Rozstanie - walka o szansę - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozstanie - walka o szansę

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 49 ]

1

Temat: Rozstanie - walka o szansę

Rozstałem się z dziewczyną 2 miesiące temu. To rozstanie było wg mnie potrzebne, bo nasz związek przestał wyglądać tak jak powinien i pozwoliło mi to zrozumieć parę rzeczy... Rozstanie odbyło się z jej inicjatywy, pojawił się w jej życiu inny gościu, zachciało jej się imprez, ja miałem ciężki okres związany z szukaniem pracy i kończeniem studiów. Od tego czasu walczę o to żeby dostać od niej szansę... Ona twierdzi, że nie chce partnera teraz, chociaż wypisuje i spotykała się z innymi typami. Ze mną też się spotyka, ale trzyma mnie na dystans. Wszelkie kontakty i spotkania wychodzą raczej z jej inicjatywy, ale nie pozwala mi się zbliżyć. Boje się bo nie chcę być opcją numer 2,5 czy 10. Nie chcę być gościem, z którym spotyka się jak się nudzi, nie chcę być też jej kolegą albo gnić w friendzonie patrząc na jej podboje... Jestem poprostu zazdrosny, bo ją kocham. Żyje od 2 miesiący w ciągłym stresie i niepewności przez co robię oczywiście głupoty. Dzisiaj mam imieniny, mamy się podobno spotkać i jest to ważna rozmowa, co moge jej jeszcze powiedzieć żeby ją do siebie przekonać, czy moge w ogóle cokolwiek jeszcze powiedzieć lub zrobić?

Byliśmy razem 8 lat.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Rozstanie - walka o szansę
Berefi napisał/a:

Rozstałem się z dziewczyną 2 miesiące temu. To rozstanie było wg mnie potrzebne, bo nasz związek przestał wyglądać tak jak powinien i pozwoliło mi to zrozumieć parę rzeczy... Rozstanie odbyło się z jej inicjatywy, pojawił się w jej życiu inny gościu, zachciało jej się imprez, ja miałem ciężki okres związany z szukaniem pracy i kończeniem studiów. Od tego czasu walczę o to żeby dostać od niej szansę... Ona twierdzi, że nie chce partnera teraz, chociaż wypisuje i spotykała się z innymi typami. Ze mną też się spotyka, ale trzyma mnie na dystans. Wszelkie kontakty i spotkania wychodzą raczej z jej inicjatywy, ale nie pozwala mi się zbliżyć. Boje się bo nie chcę być opcją numer 2,5 czy 10. Nie chcę być gościem, z którym spotyka się jak się nudzi, nie chcę być też jej kolegą albo gnić w friendzonie patrząc na jej podboje... Jestem poprostu zazdrosny, bo ją kocham. Żyje od 2 miesiący w ciągłym stresie i niepewności przez co robię oczywiście głupoty. Dzisiaj mam imieniny, mamy się podobno spotkać i jest to ważna rozmowa, co moge jej jeszcze powiedzieć żeby ją do siebie przekonać, czy moge w ogóle cokolwiek jeszcze powiedzieć lub zrobić?

Byliśmy razem 8 lat.


Tu masz wskazówkę dotyczącą swego zachowania podczas dzisiejszego spotkania i kolejnych.

(...) twierdzi, że nie chce partnera teraz (...)

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

3

Odp: Rozstanie - walka o szansę

Tak - zapomnieć.

Am I bluffing? try me

4 Ostatnio edytowany przez Jazzmine (2019-01-06 12:20:27)

Odp: Rozstanie - walka o szansę

Dziewczyna szuka najlepszej dla siebie opcji, a Ciebie traktuje jak orbitera. Nie sadzisz chyba, ze po 8 latach związku, gdyby faktycznie darzyła Cie szczerym uczuciem i widziala was w przyszłości razem, z taka łatwością zakończyłaby zwiazek i spotykała sie z innymi? Odpuść Chłopie, szczegolnie, ze powiedziała wprost, ze nie chce miec teraz faceta. Ona szuka i pewnie znajdzie, nie spodziewałabym sie powrotu.

less is more

5

Odp: Rozstanie - walka o szansę

Samo spotykanie sie z innymi nic nie znaczy. Czy relacje damsko meskie musza miec jakis podtekst seksualny? Przestan panikowac. Nie musi to oznaczac ze szuka w nich partnera czy kochanka. Moze poprostu potrzebuje "meskiego spojrzenia na swiat". I nie zatrzymuj jej. Pusc wolno a jesli Cie kocha to wroci

6

Odp: Rozstanie - walka o szansę

Przechodzony związek i tyle.

Zacznij żyć bez niej.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

7

Odp: Rozstanie - walka o szansę

Gdyby to było wszystko takie proste. Deklarowaliśmy sobie miłość, popełniliśmy też wiele błędów, ale chciałbym dostać od niej szansę, żeby udowodnić jej, że możemy być razem szczęśliwi... Straszna jest samotność po 8 latach i brak możliwości rozmawiania, dzielenia się wszystkim z osobą z którą robilo się to codziennie... Ona sobie zastąpiła mnie innymi ludźmi, przyszło jej to łatwiej, jednak mimo wszystko ja ciągle ją kocham, chcę jeszcze spróbować, zawalczyć o nią...
Ona ma konflikt aktualnie miedzy ja-realne, a ja-idealne i oczywiście syndrom spuszczenia ze smyczy, chciałbym dać jej wolność, żeby przemyślała to wszystko, wybawiła sie i wróciła, ale nie wiem czy będę w stanie później żyć z domysłami co się wtedy działo, boję się także, że pojawi sie ktoś inny i wszystko przepadnie. Jestem bezradny...

8

Odp: Rozstanie - walka o szansę

Ona ma syndrom spuszczenia ze smyczy? Ten tekst wiele mówi o Tobie i Twoim myśleniu o relacji w związku.

Chciałbyś jej dać wolność? Rzecz w tym, że czasy niewolnictwa dawno się skończyły (choć niektórzy tego żałują) a ona zareagowała (wreszcie) na Twe próby wsadzenia jej do klatki.

Dla swego dobra zmień sposób myślenia i szanuj decyzje osoby, którą podobno kochasz.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

9 Ostatnio edytowany przez random.further (2019-01-06 14:36:29)

Odp: Rozstanie - walka o szansę
Berefi napisał/a:

Gdyby to było wszystko takie proste. Deklarowaliśmy sobie miłość, popełniliśmy też wiele błędów, ale chciałbym dostać od niej szansę, żeby udowodnić jej, że możemy być razem szczęśliwi... Straszna jest samotność po 8 latach i brak możliwości rozmawiania, dzielenia się wszystkim z osobą z którą robilo się to codziennie... Ona sobie zastąpiła mnie innymi ludźmi, przyszło jej to łatwiej, jednak mimo wszystko ja ciągle ją kocham, chcę jeszcze spróbować, zawalczyć o nią...
Ona ma konflikt aktualnie miedzy ja-realne, a ja-idealne i oczywiście syndrom spuszczenia ze smyczy, chciałbym dać jej wolność, żeby przemyślała to wszystko, wybawiła sie i wróciła, ale nie wiem czy będę w stanie później żyć z domysłami co się wtedy działo, boję się także, że pojawi sie ktoś inny i wszystko przepadnie. Jestem bezradny...

Deklarowaliście - piszesz w czasie przeszłym i tego się trzymaj - BYŁO i NIE MA.
Po 8 latach Ona wie, jak może wygladać z Tobą codzienność i najwyraźniej ma inne zdanie, którego NIE CHCESZ przyjąć do wiadomości, jeśli chcesz jej dać wolność to daj - znaczy przejdź na dalszą orbitę i nie szukaj kontaktu na siłę.
To Ty chcesz kontynuacji związku, ale jeśli to ma być związek to chyba oboje powinniście mieć wolę do jego tworzenia.
O rany, 8 lat minęło i chyba trzeba sie pogodzić, że minęło bez sukcesu, i tyle, no i trzeba umieć się z tym pogodzić, i tyle.

10

Odp: Rozstanie - walka o szansę

A co jeżeli ona przez te dwa miesiące miała innych partnerów seksualnych - dalej chcesz się z nią spotykać?

Am I bluffing? try me

11

Odp: Rozstanie - walka o szansę
Wielokropek napisał/a:

Ona ma syndrom spuszczenia ze smyczy? Ten tekst wiele mówi o Tobie i Twoim myśleniu o relacji w związku.

Chciałbyś jej dać wolność? Rzecz w tym, że czasy niewolnictwa dawno się skończyły (choć niektórzy tego żałują) a ona zareagowała (wreszcie) na Twe próby wsadzenia jej do klatki.

Wolność w rozumieniu tego, co ktoś pisał wcześniej "puść wolno, a jeśli Cię kocha to wróci".
Oczywiście, że po takich długich związkach występuje coś takiego, jak syndrom spuszczenia ze smyczy, jakby nie patrzeć związek wiąże się z pewnymi ograniczeniami, ale w zamian otrzymujemy nieporównywalnie więcej innych, istotniejszych wartości, dlatego nie zwracamy na to uwagi w trakcie związku, a chcemy z pewnych rzeczy korzystać po związku. Takie zachłyśnięcie się.. i nie rób ze mnie jakiegoś dyktatora, bo zupełnie nie jestem tym typem człowieka xD

12

Odp: Rozstanie - walka o szansę
Poker napisał/a:

A co jeżeli ona przez te dwa miesiące miała innych partnerów seksualnych - dalej chcesz się z nią spotykać?

Gdyby z jej strony była taka wola to napewno bym to rozważył, problem w tym czy udałoby mi się to przetrawić na tyle by nie psuć naszej relacji przez to w przyszłości.

13

Odp: Rozstanie - walka o szansę
Berefi napisał/a:

(...) i nie rób ze mnie jakiegoś dyktatora, bo zupełnie nie jestem tym typem człowieka xD

Nikogo z Ciebie nie robię, odpowiadam na to, co sam - dobrowolnie - napisałeś.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

14

Odp: Rozstanie - walka o szansę

Z okazji imienin zrób sobie prezent i zakończy waszą znajomość. Nie ma nic gorszego niż bycie czyimś kołem zapasowym.

15

Odp: Rozstanie - walka o szansę
Berefi napisał/a:

Rozstałem się z dziewczyną 2 miesiące temu. To rozstanie było wg mnie potrzebne, bo nasz związek przestał wyglądać tak jak powinien i pozwoliło mi to zrozumieć parę rzeczy... Rozstanie odbyło się z jej inicjatywy, pojawił się w jej życiu inny gościu, zachciało jej się imprez, ja miałem ciężki okres związany z szukaniem pracy i kończeniem studiów. Od tego czasu walczę o to żeby dostać od niej szansę... Ona twierdzi, że nie chce partnera teraz, chociaż wypisuje i spotykała się z innymi typami. Ze mną też się spotyka, ale trzyma mnie na dystans. Wszelkie kontakty i spotkania wychodzą raczej z jej inicjatywy, ale nie pozwala mi się zbliżyć. Boje się bo nie chcę być opcją numer 2,5 czy 10. Nie chcę być gościem, z którym spotyka się jak się nudzi, nie chcę być też jej kolegą albo gnić w friendzonie patrząc na jej podboje... Jestem poprostu zazdrosny, bo ją kocham. Żyje od 2 miesiący w ciągłym stresie i niepewności przez co robię oczywiście głupoty. Dzisiaj mam imieniny, mamy się podobno spotkać i jest to ważna rozmowa, co moge jej jeszcze powiedzieć żeby ją do siebie przekonać, czy moge w ogóle cokolwiek jeszcze powiedzieć lub zrobić?

Byliśmy razem 8 lat.


Wyslalem Ci priv

16

Odp: Rozstanie - walka o szansę
Wielokropek napisał/a:
Berefi napisał/a:

Rozstałem się z dziewczyną 2 miesiące temu. To rozstanie było wg mnie potrzebne, bo nasz związek przestał wyglądać tak jak powinien i pozwoliło mi to zrozumieć parę rzeczy... Rozstanie odbyło się z jej inicjatywy, pojawił się w jej życiu inny gościu, zachciało jej się imprez, ja miałem ciężki okres związany z szukaniem pracy i kończeniem studiów. Od tego czasu walczę o to żeby dostać od niej szansę... Ona twierdzi, że nie chce partnera teraz, chociaż wypisuje i spotykała się z innymi typami. Ze mną też się spotyka, ale trzyma mnie na dystans. Wszelkie kontakty i spotkania wychodzą raczej z jej inicjatywy, ale nie pozwala mi się zbliżyć. Boje się bo nie chcę być opcją numer 2,5 czy 10. Nie chcę być gościem, z którym spotyka się jak się nudzi, nie chcę być też jej kolegą albo gnić w friendzonie patrząc na jej podboje... Jestem poprostu zazdrosny, bo ją kocham. Żyje od 2 miesiący w ciągłym stresie i niepewności przez co robię oczywiście głupoty. Dzisiaj mam imieniny, mamy się podobno spotkać i jest to ważna rozmowa, co moge jej jeszcze powiedzieć żeby ją do siebie przekonać, czy moge w ogóle cokolwiek jeszcze powiedzieć lub zrobić?

Byliśmy razem 8 lat.


Tu masz wskazówkę dotyczącą swego zachowania podczas dzisiejszego spotkania i kolejnych.

(...) twierdzi, że nie chce partnera teraz (...)


To akurat jest bujda na resorach.Ona szuka teraz partnera,ale nie szuka jego na partnera.Co nie oznacza ze po zastosowaniu innego planu dzialania to nie moze sie zmienic.

17

Odp: Rozstanie - walka o szansę
Berefi napisał/a:
Poker napisał/a:

A co jeżeli ona przez te dwa miesiące miała innych partnerów seksualnych - dalej chcesz się z nią spotykać?

Gdyby z jej strony była taka wola to napewno bym to rozważył, problem w tym czy udałoby mi się to przetrawić na tyle by nie psuć naszej relacji przez to w przyszłości.


I takie myslenie juz dyskwalifikuje Cie w tym,ze ta kobieta kiedykolwiek by szczerze chciala z toba byc.Szacunek do samego siebie w zwiazek to podstawa.A wielu facetom wydaje sie ze jak beda szmata do podlogi to osiagna sukces.Jest to PRZERAZAJACE..

18

Odp: Rozstanie - walka o szansę
Lady Loka napisał/a:

Przechodzony związek i tyle.

Zacznij żyć bez niej.

O to to. smile Pewne etapy w życiu się kończą i trzeba iść do przodu. Ta dziewczyna, to już Twoja przeszłość.

19

Odp: Rozstanie - walka o szansę

O boszzz jakie podejrzenia jakie nastawienie. Masakra

20

Odp: Rozstanie - walka o szansę

Poza tym napisales ze rozstanie bylo potrzebne

21

Odp: Rozstanie - walka o szansę

Masz dowod na to ze z kims spala?

22

Odp: Rozstanie - walka o szansę
Wielokropek napisał/a:
Berefi napisał/a:

(...) i nie rób ze mnie jakiegoś dyktatora, bo zupełnie nie jestem tym typem człowieka xD

Nikogo z Ciebie nie robię, odpowiadam na to, co sam - dobrowolnie - napisałeś.

A ty, dobrowolnie nadinterpretowałaś moje słowa.

Misia1988 napisał/a:

Masz dowod na to ze z kims spala?

Nie mam, bo nie spała, tamto pytanie było hipotetyczne.

A rozstanie było potrzebne, żeby lepiej zrozumieć co jest w życiu ważne, docenić to co się ma, niestety polak mądry po szkodzie. Problem w tym, że chciałbym to co udało mi się zrozumieć zastosować w praktyce, a nie głupio tylko gadać i obiecywać gruszki na wierzbie... Nie boję się, że nie wykorzystam szansy, kiedy ją dostanę, tylko boję się, że nie dostanę tej szansy w ogóle. Zależy mi na tej kobiecie i chcę o nią walczyć, bo jeśli nie o miłość to o co miałoby być warto walczyć?

23

Odp: Rozstanie - walka o szansę

No i zaczynam tu widziec rozsadne rozumowanie. Jest jakos tak dziwnie ze do mezczyzn pewne sygnaly docieraja dluzej niz do nas kobiet. I nie podobaja mi sie wypowiedzi osob ktore sugeruja ze bylbys nastepny i moze miec kilku partnerow seksualnych ze sie Toba bawi. Totalna bzdura a Ty z powodu samotnosci sie nakrecasz

24

Odp: Rozstanie - walka o szansę

Nie wyslalo wczesniej calej mojej odpowiedzi ale zawarlam w niej to ze po rozstaniu rowniez spotykalam sie z wieloma facetami. Kochalam swojego ex wiec kazdy facet byl traktowany jak kolega i do niczego nie doszlo ale lubilam ich towarzystwo. Prosze nie napedzajcie kola. My do siebie wrocilismy i sie ciesze

25

Odp: Rozstanie - walka o szansę

I jesli moge cos doradzic bo zrobisz jak zechcesz to przestan o tym myslec. Zajmij sie czyms co Cie pochlonie. Czyms co sprawi Ci radosc. Zbytnie staranie sie o nia odstraszy Twoja ukochana. A gdyby nie rozstanie nie przejrzalbys na oczy

26

Odp: Rozstanie - walka o szansę

Pamietaj ze jesli ona wyczuje ze baardzo chcesz znowu z nia byc moze poczuc sie osaczona i da to odwrotny rezultat. Moze czasem Ty zaoroponuj spotkanie ale nie sugeruj. W koncu my kobiety tez lubimy zdobywac

27 Ostatnio edytowany przez Berefi (2019-01-07 00:07:21)

Odp: Rozstanie - walka o szansę
Misia1988 napisał/a:

Pamietaj ze jesli ona wyczuje ze baardzo chcesz znowu z nia byc moze poczuc sie osaczona i da to odwrotny rezultat. Moze czasem Ty zaoroponuj spotkanie ale nie sugeruj. W koncu my kobiety tez lubimy zdobywac

Dziękuje za wszystkie Twoje rady. Niestety, tak jak pisałem minęły już 2 miesiące, a ja w tym czasie zrobiłem wiele głupot, łącznie z szybką próbą odzyskania jej, co dało właśnie odwrotny rezultat. Nie dałem poczuć jej, że też coś straciła. Niestety działanie w stresie i niepewności nie sprzyja racjonalnemu myśleniu. Ona cały czas wysyła mi sprzeczne sygnały. Nie chce kontaktu, gdy ja urywam kontakt ona się odzywa. Gdy próbuje ja coś zaproponować ona odrzuca te propozycje najczęściej argumentując, że nie chce robić mi złudnych nadziei.
Dzisiaj byłem u niej, trochę porozmawialiśmy, trzymała się z początku na dystans, później trochę się poprzytulaliśmy, raczej większość bliskości z mojej inicjatywy. Oczywiście aktualnie ciągle ciąży w naszej relacji ten problem rozstania i mojej zazdrości o facetów z którymi ona pisze i się spotyka, ale starałem się nie poruszać tego tematu. Gdy rozmawiamy o innych rzeczach lub robimy coś innego to bardzo dobrze wspólnie nam się spędza czas. Myślę, że pozostawiłem po sobie dobre wrażenie.

28

Odp: Rozstanie - walka o szansę
Berefi napisał/a:

Myślę, że pozostawiłem po sobie dobre wrażenie.

A ja myślę, że wręcz przeciwnie.

Zrozum, że ona była dla Ciebie zbyt mocna. Nie potrafiłeś jej utrzymać przy sobie. A takimi zachowaniem po rozstaniu tylko utwierdziłeś ją w jej przekonaniach na Twój temat.

Am I bluffing? try me

29

Odp: Rozstanie - walka o szansę

Berefi, a powiedz Ty mi jedno. Masz jakąś godność i poczucie własnej wartości?
Bo jeżeli masz, to po cholerę dopraszasz się o miłość tam, gdzie jej nie ma?
Jesteś na idealnie prostej drodze do tego, żeby zostać dla niej plastrem, do którego będzie wracać za każdym razem, jak jakiś inny facet ją kopnie w tyłek. I robisz to sobie sam na własne życzenie. To, że się poprzytulacie nie znaczy, że ona wróci do tego co było.

Wasz związek trwał 8 lat. Przez 8 lat nie pomyśleliście o tym, żeby jakoś go rozwijać dalej w stronę małżeństwa. Rozpad w takim przypadku jest praktycznie nieunikniony.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

30

Odp: Rozstanie - walka o szansę
Lady Loka napisał/a:

Masz jakąś godność i poczucie własnej wartości?
Bo jeżeli masz, to po cholerę dopraszasz się o miłość tam, gdzie jej nie ma?

Nie ma jednego konkretnego powodu. Kocham ją i zrozumiałem pewne rzeczy dzięki rozstaniu, które chciałbym zastosować w praktyce w ponownym zwiazku z nią. Nie zawsze wszystko jest takie zero jedynkowe... Ludzie rozstają się, dostają tego "liścia w twarz" na otrzeźwienie i tworzą później udane związki. Podobno nawet takie związki są później tymi o najtrwalszej więzi, gdy już uda sie rozwiązać problemy rozstania. Narazie ona nikogo nie ma, poza pisaniem i kilkoma spotkaniami z innymi facetami nic nie robi, żeby stawiało mnie to w pozycji plastra, którym być nie chcę. Zwyczajnie chciałbym ją odzyskać wzbudzając w niej ponownie uczucia, które kiedyś już udało mi się w jej sercu obudzić. Masz rację, że związek został przechodzony, dlatego chciałbym ją zdobyć i przejść szybko do konkretów. Niestety mądry Polak po szkodzie...

31

Odp: Rozstanie - walka o szansę

...I po szkodzie głupi :-) "

Am I bluffing? try me

32

Odp: Rozstanie - walka o szansę
Berefi napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Masz jakąś godność i poczucie własnej wartości?
Bo jeżeli masz, to po cholerę dopraszasz się o miłość tam, gdzie jej nie ma?

Nie ma jednego konkretnego powodu. Kocham ją i zrozumiałem pewne rzeczy dzięki rozstaniu, które chciałbym zastosować w praktyce w ponownym zwiazku z nią. Nie zawsze wszystko jest takie zero jedynkowe... Ludzie rozstają się, dostają tego "liścia w twarz" na otrzeźwienie i tworzą później udane związki. Podobno nawet takie związki są później tymi o najtrwalszej więzi, gdy już uda sie rozwiązać problemy rozstania. Narazie ona nikogo nie ma, poza pisaniem i kilkoma spotkaniami z innymi facetami nic nie robi, żeby stawiało mnie to w pozycji plastra, którym być nie chcę. Zwyczajnie chciałbym ją odzyskać wzbudzając w niej ponownie uczucia, które kiedyś już udało mi się w jej sercu obudzić. Masz rację, że związek został przechodzony, dlatego chciałbym ją zdobyć i przejść szybko do konkretów. Niestety mądry Polak po szkodzie...

To jest zerojedynkowe. Albo z kimś jesteś albo nie. Rozstanie nie jest próbą tylko faktem. Ona podjęla decyzje, jak ją tak kochasz to powinieneś ją uszanować.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

33

Odp: Rozstanie - walka o szansę

Mialam kiedys baardzo zazdrosnego faceta. Nie dalo sie z tym zyc. Terapeta wprost powiedzial ze facet jest zazdrosny gdy odczuwa brak fizycznego zblizenia. To niestety bylo cos wiecej niz ten brak, ale coz. Odbij troche. Daj jej do zrozumienia czynami nie slowami ze zeszla na ten drugi plan. Za bardzo jej sie narzucasz. Zrob cos co jest do Ciebie niepodobne. Czas zeby ona sie zdecydowala i podjela kroki a Ty jej nie dajesz takiej mozliwosci. A 2 miesiace to krutki okres. Tak Ci sie wydaje jakby niewiadomo ile to bylo. Masz jakies zainteresowania poza nia?

34

Odp: Rozstanie - walka o szansę

Z tego co opisujesz to nawet gdybyscie do siebie wrocili teraz to na jej warunkach. Nie bylbys szczesliwy. Robila by co chce. Daj jej zatesknic i poczuc ze sie oddalasz. Rozstanie ma czasem sens jesli oboje zdacie sobie sprawe jak wazni dla siebie jestescie

35

Odp: Rozstanie - walka o szansę
Misia1988 napisał/a:

Z tego co opisujesz to nawet gdybyscie do siebie wrocili teraz to na jej warunkach. Nie bylbys szczesliwy. Robila by co chce. Daj jej zatesknic i poczuc ze sie oddalasz. Rozstanie ma czasem sens jesli oboje zdacie sobie sprawe jak wazni dla siebie jestescie

Masz rację. Problem w tym, że bardzo trudno jest to zrobić. Ona musi sama zrozumieć pewne rzeczy i przyjść do mnie. Doskonale zna już moje zdanie na ten temat. Pytanie tylko kiedy to nastąpi, czy nie będzie wówczas już za późno,ewentualnie czy w ogóle nastąpi. Mam swoje zainteresowania, ale są one typowo męskie, głównie sport (piłka nożna, lekkoatletyka, pływanie), siłownia, dietetyka, gotowanie. Raczej nic co specjalnie imponuje kobietą.

Lady Loka napisał/a:

To jest zerojedynkowe. Albo z kimś jesteś albo nie. Rozstanie nie jest próbą tylko faktem. Ona podjęla decyzje, jak ją tak kochasz to powinieneś ją uszanować.

Zgodzę się, że kwestia rozstania jest zerojedynkowa, jednak to, że w danej chwili ludzie nie są razem nie oznacza, że nie mogą być razem w przyszłości, a tym bardziej nie oznacza, że jeśli mi na kimś zależy to nie powinienem o niego walczyć. Oczywiście nic na siłę, jednak tak mnie wychowano, że jeżeli na kimś lub czymś mi zależy to walczę o to, próbuję coś zrobić... Problem w tym, że w tej nowej dla mnie sytuacji robiłem to nieudolnie.

36

Odp: Rozstanie - walka o szansę

Widzę, że do autora najbardziej trafiają posty, które dają nadzieję na powrót i są po jego myśli.
Więc ok, chces- czekaj na byłą. Masz takie prawo, Twoja decyzją.
Ale żyj samym oczekiwaniem i nadzieją. Wyjdź do ludzi, zajmij się sobą, licz się z faktem, że pewnego dnia eks powie Ci: muszę przedstawić Ci mojego nowego faceta, jest wspaniały. No i nie uciekaj przed towarzystwem płci pięknej.

Na tym właśnie polega problem z rajem. Nic tak nie przyciąga złego.
,,Na końcu tęczy''

37

Odp: Rozstanie - walka o szansę
evalougo napisał/a:

Widzę, że do autora najbardziej trafiają posty, które dają nadzieję na powrót i są po jego myśli.
Więc ok, chces- czekaj na byłą. Masz takie prawo, Twoja decyzją.
Ale żyj samym oczekiwaniem i nadzieją. Wyjdź do ludzi, zajmij się sobą, licz się z faktem, że pewnego dnia eks powie Ci: muszę przedstawić Ci mojego nowego faceta, jest wspaniały. No i nie uciekaj przed towarzystwem płci pięknej.

Rozstanie dość mocno mną wstrząsnęło i tak masz rację, że żyje tymi złudnymi nadziejami, ona mi nie ułatwia wysyłając mi różne sprzeczne sygnały. Ciągle mam jeszcze huśtawki emocjonalne, mówię, że pierd***e to wszystko i nigdy się już do niej nie odezwę, za parę godzin mi przechodzi i mówię sobie "k***a jak ją kochasz to o nią walcz idioto". Potrafię olać ją na dzień, dwa, trzy jak mocno się postaram, wtedy zazwyczaj ona się odzywa i szuka kontaktu... Ale to co zauważam to, że średnio z każdym dniem jest o ten 1 procent lepiej. W sensie, że jestem coraz bardziej ogarnięty, zaczynam myśleć mózgiem, a nie kierować sie tylko sercem i myślę, że przyjdzie taki moment, gdy stanie mi się to rzeczywiście obojętne, a wtedy prawdopodobnie, a raczej być może zacznie jej zależeć. A co do przedstawiania jej nowego chłopaka to nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, bo z miejsca odrzucam relacje na stopie koleżeńskiej czy inne opcje typu "zostańmy przyjaciółmi".

38

Odp: Rozstanie - walka o szansę
Berefi napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

To jest zerojedynkowe. Albo z kimś jesteś albo nie. Rozstanie nie jest próbą tylko faktem. Ona podjęla decyzje, jak ją tak kochasz to powinieneś ją uszanować.

Zgodzę się, że kwestia rozstania jest zerojedynkowa, jednak to, że w danej chwili ludzie nie są razem nie oznacza, że nie mogą być razem w przyszłości, a tym bardziej nie oznacza, że jeśli mi na kimś zależy to nie powinienem o niego walczyć. Oczywiście nic na siłę, jednak tak mnie wychowano, że jeżeli na kimś lub czymś mi zależy to walczę o to, próbuję coś zrobić... Problem w tym, że w tej nowej dla mnie sytuacji robiłem to nieudolnie.

Uwierz mi jednak, że dużo więcej nawet tutaj rozstań i powrotów widziałam i zdecydowanie mówię, że nie ma czegoś takiego jak powrót po czasie.
Po rozstaniu najlepszą rzeczą, jaką można zrobić, to urwać kontakt i żyć dalej samemu.

I to nie jest tak, że się nie walczy o coś, na czym Ci zależy. Chodzi o to, że ona podjęła decyzję i tyle. Uważasz, że Twoje decyzje są lepsze od jej? Uważasz, że nie ma racji, a Ty masz? Daj jej podejmować decyzje na temat własnego życia. A ona zadecydowała, że chce to życie bez Ciebie.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

39

Odp: Rozstanie - walka o szansę
Berefi napisał/a:

Rozstanie dość mocno mną wstrząsnęło i tak masz rację, że żyje tymi złudnymi nadziejami, ona mi nie ułatwia wysyłając mi różne sprzeczne sygnały. Ciągle mam jeszcze huśtawki emocjonalne, mówię, że pierd***e to wszystko i nigdy się już do niej nie odezwę, za parę godzin mi przechodzi i mówię sobie "k***a jak ją kochasz to o nią walcz idioto". Potrafię olać ją na dzień, dwa, trzy jak mocno się postaram, wtedy zazwyczaj ona się odzywa i szuka kontaktu... Ale to co zauważam to, że średnio z każdym dniem jest o ten 1 procent lepiej. W sensie, że jestem coraz bardziej ogarnięty, zaczynam myśleć mózgiem, a nie kierować sie tylko sercem i myślę, że przyjdzie taki moment, gdy stanie mi się to rzeczywiście obojętne, a wtedy prawdopodobnie, a raczej być może zacznie jej zależeć. A co do przedstawiania jej nowego chłopaka to nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, bo z miejsca odrzucam relacje na stopie koleżeńskiej czy inne opcje typu "zostańmy przyjaciółmi".

O widzę lekki progres. Zrozum, że Twoje emocje są bliskie nie jednemu ex-pizdusiowi. I nie obrażaj się, tylko weź w garść. Jeżeli naprawdę ją kochasz puść ją wolno.

Am I bluffing? try me

40

Odp: Rozstanie - walka o szansę
Berefi napisał/a:

Narazie ona nikogo nie ma, poza pisaniem i kilkoma spotkaniami z innymi facetami nic nie robi, żeby stawiało mnie to w pozycji plastra, którym być nie chcę.

Ja rozumiem, że łatwiej jest wyobrażać sobie że ona nikogo nie ma, z nikim nie sypia, ale musisz zrozumieć że po 8 letnim związku i 2 miesięcznej przerwie kobieta pewnie pragnie się 'wyszaleć', i jak to niezbyt ładnie napisałeś 'syndrom spuszczenia ze smyczy' się u niej mocno uaktywnił, więc skąd ta pewność że z nikim nie sypia? A może sypia. I powiem Ci więcej, jestem wręcz pewna że tak jest. I zaakceptuj to, bo łudzisz się i wmawiasz sobie to, a potem gdy się o tym dowiesz to będzie dla Ciebie niezły zong. Lepiej przygotuj się na najgorsze, bo jak na razie widzę że nie dopuszczasz nawet takich myśli, co może dla Ciebie się źle skończyć.


Berefi napisał/a:

Podobno nawet takie związki są później tymi o najtrwalszej więzi, gdy już uda sie rozwiązać problemy rozstania.

Jestem po 7 letnim związku. Na samym początku zachowywałam się tak jak Ty. Po czasie doszło do mnie, że to bez sensu, i że stać mnie na kogoś, kto będzie na mnie zasługiwał.
Do tej samej rzeki dwa razy się nie wchodzi, zapamiętaj to. Skoro się rozstaliście już raz, to znaczy, że to nie było to, i najprawdopodobniej w przyszłości już to nie wypali. Tym bardziej, że ona tego nie widzi i nie chce.

Gdy czujesz się wypalony, pamiętaj, że feniks odradza się z popiołów.

41

Odp: Rozstanie - walka o szansę
Natka_ napisał/a:

Ja rozumiem, że łatwiej jest wyobrażać sobie że ona nikogo nie ma, z nikim nie sypia, ale musisz zrozumieć że po 8 letnim związku i 2 miesięcznej przerwie kobieta pewnie pragnie się 'wyszaleć', i jak to niezbyt ładnie napisałeś 'syndrom spuszczenia ze smyczy' się u niej mocno uaktywnił, więc skąd ta pewność że z nikim nie sypia? A może sypia. I powiem Ci więcej, jestem wręcz pewna że tak jest. I zaakceptuj to, bo łudzisz się i wmawiasz sobie to, a potem gdy się o tym dowiesz to będzie dla Ciebie niezły zong. Lepiej przygotuj się na najgorsze, bo jak na razie widzę że nie dopuszczasz nawet takich myśli, co może dla Ciebie się źle skończyć.

Jestem po 7 letnim związku. Na samym początku zachowywałam się tak jak Ty. Po czasie doszło do mnie, że to bez sensu, i że stać mnie na kogoś, kto będzie na mnie zasługiwał.
Do tej samej rzeki dwa razy się nie wchodzi, zapamiętaj to. Skoro się rozstaliście już raz, to znaczy, że to nie było to, i najprawdopodobniej w przyszłości już to nie wypali. Tym bardziej, że ona tego nie widzi i nie chce.

Rozumiem to wszystko i staram się mimo wszystko akceptować jej decyzję. W końcu dojdzie do pełnej akceptacji. Ograniczyłem z nią kontakt, zająłem się sobą i chociaż cierpię, tęsknię i odczuwam samotność to nie angażuje już jej w moje rozterki. Wszystko co chciałem jej przekazać już przekazałem i ona doskonale to wie. Nie mogę się zgodzić na dalsze bycie orbiterem czy kołem zapasowym. Zgadzam się, że nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki, ale w znaczeniu pierwotnym i prawidłowym tego powiedzenia, czyli w sensie "panta rhei", wszystko płynie, zmieniają się okoliczność, woda w rzece do której wchodziłaś za pierwszym razem już dawno upłynęła i za drugim razem okoliczności oraz woda w rzece jest już inna, co nie oznacza, że jest gorsza.

Z nowości to nie mamy aktualnie żadnego kontaktu, co według mnie jest najcięższe w całym rozstaniu, nie móc rozmawiać z najbliższą osobą, z którą rozmawiało się o wszystkim przez 8 lat. Prawdopodobnie spotkamy się w sobotę na imprezie urodzinowej naszej wspólnej znajomej.

Poker napisał/a:

O widzę lekki progres. Zrozum, że Twoje emocje są bliskie nie jednemu ex-pizdusiowi. I nie obrażaj się, tylko weź w garść. Jeżeli naprawdę ją kochasz puść ją wolno.

Wiem, że moje zachowanie jest nieodpowiednie, sądzę, że przy kolejnych rozstaniach, jeśli takie się pojawią, zachowanie to będzie już bardziej męskie i spotka się z Twoją pełną aprobatą xD Przy tej sytuacji od początku popełniłem wszystkie możliwe błędy "nowicjusza"... Niestety.

Lady Loka napisał/a:

I to nie jest tak, że się nie walczy o coś, na czym Ci zależy. Chodzi o to, że ona podjęła decyzję i tyle. Uważasz, że Twoje decyzje są lepsze od jej? Uważasz, że nie ma racji, a Ty masz? Daj jej podejmować decyzje na temat własnego życia. A ona zadecydowała, że chce to życie bez Ciebie.

Nie uważam, że któraś decyzja jest lepsza a któraś gorsza. Czas pokaże w zasadzie, czy była ona dobra... Chociaż koniec końców prawdopodobnie oboje będziemy w jakiejś perspektywie czasu szczęśliwi, czy będziemy razem czy osobno. Zadecydowała tak i żyje beze mnie, a ja jako "Pan" swojego życia mogę zadecydować o sobie, o tym że kocham ją i chcę z nią żyć, dążyć do tego i próbować to zrobić. Siłą jej nie zmuszę, ale "poderwać" mogę. Jeśli będę tego jeszcze chciał i tak zadecyduje. Nie będę czekał całe życie tylko na jej decyzje i na jej skinienie.

42

Odp: Rozstanie - walka o szansę
Berefi napisał/a:

Wiem, że moje zachowanie jest nieodpowiednie, sądzę, że przy kolejnych rozstaniach, jeśli takie się pojawią, zachowanie to będzie już bardziej męskie i spotka się z Twoją pełną aprobatą xD Przy tej sytuacji od początku popełniłem wszystkie możliwe błędy "nowicjusza"... Niestety.

Nie jest Ci potrzebna moja aprobata. Przeżyłem kiedyś coś podobnego, staram się pomoc. Wysyłam Ci pewien "wykład" na maila.

Berefi napisał/a:

Byliśmy razem 8 lat.

Także, to zapewnie Twoja pierwsza kobieta i masz około 25 lat?

Am I bluffing? try me

43

Odp: Rozstanie - walka o szansę
Poker napisał/a:
Berefi napisał/a:

Wiem, że moje zachowanie jest nieodpowiednie, sądzę, że przy kolejnych rozstaniach, jeśli takie się pojawią, zachowanie to będzie już bardziej męskie i spotka się z Twoją pełną aprobatą xD Przy tej sytuacji od początku popełniłem wszystkie możliwe błędy "nowicjusza"... Niestety.

Nie jest Ci potrzebna moja aprobata. Przeżyłem kiedyś coś podobnego, staram się pomoc. Wysyłam Ci pewien "wykład" na maila.

Berefi napisał/a:

Byliśmy razem 8 lat.

Także, to zapewnie Twoja pierwsza kobieta i masz około 25 lat?

Dzięki. Zgadza się, pierwszy poważny związek, eksperyment na żywym organizmie.

44 Ostatnio edytowany przez Realista (2019-01-11 05:59:08)

Odp: Rozstanie - walka o szansę
Natka_ napisał/a:
Berefi napisał/a:

Narazie ona nikogo nie ma, poza pisaniem i kilkoma spotkaniami z innymi facetami nic nie robi, żeby stawiało mnie to w pozycji plastra, którym być nie chcę.

Ja rozumiem, że łatwiej jest wyobrażać sobie że ona nikogo nie ma, z nikim nie sypia, ale musisz zrozumieć że po 8 letnim związku i 2 miesięcznej przerwie kobieta pewnie pragnie się 'wyszaleć', i jak to niezbyt ładnie napisałeś 'syndrom spuszczenia ze smyczy' się u niej mocno uaktywnił, więc skąd ta pewność że z nikim nie sypia? A może sypia. I powiem Ci więcej, jestem wręcz pewna że tak jest. I zaakceptuj to, bo łudzisz się i wmawiasz sobie to, a potem gdy się o tym dowiesz to będzie dla Ciebie niezły zong. Lepiej przygotuj się na najgorsze, bo jak na razie widzę że nie dopuszczasz nawet takich myśli, co może dla Ciebie się źle skończyć.


Berefi napisał/a:

Podobno nawet takie związki są później tymi o najtrwalszej więzi, gdy już uda sie rozwiązać problemy rozstania.

Jestem po 7 letnim związku. Na samym początku zachowywałam się tak jak Ty. Po czasie doszło do mnie, że to bez sensu, i że stać mnie na kogoś, kto będzie na mnie zasługiwał.
Do tej samej rzeki dwa razy się nie wchodzi, zapamiętaj to. Skoro się rozstaliście już raz, to znaczy, że to nie było to, i najprawdopodobniej w przyszłości już to nie wypali. Tym bardziej, że ona tego nie widzi i nie chce.


Ekspertka, która potrafi się czepiać faceta o jego przeszłość, że przeleciał jakąś laskę przed nią i przeszukiwać mu telefon w celu wyszukiwania takich rzeczy zahacza o masochizm. Nabierz dziewczyno trochę pokory serio. Nie wiesz tego co ta dziewczyna robi to, że jesteś kobietą nie obliguje Cię do generalizowania i patrzenia przez swój pryzmat na tamtą kobietę.


Co do wątku autorze zajmij się naprawdę sobą to będzie dla niej naprawdę bardziej atrakcyjne i pociągające jakoś w tym świecie bardziej chcemy to co nie łatwo zdobyć i o to o co trzeba się postarać smile Oczywiście, że można wchodzić do tej samej rzeki jeśli się jest innym człowiekiem i ta druga osoba też się w jakiś sposób zmieniła wtedy to na logikę hmm... inna rzeka smile

Życie nie toczy się tak, jak powinno, ale jest takie jak jest. Sposób w jaki sobie z tym radzisz, stanowi całą różnicę. - Virginia Satir

Jeśli w życiu, brakuje miejsca na odwagę, to inne cnoty, są bez znaczenia  - W. Churchill

45

Odp: Rozstanie - walka o szansę

Miales trudny czas na studiach, w pracy, pewnie byles ogolnie ok dla niej? Nie widzialam opisu twojego zachowania, moze przeoczylam.Ale jak ty byles dla niej dobrym partnerem,a przy pierwszych komplikacjach zostales sam...po co Ci ten zwiazek? 8 lat razem a potem pierwszy problem i nagle koniec? Niech sobie szuka kogos na swoim poziomie. Chetnie bym zobaczyla relacje drugiej strony. Niewiem jaki ty byles w tym zwiazku.

46 Ostatnio edytowany przez Berefi (2019-01-11 16:54:40)

Odp: Rozstanie - walka o szansę
1990rusałka napisał/a:

Miales trudny czas na studiach, w pracy, pewnie byles ogolnie ok dla niej? Nie widzialam opisu twojego zachowania, moze przeoczylam.Ale jak ty byles dla niej dobrym partnerem,a przy pierwszych komplikacjach zostales sam...po co Ci ten zwiazek? 8 lat razem a potem pierwszy problem i nagle koniec? Niech sobie szuka kogos na swoim poziomie. Chetnie bym zobaczyla relacje drugiej strony. Niewiem jaki ty byles w tym zwiazku.

Tak jak pisałem wcześniej, ten związek nie był idealny, ale z mojej strony było zaangażowanie i koncentracja wyłącznie na mojej partnerce, nie interesowały mnie inne kobiety. Miałem ciężki okres życiowy, koniec studiów, pisanie magisterki i przygotowania do egzaminu magisterskiego, problemy ze znalezieniem pracy to wszystko męczyło mnie, stresowało i obniżyło poczucie własnej wartości. To najbardziej bolesne, że od najbliższej osoby w ciężkich chwilach oczekuje się wsparcia, a dostałem kopa w dupę... tymbardziej smutne, że ona zawsze mogła na mnie liczyć. Byłem z nią w czasie jej studiów, przy egzaminach kończących wspierałem, czekałem na nią pod drzwiami, pisałem i sprawdzałem części jej prac, byłem przy niej zawsze, gdy tego potrzebowała w zdrowiu i w chorobie. Ona nie potrafiła tego docenić. Nie mówię, że wina leży tylko po jej stronie. Każdy kij ma dwa końce, a jak się rozpada taki związek to wina, gdzieś leży pośrodku, problem w tym, że w czasie naszej ostatniej rozmowy powiedziała że ona nie widzi w tym wszystkim ŻADNEJ swojej winy, wszystko zrzuciła na mnie.
Przybliżając sytuację, która doprowadziła do rozstania... Poznała na komisji wyborczej gościa jakiegoś, zaczęli pisać, pilnowanie telefonu się zaczęło, odkładanie ekranem w dół, nie mogłem wziąć nagle jej telefonu itd. oczywiście wzbudziło to zazdrość.. Przez 2 tygodnie próbowałem dojść z nią do porozumienia, ale nie chciała zrobić żadnego kroku w moją stronę, pomimo że ciężko to mnie bolało, praktycznie nie jadłem, nie mogłem uczyć do egzaminów itd. Ostatecznie rozstaliśmy się tzn. ja wyprowadziłem się, bo nie chciałem dalej pozwalać na to, żeby tak mnie traktowała. Później to ja chciałem do niej wrócić, nie dałem odczuć jej, że coś straciła. Z tym gościem pisze ciągle, ale mineły 2 miesiące i nie za bardzo coś z tego wynika... Nie mamy jednak aktualnie żadnego kontaktu. Ona (26 l.) zaczęła jakieś imprezki z 18 latkami - poznała taką "przyjaciółkę" na prawie jazdy, ciągle snap/insta/msg, zdjęcia/filmiki z filtrami pieska i inne głupoty... Chyba jej imponuje, że interesują się nią ładne chłopaczki 18/19 letnie z insta..

Oczywiście po jakimś czasie jak rozmawialiśmy ona stwierdziła, że to nie ze względu na to się rozstaliśmy, tylko ona nie była szczęśliwa już dawno, jako przyjaciel jestem ok, ale nie jako facet, ona nie czuje już pożądania do mnie, chce się pobawić itp.

Jeśli chodzi o mnie, mam sobie do zarzucenia, że nie dbałem o ten związek tak jak powinienem, robiłem czasem jakieś dziecinne problemy itp. dlatego uważam, że to rozstanie było potrzebne, żeby przewartościować swoje życie, zobaczyć co jest istotne i nauczyć doceniać to i o to dbać. Ale nie było żadnej zdrady, nie było bicia, nadużywania alkoholu, ani innych używek. W ten sposób przy pierwszych komplikacjach zostałem sam i nie zasłużyłem nawet na to by dostać szansę. Może i dobrze, bo skoro ona nie wyciągnęła żadnych wniosków to jaki sens miałaby mieć ta szansa.

47

Odp: Rozstanie - walka o szansę
Berefi napisał/a:

Jeśli chodzi o mnie, mam sobie do zarzucenia, że nie dbałem o ten związek tak jak powinienem, robiłem czasem jakieś dziecinne problemy itp. dlatego uważam, że to rozstanie było potrzebne, żeby przewartościować swoje życie, zobaczyć co jest istotne i nauczyć doceniać to i o to dbać. Ale nie było żadnej zdrady, nie było bicia, nadużywania alkoholu, ani innych używek. W ten sposób przy pierwszych komplikacjach zostałem sam i nie zasłużyłem nawet na to by dostać szansę. Może i dobrze, bo skoro ona nie wyciągnęła żadnych wniosków to jaki sens miałaby mieć ta szansa.

No i pięknie. smile

Am I bluffing? try me

48 Ostatnio edytowany przez 1990rusałka (2019-01-11 19:15:47)

Odp: Rozstanie - walka o szansę

Mysle ze zawsze taka byla tylko nie pokazywala tego,teraz dostala impuls.Nie rozumiem tego, chlopak z komisji i pisanie w ukryciu, znajomi z prawa jazdy fajniejsi od kogos kto byl 8lat? Niewspolmierna reakcja do twoich niewielkich przewinien, niesprawiedliwa ocena ze to tylko twoja wina.Jestem zdziwiona i nie rozumiem tego. Nie wiem czemu ostatnio czytam tylko o nieudanych zwiazkach 8letnich i podobnej dlugosci, takich naglych odejsciach z byle powodu. Czemu nie ma ani jednego tematu o udanym zwiazku, nigdzie, ani jednego.

49

Odp: Rozstanie - walka o szansę
1990rusałka napisał/a:

Mysle ze zawsze taka byla tylko nie pokazywala tego,teraz dostala impuls.Nie rozumiem tego, chlopak z komisji i pisanie w ukryciu, znajomi z prawa jazdy fajniejsi od kogos kto byl 8lat? Niewspolmierna reakcja do twoich niewielkich przewinien, niesprawiedliwa ocena ze to tylko twoja wina.Jestem zdziwiona i nie rozumiem tego. Nie wiem czemu ostatnio czytam tylko o nieudanych zwiazkach 8letnich i podobnej dlugosci, takich naglych odejsciach z byle powodu. Czemu nie ma ani jednego tematu o udanym zwiazku, nigdzie, ani jednego.

Nie sądzę, żeby zawsze taka była, bo nie da się udawać przez 8 lat. Zgadzam się, że mega słabym jest zrezygnować ze związku z kimś dla jakiś "5 minutowych" znajomości czy paru imprez.

Dzisiaj spotkamy się na urodzinach naszej wspólnej znajomej. Nie za bardzo wiem jak się zachowywać, bo chociaż gdzieś tam poukładałem sobie to wszystko w głowie to uczucia jeszcze w sercu będą długo. Nie będzie tam zbyt wiele osób, chciałbym się dobrze bawić, ale nie wiem czy będę potrafił, a udawać że nic się nie wydarzyło nie mam zamiaru. Macie jakieś rady?

Posty [ 49 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozstanie - walka o szansę

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018