47 letni prawiczek - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » 47 letni prawiczek

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 121 do 179 z 179 ]

121

Odp: 47 letni prawiczek
lilly25 napisał/a:

Wydaje mi sie ze dosc czesto zdarza sie ze w jakims srodowisku ludzie sa uprzedzeni do danego czlowieka,(...) ozmawiac, to szans na zawarcie jakiejkolwiek znajomosci wlasciwie nie mial.

I to, że był kozłem ofiarnym, w każdym środowisku, przez ostatnie 30 lat to nie jest jego wina?
Zła karma?
1 to może nie być Twoja wina, no może 2... ale jak coś jest regułą, to problem jest w tobie a nie w otoczeniu.


lilly25 napisał/a:

a ktore spodobaly by sie moze 2-4 osobom na 10000,

Jakieś poważne (naukowe) źródło?
Czy to taka statystyka z "końca pleców"?



przecietny czlowiek obraca sie w dosc ograniczonej ilosciowo grupie ludzi przez wiele lat. Jak ktos jest brzydki (w sensie - wiekszosc uznala by go za brzydkiego, gdyby miala mozliwosc zobaczenia), to ma naprawde male szanse zeby akurat z tej garstki natrafic na kogos komu by pasowal, .

Przecietny
1. «będący wynikiem podzielenia sumy pewnych składników przez ich liczbę»
2. «zwykły, typowy»
3. «słaby, pospolity»
za słownikiem PWN.

Czyli zakładam, że chodzi to o: 2. «zwykły, typowy».
Tylko, że to strzał w kolano bo... zwykły, typowy człowiek jednak znajduje sobie kogoś. Bycie (teraz lub w przeszłości) w związku/związkach jest typowe. Nietypowe jest zostanie 40 letnim prawiczkiem(dziewicą)/nie posiadania żadnego związku/...

swiecie ani raz w zyciu zaden ze znanych im mezczyzn nie zlozyl propozycji (...) seksu.

Niech założą konto na sympati/tinderze/badu/ogłoszeniach lokalnych. Dostaną 50 do wieczora. *wiwaty publiczności*

'Czy chcesz byc moja dziewczyna?'

https://memegenerator.net/img/instances/42095680/wut.jpg

przyczyna, tylko pech w tej sferze zycia.

10/20/30.../90 lat pecha?
To tak samo jak z tym słynnym "trafiam na samych dupków/blachary". Nie trafiasz, tylko samemu to wybierasz bo...

Zobacz podobne tematy :

122 Ostatnio edytowany przez lilly25 (2018-03-11 18:37:07)

Odp: 47 letni prawiczek
Znerx napisał/a:
lilly25 napisał/a:

Wydaje mi sie ze dosc czesto zdarza sie ze w jakims srodowisku ludzie sa uprzedzeni do danego czlowieka,(...) ozmawiac, to szans na zawarcie jakiejkolwiek znajomosci wlasciwie nie mial.

I to, że był kozłem ofiarnym, w każdym środowisku, przez ostatnie 30 lat to nie jest jego wina?
Zła karma?
1 to może nie być Twoja wina, no może 2... ale jak coś jest regułą, to problem jest w tobie a nie w otoczeniu.

W jakim sensie winą? Przyczyna faktycznie istnieje, ale często nie chodzi o jakieś szczególne cechy osoby wykluczonej czy nawet dręczonej (a czasami tak, ale niekoniecznie negatywne, a bardziej np. zbytnią wrażliwość, bycie rozmarzonym, niechęć do bójek itd.), a to że jakaś grupka z nudów postanowiła się pewnego dnia zabawić, a potem rozprzestrzeniło się to na całą szkołę/podwórko/miejsce pracy, aż w końcu (czasami w krótkim okresie czasu) osoba została uznana za kogoś z kim nie wypada się zadawać, kogoś z kim próba zadawania się (a nawet bliskiego siedzenia czy przechodzenia) kończy się tym samym co u tej osoby - zostaniem uznanym za takiego samego, więc nawet jak ktoś by chciał to się boi to zrobić, i taki człowiek nie ma właściwie żadnych szans aby wejść z kimś w bliższą relację. Wygranie jednej osoby z kilkudziesiecioma, albo nawet setka jest czyms malo realnym.
Oczywiście teraz mamy internet, który daje dużo możliwości ale to stosunkowo nowy wynalazek.


Znerx napisał/a:
lilly25 napisał/a:

a ktore spodobaly by sie moze 2-4 osobom na 10000,

Jakieś poważne (naukowe) źródło?
Czy to taka statystyka z "końca pleców"?

Zeby sprawdzic czy moje podejrzenia sa sluszne musialabym pokazac zdjecia tych kobiet ktore przychodza mi do glowy przy slowie 'brzydka' np. 1000 facetow, a  mozliwosci takiej raczej nie mam, ale przeciez wiem co sie na ogol podoba, a co nie.



Znerx napisał/a:
lilly25 napisał/a:

przecietny czlowiek obraca sie w dosc ograniczonej ilosciowo grupie ludzi przez wiele lat. Jak ktos jest brzydki (w sensie - wiekszosc uznala by go za brzydkiego, gdyby miala mozliwosc zobaczenia), to ma naprawde male szanse zeby akurat z tej garstki natrafic na kogos komu by pasowal, .

Przecietny
1. «będący wynikiem podzielenia sumy pewnych składników przez ich liczbę»
2. «zwykły, typowy»
3. «słaby, pospolity»
za słownikiem PWN.

Czyli zakładam, że chodzi to o: 2. «zwykły, typowy».
Tylko, że to strzał w kolano bo... zwykły, typowy człowiek jednak znajduje sobie kogoś. Bycie (teraz lub w przeszłości) w związku/związkach jest typowe. Nietypowe jest zostanie 40 letnim prawiczkiem(dziewicą)/nie posiadania żadnego związku/...

Tak, typowe jest posiadanie choc jednego zwiazku w zyciu/nie bycie prawiczkiem/dziewica w pewnym wieku, ale ja to napisalam w takim kontekscie - przecietny czlowiek obraca sie w bardzo ograniczonym gronie ludzi, wiec fakt nie wystapienia wsrod nich ani jednej pasujacej do niego osoby plci przeciwnej (a co za tym idzie - ani jednej szansy) nie jest niczym co swiadczyloby koniecznie o tym ze ma problemy w budowaniu relacji.



Znerx napisał/a:
lilly25 napisał/a:

swiecie ani raz w zyciu zaden ze znanych im mezczyzn nie zlozyl propozycji (...) seksu.

Niech założą konto na sympati/tinderze/badu/ogłoszeniach lokalnych. Dostaną 50 do wieczora. *wiwaty publiczności*

W dzisiejszych czasach rzeczywiscie jest to proste majac swiadomosc ze istnieja takie strony, ale pamietajmy ze jeszcze 17-20 lat temu nie bylo to mozliwe, wiec jesli jakas kobieta nie miala w ciagu 40stu lat zycia ani jednej propozycji zostania czyjas dziewczyna badz samego kontaktu fizycznego to niewiele mogla zdzialac. Mlodosc wspolczesnej 40kilku-50kilku latki ktora cale zycie byla samotna (ktorej nikt nigdy nie zapytal czy chce z nim byc ani czy chce sie z nim przespac) przypadla jeszcze na czasy w ktorych nie bylo takich mozliwosci.


Znerx napisał/a:
lilly25 napisał/a:

przyczyna, tylko pech w tej sferze zycia.

10/20/30.../90 lat pecha?
To tak samo jak z tym słynnym "trafiam na samych dupków/blachary". Nie trafiasz, tylko samemu to wybierasz bo...

Naprawde negujesz ze mozna miec w jakiejs sferze zycia pecha (tak samo jak w niektorych szczescie)? Co do Twojego przykladu z trafianiem na samych dupkow to istnieje np. cos takiego jak psychopatia. Psychopaci potrafia doskonale maskowac swoje prawdziwe oblicze, i wywierac pozadane wrazenie dopoki dopoty jest to w ich interesie. Kobieta niekoniecznie przeciez musiala zdawac sobie sprawy ze dany facet ma takie a nie inne cechy od poczatku. Osobiscie uwazam ze jak najbardziej kobieta moze miec pecha i trafiac za kazdym razem na typ np. agresywnego manipulatora ktory na poczatku nie daje zadnych znakow ze posiada takie cechy.

Na dokladnie takiej samej zasadzie (posiadania pecha w pewnej sferze) mozna nigdy nie otrzymac od kogos szansy na blizsza relacje pomimo bycia normalnym (nie rozniacym sie od tych ktorzy taka szanse dostali wiele razy).

123

Odp: 47 letni prawiczek
Iceni napisał/a:

Uwazam, ze oprocz pragnienia bycia z kims trzeba tez wykazac odrobine checi dzialania. Na swiecie jest mnostwo brzydkich kobiet - moze to brutalne, ale skoro zadna ladna go nie chce, to niech poszuka brzydkiej. Albo pozna jakas niewidoma:P tylko to jest ryzykowne, bo wtedy moze sie okazac, ze problem nie rkwi w braku urody, ale w malo interesujacym, ciapowatym charakterze.

A latwiej jest zaakceptowac "jestem brzydki" -bo to w koncu wina natury, niz przyznac sie przed samym soba, ze to nie kwestia wygladu, ale malo atrakcyjnego charakteru - bo to juz nie jest wina natury, tylko wlasnej ciapowatosci, lekow, wycofania i ogolnego tchorzostwa towarzyskiego.

A to charakter to niby skąd się bierze?
Wygląd jak i charakter to są rzeczy z którymi się rodzimy, i co prawda są jeszcze operacje plastyczne smile i tu by dało rade z tym wyglądem coś tam zrobić, no ale charakteru to się już nie zmieni.


rossanka napisał/a:

Pójdzie do agencji i co to zmieni? Tzn poza tym, że technicznie zobaczy jak to jest. Czy poza agencją będzie w stanie zbudować coś na tyle z kobietą, że będzie w końcu w związku , potem będzie seks itd? Wątpię.

Zmieni to że w końcu będzie miał seks smile

rossanka napisał/a:

Jest znacząca różnica. Do agencji wchodzisz, płacisz, wybierasz, mówisz co chcesz - i to masz. (A przynajmniej tak sobie wyobrażam).
A w "prywatnym życiu " rozmawiasz z tą osobą, musisz ją sobą zaciekawić, ona też musi ci się podobać,

No to autor tego wątku nikogo nie zaciekawił i nie zaciekawi, bo już jest za stary, więc zostają jedynie agencje.

rossanka napisał/a:

Seks - tu nie ma instrukcji obsługi. A w agencji pani może udawać, że jest dobrze, że jej się coś bardzo podoba - taki ma zawód. A potem w normalnym życiu - niewypał, bo okazuje się , że "normalna" kobieta tak nie reaguje. I znowu będzie źle.

Może ty rossanka znasz jakieś inne prostytutki, ale te z którymi miałem do czynienia, to nic nie udawały.
Ogólnie nie widziałem u nich zbytnio jakiś orgazmów, no może tu był problem z tym że ja u nich nie bywałem zbyt często, bo to też chodzi o to, że jakbym bywał tam codziennie, wtedy chcąc mnie dodatkowo zachęcić, do tak częstych wizyt, mogły by coś udawać, no ale nie bywam tam często, to też nikt mi nic nie udawał.
Więc wizyta autora tego wątku u prostytutki, też by się jakimiś mega doznaniami nie skończyła, by było średnio, a zważywszy na wiek, to może i kiepsko.


Iceni napisał/a:

Teoria ladna, ale na swiecie jest wiecej osob niz tylko Kasia dla Staszka i Staszek dla Kasi.

Problemem psychicznym, a wlasciwie psychologicznym moze byc chociazby nadmierna nieśmiałość, wycofanie, kompleksy, nierealne oczekiwania etc. Nie wierzę, ze zdrowa, szczęśliwa osoba nie znajdzie wokol siebie jednej osoby, ktora ja zaakceptuje na tyle by doświadczyć bliskosci..


To wszystko zależy od środowiska w którym się dana osoba znajduje.


rossanka napisał/a:

już kolejny raz pisze, ze to, że ktoś tak długo nie miał tego seksu, to nie chodzi o sam seks, tylko o coś wiecej. Może był chorobliwie nieśmiały, może nie umiał utrzymać żadnej relacji z kobietą, może nie ma ogólnie przyjaciół, coś jest na rzeczy w każdym razie, dlatego trzeba było się jak to mówicie ocknąć wcześniej. Na co czekac.
A wizyta w agencji moim zdaniem dlatego nie załatwi sprawy do końca, bo co z tego, że ktoś spróbuje w końcu tego seksu,będzie obcował z nagą kobietą, jak nadal nie będzie umiał nawiązać i podtrzymac relacji w normalnym życiu (tzn poza agencją). A w takim razie, za każdym razem będzie musiał chodzić do agencji, a poza nią i tak będzie sam bez żadnej relacji a co za tym idzie bez seksu.

Ale tu nie chodzi o to by rozwiązać jego problem, bo chyba się tego nie da zrobić, ale chodzi o to żeby, uzyskać z życia co jest możliwe na ten moment.
A na ten moment to tylko płatny seks wchodzi w rachubę.

rossanka napisał/a:

A z resztą, pytanie do Panów, taki seks w agencji - jest przyjemny? Z obcą kobietą, przecież jej nie znacie, wiecie, że ona zrobi wszystko, powie wszystko, będzie zawsze miła bo za to się jej płaci. To daje satysfakcje? Pytam serio, bo nie umiałabym się kochać bez żadnego uczucia z jakimś obcym facetem.

Są różnego rodzaju potrzeby, z czego potrzeba tego całego seksu, też jest czymś ważnym.
I teraz tak dla porównania, żebyś była w stanie zrozumieć smile to takiego 30 letniego prawiczka i jego potrzebe seksu, można porównać do kogoś kto nie spał 40 godzin, i ma potrzebe tego żeby iść spać, czy choćby do kogoś kto nie jadł nic od 3 dni, i wtedy pojawia się ogromna potrzeba tego żeby coś zjeść.
A te dziewczyny to też nie są aż takie obce, bo pytam się jak mają na imie, oraz skąd pochodzą, więc jakieś relacje są tutaj zachowane.

rossanka napisał/a:

Ale to bez sensu Takie porównanie.  Jak otyły schudnie  nawet nie 40 ale 15, to i tak będzie z korzyścią dla jego zdrowia.
A prawiczek  jak straci prawicowo w agenacji to co to mu da?

A chodzenie do kina, oglądanie telewizji, kebab hamburgery, co to ma niby dać? po co to ludzie robią?


rossanka napisał/a:

Sądzisz, ze to się potoczyło dalej tak, że on poszedł jednak do tej agencji, przeżył pierwszy raz, potem poszedł znowu i znowu a potem kogoś poznał i sie ożenił? Wątpię. Całkiem możliwe, że skończyło się tak, że chodzi co jakiś czas do agencji i tyle. Nic się w jego życiu nie zmieniło poza tym, że poznał, co to seks.

To wszystko zależy ile zarabia, jak również jakie ma nastawienie do prostytutek.
I jeśli zarabia 5 tyś. na miesiąc, jak również nie brzydzi i nie wstydzi się przed sobą mieć związku z prostytutką, to już pewnie sobie jakąś młodą fajną dziewczynę w tej agencji znalazł, i może są już małżeństwem smile
i wiem co mówię, bo żeby on pomimo swojego wieku, był brzydszy odemnie, to jest raczej niemożliwe smile i z góry to wykluczam, a przecież znalazłem w tej agencji młodą wyjątkowo ładną ukrainke, co był chętna na zakładanie rodziny, tylko zwyczajnie zbyt mało zarabiam, żeby zakładać z kimkolwiek rodzinę.
No ale jeśli autor wątku zarabia te 5 tyś. to różnie może z tym być.
Ale też może być w drugą strone, i jeśli doczekał do wieku 47 lat i jeszcze nie skorzystał z tych prostytutek, to może być do nich negatywnie nastawiony, i pomimo tego że(być może)aktualnie z nich korzysta, to uważa je za największe zera jakie tylko mogą być, wręcz na nie pluje! i w tej sytuacji nie ma możliwości żeby tam szukał kogoś do stałego związku.
Przy takim podejściu to autor tego wątku, może by wolał małżeństwo z 70 letnią zwyczajną staruszką, niż z 20 letnią  prostytutką.

124

Odp: 47 letni prawiczek
rossanka napisał/a:

Ale to bez sensu Takie porównanie.  Jak otyły schudnie  nawet nie 40 ale 15, to i tak będzie z korzyścią dla jego zdrowia.
A prawiczek  jak straci prawicowo w agenacji to co to mu da? (...)Nic się w jego życiu nie zmieniło poza tym, że poznał, co to seks.

Napisałem już coś wcześniej, ale powtórzę tu dokładniej: Będzie to z korzyścią dla jego zdrowia psychicznego(a na pewno w porównaniu ze starzeniem się w cnocie).
Może taki nie nabierze ogromu doświadczenia i nie stanie się od razu super kochankiem, ale pozbędzie się przynajmniej pewnej części kompleksów(w tym kompleksu prawiczka), pozbędzie się odwiecznego ciśnienia na kobiety, seks, parcia na utratę prawictwa, przestanie się bać(w jakimkolwiek tego słowa znaczeniu) kobiet, nagości, oswoi się w samym seksem. Nie będzie już w ograniczony sposób postrzegał kobiet jako czegoś strasznego, bądź jako "ostatniej/jedynej deski ratunku która może mu pomóc uporać się z problemem prawictwa", nie będzie już tak sfrustrowany i zdesperowany i nie będzie też pochodził do kobiety(zwłaszcza nagiej) jak pies do jeża.
Stanie się spokojniejszy i pewniejszy siebie pod tym względem.

A nie sądzę, by to nie miało żadnego pozytywnego znaczenia na jego przyszłe relacje z kobietami, w przynajmniej w porównaniu z późnym prawictwem.
Naprawdę, nie wszystko psycholog załatwi(chyba że młoda psycholożka która chętnie poszłaby do łóżka ze swoim pacjentem).

rossanka napisał/a:

Jest znacząca różnica. Do agencji wchodzisz, płacisz, wybierasz, mówisz co chcesz - i to masz. (A przynajmniej tak sobie wyobrażam).
A w "prywatnym życiu " rozmawiasz z tą osobą, musisz ją sobą zaciekawić, ona też musi ci się podobać,

No właśnie: rozmawiasz z tą osobą(dobra gadka), musisz ją sobą zaciekawić(dobra gadka, bycie przystojnym, mieć pewne pociągające cechy charakteru, trzeba nie raz coś mieć itp.), trzeba w ogóle się podobać tej osobie....

Doprawdy, jest tu ktoś jeszcze, komu do tej pory wydaje się że istnieje "seks za darmo, za który się wcale w jakikolwiek sposób nie płaci"? Jedyna różnica jest w sposobie "płatności".
Zawsze trzeba coś od siebie dać, żeby coś otrzymać.

Brzydasek napisał/a:

Przy takim podejściu to autor tego wątku, może by wolał małżeństwo z 70 letnią zwyczajną staruszką, niż z 20 letnią  prostytutką.

Oj wątpię... big_smile big_smile

Prawdziwa przyjaźń damsko-męska istnieje tylko między bratem i siostrą oraz między gejem i lesbijską.

125

Odp: 47 letni prawiczek

Bądźmy realistami, na normalny związek to już raczej nierealne, niech sobie chociaż po*ucha...

126 Ostatnio edytowany przez Znerx (2018-03-12 16:14:27)

Odp: 47 letni prawiczek
lilly25 napisał/a:

W jakim sensie winą?

wina -> efekt działania cech fizycznych/charakteru/wzorców zachowania, skutkujący .... itd.

lilly25 napisał/a:

szans aby wejść z kimś w bliższą relację. Wygranie jednej osoby z kilkudziesiecioma, albo nawet setka

Może jestem naiwny ale, pomijając jakieś kompletnie patologiczne środowiska, to "matołów" można liczyć w jednostkach, a nie setkach. Nie przesadzajmy, żę wszyscy są tacy źli.


lilly25 napisał/a:

pokazac zdjecia tych kobiet ktore przychodza mi do glowy przy slowie 'brzydka' np. 1000 facetow, (...) wiem co sie na ogol podoba, a co nie.

Co się podoba ogółowi/jest społecznie (w Twojej grupie) uznawane za atrakcyjne.
Przecież jest np. rynek na filmy XXX z chorobliwie otyłymi kobietami. Czyli jest iluś chętnych na takie kobiety. Pomimo, że to nie jest ani estetyczne, ani zdrowe.

lilly25 napisał/a:

posiadanie choc jednego zwiazku (...) przecietny czlowiek obraca sie w bardzo ograniczonym gronie ludzi, wiec fakt nie wystapienia wsrod nich ani jednej pasujacej do niego osoby plci przeciwnej (...) nie jest niczym co swiadczyloby koniecznie o tym ze ma problemy w budowaniu relacji.

Tylko, że pomimo obracania sie w bardzo ograniczonym gronie ludzi to większość posiada choć jeden związek .  Czyli jednak, "pasujące osoby" to nie jest niespotykany gatunek.


lilly25 napisał/a:

W dzisiejszych czasach rzeczywiscie jest to proste majac swiadomosc ze istnieja takie strony, ale pamietajmy ze jeszcze 17-20 lat temu nie bylo to mozliwe,

17 lat temu to był 2001. Nie przesadzajmy, że wtedy to nic nie było big_smile.
Nawet z ciekawości sprawdziłem. TEPSa już neostradę wtedy sprzedawała. Swoją drogą to miałem nawet to wcześniejsze ustrojstwo... SDI to się nazywało i było nawet od 1999 dostępne.
Ktoś IRC pamięta? big_smile


lilly25 napisał/a:

. Mlodosc wspolczesnej 40kilku-50kilku latki ktora cale zycie byla samotna (ktorej nikt nigdy nie zapytal czy chce z nim byc ani czy chce sie z nim przespac) przypadla jeszcze na czasy w ktorych nie bylo takich mozliwosci.

Kluby, dyskoteki, domówki, koncerty, wolna miłość, biura matrymonialne, ogłoszenia towarzyskie w gazetach to wynalazki 2010 AD.

lilly25 napisał/a:

Naprawde negujesz ze mozna miec w jakiejs sferze zycia pecha (tak samo jak w niektorych szczescie)?

Oczywiście, że można. Tylko pech/szczęście to przypadki brzegowe.
statystyka, rozkład normalny, Krzywa Gaussa?
http://vitaltrading.pl/wp-content/uploads/2016/08/krzywa_gaussa-2.jpg

pech - skrajna lewa strona
szczęście - skrajna prawa strona


lilly25 napisał/a:

Psychopaci potrafia doskonale maskowac swoje prawdziwe oblicze, i wywierac pozadane wrazenie dopoki dopoty jest to w ich interesie. Kobieta niekoniecznie przeciez musiala zdawac sobie sprawy ze dany facet ma takie a nie inne cechy od poczatku.

Ilu jest psychopatów w społeczeństwie?
wikipedia twierdzi, że 2-3%.
To nieźle musi się ta kobieta starać, żeby zawsze trafiać idealnie 2-3/100. 

lilly25 napisał/a:

Osobiscie uwazam ze jak najbardziej kobieta moze miec pecha i trafiac za kazdym razem na typ np. agresywnego manipulatora ktory na poczatku nie daje zadnych znakow ze posiada takie cechy.

Raz, nie 5 raz z rzędu.

*przejaskrawienie mode on*
Co byś powiedziała facetowi który narzeka, że "wszystkie kobiety to d*****i"?
Wiedząc, że podobają mu się tylko dziewczyny z klubów, w spódniczkach nie zakrywających tyłka i idące z nim do łóżka tego samego wieczoru.
*****
Ma takiego pecha i trafia na same "złe" kobiety? Serio?

I tak samo ma się sprawa z prawictwem/dziewictwem. Niestety. Pójście do prostytutki/przespanie się z facetem z chatu nic nie da na dłuższą metę, bo nie rozwiązuje prawdziwego problemu. Oczywiście, może trochę pomóc na część kompleksów ale równie dobrze może zaszkodzić. Skończy się olaniem problemu i etatowym chodzeniem na prostytutki/facetów z chatu.... a normalne relacje jak leżały, tak będą leżeć.

127

Odp: 47 letni prawiczek
Znerx napisał/a:

I tak samo ma się sprawa z prawictwem/dziewictwem. Niestety. Pójście do prostytutki/przespanie się z facetem z chatu nic nie da na dłuższą metę, bo nie rozwiązuje prawdziwego problemu. Oczywiście, może trochę pomóc na część kompleksów ale równie dobrze może zaszkodzić. Skończy się olaniem problemu i etatowym chodzeniem na prostytutki/facetów z chatu.... a normalne relacje jak leżały, tak będą leżeć.

Z tego co mówisz by wynikało, że lepiej być 47 letnim prawiczkiem, niż kimś kto w wieku 30 lat poszedł do agencji, a w wieku 47, ma już za sobą 17 lat chodzenia do prostytutek.

X77 napisał/a:

Oj wątpię... big_smile big_smile

Oj chyba jednak, tak smile

Bo gdyby autor tego wątku, faktycznie nie miał żadnych uprzedzeń do prostytutek, to już będąc 30 letnim prawiczkiem zacząłby chodzić do agencji towarzyskiej, i tam szukać jakiejś dziewczyn z którą by próbował tworzyć jakiś związek.
Skoro jednak tak długo jest prawiczkiem, to znaczy że jednak, coś mu w tych prostytutkach, nie pasuje.

128

Odp: 47 letni prawiczek
Brzydasek napisał/a:

Skoro jednak tak długo jest prawiczkiem, to znaczy że jednak, coś mu w tych prostytutkach, nie pasuje.

A może boi się alfonsów? Nie siedzimy w głowie autora to nie wiemy nic ponad to, co sam napisał.

129

Odp: 47 letni prawiczek
John Derelict napisał/a:

Widziałem, kiedy został założony temat, ale napisałem, że nie mogłem się powstrzymać przed dorzuceniem czegoś od siebie. No, widzisz. Prawie 3 lata, a nimfa_błotna dopiero teraz wyłapała stwierdzenie, które ją rozbawiło.

To ja też dorzucę coś od siebie.
Radzę uważniej rozglądać się wokół, bo 3 lata temu to ja istnieniu tego forum w ogóle nie miałam pojęcia big_smile big_smile

John Derelict napisał/a:
Lou71.71 napisał/a:
Cyngli napisał/a:

Chciałam tylko dodać, że ludzie mniej atrakcyjni fizycznie BARDZIEJ się starają.

Też kiedyś tak myślałam ... jakże się myliłam big_smile

A mogłabyś napisać, dlaczego się z tym nie zgadzasz? To samo pytanie kieruję do nimfy błotnej, która zapytała, czy facet mniej atrakcyjny będzie bardziej wierny.

Mógłbyś powtórzyć pytanie, które do mnie kierujesz?
To ja zadałam pytanie/ poddałam coś w wątpliwość, i sama mam sobie teraz na to pytanie odpowiedzieć? big_smile

John Derelict napisał/a:
nimfa_błotna napisał/a:

Ja powiem inaczej - niektórzy juz teraz nawet ok 30-stki wyglądają jak Quasimodo big_smile
A twierdzą, że "wolniej się starzeją" od kobiet big_smile
Mówią to, w co chcieliby wierzyć, i myslą, że jak dostatecznie wiele razy to powtórzą, to tak się magicznie stanie big_smile

To prawda, co piszesz. Jednak uważam, że współcześni czterdziestoparolatkowie wyglądają o wiele lepiej niż ci sprzed kilku dekad.

Współcześni czterdziestoparolatkowie wyglądają raczej jak ówcześni sześćdziesięciolatkowie. To chciałam powiedzieć wink

Nie czyń samej siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz (Janis Joplin)

I niech sobie będą wszyscy mądrzy ze swoimi rozumami, a ja z moją miłością niech sobie będę głupi (Edward Stachura)

130

Odp: 47 letni prawiczek
Brzydasek napisał/a:

To wszystko zależy ile zarabia, jak również jakie ma nastawienie do prostytutek.
I jeśli zarabia 5 tyś. na miesiąc, jak również nie brzydzi i nie wstydzi się przed sobą mieć związku z prostytutką, to już pewnie sobie jakąś młodą fajną dziewczynę w tej agencji znalazł, i może są już małżeństwem smile
i wiem co mówię, bo żeby on pomimo swojego wieku, był brzydszy odemnie, to jest raczej niemożliwe smile i z góry to wykluczam, a przecież znalazłem w tej agencji młodą wyjątkowo ładną ukrainke, co był chętna na zakładanie rodziny, tylko zwyczajnie zbyt mało zarabiam, żeby zakładać z kimkolwiek rodzinę.
No ale jeśli autor wątku zarabia te 5 tyś. to różnie może z tym być.

Brzydasek, muszę Cię zawieść, ale albo nie jesteś taki brzydki albo masz dobry sprzęt albo dobrze się roochasz. No chyba że na te swoje dziffki specjalnie na Ukrainę zapylasz.
"Dziadek" zarabiający 5 tys to ma być dobra partia? Chyba w funtach przeliczanych na osobę w potencjalnym związku z 3 wyimaginowanych dzieci. Gdzie prostytutka zwiąże się z kimś kto słabiej zarabia od niej? Poza tym dziadek jeszcze zrobi jej 2 dzieci, figura dziewczynie się popsuje, a dziadek kojfnie w wieku 60 lat zostawiając ją bez środków do życia. Co ona wtedy będzie miała zrobić? Wrócić do prostytucji? Choć w sumie jak mężczyzna zarabia 5 tys to musiałaby i tak pracować. Mówimy o netto, bo o brutto nie ma co nawet gadać.

Wprawdzie nie szukam faceta dla pieniędzy, ale gdybym nie miała perspektyw zawodowych, a byłabym "wyjątkowo ładna" i chciałabym się sprzedać to na pewno nie zeszłabym z zarobkami względnie młodego faceta poniżej 20 tys (przy czym musiałby we mnie inwestować).

A tak poza konkursem, Brzydasek, piszesz, że jesteś wyjatkowo brzydki, a teraz że słabo zarabiasz. Nie myślałeś, żeby podnieść kwalifikacje? No bo biedny i brzydki facet to rzeczywiście combo, które odstarszy multum kobiet. Ja wiem, że te prostytutki Ci wystarczają, ale z tego co piszesz o seksie w agencji seks "normalny" jest o niebo lepszy (myślałam że chociaż udawanie orgazmu to standard big_smile), więc polecam jednak włożyć trochę wysiłku i spróbować. smile

A co do wypowiedzi lilly25, ja też nie wierzę w tego legendarnego pecha przez 30 lat. Facet jest albo leniwy albo turbonieśmiały (ale skoro nad tym nie pracował przez 30 lat to znaczy że jest też leniwy) albo mega zakompleksiony albo za wysoko mierzy. Normalni ludzie jak im jakaś sytuacja uwiera to kombinują i podejmują inicjatywę wychodzącą poza ich dotychczasowe przekonania. Takie siedzenie na "dupiu" i brak reakcji na brak zmian nie jest normą.

131 Ostatnio edytowany przez lilly25 (2018-03-12 22:25:49)

Odp: 47 letni prawiczek
Znerx napisał/a:
lilly25 napisał/a:

szans aby wejść z kimś w bliższą relację. Wygranie jednej osoby z kilkudziesiecioma, albo nawet setka

Może jestem naiwny ale, pomijając jakieś kompletnie patologiczne środowiska, to "matołów" można liczyć w jednostkach, a nie setkach. Nie przesadzajmy, żę wszyscy są tacy źli.

Nie sprowadzalabym wszystkiego do 'matolstwa'. To nie jest wszystko takie latwe, jest np. cos takiego jak skojarzenia, a w grupie maja miejsce pewne mechanizmy. Mamy sobie Kasie ktora z checia poznala by Jarka, ale nawet wtedy gdy znajdzie sie blisko niego grupa zaczyna ja zawstydzac bo Jarek jest najwiekszym posmiewiskiem w szkole,  a co dopiero gdyby probowala sie z nim na serio zaznajomic. Poniewaz Kasi nawet wtedy gdy zostaje przydzielona do pary z Jarkiem przez nauczycielke 'dostaje' sie potem od klasy, to Jarek (do ktorego jest poczatkowo pozytywnie nastawiona) zaczyna kojarzyc sie jej z tym uczuciem zawstydzenia, przykroscia co skutkuje po jakims czasie przerodzeniem sie tych negatywnych emocji/uczuc w faktyczna antypatie. Dlaczego Jarek w ogole jest szkolnym posmiewiskiem i nie ma szans na kolege/dziewczyne? - Bo pewnego razu jakiejs grupce sie nudzilo i wymyslili sobie ze pozmyslaja na jego temat jakieS ponizajaco-osmieszajace bzdury typu np. ze przelecial krowe w wakacje, a potem doprowadza do tego zeby uwiarygodnic te historie  co im sie ostatecznie udaje. Co dzieje sie potem? -  np. przy kazdej dyskusji zdanie Jarka na dowolny temat jest 'uniewazniane'  poprzez stwierdzenie -'Jak mozna sluchac kolesia ktory ruch*l' krowsko na pastwisku?' co sprawia ze Jarek traci stopniowo szacunek rowiesnikow. Takich sytuacji zaczyna byc coraz wiecej i wiecej az dochodzi do takiego punktu w ktorym wyplatanie sie z tych wszystkich wymyslow na jego temat jest juz niemalze niemozliwe. Imie Jarek staje sie obelga, a kazdy kto przypadkowo go dotknie czy zbyt blkisko stanie dostaje jakas kare, wiec jak tu mowic o jakiejs szansie Jarka na kolege czy dziewczyne?
Jarek nie ma jakichs szczegolnych cech ktore uczynily go wykluczonym. Tak sie po prostu zlozylo ze pewnego dnia znalazl sie akurat w tym samym miejscu w ktorym nudzacej sie grupce zaczal w glowie switac ten caly pomysl zeby zrobic z kogos 'gorszego', i ten jeden jedyny moment zadecydowal o byciu wykluczonym na lata (gdyby znalazl sie tam 15 minut pozniej, to moze by mu sie upieklo, bo znalezliby kogos innego) nakrecajac cala spirale.


Znerx napisał/a:
lilly25 napisał/a:

posiadanie choc jednego zwiazku (...) przecietny czlowiek obraca sie w bardzo ograniczonym gronie ludzi, wiec fakt nie wystapienia wsrod nich ani jednej pasujacej do niego osoby plci przeciwnej (...) nie jest niczym co swiadczyloby koniecznie o tym ze ma problemy w budowaniu relacji.

Tylko, że pomimo obracania sie w bardzo ograniczonym gronie ludzi to większość posiada choć jeden związek .  Czyli jednak, "pasujące osoby" to nie jest niespotykany gatunek.

Nigdzie nie twierdze ze ludzie obracajacy sie w ograniczonym gronie a jednak posiadajacy jakis zwiazek w zyciu to niespotykany gatunek. Tak, to jest wlasnie typowe miec jakis tam zwiazek w zyciu. Mi chodzi o cos innego - biorac pod uwage fakt ze przecietny czlowiek obraca sie w ograniczonym gronie nie widze nic dziwngo takze w tych ktorzy nie spotkali na swojej drodze zyciowej ani jednej osoby, z ktora mogliby utworzyc chocby przelotna relacje jeden raz w zyciu. Wyobraz sobie ze na przestrzeni 7 lat w Twojej pracy pojawiaja sie zaledwie 3 kobiety, z ktorych jedna jest mezatka, druga - 30 lat od Ciebie starsza, a trzecia niezainteresowana. Czy moznaby w takiej sytuacji uznac ze masz jakies problemy w budowaniu relacji? - oczywiscie ze nie, bo gdybys znalazl sie w odpowiednim miejscu i czasie (wiecej okazji, pasujace kobiety) to byc moze nagle okazaloby sie ze jestes w budowaniu relacji mistrzem.

Warto po prostu uswiadomic sobie ze fakt iz jakis czlowiek nie spotyka na swojej drodze zyciowej ani jednej pasujacej mu osoby nie musi (choc moze) wiazac sie z jakimis jego bledami czy wadami, a jedynie byc efektem nieznalezienia sie w odpowiednim miejscu i czasie (bo tak ogolnie to do tego wlasnie mozna to wszystko przede wszystkim sprowadzic).

Basia i jej szanse na zwiazek:

1 nibyszansa Basii
Uroda Basia moze olsniewac Michala, ale cos mu brakuje by podjac kroki w kierunku zaproponowania jej zwiazku, a tym czyms jest... jej zrownowazenie (na Michala dzialaja tylko dziewczyzny o chwiejnym usposobieniu). Czy mozna w takim przypadku powiedziec ze to jakis blad czy wada Basi odebrala jej szanse na zwiazek? - no chyba nie, skoro chodzilo o to ze jest zrownowazona, a on w takowych nie gustowal.

2 nibyszansa Basii
Kolejny - Mirek uznaje Basie za inteligentna i ciepla dziewczyne, a jej poglady mu swietnie pasuja ale nie potrafi zaakceptowac tego ze jej bardzo energiczne ruchy przywodza mu na mysl ciotke do ktorej ma uraz. Czy mozna uznac ze Basia popelnila jakis blad, albo jej jakas wada zrazila Mirka? - chyba nie, bo energicznych ruchow za wade jako taka uznac nie mozna. Rzecz w tym ze spotkanemu mezczyznie to nie pasowalo.

3 prawiezeszansa Basii
Nastepny - Kazik zdaje sie byc poczatkowo oczarowany Basia jednak mija kilka tygodni i w jego zyciu pojawiaja sie problemy zyciowe doprowadzajace go do ciezkiej depresji. Depresja a takze koniecznosc rozwiazania problemow zyciowych sprawia ze Kazik traci zdolnosc do odczuwania radosci podczas spotkan z Basia, uznaje je wiec za niemajace sensu, no i jednak pomimo dobrego poczatku do zwiazku nie dochodzi. Oferowana przez Basie pomoc w problemach odrzuca. Czy mozna w tym przypadku powiedziec ze to jakis blad Basii zrazil Kazika, albo wada - ano nie, tak sie los potoczyl, ze akurat na ich drodze do bycia razem stanela jakas tragedia tego mezczyzny.

Czy Basia nie umiala budowac relacjii skoro ani raz w zyciu nie udalo jej sie wejsc w zwiazek z zadnym mezczyzna, a ma juz np. 40 lat? - nie wiadomo, bo nie miala nawet szansy tego sprawdzic. Moze umialaby bardzo dobrze, moze srednio, a moze jednak faktycznie zle. Nigdy sie juz nie dowie jakby bylo.

132

Odp: 47 letni prawiczek
Chomikowa napisał/a:
Brzydasek napisał/a:

Skoro jednak tak długo jest prawiczkiem, to znaczy że jednak, coś mu w tych prostytutkach, nie pasuje.

A może boi się alfonsów? Nie siedzimy w głowie autora to nie wiemy nic ponad to, co sam napisał.

Co niby ma się bać alfonsów? to może jak ma 15 czy 20, ale na pewno nie w wieku 30 lat.
No i jeśli faktycznie, by się bał alfonsów, to i by się bał wszystkich ludzi, kobiet, całego świata! i przy czymś takim to faktycznie trudno się przełamać, i zacząć podrywać jakiekolwiek dziewczyny.


LunaPARK napisał/a:

Wprawdzie nie szukam faceta dla pieniędzy, ale gdybym nie miała perspektyw zawodowych, a byłabym "wyjątkowo ładna" i chciałabym się sprzedać to na pewno nie zeszłabym z zarobkami względnie młodego faceta poniżej 20 tys (przy czym musiałby we mnie inwestować).

A tak poza konkursem, Brzydasek, piszesz, że jesteś wyjatkowo brzydki, a teraz że słabo zarabiasz. Nie myślałeś, żeby podnieść kwalifikacje? No bo biedny i brzydki facet to rzeczywiście combo, które odstarszy multum kobiet. Ja wiem, że te prostytutki Ci wystarczają, ale z tego co piszesz o seksie w agencji seks "normalny" jest o niebo lepszy (myślałam że chociaż udawanie orgazmu to standard big_smile), więc polecam jednak włożyć trochę wysiłku i spróbować. smile

A gdzie ja ci dam rade zarabiać 20tyś. na miesiąc? big_smile jak ze wszystkich moich znajomych i rodziny, to większość zarabia od 1 do 3 tyś, a tylko nieliczni po 5 tyś.
To nawet nie bardzo wiem, u kogo i gdzie miałbym zarabiać takie pieniądze o których tutaj mówisz.

LunaPARK napisał/a:

No bo biedny i brzydki facet to rzeczywiście combo, które odstarszy multum kobiet.

Takie combo odstrasza wszystkie kobiety jakie tylko istnieją na świecie, jak również praktycznie wszystkich facetów też odstrasza big_smile bo jak jest impreza, i trzeba kupić skrzynkę wódki, to trudno mi się wytłumaczyć, że za mało zarabiam, żeby wydawać kase na takie rzeczy.

133

Odp: 47 letni prawiczek
Znerx napisał/a:
lilly25 napisał/a:

W dzisiejszych czasach rzeczywiscie jest to proste majac swiadomosc ze istnieja takie strony, ale pamietajmy ze jeszcze 17-20 lat temu nie bylo to mozliwe,

17 lat temu to był 2001. Nie przesadzajmy, że wtedy to nic nie było big_smile.
Nawet z ciekawości sprawdziłem. TEPSa już neostradę wtedy sprzedawała. Swoją drogą to miałem nawet to wcześniejsze ustrojstwo... SDI to się nazywało i było nawet od 1999 dostępne.
Ktoś IRC pamięta? big_smile

Pamiętam IRC, tylko to było tak dawno, że nie wiem, czy się przyznawać big_smile

Znerx napisał/a:
lilly25 napisał/a:

Osobiscie uwazam ze jak najbardziej kobieta moze miec pecha i trafiac za kazdym razem na typ np. agresywnego manipulatora ktory na poczatku nie daje zadnych znakow ze posiada takie cechy.

Raz, nie 5 raz z rzędu.

To prawda. Raz można się naciąć. Niech i będzie drugi. Ale jak się za każdym razem "trafia" dany typ, to jest coś na rzeczy i nie mówię tu o pechu, tylko o jakiejś bezrefleksyjności.

Znerx napisał/a:

I tak samo ma się sprawa z prawictwem/dziewictwem. Niestety. Pójście do prostytutki/przespanie się z facetem z chatu nic nie da na dłuższą metę, bo nie rozwiązuje prawdziwego problemu. Oczywiście, może trochę pomóc na część kompleksów ale równie dobrze może zaszkodzić. Skończy się olaniem problemu i etatowym chodzeniem na prostytutki/facetów z chatu.... a normalne relacje jak leżały, tak będą leżeć.

Dokładnie to napisałam wyżej. Problem prawictwa zniknie, problem nawiązywania relacji i ich rozwijania nadal nie będzie  rozwiązany i pozostanie ciągłe chodzenie do tej agencji.

134

Odp: 47 letni prawiczek
rossanka napisał/a:
Znerx napisał/a:

I tak samo ma się sprawa z prawictwem/dziewictwem. Niestety. Pójście do prostytutki/przespanie się z facetem z chatu nic nie da na dłuższą metę, bo nie rozwiązuje prawdziwego problemu. Oczywiście, może trochę pomóc na część kompleksów ale równie dobrze może zaszkodzić. Skończy się olaniem problemu i etatowym chodzeniem na prostytutki/facetów z chatu.... a normalne relacje jak leżały, tak będą leżeć.

Dokładnie to napisałam wyżej. Problem prawictwa zniknie, problem nawiązywania relacji i ich rozwijania nadal nie będzie  rozwiązany i pozostanie ciągłe chodzenie do tej agencji.

Bo prawictwo stan umysłu. Jak widać po wypowiedziach panów niektórych tutaj, to ciężko to zmienić.
Trzeba by zmienić siebie.
A łatwiej znaleźć wymówkę niż popracować nad sobą.

Nie czyń samej siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz (Janis Joplin)

I niech sobie będą wszyscy mądrzy ze swoimi rozumami, a ja z moją miłością niech sobie będę głupi (Edward Stachura)

135

Odp: 47 letni prawiczek
lilly25 napisał/a:

Jarek nie ma jakichs szczegolnych cech ktore uczynily go wykluczonym.

Tylko, że od złych doświadczeń w szkole do zostanie 40 letnim prawiczkiem to jest daleka droga. Dużo ludzi ma różne złe przeżycia, ale jakoś z czasem z tego wychodzą.

lilly25 napisał/a:

Wyobraz sobie ze na przestrzeni 7 lat w Twojej pracy pojawiaja sie zaledwie 3 kobiety, z ktorych jedna jest mezatka, druga - 30 lat od Ciebie starsza, a trzecia niezainteresowana. Czy moznaby w takiej sytuacji uznac ze masz jakies problemy w budowaniu relacji?

Jeżeli przez 7 lat poznałem tylko 3 osoby?
To tak. To wygląda na problem.
Nawet mnisi mają bogatsze życie towarzyskie.


lilly25 napisał/a:

odpowiednim miejscu i czasie (bo tak ogolnie to do tego wlasnie mozna to wszystko przede wszystkim sprowadzic).
Basia i jej szanse na zwiazek:
(...)
a ma juz np. 40 lat?

W tym samym czasie ominęła 347 facetów którzy by do niej pasowali, bo nie chciało jej się pogadać z kimś w siłowni/na spacerze z psem/kursie wyplatania koszyków/nigdzie nie chodzi tylko całe dnie ogląda M jak Miłośc/jakikolwiek inny powód.

rossanka napisał/a:

ażdym razem "trafia" dany typ, to jest coś na rzeczy i nie mówię tu o pechu, tylko o jakiejś bezrefleksyjności.

Pewnie takie podświadome wybieranie i właśnie "brak wyciągnięcia wniosków po 10 porażce". Co prawda to raczej ciężko się przyznać, że "np. wybieram sobie niezainteresowane bo się boję, że się uda".

Brzydasek napisał/a:

A gdzie ja ci dam rade zarabiać 20tyś. na miesiąc?

Bez poważnych kwalifikacji?
hmmm....
Załóż sobie kontrowersyjny kanał jutbowy (co prawda nie kojarzę jaki tam jest teraz regulamin co do treści) o "brzydkim facecie, kobietach i .....". Jak masz trochę charyzmy i żyłkę filmowca to kto wie.
Jeżeli na anglojęzycznym kanale, z  1,5 tys subów, filmik o brzydkim gościu podchodzącym do kobiet i pytającym je "czy jest przystojny", ma prawie 2 mil odsłon w 1 rok, to jest rynek na coś takiego.

136 Ostatnio edytowany przez lilly25 (2018-03-13 19:58:04)

Odp: 47 letni prawiczek
Znerx napisał/a:
lilly25 napisał/a:

Jarek nie ma jakichs szczegolnych cech ktore uczynily go wykluczonym.

Tylko, że od złych doświadczeń w szkole do zostanie 40 letnim prawiczkiem to jest daleka droga. Dużo ludzi ma różne złe przeżycia, ale jakoś z czasem z tego wychodzą.

Nie o to mi chodzilo. Ten przyklad mial zobrazowac sytuacje braku szans przez lata z powodu obracania sie w zamknietym srodowisku, a nie tego ze niby osoba nielubiana w szkole nie moze w przyszlosci miec dziewczyny/znajomych. Przenies sobie prosze ten przyklad z wieku 14-21 na 20-33 lata (czyli juz zaklad pracy, a nie szkola), a juz masz odpowiedz czemu ktos w wieku 33-lat nigdy nie mial zadnej blizszej relacji czy nawet na nia szansy.



Znerx napisał/a:
lilly25 napisał/a:

Wyobraz sobie ze na przestrzeni 7 lat w Twojej pracy pojawiaja sie zaledwie 3 kobiety, z ktorych jedna jest mezatka, druga - 30 lat od Ciebie starsza, a trzecia niezainteresowana. Czy moznaby w takiej sytuacji uznac ze masz jakies problemy w budowaniu relacji?

Jeżeli przez 7 lat poznałem tylko 3 osoby?
To tak. To wygląda na problem.
Nawet mnisi mają bogatsze życie towarzyskie.

No ale chodzi o to ze ten problem nie polegalby wtedy na tym ze nie potrafisz budowac relacji, tylko ze nie miales nawet zbytniego wyboru bo na przestrzeni kilku lat pojawily sie w Twojej pracy zaledwie 3 kobiety, z ktorych jedyna wolna i w mniej wiecej podobnym wieku byla akurat Toba niezainteresowana. Czasami tez po prostu czlowiek trafia w zyciu na same niepasujace do niego (nawet gdy ma duzo okazji w zyciu) osoby wiec brak choc jednej relacji na koncie nie musi swiadczyc o tym ze koniecznie robi cos zle, albo ze ma jakies zniechecajace cechy (tzn. inaczej - chodzi o to ze te cechy nie musza byc czyms obiektywnie zlym, bo np. komus moga nie pasowac energiczne ruchy drugiej osoby, zrownowazenie, czy fakt ze woli czytac ksiazki zamiast biegac, i w druga strone to samo).



Znerx napisał/a:
lilly25 napisał/a:

odpowiednim miejscu i czasie (bo tak ogolnie to do tego wlasnie mozna to wszystko przede wszystkim sprowadzic).
Basia i jej szanse na zwiazek:
(...)
a ma juz np. 40 lat?

W tym samym czasie ominęła 347 facetów którzy by do niej pasowali, bo nie chciało jej się pogadać z kimś w siłowni/na spacerze z psem/kursie wyplatania koszyków/nigdzie nie chodzi tylko całe dnie ogląda M jak Miłośc/jakikolwiek inny powód.

Nie sadze zeby wychodzenie w takie miejsca dalo duze prawdpodobienstwo ze Basia z mojego przykladu by kogos poznala. Przypadki gdzie ludzie poznali sie na jakichs kursach/w bibliotekach itd., czy tym bardziej na spacerze naleza do bardzo, bardzo rzadkich. Podejrzewam ze wiekszosc mezczyzn zareagowalo by raczej rozdraznieniem na probe zaproszenia na spotkanie przez obca kobiete z ulicy, czy po prostu wzieli by to za jakis zart i zignorowali. Ludzie na ogol w tego typu miejsca przybywaja w jakims konkretnym celu, i ten cel z reguly nie jest towarzyski, wiec podejmujac tam proby tylko im sie przeszkadza. Byly juz takie tematy na forum, i okazalo sie ze najczestsza reakcja z jaka spotkali sie ludzie ktorzy probowali byla obojetnosc albo denerwowanie sie. Nalezy tez pamietac ze tylko odwazne i o nietypowej konstrukcji psychicznej kobiety sie w ogole do tego nadaja (przeciez nawet mezczyzni ktorzy to z racji tego ze przez wieki do ich zadania nalezalo zdobywanie wiec maja to we krwi zalamuja sie gdy im nie wychodzi, a co dopiero kobiety).

137

Odp: 47 letni prawiczek

Czasami tez po prostu czlowiek trafia w zyciu na same niepasujace do niego (nawet gdy ma duzo okazji w zyciu) osoby wiec brak choc jednej relacji na koncie nie musi swiadczyc o tym ze koniecznie robi cos zle, albo ze ma jakies zniechecajace cechy

A ja się nie zgadzam. Jeżeli ktoś w życiu trafia tylko i wyłącznie na osoby, którym coś w tej osobie nie pasuje, to znaczy, że coś jest nie tak.
Jest taka zasada, że jak jedna osoba mówi Ci, że się mylisz, to możesz to zlać. Ale jak mówi Ci to samo 10 osób, to znaczy, że się mylisz.
Jeżeli ktoś nie potrafi stworzyć związku, bo cały czas innym coś w tej osobie nie pasuje (i umówmy się, że naprawdę nie chodzi tutaj o to, że ta osoba jest zbyt energiczna, bo nie ma szans, żeby taka cecha była czynnikiem przekreślającym relację u 10 osób), to znaczy, że osoba powinna nad sobą popracować, bo widocznie coś jest nie tak i ona po prostu nie potrafi zbudować normalnej relacji z drugim człowiekiem.

"Zniechęcające cechy" mogą się nie spodobać, ja np. nie wyobrażam sobie mieć faceta, który by nie lubił chociaż trochę czytać, ale prawda jest też taka, że jak ktoś mi się spodoba, to to są naprawdę drugorzędne cechy i dopóki nie wpływają na mnie i np. dany facet nie marudziłby mi, że ja za dużo czytam, to byłoby mi to obojętne. (A przetestowałam taką sytuację będąc w związku z facetem, który nie przeczytał nawet lektur szkolnych).

Natomiast jeżeli ktoś jest skrajnym egoistą i tworząc związek ciągle myśli o sobie, to to nie jest zniechęcająca cecha. To jest coś, nad czym trzeba popracować, bo nic dziwnego nie ma w tym, że inni ludzie od takiej osoby uciekają i nikt nie chce nic z taką osobą tworzyć.

Swoją drogą ja nie wiem, dlaczego demonizowane są te spacery, siłownie, kina, kawy, biblioteki.
Masę ludzi w ten sposób poznałam. I nigdy ani sama nie byłam zła, że ktoś mnie zaczepia, ani nie spotkałam się z jakimś wielkim oburzeniem. Zdarzyło mi się po takiej akcji wylądować z kimś na kawie. Przecież jak się wychodzi z domu, to jednym z celów jest socjalizacja. Zwłaszcza na jakichś kursach wyplatania koszyków, zajęciach z angielskiego, nauce tańca (na półrocznym kursie, w którym uczestniczyłam, powstały 4 pary).

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

Konto zawieszone.

138 Ostatnio edytowany przez lilly25 (2018-03-14 17:28:13)

Odp: 47 letni prawiczek
Lady Loka napisał/a:

Czasami tez po prostu czlowiek trafia w zyciu na same niepasujace do niego (nawet gdy ma duzo okazji w zyciu) osoby wiec brak choc jednej relacji na koncie nie musi swiadczyc o tym ze koniecznie robi cos zle, albo ze ma jakies zniechecajace cechy

A ja się nie zgadzam. Jeżeli ktoś w życiu trafia tylko i wyłącznie na osoby, którym coś w tej osobie nie pasuje, to znaczy, że coś jest nie tak.
Jest taka zasada, że jak jedna osoba mówi Ci, że się mylisz, to możesz to zlać. Ale jak mówi Ci to samo 10 osób, to znaczy, że się mylisz.
Jeżeli ktoś nie potrafi stworzyć związku, bo cały czas innym coś w tej osobie nie pasuje (i umówmy się, że naprawdę nie chodzi tutaj o to, że ta osoba jest zbyt energiczna, bo nie ma szans, żeby taka cecha była czynnikiem przekreślającym relację u 10 osób), to znaczy, że osoba powinna nad sobą popracować, bo widocznie coś jest nie tak i ona po prostu nie potrafi zbudować normalnej relacji z drugim człowiekiem.

Niekoniecznie 'cos jest nie tak' z osoba. W przykladzie z energicznoscia Basii (a dokladnie - jej ruchow) nie chodzilo o to ze kazdemu z tych 3 mezczyzn nie pasowala z tego powodu, a jedynie jednemu. Drugiemu nie pasowalo (w sensie: na tyle aby zaproponowac zwiazek/jakas blizsza relacje) ze jest zrownowazona (a on wolal chwiejne emocjonalnie przez co nie pojawily sie u niego odpowiednio mocne uczucia sklaniajace do podjecia proby) a trzeci bedac bardzo zainteresowanym wpadl po drodze do zwiazku w klopoty powodujace depresje uniemozliwiajaca uzyskiwanie uczucia radosci podczas spotkan wiec do niego (tj. zwiazku) nie doszlo (zalozmy ze pomoc Basii odrzucil, bo stwierdzil ze nic mu juz nie pomoze).
Tam nie chodzilo o to ze kazdemu przeszkadzaly jej energiczne ruchy, tylko w kazdym przypadku byla inna przyczyna, ale o zadnej z nich nie mozna powiedziec zeby dotyczyla czegos co bylo obiektywna wada Basii.
Basia z przykladu i ten trzeci mezczyzna byliby swietna para, ale musieliby spotkac sie rok-dwa wczesniej zeby doszlo do zwiazku.

Przyklad mial zobrazowac to ze niekoniecznie nieodpowiadanie zadnej z napotkanych w zyciu osob swiadczy o problemie w nawiazywaniu relacji czy posiadaniu jakichs cech ktore mozna nazwac z obiektywnego punktu widzenia wadami, bo prostu czasami tak sie zdarza ze akurat trafiasz na osoby ktore maja inne preferencje i przede wszystkim - w danym momencie potrzebuja czegos innego.

Jednemu mezczynie nie bedzie pasowac w Tobie ze masz brazowe oczy i wlosy w takim samym kolorze, drugiemu poglady polityczne, trzeciemu bys pasowala, ale spotkalas go nie w tym czasie co trzeba (np. akurat nie mial czasu na dziewczyne bo trudny kierunek studiow, wiec nawet nie probowal), w czwartym tylko melancholijne rudzielce sa w stanie wywolac odpowiednie uczucie no i minelo te 10 czy 20 lat wiec jestes 30 czy 40 letnia osoba ktora nigdy w zyciu nie miala ani jednej relacji chociaz przez 2 tygodnie. Czy mozna powiedziec ze cos robilas zle? - no chyba nie.

Na ogol w ludziach nie pojawia sie przeciez pragnienie zwiazku z drugim osoba tylko i wylacznie dlatego ze jest odmiennej plci, i nic w niej nie razi. Ludzie szukaja chyba przede wszystkim mozliwosci uzyskania odpowiedniego stanu z pomoca drugiej osoby, a to nie jest cos co mozna komus oferowac jesli tylko sie chce.


Lady Loka napisał/a:

Swoją drogą ja nie wiem, dlaczego demonizowane są te spacery, siłownie, kina, kawy, biblioteki.
Masę ludzi w ten sposób poznałam. I nigdy ani sama nie byłam zła, że ktoś mnie zaczepia, ani nie spotkałam się z jakimś wielkim oburzeniem. Zdarzyło mi się po takiej akcji wylądować z kimś na kawie. Przecież jak się wychodzi z domu, to jednym z celów jest socjalizacja. Zwłaszcza na jakichś kursach wyplatania koszyków, zajęciach z angielskiego, nauce tańca (na półrocznym kursie, w którym uczestniczyłam, powstały 4 pary).

W bibliotece obowiazuje cisza/zakaz rozmow, w kinie jest ciemno i nie mozna w sumie ruszac sie z miejsca, a podczas seansu nie da sie rozmawiac, zajecia z jezykow polegaja chyba na tym ze ludzie siedza w takich jakby odgrodzonych, nie do konca zamknietych kabinach ze sluchawkami(?) wiec tez marna szansa, a silownia to w sumie nie wiem jak to tam wyglada to sie nie wypowiem.

Jeszcze jedno: samo otrzymanie zaproszenia na spotkanie przez osobe plci przeciwnej czy jej zgoda na nie to tak naprawde nie jest jeszcze realna szansa. Dopiero jak ktos pyta wprost czy chcialoby sie z nim byc, albo jakos dazy do kontaktu, pokazuje swoj entuzjazm w wiadomosciach etc.

139

Odp: 47 letni prawiczek

Dobra dobra. Dla mnie te przykłady są takim szukaniem na siłę wytłumaczenie.
Jasne, że może się nie ułożyć, ale nikt tego aż tak nie roztrząsa.
Najważniejsze jest to, że jak chcesz związku, to szukasz i próbujesz.

W bibliotece obowiazuje cisza/zakaz rozmow, w kinie jest ciemno i nie mozna w sumie ruszac sie z miejsca, a podczas seansu nie da sie rozmawiac, zajecia z jezykow polegaja chyba na tym ze ludzie siedza w takich jakby odgrodzonych, nie do konca zamknietych kabinach ze sluchawkami(?) wiec tez marna szansa, a silownia to w sumie nie wiem jak to tam wyglada to sie nie wypowiem.

W bibliotece wychodzi się na kawę, są spotkania autorskie, wystawy obrazów, bardziej myślałam o wydarzeniach tego typu niż o siedzeniu i czytaniu/szukaniu książek.
Zajęcia z języka odbywają się w grupach, bo ważny jest kontakt, praca z innymi ludźmi. Koło 10 osób w grupie zwykle jest. A przynajmniej ja nigdzie nie spotkałam się z kabinami i słuchawkami. Zawsze miałam grupowe zajęcia.
Siłownia wygląda tak, że wchodzisz i masz masę ludzi. Jak trafiasz na fajną ekipę to możesz kogoś zawsze poprosić o pomoc, pogadać o ćwiczeniach, o życiu itd.

Jeszcze jedno: samo otrzymanie zaproszenia na spotkanie przez osobe plci przeciwnej czy jej zgoda na nie to tak naprawde nie jest jeszcze realna szansa. Dopiero jak ktos pyta wprost czy chcialoby sie z nim byc, albo jakos dazy do kontaktu, pokazuje swoj entuzjazm w wiadomosciach etc.

Od spotkania się wszystko zaczyna. Potem można dopiero zacząć się spotykać częściej, a w efekcie stworzyć parę. Chociaż u dorosłych ludzi chyba nie następuje już pytanie wprost o bycie razem. Zwykle wychodzi po prostu samo z czasem.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

Konto zawieszone.

140 Ostatnio edytowany przez lilly25 (2018-03-14 23:19:00)

Odp: 47 letni prawiczek
Lady Loka napisał/a:

Dobra dobra. Dla mnie te przykłady są takim szukaniem na siłę wytłumaczenie.
Jasne, że może się nie ułożyć, ale nikt tego aż tak nie roztrząsa.

To nie jest roztrzasanie ani szukanie na sile wytlumaczenia, tylko normalna proba wytlumaczenia czegos banalnie prostego, co jednoczesnie bywa czesto nierozumiane (a swiadczy o tym wiele postow w tym watku)  - ze czlowiek ktory nigdy nie mial w zyciu chocby jednej relacji do 30-tki/40-tki moze byc (i prawdopodobnie najczesciej jest) normalnym czlowiekiem bez zadnych problemow w budowaniu relacji czy odstraszajacych cech, a jedynie nie znalazl sie w odpowiednim miejscu i czasie tam gdzie trzeba. Przeciez sama stwierdzilas ze musi byc jakis powod jesli komus sie nigdy nie udalo a chcial, wiec podalam/wyjasnilam co moze nim byc. Rownie dobrze mozna by powiedziec ze odniesienie sie do dzieciecego stwierdzenia: 'Jesli ktos nie pil nigdy coca-coli/nie plywal/nie byl w lesie to musi byc dziwny' negujac je i wyjasniajac dlaczego sie to robi 'sa takim szukaniem na sile wytlumaczenia', a nie po prostu - normalnym rozjasnianiem czemu tak bywa na konkretnych przykladach.

Ja bym wrecz powiedziala ze juz bardziej na sile to jest szukanie zawsze jakichs ukrytych problemow czy wad w sytuacji gdy jakiemus czlowiekowi nigdy zadna blizsza relacja z osobnikiem plci przeciwnej sie nie przydarzyla ani nie doszlo do kontaktu intymnego.



Lady Loka napisał/a:

Najważniejsze jest to, że jak chcesz związku, to szukasz i próbujesz.

Tak, ale jesli komus sie mimo to nigdy nie udalo nie oznacza koniecznie ze 'cos jest z nim nie tak'. Nie wszyscy tez aktywnie szukaja (kobiety chyba na ogol przyjmuja bierna role), wiec tym bardziej chyba jest normalnym jesli jakiejs osobie nigdy cos takiego sie nie przytrafilo.

141

Odp: 47 letni prawiczek
lilly25 napisał/a:

braku szans przez lata z powodu obracania sie w zamknietym srodowisku,

zakładzie karnym, klasztorze, poPGRowskiej wioski w Bieszczadach, stacji polarnej.... bo tak mi się kojarzy to "zamknięte środowisko".

lilly25 napisał/a:

20-33 lata (czyli juz zaklad pracy, a nie szkola), a juz masz odpowiedz czemu ktos w wieku 33-lat nigdy nie mial zadnej blizszej relacji czy nawet na nia szansy.

Nie miał, bo sobie tej szansy nie dał.

lilly25 napisał/a:

No ale chodzi o to ze ten problem nie polegalby wtedy na tym ze nie potrafisz budowac relacji, tylko ze nie miales nawet zbytniego wyboru bo na przestrzeni kilku lat pojawily sie w Twojej pracy zaledwie 3 kobiety,

Tylko, że praca to nie jest jedyne miejsce gdzie można kogoś poznać. Pomijające już w ogóle fakt, że to nie jest dobre miejsce do związków czy innych romansów.


lilly25 napisał/a:


Nie sadze zeby wychodzenie w takie miejsca dalo duze prawdpodobienstwo ze Basia z mojego przykladu by kogos poznala. Przypadki gdzie ludzie poznali sie na jakichs kursach/w bibliotekach itd., czy tym bardziej na spacerze naleza do bardzo, (...) ten cel z reguly nie jest towarzyski, wiec podejmujac tam proby tylko im sie przeszkadza. Byly juz takie tematy na forum, i okazalo sie ze najczestsza reakcja z jaka spotkali sie ludzie ktorzy probowali byla obojetnosc albo denerwowanie sie.

Jeżeli chodzi do biblioteki/uprawiać jogę w parku/biegać/.... to często potykasz tych samych ludzi?
Więc po jakimś czasie "znacie się" z widzenia?
W efekcie nie jesteście już "obcy" i powiedzenie "część" albo zaczęcie rozmowy robi się naturalne.

142

Odp: 47 letni prawiczek

Dla mnie przykłady o tym, że ktoś nie chciał Basi, bo Basia była zbyt energiczna są napoziomie mentalności 15latka..  Wybacz Lilly. U dorosłych ludzi jest spotkanie - jedno, drugie, trzecie i wtedy stwierdza się czy z daną osobą chce się coś budować czy nie. Ale najpierw musi do tych spotkań dojść. A jak ktoś szuka wymówek, bo tu cicho, tam ciemno, to w efekcie nie poznaje nikogo na własne życzenie.

A po kilku spotkaniach wiesz czy chcesz czy nie patrząc na całokształt człowieka,  nie na jedną cechę. Plus część cech wychodzi w trakcie związku, kiedy relacja się toczy. A z tego co widziałam, to tutaj dyskusja jest o tych, którzy żadnych relacji na koncie nie mają. Po czym więc oni mają stwierdzić, że dana Basia im nie pasuje? Gdyby Basi dali szansę pojawiłaby się potencjalna szansa na seks, nawet jeżeli związek rozpadłby się po miesiącu.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

Konto zawieszone.

143 Ostatnio edytowany przez lilly25 (2018-03-15 19:15:50)

Odp: 47 letni prawiczek
Lady Loka napisał/a:

Dla mnie przykłady o tym, że ktoś nie chciał Basi, bo Basia była zbyt energiczna są napoziomie mentalności 15latka..  Wybacz Lilly.

I naprawde uwazasz ze w rzeczywistosci to tak nie dziala (czyli - przyklad zdaje Ci sie odrealniony), czy raczej chodzi o to ze uwazasz iz dzialac tak nie powinno (bo np. zdaje Ci sie niedojrzale)?

Na forum netkobiety byl kiedys taki temat o cechach dyskwalifikujacych potencjalnego partnera, i niektorzy podawali nawet nieodpowiadajaca im dlugosc palcow u rak (bez cm), albo nieodpowiadajacy im ksztalt paznokci. To nie byli nastolatkowie, niektorzy mieli nawet kolo 40-stki, a calkiem niedawno przypadkowo natknelam sie na taka wypowiedz (gdzie indziej): 'Chocby laska nie wiem jak byla ladna i fajna, to z plaska dupa nie ma u mnie szans'.

'Energicznosc' to tylko przyklad cechy ktora moze niektorym przeszkadzac, albo rzutujac na calosc sprawiac ze powstaje w umysle i 'sercu' konkretnej osoby takie wrazenie ze czegos brakuje. Rozne cechy moga przeszkadzac roznym ludziom i nie jest to ich wina. Jesli pewna cecha (zalozmy ze z obiektywnego punktu - neutralna) jednej osoby wywoluje u tej drugiej np. uczucie rozdraznienia to i tak pomimo tego ma sie zmuszac do wejscia w blizsza relacje?

Przeciez tak wlasnie jest ze pewne cechy (charakteru i/lub wygladu) czynia dana osobe dla tej drugiej atrakcyjna badz tez nie, a to ze z Twojej czy tez mojej perspektywy niektore beda zdawac sie drobiazgami nie zmieni faktu ze komus innemu z kolei juz czyms szalenie istotnym.

Jak juz jestesmy w dziale seksualnosc to Dam Ci taki przyklad: dla wiekszosci? (a w kazdym razie - sporej grupy) ludzi zycie seksualne w zwiazku jest dosc istotne. Istnieja takie cechy (wygladu/zachowania) partnera ktore znacznie utrudniaja a czasami nawet calkowicie uniemozliwiaja konkretnej osobie uzyskanie podniecenia (a co za tym zazwyczaj idzie - satysfakcji ze zblizenia). Dla kogos ta cecha moze byc wlasnie ta energicznosc/energiczne ruchy, albo odwrotnie - flegmatyzm/flegmatyczne ruchy.


Lady Loka napisał/a:

U dorosłych ludzi jest spotkanie - jedno, drugie, trzecie i wtedy stwierdza się czy z daną osobą chce się coś budować czy nie.

Powyzsze nie przeczy przeciez temu ze pewne cechy drugiej osoby decyduja o tym czy ma sie ochote czy tez nie wejsc w zwiazek. Na tych spotkaniach wlasnie ludzie to oceniaja, niekoniecznie na zasadzie suchej analizy, a na podstawie tego czy pojawialy sie u nich jakies emocje/uczucia ktore ich ujely, ktore sa w stanie popchnac ich do staran o blizsza relacje z druga strona (a ktorych nie zawsze rozumieja, wiec zdaje im sie byc moze ze to wszystko - chec angazowania sie czy jej brak wzielo sie z powietrza). I teraz tak: co niby jak nie te konkretne cechy/polaczenia cech u drugiej osoby wlasnie sprawia ze te emocje/uczucia sie pojawiaja badz tez nie?


Lady Loka napisał/a:

A po kilku spotkaniach wiesz czy chcesz czy nie patrząc na całokształt człowieka,  nie na jedną cechę.

Ale ta jedna w przypadku bycia znaczaca dla kogos (z gatunku tych dotykajacych jakiejs istotnej sfery dla niego) moze stac sie czynnikiem ktory uniemozliwi powstanie odpowiednich uczuc, a ich brak z kolei sprawi ze osoba nie bedzie miala motywacji aby dazyc do zwiazku. Czasami chodzi tez o to ze jakis element pomimo ze u innej osoby by pasowal u tej jednej nie zgrywa sie z reszta (w umysle postrzegajacego/-j oczywiscie) tak jak dzwiek ktory w jednym utworze by nas oczarowal, a w drugim przeszkadzal, ew. nie zwrocilibysmy nawet na niego uwagi.



Lady Loka napisał/a:

A z tego co widziałam, to tutaj dyskusja jest o tych, którzy żadnych relacji na koncie nie mają. Po czym więc oni mają stwierdzić, że dana Basia im nie pasuje? Gdyby Basi dali szansę pojawiłaby się potencjalna szansa na seks, nawet jeżeli związek rozpadłby się po miesiącu.

W tym przykladzie to Basia byla osoba ktora relacji na koncie nie miala, a nie ci mezczyzni. Chodzilo o brak szans Basii (poniewaz od tych ktorych spotkala na swojej drodze ich nie otrzymala), a nie tych mezczyzn.
Na wszelki wypadek przypomne jaki byl celu przykladu z niejaka Basia: chodzilo o to ze niekoniecznie majac 30sci czy 40 lat i zero zwiazkow na koncie musisz miec jakies problemy w budowaniu ich, czy posiadac cechy ktore z obiektywnego punktu widzenia nazwac mozna wadami, a jedynie po prostu nie bedziesz pasowac tym ktorych spotkalas na swojej drodze, czy oni Tobie na tyle aby doszlo do zwiazku.

Sa tez ludzie ktorych ani zwiazki ani prowadzenie zycia seksualnego nie interesuje, i to jest normalne choc nietypowe, ale nie o nich mowa, bo jak ktos zaklada temat ze jest z jakiegos powodu nieszczesliwy to akurat znaczy ze problem ma (chocby istnial jedynie w jego glowie, a nie mial umocowania w rzeczywistosci jak np. urojona brzydota w przypadku wielu nastolatek).

144

Odp: 47 letni prawiczek

Jak widać niektórym łatwiej jest znaleźć pierdyliard wymówek, usnuć pierdyliard teorii z d***py, uwierzyć w to i zapełnić tym pierdyliard stron wątku na forum - niż popracować nad sobą i spróbować coś zmienić w swoim  życiu.
A bezgraniczna wiara we wszystko, co piszo w internetach, nikomu jeszcze nie wyszła na dobre big_smile

Nie czyń samej siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz (Janis Joplin)

I niech sobie będą wszyscy mądrzy ze swoimi rozumami, a ja z moją miłością niech sobie będę głupi (Edward Stachura)

145 Ostatnio edytowany przez lilly25 (2018-03-16 19:54:50)

Odp: 47 letni prawiczek
nimfa_błotna napisał/a:

Jak widać niektórym łatwiej jest znaleźć pierdyliard wymówek, usnuć pierdyliard teorii z d***py, uwierzyć w to i zapełnić tym pierdyliard stron wątku na forum - niż popracować nad sobą i spróbować coś zmienić w swoim  życiu.

Podejrzewam ze bledne wrazenie jakie odnioslas (ze niby ktos tutaj szuka jakichs wymowek, albo cos tam) wynikac moze z faktu ze jak przypuszczam - rzucilas tylko okiem na ostatnie 2 strony watku nie dostrzegajac ze sporo doprecyzowywan bylo niezbednych aby wzajemne zrozumienie sie przez dyskutantow bylo mozliwe.

W tym watku akurat nie pojawialy sie zadne wyszukane, przekombinowane teorie, tylko bardzo proste, zyciowe przyklady, a ze dyskusja w takich miejscach ma to do siebie iz czasami pojawiaja sie w niej nowe osoby, a inne np. przez oslabienie uwaznosci traca rozpoznanie w pewnych momentach (a zdarza sie to na ogol co chwile) do czego konkretnie odnosi sie jedna a do czego druga, trzecia itd. osoba albo ciekawi ich dokladniej jakas konkretna kwestia ktora zostala poruszona to trzeba poswiecic dodatkowa ilosc miejsca na pomoc w odnalezieniu sie/wskazywanie co mialo sie na mysli. Przeciez niefajnie jest zostawiac bez odpowiedzi czyichs watpliwosci co do fragmentow w swoich wypowiedziach do ktorych sie ten ktos odniosl, bo to tak jakby dac mu do zrozumienia ze nic czlowieka to co drugiego zastanawia/dreczy/czego nie rozumie/z czym sie nie zgadza nie obchodzi.

Osobiscie uwazam ze umozliwianie ludziom rozumienia pewnych sytuacji zyciowych poprzez przytaczanie roznych przykladow (ktore zna sie z zycia czy tez po prostu potrafi sobie z latwoscia wyobrazic) tak aby mogli zrozumiec ze czasami bywa rowniez tak a tak (o czym nie wiedzieli, a co jest normalne bo czlowiek wszystkiego wiedziec nie moze) to pozyteczne zachowanie. Dokladnie tak jak np. wyjasnianie dziecku dlaczego woda wydobywajaca sie z kranu ma czasami zoltawy odcien, albo dlaczego w pewnych miejscach na ziemii w pewnym czasie wybuchla wojna a w innych nie.

Jesli chodzi akurat o moje posty z tego watku ( bo pewnie o nie rowniez, chociaz nie jestem pewna) to ich celem nie bylo utwierdzanie ludzi w sytuacji autora w poczuciu ze nic nie da sie zrobic, a jedynie uswiadomienie pewnym osobom ze niekoniecznie w kazdym (ani prawdopodobnie wiekszosci, ale sa to tylko moje przypuszczenia) przypadku osoba ktora nie ma zadnej relacji z inna osoba plci przeciwnej na koncie a ma juz np. 30sci czy 40sci lat musi miec jakis problem w budowaniu relacji/ogolnie z psychika/odstraszajace wiekszosc ludzi cechy (wizualne czy charakterologiczne), bo po prostu tak sie czasami dzieje ze ktos nie trafi na pasujaca do niego osobe, a biorac pod uwage fakty takie jak m.in. ze nie kazdy prowadzi bujne zycie towarzyskie, a internet (ktory daje ogromne mozliwosci) nie istnial od zawsze nie powinno byc to czyms trudnym do wyobrazenia.


nimfa_błotna napisał/a:

A bezgraniczna wiara we wszystko, co piszo w internetach, nikomu jeszcze nie wyszła na dobre big_smile

Podejrzewam ze jest to nawiazanie do mojego fragmentu postu w ktorym dalam przyklad rzeczy ktore moga dyskwalifikowac potencjalnego partnera w oczach niektorych (ktore byly przez nich podawane), a ktore mozna uznac za drobiazgi. Jesli sie myle i nie jest to nawiazanie - popraw mnie prosze. Zeby jednak nie czekac na Twoje potwierdzenie badz zaprzeczenie odpowiem tak jakby tak bylo: bezgraniczna wiara we wszystko, co mowia w realu, rowniez jeszcze nikomu nie wyszla na dobre (albo inaczej, bo jednak pewna ze 'nikomu' nie jestem): bezgraniczna wiara we wszystko, co pisza zarowno w internecie jak i mowia w realu prawdopodobnie malo komu wyszla na dobre, ale tak nie tracac kontekstu - tego typu wypowiedzi ( te dotyczace cech dyskwalifikujacych potencjalnego partnera) nie pochodza przeciez tylko z internetu - to raz, dwa - uslyszenie czegos w realu nie zwieksza raczej prawdopodobienstwa ze jest to cos blizej tego co dana osoba uwaza naprawde. Tak jak w internecie brak ograniczen (w sensie  - kary/pociagania do odpowiedzialnosci) oraz zbytnie zdystansowanie sie na skutek braku kontaktu z 'zywym' moze sklaniac kogos np. do przesadnie ostrego (nie bioracego pod uwage uczuc istoty zza ekranu) wyrazania swoich mysli, albo zwyczajnego plecienia co slina na jezyk przyniesie (a czego wcale sie nie mysli) bo wszystko zdaje sie nierealne, tak 'ograniczenie' w postaci wiezi (np. bycie czlonkiem rodziny) moze sklaniac kogos w realu do przesadnego lagodzenia czy wrecz ukrywania tego co sie naprawde mysli. To oczywiscie tylko przyklady.
Tak na marginesie: zeby zczaic ze jakies konkretne, odpowiadajace drugiej osobie polaczenia cech wywoluja u niej emocje/uczucia, a one z kolei sa tym czynnikiem ktory popycha czesto/najczesciej do zwiazku wystarczy zanurzyc sie wglab siebie+ odrobina inteligencji emocjonalnej. Nie czerpalam tego z netu/tylko z netu, a glownie obserwacji i samoobserwacji.

146

Odp: 47 letni prawiczek
Znerx napisał/a:

Jeżeli chodzi do biblioteki/uprawiać jogę w parku/biegać/.... to często potykasz tych samych ludzi?
Więc po jakimś czasie "znacie się" z widzenia?
W efekcie nie jesteście już "obcy" i powiedzenie "część" albo zaczęcie rozmowy robi się naturalne.

Jak często tobie ktoś kto cie znał z widzenia 15lat, powiedział cześć?
Bo ja nikogo takiego nie kojarze, a znam z widzenia kilkadziesiąt osób, i to od wielu wielu lat.
No chyba że to pierwszy etap podrywania, a to w tej sytuacji to się jakoś nie dziwie, że nikt nie chce ze mną rozmawiać.

rossanka napisał/a:

Dokładnie to napisałam wyżej. Problem prawictwa zniknie, problem nawiązywania relacji i ich rozwijania nadal nie będzie  rozwiązany i pozostanie ciągłe chodzenie do tej agencji.

Masz pogląd dosyć lubiany na tym forum, w końcu lepiej być całe rzycie prawiczkiem, niż skorzystać z prostytutek.


Znerx napisał/a:

Bez poważnych kwalifikacji?
hmmm....
Załóż sobie kontrowersyjny kanał jutbowy (co prawda nie kojarzę jaki tam jest teraz regulamin co do treści) o "brzydkim facecie, kobietach i .....". Jak masz trochę charyzmy i żyłkę filmowca to kto wie.
Jeżeli na anglojęzycznym kanale, z  1,5 tys subów, filmik o brzydkim gościu podchodzącym do kobiet i pytającym je "czy jest przystojny", ma prawie 2 mil odsłon w 1 rok, to jest rynek na coś takiego.


Bym mógł nagrać moją droge do agencji towarzyskiej smile
No ale za takie coś dostał bym od razu bana.
Oczywiście jeszcze można by coś innego wymyśleć, no ale nie mam sprzętu smile moja kamera w komórce sie do niczego nie nadaje, trzeba by kupić coś do nagrywania, musze o tym jeszcze trochę pomyśleć.
Moje życie kręci się wokół prostytutek i rolnictwa, więc mi tylko ta druga tematyka zostaje.

147 Ostatnio edytowany przez Iceni (2018-03-21 10:07:57)

Odp: 47 letni prawiczek
Brzydasek napisał/a:
Znerx napisał/a:

Jeżeli chodzi do biblioteki/uprawiać jogę w parku/biegać/.... to często potykasz tych samych ludzi?
Więc po jakimś czasie "znacie się" z widzenia?
W efekcie nie jesteście już "obcy" i powiedzenie "część" albo zaczęcie rozmowy robi się naturalne.

Jak często tobie ktoś kto cie znał z widzenia 15lat, powiedział cześć?
Bo ja nikogo takiego nie kojarze, a znam z widzenia kilkadziesiąt osób, i to od wielu wielu lat.
No chyba że to pierwszy etap podrywania, a to w tej sytuacji to się jakoś nie dziwie, że nikt nie chce ze mną rozmawiać.

Mine calkiem sporo razy się  to zdarzyło.  Czasem to ktos pierwszy mowi mi dzien dobry, czasem to ja pierwsza uśmiecham sie na widok znajomej twarzy.

Z moich doświadczeń wynika, ze jest to zachowanie calkiem naturalne dla większości (i to ogromnej wiekszosci ) ludzi. Wszystkich kultur i grup wiekowych.


Oczywiscie są i tacy, ktorzy swoim wyrazem twarzy zniechęcają do nawiązywania jakiegokolwiek kontaktu. Ludzie z przyklejonym wyrazem kwasu, złości, naburmuszenia albo życiowego chwco..

148

Odp: 47 letni prawiczek
Brzydasek napisał/a:
Znerx napisał/a:

Jeżeli chodzi do biblioteki/uprawiać jogę w parku/biegać/.... to często potykasz tych samych ludzi?
Więc po jakimś czasie "znacie się" z widzenia?
W efekcie nie jesteście już "obcy" i powiedzenie "część" albo zaczęcie rozmowy robi się naturalne.

Jak często tobie ktoś kto cie znał z widzenia 15lat, powiedział cześć?
Bo ja nikogo takiego nie kojarze, a znam z widzenia kilkadziesiąt osób, i to od wielu wielu lat.
No chyba że to pierwszy etap podrywania, a to w tej sytuacji to się jakoś nie dziwie, że nikt nie chce ze mną rozmawiać.

A Ty ile razy powiedziałeś "cześć" lub "dzień dobry" komuś znanemu z widzenia od 15 lat?

Ja przeprowadziłam się w zeszłym roku w nowe dla mnie miejsce, gdzie nie znałam nikogo i po tygodniu już kupa ludzi znała mnie z widzenia i na "dzień dobry"... a po dwóch tygodniach piłam kawę z sąsiadami...

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.

149

Odp: 47 letni prawiczek
Iceni napisał/a:

Mine calkiem sporo razy się  to zdarzyło.  Czasem to ktos pierwszy mowi mi dzien dobry, czasem to ja pierwsza uśmiecham sie na widok znajomej twarzy.

Z moich doświadczeń wynika, ze jest to zachowanie calkiem naturalne dla większości (i to ogromnej wiekszosci ) ludzi. Wszystkich kultur i grup wiekowych.


Oczywiscie są i tacy, ktorzy swoim wyrazem twarzy zniechęcają do nawiązywania jakiegokolwiek kontaktu. Ludzie z przyklejonym wyrazem kwasu, złości, naburmuszenia albo życiowego chwco..


To faktycznie musze odstraszać ludzi, tym swoim wyglądem,
I w tej sytuacji, nie trudno się dziwić że nie jestem w żadnym związku, skoro nawet nikt nie chce się do mnie odezwać.



santapietruszka napisał/a:

A Ty ile razy powiedziałeś "cześć" lub "dzień dobry" komuś znanemu z widzenia od 15 lat?

Nie powiedziałem ani razu.
Ale co to ma do rzeczy?
To ludzie po kilkunastu latach znajomości z widzenia, mówią do siebie "cześć" ale tylko pod jednym warunkiem, a mianowicie ja musze najpierw do nich to cześć powiedzieć? buahahahuahahah smile


santapietruszka napisał/a:

Ja przeprowadziłam się w zeszłym roku w nowe dla mnie miejsce, gdzie nie znałam nikogo i po tygodniu już kupa ludzi znała mnie z widzenia i na "dzień dobry"... a po dwóch tygodniach piłam kawę z sąsiadami...


Takie sytuacje, to ja tylko w filmach widuje.
Dla mnie to jest jakaś abstrakcja.

150 Ostatnio edytowany przez Iceni (2018-03-21 20:19:24)

Odp: 47 letni prawiczek
Brzydasek napisał/a:
santapietruszka napisał/a:

A Ty ile razy powiedziałeś "cześć" lub "dzień dobry" komuś znanemu z widzenia od 15 lat?

Nie powiedziałem ani razu.
Ale co to ma do rzeczy?
To ludzie po kilkunastu latach znajomości z widzenia, mówią do siebie "cześć" ale tylko pod jednym warunkiem, a mianowicie ja musze najpierw do nich to cześć powiedzieć? buahahahuahahah smile

Och, no i wyszedł Ksieciunio z Brzydaska. To jemu trzeba się najpierw klaniać, bo jak on pierwszy, to to dla niego bez wartosci...

No i masz swoja przyczyne tongue


Nie, nie musisz pierwszy.

Ale MOZESZ dać im szansę, chociazby milym usmiechem.

Nikt nie glaszcze wscieklego psa.

151

Odp: 47 letni prawiczek
Brzydasek napisał/a:
santapietruszka napisał/a:

Ja przeprowadziłam się w zeszłym roku w nowe dla mnie miejsce, gdzie nie znałam nikogo i po tygodniu już kupa ludzi znała mnie z widzenia i na "dzień dobry"... a po dwóch tygodniach piłam kawę z sąsiadami...


Takie sytuacje, to ja tylko w filmach widuje.
Dla mnie to jest jakaś abstrakcja.

Ja mam tak samo jak Pietruszka smile wystarczyło się uśmiechać.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

Konto zawieszone.

152

Odp: 47 letni prawiczek
Iceni napisał/a:

No i masz swoja przyczyne tongue


Nie, nie musisz pierwszy.

Ale MOZESZ dać im szansę, chociazby milym usmiechem.

Nikt nie glaszcze wscieklego psa.

A to ja ich pogryzłem? czy co innego? nie rozumiem o co ci chodzi?

153

Odp: 47 letni prawiczek

47 letnie Brzydasku,  nie rozumiesz o co chodzi? może chodzi o najzwyklejszy brak u Ciebie kindersztuby, savoir- vivre- u?  Wiesz, ze to meżczyzna pierwszy mówi dzień dobry kobiecie ( chyba,że jest jej szefem, na przykład, to wtedy nie musi, ale ...)
no ale to Ty czekasz, by ktos , znany Ci od 15 lat, zapewne jescze kobieta, powiedziała Tobie pierwsza dzień dobry? chybas się z choinki urwał.
Nikt buców i chamów nie lubi.
Ja już dwu panom nie mówię pierwsza ( bo są ponad 20 lat starsi ) dzień dobry, bo od 23 lat, żaden z nich nie raczył odpowiedziec na moje dzień dobry. Panowie na niby stanowiskach, jeden to profesor na uczelni, haha, artystycznej...

154

Odp: 47 letni prawiczek
cataga napisał/a:

Wiesz, ze to meżczyzna pierwszy mówi dzień dobry kobiecie.

A niby na jakiej podstawie to mężczyzna ma pierwszy mówić dzień dobry kobiecie? Kto to niby ustalił? tongue
Ja np. jako pierwszy witam się tylko z osobami starszymi i najczęściej z sąsiadami a kobiety same mi mówią cześć czy dzień dobry ale one pewnie nie znały tych ogólnie przyjętych reguł big_smile

155

Odp: 47 letni prawiczek

To są podstawowe zasady savoir-vivre.

A savoir-vivre to cos jak mycie się kazdego dnia - nikt tego nie ustala, ale jak jestes z tym na bakier, to w pobliżu ciebie wytrzymaja jedynie osoby ma podobnym poziomie higieny.

156 Ostatnio edytowany przez nimfa_błotna (2018-04-07 15:11:08)

Odp: 47 letni prawiczek
Brzydasek napisał/a:
santapietruszka napisał/a:

Ja przeprowadziłam się w zeszłym roku w nowe dla mnie miejsce, gdzie nie znałam nikogo i po tygodniu już kupa ludzi znała mnie z widzenia i na "dzień dobry"... a po dwóch tygodniach piłam kawę z sąsiadami...

Takie sytuacje, to ja tylko w filmach widuje.
Dla mnie to jest jakaś abstrakcja.

Ta wypowiedź to kolejny dowód na to, że prawictwo to stan umysłu big_smile

Nie czyń samej siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz (Janis Joplin)

I niech sobie będą wszyscy mądrzy ze swoimi rozumami, a ja z moją miłością niech sobie będę głupi (Edward Stachura)

157

Odp: 47 letni prawiczek

Nimfa błotna - celnie !

158

Odp: 47 letni prawiczek

To tylko wasz mit. Bo jeśli to prawda, to tylko może oznaczać to jedno... że Brzydasek nigdy nie był u prostytutki i do tej pory jest prawiczkiem.

Prawdziwa przyjaźń damsko-męska istnieje tylko między bratem i siostrą oraz między gejem i lesbijską.

159 Ostatnio edytowany przez nimfa_błotna (2018-04-09 19:52:59)

Odp: 47 letni prawiczek
X77 napisał/a:

To tylko wasz mit. Bo jeśli to prawda, to tylko może oznaczać to jedno... że Brzydasek nigdy nie był u prostytutki i do tej pory jest prawiczkiem.

A to kolejny post potwierdzający te teorię big_smile

"Mentalność – całość przekonań, postaw, poglądów, sposobu myślenia grupy społecznej (narodu) lub jednostki. Na mentalność mają wpływ czynniki społeczne, kulturowe i biologiczne."

Więc mentalnie pozostaje się prawiczkiem długo albo do końca życia, niezależnie od tego, czy się fizycznie uprawiało seks z kobietami.

Nie czyń samej siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz (Janis Joplin)

I niech sobie będą wszyscy mądrzy ze swoimi rozumami, a ja z moją miłością niech sobie będę głupi (Edward Stachura)

160

Odp: 47 letni prawiczek

idz do burdelu xd

161 Ostatnio edytowany przez X77 (2018-04-20 18:36:17)

Odp: 47 letni prawiczek
nimfa_błotna napisał/a:
X77 napisał/a:

To tylko wasz mit. Bo jeśli to prawda, to tylko może oznaczać to jedno... że Brzydasek nigdy nie był u prostytutki i do tej pory jest prawiczkiem.

A to kolejny post potwierdzający te teorię big_smile

"Mentalność – całość przekonań, postaw, poglądów, sposobu myślenia grupy społecznej (narodu) lub jednostki. Na mentalność mają wpływ czynniki społeczne, kulturowe i biologiczne."

Więc mentalnie pozostaje się prawiczkiem długo albo do końca życia, niezależnie od tego, czy się fizycznie uprawiało seks z kobietami.

Czyli nie był u kurtyzany. A o pozostawaniu mentalnym prawiczkiem czytam od nie dawna, tylko od kobiet i tylko z takich forów jak ten. Więc sądzę iż to dowodzi mojemu przypuszczeniu...

Prawdziwa przyjaźń damsko-męska istnieje tylko między bratem i siostrą oraz między gejem i lesbijską.

162

Odp: 47 letni prawiczek

Jak autor ostrzył pinokia do 50 ręcznie to teraz mógłby zabić... strzeżcie się dziewczyny wink

Introduce a little anarchy. Upset the established order, and everything becomes chaos.
I'm an agent of chaos...
[gg: 4329923]

163 Ostatnio edytowany przez Znerx (2018-04-20 21:37:29)

Odp: 47 letni prawiczek
X77 napisał/a:

Więc mentalnie pozostaje się prawiczkiem długo albo do końca życia, niezależnie od tego, czy się fizycznie uprawiało seks z kobietami.
.

Czyli nie był u kurtyzany. A o pozostawaniu mentalnym prawiczkiem czytam od nie dawna, tylko od kobiet i tylko z takich forów jak ten. Więc sądzę iż to dowodzi mojemu przypuszczeniu...

Przecież to oczywiste "co autorka miała na myśli". Koleś sam się przyznał, że kompletnie nie zna się na budowaniu/nie jest zainteresowany/czy co tam relacji z ludźmi. Nie zdarza mu się. Więc to co spowodowało, że "pozostał w nienaruszonym stanie" do 30/35/40/50 (czy ilu tam) ciągle jest. Włożenie penisa do pochwy, za 100 zł, nie rozwiązało problemu. Więc "mentalnie" jest jak było.

164

Odp: 47 letni prawiczek
Znerx napisał/a:
X77 napisał/a:

Więc mentalnie pozostaje się prawiczkiem długo albo do końca życia, niezależnie od tego, czy się fizycznie uprawiało seks z kobietami.
.

Czyli nie był u kurtyzany. A o pozostawaniu mentalnym prawiczkiem czytam od nie dawna, tylko od kobiet i tylko z takich forów jak ten. Więc sądzę iż to dowodzi mojemu przypuszczeniu...

Przecież to oczywiste "co autorka miała na myśli". Koleś sam się przyznał, że kompletnie nie zna się na budowaniu/nie jest zainteresowany/czy co tam relacji z ludźmi. Nie zdarza mu się. Więc to co spowodowało, że "pozostał w nienaruszonym stanie" do 30/35/40/50 (czy ilu tam) ciągle jest. Włożenie penisa do pochwy, za 100 zł, nie rozwiązało problemu. Więc "mentalnie" jest jak było.

To nie ma większego znaczenia, ważne że zaznał seksu w ogóle.

Sądzę iż termin "prawictwo mentalne" został wymyślony przez kobiety, które nie mogą się pogodzić z tym, że ktoś, dla nich nieatrakcyjny, kogo ignorowały, wyśmiewały i tak naprawdę źle mu życzyły - w końcu zaznał seksu przestając być prawiczkiem w prawdziwym tego słowa znaczeniu.
Nie od dawna wiadomo, że kobiety bardzo żarliwie będą odradzały/"zabraniały" dla takiego nieatrakcyjnego prawiczka pójścia do prostytutki, stosując przy tym najwymyślniejszą manipulację, fałszywą troskę, wpędzanie w kompleksy, wpędzanie w poczucie winy itp.
A tu wcale tak naprawdę nie chodzi o jego rzekome dobro, bądź o tym, że wspiera jakąś działalność przestępczą(wmawianie że nigdzie nie ma kobiet które uprawiają prostytucję z własnej woli, dla dużego zysku). Tylko chodzi wyłącznie o to, że taki facet przestaje być naiwnym chłopiątkiem, podatnym na manipulacje kobiet, gotów być friendzonowym pieskiem uganiającym się za panią i proszącą ją o atencję(który jednocześnie wykona każdy rozkaz takiej pani) itp. smile

Wszelkie przejawy niechęci kobiet wobec facetów którzy choć raz byli u prostytutki, głoszone na damskich forach, tak naprawdę dotyczą wyłącznie nieatrakcyjnych dla nich facetów. Bo w przypadku atrakcyjnego, to albo nie uwierzą że taki też mógł by tam być, albo zrobią dla niego wielki wyjątek i puszczą to w niepamięć. smile

Prawdziwa przyjaźń damsko-męska istnieje tylko między bratem i siostrą oraz między gejem i lesbijską.

165

Odp: 47 letni prawiczek
X77 napisał/a:
Znerx napisał/a:
X77 napisał/a:

Więc mentalnie pozostaje się prawiczkiem długo albo do końca życia, niezależnie od tego, czy się fizycznie uprawiało seks z kobietami.
.

Przecież to oczywiste "co autorka miała na myśli". Koleś sam się przyznał, że kompletnie nie zna się na budowaniu/nie jest zainteresowany/czy co tam relacji z ludźmi. Nie zdarza mu się. Więc to co spowodowało, że "pozostał w nienaruszonym stanie" do 30/35/40/50 (czy ilu tam) ciągle jest. Włożenie penisa do pochwy, za 100 zł, nie rozwiązało problemu. Więc "mentalnie" jest jak było.

To nie ma większego znaczenia, ważne że zaznał seksu w ogóle.

Sądzę iż termin "prawictwo mentalne" został wymyślony przez kobiety, które nie mogą się pogodzić z tym, że ktoś, dla nich nieatrakcyjny, kogo ignorowały, wyśmiewały i tak naprawdę źle mu życzyły - w końcu zaznał seksu przestając być prawiczkiem w prawdziwym tego słowa znaczeniu.
Nie od dawna wiadomo, że kobiety bardzo żarliwie będą odradzały/"zabraniały" dla takiego nieatrakcyjnego prawiczka pójścia do prostytutki, stosując przy tym najwymyślniejszą manipulację, fałszywą troskę, wpędzanie w kompleksy, wpędzanie w poczucie winy itp.
A tu wcale tak naprawdę nie chodzi o jego rzekome dobro, bądź o tym, że wspiera jakąś działalność przestępczą(wmawianie że nigdzie nie ma kobiet które uprawiają prostytucję z własnej woli, dla dużego zysku). Tylko chodzi wyłącznie o to, że taki facet przestaje być naiwnym chłopiątkiem, podatnym na manipulacje kobiet, gotów być friendzonowym pieskiem uganiającym się za panią i proszącą ją o atencję(który jednocześnie wykona każdy rozkaz takiej pani) itp. smile

Wszelkie przejawy niechęci kobiet wobec facetów którzy choć raz byli u prostytutki, głoszone na damskich forach, tak naprawdę dotyczą wyłącznie nieatrakcyjnych dla nich facetów. Bo w przypadku atrakcyjnego, to albo nie uwierzą że taki też mógł by tam być, albo zrobią dla niego wielki wyjątek i puszczą to w niepamięć. smile

A ty juz swoja zaliczyles?

166

Odp: 47 letni prawiczek
Iceni napisał/a:
X77 napisał/a:
Znerx napisał/a:

Przecież to oczywiste "co autorka miała na myśli". Koleś sam się przyznał, że kompletnie nie zna się na budowaniu/nie jest zainteresowany/czy co tam relacji z ludźmi. Nie zdarza mu się. Więc to co spowodowało, że "pozostał w nienaruszonym stanie" do 30/35/40/50 (czy ilu tam) ciągle jest. Włożenie penisa do pochwy, za 100 zł, nie rozwiązało problemu. Więc "mentalnie" jest jak było.

To nie ma większego znaczenia, ważne że zaznał seksu w ogóle.

Sądzę iż termin "prawictwo mentalne" został wymyślony przez kobiety, które nie mogą się pogodzić z tym, że ktoś, dla nich nieatrakcyjny, kogo ignorowały, wyśmiewały i tak naprawdę źle mu życzyły - w końcu zaznał seksu przestając być prawiczkiem w prawdziwym tego słowa znaczeniu.
Nie od dawna wiadomo, że kobiety bardzo żarliwie będą odradzały/"zabraniały" dla takiego nieatrakcyjnego prawiczka pójścia do prostytutki, stosując przy tym najwymyślniejszą manipulację, fałszywą troskę, wpędzanie w kompleksy, wpędzanie w poczucie winy itp.
A tu wcale tak naprawdę nie chodzi o jego rzekome dobro, bądź o tym, że wspiera jakąś działalność przestępczą(wmawianie że nigdzie nie ma kobiet które uprawiają prostytucję z własnej woli, dla dużego zysku). Tylko chodzi wyłącznie o to, że taki facet przestaje być naiwnym chłopiątkiem, podatnym na manipulacje kobiet, gotów być friendzonowym pieskiem uganiającym się za panią i proszącą ją o atencję(który jednocześnie wykona każdy rozkaz takiej pani) itp. smile

Wszelkie przejawy niechęci kobiet wobec facetów którzy choć raz byli u prostytutki, głoszone na damskich forach, tak naprawdę dotyczą wyłącznie nieatrakcyjnych dla nich facetów. Bo w przypadku atrakcyjnego, to albo nie uwierzą że taki też mógł by tam być, albo zrobią dla niego wielki wyjątek i puszczą to w niepamięć. smile

A ty juz swoja zaliczyles?

Jak widać, cały czas jeszcze nie zaliczył D big_smile

Nie czyń samej siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz (Janis Joplin)

I niech sobie będą wszyscy mądrzy ze swoimi rozumami, a ja z moją miłością niech sobie będę głupi (Edward Stachura)

167

Odp: 47 letni prawiczek
Iceni napisał/a:
X77 napisał/a:

[

To nie ma większego znaczenia, ważne że zaznał seksu w ogóle.

Sądzę iż termin "prawictwo mentalne" został wymyślony przez kobiety, które nie mogą się pogodzić z tym, że ktoś, dla nich nieatrakcyjny, kogo ignorowały, wyśmiewały i tak naprawdę źle mu życzyły - w końcu zaznał seksu przestając być prawiczkiem w prawdziwym tego słowa znaczeniu.
Nie od dawna wiadomo, że kobiety bardzo żarliwie będą odradzały/"zabraniały" dla takiego nieatrakcyjnego prawiczka pójścia do prostytutki, stosując przy tym najwymyślniejszą manipulację, fałszywą troskę, wpędzanie w kompleksy, wpędzanie w poczucie winy itp.
A tu wcale tak naprawdę nie chodzi o jego rzekome dobro, bądź o tym, że wspiera jakąś działalność przestępczą(wmawianie że nigdzie nie ma kobiet które uprawiają prostytucję z własnej woli, dla dużego zysku). Tylko chodzi wyłącznie o to, że taki facet przestaje być naiwnym chłopiątkiem, podatnym na manipulacje kobiet, gotów być friendzonowym pieskiem uganiającym się za panią i proszącą ją o atencję(który jednocześnie wykona każdy rozkaz takiej pani) itp. smile

Wszelkie przejawy niechęci kobiet wobec facetów którzy choć raz byli u prostytutki, głoszone na damskich forach, tak naprawdę dotyczą wyłącznie nieatrakcyjnych dla nich facetów. Bo w przypadku atrakcyjnego, to albo nie uwierzą że taki też mógł by tam być, albo zrobią dla niego wielki wyjątek i puszczą to w niepamięć. smile

A ty juz swoja zaliczyles?

Skąd pomysł, że kobiety przejmują się facetem, który jest dla nich nieatrakcyjny? Co mnie obchodzi jakiś podstarzały prawiczek i to, co on robi ze swoim życiem, czy idzie do prostytutki, czy nie, czy woli zostać prawiczkiem do śmierci? Dlaczego miałoby mnie to obchodzić? Ktoś taki nie interesowałby mnie nawet jako przyjaciółka z penisem. Co mi po adoracji i uwielbieniu ze strony kogoś, kogo mam za ofermę, kto jest dla mnie nieatrakcyjny?Tworzysz jakieś dziwne teorie spiskowe.

Gdyby zaś mój potencjalny partner byl u prostytuki, to wtedy byłaby inna rozmowa, wtedy by mnie to interesowało.

Ale jakiś 30-kilkuletni prawiczek, który mi się nie podoba niech robi, co chce. T jest nie mój problem.

168

Odp: 47 letni prawiczek

Catlady idealnie to podsumowała wink

The voice of the dead cannot be stopped.

169

Odp: 47 letni prawiczek
CatLady napisał/a:

ASkąd pomysł, że kobiety przejmują się facetem, który jest dla nich nieatrakcyjny? Co mnie obchodzi jakiś podstarzały prawiczek i to, co on robi ze swoim życiem, czy idzie do prostytutki, czy nie, czy woli zostać prawiczkiem do śmierci? Dlaczego miałoby mnie to obchodzić? Ktoś taki nie interesowałby mnie nawet jako przyjaciółka z penisem. Co mi po adoracji i uwielbieniu ze strony kogoś, kogo mam za ofermę, kto jest dla mnie nieatrakcyjny?Tworzysz jakieś dziwne teorie spiskowe.
.

Prawda smile smile

170

Odp: 47 letni prawiczek

Mam 45 lat. Pierwszy raz zakochałem się i poszedłem z dziewczyną do łóżka w wieku 21 lat... Mój "przyjaciel" zawiódł. Był petting, palcówka, lizanie ale gdy miało dojść do finału... Opadł. Następnego dnia to samo. Ponieważ mieszkałem we Wrocławiu a ona koło Wałbrzycha, widzieliśmy się znów tydzień później... Znowu to samo. Rozstaliśmy się. Pomyślałem że pójdę do profesjonalistki. Ona mnienie wyśmieje i pomoże w osiągnięciu satysfakcji... Jasne... To samo... Próbowałem przez kolejnych kilka lat i NIC!!! Znów się zakochałem... W trakcie poważnej rozmowy usłyszałem że ze mnie jest dobry przyjaciel ale... I zmowu nic! Od piętnastu lat już nie prubuję... Po co? Ręka musi wystarczyć.

171

Odp: 47 letni prawiczek

Ja się łudzę, że chociaż od przyszłego roku te moce magiczne się pojawią w końcu.

The voice of the dead cannot be stopped.

172

Odp: 47 letni prawiczek
Jawiowo napisał/a:

Mam 45 lat. Pierwszy raz zakochałem się i poszedłem z dziewczyną do łóżka w wieku 21 lat... Mój "przyjaciel" zawiódł. Był petting, palcówka, lizanie ale gdy miało dojść do finału... Opadł. Następnego dnia to samo. Ponieważ mieszkałem we Wrocławiu a ona koło Wałbrzycha, widzieliśmy się znów tydzień później... Znowu to samo. Rozstaliśmy się. Pomyślałem że pójdę do profesjonalistki. Ona mnienie wyśmieje i pomoże w osiągnięciu satysfakcji... Jasne... To samo... Próbowałem przez kolejnych kilka lat i NIC!!! Znów się zakochałem... W trakcie poważnej rozmowy usłyszałem że ze mnie jest dobry przyjaciel ale... I zmowu nic! Od piętnastu lat już nie prubuję... Po co? Ręka musi wystarczyć.

O kurcze.. A u seksuologa byłeś? Te problemy tylko jak ma do czegoś już dojść z kobietą? Współczuję :-(

Everyone you meet is fighting a battle you know nothing about. Be kind. Always.

173

Odp: 47 letni prawiczek
aniuu1 napisał/a:
Jawiowo napisał/a:

Mam 45 lat. Pierwszy raz zakochałem się i poszedłem z dziewczyną do łóżka w wieku 21 lat... Mój "przyjaciel" zawiódł. Był petting, palcówka, lizanie ale gdy miało dojść do finału... Opadł. Następnego dnia to samo. Ponieważ mieszkałem we Wrocławiu a ona koło Wałbrzycha, widzieliśmy się znów tydzień później... Znowu to samo. Rozstaliśmy się. Pomyślałem że pójdę do profesjonalistki. Ona mnienie wyśmieje i pomoże w osiągnięciu satysfakcji... Jasne... To samo... Próbowałem przez kolejnych kilka lat i NIC!!! Znów się zakochałem... W trakcie poważnej rozmowy usłyszałem że ze mnie jest dobry przyjaciel ale... I zmowu nic! Od piętnastu lat już nie prubuję... Po co? Ręka musi wystarczyć.

O kurcze.. A u seksuologa byłeś? Te problemy tylko jak ma do czegoś już dojść z kobietą? Współczuję :-(

A co ma dać seksuolog?

The voice of the dead cannot be stopped.

174

Odp: 47 letni prawiczek

Jak się masturbujecie i jest orgazm, a przy kobiecie nie ma erekcji, to pewnie burza myśli płata figle...

Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie bywa kolorowe, ale w większości jest szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinnaś odnajdować szczęście. "Chciałabym to znowu poczuć... to antidotum na śmierć duchową, znowu czuć że żyję...".

175

Odp: 47 letni prawiczek

Tak jak napisał Gary pomyślałam.. chyba tym się może zająć seksuolog nie? Ale może się nie znam

Everyone you meet is fighting a battle you know nothing about. Be kind. Always.

176

Odp: 47 letni prawiczek
Jawiowo napisał/a:

Mam 45 lat. Pierwszy raz zakochałem się i poszedłem z dziewczyną do łóżka w wieku 21 lat... Mój "przyjaciel" zawiódł. Był petting, palcówka, lizanie ale gdy miało dojść do finału... Opadł. Następnego dnia to samo. Ponieważ mieszkałem we Wrocławiu a ona koło Wałbrzycha, widzieliśmy się znów tydzień później... Znowu to samo. Rozstaliśmy się. Pomyślałem że pójdę do profesjonalistki. Ona mnienie wyśmieje i pomoże w osiągnięciu satysfakcji... Jasne... To samo... Próbowałem przez kolejnych kilka lat i NIC!!! Znów się zakochałem... W trakcie poważnej rozmowy usłyszałem że ze mnie jest dobry przyjaciel ale... I zmowu nic! Od piętnastu lat już nie prubuję... Po co? Ręka musi wystarczyć.

To właśnie ręka jest Twoim jednym z głównych problemów. Masturbujesz się pewnie bardzo często i zapewne wykorzystując porno. W ten sposób się uwarunkowałeś na pewne bodźce. Przede wszystkim zacznij od całkowitego odstawienia masturbacji i porno. CAŁKOWITEGO ! ZERO ! Musisz zmienić swoje warunkowanie, a to potrwa zapewne długie miesiące, a może i dłużej. W tym czasie zafunduj sobie psychoterapię, bo Twoje problemy z erekcją zaczynają się w głowie, a tam masz bajzel i pewnie wiele sprawa do przepracowania.

Zgniłe jajko wink (nie JAJKA)

177

Odp: 47 letni prawiczek
CatLady napisał/a:

Skąd pomysł, że kobiety przejmują się facetem, który jest dla nich nieatrakcyjny? Co mnie obchodzi jakiś podstarzały prawiczek i to, co on robi ze swoim życiem, czy idzie do prostytutki, czy nie, czy woli zostać prawiczkiem do śmierci? Dlaczego miałoby mnie to obchodzić? Ktoś taki nie interesowałby mnie nawet jako przyjaciółka z penisem. Co mi po adoracji i uwielbieniu ze strony kogoś, kogo mam za ofermę, kto jest dla mnie nieatrakcyjny?Tworzysz jakieś dziwne teorie spiskowe.

Gdyby zaś mój potencjalny partner byl u prostytuki, to wtedy byłaby inna rozmowa, wtedy by mnie to interesowało.

Ale jakiś 30-kilkuletni prawiczek, który mi się nie podoba niech robi, co chce. T jest nie mój problem.


Ostro powiedziane. Wiadomo, że kobiety, tylko interesują się tym, kto atrakcyjny, nawet jak nie jest atrakcyjny dla innych kobiet. Zadałem sobie pytanie, czy wolałbym by dziewczyna była ofermą i nie miała super seksu nigdy, czy doświadczała przykładowo sztuki kochania starozytnej i była z niezliczoną ilością partnerów....Czy niedoświadczona oferma i nie mój problem. I wybrałbym niedoświadczoną, bo może czymś zaskoczyć zupełnie nowym, a nie tym co wszyscy...

178

Odp: 47 letni prawiczek
Iceni napisał/a:

OK - nie masz seksu - to wykorzystaj inne mozliwosci jakie daje zycie - ksztalc sie, podrozuj, zacznij cos tworzyc, zajmij sie dzialalnoscia charytatywna albo zacznij hodowac rasowe koty.


I co dzięki wykształceniu, pozdróżom i działalności charytatywnej zaspokoi się seksualnie.

179

Odp: 47 letni prawiczek
lilly25 napisał/a:

Inna sprawa - najlepiej idź do agencji, jeśli tak bardzo brakuje Ci seksu że jesteś załamany.

Ja Ci tylko powiem że seks nie jest wcale taki cudowny jak się może komuś kto nigdy nie próbował wydawać. Jest zdecydowanie przereklamowany. To jest dokładnie jak masturbacja + ciepło czyjegoś ciała, i obcy zapach.

Nie uzależniaj swojej wartości od kobiety. Posiadanie dziewczyny/chłopaka w żaden sposób nie decyduje o Twojej wartości, być może masz wyjątkowego pecha w tej sferze życia, że nie udało Ci się trafić na chętną kobietę.

Pójscie do agenci może pogłębić jego depresje. A co do seksu to widocznie masz niskie libido albo marny seks miałaś do tej pory skoro dla ciebie jest przereklamowany. Brak partnera nie decyduje o wartosci człowieka ale brak więzi emocjonalnej z ukochanym/ą bywa szkodliwy dla zdrowia psychicznego.

Posty [ 121 do 179 z 179 ]

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » 47 letni prawiczek

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021