Złe wieści od rodziny. Problemy z siostrą. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Złe wieści od rodziny. Problemy z siostrą.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 12 ]

1

Temat: Złe wieści od rodziny. Problemy z siostrą.

Piszę bo jest mi smutno. Nie dlatego, żeby ktoś szukał rozwiązania, bo uważam już, że nie ma rozwiązania. Jeśli chodzi o tę sytuację, to można chyba tylko mieć nadzieję na jakiś szczęśliwy obrót spraw.
Mam siostrę chorą na schizofrenię, 30 kilka lat, która w czasie pandemii przestała się leczyć. Ona nie jest z tych dobrze funkcjonujących, nawet biorąc leki nie jest w stanie pracować, ale wieloletnia erapia spowodowała, że jakoś tam funkcjonowała. Była zawsze bojaźliwa, spokojna, taka osoba, która potrzebowała opiekuna, który nią by kierował, dziecko w skórze dorosłego. W czasie pandemii siedziała w domu z rodzicami gdzie mieszka na początku. Straciła regularne aktywności. Przestała się leczyć, zaczęła bardzo źle wyglądać, opowiadać dziwne rzeczy. 2 razy w zeszlym roku trafiła do szpitala psychiatrycznego, ale tam nie trzymają ludzi długo jeśli pacjent nie chce się leczyć. Wydaje mi się, że może mieć też depresję i objawy nerwicy. Skarżyła się na objawy, które jak sądzę są objawami psychosomatycznymi. Ona szukała przyczyny w otruciu lub śmiertelnej chorobie. Ostatnio przez kilka miesięcy znikała regularnie z domu. Nie chciała żeby jej szukać. Jeździła po nocy autobusami, przesiadywała w poczekalniach w szpitalach, odwiedzała też znajomych. Nie jadła nic w domu u rodziców (bo uważa że zatrute). Jadła to co przysyłali jej znajomi, których prosiła. Chyba nieraz była głodna, bardzo schudła. Osoby z którymi mieszka uważa za wrogów a i mnie czy bratu z którymi rozmawiała normalnie wcześniej nie ufa i nie odbiera telefonów. Ma 3 telefony i wszystkie przez większośc czasu wyłączone. Wydaje mi się, że w poniedziałek uciekła na dobre. Zrobiła pewne zniszczenia w pokoju i zabrała rzeczy, jedzenie. Wcześniej kiedy ktoś informował policję, była oburzona że ktoś jej ogranicza wolność, że może chodzić gdzie chce. Niedawno sama kontaktowała się z policją bo nie podobała się jej kwarantanna. Przysłali jej panie z mopsu. Panie powiedziały, że nie mogą jej w niczym pomóc. Nikt nie wie już jak jej pomóc. Wiele osób, które znała z kościoła, jej znajomych wśród których jest lekarz i psycholog bardzo próbowali jej pomóc,  wspierali. Często do nich jeździła ale nie słyszałam o nikim u kogo by mogła mieszkać. Nie ma żadnych własnych pieniędzy i jest w słabym stanie psychicznym.
Obawiam się, czy nie wybrała bezdomności :-(
Próbuję akceptować to co się dzieje. To nie są jedyne problemy wśród moich bliskich. Za dużo tego wszystkiego.
Staram się skupić na swoim życiu. Sama mam syndromy DDD, przez które mi trudniej.
Jak znaleźć spokój i radość w życiu?
Nie obiecuję, że będę dużo pisać w tym wątku. Nie wiem czego po tym oczekuję. Po prostu jest mi trochę ciężko sobie z tymi rzeczami radzić psychicznie. Z tej rodziny prawie zawsze złe wiadomości dostaję. Wprawia mnie to w nieprzyjemne stany. Martwię się a i tak guzik to komukolwiek pomaga. Nie spotykamy się ani nie rozmawiamy dla przyjemności. Ciągle jakieś dramaty.

Everyone you meet is fighting a battle you know nothing about. Be kind. Always.
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Złe wieści od rodziny. Problemy z siostrą.

Zawsze życzliwa na forum ,widocznie teraz sama potrzebujesz przytulenia i w sumie pomilczenia ,bo tak niewiele można.

To ciężka choroba i nieprzewidywalnie przewidywalna wiem co piszę mój tata był chory na schizo miał też okresy gdzie zaniedbywał leczenie i wtedy też się działo,albo był obecny tylko ciałem,ale chodził gdzieś po nocy ,mówił szeptał do siebie i bywało że dużo pisał ,chował te zapiski w sekrecie ,miewał depresje ,psychozy.
Wiele napisałaś co możesz spokojnie cierpliwie wyrozumiale dla siebie rób to co jesteś w stanie,dodać do tego można tylko tyle żebyś dbała o siebie samą nieco bardziej niż zwykle,jak wiesz nie da się nikogo uratować wbrew jego woli a za branie np leków odpowiedzialna jest chora osoba,nawet cień wystarczy nadziei u niej do podjęcia leczenia na razie tego nie mai naprawdę niewiadomą jest co siostara zrobi i co się stanie ,teraz jest ciemniej ,mroczniej na co nie masz wpływu ,możesz przeczekać .

Trzymaj się .

3 Ostatnio edytowany przez R_ita (2021-05-13 16:19:36)

Odp: Złe wieści od rodziny. Problemy z siostrą.

Aniu, pamiętam jak w jednym z wątków pisałaś o obciążeniach rodzinnych, w tym właśnie chorobach psychicznych.

Poza moim wyobrażeniem są takie obciążenia i zmaganie się z nimi więc mogę jedynie przytulić wirtualnie i życzyć siły. Znam dobrze przypadek rodziny dotkniętej czymś podobnym, żona cierpiała na urojenia ksobne połączone z urojeniami prześladowczymi. Bywało tam bardzo źle, mąż nabawił się paranoi indukowanej. Z tego co pamiętam to tam wyeliminowano jako przyczynę czynniki środowiskowe i psychologiczne, po prostu miała zaburzone wydzielanie niektórych neuroprzekaźników, na stałe bierze leki i podobno jest "dobrze" ale nigdy nie wiadomo, kiedy znowu postanowi przestać je brać. 

Chyba nic do tego co napisał Paslawek nie trzeba dodawać- dbaj o siebie samą, rób to co jesteś w stanie w cierpliwości i wyrozumiałości dla siebie. Zamartwianie się nikomu nie pomoże, ale to się tylko łatwo mówi, wiadomo. Trzymaj się Aniu.

Nie widzimy rzeczy takimi, jakie są. Widzimy je takimi, jakimi my jesteśmy.

4 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2021-05-13 17:42:07)

Odp: Złe wieści od rodziny. Problemy z siostrą.
aniuu1 napisał/a:

Piszę bo jest mi smutno. Nie dlatego, żeby ktoś szukał rozwiązania, bo uważam już, że nie ma rozwiązania. Jeśli chodzi o tę sytuację, to można chyba tylko mieć nadzieję na jakiś szczęśliwy obrót spraw.
Mam siostrę chorą na schizofrenię, 30 kilka lat, która w czasie pandemii przestała się leczyć. Ona nie jest z tych dobrze funkcjonujących, nawet biorąc leki nie jest w stanie pracować, ale wieloletnia erapia spowodowała, że jakoś tam funkcjonowała. Była zawsze bojaźliwa, spokojna, taka osoba, która potrzebowała opiekuna, który nią by kierował, dziecko w skórze dorosłego. W czasie pandemii siedziała w domu z rodzicami gdzie mieszka na początku. Straciła regularne aktywności. Przestała się leczyć, zaczęła bardzo źle wyglądać, opowiadać dziwne rzeczy. 2 razy w zeszlym roku trafiła do szpitala psychiatrycznego, ale tam nie trzymają ludzi długo jeśli pacjent nie chce się leczyć. Wydaje mi się, że może mieć też depresję i objawy nerwicy. Skarżyła się na objawy, które jak sądzę są objawami psychosomatycznymi. Ona szukała przyczyny w otruciu lub śmiertelnej chorobie. Ostatnio przez kilka miesięcy znikała regularnie z domu. Nie chciała żeby jej szukać. Jeździła po nocy autobusami, przesiadywała w poczekalniach w szpitalach, odwiedzała też znajomych. Nie jadła nic w domu u rodziców (bo uważa że zatrute). Jadła to co przysyłali jej znajomi, których prosiła. Chyba nieraz była głodna, bardzo schudła. Osoby z którymi mieszka uważa za wrogów a i mnie czy bratu z którymi rozmawiała normalnie wcześniej nie ufa i nie odbiera telefonów. Ma 3 telefony i wszystkie przez większośc czasu wyłączone. Wydaje mi się, że w poniedziałek uciekła na dobre. Zrobiła pewne zniszczenia w pokoju i zabrała rzeczy, jedzenie. Wcześniej kiedy ktoś informował policję, była oburzona że ktoś jej ogranicza wolność, że może chodzić gdzie chce. Niedawno sama kontaktowała się z policją bo nie podobała się jej kwarantanna. Przysłali jej panie z mopsu. Panie powiedziały, że nie mogą jej w niczym pomóc. Nikt nie wie już jak jej pomóc. Wiele osób, które znała z kościoła, jej znajomych wśród których jest lekarz i psycholog bardzo próbowali jej pomóc,  wspierali. Często do nich jeździła ale nie słyszałam o nikim u kogo by mogła mieszkać. Nie ma żadnych własnych pieniędzy i jest w słabym stanie psychicznym.
Obawiam się, czy nie wybrała bezdomności :-(
Próbuję akceptować to co się dzieje. To nie są jedyne problemy wśród moich bliskich. Za dużo tego wszystkiego.
Staram się skupić na swoim życiu. Sama mam syndromy DDD, przez które mi trudniej.
Jak znaleźć spokój i radość w życiu?
Nie obiecuję, że będę dużo pisać w tym wątku. Nie wiem czego po tym oczekuję. Po prostu jest mi trochę ciężko sobie z tymi rzeczami radzić psychicznie. Z tej rodziny prawie zawsze złe wiadomości dostaję. Wprawia mnie to w nieprzyjemne stany. Martwię się a i tak guzik to komukolwiek pomaga. Nie spotykamy się ani nie rozmawiamy dla przyjemności. Ciągle jakieś dramaty.

Aniu, strasznie mi przykro że doświadczasz takiej beznadziei i smutku z powodu siostry i jej choroby. Czesem tak jest w życiu, że mimo wszystko musimy włączyć program ochronny dla siebie, bo malo że komuś nie możemy pomóc, to jeszcze zaszkodzimy sobie i to bardzo. Nie mamy takiej mocy sprawczej aby ochronić kogoś, kto o naszą ochronę nie prosi ani uratować kogoś, kto uratowany być nie chce. Wyobrażam sobie jak się czujesz i pewnie masz wrażenie, jakbyś próbowała z całych sił utrzymać za rękę siostrę spadającą w głęboką przepaść a ta ręka mimo twoich wysiłków wciąż ci się wysuwa... Jednak cokolwiek się stanie, nie możesz winić siebie, nie jesteś wszechmocna i nie masz ponadludzkich możliwości. Czasami nie możemy zrobić nic, aby pomóc bliskiemu człowiekowi, a ponieważ jesteś osobą o dużej wrażliwości, cierpisz z tego powodu wyjątkowo mocno.
Trzymaj się.

5 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-05-13 18:06:02)

Odp: Złe wieści od rodziny. Problemy z siostrą.

Siostrze potrzebny jest dobry psychiatra , pracujacy w przyzwopitym szpitalu- czyli takim, w którym trzymaja pacjenta dłużej, nawet jak nie chce się leczyć-  bo nie wiem czy zdajesz sobie sprawę ale z własnej ochoty to mało kto tam trafia,
Ona potrzebuje pomocy po prostu Bardziej niż wy pocieszenia.
współczuję serdecznie- szpital znam od środka od strony właśnie osoby towarzyszącej i wiem jak to wygląda z chorym

to co was pocieszy to działanie. w szpitalach ludzie są i 2, 3 miesiące zanim dojda do jakiegoś stanu w miarę normalnego.
Przykro mi. ale często rodziny chorych na schizofrenię mają reakcje ucieczkową od problemu. Chorego sie sądownie ubezwłasnawalnia, jeśli trzeba.
chociaż wydaje się to okrutne, to jest to dla dobra chorego który sam takiej decyzji nie podejmie na pewnym zaawansowanym już etapie.
życzę wam siły- a jak nie mozesz liczyć na rodziców poproś o pomoc jakiegoś krewnego czy powinowatego kto emocjonalnie nie wymięknie.

jedni lubią zagadki kryminalne- a ja psychologiczne smile

większym nieszczęściem nie umieć kochać, niż nie być kochanym... smile

6

Odp: Złe wieści od rodziny. Problemy z siostrą.

Ogromnie Ci współczuję, bo to przecież najbliższa osoba, która przeżywa taką tragedię a rodzina razem z nią. Jedyne, co wydaje mi się słuszne to zapewnienie siostrze specjalistycznej pomocy.

Dużo siły i wytrwałości!

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

7

Odp: Złe wieści od rodziny. Problemy z siostrą.

Twój temat przekonuje mnie że tzw panie z Mopsu to przeżytek- urzędniczki a nie żadna aktywna pomoc. tak samo wielu psychologów na NFZ.
Znajdż dobrtego psychiatrę- kogos ogarniętego z rodziny do pomocy i moze jakąś fundację, która pomaga rodzinom takim jak wasza, bo siostra wróci ze szpitala i trzeba będzie pomóc.

to jest temat naprawdę do ogarnięcia.

jedni lubią zagadki kryminalne- a ja psychologiczne smile

większym nieszczęściem nie umieć kochać, niż nie być kochanym... smile

8 Ostatnio edytowany przez R_ita (2021-05-13 20:52:12)

Odp: Złe wieści od rodziny. Problemy z siostrą.

Aniu, Ela wspomniała o ubezwłasnowolnieniu, warto to rozważyć dla dobra i bezpieczeństwa siostry ale i waszego spokoju, by nic złego się jej nie stało. Poza tym ogromnym wsparciem są samopomocowe grupy rodzin i przyjaciół osób z problemami psychicznymi, stowarzyszenia dla takich rodzin. Dla samej schizofrenii jest ich kilka. Kontakt z ludźmi, którzy dźwigają podobny ciężar jest nieoceniona, na pewno funkcjonują takie w Warszawie... wiem, że pisałaś, że starasz się od tego odcinać, ale jesteś kobietą o wysokiej wrażliwości jak już zauważono, nie będzie łatwo o wew. spokój i uwolnienie od tych myśli i ciężaru takiej choroby, a wymiana doświadczeń z osobami, które na codzień przeżywają i walczą z tym samym co ty może naprawdę pomóc. Już sama myśl, że nie ty jedna i nie sama musisz to dźwigać może być choć trochę uwalniająca.

Nie widzimy rzeczy takimi, jakie są. Widzimy je takimi, jakimi my jesteśmy.
Odp: Złe wieści od rodziny. Problemy z siostrą.
R_ita napisał/a:

Aniu, Ela wspomniała o ubezwłasnowolnieniu, warto to rozważyć dla dobra i bezpieczeństwa siostry ale i waszego spokoju, by nic złego się jej nie stało.

Broń Boże tylko nie ubezwłasnowolnienie. To niczego nie rozwiązuje (może poza możliwością zamknięcia w psychiatryku) a generuje dodatkowe kłopoty i obciążenia. Będziesz do końca życia odpowiedzialna finansowo i prawnie za wszystkie czyny siostry a nie masz możliwości jej kontroli.
Niestety, rodziny osób chorych psychiczne są bezradne i zdane tylko na siebie, w większości nie można liczyć na instytucje przeznaczone do pomocy.

10

Odp: Złe wieści od rodziny. Problemy z siostrą.

Dziękuję wam za wsparcie.
Bardzo mnie ta sytuacja zestresowała. Na tyle, że po napisaniu postu nie miałam za bardzo siły o tym rozmawiać. Jak wracają takie tematy to boli mnie głowa. Dzisiaj znowu zaczyna mnie boleć.
6 dni siostry tym razem nie było. Nie byłam pewna czy wróci. Wróciła w niedzielę. Nie będę szczegółowo opisywać tych sytuacji bo nie ma to sensu. Dziś wieczorem matka skontaktowała się z jej znajomą z kościoła i tamta dziewczyna podzieliła się obawami o jej życie, że się może się zagłodzić, że anoreksja. Do zeszłego roku siostra była otyła, jadła w niekontrolowany sposób. Chodzi w obszernych ciuchach i jak jest ubrana nie widać w nich ile ma ciała. Matka jej bez tych ciuchów nie widuje.
Była kolejna wizyta pań z mopsu u matki i matka twierdzi, że wszystkie rozwiązania, które zaproponowały były już wcześniej wykorzystane. To jest tak, że zawsze wydaje się, że coś możesz zrobić, ale jak się przeanalizuje możliwości, to okazuje się, że jeśli ktos nie chce sie leczyć to w zasadzie niewiele da się zrobić. Chyba, że chory wejdzie w konflikt z prawem. Jestem na jednej grupie facebookowej dla rodzin i widzę jaka tam jest bezradność.
Siostra była już wcześniej kiedyś ubezwłasnowolniona.    Pewnie teraz znowu będzie. Moja matka była bardzo przeciwna ubezwłasnowolnieniu.
Jeśli chodzi o samą chorobę to od kilku lat poskładałam pewne fakty i wyszło mi niestety, że w mojej rodzinie są duże predyspozycje, natomiast nigdy nie wolno było o tym rozmawiać (jak i o wielu innych rzeczach). Niestety mi wychodzi na to, że statystycznie 50% kobiet w mojej rodzinie choruje na schizofrenię. Jestem praktycznie pewna, że druga siostra też ma taką diagnozę (nie ujawniła, u mnie po prostu każdy mówi "nie twoja sprawa", nie ma obowiązku ujawniania takich informacji). Z maili które od niej dostałam i rozmów, które jakiś czas temu brat z nią odbył wiem, że ma typowe urojenia. Wcześniej miała diagnozę borderline, zaburzenia obsesyjno kompulsywne i jeszcze jakieś inne. Była raz przymusowo zabrana w zeszłym roku do szpitala. Z nią też bardzo ciężka i nierokująca sprawa. Siostra jest tak uciążliwa, że nie ma już osoby, która chciałaby się z nią kontaktować. Teraz awanturuje się z sąsiadką. Ja zerwałam z nią zupełnie kontakt kilka lat temu bo to było znacznie ponad moją wytrzymałość. Sytuacja pogarszała się od ok 20 lat.
Kilka dni temu dowiedziałam się, że siostra matki ma tą samą diagnozę od 30 lat. Podejrzewałam to od jakiegoś czasu, ale matka zaprzeczała. Z nią jest lepiej, bo bierze leki, jest spokojną osobą, pracowała całe życie w tym samym spokojnym miejscu.
Sądzę, że siostra babki też była chora, z pewnych relacji to wynika. Tamta spędziła całe życie pod opieką zakonnic. Matka zaprzecza ale jej nie wierzę, bo niestety zrozumiałam, że często mi kłamie.
Cieszę się, że nie mam dzieci i mam nadzieję, że nikt więcej nie zachoruje u nas, bo to niestety ciężka sprawa. Nie życzę nikomu.
Dobranoc. Możecie nie odpowiadać. Czułam, że powinnam coś napisać w tym wątku, który sama założyłam. Czasem mam impuls, żeby o tym rozmawiać, a z drugiej strony nie jestem pewna czy nawet mnie to robi dobrze, bo chyba jeszcze bardziej się na tych smutnych rzeczach skupiam, a to chyba nic dobrego.

Everyone you meet is fighting a battle you know nothing about. Be kind. Always.

11

Odp: Złe wieści od rodziny. Problemy z siostrą.
Ela210 napisał/a:

Siostrze potrzebny jest dobry psychiatra , pracujacy w przyzwopitym szpitalu- czyli takim, w którym trzymaja pacjenta dłużej, nawet jak nie chce się leczyć-  bo nie wiem czy zdajesz sobie sprawę ale z własnej ochoty to mało kto tam trafia,
Ona potrzebuje pomocy po prostu Bardziej niż wy pocieszenia.
współczuję serdecznie- szpital znam od środka od strony właśnie osoby towarzyszącej i wiem jak to wygląda z chorym

to co was pocieszy to działanie. w szpitalach ludzie są i 2, 3 miesiące zanim dojda do jakiegoś stanu w miarę normalnego.
Przykro mi. ale często rodziny chorych na schizofrenię mają reakcje ucieczkową od problemu. Chorego sie sądownie ubezwłasnawalnia, jeśli trzeba.
chociaż wydaje się to okrutne, to jest to dla dobra chorego który sam takiej decyzji nie podejmie na pewnym zaawansowanym już etapie.
życzę wam siły- a jak nie mozesz liczyć na rodziców poproś o pomoc jakiegoś krewnego czy powinowatego kto emocjonalnie nie wymięknie.

Siostra jakieś 16 czy 17 lat była pod opieką specjalistów z takiego szpitala. Duży specjalistyczny szpital w Warszawie, mieszka z rodzicami niedaleko. Jak na słabo działającą niedofinansowaną psychiatrię o której piszą wydaje mi się, że działa dość dobrze. Siostra przez lata sama tam jeździła na różne terapie, a w tym roku 2 razy była i nie do końca ze swojej woli, myślała, że pojedzie do zwykłego szpitala. Kilka tygodni ją przetrzymali. Drugim razem ta siostra została wypuszczona kiedy u praktycznie wszystkich pacjentów stwierdzono covid ( u niej nie) i oddział został na jakiś czas zamknięty. Niestety sama mówiła, że leki, które jej tam podali już nie działały tak jak wcześniej. Ona natomiast zaczęła twierdzić, że wszyscy ci lekarze to idioci, bo nie wyleczyli jej. Następnie stwierdziła sama, że nie ma żadnej choroby. Osoby, które ją namawiają do leczenia odsuwa, również znajomych, którzy bardzo jej pomagają.

Wiem, że potrzebuje pomocy, tylko, że nie chce jej przyjąć. Ona twierdzi, że rodzina i lekarze chcą ją otruć lekami w jedzeniu. Że wysokie ciśnienie, ból głowy, czy wymioty to dowód na to. Spędziła ponad pół roku jeżdżąc po szpitalach domagając się wielu badań, które zdiagnozują u niej tajemniczą poważną chorobę, która odpowiedzialna jest za objawy. Z pokoju robi melinę, zostawia niesamowity syf, który matka ciągle sprząta. Ostatnio nasiliły się różne zachowania, przed ucieczką matka twierdzi, że rozlała w pokoju jakieś 10 butelek różnych płynów w różnych miejscach - podłoga, łóżko, a nawet w pudełkach na półce. Często jeździła po nocy dzwoniła do matki w środku nocy mówiąc, że wróci, ale nie wracała tylko zjawia się bez zapowiedzenia 2 dni później.
Ja nie mam żadnych dowodów poza swoimi obserwacjami i tego co słyszę od matki. Nikomu nie dawała dostępu do żadnej dokumentacji medycznej. Matka ostatnio robiła jakieś zdjęcia, żeby mieć dowód w sądzie.
Skoro miałaś jakieś przejścia, to chyba wiesz, że nie jest to bez wpływu na osoby z otoczenia. Zapewniam, że to często też są osoby, które potrzebują pomocy. To, że ktoś z rodziny ma większy problem, nie sprawia, że ja nagle jestem herosem z jakimiś nadludzkimi mocami i mogę wszystko. Próbowałam być bohaterem od 13 roku życia mniej więcej, otoczenie ode mnie tego oczekiwało. Były wtedy inne wyzwania, inne problemy, ale te problemy nigdy się nie kończą. I jak patrzę, to nie widzę wielkich efektów moich wysiłków. Wydaje mi się, że większość okazała się bez znaczenia. Ot udało mi się zbudować relację z jednym z braci i z jedną chorą siostrą też była nienajgorsza (do zeszłego roku tak było). Z matką mam takie "techniczne" rozmowy bardziej niż normalną relację. Inne osoby z mojej rodziny, żyją każda w swoim świecie praktycznie nie rozmawiając z innymi, wyglądają jak cienie. Mam wrażenie, że ktoś ukradł mi duży kawał życia. Mam trudności, żeby się w tym życiu odnaleźć. Ciągle zaprzeczałam swoim potrzebom i uczuciom, bo inne rzeczy ważniejsze. Zaczęło to do mnie docierać na różne sposoby, kilka lat temu, że nawet w sumie nie wiem kim jestem.
I nie szukam pocieszenia, tylko po prostu zastanawiam się czasem jak do cholery żyć żeby żyć. Jak sobie radzić z takimi trudnymi rzeczami które przychodzą i poczuciem bezsilności. Co ja mam do siebie mówić, co ja mogę dobrego w tych sytuacjach znaleźć.
To co mówi mi moja głowa od lat, od kiedy byłam nastolatką, to że w tej rodzinie prawdopodobnie wydarzy się jakaś tragedia, ktoś zginie. Takie tam były emocje stale. To czułam w powietrzu, chociaż słownie było zaprzeczane. Na takie myśli ogarniało mnie przerażenie i zawsze próbowałam temu zapobiec. Nikt nie chce mieć takich myśli ciągle a mnie ten temat wraca w różnych odsłonach prawie 30 lat. Teraz w postaci ostatnich wydarzeń.

Everyone you meet is fighting a battle you know nothing about. Be kind. Always.

12

Odp: Złe wieści od rodziny. Problemy z siostrą.

przypuszczam że to niełatwe w Twojej głowie . Jednak z zewnatrz to jest dokładnie tak jak z bolącym zębem- jedyną droga jest dentysta i im szybciej tym lepiej. Już nie jesteś małą Aniuu, którą to przerasta.
Mozesz tez poprosić kogoś z rodziny o pomoc.  A moze wystarczyłaby wizyta u innego lekarza i zmiana lekarstw by opanować sytuację?
chociaż szpital byłby szczerze bezpieczniejszy.
dlaczego Ty? bo problem sam się nie rozwiąże.
próbowałaś szukać wsparcia tam gdzie Rita napisała?

jedni lubią zagadki kryminalne- a ja psychologiczne smile

większym nieszczęściem nie umieć kochać, niż nie być kochanym... smile

Posty [ 12 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Złe wieści od rodziny. Problemy z siostrą.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021