Nieustannie prezenty dla kogoś, mam dość - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Nieustannie prezenty dla kogoś, mam dość

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 26 ]

Temat: Nieustannie prezenty dla kogoś, mam dość

Hej, mam taki nietypowy problem. Generalnie lubię dawać prezenty (cieszy mnie moment szukania, a później radość obdarowanej osoby). Ale ostatnimi czasy mam pewnie problem. Przede mną niedługo duże wydatki, więc staram się odkładać jak najwięcej pieniędzy. Ale nie da się. Bo ciągle, dosłownie co miesiąc, mam kilka okazji do kupowania KOMUŚ prezentu. Sobie nie kupuję nic, bo muszę oszczędzać, a innym ciągle coś w kółko. I to nie chodzi o to, że nie lubię znajomych czy rodziny. Ale sytuacja jest taka:
- imieniny
- urodziny
- prezenty z chłopakiem (wszystko możliwe święta),
- święta, Mikołajki,
- chrzty, urodziny dzieci koleżanek, dni dziecka (sama dzieci nie mam), ciągle prezentu na jakieś odwiedziny u nich. I tych dzieci już się namnożyło trochę
- w ciągu roku kilka wesel, komunii, gdzie trzeba dawać dużo do koperty

Nie będę wymieniać wszystkich okazji, ale dawniej miałam tak, że z 2-3 koleżankami dawałyśmy sobie prezenty na urodziny. Teraz doszło z nimi więcej okazji + tysiące okazji dla ich dzieci. Do tego tysiące okazji z moim chłopakiem, a do tego jeszcze najbliższa rodzina (dzieci rodzeństwa).

Mam dość, bo dochodzi do tego, że miesięcznie co wydaję co najmniej 2-3 stówy na prezenty dla kogoś (co najmniej). Przez co pieniądze się rozchodzą. Najbardziej denerwują mnie dzieci koleżanek, bo tu prezenty idą tylko w jedną stronę (ode mnie dla nich), ja dzieci nie mam, więc one tylko biorą. Co zrobić w takiej sytuacji? Czy też tak kupujecie prezenty, to normalne? A jeśli nie, to jak się z tego wymiksować powoli?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Nieustannie prezenty dla kogoś, mam dość

A po co dajesz prezenty dzieciom kolezanek na te miliony okazji? Zapraszają Cię na te urodziny dzieci, że się tak wyrywasz? Po co im dajesz na dzień dziecka?
Z chłopakiem pogadaj i obetnijcie ilość okazji.
Obetnij prezenty na imieniny, bo i po co?
I już masz mniej.

3

Odp: Nieustannie prezenty dla kogoś, mam dość

Tez tak uwazam styczen urodziny ojca, dzien babci, dzien dziadka,luty urodziny siostrzenicy plus jak sie ma meza/partnera to Walentynki, marzec urodziny kumpeli i jej synka, kwiecien Wielkanoc, urodziny corki, maj Dzien Matki,czerwiec dzien ojca i dzien dziecka, lipiec urodziny brata, sierpien urodziny matki, wrzesien urodziny drugiej kumpeli, pazdziernik dzien nauczyciela, listopad urodziny siostrzenca ,grudzien swieta, Mikolajki.... non stop cos

4

Odp: Nieustannie prezenty dla kogoś, mam dość

Nie chodź na te imprezy, nie wydasz na prezenty. Nie musisz iść, dlatego, że Cię ktoś zaprosił, jak już to wystarczy jak kupisz kwiatka czy jakiś drobny upominek lub słodkość dziecku.

5

Odp: Nieustannie prezenty dla kogoś, mam dość
wieka napisał/a:

Nie chodź na te imprezy, nie wydasz na prezenty. Nie musisz iść, dlatego, że Cię ktoś zaprosił, jak już to wystarczy jak kupisz kwiatka czy jakiś drobny upominek lub słodkość dziecku.

W Angli wiele ludzi przychodzi na urodziny bez prezentow w wielu kregach kulturalnych tutaj jest to normalne-liczy sie dobra zabawa

Odp: Nieustannie prezenty dla kogoś, mam dość

Tu nie chodzi nawet o imprezy, ale np. co mam zrobić, jak już się tak "utarło"? Tzn. na poznanie dziecka koleżanki (pierwsza wizyta) przyniosłam prezent, to dla mnie dość normalne. A że z miesiąc później był dzień dziecka i widziałyśmy się w tym czasie, to jakiś drobny też. A później jakieś inne okazje były. Z dwa razy później przyszłam bez prezentu (same czekoladki), to widziałam, jak się oglądają, że nic nie przyniosłam. Aż mi głupio było, więc na kolejną okazję kupiłam prezent i było mówione "ale ciocia super prezent kupiła, ale X się cieszy, ciocia jest super" (a jak nie dałam nic, to była niezręczna cisza.. więc niby nic, ale czuję, że oczekują tych prezentów. I już pół biedy jak są to prezenty wymienne (typu np. urodziny/mikołajki), ale na te prezenty dla dzieci koleżanek/rodzeństwa wydałam już mega dużo kasy, to studnia bez dna. Przyjdę z niczym, to czuję, że jest dziwnie...

7

Odp: Nieustannie prezenty dla kogoś, mam dość
Bezradna stokrotka napisał/a:

Tu nie chodzi nawet o imprezy, ale np. co mam zrobić, jak już się tak "utarło"? Tzn. na poznanie dziecka koleżanki (pierwsza wizyta) przyniosłam prezent, to dla mnie dość normalne. A że z miesiąc później był dzień dziecka i widziałyśmy się w tym czasie, to jakiś drobny też. A później jakieś inne okazje były. Z dwa razy później przyszłam bez prezentu (same czekoladki), to widziałam, jak się oglądają, że nic nie przyniosłam. Aż mi głupio było, więc na kolejną okazję kupiłam prezent i było mówione "ale ciocia super prezent kupiła, ale X się cieszy, ciocia jest super" (a jak nie dałam nic, to była niezręczna cisza.. więc niby nic, ale czuję, że oczekują tych prezentów. I już pół biedy jak są to prezenty wymienne (typu np. urodziny/mikołajki), ale na te prezenty dla dzieci koleżanek/rodzeństwa wydałam już mega dużo kasy, to studnia bez dna. Przyjdę z niczym, to czuję, że jest dziwnie...

A te kolezanki maja Ciebie dla prezentow? Zrob experiment przyjdz bez niczego zobaczysz jak zareaguja

8

Odp: Nieustannie prezenty dla kogoś, mam dość

Bezradna stokrotko,
sama sobie stworzyłaś problem, bo to Ty uważałaś i nadal uważasz, że masz obdarowywać innych prezentami, to ty czujesz się niezręcznie, gdy przychodzisz z tzw. gołą ręką, to Ty "czujesz", że jest dziwnie.

Nie chcesz dawać prezentów? Nie dawaj. Chcesz je ograniczyć? Ogranicz.
Gdy ktoś, w co wątpię, zapyta o powody, dla których prezentu nie przyniosłaś, powiesz to, co nam napisałaś: że musisz mocno zacisnąć pasa i odłożyć pieniądze.

9

Odp: Nieustannie prezenty dla kogoś, mam dość
Bezradna stokrotka napisał/a:

Tu nie chodzi nawet o imprezy, ale np. co mam zrobić, jak już się tak "utarło"? Tzn. na poznanie dziecka koleżanki (pierwsza wizyta) przyniosłam prezent, to dla mnie dość normalne. A że z miesiąc później był dzień dziecka i widziałyśmy się w tym czasie, to jakiś drobny też. A później jakieś inne okazje były. Z dwa razy później przyszłam bez prezentu (same czekoladki), to widziałam, jak się oglądają, że nic nie przyniosłam. Aż mi głupio było, więc na kolejną okazję kupiłam prezent i było mówione "ale ciocia super prezent kupiła, ale X się cieszy, ciocia jest super" (a jak nie dałam nic, to była niezręczna cisza.. więc niby nic, ale czuję, że oczekują tych prezentów. I już pół biedy jak są to prezenty wymienne (typu np. urodziny/mikołajki), ale na te prezenty dla dzieci koleżanek/rodzeństwa wydałam już mega dużo kasy, to studnia bez dna. Przyjdę z niczym, to czuję, że jest dziwnie...

Po prostu przestań przynosić prezenty. Albo kupuj cos małego. Kolorowankę czy puzzle.
Tak ich nauczyłaś, to czego teraz oczekujesz? W życiu nie wpadłabym na robienie prezentów na dzień dziecka dla dzieci koleżanek.

10

Odp: Nieustannie prezenty dla kogoś, mam dość
Bezradna stokrotka napisał/a:

Tu nie chodzi nawet o imprezy, ale np. co mam zrobić, jak już się tak "utarło"? Tzn. na poznanie dziecka koleżanki (pierwsza wizyta) przyniosłam prezent, to dla mnie dość normalne. A że z miesiąc później był dzień dziecka i widziałyśmy się w tym czasie, to jakiś drobny też. A później jakieś inne okazje były. Z dwa razy później przyszłam bez prezentu (same czekoladki), to widziałam, jak się oglądają, że nic nie przyniosłam. Aż mi głupio było, więc na kolejną okazję kupiłam prezent i było mówione "ale ciocia super prezent kupiła, ale X się cieszy, ciocia jest super" (a jak nie dałam nic, to była niezręczna cisza.. więc niby nic, ale czuję, że oczekują tych prezentów. I już pół biedy jak są to prezenty wymienne (typu np. urodziny/mikołajki), ale na te prezenty dla dzieci koleżanek/rodzeństwa wydałam już mega dużo kasy, to studnia bez dna. Przyjdę z niczym, to czuję, że jest dziwnie...

Jak przyzwyczaiłaś te dzieci, to wiadomo, że one nawet oczekują, że ciocia coś da...
Pozostaje ograniczyć wizyty i nie chodzić wszędzie gdzie zapraszają.

Odp: Nieustannie prezenty dla kogoś, mam dość

Ale co jeśli część tych okazji jest spowodowana przez inne osoby? Np. mój chłopak sam pierwszego roku spotykania (i tak co roku) daje prezent też dla moich rodziców, taki wspólny na święta. Ja na to nie wpadłam na pierwszy rok, to musiałam dokupić, bo mi było głupio. Teraz dziś też kupiłam, poszło kolejne 200zł (dlatego się wkurzyłam i stąd ten post). Czy od nich coś dostaję? Nie, nawet nie spędzamy świąt razem (on im przekazuje), ale jak nagle nic bym nie przekazała, to byłoby głupio, że on dał prezent moim rodzicom a ja jego nie. No i jego rodzice też to by zauważyli (że nie dostali nagle prezentu, choć wcześniej dostawali) i pewnie zaraz byłoby gadanie, co się stało, czy się obraziłam i inne takie..

12

Odp: Nieustannie prezenty dla kogoś, mam dość

Powtarzam.
Największym problemem jest Twoje myślenie, także o innych.


Problem z serii "Jak zjeść ciastko i mieć ciastko?"

Odp: Nieustannie prezenty dla kogoś, mam dość

Czyli co zrobić? Przestać dawać prezenty (u dzieci koleżanek będzie najłatwiej), ale np. jeśli taka osoba dała mi już wcześniej prezent na urodziny, imieniny, to jak się nie zrewanżować?

14 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2023-12-17 21:47:04)

Odp: Nieustannie prezenty dla kogoś, mam dość

Normalnie. Nie chcesz, nie dajesz. Tylko tyle i aż tyle.

I jeszcze jedno.
Chcesz? Dajesz. Dajesz i nie narzekasz.

15 Ostatnio edytowany przez wieka (2023-12-17 22:21:29)

Odp: Nieustannie prezenty dla kogoś, mam dość
Bezradna stokrotka napisał/a:

Ale co jeśli część tych okazji jest spowodowana przez inne osoby? Np. mój chłopak sam pierwszego roku spotykania (i tak co roku) daje prezent też dla moich rodziców, taki wspólny na święta. Ja na to nie wpadłam na pierwszy rok, to musiałam dokupić, bo mi było głupio. Teraz dziś też kupiłam, poszło kolejne 200zł (dlatego się wkurzyłam i stąd ten post). Czy od nich coś dostaję? Nie, nawet nie spędzamy świąt razem (on im przekazuje), ale jak nagle nic bym nie przekazała, to byłoby głupio, że on dał prezent moim rodzicom a ja jego nie. No i jego rodzice też to by zauważyli (że nie dostali nagle prezentu, choć wcześniej dostawali) i pewnie zaraz byłoby gadanie, co się stało, czy się obraziłam i inne takie..

Mogliście od początku ustalić, żeby nie robić prezentów rodzicom, a nawet jakby on był u was na Wigili, to jedynie mógłby przynieść np.czekoladki , a Ty jeszcze wyszłaś przed szereg przekazując prezent jego rodzicom, bo... CI głupio, więc sama sobie robisz po górkę.

I tak się uszczęśliwiacie na siłę tymi prezentami...

16

Odp: Nieustannie prezenty dla kogoś, mam dość
Bezradna stokrotka napisał/a:

Czyli co zrobić? Przestać dawać prezenty (u dzieci koleżanek będzie najłatwiej), ale np. jeśli taka osoba dała mi już wcześniej prezent na urodziny, imieniny, to jak się nie zrewanżować?

Zawsze możesz uzgodnić, że nie chcesz żadnych prezentów, najwyżej kwiatek i tak samo się rewanżuj.
Jak sama dasz kwiatka, to co Tobie dadzą, ich broszka... Za bardzo się podporządkowujesz innym z tymi prezentami.

17

Odp: Nieustannie prezenty dla kogoś, mam dość

Problemem nie są prezenty, tylko niskie wynagrodzenie.
Znajdź lepszą pracę, albo idź do drugiej.
Wtedy starczy na prezenty dla wszystkich i jeszcze coś zostanie na życie.

18

Odp: Nieustannie prezenty dla kogoś, mam dość
Bezradna stokrotka napisał/a:

Tu nie chodzi nawet o imprezy, ale np. co mam zrobić, jak już się tak "utarło"? Tzn. na poznanie dziecka koleżanki (pierwsza wizyta) przyniosłam prezent, to dla mnie dość normalne. A że z miesiąc później był dzień dziecka i widziałyśmy się w tym czasie, to jakiś drobny też. A później jakieś inne okazje były. Z dwa razy później przyszłam bez prezentu (same czekoladki), to widziałam, jak się oglądają, że nic nie przyniosłam. Aż mi głupio było, więc na kolejną okazję kupiłam prezent i było mówione "ale ciocia super prezent kupiła, ale X się cieszy, ciocia jest super" (a jak nie dałam nic, to była niezręczna cisza.. więc niby nic, ale czuję, że oczekują tych prezentów. I już pół biedy jak są to prezenty wymienne (typu np. urodziny/mikołajki), ale na te prezenty dla dzieci koleżanek/rodzeństwa wydałam już mega dużo kasy, to studnia bez dna. Przyjdę z niczym, to czuję, że jest dziwnie...


hey, bo ich przyzwyczailas.. nie kupuj juz za kazda wizyta prezentow, to sie przyzwyczaja, ze juz nie dostaja, mozesz skwitowac te cisze zartem, przykladowo; a co sie tak cicho zrobilo? big_smile

19 Ostatnio edytowany przez Apogeum (2023-12-18 16:48:36)

Odp: Nieustannie prezenty dla kogoś, mam dość

Wielokropek i inni już wszystko napisali.

Przykład z prezentami na Dzień Dziecka w odniesieniu do dzieci koleżanek i przynoszenie czegoś przy okazji każdej wizyty pokazuje, ze sama na siebie kręcisz bat.

Ja dzieciom siostry kupuje masę ubrań. A w zasadzie kupowałam, bo mam szlaban. ;) Poza tym prezenty urodzinowe dla dzieci siostry męża. Zaliczyliśmy tez jedna komunie na bogato. ;) Święta od lat spędzamy sami i nic nie wysyłamy. Poza tym skoro prezenty przynosi Mikołaj…

Gdy byłam studentka zaniosłam raz na Dzien Dziecka ciastka dla dzieci koleżanki. Raz na mikołajki dałam po mikolaju z czekolady. To moja sąsiadka i z ta koleżanka widziałam się w tamtym okresie kilka razy w tygodniu. Bywało, ze niemal codziennie, bo chodziłam z nimi na spacery. Raz kupiłam młodszemu prezent na urodziny (chyba pierwsze). Pozniej kupilam chłopakom prezenty dopiero na dziesiąte i osiemnaste urodziny. Lata później do innych koleżanek nosiłam prezenty tylko na pierwsza wizytę po urodzeniu dziecka. Raz zaniosłam jednemu rodzeństwu po plastikowym kubku z wbudowana słomka, które zreszta dała mi dla nich moja siostra, bo jej dzieci je bardzo lubiły i miała zapas. Jak szlam do koleżanki po dłuuuuugiej przerwie, to zaniosłam dzieciom torebkę cukierków. Po kolejnej dłuuuuugiej przerwie planuje zanieść innemu rodzeństwu biała i ciemna bąbolade. I to wszystko na przestrzeni 20 lat w odniesieniu do dzieci trzech koleżanek.

Jutro wysyłam prezent świąteczny dla córeczki drugiej siostry męża, bo przypadkiem znalazłam coś ekstra, a akurat wysyłamy dla rodziców męża kartkę na 45 rocznice ślubu (siostra męża z nimi mieszka), jako ze nie możemy pojechać na święta. Na 40 rocznice kupiliśmy personalizowana puszkę na kawę/herbatę. A ty dla rodziców chłopaka, u których nie spędzasz ani jednego dnia świąt i z którymi się nawet nie zobaczysz oko w oko, kupujesz prezent za 200 zł. Poza tym dobrze się czujesz? ;)

20 Ostatnio edytowany przez Szeptuch (2023-12-18 20:24:17)

Odp: Nieustannie prezenty dla kogoś, mam dość

Sama na siebie nałożyłaś te kajdany powinności.
Prezenty to nie obowiązek, bo z samej definicji w tedy przestają być prezentami.
Fakt, będzie ci teraz ciężko, bo sama ich tego nauczyłaś, a ludzie z natury sa bardzo roszczeniowi, gdy przestanie płynąć rzeka prezentów od ciebie, wiele z tych ludzi, może sie na ciebie obrazić "bo jak to, tak przynosiła, a już nie przynosi"

Całe twoje nastawienie można podsumować w dwóch zdaniach "Zastaw sie a postaw sie" oraz "co ludzie powiedzą"
Jest to absurdalne, drenujesz swoje zasoby finansowe, dla ludzi, na których specjalnie ci nie zależy bo co cie obchodzą jakieś tam dzieciaki koleżanek?
Karmią cie ci ludzie, odziewek i dach nad głowa dają, ze tak ci zależy na ich dobrej opinii?

Moim zdaniem powinnaś sie ograniczyć do prezentów dla swojego chłopaka i tego świątecznego dla jego rodziny.
I tyle wystarczy, pogadać z chłopakiem otwarcie o finansach, nie powinny byc one tabu w związku, i zdecydował wspólnie o rocznej puli na prezenty.

Przypominam, że prezent nie jest tożsamy z pieniądzmi, wspólnie spędzony czas, ugotowanie ulubionej potrawy, przeczytanie wspólnie jego ulubionej książki, pomysłów jest wiele

21 Ostatnio edytowany przez ZłaAniaGroźnaGrysie (2023-12-21 21:03:02)

Odp: Nieustannie prezenty dla kogoś, mam dość
Bezradna stokrotka napisał/a:

Hej, mam taki nietypowy problem. Generalnie lubię dawać prezenty (cieszy mnie moment szukania, a później radość obdarowanej osoby). Ale ostatnimi czasy mam pewnie problem. Przede mną niedługo duże wydatki, więc staram się odkładać jak najwięcej pieniędzy. Ale nie da się. Bo ciągle, dosłownie co miesiąc, mam kilka okazji do kupowania KOMUŚ prezentu. Sobie nie kupuję nic, bo muszę oszczędzać, a innym ciągle coś w kółko. I to nie chodzi o to, że nie lubię znajomych czy rodziny. Ale sytuacja jest taka:
- imieniny
- urodziny
- prezenty z chłopakiem (wszystko możliwe święta),
- święta, Mikołajki,
- chrzty, urodziny dzieci koleżanek, dni dziecka (sama dzieci nie mam), ciągle prezentu na jakieś odwiedziny u nich. I tych dzieci już się namnożyło trochę
- w ciągu roku kilka wesel, komunii, gdzie trzeba dawać dużo do koperty

Nie będę wymieniać wszystkich okazji, ale dawniej miałam tak, że z 2-3 koleżankami dawałyśmy sobie prezenty na urodziny. Teraz doszło z nimi więcej okazji + tysiące okazji dla ich dzieci. Do tego tysiące okazji z moim chłopakiem, a do tego jeszcze najbliższa rodzina (dzieci rodzeństwa).

Mam dość, bo dochodzi do tego, że miesięcznie co wydaję co najmniej 2-3 stówy na prezenty dla kogoś (co najmniej). Przez co pieniądze się rozchodzą. Najbardziej denerwują mnie dzieci koleżanek, bo tu prezenty idą tylko w jedną stronę (ode mnie dla nich), ja dzieci nie mam, więc one tylko biorą. Co zrobić w takiej sytuacji? Czy też tak kupujecie prezenty, to normalne? A jeśli nie, to jak się z tego wymiksować powoli?

Sprzedam Ci trik, który zaobserwowałam u swojej chrzestnej. Zazwyczaj na Nią gderam, ale to akurat jest mocne. Trik nosi nazwę szuflada z zapasami. Kiedyś ciocię odwiedziłam, a ta mi z rękawa sypnęła stówą i nowymi perfumami z avon. Oczywiście ja to podłapałam i jak coś spotykam na promocji typu kubek świąteczny za 5 zł, gdzie zawsze trzeba za taki 20 zł dać to robię zapasy. W zapasach zawsze musi być alko, słodycze, miód, pościel, ręczniki, perfumy. Trik jest spoko, bo jak masz 5 znajomych to ten prezent zdążysz kupić i spamiętać, kiedy kto urodziny miał. Uznajmy, że przychodzi ktoś kto akurat ma urodziny i Ty o tym nie wiedziałeś, to wtedy tylko okiem do swojego chłopa mrugasz i coś na szybko wybieracie.
Drugi trik. Nie rób zakupów na ostatnią chwilę, grudniowe zakupy zrób w październiku, jeżeli drogo prezent z zapasów, jeżeli w grudniu taniej daj to w zapas.
Trzeci trik. Ubrania. Letnie taniej zimą, zimowe taniej latem. Pamiętaj obserwować promocje.
Czwarty trik, chodź na zakupy posezonowe. Kiedy nie powiem.. ;)Powiem, że za choinkę dałam 3 zł, a 5zł za suszarkę do włosów i co roku chodzę, ludzi mało... W sumie pewnie dlatego, że z wypłaty się wypłukali. Ostatnio w biedrze kapusta była po 99 gr i pełne lodówki.
Najlepsze żniwa to w sumie rok temu miałam. Kupiłam czajnik elektryczny ze 100 zł dałam 15 zł, buty po 5zł męskie, to wzięłam 5 par dla taty i braci, świeczkę z aniołkiem za 15 zł, świeczki ozdobne po 1 zł, kwiaty sztuczne po 2 zł. To za to normalnie to myślę ze z 400 zł bym dała, a wyszłam na stówę.

22

Odp: Nieustannie prezenty dla kogoś, mam dość
ZłaAniaGroźnaGrysie napisał/a:
Bezradna stokrotka napisał/a:

Hej, mam taki nietypowy problem. Generalnie lubię dawać prezenty (cieszy mnie moment szukania, a później radość obdarowanej osoby). Ale ostatnimi czasy mam pewnie problem. Przede mną niedługo duże wydatki, więc staram się odkładać jak najwięcej pieniędzy. Ale nie da się. Bo ciągle, dosłownie co miesiąc, mam kilka okazji do kupowania KOMUŚ prezentu. Sobie nie kupuję nic, bo muszę oszczędzać, a innym ciągle coś w kółko. I to nie chodzi o to, że nie lubię znajomych czy rodziny. Ale sytuacja jest taka:
- imieniny
- urodziny
- prezenty z chłopakiem (wszystko możliwe święta),
- święta, Mikołajki,
- chrzty, urodziny dzieci koleżanek, dni dziecka (sama dzieci nie mam), ciągle prezentu na jakieś odwiedziny u nich. I tych dzieci już się namnożyło trochę
- w ciągu roku kilka wesel, komunii, gdzie trzeba dawać dużo do koperty

Nie będę wymieniać wszystkich okazji, ale dawniej miałam tak, że z 2-3 koleżankami dawałyśmy sobie prezenty na urodziny. Teraz doszło z nimi więcej okazji + tysiące okazji dla ich dzieci. Do tego tysiące okazji z moim chłopakiem, a do tego jeszcze najbliższa rodzina (dzieci rodzeństwa).

Mam dość, bo dochodzi do tego, że miesięcznie co wydaję co najmniej 2-3 stówy na prezenty dla kogoś (co najmniej). Przez co pieniądze się rozchodzą. Najbardziej denerwują mnie dzieci koleżanek, bo tu prezenty idą tylko w jedną stronę (ode mnie dla nich), ja dzieci nie mam, więc one tylko biorą. Co zrobić w takiej sytuacji? Czy też tak kupujecie prezenty, to normalne? A jeśli nie, to jak się z tego wymiksować powoli?

Sprzedam Ci trik, który zaobserwowałam u swojej chrzestnej. Zazwyczaj na Nią gderam, ale to akurat jest mocne. Trik nosi nazwę szuflada z zapasami. Kiedyś ciocię odwiedziłam, a ta mi z rękawa sypnęła stówą i nowymi perfumami z avon. Oczywiście ja to podłapałam i jak coś spotykam na promocji typu kubek świąteczny za 5 zł, gdzie zawsze trzeba za taki 20 zł dać to robię zapasy. W zapasach zawsze musi być alko, słodycze, miód, pościel, ręczniki, perfumy. Trik jest spoko, bo jak masz 5 znajomych to ten prezent zdążysz kupić i spamiętać, kiedy kto urodziny miał. Uznajmy, że przychodzi ktoś kto akurat ma urodziny i Ty o tym nie wiedziałeś, to wtedy tylko okiem do swojego chłopa mrugasz i coś na szybko wybieracie.
Drugi trik. Nie rób zakupów na ostatnią chwilę, grudniowe zakupy zrób w październiku, jeżeli drogo prezent z zapasów, jeżeli w grudniu taniej daj to w zapas.
Trzeci trik. Ubrania. Letnie taniej zimą, zimowe taniej latem. Pamiętaj obserwować promocje.
Czwarty trik, chodź na zakupy posezonowe. Kiedy nie powiem.. ;)Powiem, że za choinkę dałam 3 zł, a 5zł za suszarkę do włosów i co roku chodzę, ludzi mało... W sumie pewnie dlatego, że z wypłaty się wypłukali. Ostatnio w biedrze kapusta była po 99 gr i pełne lodówki.

Tak to prawda ja tez na drugi rok zaczne kupowac prezenty nawet 2 mies wczesniej, przed swietami wszystko drogie

23 Ostatnio edytowany przez Klaryssa (2023-12-22 15:58:50)

Odp: Nieustannie prezenty dla kogoś, mam dość

Bezradna stokrotka wiele lat postępowałam identycznie jak Ty. Kupowałam prezenty innym, wydawałam na innych, a potem sobie żałowałam albo wybierałam to co tańsze/najtańsze. 

Na początku mi to odpowiadało i cieszyło mnie dawanie, potem kupowałam/dawałam już ze złością i na siebie i na innych, ale nie potrafiłam przestać - z jednej strony przez wyrzuty sumienia, a z drugiej strony bo wypada przyjść z prezentem, a inni tego przecież oczekują ...
Przyszedł moment ze przerwałam to błędne koło. Trwało to znowu sporo czasu, ale zaczęłam uczyć się nowych schematów. Przychodziłam w odwiedziny bez niczego albo z drobiazgiem np. dla dzieci kinder niespodzianka. Postanowiłam, ze na dzieci koleżanek będę wydawała symbolicznie na coś słodkiego właśnie drobne kwoty 3-5 zł. Najbliższym na urodziny tez już daje symboliczne prezenty np. książkę.

Pamiętaj, ze zmiana to proces i trudno zmienić stare przekonania. Ja do tej pory nie raz mam wyrzuty sumienia, nie raz chce coś dokupić, ale stawiam teraz swoje potrzeby na pierwszym miejscu więc muszę sobie radzić z tym 'dyskomfortem' psychicznym. Poza tym ciężko pracuje i nie po to by tylko innych zadowalać.

24

Odp: Nieustannie prezenty dla kogoś, mam dość

Chcesz wiedziec jakich masz przyjaciol -przyjdz z pustymi rekami

25

Odp: Nieustannie prezenty dla kogoś, mam dość

Co to wogole za glupia tradycja kupowania sobie non stop prezentow  nastala.  Kiedys ludzie dawali sobie kartki na rozne okazje z zyczeniami, wlasnorecznie robione prezenty-moja mama ma do dzis wszystkie wlasnorecznie zrobione prezenty przez jej kolezanki z lat szkolnych i uwazam, ze takie prezenty sa najlepsza na lata pamiatka. Dawalo sie jakis maly upominek, slodycze i kazdy swietnie sie bawil.  Teraz trzeba brac kredyty na swieta i komunie,wesela i inne uroczystosci... za duzo materializmu jest na swiecie

Odp: Nieustannie prezenty dla kogoś, mam dość
Bezradna stokrotka napisał/a:

Hej, mam taki nietypowy problem. Generalnie lubię dawać prezenty (cieszy mnie moment szukania, a później radość obdarowanej osoby). Ale ostatnimi czasy mam pewnie problem. Przede mną niedługo duże wydatki, więc staram się odkładać jak najwięcej pieniędzy. Ale nie da się. Bo ciągle, dosłownie co miesiąc, mam kilka okazji do kupowania KOMUŚ prezentu. Sobie nie kupuję nic, bo muszę oszczędzać, a innym ciągle coś w kółko. I to nie chodzi o to, że nie lubię znajomych czy rodziny. Ale sytuacja jest taka:
- imieniny
- urodziny
- prezenty z chłopakiem (wszystko możliwe święta),
- święta, Mikołajki,
- chrzty, urodziny dzieci koleżanek, dni dziecka (sama dzieci nie mam), ciągle prezentu na jakieś odwiedziny u nich. I tych dzieci już się namnożyło trochę
- w ciągu roku kilka wesel, komunii, gdzie trzeba dawać dużo do koperty

Nie będę wymieniać wszystkich okazji, ale dawniej miałam tak, że z 2-3 koleżankami dawałyśmy sobie prezenty na urodziny. Teraz doszło z nimi więcej okazji + tysiące okazji dla ich dzieci. Do tego tysiące okazji z moim chłopakiem, a do tego jeszcze najbliższa rodzina (dzieci rodzeństwa).

Mam dość, bo dochodzi do tego, że miesięcznie co wydaję co najmniej 2-3 stówy na prezenty dla kogoś (co najmniej). Przez co pieniądze się rozchodzą. Najbardziej denerwują mnie dzieci koleżanek, bo tu prezenty idą tylko w jedną stronę (ode mnie dla nich), ja dzieci nie mam, więc one tylko biorą. Co zrobić w takiej sytuacji? Czy też tak kupujecie prezenty, to normalne? A jeśli nie, to jak się z tego wymiksować powoli?

Jutro wieczorem idź do sklepu. Stary strateg, ekonomista, wyjadacz. :`

Posty [ 26 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Nieustannie prezenty dla kogoś, mam dość

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024