Jak radzić sobie z siostrą narzeczonego - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Jak radzić sobie z siostrą narzeczonego

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 ]

1 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2021-05-19 09:27:18)

Temat: Jak radzić sobie z siostrą narzeczonego

Witajcie.
Od kilku lat jestem w związku z moim narzeczonym. Narzeczony ma młodszą o 11 lat siostrę. Dziewczyna ma w tej chwili 15 lat. Kiedy ją poznałam była dzieckiem. Co prawda nieco rozpieszczonym ale wciąż jedynie dzieckiem nie miała nawet 10 lat. Sądziłam, że z wiekiem zmieni się na lepsze ale bardzo się pomyliłam. Z roku na rok jest coraz gorzej i coraz ciężej jest wytrzymać w jej towarzystwie. Nie bywamy w domu rodzinnym narzeczonego zbyt często bo pracujemy i mieszkamy w innej części kraju ale ona potrafi popsuć nam humor nawet na odległość. Niestety absolutnie nigdy nic nie było od niej wymagane, nie jest nauczona obowiązkowości, uważa, że wszystko jej się należy, jest dorosła i na każdą próbę zmuszenia jej przez jej rodziców do chociażby nauki (ma naprawdę fatalne oceny ledwo zdała) reaguje agresją, pyskuje i wychodzi. Dla mnie sposób w jaki odzywa się do rodziny, rodziców, brata jest przerażający. Najwięcej czasu spędza z nią jej matka ale ona kompletnie nie reaguje na jej zachowania. Nie dyscyplinuje jej kiedy tamta zwraca się do niej chamsko, po imieniu. Ale zawsze zrzuca to na głowę mojego narzeczonego dzwoniąc i opowiadając o problemach. On później chodzi przejęty, zmartwiony, wulgaryzm się niepotrzebnie. Zawsze powtarzał, że jak wychowali tak mają ale szkoda mi patrzeć jak go to gryzie. Ostatnio mała gówniara przegięła bo zaczęła perfidnie kłamać. Kiedy się pojawiliśmy udawała, że nas nie widzi. Nauczyliśmy się już ignorować jej humorki ale nagle ich matka podeszła do mnie i zaczęła rozmowę na temat "dlaczego ignoruje ich córeczkę". Zdębiałam. Dowiedziałam się, że podobno nie rozmawiam z nią, jak o coś prosi nie chce pomóc, a ostatnio w ogóle zignorował nawet jej próby przywitania się. Wyjaśniłam spokojnie, że kłamie, ale skoro tak jej wygodnie to ok nie ma obowiązku mnie lubić i mieć ze mną kontaktu.
Wkurzyło mnie to bo kilka dni wcześniej po nocach wypisywała do nas żeby pomóc jej z zadaniami bo musi poprawić oceny, a zostało jej kilka przykładów, których nie rozumie. Zamiast zrobić za nią wypisaliśmy jej krok po kroku sposób wykonania - wystarczyło wstawić liczby. Oczywiście nie zrobiła tego i w ten sposób postanowiła się zemścić. Nigdy za nic nie podziękuje, do bliższej i dalszej rodziny rozpowiada jacy jesteśmy źli, jacy dziwni bo nie zachowujemy się jak ludzie z tamtych okolic.
Nie wiem już jak sobie z nią radzić. Rozmawiać się nie da, wszyscy dookoła widzą, że zachowuje się źle ale nikt nie reaguje bo w jaki sposób skoro nawet jej matka nie próbuje interweniować. Mam dość tego, że każda rozmowa każda wizyta kończy się tylko pogłębieniem konfliktu. Ostatnio oskarżyła nas nawet o bycie złodziejami. Dowiedzieliśmy się tego przypadkowo kiedy już wyjeżdżaliśmy i nie było czasu na reakcję ale naprawdę wymyka się to spod kontroli. Tego roku prawdopodobnie nie zda w szkole. Będzie musiała więc zmienić placówkę na nieco niższy poziom i tutaj też zaczną się schody bo będzie zmuszona dojeżdżać 20km. Już widzę oczami wyobraźni te niekończące się telefony hmm co robić? Zignorować ją już kompletnie, w dziecinny sposób? Odegrać się żeby poczuła co robi innym? W końcu odezwać się dobitniej i narazić ale uciąć wszystkie problemy? Może któraś z Was miała taką sytuację i jakoś ładnie z niej wybrnęła?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Jak radzić sobie z siostrą narzeczonego
Natiomi napisał/a:

Witajcie.
Od kilku lat jestem w związku z moim narzeczonym. Narzeczony ma młodszą o 11 lat siostrę. Dziewczyna ma w tej chwili 15 lat. Kiedy ją poznałam była dzieckiem. Co prawda nieco rozpieszczonym ale wciąż jedynie dzieckiem nie miała nawet 10 lat. Sądziłam, że z wiekiem zmieni się na lepsze ale bardzo się pomyliłam. Z roku na rok jest coraz gorzej i coraz ciężej jest wytrzymać w jej towarzystwie. Nie bywamy w domu rodzinnym narzeczonego zbyt często bo pracujemy i mieszkamy w innej części kraju ale ona potrafi popsuć nam humor nawet na odległość. Niestety absolutnie nigdy nic nie było od niej wymagane, nie jest nauczona obowiązkowości, uważa, że wszystko jej się należy, jest dorosła i na każdą próbę zmuszenia jej przez jej rodziców do chociażby nauki (ma naprawdę fatalne oceny ledwo zdała) reaguje agresją, pyskuje i wychodzi. Dla mnie sposób w jaki odzywa się do rodziny, rodziców, brata jest przerażający. Najwięcej czasu spędza z nią jej matka ale ona kompletnie nie reaguje na jej zachowania. Nie dyscyplinuje jej kiedy tamta zwraca się do niej chamsko, po imieniu. Ale zawsze zrzuca to na głowę mojego narzeczonego dzwoniąc i opowiadając o problemach. On później chodzi przejęty, zmartwiony, wulgaryzm się niepotrzebnie. Zawsze powtarzał, że jak wychowali tak mają ale szkoda mi patrzeć jak go to gryzie. Ostatnio mała gówniara przegięła bo zaczęła perfidnie kłamać. Kiedy się pojawiliśmy udawała, że nas nie widzi. Nauczyliśmy się już ignorować jej humorki ale nagle ich matka podeszła do mnie i zaczęła rozmowę na temat "dlaczego ignoruje ich córeczkę". Zdębiałam. Dowiedziałam się, że podobno nie rozmawiam z nią, jak o coś prosi nie chce pomóc, a ostatnio w ogóle zignorował nawet jej próby przywitania się. Wyjaśniłam spokojnie, że kłamie, ale skoro tak jej wygodnie to ok nie ma obowiązku mnie lubić i mieć ze mną kontaktu.
Wkurzyło mnie to bo kilka dni wcześniej po nocach wypisywała do nas żeby pomóc jej z zadaniami bo musi poprawić oceny, a zostało jej kilka przykładów, których nie rozumie. Zamiast zrobić za nią wypisaliśmy jej krok po kroku sposób wykonania - wystarczyło wstawić liczby. Oczywiście nie zrobiła tego i w ten sposób postanowiła się zemścić. Nigdy za nic nie podziękuje, do bliższej i dalszej rodziny rozpowiada jacy jesteśmy źli, jacy dziwni bo nie zachowujemy się jak ludzie z tamtych okolic.
Nie wiem już jak sobie z nią radzić. Rozmawiać się nie da, wszyscy dookoła widzą, że zachowuje się źle ale nikt nie reaguje bo w jaki sposób skoro nawet jej matka nie próbuje interweniować. Mam dość tego, że każda rozmowa każda wizyta kończy się tylko pogłębieniem konfliktu. Ostatnio oskarżyła nas nawet o bycie złodziejami. Dowiedzieliśmy się tego przypadkowo kiedy już wyjeżdżaliśmy i nie było czasu na reakcję ale naprawdę wymyka się to spod kontroli. Tego roku prawdopodobnie nie zda w szkole. Będzie musiała więc zmienić placówkę na nieco niższy poziom i tutaj też zaczną się schody bo będzie zmuszona dojeżdżać 20km. Już widzę oczami wyobraźni te niekończące się telefony hmm co robić? Zignorować ją już kompletnie, w dziecinny sposób? Odegrać się żeby poczuła co robi innym? W końcu odezwać się dobitniej i narazić ale uciąć wszystkie problemy? Może któraś z Was miała taką sytuację i jakoś ładnie z niej wybrnęła?

Powiem tak: jestescie dorosli, ona jest dzieciakiem. Narzeczony moze asertywnie zareagowac i powiedziec swojej mamie, ze nie chce, zeby dzwonila opowiadac mu o problemach siostry.
A w kontaktach z nia jestescie ulozeni i grzeczni i jasno stawiacie granice. Moze z wiekiem jej przejdzie i kontakt sie naprawi, moze nie. Wy bedziecie kryci w ten sposob.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

3

Odp: Jak radzić sobie z siostrą narzeczonego
Lady Loka napisał/a:

Powiem tak: jestescie dorosli, ona jest dzieciakiem. Narzeczony moze asertywnie zareagowac i powiedziec swojej mamie, ze nie chce, zeby dzwonila opowiadac mu o problemach siostry.
A w kontaktach z nia jestescie ulozeni i grzeczni i jasno stawiacie granice. Moze z wiekiem jej przejdzie i kontakt sie naprawi, moze nie. Wy bedziecie kryci w ten sposob.

Narzeczony już próbował w ten sposób to załatwić, ale ich matka ma skłonności do histerii i wtedy zaczęło się, że już go nie interesuje co się w rodzinie dzieje, że nie można na niego liczyć i tym podobne próby wejścia mu na psychikę hmm

4

Odp: Jak radzić sobie z siostrą narzeczonego
Natiomi napisał/a:

Narzeczony już próbował w ten sposób to załatwić, ale ich matka ma skłonności do histerii i wtedy zaczęło się, że już go nie interesuje co się w rodzinie dzieje, że nie można na niego liczyć i tym podobne próby wejścia mu na psychikę hmm

Twoj narzeczony to dorosly facet, nie potrafi sam w glowie sie od tego odciac, dac sie matce wygadac i zignorowac? Albo twardo postawic na swoim i nie dac sobie wejsc na psychike?

Poki co to Wy sie w to strasznie angazujecie zupelnie niepotrzebnie. Dajecie sie wciagac w jakis dziwny konflikt.

Ja mam ciut podobna sytuacje, bo brat mojego narzeczonego ma obecnie 13 lat.
Mozesz sobie przeczytac moj temat: https://www.netkobiety.pl/t113321.html
Mlody wprawdzie w zadne gierki nas nie wciagal, ale rozpuszczony jest potwornie.
Z perspektywy 3 lat od tamtego tematu i 3 lat w czasie ktorych probowalam nawiazac jakakolwiek wiez z tym dzieckiem, moge powiedziec tyle, ze olalam to po calosci. Narzeczony tez nie ma z nim najlepszego kontaktu, ale roznica wieku robi swoje, do tego odleglosc miedzy nimi jest znaczna. Jestesmy otwarci na to, ze mlody jak bedzie chcial z nami/z nim pogadac, to pogada, nie bedziemy go odtracac, ale nie bedziemy sie tez wtracac w to, jakie ma relacje ze swoja matka i jak ona go wychowuje, bo to jej dziecko, a nie nasze.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

5

Odp: Jak radzić sobie z siostrą narzeczonego
Lady Loka napisał/a:
Natiomi napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Powiem tak: jestescie dorosli, ona jest dzieciakiem. Narzeczony moze asertywnie zareagowac i powiedziec swojej mamie, ze nie chce, zeby dzwonila opowiadac mu o problemach siostry.
A w kontaktach z nia jestescie ulozeni i grzeczni i jasno stawiacie granice. Moze z wiekiem jej przejdzie i kontakt sie naprawi, moze nie. Wy bedziecie kryci w ten sposob.

Narzeczony już próbował w ten sposób to załatwić, ale ich matka ma skłonności do histerii i wtedy zaczęło się, że już go nie interesuje co się w rodzinie dzieje, że nie można na niego liczyć i tym podobne próby wejścia mu na psychikę hmm

Twoj narzeczony to dorosly facet, nie potrafi sam w glowie sie od tego odciac, dac sie matce wygadac i zignorowac? Albo twardo postawic na swoim i nie dac sobie wejsc na psychike?

Poki co to Wy sie w to strasznie angazujecie zupelnie niepotrzebnie. Dajecie sie wciagac w jakis dziwny konflikt.

Ja mam ciut podobna sytuacje, bo brat mojego narzeczonego ma obecnie 13 lat.
Mozesz sobie przeczytac moj temat:
Mlody wprawdzie w zadne gierki nas nie wciagal, ale rozpuszczony jest potwornie.
Z perspektywy 3 lat od tamtego tematu i 3 lat w czasie ktorych probowalam nawiazac jakakolwiek wiez z tym dzieckiem, moge powiedziec tyle, ze olalam to po calosci. Narzeczony tez nie ma z nim najlepszego kontaktu, ale roznica wieku robi swoje, do tego odleglosc miedzy nimi jest znaczna. Jestesmy otwarci na to, ze mlody jak bedzie chcial z nami/z nim pogadac, to pogada, nie bedziemy go odtracac, ale nie bedziemy sie tez wtracac w to, jakie ma relacje ze swoja matka i jak ona go wychowuje, bo to jej dziecko, a nie nasze.

Myślę, że i tak się odcina bo inaczej nie dałby rady funkcjonować, ale te dni kiedy jego matka dzwoni i te pierwsze nerwy wchodzą tak na żywo są dość przykre. Jest silny więc chwilę przetrawi i idzie dalej ale mi jako jego partnerce kraja się serce. Czasem też jeśli wie, że coś się podziało i nie ma ochoty się w to zagłębiać to nie odbiera. Oczywiście wtedy jest chwila ciszy z tamtej strony bo wszyscy się obrażają, że nie odbiera i zaczyna się wydzwanianie do mnie ale na szczęście świadomość tych 500km przestrzeni między nami, a nimi daje troche komfortu psychicznego.


Ja właśnie mam ochotę zupełnie się odciąć od niej niezależnie od tego, czy będzie chciała rozmawiać czy nie. Mam na to ogromną ochotę chociaż wiem, że to nie wyjście. Ale mam takie przeczucie, że jak tylko skończy 18 lat to znajdzie faceta, który będzie ją utrzymywał i zniknie bez chęci kontaktu z nami. No chyba, że nie znajdzie takie naiwnego to wtedy pewnie będzie na utrzymaniu rodziców długie długie długie lata

6

Odp: Jak radzić sobie z siostrą narzeczonego
Natiomi napisał/a:
Lady Loka napisał/a:
Natiomi napisał/a:

Narzeczony już próbował w ten sposób to załatwić, ale ich matka ma skłonności do histerii i wtedy zaczęło się, że już go nie interesuje co się w rodzinie dzieje, że nie można na niego liczyć i tym podobne próby wejścia mu na psychikę hmm

Twoj narzeczony to dorosly facet, nie potrafi sam w glowie sie od tego odciac, dac sie matce wygadac i zignorowac? Albo twardo postawic na swoim i nie dac sobie wejsc na psychike?

Poki co to Wy sie w to strasznie angazujecie zupelnie niepotrzebnie. Dajecie sie wciagac w jakis dziwny konflikt.

Ja mam ciut podobna sytuacje, bo brat mojego narzeczonego ma obecnie 13 lat.
Mozesz sobie przeczytac moj temat:
Mlody wprawdzie w zadne gierki nas nie wciagal, ale rozpuszczony jest potwornie.
Z perspektywy 3 lat od tamtego tematu i 3 lat w czasie ktorych probowalam nawiazac jakakolwiek wiez z tym dzieckiem, moge powiedziec tyle, ze olalam to po calosci. Narzeczony tez nie ma z nim najlepszego kontaktu, ale roznica wieku robi swoje, do tego odleglosc miedzy nimi jest znaczna. Jestesmy otwarci na to, ze mlody jak bedzie chcial z nami/z nim pogadac, to pogada, nie bedziemy go odtracac, ale nie bedziemy sie tez wtracac w to, jakie ma relacje ze swoja matka i jak ona go wychowuje, bo to jej dziecko, a nie nasze.

Myślę, że i tak się odcina bo inaczej nie dałby rady funkcjonować, ale te dni kiedy jego matka dzwoni i te pierwsze nerwy wchodzą tak na żywo są dość przykre. Jest silny więc chwilę przetrawi i idzie dalej ale mi jako jego partnerce kraja się serce. Czasem też jeśli wie, że coś się podziało i nie ma ochoty się w to zagłębiać to nie odbiera. Oczywiście wtedy jest chwila ciszy z tamtej strony bo wszyscy się obrażają, że nie odbiera i zaczyna się wydzwanianie do mnie ale na szczęście świadomość tych 500km przestrzeni między nami, a nimi daje troche komfortu psychicznego.


Ja właśnie mam ochotę zupełnie się odciąć od niej niezależnie od tego, czy będzie chciała rozmawiać czy nie. Mam na to ogromną ochotę chociaż wiem, że to nie wyjście. Ale mam takie przeczucie, że jak tylko skończy 18 lat to znajdzie faceta, który będzie ją utrzymywał i zniknie bez chęci kontaktu z nami. No chyba, że nie znajdzie takie naiwnego to wtedy pewnie będzie na utrzymaniu rodziców długie długie długie lata

Jest tak, bo nie postawiliscie granicy. Dlatego ona wydzwania do Ciebie i dlatego leci obrazanie sie. Postawcie granice, a Ty przestan krajac sobie serce, Twoj partner jest dorosly i zna swoja matke dluzej, na pewno jest w stanie przetrzymac jej histerie.

Tu nie chodzi o odciecie sie od niej jako od czlowieka, tylko odciecie sie od tych sytuacji, histerii, plot i emocji. Po co sie w to tak angazowac? Po co pozwalacie, zeby cos, co dzieje sie 500km od Was tak na Was wplywalo?
To Twoj facet powinien powiedziec swojej matce cos w stylu "Mamo, zawsze Cie wyslucham, ale nie chce, zebys wciagala mnie w te konflikty, bo zle to na mnie wplywa". Tyle. A to, jak dlugo siostra bedzie na utrzymaniu rodzicow, to nie Wasza sprawa. Wy jej nie utrzymujecie, tylko oni. Znowu popatrz - angazujesz sie w to niepotrzebnie.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

7

Odp: Jak radzić sobie z siostrą narzeczonego
Lady Loka napisał/a:
Natiomi napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Twoj narzeczony to dorosly facet, nie potrafi sam w glowie sie od tego odciac, dac sie matce wygadac i zignorowac? Albo twardo postawic na swoim i nie dac sobie wejsc na psychike?

Poki co to Wy sie w to strasznie angazujecie zupelnie niepotrzebnie. Dajecie sie wciagac w jakis dziwny konflikt.

Ja mam ciut podobna sytuacje, bo brat mojego narzeczonego ma obecnie 13 lat.
Mozesz sobie przeczytac moj temat:
Mlody wprawdzie w zadne gierki nas nie wciagal, ale rozpuszczony jest potwornie.
Z perspektywy 3 lat od tamtego tematu i 3 lat w czasie ktorych probowalam nawiazac jakakolwiek wiez z tym dzieckiem, moge powiedziec tyle, ze olalam to po calosci. Narzeczony tez nie ma z nim najlepszego kontaktu, ale roznica wieku robi swoje, do tego odleglosc miedzy nimi jest znaczna. Jestesmy otwarci na to, ze mlody jak bedzie chcial z nami/z nim pogadac, to pogada, nie bedziemy go odtracac, ale nie bedziemy sie tez wtracac w to, jakie ma relacje ze swoja matka i jak ona go wychowuje, bo to jej dziecko, a nie nasze.

Myślę, że i tak się odcina bo inaczej nie dałby rady funkcjonować, ale te dni kiedy jego matka dzwoni i te pierwsze nerwy wchodzą tak na żywo są dość przykre. Jest silny więc chwilę przetrawi i idzie dalej ale mi jako jego partnerce kraja się serce. Czasem też jeśli wie, że coś się podziało i nie ma ochoty się w to zagłębiać to nie odbiera. Oczywiście wtedy jest chwila ciszy z tamtej strony bo wszyscy się obrażają, że nie odbiera i zaczyna się wydzwanianie do mnie ale na szczęście świadomość tych 500km przestrzeni między nami, a nimi daje troche komfortu psychicznego.


Ja właśnie mam ochotę zupełnie się odciąć od niej niezależnie od tego, czy będzie chciała rozmawiać czy nie. Mam na to ogromną ochotę chociaż wiem, że to nie wyjście. Ale mam takie przeczucie, że jak tylko skończy 18 lat to znajdzie faceta, który będzie ją utrzymywał i zniknie bez chęci kontaktu z nami. No chyba, że nie znajdzie takie naiwnego to wtedy pewnie będzie na utrzymaniu rodziców długie długie długie lata

Jest tak, bo nie postawiliscie granicy. Dlatego ona wydzwania do Ciebie i dlatego leci obrazanie sie. Postawcie granice, a Ty przestan krajac sobie serce, Twoj partner jest dorosly i zna swoja matke dluzej, na pewno jest w stanie przetrzymac jej histerie.

Tu nie chodzi o odciecie sie od niej jako od czlowieka, tylko odciecie sie od tych sytuacji, histerii, plot i emocji. Po co sie w to tak angazowac? Po co pozwalacie, zeby cos, co dzieje sie 500km od Was tak na Was wplywalo?
To Twoj facet powinien powiedziec swojej matce cos w stylu "Mamo, zawsze Cie wyslucham, ale nie chce, zebys wciagala mnie w te konflikty, bo zle to na mnie wplywa". Tyle. A to, jak dlugo siostra bedzie na utrzymaniu rodzicow, to nie Wasza sprawa. Wy jej nie utrzymujecie, tylko oni. Znowu popatrz - angazujesz sie w to niepotrzebnie.


Niestety ale mój partner pomaga rodzicom finansowo - sytuacja tego w tej chwili wymaga więc poniekąd chcąc nie chcąc jestem zaangażowana bo to nasze wspólne pieniądze i wyraziłam na to zgodę. Nie dało się inaczej w tej sytuacji jaka się zadziała.
Natomiast z jego matka tak rozmawiać się nie da. Jeśli ona słyszy odmowę czy informacje, że nie chce się wysłuchiwać danych żali czy samodzielnie stworzonych problemów to zaraz zaczyna atak, że o co chodzi, że już z matką nie łaska porozmawiać, że przecież rodzinę trzeba wspierać, że nie tak go wychowała, że kiedyś taki nie był (tu przytyk do mnie, ze to n apewno ja buntuję jej synka). A on poprostu odkąd nie musi tego słuchać bo tam nie mieszka to stara się jak może pozostać w kontakcie i jednocześnie omijać problemy, ale niestety pamiętam dosłownie kilka rozmów z jego matką na przestrzeni tych lat, w których mówiła o czymś innym niż problemach - nie ważne faktycznych czy wyimaginowanych. Taki typ człowieka

8

Odp: Jak radzić sobie z siostrą narzeczonego

Pomaganie finansowe nie uprawnia nikogo do koniecznosci rozmow na tematy, na ktore rozmawiac sie nie chce.

No i moze przemyslcie inaczej to pomaganie, skoro niby wyrazilas zgode, ale juz zaczynasz wypominac, ze ona po 18tce dalej bedzie na Waszym utrzymaniu i juz widac, jak bardzo Cie to boli.

Jak nie potraficie postawic granic, to wlasciwie nic innego sie nie da doradzic.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

9

Odp: Jak radzić sobie z siostrą narzeczonego
Lady Loka napisał/a:

Pomaganie finansowe nie uprawnia nikogo do koniecznosci rozmow na tematy, na ktore rozmawiac sie nie chce.

No i moze przemyslcie inaczej to pomaganie, skoro niby wyrazilas zgode, ale juz zaczynasz wypominac, ze ona po 18tce dalej bedzie na Waszym utrzymaniu i juz widac, jak bardzo Cie to boli.

Jak nie potraficie postawic granic, to wlasciwie nic innego sie nie da doradzic.

Postawiliśmy ich już całkiem dużo. Przestaliśmy tam jeździć tak często, nie uczestniczymy w kościelnych uroczystościach (jesteśmy nie wierzący ale przez dwa lata była ogromna wojna o naszą nieobecność na mszach), nie zabieramy jego siostry do siebie (dwa razy się zgodziliśmy i podjęliśmy decyzję, że nigdy więcej), będąc na miejscu jeśli zaczyna się taki temat staramy się go zmienić, a jeśli się nie da po kilku minutach zaczynamy zajmować się czymś innym. Pomoc finansowa wymagana bedzie maksymalnie do końca tego roku więc w przyszłości nie będzie mnie to bolało smile
Kiedy tam jesteśmy narzeczony nie robi już za szofera siostry - co też początkowo było wręcz wymagane przez rodzinę.

10

Odp: Jak radzić sobie z siostrą narzeczonego
Natiomi napisał/a:

. Nie bywamy w domu rodzinnym narzeczonego zbyt często bo pracujemy i mieszkamy w innej części kraju ale ona potrafi popsuć nam humor nawet na odległość. ?

To chyba posiada jakieś nadnaturalne moce ta siostra, skoro nawet nie widząc jej macie popsute humory. Oddaliście jej kontrolę nad wami, waszym samopoczuciem.

LadyLoka napisała w sumie wszystko na ten temat. Za bardzo się angażujecie i nie stawiacie granic. Jesteście kilkaset kilometrów od nich i mimo to dajecie się wciągnąć w ich problemy.

Jak gówniara pyskuje, to nie jest wasz problem. To kto i jak długo będzie na utrzymywał też nie. Twój mąż może spróbować porozmawiać bezpośrednio z siostrą na temat jej stosunku do Was i wyjaśnić, że jeśli chce waszej pomocy, to musi się zachowywać z szacunkiem. Jak nie podziała, to przestańcie jej pomagać.

Jeszcze raz: granice.

Przestańcie żyć życiem matki i siostry męża. To nie są wasze problemy. Tak na rodzice wychowali, tak mają.

Posty [ 10 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Jak radzić sobie z siostrą narzeczonego

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021