Wróciłam na forum no i połknęłam bakcyla.
Pomyślałam więc, że powinnam i w swoim wątku napisać co u mnie
po blisko pięciu latach nieobecności.
Ale po kolei.
1. Młody
uczeń technikum, jest wciąż pod moją jednoosobową opieką.
Od niedawna także jestem opiekunem prawnym, bo ojciec nie interesował się
synem, jego potrzebami, nauką zdrowiem.
Myślę, że to dlatego, iż ożenił się, a jego żona za Młodym nie przepada.
Spotykali się zawsze na neutralnym gruncie, a do swojego domu nigdy nie
zapraszali.
Nigdy nie utrudniałam kontaktów ojca z synem i trudno mi jest pojąc jego postawę.
Czas pokaże, co z tym dalej będzie, ale Młody wie, że cokolwiek postanowi, to ja
będę po jego stronie.
Trudny mamy teraz czas, bo hormony buzują, więc i Młody buzuje, ale na ogół nie
jest źle i gdy coś się dzieje, to dużo rozmawiamy i staramy się iść na kompromis,
a także nie zamiatamy problemów pod dywan.
2. Młoda
mieszka teraz w moim byłym mieszkaniu tj za ścianą, bo doszłam do wniosku,
że to dla dobra nas wszystkich będzie najlepsze wyjście.
Zaproponowałam jej zamianę, na co przystała z ochotą, bo ma mieszkanie
samodzielne, co jest dziś wielka wartością.
Młoda niewiele zmieniła się po śmierci córki i nie umiemy już wspólnie
funkcjonować.
Nie za bardzo lubi młodszego brata, nie za bardzo mnie i w ogóle nie za bardzo
lubi ludzi.
Żyje po swojemu i ma do tego prawo, a ja nadal nie pozwalam naruszać praw
moich, a teraz naszych.
3. Mój były mąż
nie związał się już z nikim, bardzo podupadł na zdrowiu, czasem ląduje
w szpitalu, a wiadomo, że w takiej sytuacji potrzebuje pomocy.
I o dziwo pomoc moją przyjmuje. Polega to na tym, że gdy jest chory to
dostaje obiad, sprzątamy jego mieszkanie, zabieram rzeczy do prania,
pędzę wnuczków i to głównie one robią jemu zakupy.
Gdy zdrów, nie wchodzę mu w drogę i niech sobie żyje jak chce, bo
przecież jest wolnym człowiekiem.
Dużo rozmawiamy, zwłaszcza o wnuczkach.
O naszej przeszłości w ogóle, bo i po co?
Nigdy wcześniej nie radził się mnie gdy miał jakieś sprawy do załatwienia, a teraz
przychodzi jak do dobrej sąsiadki i pyta mnie o zdanie.
Ktoś z boku nie znający naszej historii, może pomyśleć, że jesteśmy przyjaciółmi,
ale przyjaźń z ówczesnym moim wrogiem nie wchodzi w rachubę.
Patrząc na wrak tego człowieka, nie czuję nic poza współczuciem i często mi w
głowie szumi “miałeś chamie złoty róg”.
Chcę jednak, by wnuczki nasze zobaczyły, że zgoda buduje, że można
żyć inaczej, niż widziały przez lata.
Nigdy nie dawałam się wciągnąć w jakieś gierki, awantury, intrygi.
I tak mi zostało.
4. Moja wychowanka
nadal jest mi bardzo bliska. Codziennie telefon choć na chwilę dzwoni.
Tamte wnuczki dorastają w zdrowiu i radości.
Córka po rakowych historiach ma się dobrze. Wciąż jednak badana, ale
już raz na rok i wyniki są zadowalające.
Jej matka była moją kuzynką. Miałyśmy też częste kontakty i w miarę dobre relacje.
Jeździłam raz w roku do miasta, w którym mieszkała , bo tam pochowany jest mój
ojciec. Jeździłam w sprawach grobu, pogrzebu jego żony, innych członków rodziny
i tak już było, że od kilku lat, raz w roku spotykałyśmy się i my.
Zachorowała na raka i zmarła gdy szalała pandemia, więc znów spadło to na mnie.
Pochowałam ją w grobie rodzinnym bo przecież ona była kuzynką także ich.
Pożegnałam w imieniu córki “naszej córki” i zamknął się już tamten rozdział
rodzinny.
Pozostał tylko grób.
5. Ja
jestem wiekowa, ale wciąż na chodzie, a nawet na biegu.
Zawsze byłam energiczna I nieraz zapominam, że czas zwolnić, ale póki
co jestem bardzo samodzielna I samowystarczająca.
I starym zwyczajem nawet krajzegą władam.
Młody się rwie, ale boję się, bo to instrument niebezpieczny.
Jeszcze kilka miesięcy i nie będzie cięcia drewna, bo przechodzimy na gaz.
Nie mam problemu ze zdrowiem, a ściślej, nie pogarszają mi się sprawy
zdrowotne, stwierdzone przed kilku laty.
Myślę więc, że nadal jestem zaopiekowana.
Dwa lata wstecz zmarł ten, co mnie zostawił, a którego szczerze pokochałam.
Widywaliśmy się czasem i tuż przed jego nagłą śmiercią wpadliśmy gdzieś
na siebie.
Bardzo przeżyłam jego śmierć.
Reasumując, mogę spokojnie ten wątek opuścić, by trochę po innych watkach się powłóczyć.
Gdybym jednak miała o czym pisać, to tu przysiądę.
Pozdrawiam serdecznie wszystkich czytających.