chcę odejść.." miłosć kochanków" - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » chcę odejść.." miłosć kochanków"

Strony 1 2 3 8 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 55 z 395 ]

Temat: chcę odejść.." miłosć kochanków"

Zdecydowałam się napisać tej post ponieważ jestem w miejscu , gdzie nie chcę już dłużej trwać.
Nie oceniajcie mnie , nie wylewajcie pomyj…wiem jaka jest opinia nt kochanek/kochanków.
Piszę tu do Was żeby jakoś przetrwać czas, w którym chcę odejść.
Pracuje z nim w jednej firmy już 3 lata, od 1 dnia mojej pracy cos zaiskrzyło, po tygodniu byliśmy już  w sobie zakochani.
Ja mam męża, on ma żonę. Ja mam 30 lat, on 49.
Od samego początku układ był jasny- nie rozbijamy swoich rodzin, jesteśmy ze sobą , bo w naszych związkach brakuje nam czułości, rozmowy, ciepłych słów. Sex? Sex z nim był super, rzadko , ale jeśli już zdarzyło się , było fantastycznie.
Na początku Pan starszy latał za mną…komplementował, tęsknił ,kochał, był uroczy, czuły, dawał mi to wszystko czego nigdy od nikogo nie miałam…
Zaczęło się psuc po jakimś 1,5 roku, Myślę ,że doszło do zaburzenia równowagi uczuć. Pan starszy zdobył mnie, miał mnie na pstryknięcie palcem, na każde zawołanie,na sms, na telefon. Ja przestalłam to mieć z jego strony. Zaczął mniej zaglądać, odzywac się w obawie przed żoną. Rozumiałam to, ale w późniejszym czasie doszła moja zazdrość, pretensje…itp. doszła jego obojętność przeplatana ze słowami ja bez Ciebie nie umiem żyć.

A żyje już tak 3 lata, ale chce skończyć. To jest bardzo trudne. Pracuje z nim w jednej firmie, mało tego,od samego początku dojeżdżam z nim do pracy… i najgorsze-naprawdę bardzo go kocham.
Wczoraj przypadkiem spotkałam go w mieście, w sklepie, był sam…zapytałam czemu się nie odezwał? -odpowiedział-miałem dzwonnic w drodze powrotnej…a gdybym nie mogła odebrać? Trudno byśmy nie pogadali…
To był gwóźdź do trumny po wielu innych takich sytuacjach.
Mam dość być jego zabawką.
Mam dość czuć się jak opcja i mam dość słuchania kocham Cię gdzie czyny pokazują zupełnie cos innego.
Jak mam to skończyć? Jak? Gdy widuje go na korytarzu, w kuchni, na śniadaniu? Jak?
Dzis mu powiedziałam, że jest wolny, nie będę mu więcej przeszkadzać w życiu , bo właśnie na chwile obecną czuje się tak. – odpowiedział dobrze, a za chwilę siedząc przy biurku dostałam wiadomość „ miłej pracy Kochanie”
I tak szczerze już sama przed sobą : mam tego dość.

Jak mam to zakończyć widząc go co chwilę? Chce mi się wyć. Kocham go , ale wiem ,że to mnie tylko niszczy. Moje zdrowie, moją przyszłość, rodzinę, mój dzień powszedni.
Czuje ,że dałam wszystko , zabrał i teraz jestem tylko na pstryknięcie palcem....

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: chcę odejść.." miłosć kochanków"
Zagubiona5555 napisał/a:

Zdecydowałam się napisać tej post ponieważ jestem w miejscu , gdzie nie chcę już dłużej trwać.
Nie oceniajcie mnie , nie wylewajcie pomyj…wiem jaka jest opinia nt kochanek/kochanków.
Piszę tu do Was żeby jakoś przetrwać czas, w którym chcę odejść.
Pracuje z nim w jednej firmy już 3 lata, od 1 dnia mojej pracy cos zaiskrzyło, po tygodniu byliśmy już  w sobie zakochani.
Ja mam męża, on ma żonę. Ja mam 30 lat, on 49.
Od samego początku układ był jasny- nie rozbijamy swoich rodzin, jesteśmy ze sobą , bo w naszych związkach brakuje nam czułości, rozmowy, ciepłych słów. Sex? Sex z nim był super, rzadko , ale jeśli już zdarzyło się , było fantastycznie.
Na początku Pan starszy latał za mną…komplementował, tęsknił ,kochał, był uroczy, czuły, dawał mi to wszystko czego nigdy od nikogo nie miałam…
Zaczęło się psuc po jakimś 1,5 roku, Myślę ,że doszło do zaburzenia równowagi uczuć. Pan starszy zdobył mnie, miał mnie na pstryknięcie palcem, na każde zawołanie,na sms, na telefon. Ja przestalłam to mieć z jego strony. Zaczął mniej zaglądać, odzywac się w obawie przed żoną. Rozumiałam to, ale w późniejszym czasie doszła moja zazdrość, pretensje…itp. doszła jego obojętność przeplatana ze słowami ja bez Ciebie nie umiem żyć.

A żyje już tak 3 lata, ale chce skończyć. To jest bardzo trudne. Pracuje z nim w jednej firmie, mało tego,od samego początku dojeżdżam z nim do pracy… i najgorsze-naprawdę bardzo go kocham.
Wczoraj przypadkiem spotkałam go w mieście, w sklepie, był sam…zapytałam czemu się nie odezwał? -odpowiedział-miałem dzwonnic w drodze powrotnej…a gdybym nie mogła odebrać? Trudno byśmy nie pogadali…
To był gwóźdź do trumny po wielu innych takich sytuacjach.
Mam dość być jego zabawką.
Mam dość czuć się jak opcja i mam dość słuchania kocham Cię gdzie czyny pokazują zupełnie cos innego.
Jak mam to skończyć? Jak? Gdy widuje go na korytarzu, w kuchni, na śniadaniu? Jak?
Dzis mu powiedziałam, że jest wolny, nie będę mu więcej przeszkadzać w życiu , bo właśnie na chwile obecną czuje się tak. – odpowiedział dobrze, a za chwilę siedząc przy biurku dostałam wiadomość „ miłej pracy Kochanie”
I tak szczerze już sama przed sobą : mam tego dość.

Jak mam to zakończyć widząc go co chwilę? Chce mi się wyć. Kocham go , ale wiem ,że to mnie tylko niszczy. Moje zdrowie, moją przyszłość, rodzinę, mój dzień powszedni.
Czuje ,że dałam wszystko , zabrał i teraz jestem tylko na pstryknięcie palcem....

A co z twoim mężem? Przez trzy lata jesteś związana uczuciowo i nie tylko z kimś innym i on niczego nie zauważył? Jak długo jeśteście małżeństwem?

3

Odp: chcę odejść.." miłosć kochanków"

Nie da sie zostawic tej relacji bez zadnej zaloby. To jest zwiazek twajacy trzy lata, wiec najpierw bedziesz cierpiec, a pozniej bedzie lepiej.

'To go back, you must go through yourself, and that way no man can show another.'

4

Odp: chcę odejść.." miłosć kochanków"
Zagubiona5555 napisał/a:

Jak mam to zakończyć widząc go co chwilę? .

Zmienić pracę, zablokować, odciąć.

Odp: chcę odejść.." miłosć kochanków"

Pewnie on daje Ci energię do trwania w małżeństwie. Bądź świadoma, że jeśli to utniesz, tego paliwa zabraknie. Pytanie moje brzmi: czy masz inne źródła zasilania w swoim życiu, tj. inne zasoby z których będziesz mogła czerpać energię gdy zostaniesz bez niego? Czy masz jakąś pasję, coś co lubisz? Innych bliskich ludzi którzy wypełnią pustkę i czas?
Odcięcie się spowoduje stan dramatycznie ciężki, przejdziesz wszystkie poziomy piekła i będziesz czasem wyć do księżyca z tęsknoty, gryść palce do krwi, a ból będzie nie do zniesienia. Być może sama sobie z tym nie poradzisz, bo ile wytrzymać można bez snu, jedzenia, w rozsypce myśli?

Czy jesteś na to gotowa? Jeśli tak, czyli jeśli Ty chcesz!!! zakończyć to, podejmij decyzję i przejdź to wszystko aż do końca, tj. do wyzdrowienia.
Jeśli nie masz siły, buduj własne zasoby, czyli twórz inne źródła zasilania dla siebie. W tym zdobywaj wiedzę, bo samorozwój jest też jednym z zasobów. Jak zasoby będą zbudowane, i tu uwaga... nie będziesz już go do niczego potrzebować. Bo staniesz się atrakcyjną dla wszystkich innych mężczyzn. I wygrasz swoje życie.

6 Ostatnio edytowany przez paslawek (2020-05-19 09:38:40)

Odp: chcę odejść.." miłosć kochanków"

Przede wszystkim to Ty Autorko nie odejdziesz z pracy bo on tam jest.
Znajdziesz za chwilę tysiąc powodów żeby z tej pracy nie odejść logicznych racjonalnych,kryzys,wirus,kredyt,kariera itp.
Głównym jednak i właściwym powodem że nie odejdziesz z pracy jest to że on tam pracuje.Tylko że to co było na początku już nie wróci zostaje natrętne myślenie o tym żeby było jak na początku nic więcej.
To nie żadna miłość choć sobie to wmawiasz mogłaby z tego być miłość jak by była swobodna jawna a tak to zabawa w miłość imitacja i podróba mająca "ogromne" znaczenie nadmuchana i spuchnięta od roszczeń i niespełnionych oczekiwań zblokowana a niby taka wolna.
Z Twojego opisu wynika że uzależniłaś się od kochanka masz obsesje na punkcie tego co on myśli ,czuje i co robi ,kontrolujesz go natrętnie strzelasz fochy na pokaz a on jest pewny swojej władzy nad Tobą i ma w nosie te Twoje żałosne podrygi jesteś jego własnością na własne życzenie.
Na razie to jesteś zaabsorbowana swoim kochankiem też chcesz nad nim zapanować a jesteś bezsilna i to Ciebie męczy bo nie możesz odzyskać kontroli nad nim jak na początku a emocje też się zmieniają mózg nie wytrzyma tych wszystkich euforii na dłuższą metę ukrywanie romansu ,zdrady te wszystkie tajemnice sekrety i robienie z małżonków durniów choć na początku daje mnóstwo radochy i frajdy też po jakimś czasie męczy ale przywiązanie i przyzwyczajenie rośnie.
Nie dostrzeżesz jeszcze długo że Twoje małżeństwo to klęska tak naprawdę nie istnieje znieczulałaś i zracjonalizowałaś sumienie skrupuły zepchnęłaś gdzieś głęboko w cień .
Nie masz gdzie wracać odpłynęłaś 3 lata temu i nie wrócisz już i nie pokochasz męża zniszczyłaś już wtedy więź i nie obchodzi Ciebie to bo romansu się nie żałuję jak się nie wydał, zero skruchy,romans był wart dla Ciebie bardzo wiele, mąż daleko w tle postać dostarczająca miedzy innymi powodów do zdradzania nikt więcej figurant.Jak takie złe to małżeństwo było mogłaś odejść a nie szukać dopalaczy na boku chyba że wzmocniłaś i wyolbrzymiłaś wady męża do absurdu żeby mieć poczucie rekompensaty i tego że jemu nawet ukryty odwet się należy to w romansie jest bardzo istotne mieć wroga z partnera częsta praktyka z rosnącą niechęcią aż do awersji.Brak odwagi i kłamstwa dopełniają resztę i dlatego nie odejdziesz ani od męża ani od kochanka masz komplet zestaw do nałogowego regulowania emocjami w chory sposób i w swoim życiu.
Nie masz rodziny nie łudź się że tak sobie beztrosko wrócisz będziesz tęsknic i wracać ale do kochanka na jego skinienie dopóki nie sięgniesz dna albo romans się nie wyda chyba że Twojemu mężowi taki niewypowiedziany układ pasuje i też ma kochankę.
Nie odejdziesz z pracy i dalej będziesz na fali odpychania i przyciągania kochanka z czego on sobie nic pewnie nie robi bo i tak ma Ciebie na smyczy .
Nie odetniesz się raczej pozostając w tej pracy bo masz faceta w głowie i tak uzależniłaś się i reagujesz na tresurę jak pies Pawłowa nawet jak teoretycznie zmienisz pracę.

Nie bój się cieni, one świadczą o tym, że gdzieś znajduje się światło

7

Odp: chcę odejść.." miłosć kochanków"
paslawek napisał/a:

Na razie to jesteś zaabsorbowana swoim kochankiem też chcesz nad nim zapanować a jesteś bezsilna i to Ciebie męczy bo nie możesz odzyskać kontroli nad nim jak na początku a emocje też się zmieniają mózg nie wytrzyma tych wszystkich euforii na dłuższą metę ukrywanie romansu ,zdrady te wszystkie tajemnice sekrety i robienie z małżonków durniów choć na początku daje mnóstwo radochy i frajdy też po jakimś czasie męczy ale przywiązanie i przyzwyczajenie rośnie.

Czytając post Autorki również odniosłam wrażenie, że ona nie tyle chce ten romans skończyć, co wrócić do sytuacji jaka była na początku kiedy to ona przynajmniej teoretycznie miała władzę czy też kontrolę nad kochankiem... wiadomo ona dużo młodsza i starszy facet szalejący za nią. Teraz niestety role odwróciły. Facet ją zdobył i przestał starać co doprowadza Autorkę do szału. Niby próbuje tupać nóżką, ale widzi, że na niego to już nie działa.

8

Odp: chcę odejść.." miłosć kochanków"

Słaba kobietko- nie mam innego źródła.
Tak bardzo jestem od niego uzależniana, że relacje z nim przekładam na moje codzienne życie.
Jeśli między nami jest ok – to mój dzień jest cudowny, jeśli się kłócimy nić innego mnie nie interesuje, chodze smutna jak bym nic wartościowego w życiu już nie miała.
Czuję się samotna.
Zostawiłam dla niego, dla naszych spotkań koleżanki, znajomych…zostali nie liczni.
On był moim napędem. Wspierał w każdych sytuacjach i wiem,że zawsze mi pomoże, nawet gdy się rozstaniemy.
Myślę,że nie jestem na to gotowa, bo wiem jakie cierpienie mnie czeka.
Ale ja naprawdę już tak dłużej nie chcę.
Spotkałam go teraz w kuchni, założył na palec obrączkę, którą zakłada tylko w pracy – jest ode mnie.
Nie zamieniliśmy słowa.
Tak bardzo chciałam się przytulić, ale z drugiej strony tak bardzo chcę uciec.
Wiecie czego tak naprawdę oczekuję? Że on się wystraszy ze naprawdę odejde i będzie o mnie walczył, chciałabym znow to poczuć, jego zaangażowanie…ale pasławek ma racje. Nie odzyskam już tej kontroli, jestem od niego uzależniona a on jest pewny swojej władzy.
I włąsnie swiadomośc tego,że jestem na czyjejś smyczy mnie powoli mrozi…a zmroziła wczoraj dosadnie.
Mam wrażenie ,że jeszcze nie dociera do mnie to, że nie jestem z nim, że rano powiedziałam mu,że to koniec, bo chyba sama w to nie wierzę.
Roxan masz rację- bardzo mi tego brakuje,ale widze teraz w co wpadłam, w jakie sidła emocjonalne, które mnie niszczą.
Jeśli chodzi o męża…nie chce o nim pisać. To dobry człowiek i wiem, że go zraniłam.

9 Ostatnio edytowany przez paslawek (2020-05-19 10:48:50)

Odp: chcę odejść.." miłosć kochanków"
Roxann napisał/a:
paslawek napisał/a:

Na razie to jesteś zaabsorbowana swoim kochankiem też chcesz nad nim zapanować a jesteś bezsilna i to Ciebie męczy bo nie możesz odzyskać kontroli nad nim jak na początku a emocje też się zmieniają mózg nie wytrzyma tych wszystkich euforii na dłuższą metę ukrywanie romansu ,zdrady te wszystkie tajemnice sekrety i robienie z małżonków durniów choć na początku daje mnóstwo radochy i frajdy też po jakimś czasie męczy ale przywiązanie i przyzwyczajenie rośnie.

Czytając post Autorki również odniosłam wrażenie, że ona nie tyle chce ten romans skończyć, co wrócić do sytuacji jaka była na początku kiedy to ona przynajmniej teoretycznie miała władzę czy też kontrolę nad kochankiem... wiadomo ona dużo młodsza i starszy facet szalejący za nią. Teraz niestety role odwróciły. Facet ją zdobył i przestał starać co doprowadza Autorkę do szału. Niby próbuje tupać nóżką, ale widzi, że na niego to już nie działa.

Czytając opis znajomości i romansu Zagubionej to też jeszcze mam takie wrażenie ,że ten romans jest z takich ,które prędko się nie skończą  dopóki nie wyjdą na jaw.
Ten romans jest zastarzały,"przechodzony" "nieświeży" i zaczyna nużyć ,ale dostarcza czegoś obojgu jest dość silne uzależniający jedną z osób lub obydwie, jak napisała kobietka dostarcza " paliwa" do przetrwania, przystosowania się w takim życiu na dwa fronty,  nawet jak formalne związki nie były tragiczne, to one też dostarczają romansowi paliwa "na minus". W związkach musi być jakoś marnie żeby podtrzymywać romans,a  jednocześnie mają dawać poczucie stabilności i pozory normalności,komfort oparty na "niby białym kłamstwie" i ukrywaniu przez poświęcanie i kompromisy z moralnością, własnymi zasadami i coś jak alibi ,tyle że doszło do pewnego przesilenia w niby równowadze sprzężeniu zwrotnym kolejna linia przekroczona, wzrosła tolerancja i powstaje coraz większe znużenie,takie odrętwienie .To wszystko to już taki "zamknięty system" się zrobił, gdzie gwarantem niby równowagi jest zabawa w piekło niebo,w obydwu tych związkach ale na różnych poziomach ,tyle że Pan starszy jest bardziej doświadczony,pewniej się czuje w swoim małżeństwie widocznie żona może jest w jakiś sposób bardzo zależna od niego i jest zdystansowany,nie zakochał się i nie zaangażował jak Autorka dlatego to powoduje rozstrojenie.
Żeby były  emocje to jest tak jak napisałaś Roxann Autorka "tupie nóżką" żeby był dramat.
Szantaż niby odejściem.

Nie bój się cieni, one świadczą o tym, że gdzieś znajduje się światło

10

Odp: chcę odejść.." miłosć kochanków"
Zagubiona5555 napisał/a:

Wiecie czego tak naprawdę oczekuję? Że on się wystraszy ze naprawdę odejde i będzie o mnie walczył, chciałabym znow to poczuć, jego zaangażowanie…ale pasławek ma racje. Nie odzyskam już tej kontroli, jestem od niego uzależniona a on jest pewny swojej władzy.
I włąsnie swiadomośc tego,że jestem na czyjejś smyczy mnie powoli mrozi…a zmroziła wczoraj dosadnie.

Zagubiona5555 napisał/a:

Pracuje z nim w jednej firmy już 3 lata, od 1 dnia mojej pracy cos zaiskrzyło, po tygodniu byliśmy już  w sobie zakochani.
Ja mam męża, on ma żonę. Ja mam 30 lat, on 49.
Od samego początku układ był jasny- nie rozbijamy swoich rodzin, jesteśmy ze sobą , bo w naszych związkach brakuje nam czułości, rozmowy, ciepłych słów. Sex? Sex z nim był super, rzadko , ale jeśli już zdarzyło się , było fantastycznie.
Na początku Pan starszy latał za mną…komplementował, tęsknił ,kochał, był uroczy, czuły, dawał mi to wszystko czego nigdy od nikogo nie miałam…
Zaczęło się psuc po jakimś 1,5 roku, Myślę ,że doszło do zaburzenia równowagi uczuć. Pan starszy zdobył mnie, miał mnie na pstryknięcie palcem, na każde zawołanie,na sms, na telefon. Ja przestalłam to mieć z jego strony.

Z tego co piszesz facet jakoś specjalnie i długo nie musiał starać. Przyszła do pracy nowa, "młoda", to se ją wyhaczył i romansik gotowy. Skoro tak szybko mu poszło, to raczej znaczy, że nie byłaś pierwsza ni ostatnia.
Romans, jak i każda relacja ma swoje etapy i choćbyś stanęła na głowie nie wrócisz do tego co było. Zwykle po roku, 1,5 motyle zaczynają "zdychać", u Was minęło 3 lata. Skoro relacja nie rozwinęła się w związek to przestała spełniać swoją rolę - adrenalina już nie ta, wszystko spowszedniało itd. Przynajmniej z jego strony. Owszem będzie Cię jeszcze tak trzymał bo wie, że ma Cię w garści ale zapewne rozgląda się już za inną "ofiarą".
Nie przyjęli przypadkiem jakiejś nowej młodej ostatnio? (sorry za sarkazm)

11

Odp: chcę odejść.." miłosć kochanków"

Dlaczego jestes ze swoim mężem? Bo jest dobry? Bo pozwala, aby pod jego nosem jego własna poślubiona żona przezywala męki zakochania w innym facecie?

Przecież nie poradzisz sobie z miłością do tego kochanka, jeśli bedziesz tak zapętlona w swoich uczuciach. Myślisz, że jeśli odkochasz się w kochanku, to twoje małżeństwo będzie dalej normalne i niewzruszone? Otóż nie będzie. Zawsze już pozostanie w tobie wspomnienie tego, co dał ci kochanek a czego nie otrzymalas od męża i bedziesz tego szukać, świadomie bądź mniej, ale nigdy nie przestaniesz. Będziesz cierpieć katusze i w końcu skrzywdzisz kogoś więcej niż tylko siebie. Moim zdaniem powinnaś zacząć od uporządkowania swojego życia. I nie myslę tutaj o odcięciu się od kochanka, bo to nie wystarczy.

12 Ostatnio edytowany przez paslawek (2020-05-19 11:00:58)

Odp: chcę odejść.." miłosć kochanków"
Salomonka napisał/a:

Dlaczego jestes ze swoim mężem? Bo jest dobry? Bo pozwala, aby pod jego nosem jego własna poślubiona żona przezywala męki zakochania w innym facecie?

Przecież nie poradzisz sobie z miłością do tego kochanka, jeśli bedziesz tak zapętlona w swoich uczuciach. Myślisz, że jeśli odkochasz się w kochanku, to twoje małżeństwo będzie dalej normalne i niewzruszone? Otóż nie będzie. Zawsze już pozostanie w tobie wspomnienie tego, co dał ci kochanek a czego nie otrzymalas od męża i bedziesz tego szukać, świadomie bądź mniej, ale nigdy nie przestaniesz. Będziesz cierpieć katusze i w końcu skrzywdzisz kogoś więcej niż tylko siebie. Moim zdaniem powinnaś zacząć od uporządkowania swojego życia. I nie myslę tutaj o odcięciu się od kochanka, bo to nie wystarczy.

Dokładnie właśnie tak.
Nie skończysz Autorko romansu jak nie odejdziesz od męża.
To że on jest dobry to nic nie znaczy, no może taki dobry, misiek, pierdoła "bezpiecznik", a samo to że nie masz jeszcze do niego totalnej awersji to za mało,żeby odbudować więź z nim, to pustka przepaść tam między Tobą a mężem, nic nie ma głębszego, jakieś zwykłe  powiązania,sentyment ,może troszkę majaczy się w oddali jakieś poczucie winy, tylko to malizna.
Twój mąż nie wygra z kochankiem już nigdy,podoba Ci się może myśl o tym że masz go w ręku i może jeszcze Ciebie kocha .
On nie pokocha za dwoje nawet jak stanie na głowie ,postawiłaś mu poprzeczkę i  przeszkodę na miarę Himalajów i nic dziwnego że nie chcesz o tym pisać, a o tym zranieniu dobrego męża to nie przesadzaj z samokrytyką, nie na Twoim etapie, wyrzuty jeszcze znieczulasz skutecznie kochankiem ,on też po to jest, tyle że to zjawisko jest na dalszym planie odzywa się czasami bo nie jesteś potworem.

Nie bój się cieni, one świadczą o tym, że gdzieś znajduje się światło

13 Ostatnio edytowany przez Zagubiona5555 (2020-05-19 10:50:05)

Odp: chcę odejść.." miłosć kochanków"

Starać się starał…wlasnie może tak szybko zakochałam się ja, bo dal mi w chwile wszystko to,czego zawsze potrzebowałam.
Ja tez niebylam obojętna, to jak strzala amora-naprawdę się zakochałam.
Nie, nie jestem jego pierwszą, kiedyś mi się zwierzył,że był z kimś tam przez krótki okres.
I nie przyjęli nikogo  a czy ma na oku inną? Być może.
Skoro jak widać do tej pory nawet nie odezwał się , co praktycznie robił zawsze.
Ja naprawdę niczego od niego nie chciałam, materialistką nie jestem, podrozy , prezentow nie potrzebuje. Chciałam tylko ciepła , miłości i tak- tego żeby mnie kochał , był zaangażowany, tęsknił, pokazywał mi to ,że zależy mu – jak kiedyś.

Dla niego to już chyba nuda, a dla mnie brak uczucia.
Już za nim tęsknię. To jest jak narkotyk czuję,że brakuje mi zwykłej rozmowy.
Nie oceniajcie mnie..co mnie przy nim trzyma, wiem,że  nasze emocje są małopozytywne..
Dajcie mi wskazówki co ja mam robić, czym się zająć, jak przestać myśleć o nim jak o kims kogo kocham
Jak się zachować w pracy , kiedy często muszę wejść do jego pokoju 
Patrze w ten telefon czy coś napisał, ale nie dlatego że chce trwać w tym związku, po prostu dziwię się ,że nie probuje ze mną rozmawiać, napisać .. powiedziałam mu ze jest wolny a on po tym wszystkim – ok?! i nawet nie boi się że faktycznie tak będzie?

14

Odp: chcę odejść.." miłosć kochanków"

paslawek uzywaj znaków interpunkcyjnych , bo ciężko się ciebie czyta

15 Ostatnio edytowany przez paslawek (2020-05-19 11:09:41)

Odp: chcę odejść.." miłosć kochanków"

Zaraz smile moment chwilunia.Spokojnie.
Psze pani.:)

Nie bój się cieni, one świadczą o tym, że gdzieś znajduje się światło

16

Odp: chcę odejść.." miłosć kochanków"
Zagubiona5555 napisał/a:

Patrze w ten telefon czy coś napisał, ale nie dlatego że chce trwać w tym związku, po prostu dziwię się ,że nie probuje ze mną rozmawiać, napisać .. powiedziałam mu ze jest wolny a on po tym wszystkim – ok?! i nawet nie boi się że faktycznie tak będzie?

Ale czego ma się bać? Wolny i tak nie jest bo ma żonę. Doświadczenie w romansach też ma więc raczej nie będzie miał problemu by ewentualnie inną wyrwać, a poza tym przecież wie, że i tak spotka Cię w pracy.
Tupać nóżkami to ty se możesz ale to i tak niczego nie zmienia.

17

Odp: chcę odejść.." miłosć kochanków"

Roxan i mam po tych 3 latach naprawdę myśleć że to wszystko było kłamstwo? Były cudowne chwile. Wiele razy mi pomagał wspierał. Stawał za mną. Mwoil że jestem dla niego najważniejsza, że on beze mnie nie istnieje, że jestem częścią jego życia...
I tak nagle umie poprostu olać? Czy tak bardzo jest siebie pewny, że czeka aż to ja się odezwę? Bo zawsze tak było.... Ja zaczynałam przeważnie rozmowę...od wyrzutów. Ze jak on tak może itp.
Ale teraz ja mam naprawdę dość. Nie chcę już być czyjąś zabawką, nie chxe być opcją. Myślałam że jestem dla niego priorytetem. Czuję pustkę. Brakuje już mi go. Po paru godzinach. Boję się tego bólu.

18

Odp: chcę odejść.." miłosć kochanków"

Zagubiona, nie mówię, że to było kłamstwo bo przecież on był realny, ale romans rządzi się swoimi prawami, zresztą dużo na ten temat było w sąsiednim wątku Obecnej. Poczytaj go sobie bo nie chcę się powtarzać. Schematy działania takich facetów są identyczne. Nie Ty pierwsza, nie ostatnia.
U obecnej romans trwał 2 lata... tylko rok mniej i widać, czuć, że ona chce go naprawdę skończyć.
Ty z kolei chcesz by wróciło to co było na początku.
Może dlatego, że sama jesteś mężatką nie przeszkadza Ci bycie "tą drugą", że to jakieś dziwne uzależnienie o którym pisał paslawek, że to małżeństwo jest Ci potrzebne by trwać w tym romansie i na odwrót.

19 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2020-05-19 11:20:21)

Odp: chcę odejść.." miłosć kochanków"

Jak odejść, gdy odejść nie chcę?
Jak odejść, by po rozstaniu przeżywać tylko "dobre" uczucia?
Jak odejść, by on padł u mych stóp?
Jak stać się niezależną psychicznie, nie podejmując walki?

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

20

Odp: chcę odejść.." miłosć kochanków"

Siedzę przy biurku i czuję jak całą sobą za nim teksnie. Za tym żeby napisać coś do niego. Żeby usłyszeć jego głos. Żeby zadzownil. Coś mnie rozdziera wewnątrz, sad a z drugiej strony tak bardzo mam do niego żal, że nie zależy mu na mnie i właśnie to pokazuje. Wiedząc jak bardzo mnie to boli. Jak go znienawidziec?
Byłam dla niego nikim!

21 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2020-05-19 11:28:14)

Odp: chcę odejść.." miłosć kochanków"

Nie byłaś dla niego nikim. Byłaś kochanką.

Byłaś kochanką, bo chciałaś nią być.
Tylko tyle i aż tyle.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

22

Odp: chcę odejść.." miłosć kochanków"

Jak chcesz odejść, to odchodź. Bez bólu się i tak nie obejdzie. Nie masz na co czekać, nie czeka Cię w tej relacji nic dobrego. Cały czas takie rozedrganie emocjonalne, dygot, szarpanina. Nie ma innej drogi w sytuacji, kiedy druga strona nie chce Ciebie na codzień. Trzy lata... kupa czasu. Może w tym czasie mogłaś polepszyć swoje małżeństwo, albo się rozwieść i poznać kogoś, dla kogo byłabyś najważniejsza? Ile czasu chcesz jeszcze zmarnować? Uciekaj póki nie wpadłaś jeszcze w przepaść, ktorej na imię -"jego żona się o nas dowiedziała".

"To tylko zwykły pech nie być kochanym, prawdziwe nieszczęście to nie umieć kochać." Albert Camus

23

Odp: chcę odejść.." miłosć kochanków"

chce odejść, mimo ze bardzo go kocham.
Pękłam, rozpłakałam się jak głupia przy biurku, boli  mnie głowa i chcę stad uciec...w momencie gdy Pan starszy śmieje sie z czegos na korytarzu...
dlaczego? dlaczego ja nie umiem i nie moge byc gorą., pokazać mu co traci tylko becze jak dziecko.
po co sie takzakochałam?! po co dawał mi te wszystkie momenty!?
będę dziś wracac z nim 1 autem, i jak ja mam sie zachować? on będzie twierdził,że ja histeryzuje,że on czeka aż mi przejdzie, ale co? potrzeba uczucia z jego strony? tylko tego od niego chciałam,żeby pokazal mi ,że nadal jestem ważna.

boli...boje sie ze nie dam rady

24

Odp: chcę odejść.." miłosć kochanków"

Gdyby tak zrezygnować z egzaltacji... .

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

25

Odp: chcę odejść.." miłosć kochanków"
Zagubiona5555 napisał/a:

Siedzę przy biurku i czuję jak całą sobą za nim teksnie. Za tym żeby napisać coś do niego. Żeby usłyszeć jego głos. Żeby zadzownil. Coś mnie rozdziera wewnątrz, sad a z drugiej strony tak bardzo mam do niego żal, że nie zależy mu na mnie i właśnie to pokazuje. Wiedząc jak bardzo mnie to boli. Jak go znienawidziec?

Facet, czy też ogólnie osoba zdradzająca, żyjąca na dwa fronty nie myśli o uczuciach innych, tylko o sobie.
Tak, Ty też!
Czy myślisz o mężu? Co on czuje, jak go ranisz? Nie! Zarzucasz kochankowi, że mu nie zależy, masz żal o to, że nie widzi jaki sprawia Ci tym ból. Podczas gdy tak samo postępujesz wobec męża.
Czy kochasz kochanka? Według mnie też nie... Ty zachłysnęłaś się jego atencją, tym jak zabiegał o Ciebie. To nie miłość, nie do niego.
Gdybyście się kochali, nie znieślibyście myśli, że oficjalnie jesteście w związkach z innymi osobami, że z nimi też sypiacie itd.
Wybacz, że to napisze, ale według mnie to co was łączy to potrzeba atencji będąca wynikiem zwykłej próżności i egoizmu. Żadna miłość.

26 Ostatnio edytowany przez paslawek (2020-05-19 12:20:18)

Odp: chcę odejść.." miłosć kochanków"
Zagubiona5555 napisał/a:

Roxan i mam po tych 3 latach naprawdę myśleć że to wszystko było kłamstwo? Były cudowne chwile. Wiele razy mi pomagał wspierał. Stawał za mną. Mwoil że jestem dla niego najważniejsza, że on beze mnie nie istnieje, że jestem częścią jego życia...
I tak nagle umie poprostu olać? Czy tak bardzo jest siebie pewny, że czeka aż to ja się odezwę? Bo zawsze tak było.... Ja zaczynałam przeważnie rozmowę...od wyrzutów. Ze jak on tak może itp.
Ale teraz ja mam naprawdę dość. Nie chcę już być czyjąś zabawką, nie chxe być opcją. Myślałam że jestem dla niego priorytetem. Czuję pustkę. Brakuje już mi go. Po paru godzinach. Boję się tego bólu.

Zagubiona przypomnij sobie chronologicznie od początku waszej znajomości kolejność uczuć.
W jakim byłaś stanie psychicznym w nowym,innym środowisku i jaki miałaś obraz swojego małżeństwa wtedy jak się w nim czułaś?
Czym starszy Pan ci zaimponował,zaintrygował ciebie?
Myślisz że on nie dostrzegł Twojego "zachwytu" ?Kto zrobił pierwszy krok?
Zwrócił na ciebie uwagę ,podobałaś mu się po prostu ,spodobało mu się  też twoje zauroczenie,dostrzegł to w tobie, pewnie  nie kryłaś się z tym a nawet jak ukrywałaś to da się to wyczuć,  to  z kolei powoduje w odpowiedzi zachwyt i samozachwyt wiele rożnych emocji i oczekiwań, ekscytacje,pożądanie, pragnienie ,wywołuje  entuzjazm wzmaga energię do działania sprawdzenia i potwierdzenia przypuszczeń i własnych projekcji .
Zauważył w tobie gotowość "na romans" i sprawdził ciebie.Przeniosłaś w odpowiedzi na niego swoje zauroczenie,egzaltacje, bo mówił to co chciałaś usłyszeć.Wpływaliście i oddziaływaliście w ten sposób na siebie podobnie .Mówić i wykonywać gesty to pikuś wywoływać na żądanie i potrzeby chwili ,emocje również, facet miał  doświadczenie prawdopodobnie w tym.
Sam na takie momenty wierzył w to co mówił, żeby poczuć się swobodnie i być wiarygodnym,takie wyzwanie daje siłę ,ożywia, zauważyć twoje projekcje i oczekiwania,potrzeby nie było trudno w sytuacji kiedy sama pokazujesz na co liczysz czego chcesz,oczekujesz o czym być może marzysz i czego pożądasz.
Wszystko co czujesz jest jakby prawdziwe to co pod spodem jest jednak ważniejsze, podstawa i postawa- nie wiesz tylko do końca co on czuje ,jakie ma intencje i motywy, jak myśli o tobie w duchu tak naprawdę co wybiera w danej chwili,nie masz wglądu w jego głowę absolutnie .Nie masz nad tym władzy i pewności chcesz bardzo to mieć, a masz tylko niejasne  strzępki , wątpliwości domniemania podejrzenia, domysły wrażenia, przeczucia ,fragmenty zdarzań, wspomnień nadziei i roszczenia, żeby tak było zawsze żądanie powtarzania emocji, na takim poziomie jaki sprawiał tobie satysfakcję.Wypełnione życzeniami i interpretacjami z tego co widzisz i słyszysz. To jest nierealne niemożliwe do spełnienia,takie przekonania i oczekiwania, bo emocje są nietrwałe zwłaszcza te niby "wysokie" ,przymus ich podtrzymywania na siłę i za wszelką ceną na przyszłość, powoduje coś jak obsesję.Dodatkowo dochodzi huśtawka, bo po euforii nieuchronnie i naturalnie przychodzi zmęczenie, dołek oraz pragnienie doznania ulgi zaraz po tym natychmiast bo trudno wytrzymać napięcie,smutek przygnębienie wszystkie głody i tęsknoty.
Bardzo chcesz wierzyć i bardzo chcesz mieć nadzieje na zawsze i na stałe w idealnej pewności i niby bezpieczeństwie .Zobacz ile to zmiennych do zaspokojenia i spełnienia od kogoś - straszna zależność .
Gesty i słowa interpretujesz pod tym wpływem i pod tym kątem ,własnych uczuć pragnień wyobrażeń a wiele z nich to złudzenia/mrzonki, dziecinne i idealizowanie innej drugiej osoby, która okazuje ci atencję, adoracje "od święta", jesteście niecodzienną wzajemną atrakcją w pracy i poza nią coś jak bardzo absorbujące hobby, namiętna pasja albo dragi no i jeszcze ten wyłącznie ,taki intymny tylko wasz  zarąbisty seks taki , "zakazany", pożądany, dostępny i niedostępny, w zgodzie i niezgodzie .Nie znasz faceta z innej strony, a na pewno ma wady,różne cechy i doskonały nie jest, bo na przykład zdolny jest do zdradzania żony, łamania własnego słowa i kłamania,zaniedbywania, to niby dlaczego ciebie ma nie oszukiwać.Nie jesteś pod szczególną ochroną i nie jesteś wyjątkiem, chociaż on starał się przecież.
Dla niego byłaś najważniejsza ale zaraz po ...... nim samym potem długo długo nic żona, rodzina dzieci, wiele uwikłań, powiązań, wygody, nie do ruszenia, no i Ty z tym swoim oddaniem,uczuciami,gotowością na końcu ale najważniejsza.
Tylko do czego najważniejsza?

Nie bój się cieni, one świadczą o tym, że gdzieś znajduje się światło

27 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2020-05-19 13:28:23)

Odp: chcę odejść.." miłosć kochanków"

Roxan nie wiem co to jest, ale wiem że kocham go i będę pewnie jeszcze długo kochać. Będzie mi go brakowało. Teraz to czuję tylko żal, że po prostu od rana mnie olał. Tylko dlatego że miałam żal, że nie okazuje mi swoich uczuć.
Czuję się jak śmieć. Aż trudno uwierzyć, że jemu to tak łatwo przychodzi.
Ktoś wyżej napisał coś mądrego. I tak chciałabym odejść widząc go u mych stóp. Myślę że jego obojętność najgorzej mnie boli działa destrukcyjnie

28

Odp: chcę odejść.." miłosć kochanków"

Zagubiona, ten Twój facet jest mistrzem manipulacji. Widzę wszystko książkowo.

Aleś wpadła...

Zrobi z Toba wszystko co chce.
A Ty chcesz by tak było.

Kobieto, zablokuj i zrozum w końcu że byłaś łatwym celem.
Zdarza się.

29

Odp: chcę odejść.." miłosć kochanków"
Zagubiona5555 napisał/a:

Roxan nie wiem co to jest, ale wiem że kocham go i będę pewnie jeszcze długo kochać.

To co chciałam być może nieudolnie przekazać Paslawek bardzo wnikliwie i trafnie rozłożył na czynniki pierwsze:

paslawek napisał/a:

Gesty i słowa interpretujesz pod tym wpływem i pod tym kątem własnych uczuć pragnień wyobrażeń a wiele z nich to złudzenia/mrzonki dziecinne i idealizowanie innej drugiej osoby, która okazuje ci atencję adoracje "od święta" jesteście niecodzienną wzajemną atrakcją w pracy i poza nią coś jak absorbujące hobby pasja albo dragi no i jeszcze ten wyłącznie zarąbisty seks taki intymny zakazany pożądany .Nie znasz faceta z innej strony a na pewno ma wady cechy i doskonały nie jest bo na przykład zdolny jest do zdradzania żony łamania własnego słowa i kłamania to niby dlaczego ciebie ma nie oszukiwać.Nie jesteś pod szczególną ochroną i nie jesteś wyjątkiem
Dla niego byłaś najważniejsza ale zaraz po ...... nim samym potem długo długo nic żona rodzina wiele uwikłań powiązań  do ruszenia no i Ty z tym swoim oddaniem,uczuciami,gotowością na końcu ale najważniejsza.
Tylko do czego najważniejsza?

Zacytowałam tylko fragment choć zgadzam się z całą jego wypowiedzią.
To nie miłość, tylko (chora) obsesja.

30

Odp: chcę odejść.." miłosć kochanków"

Masz typowe objawy odstawienne; marzysz, by ponownie zaciągnąć się.

Zobaczyłaś, wreszcie, rzeczywistość. Do wyboru masz dwie drogi: zamknąć oczy po raz kolejny lub żyć z otwartymi.
Możesz, budując swe poczucie wartości i swoją niezależność, wyjść z tego romansu wzmocniona, możesz myśleć o sobie, jak o ofierze. I jedna, i druga opcja ma swe zalety, wady też.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

31 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2020-05-19 16:20:13)

Odp: chcę odejść.." miłosć kochanków"

Ja wulgaryzm ... Wysyp tutaj takich wątków.
Autorko, robisz sobie to na własne życzenie. wulgaryzm sie w cudze życie z butami i się uzalasz nad sobą jaka to Ty biedna jesteś i jeszcze mówisz że mamy Cie nie oceniać. Skoro wiedziałaś że facet jest żonaty trzeba to bylo uciąć. I jeszcze ta obrączka ...... No ludzie.
Nie mam słów na takie kobiety jak Ty.
Nie masz żadnych wartości w życiu ? Ile lat jeszcze chcesz byc opcją zapasową? Marnujesz sobie najlepsze lata swojego życia, żal ci trzech straconych lat a marnujesz dalej swój czas.
I wydaje Ci się że ten mężczyzna jest kimś wyjątkowym? Zastanów się nad tym. I popracuj nad sobą oraz poszukaj braków w sobie dlaczego dałaś się wmanewrować w takie g.....

32 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2020-05-19 12:55:34)

Odp: chcę odejść.." miłosć kochanków"
Roxann napisał/a:

Facet, czy też ogólnie osoba zdradzająca, żyjąca na dwa fronty nie myśli o uczuciach innych, tylko o sobie.
Tak, Ty też!
Czy myślisz o mężu? Co on czuje, jak go ranisz? Nie! Zarzucasz kochankowi, że mu nie zależy, masz żal o to, że nie widzi jaki sprawia Ci tym ból. Podczas gdy tak samo postępujesz wobec męża.
Czy kochasz kochanka? Według mnie też nie... Ty zachłysnęłaś się jego atencją, tym jak zabiegał o Ciebie. To nie miłość, nie do niego.
Gdybyście się kochali, nie znieślibyście myśli, że oficjalnie jesteście w związkach z innymi osobami, że z nimi też sypiacie itd.
Wybacz, że to napisze, ale według mnie to co was łączy to potrzeba atencji będąca wynikiem zwykłej próżności i egoizmu. Żadna miłość.

Piękne i jakże prawdziwe podsumowanie! smile

Po raz n-ty ten sam schemat, identyczne działania kochanka, czy lepiej osoby "kierującej", te same oczekiwania osoby bardziej zaangażowanej , po czym gwałtowne zderzenie z rzeczywistością, kiedy sielanka się kończy. Facet od początku wiedział, jaki ma cel i umiejętnie do tego dążył. Wiedział też, jak to będzie przebiegać i jak to się wszystko skończy.
Gdzieś w wątku obok jest zadane wymowne pytanie czym jest zdrada: jest zwyczajnym egoizmem. Rox zresztą zwróciła uwagę jak zupełnie inaczej postrzega to osoba na miejscu Autorki, kiedy patrzy na siebie i swoje uczucia a nie widzi zupełnie tego, co może odczuwać jej obecny mąż i tego, że ona postępuje dokładnie tak samo wobec męża, jak kochanek wobec niej. Płomienne nadzieje, wielkie uczucie a potem wielkie zdziwienie, że coś się nie udało, tak jak powinno. Problem cały w tym, że scenariusz jaki Autorka sobie wymarzyła w trakcie trwania romansu, nigdy zapewne się nie wydarzy. Zatem to żadna dojrzała miłość, tylko ślepe zakochanie i tonięcie w emocjach, dzięki potrzebie ciągłej atencji i adoracji z obu stron. Czysta obsesja i zadurzenie. Facet nie będzie niczego żałował, bo już dopiął swego- dostał to co chciał i dokładnie w takiej formie jak chciał. Niczego więcej nie oczekuje i tym bardziej niczego więcej nie da.
Przeraża mnie czasami naprawdę, jak bardzo ludzie potrafią się uzależnić emocjonalnie od drugiej osoby. W takim przypadku jak tutaj, gdzie właściwie nie istnieje NIC i NIKT, oprócz podstarzałego lowelasa, który sypnął paroma tekstami, oddał trochę czasu kobiecie i już się świat rozpłynął. Niepojęte wydaje się, że człowieka nic więcej nie cieszy, nie poświęca czasu ani uwagi na niczym innym, tylko jest ślepo wpatrzony w swojego ukochanego "misia" i cały świat przestaje dla niego istnieć..To brzmi jak odłączenie lampki od prądu. Zresztą bym prędzej zrozumiał takie "uczucie" u nastolatki a nie u 30 letniej kobiety...
Jedynymi osobami, których mi jest żal, to mąż Autorki i żona tamtego faceta, niezależnie od tego, jak im się w małżeństwach układało..

Narobiło się takich historii tyle, że człowiek zaczyna wątpić w siłę zdrowego rozsądku..

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

33

Odp: chcę odejść.." miłosć kochanków"

Czytam i chce zrozumieć czemu wdeplam w to gówno. Co się stało w moim życiu że pozbawilam się wyrzutów sumienia wobec mojego męża. Czasu nie cofne. Wasze uwagi przyjmuje że spuszczoną głową.
Jestem w bagnie emocjonalnym. Czuję już że brakuje mi pokarmu w postaci jego osoby, rozmowy,zartow. Byłam tylko zabawką choć w głębi duszy chce wierzyć, że kochał mnie na ten swój popierzony sposób.

34

Odp: chcę odejść.." miłosć kochanków"

Czemu wdepnęłaś nie jest dobrym pytaniem, bo romans nie był przypadkiem, świadomie wyraziłaś na niego zgodę i rozwijałaś go. Znajdź przyczyny, dla których zdecydowałaś się na romans, bo inaczej następny czeka za rogiem.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

35

Odp: chcę odejść.." miłosć kochanków"
Zagubiona5555 napisał/a:

Czytam i chce zrozumieć czemu wdeplam w to gówno. Co się stało w moim życiu że pozbawilam się wyrzutów sumienia wobec mojego męża. Czasu nie cofne. Wasze uwagi przyjmuje że spuszczoną głową.
Jestem w bagnie emocjonalnym. Czuję już że brakuje mi pokarmu w postaci jego osoby, rozmowy,zartow. Byłam tylko zabawką choć w głębi duszy chce wierzyć, że kochał mnie na ten swój popierzony sposób.

Może i kochał czy też pożądał, tylko co z tego?
Tak jak pisałam wcześniej, romans podobnie jak każda relacja też ma różne etapy i się wypala. Nie ma opcji by zawsze było tak jak na początku. Wy chyba nawet nie braliście pod uwagę tego, że możecie być "normalnie" razem, więc siłą rzeczy "paliwo" się skończyło.
Poza tym ta wieczna potrzeba atencji i kontroli to nie miłość.
Mam wrażenie, że Ty potrzebujesz tego by poczuć się lepiej (podbudować ego) a nie dlatego, że go kochasz. Tak to niestety bywa, jak ktoś uzależnia własne poczucie wartości od innej osoby. 
To jest podstawowy błąd, który wiele ludzi popełnia.

36 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2020-05-19 13:28:49)

Odp: chcę odejść.." miłosć kochanków"

wiem czemu, bo nigdy od męża nie slyszałam tylu piekych słów, nie przezywałam tylu uniesien , emocji...pewnie w narzeczeństwie. Pózniej gdzies to umarło.
Przy Panu starszym czułam sie jak królowa. NAstepny romans? nie, dziękuje
nie wiem czy wygrzebie się z tego cała i zdrowa.
Przechodziłam przez jego pokój- spojrzał się smętnym wzrokiem...i tyle.
jak można byc obojętnym....żeby nawet nie umieć pogadać..
kurde jak ja bym chciała być twardą babą, nie płakać. Pokazać mu co stracił, co traci.
Olac go dokładnie tak samo jak on mnie.
wygrzebać się z tego z podniesioną głową i przestac kochać....

Roxan poczucie mojej wartości lezy na ziemi.

ja naprawde nie wiem co mam ze sobą zrobić .
Jak sobie pomóc. nawet nie chcę myśleć,że jemu wcale nie jest  żal i ,że nie cierpi jak ja

37

Odp: chcę odejść.." miłosć kochanków"
Zagubiona5555 napisał/a:

paslawek uzywaj znaków interpunkcyjnych , bo ciężko się ciebie czyta

A ja bardzo proszę, abyś nie pisała postu pod postem. Jest to niezgodne z naszym regulaminem.

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

38

Odp: chcę odejść.." miłosć kochanków"

Skoro wiesz, że chcesz z tym skończyć, to może zmień pracę, numer telefonu? ....

39

Odp: chcę odejść.." miłosć kochanków"

Zagubiona - przechodzisz takie same, albo bardzo,bardzo podobne stany emocjonalne, jak prawie każdy kochanek/kochanka. Jeśli zdecydowałaś się na zdradę męża, coś w tym waszym małzeństwie nie grało. Powinno to zostać rozwiązane między Tobą i Twoim mężem, ale raczej skłoniłaś się ku ucieczce w ramiona innego.
Ta relacja - jak już widzisz, nie daje Ci radości. Czy mąż cierpi? Tego nie wiem. Chyba każdy zdradzający wierzy w to, że skoro partner nie wie o romansie, to nie cierpi. Nie wiem. Trudno powiedzieć.
Ale przecież nie myślałaś o mężu wchodząc w romans...
Co Ci ten romans dawał? Ten haj zakochaniowy jest przecież tylko na początku. A to trwało 3 lata. W normalnych warunkach moze już byście ze sobą mieszkali. Romans zniekształca odczucia. Mutuje je. Miłość nie jest miłością - nie może nią być, bo nie było warunków do tego by się mogła wykształcić (codzienne życie, wspólne sprawy, kłotnie, godzenie się, twarz bez makijażu, zasmarkany nos, wzajemna pomoc)... to jakieś chore przywiązanie. Uzależnienie od tej serototoniny, adrenaliny wytwarzanych w trakcie "nielegalnych" spotkań.

Chyba najlepiej byłoby dla Ciebie całkiem urwać kontakt, a w pracy unikać faceta jak smrodu. Lub zmienić pracę. Spróbuj spojrzeć na męża jak na człowieka, którego przecież kiedyś kochałaś - miłością prawdziwą, niezaburzoną. Jeśli już go nie kochasz, zwróć mu wolność a kochanka pożegnaj. Inaczej dostaniesz do głowy...

"To tylko zwykły pech nie być kochanym, prawdziwe nieszczęście to nie umieć kochać." Albert Camus

40

Odp: chcę odejść.." miłosć kochanków"

tak na szybko : męża nie kochasz ani szanujesz więc odejdz od niego = rozwód (od twojego honoru, uczciwośći i godności zależy czy powiesz mu o swoim romansie). Kochanek to kochanek i nie wiązę ani nigdy nie wiązał z tobą jakiś planów typu małżeństwo . Znudziłaś się mu jak jego żona więc unika , przeciąga brak spotkań by samo wygasło bo chce poszukać następnej. Jego zachowanie jest takie aby rozstanie było z twojej inicjatywy abyś brudów mu nie narobiła. Nie tylko jesteś zauroczona ale go kochasz więc po co tkwisz w związku , nie domysla się maż co jest grane ? albo kocha cię szalenie albo ma kogoś. Będziesz cierpiała i wyła najpierw przez kochanka a jak zobaczysz jego prawdziwe oblicze to zaczniesz przez utraconego męża ale nie z miłości tylko żalu że tak sobie spieprzyłaś życie. Jak to się ślimaczy to możesz poczytać na innym forum gdzie pod tytułem <<wychodzenie z romansu" od wielu lat opisują panie co czują i w jakie bagno samo weszły. Wyjscie = rozwód, oseparowanie się od kochasia, praca nad wlasnym życiem z upożądkowaniem go a po latach może coś . Jesteś w szambie po uszy a że zakochana to jeszcze nie czujesz nic - czas oprzytomnieć.

41 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2020-05-19 13:52:50)

Odp: chcę odejść.." miłosć kochanków"
Roxann napisał/a:

Może i kochał czy też pożądał, tylko co z tego?
Tak jak pisałam wcześniej, romans podobnie jak każda relacja też ma różne etapy i się wypala. Nie ma opcji by zawsze było tak jak na początku. Wy chyba nawet nie braliście pod uwagę tego, że możecie być "normalnie" razem, więc siłą rzeczy "paliwo" się skończyło.
Poza tym ta wieczna potrzeba atencji i kontroli to nie miłość.
Mam wrażenie, że Ty potrzebujesz tego by poczuć się lepiej (podbudować ego) a nie dlatego, że go kochasz. Tak to niestety bywa, jak ktoś uzależnia własne poczucie wartości od innej osoby.
 
To jest podstawowy błąd, który wiele ludzi popełnia.

Ten błąd chyba popełnia każdy, kto się angażuje w romans, zachowując się w ten sposób co Autorka. Ponadto istotą romansu, jest chyba specyficzna "więź", jaka łączy ludzi, karmiona tym paliwem, jakim jest okazywanie atencji, odczuwaniu wiecznych uniesień i emocji w połączeniu z ukrywaniem się i swojego "związku". Jak to się kończy, to przestaje się nazywać romansem. Osoby takie oczekują chyba też, że całe życie i związek/małżeństwo będzie wyglądać( czy powinno wyglądać) jak ten początkowy etap romansu: same fajerwerki, motylki i przyjemności, bez żadnych problemów.

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

42

Odp: chcę odejść.." miłosć kochanków"

Już mamy winnych: mąż i kochanek. Ich ofiarą - biedna niedecyzyjna kobieta.


Dla niektórych marzeniem jest bycie królową.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

43

Odp: chcę odejść.." miłosć kochanków"

A ja sugeruje porządną psychoterapie. Żeby porządnie poustawiać sobie emocje w głowie, uzmysłowić dziury i zrozumieć schemat swojego działaniami jak sama piszesz masz pewien niedobór uczuć.
Ja myślę że to jest niezbędne w twoim życiu żeby wyjść z tego z większą sila, świadomością własnej wartości.
Pozostaje sprawa z mężem. Chyba wypadałoby go uświadomić co się działo. Jeśli wyrazi gotowość i chęć to może uda wam się popracować nad waszym związkiem i okaże się że to właśnie twój mąż jest tym wartościowym facetem na którego warto postawić w życiu ?

44 Ostatnio edytowany przez Roxann (2020-05-19 13:51:49)

Odp: chcę odejść.." miłosć kochanków"
bagienni_k napisał/a:

Osoby takie oczekują chyba też, że całe życie i związek/małżeństwo będzie wyglądać( czy powinno wyglądać) jak ten początkowy etap romansu: same fajerwerki, motylki i przyjemności, bez żadnych problemów.

Tym bardziej, że Autorka w końcu sama przyznała się do tego:

Zagubiona5555 napisał/a:

wiem czemu, bo nigdy od męża nie slyszałam tylu piekych słów, nie przezywałam tylu uniesien , emocji...pewnie w narzeczeństwie. Pózniej gdzies to umarło.

"gdzieś umarło" wtedy, "gdzieś umarło" teraz
Taka kolej rzeczy, jak się tylko na tym człowiek skupia i od tego uzależnia swoje samopoczucie bycia "królową".
Ktoś kiedyś powiedział bardzo mądre zdanie: "chcesz mieć księcia, bądź księżniczką" wink

45

Odp: chcę odejść.." miłosć kochanków"
czarnuszka83 napisał/a:

A ja sugeruje porządną psychoterapie. Żeby porządnie poustawiać sobie emocje w głowie, uzmysłowić dziury i zrozumieć schematy.

Chyba wypadałoby go uświadomić co się działo.

Jeśli wyrazi gotowość i chęć to może uda wam się popracować nad waszym związkiem i okaże się że to właśnie twój mąż jest tym wartościowym facetem na którego warto postawić w życiu ?


Odradzam informowanie męża. Sam Romans to egoizm a świadome informowanie zdradzanego o tym, że był zdradzany to egoizm do piątej potęgi.
Myślę, że najlepiej byłoby 1.skończyć romans - i to definitywnie, bez spotkań choćby na kawę i bez rozmów telefonicznych.
2.próbować odbudować małżeństwo, lub je zakończyć
Informowanie męża jest próbą zrzucenia z siebie części ciężaru. Coś jak spowiedź. Tylko spowiednik dostaje w twarz i to cegłą.

Zastanów się czego chcesz, bo ja nie wiem o co Ci chodzi. Żeby kochanek cierpiał? Żeby czuł to co Ty? Czy żeby zakończyć romans?
Może masz do czynienia z recydywistą, nie myślałaś o tym? Takie gierki to dla niego bulka z masłem.

Czego Ty właściwie byś chciała Zagubiona?

P.S. nie umrzesz jak zerwiesz kontakt. To udowodnione naukowo wink

"To tylko zwykły pech nie być kochanym, prawdziwe nieszczęście to nie umieć kochać." Albert Camus

46 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2020-05-19 14:02:07)

Odp: chcę odejść.." miłosć kochanków"

Budowanie poczucia wartości na drugiej osobie jak również nieustająca potrzeba i uzależnienie od emocji, na których się chce życie budować tak się niestety kończy. Stosunek Autorki do męża i "szacunek" jaki mu okazuje, nie wart jest nawet słowa..

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

47 Ostatnio edytowany przez Zagubiona5555 (2020-05-19 14:09:34)

Odp: chcę odejść.." miłosć kochanków"

Wiecie czego chcę? Tak. Żeby cierpiał. Żeby tęsknil. Żeby skamłal jak ja teraz po cichu. Żeby tęsknil i zwijal się z bólu jak ja!
Chciałabym umieć przestać się odzywać zupełnie, odciąć nie mieć pretensji, nie czuć żalu.
Nie myśleć że postępuje tak bo ma kogoś innego a nawet jak ma niech mnie to nie obchodzi. Chce mu pokazać to co stracił i nigdy już nie dać się przyciągnąć na smyczy.
Tylko jak narazie... On mnie olewa. Od samego rana. I zastanwiam się skąd on ma tyle siły. Znam go trochę, on ma dobry charakter. Nie jest msciwy itp. Zawsze mówił że nie pozwoli mnie skrzywdzic a sam to robi.
Marzę o tym by leżał u mych stóp a ja poprostu przestanę kochać. Tak. Przyznaję się że tego chce.
I mimo wszytsko.... Żal mi tych dobrych chwil.
Ale muszę poukładać swoje życie. Bez Pana i władcy

48

Odp: chcę odejść.." miłosć kochanków"

zagubiona wysłałam Ci maila na priv.
Zajrzyj tam proszę. Może być w spamie.

49

Odp: chcę odejść.." miłosć kochanków"
Zagubiona5555 napisał/a:

Wiecie czego chcę? Tak. Żeby cierpiał. Żeby tęsknil. Żeby skamłal jak ja teraz po cichu. Żeby tęsknil i zwijal się z bólu jak ja!
Chciałabym umieć przestać się odzywać zupełnie, odciąć nie mieć pretensji, nie czuć żalu.
Nie myśleć że postępuje tak bo ma kogoś innego a nawet jak ma niech mnie to nie obchodzi. Chce mu pokazać to co stracił i nigdy już nie dać się przyciągnąć na smyczy.
Tylko jak narazie... On mnie olewa. Od samego rana. I zastanwiam się skąd on ma tyle siły. Znam go trochę, on ma dobry charakter. Nie jest msciwy itp. Zawsze mówił że nie pozwoli mnie skrzywdzic a sam to robi.
Marzę o tym by leżał u mych stóp a ja poprostu przestanę kochać. Tak. Przyznaję się że tego chce.
I mimo wszytsko.... Żal mi tych dobrych chwil.
Ale muszę poukładać swoje życie. Bez Pana i władcy

Mówił, mówił, mówił... a słowa przecież nic nie kosztują. Ich zapasy są nieprzebrane. Nie będzie płakał, skamlał i cierpiał. Pogódź się z tym, że nie wszyscy czują to samo. Ty jesteś jaka jesteś i czujesz to tak. On jest inny i potrafi się odciąć. Przestaniesz czuć,jak przestaniesz te uczucia czymkolwiek karmić.

"To tylko zwykły pech nie być kochanym, prawdziwe nieszczęście to nie umieć kochać." Albert Camus

50

Odp: chcę odejść.." miłosć kochanków"
Zagubiona5555 napisał/a:

Wiecie czego chcę? Tak. Żeby cierpiał. Żeby tęsknil. Żeby skamłal jak ja teraz po cichu. Żeby tęsknil i zwijal się z bólu jak ja!

To Cię muszę zmartwić. Nie doczekasz takiej chwili.
Poza tym dlaczego życzysz mu by cierpiał? Przecież mieliście jasny układ.
A co ma powiedzieć Twój mąż któremu przysięgałaś?
Uważaj o co prosisz nawet w życzeniach czy marzeniach.
Kochanek nic Ci nie jest winien. On ma swoją żonę, rodzinę. Miał ochotę na romans, byłaś chętna w to wejść i tyle.
Jemu się może już to znudziło, może już z inną flirtuje...
Spróbuj spojrzeć na sytuację dalej i szerzej poza własny czubek nosa.
Wiesz co by było gdyby jego żona się dowiedziała? Jak słowa kochanka, ze nie da Cię skrzywdzić nagle przestałyby mieć jakiekolwiek znaczenie? Jak zmieszałby Cię z błotem?
Nie rozumiem dlaczego obwiniasz kochanka za swoje czyny i stan. Podczas gdy wobec męża nie masz żadnych skrupułów.
Przecież kochanek do niczego Cię nie zmuszał, nic Ci nie przysięgał.
Nie jesteś osoba niedecyzyjną... masz to na co się (z)godziłaś.

51

Odp: chcę odejść.." miłosć kochanków"

Tyle piszecie o moim mężu… nigdy nie dałam mu odczuć ,że w moim życiu jest ktoś inny,
Wiele razy starałam się odbudować te emocje, które towarzyszyły nam kiedyś, pożądanie , miłość, sex.
Starałam się wzbudzić w sobie w nas wszystko to, co kiedyś kochałam.
Prawda jest taka ,że w domu to ja nosze portki, wszystko jest na mojej głowie, każda decyzja, każdy zakup ,wszystko.
Jestem żoną,mężęm gospodarzem gospodynią w domu.
Mój mąz jest dobrym człowiekiem,ale nie potrafi sprawić bym czuła się jak prawdziwa kobieta, taka która czasem chce się schować w ramionach przed całym światem.
Brakowało mi tego i tu pstryk…stałam się nagle dla kogoś kimś wspaniałym,uwielbianym,pan starszy zauważał nawet,że mam inaczej pomalowane paznokcie,…chyba wiecie o czym mówię.
Czule słowa,gesty…
I popłynęłam-chciałam tego-było cudownie.dałam z siebie wszystko, kochałam za bardzo za mocno.
Byłam na każde kiwniecie paluszkiem,on początkowo też.
Wiedziałam co robi gdzie jest w każdej minucie dnia.
Teraz? Ja jestem ciagle w telefonie i czekam az coś napisze po 4 godzinach nieobecności…tak to wygląda.
Nie chce już tego naprawdę,ale ból jest tak silny,że się tego boję.
Chce mi się płakać.
Jak znaleźć w sobie siłę?zeby odłozyc telefon na bok.
Żeby nie czekać.

52

Odp: chcę odejść.." miłosć kochanków"

Chcesz się koniecznie teraz odgrywać? Mścić się za to, że on nie spełnił łaskawie Twoich oczekiwań i pragnień? Tym bardziej, jeżeli Z GÓRY wiedział, że tak to właśnie będzie wyglądać i tak się zakończy..?
Ogarnia Cię powoli jakaś obsesja. To istny obłęd, powstały z zawiedzionych nadziei, ale przydałby Ci się jak najszybciej kubeł zimnej wody a najlepiej specjalistyczna terapia, aby uspokoić w sobie gorycz i żal a następnie przepracować jakoś swoje emocje, poukładać i przewartościować nieco priorytety w życiu. Zaczynam podejrzewać, ze Ty takich facetów, jak kochanek podświadomie pragniesz a wychodząc za mąż za swojego męża, popełniłaś kardynalny błąd. Błąd, który kosztował będzie jego zapewne ciężką traumę jak się o wszystkim dowie( a dowie się na pewno), jak również Ciebie, długim i ciężkim wychodzeniem z bagna, w które się wpakowałaś na własne życzenie, żyjąc całkowitymi złudzeniami i iluzją, jaką sobie sama wytworzyłaś.

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

53

Odp: chcę odejść.." miłosć kochanków"
Zagubiona5555 napisał/a:

Tyle piszecie o moim mężu… nigdy nie dałam mu odczuć ,że w moim życiu jest ktoś inny,

vs

Zagubiona5555 napisał/a:

Byłam na każde kiwniecie paluszkiem,on początkowo też.
Wiedziałam co robi gdzie jest w każdej minucie dnia.

Przecież przez ekran czuć jakie emocje Tobą targają. Nikt tu chyba nie uwierzy, że w domu przy mężu potrafisz się ot tak od tego odciąż a jednocześnie ciągle wisieć na telefonie.

54

Odp: chcę odejść.." miłosć kochanków"

Mój mąż wyjeżdża za granicę. Od 4 lat, więc większość czasu jestem sama. Więc mogę wisieć na telefonie.
Na nikim mscic się nie będę. Ale nie zmienia to faktu że chciałabym żeby tęsknil i cierpiał jak ja. Ze czuł że stracił kogoś kto poszedłbym za nim w ogień

55 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2020-05-19 14:38:50)

Odp: chcę odejść.." miłosć kochanków"

Osoba, która podjęła decyzję o zakończeniu romansu kończy się oszukiwać/wybielać/przerzucać odpowiedzialność na innych.
Inaczej... .


***
No właśnie. hmm
Więcej nie karmię.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

Posty [ 1 do 55 z 395 ]

Strony 1 2 3 8 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » chcę odejść.." miłosć kochanków"

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018