Jak nauczać powinna katoliczka - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Jak nauczać powinna katoliczka

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 53 ]

Temat: Jak nauczać powinna katoliczka

Jak waszym zdaniem powinien nauczać katoliczka wierząca i praktykująca swoje dziecko odnośnie masturbacji? Z jednej strony to grzech a z drugiej, hm.

Jako coś złego i zabronionego?

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2019-10-20 13:01:48)

Odp: Jak nauczać powinna katoliczka

To zależy od tego, czy wychowując dziecko trzymać będziesz się wiary (a dokładniej wymogów kościoła katolickiego), czy wiedzy.



***
I od tego, jakim człowiekiem chcesz by było to dziecko.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

3

Odp: Jak nauczać powinna katoliczka

Jeżeli jesteś prawdziwą katoliczką to nie ma drugiej strony, jest to grzechem i tyle. W jakim wieku jest Twoje dziecko ?

4

Odp: Jak nauczać powinna katoliczka
agata341 napisał/a:

Jak waszym zdaniem powinien nauczać katoliczka wierząca i praktykująca swoje dziecko odnośnie masturbacji? Z jednej strony to grzech a z drugiej, hm.

Jako coś złego i zabronionego?

Nauczka według własnego sumienia A nie tylko religii i pamiętaj, że nic co ludzkie nie jest nam obce, także masturbacja

5

Odp: Jak nauczać powinna katoliczka

Tak jestem prawdziwą katoliczką. Dziecko wchodzi w wiek dojrzewania.

6

Odp: Jak nauczać powinna katoliczka
agata341 napisał/a:

Tak jestem prawdziwą katoliczką. Dziecko wchodzi w wiek dojrzewania.

To najpierw bym polecał przeprowadzić rozmowę na temat jej wiary, co o niej sądzi, jak postrzega ją, a dopiero w zależności od wypowiedzi przeprowadzić rozmowę na temat masturbacji.

7

Odp: Jak nauczać powinna katoliczka

To jednak relatywizacja zasad jest dopuszczalna?

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

8

Odp: Jak nauczać powinna katoliczka
Wielokropek napisał/a:

To jednak relatywizacja zasad jest dopuszczalna?

A to nie jest tak, ze wedlug Koscioła seks sluzy prokreacji i masturbacja jest grzechem ale tylko w przypadku faceta. Zmarnowanie nasienia oraz co jest mocno naciagane, ingerencja w to co sie z nasieniem dzieje. Ale u kobiety? Masturbacja i orgazm nie jest zwiazany z płodnością. To jajeczkowanie jest zwiazane z płodnoscią. To prezerwatywa i tabletki hormonalne ingerują w płodność. Kobieca masturbacja nie jest w zaden sposob z plodnoscia kobiety związana. Nie wiem jak kosciól katolicki tu naciąga fakty ale nawet gdyby kobieta odczuwala przyjemnos tylko podczas masturbacji a nie odczuwała podczas seksu to na płodnosc to wpływu nie ma.

9

Odp: Jak nauczać powinna katoliczka
foggy napisał/a:
Wielokropek napisał/a:

To jednak relatywizacja zasad jest dopuszczalna?

A to nie jest tak, ze wedlug Koscioła seks sluzy prokreacji i masturbacja jest grzechem ale tylko w przypadku faceta. Zmarnowanie nasienia oraz co jest mocno naciagane, ingerencja w to co sie z nasieniem dzieje. Ale u kobiety? Masturbacja i orgazm nie jest zwiazany z płodnością. To jajeczkowanie jest zwiazane z płodnoscią. To prezerwatywa i tabletki hormonalne ingerują w płodność. Kobieca masturbacja nie jest w zaden sposob z plodnoscia kobiety związana. Nie wiem jak kosciól katolicki tu naciąga fakty ale nawet gdyby kobieta odczuwala przyjemnos tylko podczas masturbacji a nie odczuwała podczas seksu to na płodnosc to wpływu nie ma.


Tak nie jest. W mojej religii masturbuja to grzech z przyczyn moralnych, nieprzyzwoity czyn, egoizm etc

Seks służy do prokreacji i przyjemności pomiędzy małżonkami.

10

Odp: Jak nauczać powinna katoliczka
TypowyCharlie napisał/a:
agata341 napisał/a:

Tak jestem prawdziwą katoliczką. Dziecko wchodzi w wiek dojrzewania.

To najpierw bym polecał przeprowadzić rozmowę na temat jej wiary, co o niej sądzi, jak postrzega ją, a dopiero w zależności od wypowiedzi przeprowadzić rozmowę na temat masturbacji.

Została ochrzczona aby została wychowana w duchu katolickim więc powinna się dostosować, raczej nie ma tu miejsca na dobrowolność, zresztą ja jako katoliczka zobowiązana byłam ochrzcić i wychować w wierze katolickiej.

11

Odp: Jak nauczać powinna katoliczka

Jeśli tak, to skąd wątpliwości i wątek?

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

12

Odp: Jak nauczać powinna katoliczka
agata341 napisał/a:
TypowyCharlie napisał/a:
agata341 napisał/a:

Tak jestem prawdziwą katoliczką. Dziecko wchodzi w wiek dojrzewania.

To najpierw bym polecał przeprowadzić rozmowę na temat jej wiary, co o niej sądzi, jak postrzega ją, a dopiero w zależności od wypowiedzi przeprowadzić rozmowę na temat masturbacji.

Została ochrzczona aby została wychowana w duchu katolickim więc powinna się dostosować, raczej nie ma tu miejsca na dobrowolność, zresztą ja jako katoliczka zobowiązana byłam ochrzcić i wychować w wierze katolickiej.

Każda osoba ma prawo zadecydować za siebie, chrzest wykonaliście na własne życzenie, a nie dziecka. Powinnaś poważnie porozmawiać z nią i dowiedzieć się czy ona tak naprawdę jest wierząca, a nie słucha się bo rodzice każą. Lepiej by dziecko nie wierzyło, niż ta wiara była sztuczna.

13

Odp: Jak nauczać powinna katoliczka
Wielokropek napisał/a:

Jeśli tak, to skąd wątpliwości i wątek?

Ponieważ naczytałam się na świeckim forum że zakazy seksualny prowadzą do blokad w psychice, więc trochę mam wątpliwości, ale wiem też że moim obowiązkiem jest jej to przekazać że to czyny grzeszne tylko jakoś delikatnie, nie za bardzo wiem jak.

14

Odp: Jak nauczać powinna katoliczka
TypowyCharlie napisał/a:
agata341 napisał/a:
TypowyCharlie napisał/a:

To najpierw bym polecał przeprowadzić rozmowę na temat jej wiary, co o niej sądzi, jak postrzega ją, a dopiero w zależności od wypowiedzi przeprowadzić rozmowę na temat masturbacji.

Została ochrzczona aby została wychowana w duchu katolickim więc powinna się dostosować, raczej nie ma tu miejsca na dobrowolność, zresztą ja jako katoliczka zobowiązana byłam ochrzcić i wychować w wierze katolickiej.

Każda osoba ma prawo zadecydować za siebie, chrzest wykonaliście na własne życzenie, a nie dziecka. Powinnaś poważnie porozmawiać z nią i dowiedzieć się czy ona tak naprawdę jest wierząca, a nie słucha się bo rodzice każą. Lepiej by dziecko nie wierzyło, niż ta wiara była sztuczna.

Nie wyobrażam sobie aby nie wierzyła a nawet jeśli to i tak nie mogłabym patrzeć jak żyje grzesznie więc niech chociaż zachowa tradycje.

15

Odp: Jak nauczać powinna katoliczka
agata341 napisał/a:
TypowyCharlie napisał/a:
agata341 napisał/a:

Została ochrzczona aby została wychowana w duchu katolickim więc powinna się dostosować, raczej nie ma tu miejsca na dobrowolność, zresztą ja jako katoliczka zobowiązana byłam ochrzcić i wychować w wierze katolickiej.

Każda osoba ma prawo zadecydować za siebie, chrzest wykonaliście na własne życzenie, a nie dziecka. Powinnaś poważnie porozmawiać z nią i dowiedzieć się czy ona tak naprawdę jest wierząca, a nie słucha się bo rodzice każą. Lepiej by dziecko nie wierzyło, niż ta wiara była sztuczna.

Nie wyobrażam sobie aby nie wierzyła a nawet jeśli to i tak nie mogłabym patrzeć jak żyje grzesznie więc niech chociaż zachowa tradycje.

Skoro masz zamiar jej wszystko narzucać to w przyszłości będziesz miała niezłą buntowniczkę. Im wcześniej się dowiesz o wszystkim tym lepiej, później już nie będziesz miała na to wpływu.

16 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2019-10-20 16:43:41)

Odp: Jak nauczać powinna katoliczka
agata341 napisał/a:

(...) naczytałam się na świeckim forum że zakazy seksualny prowadzą do blokad w psychice, więc trochę mam wątpliwości, ale wiem też że moim obowiązkiem jest jej to przekazać że to czyny grzeszne tylko jakoś delikatnie, nie za bardzo wiem jak.

I to, co przeczytałaś ma odzwierciedlenie w badaniach naukowych. Do Ciebie należy wybór tego, czym kierować się będziesz.

Delikatnie powiedzieć osobie, której buzują hormony, że... . No właśnie. Żyjemy, jednak, w Europie XXI wieku i dostęp do informacji jest prosty.


Jak powiedzieć dziecku, że wymogi kościoła katolickiego (bo nie wiary) są sprzeczne z wynikami wieloletnich badań naukowych? I co zrobić z relacją, gdy dziecko przekona się, że w tak ważnej kwestii rodzic kłamie? I jak uchronić je przed dysonansem, który rodzic sam przeżywa?


***
Właśnie przeczytałam.

agata341 napisał/a:

Nie wyobrażam sobie aby nie wierzyła a nawet jeśli to i tak nie mogłabym patrzeć jak żyje grzesznie więc niech chociaż zachowa tradycje.

Jeśli nie jest to prowokacja, to serdecznie współczuję. I Tobie, i Twemu dziecku. Niestety Twój post jest przykładem konsekwencji  działania KK.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

17

Odp: Jak nauczać powinna katoliczka
TypowyCharlie napisał/a:
agata341 napisał/a:
TypowyCharlie napisał/a:

Każda osoba ma prawo zadecydować za siebie, chrzest wykonaliście na własne życzenie, a nie dziecka. Powinnaś poważnie porozmawiać z nią i dowiedzieć się czy ona tak naprawdę jest wierząca, a nie słucha się bo rodzice każą. Lepiej by dziecko nie wierzyło, niż ta wiara była sztuczna.

Nie wyobrażam sobie aby nie wierzyła a nawet jeśli to i tak nie mogłabym patrzeć jak żyje grzesznie więc niech chociaż zachowa tradycje.

Skoro masz zamiar jej wszystko narzucać to w przyszłości będziesz miała niezłą buntowniczkę. Im wcześniej się dowiesz o wszystkim tym lepiej, później już nie będziesz miała na to wpływu.

Wychowanie to jednak narzucanie pewnych spraw światopoglądu etc.

Nie czuję się że coś straciłam jako katoliczka. Jeśli już to możliwe że uchroniłem się od pewnych ewentualnych problemów.

18

Odp: Jak nauczać powinna katoliczka

Masturbacja jest rzeczą normalną mój śp ojciec był katolikiem ale nie widział w tym nic złego.

sad

19

Odp: Jak nauczać powinna katoliczka
Losu napisał/a:

Masturbacja jest rzeczą normalną mój śp ojciec był katolikiem ale nie widział w tym nic złego.

W mojej religii jest nieprzyzwoitym zachowaniem

20 Ostatnio edytowany przez TypowyCharlie (2019-10-20 18:58:26)

Odp: Jak nauczać powinna katoliczka
agata341 napisał/a:
TypowyCharlie napisał/a:
agata341 napisał/a:

Nie wyobrażam sobie aby nie wierzyła a nawet jeśli to i tak nie mogłabym patrzeć jak żyje grzesznie więc niech chociaż zachowa tradycje.

Skoro masz zamiar jej wszystko narzucać to w przyszłości będziesz miała niezłą buntowniczkę. Im wcześniej się dowiesz o wszystkim tym lepiej, później już nie będziesz miała na to wpływu.

Wychowanie to jednak narzucanie pewnych spraw światopoglądu etc.

Nie czuję się że coś straciłam jako katoliczka. Jeśli już to możliwe że uchroniłem się od pewnych ewentualnych problemów.

Światopogląd każdy ma swój, możesz jej narzucić, a i tak zrobi po swojemu. Tylko będzie się bardziej ze wszystkim kryła, a na koniec powie wam "narazie".

Losu napisał/a:

Masturbacja jest rzeczą normalną mój śp ojciec był katolikiem ale nie widział w tym nic złego.

Chyba pseudo katolikiem skoro stosował się tylko do tego co chciał.

21

Odp: Jak nauczać powinna katoliczka
Losu napisał/a:

Masturbacja jest rzeczą normalną mój śp ojciec był katolikiem ale nie widział w tym nic złego.

Masturbacja jest powszechna, to prawda. Normalna? To zależy od przyjętych norm. Dla katolika jest nienormalna, bo normy wyznaczone przez kościół jej zabraniają. Jeśli ktoś chce być faktycznie katolikiem, to musi przyjąć reguły kościoła z całym dobrodziejstwem inwentarza. A że nie każdy spełni oczekiwania w 100%? No cóż, sportowcy też trenują aby wygrać, a zwycięzców jest niewielu. Czy to czyni sport złym i bezwartościowym? Nawet nie będąc mistrzem człowiek jest silniejszy i sprawniejszy.

22

Odp: Jak nauczać powinna katoliczka

Chcialbym aby Katolicy skupili sie na tym co nauczył Jezus - czyli miłosci do blizniego. Nie czyn mu zle, nie szkod blizniemu. Nie spalaj smieci w piecu, nie niszcz srodowiska, nie łam przepisów ruchu drogowgo, nie przekraczaj dozwolonej prędkosci, nie oszukuj w biznesie i na podatkach, nie smiec w miejscach publicznych, nie szykanuj i nie hejtoj innych, nie męcz zwirząt. Jaki swiat i Polska byliby inne, lepsze. Masturbacja sie nie stresuj. Nikomu ją nie szkodzisz. Wyrzekajac sie masturbacji nie uczynisz swiata i Polski lepszymi.

23

Odp: Jak nauczać powinna katoliczka
foggy napisał/a:

Chcialbym aby Katolicy skupili sie na tym co nauczył Jezus - czyli miłosci do blizniego. Nie czyn mu zle, nie szkod blizniemu. Nie spalaj smieci w piecu, nie niszcz srodowiska, nie łam przepisów ruchu drogowgo, nie przekraczaj dozwolonej prędkosci, nie oszukuj w biznesie i na podatkach, nie smiec w miejscach publicznych, nie szykanuj i nie hejtoj innych, nie męcz zwirząt. Jaki swiat i Polska byliby inne, lepsze. Masturbacja sie nie stresuj. Nikomu ją nie szkodzisz. Wyrzekajac sie masturbacji nie uczynisz swiata i Polski lepszymi.

Nie zapędzaj się tak bo zaczynasz pisać o rzeczach które nie mają związku z Jezusem i religią. Jeżeli ktoś traktuje wiarę na serio, a nie jak większość, byle im było wygodniej to jest to grzech, a nawet ciężki. Masturbacja jest szkodliwa, dla samych nas i nie ma sensu nawet pisać że tak nie jest.

24

Odp: Jak nauczać powinna katoliczka
TypowyCharlie napisał/a:

Nie zapędzaj się tak bo zaczynasz pisać o rzeczach które nie mają związku z Jezusem i religią. Jeżeli ktoś traktuje wiarę na serio, a nie jak większość, byle im było wygodniej to jest to grzech, a nawet ciężki. Masturbacja jest szkodliwa, dla samych nas i nie ma sensu nawet pisać że tak nie jest.

Ile osob traktuje wiarę serio? Bo wiesz, nie spotkałem takiej osoby wsrod Katolikow. Spotkałem natomiast wsrod Protestantow. Ich wyznanie nie ma takiej tradycji w Polsce co katolickie. Z obecna swoja wiedza to wybralbym kosciół protestancki a nie katolicki.
--'
Co do masturbacji..
Jest takie powiedzienie - 'nie żaluj róz gdy płoną lasy', przekładając na tą sytuacje - zacznijmy najpierw szanować i miłować blizniego a gdy to nam już sie uda to rozwazajmy kwestie masturbacji.

25

Odp: Jak nauczać powinna katoliczka
foggy napisał/a:
TypowyCharlie napisał/a:

Nie zapędzaj się tak bo zaczynasz pisać o rzeczach które nie mają związku z Jezusem i religią. Jeżeli ktoś traktuje wiarę na serio, a nie jak większość, byle im było wygodniej to jest to grzech, a nawet ciężki. Masturbacja jest szkodliwa, dla samych nas i nie ma sensu nawet pisać że tak nie jest.

Ile osob traktuje wiarę serio? Bo wiesz, nie spotkałem takiej osoby wsrod Katolikow. Spotkałem natomiast wsrod Protestantow. Ich wyznanie nie ma takiej tradycji w Polsce co katolickie. Z obecna swoja wiedza to wybralbym kosciół protestancki a nie katolicki.
--'
Co do masturbacji..
Jest takie powiedzienie - 'nie żaluj róz gdy płoną lasy', przekładając na tą sytuacje - zacznijmy najpierw szanować i miłować blizniego a gdy to nam już sie uda to rozwazajmy kwestie masturbacji.

Mały odłamek, to widać gołym okiem. Dlatego większość z nich uważam za pseudo wierzących którzy tak naprawdę robią sobie "jaja" z wiary. Ino tematem jest masturbacja, a nie miłowanie bliźniego, dlatego lepiej zająć się głównym wątkiem.
Według mnie to dziecko powinno wybrać czy czuje jakąś więź z kościołem i Bogiem, to do niej powinna należeć decyzja, a nie matki. Nie rozumiem tylko jaki jest sens bycia katolikiem skoro świadomie popełniamy grzechy i nawet ich nie żałujemy?

26

Odp: Jak nauczać powinna katoliczka
agata341 napisał/a:

W mojej religii jest nieprzyzwoitym zachowaniem

To zależy co rozumiesz pod pojęciem "w mojej religii". Faktem jest to, że wielu księży tak myśli. Choć trudno się u nich połapać, bo bywa tak, że myślą jedno - a mówią drugie. Myślę, że takie ostre podejście związane jest z problemami w tej dziedzinie życia.
Jeżeli chodzi o naukę, to raczej zamiast słowa "nieprzyzwoity", należy użyć niedojrzały. Niedojrzały nie tylko w rozumieniu ogólnie przyjętym. Ale przede wszystkim niedojrzały, jeżeli chodzi o rozwój wiary i otwarcia się na Boga.
Zajmowanie się tylko swoim ciałem, bardzo to utrudnia.

27 Ostatnio edytowany przez Misiulka (2019-10-21 17:25:24)

Odp: Jak nauczać powinna katoliczka

Moim zdaniem osoby wierzącej, masturbacja jest aktem wskazującym na ludzką niedojrzałość zarówno uczuciową, emocjonalną, psychiczną jak i duchową. Popełniający masturbację ma czas dany przez Boga na dojrzewanie. Siła seksualności jest tak wielka, że wielu młodym ludziom, ale też i osobom w późniejszym okresie życia, opanowanie popędu jest sprawą niezwykle trudną. Bóg nie straszy człowieka potępieniem z powodu masturbacji, lecz zachęca do duchowego wzrastania. Z własnego doświadczenia, mając syna, który wyznał mi kilka lat temu że ma taki "problem" powiedziałam mu - nie wolno się torturować, gnębić, zadręczać rzeczywistością, na którą nie mamy wpływu. To jest tak jak wyrasta się z ciasnych już ubrań a nie dorasta się do tych już
o stałym rozmiarze. Życie w poczuciu strachu do niczego dobrego nie prowadzi.

28

Odp: Jak nauczać powinna katoliczka
Misiulka napisał/a:

Moim zdaniem osoby wierzącej, masturbacja jest aktem wskazującym na ludzką niedojrzałość zarówno uczuciową, emocjonalną, psychiczną jak i duchową. Popełniający masturbację ma czas dany przez Boga na dojrzewanie. Siła seksualności jest tak wielka, że wielu młodym ludziom, ale też i osobom w późniejszym okresie życia, opanowanie popędu jest sprawą niezwykle trudną. Bóg nie straszy człowieka potępieniem z powodu masturbacji, lecz zachęca do duchowego wzrastania. Z własnego doświadczenia, mając syna, który wyznał mi kilka lat temu że ma taki "problem" powiedziałam mu - nie wolno się torturować, gnębić, zadręczać rzeczywistością, na którą nie mamy wpływu. To jest tak jak wyrasta się z ciasnych już ubrań a nie dorasta się do tych już
o stałym rozmiarze. Życie w poczuciu strachu do niczego dobrego nie prowadzi.

Jeśli zaczniemy usprawiedliwiać masturbacje dojrzewaniem, napięciami seksualnymi, to w takim razie po co Bóg dał chłopcom polucje?

29

Odp: Jak nauczać powinna katoliczka
agata341 napisał/a:

Jeśli zaczniemy usprawiedliwiać masturbacje dojrzewaniem, napięciami seksualnymi, to w takim razie po co Bóg dał chłopcom polucje?

Odpowiedziałam Ci jak na to patrzę z perspektywy mojej wiary. Człowiek w swej naturze nie jest doskonały, ale jest człowiekiem i  różne etapy
w rozwoju. Nie można po przez tę słabość ( Ty mówisz grzech ) dojrzewania wpędzać w poczucie winy młodego człowieka.
To jest trudny okres i potrzeba rozmowy i zrozumienia. Jednak ja wierzę w Miłosiernego Boga, który zna nas lepiej niż my sami i Mu ufam.
Zauważam, że ogarneła Cię jakaś obsesja. Czy przez to, że syn się masturbuję przekreślasz go jako człowieka? Myślisz, że synowi jest
komfortowo?
To tyle ode mnie.
Proponuję rozmowę z mądrym księdzem. I nie zapominaj, że jesteś przede wszystkim matką a nie sędzią.

30

Odp: Jak nauczać powinna katoliczka
agata341 napisał/a:

Jeśli zaczniemy usprawiedliwiać masturbacje dojrzewaniem, napięciami seksualnymi, to w takim razie po co Bóg dał chłopcom polucje?

Jako chłopiec wiesz o tym wszystko.
Per analogia zapytam skoro Bóg dał nam omdlenie z bólu, to po co znieczulenie?

Polucje nie rozładowują napięcia a jedynie usuwają nagromadzone nasienie. Zresztą każdy czułby się nieco niekomfortowo jakby mu spodnie przemakały od nasienia, bo na widok kobiety miał pecha się rozładować. Lepiej zrobić to zawczasu, w bardziej intymnych warunkach.
Nie wiem jak tam czyj Bóg, ale mój Bóg jest dobry i nie skazałby człowieka na potępienie za czyn który popełnia bo tenże Bóg zesłał na niego żądzę nad którą nie sposób zapanować. Tak więc jako nastolatek rozładowywaniem się ręcznie, a i tak na widok koleżanek w opiętych bluzkach musiałem przysiadać bo mój podziw nie mieścił się w spodniach. Jakby do tego dołączyłyby mokre ślady spermy, to przestałbym wychodzić z domu. Jeśli unikanie takich sytuacji jest dla kk złem, to kogoś tu zdrowo pogrzało.

31

Odp: Jak nauczać powinna katoliczka
Misiulka napisał/a:
agata341 napisał/a:

Jeśli zaczniemy usprawiedliwiać masturbacje dojrzewaniem, napięciami seksualnymi, to w takim razie po co Bóg dał chłopcom polucje?

Odpowiedziałam Ci jak na to patrzę z perspektywy mojej wiary. Człowiek w swej naturze nie jest doskonały, ale jest człowiekiem i  różne etapy
w rozwoju. Nie można po przez tę słabość ( Ty mówisz grzech ) dojrzewania wpędzać w poczucie winy młodego człowieka.
To jest trudny okres i potrzeba rozmowy i zrozumienia. Jednak ja wierzę w Miłosiernego Boga, który zna nas lepiej niż my sami i Mu ufam.
Zauważam, że ogarneła Cię jakaś obsesja. Czy przez to, że syn się masturbuję przekreślasz go jako człowieka? Myślisz, że synowi jest
komfortowo?
To tyle ode mnie.
Proponuję rozmowę z mądrym księdzem. I nie zapominaj, że jesteś przede wszystkim matką a nie sędzią.

Nie wiem dlaczego naskoczylas na mnie. Ty nazywasz to słabość a Ja grzech? Naprawdę Ja? Czy kościół do którego należysz, należymy? Czy to oby nie katechizm jako streszczenie Biblii nazywa masturbacje grzechem ciężkim , śmiertelnym? Wiesz co znaczy miłosierdzie Boże, że każdy póki żyje może się wyspowiadać z grzechu i wtedy zostanie mu odpuszczone. W dniu śmierci każdy grzech nie wypowiadany a popełniony choćby raz jest zapisany, i rozliczony. Jest napisane, obyś był zimny albo gorący a letnich Bóg nie nawiedzi, wystarczy poczytać Stary Testament aby uświadomić sobie jak Bóg traktował grzeszników, i to ten sam Bóg co w Nowym Testamencie.
Na pocieszenie mogę napisać Ci tylko, że jeśli naprawdę twój syn nie wytrzymuje to dobrowolność jest ograniczona i wtedy jest grzechem lekki, tak mówi katechizm, ale to nie my ustalamy co jest grzechem a co słabością.

32

Odp: Jak nauczać powinna katoliczka

Agata341sprawiasz wrażenie, że wszystko wiesz i nie przyjmujesz argumentów rozmówców. Traktujesz je nawet jako osobisty atak. Po co Ci ten wątek?

33

Odp: Jak nauczać powinna katoliczka

Agata czytałaś całą biblię i cały katechizm? Chyba nie, bo gdybyś czytała to widziałabyś rozbieżności. Wiele "zasad" zostało wymyślonych na soborach przez księży, a nie są ujęte w Biblii. Możesz córce powiedzieć, że masturbacja to grzech, za który spotka ją kara, możesz ją straszyć, zabraniać. Dzięki temu wyrośnie na znerwicowaną osobę, która będzie potrzebowała terapii i będzie miała problem ze swoją seksualnością/związkami. W imię czego? Zasad ustalonych przez oficjalnie bezdzietnych panów w XVI wieku.

34

Odp: Jak nauczać powinna katoliczka
Rising_Sun napisał/a:

Agata czytałaś całą biblię i cały katechizm? Chyba nie, bo gdybyś czytała to widziałabyś rozbieżności. Wiele "zasad" zostało wymyślonych na soborach przez księży, a nie są ujęte w Biblii. Możesz córce powiedzieć, że masturbacja to grzech, za który spotka ją kara, możesz ją straszyć, zabraniać. Dzięki temu wyrośnie na znerwicowaną osobę, która będzie potrzebowała terapii i będzie miała problem ze swoją seksualnością/związkami. W imię czego? Zasad ustalonych przez oficjalnie bezdzietnych panów w XVI wieku.

A jesteś na 100% pewną, że nie spotka kara?

Jezus powiedział:

27 Słyszeliście, że powiedziano: Nie cudzołóż!10 28 A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa. 29 11 Jeśli więc prawe twoje oko jest ci powodem do grzechu, wyłup je i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało być wrzucone do piekła. 30 I jeśli prawa twoja ręka jest ci powodem do grzechu, odetnij ją i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało iść do piekła.

I jeśli prawa twoja ręka jest ci powodem do grzechu....(dotyczy przykazania nie cudzołóż)

Wynika z tego że można łamać 6 przykazanie ręką, i dosadnie jest napisane gdzie dusza ludzka trafi gdy cudzołoży ręką.  Dział religia, więc mam nadzieję, że ateiści nie będą wyśmiewać wchodząc tu.

35

Odp: Jak nauczać powinna katoliczka

Cieszy mnie jedno. smile

Autorka wątku mająca wątpliwości, których źródłem był rozjazd między zasadami kościoła a badaniami naukowymi, wątpliwości się pozbyła. Zrobiła to niemal w tempie światła i jest to godne podziwu.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

36

Odp: Jak nauczać powinna katoliczka
agata341 napisał/a:
Rising_Sun napisał/a:

Agata czytałaś całą biblię i cały katechizm? Chyba nie, bo gdybyś czytała to widziałabyś rozbieżności. Wiele "zasad" zostało wymyślonych na soborach przez księży, a nie są ujęte w Biblii. Możesz córce powiedzieć, że masturbacja to grzech, za który spotka ją kara, możesz ją straszyć, zabraniać. Dzięki temu wyrośnie na znerwicowaną osobę, która będzie potrzebowała terapii i będzie miała problem ze swoją seksualnością/związkami. W imię czego? Zasad ustalonych przez oficjalnie bezdzietnych panów w XVI wieku.

A jesteś na 100% pewną, że nie spotka kara?

Jezus powiedział:

27 Słyszeliście, że powiedziano: Nie cudzołóż!10 28 A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa. 29 11 Jeśli więc prawe twoje oko jest ci powodem do grzechu, wyłup je i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało być wrzucone do piekła. 30 I jeśli prawa twoja ręka jest ci powodem do grzechu, odetnij ją i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało iść do piekła.

I jeśli prawa twoja ręka jest ci powodem do grzechu....(dotyczy przykazania nie cudzołóż)

Wynika z tego że można łamać 6 przykazanie ręką, i dosadnie jest napisane gdzie dusza ludzka trafi gdy cudzołoży ręką.  Dział religia, więc mam nadzieję, że ateiści nie będą wyśmiewać wchodząc tu.

Nie grzeszysz po to, aby nie spotkała Cię kara, czy po to, aby być dobrym człowiekiem?
A jak już grzeszysz, po pewnie Ci się kiedykolwiek zdarzyło, to odcinasz sobie za to ręce? Jeśli nimi coś złego zrobiłaś? A może kiedyś na kogoś niesłusznie nakrzyczałaś - wyciełaś sobie język?

Nie masz wpływu na rozwijająca się seksualność u córki. Twoje zakazy mogą jej tylko zaszkodzić.

37

Odp: Jak nauczać powinna katoliczka
Rising_Sun napisał/a:

(...) Twoje zakazy mogą jej tylko zaszkodzić.

Czyli wpływ ma.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

38

Odp: Jak nauczać powinna katoliczka

I ponownie widzimy pseudo katolików którzy próbują ustawić sobie Boga pod siebie, osobiście. Bóg i kościół jest nieoddzielną częścią, to on przekazuje nam wszystko o Bogu, jego naukach itp. Skoro nie wierzycie w kościół, to jak możecie wierzyć w Boga? Chyba tylko w pseudo boga którego sami sobie wymyślicie. Są różne rodzaje grzechu, jeżeli zgrzeszymy to spowiadamy się z tego, okazujemy skruchę, obiecujemy poprawę przed samym sobą i Bogiem. Jaki jest sens spowiadania się i mówienia o wierze gdy nałogowo grzeszymy i nie robi to żadnego problemu?

39

Odp: Jak nauczać powinna katoliczka
TypowyCharlie napisał/a:

(...) Bóg i kościół jest nieoddzielną częścią, to on przekazuje nam wszystko o Bogu, jego naukach itp. Skoro nie wierzycie w kościół, to jak możecie wierzyć w Boga? (...)

Prowokacyjna teza, zwłaszcza w świetle nie tylko ostatnich wydarzeń. Ale nie o tym wątek, tylko o wątpliwościach które autorka miała, a których już się pozbyła.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

40 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2019-10-22 13:57:48)

Odp: Jak nauczać powinna katoliczka
TypowyCharlie napisał/a:

I ponownie widzimy pseudo katolików którzy próbują ustawić sobie Boga pod siebie, osobiście. Bóg i kościół jest nieoddzielną częścią, to on przekazuje nam wszystko o Bogu, jego naukach itp. Skoro nie wierzycie w kościół, to jak możecie wierzyć w Boga? Chyba tylko w pseudo boga którego sami sobie wymyślicie. Są różne rodzaje grzechu, jeżeli zgrzeszymy to spowiadamy się z tego, okazujemy skruchę, obiecujemy poprawę przed samym sobą i Bogiem. Jaki jest sens spowiadania się i mówienia o wierze gdy nałogowo grzeszymy i nie robi to żadnego problemu?

Zgadzam się w 100 % Co innego uznać grzech spowiadać się i żałować jeśli już się go popełni, a co innego mówić według mnie to nie grzech.

Wielokropek napisał/a:
TypowyCharlie napisał/a:

(...) Bóg i kościół jest nieoddzielną częścią, to on przekazuje nam wszystko o Bogu, jego naukach itp. Skoro nie wierzycie w kościół, to jak możecie wierzyć w Boga? (...)

Prowokacyjna teza, zwłaszcza w świetle nie tylko ostatnich wydarzeń. Ale nie o tym wątek, tylko o wątpliwościach które autorka miała, a których już się pozbyła.

Wątek o tym jak powinno się dziecku przekazać w delikatny sposób aby nie wyrządzić szkód na psychice że masturbacja jest grzeszna i nieprzyzwoita.,. Odpowiedzi nie było poza, kościół sobie wymyślil

41

Odp: Jak nauczać powinna katoliczka

Źle w takim razie zrozumiałam Twe wątpliwości. hmm

Odpowiedzi ode mnie nie dostaniesz, bo moja wiedza i myślenie sprzeczne są z Twoimi. Skoro jednak do tej pory umiejętnie rozmawiałaś z córką na temat dojrzewania, to możesz to robić dalej w ten sam sposób.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

42

Odp: Jak nauczać powinna katoliczka

agato341, bardzo proszę, byś nie publikowała posta pod postem. Jeśli chcesz coś dopisać do swojej wypowiedzi, użyj opcji "edytuj".

43

Odp: Jak nauczać powinna katoliczka

– Wszystko opiera się na interpretacji i tradycji – twierdzi ojciec Stanisław, dominikanin., spowiednik w jednej z warszawskich parafii. – Rzeczywiście nie ma w piśmie wersów jednoznacznie zakazujących takich praktyk, i próżno szukać o tym wzmianki w dziesięciu przykazaniach. To, że nie wolno zaspokajać swych żądzy samemu można jednak wywnioskować ze słów świętego Pawła i z historii Onana – dodaje duchowny.

Onan był bratem Era, a ten z kolei miał żonę Tamar. Gdy Era umarł, ojciec nakazał Onanowi iść do Tamary i płodzić z nią dzieci w zastępstwie zmarłego brata, na mocy prawa lewiratu. Chodziło o podtrzymanie ciągłości rodu. Onan nie mógł wprost sprzeciwić się woli ojca, ale nie kochał Tamary, jednocześnie miał świadomość, że dzieci które spłodzi, w świetle prawa będą dziećmi nie jego, a jego brata. Zdecydował się "tracić z siebie nasienie na ziemię, aby nie wzbudzić potomstwa swemu bratu”.

To właśnie od jego imienia pochodzi słowo onanizm, choć można spotkać wiele opinii mówiących o tym, ze Onan był pierwszym opisanym w dziejach orędownikiem stosunków przerywanych i nic nie wskazuje na to, że się masturbował. Nie zmienia to jednak faktu, że źle skończył – według Biblii to co robił nie spodobało się Bogu, więc Stwórca zgładził Onana.

Zwolennicy teorii, wedle której onanizm jest grzechem przywołują też słowa świętego Pawła, który powiedział: „tych którzy postępują bezbożnie Bóg wyda na łup ich własnych namiętności, aby dopuszczali się nieczystości i bezczeszczenia własnych ciał.”. Inna rzecz, że te same słowa stanowią argument przeciwko… tatuażom. Tatuaże też w świetle doktryny kościelnej są grzechem, niektórzy próbuję przekonywać, że nawet farba używana w zakładach tatuażystów jest przetwarzana demonicznie.

– Etyka chrześcijańska zabrania samogwałtów. Stosunek w świetle doktryny Kościoła to uświęcenie związku między mężczyzną, a kobietą – twierdzi ojciec Stanisław. – Uprawianie seksu z samym sobą zamyka człowieka na relacje międzyludzkie – dodaje. Przeciwnicy masturbacji wskazują też na możliwość uzależnienia się od seksu, a przecież każde uzależnienie to oznaka słabości.

– Jak mówi święty Augustyn, grzech rodzi grzech – tłumaczy spowiednik w rozmowie z naTemat. – Szczególnie ciężką karą dla grzeszników jest to, że nie mogą powstrzymać się od popełniania kolejnych grzechów. Tak jest właśnie w przypadku wszelkich uzależnień – przekonuje ojciec Stanisław. O tym, że ciężko jest przestać przekonuje lektura wpisów na … katolickich forach dyskusyjnych.

"Od młodzieńczych lat miałem ten sam problem i często chodziłem do spowiedzi, nawet dzień po dniu, bo grzeszyłem”. "Masturbacja niszczy duchowo i fizycznie”. "Znowu upadłem, fatalnie się teraz czuję, nie tylko duchowo, ale i fizycznie” – to tylko przykładowe wpisy, pokazujące, że dla wielu katolików masturbacja może być poważnym problemem. – Z jednej strony jest chęć zaspokojenia, zwierzęcy odruch, z drugiej przekonanie o tym, że znów okazało się słabość, zgrzeszyło – tłumaczy ojciec Stanisław.

Dlatego niech nikogo nie dziwią filmy, jakie zamieszcza w sieci inżynier Jacek Pulikowski. Ekspert Frondy nie jest żadnym ewenementem, on mówi po prostu to, co z ambon głoszą księża od setek lat. I trudno się spodziewać, żeby w najbliższym czasie stanowiska Kościoła i naukowców zbliżyły się do siebie choćby na milimetr. – Kościół stoi na podwalinie wielowiekowej tradycji, trudno wymagać, żeby za sprawą jednego badania naukowców z Antypodów pisać od nowa Ewangelię – twierdzi ojciec Stanisław.

– Nieprzejednane stanowisko Kościoła powoduje, że u wielu religijnych ludzi pojawia się poważny problem emocjonalny – twierdzi prof. Kokoszka. – Z jednej strony czują duże napięcie seksualne i masturbacja jest dla nich przyjemnym sposobem na jego rozładowanie. Z drugiej żyją w świadomości, że grzeszą i żyją w poczuciu winy – dodaje. – Gdy człowiek nie wie co robić, warto pójść porozmawiać z księdzem. On doradzi – odpowiada ksiądz Stanisław.

Piętnowanie, pogarda brak zrozumienia, nie jest rozwiązaniem tego czynu.
W całej nauce Jezusa jedno jest jasne:

Jeden z uczonych w Piśmie podszedł do Jezusa i zapytał Go: «Które jest pierwsze ze wszystkich przykazań?»

Jezus odpowiedział: «Pierwsze jest: "Słuchaj, Izraelu, Pan Bóg nasz jest jedynym Panem. Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą". Drugie jest to: "Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego". Nie ma innego przykazania większego od tych».

I tymi słowami kończę dyskusję w tym wątku.

44

Odp: Jak nauczać powinna katoliczka
TypowyCharlie napisał/a:

I ponownie widzimy pseudo katolików którzy próbują ustawić sobie Boga pod siebie, osobiście. Bóg i kościół jest nieoddzielną częścią, to on przekazuje nam wszystko o Bogu, jego naukach itp. Skoro nie wierzycie w kościół, to jak możecie wierzyć w Boga?

Tylko głupiec nie ma wątpliwości. Tylko głupiec nie widzi że Kościół systematycznie zmienia zdanie w dość ważnych kwestiach. Spowiedź wprowadzona w IV wieku, celibat w XI wieku, Dogmat o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny w XIX, można tak dalej wymieniać. Spośród ewangelii też wybrano te pasujace odrzucając te niewygodne. Stary testament był kilkakrotnie niszczony i odtwarzany z pamięci przez kolejne pokolenia. Pismo Święte jest tłumaczone z kilku języków, bo nie ma jednolitego oryginału. Wielokrotnie się słyszy że to czy inne słowo nie ma odpowiednika więc tłumaczenie jest de facto interpretacją. Czy aby na pewno jedyną właściwą? Sam Kościół wielokrotnie się dzielił. Papieże, antypapieże, dziedziczenie kościelnych urzędów, że o takich drobiazgach jak rzezie, wojny, pedofilia its. itp. nie wspomnę.
I teraz czy naprawdę kościół zbudowany na wszystkich plagach egipskich jest jedyny i nieomylny? Ja czasem mam wątpliwości, stąd też jeśli ktoś nie wskaże mi fragmentu Biblii z którego jednoznacznie wynika że czegoś Bóg zakazał, to nie mam pewności czy taki zakaz, ew. nakaz jest od Boga.
A propos tej wiary w księży katolickich przypomina mi się pewien fragment. Jest znacznie dłuższy, ale to nie kółko biblijne.
13 Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy, bo zamykacie królestwo niebieskie przed ludźmi. Wy sami nie wchodzicie i nie pozwalacie wejść tym, którzy do niego idą6.
15 Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy, bo obchodzicie morze i ziemię, żeby pozyskać jednego współwyznawcę7. A gdy się nim stanie, czynicie go dwakroć bardziej winnym piekła niż wy sami.
16 Biada wam, przewodnicy ślepi, którzy mówicie: Kto by przysiągł na przybytek, to nic nie znaczy; lecz kto by przysiągł na złoto przybytku, ten jest związany przysięgą. 17 Głupi i ślepi! Cóż bowiem jest ważniejsze, złoto czy przybytek, który uświęca złoto? 18 Dalej: Kto by przysiągł na ołtarz, to nic nie znaczy; lecz kto by przysiągł na ofiarę, która jest na nim, ten jest związany przysięgą. 19 Ślepi! Cóż bowiem jest ważniejsze, ofiara czy ołtarz, który uświęca ofiarę? 20 Kto więc przysięga na ołtarz, przysięga na niego i na wszystko, co na nim leży. 21 A kto przysięga na przybytek, przysięga na niego i na Tego, który w nim mieszka. 22 A kto przysięga na niebo, przysięga na tron Boży i na Tego, który na nim zasiada.
23 Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy! Bo dajecie dziesięcinę z mięty, kopru i kminku8, lecz pomijacie to, co ważniejsze jest w Prawie: sprawiedliwość, miłosierdzie i wiarę.

45

Odp: Jak nauczać powinna katoliczka
Lagrange napisał/a:
TypowyCharlie napisał/a:

I ponownie widzimy pseudo katolików którzy próbują ustawić sobie Boga pod siebie, osobiście. Bóg i kościół jest nieoddzielną częścią, to on przekazuje nam wszystko o Bogu, jego naukach itp. Skoro nie wierzycie w kościół, to jak możecie wierzyć w Boga?

Tylko głupiec nie ma wątpliwości. Tylko głupiec nie widzi że Kościół systematycznie zmienia zdanie w dość ważnych kwestiach. Spowiedź wprowadzona w IV wieku, celibat w XI wieku, Dogmat o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny w XIX, można tak dalej wymieniać. Spośród ewangelii też wybrano te pasujace odrzucając te niewygodne. Stary testament był kilkakrotnie niszczony i odtwarzany z pamięci przez kolejne pokolenia. Pismo Święte jest tłumaczone z kilku języków, bo nie ma jednolitego oryginału. Wielokrotnie się słyszy że to czy inne słowo nie ma odpowiednika więc tłumaczenie jest de facto interpretacją. Czy aby na pewno jedyną właściwą? Sam Kościół wielokrotnie się dzielił. Papieże, antypapieże, dziedziczenie kościelnych urzędów, że o takich drobiazgach jak rzezie, wojny, pedofilia its. itp. nie wspomnę.
I teraz czy naprawdę kościół zbudowany na wszystkich plagach egipskich jest jedyny i nieomylny? Ja czasem mam wątpliwości, stąd też jeśli ktoś nie wskaże mi fragmentu Biblii z którego jednoznacznie wynika że czegoś Bóg zakazał, to nie mam pewności czy taki zakaz, ew. nakaz jest od Boga.
A propos tej wiary w księży katolickich przypomina mi się pewien fragment. Jest znacznie dłuższy, ale to nie kółko biblijne.
13 Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy, bo zamykacie królestwo niebieskie przed ludźmi. Wy sami nie wchodzicie i nie pozwalacie wejść tym, którzy do niego idą6.
15 Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy, bo obchodzicie morze i ziemię, żeby pozyskać jednego współwyznawcę7. A gdy się nim stanie, czynicie go dwakroć bardziej winnym piekła niż wy sami.
16 Biada wam, przewodnicy ślepi, którzy mówicie: Kto by przysiągł na przybytek, to nic nie znaczy; lecz kto by przysiągł na złoto przybytku, ten jest związany przysięgą. 17 Głupi i ślepi! Cóż bowiem jest ważniejsze, złoto czy przybytek, który uświęca złoto? 18 Dalej: Kto by przysiągł na ołtarz, to nic nie znaczy; lecz kto by przysiągł na ofiarę, która jest na nim, ten jest związany przysięgą. 19 Ślepi! Cóż bowiem jest ważniejsze, ofiara czy ołtarz, który uświęca ofiarę? 20 Kto więc przysięga na ołtarz, przysięga na niego i na wszystko, co na nim leży. 21 A kto przysięga na przybytek, przysięga na niego i na Tego, który w nim mieszka. 22 A kto przysięga na niebo, przysięga na tron Boży i na Tego, który na nim zasiada.
23 Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy! Bo dajecie dziesięcinę z mięty, kopru i kminku8, lecz pomijacie to, co ważniejsze jest w Prawie: sprawiedliwość, miłosierdzie i wiarę.


To teraz podstawowe pytanie, skąd pewność że Bóg istniał? To kościół przekazuje nam wiedzę na ten temat, zaczerpniętych z ksiąg, opowiadań, dawnych księży itp. To z pokoleniem jest przekazywane, treść się zmienia ale nadal człowiek mocno wierzący powinien słuchać kościoła który jest łącznikiem między nami, a Bogiem. Jeżeli chcemy sobie sami wierzyć w coś/kogoś, to już nie jest ta sama osoba tylko całkiem odmienna. Nie możemy wtedy twierdzić że jesteśmy katolikami bo to jest zwykłe mijanie się z prawdą. Według tego co piszesz to w nic wierzyć nie możesz bo przecież od samego Boga nie dostałeś osobiście zapisków itp.

46

Odp: Jak nauczać powinna katoliczka
TypowyCharlie napisał/a:

Jaki jest sens spowiadania się i mówienia o wierze gdy nałogowo grzeszymy i nie robi to żadnego problemu?

To nie jest takie proste. Podam Ci prosty przykład z Biblii. Jezus 3 razy pyta Piotra, czy ten go kocha. Piotr odpowiada twierdząco, zarzeka się, że nigdy Jezusa nie zawiedzie. No i co? Lipa.
Według tego co Ty twierdzisz, Jezus powinien się od Piotra odwrócić. Przecież nie można takiemu człowiekowi ufać. A jednak stało się inaczej.

47

Odp: Jak nauczać powinna katoliczka
balin napisał/a:
TypowyCharlie napisał/a:

Jaki jest sens spowiadania się i mówienia o wierze gdy nałogowo grzeszymy i nie robi to żadnego problemu?

To nie jest takie proste. Podam Ci prosty przykład z Biblii. Jezus 3 razy pyta Piotra, czy ten go kocha. Piotr odpowiada twierdząco, zarzeka się, że nigdy Jezusa nie zawiedzie. No i co? Lipa.
Według tego co Ty twierdzisz, Jezus powinien się od Piotra odwrócić. Przecież nie można takiemu człowiekowi ufać. A jednak stało się inaczej.

To jest proste tylko ludzie lubią sobie sprawiać problemy bo życie byłoby dla nich za nudne. Według tego co twierdzę to trzeba okazać skruchę i dążyć do poprawy, Piotr zdradził Jezusa lecz okazał skruchę, dlatego uzyskał przebaczenie. Gdyby jego serce było nieczyste, przepełnione złem i nie chciał tego zmienić to by nie dostał go.

48

Odp: Jak nauczać powinna katoliczka

Proszę o powrót do tematu wątku. Dalszy off top będzie usuwany bez uprzedzenia.

49

Odp: Jak nauczać powinna katoliczka

Cyngli to nie jest offtop. Dochodzimy do sedna chrześcijaństwa, o to pyta Autorka. smile

50

Odp: Jak nauczać powinna katoliczka
balin napisał/a:

Cyngli to nie jest offtop. Dochodzimy do sedna chrześcijaństwa, o to pyta Autorka. smile

Autorka pyta, jak rozmawiać z dzieckiem o masturbacji, a nie "co jest sednem chrześcijaństwa według balina". Ostatni raz proszę o powrót do tematu wątku.

51

Odp: Jak nauczać powinna katoliczka

Autorka wie co powinna przekazać córce. Tylko niestety często takie dzieci trafiają potem do seksuologow, bądź psychologów, bo nie potrafią sobie poradzić z seksualnościa. Seks i przyjemność kojarzy im się ze złem.
Przerabiałam to w szkole.
Dziecko, które będzie to robiło mimo wszystko, bo to silniejsze od  niego, będzie czuło do siebie obrzydzenie. Bo z jednej strony rodzice, z drugiej wiara, a z trzeciej jej odczucia.
Bóg jeżeli zna miłosierdzie wybaczy. Bo kim była Maria Magdalena?
A do autorki rozmowa to podstawa. Przedstaw jej dokładnie to samo co nam powiedziałaś. Dziecko też ma prawo wyboru. Nawet tego złego. Pozdrowiam

52

Odp: Jak nauczać powinna katoliczka

Autorko smile ja nie wierzę w Boga przedstawianego przez KK, ale mam kilka waznych tematów z dzieckiem za sobą i mogę Ci podpowiedzieć, jakie rozmowy są u nas praktykowane i, myślę, skuteczne.

Po pierwsze: nie wstydź się i nazywaj rzeczy "po imieniu". Nie ma sensu zaczynać jakoś "delikatnie", bo dzieciaki w dzisiejszych czasach doskonale się orientują w tych tematach. Masturbacja to masturbacja, penis to penis, etc. Jak pokonasz wstyd przed wypowiedzeniem tego na głos, zaraz pójdzie z górki.
Jeśli swojej wiary jesteś pewna i żyjesz wg jej zasad, to nie krępuj się, usiądź z dzieckiem i z uśmiechem zachęć do zwierzeń i porozmawiaj. Spokojnie, mądrze, bez potępienia. Nie rób zmartwionych min i przerażonego spojrzenia, nie strasz piekłem i ogniem piekielnym.  Dziecko to drugi człowiek i tak na nie spójrz, nie jak na skończonego grzesznika, tylko jak człowieka, który ma prawo do własnych doświadczeń.
Nie bój się mówić otwarcie, wyjdź z założenia że dziecko nie jest głupie i dobrze wie, o co biega wink Warto doceniać inteligencję swojego dziecka. Przedstaw swoje argumenty i wysłuchaj drugiej strony.  Warto stawiać czoła trudnym tematom tak po prostu, bez zbędnych emocji, na luzie. Przygotuj się merytorycznie do tegoż jeśli nie czujesz się na siłach. I nie naciskaj. Pozwól dziecku zdecydować o sobie. Ono twoje zdanie pozna, ale nie będzie się czuło przyciśnięte do muru.
Myślę że też nie ma sensu czegokolwiek dziecku "zakazywać". Uświadom dziecku, jak wg waszej wiary postrzegana jest masturbacja i.... Zaufaj, że postąpi zgodnie z własnym rozumem i sumieniem.
Może wybrać inną ścieżkę, ale myślę, że Ty swoją rolę jako rodzica spełnisz i będziesz mogła spać spokojnie. Powodzenia!

Ja wychodzę z założenia, że jedyne co mogę, to przekazać dziecku swoją wiedzę i postawę. Nawet jeśli będzie miało inne zdanie, inny pomysł na siebie- pozostaje mi zaufać, że wychowałam fajnego, mądrego człowieka, który dokonuje własnych wyborów, wcale nie gorszych od tych jakie ja bym wybrała . A nawet jeśli się sparzy i popelni błąd, chciałabym, żeby wiedziało, że ma w nas wsparcie i nie jest z problemami samo.

- Dokąd idziesz?
- Nie wiem- odpowiedział Włóczykij .
Drzwi zamknęły się i Włóczykij wszedł w las.
Miał przed sobą sto mil ciszy.

53

Odp: Jak nauczać powinna katoliczka

Twoim obowiązkiem jest wytłumaczenie córce, że masturbacja jest grzechem. Ale dodaj też, że nawet jeśli zdaży jej się w ten sposób zgrzeszyć, to zawsze jest możliwość spowiedzi i poprawy. Wiele osób zmaga się z tym problemem i prawdopodobnie jej też to nie ominie. Poszukaj w kościele pisma "Miłujcie się" które jest skupione na tematyce czystości lub wyszukaj hasło "ruch czystych serc ".

Posty [ 53 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Jak nauczać powinna katoliczka

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018