Rozstanie z mężem, agresja, przemoc, jak przetrwać rozwód. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozstanie z mężem, agresja, przemoc, jak przetrwać rozwód.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 6 ]

Temat: Rozstanie z mężem, agresja, przemoc, jak przetrwać rozwód.

Witam wszystkie Was kobiety, które zechciały zajrzeć do mojego wątku. Właściwie nie wiem co dokładnie chciałabym napisać, wiem tylko jedno, że jest mi potwornie ciężko z tym co dzieje się w moim życiu od dłuższego czasu. Jestem mężatką od prawie 8 lat, w związku z tym samym mężczyzną od 18-stu. Mamy trójkę dzieci. W moim związku z tym człowiekiem od zawsze kiedy pamiętam czułam się poniewierania, nieszanowana. Wielokrotnie mój mąż krzyczał na mnie, ubliżał, wyzywał, obrażał, nie liczył się ze mną i z moimi odczuciami oraz potrzebami. Pomimo to wciąż z nim byłam, pomimo to wciąż zabiegałam o to i wciąż obwiniając siebie o niepowodzenia w naszych relacjach starałam się poprzez próby dostosowania się, bycia bardziej uległą, poprawić te relacje. Tak strasznie zależało mi na moim mężu (wcześniej chłopaku), że mogłam znieść każde upokorzenie, zapomnieć każde zadane przez niego cierpienie. Kolejnymi moimi próbami "opanowania" sytuacji, czyli spowodowania, aby mój mąż mnie nie krzywdził było podjęcie walki, w której użyłam takiej samej broni, jaką i on mnie atakował. Krzyczał na mnie, nakrzyczałam na niego głośniej, ubliżył mi, zrównałam go z ziemią, nie odzywał się do mnie dniami, tygodniami (jak miał to w zwyczaju, gdy byłam niegrzeczna), szłam w zaparte - ignorowałam go.
Skończyło się tak, że w sierpniu rok temu odkryłam, że mnie zdradza, że ma romans. Nie wierzyłam nigdy, że może się to zdarzyć, a przyjaciółce mówiłam, że nie wierzę, aby on mógł to kiedyś zrobić, wszystko, ale tego nie. I wtedy od razu przypomniały mi się słowa, które do niej kiedyś wypowiedziałam "wiesz, gdyby mnie choć zdradził, to wtedy przynajmniej dałabym radę go zostawić". Zwierzałam się jej, wiedziała, jakie mam z nim ciężkie życie.
W marcu tego roku wniosłam sprawę rozwodową, dałam mu również do zrozumienia, że już nie chcę takiego życia, takiego traktowania, jakiego doświadczyłam z jego strony przez tyle lat. Wiem, że sama sobie zapracowałam na takie traktowanie, bo sama się na to tyle lat godziłam. W tym momencie to mój mąż poczuł się skrzywdzony przez mnie, miotał nim szał, agresja, eskalacja jego agresywnych zachowań wobec mnie wzrosła okrutnie, ubliżał, nie przebierając już w ogóle w słowach, usłyszałam już chyba wszystkie obelgi, jakie tylko można było usłyszeć, groźby niszczenia moich osobistych rzeczy, wykończenia mnie i fizycznie i psychicznie, wciąż powtarzał, ze on będzie miał gdzie mieszkać jak się rozwiedziemy, a ja skończę pod mostem, a on wtedy odbierze mi dzieci. Do naszego syna mówił, wskazując na mnie "dziecko, widzisz co ta idiotka robi?" Och jak to strasznie bolało, jak wciąż tkwi mi to wszystko w głowie i boli, tak bardzo. Założyłam niebieską kartę, poszłam po wsparcie do psychologa, zgłosiłam na policję znęcanie się psychiczne z jego strony nade mną. Zaczęłam działać. I odniosło to skutek, wyprowadził się z domu, złożyłam wniosek o zabezpieczenie alimentacyjne, zaczął płacić stałe kwoty na utrzymanie dzieci. Jednak w związku z tym, ze przychodzi zajmować się dziećmi w określone dni, bywa, ze wciaż dochodzi do spięć miedzy nami, ale to da się przeżyć. Mogłabym, Wam tak jeszcze pisać wiele o tej mojej historii, ale nie wiem, czy ktokolwiek dotrwa chociażby do tego miejsca.
Zakończenie tego wątku jest takie. Choć wiem, ze byłam bardzo źle traktowana i mam poczucie wyrządzenia mi ogromnej krzywdy, to wciąż mi jest ciężko z myślą, z to już koniec, wciąż chciałabym wierzyć, z mój mąż się zmieni, że zrozumie swoje błędy, że przestanie mnie okłamywać. Dla mnie nie do pojęcia jest to, ze on teraz robi z siebie ofiarę i nie widzi ani krzty swojej winy w swoim dotychczasowym działaniu, postępowaniu wobec mnie, a ja wciąż "kocham". Używam cudzysłowiu, ponieważ zdaję sobie sprawę, że moja pseudomiłość jest niedojrzałym brakiem wiary w siebie i w to, że coś znaczę bez niego. Ja po prostu okropnie nie chcę zostac bez niego, odrzucona, niekochana.
Proszę pomóżcie, jak sobie z tym poradzić. Rozsądek nakazuje trzymać się jak najdalej od tego człowieka i uczynić wszystko, aby mieć z nim jak najmniejszy kontakt, ale czuję się również w niewoli braku własnej konsekwencji, wiary, że wytrwam, brakuje mi sił, aby być przekonaną, że robię słusznie, muszę wciąż walczyć sama ze sobą, ze swoimi uczuciami, które niechybnie ciągną mnie do zguby. targają mną różne uczucia, złość, nienawiść, żal, rozpacz, strach, niemoc, poczucie klęski. Drogie Pani jak to przetrwać, aby nie zwariować. Niczego tak nie pragnę, jak tego, aby w reszcie przestało mi się chcieć płakać, aby wreszcie już o tym zapomnieć, nie myśleć, aby poczuć się szczęśliwą. Najchętniej bym chciał, aby on zniknął z mojego życia i nigdy się już nie pojawił, ale to nie możliwe, bo mamy wspólne dzieci, zatem wciąż tkwi przede mną pytanie, czy już zawsze będę cierpiała z powodu rozpadu tego małżeństwa?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Rozstanie z mężem, agresja, przemoc, jak przetrwać rozwód.

Moja droga,
jestem w tym samym punkcie co Ty. Też mam trójkę dzieci, mój mąż najpierw był moim chłopakiem, a jesteśmy 13 lat po ślubie. Od miesiąca mieszkam u rodziców z dziećmi, bo odeszłam. Nie wytrzymałam. I tak jak Ty wyznaczałam sobie granice kiedy odejdę. "jak znów mnie okłamie", "jak znów mnie obrazi", "jak dowiem się że mnie oszukał" itp.. Mój mąż kłamał przez wszystkie te lata, kombinował, oszukiwał. Skończyło się tym, że grał na automatach, a ja nie miałam na chleb dla dzieci. Wyzywał mnie regularnie, obrażał przy dzieciach, szarpał.. Znosiłam to bardzo długo, wciąż przekraczając granice, które sama sobie wyznaczyłam. Pozew miałam napisany już w 2011 roku!! A odeszłam "dopiero" miesiąc temu. I mój mąż też nie widzi swojej winy. Uważa, że miał prawo do "błędu", a ja powinnam wybaczyć, bo jestem jego żoną, bo mamy dzieci.
Ja mam już za sobą jego cięcie się nożem, wieszanie, zastraszanie, groźby że zabije mnie, siebie, zabierze mi dzieci. I tak jest cały czas - od gróźb do miłości. Raz przeprasza, innym razem oskarża. I też bym chciała żeby zniknął. Ja nie myślę. Czekam spokojnie na wezwanie z sądu i tyle. Nie chcę z nim rozmawiać, nie widzę sensu. Informuję go u dzieci i tyle. On wciąż pyta czy kogoś mam, czy będę z kimś - nie odpowiadam, mówię że to moja sprawa.

Wiem, że przede mną jeszcze długa droga, ale nie wrócę, chociaż miewam ochotę. Nie mogę tego zrobić, bo wiem że wróci do dawnych praktyk - wciąż kłamie, więc nadziei już nie mam..

Pozdrawiam i zapraszam do mojego wątku (Potrzebuję wsparcia) - trzymajmy się i walczmy o lepszą przyszłość!!

3

Odp: Rozstanie z mężem, agresja, przemoc, jak przetrwać rozwód.

Musisz cierpieć, bo inaczej nie byłabyś człowiekiem, tylko psychopatą. Musisz wypłakać swoje rozczarowanie, zawód, ale płacz i cierp patrząc na przód. Nie rozmyślaj o tym co było, płacz i planuj, snuj nadzieję na przyszłość. Większość kobiet, które tutaj piszą przechodzi tę samą drogę, ja tez to przeszłam. Swiat się zamyka, zacieśnia do srednicy spódnicy, człowiek opada z siły, z wiary , że poradzi, nie pojmuje jak sobie poradzi i jak to wszystko przezyc. Ale obok ciebie sa dzieci, nie pisałaś ile maja lat, ale nie sa chyba zbyt duże. One patrzą, co ojciec zrobił z matką, jak ja sponiewierał i uczą się słabości od ciebie. Uczą się, że jak się dostanie to trzeba cierpieć, niechby, ale nie upadać. Nie możesz upadać na duchu, musisz dać siłe swoim dzieciom i czerpać siłe z troski i obawy o nie. W takiej chwili matki skupiaja się na swoim cierpieniu i często zapominają o dzieciach, które w tym okresie patrząc na słabość matki, na butę i chamstwo ojca, nieświadomie nabieraja tych samych wzorców. Potem będą na przemian agresywne i słabe. Dla ich dobra postaraj się być dzielna, tłumacz dlaczego płaczesz, nie pozwól im mysleć, że placzesz z poczucia bezradności i strachu przed przyszłością. Tłumacz im chamstwo ojca, niech nie myślą, że on zachowuje się tak jakby był skrzywdzony i ma podstawy do tego co robi, bo dzieci będą myślały, że po chamsku rozwiązuje sie problemy rodzinne. Jak bedziesz czuwała nad tym sama prędzej "zrozumiesz" i okrzepniesz. Zrobiłas to co uważałaś za słuszne, podjęłaś decyzje i musisz byc konsekwentna, żeby dzieci cię szanowały a i ty nie miej wątpliwości. Wystarczająco dużo siebie straciłaś w tym związku. Pamiętasz jeszcze jaka byłaś przed nim, jakie były twoje marzenia, pamiętasz jaka byłaś wolna, jak chciałas dużo dać i co z tego zostało. Podnieś wysoko czoło i nie daj się ponieś beznadziejności. Przed tobą jeszcze piękna droga, tylko musisz zamknąć tamten rozdział, definitywnie, nie wracać do niego i nie  żałować. Bo przecież to była twoja decyzja, świadoma i jedyna, która ma ci dać szansę na życie a nie wegetację jako niedoceniana służąca i własność swojego pana. Powinnaś być dumna z tego, że wyrwałaś dzieci z tego piekła i powiedzieć im, że tak się kończy brak szacunku w domu.  Na gorąco nauczyc ich, czego mają chcieć i co mają dać w swoich związkach, żeby nie skończyło sie to jak widzą. Pozdrawiam cię, jesli masz chwilę czasu, poczytaj wątki innych forumowiczek, zobaczysz jak wiele kobiet przechodzi to co ty teraz i, że istnieje jakiś schemat uzależnienia kobiety od mężczyzny. Rzadko kiedy mężczyzna uzależnia się tak jak kobieta od męza /choc i to sie zdarza/, niestety tyle małżeństw sie rozpada, tak często przyczyna tego bywa przemoc fizyczna i psychiczna, że gdybym była młoda bałabym sie nawet mysleć o związku. Trzeba, abyśmy my kobiety nauczyły naszych menów, że musza się z nami liczyć, szanować nas i doceniać, dla swojego dobra również, ale to wymaga ofiar i niestety niektóre z nas muszą tę ofiarę z siebie złożyc, dla naszych córek choćby. Trzymaj sie i jak najszybciej przeskocz te najgorsze czasy, jeszcze będziesz spokojna i szczęśliwa, tylko jeszcze troszkę.

4

Odp: Rozstanie z mężem, agresja, przemoc, jak przetrwać rozwód.

Dziękuję Wam bardzo za wsparcie, za te słowa, które podtrzymują na duchu, umacniają w tych myślach, które tlą się w umyśle, te które nakazują przetrwać i wyjść w tego wszystkiego z podniesiona głową. Z niepewnością usiadłam do komputera dziś i zajrzałam na forum,  trochę obawiałam się, że może spotkam się z jakąś krytyką, ze zdaniami, typu sama jesteś sobie winna. Nawet nie wiecie jak wiele znaczy dla mnie, to ze napisałyście.
Kurcze masz racje, że nie mogę pokazać moim dzieciom słabości, moje dzieci maja 14, 6 i 4 lata (dwóch synów i córka). Są wspaniałe. Z początku odkrywszy zdradę męża bardzo się załamałam i miałam dwa tygodnie zupełnie wyjęte z życiorysu, nic nie jadłam, nie chciało mi się żyć. Otrząsnęłam się, przed oczami pojawił mi się obraz mojej matki, która w obliczu śmierci męża, a mojego ojca stała się własnie taka słabą, małą, załamana kobietą, popadła w depresję, w żałobie wycofała się na bardzo długi czas, a ja dojrzewająca dziewczynka nienawidziłam tego obrazu, byłam wściekła, zła na nią, że to ją przerosło. Krzyż tego jej wycofania, pozostawienia mnie samej sobie nosiłam bardzo długo, dopiero kilka lat temu dojrzałam do tego, aby wyjść z tego żalu do niej, żalu za wiele rzeczy również, o których pisać można by rozwijać nowy wątek.
Stanęłam wtedy na nogi i powiedziałam sobie, że podniosę wysoko głowę, zacisnę zęby, zrobię wszystko dla dzieci, aby one były szczęśliwe, ich mama będzie silna, będę żyć, będę walczyć z przeciwnościami. Myślę, że wiele przez ostatni rok udało mi się osiągnąć. Złożyłam pozew o rozwód, zadziałałam, założyłam niebieska kartę, miałam świadków, wsparcie osób nawet nie tak bliskich, sąsiadów, którzy mi pomogli, powiedzieli działaj dla swoich dzieci, dla swojego szczęścia i spokojnego życia. Użyłam różnych metod, aby mąż przestał mnie wyzywać, grozić, zastraszać. W końcu zaczął płacić na utrzymanie dzieci, wyprowadził się z domu.
Kurcze dobrze, że o tym piszesz, że dla moich dzieci muszę być silna, widzę, że są kobiety, które też to przechodziły, ze da się z tego wyjść, bo czasami bardzo słabnę, ta cała sytuacja, jak choroba wykańcza mój organizm. Wiem, że bez cierpienia nie da się tego przejść, ależ jak łatwiej przechodzi się, to, gdy czytam takie słowa otuchy jak Wasze. Jeszcze raz dziękuję.
Crazychild trzymam za Ciebie kciuki, abyś wytrwała, wytrzymała, ja czekam z niecierpliwością na rozprawę, mam nadzieję, że może już wkrótce się odbędzie, nie wiem, jak tylko nastawić się na nią, obawiam się, że w takiej sytuacji rozpłaczę się, że nie będę twarda, a tak bardzo chcę być, bo chcę czuć, że już w niczym ten człowiek mi nie zagrozi, że już nie zrobi mi krzywdy. Crazyczild, Twój mąż nie zasługuje na Ciebie, swoim zachowaniem sam zdecydował o tym, że nie jest człowiekiem, który zasługuje na Twoją miłość. Kłamca i oszust, już zawsze takim zostanie. Moje dzieciaki nie raz broniły mnie przed agresją mojego męża, a potem on miał pretensje o to, że ja nastawiam dzieci przeciwko niemu. Tak już zostanie w jego umyśle, że to ja jestem winna jego przemocy i niech tak sobie myśli, ale beze mnie...Ja już nie chce o tym myśleć!

5

Odp: Rozstanie z mężem, agresja, przemoc, jak przetrwać rozwód.

Problem z twoim mężem jak i z większością menów, jest ten, że oni nie umieją byc inni. Jesli mają takie wzorce, potem są przez otocznie zaakceptowani i utwierdzeni, że tak się zyje  nie zmienią się , w małżeństwie nie czas na przemyślenia, na jakieś budowanie zmysłowości. Do tej pory nie widzieli potrzeby, teraz to już kwestia  "dumy". Oczywiście to jest chore, my kobiety , rodzina , dzieci za to płacimy, wreszcie oni sami ci nasi kochani supermenowie, też mają przegrane zycie. I co z tego? raz wprowadzony w zycie schemat, wymaga ofiar az po brzeg naczynia, i jak zacznie sie przelewać to może wtedy przejrzą na oczy i z własnego wyboru sie zmienią. Kiedy to będzie i gdzie ten brzeg nie wiem. Ale to czekanie można skrócić, nie zgadzając się na założenia tego schematu, że to od kobiety zależy jakie jest małżeństwo, rodzina, czy trwa czy sie rozpada i co jeszcze zależy od nas? Jesteśmy udomowione jak kolejne zwierzątko i tak traktowane. Dlatego nie płacz, i podnieś się na duchu, bo to rzeczywiście cię osłabia, a twój płacz znaczy tyle dla twojego męża co łzy w filmie.
Jest jeszcze jedna bardzo ważna sprawa, otóz na tej rozprawie może być róznie. Mozesz być sponiewierana przez męża, może cię jeszcze zaskoczyć chamstwem, pomówieniami i oskarżeniami, jeszcze niejednego możesz się na tej sprawie o sobie dowiedzieć. A  i sędzia może być niemiły, oni mają taki sposób na poznanie ciebie, zaczynają być ordynarni , obserwują twoją reakcję i wyciągają wnioski z twojego zachowania. Nie ma nic gorszego niż szukać wsparcia w sędziach, albo rozkleić sie przy nich. Musisz sobie zdać sprawę, że walczysz o coś więcej niż rozwód, walczysz o opinię o sobie i nie dać się. Wiem, że czasem nie można opanować słabosci, ale dobrze jest tak się zmotywować, tak się nastawić, żebyś miała jasno okreslony cel i z góry była przygotowana na najgorszy scenariusz w trakcie rozprawy. Musisz na ten dzień zmobilizować całą swoją godność, niewinność, uzbroić się w wizję dzieci oczekujących na twoje "zwycięstwo" i udowodnienie dziadowi i światu, że nie jesteś jakieś tam zastraszone, bezradne i uzależnione emocjonalnie zwierzątko. Masz swoje racje, swoją godność i swoje prawa.
Jeśli nie pozwolisz zdominować się żalowi i smutkowi to poradzisz, troszkę podbuduj sie satysfakcja jaką osiągniesz "dowalając" mu na tej sprawie. Nie wiem o co walczysz, ale nie dałabym rozwodu na porozumienie tylko z jego winy, walczyłabym o alimenty na siebie i dzieci. Zrób zabezpieczenie alimentów na 1 rozprawie, żeby płacił od początku nie od wyroku.
Dzis  już padam, dobranoc, spokojnej nocy.

Posty [ 6 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozstanie z mężem, agresja, przemoc, jak przetrwać rozwód.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018