Jestem już kobietą po 40,dawno temu zostałam sama z dwójką dzieci,mąż wybrał sobie inną kobietę i inne życie.Ciężko mi było pogodzić się z tą sytuacją,ale musiałam,poszłam do pracy,wychowałam dzieci,zostałam babcią,i powinnam być szczęśliwa,a jednak......?????.Chyba coś jest ze mną nie tak dotyczy to drugiej połówki jabłka,miałam mężczyzn,ale zawsze mi coś w nich przeszkadzało; ten za spokojny,tamten za często zagląda do kieliszka,inny zaś zawsze coś miał w sobie co mi nie pasowało.Rok temu poznałam pana wdowca,dojrzałego,starszego dużo ode mnie ,bałam się tego związku,ale pomyślałam że trzeba spróbować,no i było fajnie-wyjazdy,wycieczki,kilka wspaniałych nocy,do czasu kiedy poszłam do lekarza ginekologa i okazało się,że mam nadżerkę i muszę się wyleczyć,informując o tym partnera odczułam dziwny niepokój,że na pewno jestem chora i czy go czasem czymś nie zarażę ale interesowało go moje zdrowie,trochę leczenie się przedłużało,a ja słyszałam że mogłam wcześniej zadbać o siebie,dlaczego to się stało,że nie dbałam o higienę......itd.Zbliżała się zima,a nasze kontakty zaczęły się oddalać,i tak pozostało do dziś widujemy się już bardzo rzadko i może mi ktoś napisze gdzie tkwi problem????Ponownie jestem sama,słoneczne dni upływają mi w samotności i tak leci dzień za dniem .Proszę o poradę .
,
Temat: Bezradność