Czuję się nie dość dobra - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » Czuję się nie dość dobra

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 6 ]

Temat: Czuję się nie dość dobra

Zauważyłam u siebie pewien problem, który dość mocno obniża mi jakość życia. Otóż w życiu uczelnianym czy zawodowym cechuję się wysoką niezależnością myślenia, jestem skuteczna, ambitna, zdyscyplinowana itd. Ogólnie wydaje mi się, że sięgam po swoje. Jak dotąd nieźle mi się powodzi.
Jednocześnie prywatnie jestem strasznie uległa i lękliwa. Wielokrotnie zgadzałam się na różne propozycje partnera, mimo że mi one nie pasowały. Boję się, że zranię go czy jakichś innych moich bliskich, i mam problem, żeby im odmawiać, ukrywam w sobie jakieś ewentualne słowa krytyki względem nich. W głębi duszy jestem bardzo nieszczęśliwa, żyję życiem, które mi nie odpowiada, ale i tak nic nie zmieniam. Przez lęk.
Ostatnio poprosiłam mojego partnera o pozwolenie, czy mogę jechać do mamy na kawę. Śmiał się ze mnie, że jestem dorosła i nie muszę pytać o takie rzeczy. Oczywiście ma rację, sama prowokuję takie dziwne sytuacje; przytaczam tę historię, by to jakoś poprzeć przykładem.
Długo myślałam nad tym, dlaczego tak jest, i doszłam do wniosku, że zaczęłam zachowywać się tak ulegle względem mojego partnera, kiedy na początku naszej znajomości „przekonał” mnie do swoich poglądów politycznych. Miało to miejsce wiele lat temu, toczyliśmy wtedy długie i wielowątkowe dyskusje, podczas których wykazał mi on błędy logiczne w moim toku rozumowania, brak wiedzy historycznej i naiwność w ocenie natury ludzkiej. Przyjęłam ten cios intelektualny na klatę, ale przyznam, że do teraz towarzyszy mi przy nim jakieś takie uczucie niższości i braku kompetencji, które „rozlało się” na inne dziedziny życia. Często mam myśli, że jestem za głupia, by podejmować samodzielnie decyzje i by w ogóle wyrażać na głos swoje zdanie. W ciągu wielu lat naszego związku zdarzały się również odwrotne sytuacje, to znaczy to ja w przypływie odwagi wykazywałam partnerowi, że nie ma racji lub zachowuje się niedojrzale, ale on nigdy nie brał tego do siebie. Albo obracał to w żart i reflektował się, albo mówił: „no okej, ale i tak zdania nie zmienię” i robił po swojemu. On jest asertywny i bije od niego spora pewność siebie, a ja… szkoda gadać. Jestem wobec siebie surowa, mam problem z wybaczaniem sobie błędów, ciągle uważam się za nie dość dobrą. Kiedy ktoś depta moje wartości albo śmieszkuje z moich marzeń czy celów, nie potrafię się obronić i często zaprzeczam temu, co dla mnie najważniejsze, przez sprowadzanie tego do czegoś nic nieznaczącego. Nawet teraz, jak to czytam, to czuję ogromne zażenowanie sobą.
Zapisałam się do psychologa na NFZ, ale cały czas czekam w kolejce. W międzyczasie chciałabym jakoś popracować sama ze sobą. Co o tym myślicie, macie jakieś rady?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Czuję się nie dość dobra

Terapia byłaby dla Ciebie dużym wsparciem, przy terapeucie być może po raz pierwszy poczujesz, że naprawdę możesz powiedzieć, co myślisz i nadal będziesz akceptowana. Czy istnieje szansa na terapię prywatną, nie na NFZ?

Taki rodzaj uległości kształtuje się zwykle w dzieciństwie, kiedy dziecko musi być uległe i posłuszne, by mogło czuć się kochane i akceptowane przez rodziców. Potem taki wzorzec przenosi się na inne relacje w dorosłym życiu. Być może u Ciebie jest inaczej, ale zastanów się nad tym, dlaczego czujesz potrzebę zgadzania się we wszystkim z innymi, dlaczego tak bardzo obawiasz się odrzucenia.

Masz jakieś zainteresowania, coś, w czym mogłabyś poczuć się dobra?

"Nagle, nieraz w ciągu kilku dni, powstaje więź, o wiele mocniejsza od wszystkich, ale to wszystkich więzi, jakie istnieją między nami, ludźmi. Nie ma wierności, która by nie została złamana, z wyjątkiem wierności naprawdę wiernego psa".
Konrad Lorenz

3

Odp: Czuję się nie dość dobra
Syl napisał/a:

Czy istnieje szansa na terapię prywatną, nie na NFZ?

Masz jakieś zainteresowania, coś, w czym mogłabyś poczuć się dobra?

Dzięki za odpowiedź. Zaczynam sesje na początku wakacji, więc dużo czasu nie zostało. Myślę, że poczekam. Co do zainteresowań, to mam takowe i ludzie doceniają moją wiedzę i umiejętności. Niestety mam problemy z samooceną, przez co często podchodzę do komplementów z niedowierzaniem, ale pracuję nad tym.

4

Odp: Czuję się nie dość dobra
loreffe napisał/a:

W głębi duszy jestem bardzo nieszczęśliwa, żyję życiem, które mi nie odpowiada, ale i tak nic nie zmieniam. Przez lęk.

Czy wiesz jakie życie by ci odpowiadało, czego chcesz od siebie i życia?

5

Odp: Czuję się nie dość dobra

Kilka mądrych książek (kolejność przypadkowa):
- Anna Dodziuk, Pokochać siebie
- Sondra Ray, Zasługuję na miłość
- John Bradshaw, Toksyczny wstyd
- J.C. Dobson, Miłość potrzebuje stanowczości
- Katarzyna Grochola, Andrzej Wiśniewski, Związki i rozwiązki małżeńskie
- Osho, Dojrzałość
- Osho, Wolność
- P. Lauster, Odwaga bycia sobą

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

6

Odp: Czuję się nie dość dobra
Ajko napisał/a:

loreffe napisał/a:

W głębi duszy jestem bardzo nieszczęśliwa, żyję życiem, które mi nie odpowiada, ale i tak nic nie zmieniam. Przez lęk.

Czy wiesz jakie życie by ci odpowiadało, czego chcesz od siebie i życia?

Tak. Mój „problem” polega na tym, że mimo ponadprzeciętnej inteligencji  nie czuję potrzeby gonienia za tzw. sukcesem zawodowym. Ani żadnym innym. A moje najbliższe otoczenie tak. Mam pomysł na siebie, lubię spędzać czas na zdobywaniu wiedzy w interesujących mnie dziedzinach, ale nie chcę się pchać na szczyty, nie zależy mi na tytułach. Sensem mojego życia jest rozwój duchowy oraz relacje z bliskimi. Moi znajomi nie rozumieją mnie, powtarzają niby w dobrej intencji, że mogłabym zrobić doktorat, że powinnam się uczyć języków, że powinnam to czy tamto, że „stać mnie na więcej”. Chcą tym pokazać, że widzą we mnie ogromny potencjał, ale dla mnie te „zachęty” są już po prostu męczące i godzące w moje granice. Oni chcą być politykami, menadżerami, pracować w IT, robić doktoraty. Moje talenty i predyspozycje pokierowały mnie w zupełnie inne sektory rynku pracy, mianowicie w specjalizację związaną z opieką nad drugim człowiekiem. Tam ścieżka awansu jest bardziej ograniczona, zarobki gorsze, ale jest za to duże poczucie misji i wrażliwość na potrzeby innych ludzi. Niby szanują mój wybór, ale czuję czasem, jak krzywo na mnie patrzą.

Chciałabym też mieszkać na wsi albo na przedmieściach, bo cenię sobie naturę i świeże powietrze, i założyć tam rodzinę. Chciałabym mieć w życiu na tyle dużo wolnego czasu, żeby móc regularnie spotykać się z przyjaciółmi i rodziną. Zdaję sobie sprawę, że w tych czasach tego typu wizje to dla niektórych wręcz luksus, bo czas to pieniądz, więc mówię, co bym chciała – zobaczmy, jak się to życie potoczy. Mój narzeczony i znajomi deklarują, że niby też jest to dla nich ważne, ale i tak z utęsknieniem snują wizje mieszkania w stolicy lub wyprowadzki za granicę w pogoni za „lepszym życiem”. Z wieloletnią koleżanką mieszkającą 30 minut pociągiem ode mnie umawiam się już od pół roku na kawę, bo wiecznie nie ma czasu, bo jest pracoholiczką i żyje tylko pracą. Ostatnio chyba miała zły dzień, bo mruknęła na mnie, że „może mam tego czasu za dużo”. Potem było jej głupio i przeprosiła, tłumacząc się złym stanem psychicznym, ale i tak do teraz czuję wyrzuty sumienia, jakbym była jakimś intruzem, który odciąga ją od super ważnych rzeczy.

Szczerze to czuję, że nie pasuję do tego wszystkiego, ale nie krytykuję ich, bo nie uważam, że mam prawo ich oceniać. Mają swoje racje, ja swoje. W drugą stronę to niestety nie działa. Aktualnie żyję w lekkim wewnętrznym konflikcie, bo prowadzę bardzo szybkie tempo życia, mieszkam w dużym mieście, godzę kształcenie się z pracą i tak dalej, ale to nie szkodzi. Jestem jeszcze młoda, silna i uznaję to za stan przejściowy, za budowanie fundamentów pod przyszłą stabilizację. Boję się jednak, że ten wyścig szczurów* nigdy się nie skończy… A życie jest tylko jedno. Może mam jakiś spaczony tok rozumowania, nie wiem, chętnie poznam Wasze zdanie na ten temat. I tak robię więcej niż mam chęć, bo ta potrzeba akceptacji i docenienia jest zbyt silna, ale już powoli czuję, jak te mechanizmy obronne opadają i że już dłużej tak nie chcę żyć, bo się po prostu duszę. Trochę obawiam się, co to przyniesie, ale mam nadzieję, że zmiany będą na plus.

* Jak najbardziej doceniam wagę ciągłego podnoszenia kwalifikacji, chodzi mi tutaj o zachłanność.

Wielokropek napisał/a:

Kilka mądrych książek (kolejność przypadkowa):

Dzięki! smile

Posty [ 6 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » Czuję się nie dość dobra

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021