Nieszczęśliwa miłość. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Nieszczęśliwa miłość.

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 38 z 82 ]

Temat: Nieszczęśliwa miłość.

Cześć,

Jestem tu Świeżakiem. Od kilku dni jestem po rozstaniu. Ze swoim mężczyzną byłam 28 miesięcy lub jak kto woli 2 lata i 4 miesiące. Na początku było idealnie - myślałam, że Pana Boga za nogi złapałam. Był miły, uczynny, zaskakiwał mnie. Przeszkadzało mi jedno mimo, że byliśmy w związku zawsze mówił tylko "lubię cię" nigdy "kocham". Po roku nie wytrzymałam i chciałam z nim z tego powodu zerwać. Kiedy w końcu zaczęłm przygotowywać przemowę kończącą związek nagle mój Luby powiedział, że mnie kocha i że chciałby bym nie postępowała pochopnie. Pomyślałam, że w zasadzie innych problemów z nim nie miałam nawet głupio mi się zrobiło, więc kontynuuowałam związek. Był cudowny, idealny, szalałam z radości - myślałam tak to właśnie ten. Było uczucie, motyle, zakochanie. Wszystko. Po 3 miesiącach od tego wydarzenia mieliśmy wspólnie wyjechać za granicę. Wszystko gotowe i nagle babcia z którą mieszkałam dostała udaru a że nie miał się nią kto zająć to musiałam ja to zrobić. W czasie gdy babcia była w szpitalu moj Luby się mną zajmował, dał mi mnóstwo wsparcia. Czułam miłośc z jego strony. Nagle w pewną niedzielę o 22.30 mój Luby oświadczył że w poniedziałek rano jedzie za granicę na 6 miesięcy. Grunt usunął mi sie pod nogami nagle zostawia mnie ze wszystkim samą jak to? Powiedział że wróci i tyle... Przez jakieś 2 tyg. milczał wgl się nie odzywał. W końcu się odezwał i jakoś prowadziliśmy związek na mega odległość. Po 4 miesiącach wrócił z powodu choroby swojego ojca. Mój ojciec w tym samym czasie zmarł. Luby towarzyszył mi na jego pogrzebie i po pogrzebie wrócił za granicę na 2 miesiące. Wrócił końcem października...W końcu znowu byłam szczęśliwa mimo tobprowadzilismy związek weekendowy. Końcem listopada babcia dostala drugiego udaru. Mój Luby stwierdził ze na razie nie może sie do mnie przeprowadzić po 4 miesiącach jednak to zrobił i zaczęły sie wymagania kup to, zmień to i zero kocham, kochanie itp... Był uczynny ale wszystkie obowiązki domowe i tak spoczywały na mnie. Wszystkie. Prosiłam by raz na jakiś czas wydusił z siebie kocham a on nic bo nie czegoam czegoś co on chciał. Ja wychodząc dobpracy byłam radosna, życzyłam miłego dnia, mówiłqm kocham dodatkowo we wszystkim go wspierałqm miałam tylko z jego pracą na zmiany ale za moją nnamoą zmienił ją na pracę od 8-17. Dobijala go, nienawidzil jej i miałam wrażenie że wini mnie za to. Myślałam że przeczekam. Koniec końców. Wracał o 18.00 na gotowy obiadek do tego piwko, komp, komóra i potem jakiś wspólny film. W weekendy jechał do rodziców albo znajomych (zamiennie) W sumie nie licząc nocy kiedy spaliśmy to w tygodniu spędził ze mną w tygodniu ok 6-7 godzin. Czasami poświęcał mi weekend to wyszlismy do kina czy kawiarni. Żeby nie było też pracowalam od 8 do 16 wracałam przed 18 ze wzgledu na dojazd. Często przypominałam mu o tym żeby mówił mi kochanie i kocham bo mi tego najzwyczajniej w swiecie brakowalo. Nie powiedzial tylko jak zapytalam odpowiadal ze kocha. Nie dawalo mi to spokoju staralam sie coraz bardziej on tychbstaran nie widzial. Doszlo do tego ze potrafilam nawet stac przy nim nago a on nic zupelnie nic. Myslalam ze juz mu sie nie podobam. Twierdzil inaczej. Nagle doszlo donkrytycznegonmomentu i prawie zerwania gdy powiedzial ze nie chce slubu kosielnego a cywilny spoko ale i tqk dla niego nic nie znaczy a dzieci tez ok ale za x lat. Zgodzilam sie na te warunki i przez 3 miesiace czekalam na kocham. W tym czasie moj Luby zajety byl przygotowaniami do slubu swojego przyjaciela. Jakonze byl druzba zajmowal sie kawalerskim. Spoko akceptowalam ze teraz nie ma nawet tych 6 -7 godz w tyg. Ciagle wisial na tel i komp. Juz nie mialm sil. Ale walczylam wybieralam mu kreacje na wielki dzien on moja nie bardzo sie interesowal ale mniejsza o to. Pewnego weekendu kiedy wreszcie mielismy spedzic go razem mowi ze musi pojechac na targ no inpojechalismy zostawil mie tam bo ustawil sie z kumplem spoko myslalam przezyje po jakims czasie mnie odebral ale zmowu polecial do kumpla... W koncu skonczyl mielismy zrobic zakupy na obiad. No i on znowu non stop na tym tel z ta cholerna blokada. Wrocilismy do domu. Pan zrobil obiad. Zjedl i ucial sobie drzemke a ja looknelam serial i ok chcialqm wyjsc nienbo za cieplo jutro rano i pyk na tel i kompie...no szlag mnke trafil inmu wygarnelam. Ze to nasz week, ze jak spedza week z rodzina czy znajomymi to 1 smsa mi nie napisze a jak spedza week ze mna to ze wszystkimi moze pisac i ze kocham tez sie nigdy nie doczekam i kim ja wlasciwie dla niego jestem i ze jak tak to ma wygladac to niech sie pakuje i wyjdzie. On nagle wzrok na mnie i lytq naprawde mowie wiesz ze nie ale zacznijnmnie w koncu zauwazac!!! A on oczy pelne łez, drgawki i powiedzial ze juz tego nie wytrzymuje ze to koniec i sie spakowal. Jak plakqlqm blagalam i nic. To koniec. Wyjechal. Dobijalam sie do niego ale nic...odpisalnze wiem ze to koniec i ze on juz dalej tak nie moze nie wytrzymuje zdrowotnie i psychicznie. Dzis jest wlasnie 5 dzien po rozstaniu on jest na slubie swojego przyjaciela beze mnie...na wiadomosci i przestał od wczoraj odpowiadac...na tel chyba mnie zablokował... Zerwal ze mna w 1 dniu urlopu....mojego urlopu...Ja zostalam ze zmarnowanym urlopem,dwoma sukienkami i dziurą w sercu. Chcialabym by wrocil ale to sie nie stanie...Co mam robic? Wiem że jestem zołzą ale on też nie jest bez winy. Czuje sie koszmarnie. Myslicie ze mam szanse go odzyskac? Bardzo go kocham... Jak narazie jest stanowczy... Ale czy aby napewno mial powod by mnie zostawiac? Przeprassam za chaos w opisie ale wrak czlowieka ze mnie.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Nieszczęśliwa miłość.

Ty go moze i kochasz, ale on ciebie najwyrazniej nie. Daruj sobie

Odp: Nieszczęśliwa miłość.

Ty go kochasz, on cie posiadał. Zdobył i zapewne stwierdził, że nie musi się już starać.
Niektórzy faceci nie są wylewni, nie powtarzają w kółko "kocham". Gorzej, że stracił zainteresowanie Tobą. Jak po 30 latach małżeństwa. Nie byliście do siebie stworzeni....

4

Odp: Nieszczęśliwa miłość.
SmutnaDusza napisał/a:

Cześć,

Jestem tu Świeżakiem. Od kilku dni jestem po rozstaniu. Ze swoim mężczyzną byłam 28 miesięcy lub jak kto woli 2 lata i 4 miesiące. Na początku było idealnie - myślałam, że Pana Boga za nogi złapałam. Był miły, uczynny, zaskakiwał mnie. Przeszkadzało mi jedno mimo, że byliśmy w związku zawsze mówił tylko "lubię cię" nigdy "kocham". Po roku nie wytrzymałam i chciałam z nim z tego powodu zerwać. Kiedy w końcu zaczęłm przygotowywać przemowę kończącą związek nagle mój Luby powiedział, że mnie kocha i że chciałby bym nie postępowała pochopnie. Pomyślałam, że w zasadzie innych problemów z nim nie miałam nawet głupio mi się zrobiło, więc kontynuuowałam związek. Był cudowny, idealny, szalałam z radości - myślałam tak to właśnie ten. Było uczucie, motyle, zakochanie. Wszystko. Po 3 miesiącach od tego wydarzenia mieliśmy wspólnie wyjechać za granicę. Wszystko gotowe i nagle babcia z którą mieszkałam dostała udaru a że nie miał się nią kto zająć to musiałam ja to zrobić. W czasie gdy babcia była w szpitalu moj Luby się mną zajmował, dał mi mnóstwo wsparcia. Czułam miłośc z jego strony. Nagle w pewną niedzielę o 22.30 mój Luby oświadczył że w poniedziałek rano jedzie za granicę na 6 miesięcy. Grunt usunął mi sie pod nogami nagle zostawia mnie ze wszystkim samą jak to? Powiedział że wróci i tyle... Przez jakieś 2 tyg. milczał wgl się nie odzywał. W końcu się odezwał i jakoś prowadziliśmy związek na mega odległość. Po 4 miesiącach wrócił z powodu choroby swojego ojca. Mój ojciec w tym samym czasie zmarł. Luby towarzyszył mi na jego pogrzebie i po pogrzebie wrócił za granicę na 2 miesiące. Wrócił końcem października...W końcu znowu byłam szczęśliwa mimo tobprowadzilismy związek weekendowy. Końcem listopada babcia dostala drugiego udaru. Mój Luby stwierdził ze na razie nie może sie do mnie przeprowadzić po 4 miesiącach jednak to zrobił i zaczęły sie wymagania kup to, zmień to i zero kocham, kochanie itp... Był uczynny ale wszystkie obowiązki domowe i tak spoczywały na mnie. Wszystkie. Prosiłam by raz na jakiś czas wydusił z siebie kocham a on nic bo nie czegoam czegoś co on chciał. Ja wychodząc dobpracy byłam radosna, życzyłam miłego dnia, mówiłqm kocham dodatkowo we wszystkim go wspierałqm miałam tylko z jego pracą na zmiany ale za moją nnamoą zmienił ją na pracę od 8-17. Dobijala go, nienawidzil jej i miałam wrażenie że wini mnie za to. Myślałam że przeczekam. Koniec końców. Wracał o 18.00 na gotowy obiadek do tego piwko, komp, komóra i potem jakiś wspólny film. W weekendy jechał do rodziców albo znajomych (zamiennie) W sumie nie licząc nocy kiedy spaliśmy to w tygodniu spędził ze mną w tygodniu ok 6-7 godzin. Czasami poświęcał mi weekend to wyszlismy do kina czy kawiarni. Żeby nie było też pracowalam od 8 do 16 wracałam przed 18 ze wzgledu na dojazd. Często przypominałam mu o tym żeby mówił mi kochanie i kocham bo mi tego najzwyczajniej w swiecie brakowalo. Nie powiedzial tylko jak zapytalam odpowiadal ze kocha. Nie dawalo mi to spokoju staralam sie coraz bardziej on tychbstaran nie widzial. Doszlo do tego ze potrafilam nawet stac przy nim nago a on nic zupelnie nic. Myslalam ze juz mu sie nie podobam. Twierdzil inaczej. Nagle doszlo donkrytycznegonmomentu i prawie zerwania gdy powiedzial ze nie chce slubu kosielnego a cywilny spoko ale i tqk dla niego nic nie znaczy a dzieci tez ok ale za x lat. Zgodzilam sie na te warunki i przez 3 miesiace czekalam na kocham. W tym czasie moj Luby zajety byl przygotowaniami do slubu swojego przyjaciela. Jakonze byl druzba zajmowal sie kawalerskim. Spoko akceptowalam ze teraz nie ma nawet tych 6 -7 godz w tyg. Ciagle wisial na tel i komp. Juz nie mialm sil. Ale walczylam wybieralam mu kreacje na wielki dzien on moja nie bardzo sie interesowal ale mniejsza o to. Pewnego weekendu kiedy wreszcie mielismy spedzic go razem mowi ze musi pojechac na targ no inpojechalismy zostawil mie tam bo ustawil sie z kumplem spoko myslalam przezyje po jakims czasie mnie odebral ale zmowu polecial do kumpla... W koncu skonczyl mielismy zrobic zakupy na obiad. No i on znowu non stop na tym tel z ta cholerna blokada. Wrocilismy do domu. Pan zrobil obiad. Zjedl i ucial sobie drzemke a ja looknelam serial i ok chcialqm wyjsc nienbo za cieplo jutro rano i pyk na tel i kompie...no szlag mnke trafil inmu wygarnelam. Ze to nasz week, ze jak spedza week z rodzina czy znajomymi to 1 smsa mi nie napisze a jak spedza week ze mna to ze wszystkimi moze pisac i ze kocham tez sie nigdy nie doczekam i kim ja wlasciwie dla niego jestem i ze jak tak to ma wygladac to niech sie pakuje i wyjdzie. On nagle wzrok na mnie i lytq naprawde mowie wiesz ze nie ale zacznijnmnie w koncu zauwazac!!! A on oczy pelne łez, drgawki i powiedzial ze juz tego nie wytrzymuje ze to koniec i sie spakowal. Jak plakqlqm blagalam i nic. To koniec. Wyjechal. Dobijalam sie do niego ale nic...odpisalnze wiem ze to koniec i ze on juz dalej tak nie moze nie wytrzymuje zdrowotnie i psychicznie. Dzis jest wlasnie 5 dzien po rozstaniu on jest na slubie swojego przyjaciela beze mnie...na wiadomosci i przestał od wczoraj odpowiadac...na tel chyba mnie zablokował... Zerwal ze mna w 1 dniu urlopu....mojego urlopu...Ja zostalam ze zmarnowanym urlopem,dwoma sukienkami i dziurą w sercu. Chcialabym by wrocil ale to sie nie stanie...Co mam robic? Wiem że jestem zołzą ale on też nie jest bez winy. Czuje sie koszmarnie. Myslicie ze mam szanse go odzyskac? Bardzo go kocham... Jak narazie jest stanowczy... Ale czy aby napewno mial powod by mnie zostawiac? Przeprassam za chaos w opisie ale wrak czlowieka ze mnie.

To normalne, że czujesz smutek, niech emocje przychodzą i odchodzą. Daj sobie czas. Pewnych spraw po prostu nie da się przejść w parę dni, choćbyśmy tego bardzo chcieli.

W tym  związku byłaś stroną bardziej zaangażowaną i pojawiała się dysproporcja, która rosła z czasem trwania tego związku. Rozwinęła się u was relacja zależna, w której Ty próbowałaś zasłużyć na jego miłość, rezygnując ze swoich potrzeb, całkowicie skoncentrowałaś się na zaspokojeniu jego potrzeb. Zapewne wierzyłaś, że jeśli jego potrzeby zostaną zaspokojone to w końcu uda Ci się zasłużyć na miłość, a w rezultacie spowodowało, że zostałaś porzucona.
Często tak się dzieje, kiedy brakuje równowagi w związku.

5

Odp: Nieszczęśliwa miłość.

Sama nie wiem co myśleć. Nie powiedziałabym, że tylko ja się angażowałam. Powiedział mi, że go nie rozumiałam, że zabiłam w nim wszystko. Nie wiem czym. Mam zołzowaty charakter, może zrobiłam coś źle. Prosiłam by przemyślał sprawę, ale odpowiedział, że nie wróci... Jestem na dnie...

6

Odp: Nieszczęśliwa miłość.

Myślicie że mam jakiekolwiek szanse? ;(

7 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2018-08-09 22:16:06)

Odp: Nieszczęśliwa miłość.
SmutnaDusza napisał/a:

Myślicie że mam jakiekolwiek szanse? ;(

Po co Ci szanse u gościa, który ma Cię głęboko gdzieś?

Inna sprawa, że Ty go chciałaś ulepić "na swój obraz i podobieństwo swoje", a to tak w życiu nie działa. Następnym razem wybierz faceta, który Ci pasuje, a nie usiłuj zmienić jakiegoś, co wpadł pod rękę....

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.
GG 66781850

8

Odp: Nieszczęśliwa miłość.
santapietruszka napisał/a:
SmutnaDusza napisał/a:

Myślicie że mam jakiekolwiek szanse? ;(

Po co Ci szanse u gościa, który ma Cię głęboko gdzieś?

Inna sprawa, że Ty go chciałaś ulepić "na swój obraz i podobieństwo swoje", a to tak w życiu nie działa. Następnym razem wybierz faceta, który Ci pasuje, a nie usiłuj zmienić jakiegoś, co wpadł pod rękę....

Chciałam go zmienić bo chciałam by mówił że kocha? Mówił, ale jak zamieszkaliśmy razem przestał. Mało tego oczekiwał żebym wszystkie rzeczy do mieszkania ja finansowala. Kto tu kogo chcial zmienic...?

Odp: Nieszczęśliwa miłość.
SmutnaDusza napisał/a:
santapietruszka napisał/a:
SmutnaDusza napisał/a:

Myślicie że mam jakiekolwiek szanse? ;(

Po co Ci szanse u gościa, który ma Cię głęboko gdzieś?

Inna sprawa, że Ty go chciałaś ulepić "na swój obraz i podobieństwo swoje", a to tak w życiu nie działa. Następnym razem wybierz faceta, który Ci pasuje, a nie usiłuj zmienić jakiegoś, co wpadł pod rękę....

Chciałam go zmienić bo chciałam by mówił że kocha? Mówił, ale jak zamieszkaliśmy razem przestał. Mało tego oczekiwał żebym wszystkie rzeczy do mieszkania ja finansowala. Kto tu kogo chcial zmienic...?

No to po co go chcesz, skoro nie pasowaliście do siebie?

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.
GG 66781850

10

Odp: Nieszczęśliwa miłość.
SmutnaDusza napisał/a:

...no szlag mnke trafil inmu wygarnelam. Ze to nasz week, ze jak spedza week z rodzina czy znajomymi to 1 smsa mi nie napisze a jak spedza week ze mna to ze wszystkimi moze pisac i ze kocham tez sie nigdy nie doczekam i kim ja wlasciwie dla niego jestem i ze jak tak to ma wygladac to niech sie pakuje i wyjdzie. .

Zrobił jak chciałaś. W czym problem? Aaaa... że był to tylko szantaż! To następnym razem jak Cie szlag trafi, to uważaj, czego sobie żądasz od partnera. Fu! Nienawidze szantażystow. To takie słabe emocjonalnie. Ześ mu wygarneła! Brawo! Aż mu w piety poszlo. Wygralaś!

Więcej - powiedział Ci, że wysiada psychicznie, a ty wciąż nawalasz na jego telefon. Chciałabyś, żeby wrócił instant. A tak sie nie da. Nie myslisz wogole o tym, czego on potrzebuje! Caly czas zadasz opieki, milosci i zsby bylo po Twojemu.

U Was w zwiazku pojawił się problem i zamiast rozmawiać i go rozwiązać oboje się dusiliście. W końcu buchliście złem i jedno z Was niewytrzymało i wyszło. Siadła komunikacja. Więc teraz, zamiast go jeszcze bardziej dobijać uszanuj fakt, że facetowi siada psychika i daj mu odpocznąć. Poszedł na ślub pewnie z nadzieją, że chociaż przez chwile nie będzie myślał o problemie, a problem dalej wibruje mu w połączeniach. Mam wrażenie, że jesteś bardzo rozchwiana. W tym czasie posuchy kontaktow z nim, odpocznij, uspokoj sie, przemysl jakie błedy popełniliscie. Bo nawet jesli wysłucha tego, jak płakusiasz, by wrócił to on a) nie zdecyduje sie wskoczyc do bagna,  b) nawet jak wciaz mysli, że to jezioro to szybko połapie się, że to jednak bagno i (bez rozwiazania problemow) znowu zwieje ze zbiornika.

Dużo tolerujesz w zwiazku i dajesz facetowi wolność to jest plus. Ale jestes tez zaborcza i lubisz jak jest po Twojemu. Ja chyba na jego miejscu tez bym sie dusila. Przymusilas go do zmiany pracy, zeby spedzac z nim czas. Ok. Ale on tego nie chcial. Sama pisalas, ze mial dosc nowej pracy. Moze zamiast urabiac go, by zmienil prace lepiej bylo pogadac, poszukac alternatyw. Nie wygladasz na przejeta, ze nie lubil nowej roboty. Raczej na zadowolona, bo mial dla Ciebie czas. Jak tak czytam, ze biedak zdecydowal sie zmienic jednak te prace dla Ciebie, to chyba bardzo Cie kochał. Facet, ktory nie kocha nie trwa przy Tobie tak jak on. Patrz na to co facet robi, a nie na to co mowi. To, ze wyjechal zagranice nie mialo byc ciosem w Twoja strone. On pomyslal o sobie, przyszlosci i swoich marzeniach oraz planach. Wsparl Cie na poczatku choroby babci i jak stwierdzil, ze lepiej sobie radzisz pojechal. Ciebie - jego marzenia, plany, aspiracje chyba nie interesowaly.  Chcialas go miec przy sobie na swoich warunkach. Wiec chlopak zadbal o siebie sam i stwierdzil, ze jesli go kochasz zrozumiesz, najwyzej dojedziesz do niego, a jesli sprawa z babcia bedzie sie przedluzac to on wroci.

Faktycznie on nie jest wylewny. Ani w wyrazaniu uczuc, ani w rozmowie o problemach. Po pierwsze widac, ze mu na Tobie zalezalo. Wspieral w trudnych chwilach, szukal kompromisu pomiedzy tym, czego on chce i czego chcesz Ty. Kochal. Takie wymuszane "kocham Cie" ma strasznie mala wartosc. To Ty żadasz, czulosci i zapewnienia, ze Cie kocha, bo sama nie czujesz sie pewnie w zwiazku. Ządasz tego wtedy, gdy on nie ma na to ochoty. Nie ma ochoty na czulosci. Rozumiesz? Fakt, ze w ogole tego nie mowil  uznalabym raczej za odchyl od normy. Moim zdaniem sam sie zastanawial, czy to co czuje jest prawdziwe. Czy faktycznie jestes jego krolewna z bajki. Widzial Twoje wady i zastanawial sie, czy w przyszlosci da rade temu sprostac. Ja to tak odbieram. Moge sie mylic. Co Twoim zdaniem ti wymuszone kocham cie, moglo zmienic? Czemu mialo sluzyc?

Ja jestem osoba, ktora zbyt czesto "kocham" nie mowi. Ale mowie i kiedy to robie ma to dla mnie duze znaczenie. To znaczy dla mnie, ze jest mi dobrze w zwiazku i chce zakomunikowac partnerowi, ze czuje sie z nim teraz w aktualnej chwili cudownie. Albo, ze jestem przy nim, gdy mu ciezko. Ale to ja decyduje kiedy ta czulosc okazuje. Gdy miedzy nami jest zle, nie mam ochoty okazywac mu tej czulosci, bo po prostu nie mam nastroju na zadne czulosci.  Moj ex mnie cisnal, po kazdej klotni, przy kazdym kryzysie, zebym to z siebie wydusila. Szczerze? Moje kocham nie bylo nic warte. Tak kochalam go, ale nie mialo to tego samego znaczenia, co kiedy mowilam to sama z siebie. Puste slowo, zeby on poczul sie lepiej, bo nie czul sie pewnie w zwiazku (sam nabroil tongue to i sie nie czul pewnie tongue). To "kocham Cie" bylo takim przykrym obowiazkiem. Zeby nasza relacja byla ciepla musialam przetrawic kilka rzeczy, a on cisnal "ale kochasz??? Kochasz kotku?" Po kilka razy dziennie. Spowodowalo to tylko tyle, ze jeszczw rzadziej slyszal to slowo, bo mialam doslownie uraz. Wyduszal to ze mnie sila tak, ze stalo sie to slowo dla mnie jeszcze bardziej sczególne, niz normalnie.

Twoj man w pewnym momencie zaczal sie dusic. I to jest takie typowe dla facetow jak przestaja byc zadowoleni ze zwiazku - uciekaja w gierki, w prace, w zajecia, seks od czasu do czasu. Albo mysla wtedy, "cholera kocham te zołze, ale nie wiem jak dlugo tak pociagne", albo uciekaja od tej mysli i siedza w apatii. A to byl czas na rozmowe. Komunikacja jak mowilam. On nie mowil Ci o swoich potrzebach. Ty nie myslalas za bardzo o nich. Oczywiste dla Ciebie bylo tylko to, ze to Ciebie nalezy wspierac. A gdzie w tym wszystkim on? Oddaliliscie sie od siebie i tyle.

Daj mu czas i zapytaj pozniej, czy nie chcialby pogadac i czy juz troche ochlonal. Pogadajcie sobie szczerze, o bledach ktore popelniliscie - spokojnie, bez wyrzutow. Nie blagaj by wrocil. Skup sie na problemach i ich rozwiazaniu. Troche sie nad soba zastanow. Jesli to zrobisz, to jesli sam bedzie chcial to wroci, a jesli nie bedzie chcial to i tak nic na to nie poradzisz - przynajmniej bedziesz wiedziala dokladnie, co zwaliliscie i bedziesz miec wiedze, by uniknac tego w przyszlosci.

Optymiści doświadczają pozytywnych skutków traumy częściej niż pesymiści.

11

Odp: Nieszczęśliwa miłość.
Jovanna napisał/a:
SmutnaDusza napisał/a:

...no szlag mnke trafil inmu wygarnelam. Ze to nasz week, ze jak spedza week z rodzina czy znajomymi to 1 smsa mi nie napisze a jak spedza week ze mna to ze wszystkimi moze pisac i ze kocham tez sie nigdy nie doczekam i kim ja wlasciwie dla niego jestem i ze jak tak to ma wygladac to niech sie pakuje i wyjdzie. .

Zrobił jak chciałaś. W czym problem? Aaaa... że był to tylko szantaż! To następnym razem jak Cie szlag trafi, to uważaj, czego sobie żądasz od partnera. Fu! Nienawidze szantażystow. To takie słabe emocjonalnie. Ześ mu wygarneła! Brawo! Aż mu w piety poszlo. Wygralaś!

Więcej - powiedział Ci, że wysiada psychicznie, a ty wciąż nawalasz na jego telefon. Chciałabyś, żeby wrócił instant. A tak sie nie da. Nie myslisz wogole o tym, czego on potrzebuje! Caly czas zadasz opieki, milosci i zsby bylo po Twojemu.

U Was w zwiazku pojawił się problem i zamiast rozmawiać i go rozwiązać oboje się dusiliście. W końcu buchliście złem i jedno z Was niewytrzymało i wyszło. Siadła komunikacja. Więc teraz, zamiast go jeszcze bardziej dobijać uszanuj fakt, że facetowi siada psychika i daj mu odpocznąć. Poszedł na ślub pewnie z nadzieją, że chociaż przez chwile nie będzie myślał o problemie, a problem dalej wibruje mu w połączeniach. Mam wrażenie, że jesteś bardzo rozchwiana. W tym czasie posuchy kontaktow z nim, odpocznij, uspokoj sie, przemysl jakie błedy popełniliscie. Bo nawet jesli wysłucha tego, jak płakusiasz, by wrócił to on a) nie zdecyduje sie wskoczyc do bagna,  b) nawet jak wciaz mysli, że to jezioro to szybko połapie się, że to jednak bagno i (bez rozwiazania problemow) znowu zwieje ze zbiornika.

Dużo tolerujesz w zwiazku i dajesz facetowi wolność to jest plus. Ale jestes tez zaborcza i lubisz jak jest po Twojemu. Ja chyba na jego miejscu tez bym sie dusila. Przymusilas go do zmiany pracy, zeby spedzac z nim czas. Ok. Ale on tego nie chcial. Sama pisalas, ze mial dosc nowej pracy. Moze zamiast urabiac go, by zmienil prace lepiej bylo pogadac, poszukac alternatyw. Nie wygladasz na przejeta, ze nie lubil nowej roboty. Raczej na zadowolona, bo mial dla Ciebie czas. Jak tak czytam, ze biedak zdecydowal sie zmienic jednak te prace dla Ciebie, to chyba bardzo Cie kochał. Facet, ktory nie kocha nie trwa przy Tobie tak jak on. Patrz na to co facet robi, a nie na to co mowi. To, ze wyjechal zagranice nie mialo byc ciosem w Twoja strone. On pomyslal o sobie, przyszlosci i swoich marzeniach oraz planach. Wsparl Cie na poczatku choroby babci i jak stwierdzil, ze lepiej sobie radzisz pojechal. Ciebie - jego marzenia, plany, aspiracje chyba nie interesowaly.  Chcialas go miec przy sobie na swoich warunkach. Wiec chlopak zadbal o siebie sam i stwierdzil, ze jesli go kochasz zrozumiesz, najwyzej dojedziesz do niego, a jesli sprawa z babcia bedzie sie przedluzac to on wroci.

Faktycznie on nie jest wylewny. Ani w wyrazaniu uczuc, ani w rozmowie o problemach. Po pierwsze widac, ze mu na Tobie zalezalo. Wspieral w trudnych chwilach, szukal kompromisu pomiedzy tym, czego on chce i czego chcesz Ty. Kochal. Takie wymuszane "kocham Cie" ma strasznie mala wartosc. To Ty żadasz, czulosci i zapewnienia, ze Cie kocha, bo sama nie czujesz sie pewnie w zwiazku. Ządasz tego wtedy, gdy on nie ma na to ochoty. Nie ma ochoty na czulosci. Rozumiesz? Fakt, ze w ogole tego nie mowil  uznalabym raczej za odchyl od normy. Moim zdaniem sam sie zastanawial, czy to co czuje jest prawdziwe. Czy faktycznie jestes jego krolewna z bajki. Widzial Twoje wady i zastanawial sie, czy w przyszlosci da rade temu sprostac. Ja to tak odbieram. Moge sie mylic. Co Twoim zdaniem ti wymuszone kocham cie, moglo zmienic? Czemu mialo sluzyc?

Ja jestem osoba, ktora zbyt czesto "kocham" nie mowi. Ale mowie i kiedy to robie ma to dla mnie duze znaczenie. To znaczy dla mnie, ze jest mi dobrze w zwiazku i chce zakomunikowac partnerowi, ze czuje sie z nim teraz w aktualnej chwili cudownie. Albo, ze jestem przy nim, gdy mu ciezko. Ale to ja decyduje kiedy ta czulosc okazuje. Gdy miedzy nami jest zle, nie mam ochoty okazywac mu tej czulosci, bo po prostu nie mam nastroju na zadne czulosci.  Moj ex mnie cisnal, po kazdej klotni, przy kazdym kryzysie, zebym to z siebie wydusila. Szczerze? Moje kocham nie bylo nic warte. Tak kochalam go, ale nie mialo to tego samego znaczenia, co kiedy mowilam to sama z siebie. Puste slowo, zeby on poczul sie lepiej, bo nie czul sie pewnie w zwiazku (sam nabroil tongue to i sie nie czul pewnie tongue). To "kocham Cie" bylo takim przykrym obowiazkiem. Zeby nasza relacja byla ciepla musialam przetrawic kilka rzeczy, a on cisnal "ale kochasz??? Kochasz kotku?" Po kilka razy dziennie. Spowodowalo to tylko tyle, ze jeszczw rzadziej slyszal to slowo, bo mialam doslownie uraz. Wyduszal to ze mnie sila tak, ze stalo sie to slowo dla mnie jeszcze bardziej sczególne, niz normalnie.

Twoj man w pewnym momencie zaczal sie dusic. I to jest takie typowe dla facetow jak przestaja byc zadowoleni ze zwiazku - uciekaja w gierki, w prace, w zajecia, seks od czasu do czasu. Albo mysla wtedy, "cholera kocham te zołze, ale nie wiem jak dlugo tak pociagne", albo uciekaja od tej mysli i siedza w apatii. A to byl czas na rozmowe. Komunikacja jak mowilam. On nie mowil Ci o swoich potrzebach. Ty nie myslalas za bardzo o nich. Oczywiste dla Ciebie bylo tylko to, ze to Ciebie nalezy wspierac. A gdzie w tym wszystkim on? Oddaliliscie sie od siebie i tyle.

Daj mu czas i zapytaj pozniej, czy nie chcialby pogadac i czy juz troche ochlonal. Pogadajcie sobie szczerze, o bledach ktore popelniliscie - spokojnie, bez wyrzutow. Nie blagaj by wrocil. Skup sie na problemach i ich rozwiazaniu. Troche sie nad soba zastanow. Jesli to zrobisz, to jesli sam bedzie chcial to wroci, a jesli nie bedzie chcial to i tak nic na to nie poradzisz - przynajmniej bedziesz wiedziala dokladnie, co zwaliliscie i bedziesz miec wiedze, by uniknac tego w przyszlosci.

Czyli wszystko stracone...
Zniszczyłam najlepszy związek w swoim życiu...
Dziękuję za obszerne wyjaśnienie tego co zrobiłam źle.

12

Odp: Nieszczęśliwa miłość.
santapietruszka napisał/a:
SmutnaDusza napisał/a:
santapietruszka napisał/a:

Po co Ci szanse u gościa, który ma Cię głęboko gdzieś?

Inna sprawa, że Ty go chciałaś ulepić "na swój obraz i podobieństwo swoje", a to tak w życiu nie działa. Następnym razem wybierz faceta, który Ci pasuje, a nie usiłuj zmienić jakiegoś, co wpadł pod rękę....

Chciałam go zmienić bo chciałam by mówił że kocha? Mówił, ale jak zamieszkaliśmy razem przestał. Mało tego oczekiwał żebym wszystkie rzeczy do mieszkania ja finansowala. Kto tu kogo chcial zmienic...?

No to po co go chcesz, skoro nie pasowaliście do siebie?


Bo go kocham. Żałuję, że tak późno to zrozumiałam...

13

Odp: Nieszczęśliwa miłość.

po co kochac kogoś kto ma nas gdzies? nie stac Cię na prawdziwego faceta, który będzie Cię kochał, a nie tylko wykorzystywał?

Odrodziłam się na nowo, miałam duszę kryształową
Lecz znów, i znów i znów kolorów szukam

14

Odp: Nieszczęśliwa miłość.
SmutnaDusza napisał/a:

Czyli wszystko stracone...
Zniszczyłam najlepszy związek w swoim życiu...
Dziękuję za obszerne wyjaśnienie tego co zrobiłam źle.

Nie no bez przesady. Nikt tu nie jest wyrocznią. Poza tym, moim zdaniem koles Cie kochal. Trwal przy Tobie tak dlugo, az dokonal autodestrukcji. Wiem, nie jest Ci do smiechu. Ale to dobrze, ze kochal. Nikt nie wie, czy pekl juz do konca. Jak nauczysz sie myslec o dobru drugiego czlowieka (nie tak jak Ty to rozumiesz - to, co Ty uwazasz dla niego dobre - a to, czego on sam chce i potrzebuje) przestaniesz rzucac slowa na wiatr i grozic mu, przestaniesz natretnie blagac o uwage, dasz mu zlapac oddech (pamietaj koles lekko podduszony), jesli on zobaczy, ze jestes spokojna, ustabilizowana emocjonalnie dziewczyna, ktora chce z nim pogadac jak z czlowiekiem (bez pretensji, dowiedziec sie jak on sie czul w zwiazku szczerze), zobqczy chcesz sie zmienic, ze rozumiesz pewne rzeczy, ze czaisz, ze tez zawinilas - to kto wie.

Twoj facet moze pomyslec - "cholera, zmienila sie ale trudno juz peklem, juz jej nie kocham", albo - "zmienila sie, moze faktycznie zrozumiala kilka rzeczy, moze dac jej szanse? "

I na koniec Ci dodam, ze to wszystko nie jest tylko Twoja wina. Jego winy tez jest, tylko Ty piszesz post wiec na Twojej stronie sie skupilam. Nie rob z siebie tez nie wiadomo jak winnej, bo oboje nie potrafiliscie pogadac.

Optymiści doświadczają pozytywnych skutków traumy częściej niż pesymiści.

15

Odp: Nieszczęśliwa miłość.
Nirvanka87 napisał/a:

po co kochac kogoś kto ma nas gdzies? nie stac Cię na prawdziwego faceta, który będzie Cię kochał, a nie tylko wykorzystywał?

Kocham go. Nie czuję by mnie wykorzystywał. Po prostu on chciał bym dokupiła jakieś jemu koniecznie potrzebne sprzęty do mojego mieszkania. Generalnie miał rację co do nich - mogłam je kupić i nie byłoby problemu.
Tak bardzo żałuję.

16

Odp: Nieszczęśliwa miłość.
Jovanna napisał/a:
SmutnaDusza napisał/a:

Czyli wszystko stracone...
Zniszczyłam najlepszy związek w swoim życiu...
Dziękuję za obszerne wyjaśnienie tego co zrobiłam źle.

Nie no bez przesady. Nikt tu nie jest wyrocznią. Poza tym, moim zdaniem koles Cie kochal. Trwal przy Tobie tak dlugo, az dokonal autodestrukcji. Wiem, nie jest Ci do smiechu. Ale to dobrze, ze kochal. Nikt nie wie, czy pekl juz do konca. Jak nauczysz sie myslec o dobru drugiego czlowieka (nie tak jak Ty to rozumiesz - to, co Ty uwazasz dla niego dobre - a to, czego on sam chce i potrzebuje) przestaniesz rzucac slowa na wiatr i grozic mu, przestaniesz natretnie blagac o uwage, dasz mu zlapac oddech (pamietaj koles lekko podduszony), jesli on zobaczy, ze jestes spokojna, ustabilizowana emocjonalnie dziewczyna, ktora chce z nim pogadac jak z czlowiekiem (bez pretensji, dowiedziec sie jak on sie czul w zwiazku szczerze), zobqczy chcesz sie zmienic, ze rozumiesz pewne rzeczy, ze czaisz, ze tez zawinilas - to kto wie.

Twoj facet moze pomyslec - "cholera, zmienila sie ale trudno juz peklem, juz jej nie kocham", albo - "zmienila sie, moze faktycznie zrozumiala kilka rzeczy, moze dac jej szanse? "

I na koniec Ci dodam, ze to wszystko nie jest tylko Twoja wina. Jego winy tez jest, tylko Ty piszesz post wiec na Twojej stronie sie skupilam. Nie rob z siebie tez nie wiadomo jak winnej, bo oboje nie potrafiliscie pogadac.

Powinnam pojawić się tutaj na forum jakies pół roku wcześniej kiedy powolutku zaczynały się problemy kiedy mówił, że czeka aż spełnię swoje obietnice a dzięki radom tu udzielonym pewnie uniknęłabym tragedii a tak kierowana żalem, bezsilnością zniszczyłam wszystko. Ostatnie dwa tygodnie związku były bardzo dziwne on notorycznie smutny ja widząc co się dzieje wulkan energii starałam się jak mogę. Po dwóch tygodniach nie pochamowałam emocji z blahego powodu i teraz cierpię. Nie sądziłam że mój żal doprowadzi do takiej sytuacji. Tak strasznie boli mnie jego wiad. którą napisał dzień po rozstaniu po moim histerycznym błaganiu o powrót. "Wiesz, że to koniec - czas na starania minął, serce mi się kraja ale nie mogę, nigdy z niczego nie byłaś zadowolona, uuważaaś mnie za swojego wroga a ja skończyłem się, rozumiałem o co mnie przez tyle czasu prosiłaś ale nie byłem w stanie temu sprostać, czy cię kocham - odpowiedź znasz, czy wrócę - nie, nie mogę nie daję rady psychicznie i fizycznie, przepraszam że przez mnie teraz płaczesz wiem że to boli, wiem że to przeze mnie nie myśl że nie mam uczuć, chciałaś bym się wyparł tego co do Ciebie czuje...nie zmienisz się a ja tez już nie potrafię się zmienić, nie potrafiłem patrzeć na to jak ciągle Cię ranię, nie wytrzymałem tego żadne z nas nie było szczęśliwe - zacznij w końcu żyć, bądź szczęśliwa pisz do mnie jak będziesz potrzebowała jakiejkolwiek pomocy jak będę mógł to pomogę"
Serce mi pęka. Zaczynam dostrzegać swoje błędy i to czym raniłam. Bez powodu nie traktowałby mnie teraz takim chłodem. Miał powody. Wiem. Był to najlepszy facet jakiego miałam.

17

Odp: Nieszczęśliwa miłość.

Nie odzywa sie, nie odpisuje. Wymazał mnie ze swojego życia. Myśl że może mieć już nową odbiera mi chęć do życia. Inna teraz ma mój najcenniejszy Skarb.

18

Odp: Nieszczęśliwa miłość.

co prawda nie byłam związana z tym facetem w którym się zakochałam, ale znam to uczucie- jak żyć się odechciewa. traktował mnie jak koleżankę i był super ale wiadomo to nie to.........

19

Odp: Nieszczęśliwa miłość.
SmutnaDusza napisał/a:

Powinnam pojawić się tutaj na forum jakies pół roku wcześniej kiedy powolutku zaczynały się problemy kiedy mówił, że czeka aż spełnię swoje obietnice a dzięki radom tu udzielonym pewnie uniknęłabym tragedii a tak kierowana żalem, bezsilnością zniszczyłam wszystko..

Spoko, nie miej wyrzutów, nawet jakbyś pojawiła się tutaj wcześniej, nic byś nie zmieniła - zrobiłabyś dokładnie to samo co zrobiłaś.

20

Odp: Nieszczęśliwa miłość.

Piszę i dzwonię, ale on mnie ignoruje. Przestałam dla niego istnieć. Czuję się jak śmieć...

21

Odp: Nieszczęśliwa miłość.

Chyba jestem niestabilna i wpadnę przez to w paranoję.

22

Odp: Nieszczęśliwa miłość.

Kobieto, czyś Ty oszalała z miłości i Cie zaślepiło? Przecież facet bardziej był zainteresowany swoimi kolegami, swoimi sprawami niż Tobą. Nie twierdzę że Cię nie kochał ale on w związku się dusił - taki typ. Nie zwracał uwagi na Twoje potrzeby i w ogóle się nimi nie przejmował. O co Ty się obwiniasz? Przecież każda z nas potrzebuje czułości, uwagi, wspólnego spędzania czasu, intymności i słowa; kocham. Więc Twoje wymagania była całkiem normalne. Tylko on ich w żadnym razie nie spełniał, stąd Twój "wybuch", według mnie, całkiem słuszny. Nie płacz za nim i nie obwiniaj się, bo nie masz o co. Jego też nie winię, choć wrednie zachował się odcinając kontakt z Tobą jeśli mieliście plany, wspólne wesele, itd. Ten facet albo za mało Cię kocha, albo taki zamknięty, egoistyczny typ. Wiem, że  głupio zabrzmią te słowa, bo jesteś zakochana, ale dla Ciebie naprawdę będzie lepiej, żeby zniknął z Twojego życia.

23

Odp: Nieszczęśliwa miłość.
justa_pl napisał/a:

Kobieto, czyś Ty oszalała z miłości i Cie zaślepiło? Przecież facet bardziej był zainteresowany swoimi kolegami, swoimi sprawami niż Tobą. Nie twierdzę że Cię nie kochał ale on w związku się dusił - taki typ. Nie zwracał uwagi na Twoje potrzeby i w ogóle się nimi nie przejmował. O co Ty się obwiniasz? Przecież każda z nas potrzebuje czułości, uwagi, wspólnego spędzania czasu, intymności i słowa; kocham. Więc Twoje wymagania była całkiem normalne. Tylko on ich w żadnym razie nie spełniał, stąd Twój "wybuch", według mnie, całkiem słuszny. Nie płacz za nim i nie obwiniaj się, bo nie masz o co. Jego też nie winię, choć wrednie zachował się odcinając kontakt z Tobą jeśli mieliście plany, wspólne wesele, itd. Ten facet albo za mało Cię kocha, albo taki zamknięty, egoistyczny typ. Wiem, że  głupio zabrzmią te słowa, bo jesteś zakochana, ale dla Ciebie naprawdę będzie lepiej, żeby zniknął z Twojego życia.

Mielismy pojsc wspolnie na wesele jego przyjaciela. Mieliśmy wszystko przygotowane. A teraz moje nowiutkie suknie szukane chyba z 3 miesiace wiszą w szafie. 2 dni temu odbylo sie wesele poszedl beze mnie. Nie odpowiada na ani jedną wiadomosc nie odbiera tel. Przed samym weselem zerwal ze mna po moim "wybuchu" twierdząc że go poniżam.

24

Odp: Nieszczęśliwa miłość.

Krótko: kolejna trucicielka-awanturnica, która się doigrała. Ale w opinii większości pań, winny znowu jest mężczyzna big_smile

25

Odp: Nieszczęśliwa miłość.
EeeTam napisał/a:

Krótko: kolejna trucicielka-awanturnica, która się doigrała. Ale w opinii większości pań, winny znowu jest mężczyzna big_smile

Znasz mnie, że tak mnie oceniasz?
Zwróciłam mu uwagę na to czego mi brakuje i od razu jestem awanturnicą?

26

Odp: Nieszczęśliwa miłość.
SmutnaDusza napisał/a:

(...) Zwróciłam mu uwagę na to czego mi brakuje i od razu jestem awanturnicą?

Jeśli wątek jest opisem prawdziwej historii, przeczytaj zdania, w których opisałaś swoje zachowanie wobec niego.
Nie wszyscy lubią karuzele, zwłaszcza emocjonalne.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

27

Odp: Nieszczęśliwa miłość.

smutnaduszo, a może dobraliście się klasycznie: Ty kochająca za bardzo i on unikający bliskości? Nie wiem, czy tak jest, ale poczytaj na ten ten temat.
Zacytuję Ci fragmencik artykułu, pierwszego z brzegu z googla :

Przeciwieństwa nawzajem się przyciągają. Najczęściej partnerem kobiety uzależnionej od miłości jest mężczyzna trudny, emocjonalnie niedostępny, unikający zaangażowania w związek. Dlaczego tak się dzieje i co z tego wynika?

Zwykle oceniamy innych swoją miarą. Kochająca za bardzo kobieta, która poświęca swoje życie dla partnera, nie może zrozumieć jego zachowań. Im bardziej ona dąży do zbliżenia się z nim, tym bardziej on ucieka. A gdy – nie mogąc więcej znieść braku zaspokojenia swoich potrzeb, bliskości, czułości, troski i szacunku – rozstaje się z partnerem, jest zasypywana przez niego wyznaniami i dowodami miłości. Wybacza mu zdrady, upokorzenia, wierzy, że nastąpiła w nim cudowna przemiana. Znów przez jakiś czas są szczęśliwi. A potem wszystko wraca do normy. I rozstają się po raz kolejny, być może tym razem to on odchodzi - do innej kobiety.

28

Odp: Nieszczęśliwa miłość.

Witam. Przeczytałem cały wątek i chciałem Ci powiedzieć że stało się u ciebie to samo co u mnie i w tym samym momencie. Wiem zadreczasz się analizami co poszło nie tak kto winny. Wina jest po obu stronach moim zdaniem.
U ciebie ciężej z rozstaniem było gdyż byliście blisko, u mnie cierpieniem był związek gdyż był na odległość. Ale pomijając tak samo starly się dwa przeciwieństwa on jest introwertykiem a ty raczej ekstrawertyczka. Czyli ty potrzebujesz słów do czucia się dobrze a introwertyk swoich myśli czasu dla siebie i chwil samotności. Da się tworzyć taki związek ale trzeba to zrozumieć. Zrozumieć siebie nawzajem rozwiązywać problemy na bieżąco a nie dusic w sobie. Im bardziej naciskalas tym bardziej stawał okoniem. A taki charakter potrzebuje spokoju i cierpliwości bo powiedziec kocham dla niego to jak powiedzieć tak przy ołtarzu dla ciebie. Poprostu słowa przychodzą trudniej ale są głębsze.
U mnie się rozlecialo jak u ciebie że wydawało się że ty się starasz a on nie A to według oczywiście mnie wina leży na niezrozumieniu typów charakterów bo najłatwiej powiedzieć różne charaktery i nic z tego, to tak nie działa przeciwieństwa się przyciągają i uzupełniają. Potrzeba jedynie zrozumienia, rozmowy nie dusic w sobie, iść na kompromis ( np. Ustalcie każdy ma swój czas dla siebie w sobotę a w niedziele razem).
,Kochac to nie tylko słowo ale i czyny, ja może mało to wypowiadalem ale trzeba się przyglądać czynom bo między wierszami wsparcia troski o ciebie jest ta miłość pokazana. Nawet jak słyszysz źle słowo lub krytykę jak od matki to jest pokierowane miłością a nie ze mu przeszkadzasz.
U mnie tego druga byla połówka nie chciała zrozumieć, chodząc do psychologa czemu nie radzi sobie w pracy i w domu którego dla mnie nie chciała zostawić oraz pracy. Psycholog zrobił terapię beze mnie, wytłumaczył to tak że stwierdziła że ja jestem winien tego nieradzenia sobie. I tak czar prysl. Może kiedyś powiem że dobrze gdyż byśmy się w tej odległości męczyli pewnie.
Także smutna duszo może jak będzie szansa to napraw co się zepsuło, ale bez zmiany i rozmowy nic nie będzie. A teraz w tej chwili jeśli chcesz naprawić to wejdź oczami wyobraźni w jego skórę i przypomnij sobie różne trudne chwile i zobacz czy mogłas go zranić, bez potrzeby atakować czy mogłaś ogólnie inaczej podejść. Bo możesz powiedzieć facetowi nie pójdziesz w tej koszuli na przyjęcie lub powiedzieć nie chciałabym byś szedł w tej koszuli bo tamta jest fajniejsza i co jest lepsze. Pozdrawiam i trzymam kciuki że będzie dobrze.

29

Odp: Nieszczęśliwa miłość.
Wielokropek napisał/a:
SmutnaDusza napisał/a:

(...) Zwróciłam mu uwagę na to czego mi brakuje i od razu jestem awanturnicą?

Jeśli wątek jest opisem prawdziwej historii, przeczytaj zdania, w których opisałaś swoje zachowanie wobec niego.
Nie wszyscy lubią karuzele, zwłaszcza emocjonalne.

Nie byłam ideałem, ale go kocham a on nawet tel nie potrafi odebrać...i co ja mam myśleć, że ma inną, że mnie nie chce?

30

Odp: Nieszczęśliwa miłość.
Krzysiek1922 napisał/a:

Witam. Przeczytałem cały wątek i chciałem Ci powiedzieć że stało się u ciebie to samo co u mnie i w tym samym momencie. Wiem zadreczasz się analizami co poszło nie tak kto winny. Wina jest po obu stronach moim zdaniem.
U ciebie ciężej z rozstaniem było gdyż byliście blisko, u mnie cierpieniem był związek gdyż był na odległość. Ale pomijając tak samo starly się dwa przeciwieństwa on jest introwertykiem a ty raczej ekstrawertyczka. Czyli ty potrzebujesz słów do czucia się dobrze a introwertyk swoich myśli czasu dla siebie i chwil samotności. Da się tworzyć taki związek ale trzeba to zrozumieć. Zrozumieć siebie nawzajem rozwiązywać problemy na bieżąco a nie dusic w sobie. Im bardziej naciskalas tym bardziej stawał okoniem. A taki charakter potrzebuje spokoju i cierpliwości bo powiedziec kocham dla niego to jak powiedzieć tak przy ołtarzu dla ciebie. Poprostu słowa przychodzą trudniej ale są głębsze.
U mnie się rozlecialo jak u ciebie że wydawało się że ty się starasz a on nie A to według oczywiście mnie wina leży na niezrozumieniu typów charakterów bo najłatwiej powiedzieć różne charaktery i nic z tego, to tak nie działa przeciwieństwa się przyciągają i uzupełniają. Potrzeba jedynie zrozumienia, rozmowy nie dusic w sobie, iść na kompromis ( np. Ustalcie każdy ma swój czas dla siebie w sobotę a w niedziele razem).
,Kochac to nie tylko słowo ale i czyny, ja może mało to wypowiadalem ale trzeba się przyglądać czynom bo między wierszami wsparcia troski o ciebie jest ta miłość pokazana. Nawet jak słyszysz źle słowo lub krytykę jak od matki to jest pokierowane miłością a nie ze mu przeszkadzasz.
U mnie tego druga byla połówka nie chciała zrozumieć, chodząc do psychologa czemu nie radzi sobie w pracy i w domu którego dla mnie nie chciała zostawić oraz pracy. Psycholog zrobił terapię beze mnie, wytłumaczył to tak że stwierdziła że ja jestem winien tego nieradzenia sobie. I tak czar prysl. Może kiedyś powiem że dobrze gdyż byśmy się w tej odległości męczyli pewnie.
Także smutna duszo może jak będzie szansa to napraw co się zepsuło, ale bez zmiany i rozmowy nic nie będzie. A teraz w tej chwili jeśli chcesz naprawić to wejdź oczami wyobraźni w jego skórę i przypomnij sobie różne trudne chwile i zobacz czy mogłas go zranić, bez potrzeby atakować czy mogłaś ogólnie inaczej podejść. Bo możesz powiedzieć facetowi nie pójdziesz w tej koszuli na przyjęcie lub powiedzieć nie chciałabym byś szedł w tej koszuli bo tamta jest fajniejsza i co jest lepsze. Pozdrawiam i trzymam kciuki że będzie dobrze.


Co ja mam ustalać skoro on nie chce nawet ze mną porozmawiać? Wyprowadził się i zostawił samą. Ja swój urlop w łóżku i z płaczem spędzam. Tak boli że poszedł na to wesele beze mnie i nie chodzi o sukienki o impreze a o to że pokazał znajomym jak bardzo ma mnie gdzieś.

31

Odp: Nieszczęśliwa miłość.
Makigigi napisał/a:

smutnaduszo, a może dobraliście się klasycznie: Ty kochająca za bardzo i on unikający bliskości? Nie wiem, czy tak jest, ale poczytaj na ten ten temat.
Zacytuję Ci fragmencik artykułu, pierwszego z brzegu z googla :

Przeciwieństwa nawzajem się przyciągają. Najczęściej partnerem kobiety uzależnionej od miłości jest mężczyzna trudny, emocjonalnie niedostępny, unikający zaangażowania w związek. Dlaczego tak się dzieje i co z tego wynika?

Zwykle oceniamy innych swoją miarą. Kochająca za bardzo kobieta, która poświęca swoje życie dla partnera, nie może zrozumieć jego zachowań. Im bardziej ona dąży do zbliżenia się z nim, tym bardziej on ucieka. A gdy – nie mogąc więcej znieść braku zaspokojenia swoich potrzeb, bliskości, czułości, troski i szacunku – rozstaje się z partnerem, jest zasypywana przez niego wyznaniami i dowodami miłości. Wybacza mu zdrady, upokorzenia, wierzy, że nastąpiła w nim cudowna przemiana. Znów przez jakiś czas są szczęśliwi. A potem wszystko wraca do normy. I rozstają się po raz kolejny, być może tym razem to on odchodzi - do innej kobiety.

On kochał mnie, starał się, był najlepszym facetem z jakim kiedykolwiek byłam dostrzegłam to gdy przestał....

32

Odp: Nieszczęśliwa miłość.
ósemka napisał/a:
SmutnaDusza napisał/a:

Powinnam pojawić się tutaj na forum jakies pół roku wcześniej kiedy powolutku zaczynały się problemy kiedy mówił, że czeka aż spełnię swoje obietnice a dzięki radom tu udzielonym pewnie uniknęłabym tragedii a tak kierowana żalem, bezsilnością zniszczyłam wszystko..

Spoko, nie miej wyrzutów, nawet jakbyś pojawiła się tutaj wcześniej, nic byś nie zmieniła - zrobiłabyś dokładnie to samo co zrobiłaś.

Może bym się zastanowiła nad tym. Sporo z Was trafnie ocenia sytuację. Chociaż nie rozumiem dlaczego on mnie tak unika. Dlaczego nie potrafi odebrać tel odpowiedzieć na smsa. Na fb zignorowal moje wiad...

33

Odp: Nieszczęśliwa miłość.
Krzysiek1922 napisał/a:

Witam. Przeczytałem cały wątek i chciałem Ci powiedzieć że stało się u ciebie to samo co u mnie i w tym samym momencie. Wiem zadreczasz się analizami co poszło nie tak kto winny. Wina jest po obu stronach moim zdaniem.
U ciebie ciężej z rozstaniem było gdyż byliście blisko, u mnie cierpieniem był związek gdyż był na odległość. Ale pomijając tak samo starly się dwa przeciwieństwa on jest introwertykiem a ty raczej ekstrawertyczka. Czyli ty potrzebujesz słów do czucia się dobrze a introwertyk swoich myśli czasu dla siebie i chwil samotności. Da się tworzyć taki związek ale trzeba to zrozumieć. Zrozumieć siebie nawzajem rozwiązywać problemy na bieżąco a nie dusic w sobie. Im bardziej naciskalas tym bardziej stawał okoniem. A taki charakter potrzebuje spokoju i cierpliwości bo powiedziec kocham dla niego to jak powiedzieć tak przy ołtarzu dla ciebie. Poprostu słowa przychodzą trudniej ale są głębsze.
U mnie się rozlecialo jak u ciebie że wydawało się że ty się starasz a on nie A to według oczywiście mnie wina leży na niezrozumieniu typów charakterów bo najłatwiej powiedzieć różne charaktery i nic z tego, to tak nie działa przeciwieństwa się przyciągają i uzupełniają. Potrzeba jedynie zrozumienia, rozmowy nie dusic w sobie, iść na kompromis ( np. Ustalcie każdy ma swój czas dla siebie w sobotę a w niedziele razem).
,Kochac to nie tylko słowo ale i czyny, ja może mało to wypowiadalem ale trzeba się przyglądać czynom bo między wierszami wsparcia troski o ciebie jest ta miłość pokazana. Nawet jak słyszysz źle słowo lub krytykę jak od matki to jest pokierowane miłością a nie ze mu przeszkadzasz.
U mnie tego druga byla połówka nie chciała zrozumieć, chodząc do psychologa czemu nie radzi sobie w pracy i w domu którego dla mnie nie chciała zostawić oraz pracy. Psycholog zrobił terapię beze mnie, wytłumaczył to tak że stwierdziła że ja jestem winien tego nieradzenia sobie. I tak czar prysl. Może kiedyś powiem że dobrze gdyż byśmy się w tej odległości męczyli pewnie.
Także smutna duszo może jak będzie szansa to napraw co się zepsuło, ale bez zmiany i rozmowy nic nie będzie. A teraz w tej chwili jeśli chcesz naprawić to wejdź oczami wyobraźni w jego skórę i przypomnij sobie różne trudne chwile i zobacz czy mogłas go zranić, bez potrzeby atakować czy mogłaś ogólnie inaczej podejść. Bo możesz powiedzieć facetowi nie pójdziesz w tej koszuli na przyjęcie lub powiedzieć nie chciałabym byś szedł w tej koszuli bo tamta jest fajniejsza i co jest lepsze. Pozdrawiam i trzymam kciuki że będzie dobrze.

Nie potrafię bez niego żyć. Nie wiem jak tłumaczyć sobie jego milczenie napisałam milion wiadomości, dzwoniłam kilka razy i nic. Wiem co zrobiłam źle... Liczyłam na szansę albo chociaż rozmowę a on milczy. Jedyne co napisał po rozstaniu to to ze to koniec i zdania nie zmieni.

34

Odp: Nieszczęśliwa miłość.
SmutnaDusza napisał/a:
Krzysiek1922 napisał/a:

Witam. Przeczytałem cały wątek i chciałem Ci powiedzieć że stało się u ciebie to samo co u mnie i w tym samym momencie. Wiem zadreczasz się analizami co poszło nie tak kto winny. Wina jest po obu stronach moim zdaniem.
U ciebie ciężej z rozstaniem było gdyż byliście blisko, u mnie cierpieniem był związek gdyż był na odległość. Ale pomijając tak samo starly się dwa przeciwieństwa on jest introwertykiem a ty raczej ekstrawertyczka. Czyli ty potrzebujesz słów do czucia się dobrze a introwertyk swoich myśli czasu dla siebie i chwil samotności. Da się tworzyć taki związek ale trzeba to zrozumieć. Zrozumieć siebie nawzajem rozwiązywać problemy na bieżąco a nie dusic w sobie. Im bardziej naciskalas tym bardziej stawał okoniem. A taki charakter potrzebuje spokoju i cierpliwości bo powiedziec kocham dla niego to jak powiedzieć tak przy ołtarzu dla ciebie. Poprostu słowa przychodzą trudniej ale są głębsze.
U mnie się rozlecialo jak u ciebie że wydawało się że ty się starasz a on nie A to według oczywiście mnie wina leży na niezrozumieniu typów charakterów bo najłatwiej powiedzieć różne charaktery i nic z tego, to tak nie działa przeciwieństwa się przyciągają i uzupełniają. Potrzeba jedynie zrozumienia, rozmowy nie dusic w sobie, iść na kompromis ( np. Ustalcie każdy ma swój czas dla siebie w sobotę a w niedziele razem).
,Kochac to nie tylko słowo ale i czyny, ja może mało to wypowiadalem ale trzeba się przyglądać czynom bo między wierszami wsparcia troski o ciebie jest ta miłość pokazana. Nawet jak słyszysz źle słowo lub krytykę jak od matki to jest pokierowane miłością a nie ze mu przeszkadzasz.
U mnie tego druga byla połówka nie chciała zrozumieć, chodząc do psychologa czemu nie radzi sobie w pracy i w domu którego dla mnie nie chciała zostawić oraz pracy. Psycholog zrobił terapię beze mnie, wytłumaczył to tak że stwierdziła że ja jestem winien tego nieradzenia sobie. I tak czar prysl. Może kiedyś powiem że dobrze gdyż byśmy się w tej odległości męczyli pewnie.
Także smutna duszo może jak będzie szansa to napraw co się zepsuło, ale bez zmiany i rozmowy nic nie będzie. A teraz w tej chwili jeśli chcesz naprawić to wejdź oczami wyobraźni w jego skórę i przypomnij sobie różne trudne chwile i zobacz czy mogłas go zranić, bez potrzeby atakować czy mogłaś ogólnie inaczej podejść. Bo możesz powiedzieć facetowi nie pójdziesz w tej koszuli na przyjęcie lub powiedzieć nie chciałabym byś szedł w tej koszuli bo tamta jest fajniejsza i co jest lepsze. Pozdrawiam i trzymam kciuki że będzie dobrze.

Nie potrafię bez niego żyć. Nie wiem jak tłumaczyć sobie jego milczenie napisałam milion wiadomości, dzwoniłam kilka razy i nic. Wiem co zrobiłam źle... Liczyłam na szansę albo chociaż rozmowę a on milczy. Jedyne co napisał po rozstaniu to to ze to koniec i zdania nie zmieni.

A nie sądzisz, że on Ci dał już wiele, wiele szans, których nie wykorzystałaś ? I teraz podjął decyzję, że definitywnie koniec, a Ty nie chcesz tego uszanować

35 Ostatnio edytowany przez Krzysiek1922 (2018-08-11 16:37:53)

Odp: Nieszczęśliwa miłość.

Trzeba mu dać czas i uszanować to jaką decyzję podjął. Jeśli tak zostanie widocznie tak miało być. Losu nie zmienisz a nauka nie pójdzie w las. Bądź cierpliwa niech przemysli a jeśli zdecyduje to trzeba uszanować. Bo z takiej mąki chleba nie będzie.
Jestem w tej samej sytuacji co ty jednak na mnie spadła wina nawet za zła pogodę i uwierzylem w to. Dużo osób musiało się napracować żeby przekonać mnie ze  drugiej stronie nie zależy i już  woli tak to załatwić. Twój facet odszedł bez wywlekania tak byś była na samym dnie emocjonalnym. Musisz się trzymać, wiem jak to trudne jest. Pozdrawiam

36

Odp: Nieszczęśliwa miłość.

Rozumiem, co czujesz. Ale spójrz na obecną sytuację z perspektywy mężczyzny:
Kurczę, ja tu potrzebuję spokoju. A ta ciągle wydzwania do mnie. Następuje wulkan agresji we mnie. Nie mogę iść gdzieś, bo ona płacze. Nawet nie pójdę do pracy zarobić pieniądze i poczuć się męsko, bo ona woli, gdy jestem tylko w domu i z nią w każdej chwili - i jak tu mogę rozwijać się?
Nie pójdę z kolegami pośmiać się, zrelaksować się, a potem poczuć tęsknotę za moją ukochaną, z nią pójdę do łóżka i pokażę jej moją miłość do niej. Nie lubię, jak ona klei się do mnie, to totalny bezsens. Kolega odezwie się do mnie, czemu nie wpadnę do niego na piwko, to odpowiadam "no bo moja dziewczyna chce być ze mną 24h na dobę", a on "ee, ok, luz". I jak mam czuć się tu?

Daj mu wolność. To mężczyzna, nie kobieta. Wiem, że kobiety chcą ciepłych słówek, ale to dlatego kobiety zajmują się sobą i potem czują się bardzo dobrze.

37

Odp: Nieszczęśliwa miłość.
SmutnaDusza napisał/a:

(...) Chociaż nie rozumiem dlaczego on mnie tak unika. Dlaczego nie potrafi odebrać tel odpowiedzieć na smsa. Na fb zignorowal moje wiad...

vs

(...) on oczy pelne łez, drgawki i powiedzial ze juz tego nie wytrzymuje ze to koniec i sie spakowal. (...)
odpisalnze wiem ze to koniec i ze on juz dalej tak nie moze nie wytrzymuje zdrowotnie i psychicznie. (...)
Powiedział mi, że go nie rozumiałam, że zabiłam w nim wszystko. (...)
"Wiesz, że to koniec - czas na starania minął, serce mi się kraja ale nie mogę, nigdy z niczego nie byłaś zadowolona, uuważaaś mnie za swojego wroga a ja skończyłem się, rozumiałem o co mnie przez tyle czasu prosiłaś ale nie byłem w stanie temu sprostać, czy cię kocham - odpowiedź znasz, czy wrócę - nie, nie mogę nie daję rady psychicznie i fizycznie, przepraszam że przez mnie teraz płaczesz wiem że to boli, wiem że to przeze mnie nie myśl że nie mam uczuć, chciałaś bym się wyparł tego co do Ciebie czuje...nie zmienisz się a ja tez już nie potrafię się zmienić, nie potrafiłem patrzeć na to jak ciągle Cię ranię, nie wytrzymałem tego żadne z nas nie było szczęśliwe - zacznij w końcu żyć, bądź szczęśliwa pisz do mnie jak będziesz potrzebowała jakiejkolwiek pomocy jak będę mógł to pomogę" (...)
napisał po rozstaniu to to ze to koniec i zdania nie zmieni. (...)

Którego z jego słów nie rozumiesz?




(...) Nie potrafię bez niego żyć. (...)

Potrafisz. Żyjesz.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

38

Odp: Nieszczęśliwa miłość.
Makigigi napisał/a:
SmutnaDusza napisał/a:
Krzysiek1922 napisał/a:

Witam. Przeczytałem cały wątek i chciałem Ci powiedzieć że stało się u ciebie to samo co u mnie i w tym samym momencie. Wiem zadreczasz się analizami co poszło nie tak kto winny. Wina jest po obu stronach moim zdaniem.
U ciebie ciężej z rozstaniem było gdyż byliście blisko, u mnie cierpieniem był związek gdyż był na odległość. Ale pomijając tak samo starly się dwa przeciwieństwa on jest introwertykiem a ty raczej ekstrawertyczka. Czyli ty potrzebujesz słów do czucia się dobrze a introwertyk swoich myśli czasu dla siebie i chwil samotności. Da się tworzyć taki związek ale trzeba to zrozumieć. Zrozumieć siebie nawzajem rozwiązywać problemy na bieżąco a nie dusic w sobie. Im bardziej naciskalas tym bardziej stawał okoniem. A taki charakter potrzebuje spokoju i cierpliwości bo powiedziec kocham dla niego to jak powiedzieć tak przy ołtarzu dla ciebie. Poprostu słowa przychodzą trudniej ale są głębsze.
U mnie się rozlecialo jak u ciebie że wydawało się że ty się starasz a on nie A to według oczywiście mnie wina leży na niezrozumieniu typów charakterów bo najłatwiej powiedzieć różne charaktery i nic z tego, to tak nie działa przeciwieństwa się przyciągają i uzupełniają. Potrzeba jedynie zrozumienia, rozmowy nie dusic w sobie, iść na kompromis ( np. Ustalcie każdy ma swój czas dla siebie w sobotę a w niedziele razem).
,Kochac to nie tylko słowo ale i czyny, ja może mało to wypowiadalem ale trzeba się przyglądać czynom bo między wierszami wsparcia troski o ciebie jest ta miłość pokazana. Nawet jak słyszysz źle słowo lub krytykę jak od matki to jest pokierowane miłością a nie ze mu przeszkadzasz.
U mnie tego druga byla połówka nie chciała zrozumieć, chodząc do psychologa czemu nie radzi sobie w pracy i w domu którego dla mnie nie chciała zostawić oraz pracy. Psycholog zrobił terapię beze mnie, wytłumaczył to tak że stwierdziła że ja jestem winien tego nieradzenia sobie. I tak czar prysl. Może kiedyś powiem że dobrze gdyż byśmy się w tej odległości męczyli pewnie.
Także smutna duszo może jak będzie szansa to napraw co się zepsuło, ale bez zmiany i rozmowy nic nie będzie. A teraz w tej chwili jeśli chcesz naprawić to wejdź oczami wyobraźni w jego skórę i przypomnij sobie różne trudne chwile i zobacz czy mogłas go zranić, bez potrzeby atakować czy mogłaś ogólnie inaczej podejść. Bo możesz powiedzieć facetowi nie pójdziesz w tej koszuli na przyjęcie lub powiedzieć nie chciałabym byś szedł w tej koszuli bo tamta jest fajniejsza i co jest lepsze. Pozdrawiam i trzymam kciuki że będzie dobrze.

Nie potrafię bez niego żyć. Nie wiem jak tłumaczyć sobie jego milczenie napisałam milion wiadomości, dzwoniłam kilka razy i nic. Wiem co zrobiłam źle... Liczyłam na szansę albo chociaż rozmowę a on milczy. Jedyne co napisał po rozstaniu to to ze to koniec i zdania nie zmieni.

A nie sądzisz, że on Ci dał już wiele, wiele szans, których nie wykorzystałaś ? I teraz podjął decyzję, że definitywnie koniec, a Ty nie chcesz tego uszanować

Dał mi sporo szans to fakt, ale dopiero teraz mi się oczy otworzyły...

Posty [ 1 do 38 z 82 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Nieszczęśliwa miłość.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018