Co w tej sytuacji mogę zrobić? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Co w tej sytuacji mogę zrobić?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 46 ]

Temat: Co w tej sytuacji mogę zrobić?

Witam, jak wszyscy tutaj i ja szukam porady co mogę zrobić w swojej sytuacji...

Po krotce. Jestem z facetem od 7 lat, jak sie poznalismy On miał już swoje mieszkanie, w pewnym momencie przeprowadzilam się do Niego. Rodzice  od klilku lat mowili mi zebym brala kredy, to pomogą mi w zakupie mieszkania. Problem polegał na tym, ze nie mogłam wziąć kredytu (zbyt niskie zarobki/ brak umowy o pracę), wiec odkladalam tę decyzję na "lepsze czasy". 2 lata temu zareczyliśmy się, a po pół roku moi Rodzice  postanowili stawiac dom ( dla mojej Siostry) nie informując mnie o tym, a ja chciałam to mieszkanie tylko chcialam jeszcze chwilę poczekac. W tym momencie czuję się fatalnie z tym wszytskim, a moj chlopak czuje sie pominiety przez moją rodzinę, bo to wyglada tak ze skoro mieszkam u Niego to to jest moje mieszkanie, a tak nie jest!!! I On w ten sposob czuje się w jakims stopniu wykorzystany i że skoro ja mieszkam u niego to już rodzice nie muszą mi pomagać i rozumiem faceta, ze takie może odnieśc wrazenie. On nie rozumie czemu moi rodzice od lat mowiac o mieszkaniu dla mnie, postąpili w ten sposob. Ja czuję się fatalnie, bo miało być spotkanie rodzinne, a teraz to już chyba faceta rodzice tego nie chcą i mam wrazenie ze Jego rodzina się ode mnie odsuwa, bo to wygląda tak jakby Oni dawali tylko cos od siebie. A  z drugiej strony dlaczego ja mam teraz być jakimś odrzutkiem, bo nie dostalam nic od rodzicow, to jestem kims gorszym??? Mój facet nie chce aby to mieszkanie bylo wspolne (bo zakupil je jeszcze przed maszym poznaniem), a dlatego chciał abym ja dostała też coś od swoich rodziców, tym bardziej ze samj to proponowali. Jest mi strasznie przykro, bo chciałam zeby wszystko było dobrze, w tym momencie czuję się okropnie mieszkając u Niego.   

Nie wiem jak mam wybrnąc z obecnej sytuacji, jestem w rozsypce totalnej. 
Czy w takiej sytuacji powinnam sie wyprowadzic od Niego, jakie znależc rozwiazanie zeby nik nie miał do siebie żalu i zeby wszystko dobrze sie ulożylo??

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Co w tej sytuacji mogę zrobić?

To zależy.
Jeżeli twoi rodzice są na tyle zamożni, że starczy im kasy i na budowę domu dla siostry i na mieszkanie dla ciebie to możesz iść domagać się spełnienia obietnicy.
A jeżeli nie mają tyle to możesz jedynie siąść i płakać, że zmarnowałaś szansę gdy pomoc w zakupie mieszkania ci proponowali.
Dodam, ze oni nie mają obowiązku finansować twojego mieszkania, to jedynie może być ich dobra wola.

Możesz jeszcze zastanowić się czy twój narzeczony to na pewno ten właściwy facet.
Jeżeli on ma jakieś pretensje, ze nie dostałaś i nie dostaniesz nic od rodziców to gdzie tu miłość?
Wygląda, że jest materialistą. Ważniejsza jest kasa niż twoja osoba.
Facet, który prawdziwie kocha bierze kobietę w przysłowiowej jednej koszuli.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

3

Odp: Co w tej sytuacji mogę zrobić?
ewelka19855 napisał/a:

Witam, jak wszyscy tutaj i ja szukam porady co mogę zrobić w swojej sytuacji...

Po krotce. Jestem z facetem od 7 lat, jak sie poznalismy On miał już swoje mieszkanie, w pewnym momencie przeprowadzilam się do Niego. Rodzice  od klilku lat mowili mi zebym brala kredy, to pomogą mi w zakupie mieszkania. Problem polegał na tym, ze nie mogłam wziąć kredytu (zbyt niskie zarobki/ brak umowy o pracę), wiec odkladalam tę decyzję na "lepsze czasy". 2 lata temu zareczyliśmy się, a po pół roku moi Rodzice  postanowili stawiac dom ( dla mojej Siostry) nie informując mnie o tym, a ja chciałam to mieszkanie tylko chcialam jeszcze chwilę poczekac. W tym momencie czuję się fatalnie z tym wszytskim, a moj chlopak czuje sie pominiety przez moją rodzinę, bo to wyglada tak ze skoro mieszkam u Niego to to jest moje mieszkanie, a tak nie jest!!! I On w ten sposob czuje się w jakims stopniu wykorzystany i że skoro ja mieszkam u niego to już rodzice nie muszą mi pomagać i rozumiem faceta, ze takie może odnieśc wrazenie. On nie rozumie czemu moi rodzice od lat mowiac o mieszkaniu dla mnie, postąpili w ten sposob. Ja czuję się fatalnie, bo miało być spotkanie rodzinne, a teraz to już chyba faceta rodzice tego nie chcą i mam wrazenie ze Jego rodzina się ode mnie odsuwa, bo to wygląda tak jakby Oni dawali tylko cos od siebie. A  z drugiej strony dlaczego ja mam teraz być jakimś odrzutkiem, bo nie dostalam nic od rodzicow, to jestem kims gorszym??? Mój facet nie chce aby to mieszkanie bylo wspolne (bo zakupil je jeszcze przed maszym poznaniem), a dlatego chciał abym ja dostała też coś od swoich rodziców, tym bardziej ze samj to proponowali. Jest mi strasznie przykro, bo chciałam zeby wszystko było dobrze, w tym momencie czuję się okropnie mieszkając u Niego.   

Nie wiem jak mam wybrnąc z obecnej sytuacji, jestem w rozsypce totalnej. 
Czy w takiej sytuacji powinnam sie wyprowadzic od Niego, jakie znależc rozwiazanie zeby nik nie miał do siebie żalu i zeby wszystko dobrze sie ulożylo??

Twoi rodzice nie mają takiego obowiązku, żeby kupować Ci mieszkanie. Postanowili wybudować dom Twojej siostrze, ich prawo. Nie muszą Cię o takich rzeczach przecież informować. Zachowujecie się roszczeniowo w tym wypadku po prostu.
No i jak utrzymujesz się sama i mieszkasz z facetem, a nie z rodzicami, to rodzice oczywiście nie muszą Ci już finansowo pomagać. Zarabiasz w końcu sama na siebie.
Więc jeszcze raz, wychodzi z Was obojga roszczeniowość i cebulactwo i oczekiwanie, że wszystko do Was przyjdzie samo, a Wy nic.
Jeżeli jego rodzinie zależy tylko na tym, zebyś Ty dostała mieszkanie, to nie wiem po co jesteście razem w związku.
No i Twój facet ma prawo nie chcieć dawać Ci połowy mieszkania, które kupił i na które zapracował sam. Ty powinnaś zacząć po prostu robić normalnie na siebie i swoje wydatki, a nie oczekiwać, żę wszyscy zrobią to za Ciebie.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

4

Odp: Co w tej sytuacji mogę zrobić?

Mam dwie dorosłe córki i nie wyobrażam sobie, by pomóc tylko jednej z nich. Tym bardziej, gdybym taką pomoc obiecała, gdybym dała słowo. Rozmawiałaś z rodzicami na ten temat?
Oni wiedzieli, że mieszkanie byś chciała, ale później?

5 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2021-05-22 09:26:40)

Odp: Co w tej sytuacji mogę zrobić?

To są pieniądze rodziców i nie widzę powodu, dla którego mieliby coś uzgadniać z tobą, zanim zaczną je w jakikolwiek sposób inwestować. Chcieli ci pomóc, ale nie skorzytałaś, a teraz pomogą siostrze bo pewnie ona swojej szansy nie odrzucciła. Poza tym, ty wciąż zarabiasz tak malo, że nie stać cię nawet na wzięcie kredytu? Do tego nie macie nawet z chłopakiem ślubu, więc nie rozumiem tego świętego oburzenia, że rodzice powinni mu coś dawać, bo on ma mieszkanie. Mieszkanie jest jego, więc o co on dramatyzuje?

Porozmawiaj z rodzicami i poproś, ale podkreślam "poproś" o ich pomoc, gdy rzeczywiście będziesz gotowa na zakup dla siebie nieruchomości. Tzn. będziesz mieć pracę, zdolność kredytową i wyjaśnioną swoją sytuację. Teraz czekasz tylko aż rodzice ci sprezentują cokolwiek, bo właśnie okazali pomoc siostrze, a to ładnie nie wygląda.

6

Odp: Co w tej sytuacji mogę zrobić?
ewelka19855 napisał/a:
mallwusia napisał/a:

Mam dwie dorosłe córki i nie wyobrażam sobie, by pomóc tylko jednej z nich. Tym bardziej, gdybym taką pomoc obiecała, gdybym dała słowo. Rozmawiałaś z rodzicami na ten temat?
Oni wiedzieli, że mieszkanie byś chciała, ale później?



No wlaśnie, i tutaj jest to spojrzenie na sprawę o ktora mi chodzi, milo ze ktoś to zauwazyl. Nie mailabym zalu gdyby rzeczywiście nic mi nie proponowali, albo zeby powiedzieli przed zmianą planów ze takowe mają. Ok ich pieniadze, i nie muszą niby mi sie tlumaczyć, ale czy ja nie jestem ich corką tak jak moja siostra, ktora tak na dobrą sprawę dostala coś od tak tylko dlatego ze mnie nie bylo stac na kredyt. Rodzice wiedzieli, ze obecnie nie jestem w stanie kredytu  wziać, myślalam ze teraz jak zmienilam pracę uda mi sie wynegocjowac umowe o pracę i bede mogła te sprawy zalatwic, ale nie zdązyłam. Tutaj chodzi o nierowność w traktowaniu dzieci, a nie roszczenia wobec rodzicow. Tak samo mojemu facetowi nie chodzi o to, ze On coś chce od mojej rodziny tylko dlaczego ja jestem inaczej traktowana, bo co bo nie mamy dzieci, bo nie mam ślubu??  Slub mogę sobie wziac i za pięc lat, nie powinno byc to kryterium do tego czy rodzice mają mi pomoc czy nie.

7

Odp: Co w tej sytuacji mogę zrobić?

Dlatego musisz porozmawiać z rodzicami, bo może temat pomocy nie jest jeszcze zamknięty, może mają odłożoną kwotę dla Ciebie?
Ja bym na ich miejscu na pewno nie wsparła tylko jednego dziecka, bo to prosta droga do skonfliktowania sióstr i siebie wzajemnie.

8 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2021-05-22 11:29:40)

Odp: Co w tej sytuacji mogę zrobić?
ewelka19855 napisał/a:
ewelka19855 napisał/a:
mallwusia napisał/a:

Mam dwie dorosłe córki i nie wyobrażam sobie, by pomóc tylko jednej z nich. Tym bardziej, gdybym taką pomoc obiecała, gdybym dała słowo. Rozmawiałaś z rodzicami na ten temat?
Oni wiedzieli, że mieszkanie byś chciała, ale później?



No wlaśnie, i tutaj jest to spojrzenie na sprawę o ktora mi chodzi, milo ze ktoś to zauwazyl. Nie mailabym zalu gdyby rzeczywiście nic mi nie proponowali, albo zeby powiedzieli przed zmianą planów ze takowe mają. Ok ich pieniadze, i nie muszą niby mi sie tlumaczyć, ale czy ja nie jestem ich corką tak jak moja siostra, ktora tak na dobrą sprawę dostala coś od tak tylko dlatego ze mnie nie bylo stac na kredyt. Rodzice wiedzieli, ze obecnie nie jestem w stanie kredytu  wziać, myślalam ze teraz jak zmienilam pracę uda mi sie wynegocjowac umowe o pracę i bede mogła te sprawy zalatwic, ale nie zdązyłam. Tutaj chodzi o nierowność w traktowaniu dzieci, a nie roszczenia wobec rodzicow. Tak samo mojemu facetowi nie chodzi o to, ze On coś chce od mojej rodziny tylko dlaczego ja jestem inaczej traktowana, bo co bo nie mamy dzieci, bo nie mam ślubu??  Slub mogę sobie wziac i za pięc lat, nie powinno byc to kryterium do tego czy rodzice mają mi pomoc czy nie.

Upośćmy: Rodzice zapytali was obie, ty nie chciałaś pomocy, więc skupili się na siostrze. Z tego co napisalaś wynika, że nadal nie możesz kupić niczego dla siebie, a teraz tylko zazdrość cię rozsadza, że siostra korzysta a ty nie. Jak wyobrażasz sobie pomoc rodziców dla siebie na tym etapie na jakim jesteś? Mają ci dać gotówkę do ręki zamiast pomóc siostrze?
Skąd wiesz, że ci nie pomogą gdy i ty zaczniesz budować dom?

ewelka19855 napisał/a:

. W tym momencie czuję się fatalnie z tym wszytskim, a moj chlopak czuje sie pominiety przez moją rodzinę, bo to wyglada tak ze skoro mieszkam u Niego to to jest moje mieszkanie, a tak nie jest!!! I On w ten sposob czuje się w jakims stopniu wykorzystany i że skoro ja mieszkam u niego to już rodzice nie muszą mi pomagać i rozumiem faceta, ze takie może odnieśc wrazenie.

9

Odp: Co w tej sytuacji mogę zrobić?

[Salomonka] Do tego nie macie nawet z chłopakiem ślubu, więc nie rozumiem tego świętego oburzenia, że rodzice powinni mu coś dawać, bo on ma mieszkanie. Mieszkanie jest jego, więc o co on dramatyzuje?



Nie dadac jemu, on nic nie chce, ma swoje tylko nie rozumie dlaczego jedną corkę sie traktuje inaczej od drugiej, zwlaszcza ze nie jestem i nigdy nie bylam w konflikcie z rodzicami. Fakt moze i powinnam spiąc tylek i postarac sie bardziej o to aby ten kredyt dostac, tutaj bije sie w pierś, ale nie spodziewalam sie takiego obrotu sprawy. Uwaxam ze jako corkę mogli  mnie chociaz uprzedzić, wtesy moze uadlo by sie znaleźć jakies inne rozwiazanie, ale nie dotalam na to szansy.

10

Odp: Co w tej sytuacji mogę zrobić?

po pierwsze- chyba trochę mijasz się z prawdą: nawet jak zarabiasz mało a rodzice chcieli Ci pomóc to była szansa dostać kredyt, mogli być współkredytobiorcami. Poza tym jest was dwoje to czemu nie bierzecie kredytu razem? macie 1 mieszkanie mozna kredyt dobrać i różne rzeczy zrobić jak sie CHCE.
po drugie- siostra jest mężatką? ma może dzieci albo planuje?
dlaczego nie mieliby jej pomóc tylko czekać aż Ty się ogarniesz ze swoim życiem?

chłopak czuje się pominięty? a kim on jest dla Twoich rodziców? przecież nikim póki co. obcym człowiekiem

jedni lubią zagadki kryminalne- a ja psychologiczne smile

większym nieszczęściem nie umieć kochać, niż nie być kochanym... smile

11

Odp: Co w tej sytuacji mogę zrobić?

Rozmawiałaś z rodzicami na ten temat już po decyzji o budowie domu dla siostry?

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

12

Odp: Co w tej sytuacji mogę zrobić?

Twoja siostra z budową domu powinna zaczekać, aż ty nabędziesz swojej zdolności kredytowej i zdecydujesz się kupić mieszkanie? Ogarnęła się szybciej, a ty zamiast obnosić się z żalem porozmawiaj z rodzicami i wytłumacz im, jakie masz plany życiowe i w jakim stopniu liczysz na ich pomoc w tym zakresie.

13

Odp: Co w tej sytuacji mogę zrobić?
ewelka19855 napisał/a:
mallwusia napisał/a:

Dlatego musisz porozmawiać z rodzicami, bo może temat pomocy nie jest jeszcze zamknięty, może mają odłożoną kwotę dla Ciebie?
Ja bym na ich miejscu na pewno nie wsparła tylko jednego dziecka, bo to prosta droga do skonfliktowania sióstr i siebie wzajemnie.



Dokładnie, więc czy taka nierowność w traktowaniu nie jest zaczynkiem do takich konfliktow?? Własnie z nierownych podzialow czesto w rodzinach ludzie sie ze soba kłócą itp. A ja tego nie chcę. Ok stalo się jak się stalo. Ja nie proszę tutaj o ocenianie mnie, tylko o to jak mogę teraz coś naprawic, be z klotni z rodzicami. Mam jakieś swoje oszczedności, nie jest tak ze czekam az mi cos samo skapnie. Tylko szczerze to nawt glupio mi jeszcze prosic rodzicow o pomoc, bo maja teraz wydatek.

14

Odp: Co w tej sytuacji mogę zrobić?

Tak właściwie to skoro macie gdzie mieszkać bo on ma mieszkanie to po co ci drugie?

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

15

Odp: Co w tej sytuacji mogę zrobić?

A przed wiadomością o budowie domu siostry chciałaś ich o cokolwiek prosić teraz? Potrzebowałaś czegoś?  Pewnie nie.
Tylko teraz biegniesz jak Burek, bo może dla Ciebie zabraknąć- nie widzisz że to słabe? Rodzice mają prawo wspierać najpierw siostrę.

jedni lubią zagadki kryminalne- a ja psychologiczne smile

większym nieszczęściem nie umieć kochać, niż nie być kochanym... smile

16

Odp: Co w tej sytuacji mogę zrobić?
ewelka19855 napisał/a:

Witam, jak wszyscy tutaj i ja szukam porady co mogę zrobić w swojej sytuacji...

Po krotce. Jestem z facetem od 7 lat, jak sie poznalismy On miał już swoje mieszkanie, w pewnym momencie przeprowadzilam się do Niego. Rodzice  od klilku lat mowili mi zebym brala kredy, to pomogą mi w zakupie mieszkania. Problem polegał na tym, ze nie mogłam wziąć kredytu (zbyt niskie zarobki/ brak umowy o pracę), wiec odkladalam tę decyzję na "lepsze czasy". 2 lata temu zareczyliśmy się, a po pół roku moi Rodzice  postanowili stawiac dom ( dla mojej Siostry) nie informując mnie o tym, a ja chciałam to mieszkanie tylko chcialam jeszcze chwilę poczekac.

Jak chciałaś mieszkanie, to trzeba było zacząć coś robić z tym przez te wszystkie lata. Uzbierać na wkład własny, lub rozwinąć się zawodowo na tyle, żeby odbić się i od braku umowy o pracę i od niskich zarobków. To możliwe i mnóstwo osób tak robi dążąc do czegoś.

ewelka19855 napisał/a:

W tym momencie czuję się fatalnie z tym wszytskim, a moj chlopak czuje sie pominiety przez moją rodzinę, bo to wyglada tak ze skoro mieszkam u Niego to to jest moje mieszkanie, a tak nie jest!!!

Dawno nie czytałam większych bzdur smile Czyli jak będziesz wynajmować od kogoś mieszkanie, to ono automatycznie będzie Twoje dlatego, że tam mieszkasz big_smile ?
Twoi rodzice nie są rozdawalnią lokali, domów, czy mieszkań, więc Twój chłopak nie ma żadnych powodów do tego, żeby czuć się przez nich pominiętym.

ewelka19855 napisał/a:

I On w ten sposob czuje się w jakims stopniu wykorzystany i że skoro ja mieszkam u niego to już rodzice nie muszą mi pomagać i rozumiem faceta, ze takie może odnieśc wrazenie.

A ja nie rozumiem. To co zrobią Twoi rodzice ze swoimi pieniędzmi, to wyłącznie ich sprawa. Jeśli chcą, to mogą je w całości oddać na przykład swojemu psu.
Poczucie wykorzystania Twojego chłopaka jest tutaj jak ni przypiął, nie przyłatał. On czuje się wykorzystany, bo Twoi rodzice sami decydują o swoich finansach?

ewelka19855 napisał/a:

On nie rozumie czemu moi rodzice od lat mowiac o mieszkaniu dla mnie, postąpili w ten sposob.

A ja rozumiem.
Widocznie ich zdaniem czekali wystarczająco długo na jakikolwiek odzew od Ciebie, na jakikolwiek sygnał, Ty nic nie zrobiłaś, więc prawdopodobnie uznali, że nie jesteś zainteresowana zakupem mieszkania.

ewelka19855 napisał/a:

Ja czuję się fatalnie, bo miało być spotkanie rodzinne, a teraz to już chyba faceta rodzice tego nie chcą i mam wrazenie ze Jego rodzina się ode mnie odsuwa, bo to wygląda tak jakby Oni dawali tylko cos od siebie.

Widocznie trafiłaś na taką rodzinę, która robi dramaty z normalnych rzeczy. Mam rozumieć, że rodzice Twojego chłopaka nie chcą spotkać się z Twoimi rodzicami, dlatego, że Twoi nie kupili Ci mieszkania?
Przedziwne wytłumaczenie.
Jeśli Tobie i Twojemu chłopakowi przeszkadza to, że mieszkacie wspólnie w mieszkaniu jego rodziny, to hajda, co stoi na przeszkodzie, abyście się z niego wyprowadzili i wspólnie sobie najpierw coś wynajęli, a później razem kupili?

ewelka19855 napisał/a:

A  z drugiej strony dlaczego ja mam teraz być jakimś odrzutkiem, bo nie dostalam nic od rodzicow, to jestem kims gorszym???

Nie, absolutnie nie ma takiego powodu. Są miliony ludzi, którzy nie dostali od rodziców ani pieniędzy, ani mieszkań, ani nawet łyżeczki na dorosłe życie. To jest normalne, że jak się jest dorosłym, to trzeba brać się za swoje życie i ogarniać swoje potrzeby, a nie zaglądać w kieszeń rodziców, czy przyszłych teściów i domagać się, czy też oczekiwać, że będą spełniać nasze życzenia.

ewelka19855 napisał/a:

Mój facet nie chce aby to mieszkanie bylo wspolne (bo zakupil je jeszcze przed maszym poznaniem), a dlatego chciał abym ja dostała też coś od swoich rodziców, tym bardziej ze samj to proponowali.

Słusznie. Jego mieszkanie, to jego mieszkanie. Ono nie jest wspólne tylko dlatego, że w nim mieszkasz.
Natomiast ogromnie dziwi jego roszczeniowość w stosunku do Twoich rodziców. To jest naprawdę niesmaczne. Chciał, żebyś coś dostała, a nie dostałaś.
Więc jeśli nadal chce, abyś to dostała, to niech bierze się do roboty i Ci to kupi, jeśli nie potrafisz sama tego zrobić.

ewelka19855 napisał/a:

Jest mi strasznie przykro, bo chciałam zeby wszystko było dobrze, w tym momencie czuję się okropnie mieszkając u Niego.

A dlaczego czujesz się okropnie mieszkając u niego?
Cóż się takiego stało, że doszło do takiej okropności?
Przecież nie mieszkasz z nim od dzisiaj, czy od wczoraj. Przez cały ten czas czułaś się okropnie?
A gdybyś miała swoje mieszkanie i mieszkalibyście u Ciebie, a on wynajmowałby swój dom i czerpał z tego korzyści, to rozumiem, że to byłoby ok?

ewelka19855 napisał/a:

Nie wiem jak mam wybrnąc z obecnej sytuacji, jestem w rozsypce totalnej. 
Czy w takiej sytuacji powinnam sie wyprowadzic od Niego, jakie znależc rozwiazanie zeby nik nie miał do siebie żalu i zeby wszystko dobrze sie ulożylo??

Nie rozumiem jak ktokolwiek dorosły może mieć żal do kogokolwiek dorosłego o to, że mu czegoś nie kupił nie podarował, czy nie zapewnił.
Jeśli chcesz, to oczywiście że możesz się od niego wyprowadzić. Zastanawiam się tylko, co by było, gdyby rzeczywiście każde z Was miało swoje własne mieszkanie - mieszkalibyście każdy w swoim osobno, żeby nikt nie był bardziej uprzywilejowany, czy poszkodowany big_smile ?
Albo oba stałyby puste, a Wy wynajmowalibyście coś wspólnie?
Jeśli Twojemu chłopakowi zależy na groszowej równości, to nie ma innego wyjścia jak wyprowadzka i wspólne wynajmowanie czegoś, albo kupienie tego razem.

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

17

Odp: Co w tej sytuacji mogę zrobić?

Było tu na forum mnóstwo wątków o tym, że rodzice jednym dzieciom dają a drugim nie tylko nic nie dają a nawet zabierają.
Choćby wątek balerinki, która wzięła kredyt na spłatę długu rodziców, w zamian miała otrzymać ich mieszkanie a okazało się, że mieszkanie dostała siostra.
Ja też mam za płotem skrzywdzonego syna, któremu matka nic nie zapisała a jeszcze doprowadziła go do wywalenia swoich kilkuletnich oszczędności w dom brata.
Życie jest brutalne, nieraz trzeba się z tym pogodzić, że nic nie dostaniemy.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

18

Odp: Co w tej sytuacji mogę zrobić?
Ela210 napisał/a:

po pierwsze- chyba trochę mijasz się z prawdą: nawet jak zarabiasz mało a rodzice chcieli Ci pomóc to była szansa dostać kredyt, mogli być współkredytobiorcami. Poza tym jest was dwoje to czemu nie bierzecie kredytu razem? macie 1 mieszkanie mozna kredyt dobrać i różne rzeczy zrobić jak sie CHCE.
po drugie- siostra jest mężatką? ma może dzieci albo planuje?
dlaczego nie mieliby jej pomóc tylko czekać aż Ty się ogarniesz ze swoim życiem?

chłopak czuje się pominięty? a kim on jest dla Twoich rodziców? przecież nikim póki co. obcym człowiekiem


Ja nie wiedzialam, ze kredyt mozna wziac obojetnie z kim ( tak chyba kiedyś nie bylo) rodzice chyba tez nie, bo do tej pory zyli w swiadomosci ze do wziecia kredytu trzeba miec slub (gdybym miala brac z facetem kredyt.

To ze facet czuje sie pominiety, to troche źle to ujęlam, a nie zgodzę sie z tym ze jest nikim. Jest moim partnerem, Jeszcze raz podkreslam, to ze nie mam ślubu i męża poki co nie uprawnia nikogo do Gorszego traktowania. Skad w ludziach jeszcze takie zasciankowe myslenie. Traktujmu sie rowno bez wzgledu na status w zwiazku. A pomoc miala byc dla mnie nie dal niego, On tego nie oczekiwal dla siebie tylko dla mnie, bo troche to wyglada tak, ze jesli zamieszkalismy razem to rodzice moga sobie mnie odpuscić...?

19

Odp: Co w tej sytuacji mogę zrobić?
ewelka19855 napisał/a:
Ela210 napisał/a:

po pierwsze- chyba trochę mijasz się z prawdą: nawet jak zarabiasz mało a rodzice chcieli Ci pomóc to była szansa dostać kredyt, mogli być współkredytobiorcami. Poza tym jest was dwoje to czemu nie bierzecie kredytu razem? macie 1 mieszkanie mozna kredyt dobrać i różne rzeczy zrobić jak sie CHCE.
po drugie- siostra jest mężatką? ma może dzieci albo planuje?
dlaczego nie mieliby jej pomóc tylko czekać aż Ty się ogarniesz ze swoim życiem?

chłopak czuje się pominięty? a kim on jest dla Twoich rodziców? przecież nikim póki co. obcym człowiekiem


Ja nie wiedzialam, ze kredyt mozna wziac obojetnie z kim ( tak chyba kiedyś nie bylo) rodzice chyba tez nie, bo do tej pory zyli w swiadomosci ze do wziecia kredytu trzeba miec slub (gdybym miala brac z facetem kredyt.

To ze facet czuje sie pominiety, to troche źle to ujęlam, a nie zgodzę sie z tym ze jest nikim. Jest moim partnerem, Jeszcze raz podkreslam, to ze nie mam ślubu i męża poki co nie uprawnia nikogo do Gorszego traktowania. Skad w ludziach jeszcze takie zasciankowe myslenie. Traktujmu sie rowno bez wzgledu na status w zwiazku. A pomoc miala byc dla mnie nie dal niego, On tego nie oczekiwal dla siebie tylko dla mnie, bo troche to wyglada tak, ze jesli zamieszkalismy razem to rodzice moga sobie mnie odpuscić...?

To jeszcze raz zapytam:
Po co wam 2 mieszkania jak mieszkacie wspólnie u niego?

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

20 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2021-05-22 12:01:26)

Odp: Co w tej sytuacji mogę zrobić?
ewelka19855 napisał/a:
Ela210 napisał/a:

po pierwsze- chyba trochę mijasz się z prawdą: nawet jak zarabiasz mało a rodzice chcieli Ci pomóc to była szansa dostać kredyt, mogli być współkredytobiorcami. Poza tym jest was dwoje to czemu nie bierzecie kredytu razem? macie 1 mieszkanie mozna kredyt dobrać i różne rzeczy zrobić jak sie CHCE.
po drugie- siostra jest mężatką? ma może dzieci albo planuje?
dlaczego nie mieliby jej pomóc tylko czekać aż Ty się ogarniesz ze swoim życiem?

chłopak czuje się pominięty? a kim on jest dla Twoich rodziców? przecież nikim póki co. obcym człowiekiem


Ja nie wiedzialam, ze kredyt mozna wziac obojetnie z kim ( tak chyba kiedyś nie bylo) rodzice chyba tez nie, bo do tej pory zyli w swiadomosci ze do wziecia kredytu trzeba miec slub (gdybym miala brac z facetem kredyt.

To ze facet czuje sie pominiety, to troche źle to ujęlam, a nie zgodzę sie z tym ze jest nikim. Jest moim partnerem, Jeszcze raz podkreslam, to ze nie mam ślubu i męża poki co nie uprawnia nikogo do Gorszego traktowania. Skad w ludziach jeszcze takie zasciankowe myslenie. Traktujmu sie rowno bez wzgledu na status w zwiazku. A pomoc miala byc dla mnie nie dal niego, On tego nie oczekiwal dla siebie tylko dla mnie, bo troche to wyglada tak, ze jesli zamieszkalismy razem to rodzice moga sobie mnie odpuscić...?

To nie jest zaściankowe myślenie, tylko przezorność i ekonomia. Nie widziałaś że możesz wziąć kredyt z kimś nie mając ślubu? Nie, to nie jest wymysł naszych czasów, bo tak było odkąd pamiętam. Wystarczyło  odwiedzić doradcę kredytowego w banku, a ty pewnie nawet tego nie zrobiłaś. Wzięcie z kimś kredytu i kupno wspólnego mieszkania to tylko twoja decyzja.
Natomiast to, że twoj partner ma pretensje do twoich rodzicow o majątek, to jest naprawdę grubo nie w porządku i nie ma tu nic do rzeczy, czy  jest twoim mężem czy nie jest. Sam ma mieszkanie którym wcale się nie chce póki co z tobą podzielić, a mogłby gdyby chciał, jednak komuś pieniądze w portfelu liczy i to jest paskudne moim zdaniem.

21

Odp: Co w tej sytuacji mogę zrobić?
Kleoma napisał/a:

Było tu na forum mnóstwo wątków o tym, że rodzice jednym dzieciom dają a drugim nie tylko nic nie dają a nawet zabierają.
Choćby wątek balerinki, która wzięła kredyt na spłatę długu rodziców, w zamian miała otrzymać ich mieszkanie a okazało się, że mieszkanie dostała siostra.
Ja też mam za płotem skrzywdzonego syna, któremu matka nic nie zapisała a jeszcze doprowadziła go do wywalenia swoich kilkuletnich oszczędności w dom brata.
Życie jest brutalne, nieraz trzeba się z tym pogodzić, że nic nie dostaniemy.

słusznie zauważyłaś Kleoma - SKRZYWDZONEGO syna.

22

Odp: Co w tej sytuacji mogę zrobić?
ewelka19855 napisał/a:

Dokładnie, więc czy taka nierowność w traktowaniu nie jest zaczynkiem do takich konfliktow?? Własnie z nierownych podzialow czesto w rodzinach ludzie sie ze soba kłócą itp. A ja tego nie chcę. Ok stalo się jak się stalo. Ja nie proszę tutaj o ocenianie mnie, tylko o to jak mogę teraz coś naprawic, be z klotni z rodzicami. Mam jakieś swoje oszczedności, nie jest tak ze czekam az mi cos samo skapnie. Tylko szczerze to nawt glupio mi jeszcze prosic rodzicow o pomoc, bo maja teraz wydatek.

Nie, nie musi być zaczynkiem do takich konfliktów jeśli tylko przestaniesz zachowywać się z chłopakiem w taki sposób, wtedy nie trzeba się kłócić. I jest w tym Twoja wina, konflikt wychodzi/wyjdzie z waszej strony a nie ich. Czy Twoje poczucie nierównego traktowania ma podstawy? Tzn. czy pomoc siostrze jest tożsama z brakiem pomocy dla Ciebie? Czy to zostało powiedziane? Usiadłaś w ogóle z rodzicami i porozmawiałaś na ten temat? I nie mam tu na myśli rozporządzania ich pieniędzmi i żądania wsparcia bo to jedynie ich dobra wola, ale rozmową na temat tego co sobie zdążyłaś stworzyć w głowie. Robisz jakiś dziwny dramat z tego. Jesteście z chłopakiem roszczeniowi.

U mnie była nieco podobna sytuacja. Po dziadkach było bardzo dużo ziemi już przekształconej na budowlaną i jego wolą było by dostały ją wnuki, a nie jego dzieci. Więc one się pozrzekały. Ja niczego od nich nie chciałam i utrzymywałam tę narrację przez lata, z tego względu tata sobie zostawił te działki i nie zrzekł się na rzecz mnie i mojej siostry. Jak siostra brała śłub to jej podarował te działki i szczerze mówiąc byłam przekonana, że wszystkie. Nie miałam prawa mieć o to pretensji bo moją decyzją była niechęć do tej darowizny, nie wpłynęło to na moją relację z siostrą. Lata później czyli całkiem niedawno w luźnej rozmowie z siostrą okazało się, że dostała tylko 2/3 i może warto spytać ojca czy zgodnie z wolą dziadka jednak by mi je oddał. Co więcej sama siostra zaproponowała by był równy podział możemy się jakoś dogadać w sprawie tego co ona dostała w zamian za inne kwestie, wiec w sumie sobie trochę z siostrą nie swoim poporozrządzałyśmy. I faktycznie usiadłam z ojcem i BEZ KONFLIKTÓW I KŁÓTNI udało się dogadać i sprawa wkrótce będzie w toku i się zabezpieczę w ten sposób.

O co mi chodzi, jeśli u was będzie konflikt, będą dramaty i kłótnie to z winy Twojej i chłopaka, nakręcacie się jakoś dziwnie. Nie siostra, nie rodzice tylko wy.

Nie widzimy rzeczy takimi, jakie są. Widzimy je takimi, jakimi my jesteśmy.

23

Odp: Co w tej sytuacji mogę zrobić?
mallwusia napisał/a:
Kleoma napisał/a:

Było tu na forum mnóstwo wątków o tym, że rodzice jednym dzieciom dają a drugim nie tylko nic nie dają a nawet zabierają.
Choćby wątek balerinki, która wzięła kredyt na spłatę długu rodziców, w zamian miała otrzymać ich mieszkanie a okazało się, że mieszkanie dostała siostra.
Ja też mam za płotem skrzywdzonego syna, któremu matka nic nie zapisała a jeszcze doprowadziła go do wywalenia swoich kilkuletnich oszczędności w dom brata.
Życie jest brutalne, nieraz trzeba się z tym pogodzić, że nic nie dostaniemy.

słusznie zauważyłaś Kleoma - SKRZYWDZONEGO syna.

To trochę inna sytuacja niż twoja. Całkiem inna.
Bo od niego matka wyciągnęła jego kasę na remont domu brata. Stracił kilkuletnie oszczędności oraz włożył mnóstwo własnej pracy w ten remont.
Ty nic nie straciłaś.
Jedynie nie zyskałaś.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

24

Odp: Co w tej sytuacji mogę zrobić?
ewelka19855 napisał/a:
IsaBella77 napisał/a:
ewelka19855 napisał/a:

Witam, jak wszyscy tutaj i ja szukam porady co mogę zrobić w swojej sytuacji...

Po krotce. Jestem z facetem od 7 lat, jak sie poznalismy On miał już swoje mieszkanie, w pewnym momencie przeprowadzilam się do Niego. Rodzice  od klilku lat mowili mi zebym brala kredy, to pomogą mi w zakupie mieszkania. Problem polegał na tym, ze nie mogłam wziąć kredytu (zbyt niskie zarobki/ brak umowy o pracę), wiec odkladalam tę decyzję na "lepsze czasy". 2 lata temu zareczyliśmy się, a po pół roku moi Rodzice  postanowili stawiac dom ( dla mojej Siostry) nie informując mnie o tym, a ja chciałam to mieszkanie tylko chcialam jeszcze chwilę poczekac.

Jak chciałaś mieszkanie, to trzeba było zacząć coś robić z tym przez te wszystkie lata. Uzbierać na wkład własny, lub rozwinąć się zawodowo na tyle, żeby odbić się i od braku umowy o pracę i od niskich zarobków. To możliwe i mnóstwo osób tak robi dążąc do czegoś.

ewelka19855 napisał/a:

W tym momencie czuję się fatalnie z tym wszytskim, a moj chlopak czuje sie pominiety przez moją rodzinę, bo to wyglada tak ze skoro mieszkam u Niego to to jest moje mieszkanie, a tak nie jest!!!

Dawno nie czytałam większych bzdur smile Czyli jak będziesz wynajmować od kogoś mieszkanie, to ono automatycznie będzie Twoje dlatego, że tam mieszkasz big_smile ?
Twoi rodzice nie są rozdawalnią lokali, domów, czy mieszkań, więc Twój chłopak nie ma żadnych powodów do tego, żeby czuć się przez nich pominiętym.

ewelka19855 napisał/a:

I On w ten sposob czuje się w jakims stopniu wykorzystany i że skoro ja mieszkam u niego to już rodzice nie muszą mi pomagać i rozumiem faceta, ze takie może odnieśc wrazenie.

A ja nie rozumiem. To co zrobią Twoi rodzice ze swoimi pieniędzmi, to wyłącznie ich sprawa. Jeśli chcą, to mogą je w całości oddać na przykład swojemu psu.
Poczucie wykorzystania Twojego chłopaka jest tutaj jak ni przypiął, nie przyłatał. On czuje się wykorzystany, bo Twoi rodzice sami decydują o swoich finansach?

ewelka19855 napisał/a:

On nie rozumie czemu moi rodzice od lat mowiac o mieszkaniu dla mnie, postąpili w ten sposob.

A ja rozumiem.
Widocznie ich zdaniem czekali wystarczająco długo na jakikolwiek odzew od Ciebie, na jakikolwiek sygnał, Ty nic nie zrobiłaś, więc prawdopodobnie uznali, że nie jesteś zainteresowana zakupem mieszkania.

ewelka19855 napisał/a:

Ja czuję się fatalnie, bo miało być spotkanie rodzinne, a teraz to już chyba faceta rodzice tego nie chcą i mam wrazenie ze Jego rodzina się ode mnie odsuwa, bo to wygląda tak jakby Oni dawali tylko cos od siebie.

Widocznie trafiłaś na taką rodzinę, która robi dramaty z normalnych rzeczy. Mam rozumieć, że rodzice Twojego chłopaka nie chcą spotkać się z Twoimi rodzicami, dlatego, że Twoi nie kupili Ci mieszkania?
Przedziwne wytłumaczenie.
Jeśli Tobie i Twojemu chłopakowi przeszkadza to, że mieszkacie wspólnie w mieszkaniu jego rodziny, to hajda, co stoi na przeszkodzie, abyście się z niego wyprowadzili i wspólnie sobie najpierw coś wynajęli, a później razem kupili?

ewelka19855 napisał/a:

A  z drugiej strony dlaczego ja mam teraz być jakimś odrzutkiem, bo nie dostalam nic od rodzicow, to jestem kims gorszym???

Nie, absolutnie nie ma takiego powodu. Są miliony ludzi, którzy nie dostali od rodziców ani pieniędzy, ani mieszkań, ani nawet łyżeczki na dorosłe życie. To jest normalne, że jak się jest dorosłym, to trzeba brać się za swoje życie i ogarniać swoje potrzeby, a nie zaglądać w kieszeń rodziców, czy przyszłych teściów i domagać się, czy też oczekiwać, że będą spełniać nasze życzenia.

ewelka19855 napisał/a:

Mój facet nie chce aby to mieszkanie bylo wspolne (bo zakupil je jeszcze przed maszym poznaniem), a dlatego chciał abym ja dostała też coś od swoich rodziców, tym bardziej ze samj to proponowali.

Słusznie. Jego mieszkanie, to jego mieszkanie. Ono nie jest wspólne tylko dlatego, że w nim mieszkasz.
Natomiast ogromnie dziwi jego roszczeniowość w stosunku do Twoich rodziców. To jest naprawdę niesmaczne. Chciał, żebyś coś dostała, a nie dostałaś.
Więc jeśli nadal chce, abyś to dostała, to niech bierze się do roboty i Ci to kupi, jeśli nie potrafisz sama tego zrobić.

ewelka19855 napisał/a:

Jest mi strasznie przykro, bo chciałam zeby wszystko było dobrze, w tym momencie czuję się okropnie mieszkając u Niego.

A dlaczego czujesz się okropnie mieszkając u niego?
Cóż się takiego stało, że doszło do takiej okropności?
Przecież nie mieszkasz z nim od dzisiaj, czy od wczoraj. Przez cały ten czas czułaś się okropnie?
A gdybyś miała swoje mieszkanie i mieszkalibyście u Ciebie, a on wynajmowałby swój dom i czerpał z tego korzyści, to rozumiem, że to byłoby ok?

ewelka19855 napisał/a:

Nie wiem jak mam wybrnąc z obecnej sytuacji, jestem w rozsypce totalnej. 
Czy w takiej sytuacji powinnam sie wyprowadzic od Niego, jakie znależc rozwiazanie zeby nik nie miał do siebie żalu i zeby wszystko dobrze sie ulożylo??

Nie rozumiem jak ktokolwiek dorosły może mieć żal do kogokolwiek dorosłego o to, że mu czegoś nie kupił nie podarował, czy nie zapewnił.
Jeśli chcesz, to oczywiście że możesz się od niego wyprowadzić. Zastanawiam się tylko, co by było, gdyby rzeczywiście każde z Was miało swoje własne mieszkanie - mieszkalibyście każdy w swoim osobno, żeby nikt nie był bardziej uprzywilejowany, czy poszkodowany big_smile ?
Albo oba stałyby puste, a Wy wynajmowalibyście coś wspólnie?
Jeśli Twojemu chłopakowi zależy na groszowej równości, to nie ma innego wyjścia jak wyprowadzka i wspólne wynajmowanie czegoś, albo kupienie tego razem.



Tak samo mozna sie zastanawiac, czy moi rodzice postapili by inaczej gdybym nie mieszkala u faceta, tylko zyla bym sama i wynajmowala...

25

Odp: Co w tej sytuacji mogę zrobić?
ewelka19855 napisał/a:

Ja nie wiedzialam, ze kredyt mozna wziac obojetnie z kim ( tak chyba kiedyś nie bylo) rodzice chyba tez nie, bo do tej pory zyli w swiadomosci ze do wziecia kredytu trzeba miec slub (gdybym miala brac z facetem kredyt.

Ej stop jak to nie wiedziałaś...to Ty nie szukałas absolutnie żadnych informacji na temat kredytu tylko swoją wiedze oparłaś na 'bo ja myslalam' i...odpuscilas ? Jak można byc aż tak niezaradnym, zwłaszcza teraz kiedy takie informacje są dostępne nawet przez internet... ? Nie rozumiem.

26

Odp: Co w tej sytuacji mogę zrobić?
Kleoma napisał/a:
mallwusia napisał/a:
Kleoma napisał/a:

Było tu na forum mnóstwo wątków o tym, że rodzice jednym dzieciom dają a drugim nie tylko nic nie dają a nawet zabierają.
Choćby wątek balerinki, która wzięła kredyt na spłatę długu rodziców, w zamian miała otrzymać ich mieszkanie a okazało się, że mieszkanie dostała siostra.
Ja też mam za płotem skrzywdzonego syna, któremu matka nic nie zapisała a jeszcze doprowadziła go do wywalenia swoich kilkuletnich oszczędności w dom brata.
Życie jest brutalne, nieraz trzeba się z tym pogodzić, że nic nie dostaniemy.

słusznie zauważyłaś Kleoma - SKRZYWDZONEGO syna.

To trochę inna sytuacja niż twoja. Całkiem inna.
Bo od niego matka wyciągnęła jego kasę na remont domu brata. Stracił kilkuletnie oszczędności oraz włożył mnóstwo własnej pracy w ten remont.
Ty nic nie straciłaś.
Jedynie nie zyskałaś.

owszem, to inne sytuacje, ale gdyby rodzice chcieli obdarować swoje dzieci i wspomóc po równo, to nie byłoby z tym żadnego problemu, że autorka w tej chwili nie chciała/nie mogła wziąć kredytu.
Obiecali, a nie dotrzymali słowa, nie robi się z gęby cholewy.
Można było odłożyć dla autorki jakąś kwotę. Dlatego ponawiam apel o szczerą rozmowę z rodzicami.

27

Odp: Co w tej sytuacji mogę zrobić?

Ale co obiecali i nie dotrzymali?  Powiedzieli jej że jej nigdy nie pomogą?... aa.. pewnie nie przybiegli do niej z prośba o akceptację czy mogą siostrze pomóc. To się śmieszne już robi.

jedni lubią zagadki kryminalne- a ja psychologiczne smile

większym nieszczęściem nie umieć kochać, niż nie być kochanym... smile

28

Odp: Co w tej sytuacji mogę zrobić?
mallwusia napisał/a:
Kleoma napisał/a:
mallwusia napisał/a:

słusznie zauważyłaś Kleoma - SKRZYWDZONEGO syna.

To trochę inna sytuacja niż twoja. Całkiem inna.
Bo od niego matka wyciągnęła jego kasę na remont domu brata. Stracił kilkuletnie oszczędności oraz włożył mnóstwo własnej pracy w ten remont.
Ty nic nie straciłaś.
Jedynie nie zyskałaś.

owszem, to inne sytuacje, ale gdyby rodzice chcieli obdarować swoje dzieci i wspomóc po równo, to nie byłoby z tym żadnego problemu, że autorka w tej chwili nie chciała/nie mogła wziąć kredytu.
Obiecali, a nie dotrzymali słowa, nie robi się z gęby cholewy.
Można było odłożyć dla autorki jakąś kwotę. Dlatego ponawiam apel o szczerą rozmowę z rodzicami.

Obecnie nie opłaca się nic odkładać.
Inflacja i ujemne procenty zjadają w mig oszczędności.
A na budowę ostatni moment bo materiały budowlane drożeją z dnia na dzień. Wystarczy przyjrzeć się cenom stali.

Jeszcze nie wiadomo czy nie dotrzymają slowa. Może po zakończeniu budowy domu siostry i autorce coś dadzą. Albo zapiszą swoje mieszkanie w testamencie tylko jej.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

29

Odp: Co w tej sytuacji mogę zrobić?

Ale skąd mamy wiedzieć jakie jest stanowisko rodziców i o co chodzi w tej sytuacji jak autorka z nimi nie rozmawiała? Narazie się nakręcają nawzajem z chłopakiem, który absolutnie nie powinien się mieszać. A brakuje tutaj ewidentnie zwykłej rozmowy. Wszystko to tylko teorie i rozważania.

30 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2021-05-22 12:33:16)

Odp: Co w tej sytuacji mogę zrobić?

Ja myslałam że jak dzieci mają po 2-3 lata, to trzeba im wydzielać cukierki po równo, żeby się nie czuły pokrzywdzone. Dorośli ludzie chyba potrzebują trochę innego traktowania i tu rodzice motywowali autorkę a ona nie chciała, bo nie chciała czy nie umiała nieważne. Siostra się ogarnęła i z propozycji skorzystała, to miała według niektórych czekać cierpliwie, aż autorka się namyśl i zacznie coś robić w życiu? Poza tym, gdzie zostało powiedziane że rodzice nie pomogą starszej corce, gdy ta w końcu zdecyduje się na jakiś zakup? Odrzuciła pomoc rodziców bo miała jakieś swoje powody, a teraz ma żal że rodzice skupili się na siostrze?

Poza tym dalej nie wiadomo, czego tak naprawdę autorka chce? Chce wziąć kredyt na zakup mieszkania? To niech bierze, porozmawia z rodzicami, przedstawi jakiś sensowny plan swojej inwestycji, to zobaczy na czym stoi. Teraz ma tylko żal o to, że nikt nie pędzi żeby jej coś dać, tylko pytanie co?

31

Odp: Co w tej sytuacji mogę zrobić?
Kleoma napisał/a:
mallwusia napisał/a:
Kleoma napisał/a:

To trochę inna sytuacja niż twoja. Całkiem inna.
Bo od niego matka wyciągnęła jego kasę na remont domu brata. Stracił kilkuletnie oszczędności oraz włożył mnóstwo własnej pracy w ten remont.
Ty nic nie straciłaś.
Jedynie nie zyskałaś.

owszem, to inne sytuacje, ale gdyby rodzice chcieli obdarować swoje dzieci i wspomóc po równo, to nie byłoby z tym żadnego problemu, że autorka w tej chwili nie chciała/nie mogła wziąć kredytu.
Obiecali, a nie dotrzymali słowa, nie robi się z gęby cholewy.
Można było odłożyć dla autorki jakąś kwotę. Dlatego ponawiam apel o szczerą rozmowę z rodzicami.

Obecnie nie opłaca się nic odkładać.
Inflacja i ujemne procenty zjadają w mig oszczędności.
A na budowę ostatni moment bo materiały budowlane drożeją z dnia na dzień. Wystarczy przyjrzeć się cenom stali.

Jeszcze nie wiadomo czy nie dotrzymają slowa. Może po zakończeniu budowy domu siostry i autorce coś dadzą. Albo zapiszą swoje mieszkanie w testamencie tylko jej.


Taki argument podali Rodzice, ze wszystko drozeje i dlatego postanowili postawic ten dom, zeby nie tracic.

32

Odp: Co w tej sytuacji mogę zrobić?
ewelka19855 napisał/a:
Kleoma napisał/a:
mallwusia napisał/a:

owszem, to inne sytuacje, ale gdyby rodzice chcieli obdarować swoje dzieci i wspomóc po równo, to nie byłoby z tym żadnego problemu, że autorka w tej chwili nie chciała/nie mogła wziąć kredytu.
Obiecali, a nie dotrzymali słowa, nie robi się z gęby cholewy.
Można było odłożyć dla autorki jakąś kwotę. Dlatego ponawiam apel o szczerą rozmowę z rodzicami.

Obecnie nie opłaca się nic odkładać.
Inflacja i ujemne procenty zjadają w mig oszczędności.
A na budowę ostatni moment bo materiały budowlane drożeją z dnia na dzień. Wystarczy przyjrzeć się cenom stali.

Jeszcze nie wiadomo czy nie dotrzymają slowa. Może po zakończeniu budowy domu siostry i autorce coś dadzą. Albo zapiszą swoje mieszkanie w testamencie tylko jej.


Taki argument podali Rodzice, ze wszystko drozeje i dlatego postanowili postawic ten dom, zeby nie tracic.

owszem, lokaty topnieją w oczach, dlatego ja np. szukam kolejnej działki. Obie dostaną.

33 Ostatnio edytowany przez R_ita (2021-05-22 12:56:21)

Odp: Co w tej sytuacji mogę zrobić?

Ponawiam swoje pytanie- czy pomoc udzielona Twojej siostrze jest tożsama z brakiem pomocy Tobie i zostało to JASNO powiedziane przez Twoich rodziców? Czy sobie tworzysz w głowie dramaty i się nakręcasz? Jeśli już to pisałaś, a mi umknęło to wybacz, ale odpowiedz jeszcze raz.

Nie widzimy rzeczy takimi, jakie są. Widzimy je takimi, jakimi my jesteśmy.

34

Odp: Co w tej sytuacji mogę zrobić?
mallwusia napisał/a:
ewelka19855 napisał/a:
Kleoma napisał/a:

Obecnie nie opłaca się nic odkładać.
Inflacja i ujemne procenty zjadają w mig oszczędności.
A na budowę ostatni moment bo materiały budowlane drożeją z dnia na dzień. Wystarczy przyjrzeć się cenom stali.

Jeszcze nie wiadomo czy nie dotrzymają slowa. Może po zakończeniu budowy domu siostry i autorce coś dadzą. Albo zapiszą swoje mieszkanie w testamencie tylko jej.


Taki argument podali Rodzice, ze wszystko drozeje i dlatego postanowili postawic ten dom, zeby nie tracic.

owszem, lokaty topnieją w oczach, dlatego ja np. szukam kolejnej działki. Obie dostaną.



No wlasnie skoro rodzice chcieli mi pomoc, mogli tez kupic dzialke dla mnie, skoro moja siortra juz takową ma i postanowili postawic jej dom. Ja mam dostac kiedys ten po rodzicah, ale skad moge wiedziec co postanowia, skoro twrqz zadecydowali za mnie...

35

Odp: Co w tej sytuacji mogę zrobić?
R_ita napisał/a:

Ponawiam swoje pytanie- czy pomoc udzielona Twojej siostrze jest tożsama z brakiem pomocy Tobie i zostało to JASNO powiedziane przez Twoich rodziców? Czy sobie tworzysz w głowie dramaty i się nakręcasz? Jeśli już to pisałaś, a mi umknęło to wybacz, ale odpowiedz jeszcze raz.

Być może coś pomogą, ale muszę miec plan/pomysł na to czego chcę, co chce dalej zrobic w tej sytuacji.

36

Odp: Co w tej sytuacji mogę zrobić?

a i ten plan kto ma wymyślić? ludzie na forum?

jedni lubią zagadki kryminalne- a ja psychologiczne smile

większym nieszczęściem nie umieć kochać, niż nie być kochanym... smile

37

Odp: Co w tej sytuacji mogę zrobić?
ewelka19855 napisał/a:
R_ita napisał/a:

Ponawiam swoje pytanie- czy pomoc udzielona Twojej siostrze jest tożsama z brakiem pomocy Tobie i zostało to JASNO powiedziane przez Twoich rodziców? Czy sobie tworzysz w głowie dramaty i się nakręcasz? Jeśli już to pisałaś, a mi umknęło to wybacz, ale odpowiedz jeszcze raz.

Być może coś pomogą, ale muszę miec plan/pomysł na to czego chcę, co chce dalej zrobic w tej sytuacji.

To przeanalizuj sobie.
Jakie to ma być mieszkanie, w jakim celu, ile takie mieszkanie kosztuje, ile masz mieć na wkład własny, ile wyniesie rata kredytu, czy po opłaceniu raty wystarczy ci na życie i inne zobowiązania itd.
Być może w twojej obecnej sytuacji, przy aktualnych zarobkach kupowanie mieszkania na kredyt jest bez sensu.

A, że boli to, że siostrze dali a tobie nie to inna sprawa.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

38

Odp: Co w tej sytuacji mogę zrobić?

Ja widze tutaj postawe 'daj daj daj' a od siebie kompletnie nic sad

39

Odp: Co w tej sytuacji mogę zrobić?
KoloroweSny napisał/a:

Ja widze tutaj postawe 'daj daj daj' a od siebie kompletnie nic sad

No bo siostra też może nic a dostała.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

40

Odp: Co w tej sytuacji mogę zrobić?
Kleoma napisał/a:
KoloroweSny napisał/a:

Ja widze tutaj postawe 'daj daj daj' a od siebie kompletnie nic sad

No bo siostra też może nic a dostała.

Moze nic a moze cos. Wszystko moze, wszystko domysły i nakręcanie. Poza tym czemu patrzec na kogos, nie lepiej na siebie - co ja ? Yhhhh ...

41 Ostatnio edytowany przez R_ita (2021-05-22 14:40:13)

Odp: Co w tej sytuacji mogę zrobić?
ewelka19855 napisał/a:
R_ita napisał/a:

Ponawiam swoje pytanie- czy pomoc udzielona Twojej siostrze jest tożsama z brakiem pomocy Tobie i zostało to JASNO powiedziane przez Twoich rodziców? Czy sobie tworzysz w głowie dramaty i się nakręcasz? Jeśli już to pisałaś, a mi umknęło to wybacz, ale odpowiedz jeszcze raz.

Być może coś pomogą, ale muszę miec plan/pomysł na to czego chcę, co chce dalej zrobic w tej sytuacji.

To nie jest chyba odpowiedź na moje pytanie? To była ta rozmowa czy nie?

Ale- czyli innymi słowy, bez rozmowy z rodzicami na temat ich wcześniejszych deklaracji i tego czy w obliczu nowej sytuacji dalej zamierzają się z niej wywiązać:
- rodzina chłopaka już zdążyła powyrażać opinie na temat sytuacji w waszej rodzinie i tym jak ktoś rozdysponował SWOJE WŁASNE pieniądze
- ty nakręcasz wizję kłótni, konfliktów i dramatów rodzinnych i może nawet rozłam stosunków z siostrą bez wiedzy na czym stoisz
- nie masz żadnego planu/pomysłu co dalej

Opinię na temat postawy chłopaka dot. pieniędzy i kwestii własności zostawiam dla siebie, Twój chłopak, twoja sprawa. W każdym razie jeśli do życia podchodzisz tak jak to tego tematu to nie dziwi, że nie udało się póki co nagrać konkretnej i solidnej pracy, konkretnej umowy o pracę, bo o jakiś oszczędzonych środkach to chyba akurat pisałaś.

Życzę powodzenia. Rada Kleomy wydaje się najrozsądniejsza. A! No i nikt tego za Ciebie nie załatwi.

Nie widzimy rzeczy takimi, jakie są. Widzimy je takimi, jakimi my jesteśmy.

42

Odp: Co w tej sytuacji mogę zrobić?
Salomonka napisał/a:

Ja myslałam że jak dzieci mają po 2-3 lata, to trzeba im wydzielać cukierki po równo, żeby się nie czuły pokrzywdzone. Dorośli ludzie chyba potrzebują trochę innego traktowania i tu rodzice motywowali autorkę a ona nie chciała, bo nie chciała czy nie umiała nieważne. Siostra się ogarnęła i z propozycji skorzystała, to miała według niektórych czekać cierpliwie, aż autorka się namyśl i zacznie coś robić w życiu? Poza tym, gdzie zostało powiedziane że rodzice nie pomogą starszej corce, gdy ta w końcu zdecyduje się na jakiś zakup? Odrzuciła pomoc rodziców bo miała jakieś swoje powody, a teraz ma żal że rodzice skupili się na siostrze?

To co napisałaś Salomonko, jest też bliskie i mnie.
Dorosłym dzieciom dajemy to, czego potrzebują, a nie wszystkiego po równo.
Jeśli jedno z dzieci ma już własne mieszkanie, a do tego działkę, X tys oszczędności, a drugie mieszka na stancji i boryka się z problemami zawodowymi, to nie wyobrażam sobie sytuacji, że należy obojgu podarować działki, czy też mieszkania.
Zasada bezwzględnej równości nie ma tutaj zastosowania i nie przyniesie nikomu pożytku.
Jeśli Autorka wątku nadal nie ma umowy o pracę, i niskie wynagrodzenie, to nie ma najmniejszej szansy na kredyt mieszkaniowy, niezależnie od tego ilu będzie miała współkredytobiorców. Czyli ciągle nie ma żadnych warunków do tego, żeby taki kredyt uzyskać. Po co więc owijać w bawełnę i mówić o "braku pomocy", czy też o "braku wsparcia", skoro tak naprawdę chodzi o to, że to rodzice mają to mieszkanie kupić.
Ja widzę tu roszczeniowość i zazdrość o siostrę, która potrafiła się szybciej ogarnąć życiowo.

ewelka19855 napisał/a:

Być może coś pomogą, ale muszę miec plan/pomysł na to czego chcę, co chce dalej zrobic w tej sytuacji.

To zacznij od siebie. Przez kilka lat nic nie zrobiłaś w tym kierunku i nadal nie wiesz co chcesz dalej zrobić.

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

43 Ostatnio edytowany przez jjbp (2021-05-23 11:49:20)

Odp: Co w tej sytuacji mogę zrobić?

Być może coś pomogą, ale muszę miec plan/pomysł na to czego chcę, co chce dalej zrobic w tej sytuacji.

I nie uważasz ze to jest największy problem na tą chwilę?

Jak ktoś Ci ma pomóc w realizacji planu który nie istnieje?

Przecież ty nawet nie masz pojęcia co chcesz kupić, na początku piszesz, że "mowili Ci zebyś brała kredyt, to pomogą Ci w zakupie mieszkania", potem że "mogli tez kupic dzialke dla Ciebie". To planujesz mieć dom czy mieszkanie? Gdzie planujesz mieszkać (wnioskuję że wybór dom vs mieszkanie rożni się lokalizacją)? To są elementarne pytanie.

Druga sprawa, nie wiesz nic o zasadach brania kredytu. Już kilka lat temu pamiętam była gdzieś w telewizji/internecie reklama czegoś jak kredyt z koleżanką. A dowiedziałam się o tym totalnie przypadkiem jako osoba w 0 stopniu zainteresowana braniem kredytu. Szybki google search "z kim wziąć kredyt?" pokazał multum stron z informacjami w temacie. Także nie wierzę, że osoba chociaż umairkowanie zainteresowana tą kwestią by do takiej informacji nie dotarła. Serio, wsytarczyło wygooglować.

Kolejna sprawa, nie wiem w jakim zawodzie i na jakich zasadach pracujesz, ale powiedz ile udało Ci się zebrać stricte pod plan własnego lokum? Bo 7 lat aktywności zawodowej (nawet z niskimi zarobkami) plus mieszkanie z partnerem (odpada koszt wynajmu a wiele kosztów jak rachunki, sprzęty do domu itd. idzie na pół) powinno pozwolić odłożyć jakąś sensowną sumę na wkład własny, może nie pełną ale jakąś. Powiedz, ile Tobie udało się stricte na ten cel zaoszczędzić?

Dla mnie po prostu byłaś niezainteresowana tematem i tyle. Też znamienne jest to że do tej pory fakt niekupienia Ci nieruchomości był ok przez ile, 7 lat? Natomiast w momencie jak siostra coś dostała to nagle jest to problem i własne lokum jest Ci niezbędne. Tak więc ja bym zastanowiła się co tak naprawde Tobie z Twoimi zarobkami, stylem życia, planami itd. jest potrzebne, a nie co ma siostra, rodzina faceta, sąsiad i przypadkowa osoba na drugim końcu Polski. Jak już wyznaczysz sobie cel który SERIO jest Ci potrzebny i chcesz go zrealizować to obgadaj go z rodzicami.

44

Odp: Co w tej sytuacji mogę zrobić?
ewelka19855 napisał/a:

No wlasnie skoro rodzice chcieli mi pomoc, mogli tez kupic dzialke dla mnie, skoro moja siortra juz takową ma i postanowili postawic jej dom. Ja mam dostac kiedys ten po rodzicah, ale skad moge wiedziec co postanowia, skoro twrqz zadecydowali za mnie...

Ja dalej zupełnie nie rozumiem, dlaczego rościsz sobie jakieś prawo do pieniędzy Twoich rodziców i do decydowania, co oni ze swoimi pieniędzmi zrobią.
Do jasnej ... to są ich pieniądze, nie Twoje. Mogą za nie nawet kupić Twojej siostrze lot na księżyc i Tobie dalej nic do tego i nie masz prawa oczekiwać, że oni będą omawiać z Tobą swoje decyzje odnośnia zarządzania swoimi finansami.

Chcesz mieć działkę, to zmień pracę, odłóż kasę i sobie kup, a nie oczekuj, że Ci z nieba spadnie.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

45

Odp: Co w tej sytuacji mogę zrobić?
Lady Loka napisał/a:
ewelka19855 napisał/a:

No wlasnie skoro rodzice chcieli mi pomoc, mogli tez kupic dzialke dla mnie, skoro moja siortra juz takową ma i postanowili postawic jej dom. Ja mam dostac kiedys ten po rodzicah, ale skad moge wiedziec co postanowia, skoro twrqz zadecydowali za mnie...

Ja dalej zupełnie nie rozumiem, dlaczego rościsz sobie jakieś prawo do pieniędzy Twoich rodziców i do decydowania, co oni ze swoimi pieniędzmi zrobią.
Do jasnej ... to są ich pieniądze, nie Twoje. Mogą za nie nawet kupić Twojej siostrze lot na księżyc i Tobie dalej nic do tego i nie masz prawa oczekiwać, że oni będą omawiać z Tobą swoje decyzje odnośnia zarządzania swoimi finansami.

Chcesz mieć działkę, to zmień pracę, odłóż kasę i sobie kup, a nie oczekuj, że Ci z nieba spadnie.

To z czysto ludzkich pobudek, poczucia niesprawiedliwości a także w tym wypadku jest ogromna presja ze strony narzeczonego i jego rodziny.
Dla mnie to zachowanie przyszłych teściów jest niepokojące.
Jeśli rodzice nic autorce nie dadzą to może nawet nie dojść do ślubu lub będzie traktowana jak synowa bez posagu. Będzie to jej wypominane.
Trafiła na takich ludzi gdzie nie liczy się człowiek a jego majątek.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

46

Odp: Co w tej sytuacji mogę zrobić?
ewelka19855 napisał/a:
mallwusia napisał/a:
ewelka19855 napisał/a:

Taki argument podali Rodzice, ze wszystko drozeje i dlatego postanowili postawic ten dom, zeby nie tracic.

owszem, lokaty topnieją w oczach, dlatego ja np. szukam kolejnej działki. Obie dostaną.



No wlasnie skoro rodzice chcieli mi pomoc, mogli tez kupic dzialke dla mnie, skoro moja siortra juz takową ma i postanowili postawic jej dom. Ja mam dostac kiedys ten po rodzicah, ale skad moge wiedziec co postanowia, skoro twrqz zadecydowali za mnie...

Każda sytuacja jest inna. Ja inwestuję w dzialki dla dzieci, bo żadna mieszkania w tej chwili nie chce (nie chcą się wiązać z miejscem). Inwestuję też przede wszystkim w ich wykształcenie, aby sobie same dawały świetnie radę.

Twoi rodzice  obiecali Ci dom, bo póki co nie stać Cię na kredyt, ani też nie masz zbyt dobrych perspektyw. Jeżeli Wasze relacje są dobre, to pewno dotrzymają obietnicy, nie nakręcaj się niepotrzebnie. Szczera rozmowa się przyda, gdyby ten temat Cię nadal męczył, to nie jest sprawa Twojego partnera, jemu nic do tego, ale z rodzicami zawsze warto pogadać, co Cię gryzie.



Pomyśl też o sobie, jak się rozwinąć zawodowo, póki jesteś młoda, masz siły i nie zajmujesz się dziećmi. Nie tkwij w byle jakiej pracy, bo lata lecą. Może jakieś kursy?

Posty [ 46 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Co w tej sytuacji mogę zrobić?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021