nadopiekuńczy czy toksyczni rodzice - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » nadopiekuńczy czy toksyczni rodzice

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 8 ]

Temat: nadopiekuńczy czy toksyczni rodzice

Może od razu przejdę do sprawy.. czuję się jak marionetka hmm Jestem w szczęśliwym związku od 2 lat, niedługo zamierzamy tak oficjalnie zamieszkać razem (mieszkamy obecnie trochę ja u niego, on u mnie), ale ja nie o tym.. Nie wiem, czy to ze mną jest coś nie tak.. ale.. mam nadopiekuńczych rodziców, mam też siostrę starszą i generalnie cały czas mieszają się w moje życie. Nie mogę mieć własnego zdania.. Może najpierw zacznę od tego, że nie chciałam się szczepić na covid (m.in. przez zakrzepicę), i o tym poinformowałam najbliższych więc rozpętała się awantura.. zmieszali mnie z błotem, stwierdzili, że to oznacza, że jestem antyszczepionkowcem, że jak będę miała dzieci to na pewno ich nie zaszczepię. Myślałam, że każdy może / powinien mieć własne zdanie i generalnie „wolny wybór”. Oni (rodzice, siostra) zaszczepili się na grypę, ja nie. Też już kolejna awantura (wypomnieli przy mojej niechęci odnośnie tej pierwszej szczepionki). Ja na grypę nie choruję już 12 rok, oni co roku przechodzą. No ale, ja nie o tym. Oczywiście jaka była akcja? Zarejestrowali mnie bez mojej wiedzy, więc iść musiałam.. No i to był taki przymus typu „Jak się nie zaszczepisz, to nie będziemy z Tobą normalnie rozmawiać.” To jest pierwsza sprawa. Druga, to praca. Już 5 lat pracuję w jednej firmie, wkurzam się, bo zarabiam najniższą, bez szansy rozwoju itp. Jak tylko słyszą o zmianie pracy – kolejny lincz. „Gdzie Ci będzie lepiej niż w budżetówce (państwówce)? Tu masz i pewną pracę i wczasy pod gruszą i (bla bla bla)…” - mogłabym tego wywodu słuchać cały dzień. Chciałabym się rozwijać to tylko słyszę, że mogłam iść na inne studia itp. itd.  Ale najbardziej dobija mnie to, że mam swoje mieszkanie (no co prawda rodzice kupili na kredyt),  ale ze swoim lubym planujemy razem zamieszkać, i raczej w jego miejscowości. (A i tu muszę wspomnieć, że ze względu na ingerowanie rodziców w moje życie wynajęłam sobie mieszkanie – ten fakt sprawił, że sami zaczęli mi szukać mieszkania żeby kupić; ja nie chciałam i o to też był wielki dym, a nie chciałam, bo mówiłam, że może nie będę mieszkała tu całe życie, no ale – jak mówiłam, że nie – afera, jak już się zdecydowałam to mówią, że całe życie tu będę mieszkać i o). I odnośnie wspólnego zamieszkania.. już widzę tę dramę.. już widzę dym pt „to po co ci kupiliśmy to mieszkanie?!”, „my tu oszczędzamy, żebyś miała a ty co robisz?!”. Kolejna sprawa, siostra. Ona tak samo, założenie, że będę mieszkała tu gdzie obecnie (a przecież mieszkanie mogę wynająć i im raty spłacać)..  I że jak słyszy o moim facecie (nie lubi go – on kucharz, ona prawniczka, czyli to nie ta klasa społeczna; ja i on to „gorszy sort”) to mówi „olej go, ja jestem sama i jest mi dobrze!”, i planuje rezerwować sylwestra dla całej rodziny (15 osób), oczywiście ja „mam jechać” bez faceta. No i mnie wzięło.. bo znów nie mogę sama zadecydować..  Każdy kieruje moim życiem, a ja tylko mam oddychać i robić co każą hmm Czy ja nie mam prawa mieć własnego zdania? Czy ja sama nie mogę sobie układać życia według tego jak ja chcę? Nie chcę uszczęśliwiać kogoś i być przy tym sama nieszczęśliwa. Wydawało mi się, że rodzice chcą, żeby ich dziecko było szczęśliwe. Tu jest jednak odwrotnie. I nie wiem… co ja mam zrobić. Myślałam, że jak sama będę mieszkać to już nikt nie będzie się do mojego życia wtrącał, a mam wrażenie, że jest gorzej..  Mam dosyć tego wszystkiego hmm

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: nadopiekuńczy czy toksyczni rodzice
marionetka2191 napisał/a:

ale.. mam nadopiekuńczych rodziców, mam też siostrę starszą i generalnie cały czas mieszają się w moje życie. Nie mogę mieć własnego zdania..

Oczywiscie, ze mozesz. Tyle, ze wlasne zdanie polega tez na tym, ze nie musisz o wszystkim informowac swojej rodziny.

marionetka2191 napisał/a:

Może najpierw zacznę od tego, że nie chciałam się szczepić na covid (m.in. przez zakrzepicę), i o tym poinformowałam najbliższych więc rozpętała się awantura.. zmieszali mnie z błotem, stwierdzili, że to oznacza, że jestem antyszczepionkowcem, że jak będę miała dzieci to na pewno ich nie zaszczepię.

To po co z nimi o tym dyskutowalas? Wystarczylo sie nie zaszczepic i nie rozwijac tematu.

marionetka2191 napisał/a:

Oczywiście jaka była akcja? Zarejestrowali mnie bez mojej wiedzy, więc iść musiałam..

Nie musialas. Moglas nie isc, nikt na sile Cie nie zaszczepi. Wystarczylo powiedziec, ze nie pojdziesz i nie pojsc w konsekwencji. To oni by swiecili oczami, ze przepadl termin.

marionetka2191 napisał/a:

No i to był taki przymus typu „Jak się nie zaszczepisz, to nie będziemy z Tobą normalnie rozmawiać.”

To trzeba bylo przestac z nimi rozmawiac. Ciekawe jak dlugo by wytrzymali:)

marionetka2191 napisał/a:

Jak tylko słyszą o zmianie pracy – kolejny lincz. „Gdzie Ci będzie lepiej niż w budżetówce (państwówce)? Tu masz i pewną pracę i wczasy pod gruszą i (bla bla bla)…” - mogłabym tego wywodu słuchać cały dzień.

Znowu - a po co Ty z nimi na ten temat dyskutujesz? Jak chcesz zmienic prace, to szukasz i zmieniasz. Po co omawiasz to z rodzicami i siostra? Nie widzisz, ze sama sie im podkladasz? Potrzebujesz ich potwierdzenia, ze robisz dobrze?

marionetka2191 napisał/a:

ten fakt sprawił, że sami zaczęli mi szukać mieszkania żeby kupić; ja nie chciałam i o to też był wielki dym, a nie chciałam, bo mówiłam, że może nie będę mieszkała tu całe życie, no ale – jak mówiłam, że nie – afera, jak już się zdecydowałam to mówią, że całe życie tu będę mieszkać i o).

Teraz mieszkasz w tym swoim czy w wynajmowanym?
To Twoje jest formalnie Twoje czy formalnie rodzicow? Jak rodzicow, to sie nie przejmujesz. Jak Twoje, to mozesz zrobic z nim co chcesz, wynajmij komus innemu. Mieszkanie akurat zawsze jest spoko inwestycja zwlaszcza, jezeli nie wiesz, gdzie bedziesz mieszkac. Potem sprzedasz, kupisz inne, zawsze to ogromna wolnosc finansowa.

marionetka2191 napisał/a:

I odnośnie wspólnego zamieszkania.. już widzę tę dramę.. już widzę dym pt „to po co ci kupiliśmy to mieszkanie?!”, „my tu oszczędzamy, żebyś miała a ty co robisz?!”.

I znowu - po co chcesz z nimi dyskutowac o takich rzeczach? Nie masz juz 16 lat, Ty im nawet nie musisz mowic, gdzie mieszkasz.

marionetka2191 napisał/a:

mówi „olej go, ja jestem sama i jest mi dobrze!”, i planuje rezerwować sylwestra dla całej rodziny (15 osób), oczywiście ja „mam jechać” bez faceta. No i mnie wzięło.. bo znów nie mogę sama zadecydować.. Czy ja nie mam prawa mieć własnego zdania? Czy ja sama nie mogę sobie układać życia według tego jak ja chcę?

Alez oczywiscie, ze mozesz sama zadecydowac. Tylko nie decydujesz. Czemu? To juz jest do przemyslenie przez Ciebie.
Mozesz sama decydowac, po prostu nie wiem czemu, omawiasz wszystko z nimi jakbys potrzebowala ich akceptacji do zycia po swojemu. Uwaga: nie dostaniesz jej. Jak chcesz zyc po swojemu, to po prostu zyj zamiast ustalac z nimi kazda jedna rzecz, jakbys miala 10 lat i rodzice musieli Ci podpisac karteczke na wycieczki.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.
Odp: nadopiekuńczy czy toksyczni rodzice
marionetka2191 napisał/a:

Każdy kieruje moim życiem, a ja tylko mam oddychać i robić co każą hmm Czy ja nie mam prawa mieć własnego zdania? Czy ja sama nie mogę sobie układać życia według tego jak ja chcę? Nie chcę uszczęśliwiać kogoś i być przy tym sama nieszczęśliwa. Wydawało mi się, że rodzice chcą, żeby ich dziecko było szczęśliwe. Tu jest jednak odwrotnie. I nie wiem… co ja mam zrobić. Myślałam, że jak sama będę mieszkać to już nikt nie będzie się do mojego życia wtrącał, a mam wrażenie, że jest gorzej..  Mam dosyć tego wszystkiego hmm

To ci sie tylko wydawało, że tak powinny wyglądać relacje z rodzicami. Twoi się w ten trend nie wpisują, raczej są z grupy "my wiemy najlepiej co dla ciebie dobre" więc niestety twoje zdanie się dla nich nie liczy.

Im szybciej zrozumiesz, że twoje relacje z rodzicami nigdy nie będą wyglądały jak sobie wyobrażałaś tym lepiej dla ciebie. Czas ustalić własne zasady z tymi rodzicami jakich masz i niestety będzie to brutalne. Przyzwyczaiłaś ich do swojego posłuszeństwa, widać, że wchodzą ci na głowę bez żadnych skrupułów i wierz mi nie poddadzą się łatwo. Jeżeli chcesz ich ustawić do pionu to musisz być w 100 procentach konsekwentna i niezłomna. Każde twoje ustępstwo będzie ich tylko zachęcało do dalszego układania ci życia i utwierdzało ich w przekonaniu że tak jest lepiej.

4 Ostatnio edytowany przez aniuu1 (2021-08-09 15:34:03)

Odp: nadopiekuńczy czy toksyczni rodzice

"Dziękuję wam rodzice za radę. Podjęłam taką i taką decyzję.."
Jak nie chcesz rady to nie dyskutuj i nie radź się tylko pokaż, że podejmujesz własne decyzje.
Możesz skorzystać z jakiegoś kursu asertywności.

Everyone you meet is fighting a battle you know nothing about. Be kind. Always.

5

Odp: nadopiekuńczy czy toksyczni rodzice

Marionetko, skoro widzisz u siebie brak pewności siebie i problem z samorządnością i własną autonomią, to czas najwyższy nad tym popracować. To powinno się (z)robić w okresie dojrzewania, ale wydaje się, że u Ciebie nie było czegoś takiego jak przełom adolescencyjny i nie doszło w Twoim przypadku do uformowania siebie jako niezależnej, samorządnej i autonomicznej osoby. W konsekwencji dało to nieumiejętność wyznaczania i pilnowania własnych granic a częstokroć uzależnienie samooceny od spełnienia wymagań otoczenia.

Jak tu zajrzy Monoceros, to jestem przekonana, że dostaniesz garść konkretnych rad, a tymczasem po prostu zastanów się, gdzie jesteś w relacji z bliskimi, jak się tu znalazłaś, gdzie chciałabyś być i jakie są Twoje potrzeby, a potem zacznij dbać o siebie, ustaw innym nieprzekraczalne granice i po prostu zacznij komunikować i wymagać poszanowania swoich granic od innych. Lepiej późno niż wcale.

6

Odp: nadopiekuńczy czy toksyczni rodzice

Po pierwsze, o niczym rodziców nie musisz informować. Jestes dorosla i to czy się szczepisz, gdzie i z kim mieszkasz, gdzie chcesz pracować to Twoja prywatna sprawa. Wydaje mi sie, ze pomimo swojego wieku Ty ciagle oczekujesz akceptacji rodziców wzgledem swoich decyzji. No, sorry, ale to tak nie działa.

7 Ostatnio edytowany przez Monoceros (2021-08-10 03:30:35)

Odp: nadopiekuńczy czy toksyczni rodzice
marionetka2191 napisał/a:

Może od razu przejdę do sprawy.. czuję się jak marionetka hmm Jestem w szczęśliwym związku od 2 lat, niedługo zamierzamy tak oficjalnie zamieszkać razem (mieszkamy obecnie trochę ja u niego, on u mnie), ale ja nie o tym.. Nie wiem, czy to ze mną jest coś nie tak.. ale.. mam nadopiekuńczych rodziców, mam też siostrę starszą i generalnie cały czas mieszają się w moje życie. Nie mogę mieć własnego zdania.. Może najpierw zacznę od tego, że nie chciałam się szczepić na covid (m.in. przez zakrzepicę), i o tym poinformowałam najbliższych

Po co? Zapraszasz ich do swoich decyzji, to biorą udział.

marionetka2191 napisał/a:

więc rozpętała się awantura.. zmieszali mnie z błotem, stwierdzili, że to oznacza, że jestem antyszczepionkowcem, że jak będę miała dzieci to na pewno ich nie zaszczepię. Myślałam, że każdy może / powinien mieć własne zdanie i generalnie „wolny wybór”. Oni (rodzice, siostra) zaszczepili się na grypę, ja nie. Też już kolejna awantura (wypomnieli przy mojej niechęci odnośnie tej pierwszej szczepionki). Ja na grypę nie choruję już 12 rok, oni co roku przechodzą. No ale, ja nie o tym. Oczywiście jaka była akcja? Zarejestrowali mnie bez mojej wiedzy, więc iść musiałam..

Nie musiałaś. To była decyzja, podejęta zapewne z jakiegoś powodu. "Żeby mamie nie było przykro, żeby panie w gabinecie nie czekały, żeby się szczepionka nie zmarnowała," Sama odpowiedz, czemu decyzja nie brzmiała: nie idę, bo to MOJA decyzja i moje zdanie, a co więcej, moje ciało.


marionetka2191 napisał/a:

No i to był taki przymus typu „Jak się nie zaszczepisz, to nie będziemy z Tobą normalnie rozmawiać.”

To się nazywa szantaż. A jak Ci powiedzą "skocz z balkonu, bo nie będziemy z Tobą normalnie rozmawiać" to też będziesz słuchać? Przecież to również decyzja z zakresu zdrowia.

marionetka2191 napisał/a:

To jest pierwsza sprawa. Druga, to praca. Już 5 lat pracuję w jednej firmie, wkurzam się, bo zarabiam najniższą, bez szansy rozwoju itp. Jak tylko słyszą o zmianie pracy – kolejny lincz. „Gdzie Ci będzie lepiej niż w budżetówce (państwówce)? Tu masz i pewną pracę i wczasy pod gruszą i (bla bla bla)…” - mogłabym tego wywodu słuchać cały dzień.

Po co ich zapraszasz do dyskusji, skoro nie chcesz słuchać ich opinii? Nie rozumiem.

marionetka2191 napisał/a:

Chciałabym się rozwijać to tylko słyszę, że mogłam iść na inne studia itp. itd.  Ale najbardziej dobija mnie to, że mam swoje mieszkanie (no co prawda rodzice kupili na kredyt),  ale ze swoim lubym planujemy razem zamieszkać, i raczej w jego miejscowości. (A i tu muszę wspomnieć, że ze względu na ingerowanie rodziców w moje życie wynajęłam sobie mieszkanie – ten fakt sprawił, że sami zaczęli mi szukać mieszkania żeby kupić; ja nie chciałam i o to też był wielki dym, a nie chciałam, bo mówiłam, że może nie będę mieszkała tu całe życie, no ale – jak mówiłam, że nie – afera, jak już się zdecydowałam to mówią, że całe życie tu będę mieszkać i o).
I odnośnie wspólnego zamieszkania.. już widzę tę dramę.. już widzę dym pt „to po co ci kupiliśmy to mieszkanie?!”, „my tu oszczędzamy, żebyś miała a ty co robisz?!”.

Przecież siłą Ci nie wcisnęli mieszkania. Nie zawiozą Cię w kajdankach, nie przyczepią do kaloryfera, nie wwiozą rzeczy samodzielnie... W którym momencie podjęłaś decyzję "odpuszczam, zmieniam swoje zdanie na ich"? W którym momencie zrezygnowałaś ze swoich myśli na rzecz przyjęcia ich myślenia?

My tu oszczędzamy - to ich decyzja. Nie musisz czuć żadnych emocji w związku z tym, że oni robią złą inwestycję. To ich błąd, więc oni stracą.

marionetka2191 napisał/a:

Kolejna sprawa, siostra. Ona tak samo, założenie, że będę mieszkała tu gdzie obecnie (a przecież mieszkanie mogę wynająć i im raty spłacać)..  I że jak słyszy o moim facecie (nie lubi go – on kucharz, ona prawniczka, czyli to nie ta klasa społeczna; ja i on to „gorszy sort”) to mówi „olej go, ja jestem sama i jest mi dobrze!”, i planuje rezerwować sylwestra dla całej rodziny (15 osób), oczywiście ja „mam jechać” bez faceta. No i mnie wzięło.. bo znów nie mogę sama zadecydować..

Możesz, tylko tego nie robisz. Mylisz propozycję (jedź bez faceta) z decyzją podjętą przez kogoś o tobie. Przecież nikt za Ciebie nie powie do niego słów: "nie możesz jechać ze mną". To Ty zaakcaptujesz zaproszenie lub nie. To Ty spakujesz rzeczy. To Ty wsiądziesz do samochodu. To Ty wybierzesz z kim, gdzi, jak spędzisz sylwestra.

marionetka2191 napisał/a:

Każdy kieruje moim życiem, a ja tylko mam oddychać i robić co każą hmm

Nie masz. Tak wybierasz. Czemu?

marionetka2191 napisał/a:

Czy ja nie mam prawa mieć własnego zdania?

Masz prawo  Nawet masz swoje zdanie. Po co je ogłaszasz ludziom, którzy mają je w nosie? Co gorsze, sama nie bierzesz go pod uwagę podczas podejmowania decyzji. Czemu nie słuchasz swojego zdania?

marionetka2191 napisał/a:

Czy ja sama nie mogę sobie układać życia według tego jak ja chcę?

Możesz. Czemu tego nie robisz? Czemu układasz życie tak jak inni chcą?

marionetka2191 napisał/a:

Nie chcę uszczęśliwiać kogoś i być przy tym sama nieszczęśliwa. Wydawało mi się, że rodzice chcą, żeby ich dziecko było szczęśliwe.

Dlaczego to, co rodzice chcą, miałoby być ważniejsze od tego, czego Ty chcesz?

marionetka2191 napisał/a:

Tu jest jednak odwrotnie. I nie wiem… co ja mam zrobić. Myślałam, że jak sama będę mieszkać to już nikt nie będzie się do mojego życia wtrącał, a mam wrażenie, że jest gorzej..  Mam dosyć tego wszystkiego hmm


To wygląda tak źle, ponieważ na to pozwalasz. To gorzka piguła, zaraz zaczniesz zżymać się, że nikt Cię tu nie rozumie, że to nie takie proste, że wieszają na Tobie psy... Nieprawda. Mam za sobą uzależnienie emocjonalne od rodziców, wiem co mówię.

Chcesz podejmować decyzje? To je podejmuj. Nie zwołuj konsylium, a jak koniecznie musisz, to informuj rodzinę o decyzjach, ale nie zapraszaj do dyskusji. Raz po raz, jak zdarta płyta powtarzaj: oj, pomyliło się wam, ja nie pytam was o zdanie, mówię wam co wybrałam. Fajnie, że dzielisz się opinią, ja wybrałam tak. O, ciekawa perspektywa - ja uważam inaczej, i zrobię tak i tak. Och, kupiliście mieszkanie? Jaka szkoda, że zrobiliście kiepską inwestycję, bo ja nie chcę tu mieszkać. O, zapraszasz mnie bez mojego chłopaka? Szkoda, baw się dobrze, my pojedziemy może w góry. O rany, zapisaliście mnie na szczepienie? To będzie wam głupio chyba to odkręcać!

If you can be anything, be kind.

8 Ostatnio edytowany przez aniuu1 (2021-08-10 09:25:03)

Odp: nadopiekuńczy czy toksyczni rodzice

"marionetka2191 napisał/a:
Każdy kieruje moim życiem, a ja tylko mam oddychać i robić co każą "
Kierują, bo im pozwalasz, ale pamiętaj:
- wszystkim nie dogodzisz. Nie musisz zadowalać rodziny.
- to twoje życie i Ty poniesiesz konsekwencje. Jeśli będziesz nieszczęśliwa to do kogo będziesz mieć pretensje?
- nawet jeśli ktoś oczekuje, że będziesz robić tak jak chce, to nie znaczy, że to szanuje.
Zacznij rozmawiać z nimi jak dorosła osoba. Uświadom im, że sobie radzisz, nie muszą się tobą opiekować, sama jesteś odpowiedzialna, radzisz sobie
i ponosisz odpowiedzialność za własne decyzje.

Everyone you meet is fighting a battle you know nothing about. Be kind. Always.

Posty [ 8 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » nadopiekuńczy czy toksyczni rodzice

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021