Przyjaźń z eks. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 51 ]

1

Temat: Przyjaźń z eks.

Jestem ciekaw jak się inni zapatrują na taką sytuację, że Wasz partner(ka) się przyjaźni, koleguje ze swoją byłą żoną, mężem, partnerem ? Czy takie coś Wam przeszkadza ? smile Może nawet uważa ktoś, że to "niezdrowe" ?
Chciałbym poznać opinie, bo nie są to częste sytuacje. Osobiście w moim otoczeniu nie znam nikogo takiego, więc nie mam porównania.

Przed użyciem wstrząsnąć.
Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-05-23 16:42:39)

Odp: Przyjaźń z eks.

Przyjaźń  to nie jakieś popluczyny po miłości nieudanej tylko poważny związek dusz.
Zwykle pary się rozstają z powodu zawiedzionego zaufania które jest fundamentem przyjaźni więc o przyjaźni jako takiej nie ma mowy też. 
Natomiast kontakty się utrzymuje bo zwykle jak związek był długi czy są  dzieci to trzeba.
Ale zwykle to są  kontakty  formalne.
Mnie na przykład nie interesują  w żadnym stopniu już problemy exa no chyba że by był chory czy coś  w tym stylu to bym mu pomagała. Ale tak na co dzień  jego osobą jest mi obojętna zupełnie.

Jeżeli ktoś się rozstał bo się wypaliło to może ma inaczej.
Jakkolwiek gdyby czyjaś była żoną była stałym elementem  obecnym w życiu nowego partnera  i nie mógłby wytrzymać tygodnie  miesiąca bez kontaktu z nią  to bym  stwierdziła że emocjonalnie tam tkwi cały czas .
Bo przecież nie tylko o seks chodzi w nawiązaniu się ludzi.
No i nie chciałabym by kontaktu z EX były w jakimkolwiek stopniu ukrywane. 
Czyli np : idę z była żoną  i dzieckiem do lekarza jest ok .
Ale powiedziec: idę pobiegać a tak naprawde to spotkac sie po kryjomu z byłą  to by byla gruba nielojalnosc.

jedni lubią zagadki kryminalne- a ja psychologiczne smile

większym nieszczęściem nie umieć kochać, niż nie być kochanym... smile

3

Odp: Przyjaźń z eks.
Ela210 napisał/a:

Przyjaźń  to nie jakieś popluczyny po miłości nieudanej tylko poważny związek dusz.
Zwykle pary się rozstają z powodu zawiedzionego zaufania które jest fundamentem przyjaźni więc o przyjaźni jako takiej nie ma mowy też. 
Natomiast kontakty się utrzymuje bo zwykle jak związek był długi czy są  dzieci to trzeba.
Ale zwykle to są  kontakty  formalne.
Mnie na przykład nie interesują  w żadnym stopniu już problemy exa no chyba że by był chory czy coś  w tym stylu to bym mu pomagała. Ale tak na co dzień  jego osobą jest mi obojętna zupełnie.

Jeżeli ktoś się rozstał bo się wypaliło to może ma inaczej.
Jakkolwiek gdyby czyjaś była żoną była stałym elementem  obecnym w życiu nowego partnera  i nie mógłby wytrzymać tygodnie  miesiąca bez kontaktu z nią  to bym  stwierdziła że emocjonalnie tam tkwi cały czas .
Bo przecież nie tylko o seks chodzi w nawiązaniu się ludzi.
No i nie chciałabym by kontaktu z EX były w jakimkolwiek stopniu ukrywane. 
Czyli np : idę z była żoną  i dzieckiem do lekarza jest ok .
Ale powiedziec: idę pobiegać a tak naprawde to spotkac sie po kryjomu z byłą  to by byla gruba nielojalnosc.

Nie rozczarowałaś mnie.

Przed użyciem wstrząsnąć.

4

Odp: Przyjaźń z eks.

Ja jestem identycznego zdania jak Ela powyżej. Jak nie było zawiedzenia zaufania nie ma żalu pomiędzy dwójką ludzi to myślę, że jest możliwe utrzymanie fajnych, przyjacielskich relacji. Jak się właśnie skończyło bez niemiłych sytuacji. Dorzuce do tego jeszcze - jak żadna ze stron już nic nie czuje do drugiej. Ale prawdziwie nie czuje a nie - będę mówić, że luz spoko bo może się jeszcze zejdziemy.

5

Odp: Przyjaźń z eks.

Czyżby żona nie mogła się  odkleić? smile

jedni lubią zagadki kryminalne- a ja psychologiczne smile

większym nieszczęściem nie umieć kochać, niż nie być kochanym... smile

6

Odp: Przyjaźń z eks.
Ela210 napisał/a:

Czyżby żona nie mogła się  odkleić? smile

A może ja nie mogę się odkleić ?

Przed użyciem wstrząsnąć.

7

Odp: Przyjaźń z eks.

Tęsknisz ?

8

Odp: Przyjaźń z eks.
Misinx napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Czyżby żona nie mogła się  odkleić? smile

A może ja nie mogę się odkleić ?

Jak od przyjaciółki czy ... jak od kobiety, którą gdzieś tam kochasz ? Co masz w sercu ?

9

Odp: Przyjaźń z eks.

Znane mi z autopsji. Mój mąż przyjaźni się lub jest w dobrych relacjach ze swoimi eks. Z niektórymi jego byłymi dziewczynami ja też się zaprzyjaźniłam, może dlatego że jesteśmy podobne w podejściu do życia.  Nie mam z tym problemu.

10 Ostatnio edytowany przez Misinx (2021-05-23 19:02:23)

Odp: Przyjaźń z eks.
KoloroweSny napisał/a:
Misinx napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Czyżby żona nie mogła się  odkleić? smile

A może ja nie mogę się odkleić ?

Jak od przyjaciółki czy ... jak od kobiety, którą gdzieś tam kochasz ? Co masz w sercu ?

Mówiąc szczerze to nie wiem. Pewnie bardziej jak do kobiety. I w sumie to się naprawdę cieszę z tego, że mam z nią takie relacje. Może nie jest to dla mnie dobre, ale odkąd ułożyły mi się z nią relacje, to czuję się naprawdę lepiej.

Seagull napisał/a:

Znane mi z autopsji. Mój mąż przyjaźni się lub jest w dobrych relacjach ze swoimi eks. Z niektórymi jego byłymi dziewczynami ja też się zaprzyjaźniłam, może dlatego że jesteśmy podobne w podejściu do życia.  Nie mam z tym problemu.

To w sumie tak jak i ja. Moja eks jeszcze sprzed poznania żony odezwała się ostatnio do mnie i też bardzo miło sobie rozmawialiśmy.

paslawek napisał/a:

Tęsknisz ?

Pewnie trochę tak. Ale i trochę nie.

Przed użyciem wstrząsnąć.

11

Odp: Przyjaźń z eks.

Jeśli obie strony poszły już dalej - to znaczy mają pozamykane rozdziały żadnych nadziei i chęci na zejście- to czemu nie. Jeśli rozstanie nie pokiereszowało jednej ze stron tak iż ma żal, pretensje itp to dobre układy między byłymi są chyba normalne.
Ja z każdym moim exem mogłabym pójść na piwo, zejść za żadne pieniądze bym się nie chciała. Oprócz M, bo mnie skrzywdził i mam dla niego te wszystkie niefajne uczucia. No i niestety jeszcze go jakoś tam kocham.
Nie wyobrażam sobie przyjażni z nim. Chyba że odzyskam równowagę wewnętrzną i szczęście. Ale wtedy zawsze będę patrzyła na niego przez pryzmat zdrajcy i oszusta i nie wiem czy przyjaźń wchodzi w grę.

" Pamietaj, że Rzecz,która przedstawia się dorzecznie w Twoim łebku, może wyglądać mniej dorzecznie poza nim"
K. Puchatek.

12

Odp: Przyjaźń z eks.

W każdym razie Misinx ludzie  mają intuicję  do takich rzeczy i jak wydają że głowa gdzieś przy kimś  innym tkwi to rozwali to inne znajomości.
Rozwód powinno się teoretycznie orzekać już wtedy,  kiedy między ludzi nie ma takiej uczuciowej więzi, tak myślę.
Nie da się  10 srok za ogon chwytać, ale może każdy musi się  sam przekonać.
Mi się  wydaje że  teraz możesz mieć  większe poczucie kontroli  nad tym co się  dzieje między Tobą  a byłą żoną  niż wtedy gdy nieszkaliscie razem i to jest mile
Ale to może być  zludne i spowodowane jej stratą pracy i bezradnoscią chwilową. 
Czy z nią przypomina trochę  początków  waszego związku?
A co do byłych..
Czemu każdy facet tak potrzebuje okładać  się plastrami?
Plaster też człowiek  nawet  jak sam się  zgłosi.. smile

jedni lubią zagadki kryminalne- a ja psychologiczne smile

większym nieszczęściem nie umieć kochać, niż nie być kochanym... smile

13

Odp: Przyjaźń z eks.
Ela210 napisał/a:

W każdym razie Misinx ludzie  mają intuicję  do takich rzeczy i jak wydają że głowa gdzieś przy kimś  innym tkwi to rozwali to inne znajomości.
Rozwód powinno się teoretycznie orzekać już wtedy,  kiedy między ludzi nie ma takiej uczuciowej więzi, tak myślę.
Nie da się  10 srok za ogon chwytać, ale może każdy musi się  sam przekonać.
Mi się  wydaje że  teraz możesz mieć  większe poczucie kontroli  nad tym co się  dzieje między Tobą  a byłą żoną  niż wtedy gdy nieszkaliscie razem i to jest mile
Ale to może być  zludne i spowodowane jej stratą pracy i bezradnoscią chwilową. 
Czy z nią przypomina trochę  początków  waszego związku?
A co do byłych..
Czemu każdy facet tak potrzebuje okładać  się plastrami?
Plaster też człowiek  nawet  jak sam się  zgłosi.. smile

Nie jest wcale bezradna. Daje sobie bardzo dobrze radę. Dzisiaj nawet ma rozmowę o pracę ze sporą szansą. Ostatnio to ona mi akurat pomagała, bo wpadała zmienić opatrunki. I to było bardzo miłe.
Ja nie mam złudzeń, że jest możliwe nasze zejście. To by wymagało dość mocnych zmian w nas samych, a to jest raczej nierealne. Myślę, że jej jest bardzo dobrze tak jak teraz jest. Ja w sumie też nie narzekam.
Nie okładam się "plastrami".

Przed użyciem wstrząsnąć.

14 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-05-24 10:47:16)

Odp: Przyjaźń z eks.

To może źle zinterpretowawalam bo skojarzylam z momentem gdy na początku znajomości to Ty zabrałeś ja jakby z dzieckiem do dużego miasta z jakiejś  małej miejscowości i chyba wspierales. 
Wiele osób zmienia pracę  i niezależnie od kwalifikacji jest to trudna sytuacja.

jedni lubią zagadki kryminalne- a ja psychologiczne smile

większym nieszczęściem nie umieć kochać, niż nie być kochanym... smile

15

Odp: Przyjaźń z eks.
Misinx napisał/a:

Jestem ciekaw jak się inni zapatrują na taką sytuację, że Wasz partner(ka) się przyjaźni, koleguje ze swoją byłą żoną, mężem, partnerem ? Czy takie coś Wam przeszkadza ? smile Może nawet uważa ktoś, że to "niezdrowe" ?
Chciałbym poznać opinie, bo nie są to częste sytuacje. Osobiście w moim otoczeniu nie znam nikogo takiego, więc nie mam porównania.

Dla mnie przyjaźń to termin zarezerwowany dla naprawdę wyjątkowych i bliskich znajomości, a mam wrażenie, że wielu ludzi tym określeniem obdarza dobre koleżeństwo, albo po prostu znajomości. W tych kategoriach zatem nie ma mowy o przyjaźni z exem.
Ale po wielu wspólnych latach, gdy ludzie rozstają się w zgodzie i z szacunkiem, to na pewno zostaje sentyment a początkowo też pewnie przywiązanie, więc podtrzymywanie relacji kumpelskiej i wzajemne wsparcie w razie potrzeby wydaje mi się jak najbardziej możliwe, na miejscu i świadczyć może nawet o „klasie” takich osób :-)

16

Odp: Przyjaźń z eks.
Ela210 napisał/a:

To może źle zinterpretowawalam bo skojarzylam z momentem gdy na początku znajomości to Ty zabrałeś ja jakby z dzieckiem do dużego miasta z jakiejś  małej miejscowości i chyba wspierales. 
Wiele osób zmienia pracę  i niezależnie od kwalifikacji jest to trudna sytuacja.

To prawda, ale nie porównywałbym tej sytuacji do obecnej. Ona sobie naprawdę bardzo dobrze daje radę.

Przed użyciem wstrząsnąć.

17

Odp: Przyjaźń z eks.
Misinx napisał/a:
Ela210 napisał/a:

W każdym razie Misinx ludzie  mają intuicję  do takich rzeczy i jak wydają że głowa gdzieś przy kimś  innym tkwi to rozwali to inne znajomości.
Rozwód powinno się teoretycznie orzekać już wtedy,  kiedy między ludzi nie ma takiej uczuciowej więzi, tak myślę.
Nie da się  10 srok za ogon chwytać, ale może każdy musi się  sam przekonać.
Mi się  wydaje że  teraz możesz mieć  większe poczucie kontroli  nad tym co się  dzieje między Tobą  a byłą żoną  niż wtedy gdy nieszkaliscie razem i to jest mile
Ale to może być  zludne i spowodowane jej stratą pracy i bezradnoscią chwilową. 
Czy z nią przypomina trochę  początków  waszego związku?
A co do byłych..
Czemu każdy facet tak potrzebuje okładać  się plastrami?
Plaster też człowiek  nawet  jak sam się  zgłosi.. smile

Nie jest wcale bezradna. Daje sobie bardzo dobrze radę. Dzisiaj nawet ma rozmowę o pracę ze sporą szansą. Ostatnio to ona mi akurat pomagała, bo wpadała zmienić opatrunki. I to było bardzo miłe.
Ja nie mam złudzeń, że jest możliwe nasze zejście. To by wymagało dość mocnych zmian w nas samych, a to jest raczej nierealne. Myślę, że jej jest bardzo dobrze tak jak teraz jest. Ja w sumie też nie narzekam.
Nie okładam się "plastrami".

A to nie jest troche tak, ze ona jest w super sytuacji, bo jednak jakas tam przyjacielska relacja miedzy Wami zostala, a teraz ma spokoj, bo nie chcesz od niej czulosci i seksu? No bo wlasciwie to o to sie wszystko rozbijalo i wychodzi na to, ze jak tego nie ma, to relacja i tak jest spoko.

Moim zdaniem w takiej sytuacji ta przyjazn jest gdzies mozliwa, o ile nie macie do siebie wzajemnie pretensji. Ale wydaje mi sie, tak patrzac na forum, ze przeszliscie razem tak dluga droge rozmow na ten temat, ze Wasze rozstanie nie bylo bardzo emocjonalne? Ale moge sie mylic.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

18

Odp: Przyjaźń z eks.
Lady Loka napisał/a:

A to nie jest troche tak, ze ona jest w super sytuacji, bo jednak jakas tam przyjacielska relacja miedzy Wami zostala, a teraz ma spokoj, bo nie chcesz od niej czulosci i seksu? No bo wlasciwie to o to sie wszystko rozbijalo i wychodzi na to, ze jak tego nie ma, to relacja i tak jest spoko.

Moim zdaniem w takiej sytuacji ta przyjazn jest gdzies mozliwa, o ile nie macie do siebie wzajemnie pretensji. Ale wydaje mi sie, tak patrzac na forum, ze przeszliscie razem tak dluga droge rozmow na ten temat, ze Wasze rozstanie nie bylo bardzo emocjonalne? Ale moge sie mylic.

Rozstanie emocjonalne było, ale rozciągnięte w bardzo długim czasie. Pierwsza terapia wspólna była pod koniec 2017 roku i tak sobie myślę, że już wtedy to było trochę za późno. W tamtym momencie już nie byliśmy zbyt elastyczni do zmian, bo zbyt duża była ta warstwa wzajemnego żalu. I tak to korodowało przez lata.
To prawda, że całkowite wyeliminowanie z tej relacji tzw. elementu popędowego (jak to mówi moja terapeutka smile ) w jakiś sposób ją uwolniło i uwolniło nas oboje z osobna. Ja już wiem na czym stoję i nie mam od niej w tym względzie oczekiwań. Ona też nie ma oczekiwań i nie odczuwa presji. Nikt nie musi się do niczego zmuszać. To daje pewne wyzwolenie. Ja nie mam już do niej pretensji. W jakimś stopniu nawet jej jestem wdzięczny i doceniam to, że odważyła się na rozstanie, bo z takich przyczyn obiektywnych, technicznych było to dla niej na pewno trudniejsze. Ja znając siebie wiem, że jeszcze długo bym się na to nie odważył, a równocześnie byłbym coraz bardziej sfrustrowany całą sytuacją.

Ale przyszło mi do głowy coś takiego, czy w jakiś sposób, będąc w tej relacji nie blokuję się na inne relacje. Bo dostrzegam, że zacząłem mieć jakąś blokadę i niby chciałbym kogoś poznać, a z drugiej strony to nie. Na jesieni czułem się całkiem inaczej i gdy pojawiła się szansa na coś nowego, to szedłem w to jak w dym. Teraz natomiast już pojawiła się blokada. Mimo, że nawet teoretycznie mam już większą możliwość, bo nawet formalnie jestem już wolny. Coś się zmieniło. Ale może w ogóle chodzi o co innego. O powrót tego lęku przed czymś nowym, który kiedyś był.

Przed użyciem wstrząsnąć.

19

Odp: Przyjaźń z eks.
Misinx napisał/a:

Ale przyszło mi do głowy coś takiego, czy w jakiś sposób, będąc w tej relacji nie blokuję się na inne relacje. Bo dostrzegam, że zacząłem mieć jakąś blokadę i niby chciałbym kogoś poznać, a z drugiej strony to nie. Na jesieni czułem się całkiem inaczej i gdy pojawiła się szansa na coś nowego, to szedłem w to jak w dym. Teraz natomiast już pojawiła się blokada. Mimo, że nawet teoretycznie mam już większą możliwość, bo nawet formalnie jestem już wolny. Coś się zmieniło. Ale może w ogóle chodzi o co innego. O powrót tego lęku przed czymś nowym, który kiedyś był.

Troche tak moze byc, bo mozg zawsze woli to co stare i sprawdzone. A Twoj mozg bedac w kontakcie z nia, bedzie zamykal sie na innych. Albo musisz uciac relacje, albo kopnac w tylek swoj mozg zeby sie ogarnal:)

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

20 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2021-05-24 14:00:40)

Odp: Przyjaźń z eks.

Zgadzam się z Magdaleną, że umiejętność zachowania życzliwości i szczerości pomimo że w związku nie wyszło, to klasa.
Oczywiście słowo "przyjaźń" to skrót myślowy i można się spierać o znaczenie tego pojęcia. Mnie się jednak podoba, gdy ludzie nie skaczą sobie do oczu po rozstaniu, zachowują życzliwość, a poza tym rozstanie rozstaniu też nie równe, bo nie wszyscy rozchodzą się w złości i pretensjach, czasami ludzie potrafią wziąć odpowiedzialność za własny wkład w rozpad i stanąć ponad niskimi pretensjami. Podziwiam Misinxa i jego żonę za to, że zachowali wzajemny szacunek.
Myślałam, że i ja tak potrafię, zresztą potrafię, ale do tanga trzeba dwojga. Niech będzie uczciwie i otwarcie, bez niedomówień.
Szykuję się do otwartej rozmowy z panem byłym, który chyba tylko dlatego się ze mną zadaje, że nie ma lepszej opcji (i właśnie to mnie dręczy), niekoniecznie z sympatii, sentymentu i szacunku. Okrutnie mnie taka rozmowa krępuje, mam poczucie, że to płaszczenie się bez godności, ale doszłam do wniosku, że muszę, bo się uduszę. Choćby to niczego miało nie zmienić zewnętrznie.
Natomiast jakieś wydumane zasady dla zasad, że nie przyjaźnimy się z byłymi, zrywamy kontakt itd., wyłącznie mnie śmieszą, kojarzą się z dziecinnymi fochami, pokazami i "zabieraniem zabawek".
Trzeba, moim zdaniem, zdać się na własny rozum i serce. Nawet jeśli zamęt w uczuciach potrwa, w końcu się coś wyklaruje. Jeśli nie wiem dziś, co robić, przyjdzie na to czas.

Lady Loka napisał/a:

Troche tak moze byc, bo mozg zawsze woli to co stare i sprawdzone. A Twoj mozg bedac w kontakcie z nia, bedzie zamykal sie na innych. Albo musisz uciac relacje, albo kopnac w tylek swoj mozg zeby sie ogarnal:)

Ale przepraszam, czy zamknięcie się na innych to zbrodnia a otwarcie - obowiązek?
Ja na przykład wcale teraz nie mam ochoty na nikogo (w sensie związku) się otwierać, Jestem zmęczona i muszę odpocząć. Przyjdzie czas i chęci, będę gotowa, to się otworzę.
Zresztą, jeśli tak się zdarzy, że np. jutro niespodziewanie ktoś mi się spodoba, to nie powiem "nie". Ale nic na siłę.

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

21

Odp: Przyjaźń z eks.
Piegowata'76 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Troche tak moze byc, bo mozg zawsze woli to co stare i sprawdzone. A Twoj mozg bedac w kontakcie z nia, bedzie zamykal sie na innych. Albo musisz uciac relacje, albo kopnac w tylek swoj mozg zeby sie ogarnal:)

Ale przepraszam, czy zamknięcie się na innych to zbrodnia a otwarcie - obowiązek?
Ja na przykład wcale teraz nie mam ochoty na nikogo (w sensie związku) się otwierać, Jestem zmęczona i muszę odpocząć. Przyjdzie czas i chęci, będę gotowa, to się otworzę.
Zresztą, jeśli tak się zdarzy, że np. jutro niespodziewanie ktoś mi się spodoba, to nie powiem "nie". Ale nic na siłę.

No a przeczytalas post, do ktorego ja sie odnosilam?
Roznica jest taka, ze Ty nie masz ochoty, a Misinx troche chce, ale sie blokuje. Przeciez to nie chodzi o otwieranie sie na sile Piegowata... Juz nie rob nadinterpretacji.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

22

Odp: Przyjaźń z eks.
Lady Loka napisał/a:
Misinx napisał/a:

Ale przyszło mi do głowy coś takiego, czy w jakiś sposób, będąc w tej relacji nie blokuję się na inne relacje. Bo dostrzegam, że zacząłem mieć jakąś blokadę i niby chciałbym kogoś poznać, a z drugiej strony to nie. Na jesieni czułem się całkiem inaczej i gdy pojawiła się szansa na coś nowego, to szedłem w to jak w dym. Teraz natomiast już pojawiła się blokada. Mimo, że nawet teoretycznie mam już większą możliwość, bo nawet formalnie jestem już wolny. Coś się zmieniło. Ale może w ogóle chodzi o co innego. O powrót tego lęku przed czymś nowym, który kiedyś był.

Troche tak moze byc, bo mozg zawsze woli to co stare i sprawdzone. A Twoj mozg bedac w kontakcie z nia, bedzie zamykal sie na innych. Albo musisz uciac relacje, albo kopnac w tylek swoj mozg zeby sie ogarnal:)

Nie chcę ucinać tej relacji. Ja się cieszę z tego, że jest teraz tak jak jest.

Przed użyciem wstrząsnąć.

23 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2021-05-24 12:53:55)

Odp: Przyjaźń z eks.

No, cóż... Może i masz, Loka rację, że nie zrozumiałam dobrze.
Mam taką zasadę, że jeśli czuję wątpliwości i nie wiem, czego chcę - czekam, aż mi się pogląd na sprawę wyklaruje i nic z tym nie robię.
Różni są ludzie, ale w pół roku po rozstaniu raczej nie czułabym się gotowa na nowe wrażenia.

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

24 Ostatnio edytowany przez adela 07 (2021-05-24 12:51:53)

Odp: Przyjaźń z eks.

Z tym lękiem to zupełnie Cię rozumiem. Ni bo chcę do przodu, a jak pomyślę że to będzie nowe nieznane i obarczone ryzykiem to zaciągam hamulec.
Ten lęk słabnie gdy znika żal za poprzednim związkiem. A najlepiej poczucie że nie chciałbyś być w tamtej relacji. Gdy rozpadał się mój związek z ojcem córki i krótko po też miałam poczucie lęku. Ale gdy poczułam że dobrze się stało ale tak naprawdę dobrze, minął sentyment a po żalu nie było śladu- byłam otwarta na nowe. I weszłam bez żadnego lęku i obaw w nowy etap.

No, czasem jest tak że jest jakiaś tęsknota za " starym", ale w obliczu " nowego"traci mocno na sile... trzeba się tyklo zakochać smile

" Pamietaj, że Rzecz,która przedstawia się dorzecznie w Twoim łebku, może wyglądać mniej dorzecznie poza nim"
K. Puchatek.

25

Odp: Przyjaźń z eks.
adela 07 napisał/a:

Z tym lękiem to zupełnie Cię rozumiem. Ni bo chcę do przodu, a jak pomyślę że to będzie nowe nieznane i obarczone ryzykiem to zaciągam hamulec.
Ten lęk słabnie gdy znika żal za poprzednim związkiem. A najlepiej poczucie że nie chciałbyś być w tamtej relacji. Gdy rozpadał się mój związek z ojcem córki i krótko po też miałam poczucie lęku. Ale gdy poczułam że dobrze się stało ale tak naprawdę dobrze, minął sentyment a po żalu nie było śladu- byłam otwarta na nowe. I weszłam bez żadnego lęku i obaw w nowy etap.

No, czasem jest tak że jest jakiaś tęsknota za " starym", ale w obliczu " nowego"traci mocno na sile... trzeba się tyklo zakochać smile

U mnie jest chyba największy lęk przed odkrywaniem się przed nową osobą.

Przed użyciem wstrząsnąć.

26 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2021-05-24 13:21:50)

Odp: Przyjaźń z eks.

Ja generalnie lubię się otwierać spokojnie, bezpiecznie i bez presji. Nie ma znaczenia, czy dzieje się to pod wpływem porozstaniowej traumy czy bez takich obciążeń.

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

27

Odp: Przyjaźń z eks.
Misinx napisał/a:
adela 07 napisał/a:

Z tym lękiem to zupełnie Cię rozumiem. Ni bo chcę do przodu, a jak pomyślę że to będzie nowe nieznane i obarczone ryzykiem to zaciągam hamulec.
Ten lęk słabnie gdy znika żal za poprzednim związkiem. A najlepiej poczucie że nie chciałbyś być w tamtej relacji. Gdy rozpadał się mój związek z ojcem córki i krótko po też miałam poczucie lęku. Ale gdy poczułam że dobrze się stało ale tak naprawdę dobrze, minął sentyment a po żalu nie było śladu- byłam otwarta na nowe. I weszłam bez żadnego lęku i obaw w nowy etap.

No, czasem jest tak że jest jakiaś tęsknota za " starym", ale w obliczu " nowego"traci mocno na sile... trzeba się tyklo zakochać smile

U mnie jest chyba największy lęk przed odkrywaniem się przed nową osobą.

To moze potrzebujesz czasu?
Ja jestem wprawdzie mlodsza od Was i to tak sporo, ale na ten moment, gdybym sie rozstala z moim partnerem, to na pewno bym nikogo nie szukala, bo nie mam ochoty na otwieranie sie i ufanie kolejnej osobie. To jest calkowicie normalne. Moze po prostu tamten zryw wczesniej byl tylko zrywem?

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

28 Ostatnio edytowany przez Misinx (2021-05-24 13:32:02)

Odp: Przyjaźń z eks.
Lady Loka napisał/a:
Misinx napisał/a:
adela 07 napisał/a:

Z tym lękiem to zupełnie Cię rozumiem. Ni bo chcę do przodu, a jak pomyślę że to będzie nowe nieznane i obarczone ryzykiem to zaciągam hamulec.
Ten lęk słabnie gdy znika żal za poprzednim związkiem. A najlepiej poczucie że nie chciałbyś być w tamtej relacji. Gdy rozpadał się mój związek z ojcem córki i krótko po też miałam poczucie lęku. Ale gdy poczułam że dobrze się stało ale tak naprawdę dobrze, minął sentyment a po żalu nie było śladu- byłam otwarta na nowe. I weszłam bez żadnego lęku i obaw w nowy etap.

No, czasem jest tak że jest jakiaś tęsknota za " starym", ale w obliczu " nowego"traci mocno na sile... trzeba się tyklo zakochać smile

U mnie jest chyba największy lęk przed odkrywaniem się przed nową osobą.

To moze potrzebujesz czasu?
Ja jestem wprawdzie mlodsza od Was i to tak sporo, ale na ten moment, gdybym sie rozstala z moim partnerem, to na pewno bym nikogo nie szukala, bo nie mam ochoty na otwieranie sie i ufanie kolejnej osobie. To jest calkowicie normalne. Moze po prostu tamten zryw wczesniej byl tylko zrywem?

Tamten "zryw" przebiegł jakoś tak naturalnie. Płynnie. Nie czułem się całkiem anonimowy, bo z racji forum można było już o mnie sporo wiedzieć. Natomiast takie zaczynanie z kimś od zera. Odsłanianie się. Swoich wad. Jakoś mnie to obecnie zniechęca. I nawet "element popędowy" big_smile nie bardzo tu działa mobilizująco.
Ostatnio na fejsie znajomej przyuważyłem jej zdjęcie z koleżankami, no i tak zagadałem żartobliwie, że fajne ma koleżanki. Wyszło na to, że prawie wszystkie wolne. Jedna mi się nawet bardzo podobała, ale cholera, no jakoś się "zawieszam" big_smile

Przed użyciem wstrząsnąć.

29 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-05-24 13:34:32)

Odp: Przyjaźń z eks.
Misinx napisał/a:
adela 07 napisał/a:

Z tym lękiem to zupełnie Cię rozumiem. Ni bo chcę do przodu, a jak pomyślę że to będzie nowe nieznane i obarczone ryzykiem to zaciągam hamulec.
Ten lęk słabnie gdy znika żal za poprzednim związkiem. A najlepiej poczucie że nie chciałbyś być w tamtej relacji. Gdy rozpadał się mój związek z ojcem córki i krótko po też miałam poczucie lęku. Ale gdy poczułam że dobrze się stało ale tak naprawdę dobrze, minął sentyment a po żalu nie było śladu- byłam otwarta na nowe. I weszłam bez żadnego lęku i obaw w nowy etap.

No, czasem jest tak że jest jakiaś tęsknota za " starym", ale w obliczu " nowego"traci mocno na sile... trzeba się tyklo zakochać smile

U mnie jest chyba największy lęk przed odkrywaniem się przed nową osobą.

I teraz pytanie czy to nie jest stary lęk,"pradawny" stara obawa ,dawna automatyczna trauma ,nawykowa blokada przypadkiem,a więź z byłą żoną podczepiasz pod to co masz od lat w sobie związanych z nowym  i co rozumiem, nie osądzam,nie potępiam. etc ponieważ znane mi są to uczucia i dylematy.

A klasa jeżeli wynika spontanicznie naturalnie łączy się ze zdolnością odpuszczania pretensji, uraz, żalów,złości zazdrości zawiści wszelkiego autoramentu to jest prawdziwa klasa ,udawanie świętego i tłumienie złości taką niby poprawną postawą to nie jest żadna klasa,  u Ciebie Misinx to jest jednak klasa ponieważ mogłem niejako obserwować ten proces na forum.
A wymuszanie na sobie ideowo/ filmowo jakiegoś ideału/wzorca klasy bez odpuszczania z przekonaniem jest bardzo niezdrowe wręcz szkodzi ,choć na zewnątrz może wyglądać inaczej jako przykład dla młodzieży .

30

Odp: Przyjaźń z eks.
paslawek napisał/a:
Misinx napisał/a:
adela 07 napisał/a:

Z tym lękiem to zupełnie Cię rozumiem. Ni bo chcę do przodu, a jak pomyślę że to będzie nowe nieznane i obarczone ryzykiem to zaciągam hamulec.
Ten lęk słabnie gdy znika żal za poprzednim związkiem. A najlepiej poczucie że nie chciałbyś być w tamtej relacji. Gdy rozpadał się mój związek z ojcem córki i krótko po też miałam poczucie lęku. Ale gdy poczułam że dobrze się stało ale tak naprawdę dobrze, minął sentyment a po żalu nie było śladu- byłam otwarta na nowe. I weszłam bez żadnego lęku i obaw w nowy etap.

No, czasem jest tak że jest jakiaś tęsknota za " starym", ale w obliczu " nowego"traci mocno na sile... trzeba się tyklo zakochać smile

U mnie jest chyba największy lęk przed odkrywaniem się przed nową osobą.

I teraz pytanie czy to nie jest stary lęk,"pradawny" stara obaw ,dawna nawykowa blokada przypadkiem,a więź z byłą żoną podczepiasz pod to co masz od lat i co rozumiem nie osądzam i niepotępiań etc ponieważ znane mi są to uczucia .

A klasa jeżeli wynika spontanicznie naturalnie łączy się ze zdolnością odpuszczania pretensji, uraz, żalów,złości zazdrości zawiści wszelkiego autoramentu to jest prawdziwa klasa ,udawanie świętego i tłumienie złości taką niby poprawną postawą to nie jest żadna klasa,  u Ciebie Misinx to jest jednak klasa ponieważ mogłem niejako obserwować ten proces .
A wymuszanie na sobie ideowo/ filmowo jakiegoś ideału/wzorca klasy bez odpuszczania z przekonaniem jest bardzo niezdrowe wręcz szkodzi ,choć na zewnątrz może wyglądać inaczej jako przykład dla młodzieży .

Dzięki smile Tak z czysto egoistycznego punktu widzenia, to mnie takie ułożenie tej relacji było po prostu potrzebne. Może to głupie, ale tak to widzę.

Przed użyciem wstrząsnąć.

31

Odp: Przyjaźń z eks.

A ja najbardziej się obawiam niedopasowania. Nie jestem zwolenniczką teorii o połówkach jabłka, ale tak określałam ex. Może batdziej jak te dwie wisienki złączone łodyżką.
No i ile razy można trafić na kogoś takiego??

" Pamietaj, że Rzecz,która przedstawia się dorzecznie w Twoim łebku, może wyglądać mniej dorzecznie poza nim"
K. Puchatek.

32 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2021-05-24 13:44:29)

Odp: Przyjaźń z eks.

A ja myślę, że można nie pochwalać czegoś, oceniać coś negatywnie, nawet czuć jakiś ból, a jednak być ponad to. I to też jest rodzaj klasy. Jak w zawodach sportowych: przykro mi że przegrałam, ale uścisnę dłoń przeciwnika i pogratuluję.
Mnie na przykład nie są obojętne pewne sprawy, ale to nie znaczy, że nie życzę "temu człeku" dobrze. Idź se, człeku, swoją drogą i bądź szczęśliwy. Ja nie darmo zrezygnowałam, przeżyję, choć mi szkoda, że nie wyszło.

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

33 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-05-24 13:46:52)

Odp: Przyjaźń z eks.

Piegusku konkrety tu mają ogromne znaczenie nawet pojedyncze kilkusekundowe zdarzenia  są i mogą być istotne.
To wypisywanie różnych list czasem do porzyga na terapiach,dokładnie precyzyjnie ma też właśnie tak duże znaczenie.

34 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2021-05-24 13:50:57)

Odp: Przyjaźń z eks.
paslawek napisał/a:

Piegusku konkrety tu mają ogromne znaczenie nawet pojedyncze kilkusekundowe zdarzenia  są i mogą być istotne.

To znaczy?
I o jakich listach mówisz?

Nie zrozumiałam po prostu.

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

35

Odp: Przyjaźń z eks.
adela 07 napisał/a:

A ja najbardziej się obawiam niedopasowania. Nie jestem zwolenniczką teorii o połówkach jabłka, ale tak określałam ex. Może batdziej jak te dwie wisienki złączone łodyżką.
No i ile razy można trafić na kogoś takiego??

Tego też się obawiam. Tym bardziej, że mam talent do wyszukiwania "różnic" i dzielenia "włosa na czworo".

Przed użyciem wstrząsnąć.

36 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-05-24 14:00:25)

Odp: Przyjaźń z eks.
Piegowata'76 napisał/a:
paslawek napisał/a:

Piegusku konkrety tu mają ogromne znaczenie nawet pojedyncze kilkusekundowe zdarzenia  są i mogą być istotne.

To znaczy?
I o jakich listach mówisz?

Nie zrozumiałam po prostu.

Listach uraz na przykład.
Ponieważ wszystko co pachnie generalizowaniem,uogólnianiem i różnymi rodzajami racjonalizowania tłumi takie uczucia i zaciemnia, przerywa pewne połączenia emocjonalne w tak zwanym kontakcie z samym sobą .
Nie namawiam Ciebie oczywiście to robienia tego na forum czyli precyzyjnego określania nazywania itp uczuć tak bez interpretowania ich i osądzania.

Misinx napisał/a:
adela 07 napisał/a:

A ja najbardziej się obawiam niedopasowania. Nie jestem zwolenniczką teorii o połówkach jabłka, ale tak określałam ex. Może batdziej jak te dwie wisienki złączone łodyżką.
No i ile razy można trafić na kogoś takiego??

Tego też się obawiam. Tym bardziej, że mam talent do wyszukiwania "różnic" i dzielenia "włosa na czworo".

Nie pozostaje więc wam nic innego smile  jak zaufać paslawkowi i Eli smile że schowam się za nią dyskretnie żeby nie było tylko na mnie.

37 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-05-24 13:59:13)

Odp: Przyjaźń z eks.

.

38 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-05-24 14:07:59)

Odp: Przyjaźń z eks.

Otwieranie się to nie to samo co zaufanie, przynajmniej u dorosłych świadomych ludzi.
Jak ktos się nie otwiera to znaczy że coś ukrywa. Co- nie wiadomo.
z jakiej paki obcy człowiek miałby przy takiej oosobie trwać i czekać az się otworzy? bo raczej żaden ze zdrowymi emocjami, a chętnie manipulant/ka. Ktoś co robi coś dla potencjalnych korzyści które tkwią w jego głowie.
nie ma to nic wspólnego z poznawaniem siebie nawzajem.
mam na myśli oczywiście relacje gdzie jest jakiś zamiar związku czy zblizenia się. przed obcymi się zwykle nie otwieramy, chociaż różnie bywa


a co do Misinxa- moze po prostu masz taka fazę leżenia odłogiem teraz i nie trzeba tego leczyć.
Jak Ci dobrze w relacji z byłą to po co to zmieniać. Moze zresztą zmieni się samo jak ona kogoś znajdzie,
szczerze to pomyślałam jak odchodziła że do kogoś po prostu.
W sumie to nie wiem czy nie macie czegoś w rodzaju zwiazku otwartego bez mieszkania razem. O ile oczywiście wasze kontakty są np codzienne, a nie sporadyczne, jeżeli się sobie zwierzacie, są uczucia.
tylko po co ten rozwód był w sumie jeśli tak jest- by na legalu uprawiać( nienawidzę słowa) seks z innymi? smile

jedni lubią zagadki kryminalne- a ja psychologiczne smile

większym nieszczęściem nie umieć kochać, niż nie być kochanym... smile

39 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2021-05-24 14:17:33)

Odp: Przyjaźń z eks.

Nie wiem,może Cię źle rozumiem, Elu, chyba różnie pojmujemy otwieranie się.
Na nikogo nie otwieram się na tak zwany dzień dobry.

Doczytałam smile

No, jeśli pojawił się jakiś zamiar związku, to już inny etap znajomości.
Wyłącznie mnie irytuje, gdy nie wiem nic o facecie, a on już ma zamiar być ze mną w związku. A tak bywa często na tych nieszczęsnych randkach z portali, o których tyle tu czasem piszemy.
Ja mogę dopiero chcieć poznać bliżej, mieć pozytywne pierwsze wrażenie, czuć zaciekawienie i sympatię.

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

40

Odp: Przyjaźń z eks.
Ela210 napisał/a:

Otwieranie się to nie to samo co zaufanie, przynajmniej u dorosłych świadomych ludzi.
Jak ktos się nie otwiera to znaczy że coś ukrywa. Co- nie wiadomo.
z jakiej paki obcy człowiek miałby przy takiej oosobie trwać i czekać az się otworzy? bo raczej żaden ze zdrowymi emocjami, a chętnie manipulant/ka. Ktoś co robi coś dla potencjalnych korzyści które tkwią w jego głowie.
nie ma to nic wspólnego z poznawaniem siebie nawzajem.
mam na myśli oczywiście relacje gdzie jest jakiś zamiar związku czy zblizenia się. przed obcymi się zwykle nie otwieramy, chociaż różnie bywa


a co do Misinxa- moze po prostu masz taka fazę leżenia odłogiem teraz i nie trzeba tego leczyć.
Jak Ci dobrze w relacji z byłą to po co to zmieniać. Moze zresztą zmieni się samo jak ona kogoś znajdzie,
szczerze to pomyślałam jak odchodziła że do kogoś po prostu.

Nie miała nikogo i raczej jej chyba to nie w głowie. To musiałoby być coś całkowicie z zaskoczenia. Teraz myślę, że ona też ma fazę leżenia odłogiem.

Przed użyciem wstrząsnąć.

41

Odp: Przyjaźń z eks.

Bardzo mi się podoba to sformułowanie: faza leżenia odłogiem. Genialne - krótkie, a wszystko wyjaśnia. Właśnie taką fazę przezywam i dobrze mi z tym, póki nic nie mąci mojego spokoju smile

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

42 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-05-24 14:14:46)

Odp: Przyjaźń z eks.

Moje definicje:
Otwieranie się: szczerość wobec innych co do swoich intencji i myśli: coś w stylu: lubię Cię, uwielbiam Cię, pociągasz mnie, chcę, nie chcę , boję się, cieszę się.

Zaufanie: wiem że mnie nie zranisz
wiem że nie wbijesz mi noża w plecy
nie boję się
UFAM CI.

mam wrażenie że ludzie którzy z jakiś powodów nie wnikajac się nie otwierają są niebezpieczni emocjonalnie. Dla mnie są i staram się omijać

bo w sumie to: Nie cierpię niespodzianek big_smile

I tak jak mówię: dotyczy to fazy wchodzenia w relację- czyli osoby już wybranej, a nie obcego.

jedni lubią zagadki kryminalne- a ja psychologiczne smile

większym nieszczęściem nie umieć kochać, niż nie być kochanym... smile

43

Odp: Przyjaźń z eks.
Ela210 napisał/a:

Moje definicje:
Otwieranie się: szczerość wobec innych co do swoich intencji i myśli: coś w stylu: lubię Cię, uwielbiam Cię, pociągasz mnie, chcę, nie chcę , boję się, cieszę się.

Zaufanie: wiem że mnie nie zranisz
wiem że nie wbijesz mi noża w plecy
nie boję się
UFAM CI.

mam wrażenie że ludzie którzy z jakiś powodów nie wnikajac się nie otwierają są niebezpieczni emocjonalnie. Dla mnie są i staram się omijać

bo w sumie to: Nie cierpię niespodzianek big_smile

No zobacz, jest coś co nas łączy big_smile Ja też nie lubię niespodzianek.

Przed użyciem wstrząsnąć.

44 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2021-05-24 14:32:46)

Odp: Przyjaźń z eks.

Muszę przyznać, że trafna i przekonująca jest Twoja, Elu, definicja, otwartości. Przemawia do mnie jak najbardziej i w pewnej mierze jest odkryciem.
Miałam skojarzenie, że otwartość to taki brak barier i oporów, obdarzanie bezkrytycznym zaufaniem, a Ty dopuszczasz również mówienie "nie".
Na taką otwartość postawiłam zaczynając z panem wiadomym i warto było, trochę odmieniło mój powielany nieustannie scenariusz chowania się w skorupę.

W znaczeniu przytoczonym w drugim akapicie (w pierwszej części zdania smile ) bynajmniej nie mam na taką otwartość ochoty.

Mam poczucie, że dopiero na stare lata przyszło mi się elementarza uczyć.
Cóż... lepiej późno...

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

45 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-05-24 14:28:22)

Odp: Przyjaźń z eks.

wydaje mi się, ze bardzo tę żonę idealizujesz. Przecież bardzo się starała być dobrą żoną, prawda?
tylko Ty nie zasłużyłeś na nagrodę.
ale za to cudownie plastry zmienia.
Mam ochotę kopnąć Cię w ten wilczy tyłek big_smile I to za darmo, a nie za 150 za godzinę na długotrwałych terapiach.
Ale wtedy straciłbyś "klasę"

jedni lubią zagadki kryminalne- a ja psychologiczne smile

większym nieszczęściem nie umieć kochać, niż nie być kochanym... smile

46

Odp: Przyjaźń z eks.

a to już nie jest niespodzianka przynajmniej dla mienia big_smile

47

Odp: Przyjaźń z eks.
Ela210 napisał/a:

wydaje mi się, ze bardzo tę żonę idealizujesz. Przecież bardzo się starała być dobrą żoną, prawda?
tylko Ty nie zasłużyłeś na nagrodę.
ale za to cudownie plastry zmienia.
Mam ochotę kopnąć Cię w ten wilczy tyłek big_smile I to za darmo, a nie za 150 za godzinę na długotrwałych terapiach.
Ale wtedy straciłbyś "klasę"

Nie radzę kopać wilka w tyłek big_smile

Wcale jej nie idealizuję. Mam świadomość jej wad. Przecież nie mówię, że jest rewelacyjna, super, och i ach. Dalej jest z niej taki nerwus jak był i dalej lubi, żeby było tak jak ona chce. Widzę to wciąż w jej relacjach z młodym. Chociaż ona twierdzi, że te relacje i tak są o niebo lepsze, niż były. Trzeba przyznać, że młodego nie trzeba jakoś zmuszać do tego, żeby odwiedzał matkę, a widzę, że nieraz jest nerwowo.

Przed użyciem wstrząsnąć.

48 Ostatnio edytowany przez adela 07 (2021-05-24 14:39:24)

Odp: Przyjaźń z eks.
Misinx napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Moje definicje:
Otwieranie się: szczerość wobec innych co do swoich intencji i myśli: coś w stylu: lubię Cię, uwielbiam Cię, pociągasz mnie, chcę, nie chcę , boję się, cieszę się.

Zaufanie: wiem że mnie nie zranisz
wiem że nie wbijesz mi noża w plecy
nie boję się
UFAM CI.

mam wrażenie że ludzie którzy z jakiś powodów nie wnikajac się nie otwierają są niebezpieczni emocjonalnie. Dla mnie są i staram się omijać

bo w sumie to: Nie cierpię niespodzianek big_smile

No zobacz, jest coś co nas łączy big_smile Ja też nie lubię niespodzianek.

Na niespodziankę zawsze można liczyć jeśli ktoś się nie otwiera. Chyba że umie się przejrzeć osobę. Wtedy widać czy to beton czy potrzeba więcej czasu.
Z biegiem lat widzę że z otwartością idzie mi w miarę dobrze.
Z zaufaniem też tak było ale teraz to nie wiem bo mam jeszcze nóż w plecach.
P.s Ciekawa koncepcja tego " związku otwartego". Trochę prowokacyjna. smile

" Pamietaj, że Rzecz,która przedstawia się dorzecznie w Twoim łebku, może wyglądać mniej dorzecznie poza nim"
K. Puchatek.

49

Odp: Przyjaźń z eks.

Misinx. Co nerwus? pierwsze słyszę po tylu latach na forum.
raczej z Twoich opisów to widzę delikatną kobietkę, zapłakaną bo tak trudno jej okazać czułość męzowi, albo powiedzieć basta- nie zawracam Ci gitary.

jedni lubią zagadki kryminalne- a ja psychologiczne smile

większym nieszczęściem nie umieć kochać, niż nie być kochanym... smile

50 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2021-05-24 15:19:14)

Odp: Przyjaźń z eks.

Misinx nieraz pisał, że żona to nerwus.

A co do pierwszego postu Misinxa i postawionego w nim pytania...
Jak hipotetycznie zapatruję się na relację partnera z byłą? To zależy, czy wszystko przebiega uczciwie i w granicach przyzwoitości. Nie miałabym problemu, gdyby nie było nic do zarzucenia.
Trzeba mieć trochę taktu i umiaru, a niektóre - mam wrażenie, że częściej panie - albo tej granicy zupełnie nie szanują, albo nie czują. A czasem z wyrachowaniem przekraczają i to już jest poniżej wszelkiej tolerancji.
Zaprotestowałam, gdy pewna moja koleżanka zaczęła mizdrzyć się do mojego męża, chociaż ani on tego nie traktował poważnie, ani ona nie miała ukrytych zamiarów, po prostu ma taki styl, że się mizdrzy do facetów. Do licha, czasami po prostu czegoś nie wypada.

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

51

Odp: Przyjaźń z eks.

że nerwus co popłakuje, to słyszałam, ale teraz zrozumiałam, że to może być taki nerwus wymuszający coś- a tak wcześniej nie rozumiałam tego, ale moze aż tak uważnie nie czytałam wszystkiego.

jedni lubią zagadki kryminalne- a ja psychologiczne smile

większym nieszczęściem nie umieć kochać, niż nie być kochanym... smile

Posty [ 51 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021