Zauważyłam że faceci się mną nie interesują - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » Zauważyłam że faceci się mną nie interesują

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 61 do 108 z 108 ]

61

Odp: Zauważyłam że faceci się mną nie interesują
Rin Trine napisał/a:
bagienni_k napisał/a:

Dlatego facet może się czuć osaczony, jak cały czas kobieta koło niego skacze i coś proponuje - a to pomoc a to wsparcie czy co tam jeszcze..

Natomiast do niedostępnej i chłodnej lub ponurej kobiety nie podejdę, bo jakoś ta postawa mnie automatycznie odstrasza.

Tak, ale nie popadajmy ze skrajności w skrajność. Owszem, ja chciałam mu pokazać, że może na mnie liczyć, że jestem dobrym człowiekiem, ale znowu bez przesady. To była zwykła przyjacielska chęć pomocy i tyle wink
Nie dorabiajmy więc do tego ideologii o jakimś nadskakiwaniu, bo zupełnie co innego.
Chłopak po prostu miał problemy, z którymi sam sobie nie radził, nie chciał niczyjej pomocy i potem będzie chodził taki struty jeszcze wiele lat, może potem trafi się jakiś dobry kolega, który mu powie, co ma zrobić, żeby jakoś wyrzucić z siebie negatywne emocje, ale no to ten chłopak sam musi tego chcieć. Nikt za niego życia nie przeżyje

Zgadzam się, też średnio lubię chłodnych ludzi

Monica1008 napisał/a:

No i co taki uszczypliwy komentarz ma wnieść  do mojego wątku. Dużo osób dało fajne rady. A ten twój tekst tak naprawdę nic nie daje tylko powoduje negatywne emocje . Takie teksty kojarzą mi się z  incelami, którzy narzekają na swój los. Na dodatek dostają potem rady, ale dalej tylko narzekają i tworzą jakieś swoje teorie na temat świata które oczywiście są pełne pretensji.

Z twoim tekstem się nie zgodzę, bo widzę bardzo BARDZO DUŻO przeciętnych facetów czy też znam co mają dziewczyny. Nie wiem dlaczego w necie tworzy się taki pogląd że przeciętny facet ma chujowo w życiu. Co jest totalną nie prawda.

Spokojnie, to raczej nie miało wrednie zabrzmieć. Owszem wielu przeciętnych facetów ma problem z dziewczynami, ale i wielu też jest w szczęśliwych związkach.
Nie ma reguły.
Po prostu Lucyfer zwrócił uwagę na to, na co ja wcześniej- masz chłopaka a i tak chcesz podobać się innym. Nie wiem w jakim celu. Masz faceta i to powinno być najważniejsze.
Oczywiście możesz się zmienić, sama dla siebie, żeby podobać się sobie i nie ma w tym nic złego, ale jeśli robisz to specjalnie dla kogoś to już jest trochę dziwne. I dla mnie to, co napisało kilka osób wyżej "Młoda dziewczyna, więc chce się podobać chłopakom, taki wiek" nie przemawia. Co za różnica, jaki wiek? Ja sama jestem niewiele starsza, lubię się delikatnie pomalować, ładnie ubrać, uczesać nie dla kogoś tylko dla siebie. I tak miałam od zawsze, więc nie rozumiem argumentu zamieszczonego w cudzysłowie.
Poza tym zapytałam: jak się ubierasz, czy się malujesz itp., nie odpowiedziałaś. To jak my mamy coś doradzić? Sama oglądałam wypowiedź coacha, który mówił, że faceci zwracają uwagę na makijaż, lubią ładne ubrania i możemy się oburzać, ale taka prawda. Tak samo jak my dziewczyny lubimy zadbanych facetów, a nie gości w podziuraniownych, poplamionych i wyciągniętych dresach, w których chodzą już od tygodnia.

Nie jestem już w związku. Teraz to już jest mój były od miesiąca a temat zakładałam po prostu jak byłam jeszcze z nim, ale szczerze to wtedy bardzo się między nami nie układało choć miałam nadzieję że to przetrwa ale nie przetrwało. No cóż życie.

Nie wiem ile masz lat, ale ja właśnie jestem w 3 klasie technikum i po wakacjach będę szła do 4 klasy technikum.

Hmm tak wybacz pominełam twoje pytanie, już odpowiadam.
Tak maluję się. Co do stylu ubrania to mam taki normalny jak większość dziewczyn i chce go zmienić na bardziej elegancki. Bardzo lubię sukienki i spódniczki co mi też pasuje bo jestem z tych drobnych kobiet. Wzrost też nie za wysoki, bo tylko 163 cm.
Co do makijażu to stosuje kryjacy krem bb, korektor, bronzer, rozwietlacz, róż, plus jakaś szminka pomadka. Ogólnie to czasami też pomaluje się cieniami i zrobię sobie kreski. Jestem na etapie uczenia się malować cieniami i robienie kresek ale no cóż praktyka czyni mistrza. Chce w przyszłości umieć wykonać profesjonalny makijaż aby też inne kobiety malować i z tego zarabiać. Makijaż mnie bardzo ciekawi i uważam to za pewna rodzaje sztukę. Oczywiście nie chce robić z siebie klauna, makijaż staram się wykonywać jak najlepiej. Dużo na ten temat czytam i oglądam filmiki na yt które próbuje odwzorowywac. Myślałam też nad kursem makijażu ale to już w przyszłości.
Mam bardzo długie włosy prawie do pasa, ale chce je ściąć bo mam zniszczone i od nowa zapuszczac aby były jak najzdrowsze. Podobno wszyscy mi odpradzaja bo wyglądają ładnie i są takie fajnie długie ale no cóż na pierwszy rzut oka nie wyglądają na zniszczone ale są i zdecydowałam że wolę chodzić w krótszych ale zdrowych i potem zapuscic jeszcze raz.

Zobacz podobne tematy :

62

Odp: Zauważyłam że faceci się mną nie interesują

Mnie najbardziej bawi, że mała złośliwość takie poruszenie u autorki wywołało wink
Może droga autorko właśnie brakuje Tobie klasycznego luzu.

What is the difference between a man and a parasite?
A man builds. A parasite asks 'Where is my share?'
A man creates. A parasite says, 'What will the neighbors think?'
A man invents. A parasite says, 'Watch out, or you might tread on the toes of God... '

63

Odp: Zauważyłam że faceci się mną nie interesują
Lucyfer666 napisał/a:

Mnie najbardziej bawi, że mała złośliwość takie poruszenie u autorki wywołało wink
Może droga autorko właśnie brakuje Tobie klasycznego luzu.

Po prostu twoje wypowiedzi nic do watku nie wnosza i sa niepotrzebne. prosze mi go nie zasmiecac.

64 Ostatnio edytowany przez Lucyfer666 (2020-05-14 23:02:50)

Odp: Zauważyłam że faceci się mną nie interesują

No sorki, ale napisałem Tobie w poście, co i jak.
Poza tym to przestrzeń publiczna.

A to czy wnoszą czy nie, to wartość subiektywna. Jak widać Bagiennik oraz Rin Trine zrozumieli co mam na myśli.
Jedyna korekta to ta, że nie masz teraz chłopaka. Reszta została powiedziana. Masz ogromne problemy z samooceną.
I prawdopodobnie kompleksy na punkcie wyglądu, dlatego szukasz braków, które chcesz na siłę maskować.
Patrząc na ton od początku wątku to właśnie od Ciebie pachnie desperacją, a każde słowo, nawet złośliwej, krytyki jest ostatecznie dla Ciebie niefajne. Lubisz filtrować treści co nie? Jeżeli tak robisz na żywo, to się nie dziwię, że masz problem ze znajomościami.
Zrozum, że szukanie uwagi przez dziewczynę jest z perspektywy faceta pokazem desperacji. Dziewczyno zajmij się swoim rozwojem. Błyszcz wieloma innymi kwestiami i połącz to z wyglądem, bo wygląd jak wygląd. Jednemu się spodoba, a drugi odwróci wzrok.

Chcesz być visual artist - super. Skup się na tym, ćwicz, rób świetne efekty.

What is the difference between a man and a parasite?
A man builds. A parasite asks 'Where is my share?'
A man creates. A parasite says, 'What will the neighbors think?'
A man invents. A parasite says, 'Watch out, or you might tread on the toes of God... '

65

Odp: Zauważyłam że faceci się mną nie interesują
Olinka napisał/a:

Ponadto jeśli ktoś swoją własną wartość mierzy ilością osób, którym fizycznie się podoba, to na jego miejscu starałabym się dojść do przyczyny takiego stanu rzeczy.
Oczywiście, że ilość pozytywnych reakcji na naszą osobę zawsze jest miła i w pewien sposób wpływa na naszą samoocenę, ale poczucie własnej wartości powinno być wynikiem tego, co sami o sobie myślimy, a nie zależeć od sygnałów zewnętrznych. Jeśli jest inaczej, wcześniej czy później należy spodziewać się trudnego zderzenia z rzeczywistością, bo zachwyty raz są, raz ich nie ma, a swoją prawdziwą siłę czerpiemy z tego, w jaki sposób samych siebie postrzegamy i to powinno być w miarę niezmienne.

Dokładnie o to mi chodziło.
Jeśli ktoś nam powie, ktoś obcy, że wyglądamy okropnie powinno to po nas spłynąć (możemy co najwyżej to wziąć jako sugestię). Ale tak jak powiedział bagiennik- to opinia bliskich powinna być najważniejsza. Wiadomo, że w czasie okresu dojrzewania hormony buzują, ja to doskonale rozumiem, ale no niestety takie branie do siebie zdania wszystkich dookoła może się po prostu źle odbić na psychice, a osobie pełnoletniej za parę lat będzie ciężko z tego wyjść (no chyba, że jest bardzo silna psychicznie)

Monica1008 napisał/a:

Nie jestem już w związku. Teraz to już jest mój były od miesiąca a temat zakładałam po prostu jak byłam jeszcze z nim, ale szczerze to wtedy bardzo się między nami nie układało choć miałam nadzieję że to przetrwa ale nie przetrwało. No cóż życie.

Nie wiem ile masz lat, ale ja właśnie jestem w 3 klasie technikum i po wakacjach będę szła do 4 klasy technikum.

Hmm tak wybacz pominełam twoje pytanie, już odpowiadam.
Tak maluję się. Co do stylu ubrania to mam taki normalny jak większość dziewczyn i chce go zmienić na bardziej elegancki. Bardzo lubię sukienki i spódniczki co mi też pasuje bo jestem z tych drobnych kobiet. Wzrost też nie za wysoki, bo tylko 163 cm.
Co do makijażu to stosuje kryjacy krem bb, korektor, bronzer, rozwietlacz, róż, plus jakaś szminka pomadka. Ogólnie to czasami też pomaluje się cieniami i zrobię sobie kreski. Jestem na etapie uczenia się malować cieniami i robienie kresek ale no cóż praktyka czyni mistrza. Chce w przyszłości umieć wykonać profesjonalny makijaż aby też inne kobiety malować i z tego zarabiać. Makijaż mnie bardzo ciekawi i uważam to za pewna rodzaje sztukę. Oczywiście nie chce robić z siebie klauna, makijaż staram się wykonywać jak najlepiej. Dużo na ten temat czytam i oglądam filmiki na yt które próbuje odwzorowywac. Myślałam też nad kursem makijażu ale to już w przyszłości.
Mam bardzo długie włosy prawie do pasa, ale chce je ściąć bo mam zniszczone i od nowa zapuszczac aby były jak najzdrowsze. Podobno wszyscy mi odpradzaja bo wyglądają ładnie i są takie fajnie długie ale no cóż na pierwszy rzut oka nie wyglądają na zniszczone ale są i zdecydowałam że wolę chodzić w krótszych ale zdrowych i potem zapuscic jeszcze raz.

No to ja jestem kilka lat starsza smile
Dlatego napisałam, że jestem zdziwiona, bo u mnie dziewczyny chciały zaimponować chłopakom jakoś w przedziale 13-16, potem się uspokoiło. Może czasy się zmieniają, albo coś, ale u mnie pod koniec liceum to większość osób albo miała drugie połówki albo zajmowała się nauką. Nikt nikomu nie chciał zaimponować na siłę, dlatego dla mnie to trochę dziwne.

Hmmm z opisu wynika, że jesteś zadbaną (pewnie też ładną) dziewczyną.
Super plan z tym makijażem. Może np. kosmetologia jako studia? Co prawda makijaż tam jest tylko dodatkiem, większość to pielęgnacja, ale to już jak chcesz. Kursy też są super.
Nie tak dawno słyszałam wypowiedź coacha, że kobiety często zaniżają sobie wynik, jeśli chodzi o mężczyzn, to znaczy, że zrobili eksperyment, zapytali kobietę, ilu mężczyznom się spodobała, a ona podała sporo zaniżoną liczbę (zapytali potem tych właśnie mężczyzn, czy byli nią zainteresowani). Przez to chcieli pokazać, że kobiety często takich rzeczy nie widzą.
Ja tez tak często mam, że wszyscy mi mówią, że ktoś się we mnie kocha, a ja nic nie widziałam. Może Ty też tak masz?
Wiesz, ktoś nie musi się gapić w Ciebie jak w obraz czy od razu podrywać. Czasem serio nie można tego zauważyć

66 Ostatnio edytowany przez Monica1008 (2020-05-14 23:54:03)

Odp: Zauważyłam że faceci się mną nie interesują
Rin Trine napisał/a:
Olinka napisał/a:

Ponadto jeśli ktoś swoją własną wartość mierzy ilością osób, którym fizycznie się podoba, to na jego miejscu starałabym się dojść do przyczyny takiego stanu rzeczy.
Oczywiście, że ilość pozytywnych reakcji na naszą osobę zawsze jest miła i w pewien sposób wpływa na naszą samoocenę, ale poczucie własnej wartości powinno być wynikiem tego, co sami o sobie myślimy, a nie zależeć od sygnałów zewnętrznych. Jeśli jest inaczej, wcześniej czy później należy spodziewać się trudnego zderzenia z rzeczywistością, bo zachwyty raz są, raz ich nie ma, a swoją prawdziwą siłę czerpiemy z tego, w jaki sposób samych siebie postrzegamy i to powinno być w miarę niezmienne.

Dokładnie o to mi chodziło.
Jeśli ktoś nam powie, ktoś obcy, że wyglądamy okropnie powinno to po nas spłynąć (możemy co najwyżej to wziąć jako sugestię). Ale tak jak powiedział bagiennik- to opinia bliskich powinna być najważniejsza. Wiadomo, że w czasie okresu dojrzewania hormony buzują, ja to doskonale rozumiem, ale no niestety takie branie do siebie zdania wszystkich dookoła może się po prostu źle odbić na psychice, a osobie pełnoletniej za parę lat będzie ciężko z tego wyjść (no chyba, że jest bardzo silna psychicznie)

Monica1008 napisał/a:

Nie jestem już w związku. Teraz to już jest mój były od miesiąca a temat zakładałam po prostu jak byłam jeszcze z nim, ale szczerze to wtedy bardzo się między nami nie układało choć miałam nadzieję że to przetrwa ale nie przetrwało. No cóż życie.

Nie wiem ile masz lat, ale ja właśnie jestem w 3 klasie technikum i po wakacjach będę szła do 4 klasy technikum.

Hmm tak wybacz pominełam twoje pytanie, już odpowiadam.
Tak maluję się. Co do stylu ubrania to mam taki normalny jak większość dziewczyn i chce go zmienić na bardziej elegancki. Bardzo lubię sukienki i spódniczki co mi też pasuje bo jestem z tych drobnych kobiet. Wzrost też nie za wysoki, bo tylko 163 cm.
Co do makijażu to stosuje kryjacy krem bb, korektor, bronzer, rozwietlacz, róż, plus jakaś szminka pomadka. Ogólnie to czasami też pomaluje się cieniami i zrobię sobie kreski. Jestem na etapie uczenia się malować cieniami i robienie kresek ale no cóż praktyka czyni mistrza. Chce w przyszłości umieć wykonać profesjonalny makijaż aby też inne kobiety malować i z tego zarabiać. Makijaż mnie bardzo ciekawi i uważam to za pewna rodzaje sztukę. Oczywiście nie chce robić z siebie klauna, makijaż staram się wykonywać jak najlepiej. Dużo na ten temat czytam i oglądam filmiki na yt które próbuje odwzorowywac. Myślałam też nad kursem makijażu ale to już w przyszłości.
Mam bardzo długie włosy prawie do pasa, ale chce je ściąć bo mam zniszczone i od nowa zapuszczac aby były jak najzdrowsze. Podobno wszyscy mi odpradzaja bo wyglądają ładnie i są takie fajnie długie ale no cóż na pierwszy rzut oka nie wyglądają na zniszczone ale są i zdecydowałam że wolę chodzić w krótszych ale zdrowych i potem zapuscic jeszcze raz.

No to ja jestem kilka lat starsza smile
Dlatego napisałam, że jestem zdziwiona, bo u mnie dziewczyny chciały zaimponować chłopakom jakoś w przedziale 13-16, potem się uspokoiło. Może czasy się zmieniają, albo coś, ale u mnie pod koniec liceum to większość osób albo miała drugie połówki albo zajmowała się nauką. Nikt nikomu nie chciał zaimponować na siłę, dlatego dla mnie to trochę dziwne.

Hmmm z opisu wynika, że jesteś zadbaną (pewnie też ładną) dziewczyną.
Super plan z tym makijażem. Może np. kosmetologia jako studia? Co prawda makijaż tam jest tylko dodatkiem, większość to pielęgnacja, ale to już jak chcesz. Kursy też są super.
Nie tak dawno słyszałam wypowiedź coacha, że kobiety często zaniżają sobie wynik, jeśli chodzi o mężczyzn, to znaczy, że zrobili eksperyment, zapytali kobietę, ilu mężczyznom się spodobała, a ona podała sporo zaniżoną liczbę (zapytali potem tych właśnie mężczyzn, czy byli nią zainteresowani). Przez to chcieli pokazać, że kobiety często takich rzeczy nie widzą.
Ja tez tak często mam, że wszyscy mi mówią, że ktoś się we mnie kocha, a ja nic nie widziałam. Może Ty też tak masz?
Wiesz, ktoś nie musi się gapić w Ciebie jak w obraz czy od razu podrywać. Czasem serio nie można tego zauważyć

Nikt mi nie mówił nigdy że ktoś się we mnie zakochał. Więc raczej to nie to. Wiesz tobie przynajmniej ktoś to mówi i wiesz że komuś się tam zawsze spodobasz. To pewnie fajne dla samooceny.
To jest smutne że chciałabym chociaż jednego takiego adoratora, ale w sumie to już się pogodzilam widocznie nie jestem ładna i dbanie o siebie nic nie da bo rysów twarzy się nie oszuka A ja mam coś w swojej twarzy odpychajacego. Może nawet nie że jestem brzydka ale coś we mnie tak odpycha.
Zrozumiałam że muszę naprawdę dużo dac od siebie aby kogoś mieć bo możliwe że mam coś w sobie odpychajacego ale tego nikt mi nie powie logiczne. Więc muszę nadrabiać charakterem inaczej zostanę sama do końca życia. A wiem że charakter powoduje to że nawy brzydkie dziewczyny są w związku więc chyba czas się zmienić z charakteru.

67

Odp: Zauważyłam że faceci się mną nie interesują
bagienni_k napisał/a:

Co więcej, jeśli powiedzmy dany styl bycia czy ubierania się ma przyciągać płeć przeciwną a ja osobiście nie czuje się w niej dobrze, to czym mam od razu przestawiać się na tego typu ubiór, tylko dlatego, że to jest dla kogoś atrakcyjne? Ja właśnie tak mam: nie chodzę na co dzień ubrany elegancko i raczej nie będę specjalnie tego trendu zmieniał, tylko dla zrobienia dobrego wrażenia u kobiet, kiedy czuję się niekomfortowo w koszuli czy marynarce?

Moim zdaniem zdecydowanie nie, bo wówczas byłbyś przebrany, a nie ubrany, a przez to całość byłaby ze sobą niespójna. Jeśli nam z czymś nie po drodze, to będziemy się męczyć i będzie to widać. Może nie od razu, ale przy bliższym poznaniu na pewno. Choć muszę przyznać, że osobiście bardzo lubię elegancko ubranych mężczyzn. Zresztą eleganckie kobiety również niesamowicie przyciągają moją uwagę. Ja sama preferuję tzw. niewymuszoną elegancję, czyli z nutą luzu.

To samo mogę odnieść do Autorki - to jak wyglądasz, powinno zgadzać się z tym jak sama ze sobą się czujesz i czy z danym stylem jest Ci po drodze. Choć oczywiście pewne style doskonale można ze sobą łączyć, na przykład zmieniając je w zależności od okoliczności i okazji czy choćby nastroju, jaki mamy w danym dniu.

Rin Trine napisał/a:

Jeśli ktoś nam powie, ktoś obcy, że wyglądamy okropnie powinno to po nas spłynąć (możemy co najwyżej to wziąć jako sugestię).

Nikt mi nigdy czegoś tak przykrego nie powiedział, ale mogę sobie wyobrazić, że takie słowa raczej po nikim tak zupełnie nie spływają, nawet jeśli ktoś ma całkiem przyzwoitą samoocenę. Chyba, że mamy świadomość, że zostały wypowiedziane w złości, mocno na wyrost i tylko po to, aby drugą osobę dotknąć. 
Notabene, w wątku nie mówimy o sygnałach, które wskazują, że coś z nami nie tak (czytaj: wyglądamy mało atrakcyjnie), ale o potrzebie stałej atencji - wbrew pozorom to stanowi wielką różnicę.




-------------

Monico1008, już jako moderatorka chciałabym zwrócić Ci uwagę, że choć jako Autorka wątku masz pewne prawa, to jednak znajdujemy się w przestrzeni publicznej i o ile ktoś w sposób rażący nie narusza obowiązujących na forum zasad, to nie stosujemy żadnych ograniczeń w zakresie możliwości wypowiadania się. Wypraszanie z wątku nie jest mile widziane, a jeśli cokolwiek budzi Twoje wątpliwości, każdy post możesz zgłosić do nas raportem, czyli za pomocą funkcji "Raportuj", która znajduje się po prawej stronie każdego z postów - wówczas w oparciu o regulamin i zasady podejmiemy stosowną decyzję.
Z pozdrowieniami, Olinka

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)
[olinkowy status jest nieaktualny, niestety na ten moment technicznie niemożliwy do zmiany]

68

Odp: Zauważyłam że faceci się mną nie interesują

Ciężko powiedzieć, czy to kwestia płci czy może wcześniejszych doświadczeń życiowych. Naprawdę doszedłbym do wniosku, że coś ze mną jest nie tak, jeśli potrzebowałbym tak silnie ciągłej atencji czy adoracji ze strony płci przeciwnej lub ściśle mówiąc uwagi ze strony wielu ludzi dookoła. Może ktoś tego nie zrozumie, kto ma pewne braki, ale dla mnie czyjaś uwaga i atencja w moją stronę a moja własna samoocena i poczucie wartości są od siebie zupełnie niezależne. Dlatego wolę być ważny dla garstki bliskich mi osób, znających mnie i ceniących na podstawie charakteru i osobowości, niż przyciągać uwagę obcych ludzi swoim wyglądem.

Olinko Właśnie, cały problem tkwi w poczuciu komfortu. Sam byłem przez długi czas przyzwyczajony do luźnego stylu ubierania się i do teraz czuje się nieswojo w eleganckiej koszuli czy spodniach, może ze względu na specyficzne miejsce pracy smile A jak trzeba było ubrać garnitur to już była istna tortura, jakby mnie ktoś zakuł w ciężką zbroję sad  Lubię chodzić w swetrach i prawie zawsze gdzieś wychodzę na miasto to ubieram sweter, oczywiście w chłodniejszej porze roku. Przez długi czas, nawet po mieście chodziłem w spodniach - bojówkach, zamiast dżinsów. Taki styl smile

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

69

Odp: Zauważyłam że faceci się mną nie interesują
Monica1008 napisał/a:

Nikt mi nie mówił nigdy że ktoś się we mnie zakochał. Więc raczej to nie to. Wiesz tobie przynajmniej ktoś to mówi i wiesz że komuś się tam zawsze spodobasz. To pewnie fajne dla samooceny.
To jest smutne że chciałabym chociaż jednego takiego adoratora, ale w sumie to już się pogodzilam widocznie nie jestem ładna i dbanie o siebie nic nie da bo rysów twarzy się nie oszuka A ja mam coś w swojej twarzy odpychajacego. Może nawet nie że jestem brzydka ale coś we mnie tak odpycha.
Zrozumiałam że muszę naprawdę dużo dac od siebie aby kogoś mieć bo możliwe że mam coś w sobie odpychajacego ale tego nikt mi nie powie logiczne. Więc muszę nadrabiać charakterem inaczej zostanę sama do końca życia. A wiem że charakter powoduje to że nawy brzydkie dziewczyny są w związku więc chyba czas się zmienić z charakteru.

Tylko tu nie chodzi o mówienie. Możesz się spodobać komuś, ale ten ktoś może wcale Ci o tym nie powiedzieć, znaków też nie będzie dawał, bo np. jest nieśmiały. I o to temu coachowi chodziło- że spora liczba kobiet nawet nie zdaje sobie sprawy, ilu facetom wpadła w oko.
Chłopaka miałaś, prawda? To znaczy, że mu się podobałaś, że mu na Tobie zależało.
Proszę Cię, ja albo podobam się komuś, kto kompletnie nie podoba się mi, albo trafiam na samych napalonych. Jak rok temu się zakochałam i nie wyszło mi z tym chłopakiem to się załamałam totalnie. Waliłam wszystkie kolokwia, wejściówki na studiach. Wszystko po kolei. Musiałam wziąć przez to dziekankę, bo nie wyrabiałam z tym wszystkim. Otrząsnęłam się po jakiś 9-10 miesiącach, ale nadal nie jest najlepiej, mimo że minął rok to nadal nie jest
Dlatego wolałabym się podobać temu jednemu niż wielu innym, na których mi nie zależy. A uwierz mi, że to niepowodzenia miłosne negatywnie wpływają na moją psychikę. I generalnie nie byłam nigdy w poważnym, długim związku, bo no jakbym weszła w związek z kimś, komu się podobam, a kto nie podoba się mi to by to była desperacja lub co gorzej tylko zraniłabym bardzo drugą osobę.
Także proszę nie mów, że najważniejsze jest zdanie innych.

Co do urody to każdemu podoba się coś innego. Dla jednej osoby ktoś będzie piękny dla drugiej brzydki i tyle.

Młoda jesteś, na adoratorów masz czas. Nie masz jeszcze nawet 20stki, więc spokojnie. U mnie w liceum chłopaki to mniejszość. Większość to dziewczyny, więc też nie miałam nie wiadomo ilu adoratorów.
Generalnie jak mówią, że u nas w kraju jest więcej mężczyzn niż kobiet to ja nie mam pojęcia gdzie, bo ja gdzie się nie ruszę to prawie same kobiety.

Jeśli widzisz coś złego w swoim charakterze to faktycznie fajnie by było to zmienić na lepsze i to się chwali, ale rób to dla siebie  nie dla innych. Widziałam kiedyś osoby, który usilnie próbowały się przypodobać chłopakom- efekt był dokładnie odwrotny, więc czasem nie warto się aż tak starać

Olinka napisał/a:

Nikt mi nigdy czegoś tak przykrego nie powiedział, ale mogę sobie wyobrazić, że takie słowa raczej po nikim tak zupełnie nie spływają, nawet jeśli ktoś ma całkiem przyzwoitą samoocenę. Chyba, że mamy świadomość, że zostały wypowiedziane w złości, mocno na wyrost i tylko po to, aby drugą osobę dotknąć.
Notabene, w wątku nie mówimy o sygnałach, które wskazują, że coś z nami nie tak (czytaj: wyglądamy mało atrakcyjnie), ale o potrzebie stałej atencji - wbrew pozorom to stanowi wielką różnicę.

Ja miałam nieciekawe towarzystwo w czasach szkolnych, więc nauczyłam się nie brać tak wszystkiego do siebie. Jeśli ktoś obcy mi mówi coś przykrego to staram się o tym zapomnieć. Natomiast fakt, słowa bliskich ranią okropnie.
No tak, sygnały i wygląd swoją drogą, a szukanie atencji swoją.
Wydaje mi się, że to ciężki temat. Niby najpierw trzeba zaakceptować i pokochać siebie, ale z drugiej strony jeśli złe samopoczucie jest spowodowane brakiem atencji innych ludzi to co wtedy? Ciężki orzech do zgryzienia

70

Odp: Zauważyłam że faceci się mną nie interesują
Rin Trine napisał/a:
Monica1008 napisał/a:

Nikt mi nie mówił nigdy że ktoś się we mnie zakochał. Więc raczej to nie to. Wiesz tobie przynajmniej ktoś to mówi i wiesz że komuś się tam zawsze spodobasz. To pewnie fajne dla samooceny.
To jest smutne że chciałabym chociaż jednego takiego adoratora, ale w sumie to już się pogodzilam widocznie nie jestem ładna i dbanie o siebie nic nie da bo rysów twarzy się nie oszuka A ja mam coś w swojej twarzy odpychajacego. Może nawet nie że jestem brzydka ale coś we mnie tak odpycha.
Zrozumiałam że muszę naprawdę dużo dac od siebie aby kogoś mieć bo możliwe że mam coś w sobie odpychajacego ale tego nikt mi nie powie logiczne. Więc muszę nadrabiać charakterem inaczej zostanę sama do końca życia. A wiem że charakter powoduje to że nawy brzydkie dziewczyny są w związku więc chyba czas się zmienić z charakteru.

Tylko tu nie chodzi o mówienie. Możesz się spodobać komuś, ale ten ktoś może wcale Ci o tym nie powiedzieć, znaków też nie będzie dawał, bo np. jest nieśmiały. I o to temu coachowi chodziło- że spora liczba kobiet nawet nie zdaje sobie sprawy, ilu facetom wpadła w oko.
Chłopaka miałaś, prawda? To znaczy, że mu się podobałaś, że mu na Tobie zależało.
Proszę Cię, ja albo podobam się komuś, kto kompletnie nie podoba się mi, albo trafiam na samych napalonych. Jak rok temu się zakochałam i nie wyszło mi z tym chłopakiem to się załamałam totalnie. Waliłam wszystkie kolokwia, wejściówki na studiach. Wszystko po kolei. Musiałam wziąć przez to dziekankę, bo nie wyrabiałam z tym wszystkim. Otrząsnęłam się po jakiś 9-10 miesiącach, ale nadal nie jest najlepiej, mimo że minął rok to nadal nie jest
Dlatego wolałabym się podobać temu jednemu niż wielu innym, na których mi nie zależy. A uwierz mi, że to niepowodzenia miłosne negatywnie wpływają na moją psychikę. I generalnie nie byłam nigdy w poważnym, długim związku, bo no jakbym weszła w związek z kimś, komu się podobam, a kto nie podoba się mi to by to była desperacja lub co gorzej tylko zraniłabym bardzo drugą osobę.
Także proszę nie mów, że najważniejsze jest zdanie innych.

Co do urody to każdemu podoba się coś innego. Dla jednej osoby ktoś będzie piękny dla drugiej brzydki i tyle.

Młoda jesteś, na adoratorów masz czas. Nie masz jeszcze nawet 20stki, więc spokojnie. U mnie w liceum chłopaki to mniejszość. Większość to dziewczyny, więc też nie miałam nie wiadomo ilu adoratorów.
Generalnie jak mówią, że u nas w kraju jest więcej mężczyzn niż kobiet to ja nie mam pojęcia gdzie, bo ja gdzie się nie ruszę to prawie same kobiety.

Jeśli widzisz coś złego w swoim charakterze to faktycznie fajnie by było to zmienić na lepsze i to się chwali, ale rób to dla siebie  nie dla innych. Widziałam kiedyś osoby, który usilnie próbowały się przypodobać chłopakom- efekt był dokładnie odwrotny, więc czasem nie warto się aż tak starać

Olinka napisał/a:

Nikt mi nigdy czegoś tak przykrego nie powiedział, ale mogę sobie wyobrazić, że takie słowa raczej po nikim tak zupełnie nie spływają, nawet jeśli ktoś ma całkiem przyzwoitą samoocenę. Chyba, że mamy świadomość, że zostały wypowiedziane w złości, mocno na wyrost i tylko po to, aby drugą osobę dotknąć.
Notabene, w wątku nie mówimy o sygnałach, które wskazują, że coś z nami nie tak (czytaj: wyglądamy mało atrakcyjnie), ale o potrzebie stałej atencji - wbrew pozorom to stanowi wielką różnicę.

Ja miałam nieciekawe towarzystwo w czasach szkolnych, więc nauczyłam się nie brać tak wszystkiego do siebie. Jeśli ktoś obcy mi mówi coś przykrego to staram się o tym zapomnieć. Natomiast fakt, słowa bliskich ranią okropnie.
No tak, sygnały i wygląd swoją drogą, a szukanie atencji swoją.
Wydaje mi się, że to ciężki temat. Niby najpierw trzeba zaakceptować i pokochać siebie, ale z drugiej strony jeśli złe samopoczucie jest spowodowane brakiem atencji innych ludzi to co wtedy? Ciężki orzech do zgryzienia

Tak wiem, możliwe, że za bardzo histeryzuje, ale znam się z charakteru. Jestem wycofana, uzwana za cichą. Nawet raz pani z matematyki powiedziala ze sie mnie boi bo nie wiadomo co mi po glowie chodzi bo nic nie mówie i nie ma reakcja z mojej strony. W gimanzjum w ogóle byłam bardzo, ale to bardzo zacofana. Jak ktoś sie mnie coś pytał z płci przeciwnej to odpowiadałam jednym słowem, bardzo sie balam chłopaków. Dwóch mnie na bal zaprosiło to uciekalam do lazienki aby nie miec z nimi konfrontacji. Bylam naprawde takim dzikusem. W technikum mi troszke przeszło choć dalej ta małomównosc i wycofanie zostało. Pamietam, że bardzo zesrałam na początku roku, bo były osoby co zagadywały ale ja bylam taka nudna i nie ciekawa że aż szok, odpowiedzi takie na odczep się. Nie dało sie ze mną porozmawiać. Teraz na przestrzeni czasu widze te błedy. Wiem że w gimnazjum bylam bardzo zamknieta w sobie przez całe trzy lata wyszłam z koleżankami może góra 10 razy przez całe TRZY LATA. Wiem że to moim jest problemem, ale z wiekiem coraz bardziej dostrzegam widze obserwuje i tak widze bledy tez w sobie. Dziwnie sie gada z dziewczyna ktora nic nie wnosi do rozmowy tylko odpowiada na pytania, a jej odpowiedzi sa nudne jak nie wiem co. Postaram się być bardziej otwarta, wiecej wnosić do rozmowy z kimś. Wiesz dopiero co nie dawno zobaczylam swoje bledy zawsze obwinialam otoczenie. A teraz już wiem z czym to sie je, ale trudno wyjsc z tej strefy komfortu przez tyle lat siedzialam w domu. Dlatego mam nadzieje ze na studiach sie zmieni ze wkonuc sie rozkrece i wyjde z tej strefy komfortu. Bardzo przełomowym momentem byly moja pierwsza randka z chlopakiem. Nie wiem skad wzielam w sobie tyle odwagi ale zrobilam to i nie żałuje. Coraz czesciej dostrzegam że jak jestem uśmiechnieta, dam coś z siebie to ludzie sie w ladny sposob odwdzieczają.

71

Odp: Zauważyłam że faceci się mną nie interesują

To super, że widzisz swoje błędy big_smile

Mówi się "lepiej późno niż wcale", ale jesteś jeszcze młoda, to wcale nie jest późno.
Skoro widzisz, że jesteś zbyt zamknięta to spróbuj nad tym popracować. Ja wpisałam przed chwilą w googel "jak być bardziej otwartym i rozmownym" i wyskoczyło mi sporo artykułów a nawet filmików na youtube.
Jeśli masz tylko chęci, to jak najbardziej polecam big_smile
I bardzo dobrze, że nie żałujesz relacji z byłym partnerem, zawsze to jakieś doświadczenie w relacjach damsko-męskich (chyba że relacja była bardzo toksyczna), a widzisz, że to najlepszy dowód na to, że ktoś był Tobą zainteresowany big_smile
I na pewno podobasz się jeszcze komuś, tylko z tego co opisujesz robisz wrażenie oziębłej, a chłopaki, szczególnie w tym wieku boją się odrzucenia. Na szczęście wiesz już, co robisz źle, teraz jest trochę przymusowego wolnego, więc spróbuj nad tym pracować big_smile

72

Odp: Zauważyłam że faceci się mną nie interesują

Poczucie nieświadomości, że komuś można się podobać czy być atrakcyjnym działa na pewno w obie strony. Na pewno nie wszyscy potrafią okazywać innym swoje zainteresowanie w tak wyraźny sposób, tudzież są po prostu nieśmiałe. Z kolei sam obiekt westchnień może traktować to tylko jako niewinny flirt lub koleżeństwo, póki nie dojdzie do zaprezentowania sygnałów jednoznacznych smile Często jedna strona specjalnie unika drugiej, żeby nie nawiązywać kontaktu lub wprost przeciwnie - na siłę tego kontaktu się szuka.
Szczerze mówiąc, w trakcie studiów, też miałem dwie czy trzy historie, kiedy wpadłem po uszy smile, ale po dość krótkim czasie, o dziwo mi przeszło, kiedy widziałem, że nic z tego nie będzie.Usłyszałem na swój temat trochę konstruktywnej krytyki, ale się specjalnie nie przejąłem, tym bardziej, że było to przekazane dość dyplomatycznie smile W każdym razie specjalnego wpływu na resztę życia to nie miało big_smile

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

73

Odp: Zauważyłam że faceci się mną nie interesują

też uważam jak parę komentarzy wyżej że takie wygadanie a nawet pyskowanie kręci facetów, jak ide na imprezę po  wypiciu% (nie upiciu się!) jestem bardziej śmiała i bezpośrednia, często taki czarny humor też wchodzi i widzę większe zainteresowanie wówczas ze strony mężczyzn

74

Odp: Zauważyłam że faceci się mną nie interesują

Szczerze, to jak dla mnie jest dziwny problem. Kiedyś będąc inna, wyglądowo i pewna siebie byłam bardzo zauważalna przez chłopaków. Oczywiście podsycałam to odpowiednim strojem oraz makijażem, ale powiem tak: nie polecam! Ponieważ nie będziesz przez facetów wtedy traktowana jako osoba tylko obiekt seksualny i to na własne życzenie, a serio mogą wyjść z tego same nieprzyjemność. Mimo to ogólnie ja mam samych kumpli. Serio. Nie mam żadnej koleżanki. Dlaczego? Mam sporo zainteresowań, które mnie z nimi łączą. Od już samej pracy, po gry komputerowe, filmy, seriale, postacie fikcyjne etc. Interesuje się technologią, komputerami itp. więc dzięki temu mam z nimi sporo wspólnego, w przeciwieństwie z dziewczynami. Nie lubię gadać o dietach i top model.
Facet zawsze się obejrzy za seksowną i skąpo ubraną dziewczyną, ale na pewno bardziej poszanuje ciebie jako dziewczynę i polubi cię jeśli będzie miał z tobą wspólny temat.

75

Odp: Zauważyłam że faceci się mną nie interesują
Monica1008 napisał/a:

Jednak jak widać moja próżna natura domaga się abym miała też jakiś adoratorów w swoim mieście, chciałabym po prostu widzieć że się podobam. Tylko że coś robię źle i nikt się mną nie interesuje. Co mogłabym zmienić w swoim zachowaniu, sposobie bycia czy charakterze aby bardziej przyciągać do siebie ludzi chodzi mi głównie o chłopaków aby dawali mi znaki zainteresowania. Co może też zmienić w swoim wyglądzie, ubierać się bardziej kobieca

Innego uzasadnienia niż próżność lub kompleksy nie widzę. Ale ja nigdy nie umiałam pojąć po co dziewczyny tak bardzo łakną atencji od strony wielu chłopaków, która nic za sobą wartościowego nie niesie zamiast doceniać to, że ten jeden mężczyzna docenił ją taką jaka ona jest i chciał z nią być (autorka pisała, że ma faceta).
Autorko na tyle nie akceptujesz siebie jako całokształt, że zmieniałabyś zachowanie i wygląd by się komuś przypodobać? Smutne.

sukkub napisał/a:

Mam sporo zainteresowań, które mnie z nimi łączą. Od już samej pracy, po gry komputerowe, filmy, seriale, postacie fikcyjne etc. Interesuje się technologią, komputerami itp. więc dzięki temu mam z nimi sporo wspólnego, w przeciwieństwie z dziewczynami. Nie lubię gadać o dietach i top model.

No tak, bo wszystkie laski to nie mają zainteresowań, tylko dietki, top model i wygląd, a ty taka wyjątkowa smile A wszyscy mężczyźni to inteligenci o bujnych zainteresowaniach. Taa. Ja akurat na podstawie doświadczeń mogłabym wskazać zupełnie odwrotną tendencję w kontekście zainteresowań, a też nie widzę powodu czemu wartościować i np. seriale stawiać ponad znajomość technik wizażu, na których można zarabiać wink

Z jednym się zgadzam:

sukkub napisał/a:

Facet zawsze się obejrzy za seksowną i skąpo ubraną dziewczyną, ale na pewno bardziej poszanuje ciebie jako dziewczynę i polubi cię jeśli będzie miał z tobą wspólny temat

Ale autorka chyba jeszcze do tego nie dojrzała, skoro na tamten moment zależało jej głównie na ładnym opakowaniu by się za nią oglądano.

Nie widzimy rzeczy takimi, jakie są. Widzimy je takimi, jakimi my jesteśmy.

76

Odp: Zauważyłam że faceci się mną nie interesują
Sukkub napisał/a:

Szczerze, to jak dla mnie jest dziwny problem. Kiedyś będąc inna, wyglądowo i pewna siebie byłam bardzo zauważalna przez chłopaków. Oczywiście podsycałam to odpowiednim strojem oraz makijażem, ale powiem tak: nie polecam! Ponieważ nie będziesz przez facetów wtedy traktowana jako osoba tylko obiekt seksualny i to na własne życzenie, a serio mogą wyjść z tego same nieprzyjemność. Mimo to ogólnie ja mam samych kumpli. Serio. Nie mam żadnej koleżanki. Dlaczego? Mam sporo zainteresowań, które mnie z nimi łączą. Od już samej pracy, po gry komputerowe, filmy, seriale, postacie fikcyjne etc. Interesuje się technologią, komputerami itp. więc dzięki temu mam z nimi sporo wspólnego, w przeciwieństwie z dziewczynami. Nie lubię gadać o dietach i top model.
Facet zawsze się obejrzy za seksowną i skąpo ubraną dziewczyną, ale na pewno bardziej poszanuje ciebie jako dziewczynę i polubi cię jeśli będzie miał z tobą wspólny temat.

Ogólnie jeśli wstępujesz na drogę bycia tą seksowną i ładną dziewczyną w danej grupie, to nie masz już z niej powrotu i musisz bardzo uważać, bo łatwo możesz zyskać status maskotki, pustej lali. I wtedy nie pomoże Ci nawet to, że będziesz mądrą i fajną osobą. Ja byłam w takiej sytuacji i również nie polecam. I żarciki seksualne, z podtekstem, robienie takiej laleczki nawet w żartach trzeba od razu ucinać, nawet kosztem tego, ze ktos Ci powie, że masz kija w dupie. Jak raz pozwolisz, to możesz sie pożegnac z byciem poważnie traktowaną

77

Odp: Zauważyłam że faceci się mną nie interesują

Moim zdaniem dla przeciętnego mężczyzny każda młoda kobieta z BMI w normie jest atrakcyjna i pociągająca.
Co zabawne - bardzo piękne kobiety mogą mieć mniejsze "branie" od przeciętnych - wynika to z tego, że mężczyźni nie mają pewności siebie i boją się zagadać do bardzo ślicznej kobiety - uważają, że nie mają u niej szans.

78 Ostatnio edytowany przez Monica1008 (2021-05-15 17:26:51)

Odp: Zauważyłam że faceci się mną nie interesują
Zeusmode napisał/a:

Moim zdaniem dla przeciętnego mężczyzny każda młoda kobieta z BMI w normie jest atrakcyjna i pociągająca.
Co zabawne - bardzo piękne kobiety mogą mieć mniejsze "branie" od przeciętnych - wynika to z tego, że mężczyźni nie mają pewności siebie i boją się zagadać do bardzo ślicznej kobiety - uważają, że nie mają u niej szans.

U mnie bardziej to wygląda tak, że jestem z tych przeciętnych dziewczyn, ale z moją postawą coś nie tak. Tak obstawiam. Może wyglądam na mega niedostępną. Mam też łatkę dziewczyny w szkole cichej która się nie odzywa i myśle, że to też utrudnia skoro taka opinia panuje. Po prostu tą postawą nie zachęcam.

Bmi w normie na dodatek ostatnio zaczęłam ćwiczyć, ale też dość pecha mam, bo jakieś choroby łapie i musze sobie kilka dni przerwy robić bo albo katar albo wyszłam i mnie przewiało ostatnio bo ubrałam sukienke i zdradliwie było. Gardło i kaszel mam a jak mam kaszel i mnie dusi to nie poćwicze mam nadzieje, że to koniec chorób i bede mogła normalnie ćwiczyć.
Udało też mi się wyhodować długie włosy ( prawie do pasa)

No więc tak to wygląda. Szczerze uważam, że z wyglądem nie ma problemu. Nie chodzi o to, że jestem bardzo piękna, bo napewno nie, ale jestem z tych przeciętnych dziewczyn o których piszesz.
Nie chce też sobie wmawiać, że z wyglądem coś nie tak, bo kurcze wyglądam jak większość dziewczyn w mojej szkole które normalnie jakieś zainteresowanie mają. Więc to na pewno postawa. Tylko postawe najtrudniej zmienić i też nie wiem dokładnie jak sie za to zabrać, bo długo nie wychodziłam ze strefy komfortu i to dla mnie mega ciężkie. Tylko też zarazem to idealny wiek aby właśnie coś zmienić. Tak naprawde w tym roku mam 19 lat i po wakacjach ide do 4 klasy i jestem jeszcze bardzo młodziutka.

Może udałoby sie odnowić wątek i jakiś nowe rady które chętnie wezmę pod uwage, bo już troche dojrzałam i wiem, że ładne opakowanie to nie wszystko i trzeba dawać coś od siebie.

79

Odp: Zauważyłam że faceci się mną nie interesują
Monica1008 napisał/a:

Może udałoby sie odnowić wątek i jakiś nowe rady które chętnie wezmę pod uwage, bo już troche dojrzałam i wiem, że ładne opakowanie to nie wszystko i trzeba dawać coś od siebie.

A używasz makijażu? Makijaż w dużym stopniu wpływa na atrakcyjność wyglądu twarzy kobiety.
Natomiast tak jak piszesz tu raczej nie chodzi o wygląd. Pytanie jest czy Ty chcesz aby Cię podrywali jacyś znajomi faceci czy w ogóle chciałabyś poznać jakiegoś faceta? Jeśli to drugie to myślę, że to żaden problem dla kobiety umówić się na randki z facetami - tylko uważaj bo część z nich może mieć żonę, dzieci a udawać wolnych. Nie bądź ufna i moim zdaniem za szybko nie decyduj się na seks, nie zakochuj się po kilku spotkaniach.
Faceta możesz poznać na jednym z wielu portali randkowych, tylko uważaj na mężczyzn bo ja już niezłe historie słyszałem o tym jakie asy nieraz przychodzą na randki.
W obecnych czasach możesz codziennie się spotykać z jakimś nowym facetem na randkę skoro jesteś młoda, także to nie jest problem - większym problemem jest wybór odpowiedniego.

80

Odp: Zauważyłam że faceci się mną nie interesują
Monica1008 napisał/a:

(...) Mam też łatkę dziewczyny w szkole cichej która się nie odzywa i myśle, że to też utrudnia skoro taka opinia panuje. Po prostu tą postawą nie zachęcam.(...)

Nic dodać, nic ująć.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

81 Ostatnio edytowany przez Monica1008 (2021-05-15 18:49:22)

Odp: Zauważyłam że faceci się mną nie interesują
Zeusmode napisał/a:
Monica1008 napisał/a:

Może udałoby sie odnowić wątek i jakiś nowe rady które chętnie wezmę pod uwage, bo już troche dojrzałam i wiem, że ładne opakowanie to nie wszystko i trzeba dawać coś od siebie.

A używasz makijażu? Makijaż w dużym stopniu wpływa na atrakcyjność wyglądu twarzy kobiety.
Natomiast tak jak piszesz tu raczej nie chodzi o wygląd. Pytanie jest czy Ty chcesz aby Cię podrywali jacyś znajomi faceci czy w ogóle chciałabyś poznać jakiegoś faceta? Jeśli to drugie to myślę, że to żaden problem dla kobiety umówić się na randki z facetami - tylko uważaj bo część z nich może mieć żonę, dzieci a udawać wolnych. Nie bądź ufna i moim zdaniem za szybko nie decyduj się na seks, nie zakochuj się po kilku spotkaniach.
Faceta możesz poznać na jednym z wielu portali randkowych, tylko uważaj na mężczyzn bo ja już niezłe historie słyszałem o tym jakie asy nieraz przychodzą na randki.
W obecnych czasach możesz codziennie się spotykać z jakimś nowym facetem na randkę skoro jesteś młoda, także to nie jest problem - większym problemem jest wybór odpowiedniego.

To i tak wszystko leży w głowie każdego. Mogłabym sobie tak wmawiać, że pewnie brzydka jestem, ale co mi to da?.

ludzie mi czasem mówią, że jestem piękna czy śliczna. Oczywiście może to być z grzeczności, ale skoro słyszę to to nie mam zamiaru sobie wmawiać czegoś innego. Oczywiście od rówieśników nic takiego nie słyszę. W klasie każdy ma do mnie stosunek jaki ma i nie mówią mi komplementów. Nie jesteśmy jakoś blisko wiec też się nie dziwie.

Co do makijażu to malowałam się w 2 klasie, starałam. Nic to nie zmieniło. W 3 klasie odpuściłam malowanie się szczerze to zaniedbałam się troszkę bo bez makijażu chodziłam w tłustych włosach. Miałam słaby okres wiec tym bardziej sobie to odbierałam myśle. Wróciłam do szkoły i już powraca ta stara ja co w 2 klasie się malowała. Malować się nawet umiem i używam dużo kosmetyków nie tylko tusz i podkład ale tak jakby full wypas. Do tego starannie układam już włosy i mam czyste. Głupio mi pisać o takich postawach co powinno być logiczne.
Jedynie teraz to ćwiczę jeszcze ale i tak uważam ze to nic nie zmieni jak rekacji pewnych nie zmienie i zachowań.
Malować i dbać będę dla siebie ale nie oczekuje po tym jakiś efektów skoro mam postawę zamknięta. Ale nawet nie wiecie jak trudno się otworzyć i wyjść z strefy komfortu.

Co do portali randkowych to dam sobie na wstrzymanie. Może po 20 założę konto teraz nie czuje potrzeby chwytania się aplikacji bo jeszcze za młoda myśle jestem i może akurat w realu coś pyknie jak nie to w przyszłości pomyśle nad portalem randkowym.

Mam pewne doświadczania z neta ale z czatu i dwóch chłopaków mnie wystawiło. A sami proponowali wcześniej spotkania. A ostatni tez nie doszło do spotkania ale ostatecznie dobrze ze się nie spotkaliśmy bo to chłopak który sprzedał narkotyki najprawdopodobniej. Bił się z nimi. No i jakieś zatarcia z więzieniem poprawczakiem. Dobrze myśle ze tak się stało.

82

Odp: Zauważyłam że faceci się mną nie interesują
Monica1008 napisał/a:

(...) Ale nawet nie wiecie jak trudno się otworzyć i wyjść z strefy komfortu. (...)

Wiem. smile Wiem też, że jest to możliwe.
I o jakim komforcie napisałaś? Co komfortowego jest w byciu na uboczu, omijaną przez rówieśników?

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

83 Ostatnio edytowany przez Zeusmode (2021-05-15 19:31:18)

Odp: Zauważyłam że faceci się mną nie interesują
Monica1008 napisał/a:

ludzie mi czasem mówią, że jestem piękna czy śliczna. Oczywiście może to być z grzeczności, ale skoro słyszę to to nie mam zamiaru sobie wmawiać czegoś innego. ludzie mi czasem mówią, że jestem piękna czy śliczna. Oczywiście może to być z grzeczności

Jak najbardziej możesz się podobać. Każda kobieta z BMI w normie jak jest młoda to ładnie wygląda. Chyba, że ma jakąś chorobę a w skutek niej np. deformacje. O wygląd w ogóle się nie martw, natomiast moim zdaniem o ile inne kobiety się malują w Twojej szkole to Ty też się maluj.

Co do tego, że jesteś cicha i spokojna - miałem taką kobietę, miałem też taką typową duszę towarzystwa - z jedną i z drugą mi było dobrze. To, że kobieta jest cicha, spokojna może część mężczyzn odrzucać ale za to podobać się mężczyznom, którzy szukają kogoś spokojnego.
Staraj stale nad sobą pracować, być lepszą wersją siebie. Natomiast nie staraj się upodobnić do koleżanki, która jest np. popularna wśród chłopaków. Ty jesteś inna i nią nie będziesz - musisz być sobą. Takie osoby jak Ty też są potrzebne w towarzystwie, popracuj nad tym co może powodować ewentualne problemy towarzyskie, ale bądź cały czas sobą. Niczego nie udawaj.

Monica1008 napisał/a:

Co do portali randkowych to dam sobie na wstrzymanie. Może po 20 założę konto teraz nie czuje potrzeby chwytania się aplikacji bo jeszcze za młoda myśle jestem i może akurat w realu coś pyknie jak nie to w przyszłości pomyśle nad portalem randkowym.

To już zależy oczywiście od Ciebie, ale ja się cieszę, że dość szybko miałem pierwszy związek. Każdy związek czegoś nowego uczy i wiele zależy od szczęścia. Czasami znajdziesz kogoś za pierwszym razem i to będzie strzał w dziesiątkę ale może być tak, że Twoje kolejne 10 związków to będą porażki. Dlatego ja jestem jednak zwolennikiem bycia w związku już od dość wczesnych lat. Natomiast pisząc o związku nie mam na myśli seksu, ślubu po 3 miesiącach znajomości itd. Niestety czasami jest tak, że się kogoś poznaje dopiero po kilku latach. A życie szybko mija.

Monica1008 napisał/a:

Mam pewne doświadczania z neta ale z czatu i dwóch chłopaków mnie wystawiło. A sami proponowali wcześniej spotkania. A ostatni tez nie doszło do spotkania ale ostatecznie dobrze ze się nie spotkaliśmy bo to chłopak który sprzedał narkotyki najprawdopodobniej. Bił się z nimi. No i jakieś zatarcia z więzieniem poprawczakiem.

Zły znak, że na takich trafiasz. Pewne rzeczy od razu widać. Są kobiety, które zazwyczaj wybierają normalnych facetów, ale też i takie, które zazwyczaj wybierają facetów z problemami.
Moja rada szukaj faceta z normalnej rodziny, który szanuje swoją matkę, ma plany na życie, ambicje. Odpuść sobie jakiś idiotów, którzy piją, ćpają, dokonują przestępstw, nie szanują kobiet - bo będziesz miała z nimi problemy.

84

Odp: Zauważyłam że faceci się mną nie interesują
Wielokropek napisał/a:
Monica1008 napisał/a:

(...) Ale nawet nie wiecie jak trudno się otworzyć i wyjść z strefy komfortu. (...)

Wiem. smile Wiem też, że jest to możliwe.
I o jakim komforcie napisałaś? Co komfortowego jest w byciu na uboczu, omijaną przez rówieśników?

Komforcie, bo jakby nie wiem może unikam odrzucenia w ten sposób. Bo jak wykaże inicjatywe to musze liczyć na odrzucenie więc jak jestem w tej  bezpiecznej przestrzeni to czuje sie bezpieczniej.

Ogólnie mam rozmowy z psychologiem i on mi powiedział, że musze wykazywać inicjatwy, bo ja chce nawiązac np kontakt z klasa a oni juz maja kontakty zapewnione wiec to ja musze dac cos od siebie, że tak to działa, bo wcześniej o to nie zadbałam.

Nie chce być omijana, ale nie mam pojecia jak to zmienić, nie umiem tak zagadać do kogoś, nie wiem nawet co powiedzieć.

85

Odp: Zauważyłam że faceci się mną nie interesują
Zeusmode napisał/a:
Monica1008 napisał/a:

ludzie mi czasem mówią, że jestem piękna czy śliczna. Oczywiście może to być z grzeczności, ale skoro słyszę to to nie mam zamiaru sobie wmawiać czegoś innego. ludzie mi czasem mówią, że jestem piękna czy śliczna. Oczywiście może to być z grzeczności

Jak najbardziej możesz się podobać. Każda kobieta z BMI w normie jak jest młoda to ładnie wygląda. Chyba, że ma jakąś chorobę a w skutek niej np. deformacje. O wygląd w ogóle się nie martw, natomiast moim zdaniem o ile inne kobiety się malują w Twojej szkole to Ty też się maluj.

Co do tego, że jesteś cicha i spokojna - miałem taką kobietę, miałem też taką typową duszę towarzystwa - z jedną i z drugą mi było dobrze. To, że kobieta jest cicha, spokojna może część mężczyzn odrzucać ale za to podobać się mężczyznom, którzy szukają kogoś spokojnego.
Staraj stale nad sobą pracować, być lepszą wersją siebie. Natomiast nie staraj się upodobnić do koleżanki, która jest np. popularna wśród chłopaków. Ty jesteś inna i nią nie będziesz - musisz być sobą. Takie osoby jak Ty też są potrzebne w towarzystwie, popracuj nad tym co może powodować ewentualne problemy towarzyskie, ale bądź cały czas sobą. Niczego nie udawaj.

Monica1008 napisał/a:

Co do portali randkowych to dam sobie na wstrzymanie. Może po 20 założę konto teraz nie czuje potrzeby chwytania się aplikacji bo jeszcze za młoda myśle jestem i może akurat w realu coś pyknie jak nie to w przyszłości pomyśle nad portalem randkowym.

To już zależy oczywiście od Ciebie, ale ja się cieszę, że dość szybko miałem pierwszy związek. Każdy związek czegoś nowego uczy i wiele zależy od szczęścia. Czasami znajdziesz kogoś za pierwszym razem i to będzie strzał w dziesiątkę ale może być tak, że Twoje kolejne 10 związków to będą porażki. Dlatego ja jestem jednak zwolennikiem bycia w związku już od dość wczesnych lat. Natomiast pisząc o związku nie mam na myśli seksu, ślubu po 3 miesiącach znajomości itd. Niestety czasami jest tak, że się kogoś poznaje dopiero po kilku latach. A życie szybko mija.

Monica1008 napisał/a:

Mam pewne doświadczania z neta ale z czatu i dwóch chłopaków mnie wystawiło. A sami proponowali wcześniej spotkania. A ostatni tez nie doszło do spotkania ale ostatecznie dobrze ze się nie spotkaliśmy bo to chłopak który sprzedał narkotyki najprawdopodobniej. Bił się z nimi. No i jakieś zatarcia z więzieniem poprawczakiem.

Zły znak, że na takich trafiasz. Pewne rzeczy od razu widać. Są kobiety, które zazwyczaj wybierają normalnych facetów, ale też i takie, które zazwyczaj wybierają facetów z problemami.
Moja rada szukaj faceta z normalnej rodziny, który szanuje swoją matkę, ma plany na życie, ambicje. Odpuść sobie jakiś idiotów, którzy piją, ćpają, dokonują przestępstw, nie szanują kobiet - bo będziesz miała z nimi problemy.

Byłam już w 3 relacjach z facetami. Jeden to związek 6 miesięczny, nie chce na siłe skoro w necie mnie takie coś spotyka to po prostu pech albo błędna selekcja, bo ci panowie już wcześniej wykazywali cechy ze beda problemy. Np dwóch zaczeło rozmowe od roli ofiry, że są beznadziejni, nie lubia siebie, uważają za brzydkich i w ogóle życie do dupy wiec to mi już powinno dać sygnały, że jest to osoba z niska samoocena i taka co moze robić problemy i jakies niestabilne akcje i faktycznie wystawili mnie być może przez jakieś własne blokady i nie wiare w siebie. A potem ten facet z patologii no dawno powinnam przestać pisać. Brak chyba robienia selekcji i niepotrzebnie ciągne dalej.

W realu to nie mam gdzie kogoś poznać, bo nie poznaje nowych ludzi w sumie. Nie wiem jak to zmienić..

86

Odp: Zauważyłam że faceci się mną nie interesują

Zdecyduj się najpierw czego chcesz. Jeśli chcesz nawiązywać znajomości, to czasem trafisz na kogoś, kto nie będzie chciał być Twoim znajomym/znajomą. Jeśli każde takie doświadczenie uznawać będziesz za odrzucenie, to siedzieć będziesz z boku zazdrośnie spoglądając na innych, a Twa frustracja będzie rosła, agresja i zgorzknienie także. Zrób bilans i zobacz, co się Tobie opłaca.


Twierdzisz, że nie umiesz zagadać. Jeśli skupiasz się na tym, że nie umiesz zagadać, jeśli koncentrujesz się na sobie, jeśli nie widzisz nic więcej poza czubkiem swego nosa, to Twe marzenia marzeniami pozostaną. Nie chcesz, ale też nie decydujesz się ponieść kosztów, chcesz czerpać wyłącznie zyski. Może najwyższa pora, by uświadomić sobie, że oczekujesz niemożliwego.


Podkreślasz, że  nie umiesz. Kiedyś nie umiałaś chodzić i się naumiałaś. Jak to zrobiłaś? Ćwiczyłaś, zaliczając po drodze niejeden upadek.


Wnioski?
Dla ułatwienia dodam, że nic samo do Ciebie nie przypełznie.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

87

Odp: Zauważyłam że faceci się mną nie interesują
Wielokropek napisał/a:

Zdecyduj się najpierw czego chcesz. Jeśli chcesz nawiązywać znajomości, to czasem trafisz na kogoś, kto nie będzie chciał być Twoim znajomym/znajomą. Jeśli każde takie doświadczenie uznawać będziesz za odrzucenie, to siedzieć będziesz z boku zazdrośnie spoglądając na innych, a Twa frustracja będzie rosła, agresja i zgorzknienie także. Zrób bilans i zobacz, co się Tobie opłaca.


Twierdzisz, że nie umiesz zagadać. Jeśli skupiasz się na tym, że nie umiesz zagadać, jeśli koncentrujesz się na sobie, jeśli nie widzisz nic więcej poza czubkiem swego nosa, to Twe marzenia marzeniami pozostaną. Nie chcesz, ale też nie decydujesz się ponieść kosztów, chcesz czerpać wyłącznie zyski. Może najwyższa pora, by uświadomić sobie, że oczekujesz niemożliwego.


Podkreślasz, że  nie umiesz. Kiedyś nie umiałaś chodzić i się naumiałaś. Jak to zrobiłaś? Ćwiczyłaś, zaliczając po drodze niejeden upadek.


Wnioski?
Dla ułatwienia dodam, że nic samo do Ciebie nie przypełznie.

Bardziej nie odrzucenie, ale niewypały i tak to mnie boli i ogólnie to boli a jak ciagle się ma niewypały to już się nie chce wychodzić do ludzi. Mi się już nie chce wchodzić na ten czat. A w realu nie umiem sobą zachęcić. Nie wiem nawet jak mam nawiązać jakaś rozmowę. Nie jestem dobra w inicjałowaniu. Ja się chyba już powoli godzę ze zostanę sama bo ja po prostu mam jakieś braki inni potrafią zadbać o znajomosci ja nie. Staram się choćby przez neta i nie wychodzi. W realu koleżanka się odwróciła ode mnie i spoko. Spotkałam się z inna i bardzo fajnie było. A w klasie nie jestem w stanie się przebić i tyle.

88 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2021-05-15 21:33:32)

Odp: Zauważyłam że faceci się mną nie interesują
Monica1008 napisał/a:

(...) Ja się chyba już powoli godzę ze zostanę sama (...)

Masz 19 lat.
Miej litość dla siebie.


***
Sekretem nawiązywania kontaktów jest bycie zainteresowanym drugim człowiekiem.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

89

Odp: Zauważyłam że faceci się mną nie interesują
Wielokropek napisał/a:
Monica1008 napisał/a:

(...) Ja się chyba już powoli godzę ze zostanę sama (...)

Masz 19 lat.
Miej litość dla siebie.

Po prostu ostatni czas jest trudny, bo chce wyjść do ludzi. Chciałam powalczyć o ta relacja z moja koleżanka z klasy a się okazuje ze udawała i nie chce, wywaliła mnie nawet z projektu.

Ostatnio dwóch chłopaków mnie wystawiło z czatu.  Z Trzecim miałam sie dzisiaj spotkać, mieliśmy kontakt codziennie. Napisał mi o 11 że idzie do lekarza i odezwie się po lekarzu i się spotkamy. A on się nie odezwał do teraz i nigdy tak się nie działo. Zawsze odpisywał po kilku godzinach jak już a na 15 byliśmy umówieni nie napisał nawet ze nie da rady i teraz nie wyświetla nawet moich wiaodmosci. Po prostu nie dostaje odpowiedzi, wystawił mnie i stosuje  tego ghosting mam wrażenie. Takie sytuacje w tak krótkim czasie już nie wiem co robię nie tak, co jest nie tak, czemu ciagle dostaje po dupie przecież jestem normalna dziewczyna.

90

Odp: Zauważyłam że faceci się mną nie interesują

Proszę, przeczytaj swe posty, sama napisałaś o tym, "co robisz nie tak, co jest nie tak" (cokolwiek przez te zwroty rozumiesz).

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

91

Odp: Zauważyłam że faceci się mną nie interesują
Wielokropek napisał/a:

Proszę, przeczytaj swe posty, sama napisałaś o tym, "co robisz nie tak, co jest nie tak" (cokolwiek przez te zwroty rozumiesz).

Czyli wszystko to moja wina, że koleżanka mnie wyrzuciła u grupy, ze trzech chłopaków mnie wystawiło?. Przecież się do cholery jasnej staram te kontakty nawiązywać.

92

Odp: Zauważyłam że faceci się mną nie interesują

Wskaż, proszę, post, w którym napisałam, że jesteś winną. A później jeszcze raz przeczytaj to, co tutaj dobrowolnie o sobie napisałaś.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

93

Odp: Zauważyłam że faceci się mną nie interesują
Wielokropek napisał/a:

Wskaż, proszę, post, w którym napisałam, że jesteś winną. A później jeszcze raz przeczytaj to, co tutaj dobrowolnie o sobie napisałaś.

Tak sugerujesz.
Kiedyś faktycznie nie dbałam może o relacje, ale teraz chciałam coś zmienić. Dbałam o kontakt z koleżanka, proponowałam wyjścia. Pisałam do niej i interesowałam się nią, ona mną też. Nawet sama pisała, że super było na spotkaniu. Myślałam, że nasza relacja idzie w dobrym kierunku. Wychodziłam z inicjatywa a nie tylko siedziałam, bo nie wiem myślałam, że jakoś tak zapoznam się z jej towarzystwem i się ułoży. Okazało się ostatecznie że udawała bo ona sama nigdy nie proponowała spotkań. Wróciliśmy do szkoły i się do mnie nie odzywa, wywaliła z projektu. A dwa tygodnie temu u niej byłam i mi pisała jak super było. To boli, bo znam ja 3 lata i się starałam, interesowałam się nią, proponowałam spotkania. Właśnie chciałam aby było dobrze to mi świnie podłożyła i nie kontaktuje się ze mną nic a nic po prostu nie chce.
A tych trzech chłopaków z neta nie wiem czy sens jest się przejmować jak ich nawet nie poznałam w realu, ale tak takie wystawienia też bolą i nie wiem nawet jak mam sobie je tłumaczyć. Staram się, byłam miła, interesowałam się, pisałam nawet czasem sama od siebie.

Ja już rozkładam ręce, jestem zmęczona już  szukania w necie towarzystwa. W realu nie wiem jak zagadać. Serio jakbym była skazana na ta samotność bo po prostu taka mam osobowość i tyle. Muszę sobie jakoś dać radę sama w życiu bo innego wyjścia nie widzę. Jest po prostu bardzo źle bo w krótkim czasie porobiło się słabo.

94 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2021-05-15 22:20:25)

Odp: Zauważyłam że faceci się mną nie interesują

Niczego nie sugeruję, a wiele lat temu skreśliłam ze swego słownika słowo "wina". Proponuję, byś także przestała obarczać winą kogokolwiek, z sobą samą włącznie. Poszukaj znaczenie słowa "projekcja".


Masz do wyboru dwie drogi: albo dalej będziesz nawiązywać kontakty, albo zaszyjesz się w czterech ścianach. Wybierając tę druga opcję, komu zrobisz krzywdę?


Z jednym się zgodzę: dobrze jest być człowiekiem samodzielnym psychicznie. Dobrze też nie obrażać się na świat, bo na nim nie robi to żadnego wrażenia.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

95

Odp: Zauważyłam że faceci się mną nie interesują
Wielokropek napisał/a:

Niczego nie sugeruję, a wiele lat temu skreśliłam ze swego słownika słowo "wina". Proponuję, byś także przestała obarczać winą kogokolwiek, z sobą samą włącznie. Poszukaj znaczenie słowa "projekcja".


Masz do wyboru dwie drogi: albo dalej będziesz nawiązywać kontakty, albo zaszyjesz się w czterech ścianach. Wybierając tę druga opcję, komu zrobisz krzywdę?


Z jednym się zgodzę: dobrze jest być człowiekiem samodzielnym psychicznie. Dobrze też nie obrażać się na świat, bo na nim nie robi to żadnego wrażenia.

Po prostu też trudny czas bo zostałam wystawiona kilka razy z ta koleżanka tak i chyba ma prawo być mega smutna. Bo w sumie to jestem i ja już niczego innego nie widze jak stawienie na siebie bo ja już ludzi nie rozumiem, zawodzę się. Pewnie nie każdy jest zły, są ludzie wporzadku, ale mi się tak właśnie przytrafiło ostatnim czasie.

Nie chodzi mi aby być obrażona ale jest mi po prostu smutno i skoro na tym czacie takie coś mnie spotkało to to nie jest najlepsze miejsce na nawiązywanie znajomosci. Tak zdecydowałam ze czasem trzeba przestać jak coś nie wychodzi na tym czacie.

96 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2021-05-15 22:33:29)

Odp: Zauważyłam że faceci się mną nie interesują

Ależ rozumiem, że jest Ci przykro. Tyle tylko, że i tytuł wątku, i treść dotychczasowych postów jest nie o tym.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

97

Odp: Zauważyłam że faceci się mną nie interesują
Monica1008 napisał/a:

nie chce na siłe skoro w necie mnie takie coś spotyka to po prostu pech albo błędna selekcja, bo ci panowie już wcześniej wykazywali cechy ze beda problemy. Np dwóch zaczeło rozmowe od roli ofiry, że są beznadziejni, nie lubia siebie, uważają za brzydkich i w ogóle życie do dupy wiec to mi już powinno dać sygnały, że jest to osoba z niska samoocena i taka co moze robić problemy i jakies niestabilne akcje i faktycznie wystawili mnie być może przez jakieś własne blokady i nie wiare w siebie. A potem ten facet z patologii no dawno powinnam przestać pisać. Brak chyba robienia selekcji i niepotrzebnie ciągne dalej.

W realu to nie mam gdzie kogoś poznać, bo nie poznaje nowych ludzi w sumie. Nie wiem jak to zmienić..

W realu najczęściej poznaje się nowych ludzi w szkole, pracy lub mają jakąś pasję - praktykowanie tej pasji z innymi zbliża ludzi.

Z tego co piszesz dokonujesz złej selekcji. Pewnie jest mnóstwo poradników dla kobiet na ten temat - poczytaj, może coś Ci to pomoże.

Monica1008 napisał/a:

Po prostu też trudny czas bo zostałam wystawiona kilka razy z ta koleżanka tak i chyba ma prawo być mega smutna. Bo w sumie to jestem i ja już niczego innego nie widze jak stawienie na siebie bo ja już ludzi nie rozumiem, zawodzę się. Pewnie nie każdy jest zły, są ludzie wporzadku, ale mi się tak właśnie przytrafiło ostatnim czasie.

Świat to nie bajka a ludzie to nie aniołki. Właśnie po to warto poznawać nowe osoby, aby dorobić się znajomości z osobami wartościowymi.

98

Odp: Zauważyłam że faceci się mną nie interesują
Wielokropek napisał/a:

Ależ rozumiem, że jest Ci przykro. Tyle tylko, że i tytuł wątku, i treść dotychczasowych postów jest nie o tym.

Chce tylko pokazać, że to nie tak, że się ludźmi nie interesuje.
Odezwała się do mnie koleżanka z gim, bo ją zaprosiłam na snpie. Również zaproponowała czy może by się nie spotkać, bo ma dużo do opowiadania. Ja chętnie się z nią spotkałam. Ogólnie to mi się świetnie gadało, ona też mnie odprowadziła, bo stwierdziła, że za dobrze jej się gada i musi mnie odprowadzić. Po przyjściu do domu napisała, że mega, że się spotkałyśmy, troszkę tam popisaliśmy i na tym chyba tyle. Niby wszystko dobrze, ale nie sądze, że to będzie jakaś moja bliska koleżanka z która będę się widzieć co chwile, wiem, że jak napisze, zagadam o wyjście to raczej się zgodzi, ale to dalej bedzie takie powierzchowne, ja znowu bede musiała proponować, bo ona ma bardzo dużo znajomych.

Ja chyba bardziej muszę zaakceptować fakt, że najprawdopodobniej bede w życiu samotnikiem, bo mi z ludźmi serio nie po drodze. Skupie się na sobie, musze znaleźć jakiś cel aby nie zwariować.

Ale z jednym się zgodze, że nigdy nie interesowałam się ludźmi z klasy, nie pytałam ich o nic, nie wykazywałam chęci aby kogoś poznać poprzez zadanie jakiegoś pytania, nawiązania rozmowy. Za to pamiętam, że na początku roku normalnie ludzie sie pytali jak spedziłam weekend czy co robiłam ostatnio wiec moze oto chodzi o zaciekawienie, pytanie o cokolwiek. Ja wtedy odpowiadałam ale nie pytałam się o nic, nie zaciekawiłam się ich życiem. Może tu oto chodzi.

99

Odp: Zauważyłam że faceci się mną nie interesują
Monica1008 napisał/a:

(...) Niby wszystko dobrze, ale nie sądze, że to będzie jakaś moja bliska koleżanka z która będę się widzieć co chwile, wiem, że jak napisze, zagadam o wyjście to raczej się zgodzi, ale to dalej bedzie takie powierzchowne, ja znowu bede musiała proponować, bo ona ma bardzo dużo znajomych.

Ja chyba bardziej muszę zaakceptować fakt, że najprawdopodobniej bede w życiu samotnikiem, bo mi z ludźmi serio nie po drodze.

Myślę, że przede wszystkim powinnaś zaakceptować, że nie każdy ma tak silną potrzebę, aby jakiejkolwiek innej osoby było w jego życiu dużo. To może męczyć i można poczuć się przez tę osobę osaczonym, wówczas zaczyna się wyznaczanie własnej granicy i dystansowanie. Jednym słowem wyczucie jest bardzo wskazane.

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)
[olinkowy status jest nieaktualny, niestety na ten moment technicznie niemożliwy do zmiany]

100

Odp: Zauważyłam że faceci się mną nie interesują

Skoro z ludźmi nie jest Ci po drodze, skoro inni nie są dla Ciebie interesujący, skoro nie wykazujesz (albo robisz to wyjątkowo rzadko) chęci poznania kogoś, to zwrot "najprawdopodobniej bede w życiu samotnikiem" jest co najmniej dziwny. Mało, jeśli w ogóle, jest osób chętnych do przebijania się przez uzbrojony mur opasany w dodatku drutem kolczastym.

Nikt nikogo nie zmusi do nawiązywania i utrzymywania kontaktów z innymi ludźmi.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

101

Odp: Zauważyłam że faceci się mną nie interesują
Olinka napisał/a:
Monica1008 napisał/a:

(...) Niby wszystko dobrze, ale nie sądze, że to będzie jakaś moja bliska koleżanka z która będę się widzieć co chwile, wiem, że jak napisze, zagadam o wyjście to raczej się zgodzi, ale to dalej bedzie takie powierzchowne, ja znowu bede musiała proponować, bo ona ma bardzo dużo znajomych.

Ja chyba bardziej muszę zaakceptować fakt, że najprawdopodobniej bede w życiu samotnikiem, bo mi z ludźmi serio nie po drodze.

Myślę, że przede wszystkim powinnaś zaakceptować, że nie każdy ma tak silną potrzebę, aby jakiejkolwiek innej osoby było w jego życiu dużo. To może męczyć i można poczuć się przez tę osobę osaczonym, wówczas zaczyna się wyznaczanie własnej granicy i dystansowanie. Jednym słowem wyczucie jest bardzo wskazane.

Rozumiem. Jak pisałam z ta koleżanka co się spotkałam ma mega dużo znajomych. Nie osaczam ani nic. Ona sama chciała się spotkać i to ona po spotkaniu napisała że było mega, ja odpisałam ze również było według mnie fajnie. No i chwile popisalysmy i kontakt naturalnie się urwał i nie nalegam na kontakt, nie osaczam.

102

Odp: Zauważyłam że faceci się mną nie interesują
Wielokropek napisał/a:

Skoro z ludźmi nie jest Ci po drodze, skoro inni nie są dla Ciebie interesujący, skoro nie wykazujesz (albo robisz to wyjątkowo rzadko) chęci poznania kogoś, to zwrot "najprawdopodobniej bede w życiu samotnikiem" jest co najmniej dziwny. Mało, jeśli w ogóle, jest osób chętnych do przebijania się przez uzbrojony mur opasany w dodatku drutem kolczastym.

Nikt nikogo nie zmusi do nawiązywania i utrzymywania kontaktów z innymi ludźmi.


Trudno mi kogoś zagadać jak pisałam. Nie każdy jest aż tak odważny.

103

Odp: Zauważyłam że faceci się mną nie interesują

Niejedna osoba ma trudności z nawiązaniem kontaktu, ale mimo tego robi to.
Jak napisałam wyżej, nikt nikogo nie zmusi do pokonywania swych trudności, ale nic samo nie przypełznie. Możesz do końca życia tkwić w skorupie, możesz z niej wyjść. To Twoje życie, twoje decyzje, Twoje konsekwencje.



Z mej strony: pas.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

104

Odp: Zauważyłam że faceci się mną nie interesują
Wielokropek napisał/a:

Niejedna osoba ma trudności z nawiązaniem kontaktu, ale mimo tego robi to.
Jak napisałam wyżej, nikt nikogo nie zmusi do pokonywania swych trudności, ale nic samo nie przypełznie. Możesz do końca życia tkwić w skorupie, możesz z niej wyjść. To Twoje życie, twoje decyzje, Twoje konsekwencje.



Z mej strony: pas.

No to coś zaczęłam robić. Spotkałam się z koleżanka z gim, poznawałam osoby przez neta.

105

Odp: Zauważyłam że faceci się mną nie interesują

Widzę tutaj strasznie dużo presji i silną potrzebę zrobienia na innych jakiegoś wrażenia. Autorko, może problem polega na tym, że źle do tematu podchodzisz, szukasz znajomych/zainteresowania facetów, bo chcesz się najeść uwagą i poczuć, że ktoś o Ciebie zabiega? Tak wynika z Twoich postów. O ile potrzeba bycia w relacjach z ludźmi jest normalna, o tyle podnoszenie sobie poczucia własnej wartości innymi osobami może spotkać się z niechęcią drugiej strony. Dlaczego? Bo to wykorzystywanie drugiego człowieka do rozwiązania własnego problemu. Wchodzenie w znajomość z kimś nie dlatego, że akurat ta osoba Cię interesuje, jest fajna, chcesz ją poznać, tylko dlatego, że bardzo potrzebujesz znajomych może być odpychająca dla drugiej strony. To trochę jak chodzić na randki, żeby złapać pierwszego lepszego chętnego z intencją "chcę wyjść za mąż", ale zupełnie nie mieć względu na człowieka. Gdyby mną się ktoś interesował tylko po to, żeby podbić sobie statystyki popularności, to ja bym chyba nie odwzajemniła zainteresowania.

Najlepsze znajomości - związki, koleżeństwo, przyjaźnie wynikają z nieobciążonej oczekiwaniem woli obcowania z danym człowiekiem dla niego samego, a nie dla faktu bycia w samej relacji.

Rozumiem, że czujesz się osamotniona, że trudności w nawiązywaniu relacji mogą zniechęcać, ale skoro mimo usilnych prób nadal Ci nie idzie, znaczy to, iż nie robisz tego co należy. Widzę strasznie dużo skupienia na sobie, może kiedy z kimś rozmawiasz myślisz o tym co aktualnie ta osoba o Tobie myśli albo co zrobić, żeby bardziej Cię lubiła, zamiast autentycznie wykazać zainteresowanie nią - czyli, jak się czuje, kim jest, jakie ma marzenia, plany, co myśli o tym i o tamtym.

Może dla Ciebie odpowiedniejsze byłoby jakieś forum tematyczne albo grupy związane z hobby? Nic tak nie łączy i nie pomaga nawiązywać znajomości jak wspólne zainteresowania. A potem więcej luzu i daj się ponieść bez jakichś ogromnych oczekiwań - daj się poznać i sama poznawaj. Nie jesteś pomidorową, żeby każdy miał Cię lubić, więc znajdą się tacy, z którymi Ci się nie uda, ale znajdą się też tacy, których pewnie polubisz.

A co do tematu wątku - jesteś jeszcze młoda, więc może Ci się wydawać, że powierzchowne zainteresowanie facetów Twoją osobą (czyt: Twoim wyglądem) jest równoznaczne z uznaniem Cię za osobę wartościową, pożądaną, piękną i wartą miłości. A to wielka ściema. Jesteś osobą wartościową i wartą tych wszystkich rzeczy niezależnie od tego ilu facetów się Tobą interesuje. Poza tym  co oznacza takie zainteresowanie samo w sobie? Chęć wejścia w związek? Chęć przespania się z obiektem jednorazowego zachwytu? Czy może wesołą myśl "Ale fajna dziewczyna" i przejście do kolejnych czynności dnia? Kobiety zbyt wielką moc przypisują męskim spojrzeniom i przeglądają się w ich oczach, jakby jakaś jednorazowa oznaka zainteresowania miała przesądzać o tym, czy stanowią jakąś wartość. To bardzo grząski grunt i nie warto w to iść. A wiem co mówię, bo nie raz się po nim przeszłam.

Zaczynałaś ten wątek będąc w związku, a to znaczy, że jakiś facet był Tobą zainteresowany. To świadczy o tym, że Twój głód uwagi nie pochodzi z jej braku w Twoim otoczeniu, ale z pewnych braków, jakie masz w sobie. Można być w relacji z człowiekiem, który będzie Cię adorował w nieskończoność, wyrażał miłość w stu językach, a Ty i tak mu nie uwierzysz i będzie Ci mało, bo tym z zewnątrz nie można się najeść. I w wyleczeniu tej rany powinna Ci pomóc terapia smile

106 Ostatnio edytowany przez Monica1008 (2021-05-16 23:02:43)

Odp: Zauważyłam że faceci się mną nie interesują
Shoggies napisał/a:

Widzę tutaj strasznie dużo presji i silną potrzebę zrobienia na innych jakiegoś wrażenia. Autorko, może problem polega na tym, że źle do tematu podchodzisz, szukasz znajomych/zainteresowania facetów, bo chcesz się najeść uwagą i poczuć, że ktoś o Ciebie zabiega? Tak wynika z Twoich postów. O ile potrzeba bycia w relacjach z ludźmi jest normalna, o tyle podnoszenie sobie poczucia własnej wartości innymi osobami może spotkać się z niechęcią drugiej strony. Dlaczego? Bo to wykorzystywanie drugiego człowieka do rozwiązania własnego problemu. Wchodzenie w znajomość z kimś nie dlatego, że akurat ta osoba Cię interesuje, jest fajna, chcesz ją poznać, tylko dlatego, że bardzo potrzebujesz znajomych może być odpychająca dla drugiej strony. To trochę jak chodzić na randki, żeby złapać pierwszego lepszego chętnego z intencją "chcę wyjść za mąż", ale zupełnie nie mieć względu na człowieka. Gdyby mną się ktoś interesował tylko po to, żeby podbić sobie statystyki popularności, to ja bym chyba nie odwzajemniła zainteresowania.

Najlepsze znajomości - związki, koleżeństwo, przyjaźnie wynikają z nieobciążonej oczekiwaniem woli obcowania z danym człowiekiem dla niego samego, a nie dla faktu bycia w samej relacji.

Rozumiem, że czujesz się osamotniona, że trudności w nawiązywaniu relacji mogą zniechęcać, ale skoro mimo usilnych prób nadal Ci nie idzie, znaczy to, iż nie robisz tego co należy. Widzę strasznie dużo skupienia na sobie, może kiedy z kimś rozmawiasz myślisz o tym co aktualnie ta osoba o Tobie myśli albo co zrobić, żeby bardziej Cię lubiła, zamiast autentycznie wykazać zainteresowanie nią - czyli, jak się czuje, kim jest, jakie ma marzenia, plany, co myśli o tym i o tamtym.

Może dla Ciebie odpowiedniejsze byłoby jakieś forum tematyczne albo grupy związane z hobby? Nic tak nie łączy i nie pomaga nawiązywać znajomości jak wspólne zainteresowania. A potem więcej luzu i daj się ponieść bez jakichś ogromnych oczekiwań - daj się poznać i sama poznawaj. Nie jesteś pomidorową, żeby każdy miał Cię lubić, więc znajdą się tacy, z którymi Ci się nie uda, ale znajdą się też tacy, których pewnie polubisz.

A co do tematu wątku - jesteś jeszcze młoda, więc może Ci się wydawać, że powierzchowne zainteresowanie facetów Twoją osobą (czyt: Twoim wyglądem) jest równoznaczne z uznaniem Cię za osobę wartościową, pożądaną, piękną i wartą miłości. A to wielka ściema. Jesteś osobą wartościową i wartą tych wszystkich rzeczy niezależnie od tego ilu facetów się Tobą interesuje. Poza tym  co oznacza takie zainteresowanie samo w sobie? Chęć wejścia w związek? Chęć przespania się z obiektem jednorazowego zachwytu? Czy może wesołą myśl "Ale fajna dziewczyna" i przejście do kolejnych czynności dnia? Kobiety zbyt wielką moc przypisują męskim spojrzeniom i przeglądają się w ich oczach, jakby jakaś jednorazowa oznaka zainteresowania miała przesądzać o tym, czy stanowią jakąś wartość. To bardzo grząski grunt i nie warto w to iść. A wiem co mówię, bo nie raz się po nim przeszłam.

Zaczynałaś ten wątek będąc w związku, a to znaczy, że jakiś facet był Tobą zainteresowany. To świadczy o tym, że Twój głód uwagi nie pochodzi z jej braku w Twoim otoczeniu, ale z pewnych braków, jakie masz w sobie. Można być w relacji z człowiekiem, który będzie Cię adorował w nieskończoność, wyrażał miłość w stu językach, a Ty i tak mu nie uwierzysz i będzie Ci mało, bo tym z zewnątrz nie można się najeść. I w wyleczeniu tej rany powinna Ci pomóc terapia smile

Możliwe, że źle podchodze. Zamiast bezinteresowanie i z ciekawoscią do drugiego człowieka to ja chce sobie udowodnić, że ze mną wszystko okej i jestem fajna.

Właśnie nie uważam, że robie coś nie tak. Dobra faktycznie zdałam sobie sprawe, że w realu nie wykazuje chęci aby sie jakaś osobą zainteresować, nie zadaje pytań drugiej osobie, nie ciekawi mnie jaka ona jest. Nie wiem czemu tak mam, ale ludzie mnie w ogóle nie interesują i nawet to by było taki sztuczne zainteresowanie co u nich, skąd są itd. Jakby nie jest mi to potrzebne, wiem to straszne, ale tak mam. Za to wiem, że bardzo jestem skupiona na sobie, ale tak mam od zawsze, od zawsze dużo myślałam o sobie, w większości negatywnie, ale bezprzerwy myśle tylko o sobie. Jak sie spotykam z ludźmi to też myśle o sobie. Kurcze, ale ja tak mam od zawsze, jakbym się z tym urodziła. Dobra może nie od zawsze, ale od 13 roku życia, rozmyślanie o sobie, o swoim życiu. W podstawówce miałam taka pusta głowe w sensie bez zmartwień, bez analiz, bez skupienia na sobie, tylko sobie tak o beztrosko żyłam i w tym momencie ludzi było najwięcej, miałam bliskie koleżanki, czesto wychodzilismy gdzieś, te osoby mnie wołały, chciały abym z nimi była. Potem nadszedł czas gimnajzum i koleżanki dalej chciały wychodzić ( te z podstawówki) to ja wymyślałam, że musze sie uczyć, bo nie chciałam z nia wyjsc, zaczełam sie izolować. W gim też jeden chłopak chciał ze mną być, ja mu dałam kosza, ale to mega dziecinne było. Jego koleżanka  która robiła za swatke chciała abym z nią poszła do parku bo tam są jej znajomi to ja uciekłam do domu wymyślając że mnie brzuch boli czy coś takiego. Z roku na rok jest coraz gorzej, teraz to w sumie nie mam nikogo, ale widze, że nieświadomie innych odrzucam, jakby sie czegoś boje, nie umiem wychwycic, że ktoś chce sie zapoznać a ja nie wykazuje inicjatywy, zainteresowania to taka osoba sie nudzi. A potem jakby rozpaczliwie chce z kimś wyjść, zakumplować się ale skoro wcześniej o to nie dbałam. Napewno tu chodzi o ten brak inicjatwy własnej i skupienie sie duże na sobie.

Spotkałam się ostatnio z koleżanką z gim to mówiła, że świetnie jej sie gada, nie umiała sie nawet pożegnać ze mną, ciągle gadałyśmy, śmiałyśmy się. Po spotkaniu też napisała, że mega fajnie, że sie spotkałyśmy. Więc nie wydaje mi sie żebym była jakimś dziwnym przypadkiem co rozmowy nie umie poprawadzić, jest cisza. Jakby nawet ta osoba mi daje odczuć, że dobrze sie przy mnie czuje, wiadomo nie wiem czy mówiła prawde, po prostu pisze to co mi mówiła i ja tez mialam pozytywne odczucia. Więcc nie wiem czy nie robie tego co należy, jakby ta osoba ( nie patrze na to co w necie) miło reagowała na mnie, mówiła dużo od siebie, słuchałam jej, był normalny ciągły dialog.

Ja zdaje sobie sprawe, że jestem trudną osobą i nie wiem czy nie lepszym rozwiązaniem u mnie jest zaakceptowanie faktu, że prawdopodobnie bede samotnikiem w życiu, bo ja serio nie umiem w te kontakty, nie każdy też przecież musi sie nadawać do życia w społeczeństwie, niektórzy są samotnikami bo maja wlasnie takie cechy charakteru. Choć wiadomo czasem smutno tak, że jestem ciągle sama, ale serio jakby mam wrażenie, że taka moja osobowsc i albo to zaakceptuje i sie skupie na jakiś zainteresowaniach albo bede sie meczyc, na sile zmieniac. Oczywiście chciałabym mieć normalnie pzyjaciół i partnera, ale z roku na rok coraz bardziej dochodze do wniosku, że sie nie nadaje do kontaktów w społeczeństwie albo już sama sobie wmawiam, ale jak sama widze nie mam nikogo, nie umiem żyć w grupie to samo już mówi za siebie.

Ogólnie to nie tak, że łatwo sie mówi o tym, ale no ciężkie to jest dla mnie, że tak to wygląda, smutno mi, ale co mogę poradzić na taka sytuacje jakby dobra spotkałam sie z koleżanka z kim, staralam sie nawiazac kontakt przez neta, jedynie teraz to musialabym sprobowac zainteresowac sie osobami z klasy ale czy to nie bedzie na siłe, nie czuje potrzeby interesowania sie druga osoba, ale juz tez przestane oczekiwac ze ktos zainteresuje sie mna.

107

Odp: Zauważyłam że faceci się mną nie interesują
Shoggies napisał/a:

Zaczynałaś ten wątek będąc w związku, a to znaczy, że jakiś facet był Tobą zainteresowany. To świadczy o tym, że Twój głód uwagi nie pochodzi z jej braku w Twoim otoczeniu, ale z pewnych braków, jakie masz w sobie. Można być w relacji z człowiekiem, który będzie Cię adorował w nieskończoność, wyrażał miłość w stu językach, a Ty i tak mu nie uwierzysz i będzie Ci mało, bo tym z zewnątrz nie można się najeść. I w wyleczeniu tej rany powinna Ci pomóc terapia smile

Słuszna uwaga, w ogóle bardzo dobrze napisany post. Monica zaczynając wątek była w związku, ale czuła potrzebę budzenia zainteresowania u większej ilości mężczyzn, co może znaczyć, że partner jej nie wystarcza i nie tyle szuka miłości, co podniesienia poczucia własnej wartości. To dlatego nieustannie i wręcz desperacko przegląda się w oczach innych osób, zarówno szukając potwierdzenia atrakcyjności potencjalnie związkowej, jak i towarzyskiej.

Monica1008 napisał/a:

Dobra faktycznie zdałam sobie sprawe, że w realu nie wykazuje chęci aby sie jakaś osobą zainteresować, nie zadaje pytań drugiej osobie, nie ciekawi mnie jaka ona jest. Nie wiem czemu tak mam, ale ludzie mnie w ogóle nie interesują i nawet to by było taki sztuczne zainteresowanie co u nich, skąd są itd. Jakby nie jest mi to potrzebne, wiem to straszne, ale tak mam.

Dlaczego zatem oczekujesz, że w drugą stronę będzie to działać inaczej?

Monica1008 napisał/a:

Za to wiem, że bardzo jestem skupiona na sobie, ale tak mam od zawsze, od zawsze dużo myślałam o sobie, w większości negatywnie, ale bezprzerwy myśle tylko o sobie. Jak sie spotykam z ludźmi to też myśle o sobie. Kurcze, ale ja tak mam od zawsze, jakbym się z tym urodziła. Dobra może nie od zawsze, ale od 13 roku życia, rozmyślanie o sobie, o swoim życiu.

To jest zupełnie nieważne czy masz tak od zawsze, czy swój egocentryzm nabyłaś z czasem. W każdej zdrowo funkcjonującej relacji musi istnieć jakaś względna równowaga. Zwróć uwagę, że jeśli jesteś tak bardzo skupiona na sobie, jak to opisujesz, to nikt nie będzie dążył do podtrzymywania relacji, w której czuje się przezroczysty. W końcu w takim układzie on staje się tylko narzędziem, czyli zostaje potraktowany przedmiotowo, co nie jest przyjemnym uczuciem.

Monica1008 napisał/a:

Ja zdaje sobie sprawe, że jestem trudną osobą i nie wiem czy nie lepszym rozwiązaniem u mnie jest zaakceptowanie faktu, że prawdopodobnie bede samotnikiem w życiu, bo ja serio nie umiem w te kontakty, nie każdy też przecież musi sie nadawać do życia w społeczeństwie, niektórzy są samotnikami bo maja wlasnie takie cechy charakteru. Choć wiadomo czasem smutno tak, że jestem ciągle sama, ale serio jakby mam wrażenie, że taka moja osobowsc i albo to zaakceptuje i sie skupie na jakiś zainteresowaniach albo bede sie meczyc, na sile zmieniac. Oczywiście chciałabym mieć normalnie pzyjaciół i partnera, ale z roku na rok coraz bardziej dochodze do wniosku, że sie nie nadaje do kontaktów w społeczeństwie albo już sama sobie wmawiam, ale jak sama widze nie mam nikogo, nie umiem żyć w grupie to samo już mówi za siebie.

To jest Twoje życie i Twoja decyzja co z nim zrobisz. Możesz sobie pewne kwestie usiłować jakoś zracjonalizować i uciec w bycie samej, ale możesz włożyć w to pracę, usiłując zrozumieć co nie chce działać i dlaczego, a potem to zmienić. Możesz, nie musisz.

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)
[olinkowy status jest nieaktualny, niestety na ten moment technicznie niemożliwy do zmiany]

108 Ostatnio edytowany przez Monica1008 (2021-05-17 23:53:40)

Odp: Zauważyłam że faceci się mną nie interesują
Olinka napisał/a:
Shoggies napisał/a:

Zaczynałaś ten wątek będąc w związku, a to znaczy, że jakiś facet był Tobą zainteresowany. To świadczy o tym, że Twój głód uwagi nie pochodzi z jej braku w Twoim otoczeniu, ale z pewnych braków, jakie masz w sobie. Można być w relacji z człowiekiem, który będzie Cię adorował w nieskończoność, wyrażał miłość w stu językach, a Ty i tak mu nie uwierzysz i będzie Ci mało, bo tym z zewnątrz nie można się najeść. I w wyleczeniu tej rany powinna Ci pomóc terapia smile

Słuszna uwaga, w ogóle bardzo dobrze napisany post. Monica zaczynając wątek była w związku, ale czuła potrzebę budzenia zainteresowania u większej ilości mężczyzn, co może znaczyć, że partner jej nie wystarcza i nie tyle szuka miłości, co podniesienia poczucia własnej wartości. To dlatego nieustannie i wręcz desperacko przegląda się w oczach innych osób, zarówno szukając potwierdzenia atrakcyjności potencjalnie związkowej, jak i towarzyskiej.

Monica1008 napisał/a:

Dobra faktycznie zdałam sobie sprawe, że w realu nie wykazuje chęci aby sie jakaś osobą zainteresować, nie zadaje pytań drugiej osobie, nie ciekawi mnie jaka ona jest. Nie wiem czemu tak mam, ale ludzie mnie w ogóle nie interesują i nawet to by było taki sztuczne zainteresowanie co u nich, skąd są itd. Jakby nie jest mi to potrzebne, wiem to straszne, ale tak mam.

Dlaczego zatem oczekujesz, że w drugą stronę będzie to działać inaczej?

Monica1008 napisał/a:

Za to wiem, że bardzo jestem skupiona na sobie, ale tak mam od zawsze, od zawsze dużo myślałam o sobie, w większości negatywnie, ale bezprzerwy myśle tylko o sobie. Jak sie spotykam z ludźmi to też myśle o sobie. Kurcze, ale ja tak mam od zawsze, jakbym się z tym urodziła. Dobra może nie od zawsze, ale od 13 roku życia, rozmyślanie o sobie, o swoim życiu.

To jest zupełnie nieważne czy masz tak od zawsze, czy swój egocentryzm nabyłaś z czasem. W każdej zdrowo funkcjonującej relacji musi istnieć jakaś względna równowaga. Zwróć uwagę, że jeśli jesteś tak bardzo skupiona na sobie, jak to opisujesz, to nikt nie będzie dążył do podtrzymywania relacji, w której czuje się przezroczysty. W końcu w takim układzie on staje się tylko narzędziem, czyli zostaje potraktowany przedmiotowo, co nie jest przyjemnym uczuciem.

Monica1008 napisał/a:

Ja zdaje sobie sprawe, że jestem trudną osobą i nie wiem czy nie lepszym rozwiązaniem u mnie jest zaakceptowanie faktu, że prawdopodobnie bede samotnikiem w życiu, bo ja serio nie umiem w te kontakty, nie każdy też przecież musi sie nadawać do życia w społeczeństwie, niektórzy są samotnikami bo maja wlasnie takie cechy charakteru. Choć wiadomo czasem smutno tak, że jestem ciągle sama, ale serio jakby mam wrażenie, że taka moja osobowsc i albo to zaakceptuje i sie skupie na jakiś zainteresowaniach albo bede sie meczyc, na sile zmieniac. Oczywiście chciałabym mieć normalnie pzyjaciół i partnera, ale z roku na rok coraz bardziej dochodze do wniosku, że sie nie nadaje do kontaktów w społeczeństwie albo już sama sobie wmawiam, ale jak sama widze nie mam nikogo, nie umiem żyć w grupie to samo już mówi za siebie.

To jest Twoje życie i Twoja decyzja co z nim zrobisz. Możesz sobie pewne kwestie usiłować jakoś zracjonalizować i uciec w bycie samej, ale możesz włożyć w to pracę, usiłując zrozumieć co nie chce działać i dlaczego, a potem to zmienić. Możesz, nie musisz.

Zauważyłam sama, że jak ktoś na przestrzeni lat się o coś pytał, jakaś osoba z klasy jak spędziłam weekend lub co robiłam to tylko odpowiadałam i nie zadałam tej osobie żadnego pytania, odpowiadalam na pytanie i tyle. Więc może takie osoby mogly sie poczuć ominiete czy ja pokazywalam, ze nie chce ich poznać wlasnie tym brakiem pytania do tej osoby.

Ogólnie niezbyt dobrze traktowałam innych ludzi jak teraz patrze na przestrzeni lat. Niektórzy koledzy z klasy musieli sie czuć mega odrzuceni przeze mnie i to tak wrednie robiłam np na początku roku szkolnego w 1 technikum miałam takiego kolege z klasy Marcina. Poszliśmy do kina klasą, w trakcie drogi gadaliśmy ze sobą i on otwierając drzwi się zaśmiał, że je otwiera przyszłej żonie. To pewnie żart był, ale ja to wziełam za jakieś podchody i mi się to mega nie spodobało, bo mi się kompletnie nie podobał. No i on ciągle się trzymał mnie i ja usiadłam tam gdzie było tylko jedno miejsce w kinie a on, że chodz do góry aby usiąść razem to ja, że nie, niech sam sobie idzie to on ale z ciebie koleżanka, wystawiła mnie i sobie poszedł. Wtedy się z tego śmiałam, ale dzisiaj wiem, że mogłam go inaczej potraktować, iść z nim i zyskać kolege z klasy.

Druga sytuacja też pewnie chamska dla pewnego kolegi z klasy, ale on ewidetnie do mnie poodbijał i mi się w ogóle nie podobał, ale tak na maksa NIE. A on ciągle mnie zagadywał, mówił mi komplementy, nawet jego kumpel powiedział, że mu sie podobam. Ogólnie wtedy też miałam doła często i on się pytał mojej koleżanki czemu ja smutna chodze, że może coś zaradzić temu i sie pytał mnie, że czemu taka smutna jestem, że może mi pomóc. To ja wtedy tak chłodno, że nie trzeba. No i nadszedł ten dzień jak go potraktowałam jak gówno. Chciałam sobie coś kupić do jedzenia w sklepiku szkolnym. On podszedł do mnie i zagadał co tam i pamiętam, że coś do mnie mówił i cisza z mojej strony i on znowu, że ej monica a ja mu nie odpowiedziałam nic i sobie poszłam. Jeszcze dodam, że miałam naburmuszoną mine. Ogólnie był to bardzo wesoły chłopak, opowiadał żarty, odważny. A nie wiem czy po tej sytuacji ona na gwałt chciał się z naszej klasy przepisać na inny profil, ale nie jestem pewna czy ja to spowodowałam ( jeśli faktycznie bardzo mu sie spodobałam to mógł nie znieść odrzucenia i widzenie mnie codziennie po tyle godzin mogło mu sprawić przykrośc) ale koniec końców nie sądze, że to była decyzja podjęta przez tą sytuacje. Ogólnie to się zmienił z wesołego chłopaka stał sie taki zamkniety, był inny. A dla mnie to w ogóle zaczął być totalnie zimny i miał taki wzrok jakby chciał mnie zabić. Nawet była wigilijka klasowa ( on sie przepisal ale do klasy gdzie jestesmy łączeni) i złożył każdej dziewczynie życzenia tzn podszedł z opłatkiem i jej czegoś tam życzył i do mnie jedynej nie podszedł. Wcale sie nie dziwie, ale ogólnie to zmienił do mnie stosunek do moich koleżanek jest miły do mnie mega taki zdystansowany. Ja sie ogólnie nie dziwie, ale totalnie chyba narobiłam sobie wrogów a mogłam mieć fajnych kolegów przynajmniej.

No i 3 chłopak z którym czułam połączenie dusz. Jakoś zawsze o 1 klasy technikum mi się przyglądał, ale myślałam, że może mi sie wydaje albo przygląda się tak każdej dziewczynie i nadinterpertuje. Zawsze jak gadał z moją koleżanką to się patrzał na mnie, czułam ciągle jego wzrok na sobie i niby gadał z nią, ale patrzył się na mnie, ale zawsze myślałam kurcze pewnie mi się wydaje, bo tak to by zagadał a gada z nią to pewnie tak patrzy sie na każdego. Po wakacjach cała klasa dowiaduje się, że ma dziewczyne z bardzo daleka i do niej jeździ pociągiem. No i spoko. Ja wtedy zaczęłam być z facetem dość starszym ode mnie i było to moja tajemnicą, w sumie to nie był nawet związek a bardziej romans. Pewnego dnia przed lekcja poszłam do biedronki, weszłam do klasy nieco spóźniona i on do mnie sie odezwał pierwszy raz, że mogłam mu powiedzieć, że ide do biedry to by poszedł ze mną. Ja nic nie odpowiedziałam nawet, serio nie wiem co miałam w głowie XD, że ja na pytanie nawet nie odpowiadałam, ale to chyba bardziej, że zbudowałam ten mur. Przełomowy moment w naszej relacji a raczej jej braku był na przełomie roku 2019/2020 jak nie było miejsc w klasie i usiadłam do niego. No i w tym momencie się zaczeła nasza krótka, ale jaka intrygująca relacja przynajmniej dla mnie. Zapytał się czy umiem coś na kartkówke z matmy a ja że tak umiem coś i razem rozwiązywaliśmy przykłady ( śmiesznie było bo jesteśmy oboje tłuki z matmy xD) i w sumie to ciągle nam błędne wyniki wychodziły. Ja mu w pewnym momencie powiedziałam, że może zapyta sie Marty, bo umie najlepiej matme z klasy i nie jestem w stanie tego rozwiązać to on, że nie chce, bo za nią nie przepada wręcz nie lubi to ja powiedziałam mu, że też jej nie lubie i nawet mnie to ucieszyło, że jest osoba ktora tez za nia nie przepada i jakby wow mamy coś wspólnego jedno przynajmniej. No i w sumie od tego się zaczeło, bo od tego momenty on bezprzerwy ze mną łaził, spędzaliśmy ze sobą czas w szkole ciągle i jeszcze z moja najlepsza tego koleżanka bo z nia tez czasem gadał, ale od tego momentu ciagle z nami był. Zadawał mi bardzo dużo pytań, było to miłe, że chciał sie tak czegoś o mnie dowiedzieć i teraz jak sięgam pamięcią to ja mu żadnego pytania nie zadałam, no może raz, ale to i tak było ciągle za mało z tym jakie on mi dał zainteresowanie ( obstawiam że tylko koleżeńskie, nie sądze, że to było coś romantycznego). Zaczeły się nawet wspólne plany, że bedziemy siedzieć koło siebie w samolocie, że pogramy razem na wf. No i ciągle koło mnie siedział. Bardzo to sie nie spodobało klasie zwłaszcza chłopakom, bo był mega lubiany i jakby zabierałam im kolege i wiem, że sie bardzo o to wkurzali. Oni chcieli z nim spędzać czas to nie, bo on ze mną musi do biblioteki po książke iść i nawet mówili idziesz a on, że nie. Pytał sie mojej koleżanki jaka droga chodze do szkoły jakby tez nie mógł do mnie napisać i nawet sie umówiliśmy i ta koleżanka tez przyjechała aby razem isc w 3 do szkoły. Tak było normalnie, jak nastolatka spedza czas, ze swoja grupka. W pewnym momencie zadzownił do mnie mój kochanek. No i z rozmowy wynikało, że no gadam z facetem i to moj facet. Nagle nastała cisza w grupce w sensie, on przestał się odzywać. No i na lekcjach taki mega przybity był, ale to może też dlatego, bo z dziewczyna sie dużo kłócił i mi mówił, że jest źle w jego związku, że coraz gorzej. Potem za to ja miałam słaby okres a on dalej był za mną, ale nie było tak jak wtedy, tak troszke to osłabło. No i zauwazyłamm, że ja mu serio w ogóle pytań nie zadawałam. On albo sie mnie pytał jakie mam plany na weekend to ja mówiłam ze spotykam sie z fagasem i mu powiedziałam, że starszy to sie zdziwił, że w sumie to to wygląda jakby chciał mnie wykorzystać i abym uważała, a ja że nie i obiecał, że nikomu nie powie ale nie wiem czy jest osoba która umie zachować sekret. ale ja sie go wtedy nie zapytałam co on robi w weekedn, no wlasnie zero zainteresowania nim, druga osoba. Potem były sytuacje jak zerwali sie z kilkoma osobami z lekcji bo na łyżwy fajnie iść to on zawsze jedyny o mnie pamietał i pytał czy ide z nimi a ja ze nie, bo nie chce opuszczac lekcji. A mogłam isc raz jedna lekcja w roku calym nie zbawi a jest to integracja z nim i z klasa. Nastepna sytuacja ze on chce sobie zrobic kolczyka ( szalony jest xd) i czy z nim nie ide przebić to ja że nie, bo lekcja  i musze zostac a on, że robimy, że tylko na jedna to ja, że nie. To se poszedł z moja koleżanką, bo ona tez chciała sobie przebić ucho. No i ogólnie pytał sie mnie co tam u mnie co jakiś czas odpowiadałam, ale nie pytałam sie nic o niego, nic co tam u niego. Pytał sie ile mam wzrostu bo szłam do higienistki to znowu moglam sie zapytac a ty ile masz chocny odbijanie pałeczki to ja nie, podalam i koniec tematu. No jak teraz na to patrze to jakas masakra jest totalna. Teraz nadszedł taki moment, że on sie nie odzywa, już przestał pytać, ale to tez moze moja wina i mysle, że powstała jakas plotka, że dziwna jestem i on jest do mnie też uprzedzony no i tez ile mozna inicjałować.

Tak to wyglądało, ja wiem totalna masakra z mojej strony, jakby mogłam mieć kolegów w szkole z którymi zawsze moge pogadac, spedzić czas nawet poza szkoła a ja nie mam nikogo chyba tylko na własne życzenie, ale serio byłam tak skoncetrowana na sobie, że nie widziałam tego, bo miałam bardzo ciężki czas i wiecznie płakałam, miałam doła. Nie widziałam sygnałów jak ja psułam sobie opinie jak i też nie wykazywałam zainteresowania NIKIM nawet tymi co mi poświęcali uwage. Ogólnie a czemu sama sobie zepsułam, bo uciekałam z lekcji, czesto siedziałam w kiblu i ryczałam. Była nawet akcja, że rodzice mysla ze poszlam na polmetek i mnie zawaza pod lokal i ja szybko uciekam spod tego lokalu i myslalam ze inni mnie nie widzieli bo dosc szybko to zrobiłam. Potem pan wzywa moja matke do szkoły, bo uważa, że coś dziwnego sie ze mną dzieje, że nie chce czytać po angielsku, że dostaje jedynki i nie wzrusza to mnie za oczywiscie brak checi aby coś przeczytać na lekcji i niby awanturuje sie z nim przy calej klasie. No i zapytal sie mojej matki jak mi sie podobało na połmetku a ona ze opowiadalam im jak bylo super to on ze ja na zadnym polmetku nie bylam, że klasa byla w szoku, że bylam pieknie wymalowana i zrobiona i sobie poszłam stamtad. A moja mam, że jak to, że kolega z klasy mnie podwiózł do domu w sensie jego ojciec to moj wychowawa, ze zadzwoni do ojca kolegi i sie zapyta i jesli faktycznie to zrobilam to co ten kolega musial pomyslec, ze jakies akcje odwalam. Ja sie po prostu w tym starszym facecie zakochalam i sie totalnie wyizolowałam, liczyl sie tylko on, nie idac na polemtek spotkalam sie z nim, bo taki miałam plan po co bawic sie z rowiesnkami jak mam kochanka o duzo lat starszego, ale z nim sie czulam serio cudowanie, ale co z tego jak mnie oszukał i zmanipulował aby mnie tylko do łóżka wziąc a mialam wtedy zaledwie 17 lat i naprawde we wszystko mu wierzyłam, że bedziemy długo razem, że bede przy nim miała najlepiej. Zepsuta juz mam opinie w klasie, ale to też na własne życzenie, nigdy o to nie dbałam, nie chciałam z nimi nawiązywać kontaktów. Teraz tylko nie moge płakać a zaakceptować, że w tej sytuacji w klasie raczej nic nie zmienie i jestem sama, bo tak sobie zapracowałam, choć w sumie z ta ostatnio kolezanka to nie do konca taka moja wina.

Musiałam się wygadać to w sumie chyba taka wlasna sytuacje mam przez sama siebie, nie wiem czy da sie cos zmienic, ale moze nastepnym razem bede umiala wykazac sie bardziej inicjatywa i jak ktos bedzie chcial to ja tez bede umiala to okazac, że jestem zainteresowana, musze nad tym popracowac, aby zwracac uwage na inna osobe i jej zadawac pytania.

Posty [ 61 do 108 z 108 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » Zauważyłam że faceci się mną nie interesują

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021