czy ktoras z Was zyje z oswojonym przemocowcem? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » czy ktoras z Was zyje z oswojonym przemocowcem?

Strony 1 2 3 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 38 z 195 ]

Temat: czy ktoras z Was zyje z oswojonym przemocowcem?

Witam, nie sadzilam, ze bede kiedykolwiek pisac na forum o swoich problemach,ale nie mam z kim pogadac. Mam 23 lata , dziecko w wieku 2,5 i problemy w zwiazku. Jestesmy razem 6 lat. On jest starszy ode mnie o 8 lat, wiec jak zaczynalismy sie spotykac to bylam praktycznie jeszcze dzieckiem w sensie mentalnym oczywiscie. Pochodze z domu, ktory zawsze byl zimny, bez uczuc wiec gdy M okazalam mi swoje zainteresowanie to bylam zachywcona . Podstawowe pytania typu jak sie czujesz, nie jestes glodna, dobranoc , potrafily mnie ucieszyc jak dziecko, chociaz od poczatku zwiazek byl toksyczny,ale ja nie mialam doswiadczenie by to widziec. Kontrola, zazdrosc, manipulacja, pierwsze. Oznaki przemocy, wrzaski. Nie wiedzialam jak to sie moze skonczyc dlatego chyba tak czas lecial. Rodzice mieli do mnie olewczy stosunek przede wszystkim mama, jak bylam w domu to bylam a najlepiej zeby mnie nie bylo i zebym o nic nie prosila. Po maturze okazalo sie ze jestem w ciazy ( nieplanowanej) i wszystkie moje plany i marzenia legly w gruzach. Postanowilam urodzic i zamieszkac po rozwiazaniu z M liczac na to ze jakos to bedzie. Niestety w ciazy juz i po bylo coraz gorzej, przemoc,szarpanina ciagle awantury i wyzwiska, ktore mnie wykanczaly psychicznie i fizycznie, do tego malenkie dziecko. Trwalo to 1,5 roku po czym sie wynioslam do matki bo mialam dosc. Nie jestem osoba jakas bardzo uleglom, wiedzialam co on ze mna wyprawia i chyba po ciazy hormony dzialaly jeszcze , ze bylam taka glupia i na to pozwalalam . U mnie w domu tata byl normalny nigdy czegos takiego nie doswiadczylam to i nie wiedzialam do czego jest sie w stanie taki czlowiek posunac. Po 2 mc wrocilam po blaganiach i presji otoczenia, znalazlam w miedzy czasie prace i stalam sie duzo silniejsza psychicznie. Po tym powrocie zrobil jedna patologiczna akcje i sie podlamal wiedzialam ze ten zwiazek nie ma prawa istniec , ale zostalam wyprana z uczuc. Czy ktoras ma podobnie? Zyjecie z takimi facetami, ja nie moge na niego patrzec, nienawidze go, planuje odejc jak dziecko bedzie wieksze i pojdzie do przedszkola. Naczytalam sie na forach o typie przemocowca wszystko sie zgadza co do literki z nim. Najgorsza jest dla mnie ta hustawka, ktora on mi funduje , jednego dnia planuje remont drugiego wyprowadzke stad, przepraszam musialam sie wyzalic. Zachecam do dyskusji, nie moge spac

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: czy ktoras z Was zyje z oswojonym przemocowcem?

a w którym momencie go oswoilas?

3

Odp: czy ktoras z Was zyje z oswojonym przemocowcem?

W tym, ze nauczylam sie reagowac na takie zachowanie i sie bronic. Masz podobnie?

4

Odp: czy ktoras z Was zyje z oswojonym przemocowcem?

Mieszk

5

Odp: czy ktoras z Was zyje z oswojonym przemocowcem?

chryste panie! nigdy w zyciu!


od przemocowca sie ucieka, a nie go oswaja -  to nie szczeniaczek.
jak dosiegniesz swojego dna,to zrozumiesz

6

Odp: czy ktoras z Was zyje z oswojonym przemocowcem?

Z dzieckiem to niestety nie jest takie proste. Chodzilo mi bardziej o to, ze z nim zyje, mieszkam, musze jakos radzic i znam go. Nauczylam sie reagowac i jak to sie ladnie mowi nie pozwalac sobie by mnie zle traktowal

7

Odp: czy ktoras z Was zyje z oswojonym przemocowcem?

A jak traktuje dziecko ?masz gwarancję ,że za chwilę jej nie będzie bić czy szarpać?
Jakie jej dzieciństwo chcesz zafundować?Im szybciej odejdziesz tym lepiej. Raz poszłaś do mamy teraz masz pracę tym bardziej dasz sobie radę.

8

Odp: czy ktoras z Was zyje z oswojonym przemocowcem?

To chlopczyk. Jak sie urodzil a ten dziwnym trafem mnie znienawidzil z niewiadomo jakich powodow, na poczatku dzieckiem sie nie zajmowal, nie wstawal rzadko zostawalal bo ja bylam w domu. Jak poszlam do pracy chcac czy nie chcac musial. Dobrze sie zajmuje dzieckiem. Przytula, bawi, karmi itd maly mowi ze kocha tate, pyta kiedy wroci itd. Dziecka by w zyciu nie dala skrzywdzic chyba bym juz wolala isc spac pod most

9

Odp: czy ktoras z Was zyje z oswojonym przemocowcem?

A i on mnie nie bije i nie bil. To byla taka szarpanina , bardzo agresywne zachowanie do mnie, wyzwiska...

10 Ostatnio edytowany przez Amethis (2016-12-28 11:10:03)

Odp: czy ktoras z Was zyje z oswojonym przemocowcem?

dużo sprzecznych informacji

rockbaby napisał/a:

On jest starszy ode mnie o 8 lat, wiec jak zaczynalismy sie spotykac to bylam praktycznie jeszcze dzieckiem w sensie mentalnym oczywiscie.

big_smile


rockbaby napisał/a:

Pochodze z domu, ktory zawsze byl zimny, bez uczuc wiec gdy M okazalam mi swoje zainteresowanie to bylam zachywcona .

rockbaby napisał/a:

U mnie w domu tata byl normalny nigdy czegos takiego nie doswiadczylam to i nie wiedzialam do czego jest sie w stanie taki czlowiek posunac.

rockbaby napisał/a:

Rodzice mieli do mnie olewczy stosunek przede wszystkim mama

niestety konsekwencje wejścia w dorosłe życie, przed wcześnie, często tak właśnie się kończą

warto zadbać o własny "rozwój", bo to się przedkłada na wiele spraw, łącznie w rozwojem relacji, komunikacji

według mnie powinnaś z jakimś psychologiem porozmawiać albo przynajmniej z kimś "dojrzałym"

tu nie chodzi o to że jestem facetem, biorę czyjąś stronę
gdzieś podobnie moje życie się toczyło

łatwo przypiąć drugiej stronie łatkę, zwłaszcza gdy internet pełny regułek, teorii

rozumiem że szukasz pomocy, bardzo dobrze, to jest masakra emocjonalna
z której warto wyjść, tylko trochę to wygląda jak próba "wyskoczenia" z pędzącego pociągu

sądzę że każde z Was, nie ma w pewnych kwestiach, zdrowych wzorców
a te którymi się posługujecie, sama widzisz do czego prowadzą

z jednym się zgodzę, jesteś młoda, i wiele przed Tobą jeszcze, powodzenia big_smile

p.s.
w takiej przenośni, wszyscy się "uczą" lub próbują się uczyć dziś, czegoś co bym nazwałbym "jak rozbroić bombę", można iść w kierunku, jak tej "bomby" nie budować big_smile

"Wędrowcze, droga przepadła; trzeba ją idąc, odkrywać"
"Twoją rzeczywistą i ostateczną prawdą jest sposób, w jaki przeżywasz swoje życie, a nie idee, w które wierzysz"

11

Odp: czy ktoras z Was zyje z oswojonym przemocowcem?

Może i nauczyłaś się reagować na jego złe zachowanie i się bronić ale psychicznie on cie wykańcza i nic na to nie poradzisz. Pracuj nad tym, by jak najszybciej się od niego odseparować,  nie czekaj aż mały będzie większy.

12

Odp: czy ktoras z Was zyje z oswojonym przemocowcem?
Swanen napisał/a:

Może i nauczyłaś się reagować na jego złe zachowanie i się bronić ale psychicznie on cie wykańcza i nic na to nie poradzisz.

oboje się uczą reagować na zachowania,

czy to jednak do rozwiązania prowadzi, uuu nie sądzę

rockbaby napisał/a:

Najgorsza jest dla mnie ta hustawka, ktora on mi funduje , jednego dnia planuje remont drugiego wyprowadzke

rockbaby napisał/a:

Nie jestem osoba jakas bardzo uleglom, wiedzialam co on ze mna wyprawia

jakoś to się całości nie trzyma, nie sądzisz

to jest żywy "organizm", bez symbiozy nie jest w stanie przeżyć!!!

"Wędrowcze, droga przepadła; trzeba ją idąc, odkrywać"
"Twoją rzeczywistą i ostateczną prawdą jest sposób, w jaki przeżywasz swoje życie, a nie idee, w które wierzysz"

13

Odp: czy ktoras z Was zyje z oswojonym przemocowcem?

Amentih( chyba dobrze zapamietalam) masz chyba duzo racji. Miales podobnie czyli byles bardziej mna czy nim? Co do sprzecznych informacji to chodzi o to ze moj ojciec nigdy mojej matki nie uderzyl, nie wyzwal itp. Pod tym wzgledem byl normalny a ze nie okazaowali uczuc to inna sprawa. Wiem ze dziecko bylo wczesnie na pewno dla mnie, czulam ze jestem za mloda ale co stalo sie. On byl duzo starszy i jak widac odpowiedzialnoscia nie zaskoczyl. Najgorsze bylo pierwsze poltora roku to juz zajedzalo patologia co on mi robil i jak traktowal. Ale wiedzialam ze musze cos robic by nie zwariowac, usamodzielnilam sie skonczylam licencjat, prawko, praca. Bylam pewniejsza i jest spokoj. Ale ze z czasem psychicznie nie dam rady to sama po sobie widze, ze przez te chore wspomnienia odejde i bedzie mi lepiej samej.

14

Odp: czy ktoras z Was zyje z oswojonym przemocowcem?

Nie trzymaja sie kupy to co napisalam bo? Nie jestem ulegla, nie pozwalam by robil awantury teraz juz otwieram drzwi i mowie zeby wrocil jak sie uspokoi. A to, ze mnie meczy ta szarpanina teraz bardziej emocjonalna to dwa. Raz wydaje mi sie ze bedzie lepiej drugi ze jestem glupia i naiwna bo nie moze sie naprawic po tym wszystkim co bylo.

15 Ostatnio edytowany przez Amethis (2016-12-28 13:25:15)

Odp: czy ktoras z Was zyje z oswojonym przemocowcem?

uległość to chyba nie trafione słowo, w tej historii

popatrz na to z tej strony
to jak dwa krańcowe bieguny, schemat "nie okazywania uczuć" i schemat pewnie z jego rodziny "okazywania w złej formie"

i jedni i drudzy, tak naprawdę kochają!!, jak potrafią!!!

z pewnych względów takie osobowości, się przyciągają

nie mi oceniać, Twojego faceta czy Ciebie

jestem natomiast zdania, że często przemocowość jest mylona z nieporadnością emocjonalną

w wielu przypadkach, pomaga kontakt z kimś z zewnątrz (np.psycholog)

sama możesz jedynie z tego wyciągnąć siłę, do umocnienia się ekonomicznego, poczucia nie zależności

tylko myk w tym, że wpadniesz w inną zależność


wiele kobiet idzie ta drogą, żyją, chwalą sobie życie,
zawsze to są tylko i wyłącznie nasze decyzje/wybory lub ich brak big_smile

"Wędrowcze, droga przepadła; trzeba ją idąc, odkrywać"
"Twoją rzeczywistą i ostateczną prawdą jest sposób, w jaki przeżywasz swoje życie, a nie idee, w które wierzysz"

16

Odp: czy ktoras z Was zyje z oswojonym przemocowcem?

Moze tak jest. Rzeczywiscie staram sie byc niezalezna i nie podejmowac z nim waznych spraw, bo boje sie ze mnie nieswiadomnie znowu zmanipuluje i wrocimy do tego co bylo. Tyle tylko, ze u nas byla przemoc i fizyczna ( szarpanie, trzymanie rak, agresywne gesty) i psychiczna( wyzwiska, kontrola, niszczenie rzeczy) i ja gdy dziecko bylo malenkie weszlam w role ofiary a on sprawcy. Do teraz przypominam sobie te patologiczne awantury i przezywam na nowo jak on mogl mi to zrobic, powiedziec. A on jest przemocowcem, przejzalam mase tematow o tym opisow byla zdziwiona jak wiele do niego pasuje i czemu akurat ja trafilam na takiego kretyna. Bylismy u psychloga kilka razy , ale kobieta byla beznadziejna w ogole nie wiedziala jak pomoc. Powiedzial ze sam sobie z tym poradzi i temat ucichl, mi sie juz nie chce pracowac nad nim i tak to nic nie da sam musi, po tym co mi zrobil to sama czuje ze potrzebuje pomocy dla siebie. W duzym stopniu to dla mnie porazka, ze ktos ma mnie za nic

17 Ostatnio edytowany przez Amethis (2016-12-28 14:04:11)

Odp: czy ktoras z Was zyje z oswojonym przemocowcem?
rockbaby napisał/a:

Moze tak jest. Rzeczywiscie staram sie byc niezalezna i nie podejmowac z nim waznych spraw, bo boje sie ze mnie nieswiadomnie znowu zmanipuluje i wrocimy do tego co bylo. Tyle tylko, ze u nas byla przemoc i fizyczna ( szarpanie, trzymanie rak, agresywne gesty) i psychiczna( wyzwiska, kontrola, niszczenie rzeczy) i ja gdy dziecko bylo malenkie weszlam w role ofiary a on sprawcy. Do teraz przypominam sobie te patologiczne awantury i przezywam na nowo jak on mogl mi to zrobic, powiedziec. A on jest przemocowcem, przejzalam mase tematow o tym opisow byla zdziwiona jak wiele do niego pasuje i czemu akurat ja trafilam na takiego kretyna. Bylismy u psychloga kilka razy , ale kobieta byla beznadziejna w ogole nie wiedziala jak pomoc. Powiedzial ze sam sobie z tym poradzi i temat ucichl, mi sie juz nie chce pracowac nad nim i tak to nic nie da sam musi, po tym co mi zrobil to sama czuje ze potrzebuje pomocy dla siebie. W duzym stopniu to dla mnie porazka, ze ktos ma mnie za nic

dlatego sięgnij po pomoc dla siebie w pierwszej kolejności

na chwilę obecną, co by nie miało nastąpić, nie jesteś w stanie jemu pomóc,
w jakimś zakresie w związkach takie "cóś" następuje, i jest zdrowe

w pewnym sensie "pracując nad nim" schodzisz do roli w której kontrolujesz, tym samym spotykasz opór,rezygnacje, atak z jego strony
a sama się katujesz "niepowodzeniem"

szkoda energii i czasu na takie zabiegi

nie wiem czy to jest na miejscu, z własnego doświadczenia pamiętam, podobną sytuację
gdy już zdecydowałem się ratować związek, gdy okazało się że oboje mamy "coś" w sobie

akurat moja partnerka stwierdziła że "terapeutka" jest do bani

są inni ludzie, inne miejsca, to jakbym w dużym mieście poszedł w jedno miejsce, czegoś nie dostał, i wysnuł teorię że w tym "mieście" tego nie ma wink

"Wędrowcze, droga przepadła; trzeba ją idąc, odkrywać"
"Twoją rzeczywistą i ostateczną prawdą jest sposób, w jaki przeżywasz swoje życie, a nie idee, w które wierzysz"

18

Odp: czy ktoras z Was zyje z oswojonym przemocowcem?

Moje zycie to tak jakby dwa zycia. On ma dwie osobowosci. Wie czego Ja chce, zeby zwiazek byl normalny, zeby byl przede wszytkim szacunek. Robi tak, jest ok. Ja juz mam wyuczone w glowie zeby sie do tego nie przyzwyczaiac, traktowac go z dystansem jak najwiekszym, by sie pozniej znowu nie roczarowac jak zwykle. Traktuje go tak jak on mnie i jestesmy ze soba tylko na dziecko.

19 Ostatnio edytowany przez Amethis (2016-12-28 14:22:41)

Odp: czy ktoras z Was zyje z oswojonym przemocowcem?
rockbaby napisał/a:

Moje zycie to tak jakby dwa zycia. On ma dwie osobowosci. Wie czego Ja chce, zeby zwiazek byl normalny, zeby byl przede wszytkim szacunek. Robi tak, jest ok. Ja juz mam wyuczone w glowie zeby sie do tego nie przyzwyczaiac, traktowac go z dystansem jak najwiekszym, by sie pozniej znowu nie roczarowac jak zwykle. Traktuje go tak jak on mnie i jestesmy ze soba tylko na dziecko.

w ten sposób dojedziecie, do punktu gdzie ktoś zrobi coś czego cofnąć już się nie da
przy okazji, spierdzielicie dziecku czas dorastania, czas chłonięcia tego co na zewnątrz

mówiąc wprost, nauczycie dziecka tego, z czym sami walczycie

powielicie schemat rodziny, czujesz sprawę??

gdyby to miało być "dojrzałe" tylko dla dziecka, to by dziecko było środkiem, punktem spotkania, neutralnym spotkaniem, itd itpp

dziecko to raczej, wasze koło ratunkowe w tym momencie, to tylko moja opinia na ten temat

od siebie dodam, to jest wojna "traktuje go tak jak on mnie"
toksyką jest to że właśnie to Was przy życiu trzyma, inaczej była by nuda, rutyna

pomyśl o tym

rockbaby napisał/a:

Postanowilam urodzic i zamieszkac po rozwiazaniu z M liczac na to ze jakos to bedzie

czy to była tylko Twoja decyzja, czy ktoś/coś Cię przymusiło do tego??

na "jakoś to będzie" wiele lat jechałem, było jakoś

jakoś h_jowo, gdy pozostawiałem, pozostawialiśmy nie domknięte tematy/rozmowy/sytuacje same sobie
to jest brak zaangażowania/ liczenie że samo się zrobi/ nie kierowalność życiowa

mam nadzieję że wiesz o czym piszę, nie odbierasz tego osobiście

"Wędrowcze, droga przepadła; trzeba ją idąc, odkrywać"
"Twoją rzeczywistą i ostateczną prawdą jest sposób, w jaki przeżywasz swoje życie, a nie idee, w które wierzysz"

20

Odp: czy ktoras z Was zyje z oswojonym przemocowcem?

Dziekuje za odpowiedzi, pocieszyles mnie, masz duzo zdrowego rozsadku i empatii. Jak widac moj zwiazek jest toksyczny i co bym nie zrobila i tak bedzie zle. Zostawic zle, bo dziecko go lubi i z nim mi bedzie latwiej finansowo stworzyc dla niego dobre zycie, ale kosztem na pewno nerwow i stresow, ktore przeciez dzieci czuja. Byc z nim to sama sie zamecze. Coz trzeba placic za swoje bledy...

21 Ostatnio edytowany przez Amethis (2016-12-28 14:33:23)

Odp: czy ktoras z Was zyje z oswojonym przemocowcem?
rockbaby napisał/a:

Dziekuje za odpowiedzi, pocieszyles mnie, masz duzo zdrowego rozsadku i empatii. Jak widac moj zwiazek jest toksyczny i co bym nie zrobila i tak bedzie zle. Zostawic zle, bo dziecko go lubi i z nim mi bedzie latwiej finansowo stworzyc dla niego dobre zycie, ale kosztem na pewno nerwow i stresow, ktore przeciez dzieci czuja. Byc z nim to sama sie zamecze. Coz trzeba placic za swoje bledy...

ktoś kiedyś powiedział fajnie, utkwiło mi to w głowie

"Każdy w życiu popełnia błędy, ale to nie znaczy, że musi za nie płacić do końca życia. "

tutaj jest wiele rozwiązań, kwestia czy samotnych, czy we dwoje

najważniejsze coś ustalić, konsekwentnie do tego dążyć, się nie poddawać

po sobie wiem, że warto, więc będę bronił tego oczywiście, nie do upadłego, że warto big_smile

rockbaby napisał/a:

masz duzo zdrowego rozsadku i empatii.

oj chciałbym mieć przynajmniej na równo z tym, jak nie mam big_smile

"Wędrowcze, droga przepadła; trzeba ją idąc, odkrywać"
"Twoją rzeczywistą i ostateczną prawdą jest sposób, w jaki przeżywasz swoje życie, a nie idee, w które wierzysz"

22

Odp: czy ktoras z Was zyje z oswojonym przemocowcem?

Postanowilam urodzic, czy ktos mnie zmusil? Nie przeciez trzeba poniesc konsekwencje tego co sie robi. Bylam w szoku , nie wiedzialam jak bedzie i tak czas lecial, ale lapalam po trochu co mnie czeka. Tak przy dziecku udajemy, juz teraz malo rozmawiamy zakupy,obiad itd. Bawimy sie z nim, smiejemy z jego zachowania i gadania. Ale to raczej by on mial frajde i zabawe. Nie do konca jest tak ze to jest pole bitwy miedzy nami, wczesniej tak bylo. Teraz widze ze taktyka jest najlepsza by byl spokoj i ja stosuje. Wydaje mi sie ze jak on czuje na swojej skorze to czym mnie rani, to wie jak to boli i rzadziej tak postepuje.

23

Odp: czy ktoras z Was zyje z oswojonym przemocowcem?
rockbaby napisał/a:

Nie do konca jest tak ze to jest pole bitwy miedzy nami, wczesniej tak bylo. Teraz widze ze taktyka jest najlepsza by byl spokoj i ja stosuje. Wydaje mi sie ze jak on czuje na swojej skorze to czym mnie rani, to wie jak to boli i rzadziej tak postepuje.

jak znam życie własne
to tylko specjalizacja następuję, mówiąc potocznie

pojawiają się "lepsze, skuteczniejsze chwyty nie tylko poniżej pasa"
jesteście w dalszym ciągu w relacji, brakiem wyobraźni można by nazwać
sytuację, że to nie wojna, gdy tylko specjalizacja w zadawaniu "strat" nastąpiła

pewnie dla Ciebie to poczucie bezpieczeństwa, trzymanie gardy, dalej to wojna

czasem trzeba sprawdzić, może już druga strona nie chce walczyć wink

"Wędrowcze, droga przepadła; trzeba ją idąc, odkrywać"
"Twoją rzeczywistą i ostateczną prawdą jest sposób, w jaki przeżywasz swoje życie, a nie idee, w które wierzysz"

24

Odp: czy ktoras z Was zyje z oswojonym przemocowcem?

Nie to nie jest tak jak opisujesz. Rzeczywiscie trzymam ta "garde" po to by bylo normalnie wlasnie. Tutaj raczej chodzi o to, ze jesli ja przestane i zaczne i on to zobaczy zacznie z powrotem. Przerabialam to i wiem i stad ten dystans do niego. M pochodzi z domu gdzie nie ma zadnych zasad. Nikt mu nic nie kazal i go nie wychowal. Czasami mam wrazenie ze on nie wie ze tak nie wolno. Pewne cechy charskteru badz ich brak ksztaltuje sie w dziecinstwie. Widzial tylko alkohol, przemoc, biede to nie wie ze sa pewne zasady, ktorych nie wolno przekroczyc. Na swoj sposob zaluje ale nie umie inaczej panowac nad nerwami tylko wrzaskiem, agresja, ublizaniem chce sie dowartosciowac a w efekcie jest jeszcze gorzej. I jak nauczyl sie juz ze ma wyjsc, przestac wrzeszczec, to uczy sie inaczej reagowac na sytuacje stresowe. Czlowiek nie jest tylko zly i tylko dobry. Kazdy chcialbym miec ksiazkowy charskter ale malo kto ma.

25

Odp: czy ktoras z Was zyje z oswojonym przemocowcem?

Pięknie wybielasz swojego kata.
O tyle o ile dzieciństwo może być przyczynkiem do kreowania pewnych zachowań i mechanizmów, o tyle nie jest w żadnym wypadku usprawiedliwieniem złego zachowanie dorosłej osoby. Oczywiście to przykre i może niesprawiedliwe, że niektórzy ludzie wynoszą ten paskudny bagaż z domu rodzinnego, owszem współczuję im, ale na tym się moja pobłażliwość kończy. Człowiek dorosły ma obowiązek stosować się do norm moralnych społeczności, w której żyje. To prawo panuje od zarania dziejów, od powstania pierwszej ludzkiej społeczności i jest podstawą wszelkich grup. To takie preludium do komentarza dotyczącego tego:

M pochodzi z domu gdzie nie ma zadnych zasad. Nikt mu nic nie kazal i go nie wychowal. Czasami mam wrazenie ze on nie wie ze tak nie wolno. Pewne cechy charskteru badz ich brak ksztaltuje sie w dziecinstwie.

Oszukujesz sama siebie. On doskonale wie jak powinien się zachowywać, wie jakie normy panują w naszym społeczeństwie, wie, że to co robi nie jest OK. Tłumaczenie go domem rodzinnym to zakładanie samej sobie klapek na oczy. Poza domem rodzinnym, chłopak chodził do przedszkola, do szkoły, oglądał tiwi, czytał pewnie jakieś książki, w końcu poszedł do pracy. Wszystkie środowiska w jakich przebywamy mogą nas kształtować, nie tylko dom rodzinny. Znam parę osób, które w dzieciństwie miały wiele trudności i te trudności ciężką pracą przerabiają i przerabiać będą długo, być może całe życie. To są osoby dorosłe, które postanowiły wziąć odpowiedzialność za własne życie i które postanowiły poprawić jego jakość, relacje z innymi ludźmi, które podjęły świadomą decyzję o tym, żeby pracować nad sobą. A ta ciężka praca, godziny włożone w terapie, psychologów, rozmowy służą temu, żeby w przyszłości nie zrobić piekła partnerowi i własnym dzieciom, żeby one nie musiały przechodzić ścieżki, którą zmierzali ich rodzice, żeby miały lżej w życiu. Widzisz z patologiami jest tak, że ktoś to przerwać musi, a jak nie przerwie, to się patologie ciągną przez pokolenia i każdemu kolejnemu jest ciężko i źle. Decyzja o przerwaniu to początek procesu zdrowienia, nie tylko osoby dotkniętej przeszłością, ale całej rodziny. Puenta, bo mi ucieka - ten kto chce widzieć, ten zobaczy, a ten co nie chce nie zobaczy. To odnośnie zdania, że masz wrażenie, że on nie wie, że tak nie wolno. Otóż chciałabym przekazać tym postem jedną prostą prawdę - on wie, ale ma to głęboko w poważaniu.

"Selfishness is not living as one wishes to live, it is asking others to live as one wishes to live." Oscar Wilde

26

Odp: czy ktoras z Was zyje z oswojonym przemocowcem?

Nie ma czegos takiego jak " oswojony przemocowiec".
Zyłam ze sprawcą ...jedyna droga to ucieczka.
A dziecko będzie z duzym prawdopodobieństwem  kartą przetargową, gdy podejmiesz decyzję o odejściu. Dlatego dobrze przygotuj się do tego, wyjątkowo dobrze.

Zwycięzcy nigdy nie rezygnują, rezygnujący nigdy nie zwyciężają.

Jest mnóstwo ludzi na świecie...którzy powiedzą Ci, że nie dasz rady. Ty musisz po prostu odwrócić się i powiedzieć - No to patrz!

27

Odp: czy ktoras z Was zyje z oswojonym przemocowcem?

Ja wiem, ze on jest zaburzony i ze jest przemocowcem. Napisalam o jego rodzinie nie po to by go wybielic tylko w odpowiedzi na poprzedniego posta czemu stawiam granice i nie dopuszczam by je przekraczal. Wiem o tym ze srodowisko, praca, rodzina itd nic go nie usprawiedliwia. Opisalam tylko jak ja to widze po paru latach i na jakim etapie teraz jestesmy. Tak jak opisalam od ostaniej sytuacji w czerwcu nie ma przemocy, gdyby sie pojawla wie o tym ze to skoncze. Dziecko bylo malenkie, wiekszosc sytuacji nie mialy miejca przy nim dlatego widze ze nie mialo to na niego wplywu. Dziecko jest kochane, zadbane,smiale,otwarte widzialabym gdyby sie to na nim odbilo. On o dziecko dba, taka jest prawda dlatego pisalam ze to nie jest ani czarne ani biale. Ma postawione granice, ktore jesli przekroczy to z jego winy sie to rozpadnie.

28

Odp: czy ktoras z Was zyje z oswojonym przemocowcem?
rockbaby napisał/a:

gdyby sie pojawla wie o tym ze to skoncze.


nie skonczysz
Ty to wiesz i.- najważniejsze - on to wie.

gdybys miala to skonczyc, to nie czekalabys na kolejne razy, tylko wzięła pod uwage te razy,ktore juz sie zdarzyły

a Ty nadal jestes

i mogę ze 100% pewnościa powiedziec, ze bedziesz nadal

29

Odp: czy ktoras z Was zyje z oswojonym przemocowcem?

Odnosnie manipulacji dzieckiem w razie rozstania wiem ze moze sie do tego posunac, nie ufam mu wiec nie bede gwarantowac. Przygotowalam sie i na to, wie ze ja to zobacze i w ostatecznosci nie dopuszcze do kontaktu z nim. Wie o tym , ze sraszenie grozby na mnie nie zadzialaja i gdyby sie do tego posunol ja bym o tym powiedziala bliskim. Z jego strony to sa puste slowa bez pokrycia myslac ze cos ugra. Jestem swiadoma jego dzialania i on sie z tego wycofuje bo wie jak to sie skonczy.

30

Odp: czy ktoras z Was zyje z oswojonym przemocowcem?

Skoro tak mi na 100% gwarantujesz to w twoim przekonaniu tak jest. Tylko po co? By dac mi do zrozumienia ze jestem tylko ofiara i co bym nie zrobila i tak bedzie zle. Gdyby on wiedzial ze nie odejde i byl pewny swego to by mi robil awantury co tydzien wtedy gdy urodzilam bylam w domu, nie mialam pracy , nie wiedzialam jak z tego wybnac, bo po raz pierwszy mialam z czyms takim doczynienie. Teraz wiem i pewnie z czasem odejde, gdy bede miec juz na tyle stabilne zycie by zapewnic malmu bezpieczenstwo i jak najmniej stresow

31

Odp: czy ktoras z Was zyje z oswojonym przemocowcem?

skad to wiem?

bo przezylam to samo, stąd wiem jak to wyglada

a Twoj przemocowiec i Twoj zwiazek nie sa wyjatkowe. on jest schematyczny i zwiazek jest schematyczny do bolu.

uwazasz, ze teraz rzadzisz i trzymasz go w garsci, ale to zludzenie.

ja tez mialam taki okres w zwiazku,ze przez kilka miesiecy nie bylo klotni - poza drobiazgami. a potem znow sie zaczęło.

u Ciebie tez sie zacznie,nawet nie zauwazysz kiedy.
kazdy kto byl z przemocowcem powie Ci jedno: ich sie nie oswaja,od nich sie ucieka gdzie pieprz rośnie i nie oglada sie za siebie.

32

Odp: czy ktoras z Was zyje z oswojonym przemocowcem?
_v_ napisał/a:

a Twoj przemocowiec i Twoj zwiazek nie sa wyjatkowe. on jest schematyczny i zwiazek jest schematyczny do bolu.

uwazasz, ze teraz rzadzisz i trzymasz go w garsci, ale to zludzenie.

ja tez mialam taki okres w zwiazku,ze przez kilka miesiecy nie bylo klotni - poza drobiazgami. a potem znow sie zaczęło

smile

"Wędrowcze, droga przepadła; trzeba ją idąc, odkrywać"
"Twoją rzeczywistą i ostateczną prawdą jest sposób, w jaki przeżywasz swoje życie, a nie idee, w które wierzysz"

33

Odp: czy ktoras z Was zyje z oswojonym przemocowcem?

Autorko, ty nikogo nie "oswoiłaś" oprócz siebie. Przyzwyczaiłaś się do tego związku jak do za ciasnych butów. Wydaje ci się, że kontrolujesz sytuację, ale tak naprawdę każde jutro napawa cię lękiem...

Ten temat jest tego dowodem smile

34

Odp: czy ktoras z Was zyje z oswojonym przemocowcem?
Sonia2012 napisał/a:

Nie ma czegos takiego jak " oswojony przemocowiec".

kwestia na czym to "oswojenie" ma polegać
bo jeśli jedyną akceptowalną formą
jest zamiana ról, to rzeczywiście

dzikie zwierzęta daje się "udomawiać", może być

_V_

a partnerzy rzekomych "przemocowców", schematycznie też nie działają??

trochę mnie rozśmieszyłyście dziewczyny, naprawdę

może napiszcie o swoich aktualnych partnerach, czy nauka poszła w las, czy trochę role się nie odwróciły, co z dystansem, itd itp
jak postrzegacie wrażliwość

Iceni
cool

"Wędrowcze, droga przepadła; trzeba ją idąc, odkrywać"
"Twoją rzeczywistą i ostateczną prawdą jest sposób, w jaki przeżywasz swoje życie, a nie idee, w które wierzysz"

35

Odp: czy ktoras z Was zyje z oswojonym przemocowcem?

Tak odczuwam lek, ze to wroci i bede musiala budowac wszystko od nowa. Nie mam przekonania ze go trzymam w garsci i on sie mnie slucha specjalnie. Mam wrazenie ze jest spokoj, jestesmy sobie obojetni, wykrzyczelismy sobie wszystko co sie dalo i tyle. Wiem ze ten zwiazek nie jest wyjatkowy, ze on inny, ze to czy to, bo przejzalam mase tematow o tym. Wydaje mi sie ze u mnie jest tylko mniejsze nasilenie tego i mam zludne wrazenie ze nie jest az tak zle. Taki typ, ktory ogolem nie jest zly dopoki sie nie wcieknie. Mozecie powirdziec cos wicej o tych swoich zwiazkach jak sobie radzilyscie? Czy dzieci macie i po jakim okresie to skonczylyscie? Same potem poradzilyscie sobie ze soba czy terapia?

36 Ostatnio edytowany przez Naprędce (2016-12-28 19:00:37)

Odp: czy ktoras z Was zyje z oswojonym przemocowcem?
rockbaby napisał/a:

Rzeczywiscie trzymam ta "garde" po to by bylo normalnie wlasnie. Tutaj raczej chodzi o to, ze jesli ja przestane i zaczne i on to zobaczy zacznie z powrotem. Przerabialam to i wiem i stad ten dystans do niego. M pochodzi z domu gdzie nie ma zadnych zasad. Nikt mu nic nie kazal i go nie wychowal. Czasami mam wrazenie ze on nie wie ze tak nie wolno.

On z domu bez zasad, a Ty z "zimnego"- bez miłości. Prowadzi ślepy kulawego.
Wychowacie chromego czlowieka któremu wpoicie, że przed partnerem trzeba trzymać gardę bo nie można mu ufać, jak dochodzi do konfliktu to należy wyjść a nie rozmawiać, że partner to tylko taki człowiek który mieszka w tym samym mieszkaniiu i opiekuje się dzieckiem itp. itd.
Dziecko nie musi zachowywac się jakoś nienormalnie, zaczyna chłonąć atmosferę domu i nasiąkać wzorcami. W koncu stanie się to dla niego naturalne i nie będzie potrafił inaczej (jak Wy).
Na tej bazie narosną dodatkowo jakieś inne, właściwe temu dziecku schizy, które podobnie jak te które dostanie w spadku od Was, długo będzie uznawał za "normalne", a potem- żeby to odkręcić (o ile zechce...) dorosły facet będzie się zmagał z nimi pół życia i przeklinał Was za to. 
Może nawet  wykrzyczy Wam to kiedyś w gniewie i złamie Ci tym  serce. Bo zrozumiesz, że poświęcałaś swoje najlepsze lata, żeby miał lepiej niż Ty... i to wszystko było na nic. Tego chcesz?

37

Odp: czy ktoras z Was zyje z oswojonym przemocowcem?
Amethis napisał/a:
Sonia2012 napisał/a:

Nie ma czegos takiego jak " oswojony przemocowiec".

kwestia na czym to "oswojenie" ma polegać
bo jeśli jedyną akceptowalną formą
jest zamiana ról, to rzeczywiście

dzikie zwierzęta daje się "udomawiać", może być

_V_

a partnerzy rzekomych "przemocowców", schematycznie też nie działają??

trochę mnie rozśmieszyłyście dziewczyny, naprawdę

może napiszcie o swoich aktualnych partnerach, czy nauka poszła w las, czy trochę role się nie odwróciły, co z dystansem, itd itp
jak postrzegacie wrażliwość

Iceni
cool

Amethis, temat związków przemocowych jest na tyle złożony i trudny, że nawet nie wszyscy psychologowie znają dogłębnie temat. I tak szukając pomocy- nie każdy psycholog jest wstanie Ci pomóc, ba co więcej niektórzy potrafią też zaszkodzić. Odnoszę wrażenie- wybacz, że totalnie nie rozumiesz zagadnienia, a dla mnie jest to wciąż traumatyczne...jeszcze nie potrafię w pełni o tym mówić.

Zwycięzcy nigdy nie rezygnują, rezygnujący nigdy nie zwyciężają.

Jest mnóstwo ludzi na świecie...którzy powiedzą Ci, że nie dasz rady. Ty musisz po prostu odwrócić się i powiedzieć - No to patrz!

38 Ostatnio edytowany przez Amethis (2016-12-28 19:35:57)

Odp: czy ktoras z Was zyje z oswojonym przemocowcem?
Sonia2012 napisał/a:
Amethis napisał/a:
Sonia2012 napisał/a:

Nie ma czegos takiego jak " oswojony przemocowiec".

kwestia na czym to "oswojenie" ma polegać
bo jeśli jedyną akceptowalną formą
jest zamiana ról, to rzeczywiście

dzikie zwierzęta daje się "udomawiać", może być

_V_

a partnerzy rzekomych "przemocowców", schematycznie też nie działają??

trochę mnie rozśmieszyłyście dziewczyny, naprawdę

może napiszcie o swoich aktualnych partnerach, czy nauka poszła w las, czy trochę role się nie odwróciły, co z dystansem, itd itp
jak postrzegacie wrażliwość

Iceni
cool

Amethis, temat związków przemocowych jest na tyle złożony i trudny, że nawet nie wszyscy psychologowie znają dogłębnie temat. I tak szukając pomocy- nie każdy psycholog jest wstanie Ci pomóc, ba co więcej niektórzy potrafią też zaszkodzić. Odnoszę wrażenie- wybacz, że totalnie nie rozumiesz zagadnienia, a dla mnie jest to wciąż traumatyczne...jeszcze nie potrafię w pełni o tym mówić.

Szanuję Twoje odczucia i emocje związane z tym co Cię spotkało

W żaden sposób nie próbuje umniejszać,
Uwierz mam wyobrażenie i realne przeżycia, jako będący z drugiej strony

Masz rację, nie każdy psycholog sobie da radę, z takim bajzlem, zwłaszcza gdy dwq totalne bieguny wpadną do pokoju spotkań

Wiem jedynie, że każde musi nad sobą popracować i że się da!!

Najgorszą droga jest szukanie w jego czy jej domu/dziecinstwie/wychowaniu powodów tego co dzieje się teraz

Jeśli dwie dorosłe osoby, nie potrafią wyhagac wniosków, to coś jest nie tak, czasem to trwa, czasem na dzień dobry nie wypala, z powodu chodź dużej różnicy w emocjonalności

Wiem też, że "jakoś będzie" to słowo klucz, też jest

Wiele się składa na to, nie mówię o jakiejś krańcowej patologii, bo równie dobrze można to dysfunkcją nazwać
Od zakłamania, dystansu emocjonalnego, agresji słownej związanej z lekiem, wstydem, nie umiejętnością komunikacji, zaniżonym poczuciem wartości, do potrzeby miłości której się nie dostało, chorej zazdrosci itd itp,

Coś tam wiem,
I też w większości niezbyt przyjemne to było, w pierwszym spotkaniu ze światem zewnętrznym

Ważne żeby mówić o emocjach, przeżyciach, w prawie każdym tak związku to leży, lub jest bardzo płytkie

Dziś wiem, że to w dużej mierze wrażliwość, a już bankowo działa na zasadzie naczyń połączonych,

Stąd najprostsze rozwiązanie, usunąć chory "organ"
Tylko sorry, całość jest już dawno zarażona, inaczej nie było by miejsca na to, bez pożywki każdy wirus ginie

Ponad rok na tym forum, się odkrecalem z głupoty, cóż z inteligencji wyuczonej, gdy emocjonalnej brak

Tylko a może aż, ja chciałem się zmienić, sądzę że wiele osiągnąłem, dalej jestem z tą samą partnerka, i jest druga młodość związku

Uczciwa, szczera, bez ograniczeń, najgorszą częścią bylo wypracowanie intymności emocjonalnej, wlasnej i wspólnej

Wiem że warto, bo sądzę dziś ze mi się tylko wydawało ze żyje, wielu osoba się to nie podobało, w każdej z rodzin, pewne relacje się poucinaly, pozmieniały, łącznie z "pepowinami"

Zarówno model rodziny w której dorostalem mój, jak i żony, był zdominowany przez jednego z rodziców,
To jest często główny powód braków i przeciążeń w różnych kierunkach

Warto to sobie uświadomić, aby własny shemat rozpracować

"Wędrowcze, droga przepadła; trzeba ją idąc, odkrywać"
"Twoją rzeczywistą i ostateczną prawdą jest sposób, w jaki przeżywasz swoje życie, a nie idee, w które wierzysz"

Posty [ 1 do 38 z 195 ]

Strony 1 2 3 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » czy ktoras z Was zyje z oswojonym przemocowcem?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018