w moim mężu zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Po tygodniu znajomości zamieszkaliśmy razem po dwóch miesiącach wzięliśmy ślub. Jeszcze przed ślubem dowiedziałam się że jestem w ciąży.
Zaczęło się niewinnie. Szarpanie, popychanie, zakaz wychodzenia z domu. Nawet raz musiałam się zwolnić z pracy żeby mu zapałki przywieźć bo go zostawiłam bez ognia. Robił coraz większe awantury. Nie pracował, nadużywał alkoholu. Moja rodzina była od początku przeciwna temu związkowi. On z obawy że np. mama będzie miała na mnie wpływ kazał mi ograniczyć z nią kontakty. Kontrolował mnie na każdym kroku sprawdzał gdzie dzwonie co piszę. Jak wychodziłam z domu co chwile do mnie dzwonił. A jakie awantury robił jak było zajęte ( z kim rozmawiałaś, o czym itd...) Z czasem było coraz gorzej. Tak jakby sprawdzał na ile może sobie pozwolić. Zaczął mnie bić. Zawsze po pijaku. Coś sobie ubzdurał że go zdradzam albo coś knuję za jego plecami. Bił mnie wyrywał mi włosy i upokarzał nie patrząc na to kto jest obok. Dzięki temu mam świadków. Jak byłam w piątym miesiącu prawie złamał mi nos całą posiniaczył. Groził że mnie zabije, że dziecko nie jest jego. Uciekłam do mamy i pojechałam na pogotowie. Niestety wróciłam do tego tyrana. Bo obiecał, że się zmieni. Że nie wie co w niego wstąpiło, przestanie pić zacznie pracować. Oczywiście uwierzyłam. Co dzień na mnie wrzeszczał, wyzywał, twierdził że to moja wina że ja go do takiego stanu doprowadzam. Prawie poroniłam. Musiałam leżeć w łóżku do końca ciąży. Na początku mi pomagał, później stwierdził że mogę normalnie chodzić sprzątać gotować itd. W 8 miesiącu urodziłam, kiedy miałam skurcze kazał mi być cicho bo go kac męczył. W końcu wezwałam pogotowie. W szpitalu odwiedził mnie 3 razy ( leżałam 2 tyg.) za każdym po pijaku. Nie przyniósł ani jednego pampersa. Myślałam że jak synek się urodzi to on się zmieni. Po powrocie do domu koszmar zaczął się na nowo. Sama zajmowałam się dzieckiem. Nie pozwolił nikomu z rodziny mi pomóc. Groził mojej mamie swojej mamie. Wszystkich terroryzował. Mały miał straszne kolki. Ze zmęczenia padałam na twarz. Musiałam sprzątać po nim i jego psie . Psa też okropnie traktował za nie posłuszeństwo dostawał lanie grubym skórzanym pasem.
Nie mogłam się kontaktować ze znajomymi nie mogłam wyjść z domu. Nawet jak chciałam rozmawiać z mamą to mogłam tylko w jego obecności. Musiałam się go słuchać.
Pewnego wieczoru przyszedł do domu bardzo pijany. Znowu sobie coś ubzdurał. Kazał mi spier... w pewnej chwili chwycił nóż i chciał zabić mnie i nasze dziecko. Koszmaru jaki przeżyłam nie jestem w stanie opisać. Pociął mi rękę stał nade mną z nożem kilka godzin powtarzając że dziś zginę. Dzięki Bogu uspokoił się i poszedł spać. Na następny dzień musiał jechać do matki i na szczęście zostawił telefon. Doszłam do wniosku że już nie chcę żyć w strachu. Najbardziej bałam się o synka. Zadzwoniłam na policję. Policjanci przyjechali przy nich rozmawiałam z mężem na głośnomówiącym mówił że jak będę go denerwować to mnie potnie. Zabrali mnie z dzieckiem na posterunek i tam złożyłam zeznania. Zeznawało sporo osób. Jego zatrzymali siedzi teraz w areszcie śledczym miesiąc dostał kolejne dwa. Dostałam od niego list w którym pisze jak to on nas strasznie kocha i za nami tęskni. Że już nigdy mi z nim nie będzie źle itd... Już mu nie wierzę choć czasem mi go szkoda myślę że on jest po prostu chory.
Chory czy nie ,takich ludzi trzeba izolować .W więzieniu wytrzeźwieje ,ważne byś temu (zdrowemu) nie dała się znowu omotać ,bo na wolności znowu zachoruje..
Jak do tej pory twoje wybory życia z tyranem skazywały ciebie na utratę zdrowia psychicznego i narażały bezpieczeństwo dziecka . Czas na refleksję i małym kroczkiem budowania szczęśliwej a przede wszystkim bezpiecznej od tyrani rodziny ![]()
Powodzenia, pozdrawiam .
Nie tylko się odetnij, ale idź po poradę do psychologa rodzinnego. Są takie ośrodki pomocy, że za darmo dadzą Ci radę. Zapytaj się tych policjantów, gdzie takie coś u Ciebie w mieście jest albo w sąsiednim.
Radzę odciąć się od niego i to na dobre! Nawet jak się zmieni, to pozostaną wspomnienia i w kłótni jedno drugiemu kiedyś wypomni albo będziesz mieć powtórkę.
Nie daj się! Bądź silna!
Czy tylko ja zwróciłam uwagę na zdanie: "Po tygodniu znajomości zamieszkaliśmy razem po dwóch miesiącach wzięliśmy ślub"" ?!
Przecież to chore jest! Tego całego koszmaru można było uniknąć!
Tego nawet nie da się skomentować bo same obelgi musiałyby polecieć ;/
Zamieszkaliśmy razem bo nie starczało mi na wynajem po tym jak facet z którym byłam się wyprowadził. Ślub wzięłam z miłości. Myślałam że to przeznaczenie i ta ciąża a niby byłam bezpłodna.
Zamieszkaliśmy razem bo nie starczało mi na wynajem po tym jak facet z którym byłam się wyprowadził. Ślub wzięłam z miłości. Myślałam że to przeznaczenie i ta ciąża a niby byłam bezpłodna.
Coz, wyszłaś za mąż za obcego faceta. Co to jest 2 miesiące znajomości...
"w moim mężu zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Po tygodniu znajomości zamieszkaliśmy razem po dwóch miesiącach wzięliśmy ślub. "
Musiałam przeczytać to kilka razy bo nie dowierzałam własnym oczom...Skoro nie stać Cię było na wynajem to trzeba było pójść do matki, koleżanki, siostry lub kogokolwiek kogo znasz, dobrze znasz! I nie wmawiaj ludziom zdrowo myślącym, że to była miłość od pierwszego wejrzenia bo miłość (ta prawdziwa rzecz jasna) przychodzi z czasem.
Po trosze sama zgotowałaś sobie taki los. Bo przecież co mógł pomyśleć facet o kobiecie, która po tygodniu znajomości zamieszkuje z nim i staje się w pewnym sensie od niego uzależniona? Ja pozostawię to bez odpowiedzi, ale Ty powinnaś sobie na to pytanie odpowiedzieć, żeby pewne rzeczy zrozumieć.
W tym wszystkim nie szkoda mi Ciebie, ani nie szkoda mi Twojego męża. Szkoda mi Waszego syna, że przez głupotę "dorosłych" będzie musiał borykać się z tymi wszystkimi problemami związanymi z tym, że rodzice byli kiedyś tam skrajnie nieodpowiedzialni...
Skup się teraz na synu, a nie na tym czy TWOJA MIŁOŚĆ OD PIERWSZEGO WEJRZENIA jest chora czy nie.
Na samym początku był cudowny. Robił mi romantyczne niespodzianki, Sprzątał, gotował. Mówił ,że w życiu się tak nie czuł ,że "ma motylki w brzuszku". Bardzo dużo rozmawialiśmy. Sex był nieziemski. Poznałam jego rodzinę, znajomych. Jak w bajce...
Na samym początku był cudowny. Robił mi romantyczne niespodzianki, Sprzątał, gotował. Mówił ,że w życiu się tak nie czuł ,że "ma motylki w brzuszku". Bardzo dużo rozmawialiśmy. Sex był nieziemski. Poznałam jego rodzinę, znajomych. Jak w bajce...
No i co z tego? Wyszłaś za mąż za obcego typa. Nieważne, ze seks z nim był nieziemski. Kto normalny wprowadza się do obcego kolesia po 2 tygodniach znajomości tylko dlatego, bo nie ma kasy?
Takie akcje tylko w kiepskich komediach romantycznych...
Drogo zapłaciłaś za własną głupotę..
Cynicznahipo może trochę mniej jadu a więcej wyrozumiałości ?
Moja żona wprowadziła się do mnie po miesiącu znajomości 15 lat żyjemy w szczęśliwym związku. Hhmm jaka ona nie normalna.. ![]()
bezmiłości, zaczynając ten temat to trzeba zacząć od tego, że cała Wasza "znajomość" to początek. Brak mi w tym wszystkim rozwinięcia. No i omijając to rozwinięcie doprowadziłaś do szybkiego końca. Moim zdaniem od początku to wszystko było skazane na porażkę. Za szybko to wszystko się działo. Za szybko mieszkanie, za szybko ślub i za szybko dziecko. Ja jestem w szoku, że są jeszcze takie kobiety jak Ty, które są tak ufne i naiwne zarazem. Uzależnił Cię od siebie, a Ty sobie na to pozwoliłaś wracając do niego...
Nie wiem na co liczysz, ale prostacko pisząc OGARNIJ SIĘ. Bajka się skończyła, zaczyna się prawdziwe życie.
Apeluję jeszcze raz...Zadbaj o syna. On jest najważniejszy.
Cynicznahipo może trochę mniej jadu a więcej wyrozumiałości ?
Moja żona wprowadziła się do mnie po miesiącu znajomości 15 lat żyjemy w szczęśliwym związku. Hhmm jaka ona nie normalna..
W mojej wypowiedzi nie ma jadu, jest tylko prawda.
Twoja zona tez wprowadziła się do Ciebie, bo nie miała środków do życia, czy z miłości?
Twoja zona tez wprowadziła się do Ciebie, bo nie miała środków do życia, czy z miłości?
Z miłości ,tak sądzę .. ![]()
Wiesz generalnie zastanawiam się nad sensem porady w stylu "A masz za swoje" komu to ma służyć?
Myślę że naszym zadaniem powinno być utwierdzeniem w przekonaniu autorkę że postąpiła słusznie (może późno, ale chyba lepiej niż wcale) I żeby nie popełniła znów wyuczonych błędów ,co w konsekwencji mogło by doprowadzić do tragedii..
Stać was tylko na "Sama tego chciałaś" No proszę was...
Autorka nie prosiła o poradę, opisała jedynie swoja historie, którą ja skomentowałam, bo mogłam.
16 2013-08-17 17:01:28 Ostatnio edytowany przez N4VV (2013-08-17 17:03:27)
bezmiłości napisał/a:Zamieszkaliśmy razem bo nie starczało mi na wynajem po tym jak facet z którym byłam się wyprowadził. Ślub wzięłam z miłości. Myślałam że to przeznaczenie i ta ciąża a niby byłam bezpłodna.
Coz, wyszłaś za mąż za obcego faceta. Co to jest 2 miesiące znajomości...
A ile jest potrzebne?
...W mojej wypowiedzi nie ma jadu, jest tylko prawda...
Mniemanie o prawdzie.
17 2013-08-17 20:01:59 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2013-08-17 20:03:04)
Cynicznahipo napisał/a:bezmiłości napisał/a:Zamieszkaliśmy razem bo nie starczało mi na wynajem po tym jak facet z którym byłam się wyprowadził. Ślub wzięłam z miłości. Myślałam że to przeznaczenie i ta ciąża a niby byłam bezpłodna.
Coz, wyszłaś za mąż za obcego faceta. Co to jest 2 miesiące znajomości...
A ile jest potrzebne?
Jak widać, w przypadku Autorki potrzeba było co najmniej 3 razy tyle ;-).
Cynicznahipo napisał/a:...W mojej wypowiedzi nie ma jadu, jest tylko prawda...
Mniemanie o prawdzie.
Prawda według mnie. Takie jest moje zdanie. Oczywiście Ty możesz to widzieć inaczej... jak zwykle.
A może odniesiesz się do tego, co napisała Autorka?
Na pewno przyda się to bardziej niż czepianie się subiektywnych opinii innych osób.
....
A może odniesiesz się do tego, co napisała Autorka?
Na pewno przyda się to bardziej niż czepianie się subiektywnych opinii innych osób.
Przede wszystkim gadka o jakichkolwiek czasach zapoznawania jest bez sensu.
Bez sensu, bo niekonstruktywnie odnosi się do zdarzeń przeszłych.
Nie musisz pouczać Autorki co do nich - może sobie wnioski wyciągać samodzielnie.
Natomiast istotne zagadnienia wyczerpali już przedpiścy w 2 pierwszych postach - nie mam wiecej do dodania.
Tyle, że jej współczuję.
Czas. Jakie ma znaczenie gdy się bardzo kocha i to z wzajemnością? Gdyby po tych dwóch tygodniach znajomości życie autorki potoczyło sie bajkowo, nikt nie krytykował by jej za źle podjętą decyzję. Ileż historii kobiet, które znały swojego męża długo i nie zauważyły, że to tyran i despota?
Tacy ludzie potrafią ukrywać swoje prawdziwe oblicze bardzo długo.
Autorce należy pogratulować, że odważyła się przestać tak żyć i życzyć by jej się udało.
Autorce należy pogratulować, że odważyła się przestać tak żyć i życzyć by jej się udało.
Jasne, szkoda tylko, ze tak późno, zal mi dziecka, które pewnie będzie miało traumę.
miętowa napisał/a:Autorce należy pogratulować, że odważyła się przestać tak żyć i życzyć by jej się udało.
Jasne, szkoda tylko, ze tak późno, zal mi dziecka, które pewnie będzie miało traumę.
Nasze dziecko ma w tej chwili 3 miesiące .
Cynicznahipo napisał/a:miętowa napisał/a:Autorce należy pogratulować, że odważyła się przestać tak żyć i życzyć by jej się udało.
Jasne, szkoda tylko, ze tak późno, zal mi dziecka, które pewnie będzie miało traumę.
Nasze dziecko ma w tej chwili 3 miesiące .
Dobrze że obudziłaś się w miarę wcześnie. To jakbyś dostała szanse na nowe życie. Dziecko jest na tyle małe, że nie będzie pamiętać tatusia tyrana. Tylko przypadkiem nie pozwól mężowi znowu się ogłupić, gdyby przypadkiem przekonywał Cię , że wszystko przemyślał i został cudownie uleczony.
Swoją szanse już wykorzystał.
23 2013-09-30 19:11:34 Ostatnio edytowany przez bezmiłości (2013-09-30 19:48:28)
Zdecydowałam, że nie będę zeznawać w sądzie. Chyba popełniam błąd. Nie chcę już o tym wszystkim mówić mam dość.
witaj. chcesz odejsc, a twoj oprawca ma zniknąc z twojego życia tak?
Niestety nadal darze Go uczuciem. Chciałabym z Nim porozmawiać, dostałam zaledwie dwa listy. Prokurator nie da mi zgody na widzenie i przetrzymuje korespondencję.
Zdecydowałam, że nie będę zeznawać w sądzie. Chyba popełniam błąd. Nie chcę już o tym wszystkim mówić mam dość.
To co chcesz, żeby cię nękał dalej i to wszystko uszło mu na sucho.Pozwolił sobie na tak wiele w stosunku do ciebie, że nie pozwoli ci teraz ot tak sobie odzyskać spokoju i wolności, a on ma zostać z "zszarganą opinią". Potrzebna ci pomoc psychologa, na pewno ci to proponowano, skorzystaj.Musisz się przygotować na różne ewentualności, może być nawet niebezpiecznie. Poradź się kogoś ze swojego otoczenia, zamieszkaj póki co z rodzicami, potrzeba ci teraz pomocy i wsparcia.
Macie dobrze przynajmniej macie szanse na znalezienie partnera nie to co ja ![]()
Nie rozumiem, co masz na myśli z tym tytułem chyba powinnaś napisać , marzę o tym, żeby być wolną.Tak samo nie rozumiem, jak możesz jeszcze go kochać. Jesteś po prostu uzależniona od niego i to chorobliwie. Współczuję ci, ale proszę nie ryzykuj już z nim żadnego kontaktu. To nie ma sensu, a może skończyć się tragicznie, to na prawdę chory, niebezpieczny człowiek.Przecież masz maleńkie dziecko, któremu zostałaś tylko ty. Jeszcze trochę a będzie poniewierał dziecko,to tyran.
Z opinii psychologa sądowego mąż jest zaburzony. Może można to leczyć. Czuję się samotna i bezradna. moje życie to jedna wielka porażka. Mój pierwszy mąż też był straszną świnią, dlaczego ja lecę na takich facetów??!!
Wiele zależy, jak miałaś w domu, wiele od tego czego chcesz od życia i jak pojmujesz zdobycie tego. Nie szukaj miłości,nie czekaj na nią, ona sama musi cię znaleźć. Musisz się również nauczyć czego potrzebujesz w związku, żeby być szczęśliwą i zacząć tego wymagać, przede wszystkim wymagać od siebie, zmusić się do oczekiwania tego czego ci potrzeba i odrzucania ludzi, którzy tego nie spełniają. Jeśli obdarzasz kogoś zaufaniem i kredytem na zapas, , to tak jakbyś wchodziła w nieznaną rzekę i miała nadzieję, że metr od brzegu nie ma głębiny i wirów. Musisz zbadać takiego człowieka na wskroś i mieć pewność, że cię nie zawiedzie, tym bardziej, że masz już dziecko i odpowiadasz również za szczęście i spokój tego maluszka. W tej chwili nawet o tym nie myśl, teraz masz problem nie lada jak pozbyć się tego bandziora i nie łudź się, że on dostał nauczkę, czy wyciągnąl z tego jakieś wnioski. Znam ten typ mężczyzn, jeśli on podnosi na ciebie rękę i to jak jesteś w ciązy, to facet zdolny do zabicia, jego egoizm, zasłania mu rozum, pycha zalewa serce i nigdy nie dotrze do niego, kim jest a kim być powinien, albo nie miał wzorców i nie zna innego życia, albo jest rzeczywiście zaburzony i inaczej nie może. Tak czy siak, życia z nim nie ma, najgorzej, że ty cały czas się wahasz i moźesz ciężko za to zapłacić, ty albo twoje dziecko.
Cały czas o Nim myślę. Obsesyjnie. Nie mam z kim porozmawiać. Siedzę cały czas w domu. Boję się że jak wyjdę to spotkam kogoś znajomego, kto zapyta mnie co u mnie słychać? jak mi się żyje? Nie mogę tak dalej żyć nie wiem co mam zrobić żeby było dobrze.
Jedyne co mnie pociesza to fakt że mój synek jest zdrowy i rośnie jak na drożdżach.
Powinnaś spotykać się ze znajomymi. Sama ze swojego życia robisz więzienie. Na pytanie co słychać? - odpowiadaj zdawkowo - jakoś leci. Nie musisz mówić o mężu. Opowiadaj o dziecku, jak rośnie, jak się rozwija.
Ty nie jesteś winna tej sytuacji.
Myślisz o nim. Myślisz o tym jak Cię traktował? O tym, że postąpiłaś słusznie? Czy o tym, że chciałabyś dać mu szansę?
Odradzałabym danie mu szansy, tacy się nie zmieniają. Ty masz dziecko, które powinno wychowywać się z dala od takiego ojca.
dzisiaj się dowiedziałam, że dostał dodatkowo zarzut o pobicie , podobno jest załamany schudł ze 30 kg ale jakoś mnie to nie rusza wszystkie informacje na jego temat przekazuje mi teściowa. Mąż twierdzi że prowokowałam go do takich zachowań. Fakt jestem złośliwa czasem wredna ale to nie daje mu prawa do używania przemocy. Chyba jednak będę zeznawać
mieszkam z bratem i bratową . nie mogę już znieść ich czulości. Mój były mąż mieszka brame obok a ja czuję sie jak w potrzasku
Musisz dokonać jakiegoś wyboru, zrobić trzeźwy, rozsądny bilans za i przeciw. Inaczej bedziesz żyła w próżni i rozchwiejesz sie emocjonalnie do reszty. Myślę, że podświadomie to wiesz co trzeba zrobić, tylko wymaga to wysiłku i niestety burzy to twoje marzenia i nadzieje na udany związek z tym człowiekiem. Jesli masz problem, zawsze możesz iść do Osrodka Interwencji Kryzysowej, tam jest psycholog za darmo, mozesz poprosić, żeby on przedstawił ci jak widzi, z racji swojej wiedzy i doświadczeń, waszą wspólną przyszłość .
mieszkam z bratem i bratową . nie mogę już znieść ich czulości. Mój były mąż mieszka brame obok a ja czuję sie jak w potrzasku
Chcą dla Ciebie jak najlepiej, nie podejrzewając że nie czujesz się z tym komfortowo.
Wszystko potoczyło się nie tak jak sobie wyobrażałaś, jesteś w tym zagubiona. Poszukaj psychologa, pomoże Ci to wszystko poukładać w głowie.
Zazdroszczę ci brata i bratowej i mimo, że to cię irytuje dają ci sporo wsparcia, którego ty nie umiesz jeszcze docenić, ale to przez ten "stan", w którym jesteś.
Witam,
Cały wątek to jeden wielki koszmar, którego wbicie szczęki w ziemię z łoskotem potęgują te zdania
w moim mężu zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Po tygodniu znajomości zamieszkaliśmy razem po dwóch miesiącach wzięliśmy ślub. Jeszcze przed ślubem dowiedziałam się że jestem w ciąży.
Ja rozumiem zauroczenie, motylki w brzuchu, różowe okulary i te sprawy, ale tak na prawdę i z ręka na sercu... nie widziałaś nic niepokojącego u niego i nie wiedziałaś o jego przeszłości? Nawet od znajomych??? Szok.
Bez urazy, ale jak już ktoś wcześniej wspomniał, to w ramach oceny opisanej tutaj sytuacji i zachowań tego faceta to faktycznie na usta cisną się same brutalne inwektywy pod jego adresem.
A mówiąc kulturalnie, to z faceta jest psychopata pełną gębą, przemocowiec i kat oprawca. Damski bokser to bez wątpienia jest bardzo delikatny epitet pod jego adresem. Tak bez urazy i zarazem na marginesie mówiąc, to w krajach arabskich kobieta jest gorzej traktowana niż pies. Tu paradoksalnie wręcz i za przeproszeniem... na równi.
Pozostaje zatem pytanie: co Ty droga autorko teraz z tym fantem zrobisz? Bo facet bez wątpienia zasługuje na sądową "ścieżkę zdrowia" i przy okazji rozwodu o wystąpienie z wnioskiem o całkowity zakaz zbliżania się do Ciebie, dziecka i Twojej rodziny na milę przynajmniej.
Symptomatyczne jest to, że jak piszesz nie możesz znieść ich czułości, z tego wynika, że niestety masz problem z uczuciami i powinnaś koniecznie szukać pomocy psychologa. Trudne przezycia wywarły destrukcyjny wpływ na twoje odczuwanie pozytywnych uczuc otrzymywanych od innych. Jeszcze sobie tego nie uświadamiasz, ale juz działasz jak twoi oprawcy, odrzucasz dobre uczucia, izolujesz się , zyjesz w swoim świecie, nie uświadamiasz sobie, ale juz zaakceptowałaś, że tobie się nic dobrego nie należy, i boisz sie uwierzyć , że ktoś ciebie może szanować i współczuć.
Sama zaczynasz się źle traktować, a potem juz tylko o krok od ciężkiej depresji, wyalienowania, a i dziecku będzie ciężko z tobą i tobie z nim, bo nie będziesz wiedziała czego go uczyć, bo cały dobry świat został zburzony. Zaufaj bratu i bratowej, przytul sie choćby do nich i wypłacz, potrzebujesz bardzo wyrzucic z siebie krzywdę i ból i musisz to nazwać po imieniu, żeby odzyskać równowagę emocjonalną. To nie twoja wina, że masz pecha do takich mężczyzn. Potrzebujesz wsparcia i "otworzenia oczu". I nie szukaj pociechy na siłę , szybko i z przypadku, bo znów wpadniesz w tarapaty. Mężczyźni chętnie oferują pomoc, bo to tylko słowa, wykazują empatię na początku sa aniołami, ale trzeba trochę obok nich przeżyć, i trzeźwo obserwować, nie bać sie nazywać prawdy po imieniu, a przede wszystkim okreslić sobie jakiego mężczyzny szukasz i takiego szukać i nie obdarzać z góry miłością, zaufaniem i oddaniem, bo zawsze tak będzie się kończyć.
40 2013-10-08 18:52:31 Ostatnio edytowany przez nightwatcher (2013-10-08 18:56:53)
Bezmiłości, byłaś z klasycznym psychopatą, w dodatku niebezpiecznym i alkoholikiem. Poczytaj bloga moje dwie głowy. Mam nadzieję, że nie wrócisz. Następnym razem może zdarzyć się tragedia, u takich ludzi zachowania agresywne mają tendencje do narastania w czasie, nie na odwrót - i to wszystko mimo coraz wspanialszych *miesięcy miodowych*.
Rozumiem, że to jakieś żarty. Po 2 miesiacach znajomości?????????????????????? Nie wierzę...
A co z biednym psem?? On nie ma wyboru!
Dawno nie pisałam. Sprawa karna przeciwko mężowi nadal się ciągnie. Zeznawałam w sądzie, od dawna nie mam już żadnych złudzeń. On jest na wolności, ale ma dozór policyjny i zakaz zbliżania się do mnie.
W przyszłym miesiącu odbędzie się pierwsza sprawa o rozwód z orzeczeniem o winie i o ograniczenie praw rodzicielskich. Nie pozwalam mężowi widywać się z dzieckiem. Ciągle żyje w strachu ale odzyskałam równowagę emocjonalną. Jestem wolna!!!
Przeczytałam cały wątek i po tym wszystkim co przeżyłaś dobrze wiedzieć, że dajesz sobie radę i wiesz, że on był dla Ciebie bardzo zły i nie możesz mu pozwolić na jakiekolwiek bycie w życiu Twoim i Twojego dziecka. Trzymaj się!
I znowu pod górkę. Ten drań w odpowiedzi na pozew zrobił ze mnie alkoholiczkę i wyrodną matkę. Do tego napisał że to ja jestem agresywna, że go biłam (będąc w zagrożonej ciąży ). Że on się domem zajmował, dzieckiem a ja nic tylko piłam. Na świadków wziął sobie kolegów od butelki i rodziców( wiem, że wszyscy będą kłamać). Nie stać mnie na prawnika. Korzystałam z pomocy prawnika w cpk ale nie wiele mi to pomogło.
w pozwie o rozwód podałam sygnaturę jego sprawy karnej tam są wszystkie obdukcje opinia psychologa zeznania itd. Czy sąd będzie miał wgląd w te akta i czy będą one się liczyły przy rozwodzie?
w pozwie o rozwód podałam sygnaturę jego sprawy karnej tam są wszystkie obdukcje opinia psychologa zeznania itd. Czy sąd będzie miał wgląd w te akta i czy będą one się liczyły przy rozwodzie?
Tak, jeśli zawnioskujesz o taki dowód. Trudno wyrokować, jak konkretny sędzia będzie prowadził sprawę, ale jedno jest pewne - najbardziej liczą się dowody i zimna krew. Tak więc on sobie może pisać co chce, ale musi to poprzeć przed sądem dowodami. Za fałszywe zeznania świadek może iść do więzienia.
On próbuje Cię przestraszyć - nie daj się. Dość już się go bałaś.
Nie uda mu się oczernić i obciążyć cię winą! Za dużo dowodów jest przeciwko niemu! Przecież policja ma dowody że Ci groził! Przecież był w areszcie! Takich cwaniaczków sędziowie znają, co to udają biednych,pokrzywdzonych mężusiów! Nie martw się! Przedstawiaj tylko wszystkie dowody! On chce cię zastraszyć! Ile ja znam podobnych spraw! Ale we wszystkich przegrywał tyran! Trzymaj się! Będzie dobrze! A Twój synek będzie szczęśliwy!
Dawno nie pisałam. Sprawa karna przeciwko mężowi nadal się ciągnie. Zeznawałam w sądzie, od dawna nie mam już żadnych złudzeń. On jest na wolności, ale ma dozór policyjny i zakaz zbliżania się do mnie.
W przyszłym miesiącu odbędzie się pierwsza sprawa o rozwód z orzeczeniem o winie i o ograniczenie praw rodzicielskich. Nie pozwalam mężowi widywać się z dzieckiem. Ciągle żyje w strachu ale odzyskałam równowagę emocjonalną. Jestem wolna!!!
no i brawo tak trzymaj, zasługujesz z dzieckiem na normalne zycie,
balam się ze wrócisz do niego
umówiłam się na jutro do czytelni akt, jeżeli nie będzie tam żadnych papierów z jego sprawy karnej to złoże wniosek o dołączenie ich. Troszkę mam problem z pisaniem tych wszystkich pism sądowych, wygrzebuje setki informacji z internetu, muszę się obejść bez prawnika.
Może uda mi się odzyskać nagrania z telefonu na których wyzywa mnie i moją rodzine zamierzam to dołączyć do dowodów.
"w moim mężu zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Po tygodniu znajomości zamieszkaliśmy razem po dwóch miesiącach wzięliśmy ślub"
To wystarczy jako podsumowanie. Nie mozna się zakochac od pierwszego wejrzenia to po pierwsze, po drugie zamieszkać po tygodniu razem a brać ślub po 2 miesiącach? Bez jaj, niektóre 15 latki są bardziej dojrzałe i nie poszłyby na coś takiego.
umówiłam się na jutro do czytelni akt, jeżeli nie będzie tam żadnych papierów z jego sprawy karnej to złoże wniosek o dołączenie ich. Troszkę mam problem z pisaniem tych wszystkich pism sądowych, wygrzebuje setki informacji z internetu, muszę się obejść bez prawnika.
Może uda mi się odzyskać nagrania z telefonu na których wyzywa mnie i moją rodzine zamierzam to dołączyć do dowodów.
Nie musisz wykazywać się jakimś profesjonalizmem przy pisaniu pism. Ważne, aby zawierały one niezbędne elementy i w miarę jasno wskazywały, czego się domagasz i dlaczego. Pisz swoimi słowami. Ewentualnie - nie myślałaś o zawnioskowaniu o przyznanie pełnomocnika z urzędu?
Co do oceniania uczuć Autorki - jakoś nie wydaje mi się właściwym wyrokowanie kiedy zakochanie czy miłość ma miejsce, a kiedy na pewno nie, choćby z tego względu, że dla każdego te uczucia mogą oznaczać co innego. Nie ma jednej definicji. Jeżeli ona twierdzi, że się zakochała to widocznie tak czuła. Rzecz jasna inną sprawą jest poddanie ocenie jej poczucia odpowiedzialności w momencie podejmowania ważnych decyzji życiowych. Ale nie należy przy tym zapominać, że czas, w jakim się wchodzi w związek z drugim człowiekiem nie jest jednoznacznym wyznacznikiem udanego czy nieudanego związku. Bywa, że ludzie znają się lata zanim zdecydują się ze sobą być, a to ich przed rozwodem czy rozstaniem nie chroni. Każdy mierzy własną miarą i tak będzie zawsze, ale dla mnie osobiście zbyt dużo czynników wpłynęło na decyzje Autorki, abym mogła i chciała to kategorycznie oceniać.
Troszkę mam problem z pisaniem tych wszystkich pism sądowych, muszę się obejść bez prawnika.
Dlaczego musisz się obejść bez prawnika?
Złóż do sądu wniosek o przyznanie Ci pełnomocnika z urzędu.
Złożyłam w sądzie wniosek o dołączenie do akt z akt sprawy karnej obdukcje, orzeczenie o zakazie zbliżania się, opinie biegłego psychologa i wypis ze szpitala po pobiciu. Dopisałam że nie jestem oskarżycielem posiłkowym. Dołączyłam dowód w postaci nagrania z poczty głosowej ( wyzywa na nagraniach moją matkę, swoją matkę, mojego brata i mnie oczywiście). Dołączyłam dokumentację medyczną z okresu ciąży, dokumentację medyczną dziecka i masę rachunków. Teściowa złożyła wniosek o widzenia z wnukiem. Nie wiem jak się do tego ustosunkować. Oczywiście we wniosku nakłamała jaka to z niej super babcia. Pewnie chce na mnie haka znaleźć.
Najbardziej boję się tego że w sądzie wymięknę zacznę ryczeć i nie będę potrafiła powiedzieć tego co bym chciała. Jestem generalnie osobą wrażliwą i strasznie mnie takie sytuacje stresują.
Do tej pory nie jestem w stanie tego zrozumieć, dlaczego pozwoliłaś mu na to wszystko.
Nie szanowałaś samej siebie?
Najgorzej w takich sytuacjach cierpią dzieci. Dobrze, że Twoje było wtedy niemowlęciem i niczego nie będzie pamiętać...
"w moim mężu zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Po tygodniu znajomości zamieszkaliśmy razem po dwóch miesiącach wzięliśmy ślub"
To wystarczy jako podsumowanie. Nie mozna się zakochac od pierwszego wejrzenia to po pierwsze, po drugie zamieszkać po tygodniu razem a brać ślub po 2 miesiącach? Bez jaj, niektóre 15 latki są bardziej dojrzałe i nie poszłyby na coś takiego.
Najłatwiej jest krytykować ! Przeczytaj dokładnie co napisała kjersti!
Adi111 napisał/a:"w moim mężu zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Po tygodniu znajomości zamieszkaliśmy razem po dwóch miesiącach wzięliśmy ślub"
To wystarczy jako podsumowanie. Nie mozna się zakochac od pierwszego wejrzenia to po pierwsze, po drugie zamieszkać po tygodniu razem a brać ślub po 2 miesiącach? Bez jaj, niektóre 15 latki są bardziej dojrzałe i nie poszłyby na coś takiego.Najłatwiej jest krytykować ! Przeczytaj dokładnie co napisała kjersti!
Po co? Moje zdanie i pewnie nie tylko moje jest proste. Tylko naiwna nastolatka albo desperatka coś takiego jest w stanie zrobić. Takie są fakty.
Adi, ZAKOCHAĆ się można, zakochanie to głównie emocje, szybkie, gwałtowne, potrzebujące podtrzymywania i z reguły krótkotrwałe. POKOCHAĆ od pierwszego wejrzenia nie można, bo miłość to uczucia, bardziej stałe.
Inna kwestia, że ślub po 2 miesiącach znajomości... cóż, trudno to nazwać dojrzałą, przemyślaną decyzją, a nieprzemyślane, podejmowane pod wpływem chwili mogą się skończyć bardzo różnie.
Dla mnie zakochanie na początku to zauroczenie, inaczej do tego podchodzę.
Semantyka.
Dla mnie zakochanie na początku to zauroczenie, inaczej do tego podchodzę.
No i właśnie w tym rzecz - Ty podchodzisz. I świetnie, nikt Ci tego nie zabrania, ale nie widzę powodu aby z własnego podejścia robić wyznacznik dla wszystkich i podsumowywać stwierdzeniem "takie są fakty".
Dziś odbyła się pierwsza rozprawa rozwodowa. On nie stawił się w sądzie. Moi świadkowie zeznawali. Zdziwiło mnie, że ja nie zeznawałam czy to dlatego że nie było męża na sprawie? Na koniec sędzina wlepiła mu karę 300 zł dobrze mu tak.
Jak następnym razem będziesz podejmowała taką decyzję że po w zasadzie kilku dniach znajomości chcesz zamieszkać z facetem i wiązać z nim przyszłość to zastanów się ze sto razy bo teraz masz nauczkę ile takie nieprzemyślane i pochopne decyzje mogą kosztować.
Dzisiaj dowiedziałam się w sądzie, że w sprawie karnej obecnie jeszcze mój mąż dostał wyrok skazujący. On odwołał się od tego wyroku, ale jest już jakiś postęp. Jestem na chwilę obecną zadowolona. Mam nadzieję że na sprawę rozwodową doprowadzą go w kajdankach.
Zaraz, zaraz...chwile....
Mnie tu z obliczen wychodzi, ze to nie jego dziecko...
Czy dziecko uznal? Bo jesli nie, to niema do niego praw rodzi ielskich...
Po drugie- kto jest ojcem, i co sie z nim stalo?
Moze to byl faktyczny powod tak szybkiego slubu?
( co, oczywiscie nie usprawiedliwia przemocy)
A swoja droga, - moim subiektywnym zdaniem, to autorka, nawet jak do niego nie wroci, to znajdzie kolejnego przemocowca....bo ma " syndrom ofiar" czy jak sie to fachowo nazywa...z jej postow az bije w oczy poszukiwanie relacji trudnych, chorych...
Oczywiscie, z tego mozna sie leczyc, ale czy bedzie sie leczyc? Czy znajdzie czas i sily na terapie?
Chciałabym żeby to nie on był ojcem. Niestety to nie możliwe. Moje dziecko jest wcześniakiem.