Śledzicie sprawę anestezjologa z Mauii, który próbował zabić żonę?
Facet dosłownie udawał, że zabiera ją na urodzinowa wycieczkę, tylko po to żeby zepchnąć ją z urwiska. Kiedy rozwód to za mało... Co sądzicie? Słyszeliście o tym?
Nie słyszałam o tej historii. Dobrze, ze kobiecie udało sie umknąć z życiem. Czy rozwód mało? Pewnie chodziło o sprawy majątkowe i ubezpieczenia.
Gdzieś o tym czytałam. Miała kobieta szczęście, bo walczyła o życie i przyszli jej z pomocą przypadkowi turyści/świadkowie.
Jednak to nie jednostkowy taki przypadek, bo zupełnie podobna sytuacja miała miejsce chyba w Turcji, całkiem nie dawno. Tylko tam kobieta była w zaawansowanej ciąży i nie miała tyle szczęścia, przegrała walkę z agresorem i została zepchnięta w przepaść, nie przeżyła.
Cóż powiedzieć... Smutne i przerażające.
Tylko kiedyś trafiłam w internecie na pytanie jakiegoś psychola, jak bić żonę żeby nie było śladów... Myślalam, że to jakaś prowokacja, ale naprawdę w osłupienie wprawiło mnie mnóstwo odpowiedzi jakie on dostał, z radami jak to robić, żeby nie było świadków i śladów.
Jedyna rada jaką można dać kobietom, to aby nie wiązały się z psycholami. Jeśli zapalają się czerwone światełka, to sajonara bez powrotu.
Śledzicie sprawę anestezjologa z Mauii, który próbował zabić żonę?
Facet dosłownie udawał, że zabiera ją na urodzinowa wycieczkę, tylko po to żeby zepchnąć ją z urwiska. Kiedy rozwód to za mało... Co sądzicie? Słyszeliście o tym?
A co mamy niby sądzić, że facet nadaje się do psychiatryka?
WesołaDziewczyna007 napisał/a:Śledzicie sprawę anestezjologa z Mauii, który próbował zabić żonę?
Facet dosłownie udawał, że zabiera ją na urodzinowa wycieczkę, tylko po to żeby zepchnąć ją z urwiska. Kiedy rozwód to za mało... Co sądzicie? Słyszeliście o tym?A co mamy niby sądzić, że facet nadaje się do psychiatryka?
Chodzi o psychologię stosowaną. Można śledzić zeznania świadków, mowę ciała, zobaczyć czy dasz się zwieść pozorom, ulegniesz stereotypom.
Jeśli nie interesujesz się takimi rzeczami to trudno wyjaśnić. Takie guilty pleasure.