Brak seksu... bo 'jestem zbyt dziecinna' - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Brak seksu... bo 'jestem zbyt dziecinna'

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 7 ]

Temat: Brak seksu... bo 'jestem zbyt dziecinna'

Jestem razem z moim partnerem prawie dwa lata. Oboje jesteśmy po 30.
Seks od początku był taki sobie - co muszę zaznaczyć aż tak bardzo mi nie przeszkadza. Nie jest i nigdy nie było to dla mnie ważne.
Od jakiegoś czasu było go jednak coraz mniej. Jako że nie mam dużego doświadczenia w związkach myślałam że taka kolej rzeczy, że może stres związany z pracą itd.. kolejnym powodem było to że bardzo często miałam nawracające infekcje dróg intymnych. Poprosiłam partnera żeby zawsze przed po prostu się umył i to na jakiś czas pomagało. Potem mieliśmy przerwę w współżyciu chyba z dwa miesiące i przy kłótni on sam powiedział 'czy zdajesz sobie sprawę z tego że nie spaliśmy razem 2 miesiące?' Po czym powiedział mi że to z powodu że on za każdym razem musi umyć się przed i to zabija nastrój.

Po tym czasie odstąpiliśmy od mycia, seks był coraz częściej a teraz znów nie ma - od miesiąca..
Ostatnio w żartach powiedziałam 'oni to przynajmniej ze sobą sypiają, nie tak jak co poniektórzy' na co on odpowiedział 'do tanga trzeba dwojga'.
Ja się na to obruszyłam, bo przecież wielokrotnie sama coś inicjowałam, nie jestem kłodą i wtedy on powiedział że trudno jest mieć stosunki z kimś kto zachowuje się jak 5 latka.. Zabolało mnie to, ale.. poniekąd intuicyjnie podejrzewałam że to może być powód.
W naszej relacji my bardzo dużo żartujemy ze sobą, tak naprawdę cała relacja opiera się na ciągłych żartach, gonieniu się, chowaniu się - z mojej inicjatywy. Baby-talk jest na porządku dziennym i inne bardzo dziecinne zachowania - to wszystko jest z mojej inicjatywy. Mój partner to lubi, jakoś się w to wdrożył, też często coś podobnego inicjuje ale prawda jest taka że to ja jestem tą stroną aktywną..
Nie wiem czemu tak robię, może taka po prostu jestem. Jak wracam do domu w rodzinne strony to z rodzicami też się tak zachowuję  - jak 5 latka. Chyba weszło mi to w krew niestety. Czytałam wczoraj że jest coś takiego jak adult-child syndrome.
Potrafię też być poważna. Nie zachowuję się tak przy wszyskich, ale jest to taka moja prawdziwa strona przy rodzicach i przy nim. Na ogół ludzie odbierają mnie jako osobę bardzo poważną, wręcz surową, trochę wyniosłą - kiedy mnie dobrze nie znają i tak też się 'noszę'.

Jakiś czas temu już intuicyjnie naszła mnie taka myśl, że być może w tej naszej relacji za dużo jest tych żartów, tych ciągłych wygłupów i przez to stajemy się bardziej jak przyjaciele, aniżeli jak para gdzie jest pożądanie, tajemniczość, ogień..
Ogólnie jako para mamy dużo do przepracowania na różnych polach, ale nie o tym jest ten wątek.
Sama nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć, ale cieszę się że mam jakiś punkt zaczepienia, że przynajmniej mi powiedział o co chodzi bo wiem że jest coraz więcej kobiet i ich partnerzy mówią im że wszystko jest ok, stres w pracy etc.. a tutaj mam przynajmniej jakiś konkret.
Nie wiem co z tym zrobić. Nie będę teraz za nim latać i udawać poważnej, ale muszę przyznać że im dłużej tego seksu nie ma mi też się odechciewa, bo jak już pisałam to nie jest aż tak ważna sfera życia dla mnie. Niemniej jednak w jakimś stopniu czuję się zaniedbywana przez partnera. Nie mogę napisać że czuję się nieatrakcyjnie, ale wydaje mi się że gdybym np. poszła do jakiegoś klubu czy w podobne miejsce to chyba podświadomie szukałabym potwierdzenia swojej atrakcyjności w oczach innych mężczyzn. Nie w celu zdrady, ale chyba jakaś część mnie zaczyna tęsknić za tym żeby ktoś patrzył na mnie jak na kobietę..

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Brak seksu... bo 'jestem zbyt dziecinna'

Od półtora roku piszesz tutaj o swoim związku. Wprowadziłaś w życie jakieś rady?

Bo ja mam jedną - facet, który nie chce się umyć przed seksem po prostu ma Cię w nosie. I żadne naprawy tu nic nie dadzą. On nie jest odpowiednim lartnerem dka Ciebie.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

Konto zawieszone.

3

Odp: Brak seksu... bo 'jestem zbyt dziecinna'
Lady Loka napisał/a:

Od półtora roku piszesz tutaj o swoim związku. Wprowadziłaś w życie jakieś rady?

Bo ja mam jedną - facet, który nie chce się umyć przed seksem po prostu ma Cię w nosie. I żadne naprawy tu nic nie dadzą. On nie jest odpowiednim lartnerem dka Ciebie.

Bardzo częsta rada na tym forum. Coś nie gra to trzeba zakończyć związek. Tak najprościej.

Olaodkota napisał/a:

Jestem razem z moim partnerem prawie dwa lata. Oboje jesteśmy po 30.
Seks od początku był taki sobie - co muszę zaznaczyć aż tak bardzo mi nie przeszkadza. Nie jest i nigdy nie było to dla mnie ważne.
Od jakiegoś czasu było go jednak coraz mniej. Jako że nie mam dużego doświadczenia w związkach myślałam że taka kolej rzeczy, że może stres związany z pracą itd.. kolejnym powodem było to że bardzo często miałam nawracające infekcje dróg intymnych. Poprosiłam partnera żeby zawsze przed po prostu się umył i to na jakiś czas pomagało. Potem mieliśmy przerwę w współżyciu chyba z dwa miesiące i przy kłótni on sam powiedział 'czy zdajesz sobie sprawę z tego że nie spaliśmy razem 2 miesiące?' Po czym powiedział mi że to z powodu że on za każdym razem musi umyć się przed i to zabija nastrój.

Po tym czasie odstąpiliśmy od mycia, seks był coraz częściej a teraz znów nie ma - od miesiąca..
Ostatnio w żartach powiedziałam 'oni to przynajmniej ze sobą sypiają, nie tak jak co poniektórzy' na co on odpowiedział 'do tanga trzeba dwojga'.
Ja się na to obruszyłam, bo przecież wielokrotnie sama coś inicjowałam, nie jestem kłodą i wtedy on powiedział że trudno jest mieć stosunki z kimś kto zachowuje się jak 5 latka.. Zabolało mnie to, ale.. poniekąd intuicyjnie podejrzewałam że to może być powód.
W naszej relacji my bardzo dużo żartujemy ze sobą, tak naprawdę cała relacja opiera się na ciągłych żartach, gonieniu się, chowaniu się - z mojej inicjatywy. Baby-talk jest na porządku dziennym i inne bardzo dziecinne zachowania - to wszystko jest z mojej inicjatywy. Mój partner to lubi, jakoś się w to wdrożył, też często coś podobnego inicjuje ale prawda jest taka że to ja jestem tą stroną aktywną..
Nie wiem czemu tak robię, może taka po prostu jestem. Jak wracam do domu w rodzinne strony to z rodzicami też się tak zachowuję  - jak 5 latka. Chyba weszło mi to w krew niestety. Czytałam wczoraj że jest coś takiego jak adult-child syndrome.
Potrafię też być poważna. Nie zachowuję się tak przy wszyskich, ale jest to taka moja prawdziwa strona przy rodzicach i przy nim. Na ogół ludzie odbierają mnie jako osobę bardzo poważną, wręcz surową, trochę wyniosłą - kiedy mnie dobrze nie znają i tak też się 'noszę'.

Jakiś czas temu już intuicyjnie naszła mnie taka myśl, że być może w tej naszej relacji za dużo jest tych żartów, tych ciągłych wygłupów i przez to stajemy się bardziej jak przyjaciele, aniżeli jak para gdzie jest pożądanie, tajemniczość, ogień..
Ogólnie jako para mamy dużo do przepracowania na różnych polach, ale nie o tym jest ten wątek.
Sama nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć, ale cieszę się że mam jakiś punkt zaczepienia, że przynajmniej mi powiedział o co chodzi bo wiem że jest coraz więcej kobiet i ich partnerzy mówią im że wszystko jest ok, stres w pracy etc.. a tutaj mam przynajmniej jakiś konkret.
Nie wiem co z tym zrobić. Nie będę teraz za nim latać i udawać poważnej, ale muszę przyznać że im dłużej tego seksu nie ma mi też się odechciewa, bo jak już pisałam to nie jest aż tak ważna sfera życia dla mnie. Niemniej jednak w jakimś stopniu czuję się zaniedbywana przez partnera. Nie mogę napisać że czuję się nieatrakcyjnie, ale wydaje mi się że gdybym np. poszła do jakiegoś klubu czy w podobne miejsce to chyba podświadomie szukałabym potwierdzenia swojej atrakcyjności w oczach innych mężczyzn. Nie w celu zdrady, ale chyba jakaś część mnie zaczyna tęsknić za tym żeby ktoś patrzył na mnie jak na kobietę..

Może zwyczajnie za dużo tej dziecinności. Dasz radę to jakoś wypośrodkować? Może to pomoże.  Nie namawiam Cię, żebyś całkiem się zmieniała ale jak chcesz coś poprawić to skoryguj trochę swoje zachowanie
i zobacz jak Ty będziesz się z tym czuła.

A co z tym nie myciem się przed seksem? Jak Tobie to pasuje?

"Daj drugiemu dojść do głosu - przecież wiesz, co chcesz powiedzieć, a nie wiesz, co powie ten drugi, więc to powinno być dla Ciebie ciekawsze."
Magdalena Samozwaniec

4

Odp: Brak seksu... bo 'jestem zbyt dziecinna'
zwykłyOn napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Od półtora roku piszesz tutaj o swoim związku. Wprowadziłaś w życie jakieś rady?

Bo ja mam jedną - facet, który nie chce się umyć przed seksem po prostu ma Cię w nosie. I żadne naprawy tu nic nie dadzą. On nie jest odpowiednim lartnerem dka Ciebie.

Bardzo częsta rada na tym forum. Coś nie gra to trzeba zakończyć związek. Tak najprościej.

Olaodkota napisał/a:

Jestem razem z moim partnerem prawie dwa lata. Oboje jesteśmy po 30.
Seks od początku był taki sobie - co muszę zaznaczyć aż tak bardzo mi nie przeszkadza. Nie jest i nigdy nie było to dla mnie ważne.
Od jakiegoś czasu było go jednak coraz mniej. Jako że nie mam dużego doświadczenia w związkach myślałam że taka kolej rzeczy, że może stres związany z pracą itd.. kolejnym powodem było to że bardzo często miałam nawracające infekcje dróg intymnych. Poprosiłam partnera żeby zawsze przed po prostu się umył i to na jakiś czas pomagało. Potem mieliśmy przerwę w współżyciu chyba z dwa miesiące i przy kłótni on sam powiedział 'czy zdajesz sobie sprawę z tego że nie spaliśmy razem 2 miesiące?' Po czym powiedział mi że to z powodu że on za każdym razem musi umyć się przed i to zabija nastrój.

Po tym czasie odstąpiliśmy od mycia, seks był coraz częściej a teraz znów nie ma - od miesiąca..
Ostatnio w żartach powiedziałam 'oni to przynajmniej ze sobą sypiają, nie tak jak co poniektórzy' na co on odpowiedział 'do tanga trzeba dwojga'.
Ja się na to obruszyłam, bo przecież wielokrotnie sama coś inicjowałam, nie jestem kłodą i wtedy on powiedział że trudno jest mieć stosunki z kimś kto zachowuje się jak 5 latka.. Zabolało mnie to, ale.. poniekąd intuicyjnie podejrzewałam że to może być powód.
W naszej relacji my bardzo dużo żartujemy ze sobą, tak naprawdę cała relacja opiera się na ciągłych żartach, gonieniu się, chowaniu się - z mojej inicjatywy. Baby-talk jest na porządku dziennym i inne bardzo dziecinne zachowania - to wszystko jest z mojej inicjatywy. Mój partner to lubi, jakoś się w to wdrożył, też często coś podobnego inicjuje ale prawda jest taka że to ja jestem tą stroną aktywną..
Nie wiem czemu tak robię, może taka po prostu jestem. Jak wracam do domu w rodzinne strony to z rodzicami też się tak zachowuję  - jak 5 latka. Chyba weszło mi to w krew niestety. Czytałam wczoraj że jest coś takiego jak adult-child syndrome.
Potrafię też być poważna. Nie zachowuję się tak przy wszyskich, ale jest to taka moja prawdziwa strona przy rodzicach i przy nim. Na ogół ludzie odbierają mnie jako osobę bardzo poważną, wręcz surową, trochę wyniosłą - kiedy mnie dobrze nie znają i tak też się 'noszę'.

Jakiś czas temu już intuicyjnie naszła mnie taka myśl, że być może w tej naszej relacji za dużo jest tych żartów, tych ciągłych wygłupów i przez to stajemy się bardziej jak przyjaciele, aniżeli jak para gdzie jest pożądanie, tajemniczość, ogień..
Ogólnie jako para mamy dużo do przepracowania na różnych polach, ale nie o tym jest ten wątek.
Sama nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć, ale cieszę się że mam jakiś punkt zaczepienia, że przynajmniej mi powiedział o co chodzi bo wiem że jest coraz więcej kobiet i ich partnerzy mówią im że wszystko jest ok, stres w pracy etc.. a tutaj mam przynajmniej jakiś konkret.
Nie wiem co z tym zrobić. Nie będę teraz za nim latać i udawać poważnej, ale muszę przyznać że im dłużej tego seksu nie ma mi też się odechciewa, bo jak już pisałam to nie jest aż tak ważna sfera życia dla mnie. Niemniej jednak w jakimś stopniu czuję się zaniedbywana przez partnera. Nie mogę napisać że czuję się nieatrakcyjnie, ale wydaje mi się że gdybym np. poszła do jakiegoś klubu czy w podobne miejsce to chyba podświadomie szukałabym potwierdzenia swojej atrakcyjności w oczach innych mężczyzn. Nie w celu zdrady, ale chyba jakaś część mnie zaczyna tęsknić za tym żeby ktoś patrzył na mnie jak na kobietę..

Może zwyczajnie za dużo tej dziecinności. Dasz radę to jakoś wypośrodkować? Może to pomoże.  Nie namawiam Cię, żebyś całkiem się zmieniała ale jak chcesz coś poprawić to skoryguj trochę swoje zachowanie
i zobacz jak Ty będziesz się z tym czuła.

A co z tym nie myciem się przed seksem? Jak Tobie to pasuje?

Myślę, że właśnie za dużo jest tej dziecinności.. myślę, że jest tego przesyt. Czasami jak np. bardziej się dystansuję, albo chociażby jestem bardziej poważna to czuję że relacja na tym zyskuje.. Czy dam to radę wypośrodkować długoterminowo i być w tym konsekwentna ? Mogę się postarać, ale wiem że może mi z tym być ciężko bo to jest jak nawyk, coś co bardzo weszło mi w krew. Musiałabym się po prostu pilnować, żeby nie było tego zbyt duzo, być bardziej 'w momencie', w 'chwilii' a nie dać się temu ponosić..

Co do samego mycia przed seksem - mój partner jest ogólnie jest czystym człowiekiem, nie ma problemu z higieną. Tylko i wyłącznie z racji moich infekcji intymnych jednym z rozwiązań było to, żeby mieć stosunki tylko wtedy kiedy jest zaraz po umyciu się - nie po sikaniu, nie po siedzeniu kilku godzin w domu. Wydawało mi się że to na początku pomagało na te infekcje, ale różnie to jest i jest w kratkę. Trudno określić, bo seksu prawie nie ma, czy to pomagało czy nie, ale odstąpiliśmy od tego, bo on tego po prostu nie chciał robić i tyle, co było dla mnie bardzo krzywdzące bo tu chodziło o moje zdrowie a nie o moje widzimisię.

5 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2022-06-08 08:11:18)

Odp: Brak seksu... bo 'jestem zbyt dziecinna'

ZwykłyOn - tak, bo ja kojarzę poprzednie tematy Autorki z których jasno wynika to, że ten facet jej nie szanuje i to jest problemem. Nie żarty, nie dziecinność, a brak szacunku.

Nie wyobrażam sobie uprawiać seksu z facetem, który jest po całym dniu pracy i nie chce się umyć. Takiego penisa po całym dniu sikania to ja bym do ręki nie wzięła. I nie uważam tego za coś, co psuje nastrój.

Autorko, weź i zacznij się szanować. Po co Ci facet, który od samego początku widzi w Tobie przewagę wad?

edit: patrz ZwykłyOn:
https://www.netkobiety.pl/t127516.html
https://www.netkobiety.pl/t126817.html
https://www.netkobiety.pl/t124979.html

z każdego jednego tematu wychodzi to, jak bardzo oni są niedobrani. Nie, nie należy każdego związku ratować na siłę w imię ratowania. Trzeba wiedzieć, kiedy odpuścić dla swojego własnego zdrowia psychicznego.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

Konto zawieszone.

6

Odp: Brak seksu... bo 'jestem zbyt dziecinna'

Trochę tu czegoś nie rozumiem. Czy zachowujesz się dziecinnie też w sytuacjach intymnych? No bo przecież można w związku się dużo wygłupiać itd, i to nie zmienia atrakcyjności partnera/partnerki. Może przystopuj trochę z tym babytalk, ale ganianie się, czy chowanie to może być przecież świetny wstęp do seksu. Ale oczywiście nie za każdym razem-trochę umiaru. Może zastanów się czy to jest prawdziwy powód, zapytaj go o to, porozmawiaj z nim jeszcze. Bo wcześniej Ci powiedział, że to kwestia mycia, teraz że Twoja dziecinność... Nie twierdzę że kłamie, ale może jak zaczniecie jeszcze raz szczerze na ten temat rozmawiać, to dojdziecie do sedna.

7

Odp: Brak seksu... bo 'jestem zbyt dziecinna'
Lady Loka napisał/a:

ZwykłyOn - tak, bo ja kojarzę poprzednie tematy Autorki z których jasno wynika to, że ten facet jej nie szanuje i to jest problemem. Nie żarty, nie dziecinność, a brak szacunku.

Nie wyobrażam sobie uprawiać seksu z facetem, który jest po całym dniu pracy i nie chce się umyć. Takiego penisa po całym dniu sikania to ja bym do ręki nie wzięła. I nie uważam tego za coś, co psuje nastrój.

Autorko, weź i zacznij się szanować. Po co Ci facet, który od samego początku widzi w Tobie przewagę wad?

edit: patrz ZwykłyOn:
https://www.netkobiety.pl/t127516.html
https://www.netkobiety.pl/t126817.html
https://www.netkobiety.pl/t124979.html

z każdego jednego tematu wychodzi to, jak bardzo oni są niedobrani. Nie, nie należy każdego związku ratować na siłę w imię ratowania. Trzeba wiedzieć, kiedy odpuścić dla swojego własnego zdrowia psychicznego.

Faktycznie dużo tego. Wydaje się, że aż za dużo.

"Daj drugiemu dojść do głosu - przecież wiesz, co chcesz powiedzieć, a nie wiesz, co powie ten drugi, więc to powinno być dla Ciebie ciekawsze."
Magdalena Samozwaniec

Posty [ 7 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Brak seksu... bo 'jestem zbyt dziecinna'

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021