Rozwieść się? Ale jak to zrobić? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozwieść się? Ale jak to zrobić?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 42 ]

1 Ostatnio edytowany przez Biniek (2013-03-26 09:48:33)

Temat: Rozwieść się? Ale jak to zrobić?

Witam. Przedstawię z grubsza moją sytuację. Napewno pominę jakieś tam niuanse, ale postaram się postawić sprawę tak, żeby nie była widziana tylko moimi oczami.

Z moją żoną w związku jesteśmy 12 lat, 7 lat małżeństwem. Mamy wspaniałego trzyipółrocznego syna.
Ale....
Niby wszystko z zewnątrz jest w porządku. Nie kłucimy się, pragmatycznie oceniając rzeczywistość mamy podobne zdania na większość tematów. Wcześniej jednak bywały sytuacje, kiedy Ona sama mówiła że czeka aż to wszystko przygaśnie (to jeszcze przed ciążą było), aż któreś z nas podejmie jakąś decyzję. Wiem że to wynikało z tego, że ja okazywałem mało czułości (mało nie znaczy wogóle, ale o tym później), wiem że brakowało mi empatii. Widzę po sobie teraz że facet 26 letni różni się od 33 letniego. Wiem że czuła się ze mną czasem źle, że w jakiś sposób ją krzywdziłem. Z czasem to jakoś się zatarło i zdecydowaliśmy się na dziecko. Udało się to szybko i ponad trzy lata temu urodził nam się wspaniały syn. Tu też jeszcze muszę dodać, że miałem jakąś blokadę w trakcie ciąży. Nie wiem, coś mnie przestraszyło i unikałem mocniejszych zbliżeń, ale to nie wynikało z jakiejś fizycznej niechęci, bo żona w ciąży wyglądała cudnie i kochałem ją równie mocno co wcześniej. Wychowanie syna jednak było od początku dość wyczerpujące. Pierwsze pół roku spędziliśmy trzymając go na rękach na zmianę (Ona w dzień, ja w nocy). Zrozumiałe że mogła nie mieć ochoty na zbliżenia, więc nie naciskałem. Potem wróciła do pracy, podzieliliśmy się obowiązkami (ja mam swoją działalność więc mogę dysponować czasem dość swobodnie). Minęło dużo czasu. Od pewnego momentu żona jakoś straciła chęć na cokolwiek związanego z bliskością. Ja rozumiem że ciągle jest zmęczona, ciężko pracuje, ale nie pracuje co dzień. Idealnej atmosfery przy takim hultaju jak ten nasz maluch też nie uda się uzyskać. Ale od ponad 3 lat mógłbym na palcach dwóch rąk policzyć ile razy się całowaliśmy. Tak ładnie, ciepło, nie mówię o buzi na dzieńdobry. O kochaniu się to wogóle zapomnijcie. Bo wciąż zmęczona, nawet jak ma miesiąc wolnego. Przez problemy ze snem i to że w nocy się wiercę i chrapię wylądowałem na drugiej kanapie. Od roku śpimy osobno. Finał jest taki, że pozbawiło mnie to kompletnie uczuć do Niej. Owszem, wychowujemy razem dziecko, jesteśmy dobrymi rodzicami, przyjaciółmi, pomagamy sobie i się wspieramy. Ale w tym nie ma krztyny emocji. Nie zdawałem sobie sprawy że jej nie kocham, do momentu w którym kogoś nie poznałem. Nie biczujcie mnie jeszcze smile Nie zdradziłem żony, a nie wiem czy z tą poznaną osobą mam jakąś przyszłość. Ale mam świadomość teraz że kogoś kocham, że człowiekowi towarzyszą też w życiu jakieś wyższe uczucia. Skoro mogłem poczuć to do kogoś "obcego" to nie widzę sensu naszego małżeństwa. Nie mam pojęcia jak to zrobić. Mam taką mgłę we łbie teraz jak nigdy w życiu. Moja żona ostatnio miała jakieś przebłyski, to się przytuliła, to pogłaskała, to coś miłego usłyszałem, ale ja już nie umiem. Czuję się trochę jak reproduktor, który po skończeniu wszystkiego został zamknięty w klatce. Nie żałuję że mamy dziecko, kocham naszego syna nad życie. Ale nie będę potrafił w imie jego dobra samemu męczyć się do końca życia. Naoglądałem już się małżeństw frustratów, którym zabrakło odwagi w pewnym momencie życia i nie podjeli decyzji.
Chciałbym to jakoś rozsądnie zamknąć. Nie jestem w stanie pokochać żony jeszcze raz. To wszystko padło we mnie. Zdałem sobię z tego sprawę niedawno. Oczywiście mamy dziecko. Ja chcę żeby ono miało oboje rodziców, tylko nie koniecznie razem hmm
Materialnie się nie przejmuję. Nie jesteśmy bogaci, ale oboje mamy łby na karku. Ja jak będzie potrzeba to kosztem czasu jestem w stanie uciągnąć wszystko w tej kwestii.
Tylko jak jej to powiedzieć wogóle? Nie mam pojęcia. Nie zrozumcie mnie źle, zawsze byłem dość zdecydowany i raczej nie jakiś mamejowaty, ale ta sytuacja mnie przerasta. Jak powiedzieć kobiecie z którą żyję 12 lat i mamy dziecko że chcę się rozwieść?
Jeszcze jedno. Ja nie chcę uciekać. Mogę mieszkać w pobliżu, pomagać z wszystkim tak jak pomagałem do tej pory. Poza tym chce mieć dobry kontakt z synem. Tylko po prostu nie chcę już żeby ona była moją żoną. Nieomal czteroletni brak jakiejkolwiek bliskości zarżnął moje uczucia do Niej do końca.
Piszę to na forum kobiet. Może będziecie po mnie jeździć, nie szkodzi. Ale my mężczyźni też mamy uczucia i też odczuwamy ich prak. Nie wszyscy myślą tylko ptakiem. Poza tym przez cały ten czas nie zdradziłem żony. Mówię tylko że coś mi kwitnie wewnątrz do innej osoby, ale nic z tym narazie wielkiego nie robię bo nie chce dawać obietnic bez pokrycia. Byłoby potwornie, gdybym krzywdził w tym wszystkim jeszcze jedną osobę.
Ja mam wrażenie że kontynuujemy teraz tą drogę, o której wspominałem na początku. Zdechło wszystko.
Szczerze mówiąc to chciałbym żeby Ona kogoś spotkała. Nie po to żeby mi coś ułatwiać. Po to żeby sama w sobie odnalazła to czego zabrakło dla nas. Ja naprawdę jej dobrze życzę, jesteśmy razem 12 lat, nie potrafiłbym teraz sprowadzać rozstania do konfliktu zbrojnego. Przecież kiedyś się kochaliśmy. Niech i Ona kogoś jeszcze pokocha, jest młoda i ładna, uda jej się. Bo ze mną to już się jej nie uda....

Trochę chaotycznie, ale mam taki potok myśli od kilku tygodni, że nie potrafię z sensem tego opisać.
Jezu. Jak ja mam wogóle zacząć taką rozmowę?

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2013-03-26 10:13:01)

Odp: Rozwieść się? Ale jak to zrobić?

Zastanawia mnie jedno Biniek!

Czy gdybys nie poznał kogoś, to też myślałbys o rozwodzie?
Wasze małżeństwo sypało sie od dłuższego czasu. Czy kiedykolwiek zdobyłeś sie na szczerą rozmowę z żoną?  Ze cos nie gra?
Szkoda, że pozwoliliscie "umrzeć" Waszemu uczuciu...dziecko, praca, obowiązki...wiadomo, pochłaniają nas często zbyt mocno, ale i w tym można się we dwoje odnaleźć.
Tylko cały w tym ambaras, żeby dwoje chciało na raz.
Podejrzewam, że jeśli powiesz zonie o rozwodzie, to dopiero jej sie otworzą oczy. bądź przygotowany na potoki łez....

Ale nie możesz jej oszukiwać. Powiedz jej to co tu napisałeś...

3

Odp: Rozwieść się? Ale jak to zrobić?

Monia, masz rację. Nie mogę oszukiwać. O rozwodzie myślałem już wcześniej. Teraz jednak dopiero mnie to tak mocniej ruszyło. Nie będę potrafił też ordynarnie stwierdzić że to koniec i zostawić ją z tym samą.
Mam też jakieś wyrzuty, ze zachowuję się jak w kryzysie wieku średniego. Rozum każe myśleć pragmatycznie, ale coś wewnątrz podpowiada mi że to byłoby potworne oszustwo. Pamiętam jak byłem młodszy i kątem śmiałem się z bohaterów romantycznych. A teraz sam mam taką sytuację. Co los potrafi zrządzić to niewiarygodne. Ja nawet nie sądziłem że tak emocjonalnie do niektórych rzeczy podchodzę. Przecież jestem twardo stąpającym po ziemii 33 latkiem...

4

Odp: Rozwieść się? Ale jak to zrobić?

Biniek - mam wrażenie , że ty po prostu chcesz żeby żona dała ci swoje błogosławieństwo na nową drogę życia a jeszcze lepiej żeby kogoś poznała (np. zdradziła) wtedy mógłbyś "umyć rączki" od odpowiedzialności za to że to ty chcesz zostawić rodzinę.
Wiem co znaczy praca , dom, chore dziecko przez lata , praca zawodowa , mąż który długo pracuje i uwierz mi kiedy przychodziła noc to myslałam tylko o przyłożeniu głowy do poduszki i odpoczynku. Gdy było więcej wolnych dni to musiałam naładować akumulatory na kolejne tygodnie i na figle nie specjalnie miałam ochotę. A jednak mój mąż był cierpliwy i czekał, oczywiście nie obyło się bez kłótni, czasem pretensji że on też ma potrzeby ale przetrwaliśmy i przyszedł moment że wszystko się zmieniło i od 16 lat jesteśmy małżeństwem bo milośc to nie tylko łóżko.
Z twojego opisu wynika że dla ciebie miarą milości jest ilość stosunków dla mnie to śmieszne bo nie wiem czy zdajesz sobie sprawę że z tą nową która tak teraz cię rajcuje będzie identycznie przyjdzie moment gdy będzie zmęczona, zła itd... i też ci nie da i co znowu się odkochasz.
Udajesz dobrą duszę a po prostu chcesz zmienić zonę na nowszy model tym bardziej w sytuacji gdy piszesz że ostatnio żona zaczyna znów wracać do tego co kiedyś było.
Jak dla mnie nie jesteś facetem - przykro mi.

5 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2013-03-26 10:37:28)

Odp: Rozwieść się? Ale jak to zrobić?
Biniek napisał/a:

Monia, masz rację. Nie mogę oszukiwać. O rozwodzie myślałem już wcześniej. Teraz jednak dopiero mnie to tak mocniej ruszyło. Nie będę potrafił też ordynarnie stwierdzić że to koniec i zostawić ją z tym samą.
Mam też jakieś wyrzuty, ze zachowuję się jak w kryzysie wieku średniego. Rozum każe myśleć pragmatycznie, ale coś wewnątrz podpowiada mi że to byłoby potworne oszustwo. Pamiętam jak byłem młodszy i kątem śmiałem się z bohaterów romantycznych. A teraz sam mam taką sytuację. Co los potrafi zrządzić to niewiarygodne. Ja nawet nie sądziłem że tak emocjonalnie do niektórych rzeczy podchodzę. Przecież jestem twardo stąpającym po ziemii 33 latkiem...

Tylko pytanie?
Czy umiesz spojrzeć na siebie w lustrze i uczciwie powiedzieć....tak, zrobiłem wszystko, żeby nasza rodzina przetrwała? Na prawde wszystko?

6

Odp: Rozwieść się? Ale jak to zrobić?

Rozumiem Towje rozgoryczenie, ale jeśli kochasz dziecko, to spróbuj może z żoną. Oczywiście nie dostales w domu czułości, seksu itd, ale Twoja zona też swego czasu od Ciebie tego nie dostala, a jednak byla z Tobą. Porozmawiaj z nią. koniecznie. Twój ewentualny nowy związek z pewnością będzie podobnu do obecnego. Boże , gdybym ja myślal tak jak Ty, to już mialabym 15 męża!

'What you think and what you believe is what will come true for you. Your thoughts create your life.'

7

Odp: Rozwieść się? Ale jak to zrobić?
Biniek napisał/a:

Monia, masz rację. Nie mogę oszukiwać. O rozwodzie myślałem już wcześniej. Teraz jednak dopiero mnie to tak mocniej ruszyło. Nie będę potrafił też ordynarnie stwierdzić że to koniec i zostawić ją z tym samą.
Mam też jakieś wyrzuty, ze zachowuję się jak w kryzysie wieku średniego. Rozum każe myśleć pragmatycznie, ale coś wewnątrz podpowiada mi że to byłoby potworne oszustwo. Pamiętam jak byłem młodszy i kątem śmiałem się z bohaterów romantycznych. A teraz sam mam taką sytuację. Co los potrafi zrządzić to niewiarygodne. Ja nawet nie sądziłem że tak emocjonalnie do niektórych rzeczy podchodzę. Przecież jestem twardo stąpającym po ziemii 33 latkiem...

Ty piszesz że podchodzisz emocjonalnie - ja napisałabym egoistycznie myslisz o sobie i tylko o sobie a emocje masz w nosie albo w innej części ciała

8

Odp: Rozwieść się? Ale jak to zrobić?

No tak. Myśl jak chcesz. Tylko powiem że nie mierzę miłości ilością stosunków. To dość płytka ocena. Czy Ty przez ten trudny moment unikałaś przytulania i takiego okazywania uczuć? Sprowadziłaś męża do roli wpółlokatora? Ja nie twierdzę ze chęc zmiany na "nowszy model" jest decydujący. Mówiłem że nie wiem czy coś z tego będzie. Twierdzę tylko że wolę nadzieje niż marazm.
Wiesz, z tym myciem rączek to jasne że byłoby najprostsze rozwiązanie, masz rację. Tylko to nie znaczy że ja takiego koniecznie oczekuję.

9

Odp: Rozwieść się? Ale jak to zrobić?

Tak czy inaczej wszyscy macie rację. Czeka nas poważna i trudna rozmowa.

10

Odp: Rozwieść się? Ale jak to zrobić?

Czy Ty przez ten trudny moment unikałaś przytulania i takiego okazywania uczuć? Sprowadziłaś męża do roli wpółlokatora? - Ja zrobiłam coś o wiele gorszego przestałam go kochać, przestało mi zależeć na czymkolwiek a przede wszystkim na nim (bo do tego co napisałam doszło wiele innych bardzo trudnych problemów) był moment że mu powiedziałam nie wiem czy chcę z tobą dalej żyć  i to był moment zwrotny , godziny rozmów, mój płacz jego trzaskanie drzwiami - burza ale udało nam się przetrwać, czy go kocham tak ale już inaczej - bo już nie mogłam go kochać tak jak kiedyś bo sytuacja jest inna , my jesteśmy inni - ale najważniejsze było to co obiecaliśmy sobie 16 lat temu nie opuszczę cię aż do śmierci

11

Odp: Rozwieść się? Ale jak to zrobić?

No to gratuluję w takim razie i tego że się udało i męża. A długo to tak trwało?
Rozumiem że mnie ostro oceniasz bo masz przy sobie porzadny wzór. Piszę to bez ironii,  naprawdę.

12 Ostatnio edytowany przez atinasarz (2013-03-26 11:15:52)

Odp: Rozwieść się? Ale jak to zrobić?

przez 6 lat wygasała moja miłość po tym okresie stwierdziłam że juz nic nie zostało a jednak się myliłam nie można tak po prostu odejść od kogoś kogo się kochało, z kim się dzieliło życie, problemy , ma się dziecko - sam to przemyśl.
Mam porządny wzorzec moi rodzice są razem 40 lat i też różnie bywało.
Dlatego nie rozumiem ciebie skoro darzysz żonę szacunkiem , jest chyba dobrym człowiekiem i matką, rozumiecie się to czego ci brak , co jest takiego co nie pozwala ci od nowa się w niej zakochać pomyśl - co temu przeszkadza pomijając nową Panią
Może powinieneś popatrzeć na nią od nowa nie przez pryzmat błędów i , doznanych krzywd ale jak na kobitę inną , ale wcale nie gorszą od tej którą kochałeś.

13 Ostatnio edytowany przez stokrotka1978 (2013-03-26 11:40:23)

Odp: Rozwieść się? Ale jak to zrobić?

Biniek,
czytałam to co napisałeś i jakby po części widziała siebie i mojego męża. Sytuacja trochę podobna, sypnęło się po urodzeniu dzieci. Wcześniej on nie był za bardzo wylewny, raczej zimny, to ja ta okazująca uczucia, przytulająca. Potem zaczęły się starania o dzieci, potem urodziły się dzieci, no i się odsunęliśmy, ja go potrzebowałam jego wsparcia, sama dałam wiele uczuć dzieciom a jemu za mało. On nic nie mówił, nic a nic, sam nie inicjował i sobie tak żyliśmy i w końcu pękło, około rok temu. Przez wiele miesięcy wylewał żale nawet sprzed 20 lat, ale oczywiście było to następstwem tego że zaczął mocno przyjaźnić się z pewną koleżanką. Myślę, że do niczego fizycznie nie dosżło między nimi, ale ta przyjaźń uświadomiła mu, że mnie nie kocha, że nie chce ze mną być, bo jestem zimna, bo było za mało seksu, za mało przytulania. Nie chcę Ci nawet pisać jak się czułam, hu....o, ryczałam przez 3 miesiące, dzień w dzień (schudłam 10 kg, ważyłam 39 kg w sierpniu, włosy wychodziły mi garściami, straciłam pokarm bo karmiłam jeszcze wtedy dziecko 8 miesięczne), na początku prosiłam, błagałam itd.

Powiem Ci jakie mam teraz przemyślenia, a minęło juź prawie 10 miesięcy oraz 7 miesięcy odkąd mi powiedział, że nie chce ze mną być. Dodam jeszcze, że pomimo że wynajął mieszkanie 3 miesiace temu to cały czas siedzi w domu, a ja...teraz zastanawiam się czy ja go jeszcze kocham, nie potrafię go wyrzucić z domu, a on sam nie potrafi odejść. Czasem mam ochotę się przytulić, ale mam jakąś barierę, tylko po alkoholu się tulimy i uprawiamy sex całą noc. Nie wiem co z tego dalej będzie...naprawdę nie wiem. Nie wiem co ja do niego czuję, mam chyba ogromny żal, że mi nie mówił że było mu źle, że tego nie ratował, że wolał rozmawiać z koleżanką. Teraz twierdzi, ze nie byłam gotowa na takie wyznanie...no po prostu żałosne, to oczywiście moja wina, że on nie piotrafił mi tego zakomunikować.

Ale, ale, z drugiej strony jestem mu po częsci wdzięczna za tą traumę, wiesz dlaczego...bo zaczęłam rozumieć siebie i teraz wiem, że nie należy uzależniać się od tej drugiej osoby. Chodzę na terapię, uczę się siebie, uczę się żyć samemu, ale nie jest to łatwe.

Kiedyś się/cię znajdę

gg 39855556

14

Odp: Rozwieść się? Ale jak to zrobić?

Biniek,
i wiesz co, mam żal do męża, że wylał mi to wszystko, ale nie chciał słuchać czy w moich oczach było wszystko ok z jego strony, że nie chce iśc na terapię, pracować nad związkiem. Dla mnie to jak strzał w kolano.

Kiedyś się/cię znajdę

gg 39855556

15

Odp: Rozwieść się? Ale jak to zrobić?

Smutne. ze ludzie w tych czasach tak latwo sie poddaja... W wiekszosci przypadkach sa to faceci.

"Only the educated are free" - Epictetus

16

Odp: Rozwieść się? Ale jak to zrobić?

Nie jestem pewien czy to nazwać łatwym poddawaniem się. To jest długotrwały proces, u  ktorego podstaw leży napewno wiele mojej winy. Napewno Wasze opinie pomogą mi zachować w tym wszystkim jakiś rozsądek.
Jeszcze, co do Waszych przykładów małżenstw z dużym stażem, to wiadomo można mnożyć w nieskończoność. Moi rodzice są po ślubie 42 lata i jest u nich super. Moi teściowie są razem ponad 50 lat i to wygląda jak skrzyżowanie akceptacji z tolerancją, podparte codziennym życiem. Tam aż się roi od niedomówień i pretensji i wiem że ten stan trwa ze 40 lat (od momentu urodzenia pierwszego dziecka). Myślicie że to są szczęśliwi ludzie?

17

Odp: Rozwieść się? Ale jak to zrobić?
Biniek napisał/a:

Nie jestem pewien czy to nazwać łatwym poddawaniem się. To jest długotrwały proces, u  ktorego podstaw leży napewno wiele mojej winy. Napewno Wasze opinie pomogą mi zachować w tym wszystkim jakiś rozsądek.
Jeszcze, co do Waszych przykładów małżenstw z dużym stażem, to wiadomo można mnożyć w nieskończoność. Moi rodzice są po ślubie 42 lata i jest u nich super. Moi teściowie są razem ponad 50 lat i to wygląda jak skrzyżowanie akceptacji z tolerancją, podparte codziennym życiem. Tam aż się roi od niedomówień i pretensji i wiem że ten stan trwa ze 40 lat (od momentu urodzenia pierwszego dziecka). Myślicie że to są szczęśliwi ludzie?

Pewnie, że są nieszczęśliwi, ale sami sobie ten los zgotowali!

Nie odpowiedziałes mi na dwa moje pytania!

Czy zdobyłes się kiedykolwiek na szczerą rozmowę z żoną?
I czy jesteś pewien, że zrobiłes na prawde wszystko, żeby Wasza rodzina przetrwała?
Cz po prostu popłynęliście z prądem niechęci i braku porozumienia?

18

Odp: Rozwieść się? Ale jak to zrobić?

Biniek
nie bardzo rozumiem co oznaczają słowa "Nie jestem pewien czy to nazwać łatwym poddawaniem się"???

Bo wiesz mój mąż twierdzi, że on wiele lat ratował ten związek, no powiem Ci że tym mnie naprawdę rozbawił, że niby jak ratował...?Twierdzi, że na wiele rzeczy się godził, tolarował i takie tam, ble, ble. Ja myślałam, ze ratuje albo odbudowują związek dwie osoby, a nie jedna, szczególnie gdy druga nie jest świadoma złej sytuacji. Związek to nie ja, to nie on, to MY!

I oczywiście to co mówi mój mąż, tak dużo jest jego winy, oczywiście, to dlaczego wcześniej nie mówił że mu nie gra, że też w czymś nawala, że jest źle. Najlepiej schować głowę w piasek. Nie będę się tu rozpisywać bo w moim małżeństwie to jest złożony problem, nakłada się trudne dzieciństwo męża, moja, nasze charaktery i jego chyba depresja (albo rozchwianie emocjonalne) itd, ale sens jest podobny.

Powiem Ci tak, jak mój mąż mi mówił te rzeczy wiele miesięcy temu to był bardzo hardy, podobnie jak Ty, typu nie chcę cię, nie wiem czy cię kocham itd. Jak ja mu teraz mówię, że jak mu tak tu ze mną źle to niech się wyprowadza, niech posmakuje wolności lub związe się z kimś z kim będzie szczęśliwy to teraz nie jest do końca pewien czego tak naprawde chce (dodam, że z mojej strony nigdy nie dawałam mężowi powodów do zdrady, chociaż jest atrakcyjną, energiczną i ambitną kobietą).

Kiedyś się/cię znajdę

gg 39855556

19

Odp: Rozwieść się? Ale jak to zrobić?
moniaCo napisał/a:

Czy zdobyłes się kiedykolwiek na szczerą rozmowę z żoną?

Wszelkie rozmowy na wstępie kończyly się drętwym zbywaniem. Może robiłem to nieco nieudolnie. Muszę spróbować jeszcze, chociażby po to żeby zajść w rozmowie dalej niż do trzeciego gaszącego mnie zdania.

moniaCo napisał/a:

I czy jesteś pewien, że zrobiłes na prawde wszystko, żeby Wasza rodzina przetrwała?

Pewnie co by się nie wydażylo to do końća życia będę miał poczucie, że nie. Na tą chwilę masz rację. Nie zrobiłem jeszcze wszystkiego, więc nie mogę mieć czystego sumienia.

moniaCo napisał/a:

Cz po prostu popłynęliście z prądem niechęci i braku porozumienia?

Musiał być taki etap przez jakiś czas, to błąd obojga. Wydaje mi się że to było jeszcze przed dzieckiem.

20

Odp: Rozwieść się? Ale jak to zrobić?

Biniek
i jeszcze jedno, mój mąż podobnie jak Ty, taki pomocny i w ogóle, że on będzie mi pomagał, a wogóle to mozemy razem na obiady chodzi i weekendy spędzać, a ja mu na to, ze nie, że to w ogóle odpada. Dzieci może brać, moze odwiedzać i tyle naszych kontaktów. Nie można mieć ciastko i zjeść ciastko. Jak chce iść to niech idzie i tyle.

Kiedyś się/cię znajdę

gg 39855556

21

Odp: Rozwieść się? Ale jak to zrobić?

Biniek
jeśli Ty próbowałeś z żoną rozmawiać to chwała Ci za to, u nas nic takiego nie było. Mąz też się z sypialni wyprowadził jak się urodziło dziecko i taki stan trwał, a potem twierdził, ze to mu już przestało przeszkadzać, no pewnie bo zaczął się spotykać z koleżanką bo to było prostsze niż porozmawiać z żoną, ze jest nie halo.

Kiedyś się/cię znajdę

gg 39855556

22

Odp: Rozwieść się? Ale jak to zrobić?

Rzuciłyście się jak hieny...na padilnę...autorze,bez obrazy.
Gdyby to byla kobieta z dzieckiem, 12 lat stazu malzenstwa, zero uczuc, seksu,w zawieszeniu uczuciowym itp,itd to delikatnie popychalybyscie ja w strone nowego zwiazku.
10 tys. takich bylo tematow.

ale nie huzia na Jozia bo to plec meska smile

A ja autorowi powiem jedno. Z lenistwa bo nie chce mi sie czytac postow kolezanek...
Jezeli napisze cos co sie powtorzylo to przepraszam.

Jesli starales sie cos robic z tym sypiacym sie zwiazkiem,jesli nie siedziales bezczynnie, masz moje blogoslawienstwo.
Czasami do podjecia decyzji starczy nam impuls.
Ty taki impuls otrzymales.

Ja postapilabym tak samo...i mialabym takie same rozterki,chociaz moj staz zwiazku jest parokrotnie mniejszy.

Czytajac kolezanki to...siedz z nia...dla dobra dziecka i dlatego zes nie byl zorientowany wczesniej w uczuciach. No i dla dziecka.
A niech dziecko ma przedstawienie w postaci narastajacej frustracji,zlosci,nienawisci,wyzwisk, manipulacji - czasami sie zdarza...a to wszystko aby dziecko mialo tatusia i mamusie...


Przeciez to o niebo lepsze niz zycie osobno smile Pozdrawiam cieplo.

Ludzie dzielą się na: tych chorych psychicznie i tych jeszcze nie zbadanych.

23 Ostatnio edytowany przez Bellatrix (2013-03-27 08:27:06)

Odp: Rozwieść się? Ale jak to zrobić?

Kyntia,
skoro z lenistwa nie czytałaś postów koleżanek, to myślę, że bezzasadne jest opiniowanie ich postów.

Ja czytałam i nie zauważyłam, żeby którakolwiek namawiała go do bycia z żoną za wszelką cenę.

Śmiem również twierdzić, że w ogóle na forum nie spotkałam się z namawianiem kogokolwiek do "używania życia" - bez względu na to, czy chodziło o kobietę, czy mężczyznę - to w kwestii Twoich słów na temat tego, że gdyby to była kobieta, to rady byłyby inne.

Widze natomiast, jak niemal na każdym wątku o podobnej treści pojawiają się posty typu : zastanów się, czy na pewno zrobiłeś/aś wszystko, co mogłaś/aś, czy rozmawiałeś/aś itd.

24

Odp: Rozwieść się? Ale jak to zrobić?

Kyntia!
Jak Ci sie nie chce czytać innych to sie nie wypowiadaj, bo bzdurzysz!!
Nikt sie na nikogo nie rzucił....była merytoryczna dyskusja!!

25 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2013-03-27 09:35:52)

Odp: Rozwieść się? Ale jak to zrobić?

Bieniek u mnie było bardzo podobnie. Też nie było przytulania, seksu,  buziaków i dobrego, miłego słowa. Nie było również rozmów. Żyliśmy razem, ale i osobno. Prowadziliśmy wspólne gospodarstwo. Staż małżeński mam znaczne, ale to znacznie dłuższy od Twojego. Mnie też to zaczęło męczyć. Atmosfera w domu nie do zniesienia.
Postanowiłem porozmawiać z żoną i powiedzieć co mnie boli. Jednak zadałem jej jak myślę najważniejsze pytanie, czy chce naprawić ten związek, bo aby go naprawić to muszą chcieć oboje. Chciała lol
Walczymy od października i jak porównuje październik a obecną sytuację to różnica jest ogromna i to na korzyść. Pewnie, że dochodzi co jakiś czas do sprzeczek, ale dajemy radę i nadal chcemy tego razem.
Nie zawsze wyczujesz u partnera co jest nie tak, dlatego uważam, że rozmowa jest najważniejsza. Rozmowa to wstęp do naprawy związku.

Czy jestem szczęśliwy a jaka jest definicja "szczęścia"?
                          GG 3****4

26 Ostatnio edytowany przez madoja (2013-03-28 19:53:29)

Odp: Rozwieść się? Ale jak to zrobić?

Kyntia > dokładnie to samo pomyślałam! Gdyby pisała to kobieta, to wszyscy by ją zachęcali by szukała własnego szczęścia, by wzięła rozwód. Ale gdy chodzi o faceta, piszą: "spróbuj z zoną jeszcze raz", "dlaczego mężczyźni poddają się tak szybko?" Haha...
Autorze  -kibicuję Twojemu nowemu związkowi. Bądź szczęśliwy. Nie męcz się w związku, w którym nie ma ani uczucia ani seksu. Nie bądź masochistą.
A z żoną? I tak Cię czeka poważna rozmowa - tak czy siak. Musisz ją przeprowadzić. Zachowuj tylko spokój.

27 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2013-03-28 20:11:32)

Odp: Rozwieść się? Ale jak to zrobić?

Wszystko ładnie, pięknie...nie męcz się, idź za głosem serca....tia!

Ale co niektóre tu wypowiadające się osoby chyba zapomniały co to odpowiedzialność za bliskich, za rodzinę...że ucierpi na tym dziecko, żona też...bo może kobieta ma jakiś problem z którym nie może sobie poradzić, mąż nie był aniołem....sam autor o tym pisał. Może zamknęła się w sobie? Bo boi się?

Moim zdaniem autor po prostu pozwolił umrzeć temu małżeństwu, zupełnie nie walczył. Bo co to znaczy, że żona ucinała rozmowę po trzecim zdaniu? A co to facet jaj nie ma? Nie umie walnąć pięścią w stół, wstrząsnąc babą i powiedzieć: kobieto mamy problem!!!!!

Nie!! lepiej znaleźć sobie powód do odejścia w postaci nowej pani! O ja biedny żuczek!!!

Czas na rozwód jest nie wtedy, kiedy następuje pierwszy powód do rozejścia, a wtedy kiedy wygasa ostatni powód by być razem.

Co innego, gdyby autor usłyszał od żony: nie kocham Cię juz, chcę się rozstać....nie widzę szansy na ratowanie naszego małżeństwa...to wtedy inna bajka!! Ustalamy szczegóły i adios amigos!

A autor co zrobił? Nic! Poczekał, aż znajdzie się nowa pokusa..nowa kobieta....no teraz, to żegnaj żono!!

I żeby nie było wątpliwości....w miejscu tego faceta mogła być jakaś kobieta...to się tyczy obu płci bez wyjątku!

28

Odp: Rozwieść się? Ale jak to zrobić?

Ale po co ratować cokolwiek, skoro nie ma w tym małżeństwie ani seksu ani  - przede wszystkim - uczucia?
Autor napisał, że nie pokocha zony po raz drugi. Może on NIE CHCE ratować małżeństwa, chyba nie chcesz powiedzieć że nie ma do tego prawa?
Dziwnie podchodzisz - że on ma obowiązek ratować, mimo że z kobietą już NIE CHCE żyć, nic do niej nie czuje, ale MUSI próbować albo siedzieć na d*pie z niekochaną żoną i marnować swoje życie.. w imię dziwnej idei.. jakiej?

"Co innego, gdyby autor usłyszał od żony: nie kocham Cię juz, chcę się rozstać"

Czyli co, uważasz że tylko kobieta ma prawo podjąć decyzję o rozwodzie?

29

Odp: Rozwieść się? Ale jak to zrobić?
madoja napisał/a:

Ale po co ratować cokolwiek, skoro nie ma w tym małżeństwie ani seksu ani  - przede wszystkim - uczucia?
Autor napisał, że nie pokocha zony po raz drugi. Może on NIE CHCE ratować małżeństwa, chyba nie chcesz powiedzieć że nie ma do tego prawa?
Dziwnie podchodzisz - że on ma obowiązek ratować, mimo że z kobietą już NIE CHCE żyć, nic do niej nie czuje, ale MUSI próbować albo siedzieć na d*pie z niekochaną żoną i marnować swoje życie.. w imię dziwnej idei.. jakiej?

"Co innego, gdyby autor usłyszał od żony: nie kocham Cię juz, chcę się rozstać"

Czyli co, uważasz że tylko kobieta ma prawo podjąć decyzję o rozwodzie?

Ja wcale nie napisałam, że za wszelką cenę ma ratować małżeństwo!
To tylko moje rozważania, jak powinni byli oboje zrobić, kiedy zauważyli, że coś złego się dzieje.....
Ale to najczęściej jest zbyt trudne, wymaga wysiłku...

Lepiej wskoczyć w coś nowego, ekscytującego.....do czasu, aż znów pojawią się problemy, wtedy kolejna zmiana.....

Tu już nie ma czego ratować....mleko się rozlało!
Oddali walkowerem swoje małżeństwo....

Odp: Rozwieść się? Ale jak to zrobić?

Wiecie, ja wychowywałam się w rodzinie gdzie między rodzicami nie byo miłości, tata pracował, mama pracowała a i tak kasy byo mało (bo tata miał dwoje nieslubnych dzieci) glupio bylo nam rosic o co kolwiek nawet o cos do zjedzenia w momencie kiedy tata wypijał dwa piwa dziennie. Pamietam bardzo dobrze swoje dziecinstwo, i przysiegam się, że gdybym miała rodzine i żyła z mężem byle jak, nie byłabym z nim ze wzgledu na dzieci! Bo to pozniej one najbardziej cierpią. mOI RODZICE JUZ DAWNO temu powinni sie rozejsc, a nie teraz jak My jestesmy dorosli;/ masakra.

31 Ostatnio edytowany przez Biniek (2013-04-02 08:09:30)

Odp: Rozwieść się? Ale jak to zrobić?
moniaCo napisał/a:

Moim zdaniem autor po prostu pozwolił umrzeć temu małżeństwu, zupełnie nie walczył. Bo co to znaczy, że żona ucinała rozmowę po trzecim zdaniu? A co to facet jaj nie ma? Nie umie walnąć pięścią w stół, wstrząsnąc babą i powiedzieć: kobieto mamy problem!!!!!
Nie!! lepiej znaleźć sobie powód do odejścia w postaci nowej pani! O ja biedny żuczek!!!

A autor co zrobił? Nic! Poczekał, aż znajdzie się nowa pokusa..nowa kobieta....no teraz, to żegnaj żono!!

To nie było wszystko takie proste.

Naświetlę obraz jak to wygląda mniej więcej teraz.
Udało się porozmawiać poważniej, bez gaszenia rozmowy w zalążku. Udało się dlatego, że trochę nacisnąłem.
No i się rozmowa rozwinęła...
Rozmowa trwa już tydzień w sumie na wyrywki, ale baaaaaardzo wiele jeszcze wyjaśnia...
Układamy pewne rzeczy w głowach narazie od początku. Dopiero kiedy obydwie, strony wyleją swoje żale i zrozumieją błędy, można myśleć co dalej robić ze swoim życiem.

Ludzie nieświadomie wpadają w takie jakieś stany, w których pewne rzeczy oceniają nieco nierealnie. Ja się nie będę tu jakoś tłumaczył skąd mi przyszło do głowy rozwalić to wszystko, bo jakbym tego nie opisał to byłoby uproszczenie jak w cytowanym przeze mnie poscie (bez obrazy moniaCo).
Teraz wiem, że to jest strasznie złożona historia, u której podstaw leżą zaniedbania nas obojga. I nie jest to temat bez wyjścia. Wręcz przeciwnie...

Wniosek jest taki, że w człowieku po dłuższym czasie kumulacji pewnych emocji ciężko jest jakoś racjonalne decyzje podejmować.

Generalnie upraszczając: sprawa w toku, będzie dobrze. Tym którzy zrobili ze mnie typową męską świnię gratuluję. Mam dużo dystansu do siebie i wiem też że z Waszej perspektywy mogłem tak się prezentować.
Klepnę tu coś za jakiś czas, jak będzie wszystko wracało na prostą. Zdaje się że już wraca, ale klepnę jak będzie się naprawdę czym chwalić.

Pozdrawiam.


I jeszcze jedno.

Dziękuję!!!

Wszystkie opinie, wszystkie były ważne i pozwoliły mi spojrzeć na sprawę z różnych stron.

P.S.: Tylko proszę nie pisać że teraz wracam z podkulonym ogonem smile

32 Ostatnio edytowany przez Kyntia (2013-04-06 02:23:06)

Odp: Rozwieść się? Ale jak to zrobić?
Bellatrix napisał/a:

Kyntia,
skoro z lenistwa nie czytałaś postów koleżanek, to myślę, że bezzasadne jest opiniowanie ich postów.

Ja czytałam i nie zauważyłam, żeby którakolwiek namawiała go do bycia z żoną za wszelką cenę.

Śmiem również twierdzić, że w ogóle na forum nie spotkałam się z namawianiem kogokolwiek do "używania życia" - bez względu na to, czy chodziło o kobietę, czy mężczyznę - to w kwestii Twoich słów na temat tego, że gdyby to była kobieta, to rady byłyby inne.

Widze natomiast, jak niemal na każdym wątku o podobnej treści pojawiają się posty typu : zastanów się, czy na pewno zrobiłeś/aś wszystko, co mogłaś/aś, czy rozmawiałeś/aś itd.

Droga Pani.
Toś mało postów przeczytała.

Jeśli chodzi o moje posty to mam zasadę - 1 post - autora i nie czytać innych wywodów a jesli musisz ogranicz się do 2 stron.
A skoro tak bardzo bronisz innych to musialo coś cię okrutnie i wierutnie urazić. I uwaga odpisuje na Twoj post nie czytając innych... Ot tak.

Skoro czytałaś i nie zauwazyłaś to masz bardzo znikomu punkt widzenia,albo "coś".

Ale Cię rozumiem po troszku.

Skoro się odezwałas,to musiało Cię zaboleć wink

moniaCo napisał/a:

Kyntia!
Nikt sie na nikogo nie rzucił....była merytoryczna dyskusja!!

Przepraszam ale merytoryczna dyskusja wygląda ciut inaczej wink A bzdurzycie wy. Uderz w stół nożyce się odezwą smile wink

madoja napisał/a:

Kyntia > dokładnie to samo pomyślałam! Gdyby pisała to kobieta, to wszyscy by ją zachęcali by szukała własnego szczęścia, by wzięła rozwód. Ale gdy chodzi o faceta, piszą: "spróbuj z zoną jeszcze raz", "dlaczego mężczyźni poddają się tak szybko?" Haha...
Autorze  -kibicuję Twojemu nowemu związkowi. Bądź szczęśliwy. Nie męcz się w związku, w którym nie ma ani uczucia ani seksu. Nie bądź masochistą.
A z żoną? I tak Cię czeka poważna rozmowa - tak czy siak. Musisz ją przeprowadzić. Zachowuj tylko spokój.

Uwazaj bo Cie zlinczuja...solidarność jajnikow góra wink

Ludzie dzielą się na: tych chorych psychicznie i tych jeszcze nie zbadanych.

33 Ostatnio edytowany przez Kyntia (2013-04-06 02:30:15)

Odp: Rozwieść się? Ale jak to zrobić?
Biniek napisał/a:

Wniosek jest taki, że w człowieku po dłuższym czasie kumulacji pewnych emocji ciężko jest jakoś racjonalne decyzje podejmować.

Biniek...w małżenstwie,związku nie mozna pozwalać na kumulację - szczególnie negatywnycg - emocji.
Bardzo długo musieliście być ze sobą- ale obok...być fizycznie, a psychicznie każdy gdzies indziej.
Ty patrząc na nia,jej reakcję myslałeś że jej to pasuje, ona patrząc na Ciebie wzruszyła ramionami i "jak kuba Bogu tak..."...i koło zamkniete.
Rozmowa zaczynała się, po kilku zdaniach uniesione głosy,nerwy i ciach rozmowy bo foch.

Popraw mnie jeśli się mylę.

KONSTRUKTYWNĄ krytykę przyjmę. Ale Moherowe berety niech się  nie wypowiadają. Błagam. Proszę?

Przepraszam za post pod postem ale internet mnie nie lubi dzis wink

Ludzie dzielą się na: tych chorych psychicznie i tych jeszcze nie zbadanych.

34

Odp: Rozwieść się? Ale jak to zrobić?

Kyntia, wiesz, jakie mam wrażenie?
Że trochę zbyt łatwo klasyfikujesz ludzi: ten jest taki i taki, a tamten taki i taki. Moherowe berety są be, bo to i to.Ktoś, kto ma inne zdanie, na pewno ma
"coś".
Twój tok myślenie, jaki tu prezentujesz, wg mnie jest czarno - biały, nie pozostawiasz miejsca na niuanse życia. Do niedawna też tak miałam, ale życie pięknie weryfikuje nasze myślenie o sobie. Daj Ci, Panie Boże, żebyś nie musiała przechodzić "szybkiej weryfikacji".
Ale ale... może załóż własny wątek, w którym będziesz wygłaszać swoje poglądy i tam dyskusja mogłaby się rozwijać do bólu do łez. Myślę, że miałabyś mnóstwo rozmówców:)

35 Ostatnio edytowany przez Kyntia (2013-04-10 02:14:22)

Odp: Rozwieść się? Ale jak to zrobić?
Bellatrix napisał/a:

Kyntia, wiesz, jakie mam wrażenie?
Że trochę zbyt łatwo klasyfikujesz ludzi: ten jest taki i taki, a tamten taki i taki. Moherowe berety są be, bo to i to.Ktoś, kto ma inne zdanie, na pewno ma
"coś".
Twój tok myślenie, jaki tu prezentujesz, wg mnie jest czarno - biały, nie pozostawiasz miejsca na niuanse życia. Do niedawna też tak miałam, ale życie pięknie weryfikuje nasze myślenie o sobie. Daj Ci, Panie Boże, żebyś nie musiała przechodzić "szybkiej weryfikacji".
Ale ale... )

To jest tylko Twoje wrażenie. Którę nie jest dla mnie wazne smile

" Moherowe berety są be, bo to i to" slucham? nic nie zarzucałam Moherowym Beretom. Wyciełaś sobie skrawek i zaczęłaś totować.
Toz to piekna konstruktywna odpowiedz na mój post smile Co to miało znaczyć bo nie rozumiem?

Mój tok myślenia  nie powinien cie interesować,tak samo jak mnie nie interesuje twój tok myślenia. To Twoja sprawa.


"może załóż własny wątek, w którym będziesz wygłaszać swoje poglądy i tam dyskusja mogłaby się rozwijać do bólu do łez. Myślę, że miałabyś mnóstwo rozmówców:"

Nie rozumiem Cię.
Zdenerwowałam Cię?
Wkurzona jestes, że myśle nie po Twojemu?
Trudno smile

Przypominam że to jest forum, gdzie każdy ma prawo się wypowiedzieć.
Kiedy załozysz jakiś temat musisz liczyć sie z różnymi opiniami.
A skoro Tobie nie odpowiada to co pisze... to nawiązując do Twoich rad,mogę napisać:   idz załóż swoje forum,w którym będziesz wygłaszać swoje poglądy i tam dyskusja mogłaby się rozwijać do bólu do łez. Myślę, że miałabyś mnóstwo rozmówców, ale tylko tych wybranych przez siebie.
Pozdrawiam .

Ludzie dzielą się na: tych chorych psychicznie i tych jeszcze nie zbadanych.

36

Odp: Rozwieść się? Ale jak to zrobić?

Nie, Kyntio, nie jestem wkurzona.
Powiem więcej - dziś sobie afirmuję, więc... pozdrawiam Cie z miłością:)))

37

Odp: Rozwieść się? Ale jak to zrobić?

Fajnie dziewczyny że trzymacie kciuki za moje małżeństwo... smile
Jak będę miał chwilkę przy kompie to napiszę coś więcej.
Nie kłóccie się już.

38 Ostatnio edytowany przez Anik38 (2013-04-12 11:36:53)

Odp: Rozwieść się? Ale jak to zrobić?

Trzymamy,trzymamy smile

madoja napisał/a:

Autor napisał, że nie pokocha zony po raz drugi.

Najpiękniejsze słowa jakie usłyszałam od mojego męża w ciągu 15 lat małżeństwa: "zakochałem się w Tobie drugi raz."

39

Odp: Rozwieść się? Ale jak to zrobić?

Biniek,
chciałam Ci tylko napisać, ze jesteś wielki, naprawdę. Mój jm to Ci do pięt nie dorasta...

Kiedyś się/cię znajdę

gg 39855556

40

Odp: Rozwieść się? Ale jak to zrobić?

Biniek... Trzymam solidne kciuki, żeby Wam się udało:)

41

Odp: Rozwieść się? Ale jak to zrobić?

Jeśli jesteś w trakcie rozwodu, bądź w separacji, a jedno z Was wcale nie chce rozpadu małżeństwa, być może uda nam się pomóc rozwiązać Waszą sytuację w programie TV. Zainteresowanych proszę o kontakt via mail. Pozdrawiam!

Posty [ 42 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozwieść się? Ale jak to zrobić?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018