Nie umiem oszczędzać, wyznanie zakupoholiczki - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Nie umiem oszczędzać, wyznanie zakupoholiczki

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 13 ]

Temat: Nie umiem oszczędzać, wyznanie zakupoholiczki

Powoli skłaniam się, by mój styl życia uznać za problem. Chcę się pierwszy raz podzielić tym ze światem i oczekuję szczerych rad i opinii. Mam 28 lat i w moim wydawaniu pieniędzy nic się nie zmieniło od czasów studenckiego życia. Ile pieniędzy bym nie miała, to wszystko wydam.

Zarabiam 6-8 tysięcy miesięcznie. Wynajmuję mieszkanie z partnerem na pół. Ludzie z moimi zarobkami mają już swoje mieszkania, bo stać ich na wkład własny pod kredyt. Mają samochody, uporządkowane życie, jeżdżą na wakacje... Ja nawet nie mogę pojechać na lepsze wakacje, bo nie umiem mieć na koncie zaoszczędzonych tych 2 czy 3 tysięcy, by dokonać rezerwacji, a wypłatę zwykle po 5 dniach już mam mocno uszczuploną, bo tu manicure, tu pedicure, tu jakaś bluzeczka, taksówka, tu się gdzieś zakręcę, tam się zakręcę... i znika tysiak albo i dwa. Do tego mam stałe miesięczne opłaty jak siłownia, zabiegi kosmetyczne. Ogólnie większość kasy wydaję wyłącznie na siebie, swoje potrzeby i to w zasadzie prawie tylko na wygląd. Marzę od lat, by pójść na konkretny kurs, który pomógłby mi zawodowo i przy okazji temat mnie kręci. Kurs kosztuje 5000 zł. Mój partner uważa, że powinno mnie być na luzie na ten kurs stać. A ja nie umiem na niego oszczędzić... Mój facet zarabia mniej niż ja, ale ma ponad 10 tysięcy oszczędności. Ostatnio postanowił kupić sobie rower i wziął na to z oszczędności. Mnie też namawia na rower, ale mnie NIE STAĆ. Umiem wydać 700 zł na fryzjera, ale nie umiem odłożyć 700 zł na kurs czy rower. Nie ma co ukrywać, jesteśmy anonimowi, więc napiszę wprost, że jestem atrakcyjną kobietą, zadbaną i wygląd znaczy dla mnie bardzo wiele. Mimo że odkąd jestem nastolatką zawsze uchodziłam za piękną, miałam powodzenie, to ciągle czuję się niewystarczająca, wynajduję sobie mankamenty. Nie jestem ofiarą medycyny estetycznej chyba tylko dlatego, że nie umiem zaoszczędzić kilku tysięcy. Inaczej pewnie bym już była po paru "poprawkach". Mam powiększone piersi, ale bardzo ładnie i delikatnie. Zabieg zrobiłam za pokaźną premię. Też chłopak był zły na mnie, że miałam tyle pieniędzy i nie raczyłam chociaż 500 zł oszczędzić... Mój chłopak oszczędza na wkład własny, chce stworzyć dom. Ja też tego pragnę, ale potrzeba wydawania jest strasznie silna. Od rana siedzę i przeglądam ciuchy na Zalando. Jak mam wyjście ze znajomymi, to muszę mieć wszystko nowe. Kupuję torebkę za 1500 zł, sukienkę za 600 i wszystko tylko dla jednego wieczornego wyjścia ze znajomymi. Mam potrzebę pokazania się. A potem to choćby i zęby w ścianę, ale muszę czuć się dobrze tego wieczoru. Dodam, że nie robię tego, by popisać się przed znajomymi, bo nie ma żadnego znaczenia z kim wyjdę, a mam też grono znajomych, którzy nie lubią się stroić i żadnego wrażenia nie robi na nich mój wygląd. To moja głowa tego potrzebuje.



Efekt jest taki, że nie mam żadnego majątku, niczego wartościowego, nie mam kompletnie nic. Zycie na najmie, brak stabilności, brak miejsca na małżeństwo i dzieci, które chciałabym mieć. Jest mi wstyd za siebie, bo normalnie jestem naprawdę ogarniętą kobietą, która jest bardzo konkretna i profesjonalna w pracy. W szkole i na studiach byłam ambitna i przedkładałam kupno książki nad kupnem ciucha. Nikt by nie uwierzył, że w domu zachowuję się jak taki pustak. Nie wiem, co mam zrobić, aby przestać i żyć normalnie. Moja rodzina zawsze żyła skromnie. Moja mama na oczy nie widziała takich pieniędzy jak moja wypłata, a mimo to nigdy nie miała sytuacji, że jest 5 dni do wypłaty, a ona ma 20 zł na koncie. A ja, wielka managerka z korpo, miałam wielokrotnie...

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2021-07-26 17:22:47)

Odp: Nie umiem oszczędzać, wyznanie zakupoholiczki

Twój styl życia jest efektem kiepskiego myślenia o sobie (zakładając, że historia nie jest wzięta z sufitu). Tylko tyle i aż tyle.
Owocnej pracy nad sobą życzę.

3 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-07-26 17:54:42)

Odp: Nie umiem oszczędzać, wyznanie zakupoholiczki

Polecam Ci fajny film: wyznania zakupoholiczki smile

Sposob na oszczędzanie jest prosty: ufasz chłopakowi?
Zalozcie wspólne konto  i co miesiąc przelewaj mu 2000 na oszczędności. Hasła i karty do konta niech On ma.
To co Ci zostanie możesz wydać. 
Po co Ci parę  torebek?
2 czy 3 wystarczą.
I jakie drogie zabiegi musi robić  28 latka? big_smile

4 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2021-07-26 17:47:22)

Odp: Nie umiem oszczędzać, wyznanie zakupoholiczki
Jagodzianeczka napisał/a:

Powoli skłaniam się, by mój styl życia uznać za problem. Chcę się pierwszy raz podzielić tym ze światem i oczekuję szczerych rad i opinii. Mam 28 lat i w moim wydawaniu pieniędzy nic się nie zmieniło od czasów studenckiego życia. Ile pieniędzy bym nie miała, to wszystko wydam.

Zarabiam 6-8 tysięcy miesięcznie. Wynajmuję mieszkanie z partnerem na pół. Ludzie z moimi zarobkami mają już swoje mieszkania, bo stać ich na wkład własny pod kredyt. Mają samochody, uporządkowane życie, jeżdżą na wakacje... Ja nawet nie mogę pojechać na lepsze wakacje, bo nie umiem mieć na koncie zaoszczędzonych tych 2 czy 3 tysięcy, by dokonać rezerwacji, a wypłatę zwykle po 5 dniach już mam mocno uszczuploną, bo tu manicure, tu pedicure, tu jakaś bluzeczka, taksówka, tu się gdzieś zakręcę, tam się zakręcę... i znika tysiak albo i dwa. Do tego mam stałe miesięczne opłaty jak siłownia, zabiegi kosmetyczne. Ogólnie większość kasy wydaję wyłącznie na siebie, swoje potrzeby i to w zasadzie prawie tylko na wygląd. Marzę od lat, by pójść na konkretny kurs, który pomógłby mi zawodowo i przy okazji temat mnie kręci. Kurs kosztuje 5000 zł. Mój partner uważa, że powinno mnie być na luzie na ten kurs stać. A ja nie umiem na niego oszczędzić... Mój facet zarabia mniej niż ja, ale ma ponad 10 tysięcy oszczędności. Ostatnio postanowił kupić sobie rower i wziął na to z oszczędności. Mnie też namawia na rower, ale mnie NIE STAĆ. Umiem wydać 700 zł na fryzjera, ale nie umiem odłożyć 700 zł na kurs czy rower. Nie ma co ukrywać, jesteśmy anonimowi, więc napiszę wprost, że jestem atrakcyjną kobietą, zadbaną i wygląd znaczy dla mnie bardzo wiele. Mimo że odkąd jestem nastolatką zawsze uchodziłam za piękną, miałam powodzenie, to ciągle czuję się niewystarczająca, wynajduję sobie mankamenty. Nie jestem ofiarą medycyny estetycznej chyba tylko dlatego, że nie umiem zaoszczędzić kilku tysięcy. Inaczej pewnie bym już była po paru "poprawkach". Mam powiększone piersi, ale bardzo ładnie i delikatnie. Zabieg zrobiłam za pokaźną premię. Też chłopak był zły na mnie, że miałam tyle pieniędzy i nie raczyłam chociaż 500 zł oszczędzić... Mój chłopak oszczędza na wkład własny, chce stworzyć dom. Ja też tego pragnę, ale potrzeba wydawania jest strasznie silna. Od rana siedzę i przeglądam ciuchy na Zalando. Jak mam wyjście ze znajomymi, to muszę mieć wszystko nowe. Kupuję torebkę za 1500 zł, sukienkę za 600 i wszystko tylko dla jednego wieczornego wyjścia ze znajomymi. Mam potrzebę pokazania się. A potem to choćby i zęby w ścianę, ale muszę czuć się dobrze tego wieczoru. Dodam, że nie robię tego, by popisać się przed znajomymi, bo nie ma żadnego znaczenia z kim wyjdę, a mam też grono znajomych, którzy nie lubią się stroić i żadnego wrażenia nie robi na nich mój wygląd. To moja głowa tego potrzebuje.



Efekt jest taki, że nie mam żadnego majątku, niczego wartościowego, nie mam kompletnie nic. Zycie na najmie, brak stabilności, brak miejsca na małżeństwo i dzieci, które chciałabym mieć. Jest mi wstyd za siebie, bo normalnie jestem naprawdę ogarniętą kobietą, która jest bardzo konkretna i profesjonalna w pracy. W szkole i na studiach byłam ambitna i przedkładałam kupno książki nad kupnem ciucha. Nikt by nie uwierzył, że w domu zachowuję się jak taki pustak. Nie wiem, co mam zrobić, aby przestać i żyć normalnie. Moja rodzina zawsze żyła skromnie. Moja mama na oczy nie widziała takich pieniędzy jak moja wypłata, a mimo to nigdy nie miała sytuacji, że jest 5 dni do wypłaty, a ona ma 20 zł na koncie. A ja, wielka managerka z korpo, miałam wielokrotnie...



Niczego nie zdziałasz, jesli nie zrobisz porządku w swojej glowie. Uzależnienie od zakupów jest jednym z przejawów niesubstancjalnych uzależnień, które nazwane zostały uzależnieniami od czynności bądź uzależnieniami behawioralnymi. Radziłabym porozmawiać z dobrym specjalistą od uzależnień. Ty po prostu czujesz przymus kupowania/wydawania pieniędzy podobnie jak alkoholik czuje przymus kupowania alkoholu. Zrobiłaś już pierwszy bardzo duży krok naprzód, bo zdajesz sobie sprawę z sytuacji i szukasz rozwiązań, a to bardzo dużo.
Jeśli nie odkryjesz przyczyn swojego uzależnienia, to będziesz walczyć z wiatrakami.

5 Ostatnio edytowany przez Pipolinka87 (2021-07-26 17:52:28)

Odp: Nie umiem oszczędzać, wyznanie zakupoholiczki

Ja tez miałam kiedyś problem z oszczędzaniem, ale wzielam się na sposób i zamiast przelewać na konto oszczędnościowe zaczęłam przelewać po 2- 3 tys z wypłaty mojej mamie. Fakt na początku mnie wkurzal brak kasy na koncie , ale pozniej wyremontowalam sobie kuchnie za gotowke, kupilam nowe auto itp.
Zauważyłam , że oszczędzanie naprawde popłaca.
Moja rada to zrób tak jak ja przelewaj komuś zaufanemu i pod żadnym pozorem nie pozwól aby ten ktoś sie zlamal i przelal Tobie chociażby 100 zl.
W chwili obecnej nie wyobrażam sobie życia bez poduszki finansowej. Czuję się o wiele bardziej komfortowo i za nic nie oddalabym tego komfortu za torebke za 1000 zl smile

6

Odp: Nie umiem oszczędzać, wyznanie zakupoholiczki

Za zakupoholizmem, jak zresztą za każdym uzależnieniem, kryje się mechanizm regulacji emocji. Warto byłoby, abyś potrafiła odpowiedzieć sobie na pytanie - czy to samodzielnie, czy z pomocą specjalisty - co dokładnie za tym stoi. To jest też pierwszy krok ku poradzeniu sobie z problemem, bo dopiero kiedy wiesz z jakim przeciwnikiem masz do czynienia, jesteś w stanie skutecznie się z nim rozprawić.

7 Ostatnio edytowany przez Istotka6 (2021-07-26 22:35:01)

Odp: Nie umiem oszczędzać, wyznanie zakupoholiczki

Witaj w klubie....  Nawet nie tyle co potrzeba  wydawania  kilkaset  złoty w jeden wypad do galerii a co samo w sobie chęć kupna  badziewia,  raz,  drugi,  trzeci i jest spora  suma. Wyjście na imprezy,  kosmetyki,  ciuchy. Plusem  jest chociaż to,  że przelewam  bez okazji różnym fundacjom. Kłótnie z Miskiem  o to że zarabiam często więcej od Niego a on oszczędza a ja nie.  Najgorzej,  że kiedy muszę  to potrafię ogarnąć  swoje wydatki  i nawet zaoszczędzić,  ale to jest przejściowe  i znowu puszczają  hamulce. Kiedy nie muszę to sobie pozwalam.  Niedawno  rozmawiałam  z przyjaciółką,  ona potrafi z niczego  zaoszczędzić,  mówiła że by chciała tak jak ja,  tyle  zarabiać  by móc  tak wydawać,  a ja bym chciała tak oszczędzać jak ona. 

Teraz mam postanowienie,  ogarnąć  się finansowo.  Poki co,  inaczej patrzę już na wydatki i zadaje sobie pytanie przyjaciółki  "naprawdę potrzebujesz? Ale naprawdę? Zastanów się" jakoś to kiedyś działało  i póki co z wielkim bólem  serca,  ale działa. 

Życzę  Ci tego " ogarnięcia ".  smile

Edit,  podejrzewam,  że u mnie bierze się to stąd,  że pochodzę z rodziny,  gdzie zawsze czegoś brakowało.  Zakupy  dają  mi chwilę przyjemności,  ekscytacje, kieruje się bardzo emocjami  podczas zakupów.  Natomiast  najbardziej  wydaje kiedy nie mam zamiaru tego robić,  heh,  a kiedy idę z zamiarem wydania  dużej gotówki, paradoksalnie  nie mogę znaleźć niczego co jest warte takich pieniędzy.

8 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-07-27 00:19:04)

Odp: Nie umiem oszczędzać, wyznanie zakupoholiczki

Jak ktoś kupuje kompulsywnie  to pewnie ma problem z emocjami.
Ale może być też po prostu przyzwyczajenie do stylu życia na który ledwo nas stać i nie chcemy z niego zrezygnować  czy parę rzeczy zracjonalizowac

Naprawdę  nie jest trudno wydać 8 tys mieszkając w dużym mieście i wynajmując lokum.
Autorka może zreformować swoje zabiegi kosmetyczne, bo nie namawiam jej bynajmniej do rezygnacji. Negocjować zniżki w tych gabinetach, jak jest stałą klientką, .cześć zabiegów wykreślić. W końcu nie masz 70 lat;)
Cześć ciuchów czy torebek sprzedawać  zanim kupi się nowe zawsze to jakiś odzysk kasy.
No i ..czasem gotować  A nie jeść na mieście bo to bardzo uderza w budżet.
Wyznaczyć sobie dni na małe przyjemności, albo przynajmniej jakiś na początek z nich wykreślić. 
Ale chyba i tak najlepszym jest oszczędzać z góry, jak Tu pisałyśmy.
No i ..pik pik..płatności kartą  trudno kontrolować..:)

9

Odp: Nie umiem oszczędzać, wyznanie zakupoholiczki

Oczywiście, że nie jest trudno wydać 8 tysięcy, a nawet więcej. Po prostu im większą kwotą dysponujemy, tym większe mamy możliwości, a po początkowym zachłyśnięciu się trudno jest potem zejść z pewnego poziomu życia. Zresztą już o tym, Elu, wspomniałaś. Oprócz tego pojawia się jeszcze kwestia jakości - im bardziej nas stać, tym droższe ubrania, kosmetyki, usługi zaczynają się pojawiać, co oczywiście wpływa na wysokość wydatków.

Mimo wszystko zachęcam, aby - jeśli ktoś ma problem z kontrolą nad zakupami - za każdym razem zastanowić się czy na pewno dana rzecz jest nam potrzebna, czy może do dziesięciu par czarnych spodni dołączy jedenasta (celowo używam takich ilości), co w naszej garderobie właściwie niczego nie zmienia. W ogóle warto dokładniej przemyśleć swoje zakupy i na przykład skompletować takie ubrania, które wzajemnie do siebie pasują, dzięki czemu z mniejszej ich ilości można skomponować mnóstwo ciekawych zestawów. Nie jest bowiem sztuką iść w ilość, czyli mieć dwie szafy ciuchów "z przypadku", z czego większość zakłada się raptem kilka razy, bo są zbyt charakterystyczne albo do niczego nie pasują, ale by cała zawartość szafy dawała mnóstwo możliwości i pozwalała się ubrać na każdą okazję.

Walcząc z zakupoholizmem można zrobić sobie takie wyzwanie: zrobić przegląd szafy, sprzedać lub oddać rzeczy, których się nie nosi, zostawić te, które się lubi i wzajemnie do siebie pasują, a w przyszłości nowe kupować tylko wtedy, gdy będą naprawdę potrzebne, a przede wszystkim będą nadawały się do wielu stylizacji.

10

Odp: Nie umiem oszczędzać, wyznanie zakupoholiczki

Ja też nie potrafilam oszczedzac, dlatego uznalam ze warto zglosisc sie do doradcow finansowych z Phinance. Bardzo dobrze zrobiłam, teraz idzie mi znaczenie lepeij ,mam plan którego sie trzymam.

11

Odp: Nie umiem oszczędzać, wyznanie zakupoholiczki

Phinance to oszuści

12

Odp: Nie umiem oszczędzać, wyznanie zakupoholiczki

Wszystko czym śmieci Spamalla to oszustwo.

13

Odp: Nie umiem oszczędzać, wyznanie zakupoholiczki
Dracarys napisał/a:

Wszystko czym śmieci Spamalla to oszustwo.

Jak i wszystko, co pochodzi ze spamerskich postów. Dla mnie to największa antyreklama, jeśli ktoś posuwa się do tak nieetycznych metod, do których i tę zaliczam.

Posty [ 13 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Nie umiem oszczędzać, wyznanie zakupoholiczki

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024