Problemy z mieszkaniem - kto ma rację? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Problemy z mieszkaniem - kto ma rację?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 7 ]

Temat: Problemy z mieszkaniem - kto ma rację?

Jestem z chłopakiem około rok czasu. Mamy po 28 lat. Wynajmuję pokój w mieszkaniu, gdzie każdy sobie ceni ciszę i na samym początku jak jeszcze nie znałam obecnego chłopaka ustaliliśmy ze współlokatorami, że nie zapraszamy do siebie znajomych. Dla mnie to nie problem, a wręcz spoko sprawa, bo zawsze trafiałam na współlokatorów imprezowiczów, a tu jak wracam wiem, że mogę liczyć na ciszę i zawsze mam odpowiednie warunki do spania. Ze swoimi znajomymi widzę się również na mieście. Moje współlokatorki mają chłopaków i również spotykają się z nimi poza mieszkaniem. Nikt nie organizuje imprez, spotkań towarzyskich, ani nikt nikogo nie zaprasza. Tak ja mówię - mi to bardzo odpowiada.

Mój chłopak tego nie rozumie. Wymaga ode mnie zmiany mieszkania. Powiedziałam mu, że nie chce tego zrobić, bo płace mało za ten pokój, mamy super właścicielkę mieszkania i wiem, że nie znajdę innego takiego taniego pokoju, bo już kiedyś próbowałam szukać, wcześniej zawsze trafiałam na imprezowiczów i po prostu mam zły wspomnienia z szukaniem mieszkania, mam bardzo blisko do pracy, super atmosferę na mieszkaniu i po prostu szkoda mi zmienić tego pokoju. Na wynajem całego mieszkania póki co mnie nie stać o czym tez mu powiedziałam.

Jego argument oczywiście jest taki, że ciężko mu z tym, że nie możemy się widywać u mnie. Nie może u mnie nocować.

Mieszkamy w dwóch różnych miastach i zawsze nasze spotkania wyglądały tak, że ja jeździłam do niego i wtedy spędzaliśmy czas w jego mieszkaniu, a gdy on przyjeżdżał do mojego miasta to szliśmy do kina/zjeść/ czy inne formy rozrywki na mieście. Powiedziałam mu, że ja przeprowadzę się do jego miasta w przeciągu roku (on ma stałą, lepszą pracę, więc mi będzie łatwiej wszystko rzucić i wyjechać) i czy naprawdę nie może zaakceptować tego, że ta sytuacja potrwa jeszcze rok. Odpowiedział 'nie wiem'.
Dodam jeszcze, że w moim mieście widujemy się raz w miesiącu albo nawet i rzadziej. Zawsze to ja jeżdżę do niego, bo on ma dodatkowo inne zajęcia na weekendach i nie ma czasu by do mnie jeździć. Więc dla mnie to też głupota zmieniać mieszkanie skoro i tak nie zacznie od mnie częściej przyjeżdżać.

Co o tym sądzicie? Przesadzam? Mam racje ja czy on? Co proponujecie zrobić w takiej sytuacji?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Problemy z mieszkaniem - kto ma rację?
kajtka1 napisał/a:

Jestem z chłopakiem około rok czasu. Mamy po 28 lat. Wynajmuję pokój w mieszkaniu, gdzie każdy sobie ceni ciszę i na samym początku jak jeszcze nie znałam obecnego chłopaka ustaliliśmy ze współlokatorami, że nie zapraszamy do siebie znajomych. Dla mnie to nie problem, a wręcz spoko sprawa, bo zawsze trafiałam na współlokatorów imprezowiczów, a tu jak wracam wiem, że mogę liczyć na ciszę i zawsze mam odpowiednie warunki do spania. Ze swoimi znajomymi widzę się również na mieście. Moje współlokatorki mają chłopaków i również spotykają się z nimi poza mieszkaniem. Nikt nie organizuje imprez, spotkań towarzyskich, ani nikt nikogo nie zaprasza. Tak ja mówię - mi to bardzo odpowiada.

Mój chłopak tego nie rozumie. Wymaga ode mnie zmiany mieszkania. Powiedziałam mu, że nie chce tego zrobić, bo płace mało za ten pokój, mamy super właścicielkę mieszkania i wiem, że nie znajdę innego takiego taniego pokoju, bo już kiedyś próbowałam szukać, wcześniej zawsze trafiałam na imprezowiczów i po prostu mam zły wspomnienia z szukaniem mieszkania, mam bardzo blisko do pracy, super atmosferę na mieszkaniu i po prostu szkoda mi zmienić tego pokoju. Na wynajem całego mieszkania póki co mnie nie stać o czym tez mu powiedziałam.

Jego argument oczywiście jest taki, że ciężko mu z tym, że nie możemy się widywać u mnie. Nie może u mnie nocować.

Mieszkamy w dwóch różnych miastach i zawsze nasze spotkania wyglądały tak, że ja jeździłam do niego i wtedy spędzaliśmy czas w jego mieszkaniu, a gdy on przyjeżdżał do mojego miasta to szliśmy do kina/zjeść/ czy inne formy rozrywki na mieście. Powiedziałam mu, że ja przeprowadzę się do jego miasta w przeciągu roku (on ma stałą, lepszą pracę, więc mi będzie łatwiej wszystko rzucić i wyjechać) i czy naprawdę nie może zaakceptować tego, że ta sytuacja potrwa jeszcze rok. Odpowiedział 'nie wiem'.
Dodam jeszcze, że w moim mieście widujemy się raz w miesiącu albo nawet i rzadziej. Zawsze to ja jeżdżę do niego, bo on ma dodatkowo inne zajęcia na weekendach i nie ma czasu by do mnie jeździć. Więc dla mnie to też głupota zmieniać mieszkanie skoro i tak nie zacznie od mnie częściej przyjeżdżać.

Co o tym sądzicie? Przesadzam? Mam racje ja czy on? Co proponujecie zrobić w takiej sytuacji?

Myślę, że oboje macie rację.
Ciebie obowiązuje „umowa” ze współlokatorkami, a z drugiej strony on może mieć dość, że widujecie się ciągle u niego, albo na mieście.

Ja bym próbowała negocjować ze współlokatorkami, albo poszukałabym sobie pokoju gdzie indziej.

3 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2020-03-26 12:29:30)

Odp: Problemy z mieszkaniem - kto ma rację?

Ja z kolei myślę, że warto zostać tu gdzie jesteś, skoro i tak w perspektywie roku się przeprowadzisz do jego miasta. Czyli max 12 razy on do Ciebie przyjedzie. Raz możecie przenocować w hotelu, np z jacuzzi, taki romantyczny weekend. A raz gdy będzie jego kolej na przyjazd, np zaproponuj wycieczkę z noclegiem do innego miasta. Jak spotykałam się z moim mężem jak byliśmy parą, to np w 95% przypadków spotykaliśmy się u mnie, bo miałam swoje mieszkanie a on tylko pokój wynajmował, nie widziałam w tym zupełnie problemu.

4

Odp: Problemy z mieszkaniem - kto ma rację?
Rising_Sun napisał/a:

Ja z kolei myślę, że warto zostać tu gdzie jesteś, skoro i tak w perspektywie roku się przeprowadzisz do jego miasta. Czyli max 12 razy on do Ciebie przyjedzie. Raz możecie przenocować w hotelu, np z jacuzzi, taki romantyczny weekend. A raz gdy będzie jego kolej na przyjazd, np zaproponuj wycieczkę z noclegiem do innego miasta. Jak spotykałam się z moim mężem jak byliśmy parą, to np w 95% przypadków spotykaliśmy się u mnie, bo miałam swoje mieszkanie a on tylko pokój wynajmował, nie widziałam w tym zupełnie problemu.


Ooo z tym hotelem z jacuzzi to super pomysł smile

5

Odp: Problemy z mieszkaniem - kto ma rację?

Rozumiem podejście chłopaka, ale ja trzymam stronę autorki. Ja to widzę tak, że gdyby kajtka1 mieszkała z rodzicami i też nie byłoby warunków aby chłopak mógł u niej nocować to też by wymagał aby sie wyprowadziła? Autorka sama mowi, że ma fajnych współlokatorów, blisko do pracy, itp. więc ma ogólnie bardzo korzystne warunki najmu, a ci co kiedykolwiek wynajmowali lokal więdzą że o to dość trudno.
kajtka1 słusznie zauważyła, że skoro jej chłopak znajduje dużo innych zajęć w weekendy (ogólnie jestem za tym że każdy ma swoje zaintersowania) to wg mnie zmiana lokum tu nic nie zmieni.

6

Odp: Problemy z mieszkaniem - kto ma rację?

Problemem nie jest tylko nocowanie, a całkowity zakaz przeprowadzania gości.

7

Odp: Problemy z mieszkaniem - kto ma rację?

Ze względu na konieczność pożegnania się z autorką, ten wątek zostaje zamknięty.
Przenieśmy proszę dyskusję do właściwego tematu dotyczącego tego związku - https://www.netkobiety.pl/t120551.html

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

Posty [ 7 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Problemy z mieszkaniem - kto ma rację?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018