Rodzina zerwała kontakty - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 7 ]

1

Temat: Rodzina zerwała kontakty

Witam Was serdecznie
Potrzebuję porady. Spojrzenia z boku...
Jesteśmy małżeństwem od 15 lat.
Maż pochodzi z miejscowości oddalonej o ca. 150 km. Odwiedzaliśmy teściów przynajmniej raz w miesiącu, czasem nawet częściej. Każde święta: Wielkanoc czy Boże Narodzenie tam spędzaliśmy.
Moim rodzicom były z tego powodu smutno, ale nie robili afery.
Było ok. Aż do czasu, kiedy kilka lat temu zmarł teść… Zaczęły się jakieś nieporozumienia między teściową o jej dziećmi ( moim mężem i szwagierką )
Jeździliśmy tam rzadziej, niż kiedyś. A potem zaczęła się pandemia … więc siłą rzeczy wizyty stały się jeszcze rzadsze….
W tym ( właściwie w ubiegłym już ) roku postanowiliśmy podzielić święta BN między teściową a moich rodziców.
Masakra… Teściowa urządziła histerię… Zamiast cieszyć się z wizyty syna i wnuka, zaczęła rzucać garami po kuchni, płakać po kątach… A kiedy wychodziliśmy z mieszkania zaczęła wykrzykiwać do męża „Pamiętaj, że masz matkę”  i do mnie, że mam cos przeciwko niej.
Kiedy ochłonęliśmy i zaczęliśmy z mężem o tym rozmawiać dowiedziałam się, że problem był w zasadzie od zawsze. Tylko jakoś tak wszystko odbywało się za moimi plecami. Od zawsze szwagierka miała pretensje do mojego męża, że on to sobie tylko na weekend przyjedzie, zje obiad, posiedzi, a potem jedzie do domu i zostawia ją samą z mamusią. Powiedział mi tez o zarzutach teściowej - jakobyśmy jeździli do nich tylko wtedy, kiedy potrzebowaliśmy pieniędzy. Zamurowało mnie, kiedy to usłyszałam.
Od świąt BN kontaktu nie ma…. Mąż dzwonił do siostry i do matki z życzeniami na urodziny. Złożył życzenia i… jakoś nie było zachęty do dalszej rozmowy….
Czasem teściowa dzwoniła do mojego syna … i to do niego zadzwoniła, kiedy babcia mojego męża ( staruszka ponad 90 letnia ) znalazła się w szpitalu. Młody się wściekł i powiedział, że nie będzie pośrednikiem między babcią a tatą. I słusznie.
Kilka razy mówiłam mężowi, ze powinien tam pojechać i wyjaśnić sprawy. Skończy się na tym, że ta 90 letnia babcia umrze, a my nawet nie będziemy o tym wiedzieć.
Nie pojechał, nie zadzwonił…. Kiedy zapytałam go, skąd taki upór po obu stronach… ani jedna ani druga strona nie wykazuje chęci, żeby rozwiązać ten konflikt, obruszył się, ze stoi po mojej stronie… a ja uważam, że on jest uparty… Ale że co? Nie wiem, jak to rozumieć. Przestałam go pytać już o cokolwiek.
Pytanie, co dalej?
Nie uważam, żeby moja chęć zjedzenia z rodzicami świątecznego obiadu była przyczyną zerwania kontaktów. To była ta przysłowiowa kropla, która przepełniła kielich … Czy ktoś, kto tęskni za synem i wnukiem, kto jest spragniony kontaktów z nimi, tak by postąpił? Siostra mojego męża tez się sfochowała  i nie odzywa się …moim skromnym zdaniem przyznaje się tym samym, ze ma swój udział w tej aferze…
Powiedzcie mi, bo zaczynam już lekko wariować… czy ja powinnam cos zrobić? Co? 
Jak zakończyć ten konflikt?
Co zrobić, żeby te kobiety zrozumiały, że przez takie zachowanie robią krzywdę sobie, swojemu synowi / bratu i wnukowi… ?
Będę wdzięczna za każda opinie.
Pozdrawiam

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez aniuu1 (2021-09-15 14:09:34)

Odp: Rodzina zerwała kontakty
Halla napisał/a:

Kiedy ochłonęliśmy i zaczęliśmy z mężem o tym rozmawiać dowiedziałam się, że problem był w zasadzie od zawsze. Tylko jakoś tak wszystko odbywało się za moimi plecami. Od zawsze szwagierka miała pretensje do mojego męża, że on to sobie tylko na weekend przyjedzie, zje obiad, posiedzi, a potem jedzie do domu i zostawia ją samą z mamusią.
...
Nie pojechał, nie zadzwonił…. Kiedy zapytałam go, skąd taki upór po obu stronach… ani jedna ani druga strona nie wykazuje chęci, żeby rozwiązać ten konflikt, obruszył się, ze stoi po mojej stronie… a ja uważam, że on jest uparty… Ale że co? Nie wiem, jak to rozumieć. Przestałam go pytać już o cokolwiek.
...
Jak zakończyć ten konflikt?
Co zrobić, żeby te kobiety zrozumiały, że przez takie zachowanie robią krzywdę sobie, swojemu synowi / bratu i wnukowi… ?
Będę wdzięczna za każda opinie.

Moim skromnym zdaniem lepiej będzie jak pozostaniesz na boku i nie będziesz ingerować w ich relacje. Widać, że mało wiedziałaś o ich relacjach, mało ich znałaś. W takiej sytuacji może się wydawać, że łatwo coś zrobić, wytłumaczyć, przecież wszyscy powinni zrozumieć. Niestety raczej to nie jest takie proste. Teściowa już dała popis, zachowuje się jakby była jedyną osobą wokół której wszystko się powinno kręcić. Pewnie niezłe akcje tam urządzała i dlatego szwagierka, która się od niej nie uwolniła chcialaby z kimś dzielić ciężar.
Masz moim zdaniem szczęście, że mąż nie chce za wszelką cenę zadawalać mamusi, bo mogłoby się okazać, że nagle masz mało do powiedzenia.

Everyone you meet is fighting a battle you know nothing about. Be kind. Always.

3

Odp: Rodzina zerwała kontakty

Tak sobie myślę, że za bardzo przyzwyczailiście teściową do dobrego. Wszystkie święta u niej, częste wizyty itd. Teraz podział świąt odbiera jako krzywdę, jak byście nagle jej coś zabrali. Wiesz, jak z dzieckiem; jeśli przy każdej wizycie miałabyś dla niego prezent, to kiedy pojawisz się z pustymi rękami, poczuje się rozczarowane, bo do czegoś innego zostało przyzwyczajone. Tyle że od dorosłej kobiety można by jednak wymagać myślenia. wink U Was to dodatkowo zbiegło się z tym tajemniczym konfliktem na linii teściowa - jej dzieci, więc tym bardziej może zakładać, że to było wymierzone w nią.
Też uważam, że nie powinnaś się specjalnie wtrącać. Natomiast to nie oznacza, że powinnaś siedzieć cicho, jeśli będzie miała wobec Ciebie/Was jakieś absurdalne zarzuty. Ot, jeśli znowu wyskoczy z histerią odnośnie świąt, spokojnie wskaż, że dotąd wszystkie święta spędzaliście z nią, a teraz chcecie dzielić ten czas również między Twoich rodziców, więc nie ma żadnego powodu do takiego zachowania. Znaczy, nie mieszaj się, ale nie pozwól sobie wejść na głowę. wink

4

Odp: Rodzina zerwała kontakty

Wspieraj męża, ale się nie wtrącaj. Nie wiem jak wyglądały te wasze spotkania wcześniej, ale moim zdaniem to co zobaczyłaś, to nie był jednorazowy incydent. Zostałaś zapoznana z rodzinną tajemnicą, matki szantażystki. Być może dlatego siostra męża ma o to żal, że ona z tymi wariactwami teściowej musi się częściej borykać, a brat przyjeżdża i jest traktowany lepiej. Albo matka nakręca ją przeciwko wam, co wcale nie jest takie rzadkie,  ze strony mamulek. Nie wiem, tak sobie wymyślam, może nie mam racji.  Nie wtrącaj się, mąż musi to załatwić po swojemu, najważniejsze, ze jest po twojej stronie. Twoim zadaniem jest teraz wspierac jego i być po jego stronie. Jeśli będzie chciał uciąć kontakt ma do tego prawo.
Teściowa również musi poczuć, że są granice jej histerii i poniesć konsekwencje, inaczej nigdy nie pojmie że zachowuje się jak szalona. Moim zdaniem, pewnie całe życie im takie akcje serwowała co jakiś czas, zmuszając bliskich do uległości i chodzenia przy niej na paluszkach.

5

Odp: Rodzina zerwała kontakty

A mi żal tej teściowej. Z jakiegoś powodu płakała w święta, z jakiegoś powodu musiała mówić "pamiętaj że masz matkę". Straciła męża, straciła syna, synową, wnuka, a teraz umiera jej matka. Straszne.

Zamiast czekać na telefon lub dopytywać męża, po prostu spakujcie się i pojedźcie do tej kobiety. Na pewno się ucieszy.

6 Ostatnio edytowany przez Mira Żmijewska (2021-09-16 02:50:01)

Odp: Rodzina zerwała kontakty

Sugeruję przeczytać sobie książkę:

Toksyczni Rodzice - Susan Forward

Osobiście śmiałam się przez całe życie z ludzi, którzy nawet w dorosłym wieku dawali się swoim rodzicom wodzić za nos, bo sama już od wczesnej nastoletniości stawałam zdecydowanie okoniem i dopiero po przeczytaniu drugiej części tej książki dotarło do mnie, że ja też daję się manipulować, bo sam fakt, że aż do tego czasu byłam gotowa zażarcie wykłócać się o wszystko z matką, kiedy na mnie naskakiwała, pokazywał wyraźnie, że po wielu latach od wyjścia z domu nadal miała kontrolę nad moimi emocjami.

> ze powinien tam pojechać i wyjaśnić sprawy

Na 99% nie da się wyjaśnić żadnych spraw. Ludzie żyją w tym kołowrotku, bo tak się nauczyli i takimi zachowaniami redukują jakieś własne negatywne emocje. Szansa jest taka, jak na wyjaśnienie pijakowi, że powinien przestać pić, bo to przecież i jemu i jego bliźnim szkodzi.

Ajko napisał/a:

Teściowa również musi poczuć, że są granice jej histerii i poniesć konsekwencje, inaczej nigdy nie pojmie że zachowuje się jak szalona. Moim zdaniem, pewnie całe życie im takie akcje serwowała co jakiś czas, zmuszając bliskich do uległości i chodzenia przy niej na paluszkach.

Na niektóre osoby żadne asertywne zachowanie absolutnie nie działa i do wyboru jest tylko:
- żreć się wiecznie z kimś takim,
- trzymać się z daleka.

Musimy wiedzieć. Będziemy wiedzieć.
- David Hilbert

7

Odp: Rodzina zerwała kontakty

Dziękuję Wam za odpowiedzi.
No cóż. Ja tez rozumiem teściową, że tęskni, że jej brakuje kontaktu .. ale bez przesady. Cała jej rodzina mieszka tam, gdzie ona…. Samotna nie jest.
Robić tragedię, bo się synowa chce spotkać ze swoimi rodzicami? Tym samym uniemożliwia jej przebywanie z synem i wnukiem – czyli ma cos przeciw teściowej. Co? Mam ją przeprosić za to, że moi rodzice żyją i mieszkają w tej samej miejscowości, co ja?... „Bo twoi rodzice mieszkają tam gdzie ty, to możesz się z nimi spotykać, kiedy chcesz” co to za gadka w ogóle jest? Nie mam 10 lat i nie będzie mnie stawiała po katach ani mówiła mi, kiedy mogę odwiedzać moich rodziców.
Nie trzymam męża za nogawkę, ani nie przywiązałam go do nogi od stołu. Może jeździć do mamusi, kiedy tylko chce… Ale nie chce… Czasem mam wrażenie, że on boi się konfrontacji z matką i siostrą…Bo że byłby krzyk i płacz, to raczej pewne…
Wiecie… kiedy wróciliśmy do domu po tych świętach u teściowej, byłam w takim szoku, że przez jakiś czas myślałam, że to moja wina, że to faktycznie ja spowodowałam takie zachowanie, że mogłam odpuścić…
Ale po przemyśleniu sprawy, po rozmowach z mężem jestem przekonana, że ta moja chęć spotkania się z rodzicami w czasie świąt to była ta przysłowiowa kropla, która przepełniła kielich … Już wcześniej musiało być coś nie tak… ale byłam od tego trzymana z daleka. O pewnych rzeczach dopiero teraz się dowiaduje od męża.
Póki co czekam na rozwój sytuacji.
Widzę, że mojego męża to boli. Widzę, że mój syn tęskni za babcią. Na początku wakacji zadzwoniła do niego z pytaniem, czy przyjedzie na wakacje. Chciał jechać…i mógłby, gdyby tylko ktoś odpuścił.
Pozdrawiam Was

Posty [ 7 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021