Ciężko znoszę rozstanie, nie mogę sobie poradzić - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Ciężko znoszę rozstanie, nie mogę sobie poradzić

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 16 ]

Temat: Ciężko znoszę rozstanie, nie mogę sobie poradzić

Witam,
Szukam na forum wsparcia po bardzo ciężkim rozstaniu, które miało miejsce niespełna 2 miesiące temu. Zakochałam się ze wzajemnością w moim wieloletnim przyjacielu, zaczęliśmy ze sobą być od października 2013 roku. 5 miesięcy później zamieszkalismy razem z jego inicjatywy. Jak to zwykle bywa na samym początku była sielanka, on okazywał mi mnóstwo uczucia i uwagi. Byłam cholernie szczęśliwa, zresztą jak nigdy w swoim życiu. We wrześniu 2014 zmieniliśmy mieszkanie, tłoczylismy się na 20 metrach kwadratowych i niestety wszystko zaczęło się psuć. Ja jeszcze studiuje, on pracuje normalnie po 8 h dziennie i kilka razy w miesiącu trochę dłużej. Wrzesień i październik to czas w którym jednak musiał więcej czasu poświęcić na pracę. Niestety przełożyło się to też na jego stosunek do mnie, stał się bardziej oschły, a im bardziej chciałam się do niego zbliżyć to on bardziej się ode mnie odsuwał. Bardzo cierpiałam, próbowałam rozmawiać, miałam depresję, leżałam tylko w łóżku, nie miałam siły by dalej żyć. Nie dostałam od niego żadnego wsparcia, a jedynie złość. Ciągle były kłótnie, wracał z pracy i od razu włączał komputer, a dla mnie nie poświęcał ani chwili. Miarka przebrała się pod koniec lutego, powiedziałam, że się wyprowadzam, chociaż nadal go kochałam i miałam nadzieję na jakąś zmianę. Niestety bardzo brzydko mnie potraktował, tak jakby nigdy nic nas nie łączyło. Poza tym wcześniej zaczął się zwierzać koleżance, niby pisał, że mu na mnie zależy itd. ale nie zatrzymał mnie gdy się wyprowadzałam. Jeszcze mieszkając razem widział, że bardzo cierpię, nie jadłam, nie spałam, a mimo to ukrywał prawdziwe uczucia. Mam żal do niego, przecież mógłby powiedzieć jak jest naprawdę, łatwiej by było się pogodzić gdyby powiedział, że nie kocha itd. Pierwsze dwa tygodnie odpoczywałam w domu, poszłam do psychologa i jakoś to sobie przetłumaczyłam. Było nieźle, wychodziłam ze znajomymi, bralam udział w różnych wydarzeniach. Niestety dopadł mnie wczoraj kryzys, może dlatego, że w snach ciągle jest obecny ale nadal obojętny co powoduje jeszcze większe cierpienie. Chciałam zająć sobie czas czymś przyjemnym i mało wymagającym, więc stwierdziłam, że wrócę do swojej ulubionej gry, w którą często razem graliśmy. Zapomniałam jakie jest hasło, więc zeby je odzyskać musiałam zalogować się na jego starą pocztę, której nie używa. Oczywiście znalazł się jeden mail do tej koleżanki, nigdy z tej poczty do nikogo nie pisał. Oznajmia w nim jej, że po burzy się wyprowadziłam, nie było łatwo ale teraz jest wolny bo czuł się jak w niewoli, wszystko idzie w dobrym kierunku, chociaż nie jest rewelacyjnie i tym podobne. Czuję się bardzo wykorzystana przez niego, nie wziął odpowiedzialności za osobę, której codziennie mówił, że kocha. Znudziłam mu się i zamiast przezwyciężyć kryzys lub przynajmniej powiedzieć mi na czym stoję to doprowadził na skraj załamania nerwowego. nie mamy ze sobą kontaktu, widziałam się z nim tydzień temu bo musiałam mu oddać bilet na koncert i żyję sobie powoli, jest mi okropnie ciężko, chciałabym wymazać go z pamięci. Okazał się niedobrym człowiekiem ale ta krzywda powoduje taki ogromny ból w sercu. Straciłam pewność siebie, mam wrażenie, że już nigdy nikomu nie zaufam. Uważałam go za idealnego mężczyznę, kochanego troskliwego, a tu takie rozczarowanie. Wiem, że jeszcze dużo czasu upłynie zanim się otrząsnę. Piszę tutaj bo szukam wsparcia, potrzebuję o tym rozmawiać, wtedy czuję chwilową ulgę.
Pozdrawiam

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Ciężko znoszę rozstanie, nie mogę sobie poradzić
umartwiona napisał/a:

Witam,
Szukam na forum wsparcia po bardzo ciężkim rozstaniu, które miało miejsce niespełna 2 miesiące temu. Zakochałam się ze wzajemnością w moim wieloletnim przyjacielu, zaczęliśmy ze sobą być od października 2013 roku. 5 miesięcy później zamieszkalismy razem z jego inicjatywy. Jak to zwykle bywa na samym początku była sielanka, on okazywał mi mnóstwo uczucia i uwagi. Byłam cholernie szczęśliwa, zresztą jak nigdy w swoim życiu. We wrześniu 2014 zmieniliśmy mieszkanie, tłoczylismy się na 20 metrach kwadratowych i niestety wszystko zaczęło się psuć. Ja jeszcze studiuje, on pracuje normalnie po 8 h dziennie i kilka razy w miesiącu trochę dłużej. Wrzesień i październik to czas w którym jednak musiał więcej czasu poświęcić na pracę. Niestety przełożyło się to też na jego stosunek do mnie, stał się bardziej oschły, a im bardziej chciałam się do niego zbliżyć to on bardziej się ode mnie odsuwał. Bardzo cierpiałam, próbowałam rozmawiać, miałam depresję, leżałam tylko w łóżku, nie miałam siły by dalej żyć. Nie dostałam od niego żadnego wsparcia, a jedynie złość. Ciągle były kłótnie, wracał z pracy i od razu włączał komputer, a dla mnie nie poświęcał ani chwili. Miarka przebrała się pod koniec lutego, powiedziałam, że się wyprowadzam, chociaż nadal go kochałam i miałam nadzieję na jakąś zmianę. Niestety bardzo brzydko mnie potraktował, tak jakby nigdy nic nas nie łączyło. Poza tym wcześniej zaczął się zwierzać koleżance, niby pisał, że mu na mnie zależy itd. ale nie zatrzymał mnie gdy się wyprowadzałam. Jeszcze mieszkając razem widział, że bardzo cierpię, nie jadłam, nie spałam, a mimo to ukrywał prawdziwe uczucia. Mam żal do niego, przecież mógłby powiedzieć jak jest naprawdę, łatwiej by było się pogodzić gdyby powiedział, że nie kocha itd. Pierwsze dwa tygodnie odpoczywałam w domu, poszłam do psychologa i jakoś to sobie przetłumaczyłam. Było nieźle, wychodziłam ze znajomymi, bralam udział w różnych wydarzeniach. Niestety dopadł mnie wczoraj kryzys, może dlatego, że w snach ciągle jest obecny ale nadal obojętny co powoduje jeszcze większe cierpienie. Chciałam zająć sobie czas czymś przyjemnym i mało wymagającym, więc stwierdziłam, że wrócę do swojej ulubionej gry, w którą często razem graliśmy. Zapomniałam jakie jest hasło, więc zeby je odzyskać musiałam zalogować się na jego starą pocztę, której nie używa. Oczywiście znalazł się jeden mail do tej koleżanki, nigdy z tej poczty do nikogo nie pisał. Oznajmia w nim jej, że po burzy się wyprowadziłam, nie było łatwo ale teraz jest wolny bo czuł się jak w niewoli, wszystko idzie w dobrym kierunku, chociaż nie jest rewelacyjnie i tym podobne. Czuję się bardzo wykorzystana przez niego, nie wziął odpowiedzialności za osobę, której codziennie mówił, że kocha. Znudziłam mu się i zamiast przezwyciężyć kryzys lub przynajmniej powiedzieć mi na czym stoję to doprowadził na skraj załamania nerwowego. nie mamy ze sobą kontaktu, widziałam się z nim tydzień temu bo musiałam mu oddać bilet na koncert i żyję sobie powoli, jest mi okropnie ciężko, chciałabym wymazać go z pamięci. Okazał się niedobrym człowiekiem ale ta krzywda powoduje taki ogromny ból w sercu. Straciłam pewność siebie, mam wrażenie, że już nigdy nikomu nie zaufam. Uważałam go za idealnego mężczyznę, kochanego troskliwego, a tu takie rozczarowanie. Wiem, że jeszcze dużo czasu upłynie zanim się otrząsnę. Piszę tutaj bo szukam wsparcia, potrzebuję o tym rozmawiać, wtedy czuję chwilową ulgę.
Pozdrawiam

Przestań się mazać. No rzucił Cię, jak to zwykle bywa, w mało elegancki sposób, ale świat się nie zawalił, słońce codziennie rano wychodzi, karawana jedzie dalej, a psy szczekają. Tylko Ty się zatrzymałaś, nie wiadomo po co, w miejscu.
Co Ci to da? No przykro, faktycznie, ale naprawdę dasz radę, musisz tylko chcieć, a na razie widzę, to w płaczu dobrze Ci jak dziecku.

ciasto pieniądz.

3

Odp: Ciężko znoszę rozstanie, nie mogę sobie poradzić

Nie da się z dnia na dzień tak po prostu wszystko odrzucić. Staram się myśleć pozytywnie, chodzę na psychoterapię, w zasadzie to było całkiem dobrze ale dopadł mnie kryzys. Ciężko pogodzić się z tym faktem, wiem, że mi przejdzie ale nawet najlepszymi chęciami tego bólu nie wyeliminuję. Nie płaczę, chodzę zadowolona ale jak widzę, że jemu to tak łatwo przeszło to mnie szlag trafia. Tak musi być i już smile

4

Odp: Ciężko znoszę rozstanie, nie mogę sobie poradzić

No cóż, czasem tak wychodzi, że jak się człowiek przyjaźni to jest super, ale jeśli się wchodzi już bardziej bliższe stosunki zostając parą może okazać się wszystko inaczej.
Pewenie jak byście się przyjaźnili to dalej bylo by fajnie.
Musisz przestać o nim myśleć, zająć się sobą. Parą długo nie byliście, więc idzie to szybko przeżyć.
Tylko minie dziwi, jak można kogoś kochać w tak szybkim tempie. Może ja jestem już za stary albo inaczej postrzegam miłość.
Jak byłem młody, to pamiętam jak katecheta powiedział: zanim komuś powiesz "kocham Cię" to się zastanów, gdyż to słowo nie rzuca się na wiatr.
Nie ma co się smucić, głowa do góry. Jesteś młoda.

5

Odp: Ciężko znoszę rozstanie, nie mogę sobie poradzić

To nie było tak, że nagle się w sobie zakochalismy. On zabiegał o mnie od kilku lat, a ja wlaśnie bałam się, że dojdzie do takiej sytuacji jaka teraz ma miejsce. Widocznie to nie był mężczyzna dla mnie. Mimo racjonalnego podejścia ból i tak nie ustępuje.

6

Odp: Ciężko znoszę rozstanie, nie mogę sobie poradzić

Jakoś jego zabieganie było nie takie jak trzeba.
Jak się kogoś kocha, to się nie zdradza, nie ucieka, nie szuka pocieszycielki itp.
Jak ma sie problem to się rozmawia i go rozwiązuje wspólnie, a nie on znalazł koleżankę i się spowiadał jak księdzu. On powinien z tobą rozmawiać a nie jak napisałaś "się męczył".
Gość po prostu nie odpowiedzialny. Chyba, że też coś nabroiłaś.

7

Odp: Ciężko znoszę rozstanie, nie mogę sobie poradzić

Masz rację, o tym co do mnie czuje wnioskowałam tylko po jego zachowaniu, bo na rozmowę nie miał odwagi. Zresztą nawet przy zerwaniu nie powiedział, że mnie nie kocha tylko, że ma dość (?). Pragnęłam jego bliskości, uwagi i chociaż odrobiny zainteresowania, często płakałam bo nie mogłam poradzić sobie z emocjami. Schudłam bardzo, nie spałam, więc dla mojego dobra mógłby wysilić się na rozmowę. Moje prośby nawet nie można nazwac pretensjami, więc nie wiem co go tak zraziło do mnie. Gdy inicjowałam rozmowę to zawsze traktował mnie z góry, zwalał na mnie całą winę i wychodził. Zawsze byłam szczera i lojalna. Moje pretensje mogły być męczące ale nie brały się z powietrza.

8

Odp: Ciężko znoszę rozstanie, nie mogę sobie poradzić

Bardzo przepraszam, że to powiem, ale niech Ci szybko zadek stwardnieje, bo co zrobisz, jak przyjdzie Ci się zmierzyć z poważniejszymi problemami. Rozstanie jest bolesne, ale nic nie trwa wiecznie. Jesteś bardzo odrzucona, porzucona itd, ale przysięgam, weź się w garść i idź dalej, nie marnuj (za dużo) czasu na niego, skoro i tak już jest OVER.
Wakacje idą, schudłaś - ciesz się, kup sobie nowe spodnie, sukienkę i idź się bawić. Serio, nie pierwszy i nie ostatni.

ciasto pieniądz.

9

Odp: Ciężko znoszę rozstanie, nie mogę sobie poradzić

To jest tak, że jak się kogoś kochało , to nie można zrobić pstryk i nagle przestać. Ja próbowałam różnych metod, bo myślałam , że się wykończę... Najbardziej pomogła mi agresja , takie ostre wkur***nie się na niego. W myślach miałam ochotę dać mu w twarz, a później tak soczyście tej lafiryndzie, która się przyplątała do niego. Przepraszam za słownictwo. Może to nie jest najlepsza rada , ale mnie to pomogło i nadal pomaga w chwili zwątpienia... Wtedy sobie myślę jakim on jest palantem , płytkim w swej konstrukcji , że tak łatwo się poddał, nie walczył, nie rozmawiał i poleciał do innej. A minęło już ponad pół roku i nadal miewam mentalne upadki. Dzisiaj na przykład mi się śnił i obudziłam się o 4 nad ranem, nie mogłam później już zasnąć. Rozumiem Twoje zachowanie i nie będę się tu mądrzyć, że masz się nie mazać , nie wspominać itd. Bo większość osób tutaj przeżyła lub aktualnie przeżywa to samo co Ty. I założę się , że większość się mazała, wspominała i dołowała. Straciłaś coś co było dla Ciebie ważne, w co zainwestowałaś uczucia, emocje. Trzeba trochę pocierpieć , byle nie za długo...

10

Odp: Ciężko znoszę rozstanie, nie mogę sobie poradzić

Umartwiona, odblokuj opcję e-mail, jeśli możesz smile

"Miarą wygranych jest uśmiech przez łzy" - Tetris

11

Odp: Ciężko znoszę rozstanie, nie mogę sobie poradzić
panibaronowa napisał/a:

Bardzo przepraszam, że to powiem, ale niech Ci szybko zadek stwardnieje, bo co zrobisz, jak przyjdzie Ci się zmierzyć z poważniejszymi problemami. Rozstanie jest bolesne, ale nic nie trwa wiecznie. Jesteś bardzo odrzucona, porzucona itd, ale przysięgam, weź się w garść i idź dalej, nie marnuj (za dużo) czasu na niego, skoro i tak już jest OVER.
Wakacje idą, schudłaś - ciesz się, kup sobie nowe spodnie, sukienkę i idź się bawić. Serio, nie pierwszy i nie ostatni.

Ja tutaj napisałam o swoim jednym konkretnym problemie, co nie znaczy, że nie mam ich więcej w życiu. Wszystko to o czym mówisz jest oczywiste, na pewno mi kiedyś przejdzie, nie chodzę załamana ale żadnym wysiłkiem nie jestem w stanie pozbyc się tego cierpienia i dlatego napisałam o tym na forum bo to też jakaś forma terapii.

12

Odp: Ciężko znoszę rozstanie, nie mogę sobie poradzić
Matrix napisał/a:

Umartwiona, odblokuj opcję e-mail, jeśli możesz smile

Odblokowałam

13

Odp: Ciężko znoszę rozstanie, nie mogę sobie poradzić
BlinkBlink napisał/a:

To jest tak, że jak się kogoś kochało , to nie można zrobić pstryk i nagle przestać. Ja próbowałam różnych metod, bo myślałam , że się wykończę... Najbardziej pomogła mi agresja , takie ostre wkur***nie się na niego. W myślach miałam ochotę dać mu w twarz, a później tak soczyście tej lafiryndzie, która się przyplątała do niego. Przepraszam za słownictwo. Może to nie jest najlepsza rada , ale mnie to pomogło i nadal pomaga w chwili zwątpienia... Wtedy sobie myślę jakim on jest palantem , płytkim w swej konstrukcji , że tak łatwo się poddał, nie walczył, nie rozmawiał i poleciał do innej. A minęło już ponad pół roku i nadal miewam mentalne upadki. Dzisiaj na przykład mi się śnił i obudziłam się o 4 nad ranem, nie mogłam później już zasnąć. Rozumiem Twoje zachowanie i nie będę się tu mądrzyć, że masz się nie mazać , nie wspominać itd. Bo większość osób tutaj przeżyła lub aktualnie przeżywa to samo co Ty. I założę się , że większość się mazała, wspominała i dołowała. Straciłaś coś co było dla Ciebie ważne, w co zainwestowałaś uczucia, emocje. Trzeba trochę pocierpieć , byle nie za długo...

Gdyby odszedł do innej to chyba szybciej bym się wyleczyła, chociaż coraz bardziej dociera do mnie, że nie był dobrym człowiekiem. Jakbym znała go z tej strony to nigdy bym się w to nie wpakowała ale prawdziwy charakter ujawnia się jak już jesteśmy zakochane.

14

Odp: Ciężko znoszę rozstanie, nie mogę sobie poradzić

Musisz przeżyć żałobę po związku.Daj sobie teraz czas na gorsze dni. Za jakiś czas będzie lepiej i ruszysz do przodu. Jemu nie sprawiło to trudności bo już nic do Ciebie nie czuł natomiast Ty dalej kochałaś i dlatego teraz cierpisz. Czasami musimy przejść przez kogoś takiego żeby potem docenić prawdziwą miłość. Pamiętaj nic nie dzieje się bez przyczyny ta lekcja była po coś i spróbuje z niej jak najwięcej wyciągnąć. Będzie dobrze zobaczysz!! A na maila nie wchodź więcej bo sama sobie sprawiasz przykrość.

15

Odp: Ciężko znoszę rozstanie, nie mogę sobie poradzić

Najlepszym sposobem na rozstanie i zapomnienie i starym związku jest ? nowy związek, a przynajmniej ktoś nowy na horyzoncie:-) To działa, nawet wbrew sobie możesz wyjść od czasu do czasu na kawę z kolegą, to bardzo odstresowuje i odrywa od czarnych myśli:-)

16

Odp: Ciężko znoszę rozstanie, nie mogę sobie poradzić

Ostatnią rzeczą jaką bym zrobiła to pakowanie się w nowy związek, najpierw należy wyleczyć się z traumy, odbudować swoją pewność siebie aby w przyszłości lepiej radzić sobie z niepowodzeniami. Może inaczej by się to wszystko ułożyło gdybym bardziej inwestowała w siebie, a nie w związek ale jak ktoś jest zakochany to chce jak najlepiej dla tej drugiej osoby co nie zawsze wychodzi na dobre. Chętnie spotykam się przy kawie, czy na piwie z kolegami ale nie traktuję ich jako potencjalnych partnerów. Tak naprawdę to od 2008 roku byłam tylko 2 miesiące sama, dlatego chcę znowu poczuć wolność i zająć się tylko sobą. Teraz bez wyrzutów sumienia będę mogła wyjechać na rok nie martwiąc się o nic, a fajnie będzie zrealizować swoje marzenie i przeżyć jakąś przygodę. Niestety ból mimo wszystko jest, chociaż z każdym dniem coraz mniejszy ale nie zakładałam nigdy z góry, że to już się nie zmieni, więc będzie dobrze smile

Posty [ 16 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Ciężko znoszę rozstanie, nie mogę sobie poradzić

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018