Trochę dziwna rozmowa mojego narzeczonego z jego koleżanką - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » Trochę dziwna rozmowa mojego narzeczonego z jego koleżanką

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 48 ]

1

Temat: Trochę dziwna rozmowa mojego narzeczonego z jego koleżanką

Na wstępie zaznaczę, że nie jestem osobą chorobliwie zazdrosną o znajome mojego narzeczonego — naprawdę. Bardziej chodzi mi o samą sytuację i moje odczucia, bo coś mi tu zwyczajnie nie gra.

Wczoraj byłam świadkiem jego rozmowy telefonicznej z koleżanką jeszcze z czasów szkolnych, z którą — jak sam mówił — od lat nie miał kontaktu. I żeby było jasne: nie podsłuchiwałam specjalnie. Po prostu byłam obok, robiłam swoje i siłą rzeczy słyszałam część tej rozmowy.

Rozmawiali głównie o dawnych czasach, wspominali szkołę, różne sytuacje. Później on sam jeszcze trochę mi o niej opowiadał — i właśnie to sprawiło, że zaczęłam się nad tym wszystkim zastanawiać.

Z jego opowieści wynika, że ta dziewczyna w czasach szkolnych była… delikatnie mówiąc bardzo problematyczna. Wagary, pyskówki do nauczycieli, bójki, wyzwiska, dokuczanie innym, niszczenie mienia, ucieczki z lekcji. Podobno nawet przyniosła kiedyś alkohol do szkoły i kombinowała z ocenami w dzienniku. Ogólnie typ osoby, o której wiedziała cała szkoła i z którą były ciągłe problemy.

Dodam jeszcze, że oni początkowo w ogóle nie chodzili razem do klasy — mój narzeczony był w klasie B, a ona w D. I tak naprawdę w szkole nie mieli większego kontaktu aż do momentu, kiedy w IV klasie, na początku drugiego semestru po feriach, przyszła do nich na lekcję dyrektorka razem z pedagogiem i oznajmiły, że od tego momentu ona będzie chodzić z nimi do klasy. Jak się można domyślić — nikt nie był zachwycony takim „prezentem”, bo każdy wiedział, z kim ma do czynienia.

Z ciekawości zapytałam go, jak to wyglądało w jego przypadku — czy też miał z nią jakieś nieprzyjemne sytuacje. I tu zrobiło się dla mnie trochę… dziwnie.

Powiedział, że wobec niego była raczej łagodna. Nie byli jakimiś bliskimi znajomymi, ale znali się trochę poza szkołą — chodzili razem na basen i angielski, więc miała do niego inne podejście niż do reszty. Później trafili razem do jednej klasy w gimnazjum. Twierdzi, że wtedy już trochę się uspokoiła, ale nadal była trudnym charakterem.

Po szkole ich drogi się rozeszły i kontakt się urwał — aż do teraz.

No i właśnie ta wczorajsza rozmowa… Z jednej strony zwykłe wspominki, ale momentami miałam wrażenie, że ton był dość swobodny, trochę zbyt „luźny”. On żartował do niej tekstami typu:
„ile ty razy byłaś na dywaniku u dyrektora?” albo „ile masz teraz ofiar na sumieniu?”, a ona się z tego śmiała i odpowiadała w podobnym stylu. Dopytywał ją czy nie miała po drodze żadnych konfliktów z prawem, jak tam mu odpowiedziała że nie, to tam powiedział do niej "niemożliwe, jakim cudem ?" No generalnie jak widać po latach żartowali sobie z tego, że ona sobie rozrabiała i sprawiała problemy.

Niby nic konkretnego, żadnego flirtu nie było — i chcę to jasno zaznaczyć: nie chodzi mi o zazdrość czy podejrzenia o jakieś romansowanie. Bardziej chodzi mi o coś innego.

Po prostu nie podobają mi się znajomości z osobami, które miały aż tak trudne charaktery i sprawiały poważne problemy. Dla mnie to są ludzie, którzy często wnoszą chaos, konflikty albo negatywne emocje do życia innych — i raczej takich relacji się unika, a nie do nich wraca po latach.

Tym bardziej, że ta rozmowa momentami wyglądała tak, jakby oni chcieli odbudować kontakt, może nawet jakąś bliższą relację. I szczerze mówiąc — trochę tego nie rozumiem. Jak można mieć aż tyle swobody i luzu w rozmowie z kimś, kto kiedyś był aż tak problematyczny?

Nie zrobiłam z tego awantury, ale temat gdzieś mi siedzi z tyłu głowy. Nie wiem, czy powinnam to po prostu olać jako niewinną rozmowę po latach, czy jednak zwrócić uwagę i dopytać głębiej.

Dodam jeszcze, że z tego co mówił, ona niby się ustatkowała — wyszła za mąż, ma pracę, normalne życie. Mimo to jakoś nie daje mi spokoju tego typu znajomość.

Co o tym myślicie? Przewrażliwienie z mojej strony, czy jednak coś, czemu warto się przyjrzeć?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Trochę dziwna rozmowa mojego narzeczonego z jego koleżanką
GGr napisał/a:

I szczerze mówiąc — trochę tego nie rozumiem. Jak można mieć aż tyle swobody i luzu w rozmowie z kimś, kto kiedyś był aż tak problematyczny?

Tak szczerze, to zupełnie nie widzę zależności między jednym a drugim. Nie widzę jej tym bardziej, że rzeczona "problematyczność" odnosi się do dzieciństwa i lat nastoletnich, czyli teoretycznie dotyczy zupełnie innego etapu życia. Sama przy tym wspomniałaś, że narzeczony nawet wtedy miał z nią dobrą relację. 

GGr napisał/a:

Co o tym myślicie? Przewrażliwienie z mojej strony, czy jednak coś, czemu warto się przyjrzeć?

Po pierwsze mimo wszystko zalecam ostrożność, bo próby odnowienia kontaktu mają różne motywacje.
Po drugie nie kruszyłabym o to kopii, ale zachowała czujność i w razie potrzeby porozmawiała z narzeczonym - bez oskarżeń, ale dzieląc się swoimi odczuciami.
Po trzecie - nie ufam historiom napisanym przez AI :roleyes:

3

Odp: Trochę dziwna rozmowa mojego narzeczonego z jego koleżanką

Tak w ogóle to ludzie się zmieniają, więc ona dzisiaj może być zupełnie innym człowiekiem:) Czujesz do niej niechęć i oceniasz ją na podstawie przeszłości i to jest dla Ciebie argument na nie, bo do czegoś musisz się "przyczepić" i na kogoś zrzucić ciężar, zwalić "winę";) za to, że między Twoim narzeczonym a nią jest taki dobry kontakt, luz, swoboda, spontaniczność, jednym słowem chemia, która sprawia, że ludzie dobrze i swobodnie czują się w swoim towarzystwie i darzą się sympatią. 
 Bo jesteś trochę zazdrosna o ten odświeżony kontakt i zastanawiasz się czy dla niego ma jakieś emocjonalne znaczenie. I to Cię uwiera i niepokoi. Bo chciałabyś aby on czuł tez niechęć do niej, jak Ty:) Ale nie powiesz mu tego wprost, bo nie chcesz wyjść na zazdrośnicę, więc dlatego ta narracja o złej dziewczynie, że po co kontakt z kimś takim itp.
Zamiast skupiać się na koleżance, porozmawiaj z nim szczerze o tym, co czujesz. Nazwij to po prostu uczciwie i mu powiedz.

4

Odp: Trochę dziwna rozmowa mojego narzeczonego z jego koleżanką
Solaris napisał/a:

Tak w ogóle to ludzie się zmieniają, więc ona dzisiaj może być zupełnie innym człowiekiem:) Czujesz do niej niechęć i oceniasz ją na podstawie przeszłości i to jest dla Ciebie argument na nie, bo do czegoś musisz się "przyczepić" i na kogoś zrzucić ciężar, zwalić "winę";) za to, że między Twoim narzeczonym a nią jest taki dobry kontakt, luz, swoboda, spontaniczność, jednym słowem chemia, która sprawia, że ludzie dobrze i swobodnie czują się w swoim towarzystwie i darzą się sympatią. 

Słuszna uwaga z tym przyklejaniem łatki "problematycznej", której celem jest umniejszenie wartości tej kobiety.

Nawiasem mówiąc, obserwując siebie samą i moich znajomych z całą pewnością mogę napisać, że luz między nami daleko wykracza poza to, co tutaj jest powodem niepokoju i zazdrości. Wiele zależy bowiem od sposobu bycia danej osoby oraz zasad, na jakich opiera się dana relacja, w tym stopnia zażyłości.

5 Ostatnio edytowany przez Solaris (2026-04-20 03:03:23)

Odp: Trochę dziwna rozmowa mojego narzeczonego z jego koleżanką
Priscilla napisał/a:
Solaris napisał/a:

Tak w ogóle to ludzie się zmieniają, więc ona dzisiaj może być zupełnie innym człowiekiem:) Czujesz do niej niechęć i oceniasz ją na podstawie przeszłości i to jest dla Ciebie argument na nie, bo do czegoś musisz się "przyczepić" i na kogoś zrzucić ciężar, zwalić "winę";) za to, że między Twoim narzeczonym a nią jest taki dobry kontakt, luz, swoboda, spontaniczność, jednym słowem chemia, która sprawia, że ludzie dobrze i swobodnie czują się w swoim towarzystwie i darzą się sympatią. 

Słuszna uwaga z tym przyklejaniem łatki "problematycznej", której celem jest umniejszenie wartości tej kobiety.

Nawiasem mówiąc, obserwując siebie samą i moich znajomych z całą pewnością mogę napisać, że luz między nami daleko wykracza poza to, co tutaj jest powodem niepokoju i zazdrości. Wiele zależy bowiem od sposobu bycia danej osoby oraz zasad, na jakich opiera się dana relacja, w tym stopnia zażyłości.

Ale ona nie robi tego celowo, to jest raczej forma... samoobrony psychicznej, takie przeniesienie uwagi z własnych emocji na tę koleżankę. Ludzie sobie radzą w taki sposób dość często, szukając na zewnątrz przyczyny swoich emocji. Tutaj tak chyba jest. Było ok i nagle pojawiła się koleżanka z ktorą tak dobrze się rozmawiało narzeczonemu autorki co zburzyło jej spokój a może i poczucie bezpieczeństwa.  W skrócie, autorka  patrzy na to tak, że koleżanka zachwiała bezpieczeństwem ich relacji, więc w niej upatruje przyczynę swoich emocji a ona jest tylko bodźcem a nie bezpośrednią przyczyną.

Często osoby z niska samooceną interpretują takie sytuacje jako zagrożenie dla swojej relacji i doszukują się więcej, niż to ma miejsce. Sam fakt, że ten wątek powstał, dużo mówi o tym jak ona się czuje w tej relacji.

6 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2026-04-20 03:40:17)

Odp: Trochę dziwna rozmowa mojego narzeczonego z jego koleżanką
Solaris napisał/a:

Ale ona nie robi tego celowo, to jest raczej forma... samoobrony psychicznej, takie przeniesienie uwagi z własnych emocji na tę koleżankę. Ludzie sobie radzą w taki sposób dość często, szukając na zewnątrz przyczyny swoich emocji. Tutaj tak chyba jest. Było ok i nagle pojawiła się koleżanka z ktorą tak dobrze się rozmawiało narzeczonemu autorki co zburzyło jej spokój a może i poczucie bezpieczeństwa.  W skrócie, autorka  patrzy na to tak, że koleżanka zachwiała bezpieczeństwem ich relacji, więc w niej upatruje przyczynę swoich emocji a ona jest tylko bodźcem a nie bezpośrednią przyczyną.

Często osoby z niska samooceną interpretują takie sytuacje jako zagrożenie dla swojej relacji i doszukują się więcej, niż to ma miejsce. Sam fakt, że ten wątek powstał, dużo mówi o tym jak ona się czuje w tej relacji.

Nigdzie nie napisałam ani nawet nie zasugerowałam, że robi to celowo. Znam ten mechanizm i właśnie dlatego zwróciłam uwagę na Twoje słowa. To nie jest kwestia złych intencji, tylko sposobu radzenia sobie z sytuacją, bo kiedy umniejszy swojej potencjalnej rywalce, to poczuje się z tym lepiej. To, że coś nie jest robione świadomie, nie znaczy jednak, że pozostaje bez wpływu na zachowanie.

Przeniesienie uwagi na osobę trzecią istotnie może być formą ochrony siebie przed trudnymi emocjami, ale jednocześnie może prowadzić do błędnych wniosków i nakręcania się. W takiej sytuacji problemem nie jest sama "koleżanka”, tylko to, co dzieje się wewnętrznie - poczucie zagrożenia, niepewność relacji czy brak bezpieczeństwa.

Mimo wszystko trzeba zauważyć, że to zagrożenie może być realne, bo przecież nie wiemy, co tam się tak naprawdę dzieje i jak to się skończy. Choć równocześnie można przypuszczać, że dopóki narzeczony otwarcie mówi o tej znajomości i nie ukrywa się podczas rozmowy z tą kobietą, to to jeszcze nie jest ten moment.

7

Odp: Trochę dziwna rozmowa mojego narzeczonego z jego koleżanką

mnie ciekawi skad mieli nr telefonu do siebie

8

Odp: Trochę dziwna rozmowa mojego narzeczonego z jego koleżanką
Gosiawie napisał/a:

mnie ciekawi skad mieli nr telefonu do siebie

Przez FB.

9

Odp: Trochę dziwna rozmowa mojego narzeczonego z jego koleżanką
Priscilla napisał/a:
GGr napisał/a:

I szczerze mówiąc — trochę tego nie rozumiem. Jak można mieć aż tyle swobody i luzu w rozmowie z kimś, kto kiedyś był aż tak problematyczny?

Tak szczerze, to zupełnie nie widzę zależności między jednym a drugim. Nie widzę jej tym bardziej, że rzeczona "problematyczność" odnosi się do dzieciństwa i lat nastoletnich, czyli teoretycznie dotyczy zupełnie innego etapu życia. Sama przy tym wspomniałaś, że narzeczony nawet wtedy miał z nią dobrą relację. 

GGr napisał/a:

Co o tym myślicie? Przewrażliwienie z mojej strony, czy jednak coś, czemu warto się przyjrzeć?

Po pierwsze mimo wszystko zalecam ostrożność, bo próby odnowienia kontaktu mają różne motywacje.
Po drugie nie kruszyłabym o to kopii, ale zachowała czujność i w razie potrzeby porozmawiała z narzeczonym - bez oskarżeń, ale dzieląc się swoimi odczuciami.
Po trzecie - nie ufam historiom napisanym przez AI :roleyes:

Dobra relacja to jest raczej za dużo powiedziane, wiem to z doświadczenia. Z reguły takie osoby rzadko kogokolwiek lubią. Nawet tak na logikę, wyobraź sobie że jesteś osobą złą. Twoim celem nie jest przyjaźnienie się z kimkolwiek, tylko robienie złych rzeczy. Możesz drugą osobę wykorzystywać do czegoś, wtedy tej osobie może się wydawać, że ją lubisz, no ale wiadomo jak to jest. Piszesz o zupełnie innym etapie życia, ale czy serio ci się wydaje, że charakter tak łatwo się zmienia ? Ja sama w swojej klasie miałam do czynienia z osobami złymi (zresztą chyba wszyscy mieli) i uwierz, ale nie odzywałabym się do nich jacy by dzisiaj nie byli, bo ten obraz z czasów szkolnych by i tak był w mojej psychice, więc z automatu byliby dla mnie źli.

10

Odp: Trochę dziwna rozmowa mojego narzeczonego z jego koleżanką
Solaris napisał/a:

Tak w ogóle to ludzie się zmieniają, więc ona dzisiaj może być zupełnie innym człowiekiem:) Czujesz do niej niechęć i oceniasz ją na podstawie przeszłości i to jest dla Ciebie argument na nie, bo do czegoś musisz się "przyczepić" i na kogoś zrzucić ciężar, zwalić "winę";) za to, że między Twoim narzeczonym a nią jest taki dobry kontakt, luz, swoboda, spontaniczność, jednym słowem chemia, która sprawia, że ludzie dobrze i swobodnie czują się w swoim towarzystwie i darzą się sympatią. 
 Bo jesteś trochę zazdrosna o ten odświeżony kontakt i zastanawiasz się czy dla niego ma jakieś emocjonalne znaczenie. I to Cię uwiera i niepokoi. Bo chciałabyś aby on czuł tez niechęć do niej, jak Ty:) Ale nie powiesz mu tego wprost, bo nie chcesz wyjść na zazdrośnicę, więc dlatego ta narracja o złej dziewczynie, że po co kontakt z kimś takim itp.
Zamiast skupiać się na koleżance, porozmawiaj z nim szczerze o tym, co czujesz. Nazwij to po prostu uczciwie i mu powiedz.

Szczerze powiedziawszy to przy normalnej osobie ani by mnie to grzało ani ziębiło. Znam mojego narzeczonego, więc wiem doskonale, że on akurat ma taki trochę luźniejszy styl rozmowy i stosuje on do wielu osób i nie jestem akurat o to zazdrosna. Mówię sobie wtedy, że jeżeli nie chciałby ze mną być to by sobie odszedł, przecież na siłę go nie trzymam przy sobie. Zwłaszcza, że napisałam, że tamta znajoma jest mężatką, więc tym bardziej zazdrość nie powinna wchodzić w grę. Jednak co warto podkreślić, nie zgadzam się, że ludzie zmieniają się od tak o. Oczywiście drobne zmiany są możliwe, ale nie o 180 stopni. Jeżeli ktoś był zły i problemowy, to bardziej skłonna jestem uwierzyć, że do dzisiaj ma tą cząstkę w sobie, niż w to że się zmienił.

11

Odp: Trochę dziwna rozmowa mojego narzeczonego z jego koleżanką
Priscilla napisał/a:
Solaris napisał/a:

Tak w ogóle to ludzie się zmieniają, więc ona dzisiaj może być zupełnie innym człowiekiem:) Czujesz do niej niechęć i oceniasz ją na podstawie przeszłości i to jest dla Ciebie argument na nie, bo do czegoś musisz się "przyczepić" i na kogoś zrzucić ciężar, zwalić "winę";) za to, że między Twoim narzeczonym a nią jest taki dobry kontakt, luz, swoboda, spontaniczność, jednym słowem chemia, która sprawia, że ludzie dobrze i swobodnie czują się w swoim towarzystwie i darzą się sympatią. 

Słuszna uwaga z tym przyklejaniem łatki "problematycznej", której celem jest umniejszenie wartości tej kobiety.

Nawiasem mówiąc, obserwując siebie samą i moich znajomych z całą pewnością mogę napisać, że luz między nami daleko wykracza poza to, co tutaj jest powodem niepokoju i zazdrości. Wiele zależy bowiem od sposobu bycia danej osoby oraz zasad, na jakich opiera się dana relacja, w tym stopnia zażyłości.

Ależ ja jej niczego nie przyklejam. Na podstawie opowieści po prostu stwierdzam oczywisty fakt. Ja osobiście wolę od osób nieciekawych trzymać się po prostu z daleka, niż zawierać z nimi jakieś znajomośći, bo nigdy nic nie wiadomo czy znowu im coś nie odbije.

12 Ostatnio edytowany przez wieka (2026-04-20 12:51:32)

Odp: Trochę dziwna rozmowa mojego narzeczonego z jego koleżanką

Po pierwsze, zacznij się leczyć z chorobliwej zazdrości, bo to będzie szło coraz dalej i wasz związek prędzej czy później się rozleci.
Edit.
Źle odczytałam, myślałam, że mówisz o sobie jestem chorobliwie zazdrosna, aż byłam zdziwiona, że się do tego przyznajesz.
Ale i tak jak narazie to z igły robisz widły.

13 Ostatnio edytowany przez madoja (2026-04-20 10:37:14)

Odp: Trochę dziwna rozmowa mojego narzeczonego z jego koleżanką

Autorko, no właśnie jesteś chorobliwie zazdrosna.
Chociaż nie, ja bym to określiła jako: chorobliwe poczucie wyższości nad innymi. Co za dziwne określanie kogoś jako "zły człowiek"? A może Ty jesteś dla mnie złym człowiekiem, bo np. jesz mięso?
Masz się za kogoś lepszego, dobrego, a kogoś kto dawniej wykazywał problemy wychowawcze - za śmiecia, z którym nie powinno się zadawać.

Okropna cecha.

14

Odp: Trochę dziwna rozmowa mojego narzeczonego z jego koleżanką
GGr napisał/a:

Na wstępie zaznaczę, że nie jestem osobą chorobliwie zazdrosną o znajome mojego narzeczonego — naprawdę. Bardziej chodzi mi o samą sytuację i moje odczucia, bo coś mi tu zwyczajnie nie gra.

Wczoraj byłam świadkiem jego rozmowy telefonicznej z koleżanką jeszcze z czasów szkolnych, z którą — jak sam mówił — od lat nie miał kontaktu. I żeby było jasne: nie podsłuchiwałam specjalnie. Po prostu byłam obok, robiłam swoje i siłą rzeczy słyszałam część tej rozmowy.

Rozmawiali głównie o dawnych czasach, wspominali szkołę, różne sytuacje. Później on sam jeszcze trochę mi o niej opowiadał — i właśnie to sprawiło, że zaczęłam się nad tym wszystkim zastanawiać.

Z jego opowieści wynika, że ta dziewczyna w czasach szkolnych była… delikatnie mówiąc bardzo problematyczna. Wagary, pyskówki do nauczycieli, bójki, wyzwiska, dokuczanie innym, niszczenie mienia, ucieczki z lekcji. Podobno nawet przyniosła kiedyś alkohol do szkoły i kombinowała z ocenami w dzienniku. Ogólnie typ osoby, o której wiedziała cała szkoła i z którą były ciągłe problemy.

Dodam jeszcze, że oni początkowo w ogóle nie chodzili razem do klasy — mój narzeczony był w klasie B, a ona w D. I tak naprawdę w szkole nie mieli większego kontaktu aż do momentu, kiedy w IV klasie, na początku drugiego semestru po feriach, przyszła do nich na lekcję dyrektorka razem z pedagogiem i oznajmiły, że od tego momentu ona będzie chodzić z nimi do klasy. Jak się można domyślić — nikt nie był zachwycony takim „prezentem”, bo każdy wiedział, z kim ma do czynienia.

Z ciekawości zapytałam go, jak to wyglądało w jego przypadku — czy też miał z nią jakieś nieprzyjemne sytuacje. I tu zrobiło się dla mnie trochę… dziwnie.

Powiedział, że wobec niego była raczej łagodna. Nie byli jakimiś bliskimi znajomymi, ale znali się trochę poza szkołą — chodzili razem na basen i angielski, więc miała do niego inne podejście niż do reszty. Później trafili razem do jednej klasy w gimnazjum. Twierdzi, że wtedy już trochę się uspokoiła, ale nadal była trudnym charakterem.

Po szkole ich drogi się rozeszły i kontakt się urwał — aż do teraz.

No i właśnie ta wczorajsza rozmowa… Z jednej strony zwykłe wspominki, ale momentami miałam wrażenie, że ton był dość swobodny, trochę zbyt „luźny”. On żartował do niej tekstami typu:
„ile ty razy byłaś na dywaniku u dyrektora?” albo „ile masz teraz ofiar na sumieniu?”, a ona się z tego śmiała i odpowiadała w podobnym stylu. Dopytywał ją czy nie miała po drodze żadnych konfliktów z prawem, jak tam mu odpowiedziała że nie, to tam powiedział do niej "niemożliwe, jakim cudem ?" No generalnie jak widać po latach żartowali sobie z tego, że ona sobie rozrabiała i sprawiała problemy.

Niby nic konkretnego, żadnego flirtu nie było — i chcę to jasno zaznaczyć: nie chodzi mi o zazdrość czy podejrzenia o jakieś romansowanie. Bardziej chodzi mi o coś innego.

Po prostu nie podobają mi się znajomości z osobami, które miały aż tak trudne charaktery i sprawiały poważne problemy. Dla mnie to są ludzie, którzy często wnoszą chaos, konflikty albo negatywne emocje do życia innych — i raczej takich relacji się unika, a nie do nich wraca po latach.

Tym bardziej, że ta rozmowa momentami wyglądała tak, jakby oni chcieli odbudować kontakt, może nawet jakąś bliższą relację. I szczerze mówiąc — trochę tego nie rozumiem. Jak można mieć aż tyle swobody i luzu w rozmowie z kimś, kto kiedyś był aż tak problematyczny?

Nie zrobiłam z tego awantury, ale temat gdzieś mi siedzi z tyłu głowy. Nie wiem, czy powinnam to po prostu olać jako niewinną rozmowę po latach, czy jednak zwrócić uwagę i dopytać głębiej.

Dodam jeszcze, że z tego co mówił, ona niby się ustatkowała — wyszła za mąż, ma pracę, normalne życie. Mimo to jakoś nie daje mi spokoju tego typu znajomość.

Co o tym myślicie? Przewrażliwienie z mojej strony, czy jednak coś, czemu warto się przyjrzeć?

Nigdy nie lekceważ swoich odczuć. Skoro zdarzenie zrobiło wrażenie na tobie aż tak, że przychodzisz z nim na forum to przyglądaj się tematowi. Być może ze strony narzeczonego już zebrałaś pewne wcześniejsze sygnały, które łącznie z tu opisanym włączyły ci dzwonek.

Gadki szmatki o szczerej rozmowie być może pomogą związkowi, a być może uświadomią narzeczonemu aby lepiej się kontrolować. Jedyne co możesz zrobić to obserwować i przyglądać się zachowaniu narzeczonego. Tak ogólnie w temacie, nawet nie w kontekście konkretnej koleżanki.

15

Odp: Trochę dziwna rozmowa mojego narzeczonego z jego koleżanką
GGr napisał/a:
Solaris napisał/a:

Tak w ogóle to ludzie się zmieniają, więc ona dzisiaj może być zupełnie innym człowiekiem:) Czujesz do niej niechęć i oceniasz ją na podstawie przeszłości i to jest dla Ciebie argument na nie, bo do czegoś musisz się "przyczepić" i na kogoś zrzucić ciężar, zwalić "winę";) za to, że między Twoim narzeczonym a nią jest taki dobry kontakt, luz, swoboda, spontaniczność, jednym słowem chemia, która sprawia, że ludzie dobrze i swobodnie czują się w swoim towarzystwie i darzą się sympatią. 
 Bo jesteś trochę zazdrosna o ten odświeżony kontakt i zastanawiasz się czy dla niego ma jakieś emocjonalne znaczenie. I to Cię uwiera i niepokoi. Bo chciałabyś aby on czuł tez niechęć do niej, jak Ty:) Ale nie powiesz mu tego wprost, bo nie chcesz wyjść na zazdrośnicę, więc dlatego ta narracja o złej dziewczynie, że po co kontakt z kimś takim itp.
Zamiast skupiać się na koleżance, porozmawiaj z nim szczerze o tym, co czujesz. Nazwij to po prostu uczciwie i mu powiedz.

Szczerze powiedziawszy to przy normalnej osobie ani by mnie to grzało ani ziębiło. Znam mojego narzeczonego, więc wiem doskonale, że on akurat ma taki trochę luźniejszy styl rozmowy i stosuje on do wielu osób i nie jestem akurat o to zazdrosna. Mówię sobie wtedy, że jeżeli nie chciałby ze mną być to by sobie odszedł, przecież na siłę go nie trzymam przy sobie. Zwłaszcza, że napisałam, że tamta znajoma jest mężatką, więc tym bardziej zazdrość nie powinna wchodzić w grę. Jednak co warto podkreślić, nie zgadzam się, że ludzie zmieniają się od tak o. Oczywiście drobne zmiany są możliwe, ale nie o 180 stopni. Jeżeli ktoś był zły i problemowy, to bardziej skłonna jestem uwierzyć, że do dzisiaj ma tą cząstkę w sobie, niż w to że się zmienił.

Akurat to, że jest mężatką to żaden argument na wierność:) więc gdy będzie chciała, może zagiąć parol na Twojego narzeczonego:) a więc fakt bycia w sformalizowanym związku niczego nie gwarantuje, bo to zależy od człowieka, jego wartości, wyborów, decyzji, podatności na pokusy i jakości relacji w jakiej aktualnie jest. Jeśli mało satysfakcjonująca to łatwiej popłynąć. 

Piszesz, że nie jesteś zazdrosna, ale chyba nie do końca, bo cały post o złej koleżance sprzed lat pod płaszczykiem troski tak naprawdę o co? Że sprowadzi Twojego narzeczonego na złą drogę z powodu trudnego charakteru, bo kiedyś przechodziła mocniej okres dojrzewania i chodziła na wagary, pyskowała nauczycielom i zwinęła dziennik z pokoju nauczycielskiego? wink
Ja tu jednak widzę zazdrość o luz i sympatię jaką jest między nimi, o jego podejście do niej. Ona jest zapewne Twoim przeciwieństwem i to Cię trochę boli, że jemu takie przeciwieństwo się podoba, że jest między nimi dobry vibe. Może podświadomie czujesz zagrożenie dla swojej relacji, że taka dziewczyna, zwariowana, nieprzewidywalna, z pazurem mogłaby namącić w jego głowie?;)
Może nie czujesz się pewnie i bezpiecznie w związku? Warto się temu przyjrzeć, dlaczego koleżanka generuje w Tobie takie obawy. Bo tu może być drugie dno a nawet trzecie;)

16 Ostatnio edytowany przez Solaris (2026-04-20 11:10:58)

Odp: Trochę dziwna rozmowa mojego narzeczonego z jego koleżanką
AdamJeden napisał/a:

Nigdy nie lekceważ swoich odczuć. Skoro zdarzenie zrobiło wrażenie na tobie aż tak, że przychodzisz z nim na forum to przyglądaj się tematowi. Być może ze strony narzeczonego już zebrałaś pewne wcześniejsze sygnały, które łącznie z tu opisanym włączyły ci dzwonek.

Gadki szmatki o szczerej rozmowie być może pomogą związkowi, a być może uświadomią narzeczonemu aby lepiej się kontrolować. Jedyne co możesz zrobić to obserwować i przyglądać się zachowaniu narzeczonego. Tak ogólnie w temacie, nawet nie w kontekście konkretnej koleżanki.

Nie zawsze. Czlowiek bardzo zazdrosny źle interpretuje rzeczywistość i jego odczucia mogą wynikać z tej fałszywej interpretacji czyli więcej mu się wydaje niż ma to miejsce. Może rozkminiać w glowie każdy wg niego podejrzany gest, słowo i spojrzenie i tworzyć w głowie alternatywną rzeczywistość. Ufanie w tym wypadku swoim odczuciom może tylko bardziej nakręcić spiralę.

17

Odp: Trochę dziwna rozmowa mojego narzeczonego z jego koleżanką

Pierwsze skojarzenie po przeczytaniu o problemie - nerwowa mamusia, co się boi, że synek w złe towarzystwo wpadnie. Mamusia wie lepiej, jakie koleżanki są odpowiednie. Awanturę zrobi i zaraz głupie pomysły synkowi z głowy wybije.
Zazdrość o potencjalną rywalkę też widzę, w tle.

18

Odp: Trochę dziwna rozmowa mojego narzeczonego z jego koleżanką
Solaris napisał/a:
AdamJeden napisał/a:

Nigdy nie lekceważ swoich odczuć. Skoro zdarzenie zrobiło wrażenie na tobie aż tak, że przychodzisz z nim na forum to przyglądaj się tematowi. Być może ze strony narzeczonego już zebrałaś pewne wcześniejsze sygnały, które łącznie z tu opisanym włączyły ci dzwonek.

Gadki szmatki o szczerej rozmowie być może pomogą związkowi, a być może uświadomią narzeczonemu aby lepiej się kontrolować. Jedyne co możesz zrobić to obserwować i przyglądać się zachowaniu narzeczonego. Tak ogólnie w temacie, nawet nie w kontekście konkretnej koleżanki.

Nie zawsze. Czlowiek bardzo zazdrosny źle interpretuje rzeczywistość i jego odczucia mogą wynikać z tej fałszywej interpretacji czyli więcej mu się wydaje niż ma to miejsce. Może rozkminiać w glowie każdy wg niego podejrzany gest, słowo i spojrzenie i tworzyć w głowie alternatywną rzeczywistość. Ufanie w tym wypadku swoim odczuciom może tylko bardziej nakręcić spiralę.

Piszę do autorki tematu o jej przypadku. Z treści jej wpisów nie wynika absolutnie aby była chorobliwie zazdrosna. Zwykłe zachowanie, normalne zaniepokojenie.

19 Ostatnio edytowany przez Solaris (2026-04-20 12:15:13)

Odp: Trochę dziwna rozmowa mojego narzeczonego z jego koleżanką
AdamJeden napisał/a:
Solaris napisał/a:
AdamJeden napisał/a:

Nigdy nie lekceważ swoich odczuć. Skoro zdarzenie zrobiło wrażenie na tobie aż tak, że przychodzisz z nim na forum to przyglądaj się tematowi. Być może ze strony narzeczonego już zebrałaś pewne wcześniejsze sygnały, które łącznie z tu opisanym włączyły ci dzwonek.

Gadki szmatki o szczerej rozmowie być może pomogą związkowi, a być może uświadomią narzeczonemu aby lepiej się kontrolować. Jedyne co możesz zrobić to obserwować i przyglądać się zachowaniu narzeczonego. Tak ogólnie w temacie, nawet nie w kontekście konkretnej koleżanki.

Nie zawsze. Czlowiek bardzo zazdrosny źle interpretuje rzeczywistość i jego odczucia mogą wynikać z tej fałszywej interpretacji czyli więcej mu się wydaje niż ma to miejsce. Może rozkminiać w glowie każdy wg niego podejrzany gest, słowo i spojrzenie i tworzyć w głowie alternatywną rzeczywistość. Ufanie w tym wypadku swoim odczuciom może tylko bardziej nakręcić spiralę.

Piszę do autorki tematu o jej przypadku. Z treści jej wpisów nie wynika absolutnie aby była chorobliwie zazdrosna. Zwykłe zachowanie, normalne zaniepokojenie.

I uważasz, że założyła wątek o koleżance, nad ktorą się tyle rozwodzi, z powodu normalnego zaniepokojenia?:)) Jak to jest  zwykłe zachowanie to ja jestem zakonnica:)
Faceci nie czają często takich klimatów, dopóki nie przybiorą na sile. Można im wszystko wmówić, jak przykladowe "zaniepokojnenie" bo to "zła kobieta jest" xd

20 Ostatnio edytowany przez Solaris (2026-04-20 12:27:34)

Odp: Trochę dziwna rozmowa mojego narzeczonego z jego koleżanką
madoja napisał/a:

Autorko, no właśnie jesteś chorobliwie zazdrosna.
Chociaż nie, ja bym to określiła jako: chorobliwe poczucie wyższości nad innymi. Co za dziwne określanie kogoś jako "zły człowiek"? A może Ty jesteś dla mnie złym człowiekiem, bo np. jesz mięso?
Masz się za kogoś lepszego, dobrego, a kogoś kto dawniej wykazywał problemy wychowawcze - za śmiecia, z którym nie powinno się zadawać.

Okropna cecha.

Może niekoniecznie poczucie wyższości, ale dobry argument aby przykryć swoją zazdrość. Bo jak jest "zła kobieta" w tle to obawy są uzasadnione:)
Zawsze może mu zrobić pogadankę o tym, że ludzie się nie zmieniają i może przez nią mieć kłopoty:) Tak latwiej zniechęcić, dodając, że "nigdy nie wiadomo, co takim ludziom odbije" (slowa autorki) Przecież ona caly czas prowadzi narrację, że koleżanka zla, problemowa itp.
Nie chce się przyznać, że jest zwyczajnie zazdrosna, że oni odnowią znajomość o czym wprost napisała, ze tego się obawia, ale nie z jakich pobudek:)

21

Odp: Trochę dziwna rozmowa mojego narzeczonego z jego koleżanką

Do mnie znajoma napisała na FB nagle: Hej, co tam u ciebie?
Chyba nie gadałyśmy z 10 lat, ale różnica jest taka, że ja nie chciałam z nią odbudowywać kontaktu, bo pamiętam jaka to była osoba.
Nie odpisałam, więc nie było więcej ruchów z jej strony.
Twój facet jak wiadomo, miał z nią dobry kontakt, tylko się urwał bo ich drogi się rozeszły z wiekiem po prostu.
Skoro ich znajomość od tak po prostu się rozwiała, to nie widzę nic złego w tej ich rozmowie. Jedynie może fajnie by było jakbyś miała okazje ją poznać, jak Twój facet ma zamiar z nią utrzymywać kontakt, i raczej spotkania by wyglądały tak, że się wszyscy widujecie. Jej mąż zapewne też by nie chciał, by z samym facetem się spotykała.
Dla mnie lata lecą, ludzie się zmieniają, więc jak widać dziewczyna się ustatkowała i może być zupełnie innym człowiekiem - za dzieciaka jest inaczej i nie ma co tego porównywać.

22

Odp: Trochę dziwna rozmowa mojego narzeczonego z jego koleżanką
Solaris napisał/a:
madoja napisał/a:

Autorko, no właśnie jesteś chorobliwie zazdrosna.
Chociaż nie, ja bym to określiła jako: chorobliwe poczucie wyższości nad innymi. Co za dziwne określanie kogoś jako "zły człowiek"? A może Ty jesteś dla mnie złym człowiekiem, bo np. jesz mięso?
Masz się za kogoś lepszego, dobrego, a kogoś kto dawniej wykazywał problemy wychowawcze - za śmiecia, z którym nie powinno się zadawać.

Okropna cecha.

Może niekoniecznie poczucie wyższości, ale dobry argument aby przykryć swoją zazdrość. Bo jak jest "zła kobieta" w tle to obawy są uzasadnione:)
Zawsze może mu zrobić pogadankę o tym, że ludzie się nie zmieniają i może przez nią mieć kłopoty:) Tak latwiej zniechęcić, dodając, że "nigdy nie wiadomo, co takim ludziom odbije" (slowa autorki) Przecież ona caly czas prowadzi narrację, że koleżanka zla, problemowa itp.
Nie chce się przyznać, że jest zwyczajnie zazdrosna, że oni odnowią znajomość o czym wprost napisała, ze tego się obawia, ale nie z jakich pobudek:)

Może masz rację.
Mi natomiast wydaje się, że nawet gdyby to był mężczyzna-  kolega który wagarował, autorka miałaby podobne podejście.
I tu zgadzam się z Muqin - jest jak mamusia która syneczkowi zabrania spotykać się z pewnymi ludźmi bo ona lepiej wie, że to patologia.

Chyba nawet bym to zrozumiała, gdyby ta koleżanka właśnie wyszła z więzienia, była narkomanką na dnie, czy coś. Ale normalna babka z normalnym życiem która w szkole trochę odstawiała?

23

Odp: Trochę dziwna rozmowa mojego narzeczonego z jego koleżanką
Solaris napisał/a:
AdamJeden napisał/a:
Solaris napisał/a:

Nie zawsze. Czlowiek bardzo zazdrosny źle interpretuje rzeczywistość i jego odczucia mogą wynikać z tej fałszywej interpretacji czyli więcej mu się wydaje niż ma to miejsce. Może rozkminiać w glowie każdy wg niego podejrzany gest, słowo i spojrzenie i tworzyć w głowie alternatywną rzeczywistość. Ufanie w tym wypadku swoim odczuciom może tylko bardziej nakręcić spiralę.

Piszę do autorki tematu o jej przypadku. Z treści jej wpisów nie wynika absolutnie aby była chorobliwie zazdrosna. Zwykłe zachowanie, normalne zaniepokojenie.

I uważasz, że założyła wątek o koleżance, nad ktorą się tyle rozwodzi, z powodu normalnego zaniepokojenia?:)) Jak to jest  zwykłe zachowanie to ja jestem zakonnica:)
Faceci nie czają często takich klimatów, dopóki nie przybiorą na sile. Można im wszystko wmówić, jak przykladowe "zaniepokojnenie" bo to "zła kobieta jest" xd

Żeby coś uważać mam za mało informacji.
Może dyskutujmy o temacie, bez wciskania co chwila uogólnień:
- ja do autorki, a ty że są kobiety chorobliwie zazdrosne
- ja przedstawiam swoje zdanie, a ty że faceci nie czają takich tematów

Poza tym, to nie jej koleżanka, tylko koleżanka męża sprzed kilkunastu lat, mężatka.
Jeśli zdecydowana lub chętna - mężatka nie ma żadnych zahamowań :-)
Na dodatek są kobiety, którym się nie wiedzie w związku i lubią rozbijać inne.
"Odnaleźli się" na fb. Jak szukali czegoś to znaleźli się.

Moim zdaniem, autorka jak najbardziej ma prawo pytać w temacie, i jeśli trzeba to albo odpędzić "złodziejkę", albo narzeczonemu przypomnieć zasady. Jak sama autorka napisała, mąż lubi flirciarskie gadki, i chociaż ona to akceptuje to chyba po raz pierwszy poczuła niepokój. Coś musi z tym zrobić.

Odp: Trochę dziwna rozmowa mojego narzeczonego z jego koleżanką

To wystarczy się postawić na miejscu autorki i sobie wyobrazić  jak byście zareagowały,gdyby wasi mezowie/partnerzy odnowili nagle kontakt,a nawet przyjaźń z dawna znajoma ze szkolnych lat i jeszcze sobie razem ze sobą na telefonie pisali i rozmawiali big_smile

25 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2026-04-20 15:20:21)

Odp: Trochę dziwna rozmowa mojego narzeczonego z jego koleżanką
GGr napisał/a:

Dobra relacja to jest raczej za dużo powiedziane, wiem to z doświadczenia. Z reguły takie osoby rzadko kogokolwiek lubią. Nawet tak na logikę, wyobraź sobie że jesteś osobą złą. Twoim celem nie jest przyjaźnienie się z kimkolwiek, tylko robienie złych rzeczy. Możesz drugą osobę wykorzystywać do czegoś, wtedy tej osobie może się wydawać, że ją lubisz, no ale wiadomo jak to jest. Piszesz o zupełnie innym etapie życia, ale czy serio ci się wydaje, że charakter tak łatwo się zmienia ? Ja sama w swojej klasie miałam do czynienia z osobami złymi (zresztą chyba wszyscy mieli) i uwierz, ale nie odzywałabym się do nich jacy by dzisiaj nie byli, bo ten obraz z czasów szkolnych by i tak był w mojej psychice, więc z automatu byliby dla mnie źli.

Mylisz swoje doświadczenia z ogólną prawdą o ludziach. To, że ktoś kiedyś zachowywał się źle, nie oznacza, że z natury swojej jest zły na zawsze ani że jego celem jest krzywdzenie innych - to zbyt duże i zbyt krzywdzące uproszczenie.

Ludzie się zmieniają, czasem bardzo. To, że Ty masz w głowie jakiś zbudowany obraz i nie chcesz go poddać refleksji ani zaktualizować, mówi więcej o Twoim podejściu niż o nich. Ostrożność po złych doświadczeniach jest ok, ale sztywne przekonanie, że ktoś na zawsze pozostaje zły - bardziej Cię zamyka niż chroni.

Odp: Trochę dziwna rozmowa mojego narzeczonego z jego koleżanką
Priscilla napisał/a:
GGr napisał/a:

Dobra relacja to jest raczej za dużo powiedziane, wiem to z doświadczenia. Z reguły takie osoby rzadko kogokolwiek lubią. Nawet tak na logikę, wyobraź sobie że jesteś osobą złą. Twoim celem nie jest przyjaźnienie się z kimkolwiek, tylko robienie złych rzeczy. Możesz drugą osobę wykorzystywać do czegoś, wtedy tej osobie może się wydawać, że ją lubisz, no ale wiadomo jak to jest. Piszesz o zupełnie innym etapie życia, ale czy serio ci się wydaje, że charakter tak łatwo się zmienia ? Ja sama w swojej klasie miałam do czynienia z osobami złymi (zresztą chyba wszyscy mieli) i uwierz, ale nie odzywałabym się do nich jacy by dzisiaj nie byli, bo ten obraz z czasów szkolnych by i tak był w mojej psychice, więc z automatu byliby dla mnie źli.

Mylisz swoje doświadczenia z ogólną prawdą o ludziach. To, że ktoś kiedyś zachowywał się źle, nie oznacza, że z natury swojej jest zły na zawsze ani że jego celem jest krzywdzenie innych - to zbyt duże i zbyt krzywdzące uproszczenie.

Ludzie się zmieniają, czasem bardzo. To, że Ty masz w głowie jakiś zbudowany obraz i nie chcesz go poddać refleksji ani zaktualizować, mówi więcej o Twoim podejściu niż o nich. Ostrożność po złych doświadczeniach jest ok, ale sztywne przekonanie, że ktoś na zawsze pozostaje zły - bardziej Cię zamyka niż chroni.

Dokladnie ludzie się zmieniają

27 Ostatnio edytowany przez Samba (2026-04-20 18:42:24)

Odp: Trochę dziwna rozmowa mojego narzeczonego z jego koleżanką
GGr napisał/a:

Z jednej strony zwykłe wspominki, ale momentami miałam wrażenie, że ton był dość swobodny, trochę zbyt „luźny”. On żartował do niej tekstami typu:
„ile ty razy byłaś na dywaniku u dyrektora?” albo „ile masz teraz ofiar na sumieniu?”, a ona się z tego śmiała i odpowiadała w podobnym stylu. Dopytywał ją czy nie miała po drodze żadnych konfliktów z prawem, jak tam mu odpowiedziała że nie, to tam powiedział do niej "niemożliwe, jakim cudem ?" No generalnie jak widać po latach żartowali sobie z tego, że ona sobie rozrabiała i sprawiała problemy.

Niby nic konkretnego, żadnego flirtu nie było — i chcę to jasno zaznaczyć: nie chodzi mi o zazdrość czy podejrzenia o jakieś romansowanie. Bardziej chodzi mi o coś innego.

Po prostu nie podobają mi się znajomości z osobami, które miały aż tak trudne charaktery i sprawiały poważne problemy. Dla mnie to są ludzie, którzy często wnoszą chaos, konflikty albo negatywne emocje do życia innych — i raczej takich relacji się unika, a nie do nich wraca po latach.

Ja w tej rozmowie nie widzę zbyt luźnego tonu, pytania jak pytania., odpowiedzi takie same. Tym bardziej, że chłopak ma tak z różnymi osobami, z tego co piszesz.

Chcesz, to się poprzyglądaj. Ciekawe kto pierwszy nawiązał kontakt - ona czy on. Chociaż niekoniecznie musi to mieć jakieś znaczenie.

I nie uważam, że tamta osoba jest zła. Raczej kombinowała, by zostać dostrzeżoną przez innych, być może nawet przez własnych rodziców.

28

Odp: Trochę dziwna rozmowa mojego narzeczonego z jego koleżanką
GGr napisał/a:

Niby nic konkretnego, żadnego flirtu nie było — i chcę to jasno zaznaczyć: nie chodzi mi o zazdrość czy podejrzenia o jakieś romansowanie. Bardziej chodzi mi o coś innego.

Aha. A świstak zawija

29

Odp: Trochę dziwna rozmowa mojego narzeczonego z jego koleżanką
wieka napisał/a:

Po pierwsze, zacznij się leczyć z chorobliwej zazdrości, bo to będzie szło coraz dalej i wasz związek prędzej czy później się rozleci.
Edit.
Źle odczytałam, myślałam, że mówisz o sobie jestem chorobliwie zazdrosna, aż byłam zdziwiona, że się do tego przyznajesz.
Ale i tak jak narazie to z igły robisz widły.

Mam nadzieję, że się nie rozleci, bo nie jestem zazdrosna i cieszę się, że to zauważyłaś. Jednak to, że nie jestem zazdrosna nie oznacza, że z automatu jestem gościnna.

Odp: Trochę dziwna rozmowa mojego narzeczonego z jego koleżanką
GGr napisał/a:
wieka napisał/a:

Po pierwsze, zacznij się leczyć z chorobliwej zazdrości, bo to będzie szło coraz dalej i wasz związek prędzej czy później się rozleci.
Edit.
Źle odczytałam, myślałam, że mówisz o sobie jestem chorobliwie zazdrosna, aż byłam zdziwiona, że się do tego przyznajesz.
Ale i tak jak narazie to z igły robisz widły.

Mam nadzieję, że się nie rozleci, bo nie jestem zazdrosna i cieszę się, że to zauważyłaś. Jednak to, że nie jestem zazdrosna nie oznacza, że z automatu jestem gościnna.

O to wlasnie to dobrze napisane ... ciekawe kto by gościl kolezanke meza big_smile

31

Odp: Trochę dziwna rozmowa mojego narzeczonego z jego koleżanką
madoja napisał/a:

Autorko, no właśnie jesteś chorobliwie zazdrosna.
Chociaż nie, ja bym to określiła jako: chorobliwe poczucie wyższości nad innymi. Co za dziwne określanie kogoś jako "zły człowiek"? A może Ty jesteś dla mnie złym człowiekiem, bo np. jesz mięso?
Masz się za kogoś lepszego, dobrego, a kogoś kto dawniej wykazywał problemy wychowawcze - za śmiecia, z którym nie powinno się zadawać.

Okropna cecha.


Co jest dziwnego w tym określeniu ? Jeżeli ktoś notorycznie sprawia problemy i nie jest przyjazny, no to jest zły i lepiej się z nim nie zadawać i nie jest to żadna oznaka poczucia wyższości nad innymi. Podchodzisz sama do pyskatych i nieprzyjaznych osób ? Zakładam, że trzymasz się od nich z daleka.

32

Odp: Trochę dziwna rozmowa mojego narzeczonego z jego koleżanką
AdamJeden napisał/a:
GGr napisał/a:

Na wstępie zaznaczę, że nie jestem osobą chorobliwie zazdrosną o znajome mojego narzeczonego — naprawdę. Bardziej chodzi mi o samą sytuację i moje odczucia, bo coś mi tu zwyczajnie nie gra.

Wczoraj byłam świadkiem jego rozmowy telefonicznej z koleżanką jeszcze z czasów szkolnych, z którą — jak sam mówił — od lat nie miał kontaktu. I żeby było jasne: nie podsłuchiwałam specjalnie. Po prostu byłam obok, robiłam swoje i siłą rzeczy słyszałam część tej rozmowy.

Rozmawiali głównie o dawnych czasach, wspominali szkołę, różne sytuacje. Później on sam jeszcze trochę mi o niej opowiadał — i właśnie to sprawiło, że zaczęłam się nad tym wszystkim zastanawiać.

Z jego opowieści wynika, że ta dziewczyna w czasach szkolnych była… delikatnie mówiąc bardzo problematyczna. Wagary, pyskówki do nauczycieli, bójki, wyzwiska, dokuczanie innym, niszczenie mienia, ucieczki z lekcji. Podobno nawet przyniosła kiedyś alkohol do szkoły i kombinowała z ocenami w dzienniku. Ogólnie typ osoby, o której wiedziała cała szkoła i z którą były ciągłe problemy.

Dodam jeszcze, że oni początkowo w ogóle nie chodzili razem do klasy — mój narzeczony był w klasie B, a ona w D. I tak naprawdę w szkole nie mieli większego kontaktu aż do momentu, kiedy w IV klasie, na początku drugiego semestru po feriach, przyszła do nich na lekcję dyrektorka razem z pedagogiem i oznajmiły, że od tego momentu ona będzie chodzić z nimi do klasy. Jak się można domyślić — nikt nie był zachwycony takim „prezentem”, bo każdy wiedział, z kim ma do czynienia.

Z ciekawości zapytałam go, jak to wyglądało w jego przypadku — czy też miał z nią jakieś nieprzyjemne sytuacje. I tu zrobiło się dla mnie trochę… dziwnie.

Powiedział, że wobec niego była raczej łagodna. Nie byli jakimiś bliskimi znajomymi, ale znali się trochę poza szkołą — chodzili razem na basen i angielski, więc miała do niego inne podejście niż do reszty. Później trafili razem do jednej klasy w gimnazjum. Twierdzi, że wtedy już trochę się uspokoiła, ale nadal była trudnym charakterem.

Po szkole ich drogi się rozeszły i kontakt się urwał — aż do teraz.

No i właśnie ta wczorajsza rozmowa… Z jednej strony zwykłe wspominki, ale momentami miałam wrażenie, że ton był dość swobodny, trochę zbyt „luźny”. On żartował do niej tekstami typu:
„ile ty razy byłaś na dywaniku u dyrektora?” albo „ile masz teraz ofiar na sumieniu?”, a ona się z tego śmiała i odpowiadała w podobnym stylu. Dopytywał ją czy nie miała po drodze żadnych konfliktów z prawem, jak tam mu odpowiedziała że nie, to tam powiedział do niej "niemożliwe, jakim cudem ?" No generalnie jak widać po latach żartowali sobie z tego, że ona sobie rozrabiała i sprawiała problemy.

Niby nic konkretnego, żadnego flirtu nie było — i chcę to jasno zaznaczyć: nie chodzi mi o zazdrość czy podejrzenia o jakieś romansowanie. Bardziej chodzi mi o coś innego.

Po prostu nie podobają mi się znajomości z osobami, które miały aż tak trudne charaktery i sprawiały poważne problemy. Dla mnie to są ludzie, którzy często wnoszą chaos, konflikty albo negatywne emocje do życia innych — i raczej takich relacji się unika, a nie do nich wraca po latach.

Tym bardziej, że ta rozmowa momentami wyglądała tak, jakby oni chcieli odbudować kontakt, może nawet jakąś bliższą relację. I szczerze mówiąc — trochę tego nie rozumiem. Jak można mieć aż tyle swobody i luzu w rozmowie z kimś, kto kiedyś był aż tak problematyczny?

Nie zrobiłam z tego awantury, ale temat gdzieś mi siedzi z tyłu głowy. Nie wiem, czy powinnam to po prostu olać jako niewinną rozmowę po latach, czy jednak zwrócić uwagę i dopytać głębiej.

Dodam jeszcze, że z tego co mówił, ona niby się ustatkowała — wyszła za mąż, ma pracę, normalne życie. Mimo to jakoś nie daje mi spokoju tego typu znajomość.

Co o tym myślicie? Przewrażliwienie z mojej strony, czy jednak coś, czemu warto się przyjrzeć?

Nigdy nie lekceważ swoich odczuć. Skoro zdarzenie zrobiło wrażenie na tobie aż tak, że przychodzisz z nim na forum to przyglądaj się tematowi. Być może ze strony narzeczonego już zebrałaś pewne wcześniejsze sygnały, które łącznie z tu opisanym włączyły ci dzwonek.

Gadki szmatki o szczerej rozmowie być może pomogą związkowi, a być może uświadomią narzeczonemu aby lepiej się kontrolować. Jedyne co możesz zrobić to obserwować i przyglądać się zachowaniu narzeczonego. Tak ogólnie w temacie, nawet nie w kontekście konkretnej koleżanki.

Temat rozmowy był dla mnie strasznie dziwny i nietypowy, dlatego przychodzę tutaj i piszę, a nie z powodu jakieś zazdrości.

33

Odp: Trochę dziwna rozmowa mojego narzeczonego z jego koleżanką
GGr napisał/a:
madoja napisał/a:

Autorko, no właśnie jesteś chorobliwie zazdrosna.
Chociaż nie, ja bym to określiła jako: chorobliwe poczucie wyższości nad innymi. Co za dziwne określanie kogoś jako "zły człowiek"? A może Ty jesteś dla mnie złym człowiekiem, bo np. jesz mięso?
Masz się za kogoś lepszego, dobrego, a kogoś kto dawniej wykazywał problemy wychowawcze - za śmiecia, z którym nie powinno się zadawać.

Okropna cecha.


Co jest dziwnego w tym określeniu ? Jeżeli ktoś notorycznie sprawia problemy i nie jest przyjazny, no to jest zły i lepiej się z nim nie zadawać i nie jest to żadna oznaka poczucia wyższości nad innymi. Podchodzisz sama do pyskatych i nieprzyjaznych osób ? Zakładam, że trzymasz się od nich z daleka.

Jest to odbiór bardzo indywidualny, faceci też inaczej do tego podchodzą, dlatego odpuść temat i nie zawracaj sobie niepotrzebnie głowy.

34

Odp: Trochę dziwna rozmowa mojego narzeczonego z jego koleżanką
GGr napisał/a:

Co jest dziwnego w tym określeniu ? Jeżeli ktoś notorycznie sprawia problemy i nie jest przyjazny, no to jest zły i lepiej się z nim nie zadawać i nie jest to żadna oznaka poczucia wyższości nad innymi. Podchodzisz sama do pyskatych i nieprzyjaznych osób ? Zakładam, że trzymasz się od nich z daleka.

Nie no , jasne - poznając kogoś w dorosłości obowiązkowo robimy research czy aby w podstawówce i gimnazjum był grzeczny oraz posłuszny, bo jeśli był - wiadomo, zły człowiek i z takim się nie kolegujemy. Nieważne, sąsiad, ktoś poznany na wakacjach, ojciec kolegi naszego dziecka... gorzej jeśli tym niegrzecznym okaże się nasz szef, ale trudno, skoro zły to człowiek zmieniamy pracę.
Strasznie dziecinnie brzmi ten problem z koleżanką męża.
Bardziej serio to ta nieszczęsna kobieta nawet nie była kiedyś jego dziewczyną. Gadali sobie o latach dawnych, na luzie, z humorem, pełna norma.
Albo pogadają kilka razy i się im tematy skończą albo kontakt jakoś odnowią i wtedy jasne, warto raczej by i koleżanka i jej mąż zostali zaliczeni do waszych znajomych, tak się zwykle robi jak się jest dorosłym. Ale to się nie uda, bo koleżanka to zły człowiek jest.

Odp: Trochę dziwna rozmowa mojego narzeczonego z jego koleżanką
Muqin napisał/a:
GGr napisał/a:

Co jest dziwnego w tym określeniu ? Jeżeli ktoś notorycznie sprawia problemy i nie jest przyjazny, no to jest zły i lepiej się z nim nie zadawać i nie jest to żadna oznaka poczucia wyższości nad innymi. Podchodzisz sama do pyskatych i nieprzyjaznych osób ? Zakładam, że trzymasz się od nich z daleka.

Nie no , jasne - poznając kogoś w dorosłości obowiązkowo robimy research czy aby w podstawówce i gimnazjum był grzeczny oraz posłuszny, bo jeśli był - wiadomo, zły człowiek i z takim się nie kolegujemy. Nieważne, sąsiad, ktoś poznany na wakacjach, ojciec kolegi naszego dziecka... gorzej jeśli tym niegrzecznym okaże się nasz szef, ale trudno, skoro zły to człowiek zmieniamy pracę.
Strasznie dziecinnie brzmi ten problem z koleżanką męża.
Bardziej serio to ta nieszczęsna kobieta nawet nie była kiedyś jego dziewczyną. Gadali sobie o latach dawnych, na luzie, z humorem, pełna norma.
Albo pogadają kilka razy i się im tematy skończą albo kontakt jakoś odnowią i wtedy jasne, warto raczej by i koleżanka i jej mąż zostali zaliczeni do waszych znajomych, tak się zwykle robi jak się jest dorosłym. Ale to się nie uda, bo koleżanka to zły człowiek jest.

Ja tam rozumiem autorke.

36

Odp: Trochę dziwna rozmowa mojego narzeczonego z jego koleżanką
Muqin napisał/a:

Pierwsze skojarzenie po przeczytaniu o problemie - nerwowa mamusia, co się boi, że synek w złe towarzystwo wpadnie. Mamusia wie lepiej, jakie koleżanki są odpowiednie. Awanturę zrobi i zaraz głupie pomysły synkowi z głowy wybije.
Zazdrość o potencjalną rywalkę też widzę, w tle.


A załóżmy, że twój mąż koleguje się z handlarzem dragów, ale jest to jego bardzo dobry przyjaciel. Też byś sypała takimi mądrościami ?

37

Odp: Trochę dziwna rozmowa mojego narzeczonego z jego koleżanką
Melanie93 napisał/a:

Do mnie znajoma napisała na FB nagle: Hej, co tam u ciebie?
Chyba nie gadałyśmy z 10 lat, ale różnica jest taka, że ja nie chciałam z nią odbudowywać kontaktu, bo pamiętam jaka to była osoba.
Nie odpisałam, więc nie było więcej ruchów z jej strony.
Twój facet jak wiadomo, miał z nią dobry kontakt, tylko się urwał bo ich drogi się rozeszły z wiekiem po prostu.
Skoro ich znajomość od tak po prostu się rozwiała, to nie widzę nic złego w tej ich rozmowie. Jedynie może fajnie by było jakbyś miała okazje ją poznać, jak Twój facet ma zamiar z nią utrzymywać kontakt, i raczej spotkania by wyglądały tak, że się wszyscy widujecie. Jej mąż zapewne też by nie chciał, by z samym facetem się spotykała.
Dla mnie lata lecą, ludzie się zmieniają, więc jak widać dziewczyna się ustatkowała i może być zupełnie innym człowiekiem - za dzieciaka jest inaczej i nie ma co tego porównywać.

Nie wiem czy chciałabym ją poznać, po opowieściach wolałabym już jej nie poznawać. Mam taki od dziecka zwyczaj, że niekoniecznie lubię zadawać się z takimi osobowościami.

38

Odp: Trochę dziwna rozmowa mojego narzeczonego z jego koleżanką
Julia life in UK napisał/a:
GGr napisał/a:
wieka napisał/a:

Po pierwsze, zacznij się leczyć z chorobliwej zazdrości, bo to będzie szło coraz dalej i wasz związek prędzej czy później się rozleci.
Edit.
Źle odczytałam, myślałam, że mówisz o sobie jestem chorobliwie zazdrosna, aż byłam zdziwiona, że się do tego przyznajesz.
Ale i tak jak narazie to z igły robisz widły.

Mam nadzieję, że się nie rozleci, bo nie jestem zazdrosna i cieszę się, że to zauważyłaś. Jednak to, że nie jestem zazdrosna nie oznacza, że z automatu jestem gościnna.

O to wlasnie to dobrze napisane ... ciekawe kto by gościl kolezanke meza big_smile


Obstawiam, że dla wielu kobiet byłoby co najmniej dziwne gdyby jej facet rozmawiał sobie po przyjacielsku z dawną koleżanką.

39

Odp: Trochę dziwna rozmowa mojego narzeczonego z jego koleżanką
Muqin napisał/a:
GGr napisał/a:

Co jest dziwnego w tym określeniu ? Jeżeli ktoś notorycznie sprawia problemy i nie jest przyjazny, no to jest zły i lepiej się z nim nie zadawać i nie jest to żadna oznaka poczucia wyższości nad innymi. Podchodzisz sama do pyskatych i nieprzyjaznych osób ? Zakładam, że trzymasz się od nich z daleka.

Nie no , jasne - poznając kogoś w dorosłości obowiązkowo robimy research czy aby w podstawówce i gimnazjum był grzeczny oraz posłuszny, bo jeśli był - wiadomo, zły człowiek i z takim się nie kolegujemy. Nieważne, sąsiad, ktoś poznany na wakacjach, ojciec kolegi naszego dziecka... gorzej jeśli tym niegrzecznym okaże się nasz szef, ale trudno, skoro zły to człowiek zmieniamy pracę.
Strasznie dziecinnie brzmi ten problem z koleżanką męża.
Bardziej serio to ta nieszczęsna kobieta nawet nie była kiedyś jego dziewczyną. Gadali sobie o latach dawnych, na luzie, z humorem, pełna norma.
Albo pogadają kilka razy i się im tematy skończą albo kontakt jakoś odnowią i wtedy jasne, warto raczej by i koleżanka i jej mąż zostali zaliczeni do waszych znajomych, tak się zwykle robi jak się jest dorosłym. Ale to się nie uda, bo koleżanka to zły człowiek jest.

Ciekawe czy do swoich ofiar którym dokuczała też się odezwała ? Chyba do nich powinna w pierwszej kolejności ?

40

Odp: Trochę dziwna rozmowa mojego narzeczonego z jego koleżanką
GGr napisał/a:

Temat rozmowy był dla mnie strasznie dziwny i nietypowy, dlatego przychodzę tutaj i piszę, a nie z powodu jakieś zazdrości.

Zacznijmy od tego, że całą tę historię napisało AI, a Ty teraz próbujesz na siłę ją pociągnąć wink

41

Odp: Trochę dziwna rozmowa mojego narzeczonego z jego koleżanką
Priscilla napisał/a:
GGr napisał/a:

Temat rozmowy był dla mnie strasznie dziwny i nietypowy, dlatego przychodzę tutaj i piszę, a nie z powodu jakieś zazdrości.

Zacznijmy od tego, że całą tę historię napisało AI, a Ty teraz próbujesz na siłę ją pociągnąć wink

 
Ale niespecjalnie to pociągnięcie wychodzi niestety. Pora spać smile

42

Odp: Trochę dziwna rozmowa mojego narzeczonego z jego koleżanką
Priscilla napisał/a:
GGr napisał/a:

Temat rozmowy był dla mnie strasznie dziwny i nietypowy, dlatego przychodzę tutaj i piszę, a nie z powodu jakieś zazdrości.

Zacznijmy od tego, że całą tę historię napisało AI, a Ty teraz próbujesz na siłę ją pociągnąć wink

Może autorka miała podobną historię i jest jednak osobą zazdrosną skoro ją to kłuje.

43

Odp: Trochę dziwna rozmowa mojego narzeczonego z jego koleżanką
Priscilla napisał/a:
GGr napisał/a:

Temat rozmowy był dla mnie strasznie dziwny i nietypowy, dlatego przychodzę tutaj i piszę, a nie z powodu jakieś zazdrości.

Zacznijmy od tego, że całą tę historię napisało AI, a Ty teraz próbujesz na siłę ją pociągnąć wink

Nie napisane przez Al, tylko poprawione przez chata jeśli już. Napisane jest przeze mnie.

44

Odp: Trochę dziwna rozmowa mojego narzeczonego z jego koleżanką
Muqin napisał/a:
GGr napisał/a:

Co jest dziwnego w tym określeniu ? Jeżeli ktoś notorycznie sprawia problemy i nie jest przyjazny, no to jest zły i lepiej się z nim nie zadawać i nie jest to żadna oznaka poczucia wyższości nad innymi. Podchodzisz sama do pyskatych i nieprzyjaznych osób ? Zakładam, że trzymasz się od nich z daleka.

Nie no , jasne - poznając kogoś w dorosłości obowiązkowo robimy research czy aby w podstawówce i gimnazjum był grzeczny oraz posłuszny, bo jeśli był - wiadomo, zły człowiek i z takim się nie kolegujemy. Nieważne, sąsiad, ktoś poznany na wakacjach, ojciec kolegi naszego dziecka... gorzej jeśli tym niegrzecznym okaże się nasz szef, ale trudno, skoro zły to człowiek zmieniamy pracę.
Strasznie dziecinnie brzmi ten problem z koleżanką męża.
Bardziej serio to ta nieszczęsna kobieta nawet nie była kiedyś jego dziewczyną. Gadali sobie o latach dawnych, na luzie, z humorem, pełna norma.
Albo pogadają kilka razy i się im tematy skończą albo kontakt jakoś odnowią i wtedy jasne, warto raczej by i koleżanka i jej mąż zostali zaliczeni do waszych znajomych, tak się zwykle robi jak się jest dorosłym. Ale to się nie uda, bo koleżanka to zły człowiek jest.

Po co ? Z moich obserwacji wynika, że jeżeli ktoś za dzieciaka był raczej wycofany i nieśmiały to za dorosłego jest taki sam, jeżeli ktoś za dzieciaka był natomiast bardziej ekstrawertyczny to za dorosłego też taki jest. Radykalne zmiany to raczej rzadkość. Dlatego nie musisz robić żadnego riserczu. Jeżeli ktoś był śliski za dzieciaka to za dorosłego raczej nie będzie świętobliwy. No i właśnie z tego wynika mój problem.

Odp: Trochę dziwna rozmowa mojego narzeczonego z jego koleżanką
GGr napisał/a:
Muqin napisał/a:
GGr napisał/a:

Co jest dziwnego w tym określeniu ? Jeżeli ktoś notorycznie sprawia problemy i nie jest przyjazny, no to jest zły i lepiej się z nim nie zadawać i nie jest to żadna oznaka poczucia wyższości nad innymi. Podchodzisz sama do pyskatych i nieprzyjaznych osób ? Zakładam, że trzymasz się od nich z daleka.

Nie no , jasne - poznając kogoś w dorosłości obowiązkowo robimy research czy aby w podstawówce i gimnazjum był grzeczny oraz posłuszny, bo jeśli był - wiadomo, zły człowiek i z takim się nie kolegujemy. Nieważne, sąsiad, ktoś poznany na wakacjach, ojciec kolegi naszego dziecka... gorzej jeśli tym niegrzecznym okaże się nasz szef, ale trudno, skoro zły to człowiek zmieniamy pracę.
Strasznie dziecinnie brzmi ten problem z koleżanką męża.
Bardziej serio to ta nieszczęsna kobieta nawet nie była kiedyś jego dziewczyną. Gadali sobie o latach dawnych, na luzie, z humorem, pełna norma.
Albo pogadają kilka razy i się im tematy skończą albo kontakt jakoś odnowią i wtedy jasne, warto raczej by i koleżanka i jej mąż zostali zaliczeni do waszych znajomych, tak się zwykle robi jak się jest dorosłym. Ale to się nie uda, bo koleżanka to zły człowiek jest.

Po co ? Z moich obserwacji wynika, że jeżeli ktoś za dzieciaka był raczej wycofany i nieśmiały to za dorosłego jest taki sam, jeżeli ktoś za dzieciaka był natomiast bardziej ekstrawertyczny to za dorosłego też taki jest. Radykalne zmiany to raczej rzadkość. Dlatego nie musisz robić żadnego riserczu. Jeżeli ktoś był śliski za dzieciaka to za dorosłego raczej nie będzie świętobliwy. No i właśnie z tego wynika mój problem.

A ja mam inne obserwacje i wiem,ze ludzie w tym ja sama się zmieniają

46

Odp: Trochę dziwna rozmowa mojego narzeczonego z jego koleżanką
GGr napisał/a:
Muqin napisał/a:

Pierwsze skojarzenie po przeczytaniu o problemie - nerwowa mamusia, co się boi, że synek w złe towarzystwo wpadnie. Mamusia wie lepiej, jakie koleżanki są odpowiednie. Awanturę zrobi i zaraz głupie pomysły synkowi z głowy wybije.
Zazdrość o potencjalną rywalkę też widzę, w tle.


A załóżmy, że twój mąż koleguje się z handlarzem dragów, ale jest to jego bardzo dobry przyjaciel. Też byś sypała takimi mądrościami ?

A z takim problemem napisałaś na forum? Że twój narzeczony blisko się przyjaźni z kobietą, która zajmuje się aktualnie działalnością przestępczą?

Miałam okazję być na zjazdach szkolnych i podstawówki i liceum, takie "20 lat później". Przeżyłam kilka zaskoczeń zarówno na plus jak i na minus.
Niektórzy po tych latach wylądowali mniej więcej tak, jak się można było spodziewać, ale ileś osób... jedna cicha mysza, wycofana, niezuważalna i słabo przeze mnie pamiętana z podstawówki pojawiła się wersji dorosłej jako szefowa sporej firmy IT na przykład. Szok, w życiu bym się nie przewidziała jej takiej akurat kariery. Za to jeden znakomicie się zapowiadający , świetny uczeń, super chłopak z dobrej rodziny...to akurat smutne, nie było go na zjeździe, po 20 latach bezdomny alkoholik. Z takich co to ich zapamiętałam jako ewidentnie problemowych poszło w dwie strony, albo "w dół" albo...jeden wylądował w policji i to nie jako krawężnik tylko znacznie wyżej, a jedna jako terapeutka pracująca z sukcesami z tzw. trudną młodzieżą.
W podstawówce ludzie są dziećmi. Warto najpierw poznać dorosłego, a potem oceniać.

Co do moich dorosłych znajomych to o ich dzieciństwie czyli czasach podstawówki zasadniczo wiem tyle, że do podstawówki chodzili, w Polsce nie ukończyć podstawówki dosyć trudno. O czasach licealnych i studenckich wiem więcej, bo to się już czasem wspomina, ale podstawówka? I to też nie tyle rzeczywiście wiem, bo researchu nie robiłam, ile od nich wiem czyli - część z tego to zapewne opowieści mocno podkoloryzowane.

47

Odp: Trochę dziwna rozmowa mojego narzeczonego z jego koleżanką
GGr napisał/a:

Nie napisane przez Al, tylko poprawione przez chata jeśli już. Napisane jest przeze mnie.

Wiem, co potrafi chat, koloryzować także wink
Cała ta historia jest mocno naciągana, a już Twoje usilne przekonywanie, połączone z sypaniem niemal absurdalnymi przykładami, które mają za zadanie udowodnić, że masz powód do niepokoju i to nie dlatego, że przemawia przez Ciebie zazdrość, ale z powodu przeszłości tej kobiety - wybitnie podważa Twoją wiarygodność.

Jeśli mimo wszystko założyć, że wątek jest prawdziwy, to moim zdaniem usiłujesz sobie tę sytuację zwyczajnie zracjonalizować, dopasowując teorię do własnych potrzeb, nie zważając przy tym ani na realia, ani na doświadczenia i opinie innych osób. I skoro tak, to nie wiem po co w ogóle o coś pytasz?

48

Odp: Trochę dziwna rozmowa mojego narzeczonego z jego koleżanką
GGr napisał/a:

Nie wiem czy chciałabym ją poznać, po opowieściach wolałabym już jej nie poznawać. Mam taki od dziecka zwyczaj, że niekoniecznie lubię zadawać się z takimi osobowościami.

Na ten temat mogę powiedzieć jedno - jeśli będzie chciał z nią utrzymywać kontakt, to to na pewno zwróci się przeciwko Tobie z jednego powodu. Nie znasz kobiety, bo nie będziesz chciała ją poznać. Jeśli dojdzie do tego, że będziesz chciała wymusić na partnerze by nie kontynuował tej znajomości może to się zemścić na waszym związku, bo dla niego to tylko znajoma za czasów szkolnych, dla Ciebie może to być kobieta, która nagle powoduje zainteresowanie Twojego lubego.
Jak dla mnie prościej z nim pogadać i być szczera sama ze sobą, czy to Ci przeszkadzać będzie czy też nie, a jak tak to z jakiego powodu.

Posty [ 48 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » Trochę dziwna rozmowa mojego narzeczonego z jego koleżanką

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024