-3 razy w tygodniu coś mnie tak "denerwuje". A nie zastanowił się, że może to w jego zachowaniu jest coś nie tak.
A najgorzej, że jak mu czasem przytaczam, to co mówi w takich "rozmowach" to nagle okazuje się, że on czegoś takiego nie mówił, że nie pamięta, że coś. Albo wpiera mi, że ja coś powiedziałam, czego nie pamiętam. To też mnie przeraża, bo czasem tracę osąd, jak było rzeczywiście.
Jestem tym wszystkim bardzo skołowana i proszę o Wasz punkt widzenia, bo nie mam do kogo zwrócić się o pomoc

Partner z borderline to ciężka sprawa. Czy on się leczy, chodzi do psychiatry, bierze leki?

Moim zdaniem z pomocą terapii zaczęłaś dostrzegać, jak trudne to tej pory było Twoje życie u boku tego człowieka. Szczerze, to nie wiem, czy to ma szansę przetrwać. Zasmakowałaś "normalności". Albo znajdziecie jakiś kompromis i się dogadajcie, albo... sama wiesz.

P.S. Wysłałam Ci mail.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

Odpowiedzi na wszelkie pytania znajdziesz w Regulaminie naszego forum ;-).

19

Odp: Partner z borderline - perturbacje.

On Ci wmawia że to Ty jesteś wszystkiemu winna. Jak zaczynasz mówić swoje zdanie to podnosi głos. Uważałbym, bo jak kiedyś Cię uderzy to też będzie tylko Twoja wina bo jakbyś go nie sprowokowala to by tego nie zrobił...

20 Ostatnio edytowany przez czerwonemohito (2019-09-11 21:31:29)

Odp: Partner z borderline - perturbacje.

Edit: sorry, przeczytałam pierwszy post.

Mhm, przypomina mi to mojego wujka. Każde zwrócenie uwagi kończy się awanturą. Ciotka przestała zwracać uwagę i robi swoje. Może to dobra droga?

21

Odp: Partner z borderline - perturbacje.
czerwonemohito napisał/a:

Mhm, przypomina mi to mojego wujka. Każde zwrócenie uwagi kończy się awanturą. Ciotka przestała zwracać uwagę i robi swoje. Może to dobra droga?

Jestem pełen podziwu dla takich osób. Nie wiem co nimi kieruje, czy mocna a w zasadzie stalowa psychika czy może obojętność/pogarda partnerem.
To taka ciągła walka w której tylko oboje tracą

22

Odp: Partner z borderline - perturbacje.
Ein napisał/a:
czerwonemohito napisał/a:

Mhm, przypomina mi to mojego wujka. Każde zwrócenie uwagi kończy się awanturą. Ciotka przestała zwracać uwagę i robi swoje. Może to dobra droga?

Jestem pełen podziwu dla takich osób. Nie wiem co nimi kieruje, czy mocna a w zasadzie stalowa psychika czy może obojętność/pogarda partnerem.
To taka ciągła walka w której tylko oboje tracą

Nie siedzę w głowie ciotki, ale jak nie ciągnie tematu, to wujek się uspokaja, bo nie ma się z kim kłócić.
Nie wiem, czy on ma borderline (nie wiem nawet, jakie są objawy), ale jest osobą kłótliwą, szukającą zaczepki. Przykład: gadasz sobie o jedzeniu, a on nagle wyskakuje z tematem politycznym/światopoglądowym, celem wywołania sprzeczki (poglądy ma ZAWSZE inne niż cała reszta, celowo).
Ignorowanie pomaga.

23 Ostatnio edytowany przez Winter.Kween (2019-09-12 00:56:46)

Odp: Partner z borderline - perturbacje.

Koles nie rozumie, ze czlowiek sie zmienia bo to jest NORMALNE. Tylko szaleniec cale zycie jest taki sam.
To, ze sie zmienilas to nie znaczy, ze udawalas wczesniej.

'Żadne drzewo nie wzrośnie do nieba,jeśli jego korzenie nie sięgają do piekła.'

24

Odp: Partner z borderline - perturbacje.

Dziękuję za Wasze odpowiedzi.

Cyngli - on nie bierze leków ani nie chodzi do psychiatry, tylko na psychoterapię, która trwa już ponad rok.

Ein - co prawda przemocy fizycznej u nas nie ma, natomiast psychiczna mam wrażenie, że tak (szczególnie po spotkaniach ze swoją terapeutką). W tym nie przyznawaniu się do jego winy i do zrzucania odpowiedzialności na mnie tkwi bardzo duży problem. Czasem mu uświadamiam w końcu, że tak być nie powinno, natomiast jest to efekt długiej i wyczerpującej psychicznie dyskusji.

czerwonemohito - u mnie to wygląda trochę inaczej, bo nie szuka zaczepki z byle powodu. A ja nie wyobrażam sobie przemilczeć rzeczy, które mnie bolą, z resztą wcześniej tak robiłam i nie doprowadziło to do niczego dobrego.

Winter.Kween - podczas tamtej "rozmowy" powiedziałam, że wcześniej dusiłam w sobie wiele złości, często potrafiłam coś przemilczeć - z resztą mówiłam mu już o tym też kilka miesięcy temu, więc wiedział. I po tej wypowiedzi wysnuł, że w takim razie kogoś innego udawałam i go oszukiwałam. Ale ja uważam, że to absurdalne oskarżenie i mam prawo do zmian bez poczucia winy.

Z jednej strony już nie po raz pierwszy myślę o rozstaniu, ale tu hamuje mnie kilka czynników, które powodują u mnie duży strach. Po pierwsze koszt emocjonalny, po drugie nie mam pracy, studiuję daleko od miejsca gdzie mieszkałam wcześniej z rodzicami, utrzymuję się tylko z tego, co mi rodzice przysyłają, a mieszkam z moim partnerem i jego rodzicami, więc mało pieniędzy wydaję na utrzymanie. Nie mam tu bliskich przyjaciół, tylko kilka koleżanek. Psycholog poradziła mi na ostatnim spotkaniu, że mam sobie stwarzać bezpieczną bazę, np. znaleźć bliską osobę, poszukać może jakiejś pracy weekendowej, poświęcić czas na pasję, czy tez znaleźć sobie jakąś odskocznię, gdzie mogę się udać, kiedy się pokłócimy. Natomiast ten proces potrwa, więc natychmiastowe rozstanie nie wchodzi w grę sad.
Pozostaje mi więc tylko się jakoś tymczasowo dogadać (bo udawanie, że jest ok chyba by mnie wykończyło psychicznie, poza tym to raczej nie jest wyjście). Tymczasowo, bo ja już znam ten schemat, że mam już związku dosyć, oznajmiam o tym partnerowi, wynika z tego poważna rozmowa, gdzie padają jakieś ustalenia, przez kilka tygodni jest super, a potem znów coraz gorzej i gorzej i gorzej... Aż do punktu, gdzie jestem dzisiaj. I w zasadzie nawet nie wiem, co ja mam mu powiedzieć, jak miałaby wyglądać ta nasza rozmowa, co by miało z niej wyniknąć. Jak mam mu niby uświadomić, że zachował się źle w czasie poprzedniej "rozmowy", że czuję niesmak, że mnie to boli. Znowu widzę, jak odwraca kota ogonem...

I przez to wszystko czuję się w kropce. Jak bez wyjścia. Mam wrażenie, że się zaplątałam. Może Wy widzicie coś, czego ja nie mogę dostrzec? Albo dostrzegam, tylko udaję, że nie dostrzegam... W każdym razie, potrzebuję spojrzenia z boku.

25

Odp: Partner z borderline - perturbacje.

Przeczytaj proszę książkę "Nienawidzę Cię nie odchodź" Jerolda Kreismana , Hala Strusai "Borderline jak żyć z osobą o skrajnych emocjach" Paula L. Masona. Rozumiem, że często czujesz się zdezorientowana, świetnie to znam. Raczej uciekałabym z tego związku, to rzadko mija i dopiero koło 50-tki.

26 Ostatnio edytowany przez Ein (2019-09-12 14:28:28)

Odp: Partner z borderline - perturbacje.
szpilka33 napisał/a:

Ein - co prawda przemocy fizycznej u nas nie ma, natomiast psychiczna mam wrażenie, że tak


Nie zdziw się jak zostanie po niej jakiś ślad np. trauma.

Z jednej strony już nie po raz pierwszy myślę o rozstaniu, ale tu hamuje mnie kilka czynników, które powodują u mnie duży strach. Po pierwsze koszt emocjonalny, po drugie nie . Psycholog poradziła mi na ostatnim spotkaniu, że mam sobie stwarzać bezpieczną bazę, np. znaleźć bliską osobę, poszukać może jakiejś pracy weekendowej, poświęcić czas na pasję, czy tez znaleźć sobie jakąś odskocznię, gdzie mogę się udać, kiedy się pokłócimy. Natomiast ten proces potrwa, więc natychmiastowe rozstanie nie wchodzi w grę sad

Tutaj chyba padła odpowiedź co najlepiej zrobić. A jak będziesz miała te punkty to po prostu odejść. Bo raczej niczego lepszego nie wymyślisz.

27

Odp: Partner z borderline - perturbacje.

faja - przeczytałam tą drugą książkę, tuż po tym jak zdiagnozowano u niego borderline. Tam właśnie kojarzę, że dużo było o stawianiu granic i zajęciu się sobą, stąd też moje wizyty u psycholog, bo na tym polu kompletnie leżałam. Natomiast, jak już pisałam wyżej, kiepsko to wszystko obecnie wygląda.
Myślałam, że skoro on podjął terapię i chce się leczyć to damy radę, że ja dam radę... Bo tak naprawdę poza tymi chorymi rzeczami jest w nim dużo cech, które cenię i które są dobre. Chciałam walczyć.
Rozumiem z Twojej wypowiedzi, że masz doświadczenie w byciu w związku z borderem?

Ein - możliwe, już raz przez jego zachowanie wpadłam w nienawiść do siebie, do swoich emocji, otarłam się o autoagresję... było źle, ale to było zanim on jeszcze podjął terapię. W ogóle to brzmi strasznie pisać takie rzeczy o osobie, którą kocham. O tym, że mnie niszczy. Jest mi z tym źle.
Myślę, że masz rację, że zacznę tworzyć tę "bazę", żeby nie bać się odejść.

Tylko nie wiem, co do tego czasu. Machnąć ręką, udać, że nic się nie stało, rozmawiać?

28

Odp: Partner z borderline - perturbacje.
szpilka33 napisał/a:

Myślę, że masz rację, że zacznę tworzyć tę "bazę", żeby nie bać się odejść.

Tylko nie wiem, co do tego czasu. Machnąć ręką, udać, że nic się nie stało, rozmawiać?

Chyba trudno będzie komukolwiek Ci coś doradzić. Każdy inaczej reaguje i radzi sobie z tego typu sytuacjami.
Jedno jest pewne, im szybciej tym lepiej.
Może jak trzeba poproś o pomoc rodziców, bo chyba lepiej żeby oni Ci pomogli.
Dobrze wiesz, że bez niczyjej pomocy możesz tworzyć swoje bezpieczne miejsce pół roku a może i kilka lat

29

Odp: Partner z borderline - perturbacje.

Dobrze znam osoby z borderem.
Z tej książki "Nienawidzę Cię, nie odchodź" dowiesz się w jaki sposób komunikować się, rozmawiać z borderem. To bardzo ważne.  Ale niestety bordery trudno poddają się terapii, niewielu terapeutów daje sobie z nimi radę. Najważniejsze dla Ciebie to abyś nabrała zaufania do siebie, do tego co widziałaś, czego byłaś świadkiem i nie straciła kontaktu z rzeczywistością, umiała odróżnić normalność od nienormalności. Dlaczego? Bo bordery świetnie manipulują ludźmi, mają wyostrzone zmysły obserwacji emocji, więc często będziesz zaskakiwana, że nie było tak jak było, nie widziałaś i słyszałaś tego co widziałaś. I zaczniesz wątpić w swoje wspomnienie konkretnej sytuacji. Stąd stałe zdezorientowanie. Bordery często zapominają to, co robiły w tzw. amoku tak jakby tego nie było, to także odczucie matrixu w kontakcie.

Ale, jeśli nie jest to Twój mąż, ojciec Twoich dzieci to zmykaj od niego. Dlaczego sobie to robisz? Życie z borderem nie jest fajne, choć bardzo uzależniające. Często osoby żyjące z borderem także wymagają po czasie psychoterapii, niestety.

30

Odp: Partner z borderline - perturbacje.
faja napisał/a:

Dobrze znam osoby z borderem.
Z tej książki "Nienawidzę Cię, nie odchodź" dowiesz się w jaki sposób komunikować się, rozmawiać z borderem. To bardzo ważne.  Ale niestety bordery trudno poddają się terapii, niewielu terapeutów daje sobie z nimi radę. Najważniejsze dla Ciebie to abyś nabrała zaufania do siebie, do tego co widziałaś, czego byłaś świadkiem i nie straciła kontaktu z rzeczywistością, umiała odróżnić normalność od nienormalności. Dlaczego? Bo bordery świetnie manipulują ludźmi, mają wyostrzone zmysły obserwacji emocji, więc często będziesz zaskakiwana, że nie było tak jak było, nie widziałaś i słyszałaś tego co widziałaś. I zaczniesz wątpić w swoje wspomnienie konkretnej sytuacji. Stąd stałe zdezorientowanie. Bordery często zapominają to, co robiły w tzw. amoku tak jakby tego nie było, to także odczucie matrixu w kontakcie.

Ale, jeśli nie jest to Twój mąż, ojciec Twoich dzieci to zmykaj od niego. Dlaczego sobie to robisz? Życie z borderem nie jest fajne, choć bardzo uzależniające. Często osoby żyjące z borderem także wymagają po czasie psychoterapii, niestety.

Jest jeszcze coś co moim zdaniem warto dodać i podkreślić border zrobi wiele żeby pokazać że ma większą "władzę" "przewagę"niż w rzeczywistości. wszystko to właśnie pozory odrealniony cały system wciągania i wsysania dochodzi do tego że osoba związana z borderem poddaje się jakby na ochotnika jego działaniom i wpływowi nawet na jakiś czas niektórzy niby ustępują poddają się.
Tysiące sposobów na manipulowanie tym wszystkim.
Niechętnie poddają się terapii ale niektórzy świetnie się w tym orientują wykorzystując to .

Choć to szaleństwo,
lecz jest w nim metoda

31

Odp: Partner z borderline - perturbacje.
faja napisał/a:

Najważniejsze dla Ciebie to abyś nabrała zaufania do siebie, do tego co widziałaś, czego byłaś świadkiem i nie straciła kontaktu z rzeczywistością, umiała odróżnić normalność od nienormalności. Dlaczego? Bo bordery świetnie manipulują ludźmi, mają wyostrzone zmysły obserwacji emocji, więc często będziesz zaskakiwana, że nie było tak jak było, nie widziałaś i słyszałaś tego co widziałaś. I zaczniesz wątpić w swoje wspomnienie konkretnej sytuacji. Stąd stałe zdezorientowanie. Bordery często zapominają to, co robiły w tzw. amoku tak jakby tego nie było, to także odczucie matrixu w kontakcie.

Zastanawiam się, jak mam zaufać sobie, bo wcale nieomylna przecież nie jestem, jak każdy mam chwile zwątpienia. A jak dochodzą do tego te jego zdolności do manipulowania to już w ogóle masakra. Myślisz, że ta książka w jakiś sposób może mi w tym pomóc, utwierdzić mnie jakoś w pewności, co do tego, co miało miejsce?

faja napisał/a:

Ale, jeśli nie jest to Twój mąż, ojciec Twoich dzieci to zmykaj od niego. Dlaczego sobie to robisz? Życie z borderem nie jest fajne, choć bardzo uzależniające. Często osoby żyjące z borderem także wymagają po czasie psychoterapii, niestety.

Bo znam go już od dziesięciu lat, jestem z nim od pięciu, kocham go dużo dłużej i bardzo się z nim związałam (znam już go połowę mojego życia).
Bo myślałam, że jeśli poszedł na terapię i tak się nią zachwycał to się coś zmieni i damy radę być razem.
Bo poza jego borderem to dobry i wartościowy człowiek.

Ale jak widać niestety chyba moje nadzieje nie mają racji bytu i staram się teraz stopniowo jakoś od niego odciąć emocjonalnie i pamiętać także o jego złych stronach, o tym, co mnie niszczy. Choć przyznam, że to bolesny i bardzo nieprzyjemny proces, szczególnie bez wsparcia, oprócz forumowego.

32

Odp: Partner z borderline - perturbacje.
szpilka33 napisał/a:
faja napisał/a:

Najważniejsze dla Ciebie to abyś nabrała zaufania do siebie, do tego co widziałaś, czego byłaś świadkiem i nie straciła kontaktu z rzeczywistością, umiała odróżnić normalność od nienormalności. Dlaczego? Bo bordery świetnie manipulują ludźmi, mają wyostrzone zmysły obserwacji emocji, więc często będziesz zaskakiwana, że nie było tak jak było, nie widziałaś i słyszałaś tego co widziałaś. I zaczniesz wątpić w swoje wspomnienie konkretnej sytuacji. Stąd stałe zdezorientowanie. Bordery często zapominają to, co robiły w tzw. amoku tak jakby tego nie było, to także odczucie matrixu w kontakcie.

Zastanawiam się, jak mam zaufać sobie, bo wcale nieomylna przecież nie jestem, jak każdy mam chwile zwątpienia. A jak dochodzą do tego te jego zdolności do manipulowania to już w ogóle masakra. Myślisz, że ta książka w jakiś sposób może mi w tym pomóc, utwierdzić mnie jakoś w pewności, co do tego, co miało miejsce?

faja napisał/a:

Ale, jeśli nie jest to Twój mąż, ojciec Twoich dzieci to zmykaj od niego. Dlaczego sobie to robisz? Życie z borderem nie jest fajne, choć bardzo uzależniające. Często osoby żyjące z borderem także wymagają po czasie psychoterapii, niestety.

Bo znam go już od dziesięciu lat, jestem z nim od pięciu, kocham go dużo dłużej i bardzo się z nim związałam (znam już go połowę mojego życia).
Bo myślałam, że jeśli poszedł na terapię i tak się nią zachwycał to się coś zmieni i damy radę być razem.
Bo poza jego borderem to dobry i wartościowy człowiek.

Ale jak widać niestety chyba moje nadzieje nie mają racji bytu i staram się teraz stopniowo jakoś od niego odciąć emocjonalnie i pamiętać także o jego złych stronach, o tym, co mnie niszczy. Choć przyznam, że to bolesny i bardzo nieprzyjemny proces, szczególnie bez wsparcia, oprócz forumowego.


To jest trudne, ale ostatecznie nie ma sensu byc z nim z powodu dlugosci relacji. To jak mowic 'o, poparzylam reke wrzatkiem, a to i twarz poparze i reszte ciala'
Tak brzmi argumentacja w stylu 'bo juz z nim piec lat jestem'
Lepiej nie bedzie i tez border to jest w tej chwili on wiec nie moze byc 'poza tym' czymkolwiek. Nie jest dobrym i wartosciowym czlowiekiem jesli jednoczesnie manipuluje, zneca sie i robi rozne rzeczy. Czlowiek jest caloscia i nie oddzielisz tych stron jego od tamtych.

'Żadne drzewo nie wzrośnie do nieba,jeśli jego korzenie nie sięgają do piekła.'

33

Odp: Partner z borderline - perturbacje.

Wiem, że to jest jedna osoba, której zachowania są skrajnie różnie. Chodziło mi tylko o to, że było sporo powodów, dla których chciałam do tej pory walczyć o ten związek i się starać.
Rozmowa z psycholog utwierdziła mnie w poczuciu, że teraz zupełnie straciłam nadzieję na to, że może być lepiej. Zawsze chciałam rozmawiać, szukać rozwiązania, dawać szansę, a teraz... teraz po prostu mam to gdzieś. Z każdym dniem odcinam się coraz bardziej emocjonalnie od niego, żeby przy rozstaniu znowu nie 'zmięknąć' jak już raz to miało miejsce. Jednocześnie przygotowuję sobie plan, w jaki sposób odejdę, za co się utrzymam i tak dalej. Plus muszę sobie zorganizować jakieś wsparcie, przynajmniej jednej osoby, która w razie czego mnie wysłucha i jak będzie trzeba - kopnie w tyłek.
Bo niestety takie odejście nie jest łatwe. Mimo wszystko doświadczam wielu sprzecznych emocji... A nie chciałabym w połowie drogi zawrócić i znowu tu przy nim egzystować.
Trochę przeraża mnie, jak przestaję przymykać oko na różne sprawy, jak wiele tych złych rzeczy tu doświadczam. A jednocześnie żal mi go, bo na podstawie różnych książek i tego co mi opowiadał, wiem, jak on także źle się czuje z tym zaburzeniem, jak wiele w nim strachu, że ja odejdę. I czuję się odpowiedzialna, bo dołożę mu cierpienia. Bo niestety nie jest mi (jeszcze) obojętny. A z drugiej strony muszę ratować siebie. Eh... Poplątane to strasznie.
Mam tylko nadzieję, że za nic w świecie nie złapię się w pułapkę "normalności", że nie dam się przekonać, że bezie lepiej, że on się postara, że damy radę. Bardzo nie chciałabym znowu się na to nabrać.

Posty [ 33 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Partner z borderline - perturbacje.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018