spotkania z byłym vs jego obecna "znajoma" - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » spotkania z byłym vs jego obecna "znajoma"

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 25 ]

Temat: spotkania z byłym vs jego obecna "znajoma"

Witajcie.
Bardzo proszę Was o radę, co byście zrobiły. Opiszę swoją sytuację.
Z moim byłym znam się od prawie 10 lat, ok 3 lat trwał związek, z którego mamy obecnie 6-letniego synka. Gdy mały miał niecałe 2 lata, rozstaliśmy się - ja odeszłam, bo zupełnie nie dogadywaliśmy się. W łóżku było ok, chociaż ja w sytuacjach stresowych nie nadążałam za jego potrzebami (bardzo zwariowanymi, facet jest dewiantem, lubi z innymi facetami, babkami, przebieranki, chodzenie na imprezki dla dorosłych itp.). Wyprowadziłam się i mieszkam do tej pory blisko niego, "podzieliliśmy się" dzieckiem - tydzień u mnie, tydzień u niego. Tak z grubsza. Wtedy byłam tak zmęczona związkiem z nim, zupełnie niegotowa na pewne rzeczy i ucieszyłam się, gdy znalazł jakąś mężatkę, z którą trenował swoje fantazje. Jednakowoż cały czas mnie nachodził bez zapowiedzenia, zupełnie jakby mnie kontrolował, czy jestem sama. Szukał sposobności do kontaktu, nawet tylko po to, aby opierniczyć, że zaniedbuję dziecko. Dawał prezenciki na znak, że mu zależy. Ja go zlewałam. Jakieś 2 lata temu coś mnie ruszyło. Kurde, mamy dzieciaka, mój były cały czas deklaruje, że jestem miłością jego życia (oświadczył mi się po 2 tygodniach znajomości) i sama zaczęłam znów odczuwać coś pozytywnego do niego. To miało miejsce wówczas, gdy poznał pewną panią D., która u niego zamieszkała (do tej pory nic sobie nie robiłam z babskich ciuchów czy szpilek w przedpokoju które czasem spotykałam u niego). Zapytałam go wtedy, czy jest możliwość żebyśmy znów spróbowali. Wahania z jego strony wielkiego nie było, bo zaraz zaczęliśmy się spotykać. Przez ten cały czas mieszkała u niego pani D, która o niczym nie wiedziała (i do tej pory nie wie). Trwało to ponad 3 miesiące. Wreszcie zaczęłam naciskać, żeby się z nią rozstał, skoro mamy próbować na nowo. On miał jakiś swój plan, o którym mi niedawno powiedział (chciał żeby ona znalazła stałą pracę a potem się rozstanie z nią, żeby jej na lodzie nie zostawiać, bo dziewczyna jest ze wsi pod naszym miastem). W końcu mu wygarnęłam, że 2 srok za ogony nie złapie i niech spada. Bo nie umiał z nią skończyć związku, w którym jak zeznał już po 1,5 miesiąca był nieszczęśliwy. Ona miała opory nawet żeby pończochy założyć, a on oczekiwał o niebo bardziej zaawansowanej opieki w łóżku. Niestety, te sprawy są dla niego pierwszorzędne, tak wnioskuję z doświadczenia i z obserwacji.
Z panią D i tak się rozstał, po kilku miesiącach od jego sąsiadki dowiedziałam się, że pani D właśnie urodziła ich dziecko. Jakoś śmiać mi się chciało, jaki idiota z niego. Taki był nieszczęśliwy, aż jej dziecko machnął. Dopiero wtedy skojarzyłam, dlaczego przybiegł do mnie pewnego lipcowego dnia cały roztrzęsiony, chciał mnie trzymać za ręce i mówił, że zawsze mnie kochał, kocha i że zawsze będzie mnie kochał. Po prostu dowiedział się, że będzie miał dziecko. (Nie z tą, z którą chciał!)
Raz z panią D rozmawiałam przez telefon, ona pytała mnie co ma robić z naszym byłym w sprawie alimentów itp. Ona była w nim zakochana, nie wiem czy do tej pory jest. Mój ex, mimo że odcinał się od tego że będzie miał jakiekolwiek kontakty z nowym dzieckiem i z panią D, to jednak jej naciski spowodowały, że 2 razy z miesiącu jest u nich.
Ciąg dalszy...
W czerwcu na zakończeniu roku w naszym przedszkolu jakoś mu się znów przyjrzałam przychylniej... wtedy okazało się, że się zaznajomił z matką jednej z dziewczynek z grupy. Mamusia była świeżą wdową, ma 3 dzieci, najmłodsza chodzi do maluchów i niestety widujemy się czasem w przedszkolu. Mój ex czasem omyłkowo wysyła mi sms-y, które mają iść do kogoś innego (a może robi to celowo, nie wiem). Jeden sms był jak "wspominam nasze wczorajsze kochanie". To nie ze mną się wtedy bzykał na pewno.  A mi pisze np takie "mam nadzieję, że kolby (kukurydzy) zrobiły ci dobrze". Ewidentnie cały czas leci na mnie, sam to przyznał. Z panią A -tą nową - pojechali razem z dzieciakami na wakacje. Postanowiłam zainterweniować i zaprosiłam exa do mnie na wakacyjny weekend (kiedy byłam na wyjeździe z synem). Przyjechał. Seks był. Po wakacjach zaczęliśmy się bardzo intensywnie spotykać. Nawet poszliśmy na imprezki dla dorosłych, które musię tak marzyły. Jak go pytałam, kim jest pani A, to mówił "znajoma". Ja mam pewne doświadczenie życiowe i wiem, że w takiej sytuacji "znajoma" nie jest prawdziwym określeniem. Zaczął mnie po prostu okłamywać, czego do tej pory nie robił. Wiedziałam kiedy kłamie i nawet mu o tym mówiłam. A on albo nic nie odpowiadał, albo kręcił. Widziałam jak z panią A "znajomą" chodzili za rękę. Któregoś razu spotkałam ich dwoje jak szli, podeszłam i walnęłam exa w pysk. (U mnie w domu czegoś takiego nie było, ale zdarzyło się kilka razy że ex nie wyrabiał i mnie pacnął). Oddał. Byłam zdziwiona, bo to on mnie okłamywał. Powiedziałam wtedy, że wakacje się już skończyły i jak to jest, że z panią chodzi za rękę, a do mnie chodzi nocować. Pani A zdziwiona zapytała go: "nocujesz?" na co on "że niby u kogo?" Próbował się wypierać, ale ona zaraz go pociągnęła ze słowami "chodźmy" i oddalili się dalej trzymając się za rękę. A ja stałam jak słup soli nie mogąc uwierzyć, że taka jego miłość kłamliwa. Po kilku dniach jakoś mi przeszły emocje i dalej się spotykaliśmy. Na pytanie czy znów spróbujemy, on się tym razem wahał, tydzień myślał i orzekł pokrętnie, że nie chce już być ze mną. Tego nie kumam - kocha i nie chce. Kocha i prowadza się z inną. Na Boże Narodzenie dał mi prezent - dwa pasy do pończoch, jeden taki na cały tyłek, drugi lateksowy. Jeden "dla mnie" a drugi "dla niego". Na święta wyjeżdżałam do rodziców. Gdy wróciłam, to nie zdążyłam się rozpakować, a on już u mnie był i został do rana. Następnego dnia przypomniałam, że uwiera mnie ta sytuacja w trójkącie i że mnie boli taka relacja. Nazajutrz orzekł, że nie chce ze mną się już spotykać. I widać było, że trudno mu jest, bo jak po młodego przychodził, to był bardzo niespokojny i rozdygotany. Młody wygadał, że święta spędzili u pani A. O co tu chodzi? Sylwestra też spędził u niej, a jak przyszłam po młodego w Nowy Rok, to się całowaliśmy i obściskiwaliśmy. Gdyby nie było syna, to kto wie co by się działo.
Pani A ostatnio z szarej myszki zaczęła pięknieć. Nawet włosy ma coraz bardziej blond (ja swego czasu z exem miałam wszystkie kolory na głowie z jego inicjatywy), jakieś futerko sztuczne i szpilki. Dziś widziałam z rana, jak po drodze odprowadzając córkę do przedszkola wzięła psa exa. Są ferie, więc nie wnikam, kto jest z pozostałą dwójką jej dzieci. Może ona już spędza ferie u niego w mieszkaniu? Wpadłam za chwilę do exa do domu, miałam wczoraj do niego sprawę, a już ta sytuacja tak mnie wyprowadziła z równowagi, że nie myślałam, co robię. Po prostu weszłam, poprosiłam o co miałam poprosić, pożegnałam się i wyszłam. Od tej pory cały czas o niczym innym nie myślę tylko o tym, żeby jej powiedzieć, że ją oszukuje i to od wielu miesięcy. I że prawdopodobnie jak będzie miał z nią jakiś kłopot, to znów zapuka do mnie. Wkurza mnie to szarpanie się, bo chciałabym mieć święty spokój. Ona nie wie, że on u mnie nocował, że chodziliśmy na imprezki, do teatru, że mi prezenciki dawał itp. Bo na pewno jej opowiedział wszystko tak, aby uwierzyła. I żeby nie chciała się upewniać u źródeł. Szkoda mi jej, bo ona robiąc teraz z siebie plastikową lalę i mając 3 dzieci, nie będzie miała łatwo, jak się dowie, że ten pajac mnie kocha i vice versa.
Mam wielką chęć porozmawiać z nią. Najchętniej po to, aby zniknęła i przepadła. Nie wiem tylko czy ona mi uwierzy, chociaż mam "dowody" w postaci prezencików i imienne zaproszenia na wspomniane sex-imprezki. Chyba mi odbiło kompletnie, bo mi się żyć nie chce, a tu trzeba dzieciaka ogarniać i jakoś funkcjonować.
Jak myślicie, co robić? Mieszkamy obok z exem, pani A ma kilka przystanków. Na razie do czerwca, dopóki młody będzie w zerówce, to będę widywać czasem panią A i będą to niemiłe i niechciane chwile. Staram się być miła, gdy się z nią witam, ale chcę jej to wszystko wykrzyczeć, jak jest oszukiwana. Wszystko to nie rozpłynie się szybko, bo mamy ze sobą wszyscy kontakt, nawet jak o to nie zabiegamy. Nie ma możliwości, aby uciec fizycznie.
Niech to szlag!
Jeśli jest ktoś, kto doczytał do końca, to stawiam szarlotkę!

Zobacz podobne tematy :
Odp: spotkania z byłym vs jego obecna "znajoma"

Lubię szarlotkę:)

Z tego co piszesz to seksoholik, związku z takim raczej nie stworzysz, na pewno nie normalną rodzinę. Nie licz że nagle mu przejdzie i nie będzie się puszczał na prawo i lewo. Jak nie pani A, jak nie D to znajdzie się C albo pan B:) Pewnie jest masa rzeczy o których Ci nie powiedział. Jeśli chcesz takiego układu, z seksem w roli głównej, jeśli lubisz zabawy z nim, to ok, wejdź w to.
Ale jeśli szukasz prawdziwego partnera, bliskości, wsparcia  -  to nie jest facet dla Ciebie. To gość na poziomie emocjonalnym 17-sto latka, który obsesyjnie myśli tylko o seksie a cały świat toczy się wokół jego penisa i jego przyjemności.

3

Odp: spotkania z byłym vs jego obecna "znajoma"
bayadere napisał/a:

Chyba mi odbiło kompletnie

Nie chyba tylko na pewno. Bardzo ciekawe zwiazki tworzycie, Twoj eks z bardzo ruchliwym przyrodzeniem oraz jego wszystkie kolejne kobiety (w tym Ty). Ponadto gosc Cie w twarz wali na ulicy przy obcej kobiecie a Ty dalej mu do wyrka wskakujesz? To naprawde wart Pac palaca a palac Paca.

Ten najwiecej mowi o przeszlosci, kto nie ma planow na przyszlosc

4

Odp: spotkania z byłym vs jego obecna "znajoma"

Mi nie przeszkadza zwariowany seks, ja sama jestem nieco zwariowana. Owszem, czasem nie dotrzymuję kroku exowi, ale jestem jedyną babką, z którą mógł robić to, co robił. A o jego ulubionych rzeczach, historii, doświadczeniach (często mnie szokujących) sam opowiadał, nawet jak nie pytałam. Więc nie jest tak, że on przemilczał pewne swoje sprawy - wiem o tym wszystkim!

Nie wiem co oznacza "normalna rodzina". Każde z nas ma jakieś doświadczenia ze swoją rodziną, rodzicami, jakiś wzór zachowań wyniesiony z domu. Dla mnie co innego jest normą, a dla kogoś co innego... wiem, że "normalne" by były wariackie zachowania w łóżku, chociaż wszystko oczywiście ma swoją granicę. Nie chodzi o to, że on się puszcza na prawo i na lewo. Kiedyś jak jeszcze byliśmy razem (a także później) gdy rozmawialiśmy o pójściu na seks-imprezkę, on chciał po prostu być przy mnie i dla mnie, raczej zachęcałby mnie żebym to ja się trochę popuszczała na lewo i prawo smile Takie tematy mamy już przerobione i kto uważa, że "tak się nie robi", to nie wiem czy będzie mógł mi pomóc. Po prostu - my mamy inaczej niż grzeczne dzieci.
Prawdą jest, że on zaczynał swoje znajomości z panią D i panią A, gdy nie spotykaliśmy się, więc mimo, że jak deklaruje że mnie kocha, to jednak próbował z innymi. Tego mu nie mam za złe. Nie chcę jednak być oszukiwana.
Zawiedziona - to pewne, że on ma bzika na punkcie seksu. Może rachunków nie opłacić, ale seksowną koszulkę mi kupi. Czasem to mnie zatrważa. Dopóki to nie są moje pieniądze, to niech kupuje co chce.
I masz rację, że emocjonalnie to niewyżyty ponad 40-letni małolat. Może i ja mam podobnie i tak siebie przyciągamy? Logika mówi: daj spokój, wrzuć na luz, on nie jest wart tego stresu i płaczu. Same jednak wiemy jak to jest, gdy logikę przykrywają emocje... a ja tak żyję od czerwca. Znów. Tym razem już nie jest tak różowo... tym razem: 1. kocha; 2. jednakowoż nie chce.
Jak może mowić, że jestem obsesyjnie zazdrosna, skoro to żadna znajoma, a laska którą bzyka? Czy ze znajomą jeździ się na wakacje i trzyma za raczkę? Kłamliwa gadzina.

5

Odp: spotkania z byłym vs jego obecna "znajoma"

... moim zdaniem przychodzi do Ciebie tylko po jedno, skoro tylko Ty spełniasz jego fantazje i dotrzymujesz mu kroku...
uderzył Cię... kobieto przejrzyj, że traktuje Cię przedmiotowo.
Dlaczego leci do Ciebie kiedy jest mu źle?
Jego priorytetem jest sex... pewnie jest mu źle wtedy kiedy nie jest mu dobrze w łóżku, dlatego od razu...leci do Ciebie, może nawet on nie zdaje sobie z tego sprawy do końca i myli to z jakimś odrodzonym uczuciem? a kiedy jesteś z nim już troszkę dłużej, przypomina mu się, co mu się w Tobie nie podobało... i ucieka do kogoś innego...

Odp: spotkania z byłym vs jego obecna "znajoma"

bayadere - widzisz nie czepiam się seksu jako takiego, dla wielu osób tutaj taki rodzaj uprawiania miłości  jest ekstremalny, ale skoro obojgu Wam to sprawia radość, żadne nie robi niczego na siłę, do niczego nie zmusza, nikogo nie krzywdzi to jest ok. 
Dla Ciebie i dla niego najwidoczniej ta sfera życia jest ważna, tyle że z Twoich wypowiedzi jasno widać że jednak sam seks to za mało, oczekujesz czegoś więcej. 
Problem pojawia się gdzie indziej - facet kłamie w żywe oczy, oszukuje Cię - piszesz że  trójkąt Cię uwiera. I to według mnie jest nienormalna sytuacja - godzenie się na ten trójkąt. Postawisz mu ultimatum ja albo ona. Jak myślisz, co zrobi? Może nawet rozstanie się z tą panią i przez jakiś czas będzie Wam dobrze razem.  Z tego co o nim napisałaś wnioskuję, że jednak  będzie to robił notorycznie, będzie szukał nowych wrażeń, wystarczy że na takiej imprezie dla dorosłych znajdzie panią która jest lepsza w łóżku, może atrakcyjniejsza, może ma mniej wymagań niż Ty. Jestem przekonana że zacznie albo prowadzić podwójne życie ale Cię zostawi. Tego chcesz?

I sorry, mam wrażenie że sama nie jesteś dojrzała, masz dziecko, piszesz że musisz to jakoś ogarnąć.  Kobieto, jesteś za nie odpowiedzialna. Popaprany facet facet funduje Ci huśtawkę emocjonalną, sama na nią wchodzisz, Twoja sprawa. Ale pomyśl że taką samą huśtawkę fundujesz niewinnemu dziecku. Tatuś jest i znika jak bumerang.

7

Odp: spotkania z byłym vs jego obecna "znajoma"

"Jak myślicie, co robić?"

Walnąć głową w ścianę ale tak porządnie, a jak głupie pomysły nie przejdą to czynność powtórzyć do skutku...

Pursuit of happyness...

8

Odp: spotkania z byłym vs jego obecna "znajoma"

Bardzo Wam kobitki dziękuję za komentarze. Właśnie zrobiłam coś, czego pewnie niejedna by nie zrobiła. Nie jestem z tego dumna, ale cieszę się z efektu (=wiem na czym stoję).
Poszłam dziś pod przedszkole i poczekałam na panią A. Nie była zainteresowana tym, że z exem spotykaliśmy się przez ostatnie miesiące, gdy z nią chodził za rączkę. W sumie szkoda, ale co było dla mnie najważniejsze, to fakt, że oni się zaręczyli! Tu już zgłupiałam. Na tę wieść poleciałam od razu do exa i powiedziałam, że wiem i że mi przykro. Że wiedział, że się z nią zamierza zaręczyć (co miało miejsce w Świeta), a ja zupełnie nie wiedziałam że tak się sprawy mają. Gdybym wiedziała, że to tak poważna sprawa, to pewnie bym odstąpiła od spotkań. Więc po co on się spotykał? Po co mi prezentowe pasy do pończoch dał na gwiazdkę, po co przyleciał po świętach na noc? To w sumie pytania retoryczne, nawet odpowiedzi nie chcę szukać.
Tym razem nos mam przytarty sad A pani A nie będę miała jakkolwiek z głowy, gdyż będę musiała z nią rozmawiać od czasu do czasu a na pewno widywać.
Trochę o tym pomyślę, przyswoję i na pewno będzie dobrze.
Niech to szlag. Trudne to życie.

9

Odp: spotkania z byłym vs jego obecna "znajoma"

trudne? to po co sobie jeszcze bardziej utrudniać?

10

Odp: spotkania z byłym vs jego obecna "znajoma"
bayadere napisał/a:

Tego nie kumam - kocha i nie chce. Kocha i prowadza się z inną. Na Boże Narodzenie dał mi prezent - dwa pasy do pończoch, jeden taki na cały tyłek, drugi lateksowy. Jeden "dla mnie" a drugi "dla niego". Na święta wyjeżdżałam do rodziców. Gdy wróciłam, to nie zdążyłam się rozpakować, a on już u mnie był i został do rana. Następnego dnia przypomniałam, że uwiera mnie ta sytuacja w trójkącie i że mnie boli taka relacja. Nazajutrz orzekł, że nie chce ze mną się już spotykać. I widać było, że trudno mu jest, bo jak po młodego przychodził, to był bardzo niespokojny i rozdygotany. Młody wygadał, że święta spędzili u pani A. O co tu chodzi? Sylwestra też spędził u niej, a jak przyszłam po młodego w Nowy Rok, to się całowaliśmy i obściskiwaliśmy.

Tutaj sama jasno napisałaś i wniosek jest niestety prosty: nie kocha, nie chodzi mu o nic więcej niż seks.

blogoslawiony ten, ktory potrafi smiac sie sam z siebie, albowiem bedzie mial ubaw do konca zycia wink

11 Ostatnio edytowany przez Kriss (2012-01-20 11:06:38)

Odp: spotkania z byłym vs jego obecna "znajoma"

Granice Wam się popierdzieliły. A już najbardziej Tobie. Przenieśliście imprezki dla dorosłych z alkowy do codziennego życia rodzinnego. Nie dziwię się, że Twój były traktuje Cię tak jak Cię traktuje.

Pokazałaś mu bardzo jasno że nie musi Cię szanować. W ŻADNYM aspekcie zdrowego, partnerskiego związku. Tobie się wydaje, że jak macie udany seks - to jest giciorek i od Ciebie lepsze nie występują. Owszem występują. I mądrzejsze. I ładniejsze i wogóle "bardziej" hop do przodu. To się tyczy każdej z nas. Sama się nie szanowałaś - lazłaś z nim do wyra za każdym razem jak mu przyszła na to ochota - bez wymogu na wyłączność jako związek. Można sobie swingować, lateksować, klepać tu i ówdzie, wiązać, oddawać honorowo wszelkie wydzieliny - jak kto lubi - ale z imprezy wraca się do "reala". Ustala się pewne zasady i partner zawsze jest na pierwszym miejscu. Tobie nie swoje szpilki nie przeszkadzały ani w przedpokoju, ani w łóżku. Wysłałaś jasny sygnał w eter - "jak chcesz ostro pojeździć - wpadnij. Służę." Cośtam sobie pogadałaś, ale wykazując zero konsekwencji - sama pokazałaś że Twoje słowa nic nie znaczą. Ot i cała tajemnica logiki Twojego byłego.

Nie rozumiem oburzenia na to że Autorka zarobiła w dziób. Sama spoliczkowała faceta na ulicy. Nie dosyć że nie miała do tego prawa w sensie KC, to nie miała również prawa w sensie moralnym. No bo za co ten facet oberwał? Za to że brał jak dawali? Coś tu jest maksymalnie nielogiczne. Polityka Kalego. Tym bardziej że Autorka od 9 lat już wie z kim ma do czynienia. Był czas przywyknąć. Nie ma co mieć pretensji do obecnych partnerek, nawet tych ładniejszych. Z nimi żadnych układów nie było.

Moja rada? Jest całe mnóstwo facetów, którzy lubią dostać lanie w lateksowych majtach. Wybierać i przebierać. Tylko się zastanowić czy to aby nie rzutuje na wychowanie dzieciaka. I wszystko w temacie.

12

Odp: spotkania z byłym vs jego obecna "znajoma"

Podpisuję się pod każdym słowem, napisanym przez Kriss.

Facet ewidentnie traktuję Autorkę wątku jako pogotowie seksualne.

13

Odp: spotkania z byłym vs jego obecna "znajoma"

To koszmar jakiś...
Co więc można poradzić?

Może np zajmij się synem, zamiast uganiać się za wiecznie niezaspokojonym seksualnie kretynem?
Facet ma Cię w dupie, poniża, inną zapładnia, z jeszcze inną się zaręcza, a Ty dalej jesteś przekonana, że Cię kocha, bo byliście razem na imprezce dla innych niewyżytych?!
Skąd w ogóle Ci przyszło do głowy, że Cię kocha? Bo Ci powiedział, czy też może udowodnił policzkując na ulicy?!

Ja to bym się w ogóle zastanowiła czy aby na pewno spokojnie zostawiać mu dziecko na tydzień. Może chłopaka w sukienki i szpileczki przebiera...

Dramat!

"Wiem, że trudno jest uwierzyć jak łatwo stać się dla kogoś tylko wspomnieniem..."

                       ...kobieta albo kocha, albo nienawidzi...

14

Odp: spotkania z byłym vs jego obecna "znajoma"

tak to jest jak już się człowiek przyzwyczai do kogoś wink
bezmyślnie się kogoś trzyma, bo myśli że nie potrafi bez niego żyć...

15

Odp: spotkania z byłym vs jego obecna "znajoma"

Czytam i nie wierzę...
Kobieto, mi by było wstyd przed samym dzieckiem i paniami, z którymi Twój eks najwyraźniej lubi robić to samo, co z Tobą. Spójrz na swoje dziecko i zacznij być trochę bardziej odpowiedzialna nie tylko za swoje uczucia, ale za uczucia, jakie budzić możesz w innych. Zastanowiłaś się chociaż przez moment, tak racjonalnie, jak Ty wyglądasz w świetle tego wszystkiego? Jesteś zaślepiona pragnieniem posiadania jakiegoś facecika, który po prostu zrobił ci dziecko (tak, jak innej pani), jest typowym dewiantem i który w ciągu tylu lat się nie zmienił w ogóle. Jesteś uzależniona od jakiejś dziwnej chęci dowartościowania się bezwartościowym facetem, któremu zależy jedynie na tym,co masz w majtkach i jeszcze dziwisz się i "jest ci przykro" że facet robi Cię w konia raz za razem. Ile można? Czy ty w ogóle masz jakikolwiek szacunek do samej siebie, czy po prostu nie jesteś w stanie stworzyć normalnego związku  z normalnym facetem?

To, ze Ty nie boisz się wkładać pończoch i robić w łóżku wszystko, co tylko sobie eks zażyczy wcale nie oznacza, ze inne "eks" eksa sa od Ciebie gorsze. A i pomyśl- inne panie mówisz, że są od seksu i zaspokajają go..a zobacz, Ty jesteś dokładnie jedną z nich i nie widzisz w tym problemu.

Przestań myśleć dupą, rusz głową i nie rób kichy swojemu dziecku.

- Dokąd idziesz?
- Nie wiem- odpowiedział Włóczykij .
Drzwi zamknęły się i Włóczykij wszedł w las.
Miał przed sobą sto mil ciszy.

16

Odp: spotkania z byłym vs jego obecna "znajoma"

Ponownie bardzo Wam dziękuję za ogromnie mądre komentarze.
Dziś spałam ze 2h, oczy rano zapuchnięte od płaczu, postawione na zapałki i tak przez pół dnia.
Oprócz tego, że Wam tu opisałam swoją sytuację, obdzwoniłam kilka znajomych bliskich osób. Wszystkie chórem mówiły to samo co Wy!
Oczywiście, że nie było logiki i sensu w moim działaniu. Prawda, że to poniżanie siebie samej. I mam wrażenie, że potrzebowałam aby mi to kilka osób powiedziało, a nie żebym sama sobie to powiedziała i się broniła przed tym, żeby jednak nie usłyszeć smile

Nie jest usprawiedliwieniem to, że ja w swoim życiu nie byłam nauczona "normalnej" relacji z mężczyzną. W domu nie widziałam kochającego się małżeństwa, a jedynie rodziców żyjących każde dla siebie samego i obok siebie.
Przez brak szacunku do siebie samej i chęć stania się w magiczny sposób ważną dla kogoś tak się dałam pogrążyć i traktować w życiu jak przedmiot. I to nie raz i nie dwa. Bardzo to smutne i chcę to zmienić.

Racjonalnie nie myślałam, więc nie odpowiem na pytanie, czy wiem jak ja wyglądałam w świetle tamtej sytuacji. Dlatego tu skrobnęłam, żeby dostać informacje zwrotne. Jestem bardzo zadowolona z efektu. Bo w życiu bym się nie spodziewała, że po jednym dniu "maglowania" mojego mózgu przez znajome i nieznajome mi osoby będę w stanie jako takiej równowagi psychicznej. Na tyle żeby już nie rozpamiętywać i przepłakiwać kolejne godziny.  Jeszcze nie czuję zupełnego spokoju, ale jestem na dobrej drodze do stanięcia w końcu na proste nogi.
Zdumiewające, jak brutalne odpowiedzi są skuteczne smile  Może ja jestem taki matołek, który przyjmuje do wiadomości jedynie informacje przypieczętowane pałką w głowę... bardzo Wam dziękuję.  Jestem ciekawa jak będę się czuła jutro, gdy odprowadzę synka do exa na kolejny tydzień i może będzie tam pani A. Miałam pomysł, żeby oddać prezentowe gwiazdkowe pasy do pończoch tak, aby pani A widziała, z komentarzem w stylu "dziękuję za prezenty, ale nie są w moim guście, mógłbyś się bardziej postarać". Jednak jeden mądry facet orzekł, że szkoda robić takie rzeczy, bo tylko utwierdzę Ją (panią A) w przekonaniu jaka jędza ze mnie. Nie muszę być jędzą... Jak mają być szczęśliwi, to będą i tak. A jak ex znów za kilka miesięcy przyleci roztrzęsiony z gadką , jak to on mnie kocha i będzie zawsze kochał, to mu pokażę drzwi. O ile go wpuszczę do mieszkania.

17

Odp: spotkania z byłym vs jego obecna "znajoma"

Po prostu dziewczyno szkoda życia, na takiego dziada wink nie daj się traktowac jak pogotowie seksualne.


Zgadzam się z Twoim znajomym, co do zwrotu pończoch. Nie ma sensu robić tego typu przedstawienia. Szkoda zdrowia.


Życzę powodzenia smile

18 Ostatnio edytowany przez bayadere (2012-01-21 15:31:02)

Odp: spotkania z byłym vs jego obecna "znajoma"

Jest dobrze! Lepiej niż dobrze. Kolejny raz trzeba Wam dziękować. Czytam po raz kolejny, co pisaliście (pisałyście) i  piszecie.
Młodego dziś odstawiłam do tatusia o wyznaczonej godzinie. W otwartej łazience stały czarne klapki na szpilce z błyskotkami. Takie zupełnie kurewskie. Specjalnie TAM leżały, żebym mogła je widzieć. Uśmiechnęłam się z politowaniem. Już dziś szkoda mi tej dziewczyny. Pobzykają się kilka miesięcy i nie ma to uzasadnienia zupełnie dla zaręczyn. Będzie tylko kolejny problem w życiu - jak się z tego wyplątać.

Teraz mam na głowie inną rzecz... cały czas to dotyczy mojego byłego. Wspomniałam wcześniej, że z grubsza dzielimy się małym na pół po tygodniu. Teoretycznie on ma 6 dni w pierwszy i trzeci tydzień miesiąca, a resztę mam ja (wakacje dzielimy każde po miesiącu oraz co drugie święta wymiennie). W praktyce jest od piątku do piątku, więc on ma małego 7 dni a nie 6 (już mu to kiedyś mówiłam, ale tak zostało i nie grzebałam dalej). Wczoraj zamiast tatusia to ja wzięłam młodego wcześniej z przedszkola, żeby mu buty kupić (dostaję regularnie alimenty, czasem po terminie, ale są zawsze, ciuchy i buty młodemu kupuję ja). Telefonicznie dogadaliśmy się, że młody zanocuje u mnie, bo bardzo chce (rozmawiał z synkiem dopytując się czy to prawda, młody potwierdził że chce). Zresztą tak jest zawsze, gdy młody wyląduje u mnie w czasie tatusiowego tygodnia, to bardzo chce zostać na noc. Ja się na to zgadzam, o ile nie mam już zaplanowanych spraw, kiedy muszę wyjść (takie sytuacje miały miejsce raz, może dwa).
Młody mi dziś jęczy, że woli u mnie być więcej niż u taty. Nie dziwię mu się, bo są różne powody, dla których dziecko woli być z matką, takie naturalne. Zapowiedziałam dziś byłemu, że jest taki temat i że odezwę się w związku z tym, aby to omówić.
Wiem, że nie chcę latać po sądach, o ile to nie jest konieczne. Te nasze wymiany dzieckiem ustaliliśmy sami w obecności młodej pani psycholog przedszkolnej, ona sama z trudem temperowała zapędy exa na dzielenie się młodym pół na pół. Ja też nie chciałam, żeby brał młodego na całe tygodnie. Bo w finale jeśli pójdziemy do sądu, to dostanie 2 weekendy w miesiącu i będzie mógł się cmoknąć gdzieś. Zgodziłam się na te 2 tygodnie również z tego powodu, że na początku jak się wyprowadziłam, to miałam młodego cały czas przy sobie, jedynie na weekendy czasem tatuś brał małego. Po kilku latach siedzenia w domu zaczęłam pracę. Mieszkam sama w mieście i nie mam nikogo, kto by w razie czego pomógł, został z młodym, odebrał z przedszkola w razie czego.
Teraz chcę ustalić nowe zasady. Nie w ramach "zadośćuczynienia" za ostatnie kłamstwa. Tak po prostu, dla młodego. Jak myślicie, czy lepiej dogadać się między sobą, czy iść do mediatora, żeby mieć to ustalone na papierze? I o ile ukrócić widzenia z tatusiem? Tak jak się zorientowałam, to generalnie on ma super sytuację, że ma tak często dziecko.
Po wakacjach młody pójdzie do szkoły i czuję, że będą coraz większe problemy z komunikacją między mną i tatusiem, chodzi m.in. o odrabianie prac domowych. Już nieraz mnie wychowawczyni w przedszkolu opierniczała, że młody miał coś przynieść i nie przyniósł. Jakieś ubranie galowe, jakąś koszulę, itp. A ja o niczym nie wiedziałam, bo tatuś "zapomniał" mi powiedzieć. Nie chcę, żeby młody był zaniedbany w sprawach szkolnych z powodu zapominalskiego tatusia. Oczywiście w takiej sytuacji to mamusia obrywa cięgi od nauczycieli, niezależnie od tego jak rodzice dzielą się dzieckiem.

19

Odp: spotkania z byłym vs jego obecna "znajoma"

od razu Ci powiem, że taka wymiana dzieckiem jest bardzo złym pomysłem... już nawet nie chodzi o to że mogą być konflikty między Tobą a exem (np że nie dopilnował dziecka w odrabianiu lekcji, ze sie czegos nie nauczylo, ze czegos nie wzielo)
ale w żaden sposób nie daje dziecku stabilności...
po rozwodzie jest ważne żeby dziecko miało kontakt z obydwojgiem rodziców... ale!
wyobraźmy sobie taką sytuację...
zabraniasz czegoś dziecku, a u ojca może to robić- albo odwrotnie... dziecku się miesza w głowie, nie wie na ile może sobie pozwolić a w czasie dorastania będziecie mieli ogromny problem, tylko frustracja będzie się w nim kłębiła!
Musi być jeden rodzic odpowiedzialny za wychowanie dziecka, ten u którego mieszka... wiadomo, że u tego u którego będzie częściej mieszkał, tego będzie "mniej lubił", bo będzie bardziej konsekwentny, będzie czegoś od niego wymagał... ale będzie miał stabilność psychiczną... będzie miał jakieś miejsce na ziemi... będzie można lepiej go obserwować, bo jak raz u jednego raz u drugiego...można coś przeoczyć... zwłaszcza jak każdy z rodziców będzie stęskniony i będzie chciał mu nieba przychylić...

To jest bardzo zły pomysł... musisz o tym poczytać i porozmawiać z ex o ewentualnym podzieleniem... np co do weekendów...

20

Odp: spotkania z byłym vs jego obecna "znajoma"

... jak na filmie.... dramat....

To my tworzymy nasze własne przeznaczenie...

21

Odp: spotkania z byłym vs jego obecna "znajoma"

Dziecko i tak przeżywa... rozwód rodziców...raz u jednego, raz u drugiego... ciągłe zmiany partnerek męża... może nawet dostrzega to że między Wami coś się na nowo rodziło... dzieci na prawdę to wyczuwają, robią sobie nadzieję...
jak Twoje dziecko na to wszystko?
nie czuje się rozdarte?

22

Odp: spotkania z byłym vs jego obecna "znajoma"

Nie wiem czy/jak młody przeżył nasze rozstanie, bo miało to miejsce wówczas, kiedy dziecko miało niecałe 2 lata a tatuś wracał późnymi wieczorami do domu. Nie mówię, że się nie zajmował dzieckiem, ale nie zauważyłam wielkiego rozdarcia u dziecka po naszej wyprowadzce. Czasem bywał oporny i marudny. Młody chętnie chodził do taty. Co by nie mówić o moim byłym, to jednak był i jest bardzo zaangażowany w kontakty z dziećmi. Ma bardzo dobry kontakt i umie rozmawiać z nimi. Kwestie dewiacji łóżkowych są odrębną rzeczą, która w kontakcie z dziećmi absolutnie nie występuje. I o to jestem spokojna, że synka nie będzie przebierał w sukienki i eksperymentował z jego seksualnością.
Na ciągłe zmiany partnerek mojego byłego nie mam wpływu, ale wiem, że młody jest zaangażowany w znajomość taty ze swoją narzeczoną "ciocią A". Ciocia A ma córkę w wieku synka - razem chodzili do jednej grupy w przedszkolu, młodszą 4-letnią oraz 15-letniego syna. Z tym ostatnim mój syn nie bawi się, bo za duża różnica wieku, ale jest jakoś przywiązany do swej rówieśnicy. Ostatnio młody mówił mi, że chciałby, żebyśmy mieszkali w trójkę - ja, tata i ciocia A. Więc ma trochę mętliku w głowie i już pytał dlaczego nie mieszkamy razem z tatą. Nic złego o tacie nie mówię synowi, bo wiem, że dziecko kocha rodzica, jakikolwiek by nie był. Jak dzieciak będzie miał już swój rozum, to sam rozsądzi czy chce z tatusiem dalszych kontaktów czy nie.
Były chwile, kiedy syn widział jak się z tatusiem przytulamy i był szczęśliwy na ten widok. Ale moim zdaniem tatuś specjalnie do takich sytuacji nie chciał doprowadzać. Może sam nie chciał świadomie mieszać małemu w głowie... bo chodziło mu o mój tyłek, a nie o to, żeby znów być rodziną...? Dlatego przychodził wówczas, gdy mały już spał i wychodził z rana zanim tamten się obudził. Nie pytałam młodego o to, czy by chciał, żebyśmy mieszkali razem z tatusiem, bo oczywiste jest, że chciałby. Wolę, żeby to pytanie nie wzbudzało w nim jakichkolwiek nadziei ani żeby nie zdradzało że mogę mieć takie zamiary. Na pewno z tego pytania ani z odpowiedzi na nie nic nie wyniknie. Jedynie rozgrzebie się temat, który niepotrzebnie będzie drążył dziurę w głowie dzieciaka.
Poczucie stabilności - jak najbardziej to jest argument do rozpoczęcia jakichkolwiek ruchów w stronę wyciągnięcia małego maksymalnie spod opieki tatusia. Niemniej ile by tego dzieciaka nie wyszarpywać, to i tak będzie się czuło jak szmatka przekazywane z rąk do rąk - czy to co drugi weekend czy co tydzień.

Na pewno istotne są różnice w regułach zachowań domowych. Może tak być, że pewne rzeczy może u mnie a u taty już nie i na odwrót. Tej kwestii z eksem nie omawiałam i to jest rzecz do omówienia. Tyle że eks jest zawsze święcie przekonany o tym, że postępuje właściwie, że nie pomyśli ani przez moment, że coś może robić źle. Czyli że nie ma miejsca na dyskusję. On po prostu robi swoje i jeśli mamy się na coś umawiać, to on chce dyktować warunki. Ja mogę wówczas robić po prostu swoje.

23

Odp: spotkania z byłym vs jego obecna "znajoma"

W tym wszystkim najważniejsze jest dobro dziecka. Synek sam stwierdził, że chce więcej czasu spędzać u mamy- ma takie prawo, a Wy jako rodzice powinniście dostosować się do tych potrzeb. Może potrzebuje więcej czułości, której tata zapewnić nie umie, albo po prostu chce być w centrum uwagi i nie dzielić się rodzicem z innymi. Wszystko jedno z resztą jakie są tego powody, moim zdaniem w tej kwestii należy dostosować opiekę nad synem do jego potrzeb.

Chłopiec ma 6 lat, rozumie już pewne rzeczy, ma swój rozum i potrzeby, potrafi wyrazić swoje zdanie, więc zapytaj ile czasu chciałby być z tatą. Nie mówię, żeby całe życie ustawiać według "widzi mi się" sześciolatka, ale jego zdanie jest tutaj najważniejsze.

"Wiem, że trudno jest uwierzyć jak łatwo stać się dla kogoś tylko wspomnieniem..."

                       ...kobieta albo kocha, albo nienawidzi...

24

Odp: spotkania z byłym vs jego obecna "znajoma"
Kriss napisał/a:

Granice Wam się popierdzieliły. A już najbardziej Tobie. Przenieśliście imprezki dla dorosłych z alkowy do codziennego życia rodzinnego. Nie dziwię się, że Twój były traktuje Cię tak jak Cię traktuje.

Pokazałaś mu bardzo jasno że nie musi Cię szanować. W ŻADNYM aspekcie zdrowego, partnerskiego związku. Tobie się wydaje, że jak macie udany seks - to jest giciorek i od Ciebie lepsze nie występują. Owszem występują. I mądrzejsze. I ładniejsze i wogóle "bardziej" hop do przodu. To się tyczy każdej z nas. Sama się nie szanowałaś - lazłaś z nim do wyra za każdym razem jak mu przyszła na to ochota - bez wymogu na wyłączność jako związek. Można sobie swingować, lateksować, klepać tu i ówdzie, wiązać, oddawać honorowo wszelkie wydzieliny - jak kto lubi - ale z imprezy wraca się do "reala". Ustala się pewne zasady i partner zawsze jest na pierwszym miejscu. Tobie nie swoje szpilki nie przeszkadzały ani w przedpokoju, ani w łóżku. Wysłałaś jasny sygnał w eter - "jak chcesz ostro pojeździć - wpadnij. Służę." Cośtam sobie pogadałaś, ale wykazując zero konsekwencji - sama pokazałaś że Twoje słowa nic nie znaczą. Ot i cała tajemnica logiki Twojego byłego.

Nie rozumiem oburzenia na to że Autorka zarobiła w dziób. Sama spoliczkowała faceta na ulicy. Nie dosyć że nie miała do tego prawa w sensie KC, to nie miała również prawa w sensie moralnym. No bo za co ten facet oberwał? Za to że brał jak dawali? Coś tu jest maksymalnie nielogiczne. Polityka Kalego. Tym bardziej że Autorka od 9 lat już wie z kim ma do czynienia. Był czas przywyknąć. Nie ma co mieć pretensji do obecnych partnerek, nawet tych ładniejszych. Z nimi żadnych układów nie było.

Moja rada? Jest całe mnóstwo facetów, którzy lubią dostać lanie w lateksowych majtach. Wybierać i przebierać. Tylko się zastanowić czy to aby nie rzutuje na wychowanie dzieciaka. I wszystko w temacie.

Ale to on zdradzał nie ona.

Jestem wierna tak jak ty mi.

Posty [ 25 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » spotkania z byłym vs jego obecna "znajoma"

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018