Kiedy masturbacja przestaje zagłuszać ból samotności... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Kiedy masturbacja przestaje zagłuszać ból samotności...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 18 ]

1 Ostatnio edytowany przez ahjooo (2019-03-11 00:40:22)

Temat: Kiedy masturbacja przestaje zagłuszać ból samotności...

Mam 27 lat, od zawsze sam i od zawsze z problemami zdrowotnymi które wprawiają mnie w duże kompleksy (wiele nie do ogarnięcia a inne to dość poważne operacje z wyłączeniem z życia długi okres).
Od 5 lat poza pracą (beznadziejną) nie wychodzę z domu, odciąłem się od wszelkich znajomości a od całkowitego zwariowania zachowuje mnie (na razie) kontakt z obcymi ludźmi internecie. Już lata temu pogodziłem się z tym że będę wiecznym singlem ale w głębi jednak zachowałem cichą nadzieję na jakiś związek. Dzisiaj już wiem że do tego nie dojdzie - zdrowie lepsze nie jest, jestem coraz starszy a z każdym rokiem zwiększają się moje zaległości życiowe (słabe wykształcenie,słaba praca itp). Trzeba nazwać rzecz po imieniu - jestem nikim. Do pewnego momentu potrzeby seksualne, uczuciowe neutralizowałem za pomocą masturbacji - raz czy dwa i odechciewało mi się związków. Niestety ta metoda przestała być skuteczna. Doszło do mnie że  zaraz stuknie mi trzydziestka a ja rzeczywiście skończę jako samotnik. Cały czas wmawiałem sobie że nie potrzebuję drugiej połówki i jakoś wytrwam w samotności do końca ale coś we mnie pękło i już wiem że moja zszargana psychika dłużej tak nie pociągnie. Nie jest to tylko kwestia seksualna (choć też bardzo istotna) bo tę jako tako rozładowywałem "na własną rękę" ale także pragnienie kobiety z ktorą będę dzielił życie, która byłaby dla mnie wsparciem a ja dla niej, żebym miał z kim porozmawiać, zjeść posiłek, iść na spacer - takie banały ale dla mnie to jakaś totalna abstrakcja której mi cholernie brakuje.

Nie przedłużając (żeby ktoś zechciał to w ogóle przeczytać). Czy jest jakaś metoda farmakologiczna na obniżenie tych pożądań? Czy obniżenie testosteronu może nieco uciszyć te amory? Jak już wspomniałem jestem nikim z wątpliwym zdrowiem i zrytą psychiką a w takim stanie nawet nie przyszło mi na myśl by choćby zagadać. Jakby było tego mało to klientki w pracy zagadują do mnie, na pierwszy rzut oka zły nie jestem, głupi nie jestem (można ze mną sensownie porozmawiać) twarzą nie straszę ale z uwagi na moją sytuację muszę je płoszyć. Czas leci i z każdym dniem boli mnie to coraz mocniej. Sam w to nie mogę uwierzyć że trafiło akurat na mnie. Za młodu na fajerwerki w późniejszym życiu nie liczyłem ale żeby w wieku 27 lat mieć już dosyć... Pozdrawiam Was serdecznie.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Kiedy masturbacja przestaje zagłuszać ból samotności...

napisałam Ci email

3

Odp: Kiedy masturbacja przestaje zagłuszać ból samotności...
ahjooo napisał/a:

Jakby było tego mało to klientki w pracy zagadują do mnie, na pierwszy rzut oka zły nie jestem, głupi nie jestem (można ze mną sensownie porozmawiać) twarzą nie straszę ale z racji na moją sytuację muszę je płoszyć.

Dlaczego musisz? W ten sposób nie tylko nie poprawiasz swojej sytuacji, ale też pracujesz, żeby to co sobie wmówiłeś na pewno się spełniło.

Jest wiele kobiet, które nie skreślą Cię tylko dlatego, że masz słabe zdrowie i brak wykształcenia spowodowany sytuacją w jakiej się znalazłeś. Musisz jednak sam sobie dać szansę.
Wiem, że wiele osób nie lubi tego pytania, ale czy brałeś pod uwagę, żeby skorzystać z pomocy psychoterapeuty i razem z nim popracować nad poprawą swojej sytuacji, w tym samooceną? Uwierz, że w ogromnym stopniu sami kreujemy własną rzeczywistość, nawet jeśli nie zawsze zdajemy sobie z tego sprawę.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

4 Ostatnio edytowany przez ahjooo (2019-03-11 23:23:19)

Odp: Kiedy masturbacja przestaje zagłuszać ból samotności...

.

5

Odp: Kiedy masturbacja przestaje zagłuszać ból samotności...

Jest miliard takich samych tematów na forum.
Każdy wygląda dokładnie tak samo. Przychodzi facet w wieki 24-50 i marudzi jakie to życie dla niego jest złe, on jest stary (tak, 24latek mówi, że jest stary), brzydki, nic nie osiągnął, nic nie ma, blablabla.

Nie znam żadnej choroby, która przeszkadzałaby w tym, żeby ktoś się w Tobie zakochał. Jesteś sprawny seksualnie, więc to też nie jest żadną przeszkodą. 27 lat to jeszcze nie grób, a Ty sam siebie wpędzasz w depresję swoim myśleniem.
Wybacz to, co powiem, ale są ludzie w gorszej sytuacji od Ciebie i radzą sobie dużo lepiej. Mędzisz i smęcisz, a prawda jest taka, że za ten brak kobiety jesteś odpowiedzialny sam i dobrze o tym wiesz.
Nie wiem kto Ci wmówił, że przez chorobę musisz wszystkich odtrącać, ale jeżeli są ludzie bez rąk i bez nóg, którzy zakładają rodziny i mają dzieci, to chyba nie przebijesz ich jednak swoją chorobą.
Weź się po prostu w garść. Nie chcesz terapeuty to zrób to sam. Prawda jest taka, że obecnie nawet jeśli ktoś by bez względu na Twoją chorobę zdecydował się z Tobą być, to uciekłby przez Twoje marudzenie.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

6 Ostatnio edytowany przez ahjooo (2019-03-11 23:24:26)

Odp: Kiedy masturbacja przestaje zagłuszać ból samotności...

..

7

Odp: Kiedy masturbacja przestaje zagłuszać ból samotności...

No ja akurat nie lubię swoich piersi. Więc średnio Ci pomogę. Pomijajac juz fakt tego, ile moze zrobic medycyna estetyczna. Swoja droga zastanawiales sie nad tym? Niektore zabiegi jezeli maja znacznie polepszyc komfort zycia, sa na NFZ.

Tak długo jak Twoja deformacja przeszkadza w życiu Tobie, tak długo będziesz odtrącał innych choćby oni chcieli.

Ja tam akurat dużo słyszałam o ludziach okaleczonych którzy zakladali rodziny bo pozwolili sobie na to, zeby znalazl ich ktos kto ich pokocha. To jest bardzo dluga i ciezka droga, ale wykonalna. Tylko od Ciebie zalezy co zrobisz ze swoim zyciem. Mozesz sie dolowac orzez kolejne 60 lat,  mozesz wreszcie szukac normalnosci.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

8 Ostatnio edytowany przez ahjooo (2019-03-11 23:25:29)

Odp: Kiedy masturbacja przestaje zagłuszać ból samotności...

...

9

Odp: Kiedy masturbacja przestaje zagłuszać ból samotności...
ahjooo napisał/a:

Tylko że ja jestem słaby psychicznie, zawsze ze skromnym gronem znajomych a od lat kompletnie sam. Dość chłodne relacje z rodzicami i rodzeństwem (ze względu na to że nic nie osiągnąłem), z dalszą rodziną brak kontaktu. Ludzi których Pani przywołuje to osoby silne, zaradne życiowe które widzą szklankę do połowy pełną - ja do tej grupy nie należę.

A wziąłeś może pod uwagę, że te chłodne relacje mogą nie wynikać z tego, że nic (przynajmniej Twoim zdaniem) nie osiągnąłeś, ale że sam otoczyłeś się takim pancerzem, przez który innym nie pozwalasz się do siebie przebić? Być może przyjąłeś taką obronną postawę, nawet niekoniecznie w pełni świadomie, zadaniem której jest, żeby inni nie mogli Cię zranić?
Tak na marginesie, czy leczysz swoją depresję?

Wspomniałeś o operacji i jej ryzyku - oczywiście nie chcę go bagatelizować, ale przecież każda niesie ze sobą jakieś ryzyko, a często jest konieczna, by przywrócić kogoś do zdrowia, sprawności, a nawet, by pozwolić mu żyć.

ahjooo napisał/a:

Ale jak to sobie wmówiłem? Pomimo wykończenia psychicznego jestem w pełni świadomy swojej sytuacji. Proszę mi uwierzyć że to nie błahostki zniszczyły i niszczą mi życie. Z moim zdrowiem naprawdę jest źle a to z kolei przekłada się na wszystkie pozostałe aspekty życia.

Tak, uważam, że wmówiłeś sobie, że musisz, a przecież możesz inaczej. To jest Twoja decyzja, którą podjąłeś świadomie, ale wbrew sobie i przeciwko sobie, dlatego tutaj wrócę do tego, co napisałam powyżej - chowasz się pod swoim pancerzem, bojąc się z niego wychylić, bo daje Ci złudne poczucie bezpieczeństwa przed potencjalnym zranieniem.
Wydaje mi się, że największy problem masz z własną psychiką i ogromnie niską samooceną - to ona ogranicza Cię bardziej niż wada fizyczna.

ahjooo napisał/a:

Jak to Pani sobie wyobraża? Taka klientka - kobieta która żyje (ja nie żyję, tak tego nazwać nie można, wegetacja to bardziej odpowiednie słowo), która jest ZDROWA, ma znajomych, utrzymuje kontakt z rodziną, ma dobrą pracę, ma ambicje,plany i chęci do życia podchodzi do takiego człowieka jak ja. Często powie mi jakieś miłe słówko, żarcik a ja z uwagi na charakter pracy (w weekendy klub nocny) zachowując kamienną twarz odpowiem jednozdaniową, najczęściej trafną, zabawną ripostą - to właśnie chyba te kobiety lubią. Na tym jednak kończę tę "relację" bo nie widzę najmniejszego sensu na kontynuację czegokolwiek. Jak to mówią "Z czym do ludzi?" Ja naprawdę nie przesadziłem pisząc że jestem nikim. Nie mam NIC do zaoferowania. Ba, byłbym wręcz obciążeniem w ewentualnej bliższej znajomości (którą i tak ciężko mi sobie wyobrazić). Jestem zdziczałym, popsutym (ale nie moralnie, jestem dobrym człowiekiem) coraz starszym panem.

Moja uwaga nie dotyczyła tylko wspomnianych klientek, bo spokojnie można ją przełożyć na inne osoby, z którymi potencjalnie chciałbyś i mógłbyś stworzyć związek.
Swoją drogą dlaczego nie poszukasz kogoś bliższego Twoim problemom? Czy koniecznie musi to być kobieta w pełni zdrowa i z dobrą pracą? Przecież są jakieś stowarzyszenia, grupy wsparcia, inne miejsca, gdzie możesz poznawać ludzi, a przy tym pokazać im swoją wartość, tę wykraczającą poza niedoskonałości, na których się skupiasz.

I jeszcze na koniec - to jest oczywiście Twoja decyzja, ale aby zminimalizować dystans, co znacząco ułatwia komunikację, na forum zwyczajowo zwracamy się do siebie bezpośrednio.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

10

Odp: Kiedy masturbacja przestaje zagłuszać ból samotności...

Twoja prośba powinna być skierowana do lekarza.
Są skuteczne środki na obniżenie libido, ale musisz po nie iść do lekarza. Zacznij od lekarza pierwszego kontaktu, on pokieruje Cię dalej.

11

Odp: Kiedy masturbacja przestaje zagłuszać ból samotności...

Nie myślę o korekcji, bo żal mi wydawać kasę na takie głupoty. Skoro mojemu partnerowi się tak podoba, to niech tak będzie. Ja bym wolała ogólnie mieć bardzo mały biust zamiast takiego normalnego.

Wiesz, to już Twoja decyzja czy ryzykować operację czy męczyć się tak jak jest wink skoro i tak nie widzisz swoich 40 urodzin to może warto jednak zaryzykować?

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

12

Odp: Kiedy masturbacja przestaje zagłuszać ból samotności...
Olinka napisał/a:

I jeszcze na koniec - to jest oczywiście Twoja decyzja, ale aby zminimalizować dystans, co znacząco ułatwia komunikację, na forum zwyczajowo zwracamy się do siebie bezpośrednio.

Kiedy odpowiedziała mi sama Pani redaktor naczelna to jak inaczej mam się zwracać? No dobrze... smile

Właśnie miałem wysłać Ci kolejną dłuugą, zawierającą szczegółowe informacje wiadomość ale jednak się wstrzymałem z naciśnięciem "wyślij" - świat jest mały o czym się nie raz przekonałem a nie chcę  by przeczytał to ktoś z mojego otoczenia. Dziękuję Ci za zainteresowanie się moim problemem. Życzę wszystkiego dobrego a przede wszystkim zdrowia i miłości...

13

Odp: Kiedy masturbacja przestaje zagłuszać ból samotności...

Jaki byś nie był zawsze będzie ktoś komu możesz pomóc. Pomyśl o pomocy w domu dziecka, hospicjum. Wyjdź z domu.

A co do kobiety... każda potwora znajdzie swojego amatora... tylko musisz wyjść do ludzi.

Zwykły Jan Kowalski, postać z brzegu pierwsza -
Prochu nie wymyślę, nie napiszę wiersza...

14

Odp: Kiedy masturbacja przestaje zagłuszać ból samotności...
john.doe80 napisał/a:

Jaki byś nie był zawsze będzie ktoś komu możesz pomóc. Pomyśl o pomocy w domu dziecka, hospicjum.

To chyba nie najlepszy pomysł zwłaszcza z tym hospicjum. W pacjentach będę widział samego siebie z tym że nie za dzesiąt a za kilka lat - jeszcze bardziej taka wizyta mnie dobije.

john.doe80 napisał/a:

A co do kobiety... każda potwora znajdzie swojego amatora...

No właśnie że niekoniecznie.

john.doe80 napisał/a:

tylko musisz wyjść do ludzi..

Niestety to "aż" wyjść dla tak zakompleksionej, zniszczonej psychicznie, zacofanej życiowo osoby jak ja.

15

Odp: Kiedy masturbacja przestaje zagłuszać ból samotności...

Jak to mawiała propaganda - Jedna walka, jedno zwycięstwo.
W tej sferze życia wbrew pozorom prowadzi się wojnę, która może być ostatecznie przegrana mimo wielu wspaniałych zwycięstw.
Najpierw zacznij walkę z samym sobą, a potem dopiero celuj w inne osoby smile

lub tak jak doradziła Marata - po prostu próbujesz  się skonsultować z lekarzem, ale z natury powiem, że to raczej nie będzie działało - dopóki to jest oznaka zdrowia, lekarz nie powinien działać na szkodę dobrze pracującego organizmu.

We all make choices. But in the end, our choices make us.

16

Odp: Kiedy masturbacja przestaje zagłuszać ból samotności...

Hobby moze sobie jakieś znależć na swieżym powietrzu albo siłownia czy cos ?
Można jakis ludzi poznać, nie takich z pracy gdzie trzeba gadać bo nei ma wyboru : ]

Co do reszty, to przekonanie autora o jego przyczynach jego niepowodzeń .... to może  jest wyolbrzymione , przez jakies czynniki zewnętrzne.

Mniej używek , mniej cukru , mniej stresujących sytuacji.
Tak żeby masturbacja nie stała się sposobem na rozładowanie napięcia.

Jedną z nielicznych zalet głupoty jest to , że nie można nią się zarazić.

17

Odp: Kiedy masturbacja przestaje zagłuszać ból samotności...
kwadrad napisał/a:

Mniej używek , mniej cukru , mniej stresujących sytuacji.
Tak żeby masturbacja nie stała się sposobem na rozładowanie napięcia.

Na dłuższą metę to tak nie działa - organizm też się przyzwyczaja do "hajów" spowodowanych masturbacją i po uspokojeniu w życiu, chęć staje się jeszcze większa.

We all make choices. But in the end, our choices make us.

18

Odp: Kiedy masturbacja przestaje zagłuszać ból samotności...
ahjooo napisał/a:

Do pewnego momentu potrzeby seksualne, uczuciowe neutralizowałem za pomocą masturbacji - raz czy dwa i odechciewało mi się związków. Niestety ta metoda przestała być skuteczna. Doszło do mnie że  zaraz stuknie mi trzydziestka a ja rzeczywiście skończę jako samotnik. Cały czas wmawiałem sobie że nie potrzebuję drugiej połówki i jakoś wytrwam w samotności do końca ale coś we mnie pękło i już wiem że moja zszargana psychika dłużej tak nie pociągnie. Nie jest to tylko kwestia seksualna (choć też bardzo istotna) bo tę jako tako rozładowywałem "na własną rękę" ale także pragnienie kobiety z ktorą będę dzielił życie, która byłaby dla mnie wsparciem a ja dla niej, żebym miał z kim porozmawiać, zjeść posiłek, iść na spacer - takie banały ale dla mnie to jakaś totalna abstrakcja której mi cholernie brakuje.



Są takie miejsca na świecie, gdzie zapłaci się 200zł, i przez 1 godzine samotności już nie ma, możesz sobie pogadać coś zjeść, i temu podobne.

Oczywiście ten brak samotności, trwa 1 godzine na tydzień, czy może na miesiąc, kwestia tego, kogo na co stać.

Posty [ 18 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Kiedy masturbacja przestaje zagłuszać ból samotności...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018