ON jest między młotem a kowadłem - ja czy rodzice? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » ON jest między młotem a kowadłem - ja czy rodzice?

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 55 z 92 ]

1 Ostatnio edytowany przez Olinka (2020-03-23 01:15:32)

Temat: ON jest między młotem a kowadłem - ja czy rodzice?

Jesteśmy ze sobą od 4 lat. Spędzaliśmy ze sobą bardzo dużo czasu i było między nami super. Zaczęło się psuć odkąd jego rodzice (szczególnie ojciec) zaczęli go buntować przeciwko mnie z powodu zazdrości (że więcej czasu spędza ze mną niż z rodziną i że jego ojciec czuje się gorszy, ponieważ jest mniej zamożny od moich rodziców).
Mój chłopak chcąc dogodzić obu stronom już psychicznie nie daje rady. Zaczął mnie przez to gorzej traktować i to co zmusiło mnie do napisania tego postu to to, że od jakichś 2 miesięcy podczas każdej kłótni padają z jego ust słowa: [wulgaryzm] / ZAMKNIJ SIĘ / [wulgaryzm] / BO ZERWIEMY ZE SOBĄ. Choć widzę, że sam źle się czuje z tym, że takie słowa wypowiada. To jest dla mnie absolutnym szokiem, ponieważ nigdy się tak do mnie nie odzywał. Powiedziałam mu, że przekroczył granicę, bo to nic innego jak brak szacunku. Można się sprzeczać, ale bez takiego słownictwa. Bardzo mnie zabolały te słowa, nigdy takich do mnie nie skierował.

Widzę, że buntowanie go codziennie w domu (bo nie mieszkamy razem) przynosi efekty, bo coraz gorzej nam się układa. Ojciec jest bardzo złośliwy i chce żebyśmy się rozstali. Kiedyś w moje urodziny, gdy wiedział, że chłopak ma dla mnie niespodziankę, specjalnie zasymulował chorobę, żeby mój chłopak z nim został w domu. Psuje nam każdy wyjazd GDZIEKOLWIEK. Zawsze mówi chłopakowi przed wyjazdem: PO CO JEDZIESZ, ZNÓW TOBĄ RZĄDZI, TYLKO KASĘ BYŚ NA NIĄ WYDAWAŁ, SIEDŹ W DOMU. Przez co chłopak jest zły i wyżywa się na mnie (zaczął niedawno mówić, że może oni mają rację, że ja przesadzam, że był dla mnie za dobry i nim manipuluje), a ja denerwuję się, że ojciec znów go nakręcił i się kłócimy.

Czasami nawet zdarzało się, że chłopak próbował mnie okłamać, że nie może do mnie przyjechać, bo ojciec każe mu coś zrobić. Wymyślał, że się źle czuje itd. Ale szybko go rozgryzłam i mówiłam, żeby przestał. Prawda była taka, że ojciec wymyślił mu zajęcie lub po prostu zabronił jechać.
Mój chłopak nie chciał po prostu kolejnej kłótni, ani z ojcem ani ze mną. Przez co ze mną była, bo próbował mnie okłamać, ale za to z ojcem miał spokój. I odwrotnie.
Widzę, że się męczy i czuję, że wcale nie chce mnie tak źle traktować, tylko po prostu już nie panuje nad sobą. Tyle emocji i po prostu mówi coś czego nie chciałby nigdy powiedzieć. Po każdej kłótni zawsze powtarza "Przepraszam, chcę żeby było dobrze".

CZY TO MOŻLIWE, ŻEBY MOŻNA BYŁO WYBRAĆ MIĘDZY TĄ JEDYNĄ A SWOJĄ RODZINĄ?
Widzę, że on też już jest zmęczony i ma dość. A przy tym cierpi nasz związek.
Czy da się dogodzić obu stronom JEJ i IM? Mi się wydaje, że nie. Zatem czy można wybrać między JĄ a RODZICAMI?
A może to z chłopakiem jest coś nie tak? Może on powinien coś zrobić w tym kierunku, żeby wszystko zmienić?
Czy zamieszkanie razem by coś zmieniło?

*Dodam, że gdy widzę się z jego rodzicami zachowujemy się normalnie. to tzw. "zimna wojna"  hmm

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: ON jest między młotem a kowadłem - ja czy rodzice?

Nie wiem co to za dziwna moda, że młody człowiek zamiast zamieszkać sam od razu pcha się w mieszkanie razem.

Na pewno gdyby wyprowadził się od rodziców szansa że będzie podejmował bardziej samodzielne decyzje by wzrosła.
Nie musicie , celem usamodzielnienia się młodego człowieka, mieszkać razem, nie ma takich wymogów wink

3

Odp: ON jest między młotem a kowadłem - ja czy rodzice?

Ujmę to tak, jeśli facet jest mężczyzną i chce z tobą być to rodzice tego nie zmienią. Jeśli jest tak jak piszesz, to on jest chłopcem i wasze zamieszkanie razem nic w tym nie zmieni. A skoro już są wyzwiska, to jest w ogóle po ptokach. Zamieszkacie razem to cię jeszcze oklepie.

"Dajmy Polakom zwalczać się wzajemnie. Nie ma lepszej metody. Wskutek przyczyn politycznych sami eliminują spośród siebie tyle ważnych dla konspiracji figur, ile my nigdy nie moglibyśmy wytłuc, bo brak nam środków i sił na to!?.
SS-Oberführer W. Bierkamp

4

Odp: ON jest między młotem a kowadłem - ja czy rodzice?

Facet jest beznadziejnie wychowany i slaby w dodatku. Pozbac sie go, bo nie ma nic gorszego niz slabi ludzie wiszacy na silniejszych.

'To go back, you must go through yourself, and that way no man can show another.'

5

Odp: ON jest między młotem a kowadłem - ja czy rodzice?

Dopóki chłopak mieszka z rodzicami, będą mu mieszać i się wtrącać.
Poza tym jest mało stanowczy wobec silnego psychicznie ojca i rozładowuje się na Tobie, bo wobec niego jesteś bezbronna. Nie pozwól na to.
Spokojnie kończ spotkanie za każdym razem, gdy zaczyna tak robić.

6 Ostatnio edytowany przez ulle (2020-03-23 08:38:08)

Odp: ON jest między młotem a kowadłem - ja czy rodzice?

A ja myślę, że nie ma dymu bez ognia i dlatego uważnie przeczytałam, jakie zarzuty pod twoim adresem płyną z tej drugiej strony. Dowiedziałam się więc, że jesteś zaborcza, dominująca, lubisz manipulować i ciągnąć od kogoś kasę.
Tak widzą cie rodzice tego chłopaka, a i jemu też jest niedaleko do takiego postrzegania ciebie. Na razie mówi do ciebie, że kto wie może faktycznie rodzice mają rację..., a za chwilę uzyska pewność, że go niszczysz i podziękuję ci za ciąg dalszy.
Ja wyobrażam sobie, że masz jakąś obsesję na punkcie jego rodziców i że gdy tylko się spotykacie ty non stop rozliczasz go z tego, że jest dla nich za dobry, że zbyt cierpliwy i łagodny itd. Marzyłby ci się taki oto obrazek, że on pyskuje chamsko swoim rodzicom, no że traktuje ich z buta i że dobrze im tak i to najlepiej, żeby zachowywał się tak przy tobie. Ale byś miała radochę.
To ty jesteś złym duchem waszego związku i złym doradca chłopaka, który jest zbyt łagodny, ale w stosunku do ciebie.
Przyhamuj trochę z jego rodzicami, jeśli zależy ci na swoim chłopaku.

7

Odp: ON jest między młotem a kowadłem - ja czy rodzice?

Nie jest normalną sytuacja, w której trzeba wybierać między partnerką, a rodzicami. Osobiście NIGDY nie dopuściłabym do takiego wyboru.

Co do Twojego chłopaka, to, no cóż, mieszka u rodziców więc siłą rzeczy, będą mu się wtrącać we wszystko.

Ale zgadzam się częściowo z postem ulle. Skąd ta zła opinia rodziców i chłopaka na Twój temat, chyba nie z powietrza?

W mojej opinii ten związek się rozpadnie, prędzej czy później. Nie dlatego, że jego rodzice Cię nie lubią, a dlatego, że on sam zaczyna Cię postrzegać w sposób negatywny (dlaczego, wiesz tylko Ty).

8 Ostatnio edytowany przez ulle (2020-03-23 11:32:03)

Odp: ON jest między młotem a kowadłem - ja czy rodzice?
Cyngli napisał/a:

Nie jest normalną sytuacja, w której trzeba wybierać między partnerką, a rodzicami. Osobiście NIGDY nie dopuściłabym do takiego wyboru.

Co do Twojego chłopaka, to, no cóż, mieszka u rodziców więc siłą rzeczy, będą mu się wtrącać we wszystko.

Ale zgadzam się częściowo z postem ulle. Skąd ta zła opinia rodziców i chłopaka na Twój temat, chyba nie z powietrza?

W mojej opinii ten związek się rozpadnie, prędzej czy później. Nie dlatego, że jego rodzice Cię nie lubią, a dlatego, że on sam zaczyna Cię postrzegać w sposób negatywny (dlaczego, wiesz tylko Ty).

Musi być coś na rzeczy ze strony autorki, bo nic nie bierze się ot tak bez powodu.
Mnie życie nauczyło, że trzeba uważnie słuchać o co dokładnie oskarżaja mojego rozmówcę inni ludzie. Prawdopodobnie lepiej znają go ode mnie i widzą pewne rzeczy trzeźwym okiem. Jeśli np rozmawiam z facetem i on opowiada mi, że jego była partnerka wyzywała go od leni i brudasów albo zarzucała mu, że non stop ja zdradza, to mnie zapala się czerwona lampka i od razu wiem, że ten facet na pewno nie jest chodząca ofiarą i niewinnością. Trzeba po prostu czytać między wierszami. Opinie innych ludzi na czyjś temat znikąd się przecież nie biorą.
Ty autorko masz się za lepsza od swojego chłopaka, bo aż kilka razy podkreśliłaś, że masz ojca chłopaka za nieudacznika, gdyż twój ojciec lepiej radzi sobie z kasą.
Jego ojciec mowi do syna "po co znowu do niej jedziesz? Ona tylko ciągnie od ciebie kasę itd", to znaczy, że na jakiejś podstawie ten ojciec wyrobił sobie takie, a nie inne zdanie.
Chłopak do ciebie przyjeżdża i już od progu musi wysłuchiwać, jakich beznadziejnych ma rodziców itd. I jakby tego było mało on jeszcze opowiada ci, jak rodzice mówią na twoj temat. No w życiu w to nie uwierzę, chyba że w kłótniach z tobą mówi ci pewne rzeczy, które dla ciebie są jak woda na Twój młyn.
Nie wiem jaki masz cel jatrzac ciągle między nimi. Czy dążysz do tego, by odsunąć chłopaka od własnych rodziców, zdominować go i uznać za swoją własność?
Uważasz, że to dobra droga, by zbudować fajny związek? Będzie ci lepiej, jeśli twój chłopak będzie wrogo nastawiony do swoich rodziców?
Może więc i ty ustaw się wrogo do swoich rodziców, odziel i jego i siebie od waszych rodziców i spróbuj żyć zwasniona ze wszystkimi bliskimi. Daleko w taki sposób na pewno nie zajedziesz.
Twoi rodzice i ty to dla chłopaka ma być samo dobro, ale jego rodzice mają być tymi złymi, od których należy trzymać się z daleka?
Ten związek na pewno nie ma przyszłości, bo prędzej czy później twój chłopak, jeśli oczywiście ma godność i jest mądry) uzna, że z tobą zafundowałby sobie piekło zamiast normalnego życia.

A najgorsze wrażenie zrobiło na mnie twoje myślenie na temat tego, że chłopak powinien wybrać między tobą a swoimi rodzicami. No to jest już totalnym szczytem z twojej strony. On już teraz miałby wybierać? A kim ty dla niego jesteś, żeby on musiał dla ciebie wyrzec się swoich rodziców. Czy jego rodzice robią mu jakąś krzywdę? Czy są jakąś patologia, że ty ratowniczka ucieleśnionych będziesz go ratowała z łap podłych ludzi? A może twój chłopak powinien chodzić na terapię, by dostrzec jaki wielki ma ze sobą problem, skoro już dawno temu nie kopnął rodziców na twoje życzenie? Może jeszcze wariata zrobisz ze swojego chłopaka?
Dziewczyno, niezły masz charakter. Nic dziwnego, że twój chłopak zaczął odzywać się do ciebie wulgarnie. Nieźle musisz go naciskać. Ciekawe jak długo jeszcze on z tobą wytrzyma.
Napisałaś, że spotykacie się że sobą cztery lata i było cudownie, ale psuć się zaczęło od dwóch miesięcy, odkąd jego ojciec zaczął mieć kompleksy na punkcie kasy twojego ojca i robi wszystko, by rozdzielić was od siebie. Wynika więc z tego, że ojciec chłopaka ma rekleks szachisty, skoro dopiero teraz się obudził, a wcześniej akceptował wasz związek. Nie wierzę w to. Coś się stało dwa miesiące temu, ale ty o tym nie chcesz napisać, jednak ja i tak się domyślam. Uważam, że naciskasz chłopaka na to, by z tobą zamieszkał lub na to, żeby ożenił się z tobą. Z jakiegoś powodu jego ojciec odradza synowi tali krok, ty wściekłas się i jedziesz teraz po ojcu. Stawiasz jego syna pod ścianą i to w sposób bardzo niewybredny.
Jeśli dobrze się domyślam, że o to właśnie między wami poszło, to ja przyszłości raczej wam nie wróżę, ale nawet gdy doprowadzisz do tego, że chłopak trzaśnie drzwiami swojego rodzinnego domu i pójdzie do ciebie, to prędzej czy później dzisiejsze zło i tak do was wróci.
Zamiast więc kombinować jakby tu skłócić swojego chłopaka z rodzicami na dobre, zacznij główkować nad zmianą frontu. I ty na tym skorzystasz, i twój chłopak i wszyscy wasi bliscy.

9

Odp: ON jest między młotem a kowadłem - ja czy rodzice?

Ja też chciałbym się dowiedzieć w czym podpadłaś rodzicom tego chłopaka. Wg mnie to jest sedno sprawy, które sprytnie pominęłaś, robiąc emocjonalny dym.

10

Odp: ON jest między młotem a kowadłem - ja czy rodzice?
ulle napisał/a:

  (...)Jego ojciec mówi do syna "po co znowu do niej jedziesz? Ona tylko ciągnie od ciebie kasę itd", to znaczy, że na jakiejś podstawie ten ojciec wyrobił sobie takie, a nie inne zdanie (...)

Nie ma dymu bez ognia - idealne podsumowanie smile

Jeśli nawet wszystko wygląda tak źle, jak Autorka opisuje, to może niech chłop się zwyczajnie wyprowadzi od rodziców, to zobaczy, co z tego wyniknie..

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

11

Odp: ON jest między młotem a kowadłem - ja czy rodzice?
bagienni_k napisał/a:
ulle napisał/a:

  (...)Jego ojciec mówi do syna "po co znowu do niej jedziesz? Ona tylko ciągnie od ciebie kasę itd", to znaczy, że na jakiejś podstawie ten ojciec wyrobił sobie takie, a nie inne zdanie (...)

Nie ma dymu bez ognia - idealne podsumowanie smile

Jeśli nawet wszystko wygląda tak źle, jak Autorka opisuje, to może niech chłop się zwyczajnie wyprowadzi od rodziców, to zobaczy, co z tego wyniknie..

Niech się wyprowadzi, ale niech nie będzie głupi, żeby skreślać swoich rodziców i niekoniecznie powinien wprowadzać do siebie swoją dziewczynę, bo szybko zacząłby żałować swojego wyboru. Do tej pory tylko od czasu do czasu musi on znosić wieczne pretensje autorki. Gdyby z nią zamieszkał, to miałby piekło non stop. Mało kto chciałby i mógłby wytrzymywać coś takiego.

12

Odp: ON jest między młotem a kowadłem - ja czy rodzice?

Cała ta historia kupy się nie trzyma. Brakuje podstawowych danych, żeby mieć „materiał do badań”

Związek 4-letni. Najpierw super, dopiero po czasie (jakim czasie?) jego rodzice zaczynają się „wtrącać”. Czyli wcześniej rodzicom chłopaka nie przeszkadzało, że spędza z Tobą czas i że pochodzisz z zamożniejszej rodziny?
W takim razie co się wydarzyło, że zmienili zdanie i zaczęli przestrzegać syna i wpływać poprzez niego na Waszą relację?

13

Odp: ON jest między młotem a kowadłem - ja czy rodzice?

Już odpowiadam. Niczego nie chcę ukrywać, przyszłam tu zapytać o radę, a nie po uznanie, że mam rację czy coś w tym stylu.

1) Tak jak już wspomniałam, mam zamożniejszych rodziców i żadnej kasy od niego nie ciągnę. W zasadzie jedynie kiedy za mnie płaci to gdy wychodzimy od czasu do czasu coś zjeść, np. na jakiś fast food, lody, gofry itd. + ewentualnie kolacja, gdy mamy rocznice czy na Walentynki. I nie dlatego, że ja tego żądam - ON BY SIĘ ŹLE CZUŁ GDYBY ZA MNIE NIE ZAPŁACIŁ. I NIE POZWALA MI W TAKICH SYTUACJACH PŁACIĆ ZA SIEBIE. (to są jego słowa)
To że ja ciągnę od niego kasę jest wymysłem ojca, ponieważ mój chłopak za swoje pieniądze woli spędzać ze mną czas na różne sposoby niż dokładać się im w domu do WSZYSTKIEGO. (Przypominam, że dopiero od jakichś 2 lat zażądali od niego, że skoro tu mieszka MUSI się dokładać). Jeśli kupi mi jakiś prezent z okazji urodzin, rezygnuje w ten sposób np. z dołożenia do rachunków w domu. Uprzedzam następne pytanie - NIE, NIE KAŻĘ MU KUPOWAĆ PREZENTÓW, TYM BARDZIEJ JAKICHŚ DROGICH. Jeśli gdzieś wyjeżdżamy to dlatego, że RAZEM tego chcemy i tak zdecydowaliśmy, a gdy przedstawia nasz pomysł w domu od razu zostaje obarczony tekstami, które już wymieniałam - przez co sam traci ochotę.

2) "Tak widzą cie rodzice tego chłopaka, a i jemu też jest niedaleko do takiego postrzegania ciebie."
- wydaje mi się, że tutaj sprawdzi się powiedzenie => Kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą.

3) Nie chcę go odsuwać od rodziców. Chcę żeby przestali się wtrącać we wszystko co robimy i przestali gasić jego entuzjazm, bo po prostu sprawiają mu przykrość. Kiedyś chciał wszystko robić, bawić się, "tu pojechać tam pojechać", coś zobaczyć. I teraz też chce do momentu jak nie powie w domu o swoich planach. Od razu zostaje skrytykowany za beznadziejne plany, bo przecież to tylko strata pieniędzy lub mój wymysł i ja go do tego zmuszam, bo przecież kiedyś nic takiego nie robił.

4) Dopiero po 2 latach, ponieważ wcześniej chłopak nie mówił za dużo w domu o nas, jego rodzice nie interesowali się z kim się spotyka i w ogóle co robi. O nic nie pytali, albo jak coś mówił to podobno i tak nie słuchali. Tak naprawdę matki nie ma w domu, bo pracuje po około 12h codziennie, a ojciec jest bezrobotny. Odkąd przestał pracować chyba strasznie mu się nudzi i stąd to wtrącanie się sad Zaczęło się dokładnie od momentu, w którym pochwalił się prezentem, który dostał ode mnie na urodziny. Był dość kosztowny, ale wiedziałam że o nim marzył. Od tamtego momentu zaczął się wtrącać, pytał chłopaka kim jestem, co robię itd. Nawet swoich znajomych, którzy niedaleko mnie mieszkają. Chłopak opowiadał mi o tej sytuacji i mówił, że same pochwały jego ojciec usłyszał na mój temat.

5) Jeśli chodzi o komentarz chłopaka na temat jego rodziców, to wielokrotnie mi powtarzał, że jest niezadowolony, że tylko pieniądze by od niego chcieli. Że ciągle pożycza ojcu kasę a on mu nie oddaje, a gdy on chciał od niego na "waciki" to powiedział, że nie ma. Że wielokrotnie się zawiódł. Że ma dość tego, że on nie pracuje i jest w domu jak jest. Kiedyś raz tylko powiedział między słowami, że to "jego ojciec" i że niby dlatego musi się tak dawać wykorzystywać dopóki tam mieszka. Jak pójdzie na swoje to się skończy, bo będzie mógł robić co chce. Natomiast gdy ja mu zwrócę uwagę, że znów dał się wykorzystać z pieniędzmi, to się wkurza.

6) Nie zmuszam go do zamieszkania razem, ani nie naciskam na żaden ślub. On sam kiedyś (też około 2 lata temu) przyszedł po kłótni z nimi i powiedział, że chciałby już się wyprowadzić, bo ma ich dość i zamieszkać ze mną, ale ostatecznie ustaliliśmy, że dopiero po zaręczynach.

7) Ojciec chce żebyśmy się rozstali, bo wcześniej miał kogoś kto robił wszystko na jego zawołanie, a teraz nagle okazało się, że ten ktoś ma ciekawsze zajęcie niż usługiwanie mu z braku laku i zapowiada się, że wkrótce w ogóle przestanie cokolwiek robić na jego gwizdek.
Teraz doszłam do takiego wniosku pisząc wam tą odpowiedź. Co myślicie?  sad

14

Odp: ON jest między młotem a kowadłem - ja czy rodzice?

Myślę, że nic z tego nie będzie i powinniście się rozstać.
Ewentualnie wyprowadzka chłopaka od rodziców - ale wątpię, by on tego chciał, inaczej już dawno by się wyprowadził.

Optymistycznie to nie wygląda, niestety.

15

Odp: ON jest między młotem a kowadłem - ja czy rodzice?

Jeśli ma dostateczne fundusze na to, żeby wynająć chociaż jakieś mieszkanie, co mogłoby odciążyć go od tych wszystkich problemów w domu, to dlaczego się wnie wyprowadzi? Chyba coś go tam trzy,a, być może jakieś poczucie przyzwoitości, czy przywiązania do rodziców? Ale jego ojciec nie jest obłożnie chory, żeby ktoś musiał koło niego chodzić bez przerwy. Może chłopak uważa, że matce jest ciężko, skoro tylko ona zarabia a ojciec pozostaje bezrobotny, i dlatego stara się pomagać w utrzymaniu domu?
Tak czy inaczej, skoro mu na Tobie zależy to powinien jednak to ukrócić a nie spieszy mu się do tego..

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

16

Odp: ON jest między młotem a kowadłem - ja czy rodzice?

Przeczytałam wszystko i nawet po 2 razy aby zrozumieć sytuację i nadal, mimo dodatkowych wypowiedzi autorki, historia nie trzyma się kupy smile
Nawet nie wiem od czego zacząć... Nie uwierzę, że jesteście ze sobą 4 lata, wszytko było dobrze a nagle bum... Mówisz że chłopak dopiero po 2 latach zaczął opowiadać o tobie rodzicom i uważasz że wszystko gra? Po 2 latach to ja byłam zaręczona ze swoim obecnym mężem. Z jakiegoś bardzo poważnego powodu twój chłopak nie mówił o tobie, a skoro on o tobie nie mówił to rodzice na bank uznali że nie jesteś dla niego kimś poważnym. Rodzice i najbliższe otoczenie zauważa, jaki stosunek ma twój chłopak do ciebie, czy jest dumny że cię ma i chwali się tobą na wszystkie strony jak dziecko które dostało wymarzoną zabawkę, czy ukrywa ten fakt, nie wspomina, bo w sumie nie ma o czym, jesteś bo jesteś.

ulle bardzo fajnie zauważyłam, że należy czytać między wierszami. Niestety tego uczy życie i mnie też tego nauczyło. Bardzo dużo można się dowiedzieć z twoich wypowiedzi mimo, że istotne fakty nadal ukrywasz.

No wybacz, ale nie ma czegoś takiego, że mężczyzna sie obrazi bo np ty za niego zapłacisz. Oczywiście mężczyzna jest szarmancki i ma swoją dumę, ale zapewne wyczuwa w tobie że musi się tak zachować. U nas, jak byliśmy zwykłą parą, każde z nas żyło skromnie i docenialiśmy fakt, że oboje musimy ciężko pracować, ale my tym się bawiliśmy, że np raz mnie mąż coś kupił, a raz ja jemu smile
Nie wiem ile macie lat, ale Dodatkowo piszesz że jakim prawem ojciec zarządał pieniędzy od dorosłego syna hmm Te słowa to dla mnie żenadą z twojej strony. Może skoro ty masz żamożnych rodziców, to sie zdziwisz, ale dla mnie skoro chłopak pracuje i mieszka z rodzicami, to ma obowiążek dokładać się do ich wspólnego domu, rachunków, jedzenie, itp.
I tu dla mnie prosty wniosek jest że ojciec oczywiście mógł pomyśleć, że skoro jego syn nie traktuje cię powążnie (bo praktycznie ukrywał cię przez 2 lata), tobie kupuje prezenty, ciągle stawia itp, a im nie chce pomóc pomimo ich trudnej sytuacji materialnej, to logiczne że pomyślał że ciągniesz od chłopaka kasę.

I zgodzę się też z wypowiedzią bodajże bagienni_k albo ulle smile Stawianie chłopaka w sytuacji, że ma wybrać między tobą a jego rodziną, to niestety w moich oczach skreśla cię, jako dobrą osobę. Dla mnie nie masz prawa czegoś takiego robić i wymagać. Ty jesteś dziewczyną, na razie nikim więcej. A poza tym już nie idąc w tę stronę, dlaczego uważasz sie za lepszą od jego rodziców? Mnie by nawet przez myśl to nie przeszło. Może jestem dziwna, że mam takie podejście, ale dla mnie moja relacja  z bliskimi była bardzo ważna, i tam samo traktowałam i szanowałam inne relacje. Bardzo też prawdziwym stwierdzeniem jest że ludzie postrzegają cie tak jak ty ich postrzegasz. Skoro ty nie szanujesz rodziców chłopaka, twoich przyszłych teściów, to dlaczego oni mają szanować ciebie?

I ostatnia sprawa która też mi nie pasuje jak diabli. Nie wierzę również w to że będąc tak długo z kimś on wcześniej nie odniósł się do ciebie wulgarnie. Że był chodzącym ideałem a nagle kolejne bum... Mnie się wydaje, że albo zawsze był agresywny ale ty tego nie chciałaś widzieć bo był cudowny bo kupował ci prezenty, płacił za wszystko, i to cię zaślepiało.. Albo...owszem chłopak mógł stracić panowanie nad sobą, bo nawet najbardziej spokojnego może to spotkać, bo już ma dość jak ty jego traktujesz i jego bliskich i przejrzał na oczy. Może jesteś fajną laską i dlatego potem cie przeprasza bo ma korzyści ale na pewno to nie jest prawdziwa miłość, która skończy się happy endem.

?Wierzę w karmę. Dostajesz to, co dajesz, czy to złe, czy dobre. ?

17 Ostatnio edytowany przez kinga1996 (2020-03-23 15:33:03)

Odp: ON jest między młotem a kowadłem - ja czy rodzice?

A jak odniesiecie się do tego, że on mi ciągle na nich narzeka, że go wykorzystują, ale nic z tym nie robi?

Opowiadał wcześniej o mnie, ale nikt go nie słuchał, często żalił się, że jego rodzice mają go gdzieś. Jest im potrzebny tylko wtedy kiedy potrzebują rąk do pracy lub pieniędzy. Że nigdy nie umieli mu dobrze doradzić, pomóc, wysłuchać itd. Każdy żył swoim życiem.

18

Odp: ON jest między młotem a kowadłem - ja czy rodzice?
kinga1996 napisał/a:

A jak odniesiecie się do tego, że on mi ciągle na nich narzeka, że go wykorzystują, ale nic z tym nie robi?

Opowiadał wcześniej o mnie, ale nikt go nie słuchał, często żalił się, że jego rodzice mają go gdzieś. Jest im potrzebny tylko wtedy kiedy potrzebują rąk do pracy lub pieniędzy. Że nigdy nie umieli mu dobrze doradzić, pomóc, wysłuchać itd. Każdy żył swoim życiem.

Piszesz, że jego ojciec nie pracuje od dwóch lat i od tego czasu zaczęły się problemy między wami. Tylko czy w życiu, waszym wspólnym zyciu, nie będzie nigdy żadnych problemów? Jesli chłopak już teraz radzi sobie ze stresem atakując ciebie, bo jesteś blisko i wszystko cierpliwie znosisz, to rokuje to dobrze na przyszłość?

Nie jest w stanie postawić się rodzicom, nie może przestać im pomagać, choć go to w jakimś sensie przerasta i czuje, że jest wykorzystywany, więć przenosi frustrację na ciebie. Możliwe, że bedzie to robił zawsze, gdy spotka go podobna sytuacja. Zastanów się, czy chcesz życia z kimś takim.

19

Odp: ON jest między młotem a kowadłem - ja czy rodzice?
kinga1996 napisał/a:

A jak odniesiecie się do tego, że on mi ciągle na nich narzeka, że go wykorzystują, ale nic z tym nie robi?

Opowiadał wcześniej o mnie, ale nikt go nie słuchał, często żalił się, że jego rodzice mają go gdzieś. Jest im potrzebny tylko wtedy kiedy potrzebują rąk do pracy lub pieniędzy. Że nigdy nie umieli mu dobrze doradzić, pomóc, wysłuchać itd. Każdy żył swoim życiem.

Skoro tak mu źle to dlaczego ciągle z nimi mieszka?
Czuje do nich przywiązanie czy może po prostu jest mu na rękę to?

Zgadzam się z Salomonka, że skoro teraz nie panuje nad stresem i nerwami to co będzie dalej? Teraz tylko na ciebie krzyczy i wyzywa, ale to wg mnie pierwszy i poważny krok do tego, aby podniósł na ciebie rękę. I niestety prawie pewne jest, że jak zamieszkacie razem to nawet najbardziej banalny powód doprowadzi aby cię uderzył.

?Wierzę w karmę. Dostajesz to, co dajesz, czy to złe, czy dobre. ?

20

Odp: ON jest między młotem a kowadłem - ja czy rodzice?
kinga1996 napisał/a:

A jak odniesiecie się do tego, że on mi ciągle na nich narzeka, że go wykorzystują, ale nic z tym nie robi?

Opowiadał wcześniej o mnie, ale nikt go nie słuchał, często żalił się, że jego rodzice mają go gdzieś. Jest im potrzebny tylko wtedy kiedy potrzebują rąk do pracy lub pieniędzy. Że nigdy nie umieli mu dobrze doradzić, pomóc, wysłuchać itd. Każdy żył swoim życiem.

No ale dlaczego on nic nie robi z tym, że oni go wykorzystują?
Ile zarabia Twój facet, że jak kupi Ci prezent, to nie  ma na rachunki w domu? Ma matkę, która zapiernicza, byle było co do garnka włożyć i ojca, który nie pracuje.
Serio, ja się im nie dziwię, że się wkurzają o jego wycieczki, zwłaszcza, że pewnie jak jest wycieczka, to on im oznajmia, że teraz nie dopłaci za rachunki, bo wycieczka.
Odpowiedzialność to albo płacenie regularnie tej jego części rachunków i dopiero jak je zapłaci to myślenie o przyjemnościach, albo wyprowadzka i bycie na swoim.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

21

Odp: ON jest między młotem a kowadłem - ja czy rodzice?

Nie wyzywa mnie jako tak dosłownie mnie np. TY KU*WO, tylko SPIE*DALAJ, ODPIE*DOL SIĘ.
Wybaczcie nie wiem czy to jest jakaś duża różnica, niemniej jednak bardzo mnie zabolało, gdy zwrócił się do mnie przekleństwem zamiast np. DAJ MI SPOKÓJ.

To jak myślicie co powinnam zrobić? Mam już dość tych kłótni, które naprawdę dotyczą TYLKO JEGO RODZICÓW. O nic innego się nigdy nie pokłóciliśmy. Tylko o ich zachowanie hmm
Wiem, że w ciągu tego roku ma zamiar mi się oświadczyć (rozmawialiśmy o tym kiedyś, nawet chodziliśmy w święta po sklepach z biżuterią, w których niby "dla zabawy" miałam poprzymierzać pierścionki - sam to zaproponował).
Nie chcę powiedzieć TAK, a potem cierpieć, że nic się nie zmieniło. Jak na razie jesteśmy w związku, ale zaręczyny to już poważny krok w przód. Nie chcę potem żałować ;/

22

Odp: ON jest między młotem a kowadłem - ja czy rodzice?

Kiedyś go zapytałam dlaczego daje się wykorzystywać, powiedział, że musi dopóki tam mieszka. Albo innym razem, że to jego ojciec i to był jego jedyny argument.
Ale to, że on jest jego synem i też ojciec mógłby mu te 2 dychy pożyczyć wtedy kiedy naprawdę potrzebował, to się wypiął. A ojciec "pożyczał" od niego DUŻO DUŻO więcej. Nigdy nawet grosz nie oddał. Matka tak, ale ojciec nie.

23

Odp: ON jest między młotem a kowadłem - ja czy rodzice?

Zapytam po raz kolejny, aj inne osoby, SKORO MU ŹLE TO CZEMU NIC Z TYM NIE ROBI? CZEMU SIĘ NIE WYPROWADZI?

?Wierzę w karmę. Dostajesz to, co dajesz, czy to złe, czy dobre. ?

24

Odp: ON jest między młotem a kowadłem - ja czy rodzice?

Z tego co zrozumiałam to chodzi o to, że musiałby wydawać jeszcze więcej pieniędzy na wynajem mieszkania. W naszej okolicy koszt wynajęcia nawet zwykłej kawalerki to około 1600 zł.

25 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2020-03-23 16:40:04)

Odp: ON jest między młotem a kowadłem - ja czy rodzice?

Akurat między tymi trzema wulgaryzmami raczej nie ma dużej różnicy.Używanie takiej łaciny do kogoś bliskiego, nawet w nerwach to już poważny sygnał, że coś zaczyna się psuć. Ja nawet w nerwach nie mówię tak do dobrych kumpli.
Nie wiem w takim razie, dlaczego on tak się mocno trzyma tego swojego domu? Przecież nic go tam siłą nie trzyma..Skoro tak bardzo chce się wyprowadzić, to czemu cały czas stoi w miejscu? Nie jest chyba zdecydowany, czuje się zagubiony a Ty tylko na tym tracisz. Jeśli zaś z nimi mieszka, to uważam za przyzwoitość( szczególnie jeśli pracuje i zarabia) regularne dokładanie się do wydatków, chociażby żeby odciążyć ich od złej sytuacji finansowej. Pytanie tylko, po co się tak z nimi męczy, skoro ma ich dość? Na co czeka w takim razie? Tym bardziej, jeżeli poza tym jednym aspektem, niby wszystko się tak super układa..
Pytanie też ile on zarabia, że tak mocno kalkuluje swoje wydatki? Co do płacenia za Ciebie, to może mu zwyczajnie duma nie pozwala?

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

26

Odp: ON jest między młotem a kowadłem - ja czy rodzice?

Więc przykro mi to mówić, ale z opisu wynika że twój chłopak to pasożyt. Siedzi u rodziców bo taniej, i ma pretensje że oni cos od niego wymagają.

?Wierzę w karmę. Dostajesz to, co dajesz, czy to złe, czy dobre. ?

27

Odp: ON jest między młotem a kowadłem - ja czy rodzice?
kinga1996 napisał/a:

Z tego co zrozumiałam to chodzi o to, że musiałby wydawać jeszcze więcej pieniędzy na wynajem mieszkania. W naszej okolicy koszt wynajęcia nawet zwykłej kawalerki to około 1600 zł.

No to jak on woli siedzieć z rodzicami i wydawać mniej to jego biznes.
W takiej sytuacji jak on ma to nawet  w pokoju ze współlokatorami by mógł mieszkać. To, że tego nie robi, to jego decyzja.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

28 Ostatnio edytowany przez kinga1996 (2020-03-23 16:52:39)

Odp: ON jest między młotem a kowadłem - ja czy rodzice?

P.S. On chce się wyprowadzić, ale jak na to zarobi, po zaręczynach itd. Jak będzie miał kasę.
To co mi radzicie zrobić w tej sytuacji?

29

Odp: ON jest między młotem a kowadłem - ja czy rodzice?
kinga1996 napisał/a:

To co mi radzicie zrobić w tej sytuacji?

Uciekać.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

30

Odp: ON jest między młotem a kowadłem - ja czy rodzice?

Tylko ile on zarabia teraz, że nie może sobie niczego wynająć ani nawet odłożyć na kupno przyszłego mieszkania? Na co on wydaje swoją wypłatę? Wszystko oddaje ojcu czy aż tyle wydaje na Wasze spotkania?
Coś się tutaj nie składa..

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

31

Odp: ON jest między młotem a kowadłem - ja czy rodzice?
kinga1996 napisał/a:

P.S. On chce się wyprowadzić, ale jak na to zarobi, po zaręczynach itd. Jak będzie miał kasę.
To co mi radzicie zrobić w tej sytuacji?

Poszukać sobie kogoś, kto Cię będzie szanował.

32

Odp: ON jest między młotem a kowadłem - ja czy rodzice?

Obecnie 2800 zł około. Tak jak pisałam wcześniej wszystko opłaca za swoje. Naprawy w aucie (co jakiś czas coś się zepsuje, wiemy jak teraz jest z mechaniką pojazdów), paliwo sporo go wychodzi na dojazdy do pracy około 600 -700 zł (mimo że do pracy ma 20 min drogi), jedzenie przeliczaliśmy około 900 zł. Wiem to, bo namawiałam go do oszczędzania. Do tego odkłada na ten pierścionek i dom (bo mi się przyznał). Do tego drobne zakupy dla siebie nic wielkiego serio, dołożenie się w domu i kasy nie ma hmm

Wrócę do komentarza z uciekaniem. Nie chcę przekreślać tego związku tylko dlatego, że (uwierzcie mi) JEDYNYM POWODEM NASZYCH KŁÓTNI są jego rodzice. Uważam, że jeden argument tego typu (bo nie jest to zdrada, ani przemoc fizyczna - po czym na pewno odprawiłabym go z kwitkiem) nie powinien od razu doprowadzić do rozstania. Dlatego szukam rozwiązania, co powinnam zrobić, żeby ten powód wykluczyć i żeby było normalnie jak kiedyś. To w ogóle możliwe?

33

Odp: ON jest między młotem a kowadłem - ja czy rodzice?
kinga1996 napisał/a:

Obecnie 2800 zł około. Tak jak pisałam wcześniej wszystko opłaca za swoje. Naprawy w aucie (co jakiś czas coś się zepsuje, wiemy jak teraz jest z mechaniką pojazdów), paliwo sporo go wychodzi na dojazdy do pracy około 600 -700 zł (mimo że do pracy ma 20 min drogi), jedzenie przeliczaliśmy około 900 zł. Wiem to, bo namawiałam go do oszczędzania. Do tego odkłada na ten pierścionek i dom (bo mi się przyznał). Do tego drobne zakupy dla siebie nic wielkiego serio, dołożenie się w domu i kasy nie ma hmm

Wrócę do komentarza z uciekaniem. Nie chcę przekreślać tego związku tylko dlatego, że (uwierzcie mi) JEDYNYM POWODEM NASZYCH KŁÓTNI są jego rodzice. Uważam, że jeden argument tego typu (bo nie jest to zdrada, ani przemoc fizyczna - po czym na pewno odprawiłabym go z kwitkiem) nie powinien od razu doprowadzić do rozstania. Dlatego szukam rozwiązania, co powinnam zrobić, żeby ten powód wykluczyć i żeby było normalnie jak kiedyś. To w ogóle możliwe?

Wiesz co mam wrażenie, że ty go tłumaczysz jak dziecko. Jest dorosły i pracuje więc dla mnie to normalne że sam za wszystko płaci, czyli swoje auto , wyżewienie itp. Wybacz że tak podsumuję wprost: 2800-600-900=1300zł. W to wchodzą rachunki i przyjmę chociażby średnią jaka wychodzi na członka gospodarstwa to powiedzmy 400zł, więc pozostaje mu 900zł. Jesli z tego odkłada na pierścionek, wasz dom i za wszystko on płaci jak jesteście razem to nie dziwię się że pieniędzy brak. Szara rzeczywistość. Ewidentnie widzę że nie jesteś przyzwyczajona do takiego życia bo za każdym razem, mam wrażenie, że cię to dziwi. Jak dal mnie jesteście z 2 światów, i nie chodzi o same pieniądze, co nawet poglądy i realia życia.
Jeśli twój chłopak ma te 2600zł dochodu, ty przecież też masz jakieś dochody, to spokojnie możecie coś wynająć razem i to nie koeniecznie za te 1600zł tylko możecie czegoś tańszego poszukać, jeśli jest. W tej chwili to wygląda tak że on jako mężczyzna ma obowiązek dbać o ciebie w tej chwili, kupić pierścionek oraz dbać o waszą wspólną przyszłość odkładając na dom.

?Wierzę w karmę. Dostajesz to, co dajesz, czy to złe, czy dobre. ?

34

Odp: ON jest między młotem a kowadłem - ja czy rodzice?

Kingo! Pani sędzia Piwnik którą wszyscy znają z programów telewizyjnych na każde zadane jej pytanie odpowiada, że nie wie co odpowiedzieć ponieważ musiałaby zobaczyć najpierw akta... . Nasze "akta" to Twoja wypowiedź, ale brakuje nam wypowiedzi Twojego chłopaka i chociażby Jego ojca. W przeciwieństwie do wypowiedzi zawartych wyżej, ja Ci wierzę w to co nam tu napisałaś. Masz lat 24 i cztery lata związku który rozpoczął się w latach szczenięcych. Ty zdążyłaś dojrzeć jako kobieta, chłopak NIE! Jego ojciec to leń śmierdzący który łaskawie zadowala się kuroniówką na bezrobociu która też nie jest wieczna. Jeśli w dzisiejszych czasach ktoś mówi, że jest na bezrobociu bo nie ma pracy to jest śmierdzącym leniem i nie chcę tego tematu dalej rozwijać. Nie przeszkadza mu to jednak, że jego żona zasuwa codziennie po 12 godzin po to aby takiego trutnia również utrzymać. Pełna dyskwalifikacja dla tego człowieka. Oczywiście w takiej sytuacji chętnie sięga do pieniędzy syna i boleje nad tym, że syn ma też inne "niepotrzebne" wydatki... . Z Twojej wypowiedzi jednoznacznie wynika /a jest Ci to zarzucane/, że „nie ciągniesz” kasy od chłopaka, no bo na co? Na lody, bilet do kina czy obiad? Wasz "szczęśliwy związek" polegał na sporadycznym spotykaniu się w różnych "okolicznościach przyrody" i zapewne lądowaniu w łóżku /przepraszam za bezpośredniość/ po których to doznaniach pozytywnie ten związek oceniasz. Ale partnerstwo to nie tylko spacery tu i ówdzie i nie tylko łóżko. To sprawa daleko poważniejsza, ale nie jest to przedmiotem  analizowanej sprawy. Skoro oboje zapewne pracujecie, dlaczego nie podjęliście decyzji o wspólnym sfinansowaniu jakiegoś mieszkania, założeniu rodziny i wspólnych obowiązkach? Czy chłopak dożywotnio będzie trzymać się portek tatusia? Jeśli na tym etapie pozwala sobie na wulgaryzmy wobec Ciebie to bez względu na okoliczności które to powodują całkowicie dyskwalifikuje się przynajmniej w moich oczach. To pełna dyskwalifikacja dla niego jako mężczyzny! Na co Ty liczysz? Że po zaręczynach się dorobi i zacznie myśleć poważnie? Obyś nie żałowała tego gorzko! Jesteś młoda, masz czas i szansę na szczęśliwe życie, ale nie z tym człowiekiem...

35 Ostatnio edytowany przez kinga1996 (2020-03-23 21:34:01)

Odp: ON jest między młotem a kowadłem - ja czy rodzice?

Czyli dobrze rozumiem, że żeby się przekonać powinniśmy wynająć mieszkanie i zobaczyć co z tego wyniknie. Czy problem z ojcem się skończy, a w rezultacie ocenić czy to ma kolokwialnie mówiąc sens?

36

Odp: ON jest między młotem a kowadłem - ja czy rodzice?

Jeśli on zarabia na tyle mało, że według Ciebie praktycznie na nic mu nie zostaje, to czy nie możesz się dorzucasz się do tych niektórych wydatków? W dodatku on nie myślał w ogóle o zmianie pracy na lepiej płatną czy ograniczeniu niektórych wydatków, choćby dojazdy do pracy? Jeśli to tylko 20 minut jazdy, to może np dojeżdżać komunikacją publiczną( choć teraz może być z tym kłopot). Dobrym rozwiązaniem byłoby znalezienie trochę lepiej płatnej pracy i wyprowadzka od rodziców. Wtedy sytuacja finansowa mogłaby się unormować. Do tego dochodzi jeszcze to, co Ty możesz dać od siebie finansowo...

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

37

Odp: ON jest między młotem a kowadłem - ja czy rodzice?

Nie tylko w mojej, ale kilku osób wyżej mieszkanie nie rozwiąże problemu. Problemem jest postawa chłopaka który pozwolił sobie na wulgaryzmy i niewłaściwe zachowanie wobec Ciebie!!! Nie szukaj dla Niego usprawiedliwień, nie tłumacz go sytuacją, nie dopatruj się jedynie chwilowego wybuchu. Partnerstwo i ewentualne małżeństwo to coś więcej niż "chodzenie ze sobą". Skoro na tym etapie zachowuje się tak jak opisałaś, to jak będzie zachowywać się w sytuacjach na prawdę trudnych? Życiowe doświadczenie podpowiada mi, że może być znacznie gorzej. On Cię po prostu nie szanuje!! To są trudne decyzje, ale lepiej podjąć je zawczasu niż z bagażem życiowego dorobku... .

38 Ostatnio edytowany przez JaJakoJa (2020-03-24 00:36:35)

Odp: ON jest między młotem a kowadłem - ja czy rodzice?
Izzie_Stevens napisał/a:

ulle bardzo fajnie zauważyłam, że należy czytać między wierszami.

To że tu u każdego doszukują się złych intencji - już mnie nie dziwi. To że mamy tu chór niemal jednogłośny za sprawą banowania nieprawomyślnych - też mnie już nie dziwi. Ale Twoja postawa mnie dziwi. Bo dopiero co sama byłaś ofiarą takiego: "bo nie ma dymu bez ognia". Tak, w wątku o byłej twojego faceta i jego alimentach - już zdążyli z niego zrobić alimenciarza, a z was obojga cwaniaków. Miło ci było?

A do meritum. Tatuś to najwyraźniej Ferdek Kiepski, który nie chce stracić swojego Waldusia, a do tego ma kompleksy wobec rodziców autorki, bo jakoś potrafią pracować i zarabiać. Przed chłopakiem długa droga do samodzielności, nie tej fizycznej (wyprowadzenie się), ale tej psychicznej. A na razie jeszcze nie zaczął podróżować tą drogą i nie wiadomo czy kiedykolwiek ją w całości pokona. I tego musisz być autorko świadoma; to nie jest problem chwilowy, to problem, który być może okaże się nierozwiązywalny - on zawsze będzie w jakiś sposób uzależniony od rodziców, będzie ich chłopcem na posyłki, sam na siebie będzie o to wściekły i będzie odreagowywał na Tobie. Wyprowadzka nic tu nie zmieni, jeśli na byle telefon od tatusia będzie leciał do niego.

39

Odp: ON jest między młotem a kowadłem - ja czy rodzice?

Skoro nie mieszkacie razem, to skąd masz w ogóle pewność, że wersja chłopaka jest prawdziwa?
A co jeśli to on ma zwyczajnie dość waszej relacji i celowo próbuje ją schładzać, żeby mieć więcej czasu dla siebie,
a Tobie pociska ciemnoty o złym ojcu tyranie, który być może nie ma w ogóle pojęcia o czym ten chłopak bredzi?

Nie udzielam rad. Oferuję sarkastyczne uwagi.

40

Odp: ON jest między młotem a kowadłem - ja czy rodzice?

A ja nie dostrzegam jakichś nieścisłości w tej historii. Ot, ojciec na bezrobociu nagle zaczął mieć nadprogramową ilość czasu oraz deficyt powodów do czucia się, powiedzmy, kimś ważnym. I leci w jakąś dziwną kontrolę nad dorosłym synem. W dalszej rodzinie rodzinie mojego partnera jest podobny przykład, tylko że tam pan sobie pompuje ego jakimiś raczej niestworzonymi historiami, które to mają z niego robić jedynego świadomego/oświeconego/znającego się na wszystkim, więc raczej nieszkodliwie. Tutaj ojciec chłopaka autorki skupił się na własnym synu i najwyraźniej przestało mu się podobać, że ten ma swoje życie.

Tyle że to, co napisała autorka, w żaden sposób nie usprawiedliwia zachowania jej chłopaka. Jak można odezwać się w taki sposób do kochanej osoby? Nieważne, że w nerwach, bo zdenerwowany on będzie w życiu jeszcze wiele razy - chcesz słyszeć coś takiego co którąś dyskusję? Ba, napisałaś, że lepsze byłoby "daj mi spokój". No lepsze, ale mnie by dalej nie zachwycało; rozumiem emocje, ale wtedy można poprosić o przełożenie rozmowy na później, a nie odpychać drugą osobę jakimkolwiek tekstem.
No i chyba najważniejsze: to, co mówią/robią jego rodzice, nie powinno mieć żadnego wpływu na traktowanie Ciebie. Nie powinnaś tłumaczyć niczego, że "to przez ojca", bo to po prostu nieprawda. Jego ojciec odpowiada za własne działania, nie za działania Twojego chłopaka. Jeżeli Twój chłopak coś robi, to robi to on sam, bo tak w danej chwili CHCIAŁ. Jeżeli jestem w związku, to moja rodzina mogłaby robić cokolwiek, ale nie miałoby to wpływu na moje zachowanie wobec mojego partnera. Przecież Twój chłopak - gdyby chciał - nie musiałby w żaden sposób przenosić konfliktu z ojcem do Waszego związku, mógłby trzymać to z daleka od Ciebie; przecież nie jesteś zobligowana do spędzania czasu z jego rodziną. A on Cię w to wszystko wciąga - dlaczego? Naprawdę chcesz być z kimś, kto nie dość, że informuje Cię o szczegółach takich rozmów, to jeszcze potem sprawia, że z negatywnie nastawioną do Ciebie osobą spędzasz czas (odnoszę się do fragmentu o zimnej wojnie, kiedy się spotykacie)? Pomyśl, 4 lata związku, a Twój chłopak, dorosły facet przecież, jest tak uzależniony od widzimisię swojego ojca, że w zasadzie niszczy waszą relację. To nie jego ojciec jest (Twoim) problemem, a Twój chłopak i to, że jest na tyle miękki, że nie umie załatwić spraw z ojcem i pozwala sobie włazić na głowę, a potem wyładowuje frustracje na Tobie.

41

Odp: ON jest między młotem a kowadłem - ja czy rodzice?

Tak na dobrą sprawę, to co za różnica, czy są naciski ze strony ojca i jakieś niedorzeczne zarzuty wobec autorki, bo wszystko jedno czy ojciec z nudów/troski/własnych niedostatków ingeruje w związek swojego syna. Tak naprawdę liczy się tylko to, jak on w tej sytuacji sobie radzi. A radzi sobie słabo. Bo odreagowuje swoje frustracje na dziewczynie.

Na Twoim miejscu autorko, nie bagatelizowałabym faktu, że Twój facet WYBIERA rozwiązania przemocowe wobec Ciebie. Sama możesz sobie to ekstrapolować na przyszłość.

42

Odp: ON jest między młotem a kowadłem - ja czy rodzice?

Ten model ojca, jako Ferdka wydaje się najbardziej prawdopodobny..Gdyby jeszcze chłopakowi zależało, żeby pomagać rodzicom( czy samemu ojcu) finansowo, to bym zrozumiał, ale skoro jego rodzice tak go wkurzają, to gość dokonuje swoistego samobiczowania się. Do tego okazuje się być nieprzewidywalnym nerwusem, nie panującym nad swoimi emocjami. Jakby nie patrzeć, wyrażanie się do kogoś bliskiego w ten sposób, rzucając łaciną jest chyba preludium do znacznie gorszych zachowań, jak choćby rękoczyny i bezpośrednie wyzwiska.
W każdym razie, pierwsze co musi zrobić, to się odciąć psychicznie od rodziców, bo w tej kwestii jest chyba cały czas zniewolony. Nie jest w stanie kontrolować swojego zachowania co odbija się potem na Tobie.

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

43

Odp: ON jest między młotem a kowadłem - ja czy rodzice?

Myślicie, że postawienie ultimatum:
"że jeśli jeszcze raz podczas kłótni skieruje do mnie owe przekleństwa + do tego jeśli nie załatwi sprawy z ojcem, że ma przestać się wtrącać i docinać to się rozstaniemy" jest w porządku?
Bo chyba bez ultimatum się nie obejdzie?
Jeśli pokażę, że po tych słowach i tak jest okej to pewnie w przyszłości mógłby podnieść na mnie rękę?
Aczkolwiek tak jak wspominałam, jeśli chodzi o uderzenie kobiety, to wiem, że ma bardzo srogie zdanie na ten temat i bardzo to neguje.

44

Odp: ON jest między młotem a kowadłem - ja czy rodzice?
JaJakoJa napisał/a:
Izzie_Stevens napisał/a:

ulle bardzo fajnie zauważyłam, że należy czytać między wierszami.

To że tu u każdego doszukują się złych intencji - już mnie nie dziwi. To że mamy tu chór niemal jednogłośny za sprawą banowania nieprawomyślnych - też mnie już nie dziwi. Ale Twoja postawa mnie dziwi. Bo dopiero co sama byłaś ofiarą takiego: "bo nie ma dymu bez ognia". Tak, w wątku o byłej twojego faceta i jego alimentach - już zdążyli z niego zrobić alimenciarza, a z was obojga cwaniaków. Miło ci było?

Masz rację, nie jest to fajne, jak sam zasugerowałeś wmawiano w moją historię przeróżne "kłamstwa". Ale możesz mi wierzyć lub nie, mimo że to mnie wkurzyło dało mi też do myślenia w pewnej kwestii.
Zauważ, że ja w tym temacie pisałam już kilka postów i nawiązywałam do różnych sytuacji. Nie linczuję ani autorki ani jej chłopaka. Piszę co myślę, czytając post, każdy z nas ma różne warianty tej historii.

Jak dla mnie, chłopak wcześniej czy później zacznie sie gorzej do ciebie odnosić autorko. Czy na pewno tego  nikt nie wie.

Ja mam swoje przypuszczenia, ale tutaj nie można jednoznacznie stwierdzić że wina leży po stronie  autorki, jej chłopaka czy też rodziców. Brak tu pewnych informacji.

?Wierzę w karmę. Dostajesz to, co dajesz, czy to złe, czy dobre. ?

45 Ostatnio edytowany przez kinga1996 (2020-03-26 01:22:29)

Odp: ON jest między młotem a kowadłem - ja czy rodzice?

Myślę o ultimatum, ale nie wiem czy to właściwa decyzja hmm jak byście postapily? Pytam o konkretne kroki w celu zmiany tej sytuacji

46

Odp: ON jest między młotem a kowadłem - ja czy rodzice?

Możesz stawiać ultimatum wyłącznie wtedy, kiedy jesteś gotowa ponieść wszystkie konsekwencje, jakie to ultimatum za sobą niesie.
Bo jeśli chcesz użyć tego tylko jako straszaka, to zaszkodzisz sobie jeszcze bardziej.
Jeśli powiesz, że jeżeli jeszcze raz skieruje w Twoją stronę wyzwiska, czy przekleństwa - to się rozstajecie - to będziesz musiała być konsekwentna.

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

47

Odp: ON jest między młotem a kowadłem - ja czy rodzice?

Może być tak że twoje ultimatum przyniesie odwrotne skutki niż ty sama byś tego chciała

?Wierzę w karmę. Dostajesz to, co dajesz, czy to złe, czy dobre. ?

48 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2020-03-26 14:09:58)

Odp: ON jest między młotem a kowadłem - ja czy rodzice?

Nie wiem, ale słowo "ultimatum" ma dla mnie strasznie negatywny wydźwięk. W większości wypadków to i tak działa jako straszak a nie motywacja. Zresztą przede wszystkim ON SAM musi chcieć zmienić swoje podejście, głównie do Ciebie i odciąć się od toksycznego ojca.

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

49

Odp: ON jest między młotem a kowadłem - ja czy rodzice?
bagienni_k napisał/a:

Nie wiem, ale słowo "ultimatum" ma dla mnie strasznie negatywny wydźwięk. W większości wypadków to i tak działa, jako straszak a nie motywacja. Zresztą przede wszystkim ON SAM musi chcieć zmienić swoje podejście, głównie do Ciebie i odciąć się od toksycznego ojca.

Bo tak właśnie jest. Ultimatum jest szantażem emocjonalnym, który w sumie z góry blokuje jakąkolwiek dalszą możliwość porozumienia się, czy dialogu.

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

50

Odp: ON jest między młotem a kowadłem - ja czy rodzice?

W moim odczuciu ultimatum ma być takim przymusowym "wyborem". Stawia się go w ten sposób, że druga osoba samodzielnie nie może podjąć decyzji, tylko jest ZMUSZONA do takiego a nie innego kroku.

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

51

Odp: ON jest między młotem a kowadłem - ja czy rodzice?

okej, faktycznie ultimatum to zły pomysł hmm
prośba? nie chcę się "płaszczyć" skoro to on źle postąpił

52

Odp: ON jest między młotem a kowadłem - ja czy rodzice?
kinga1996 napisał/a:

okej, faktycznie ultimatum to zły pomysł hmm
prośba? nie chcę się "płaszczyć" skoro to on źle postąpił

Masz do dyspozycji cały szereg przeróżnych możliwości, ze swojej strony proponuję rozmowę. Tak, zwykłą, szczerą, spokojną rozmowę, w której powiesz w jaki sposób odbierasz jego zachowanie, jak się z tym czujesz i czego oczekujesz. Wysłuchaj co on ma na ten temat do powiedzenia, a potem coś ustalcie. Musisz jednak brać pod uwagę, że to co usłyszysz niekoniecznie będzie Ci odpowiadać - jesteś na to gotowa?

W każdym razie jeśli chłopak ma problem z emocjami, to jest to jego problem i zamiast się na Tobie wyładowywać, powinien się tym zająć, Ty zaś jak najbardziej możesz mu to podpowiedzieć.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)

53

Odp: ON jest między młotem a kowadłem - ja czy rodzice?
kinga1996 napisał/a:

Myślicie, że postawienie ultimatum:
"że jeśli jeszcze raz podczas kłótni skieruje do mnie owe przekleństwa + do tego jeśli nie załatwi sprawy z ojcem, że ma przestać się wtrącać i docinać to się rozstaniemy" jest w porządku?

To nie ultimatum, to ostrzeżenie big_smile Moim zdaniem jest OK, pod warunkiem, że jesteś gotowa na konsekwencje. Także takie, że on trzaśnie drzwiami na do widzenia i to będzie koniec związku.

54 Ostatnio edytowany przez SaraS (2020-03-28 15:50:54)

Odp: ON jest między młotem a kowadłem - ja czy rodzice?
kinga1996 napisał/a:

Myślicie, że postawienie ultimatum:
"że jeśli jeszcze raz podczas kłótni skieruje do mnie owe przekleństwa + do tego jeśli nie załatwi sprawy z ojcem, że ma przestać się wtrącać i docinać to się rozstaniemy" jest w porządku?
Bo chyba bez ultimatum się nie obejdzie?
Jeśli pokażę, że po tych słowach i tak jest okej to pewnie w przyszłości mógłby podnieść na mnie rękę?
Aczkolwiek tak jak wspominałam, jeśli chodzi o uderzenie kobiety, to wiem, że ma bardzo srogie zdanie na ten temat i bardzo to neguje.

Ultimatum faktycznie nie brzmi najlepiej, ja bym się ograniczyła do ostrzeżenia właśnie, że takich zachowań (tu konkrety) więcej nie będziesz tolerować. I tyle. Nie ma co grozić i szantażować, nie ma co zmuszać do wyboru - to Ty już wybrałaś, już zdecydowałaś, że nie będziesz wyzwisk akceptować. I szczerze mówiąc większego sensu rozmowy na ten temat też nie widzę (przynajmniej nie dokładnie o tym), bo rozmowa zakłada jednak jakąś równoważność zdań, a tu to odpada. Jeżeli się dopuszcza dyskusję i im więcej się rozmawia, tym bardziej temat pozostaje niezałatwiony, a druga strona ma przeświadczenie, że może coś zmienić, może przekonać. A tutaj tego być nie może, nie w tak podstawowej kwestii jak wyzwiska skierowane w Twoją stronę. Mają zniknąć i tyle. Po co dawać chłopakowi szansę, żeby się tłumaczył? Wiem, że to może źle brzmieć, ale nie on nie powinien żyć w przekonaniu, że jego motywacja cokolwiek zmienia, że skoro używał przekleństw w nerwach, to jeszcze nie tak źle, to Ty to zrozumiesz. Właśnie lepiej, jak nie będziesz słuchać i nie będziesz rozumieć, tylko wymagać dostosowania się do Twojego życzenia. Wtedy wszystkie usprawiedliwienia chłopaka tracą znaczenie; jeżeli zależy mu na związku, pozostaje mu przyjąć do wiadomości, że pewnie słowa nie wchodzą w grę.

Natomiast nie żądałabym zbyt wiele w kwestii jego ojca. Niezależnie od tego, co chłopak zrobi, ojciec jest dorosły, ma wolną wolę i może mieć gdzieś prośby czy żądania. Ja bym na Twoim miejscu powiedziała, że oczekuję, że żadne działania ojca nie będą miały wpływu na Ciebie, czyli m.in. na zachowanie chłopaka względem Ciebie. Bo na zachowanie ojca Twój chłopak może nie mieć wpływu, jednak na swoje ma - i w tę stronę kierowałabym swoje życzenia. Niech z ojcem załatwia wszystko tak, jak chce, byle nie dotykało to Ciebie - bo przecież o to chodzi, prawda?

55

Odp: ON jest między młotem a kowadłem - ja czy rodzice?

dzięki, tak właśnie zrobię

P.S. Wolałabym taką rozmowę odbyć na żywo twarzą w twarz, a teraz w dobie koronawirusa myślę, że nieprędko się zobaczymy. Wiem, że można na skype, ale to nie będzie to samo, chcę żeby to była poważna rozmowa, chcę widzieć jego reakcję "tu i teraz" itd.

Czekać czy załatwić to w jakiś inny sposób, co byście doradziły?

Posty [ 1 do 55 z 92 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » ON jest między młotem a kowadłem - ja czy rodzice?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018